home.social

#aplikacje — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #aplikacje, aggregated by home.social.

  1. Google ułatwia kupowanie kart podarunkowych. Na nową funkcję w Sklepie Play w Polsce musimy jednak poczekać

    Google rozpoczął wdrażanie nowej, wygodnej funkcji w Sklepie Play, która pozwala na kupowanie i wysyłanie cyfrowych kart podarunkowych bezpośrednio z aplikacji.

    To duże ułatwienie dla użytkowników, którzy do tej pory musieli korzystać z zewnętrznych serwisów. Niestety, na ten moment nowość dostępna jest na rynku amerykańskim, a w Polsce funkcja nie jest jeszcze aktywna.

    Nowa opcja, która pojawia się w menu profilowym w aplikacji Sklepu Play, zamienia go w cyfrowe centrum prezentowe. Użytkownicy w USA mogą już przeglądać setki kart podarunkowych popularnych marek, posegregowanych na kategorie tematyczne, takie jak Handel, Moda, Restauracje czy Rozrywka. Cały proces zakupu i wysyłki odbywa się wewnątrz aplikacji, a obdarowana osoba otrzymuje prezent w formie linku w wiadomości e-mail lub SMS, wraz z osobistymi życzeniami od nadawcy.

    Za techniczną stronę integracji odpowiada firma Blackhawk Network, specjalizująca się w dziedzinie rozwiązań płatniczych. Dla Google’a jest to logiczny krok w rozwoju platformy, który nie tylko ułatwia życie użytkownikom, ale także tworzy dla marek nowy, bezpieczny kanał dotarcia do milionów klientów korzystających z systemu Android.

    Wdrożenie odbywa się stopniowo, co jest typową praktyką dla Google. Oznacza to, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie wszyscy użytkownicy od razu widzą nową funkcję. Niestety, na ten moment nie ma żadnych oficjalnych informacji, kiedy usługa zostanie rozszerzona na inne rynki, w tym Polskę. Sprawdzenie tej funkcji na naszym rynku potwierdza jej brak.

    Mimo to, wiadomość jest obiecująca. Pokazuje kierunek, w którym zmierza Google, dążąc do maksymalnej integracji usług w ramach swojego ekosystemu. Pozostaje nam mieć nadzieję, że możliwość wysłania komuś w prezencie karty podarunkowej bezpośrednio z telefonu pojawi się w polskim Sklepie Play w niedalekiej przyszłości.

    Koniec z szukaniem plików. Gemini w Dysku Google podsumuje dokumenty i odpowie na pytania

    #Android #Aplikacje #Google #GooglePlay #kartyPodarunkowe #news #nowaFunkcja #SklepPlay #zakupyOnline

  2. mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.

    ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.

    mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.

    ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.

    i teraz kandydaci:

    – goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.

    – things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?

    – omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?

    i to jest właśnie dylemat.

    czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?

    a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.

  3. mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.

    ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.

    mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.

    ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.

    i teraz kandydaci:

    – goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.

    – things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?

    – omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?

    i to jest właśnie dylemat.

    czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?

    a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.

  4. mam problem z moim systemem fajne życie. to znaczy – ogólnie to buduję ten system życia, wielkie narzędzie do wszystkiego: #kalendarz, #zadania, #dziennik, #blog, #praca, #finanse, #czytanie, #baza wiedzy, #notatki… i to jest ogromny projekt. czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek uda mi się go skończyć tak, żeby być naprawdę zadowolonym i żeby to działało w pełni tak, jak sobie wymarzyłem. część rzeczy już działa, ale droga wciąż bardzo długa.

    ale dzisiaj nie o tym. dzisiaj mam problem przyziemny, bardziej codzienny. chodzi o aplikację do obsługi #zadań.

    mój system nie jest jeszcze gotowy, żeby przejąć to na siebie, więc muszę używać jakiegoś innego narzędzia. na ten moment korzystam z apple reminders – przypomnienia od apple. i one są super, jeśli chodzi o integrację z całym moim ekosystemem. iphone, ipad, mac, zegarek – to wszystko działa najlepiej właśnie z nimi. żadna inna aplikacja nie ma takiego wsparcia.

    ale… przypomnienia to dobre narzędzie do trzymania prostych notatek w stylu: kup chleb, oddzwoń do kogoś, nie zapomnij wysłać maila. przy bardziej złożonych projektach już się gubię. nie ma tam tej wygody, tej elastyczności. a ja potrzebuję czegoś, co pomoże mi spokojnie ogarniać projekty, w tym mój system fajne życie.

    i teraz kandydaci:

    – goodtask. to tak naprawdę nakładka na przypomnienia. niby fajnie, bo niczego nie tracę, mogę korzystać równolegle. ale… ona nie wnosi dużo więcej. wygląda średnio, nie daje mi tego poczucia, że faktycznie coś zyskuję.

    – things. piękna aplikacja. naprawdę piękna. daje radość używania, ma notatki do projektów, można w niej wszystko poukładać. tylko… czy poza tym wyglądem dostaję coś więcej niż w przypomnieniach? czy to nie będzie tylko przyjemność estetyczna, za którą zapłacę, a potem się okaże, że funkcjonalnie to nadal niewielki krok do przodu?

    – omnifocus. kombajn. wszystko obsłuży, każdy projekt, każdy kontekst. mógłby udźwignąć moje potrzeby. tylko… czy ja udźwignę jego? czy nie okaże się za ciężki, zbyt wymagający, zbyt przytłaczający?

    i to jest właśnie dylemat.

    czy zostać przy przypomnieniach i pogodzić się z ich ograniczeniami? czy przerzucić się na things i cieszyć się pięknem, nawet jeśli funkcji nie będzie aż tak wiele? czy rzucić się w omnifocusa i spróbować zapanować nad tym wszystkim w jego ramach?

    a może te ograniczenia przypomnień są właśnie drogowskazem – żeby trzymać sprawy prosto, jasno, bez komplikacji. może things będzie nagrodą później, gdy system dojrzeje. a omnifocus – narzędziem dopiero na etapie, kiedy naprawdę będę potrzebował takiego kombajnu.