#muzyka — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #muzyka, aggregated by home.social.
-
https://www.europesays.com/pl/696766/ Recenzja EarFun Wave Pro X. Podwójne przetworniki, aptX Lossless, BT 6.0, LE Audio, 90 godzin pracy, 8 mikrofonów i dobre ANC #akcesoria #audio #EarFun #muzyka #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #słuchawki #SłuchawkiAnc #SłuchawkiBezprzewodowe #SłuchawkiBluetooth #SłuchawkiBT #SłuchawkiDoMuzyki #Technika #Technology
-
Wygląda na to, że trend nagrywania przez zespoły swoich debiutów / najsłynniejszych płyt na nowo zostanie z nami na dłużej. Dziś swą premierę ma "Placebo RE:CREATED", czyli nowa wersja pierwszego albumu Briana Molko i spółki... chociaż po pierwszym pobieżnym odsłuchu nie zauważyłem znaczących różnic. Patrząc na podtytuł "RE:CREATED", założyłem, że coś tu będzie nagrane na nowo, pozmieniane, ale nie – to dokładnie ten sam materiał, spokojnie można to było wydać po cichu jako kolejny remaster. Czuję się rozczarowany, szczególnie że akurat Placebo umiało całkiem zgrabnie przerabiać i remiksować własne utwory.
Za chwilę wyjdzie też "Count Your Blessings | Repented", czyli nowa wersja debiutu Bring Me the Horizon. Tutaj już zespół otwarcie mówi o nagrywaniu materiału na nowo, a nawet uwspółcześnianiu go, przez co myślałem, że będzie on utrzymany bardziej w stylu ostatnich albumów grupy. No ale nie, na razie dostaliśmy jeden singiel i zapowiada się, że to ten sam deathcore, tylko teraz wyprodukowany za milion dolarów, a nie dwa czteropaki (co nie dziwi, gdy spojrzy się na producenta nowej wersji w osobie Bustera Odeholma). Takie podejście już ma więcej sensu, choć fanem raczej wciąż nie zostanę.
Last but not least, "pełną rekonstrukcję" albumu sprzed 30 lat zapowiedziało również Stabbing Westward, jeden z moich ulubionych zespołów z kręgu industrial rocka lat 90. Ci dla odmiany nie biorą się za debiut, a za swoje najsłynniejsze "Wither Blister Burn & Peel". Wnioskując po wywiadach, to ma być największa zmiana ze wszystkich tych trzech przypadków, muzycy zapowiadają choćby odważniejsze wyciągnięcie elektroniki na pierwszy plan, bo w 1996 roku wytwórnia pchała ich w stronę grunge'u. No ale zobaczymy, jak to wyjdzie.
Dziwny to trend. Rozumiem jeszcze, gdy zespół chce takimi działaniami odzyskać prawa do swojej muzyki (vide casus "Icon" Paradise Lost), ale z perspektywy słuchacza... po prostu wolałbym jakąś nową muzykę od wszystkich tych kapel.
-
Wygląda na to, że trend nagrywania przez zespoły swoich debiutów / najsłynniejszych płyt na nowo zostanie z nami na dłużej. Dziś swą premierę ma "Placebo RE:CREATED", czyli nowa wersja pierwszego albumu Briana Molko i spółki... chociaż po pierwszym pobieżnym odsłuchu nie zauważyłem znaczących różnic. Patrząc na podtytuł "RE:CREATED", założyłem, że coś tu będzie nagrane na nowo, pozmieniane, ale nie – to dokładnie ten sam materiał, spokojnie można to było wydać po cichu jako kolejny remaster. Czuję się rozczarowany, szczególnie że akurat Placebo umiało całkiem zgrabnie przerabiać i remiksować własne utwory.
Za chwilę wyjdzie też "Count Your Blessings | Repented", czyli nowa wersja debiutu Bring Me the Horizon. Tutaj już zespół otwarcie mówi o nagrywaniu materiału na nowo, a nawet uwspółcześnianiu go, przez co myślałem, że będzie on utrzymany bardziej w stylu ostatnich albumów grupy. No ale nie, na razie dostaliśmy jeden singiel i zapowiada się, że to ten sam deathcore, tylko teraz wyprodukowany za milion dolarów, a nie dwa czteropaki (co nie dziwi, gdy spojrzy się na producenta nowej wersji w osobie Bustera Odeholma). Takie podejście już ma więcej sensu, choć fanem raczej wciąż nie zostanę.
Last but not least, "pełną rekonstrukcję" albumu sprzed 30 lat zapowiedziało również Stabbing Westward, jeden z moich ulubionych zespołów z kręgu industrial rocka lat 90. Ci dla odmiany nie biorą się za debiut, a za swoje najsłynniejsze "Wither Blister Burn & Peel". Wnioskując po wywiadach, to ma być największa zmiana ze wszystkich tych trzech przypadków, muzycy zapowiadają choćby odważniejsze wyciągnięcie elektroniki na pierwszy plan, bo w 1996 roku wytwórnia pchała ich w stronę grunge'u. No ale zobaczymy, jak to wyjdzie.
Dziwny to trend. Rozumiem jeszcze, gdy zespół chce takimi działaniami odzyskać prawa do swojej muzyki (vide casus "Icon" Paradise Lost), ale z perspektywy słuchacza... po prostu wolałbym jakąś nową muzykę od wszystkich tych kapel.
-
Wygląda na to, że trend nagrywania przez zespoły swoich debiutów / najsłynniejszych płyt na nowo zostanie z nami na dłużej. Dziś swą premierę ma "Placebo RE:CREATED", czyli nowa wersja pierwszego albumu Briana Molko i spółki... chociaż po pierwszym pobieżnym odsłuchu nie zauważyłem znaczących różnic. Patrząc na podtytuł "RE:CREATED", założyłem, że coś tu będzie nagrane na nowo, pozmieniane, ale nie – to dokładnie ten sam materiał, spokojnie można to było wydać po cichu jako kolejny remaster. Czuję się rozczarowany, szczególnie że akurat Placebo umiało całkiem zgrabnie przerabiać i remiksować własne utwory.
Za chwilę wyjdzie też "Count Your Blessings | Repented", czyli nowa wersja debiutu Bring Me the Horizon. Tutaj już zespół otwarcie mówi o nagrywaniu materiału na nowo, a nawet uwspółcześnianiu go, przez co myślałem, że będzie on utrzymany bardziej w stylu ostatnich albumów grupy. No ale nie, na razie dostaliśmy jeden singiel i zapowiada się, że to ten sam deathcore, tylko teraz wyprodukowany za milion dolarów, a nie dwa czteropaki (co nie dziwi, gdy spojrzy się na producenta nowej wersji w osobie Bustera Odeholma). Takie podejście już ma więcej sensu, choć fanem raczej wciąż nie zostanę.
Last but not least, "pełną rekonstrukcję" albumu sprzed 30 lat zapowiedziało również Stabbing Westward, jeden z moich ulubionych zespołów z kręgu industrial rocka lat 90. Ci dla odmiany nie biorą się za debiut, a za swoje najsłynniejsze "Wither Blister Burn & Peel". Wnioskując po wywiadach, to ma być największa zmiana ze wszystkich tych trzech przypadków, muzycy zapowiadają choćby odważniejsze wyciągnięcie elektroniki na pierwszy plan, bo w 1996 roku wytwórnia pchała ich w stronę grunge'u. No ale zobaczymy, jak to wyjdzie.
Dziwny to trend. Rozumiem jeszcze, gdy zespół chce takimi działaniami odzyskać prawa do swojej muzyki (vide casus "Icon" Paradise Lost), ale z perspektywy słuchacza... po prostu wolałbym jakąś nową muzykę od wszystkich tych kapel.
-
Wygląda na to, że trend nagrywania przez zespoły swoich debiutów / najsłynniejszych płyt na nowo zostanie z nami na dłużej. Dziś swą premierę ma "Placebo RE:CREATED", czyli nowa wersja pierwszego albumu Briana Molko i spółki... chociaż po pierwszym pobieżnym odsłuchu nie zauważyłem znaczących różnic. Patrząc na podtytuł "RE:CREATED", założyłem, że coś tu będzie nagrane na nowo, pozmieniane, ale nie – to dokładnie ten sam materiał, spokojnie można to było wydać po cichu jako kolejny remaster. Czuję się rozczarowany, szczególnie że akurat Placebo umiało całkiem zgrabnie przerabiać i remiksować własne utwory.
Za chwilę wyjdzie też "Count Your Blessings | Repented", czyli nowa wersja debiutu Bring Me the Horizon. Tutaj już zespół otwarcie mówi o nagrywaniu materiału na nowo, a nawet uwspółcześnianiu go, przez co myślałem, że będzie on utrzymany bardziej w stylu ostatnich albumów grupy. No ale nie, na razie dostaliśmy jeden singiel i zapowiada się, że to ten sam deathcore, tylko teraz wyprodukowany za milion dolarów, a nie dwa czteropaki (co nie dziwi, gdy spojrzy się na producenta nowej wersji w osobie Bustera Odeholma). Takie podejście już ma więcej sensu, choć fanem raczej wciąż nie zostanę.
Last but not least, "pełną rekonstrukcję" albumu sprzed 30 lat zapowiedziało również Stabbing Westward, jeden z moich ulubionych zespołów z kręgu industrial rocka lat 90. Ci dla odmiany nie biorą się za debiut, a za swoje najsłynniejsze "Wither Blister Burn & Peel". Wnioskując po wywiadach, to ma być największa zmiana ze wszystkich tych trzech przypadków, muzycy zapowiadają choćby odważniejsze wyciągnięcie elektroniki na pierwszy plan, bo w 1996 roku wytwórnia pchała ich w stronę grunge'u. No ale zobaczymy, jak to wyjdzie.
Dziwny to trend. Rozumiem jeszcze, gdy zespół chce takimi działaniami odzyskać prawa do swojej muzyki (vide casus "Icon" Paradise Lost), ale z perspektywy słuchacza... po prostu wolałbym jakąś nową muzykę od wszystkich tych kapel.
-
Wygląda na to, że trend nagrywania przez zespoły swoich debiutów / najsłynniejszych płyt na nowo zostanie z nami na dłużej. Dziś swą premierę ma "Placebo RE:CREATED", czyli nowa wersja pierwszego albumu Briana Molko i spółki... chociaż po pierwszym pobieżnym odsłuchu nie zauważyłem znaczących różnic. Patrząc na podtytuł "RE:CREATED", założyłem, że coś tu będzie nagrane na nowo, pozmieniane, ale nie – to dokładnie ten sam materiał, spokojnie można to było wydać po cichu jako kolejny remaster. Czuję się rozczarowany, szczególnie że akurat Placebo umiało całkiem zgrabnie przerabiać i remiksować własne utwory.
Za chwilę wyjdzie też "Count Your Blessings | Repented", czyli nowa wersja debiutu Bring Me the Horizon. Tutaj już zespół otwarcie mówi o nagrywaniu materiału na nowo, a nawet uwspółcześnianiu go, przez co myślałem, że będzie on utrzymany bardziej w stylu ostatnich albumów grupy. No ale nie, na razie dostaliśmy jeden singiel i zapowiada się, że to ten sam deathcore, tylko teraz wyprodukowany za milion dolarów, a nie dwa czteropaki (co nie dziwi, gdy spojrzy się na producenta nowej wersji w osobie Bustera Odeholma). Takie podejście już ma więcej sensu, choć fanem raczej wciąż nie zostanę.
Last but not least, "pełną rekonstrukcję" albumu sprzed 30 lat zapowiedziało również Stabbing Westward, jeden z moich ulubionych zespołów z kręgu industrial rocka lat 90. Ci dla odmiany nie biorą się za debiut, a za swoje najsłynniejsze "Wither Blister Burn & Peel". Wnioskując po wywiadach, to ma być największa zmiana ze wszystkich tych trzech przypadków, muzycy zapowiadają choćby odważniejsze wyciągnięcie elektroniki na pierwszy plan, bo w 1996 roku wytwórnia pchała ich w stronę grunge'u. No ale zobaczymy, jak to wyjdzie.
Dziwny to trend. Rozumiem jeszcze, gdy zespół chce takimi działaniami odzyskać prawa do swojej muzyki (vide casus "Icon" Paradise Lost), ale z perspektywy słuchacza... po prostu wolałbym jakąś nową muzykę od wszystkich tych kapel.
-
Wiele osob kojarzy zmarla wczoraj #MoyaBrennan z #Clannad i ich utworu do czolowki serialu #RobinHood #TheHoodedMan.
Ale w historii muzyki klubowej Moya tez zapisala sie na zawsze jako jeden z tych niezwyklych glosow, ktorych sluchalo sie w polowie lat 2000 (edit: wlasciwie to juz wczesniej - Saltwater powstalo w 1999), bedac zafascynowanym tym niezwyklym klimatem muzyki #trance. Uzyczyla swojego wokalu do utworu #Chicane - #Saltwater. Jednego z tych, ktore klubowicze nazywaja "anthems" i rozpoznaja od pierwszego dzwieku. I nie byl tu tylko wykorzystanym na potrzeby produkcji samplem, tylko faktyczna wspolpraca z grupa Chicane - i wpasowal sie w ten klimat po prostu IDEALNIE. -
Wiele osob kojarzy zmarla wczoraj #MoyaBrennan z #Clannad i ich utworu do czolowki serialu #RobinHood #TheHoodedMan.
Ale w historii muzyki klubowej Moya tez zapisala sie na zawsze jako jeden z tych niezwyklych glosow, ktorych sluchalo sie w polowie lat 2000 (edit: wlasciwie to juz wczesniej - Saltwater powstalo w 1999), bedac zafascynowanym tym niezwyklym klimatem muzyki #trance. Uzyczyla swojego wokalu do utworu #Chicane - #Saltwater. Jednego z tych, ktore klubowicze nazywaja "anthems" i rozpoznaja od pierwszego dzwieku. I nie byl tu tylko wykorzystanym na potrzeby produkcji samplem, tylko faktyczna wspolpraca z grupa Chicane - i wpasowal sie w ten klimat po prostu IDEALNIE. -
Wiele osob kojarzy zmarla wczoraj #MoyaBrennan z #Clannad i ich utworu do czolowki serialu #RobinHood #TheHoodedMan.
Ale w historii muzyki klubowej Moya tez zapisala sie na zawsze jako jeden z tych niezwyklych glosow, ktorych sluchalo sie w polowie lat 2000 (edit: wlasciwie to juz wczesniej - Saltwater powstalo w 1999), bedac zafascynowanym tym niezwyklym klimatem muzyki #trance. Uzyczyla swojego wokalu do utworu #Chicane - #Saltwater. Jednego z tych, ktore klubowicze nazywaja "anthems" i rozpoznaja od pierwszego dzwieku. I nie byl tu tylko wykorzystanym na potrzeby produkcji samplem, tylko faktyczna wspolpraca z grupa Chicane - i wpasowal sie w ten klimat po prostu IDEALNIE. -
Wiele osob kojarzy zmarla wczoraj #MoyaBrennan z #Clannad i ich utworu do czolowki serialu #RobinHood #TheHoodedMan.
Ale w historii muzyki klubowej Moya tez zapisala sie na zawsze jako jeden z tych niezwyklych glosow, ktorych sluchalo sie w polowie lat 2000 (edit: wlasciwie to juz wczesniej - Saltwater powstalo w 1999), bedac zafascynowanym tym niezwyklym klimatem muzyki #trance. Uzyczyla swojego wokalu do utworu #Chicane - #Saltwater. Jednego z tych, ktore klubowicze nazywaja "anthems" i rozpoznaja od pierwszego dzwieku. I nie byl tu tylko wykorzystanym na potrzeby produkcji samplem, tylko faktyczna wspolpraca z grupa Chicane - i wpasowal sie w ten klimat po prostu IDEALNIE. -
Wiele osob kojarzy zmarla wczoraj #MoyaBrennan z #Clannad i ich utworu do czolowki serialu #RobinHood #TheHoodedMan.
Ale w historii muzyki klubowej Moya tez zapisala sie na zawsze jako jeden z tych niezwyklych glosow, ktorych sluchalo sie w polowie lat 2000 (edit: wlasciwie to juz wczesniej - Saltwater powstalo w 1999), bedac zafascynowanym tym niezwyklym klimatem muzyki #trance. Uzyczyla swojego wokalu do utworu #Chicane - #Saltwater. Jednego z tych, ktore klubowicze nazywaja "anthems" i rozpoznaja od pierwszego dzwieku. I nie byl tu tylko wykorzystanym na potrzeby produkcji samplem, tylko faktyczna wspolpraca z grupa Chicane - i wpasowal sie w ten klimat po prostu IDEALNIE.