30/52/2026
William Gibson - Trylogia Ciągu: Neuromancer, Graf Zero, Mona Liza Turbo
Wydawnictwo Mag
Nie będę ukrywał, niby 800 stron a czytało się dość długo, albowiem nie jest to łatwa proza.
Zbiór zawiera powiązane ze sobą powieści: bodaj najbardziej znaną, czyli Neuromancera, Grafa Zero i Mona Lizę Turbo. Nie będę się rozpisywał o fabule (jest dość skomplikowana i trzeba będzie za jakiś czas wrócić), bardziej chciałbym się skupić na wartości tej książki.
Jest to cyberpunk w najczystszej postaci. Fakt, trylogia wydawana kolejno w 1984, 1986 i 1988 technologicznie nieco się zestarzała (taśmy, mikrosofty, kilobajty, megabajty) ale to, jak autor skupia się na świecie, gdzie wirtualna rzeczywistość, cyberprzestrzeń, jest w zasadzie jednością ze światem realnym tak, że trzeba sobie zadawać pytanie co jest realne a co nie, albowiem nawet śmierć nie powoduje końca życia lub cierpienia. Do tego korporacje nie wahające się dokonać zła, narkomania oraz tygiel kulturowy.
Można też rzec, że jest prorocza: póki co nie mamy symstymów czy wszczepów zastępujących okulary ale każdy z nas nosi w kieszeni dek umożliwiający nieustanny kontakt z cyberprzestrzenią, niektórzy smartokulary, smartzegarki, zaś nierzadko będąc "kimś wielkim" w Internecie, wiedziemy jednocześnie smutne życia w świecie realnym ku zyskowi wielkich korporacji, które nawet sterują całymi państwami.
Czyta się wolno, trzeba się pilnować przy nadmiarze postaci, ale warto. Jako smaczek dodam, że ponoć autor jest twórcą słowa "cyberprzestrzeń" a książki te napisał nie mając z nią kontaktu (gdzieś słyszałem, że chyba "Neuromancera" nawet nie napisał na komputerze).
Nieco inaczej po lekturze patrzy się na masy obojętnych ludzi, odciętych od świata czym się tylko da, czy dużo się różnią od bohaterów "Trylogii Ciągu"?
To zostawiam wam.
#bookstodon
#książki
@ksiazki
#sciencefiction
#cyberpunk