#aplikacje — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #aplikacje, aggregated by home.social.
-
Gemini Live staje się użytecznym asystentem. Google integruje sztuczną inteligencję z nowymi aplikacjami
Google wdraża zapowiadaną przebudowę asystenta Gemini Live na urządzeniach z systemem Android.
Najnowsza aktualizacja płynnie łączy tradycyjny czat tekstowy z konwersacją głosową w czasie rzeczywistym. Dzięki przeprojektowanemu, pływającemu interfejsowi użytkownicy mogą swobodnie przechodzić między ręcznym wpisywaniem zapytań a naturalną, płynną rozmową, bez utraty kontekstu zadania. Najważniejszą nowością jest jednak znaczne rozszerzenie listy obsługiwanych aplikacji i narzędzi systemowych, co fundamentalnie zmienia użyteczność całego rozwiązania.
Od prostych notatek do obsługi całego ekosystemu
Do tej pory głosowy wariant sztucznej inteligencji Google charakteryzował się mocno ograniczoną funkcjonalnością. Potrafił współpracować zaledwie z podstawowymi narzędziami pokroju Kalendarza, Zadań, notatnika Keep oraz Mapami Google, a także ich systemowymi odpowiednikami na nakładkach innych producentów. Najnowsza aktualizacja otwiera asystentowi dostęp do zupełnie nowej bazy danych i usług zewnętrznych.
Obecnie Gemini Live potrafi w locie obsługiwać zasoby platformy Workspace, przeszukiwać loty i hotele, a także generować obrazy w trakcie rozmowy. Algorytmy zyskały również pełen dostęp do platform multimedialnych, w tym YouTube’a, YouTube Music oraz konkurencyjnego Spotify. Z perspektywy codziennego użytkowania smartfona najistotniejsze okazuje się jednak wdrożenie obsługi narzędzi systemowych. Użytkownicy mogą wreszcie, w trakcie swobodnej konwersacji ze sztuczną inteligencją, poprosić o ustawienie systemowego alarmu czy minutnika.
Brakująca komunikacja i zrównanie możliwości
Rozszerzenie wsparcia dla aplikacji zewnętrznych sprawia, że wariant Live praktycznie zrównał się pod kątem możliwości z klasyczną, nakładkową aplikacją Gemini. Oprogramowanie to wciąż nie jest jednak kompletne. Pomimo integracji z tak dużą liczbą usług, gigant wyszukiwarkowy nadal nie wdrożył możliwości dyktowania i wysyłania wiadomości tekstowych z poziomu swobodnej konwersacji, co było jedną z flagowych obietnic podczas ubiegłorocznych prezentacji.
Mimo tych braków, najnowsza paczka nowości to dowód na to, że Google metodycznie przekształca swój model konwersacyjny w potężne, w pełni zintegrowane centrum zarządzania całym urządzeniem.
#Android #Aplikacje #asystentGłosowy #GeminiLive #Google #iMagazine #smartfony #spotify #sztucznaInteligencja #YouTube -
Koniec kafelków w Wear OS. Google ujednolica zegarki ze smartfonami za pomocą widżetów
Firma z Mountain View zapowiedziała głęboką przebudowę interfejsu w swoim systemie dla urządzeń ubieralnych.
Dotychczasowe, pełnoekranowe kafelki (Tiles) zostaną systematycznie zastąpione przez nowe rozwiązanie o nazwie Wear Widgets. Ten ruch ma na celu ostateczne zacieranie granic wizualnych i architektonicznych między standardowym Androidem a oprogramowaniem napędzającym smartwatche pokroju Pixel Watcha czy Samsung Galaxy Watch.
Standaryzacja rozmiarów i ułatwienia dla programistów
Nowe elementy interfejsu zostały zaprojektowane w dwóch podstawowych rozmiarach: większym formacie 2×2 oraz mniejszym 2×1. Ich konstrukcja i zachowanie celowo nawiązują do klasycznych widżetów znanych z ekranów głównych smartfonów.
Decyzja Google to przede wszystkim ukłon w stronę deweloperów oprogramowania. Zastosowanie wspólnego języka projektowania między mobilnym Androidem a platformą Wear OS pozwoli na znacznie szybsze i tańsze przenoszenie funkcji z telefonów bezpośrednio na nadgarstki użytkowników.
Nowy system ma charakteryzować się dużą elastycznością i dynamiką wyświetlanych informacji, co stanowi istotny krok naprzód względem statycznych ekranów informacyjnych, do których przyzwyczaiły nas poprzednie generacje oprogramowania.
Gotowość producentów i aplikacji zewnętrznych
Proces migracji do nowego standardu już się rozpoczął. Architektura widżetów jest w pełni kompatybilna z systemem stosowanym w najnowszych zegarkach Samsung Galaxy Watch 8, działających pod kontrolą hybrydowego oprogramowania Wear OS 6 i nakładki One UI Watch 8. Rozwiązanie to pozwala na swobodne układanie nowych narzędzi na kartach obok głównej tarczy zegarka.
Pełne przejście na Wear Widgets nastąpi wraz z nadchodzącą premierą systemu Wear OS 7. Według informacji przekazanych przez Google, kluczowi dostawcy oprogramowania są już na zaawansowanym etapie dostosowywania swoich produktów do nowych wymogów interfejsu. Wśród pierwszych aplikacji, które oficjalnie porzucą kafelki na rzecz ujednoliconych widżetów, znalazły się między innymi Spotify, WhatsApp, Peloton oraz Todoist.
#Android #Aplikacje #Google #iMagazine #interfejs #PixelWatch #SamsungGalaxyWatch #smartwatche #technologia #wearOs #WearOS7Google wydaje Wear OS 6.1. Aktualizacja rozwiązuje najbardziej irytujący problem smartwatchy
-
Meta szykuje się na starcie z Android XR. Okulary Ray-Ban obsłużą aplikacje firm trzecich
Rynek inteligentnych okularów wkracza w decydującą fazę. W oczekiwaniu na premierę nowej platformy Android XR od Google, Meta wykonuje strategiczny ruch wyprzedzający.
Firma ogłosiła otwarcie swoich okularów Meta Ray-Ban Display na aplikacje tworzone przez zewnętrznych deweloperów. Zamiast zamykać się we własnym oprogramowaniu, gigant technologiczny chce szybko zbudować szeroki ekosystem usług.
Otwarcie na deweloperów
Jak wynika z oficjalnego komunikatu, programiści otrzymują od teraz dostęp do wyświetlacza wbudowanego w okulary. Meta przygotowała dwie ścieżki rozwoju oprogramowania (obecnie w fazie wczesnego dostępu dla deweloperów): można tworzyć zarówno rozszerzenia dla istniejących już aplikacji mobilnych (na systemy iOS oraz Android), jak i zupełnie nowe aplikacje webowe.
Firma zaprezentowała już pierwsze możliwości tego rozwiązania na krótkim nagraniu wideo. Widać na nim aplikację, która potrafi zidentyfikować samolot przelatujący na niebie, analizując obraz w czasie rzeczywistym bezpośrednio z perspektywy użytkownika. Szersze udostępnianie tych funkcji zaplanowano na nadchodzące tygodnie.
Wyścig z platformą Google i Samsunga
Decyzja Mety nie jest przypadkowa. Konkurencja przygotowuje się do mocnego uderzenia na rynku urządzeń noszonych. Według doniesień branżowych, wkrótce zadebiutują pierwsze urządzenia oparte na systemie Android XR. Samsung ma w planach pokazanie „Galaxy Glasses” – okularów, które w pierwszej wersji mają skupiać się wyłącznie na funkcjach audio, by docelowo ewoluować w pełnoprawne urządzenia z wyświetlaczami.
Tak działa Galaxy XR. Google ujawnia siłę Android XR i Gemini w nowych goglach Samsunga
Główną przewagą nadchodzącego Android XR ma być bezproblemowa integracja z istniejącym już, gigantycznym ekosystemem aplikacji na Androida. Wpuszczając zewnętrznych twórców na platformę Ray-Ban, Meta stara się zniwelować ten dystans i zachęcić programistów do inwestowania czasu w swój własny produkt, zanim Google i Samsung na dobre zadomowią się na tym rynku.
#AndroidXR #Aplikacje #AR #iMagazine #inteligentneOkulary #Meta #rayBan #smartGlasses #technologia #XR -
Przeglądarka Google nadrabia lata opóźnień. Pionowy układ i lepszy tryb czytania
Google wreszcie poszło po rozum do głowy. Najpopularniejsza przeglądarka na świecie doczekała się właśnie dwóch nowości, które mają rzekomo zrewolucjonizować naszą produktywność.
Użytkownicy konkurencyjnych rozwiązań mogą jedynie uśmiechnąć się pod nosem, bo to, co dla giganta z Mountain View jest świeżą innowacją, u innych od dawna stanowi standard.
Zarządzanie otwartymi witrynami w poziomie sprawdza się świetnie… dopóki nie otworzymy ich kilkunastu. Wtedy z nazw stron zostają jedynie małe, nieczytelne ikony (tak zwane favicony). Jak poinformowali na oficjalnym blogu przedstawiciele Google, przeglądarka Chrome nareszcie zyskuje opcję przeniesienia paska nawigacyjnego na bok ekranu.
Pionowy układ to nowa jakość (dla niektórych)
Aby skorzystać z nowej funkcji, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy w górnej części okna i wybrać opcję „Pokaż pionowo” (Show Tabs Vertically). Dzięki temu tytuły witryn pozostają w pełni czytelne niezależnie od tego, ile stron mamy otwartych. Brzmi jak świetne i logiczne rozwiązanie, prawda? Szkoda tylko, że osoby korzystające z Microsoft Edge, Vivaldi czy nowoczesnej przeglądarki Arc znają i chwalą ten system od dawna.
Skupienie na samym tekście
Druga nowość to odświeżony, pełnoekranowy tryb czytania (uruchamiany również z menu kontekstowego). Opcja ta wycina ze strony wszystkie rozpraszacze, reklamy oraz zbędne elementy wizualne, zostawiając sam tekst i najważniejsze grafiki. I znów – to fantastyczna, immersyjna funkcja, którą fani chociażby systemowego Safari od Apple znają i cenią od grubo ponad dekady.
Niezależnie jednak od złośliwości, trzeba przyznać jedno: lepiej późno niż wcale. Biorąc pod uwagę potężny, globalny udział Chrome’a w rynku przeglądarek, ta spóźniona aktualizacja i tak ułatwi codzienne życie i pracę milionom internautów na całym świecie.
#Aplikacje #Chrome #Google #nowościTechnologiczne #produktywność #przeglądarkiInternetowe #trybCzytaniaChrome na Androida nadrabia zaległości. Przypinanie kart (w końcu) trafia na telefony
-
Zmiany w Google Play. Wyszukiwarka w opiniach to strzał w dziesiątkę, ale zniknął kluczowy filtr
Google po cichu wdraża aktualizację swojego sklepu z aplikacjami. Z jednej strony gigant wreszcie daje użytkownikom Androida narzędzie, na które czekali od lat. Z drugiej – niespodziewanie usuwa opcję, która była pomocna przy diagnozowaniu problemów ze smartfonem.
Kiedy zainstalowana na telefonie aplikacja zaczyna sprawiać problemy, nasze pierwsze kroki często kierujemy do sekcji opinii w Google Play. Sprawdzamy tam, czy inni użytkownicy również doświadczają podobnych błędów. Najnowsza aktualizacja sklepu mocno przebudowuje ten proces, oferując mieszankę bardzo dobrych i nieco irytujących wieści.
Łatwiejsze szukanie błędów
W sekcji recenzji pojawia się właśnie długo wyczekiwana opcja wyszukiwania po słowach kluczowych. To pozornie prosta zmiana, która ułatwia życie.
Jeśli po najnowszej aktualizacji komunikator nadmiernie zużywa baterię albo gra zacina się na konkretnym etapie, nie musisz już ręcznie przewijać setek komentarzy. Wystarczy wpisać odpowiednie hasło, by błyskawicznie sprawdzić, czy inni użytkownicy zgłaszają identyczny kłopot. To świetne narzędzie ułatwiające wstępne rozwiązywanie problemów.
Koniec z filtrowaniem po modelu urządzenia
Niestety, Google ma w zwyczaju usuwać użyteczne funkcje bez słowa wyjaśnienia. Z menu sortowania opinii (co wychwycił portal Android Authority) bezpowrotnie zniknął filtr „model tego urządzenia”. To spora strata dla użytkowników.
W szerokim ekosystemie Androida, gdzie na rynku funkcjonują tysiące różnych konfiguracji sprzętowych, oprogramowanie może działać idealnie na flagowym Samsungu, a jednocześnie zawieszać się na budżetowym modelu Motoroli. Filtr modelu pozwalał w ułamku sekundy odsiać nieistotne recenzje i upewnić się, czy dany błąd dotyczy specyfiki naszego sprzętu, czy samej aplikacji. Teraz ta możliwość po prostu wyparowała.
Jest też jedna, drobna zmiana wizualna – filtr pokazujący opinie wyłącznie z „najnowszej wersji” aplikacji nie zniknął, lecz funkcjonuje teraz jako wygodny, oddzielny przycisk na górze ekranu. Zmiany nie doczekały się oficjalnego komunikatu ze strony giganta z Mountain View, ale trafiają już falami do użytkowników na całym świecie.
#aktualizacja #Android #Aplikacje #ciekawostkiTechnologiczne #Google #GooglePlay #Oprogramowanie #smartfonyGoogle Meet oficjalnie w Apple CarPlay. Użytkownicy Android Auto muszą… poczekać na swoją kolej
-
Gdybyście mogli przeprojektować interfejs dowolnej aplikacji FOSS (open source), którą byście wybrali? 🤔
Szukamy projektów, które są użyteczne, ale ich GUI mogłoby być bardziej intuicyjne, nowoczesne albo po prostu przyjemniejsze w użyciu.
Jakie apki proszą się o redesign? Dajcie znać 👇
-
Jeżeli szukasz kogoś, kto jak ty cały czas buduje nową apkę. Jeśli twoim otoczeniu nadal brakuje sensownej platformy do dyskusji o twoich pomysłach. Właśnie znalazłeś najlepsze miejsce dla twoich planów i ambicji.
Dołącz już dziś na https://indiehackers.pl/discord
#programowanie #startup #indiehackers #Discord #aplikacje #technologia #founder #tworzenieoprogramowania #biznesonline #nocode #coding #developers #polskiedevy
-
Możesz dostać 500zł mandatu, bo system poboru opłat na A4 miał ciekawy błąd
Jechałeś A4? To skarbówka może Cię wezwać do wniesienia opłaty za “nieopłacony przejazd autostradą” sprzed kilku (!) lat. I to mimo tego, że Ty przejazd opłaciłeś, a dziś podróż tym odcinkiem jest bezpłatna. Wiele osób po prostu płaci, choć niektóre z opłat są naliczone błędnie i Ministerstwo Finansów najwyraźniej o tym wie.
Płacić już nie trzeba, ale…
Czy pamiętacie system e-Toll i kupowanie biletów na niekulczykowe odcinki autostrad (na stacjach lub w aplikacji)? Zwykłemu obywatelowi może się wydawać, że te opłaty za niekulczykowe autostrady to przeszłość, ale… one mogą o sobie przypomnieć gdy się tego najmniej spodziewasz, chociaż od lipca 2023 płacić nie trzeba, przynajmniej jeśli jedziesz samochodem osobowym lub motocyklem.Wezwanie, za przejazd sprzed lat
Nasz Czytelnik Szymon dostał wezwanie do zapłaty 500zł za przejazd autostradą A4 sprzed 3 lat. Początkowo rozważał zapłacenie, bo czy normalny człowiek może być pewien, że trzy lata wcześniej nie zapomniał odpalić aplikacji i przejechał autostradą bez wykupionego biletu? Szymon skonsultował znajomych i dowiedział się, że więcej osób takie wezwania otrzymało. Jedna z nich powiedziała mu, że zapłaciła dla świętego spokoju za wszystkie 3 wezwania, jakie dostała.
Szymon postanowił drążyć sprawę. Zajrzał do galerii zdjęć w swoim smartfonie i ustalił, że tego dnia rzeczywiście odbył jednodniową wycieczkę do Wrocławia. Postanowił sprawdzić czy zapłacił za przejazd płatnym odcinkiem autostrady do Wrocławia, więc zalogował się na swoje koto w systemie e-TOLL, wszedł w zakładkę “historia przejazdów” i wybrał odpowiedni zakres dat. System jednak niczego nie pokazał, bo Szymon nie był w stanie wskazać [...]#Aplikacje #AplikacjeMobilne #Autostrady #Kas #MinisterstwoFinansów
https://niebezpiecznik.pl/post/wezwanie-do-zaplaty-a4-mandat-etoll-autostrada/
-
Oto błąd, który pozwalał za darmo zamawiać jedzenie z cateringu “Kuchnia Vikinga” i z jeszcze jednego
Istotne błędy bezpieczeństwa można znaleźć nawet jeśli nie jest się zawodowym pentesterem. Przekonał się o tym nasz Czytelnik Tomek Stojanov, który przekonał aplikację do zamawiania dietetycznego cateringu by w nieskończoność zwiększała mu saldo. Tomek to jednak uczciwy klient, więc postanowił błąd ujawnić. I dobrze się stało, bo – jak wykazała analiza – z tego samego błędu korzystał ktoś jeszcze. Już nie taki etyczny.
Chcecie darmowy obiad, śniadanie i kolację od Vikinga?
W połowie listopada do naszej redakcji zgłosił się Tomek, który nie jest ani programistą ani specjalistą od bezpieczeństwa, ale jest człowiekiem spostrzegawczym. W czasie korzystania z aplikacji cateringu dietetycznego o nazwie “Kuchnia Vikinga” zauważył coś dziwnego… Aplikacja pozwalała na złożenie zamówienia i anulowanie go. Po anulowaniu użytkownikowi naliczały się punkty lojalnościowe o równowartości kwoty zamówienia. Punkty mogły być wykorzystywane do opłacenia kolejnych zamówień. I teraz ważna rzecz:
Proces anulowania trochę trwał, a użytkownik mógł w trakcie tego “trwania” anulować dostawę po raz kolejny. I kolejny. I kolejny, zanim to pierwsze anulowanie dobiegło końca.
Poniżej film z akcji nagrany przez Tomka:Błąd jak widzicie poważny. Mógł powodować straty finansowe po stronie dostawcy cateringu.
Tomek błąd chciał zgłosić, ale miał z tym problem…
Odezwał się do firmy MasterLife Solutions, która jest dostawcą aplikacji mobilnej dla Kuchni Vikinga. Ta odesłała go do serwisu Intigriti (służącego do obsługi zgłoszeń typu bug bounty), który dla osoby [...]#Aplikacje #Żabka #CateringDietetyczny #Intigriti #KuchniaVikinga #MasterLifeSolutions #RaceCondition #TomekStojanov
-
Koniec ery „na to jest apka”? Gemini 3 sam stworzy interfejs, którego potrzebujesz
Najważniejsza nowość, jaką Google pokazało w ostatnim czasie, mogła wielu umknąć w gąszczu technicznych detali, ale ma potencjał, by wywrócić do góry nogami sposób, w jaki korzystamy ze smartfonów.
Mowa o Generative UI (generatywnych interfejsach użytkownika), które w pełni debiutują wraz z Gemini 3. Koncepcja jest prosta: zamiast szukać aplikacji do konkretnego zadania, AI stworzy ją dla Ciebie w czasie rzeczywistym.
Więcej niż tekst
Do tej pory interakcja z AI opierała się głównie na tekście. Generative UI zmienia te zasady. W przeglądarkowej wersji Gemini (gemini.google.com) z modelem Gemini 3 Pro pojawiają się dwie nowe opcje w menu narzędzi: Dynamic view oraz Visual view.
Pierwsza z nich wykorzystuje zdolności kodowania Gemini, by na żywo stworzyć niestandardowy interfejs użytkownika. Druga oferuje widok w stylu magazynowym, z suwakami i filtrami. Jeśli poprosisz o symulację fizyczną lub kalkulator kredytowy, nie dostaniesz już ściany tekstu z wyliczeniami. AI wygeneruje interaktywne narzędzie z wykresami, tabelami i przyciskami, które jest „klikalne” i przejrzyste. To koniec mozolnego doprecyzowania zapytań kolejnymi zdaniami – teraz po prostu przesuwasz suwak na wygenerowanym dla Ciebie ekranie.
Mikro-aplikacje na życzenie
Prawdziwa rewolucja kryje się jednak głębiej. Wizja, którą roztacza Google, to tworzenie spersonalizowanych „mikro-aplikacji” pod konkretną potrzebę chwili. Wyobraź sobie, że planujesz zakup domu. Zamiast skakać między aplikacją bankową, kalendarzem, klientem poczty i arkuszem kalkulacyjnym, Gemini generuje dla Ciebie jeden spójny interfejs. Masz tam kalkulator rat, harmonogram spotkań z agentami, podgląd istotnych maili i listę zadań. Wszystko w jednym miejscu, zsynchronizowane z Twoimi danymi.
Nie chodzi tu o zastąpienie systemowego budzika czy kalendarza, bo te są wystarczająco dobre. Chodzi o te specyficzne momenty, gdy żadna istniejąca aplikacja nie pasuje idealnie do Twojego problemu. W świecie Generative UI odpowiedź na problem edukacyjny nie jest akapitem z Wikipedii, ale pełnoprawną lekcją z quizami i interaktywnymi elementami.
To podejście nie zabije tradycyjnych aplikacji – jesteśmy do nich zbyt przyzwyczajeni. Ale może całkowicie zmienić sposób, w jaki wykonujemy złożone zadania, eliminując konieczność „skakania” po systemie, czy tracenia czas na znalezienie aplikacji, która wykona akurat nam potrzebne, specyficzne zadanie.
#aplikacje #gemini3 #generativeUi #google #interfejsy #news #przyszloscMobile #sztucznaInteligencja
-
WhatsApp na iPhone’a w końcu obsłuży dwa konta jednocześnie
To jedna z najbardziej wyczekiwanych funkcji przez użytkowników sprzętu Apple, którzy korzystają z dwóch numerów telefonu.
Meta w końcu rozpoczęła testy natywnej obsługi wielu kont w WhatsAppie na iOS. Koniec z koniecznością instalowania wersji „Business”, by obsłużyć drugi numer.
Jak donosi serwis 9to5Mac (powołując się na WABetaInfo), nowa funkcja pojawiła się właśnie w najnowszej wersji beta aplikacji dostępnej poprzez TestFlight.
Jak to będzie działać?
Do tej pory, aby mieć dwa WhatsAppy na jednym iPhonie, trzeba było uciekać się do sztuczek lub instalować osobną aplikację WhatsApp Business. Teraz, w menu ustawień ma pojawić się nowa sekcja „Lista kont”, a także dedykowany przycisk obok kodu QR.
Testowa wersja nowej aplikacji pozwala na dodanie i płynne przełączanie się między dwoma kontami. Można dodać zupełnie nowy numer lub podpiąć istniejące konto z innego telefonu (jako urządzenie towarzyszące) poprzez zeskanowanie kodu QR.
Pełna separacja ustawień
Co kluczowe, Meta zadbała o prywatność i porządek. Każde z kont będzie miało osobny zestaw ustawień. Oznacza to niezależną historię czatów, osobne kopie zapasowe w iCloud oraz różne dźwięki powiadomień.
Również same powiadomienia na ekranie blokady będą wyraźnie oznaczone, aby użytkownik od razu wiedział, na który numer przyszła wiadomość.
Na razie nie ma oficjalnej daty premiery dla wszystkich, ale obecność funkcji w publicznej becie sugeruje, że aktualizacja trafi do App Store już niebawem.
WhatsApp się otwiera. Rozpoczynają się testy czatów z innymi komunikatorami
#aktualizacja #aplikacje #dualSim #dwaKontaWhatsapp #ios #iphone #meta #news #whatsapp
-
Koniec z aplikacjami „żrącymi” baterię. Google Play Store będzie przed nimi ostrzegać
Google wreszcie bierze się za jeden z najbardziej irytujących problemów Androida: aplikacje, które po cichu drenują baterię w tle.
Jak donosi Digital Trends, firma, we współpracy z Samsungiem, wprowadza nową, rygorystyczną politykę w Sklepie Play, która będzie karać deweloperów i ostrzegać użytkowników.
Na czym polega problem? Chodzi o „wake lock”
Winowajcą jest mechanizm „wake lock” (blokada wybudzenia). Pozwala on aplikacji trzymać telefon (jego procesor lub ekran) w stanie aktywności, nawet gdy my z niego nie korzystamy, a ekran jest wygaszony.
Choć jest to funkcja przydatna (np. do odtwarzania muzyki w tle), wiele źle napisanych aplikacji nadużywa jej, niepotrzebnie wybudzając urządzenie i zużywając energię.
The "Excessive Partial Wake Locks" metric is now GA in Android Vitals! 🔋
Find & fix battery-draining wake locks. Vitals now provides a new wake lock names table (P90/P99) to make debugging easier.
Improve your app's power efficiency → https://t.co/m4vdTHkEYY pic.twitter.com/FvEBMbLTOq
— Android Developers (@AndroidDev) November 10, 2025
Nowa definicja „złego zachowania”
Google stworzyło nową, precyzyjną metrykę o nazwie „nadmierne częściowe blokady wybudzenia”. Definicja „złego zachowania” jest jasna:
- Sesja jest „nadmierna”, jeśli aplikacja trzyma blokadę wybudzenia przez łącznie ponad dwie godziny w ciągu 24 godzin.
- Aplikacja łamie zasady, jeśli 5% lub więcej jej wszystkich sesji użytkowników (w ciągu ostatnich 28 dni) zostanie uznanych za „nadmierne”.
Jakie będą kary?
Aplikacje, które przekroczą ten próg, spotkają dwie kary. Po pierwsze, zostaną wykluczone z widocznych miejsc w Sklepie Play, np. z rekomendacji.
Po drugie – co najważniejsze dla użytkowników – na stronie takiej aplikacji w Sklepie Play pojawi się czerwona etykieta ostrzegawcza z komunikatem typu: „Ta aplikacja może zużywać więcej baterii niż oczekiwano z powodu dużej aktywności w tle”.
Deweloperzy mają czas na dostosowanie swoich aplikacji do 1 marca 2026 roku. Po tym terminie nowe zasady wejdą w życie. Ma to w końcu wymusić na twórcach optymalizację kodu, co przełoży się na dłuższą żywotność baterii dla wszystkich użytkowników Androida, zwłaszcza tych ze starszymi urządzeniami.
Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]
#android #aplikacje #bateria #drenazBaterii #googlePlayStore #news #optymalizacja #samsung #wakeLock
-
Apple Health+ z funkcjami AI zadebiutuje w 2026 roku
Według informacji Marka Gurmana z Bloomberga, Apple wciąż planuje premierę nowej usługi Health+, opartej na sztucznej inteligencji, w 2026 roku.
Ma to być część gruntownej przebudowy aplikacji Zdrowie.
Nowa wersja aplikacji ma oferować spersonalizowane rekomendacje zdrowotne, wideoporady ekspertów oraz rozszerzone śledzenie odżywiania. Dzięki wbudowanemu asystentowi AI Apple chce stać się jednym z liderów w dziedzinie inteligentnych narzędzi zdrowotnych.
W planach firmy jest także nowa wersja Siri z obsługą Apple Intelligence, ulepszona wyszukiwarka AI i odświeżony interfejs w iOS 27.
W Polsce raczej nie zobaczmy tej usługi.
#aiSi #aplikacje #apple #applehealth #appleintelligence #fitness #healthplus #innowacje #ios #odzywianie #siri #technologia #zdrowie
-
Nowe menu konta w aplikacjach Google na iPhonie. Zmiana jest duża i nie każdemu się spodoba
Użytkownicy aplikacji Google na iPhone’ach i iPadach w najbliższych dniach zauważą istotną zmianę wizualną.
Firma rozpoczęła wdrażanie przeprojektowanego menu przełączania i zarządzania kontem. Nowy interfejs jest bardziej nowoczesny i spójny z webową wersją usług, ale jednocześnie zabiera więcej przestrzeni na ekranie.
Do tej pory stuknięcie w awatar w prawym górnym rogu większości aplikacji Google na iOS otwierało niewielkie, dyskretne okno. Wyświetlało ono listę zalogowanych kont, pozwalając na szybkie przełączenie się między nimi. Kluczową zaletą tego rozwiązania było to, że nie zasłaniało ono tła aplikacji, dzięki czemu użytkownik nie tracił kontekstu tego, co robił przed otwarciem menu.
Pixel Watch zyska przydatną funkcję. Koniec z irytującym drobiazgiem na ekranie
Teraz Google stawia na zupełnie inne rozwiązanie, znane już z systemu Android. Po dotknięciu zdjęcia profilowego od dołu ekranu wysuwa się duży panel, który na iPhonie zajmuje całą dostępną przestrzeń. Wita on użytkownika zwrotem „Cześć, [imię]!”, prezentuje znacznie większy awatar i bardziej wyeksponowany przycisk „Zarządzaj kontem Google”. Sama lista kont została ukryta w rozwijanym menu, a poszczególne opcje umieszczono w kontenerach zgodnych z językiem projektowania Material 3 Expressive.
Zmiana ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony interfejs jest teraz bardziej wyrazisty, a opcje łatwiejsze do odnalezienia. Z drugiej, zajmując cały ekran, całkowicie odrywa użytkownika od głównego widoku aplikacji, z której nowy panel wywołano dotknięciem ikony awatara. Warto jednak pamiętać, że wciąż działa stary, szybki sposób na przełączanie kont – wystarczy przesunąć palcem w górę lub w dół po zdjęciu profilowym na głównym ekranie aplikacji, aby natychmiast przeskoczyć do następnego konta na liście.
Nowy interfejs nie jest jeszcze dostępny we wszystkich regionach (z tego co obserwujemy w polskich aplikacjach Google jeszcze nie jest aktywny), ale nawet w USA nie zobaczymy go we wszystkich aplikacjach. W Stanach został już wdrożony między innymi w Gemini, Google Home, Zdjęciach i Tłumaczu. Co ciekawe, wciąż go brakuje w kluczowych programach z pakietu Workspace (Gmail, Dysk, Dokumenty) oraz w głównych aplikacjach, takich jak Wyszukiwarka Google i Mapy. Aplikacje z rodziny YouTube, jak zwykle, zachowują swój odrębny styl. Ponieważ to zmiana globalna, zaobserwowanie tych modyfikacji na naszych iPhone’ach pozostaje kwestią czasu.
#aktualizacja #Aplikacje #dysk #Gmail #Google #interfejs #iOS #iPhone #mapyGoogle #Material3 #menuKonta #news #UI #ux #zmiana
-
Waze wprowadza rewolucję w zgłaszaniu utrudnień. Wystarczy, że powiesz to swoimi słowami
Po roku od pierwszej zapowiedzi, Waze nareszcie zaczął udostępniać wszystkim użytkownikom funkcję „Zgłaszania konwersacyjnego” (Conversational Reporting).
To przełomowe rozwiązanie, które dzięki wsparciu AI od Google, pozwala na zgłaszanie utrudnień na drodze za pomocą naturalnego języka, bez konieczności przeklikiwania się przez menu czy używania sztywnych komend głosowych.
Do tej pory zgłaszanie zdarzeń w Waze, choć kluczowe dla działania aplikacji, wymagało od kierowcy oderwania uwagi od drogi i kilku dotknięć ekranu. Nowa funkcja ma to radykalnie uprościć. Od teraz wystarczy dotknąć przycisku zgłaszania, a następnie opisać sytuację własnymi słowami, tak jakbyśmy rozmawiali z pasażerem.
Na przykład, zamiast szukać w menu opcji „korek”, można po prostu powiedzieć: „Wygląda na to, że przed nami jest duży zator!”. Sztuczna inteligencja, oparta na modelu Google Gemini, sama zrozumie kontekst wypowiedzi i automatycznie doda do mapy odpowiednie zgłoszenie, bez potrzeby dalszej interakcji ze strony kierowcy. W ten sam sposób można zgłaszać inne zdarzenia, takie jak obiekty na drodze, roboty drogowe czy kontrole prędkości.
Funkcja, która przez ostatni rok była dostępna jedynie dla wąskiej grupy beta testerów, jest teraz stopniowo udostępniana w szerszym zakresie użytkownikom. To jedna z nielicznych, ale bardzo znaczących implementacji zaawansowanej sztucznej inteligencji w aplikacji Waze i duży krok naprzód w porównaniu do poprzedniego systemu, który opierał się na bardziej ograniczonych komendach Asystenta Google.
Niestety, jak to często bywa przy wdrażaniu nowości na tak dużą skalę, nie obyło się bez drobnych problemów. Część użytkowników skarży się na zbyt natarczywe okienko pop-up informujące o nowej funkcji, które pojawia się wielokrotnie, jeśli się jej nie aktywuje. Inny zgłaszany błąd powoduje, że odtwarzanie muzyki lub podcastów jest zatrzymywane po użyciu zgłaszania głosowego i nie wznawia się automatycznie. Miejmy nadzieję, że te „choroby wieku dziecięcego” zostaną szybko naprawione w kolejnych aktualizacjach.
Waze rezygnuje z Asystenta Google na iOS po roku nieudanych napraw
#AI #aktualizacja #Aplikacje #Gemini #Google #korki #nawigacja #news #sterowanieGłosem #utrudnieniaNaDrodze #Waze
-
Google ułatwia kupowanie kart podarunkowych. Na nową funkcję w Sklepie Play w Polsce musimy jednak poczekać
Google rozpoczął wdrażanie nowej, wygodnej funkcji w Sklepie Play, która pozwala na kupowanie i wysyłanie cyfrowych kart podarunkowych bezpośrednio z aplikacji.
To duże ułatwienie dla użytkowników, którzy do tej pory musieli korzystać z zewnętrznych serwisów. Niestety, na ten moment nowość dostępna jest na rynku amerykańskim, a w Polsce funkcja nie jest jeszcze aktywna.
Nowa opcja, która pojawia się w menu profilowym w aplikacji Sklepu Play, zamienia go w cyfrowe centrum prezentowe. Użytkownicy w USA mogą już przeglądać setki kart podarunkowych popularnych marek, posegregowanych na kategorie tematyczne, takie jak Handel, Moda, Restauracje czy Rozrywka. Cały proces zakupu i wysyłki odbywa się wewnątrz aplikacji, a obdarowana osoba otrzymuje prezent w formie linku w wiadomości e-mail lub SMS, wraz z osobistymi życzeniami od nadawcy.
Za techniczną stronę integracji odpowiada firma Blackhawk Network, specjalizująca się w dziedzinie rozwiązań płatniczych. Dla Google’a jest to logiczny krok w rozwoju platformy, który nie tylko ułatwia życie użytkownikom, ale także tworzy dla marek nowy, bezpieczny kanał dotarcia do milionów klientów korzystających z systemu Android.
Wdrożenie odbywa się stopniowo, co jest typową praktyką dla Google. Oznacza to, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie wszyscy użytkownicy od razu widzą nową funkcję. Niestety, na ten moment nie ma żadnych oficjalnych informacji, kiedy usługa zostanie rozszerzona na inne rynki, w tym Polskę. Sprawdzenie tej funkcji na naszym rynku potwierdza jej brak.
Mimo to, wiadomość jest obiecująca. Pokazuje kierunek, w którym zmierza Google, dążąc do maksymalnej integracji usług w ramach swojego ekosystemu. Pozostaje nam mieć nadzieję, że możliwość wysłania komuś w prezencie karty podarunkowej bezpośrednio z telefonu pojawi się w polskim Sklepie Play w niedalekiej przyszłości.
Koniec z szukaniem plików. Gemini w Dysku Google podsumuje dokumenty i odpowie na pytania
#Android #Aplikacje #Google #GooglePlay #kartyPodarunkowe #news #nowaFunkcja #SklepPlay #zakupyOnline
-
WhatsApp wprowadza rewelacyjną funkcję. Przetłumaczy każdą wiadomość, ale Polacy muszą uzbroić się w cierpliwość
WhatsApp, najpopularniejszy komunikator internetowy na świecie, rozpoczął wdrażanie jednej z najbardziej oczekiwanych funkcji – wbudowanego tłumacza wiadomości.
Nowe narzędzie pozwoli na błyskawiczne przekładanie tekstu w rozmowach prywatnych, grupowych i na kanałach, eliminując potrzebę korzystania z zewnętrznych aplikacji. Jest jednak pewien haczyk, zwłaszcza dla polskich użytkowników systemu Android.
Tłumaczenie na wyciągnięcie palca i z dbałością o prywatność
Nowa funkcja jest bardzo prosta w obsłudze. Aby przetłumaczyć otrzymaną wiadomość, wystarczy ją dłużej przytrzymać, a następnie z menu kontekstowego wybrać nową opcję „Tłumacz”. Aplikacja pozwoli wybrać język docelowy i źródłowy.
Co najważniejsze, cały proces tłumaczenia odbywa się lokalnie, na urządzeniu użytkownika, a nie w chmurze. Gwarantuje to zachowanie pełnej prywatności – WhatsApp (i firma Meta) nie ma dostępu do treści tłumaczonych wiadomości.
Android z funkcją premium, ale na razie nie dla nas
Choć nowość trafi zarówno na smartfony z Androidem, jak i na iPhone’y, to właśnie użytkownicy tej pierwszej platformy otrzymali ekskluzywną funkcję. Będą oni mogli włączyć automatyczne tłumaczenie dla całego wątku rozmowy. Dzięki temu nie tylko wszystkie historyczne wiadomości, ale również te nowo przychodzące będą na bieżąco przekładane na wybrany język.
Niestety, na tym etapie Polacy korzystający z Androida nie będą mogli w pełni cieszyć się nowością. W pierwszej fazie wdrażania funkcja na tej platformie obsługuje zaledwie sześć języków: angielski, hiszpański, hindi, portugalski, rosyjski i arabski. Na liście tej brakuje języka polskiego, co oznacza, że przetłumaczenie wiadomości z lub na nasz język nie będzie na razie możliwe.
Lepsza sytuacja na iOS
W nieco lepszej sytuacji są posiadacze iPhone’ów. Na systemie iOS funkcja tłumaczenia bazuje na liście języków obsługiwanych przez systemowe narzędzia Apple, a ta obejmuje również język polski. Użytkownicy iOS nie otrzymają jednak opcji automatycznego tłumaczenia całych konwersacji i będą musieli przekładać każdą wiadomość osobno. Należy również pamiętać, że cała aktualizacja wdrażana jest stopniowo, więc może minąć trochę czasu, zanim opcja tłumaczenia pojawi się u wszystkich użytkowników.
WhatsApp oficjalnie debiutuje na iPada – aplikacja już dostępna w App Store
#aktualizacja #Android #Aplikacje #iOS #komunikator #Meta #news #nowaFunkcja #technologia #tłumacz #tłumaczenieWiadomości #whatsapp
-
Google Play z nową twarzą. Sztuczna inteligencja Gemini podpowie, w co zagrać i jak przejść trudny poziom
Google zapowiedziało gruntowną przebudowę swojego sklepu z aplikacjami: Google Play.
Google Play, dzięki integracji z zaawansowanym modelem sztucznej inteligencji Gemini, ma stać się czymś więcej niż tylko cyfrowym rynkiem – przekształci się w spersonalizowanego asystenta, który pomoże użytkownikom odkrywać nowe treści i czerpać więcej radości z gier. Zmiany obejmują zarówno wygląd, jak i fundamentalne funkcje sklepu.
Jedną z kluczowych nowości zapowiadanych przez Google jest ulepszona karta „Aplikacje”, która ułatwi odnajdywanie interesujących treści. Zamiast standardowej listy, użytkownicy zobaczą teraz tematyczne i sezonowe sekcje, które będą dynamicznie dopasowywane do ich zainteresowań oraz bieżących wydarzeń, takich jak święta czy ważne imprezy sportowe.
Co więcej, wyszukiwarka w sklepie Play zostanie wzbogacona o mechanizm „wyszukiwania z przewodnikiem”. Dzięki niemu, zamiast wpisywać konkretną nazwę, będzie można określić cel, np. „gry karciane”, a sztuczna inteligencja pogrupuje i zasugeruje najbardziej trafne aplikacje.
Największą rewolucję odczują jednak gracze. Google chce zintegrować rozproszone dotąd elementy ekosystemu gamingu w ramach jednej, spójnej platformy Gry Google Play. Pojawi się nowy, ogólny profil gracza, który będzie agregował statystyki i osiągnięcia ze wszystkich gier i urządzeń. Użytkownicy będą mogli go spersonalizować za pomocą awatara wygenerowanego przez AI. Zintegrowany zostanie również program lojalnościowy Google Play Points, a dla miłośników rywalizacji powstaną specjalne „ligi Gier Play”, w których będzie można walczyć o nagrody.
Przełomową funkcją ma być nowy panel pomocniczy, czyli nakładka dostępna bezpośrednio w trakcie rozgrywki. Umożliwi ona skorzystanie z pomocy Gemini Live bez potrzeby minimalizowania gry. Jeśli utkniemy na trudnym etapie, wystarczy zapytać AI, które, analizując kontekst na ekranie, udzieli wskazówek i porad w czasie rzeczywistym. Google ulepszyło także strony szczegółów gier, dodając informacje o wydarzeniach i aktualizacjach, a także wprowadzi opcję zadawania pytań bezpośrednio społeczności graczy. Warto też dodać, że usługa Gry Google Play na komputery stacjonarne oficjalnie wychodzi z fazy beta.
Wszystkie spersonalizowane treści, w tym rekomendacje, postępy w grach, subskrypcje i nagrody, zostaną zebrane w zupełnie nowej zakładce o nazwie „Ty”. Ma to być osobiste centrum dowodzenia każdego użytkownika w ekosystemie Google Play. Wdrażanie nowości na świecie już się rozpoczęło, a w Polsce kluczowe zmiany, w tym nowa zintegrowana platforma gier i karta „Ty”, mają pojawić się 10 października.
Gemini trafia na telewizory z Google TV. Zmieni sposób, w jaki szukamy filmów i seriali
#AI #aktualizacja #Android #Aplikacje #Gemini #Google #GooglePlay #GryGooglePlay #gryMobilne #news #personalizacja #sztucznaInteligencja #technologia
-
Google ulepsza edycję zdjęć w Gemini. AI ma teraz zachowywać tożsamość osób
Google ogłosiło wprowadzenie znaczącej aktualizacji funkcji edycji obrazów w aplikacji Gemini. Nowy model, opracowany przez laboratorium DeepMind, ma rozwiązać jeden z największych problemów generatorów AI – zachowanie spójnego wyglądu postaci na modyfikowanych i nowo tworzonych (generowanych przez AI) zdjęciach.
Jednym z największych wyzwań dla narzędzi opartych na sztucznej inteligencji było do tej pory wierne odwzorowanie konkretnych osób. Często po edycji, np. zmianie tła lub ubrania, twarz na zdjęciu była „podobna, ale nie identyczna”. Najnowsza aktualizacja Gemini ma to zmienić. Jak informuje Google, algorytmy zostały udoskonalone, aby precyzyjnie zachowywać rysy twarzy i wygląd osób, a nawet zwierząt, niezależnie od wprowadzanych zmian.
Zaktualizowane narzędzie wprowadza kilka nowych, praktycznych funkcji. Użytkownicy mogą teraz przesłać zdjęcie i za pomocą poleceń tekstowych zmieniać strój czy scenerię, w której znajduje się dana osoba. Możliwe stało się także łączenie kilku fotografii w jedną spójną scenę, na przykład umieszczenie portretu swojego i swojego psa na zupełnie nowym, wygenerowanym tle. Gemini pozwala również na edycję wieloetapową, czyli stopniowe dodawanie lub zmienianie elementów na obrazie.
Wśród ciekawszych nowości znalazła się funkcja „miksowania stylów”. Pozwala ona na przeniesienie wzoru lub tekstury z jednego obrazu na obiekt znajdujący się na drugim. W materiałach Google jako przykład podano możliwość zaprojektowania sukienki z wzorem skrzydeł motyla lub stworzenie kaloszy, których faktura imituje płatki kwiatów. Wszystkie te operacje mają odbywać się z zachowaniem oryginalnego wyglądu kluczowych obiektów.
Google podkreśla również dbałość o transparentność. Firma zapewnia, że wszystkie obrazy, które zostały stworzone lub zmodyfikowane w aplikacji Gemini, będą oznaczane. Na każdej grafice umieszczony zostanie widoczny znak wodny, a dodatkowo w pliku zaszyty będzie niewidoczny cyfrowy znacznik SynthID, który pozwoli jednoznacznie zidentyfikować materiał jako wygenerowany przez AI. Zaktualizowane funkcje są dostępne dla użytkowników od dziś.
#AI #aktualizacja #Aplikacje #edycjaZdjęć #Gemini #generowanieObrazów #Google #GoogleDeepMind #news #SynthID #sztucznaInteligencja #technologia
-
🆕Nowy autofill w Gboard: znaczący wzrost wygody
➡️https://rootblog.pl/nowy-autofill-w-gboard-wzrost-wygody/#Android #Aplikacje #Autofill #AutomatyczneWypenianie #formularze #Gboard #Google #hasa #klawiatura #patnoci
-
🆕Gemini Live: interakcja z aplikacjami Google w czasie rzeczywistym
➡️https://rootblog.pl/gemini-live-interakcja-z-aplikacjami-google-w-czasie-rzeczywistym/#ai #Android #Aplikacje #AsystentAi #GeminiLive #Google #Integracja #iOS
-
Aplikacja #GoogleMaps w koncu pojawila sie na #Garmin #Venu3 i #Venu3s
Oczywiscie wolalbym, zeby bylo to cos innego, ale wszystkie aplikacje, ktore sprawdzalem do tej pory byly cholernie niewygodne w uzytkowaniu - a fakt posiadania nawigacji na rece jak sie jedzie gdzies wozkiem i nie trzeba bez przerwy siegac po telefon zeby sprawdzic kierunek, jest nieoceniona pomoca.
#software #oprogramowanie #aplikacje #nawigacje #smartwatch #tech
-
🆕Google alarmuje: fałszywa aplikacja Salesforce narzędziem hakerów i szantażystów!
➡️https://rootblog.pl/google-alarmuje-falszywa-aplikacja-salesforce-narzedziem-hakerow-i-szantazystow/#Aplikacje #bezpieczestwo #cyberbezpieczestwo #Google #hakerstwo #Salesforce
-
Juz od dawna wiem, ze #GoogleMaps to porazka, ale dzisiaj przeszlo chyba same siebie...
Zrobilem sobie wycieczke do Wolbromia, troche ponad godzina drogi od Katowic, za Pustynią Błędowską. GM po godzinie 14:00 wpakowalo mnie PRZEZ CENTRUM SOSNOWCA.... Rozkopane, zakorkowane centrum miasta... 🤦♂️ Ja nie wiem jak te algorytmy GM dzialaja, ale chyba na zasadzie - "skoro wszyscy tam jada,to znaczy, ze to najlepsza trasa", innego wyjasnienia tego absurdu nie widze 🤣
Dlaczego GM a nie TomTom? Mialem chwilowe problemy z uruchomieniem TomToma, na ktore wystarczylo zrestartowac telefon.
-
Stan domyślny
Przy okazji końcoworocznego remanentu zdecydowałem się na zmianę aplikacji do zarządzania zadaniami. Po ośmiu długich latach przygody z Nozbe przeszedłem w całości na systemowe Przypomnienia od Apple. Szczegółowo opowiadam o tym w 368. odcinku mojego podcastu, a w tym wydaniu dopadła mnie szersza refleksja na temat aktualnego stanu i możliwości platform systemowych Apple. A przynajmniej naszej świadomości i wiedzy o nich.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2025
Zmęczenie materiału
Kiedy w dyskusjach podejmowanych w ramach dobrze nam znanej technologicznej bańki pojawia się wątek korzystania z domyślnych, systemowych aplikacji, można go tłumaczyć na trzy sposoby:
- kryzysem wieku średniego,
- oszczędzaniem na subskrypcjach,
- albo zmęczeniem materiału, czyli refleksją, która prędzej czy później dopada każdego, kto technologie kocha i brzmi: A może nie potrzebuję jednak traktora, tylko zwykłe grabki?
Najczęściej słyszę historie, które swój początek mają zdecydowanie w tym trzecim aspekcie. Moja także miała, choć dojrzewanie do tego wniosku trwało jakieś trzy lata i absolutnie tej przebytej drogi i ewolucji samego siebie nie żałuję.
Ci z was, którzy czytają mnie od dłuższego czasu (dziękuję za to!) z pewnością mogą teraz przecierać oczy ze zdziwienia, że takie zdania pisze ten sam gość, który kilka lat temu testował, wdrażał i próbował uczynić sposobem na życie chyba wszystkie możliwe systemy produktywności i zarządzania czasem. To ja. Dzień dobry! A przynajmniej ja z przeszłości, która pozwoliła mi dojść do momentu, w którym zupełnie inaczej patrzę nie tylko na Apple, ale w ogóle na narzędzia, które używam każdego dnia.
To zmęczenie materiału wzięło się głównie z tego, że w pewnym momencie, zamiast zarządzać sobą i swoimi zadaniami w czasie – zarządzałem zarządzeniem zadaniami. Tak, brzmi jak masło maślane i to właśnie przypominało. Dodatkowo płaciłem za rozmaite narzędzia dość wysokie ceny subskrypcji i bardzo rzadko sprawdzałem, czy to konkretne narzędzie, za które je płacę, nadal spełnia moje wymagania. Mówiąc wprost – czy jest mi potrzebne.
Jednocześnie, ponieważ za stan aktualny przyjmowałem deklarację złożoną samemu sobie lata temu, nie sprawdzałem, co w tej kwestii aktualnie oferują systemy, z których korzystam na co dzień. Czyli cały ekosystem Apple.
Przyszedł taki dzień, w którym sprawdziłem.
Mądry rozwój kontra wodotryski
Apple w ostatnich latach niesamowicie skutecznie i mądrze nadrobiło dług technologiczny, który miało w wielu systemowych aplikacjach. Już kilka lat temu porzuciłem kombajny do trzymania notatek na rzecz systemowych Notes i nadal jestem z nich zadowolony. W ostatnich trzech latach rozwinęły się dodatkowo niesamowicie, a i tak z połowy nowych funkcji, które Apple wprowadziło, nie korzystam.
Nie inaczej było w przypadku aplikacji do tworzenia map myśli (ang. mind mapping), które porzuciłem na rzecz zaprezentowanej, podczas konferencji WWDC w czerwcu 2022 roku, przez Apple aplikacji Freeform. Ta prosta, biała przestrzeń, na którą możemy nanosić prawie wszystko, co chcemy, robi dokładnie jedną rzecz. Pozwala wyrzucić to wszystko z głowy, a potem na tych myślach pracować. Nic więcej nie potrzebuję i de facto nigdy nie potrzebowałem. Dopiero po latach (oglądając nawet stare mapy myśli) dostrzegam, że wszelkie połączenia, zagnieżdżenia czy inne wodotryski tylko komplikowały proces twórczy. Tak często bywa z rozbudowanymi aplikacjami, które, gdy zaczynamy je poznawać, kuszą nas mnogością funkcji i możliwości. Jeśli w porę nie zadamy sobie pytania: No dobra, ale których faktycznie potrzebuję i które pomogą mi w tym konkretnym zastosowaniu (moim zastosowaniu)? Może skończyć się tak, że zaczniemy używać tej czy innej aplikacji po nic. Dosłownie. Sztuka dla sztuki. Używanie dla używania.
Rozwój wspomnianych, systemowych Przypomnień i ich ostatnia integracja z Kalendarzem, jak się okazało, zaspokoił 95% moich potrzeb w stosunku do aplikacji GTD. Te 5% jest na tyle nieistotne, że biorąc pod uwagę skalę oszczędności (także tych mentalnych), tak naprawdę przejście na systemowe rozwiązane traktuję całkowicie świadomie jako spory zysk. Przypuszczam, że takich momentów w przyszłości będę miał jeszcze całkiem sporo.
Z czego one wynikają?
Osobista narzędziownia
Przez lata zmienia się nie tylko nasz sposób interakcji z komputerami, ale także to, czym się w życiu zajmujemy. Nawet jeśli nadal z grubsza robimy to samo, to i tak sposób, w jaki do tej pracy podchodzimy, z pewnością ewoluuje. I dlatego właśnie tak bardzo zachęcam, aby raz na jakiś czas robić sobie moment, w którym przed samymi sobą mówimy: Sprawdzam!
Jeśli, tak jak ja, przy okazji lubisz markę Apple, będzie to tym bardziej rozwijające i cenne ćwiczenie, że dowiesz się więcej o narzędziach, z których korzystasz i które, jak zakładam, świadomie zostały wybrane. Bez oglądania skomplikowanych szkoleń, ale właśnie szukając samodzielnie odpowiedzi na pytania:
- Co jeszcze mogę usprawnić, upraszczając to?
- A może da się to zrobić z użyciem Skrótów?
- Co wiem o (i gdzie stosuję) osobistych automatyzacjach w systemach Apple?
Mamy co prawda dopiero wiosnę, ale już dzisiaj zachęcam także do obejrzenia większości materiałów po konferencji WWDC 2025, czyli nie tylko Apple Event ją otwierającego, ale także wybranych sesji! Te, choć są kierowane głównie do developerów, od lat nagrywane są i prowadzone prostym językiem, który zrozumie w mojej ocenie także zwykły użytkownik nadgryzionych sprzętów. Taki jak ja. Nie oglądam wszystkich, ale sporo tak, ponieważ nawet wtedy, gdy nie rozumiem fragmentów kodu wyświetlanego i kierowanego do programistów, wiedza o całej wizji wykorzystania danej nowości czy rozwiązania w ekosystemie daje mi szerszą perspektywę.
Tak na samo Apple, jak i na każde z moich urządzeń. Może dlatego, dostrzegając z roku na rok większe możliwości tego, co dostaję po wyjęciu ich z opakowania lub zainstalowaniu jesienią nowych systemów – stają się dla mnie coraz tańsze.
Polecam!
#Aplikacje #gtd #minimalizm #notatki #Przypomnienia #systemoweAplikacje
-
Ostatnio jak rozmawialismy o aplikacjach do zarzadzania zadaniami to ktos wspomnial, ze #Notion sie nie nadaje bo nie da sie w nim ustawic powtarzajacych sie zdarzen
No to juz mozna :)
"Do more with recurring tasks
Automatically update pages on a schedule with recurring database automations. Set and forget tasks like weekly reminders, or auto-generate weekly status docs for projects marked as In Progress."