#aplikacje — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #aplikacje, aggregated by home.social.
-
https://www.europesays.com/pl/375012/ 6 darmowych odtwarzaczy plików muzycznych, na smartfony z Androidem. Od zaawansowanych, po bardzo lekkie i szybkie #aplikacja #Aplikacje #audio #muzyka #narzędzia #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #odtwarzacz #OdtwarzaczMuzyczny #Oprogramowanie #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #poradnik #porady #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #smartfon #smartfony #Technika #Technology #telefon #telefony #ZaDarmo
-
https://www.europesays.com/pl/359843/ Polska technologia prześwietli e-sklepy. UOKiK ma nową broń #Aplikacje #DarkPatterns #ECommerce #FirstscoreAI #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #PrawaKonsumenta #SztucznaInteligencja #uokik #ZakupyOnline #ZakupyWInternecie #ZakupyWSieci
-
Przeglądarka Google nadrabia lata opóźnień. Pionowy układ i lepszy tryb czytania
Google wreszcie poszło po rozum do głowy. Najpopularniejsza przeglądarka na świecie doczekała się właśnie dwóch nowości, które mają rzekomo zrewolucjonizować naszą produktywność.
Użytkownicy konkurencyjnych rozwiązań mogą jedynie uśmiechnąć się pod nosem, bo to, co dla giganta z Mountain View jest świeżą innowacją, u innych od dawna stanowi standard.
Zarządzanie otwartymi witrynami w poziomie sprawdza się świetnie… dopóki nie otworzymy ich kilkunastu. Wtedy z nazw stron zostają jedynie małe, nieczytelne ikony (tak zwane favicony). Jak poinformowali na oficjalnym blogu przedstawiciele Google, przeglądarka Chrome nareszcie zyskuje opcję przeniesienia paska nawigacyjnego na bok ekranu.
Pionowy układ to nowa jakość (dla niektórych)
Aby skorzystać z nowej funkcji, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy w górnej części okna i wybrać opcję „Pokaż pionowo” (Show Tabs Vertically). Dzięki temu tytuły witryn pozostają w pełni czytelne niezależnie od tego, ile stron mamy otwartych. Brzmi jak świetne i logiczne rozwiązanie, prawda? Szkoda tylko, że osoby korzystające z Microsoft Edge, Vivaldi czy nowoczesnej przeglądarki Arc znają i chwalą ten system od dawna.
Skupienie na samym tekście
Druga nowość to odświeżony, pełnoekranowy tryb czytania (uruchamiany również z menu kontekstowego). Opcja ta wycina ze strony wszystkie rozpraszacze, reklamy oraz zbędne elementy wizualne, zostawiając sam tekst i najważniejsze grafiki. I znów – to fantastyczna, immersyjna funkcja, którą fani chociażby systemowego Safari od Apple znają i cenią od grubo ponad dekady.
Niezależnie jednak od złośliwości, trzeba przyznać jedno: lepiej późno niż wcale. Biorąc pod uwagę potężny, globalny udział Chrome’a w rynku przeglądarek, ta spóźniona aktualizacja i tak ułatwi codzienne życie i pracę milionom internautów na całym świecie.
#Aplikacje #Chrome #Google #nowościTechnologiczne #produktywność #przeglądarkiInternetowe #trybCzytaniaChrome na Androida nadrabia zaległości. Przypinanie kart (w końcu) trafia na telefony
-
Zmiany w Google Play. Wyszukiwarka w opiniach to strzał w dziesiątkę, ale zniknął kluczowy filtr
Google po cichu wdraża aktualizację swojego sklepu z aplikacjami. Z jednej strony gigant wreszcie daje użytkownikom Androida narzędzie, na które czekali od lat. Z drugiej – niespodziewanie usuwa opcję, która była pomocna przy diagnozowaniu problemów ze smartfonem.
Kiedy zainstalowana na telefonie aplikacja zaczyna sprawiać problemy, nasze pierwsze kroki często kierujemy do sekcji opinii w Google Play. Sprawdzamy tam, czy inni użytkownicy również doświadczają podobnych błędów. Najnowsza aktualizacja sklepu mocno przebudowuje ten proces, oferując mieszankę bardzo dobrych i nieco irytujących wieści.
Łatwiejsze szukanie błędów
W sekcji recenzji pojawia się właśnie długo wyczekiwana opcja wyszukiwania po słowach kluczowych. To pozornie prosta zmiana, która ułatwia życie.
Jeśli po najnowszej aktualizacji komunikator nadmiernie zużywa baterię albo gra zacina się na konkretnym etapie, nie musisz już ręcznie przewijać setek komentarzy. Wystarczy wpisać odpowiednie hasło, by błyskawicznie sprawdzić, czy inni użytkownicy zgłaszają identyczny kłopot. To świetne narzędzie ułatwiające wstępne rozwiązywanie problemów.
Koniec z filtrowaniem po modelu urządzenia
Niestety, Google ma w zwyczaju usuwać użyteczne funkcje bez słowa wyjaśnienia. Z menu sortowania opinii (co wychwycił portal Android Authority) bezpowrotnie zniknął filtr „model tego urządzenia”. To spora strata dla użytkowników.
W szerokim ekosystemie Androida, gdzie na rynku funkcjonują tysiące różnych konfiguracji sprzętowych, oprogramowanie może działać idealnie na flagowym Samsungu, a jednocześnie zawieszać się na budżetowym modelu Motoroli. Filtr modelu pozwalał w ułamku sekundy odsiać nieistotne recenzje i upewnić się, czy dany błąd dotyczy specyfiki naszego sprzętu, czy samej aplikacji. Teraz ta możliwość po prostu wyparowała.
Jest też jedna, drobna zmiana wizualna – filtr pokazujący opinie wyłącznie z „najnowszej wersji” aplikacji nie zniknął, lecz funkcjonuje teraz jako wygodny, oddzielny przycisk na górze ekranu. Zmiany nie doczekały się oficjalnego komunikatu ze strony giganta z Mountain View, ale trafiają już falami do użytkowników na całym świecie.
#aktualizacja #Android #Aplikacje #ciekawostkiTechnologiczne #Google #GooglePlay #Oprogramowanie #smartfonyGoogle Meet oficjalnie w Apple CarPlay. Użytkownicy Android Auto muszą… poczekać na swoją kolej
-
Zmiany w Google Play. Wyszukiwarka w opiniach to strzał w dziesiątkę, ale zniknął kluczowy filtr
Google po cichu wdraża aktualizację swojego sklepu z aplikacjami. Z jednej strony gigant wreszcie daje użytkownikom Androida narzędzie, na które czekali od lat. Z drugiej – niespodziewanie usuwa opcję, która była pomocna przy diagnozowaniu problemów ze smartfonem.
Kiedy zainstalowana na telefonie aplikacja zaczyna sprawiać problemy, nasze pierwsze kroki często kierujemy do sekcji opinii w Google Play. Sprawdzamy tam, czy inni użytkownicy również doświadczają podobnych błędów. Najnowsza aktualizacja sklepu mocno przebudowuje ten proces, oferując mieszankę bardzo dobrych i nieco irytujących wieści.
Łatwiejsze szukanie błędów
W sekcji recenzji pojawia się właśnie długo wyczekiwana opcja wyszukiwania po słowach kluczowych. To pozornie prosta zmiana, która ułatwia życie.
Jeśli po najnowszej aktualizacji komunikator nadmiernie zużywa baterię albo gra zacina się na konkretnym etapie, nie musisz już ręcznie przewijać setek komentarzy. Wystarczy wpisać odpowiednie hasło, by błyskawicznie sprawdzić, czy inni użytkownicy zgłaszają identyczny kłopot. To świetne narzędzie ułatwiające wstępne rozwiązywanie problemów.
Koniec z filtrowaniem po modelu urządzenia
Niestety, Google ma w zwyczaju usuwać użyteczne funkcje bez słowa wyjaśnienia. Z menu sortowania opinii (co wychwycił portal Android Authority) bezpowrotnie zniknął filtr „model tego urządzenia”. To spora strata dla użytkowników.
W szerokim ekosystemie Androida, gdzie na rynku funkcjonują tysiące różnych konfiguracji sprzętowych, oprogramowanie może działać idealnie na flagowym Samsungu, a jednocześnie zawieszać się na budżetowym modelu Motoroli. Filtr modelu pozwalał w ułamku sekundy odsiać nieistotne recenzje i upewnić się, czy dany błąd dotyczy specyfiki naszego sprzętu, czy samej aplikacji. Teraz ta możliwość po prostu wyparowała.
Jest też jedna, drobna zmiana wizualna – filtr pokazujący opinie wyłącznie z „najnowszej wersji” aplikacji nie zniknął, lecz funkcjonuje teraz jako wygodny, oddzielny przycisk na górze ekranu. Zmiany nie doczekały się oficjalnego komunikatu ze strony giganta z Mountain View, ale trafiają już falami do użytkowników na całym świecie.
#aktualizacja #Android #Aplikacje #ciekawostkiTechnologiczne #Google #GooglePlay #Oprogramowanie #smartfonyGoogle Meet oficjalnie w Apple CarPlay. Użytkownicy Android Auto muszą… poczekać na swoją kolej
-
Gdybyście mogli przeprojektować interfejs dowolnej aplikacji FOSS (open source), którą byście wybrali? 🤔
Szukamy projektów, które są użyteczne, ale ich GUI mogłoby być bardziej intuicyjne, nowoczesne albo po prostu przyjemniejsze w użyciu.
Jakie apki proszą się o redesign? Dajcie znać 👇
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
https://www.europesays.com/pl/272825/ Adobe Project Indigo czy standardowa aplikacja aparatu w iPhone? Porównanie jakości zdjęć #Adobe #aparat #aplikacja #Aplikacje #apple #bezpłatnie #darmowe #fotografia #FotografiaMobilna #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #poradnik #porady #ProjectIndigo #RAW #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology #ZaDarmo #zdjęcia
-
https://www.europesays.com/pl/253725/ Twój telefon sam stworzy potrzebne aplikacje. Nothing rusza z Essential Apps #Aplikacje #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #nothing #NothingEssentialApps #NothingOS4.0 #NothingPhone3 #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #SztucznaInteligencja #Technika #Technology
-
Możesz dostać 500zł mandatu, bo system poboru opłat na A4 miał ciekawy błąd
Jechałeś A4? To skarbówka może Cię wezwać do wniesienia opłaty za “nieopłacony przejazd autostradą” sprzed kilku (!) lat. I to mimo tego, że Ty przejazd opłaciłeś, a dziś podróż tym odcinkiem jest bezpłatna. Wiele osób po prostu płaci, choć niektóre z opłat są naliczone błędnie i Ministerstwo Finansów najwyraźniej o tym wie.
Płacić już nie trzeba, ale…
Czy pamiętacie system e-Toll i kupowanie biletów na niekulczykowe odcinki autostrad (na stacjach lub w aplikacji)? Zwykłemu obywatelowi może się wydawać, że te opłaty za niekulczykowe autostrady to przeszłość, ale… one mogą o sobie przypomnieć gdy się tego najmniej spodziewasz, chociaż od lipca 2023 płacić nie trzeba, przynajmniej jeśli jedziesz samochodem osobowym lub motocyklem.Wezwanie, za przejazd sprzed lat
Nasz Czytelnik Szymon dostał wezwanie do zapłaty 500zł za przejazd autostradą A4 sprzed 3 lat. Początkowo rozważał zapłacenie, bo czy normalny człowiek może być pewien, że trzy lata wcześniej nie zapomniał odpalić aplikacji i przejechał autostradą bez wykupionego biletu? Szymon skonsultował znajomych i dowiedział się, że więcej osób takie wezwania otrzymało. Jedna z nich powiedziała mu, że zapłaciła dla świętego spokoju za wszystkie 3 wezwania, jakie dostała.
Szymon postanowił drążyć sprawę. Zajrzał do galerii zdjęć w swoim smartfonie i ustalił, że tego dnia rzeczywiście odbył jednodniową wycieczkę do Wrocławia. Postanowił sprawdzić czy zapłacił za przejazd płatnym odcinkiem autostrady do Wrocławia, więc zalogował się na swoje koto w systemie e-TOLL, wszedł w zakładkę “historia przejazdów” i wybrał odpowiedni zakres dat. System jednak niczego nie pokazał, bo Szymon nie był w stanie wskazać [...]#Aplikacje #AplikacjeMobilne #Autostrady #Kas #MinisterstwoFinansów
https://niebezpiecznik.pl/post/wezwanie-do-zaplaty-a4-mandat-etoll-autostrada/
-
https://www.europesays.com/pl/220395/ Problem użytkowników Xiaomi. Trojan klika i nabija rachunki #android #AndroidMalware #AndroidTrojan #Aplikacje #GetApps #MalwareDlaAndroida #MalwareNaAndroidzie #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology #TrojanNaAndroida #xiaomi
-
https://www.europesays.com/pl/170382/ Google AI Pro o połowę taniej. Spiesz się, zegar tyka #50%Taniej #Aplikacje #Gemini3Pro #google #GoogleAIPro #GoogleGemini #NanoBananaPro #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
WhatsApp na iPhone’a w końcu obsłuży dwa konta jednocześnie
To jedna z najbardziej wyczekiwanych funkcji przez użytkowników sprzętu Apple, którzy korzystają z dwóch numerów telefonu.
Meta w końcu rozpoczęła testy natywnej obsługi wielu kont w WhatsAppie na iOS. Koniec z koniecznością instalowania wersji „Business”, by obsłużyć drugi numer.
Jak donosi serwis 9to5Mac (powołując się na WABetaInfo), nowa funkcja pojawiła się właśnie w najnowszej wersji beta aplikacji dostępnej poprzez TestFlight.
Jak to będzie działać?
Do tej pory, aby mieć dwa WhatsAppy na jednym iPhonie, trzeba było uciekać się do sztuczek lub instalować osobną aplikację WhatsApp Business. Teraz, w menu ustawień ma pojawić się nowa sekcja „Lista kont”, a także dedykowany przycisk obok kodu QR.
Testowa wersja nowej aplikacji pozwala na dodanie i płynne przełączanie się między dwoma kontami. Można dodać zupełnie nowy numer lub podpiąć istniejące konto z innego telefonu (jako urządzenie towarzyszące) poprzez zeskanowanie kodu QR.
Pełna separacja ustawień
Co kluczowe, Meta zadbała o prywatność i porządek. Każde z kont będzie miało osobny zestaw ustawień. Oznacza to niezależną historię czatów, osobne kopie zapasowe w iCloud oraz różne dźwięki powiadomień.
Również same powiadomienia na ekranie blokady będą wyraźnie oznaczone, aby użytkownik od razu wiedział, na który numer przyszła wiadomość.
Na razie nie ma oficjalnej daty premiery dla wszystkich, ale obecność funkcji w publicznej becie sugeruje, że aktualizacja trafi do App Store już niebawem.
WhatsApp się otwiera. Rozpoczynają się testy czatów z innymi komunikatorami
#aktualizacja #aplikacje #dualSim #dwaKontaWhatsapp #ios #iphone #meta #news #whatsapp
-
Koniec z aplikacjami „żrącymi” baterię. Google Play Store będzie przed nimi ostrzegać
Google wreszcie bierze się za jeden z najbardziej irytujących problemów Androida: aplikacje, które po cichu drenują baterię w tle.
Jak donosi Digital Trends, firma, we współpracy z Samsungiem, wprowadza nową, rygorystyczną politykę w Sklepie Play, która będzie karać deweloperów i ostrzegać użytkowników.
Na czym polega problem? Chodzi o „wake lock”
Winowajcą jest mechanizm „wake lock” (blokada wybudzenia). Pozwala on aplikacji trzymać telefon (jego procesor lub ekran) w stanie aktywności, nawet gdy my z niego nie korzystamy, a ekran jest wygaszony.
Choć jest to funkcja przydatna (np. do odtwarzania muzyki w tle), wiele źle napisanych aplikacji nadużywa jej, niepotrzebnie wybudzając urządzenie i zużywając energię.
The "Excessive Partial Wake Locks" metric is now GA in Android Vitals! 🔋
Find & fix battery-draining wake locks. Vitals now provides a new wake lock names table (P90/P99) to make debugging easier.
Improve your app's power efficiency → https://t.co/m4vdTHkEYY pic.twitter.com/FvEBMbLTOq
— Android Developers (@AndroidDev) November 10, 2025
Nowa definicja „złego zachowania”
Google stworzyło nową, precyzyjną metrykę o nazwie „nadmierne częściowe blokady wybudzenia”. Definicja „złego zachowania” jest jasna:
- Sesja jest „nadmierna”, jeśli aplikacja trzyma blokadę wybudzenia przez łącznie ponad dwie godziny w ciągu 24 godzin.
- Aplikacja łamie zasady, jeśli 5% lub więcej jej wszystkich sesji użytkowników (w ciągu ostatnich 28 dni) zostanie uznanych za „nadmierne”.
Jakie będą kary?
Aplikacje, które przekroczą ten próg, spotkają dwie kary. Po pierwsze, zostaną wykluczone z widocznych miejsc w Sklepie Play, np. z rekomendacji.
Po drugie – co najważniejsze dla użytkowników – na stronie takiej aplikacji w Sklepie Play pojawi się czerwona etykieta ostrzegawcza z komunikatem typu: „Ta aplikacja może zużywać więcej baterii niż oczekiwano z powodu dużej aktywności w tle”.
Deweloperzy mają czas na dostosowanie swoich aplikacji do 1 marca 2026 roku. Po tym terminie nowe zasady wejdą w życie. Ma to w końcu wymusić na twórcach optymalizację kodu, co przełoży się na dłuższą żywotność baterii dla wszystkich użytkowników Androida, zwłaszcza tych ze starszymi urządzeniami.
Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]
#android #aplikacje #bateria #drenazBaterii #googlePlayStore #news #optymalizacja #samsung #wakeLock
-
Koniec z aplikacjami „żrącymi” baterię. Google Play Store będzie przed nimi ostrzegać
Google wreszcie bierze się za jeden z najbardziej irytujących problemów Androida: aplikacje, które po cichu drenują baterię w tle.
Jak donosi Digital Trends, firma, we współpracy z Samsungiem, wprowadza nową, rygorystyczną politykę w Sklepie Play, która będzie karać deweloperów i ostrzegać użytkowników.
Na czym polega problem? Chodzi o „wake lock”
Winowajcą jest mechanizm „wake lock” (blokada wybudzenia). Pozwala on aplikacji trzymać telefon (jego procesor lub ekran) w stanie aktywności, nawet gdy my z niego nie korzystamy, a ekran jest wygaszony.
Choć jest to funkcja przydatna (np. do odtwarzania muzyki w tle), wiele źle napisanych aplikacji nadużywa jej, niepotrzebnie wybudzając urządzenie i zużywając energię.
The "Excessive Partial Wake Locks" metric is now GA in Android Vitals! 🔋
Find & fix battery-draining wake locks. Vitals now provides a new wake lock names table (P90/P99) to make debugging easier.
Improve your app's power efficiency → https://t.co/m4vdTHkEYY pic.twitter.com/FvEBMbLTOq
— Android Developers (@AndroidDev) November 10, 2025
Nowa definicja „złego zachowania”
Google stworzyło nową, precyzyjną metrykę o nazwie „nadmierne częściowe blokady wybudzenia”. Definicja „złego zachowania” jest jasna:
- Sesja jest „nadmierna”, jeśli aplikacja trzyma blokadę wybudzenia przez łącznie ponad dwie godziny w ciągu 24 godzin.
- Aplikacja łamie zasady, jeśli 5% lub więcej jej wszystkich sesji użytkowników (w ciągu ostatnich 28 dni) zostanie uznanych za „nadmierne”.
Jakie będą kary?
Aplikacje, które przekroczą ten próg, spotkają dwie kary. Po pierwsze, zostaną wykluczone z widocznych miejsc w Sklepie Play, np. z rekomendacji.
Po drugie – co najważniejsze dla użytkowników – na stronie takiej aplikacji w Sklepie Play pojawi się czerwona etykieta ostrzegawcza z komunikatem typu: „Ta aplikacja może zużywać więcej baterii niż oczekiwano z powodu dużej aktywności w tle”.
Deweloperzy mają czas na dostosowanie swoich aplikacji do 1 marca 2026 roku. Po tym terminie nowe zasady wejdą w życie. Ma to w końcu wymusić na twórcach optymalizację kodu, co przełoży się na dłuższą żywotność baterii dla wszystkich użytkowników Androida, zwłaszcza tych ze starszymi urządzeniami.
Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]
#android #aplikacje #bateria #drenazBaterii #googlePlayStore #news #optymalizacja #samsung #wakeLock
-
Koniec z aplikacjami „żrącymi” baterię. Google Play Store będzie przed nimi ostrzegać
Google wreszcie bierze się za jeden z najbardziej irytujących problemów Androida: aplikacje, które po cichu drenują baterię w tle.
Jak donosi Digital Trends, firma, we współpracy z Samsungiem, wprowadza nową, rygorystyczną politykę w Sklepie Play, która będzie karać deweloperów i ostrzegać użytkowników.
Na czym polega problem? Chodzi o „wake lock”
Winowajcą jest mechanizm „wake lock” (blokada wybudzenia). Pozwala on aplikacji trzymać telefon (jego procesor lub ekran) w stanie aktywności, nawet gdy my z niego nie korzystamy, a ekran jest wygaszony.
Choć jest to funkcja przydatna (np. do odtwarzania muzyki w tle), wiele źle napisanych aplikacji nadużywa jej, niepotrzebnie wybudzając urządzenie i zużywając energię.
The "Excessive Partial Wake Locks" metric is now GA in Android Vitals! 🔋
Find & fix battery-draining wake locks. Vitals now provides a new wake lock names table (P90/P99) to make debugging easier.
Improve your app's power efficiency → https://t.co/m4vdTHkEYY pic.twitter.com/FvEBMbLTOq
— Android Developers (@AndroidDev) November 10, 2025
Nowa definicja „złego zachowania”
Google stworzyło nową, precyzyjną metrykę o nazwie „nadmierne częściowe blokady wybudzenia”. Definicja „złego zachowania” jest jasna:
- Sesja jest „nadmierna”, jeśli aplikacja trzyma blokadę wybudzenia przez łącznie ponad dwie godziny w ciągu 24 godzin.
- Aplikacja łamie zasady, jeśli 5% lub więcej jej wszystkich sesji użytkowników (w ciągu ostatnich 28 dni) zostanie uznanych za „nadmierne”.
Jakie będą kary?
Aplikacje, które przekroczą ten próg, spotkają dwie kary. Po pierwsze, zostaną wykluczone z widocznych miejsc w Sklepie Play, np. z rekomendacji.
Po drugie – co najważniejsze dla użytkowników – na stronie takiej aplikacji w Sklepie Play pojawi się czerwona etykieta ostrzegawcza z komunikatem typu: „Ta aplikacja może zużywać więcej baterii niż oczekiwano z powodu dużej aktywności w tle”.
Deweloperzy mają czas na dostosowanie swoich aplikacji do 1 marca 2026 roku. Po tym terminie nowe zasady wejdą w życie. Ma to w końcu wymusić na twórcach optymalizację kodu, co przełoży się na dłuższą żywotność baterii dla wszystkich użytkowników Androida, zwłaszcza tych ze starszymi urządzeniami.
Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]
#android #aplikacje #bateria #drenazBaterii #googlePlayStore #news #optymalizacja #samsung #wakeLock
-
Koniec z aplikacjami „żrącymi” baterię. Google Play Store będzie przed nimi ostrzegać
Google wreszcie bierze się za jeden z najbardziej irytujących problemów Androida: aplikacje, które po cichu drenują baterię w tle.
Jak donosi Digital Trends, firma, we współpracy z Samsungiem, wprowadza nową, rygorystyczną politykę w Sklepie Play, która będzie karać deweloperów i ostrzegać użytkowników.
Na czym polega problem? Chodzi o „wake lock”
Winowajcą jest mechanizm „wake lock” (blokada wybudzenia). Pozwala on aplikacji trzymać telefon (jego procesor lub ekran) w stanie aktywności, nawet gdy my z niego nie korzystamy, a ekran jest wygaszony.
Choć jest to funkcja przydatna (np. do odtwarzania muzyki w tle), wiele źle napisanych aplikacji nadużywa jej, niepotrzebnie wybudzając urządzenie i zużywając energię.
The "Excessive Partial Wake Locks" metric is now GA in Android Vitals! 🔋
Find & fix battery-draining wake locks. Vitals now provides a new wake lock names table (P90/P99) to make debugging easier.
Improve your app's power efficiency → https://t.co/m4vdTHkEYY pic.twitter.com/FvEBMbLTOq
— Android Developers (@AndroidDev) November 10, 2025
Nowa definicja „złego zachowania”
Google stworzyło nową, precyzyjną metrykę o nazwie „nadmierne częściowe blokady wybudzenia”. Definicja „złego zachowania” jest jasna:
- Sesja jest „nadmierna”, jeśli aplikacja trzyma blokadę wybudzenia przez łącznie ponad dwie godziny w ciągu 24 godzin.
- Aplikacja łamie zasady, jeśli 5% lub więcej jej wszystkich sesji użytkowników (w ciągu ostatnich 28 dni) zostanie uznanych za „nadmierne”.
Jakie będą kary?
Aplikacje, które przekroczą ten próg, spotkają dwie kary. Po pierwsze, zostaną wykluczone z widocznych miejsc w Sklepie Play, np. z rekomendacji.
Po drugie – co najważniejsze dla użytkowników – na stronie takiej aplikacji w Sklepie Play pojawi się czerwona etykieta ostrzegawcza z komunikatem typu: „Ta aplikacja może zużywać więcej baterii niż oczekiwano z powodu dużej aktywności w tle”.
Deweloperzy mają czas na dostosowanie swoich aplikacji do 1 marca 2026 roku. Po tym terminie nowe zasady wejdą w życie. Ma to w końcu wymusić na twórcach optymalizację kodu, co przełoży się na dłuższą żywotność baterii dla wszystkich użytkowników Androida, zwłaszcza tych ze starszymi urządzeniami.
Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]
#android #aplikacje #bateria #drenazBaterii #googlePlayStore #news #optymalizacja #samsung #wakeLock
-
Apple Health+ z funkcjami AI zadebiutuje w 2026 roku
Według informacji Marka Gurmana z Bloomberga, Apple wciąż planuje premierę nowej usługi Health+, opartej na sztucznej inteligencji, w 2026 roku.
Ma to być część gruntownej przebudowy aplikacji Zdrowie.
Nowa wersja aplikacji ma oferować spersonalizowane rekomendacje zdrowotne, wideoporady ekspertów oraz rozszerzone śledzenie odżywiania. Dzięki wbudowanemu asystentowi AI Apple chce stać się jednym z liderów w dziedzinie inteligentnych narzędzi zdrowotnych.
W planach firmy jest także nowa wersja Siri z obsługą Apple Intelligence, ulepszona wyszukiwarka AI i odświeżony interfejs w iOS 27.
W Polsce raczej nie zobaczmy tej usługi.
#aiSi #aplikacje #apple #applehealth #appleintelligence #fitness #healthplus #innowacje #ios #odzywianie #siri #technologia #zdrowie
-
Apple prezentuje galerię projektów w stylu Liquid Glass w iOS 26
Apple zaprezentowało na stronie dla deweloperów galerię „Liquid Glass Design”, pokazującą, jak twórcy aplikacji wykorzystują nowy styl wizualny w iOS 26.
Estetyka Liquid Glass stawia na przejrzystość, głębię i subtelne refleksy światła, nadając interfejsom bardziej nowoczesny i przestrzenny wygląd.
W galerii można zobaczyć przykłady aplikacji na iPhone’a, iPada, Apple Watcha i Maca, porównujące ich wygląd w iOS 18 i iOS 26. Apple wyróżnia m.in. aplikacje Crumbl, Tide Guide, GrowPal, Lumy, Sky Guide, Linearity Curve, LTK, American Airlines, Lowe’s, Photoroom, OmniFocus 4, CNN, Essayist i Lucid Motors.
Nowy styl projektowania eliminuje dolne paski nawigacji, zastępując je mniejszymi elementami sterującymi, a także wprowadza szklane suwaki, przyciski i okna popover.
Więcej na temat Liquid Glass możesz posłuchać w moim podcaście „Bo czemu nie?”, w rozmowie z ekspertem od UI/UX — Markiem Olczykiem-Brzezińskim.
#Aplikacje #Apple #AppleDesign #design #deweloperzy #interfejsUżytkownika #iOS26 #iPad #iPhone #LiquidGlass #macOS #UI #ux
-
Apple uruchamia nowy internetowy App Store
Apple oficjalnie uruchomiło App Store w wersji przeglądarkowej, dostępny pod adresem apps.apple.com.
Nowa strona umożliwia przeglądanie i wyszukiwanie aplikacji ze wszystkich platform Apple – iOS, iPadOS, macOS, watchOS i tvOS – w jednym miejscu.
Serwis oferuje sekcję „Dziś” z poleceniami aplikacji i gier, kategorie tematyczne oraz tytuły z Apple Arcade. Każda aplikacja ma własną stronę z opisem, zrzutami ekranu i przyciskiem „Zobacz”, który pozwala otworzyć ją bezpośrednio w App Store na urządzeniu.
Nowy design przypomina wygląd App Store na urządzeniach Apple, ale jest bardziej przejrzysty i przyjazny dla użytkowników sieci. To pierwsze tak kompleksowe rozwiązanie Apple do odkrywania treści w jednym miejscu, zastępujące dotychczasowe pojedyncze strony aplikacji.
#Aplikacje #aplikacjeApple #Apple #AppleArcade #appstore #AppStoreOnline #AppStoreWeb #ekosystemApple #iOS #macOS #nowościApple #przeglądarka #technologie #webdesign
-
Apple uruchamia nowy internetowy App Store
Apple oficjalnie uruchomiło App Store w wersji przeglądarkowej, dostępny pod adresem apps.apple.com.
Nowa strona umożliwia przeglądanie i wyszukiwanie aplikacji ze wszystkich platform Apple – iOS, iPadOS, macOS, watchOS i tvOS – w jednym miejscu.
Serwis oferuje sekcję „Dziś” z poleceniami aplikacji i gier, kategorie tematyczne oraz tytuły z Apple Arcade. Każda aplikacja ma własną stronę z opisem, zrzutami ekranu i przyciskiem „Zobacz”, który pozwala otworzyć ją bezpośrednio w App Store na urządzeniu.
Nowy design przypomina wygląd App Store na urządzeniach Apple, ale jest bardziej przejrzysty i przyjazny dla użytkowników sieci. To pierwsze tak kompleksowe rozwiązanie Apple do odkrywania treści w jednym miejscu, zastępujące dotychczasowe pojedyncze strony aplikacji.
#Aplikacje #aplikacjeApple #Apple #AppleArcade #appstore #AppStoreOnline #AppStoreWeb #ekosystemApple #iOS #macOS #nowościApple #przeglądarka #technologie #webdesign
-
Apple uruchamia nowy internetowy App Store
Apple oficjalnie uruchomiło App Store w wersji przeglądarkowej, dostępny pod adresem apps.apple.com.
Nowa strona umożliwia przeglądanie i wyszukiwanie aplikacji ze wszystkich platform Apple – iOS, iPadOS, macOS, watchOS i tvOS – w jednym miejscu.
Serwis oferuje sekcję „Dziś” z poleceniami aplikacji i gier, kategorie tematyczne oraz tytuły z Apple Arcade. Każda aplikacja ma własną stronę z opisem, zrzutami ekranu i przyciskiem „Zobacz”, który pozwala otworzyć ją bezpośrednio w App Store na urządzeniu.
Nowy design przypomina wygląd App Store na urządzeniach Apple, ale jest bardziej przejrzysty i przyjazny dla użytkowników sieci. To pierwsze tak kompleksowe rozwiązanie Apple do odkrywania treści w jednym miejscu, zastępujące dotychczasowe pojedyncze strony aplikacji.
#Aplikacje #aplikacjeApple #Apple #AppleArcade #appstore #AppStoreOnline #AppStoreWeb #ekosystemApple #iOS #macOS #nowościApple #przeglądarka #technologie #webdesign
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Waze wprowadza rewolucję w zgłaszaniu utrudnień. Wystarczy, że powiesz to swoimi słowami
Po roku od pierwszej zapowiedzi, Waze nareszcie zaczął udostępniać wszystkim użytkownikom funkcję „Zgłaszania konwersacyjnego” (Conversational Reporting).
To przełomowe rozwiązanie, które dzięki wsparciu AI od Google, pozwala na zgłaszanie utrudnień na drodze za pomocą naturalnego języka, bez konieczności przeklikiwania się przez menu czy używania sztywnych komend głosowych.
Do tej pory zgłaszanie zdarzeń w Waze, choć kluczowe dla działania aplikacji, wymagało od kierowcy oderwania uwagi od drogi i kilku dotknięć ekranu. Nowa funkcja ma to radykalnie uprościć. Od teraz wystarczy dotknąć przycisku zgłaszania, a następnie opisać sytuację własnymi słowami, tak jakbyśmy rozmawiali z pasażerem.
Na przykład, zamiast szukać w menu opcji „korek”, można po prostu powiedzieć: „Wygląda na to, że przed nami jest duży zator!”. Sztuczna inteligencja, oparta na modelu Google Gemini, sama zrozumie kontekst wypowiedzi i automatycznie doda do mapy odpowiednie zgłoszenie, bez potrzeby dalszej interakcji ze strony kierowcy. W ten sam sposób można zgłaszać inne zdarzenia, takie jak obiekty na drodze, roboty drogowe czy kontrole prędkości.
Funkcja, która przez ostatni rok była dostępna jedynie dla wąskiej grupy beta testerów, jest teraz stopniowo udostępniana w szerszym zakresie użytkownikom. To jedna z nielicznych, ale bardzo znaczących implementacji zaawansowanej sztucznej inteligencji w aplikacji Waze i duży krok naprzód w porównaniu do poprzedniego systemu, który opierał się na bardziej ograniczonych komendach Asystenta Google.
Niestety, jak to często bywa przy wdrażaniu nowości na tak dużą skalę, nie obyło się bez drobnych problemów. Część użytkowników skarży się na zbyt natarczywe okienko pop-up informujące o nowej funkcji, które pojawia się wielokrotnie, jeśli się jej nie aktywuje. Inny zgłaszany błąd powoduje, że odtwarzanie muzyki lub podcastów jest zatrzymywane po użyciu zgłaszania głosowego i nie wznawia się automatycznie. Miejmy nadzieję, że te „choroby wieku dziecięcego” zostaną szybko naprawione w kolejnych aktualizacjach.
Waze rezygnuje z Asystenta Google na iOS po roku nieudanych napraw
#AI #aktualizacja #Aplikacje #Gemini #Google #korki #nawigacja #news #sterowanieGłosem #utrudnieniaNaDrodze #Waze
-
Google ułatwia kupowanie kart podarunkowych. Na nową funkcję w Sklepie Play w Polsce musimy jednak poczekać
Google rozpoczął wdrażanie nowej, wygodnej funkcji w Sklepie Play, która pozwala na kupowanie i wysyłanie cyfrowych kart podarunkowych bezpośrednio z aplikacji.
To duże ułatwienie dla użytkowników, którzy do tej pory musieli korzystać z zewnętrznych serwisów. Niestety, na ten moment nowość dostępna jest na rynku amerykańskim, a w Polsce funkcja nie jest jeszcze aktywna.
Nowa opcja, która pojawia się w menu profilowym w aplikacji Sklepu Play, zamienia go w cyfrowe centrum prezentowe. Użytkownicy w USA mogą już przeglądać setki kart podarunkowych popularnych marek, posegregowanych na kategorie tematyczne, takie jak Handel, Moda, Restauracje czy Rozrywka. Cały proces zakupu i wysyłki odbywa się wewnątrz aplikacji, a obdarowana osoba otrzymuje prezent w formie linku w wiadomości e-mail lub SMS, wraz z osobistymi życzeniami od nadawcy.
Za techniczną stronę integracji odpowiada firma Blackhawk Network, specjalizująca się w dziedzinie rozwiązań płatniczych. Dla Google’a jest to logiczny krok w rozwoju platformy, który nie tylko ułatwia życie użytkownikom, ale także tworzy dla marek nowy, bezpieczny kanał dotarcia do milionów klientów korzystających z systemu Android.
Wdrożenie odbywa się stopniowo, co jest typową praktyką dla Google. Oznacza to, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie wszyscy użytkownicy od razu widzą nową funkcję. Niestety, na ten moment nie ma żadnych oficjalnych informacji, kiedy usługa zostanie rozszerzona na inne rynki, w tym Polskę. Sprawdzenie tej funkcji na naszym rynku potwierdza jej brak.
Mimo to, wiadomość jest obiecująca. Pokazuje kierunek, w którym zmierza Google, dążąc do maksymalnej integracji usług w ramach swojego ekosystemu. Pozostaje nam mieć nadzieję, że możliwość wysłania komuś w prezencie karty podarunkowej bezpośrednio z telefonu pojawi się w polskim Sklepie Play w niedalekiej przyszłości.
Koniec z szukaniem plików. Gemini w Dysku Google podsumuje dokumenty i odpowie na pytania
#Android #Aplikacje #Google #GooglePlay #kartyPodarunkowe #news #nowaFunkcja #SklepPlay #zakupyOnline
-
mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.
ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.
mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.
ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.
i teraz kandydaci:
– goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.
– things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?
– omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?
i to jest właśnie dylemat.
czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?
a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.
-
mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.
ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.
mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.
ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.
i teraz kandydaci:
– goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.
– things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?
– omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?
i to jest właśnie dylemat.
czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?
a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.
-
mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.
ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.
mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.
ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.
i teraz kandydaci:
– goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.
– things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?
– omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?
i to jest właśnie dylemat.
czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?
a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.
-
mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.
ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.
mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.
ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.
i teraz kandydaci:
– goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.
– things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?
– omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?
i to jest właśnie dylemat.
czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?
a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.
-
WhatsApp wprowadza rewelacyjną funkcję. Przetłumaczy każdą wiadomość, ale Polacy muszą uzbroić się w cierpliwość
WhatsApp, najpopularniejszy komunikator internetowy na świecie, rozpoczął wdrażanie jednej z najbardziej oczekiwanych funkcji – wbudowanego tłumacza wiadomości.
Nowe narzędzie pozwoli na błyskawiczne przekładanie tekstu w rozmowach prywatnych, grupowych i na kanałach, eliminując potrzebę korzystania z zewnętrznych aplikacji. Jest jednak pewien haczyk, zwłaszcza dla polskich użytkowników systemu Android.
Tłumaczenie na wyciągnięcie palca i z dbałością o prywatność
Nowa funkcja jest bardzo prosta w obsłudze. Aby przetłumaczyć otrzymaną wiadomość, wystarczy ją dłużej przytrzymać, a następnie z menu kontekstowego wybrać nową opcję „Tłumacz”. Aplikacja pozwoli wybrać język docelowy i źródłowy.
Co najważniejsze, cały proces tłumaczenia odbywa się lokalnie, na urządzeniu użytkownika, a nie w chmurze. Gwarantuje to zachowanie pełnej prywatności – WhatsApp (i firma Meta) nie ma dostępu do treści tłumaczonych wiadomości.
Android z funkcją premium, ale na razie nie dla nas
Choć nowość trafi zarówno na smartfony z Androidem, jak i na iPhone’y, to właśnie użytkownicy tej pierwszej platformy otrzymali ekskluzywną funkcję. Będą oni mogli włączyć automatyczne tłumaczenie dla całego wątku rozmowy. Dzięki temu nie tylko wszystkie historyczne wiadomości, ale również te nowo przychodzące będą na bieżąco przekładane na wybrany język.
Niestety, na tym etapie Polacy korzystający z Androida nie będą mogli w pełni cieszyć się nowością. W pierwszej fazie wdrażania funkcja na tej platformie obsługuje zaledwie sześć języków: angielski, hiszpański, hindi, portugalski, rosyjski i arabski. Na liście tej brakuje języka polskiego, co oznacza, że przetłumaczenie wiadomości z lub na nasz język nie będzie na razie możliwe.
Lepsza sytuacja na iOS
W nieco lepszej sytuacji są posiadacze iPhone’ów. Na systemie iOS funkcja tłumaczenia bazuje na liście języków obsługiwanych przez systemowe narzędzia Apple, a ta obejmuje również język polski. Użytkownicy iOS nie otrzymają jednak opcji automatycznego tłumaczenia całych konwersacji i będą musieli przekładać każdą wiadomość osobno. Należy również pamiętać, że cała aktualizacja wdrażana jest stopniowo, więc może minąć trochę czasu, zanim opcja tłumaczenia pojawi się u wszystkich użytkowników.
WhatsApp oficjalnie debiutuje na iPada – aplikacja już dostępna w App Store
#aktualizacja #Android #Aplikacje #iOS #komunikator #Meta #news #nowaFunkcja #technologia #tłumacz #tłumaczenieWiadomości #whatsapp
-
Google ulepsza edycję zdjęć w Gemini. AI ma teraz zachowywać tożsamość osób
Google ogłosiło wprowadzenie znaczącej aktualizacji funkcji edycji obrazów w aplikacji Gemini. Nowy model, opracowany przez laboratorium DeepMind, ma rozwiązać jeden z największych problemów generatorów AI – zachowanie spójnego wyglądu postaci na modyfikowanych i nowo tworzonych (generowanych przez AI) zdjęciach.
Jednym z największych wyzwań dla narzędzi opartych na sztucznej inteligencji było do tej pory wierne odwzorowanie konkretnych osób. Często po edycji, np. zmianie tła lub ubrania, twarz na zdjęciu była „podobna, ale nie identyczna”. Najnowsza aktualizacja Gemini ma to zmienić. Jak informuje Google, algorytmy zostały udoskonalone, aby precyzyjnie zachowywać rysy twarzy i wygląd osób, a nawet zwierząt, niezależnie od wprowadzanych zmian.
Zaktualizowane narzędzie wprowadza kilka nowych, praktycznych funkcji. Użytkownicy mogą teraz przesłać zdjęcie i za pomocą poleceń tekstowych zmieniać strój czy scenerię, w której znajduje się dana osoba. Możliwe stało się także łączenie kilku fotografii w jedną spójną scenę, na przykład umieszczenie portretu swojego i swojego psa na zupełnie nowym, wygenerowanym tle. Gemini pozwala również na edycję wieloetapową, czyli stopniowe dodawanie lub zmienianie elementów na obrazie.
Wśród ciekawszych nowości znalazła się funkcja „miksowania stylów”. Pozwala ona na przeniesienie wzoru lub tekstury z jednego obrazu na obiekt znajdujący się na drugim. W materiałach Google jako przykład podano możliwość zaprojektowania sukienki z wzorem skrzydeł motyla lub stworzenie kaloszy, których faktura imituje płatki kwiatów. Wszystkie te operacje mają odbywać się z zachowaniem oryginalnego wyglądu kluczowych obiektów.
Google podkreśla również dbałość o transparentność. Firma zapewnia, że wszystkie obrazy, które zostały stworzone lub zmodyfikowane w aplikacji Gemini, będą oznaczane. Na każdej grafice umieszczony zostanie widoczny znak wodny, a dodatkowo w pliku zaszyty będzie niewidoczny cyfrowy znacznik SynthID, który pozwoli jednoznacznie zidentyfikować materiał jako wygenerowany przez AI. Zaktualizowane funkcje są dostępne dla użytkowników od dziś.
#AI #aktualizacja #Aplikacje #edycjaZdjęć #Gemini #generowanieObrazów #Google #GoogleDeepMind #news #SynthID #sztucznaInteligencja #technologia
-
🆕Nowy autofill w Gboard: znaczący wzrost wygody
➡️https://rootblog.pl/nowy-autofill-w-gboard-wzrost-wygody/#Android #Aplikacje #Autofill #AutomatyczneWypenianie #formularze #Gboard #Google #hasa #klawiatura #patnoci
-
🆕Gemini Live: interakcja z aplikacjami Google w czasie rzeczywistym
➡️https://rootblog.pl/gemini-live-interakcja-z-aplikacjami-google-w-czasie-rzeczywistym/#ai #Android #Aplikacje #AsystentAi #GeminiLive #Google #Integracja #iOS
-
Aplikacja #GoogleMaps w koncu pojawila sie na #Garmin #Venu3 i #Venu3s
Oczywiscie wolalbym, zeby bylo to cos innego, ale wszystkie aplikacje, ktore sprawdzalem do tej pory byly cholernie niewygodne w uzytkowaniu - a fakt posiadania nawigacji na rece jak sie jedzie gdzies wozkiem i nie trzeba bez przerwy siegac po telefon zeby sprawdzic kierunek, jest nieoceniona pomoca.
#software #oprogramowanie #aplikacje #nawigacje #smartwatch #tech
-
🆕Google alarmuje: fałszywa aplikacja Salesforce narzędziem hakerów i szantażystów!
➡️https://rootblog.pl/google-alarmuje-falszywa-aplikacja-salesforce-narzedziem-hakerow-i-szantazystow/#Aplikacje #bezpieczestwo #cyberbezpieczestwo #Google #hakerstwo #Salesforce
-
Stan domyślny
Przy okazji końcoworocznego remanentu zdecydowałem się na zmianę aplikacji do zarządzania zadaniami. Po ośmiu długich latach przygody z Nozbe przeszedłem w całości na systemowe Przypomnienia od Apple. Szczegółowo opowiadam o tym w 368. odcinku mojego podcastu, a w tym wydaniu dopadła mnie szersza refleksja na temat aktualnego stanu i możliwości platform systemowych Apple. A przynajmniej naszej świadomości i wiedzy o nich.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2025
Zmęczenie materiału
Kiedy w dyskusjach podejmowanych w ramach dobrze nam znanej technologicznej bańki pojawia się wątek korzystania z domyślnych, systemowych aplikacji, można go tłumaczyć na trzy sposoby:
- kryzysem wieku średniego,
- oszczędzaniem na subskrypcjach,
- albo zmęczeniem materiału, czyli refleksją, która prędzej czy później dopada każdego, kto technologie kocha i brzmi: A może nie potrzebuję jednak traktora, tylko zwykłe grabki?
Najczęściej słyszę historie, które swój początek mają zdecydowanie w tym trzecim aspekcie. Moja także miała, choć dojrzewanie do tego wniosku trwało jakieś trzy lata i absolutnie tej przebytej drogi i ewolucji samego siebie nie żałuję.
Ci z was, którzy czytają mnie od dłuższego czasu (dziękuję za to!) z pewnością mogą teraz przecierać oczy ze zdziwienia, że takie zdania pisze ten sam gość, który kilka lat temu testował, wdrażał i próbował uczynić sposobem na życie chyba wszystkie możliwe systemy produktywności i zarządzania czasem. To ja. Dzień dobry! A przynajmniej ja z przeszłości, która pozwoliła mi dojść do momentu, w którym zupełnie inaczej patrzę nie tylko na Apple, ale w ogóle na narzędzia, które używam każdego dnia.
To zmęczenie materiału wzięło się głównie z tego, że w pewnym momencie, zamiast zarządzać sobą i swoimi zadaniami w czasie – zarządzałem zarządzeniem zadaniami. Tak, brzmi jak masło maślane i to właśnie przypominało. Dodatkowo płaciłem za rozmaite narzędzia dość wysokie ceny subskrypcji i bardzo rzadko sprawdzałem, czy to konkretne narzędzie, za które je płacę, nadal spełnia moje wymagania. Mówiąc wprost – czy jest mi potrzebne.
Jednocześnie, ponieważ za stan aktualny przyjmowałem deklarację złożoną samemu sobie lata temu, nie sprawdzałem, co w tej kwestii aktualnie oferują systemy, z których korzystam na co dzień. Czyli cały ekosystem Apple.
Przyszedł taki dzień, w którym sprawdziłem.
Mądry rozwój kontra wodotryski
Apple w ostatnich latach niesamowicie skutecznie i mądrze nadrobiło dług technologiczny, który miało w wielu systemowych aplikacjach. Już kilka lat temu porzuciłem kombajny do trzymania notatek na rzecz systemowych Notes i nadal jestem z nich zadowolony. W ostatnich trzech latach rozwinęły się dodatkowo niesamowicie, a i tak z połowy nowych funkcji, które Apple wprowadziło, nie korzystam.
Nie inaczej było w przypadku aplikacji do tworzenia map myśli (ang. mind mapping), które porzuciłem na rzecz zaprezentowanej, podczas konferencji WWDC w czerwcu 2022 roku, przez Apple aplikacji Freeform. Ta prosta, biała przestrzeń, na którą możemy nanosić prawie wszystko, co chcemy, robi dokładnie jedną rzecz. Pozwala wyrzucić to wszystko z głowy, a potem na tych myślach pracować. Nic więcej nie potrzebuję i de facto nigdy nie potrzebowałem. Dopiero po latach (oglądając nawet stare mapy myśli) dostrzegam, że wszelkie połączenia, zagnieżdżenia czy inne wodotryski tylko komplikowały proces twórczy. Tak często bywa z rozbudowanymi aplikacjami, które, gdy zaczynamy je poznawać, kuszą nas mnogością funkcji i możliwości. Jeśli w porę nie zadamy sobie pytania: No dobra, ale których faktycznie potrzebuję i które pomogą mi w tym konkretnym zastosowaniu (moim zastosowaniu)? Może skończyć się tak, że zaczniemy używać tej czy innej aplikacji po nic. Dosłownie. Sztuka dla sztuki. Używanie dla używania.
Rozwój wspomnianych, systemowych Przypomnień i ich ostatnia integracja z Kalendarzem, jak się okazało, zaspokoił 95% moich potrzeb w stosunku do aplikacji GTD. Te 5% jest na tyle nieistotne, że biorąc pod uwagę skalę oszczędności (także tych mentalnych), tak naprawdę przejście na systemowe rozwiązane traktuję całkowicie świadomie jako spory zysk. Przypuszczam, że takich momentów w przyszłości będę miał jeszcze całkiem sporo.
Z czego one wynikają?
Osobista narzędziownia
Przez lata zmienia się nie tylko nasz sposób interakcji z komputerami, ale także to, czym się w życiu zajmujemy. Nawet jeśli nadal z grubsza robimy to samo, to i tak sposób, w jaki do tej pracy podchodzimy, z pewnością ewoluuje. I dlatego właśnie tak bardzo zachęcam, aby raz na jakiś czas robić sobie moment, w którym przed samymi sobą mówimy: Sprawdzam!
Jeśli, tak jak ja, przy okazji lubisz markę Apple, będzie to tym bardziej rozwijające i cenne ćwiczenie, że dowiesz się więcej o narzędziach, z których korzystasz i które, jak zakładam, świadomie zostały wybrane. Bez oglądania skomplikowanych szkoleń, ale właśnie szukając samodzielnie odpowiedzi na pytania:
- Co jeszcze mogę usprawnić, upraszczając to?
- A może da się to zrobić z użyciem Skrótów?
- Co wiem o (i gdzie stosuję) osobistych automatyzacjach w systemach Apple?
Mamy co prawda dopiero wiosnę, ale już dzisiaj zachęcam także do obejrzenia większości materiałów po konferencji WWDC 2025, czyli nie tylko Apple Event ją otwierającego, ale także wybranych sesji! Te, choć są kierowane głównie do developerów, od lat nagrywane są i prowadzone prostym językiem, który zrozumie w mojej ocenie także zwykły użytkownik nadgryzionych sprzętów. Taki jak ja. Nie oglądam wszystkich, ale sporo tak, ponieważ nawet wtedy, gdy nie rozumiem fragmentów kodu wyświetlanego i kierowanego do programistów, wiedza o całej wizji wykorzystania danej nowości czy rozwiązania w ekosystemie daje mi szerszą perspektywę.
Tak na samo Apple, jak i na każde z moich urządzeń. Może dlatego, dostrzegając z roku na rok większe możliwości tego, co dostaję po wyjęciu ich z opakowania lub zainstalowaniu jesienią nowych systemów – stają się dla mnie coraz tańsze.
Polecam!
#Aplikacje #gtd #minimalizm #notatki #Przypomnienia #systemoweAplikacje