#smartfony — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #smartfony, aggregated by home.social.
-
Smartfony z recyklingu i system, który „widzi”. Oppo zdradza, jak zmienia swoje urządzenia
Raporty roczne gigantów technologicznych rzadko przynoszą ekscytujące wiadomości, ale najnowsze podsumowanie Oppo rzuca światło na realne zmiany, które odczują użytkownicy smartfonów.
Zamiast zasypywać nas marketingowymi hasłami o ratowaniu planety, chiński producent opublikował twarde liczby pokazujące, jak zmodyfikował produkcję swoich urządzeń i samo oprogramowanie. Dla nas to jasny sygnał, w jakim kierunku zmierza rynek.
Pudełka bez plastiku i europejski poligon doświadczalny
O pakowaniu elektroniki w sterty błyszczącej folii możemy powoli zapomnieć. Oppo przeprowadziło rygorystyczne analizy cyklu życia (LCA) dla 23 modeli swoich smartfonów. Zamiast plastiku, w opakowaniach z nowymi telefonami znajdziemy teraz głównie makulaturę – w skali globalnej stanowi ona już 43 proc. materiałów opakowaniowych.
To właśnie rynek europejski stał się głównym poligonem doświadczalnym dla ekologicznych rozwiązań producenta, gdzie tradycyjne tworzywa sztuczne są zastępowane materiałami papierowo-plastikowymi z włókien roślinnych. Przełożyło się to również na produkcję samych fabryk – firma obniżyła bezpośrednie emisje dwutlenku 가bęgla oraz zwiększyła wykorzystanie energii odnawialnej w swoich zakładach o blisko 70 proc.
ColorOS ułatwia życie osobom z niepełnosprawnościami
Technologia nie ma większego sensu, jeśli wyklucza część społeczeństwa. W ramach najnowszych aktualizacji Oppo mocno przebudowało swoją nakładkę systemową ColorOS, optymalizując aż 30 kluczowych aplikacji pod kątem osób z niepełnosprawnościami. To funkcjonalna zmiana dla użytkowników, którzy na co dzień zmagają się z obsługą dotykowych ekranów.
Użytkownicy z wadami wzroku zyskali ulepszone funkcje TalkBack i Image Description, które na bieżąco analizują i głosowo „czytają” zawartość ekranu. Wprowadzono też precyzyjniejszą korekcję i odwracanie kolorów dla poprawy czytelności. Z kolei dla osób niedosłyszących zintegrowano na poziomie systemu transkrypcję mowy na tekst w czasie rzeczywistym oraz alerty błyskowe.
Laboratorium zdrowia i wsparcie dla edukacji
Producent nie ogranicza się wyłącznie do oprogramowania w telefonach. W chińskim Binhaiwan ruszyło ogromne laboratorium Oppo skupione na cyfrowym zdrowiu i sporcie, gdzie we współpracy z instytucjami medycznymi badany jest wpływ technologii na sen, układ krążenia i ciśnienie krwi. Celem jest szybkie zintegrowanie tej wiedzy z algorytmami sztucznej inteligencji, by smartwatche i telefony stały się proaktywnymi asystentami zdrowotnymi.
Firma przekazała również tysiąc tabletów do szkół w Azji i Afryce w ramach współpracy z UNESCO. Pomaga to młodzieży z wykluczonych cyfrowo rejonów w nauce programowania, tworząc dla nich nowe ścieżki rozwoju.
#ColorOS #cyfroweZdrowie #ekologia #Oppo #rynekMobile #smartfony #technologieDlaNiepełnosprawnychFotograficzny flagowiec wyceniony. OPPO Find X9 Ultra debiutuje w Polsce
-
Smartfony z recyklingu i system, który „widzi”. Oppo zdradza, jak zmienia swoje urządzenia
Raporty roczne gigantów technologicznych rzadko przynoszą ekscytujące wiadomości, ale najnowsze podsumowanie Oppo rzuca światło na realne zmiany, które odczują użytkownicy smartfonów.
Zamiast zasypywać nas marketingowymi hasłami o ratowaniu planety, chiński producent opublikował twarde liczby pokazujące, jak zmodyfikował produkcję swoich urządzeń i samo oprogramowanie. Dla nas to jasny sygnał, w jakim kierunku zmierza rynek.
Pudełka bez plastiku i europejski poligon doświadczalny
O pakowaniu elektroniki w sterty błyszczącej folii możemy powoli zapomnieć. Oppo przeprowadziło rygorystyczne analizy cyklu życia (LCA) dla 23 modeli swoich smartfonów. Zamiast plastiku, w opakowaniach z nowymi telefonami znajdziemy teraz głównie makulaturę – w skali globalnej stanowi ona już 43 proc. materiałów opakowaniowych.
To właśnie rynek europejski stał się głównym poligonem doświadczalnym dla ekologicznych rozwiązań producenta, gdzie tradycyjne tworzywa sztuczne są zastępowane materiałami papierowo-plastikowymi z włókien roślinnych. Przełożyło się to również na produkcję samych fabryk – firma obniżyła bezpośrednie emisje dwutlenku 가bęgla oraz zwiększyła wykorzystanie energii odnawialnej w swoich zakładach o blisko 70 proc.
ColorOS ułatwia życie osobom z niepełnosprawnościami
Technologia nie ma większego sensu, jeśli wyklucza część społeczeństwa. W ramach najnowszych aktualizacji Oppo mocno przebudowało swoją nakładkę systemową ColorOS, optymalizując aż 30 kluczowych aplikacji pod kątem osób z niepełnosprawnościami. To funkcjonalna zmiana dla użytkowników, którzy na co dzień zmagają się z obsługą dotykowych ekranów.
Użytkownicy z wadami wzroku zyskali ulepszone funkcje TalkBack i Image Description, które na bieżąco analizują i głosowo „czytają” zawartość ekranu. Wprowadzono też precyzyjniejszą korekcję i odwracanie kolorów dla poprawy czytelności. Z kolei dla osób niedosłyszących zintegrowano na poziomie systemu transkrypcję mowy na tekst w czasie rzeczywistym oraz alerty błyskowe.
Laboratorium zdrowia i wsparcie dla edukacji
Producent nie ogranicza się wyłącznie do oprogramowania w telefonach. W chińskim Binhaiwan ruszyło ogromne laboratorium Oppo skupione na cyfrowym zdrowiu i sporcie, gdzie we współpracy z instytucjami medycznymi badany jest wpływ technologii na sen, układ krążenia i ciśnienie krwi. Celem jest szybkie zintegrowanie tej wiedzy z algorytmami sztucznej inteligencji, by smartwatche i telefony stały się proaktywnymi asystentami zdrowotnymi.
Firma przekazała również tysiąc tabletów do szkół w Azji i Afryce w ramach współpracy z UNESCO. Pomaga to młodzieży z wykluczonych cyfrowo rejonów w nauce programowania, tworząc dla nich nowe ścieżki rozwoju.
#ColorOS #cyfroweZdrowie #ekologia #Oppo #rynekMobile #smartfony #technologieDlaNiepełnosprawnychFotograficzny flagowiec wyceniony. OPPO Find X9 Ultra debiutuje w Polsce
-
Nowy iOS 27 wreszcie cywilizuje SMS-y z Androidem. Szkoda, że w Polsce ta funkcja to wciąż fikcja
Wymiana wiadomości między użytkownikami Apple i Androida przez lata przypominała technologiczne średniowiecze. To się zmienia, ale nie do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Otrzymywanie zdjęć w jakości kalkulatora i tekstowych opisów zamiast zwykłych reakcji emoji irytowało niemal każdego. Najnowsza beta systemu iOS 27 ostatecznie eliminuje te problemy, w pełni otwierając się na ulepszony standard RCS. Jest jednak jeden haczyk – przez opieszałość polskich telekomów, posiadacze iPhone’ów nad Wisłą mogą o tych ułatwieniach na razie tylko pomarzyć.
iOS 27 wprowadza porządek w wątkach
Apple nie zwalnia tempa we wdrażaniu nowej jakości komunikacji na linii iOS-Android. Druga wersja testowa systemu iOS 27 przynosi nowości, na które użytkownicy czekali bardzo długo. Najważniejszą z nich jest obsługa bezpośrednich odpowiedzi (inline replies) w mieszanych konwersacjach. Wystarczy długo przytrzymać dymek czatu na ekranie, aby stworzyć spójny wątek, który bez błędów wyświetli się również u odbiorcy z systemem operacyjnym od Google.
Rozwiązano też najbardziej denerwujący mankament komunikacji międzyplatformowej. Zamiast zasypywać skrzynkę dziwnymi SMS-ami o treści typu „Użytkownik polubił Twoje zdjęcie”, system nareszcie zacznie normalnie przypinać reakcje emoji do właściwych wiadomości. Te wszystkie usprawnienia są efektem wdrożenia kolejnych elementów specyfikacji RCS Universal Profile 2.7.
Polski beton komunikacyjny. Dlaczego to u nas nie działa?
I w tym miejscu docieramy do ściany, a dokładniej do oporu ze strony polskich operatorów komórkowych. Choć standard RCS to w dużym skrócie nowoczesny, darmowy przesył zaawansowanych wiadomości przez internet, właściciele iPhone’ów w Polsce są z niego całkowicie odcięci. Z technicznego punktu widzenia smartfony Apple są na to oprogramowanie gotowe, ale rodzime sieci – Orange, Play, Plus i T-Mobile – wciąż ociągają się z wdrożeniem odpowiednich certyfikatów dla urządzeń z iOS.
Sytuacja stała się na tyle kuriozalna i uciążliwa dla konsumentów, że w sprawę musieli zaangażować się urzędnicy. Ministerstwo Cyfryzacji oficjalnie naciska na krajowe telekomy, domagając się sprawnego odblokowania standardu RCS na sprzęcie z logo nadgryzionego jabłka. Jak dotąd twardych efektów brak, a operatorzy nie śpieszą się z podawaniem konkretnych terminów, zasłaniając się skomplikowanym procesem certyfikacji.
Paradoks Androida: tam wszystko działa bez łaski
Zapewne zastanawiasz się teraz, dlaczego twój znajomy z Samsungiem czy Motorolą bez problemu wysyła wyraźne zdjęcia przez RCS od kilku dobrych lat. Odpowiedź kryje się w bezkompromisowym podejściu do infrastruktury. Firma Google w pewnym momencie straciła cierpliwość do powolnych telekomów i wzięła sprawy we własne ręce. Przekierowała ruch ze swoich aplikacji na własne, globalne serwery Jibe, całkowicie omijając lokalne ograniczenia operatorów.
Apple wybrało z kolei bardziej oficjalną, ale też dłuższą drogę autoryzacji u każdego dostawcy komórkowego z osobna. Zanim więc jesienią z entuzjazmem pobierzesz finalną aktualizację do iOS 27, by wreszcie normalnie popisać z użytkownikami Androida, musisz uzbroić się w cierpliwość. Dopóki polskie sieci komórkowe nie odrobią lekcji, kapitalne nowości z Cupertino pozostaną u nas bezużyteczną obietnicą.
#Android #imessage #iOS27 #ministerstwoCyfryzacji #Orange #Play #Plus #polscyOperatorzy #smartfony #standardRCS #TMobile #wiadomościAppleiOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?
-
Nowy iOS 27 wreszcie cywilizuje SMS-y z Androidem. Szkoda, że w Polsce ta funkcja to wciąż fikcja
Wymiana wiadomości między użytkownikami Apple i Androida przez lata przypominała technologiczne średniowiecze. To się zmienia, ale nie do końca tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Otrzymywanie zdjęć w jakości kalkulatora i tekstowych opisów zamiast zwykłych reakcji emoji irytowało niemal każdego. Najnowsza beta systemu iOS 27 ostatecznie eliminuje te problemy, w pełni otwierając się na ulepszony standard RCS. Jest jednak jeden haczyk – przez opieszałość polskich telekomów, posiadacze iPhone’ów nad Wisłą mogą o tych ułatwieniach na razie tylko pomarzyć.
iOS 27 wprowadza porządek w wątkach
Apple nie zwalnia tempa we wdrażaniu nowej jakości komunikacji na linii iOS-Android. Druga wersja testowa systemu iOS 27 przynosi nowości, na które użytkownicy czekali bardzo długo. Najważniejszą z nich jest obsługa bezpośrednich odpowiedzi (inline replies) w mieszanych konwersacjach. Wystarczy długo przytrzymać dymek czatu na ekranie, aby stworzyć spójny wątek, który bez błędów wyświetli się również u odbiorcy z systemem operacyjnym od Google.
Rozwiązano też najbardziej denerwujący mankament komunikacji międzyplatformowej. Zamiast zasypywać skrzynkę dziwnymi SMS-ami o treści typu „Użytkownik polubił Twoje zdjęcie”, system nareszcie zacznie normalnie przypinać reakcje emoji do właściwych wiadomości. Te wszystkie usprawnienia są efektem wdrożenia kolejnych elementów specyfikacji RCS Universal Profile 2.7.
Polski beton komunikacyjny. Dlaczego to u nas nie działa?
I w tym miejscu docieramy do ściany, a dokładniej do oporu ze strony polskich operatorów komórkowych. Choć standard RCS to w dużym skrócie nowoczesny, darmowy przesył zaawansowanych wiadomości przez internet, właściciele iPhone’ów w Polsce są z niego całkowicie odcięci. Z technicznego punktu widzenia smartfony Apple są na to oprogramowanie gotowe, ale rodzime sieci – Orange, Play, Plus i T-Mobile – wciąż ociągają się z wdrożeniem odpowiednich certyfikatów dla urządzeń z iOS.
Sytuacja stała się na tyle kuriozalna i uciążliwa dla konsumentów, że w sprawę musieli zaangażować się urzędnicy. Ministerstwo Cyfryzacji oficjalnie naciska na krajowe telekomy, domagając się sprawnego odblokowania standardu RCS na sprzęcie z logo nadgryzionego jabłka. Jak dotąd twardych efektów brak, a operatorzy nie śpieszą się z podawaniem konkretnych terminów, zasłaniając się skomplikowanym procesem certyfikacji.
Paradoks Androida: tam wszystko działa bez łaski
Zapewne zastanawiasz się teraz, dlaczego twój znajomy z Samsungiem czy Motorolą bez problemu wysyła wyraźne zdjęcia przez RCS od kilku dobrych lat. Odpowiedź kryje się w bezkompromisowym podejściu do infrastruktury. Firma Google w pewnym momencie straciła cierpliwość do powolnych telekomów i wzięła sprawy we własne ręce. Przekierowała ruch ze swoich aplikacji na własne, globalne serwery Jibe, całkowicie omijając lokalne ograniczenia operatorów.
Apple wybrało z kolei bardziej oficjalną, ale też dłuższą drogę autoryzacji u każdego dostawcy komórkowego z osobna. Zanim więc jesienią z entuzjazmem pobierzesz finalną aktualizację do iOS 27, by wreszcie normalnie popisać z użytkownikami Androida, musisz uzbroić się w cierpliwość. Dopóki polskie sieci komórkowe nie odrobią lekcji, kapitalne nowości z Cupertino pozostaną u nas bezużyteczną obietnicą.
#Android #imessage #iOS27 #ministerstwoCyfryzacji #Orange #Play #Plus #polscyOperatorzy #smartfony #standardRCS #TMobile #wiadomościAppleiOS 27 – największa aktualizacja od lat. Tylko czy wszyscy dostaną to samo?
-
Gemini Live staje się użytecznym asystentem. Google integruje sztuczną inteligencję z nowymi aplikacjami
Google wdraża zapowiadaną przebudowę asystenta Gemini Live na urządzeniach z systemem Android.
Najnowsza aktualizacja płynnie łączy tradycyjny czat tekstowy z konwersacją głosową w czasie rzeczywistym. Dzięki przeprojektowanemu, pływającemu interfejsowi użytkownicy mogą swobodnie przechodzić między ręcznym wpisywaniem zapytań a naturalną, płynną rozmową, bez utraty kontekstu zadania. Najważniejszą nowością jest jednak znaczne rozszerzenie listy obsługiwanych aplikacji i narzędzi systemowych, co fundamentalnie zmienia użyteczność całego rozwiązania.
Od prostych notatek do obsługi całego ekosystemu
Do tej pory głosowy wariant sztucznej inteligencji Google charakteryzował się mocno ograniczoną funkcjonalnością. Potrafił współpracować zaledwie z podstawowymi narzędziami pokroju Kalendarza, Zadań, notatnika Keep oraz Mapami Google, a także ich systemowymi odpowiednikami na nakładkach innych producentów. Najnowsza aktualizacja otwiera asystentowi dostęp do zupełnie nowej bazy danych i usług zewnętrznych.
Obecnie Gemini Live potrafi w locie obsługiwać zasoby platformy Workspace, przeszukiwać loty i hotele, a także generować obrazy w trakcie rozmowy. Algorytmy zyskały również pełen dostęp do platform multimedialnych, w tym YouTube’a, YouTube Music oraz konkurencyjnego Spotify. Z perspektywy codziennego użytkowania smartfona najistotniejsze okazuje się jednak wdrożenie obsługi narzędzi systemowych. Użytkownicy mogą wreszcie, w trakcie swobodnej konwersacji ze sztuczną inteligencją, poprosić o ustawienie systemowego alarmu czy minutnika.
Brakująca komunikacja i zrównanie możliwości
Rozszerzenie wsparcia dla aplikacji zewnętrznych sprawia, że wariant Live praktycznie zrównał się pod kątem możliwości z klasyczną, nakładkową aplikacją Gemini. Oprogramowanie to wciąż nie jest jednak kompletne. Pomimo integracji z tak dużą liczbą usług, gigant wyszukiwarkowy nadal nie wdrożył możliwości dyktowania i wysyłania wiadomości tekstowych z poziomu swobodnej konwersacji, co było jedną z flagowych obietnic podczas ubiegłorocznych prezentacji.
Mimo tych braków, najnowsza paczka nowości to dowód na to, że Google metodycznie przekształca swój model konwersacyjny w potężne, w pełni zintegrowane centrum zarządzania całym urządzeniem.
#Android #Aplikacje #asystentGłosowy #GeminiLive #Google #iMagazine #smartfony #spotify #sztucznaInteligencja #YouTube -
Gemini Live staje się użytecznym asystentem. Google integruje sztuczną inteligencję z nowymi aplikacjami
Google wdraża zapowiadaną przebudowę asystenta Gemini Live na urządzeniach z systemem Android.
Najnowsza aktualizacja płynnie łączy tradycyjny czat tekstowy z konwersacją głosową w czasie rzeczywistym. Dzięki przeprojektowanemu, pływającemu interfejsowi użytkownicy mogą swobodnie przechodzić między ręcznym wpisywaniem zapytań a naturalną, płynną rozmową, bez utraty kontekstu zadania. Najważniejszą nowością jest jednak znaczne rozszerzenie listy obsługiwanych aplikacji i narzędzi systemowych, co fundamentalnie zmienia użyteczność całego rozwiązania.
Od prostych notatek do obsługi całego ekosystemu
Do tej pory głosowy wariant sztucznej inteligencji Google charakteryzował się mocno ograniczoną funkcjonalnością. Potrafił współpracować zaledwie z podstawowymi narzędziami pokroju Kalendarza, Zadań, notatnika Keep oraz Mapami Google, a także ich systemowymi odpowiednikami na nakładkach innych producentów. Najnowsza aktualizacja otwiera asystentowi dostęp do zupełnie nowej bazy danych i usług zewnętrznych.
Obecnie Gemini Live potrafi w locie obsługiwać zasoby platformy Workspace, przeszukiwać loty i hotele, a także generować obrazy w trakcie rozmowy. Algorytmy zyskały również pełen dostęp do platform multimedialnych, w tym YouTube’a, YouTube Music oraz konkurencyjnego Spotify. Z perspektywy codziennego użytkowania smartfona najistotniejsze okazuje się jednak wdrożenie obsługi narzędzi systemowych. Użytkownicy mogą wreszcie, w trakcie swobodnej konwersacji ze sztuczną inteligencją, poprosić o ustawienie systemowego alarmu czy minutnika.
Brakująca komunikacja i zrównanie możliwości
Rozszerzenie wsparcia dla aplikacji zewnętrznych sprawia, że wariant Live praktycznie zrównał się pod kątem możliwości z klasyczną, nakładkową aplikacją Gemini. Oprogramowanie to wciąż nie jest jednak kompletne. Pomimo integracji z tak dużą liczbą usług, gigant wyszukiwarkowy nadal nie wdrożył możliwości dyktowania i wysyłania wiadomości tekstowych z poziomu swobodnej konwersacji, co było jedną z flagowych obietnic podczas ubiegłorocznych prezentacji.
Mimo tych braków, najnowsza paczka nowości to dowód na to, że Google metodycznie przekształca swój model konwersacyjny w potężne, w pełni zintegrowane centrum zarządzania całym urządzeniem.
#Android #Aplikacje #asystentGłosowy #GeminiLive #Google #iMagazine #smartfony #spotify #sztucznaInteligencja #YouTube -
AI potrafi kraść… odciski palców ze zdjęć
Uwierzytelnianie biometryczne za pomocą linii papilarnych to dziś standard, który zabezpiecza nasze smartfony, laptopy i aplikacje bankowe.
Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają jednak, że rosnąca jakość aparatów w telefonach w połączeniu z narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji otwiera przed hakerami zupełnie nową drogę ataku. Wystarczy zwykłe selfie zrobione z odległości półtora metra.
Ostre obiektywy i cyfrowe wyostrzanie
Temat powrócił w tym tygodniu za sprawą raportów z Chin, które wywołały burzę w tamtejszych mediach społecznościowych. Według lokalnych ekspertów, współczesne smartfony oferują na tyle wysoką rozdzielczość, że zdjęcia dłoni skierowanych wewnętrzną stroną do obiektywu (np. podczas pokazywania popularnego w Azji gestu „V” lub znaku pokoju) rejestrują wystarczająco dużo detali, by zrekonstruować układ linii papilarnych.
Ekspert finansowy Li Chang ostrzega, że choć same zdjęcia prosto z aparatu mogą być niedoskonałe ze względu na rozmycie w ruchu czy słabe oświetlenie, do gry wkracza dziś sztuczna inteligencja. Nowoczesne programy graficzne i algorytmy AI potrafią bezbłędnie wyostrzyć i zrekonstruować grzbiety linii papilarnych ukryte w pikselach.
Bariera wejścia spada
Sama koncepcja kradzieży odcisków palców ze zdjęć nie jest nowa. Już w 2014 roku Jan Krissler z Chaos Computer Club udowodnił, że jest to możliwe, odtwarzając odciski palców ówczesnej niemieckiej minister obrony na podstawie publicznie dostępnych fotografii jej dłoni. Wtedy jednak proces ten wymagał specyficznych, kontrolowanych warunków, profesjonalnych zdjęć i zaawansowanych technik obróbki.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. W 2021 roku badacze z Kraken Security Labs pokazali, że do stworzenia działającego „fałszywego palca” wystarczy zdjęcie dłoni, program Photoshop, zwykła drukarka laserowa i klej do drewna. Wraz z postępem w dziedzinie fotografii obliczeniowej w smartfonach (automatyczne wyostrzanie, redukcja szumów), zdobycie materiału źródłowego stało się banalnie proste.
Pomimo tych narastających zagrożeń, producenci elektroniki nie zamierzają rezygnować ze skanerów linii papilarnych. Powód jest prozaiczny: wygoda. Biometria to wygodniejsze logowanie w porównaniu do tradycyjnych haseł, jednocześnie wciąż oferuje wystarczającą ochronę przed „zwykłymi” kradzieżami i nieautoryzowanym dostępem osób z naszego bezpośredniego otoczenia.
#AI #Bezpieczeństwo #biometria #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #iMagazine #odciskiPalców #smartfony #sztucznaInteligencjaInwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
-
AI potrafi kraść… odciski palców ze zdjęć
Uwierzytelnianie biometryczne za pomocą linii papilarnych to dziś standard, który zabezpiecza nasze smartfony, laptopy i aplikacje bankowe.
Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają jednak, że rosnąca jakość aparatów w telefonach w połączeniu z narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji otwiera przed hakerami zupełnie nową drogę ataku. Wystarczy zwykłe selfie zrobione z odległości półtora metra.
Ostre obiektywy i cyfrowe wyostrzanie
Temat powrócił w tym tygodniu za sprawą raportów z Chin, które wywołały burzę w tamtejszych mediach społecznościowych. Według lokalnych ekspertów, współczesne smartfony oferują na tyle wysoką rozdzielczość, że zdjęcia dłoni skierowanych wewnętrzną stroną do obiektywu (np. podczas pokazywania popularnego w Azji gestu „V” lub znaku pokoju) rejestrują wystarczająco dużo detali, by zrekonstruować układ linii papilarnych.
Ekspert finansowy Li Chang ostrzega, że choć same zdjęcia prosto z aparatu mogą być niedoskonałe ze względu na rozmycie w ruchu czy słabe oświetlenie, do gry wkracza dziś sztuczna inteligencja. Nowoczesne programy graficzne i algorytmy AI potrafią bezbłędnie wyostrzyć i zrekonstruować grzbiety linii papilarnych ukryte w pikselach.
Bariera wejścia spada
Sama koncepcja kradzieży odcisków palców ze zdjęć nie jest nowa. Już w 2014 roku Jan Krissler z Chaos Computer Club udowodnił, że jest to możliwe, odtwarzając odciski palców ówczesnej niemieckiej minister obrony na podstawie publicznie dostępnych fotografii jej dłoni. Wtedy jednak proces ten wymagał specyficznych, kontrolowanych warunków, profesjonalnych zdjęć i zaawansowanych technik obróbki.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. W 2021 roku badacze z Kraken Security Labs pokazali, że do stworzenia działającego „fałszywego palca” wystarczy zdjęcie dłoni, program Photoshop, zwykła drukarka laserowa i klej do drewna. Wraz z postępem w dziedzinie fotografii obliczeniowej w smartfonach (automatyczne wyostrzanie, redukcja szumów), zdobycie materiału źródłowego stało się banalnie proste.
Pomimo tych narastających zagrożeń, producenci elektroniki nie zamierzają rezygnować ze skanerów linii papilarnych. Powód jest prozaiczny: wygoda. Biometria to wygodniejsze logowanie w porównaniu do tradycyjnych haseł, jednocześnie wciąż oferuje wystarczającą ochronę przed „zwykłymi” kradzieżami i nieautoryzowanym dostępem osób z naszego bezpośredniego otoczenia.
#AI #Bezpieczeństwo #biometria #cyberbezpieczeństwo #hakerzy #iMagazine #odciskiPalców #smartfony #sztucznaInteligencjaInwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
-
Dwie znaczące zmiany w wyglądzie przyszłorocznych iPhone’ów
Najnowsze doniesienia z łańcucha dostaw sugerują, że iPhone 18 Pro otrzyma dwie istotne zmiany w wyglądzie.
Pierwsza dotyczy frontu — Apple ma zmniejszyć Dynamic Island, zamiast zastąpić go otworem w ekranie, jak pierwotnie przewidywano. Informacje te potwierdzają m.in. Instant Digital i analityk Jeff Pu.
Druga zmiana to odświeżone tylne szkło. Zgodnie z przeciekami Apple stosuje nowy proces produkcji, który ma zmniejszyć różnice kolorystyczne między szklaną wyspą a aluminiową ramką, zapewniając bardziej jednolity i elegancki wygląd.
Oczekuje się także nowych kolorów oraz możliwego pogrubienia wersji Pro (i Pro Max), by pomieścić większą baterię.
Aluminium? Ponoć zostaje. Niestety.
#apple #appleleaks #design #dynamicisland #instantdigital #iphone18pro #iphonenews #jeffpu #mobilne #przecieki #smartfony #technologia
-
🆕Samsung utrzymuje pozycję lidera. Rynek smartfonów w 3 kwartale 2025 roku nabiera tempa
➡️https://rootblog.pl/rynek-smartfonow-w-trzecim-kwartale-2025-roku/ -
🆕Samsung utrzymuje pozycję lidera. Rynek smartfonów w 3 kwartale 2025 roku nabiera tempa
➡️https://rootblog.pl/rynek-smartfonow-w-trzecim-kwartale-2025-roku/ -
🆕Samsung utrzymuje pozycję lidera. Rynek smartfonów w 3 kwartale 2025 roku nabiera tempa
➡️https://rootblog.pl/rynek-smartfonow-w-trzecim-kwartale-2025-roku/ -
Podwójny aparat 200 MP i Snapdragon 8 Elite Gen 5. Wyciekła specyfikacja Vivo X300 Ultra
Podczas gdy na rynek wchodzą właśnie flagowe modele Vivo X300 i X300 Pro, w sieci pojawiły się już doniesienia o topowym wariancie tej serii.
Jak donosi znany w branży leakster Digital Chat Station, model Vivo X300 Ultra, planowany na połowę 2026 roku, ma otrzymać absolutnie topową specyfikację, przy której obecne flagowce mogą wyglądać blado.
Największe poruszenie budzi zapowiedź systemu aparatów. Według przecieku, Vivo X300 Ultra może być pierwszym smartfonem na świecie wyposażonym w dwa 200-megapikselowe sensory. Konfiguracja ma obejmować główny aparat 200 MP (matryca Sony, ogniskowa 35 mm), rewolucyjny teleobiektyw peryskopowy 200 MP (matryca Samsung, ze stabilizacją OIS) oraz dodatkowy obiektyw 50 MP (również Sony).
Taki zestaw, wspierany przez potężny procesor, ma pozwolić na przechwytywanie obrazów z „szaloną” ilością detali, nawet przy bardzo dużym przybliżeniu, co ma zbliżyć możliwości smartfona do profesjonalnych aparatów.
Sercem urządzenia ma być procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. Obraz ma być wyświetlany na dużym, 6,8-calowym, płaskim ekranie OLED o rozdzielczości 2K. Uzupełnieniem konfiguracji ma być przedni aparat do selfie o rozdzielczości 50 MP, co wyraźnie wskazuje na grupę docelową w postaci twórców treści.
Vivo X300 Ultra ma być pierwszym modelem z serii „Ultra” tej firmy, który trafi do sprzedaży globalnej, co stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Apple, Samsunga i Google. Tymczasem, jak zauważają dziennikarze, plotki na temat nadchodzącego Samsunga Galaxy S26 Ultra sugerują, że firma ta pozostanie przy jednym sensorze 200 MP, skupiając się mocniej na rozwoju funkcji AI. Jeśli Vivo faktycznie dostarczy na rynek podwójny system 200 MP, może to zmusić konkurencję do szybkiego nadrobienia zaległości. Chyba, że klienci głosując portfelami stwierdzą, że… nie potrzebują aż takiego rozpasania w optyce mobilnej.
Seria vivo X300 debiutuje w Polsce. Aparat 200 MP ZEISS, 7 lat wsparcia i 5 lat gwarancji na baterię
#aparat200MP #DigitalChatStation #news #podwójnyAparat200MP #przeciek #SamsungGalaxyS26Ultra #smartfony #Snapdragon8EliteGen5 #specyfikacja #vivoX300 #VivoX300Ultra
-
Podwójny aparat 200 MP i Snapdragon 8 Elite Gen 5. Wyciekła specyfikacja Vivo X300 Ultra
Podczas gdy na rynek wchodzą właśnie flagowe modele Vivo X300 i X300 Pro, w sieci pojawiły się już doniesienia o topowym wariancie tej serii.
Jak donosi znany w branży leakster Digital Chat Station, model Vivo X300 Ultra, planowany na połowę 2026 roku, ma otrzymać absolutnie topową specyfikację, przy której obecne flagowce mogą wyglądać blado.
Największe poruszenie budzi zapowiedź systemu aparatów. Według przecieku, Vivo X300 Ultra może być pierwszym smartfonem na świecie wyposażonym w dwa 200-megapikselowe sensory. Konfiguracja ma obejmować główny aparat 200 MP (matryca Sony, ogniskowa 35 mm), rewolucyjny teleobiektyw peryskopowy 200 MP (matryca Samsung, ze stabilizacją OIS) oraz dodatkowy obiektyw 50 MP (również Sony).
Taki zestaw, wspierany przez potężny procesor, ma pozwolić na przechwytywanie obrazów z „szaloną” ilością detali, nawet przy bardzo dużym przybliżeniu, co ma zbliżyć możliwości smartfona do profesjonalnych aparatów.
Sercem urządzenia ma być procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. Obraz ma być wyświetlany na dużym, 6,8-calowym, płaskim ekranie OLED o rozdzielczości 2K. Uzupełnieniem konfiguracji ma być przedni aparat do selfie o rozdzielczości 50 MP, co wyraźnie wskazuje na grupę docelową w postaci twórców treści.
Vivo X300 Ultra ma być pierwszym modelem z serii „Ultra” tej firmy, który trafi do sprzedaży globalnej, co stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Apple, Samsunga i Google. Tymczasem, jak zauważają dziennikarze, plotki na temat nadchodzącego Samsunga Galaxy S26 Ultra sugerują, że firma ta pozostanie przy jednym sensorze 200 MP, skupiając się mocniej na rozwoju funkcji AI. Jeśli Vivo faktycznie dostarczy na rynek podwójny system 200 MP, może to zmusić konkurencję do szybkiego nadrobienia zaległości. Chyba, że klienci głosując portfelami stwierdzą, że… nie potrzebują aż takiego rozpasania w optyce mobilnej.
Seria vivo X300 debiutuje w Polsce. Aparat 200 MP ZEISS, 7 lat wsparcia i 5 lat gwarancji na baterię
#aparat200MP #DigitalChatStation #news #podwójnyAparat200MP #przeciek #SamsungGalaxyS26Ultra #smartfony #Snapdragon8EliteGen5 #specyfikacja #vivoX300 #VivoX300Ultra
-
iPhone 18 Pro i iPhone 17e – nowe szczegóły o designie przyszłorocznych modeli
Znany leaker Digital Chat Station (DCS) ujawnił szczegóły dotyczące wyglądu dwóch nadchodzących modeli: iPhone’a 18 Pro oraz iPhone’a 17e.
Informacje pojawiły się po wcześniejszym raporcie o planowanym wprowadzeniu obiektywu ze zmienną przysłoną w wersji Pro.
Według DCS, iPhone 18 Pro zachowa układ tylnego aparatu znany z modelu iPhone 17 Pro, z charakterystyczną szeroką „wyspą” obejmującą całą szerokość urządzenia. Możliwe jednak, że dolna część obudowy otrzyma nowe, półprzezroczyste wykończenie oraz nowe kolory.
Tańszy iPhone 17e, który zadebiutuje na początku 2026 roku, ma wreszcie otrzymać Dynamic Island zamiast notcha, ale ekran nadal będzie działał z częstotliwością 60 Hz. Oznacza to, że ProMotion (120 Hz) trafi do serii „e” dopiero w kolejnych generacjach.
Na razie brak informacji o podstawowym iPhonie 18, ale doniesienia wskazują, że Apple kontynuuje strategię stopniowego wprowadzania funkcji z modeli Pro do tańszych wersji.
#Apple #AppleNews #designiPhone #DigitalChatStation #DynamicIsland #iPhone17e #iPhone18 #iPhone18Pro #iPhone2026 #iPhoneplotki #NowyIPhone #ProMotion #przeciekiApple #smartfony #technologia #wyciekApple
-
Nowe badanie: zetki i millenialsi śpią fatalnie. Winny stres i smartfony tuż przed snem
Mimo niedawnej zmiany czasu na zimowy i teoretycznie dodatkowej godziny snu, młodzi Polacy wciąż cierpią na chroniczne zmęczenie. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego dla Huawei CBG Polska.
Z rzeczonego badania wynika, że problem ten dotyka zwłaszcza pokolenie Z i millenialsów, którzy zmagają się z kryzysem regeneracji. Zmiana czasu sama w sobie jest problemem – 25% Polaków źle ją znosi, a 47% ma trudności z przestawieniem swojego rytmu dobowego.
Badanie pokazuje, że obie młode generacje mają nieco inne problemy ze snem. W przypadku pokolenia Z kłopotem jest długość snu – aż 34% przedstawicieli tej grupy śpi nie dłużej niż 6 godzin na dobę. Z kolei millenialsi (pokolenie Y), choć częściej deklarują przesypianie 7-8 godzin (36% w porównaniu do 25% zetek), zmagają się z przewlekłymi zaburzeniami. Aż 45% z nich przyznaje, że ich kłopoty ze snem trwają już od ponad roku.
Co jest główną przyczyną problemów z regeneracją? Na szczycie listy w obu grupach znajduje się stres, który jako główny czynnik wskazało 49% millenialsów i 45% zetek. Na drugim miejscu znalazły się złe nawyki przed snem (33% pokolenia Y i 36% pokolenia Z). Dane to potwierdzają: 43% zetek i 44% millenialsów przyznaje, że korzysta z urządzeń elektronicznych aż do momentu zaśnięcia , a blisko połowa obu grup przegląda wtedy media społecznościowe.
Konsekwencje widać o poranku. Niemal połowa (47%) reprezentantów pokolenia Z deklaruje, że przynajmniej kilka razy w tygodniu budzi się zmęczona. Co więcej, 43% z nich zaczyna dzień w pośpiechu i bez stałego rytmu, w porównaniu do 29% millenialsów. Cytowany w badaniu psycholog Mateusz Majchrzak ostrzega, że długotrwałe zaniedbywanie snu w młodym wieku zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, nawrotów depresji czy problemów emocjonalnych w przyszłości.
Co ciekawe, technologia, która mogłaby pomóc, często nie jest w pełni wykorzystywana. Z badania wynika, że choć 27% zetek i 30% millenialsów używa smartwatchy lub smartbandów do monitorowania snu, to pokolenie Z podchodzi do tych danych bardzo biernie. Aż 73% z nich przyznaje, że tylko przegląda wyniki, bez głębszej refleksji czy próby zmiany nawyków.
Badanie Huawei i IPSOS: lekarze coraz częściej zalecają sprzęt ubieralny
#badanie #chroniczneZmęczenie #huawei #jakośćSnu #millenialsi #news #pokolenieZ #regeneracja #sen #smartfony #stres #wearables
-
Nowe badanie: zetki i millenialsi śpią fatalnie. Winny stres i smartfony tuż przed snem
Mimo niedawnej zmiany czasu na zimowy i teoretycznie dodatkowej godziny snu, młodzi Polacy wciąż cierpią na chroniczne zmęczenie. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego dla Huawei CBG Polska.
Z rzeczonego badania wynika, że problem ten dotyka zwłaszcza pokolenie Z i millenialsów, którzy zmagają się z kryzysem regeneracji. Zmiana czasu sama w sobie jest problemem – 25% Polaków źle ją znosi, a 47% ma trudności z przestawieniem swojego rytmu dobowego.
Badanie pokazuje, że obie młode generacje mają nieco inne problemy ze snem. W przypadku pokolenia Z kłopotem jest długość snu – aż 34% przedstawicieli tej grupy śpi nie dłużej niż 6 godzin na dobę. Z kolei millenialsi (pokolenie Y), choć częściej deklarują przesypianie 7-8 godzin (36% w porównaniu do 25% zetek), zmagają się z przewlekłymi zaburzeniami. Aż 45% z nich przyznaje, że ich kłopoty ze snem trwają już od ponad roku.
Co jest główną przyczyną problemów z regeneracją? Na szczycie listy w obu grupach znajduje się stres, który jako główny czynnik wskazało 49% millenialsów i 45% zetek. Na drugim miejscu znalazły się złe nawyki przed snem (33% pokolenia Y i 36% pokolenia Z). Dane to potwierdzają: 43% zetek i 44% millenialsów przyznaje, że korzysta z urządzeń elektronicznych aż do momentu zaśnięcia , a blisko połowa obu grup przegląda wtedy media społecznościowe.
Konsekwencje widać o poranku. Niemal połowa (47%) reprezentantów pokolenia Z deklaruje, że przynajmniej kilka razy w tygodniu budzi się zmęczona. Co więcej, 43% z nich zaczyna dzień w pośpiechu i bez stałego rytmu, w porównaniu do 29% millenialsów. Cytowany w badaniu psycholog Mateusz Majchrzak ostrzega, że długotrwałe zaniedbywanie snu w młodym wieku zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, nawrotów depresji czy problemów emocjonalnych w przyszłości.
Co ciekawe, technologia, która mogłaby pomóc, często nie jest w pełni wykorzystywana. Z badania wynika, że choć 27% zetek i 30% millenialsów używa smartwatchy lub smartbandów do monitorowania snu, to pokolenie Z podchodzi do tych danych bardzo biernie. Aż 73% z nich przyznaje, że tylko przegląda wyniki, bez głębszej refleksji czy próby zmiany nawyków.
Badanie Huawei i IPSOS: lekarze coraz częściej zalecają sprzęt ubieralny
#badanie #chroniczneZmęczenie #huawei #jakośćSnu #millenialsi #news #pokolenieZ #regeneracja #sen #smartfony #stres #wearables
-
Nowe badanie: zetki i millenialsi śpią fatalnie. Winny stres i smartfony tuż przed snem
Mimo niedawnej zmiany czasu na zimowy i teoretycznie dodatkowej godziny snu, młodzi Polacy wciąż cierpią na chroniczne zmęczenie. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego dla Huawei CBG Polska.
Z rzeczonego badania wynika, że problem ten dotyka zwłaszcza pokolenie Z i millenialsów, którzy zmagają się z kryzysem regeneracji. Zmiana czasu sama w sobie jest problemem – 25% Polaków źle ją znosi, a 47% ma trudności z przestawieniem swojego rytmu dobowego.
Badanie pokazuje, że obie młode generacje mają nieco inne problemy ze snem. W przypadku pokolenia Z kłopotem jest długość snu – aż 34% przedstawicieli tej grupy śpi nie dłużej niż 6 godzin na dobę. Z kolei millenialsi (pokolenie Y), choć częściej deklarują przesypianie 7-8 godzin (36% w porównaniu do 25% zetek), zmagają się z przewlekłymi zaburzeniami. Aż 45% z nich przyznaje, że ich kłopoty ze snem trwają już od ponad roku.
Co jest główną przyczyną problemów z regeneracją? Na szczycie listy w obu grupach znajduje się stres, który jako główny czynnik wskazało 49% millenialsów i 45% zetek. Na drugim miejscu znalazły się złe nawyki przed snem (33% pokolenia Y i 36% pokolenia Z). Dane to potwierdzają: 43% zetek i 44% millenialsów przyznaje, że korzysta z urządzeń elektronicznych aż do momentu zaśnięcia , a blisko połowa obu grup przegląda wtedy media społecznościowe.
Konsekwencje widać o poranku. Niemal połowa (47%) reprezentantów pokolenia Z deklaruje, że przynajmniej kilka razy w tygodniu budzi się zmęczona. Co więcej, 43% z nich zaczyna dzień w pośpiechu i bez stałego rytmu, w porównaniu do 29% millenialsów. Cytowany w badaniu psycholog Mateusz Majchrzak ostrzega, że długotrwałe zaniedbywanie snu w młodym wieku zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, nawrotów depresji czy problemów emocjonalnych w przyszłości.
Co ciekawe, technologia, która mogłaby pomóc, często nie jest w pełni wykorzystywana. Z badania wynika, że choć 27% zetek i 30% millenialsów używa smartwatchy lub smartbandów do monitorowania snu, to pokolenie Z podchodzi do tych danych bardzo biernie. Aż 73% z nich przyznaje, że tylko przegląda wyniki, bez głębszej refleksji czy próby zmiany nawyków.
Badanie Huawei i IPSOS: lekarze coraz częściej zalecają sprzęt ubieralny
#badanie #chroniczneZmęczenie #huawei #jakośćSnu #millenialsi #news #pokolenieZ #regeneracja #sen #smartfony #stres #wearables
-
Nowe badanie: zetki i millenialsi śpią fatalnie. Winny stres i smartfony tuż przed snem
Mimo niedawnej zmiany czasu na zimowy i teoretycznie dodatkowej godziny snu, młodzi Polacy wciąż cierpią na chroniczne zmęczenie. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego dla Huawei CBG Polska.
Z rzeczonego badania wynika, że problem ten dotyka zwłaszcza pokolenie Z i millenialsów, którzy zmagają się z kryzysem regeneracji. Zmiana czasu sama w sobie jest problemem – 25% Polaków źle ją znosi, a 47% ma trudności z przestawieniem swojego rytmu dobowego.
Badanie pokazuje, że obie młode generacje mają nieco inne problemy ze snem. W przypadku pokolenia Z kłopotem jest długość snu – aż 34% przedstawicieli tej grupy śpi nie dłużej niż 6 godzin na dobę. Z kolei millenialsi (pokolenie Y), choć częściej deklarują przesypianie 7-8 godzin (36% w porównaniu do 25% zetek), zmagają się z przewlekłymi zaburzeniami. Aż 45% z nich przyznaje, że ich kłopoty ze snem trwają już od ponad roku.
Co jest główną przyczyną problemów z regeneracją? Na szczycie listy w obu grupach znajduje się stres, który jako główny czynnik wskazało 49% millenialsów i 45% zetek. Na drugim miejscu znalazły się złe nawyki przed snem (33% pokolenia Y i 36% pokolenia Z). Dane to potwierdzają: 43% zetek i 44% millenialsów przyznaje, że korzysta z urządzeń elektronicznych aż do momentu zaśnięcia , a blisko połowa obu grup przegląda wtedy media społecznościowe.
Konsekwencje widać o poranku. Niemal połowa (47%) reprezentantów pokolenia Z deklaruje, że przynajmniej kilka razy w tygodniu budzi się zmęczona. Co więcej, 43% z nich zaczyna dzień w pośpiechu i bez stałego rytmu, w porównaniu do 29% millenialsów. Cytowany w badaniu psycholog Mateusz Majchrzak ostrzega, że długotrwałe zaniedbywanie snu w młodym wieku zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego, nawrotów depresji czy problemów emocjonalnych w przyszłości.
Co ciekawe, technologia, która mogłaby pomóc, często nie jest w pełni wykorzystywana. Z badania wynika, że choć 27% zetek i 30% millenialsów używa smartwatchy lub smartbandów do monitorowania snu, to pokolenie Z podchodzi do tych danych bardzo biernie. Aż 73% z nich przyznaje, że tylko przegląda wyniki, bez głębszej refleksji czy próby zmiany nawyków.
Badanie Huawei i IPSOS: lekarze coraz częściej zalecają sprzęt ubieralny
#badanie #chroniczneZmęczenie #huawei #jakośćSnu #millenialsi #news #pokolenieZ #regeneracja #sen #smartfony #stres #wearables
-
vivo prezentuje OriginOS 6. Nowy system stawia na płynność, design i AI
Marka vivo oficjalnie zaprezentowała globalną wersję swojego nowego systemu operacyjnego – OriginOS 6.
Oprogramowanie, oparte na trzech filarach: płynności, designie i sztucznej inteligencji, ma na nowo zdefiniować interakcję użytkownika ze smartfonem. To strategiczny krok dla producenta, który według danych IDC za drugi kwartał 2025 roku zajmuje czwarte miejsce w światowej sprzedaży smartfonów.
Głównym założeniem przy tworzeniu OriginOS 6 było osiągnięcie bezkompromisowej płynności działania. Odpowiada za to nowy silnik Origin Smooth Engine, który zarządza mocą obliczeniową, pamięcią i wyświetlaniem. Przekłada się to na konkretne rezultaty: start aplikacji ma być szybszy o 18,5%, a stabilność klatek na sekundę w wymagających zadaniach wyższa o 10,5%. Co istotne, system uzyskał certyfikat SGS potwierdzający zachowanie płynności nawet po pięciu latach intensywnego użytkowania.
Seria vivo X300 oficjalnie. Dwa aparaty 200 MP ZEISS i potężny teleobiektyw w modelu Pro
W warstwie wizualnej wprowadzono filozofię Origin Design, która ma łączyć prostotę z precyzją. System otrzymał nową, autorską czcionkę vivo Sans, która obsługuje ponad 40 języków i pozwala na regulację grubości liter. Użytkownicy zyskali też szersze możliwości personalizacji ekranu blokady (Lock Screen Grid) i ekranu głównego (Home Screen Grid), a także przeprojektowane, bardziej intuicyjne aplikacje systemowe, jak iManager czy Origin Health.
Kluczową nowością są funkcje oparte na sztucznej inteligencji, rozwijane we współpracy z Google. OriginOS 6 wprowadza ulepszoną integrację z Gemini oraz funkcję „zakreśl, aby wyszukać”. Nowością jest Origin Island – dynamiczna wyspa u góry ekranu, która wyświetla statusy aplikacji w czasie rzeczywistym i jest zintegrowana z funkcją Live Updates z Androida 16. System oferuje również inteligentne sugestie kontekstowe, a wbudowane narzędzia AI, jak AI Retouch, ułatwiają edycję zdjęć, łącząc w jednym miejscu funkcje usuwania obiektów czy poprawy jakości.
Globalne wdrażanie OriginOS 6 rozpocznie się w listopadzie 2025 roku, kiedy to pierwsza grupa modeli smartfonów vivo otrzyma dostęp do publicznej wersji beta systemu. Pełny harmonogram aktualizacji dla kolejnych urządzeń zostanie ogłoszony w późniejszym terminie.
vivo V60 Lite 5G debiutuje w Polsce. Mocna bateria i aparat Sony w atrakcyjnej cenie na start
#AI #Android16 #Gemini #news #Oprogramowanie #OriginOS6 #smartfony #systemOperacyjny #sztucznaInteligencja #technologia #Vivo
-
vivo prezentuje OriginOS 6. Nowy system stawia na płynność, design i AI
Marka vivo oficjalnie zaprezentowała globalną wersję swojego nowego systemu operacyjnego – OriginOS 6.
Oprogramowanie, oparte na trzech filarach: płynności, designie i sztucznej inteligencji, ma na nowo zdefiniować interakcję użytkownika ze smartfonem. To strategiczny krok dla producenta, który według danych IDC za drugi kwartał 2025 roku zajmuje czwarte miejsce w światowej sprzedaży smartfonów.
Głównym założeniem przy tworzeniu OriginOS 6 było osiągnięcie bezkompromisowej płynności działania. Odpowiada za to nowy silnik Origin Smooth Engine, który zarządza mocą obliczeniową, pamięcią i wyświetlaniem. Przekłada się to na konkretne rezultaty: start aplikacji ma być szybszy o 18,5%, a stabilność klatek na sekundę w wymagających zadaniach wyższa o 10,5%. Co istotne, system uzyskał certyfikat SGS potwierdzający zachowanie płynności nawet po pięciu latach intensywnego użytkowania.
Seria vivo X300 oficjalnie. Dwa aparaty 200 MP ZEISS i potężny teleobiektyw w modelu Pro
W warstwie wizualnej wprowadzono filozofię Origin Design, która ma łączyć prostotę z precyzją. System otrzymał nową, autorską czcionkę vivo Sans, która obsługuje ponad 40 języków i pozwala na regulację grubości liter. Użytkownicy zyskali też szersze możliwości personalizacji ekranu blokady (Lock Screen Grid) i ekranu głównego (Home Screen Grid), a także przeprojektowane, bardziej intuicyjne aplikacje systemowe, jak iManager czy Origin Health.
Kluczową nowością są funkcje oparte na sztucznej inteligencji, rozwijane we współpracy z Google. OriginOS 6 wprowadza ulepszoną integrację z Gemini oraz funkcję „zakreśl, aby wyszukać”. Nowością jest Origin Island – dynamiczna wyspa u góry ekranu, która wyświetla statusy aplikacji w czasie rzeczywistym i jest zintegrowana z funkcją Live Updates z Androida 16. System oferuje również inteligentne sugestie kontekstowe, a wbudowane narzędzia AI, jak AI Retouch, ułatwiają edycję zdjęć, łącząc w jednym miejscu funkcje usuwania obiektów czy poprawy jakości.
Globalne wdrażanie OriginOS 6 rozpocznie się w listopadzie 2025 roku, kiedy to pierwsza grupa modeli smartfonów vivo otrzyma dostęp do publicznej wersji beta systemu. Pełny harmonogram aktualizacji dla kolejnych urządzeń zostanie ogłoszony w późniejszym terminie.
vivo V60 Lite 5G debiutuje w Polsce. Mocna bateria i aparat Sony w atrakcyjnej cenie na start
#AI #Android16 #Gemini #news #Oprogramowanie #OriginOS6 #smartfony #systemOperacyjny #sztucznaInteligencja #technologia #Vivo
-
Samsung zdominował konkurs IFA Innovation Awards 2025. Oto nagrodzone produkty
Samsung został jednym z największych laureatów inauguracyjnej edycji konkursu IFA Innovation Awards, który odbył się tuż przed startem berlińskich targów IFA 2025.
Koreański gigant technologiczny zdobył łącznie dziewięć głównych nagród „Best of Innovation” oraz 17 wyróżnień honorowych za przełomowe rozwiązania w swoich produktach – od sprzętu AGD, przez domową rozrywkę, aż po urządzenia mobilne.
Najważniejsze wyróżnienia – „Best of Innovation”
Wśród produktów, które jury uznało za najbardziej innowacyjne, znalazło się kilka zupełnie nowych lub znacząco ulepszonych urządzeń:
- Pralkosuszarka Bespoke AI Laundry Combo – nagrodzona za design pralko-suszarka typu „wszystko w jednym”, która realizuje pełen cykl prania i suszenia bez przerwy. Urządzenie wyposażono w 7-calowy ekran dotykowy, a jego efektywność energetyczna ma być o 20% wyższa niż minimalny próg dla klasy A.
- The Movingstyle – 27-calowy, przenośny ekran dotykowy QHD, który zdobył dwie nagrody. Jego design inspirowany jest torbą na ramię – zintegrowany uchwyt i kółka u podstawy ułatwiają przenoszenie. Dzięki podstawie One Action Stand można go jednym ruchem odłączyć od stojaka i używać jako samodzielnego wyświetlacza.
- The Premiere5 – ultrakompaktowy projektor z trzema laserami o ultrakrótkim rzucie, zdolny wyświetlić 100-calowy obraz. Jego kluczową innowacją jest funkcja Touch Interaction, która dzięki wbudowanemu laserowi IR i kamerze pozwala zamienić dowolną płaską powierzchnię, jak stół, w interaktywny ekran dotykowy.
- The Freestyle+ – pierwszy na świecie przenośny projektor z wbudowaną zarówno sztuczną inteligencją na urządzeniu (procesor AI Q), jak i generatywną AI. Posiada technologię AI OptiScreen z siedmioma funkcjami automatycznej korekcji obrazu oraz AI Q-Symphony do synchronizacji dźwięku z głośnikami Samsung.
- Galaxy Tab S11 Ultra – tablet doceniony za narzędzia wspierające produktywność i gaming, wyposażony w przeprojektowany rysik S Pen.
- Galaxy Z Fold7 – nagrodzony za design i innowacje AI składany smartfon, który w najnowszej wersji jest najsmuklejszy i najlżejszy w historii serii.
Samsung Galaxy Z Fold7 oficjalnie. Jest smuklejszy, lżejszy i ma aparat 200 MP
Pozostałe nagrodzone produkty i technologie
Samsung otrzymał również 17 wyróżnień honorowych za inne innowacyjne rozwiązania. Wśród nich znalazły się między innymi:
- Pralka Bespoke AI – zużywająca o 65% mniej energii niż minimum dla klasy A.
- Odkurzacz Bespoke AI Jet Ultra – o mocy ssania 400 W z funkcją AI Cleaning 2.0, która automatycznie dostosowuje siłę do rodzaju podłoża.
- Zmywarka Bespoke AI – z funkcją AI Wash, która za pomocą czujnika zmętnienia ocenia stopień zabrudzenia naczyń i dobiera parametry mycia.
- Lodówka Bespoke AI – z systemem chłodzenia hybrydowego i technologią AI Vision Inside, która rozpoznaje do 37 rodzajów świeżej żywności i 50 produktów przetworzonych.
- Klimatyzator Bespoke AI WindFree – który potrafi połączyć się ze smartwatchem lub pierścieniem monitorującym sen, by automatycznie dostosować temperaturę i zapewnić optymalne warunki do snu.
- Telewizor Micro RGB – 115-calowy wyświetlacz, w którym tradycyjne podświetlenie zastąpiono indywidualnie sterowanymi diodami LED w kolorach czerwonym, zielonym i niebieskim, co zapewnia idealne odwzorowanie barw.
- Monitory Odyssey 3D i Spatial Display – oferujące efekt trójwymiarowego obrazu bez potrzeby zakładania specjalnych okularów, dzięki technologii śledzenia ruchu gałek ocznych.
- Smartfon Galaxy Z Flip7 – z dużym ekranem zewnętrznym FlexWindow i funkcją FlexCam do kreatywnego robienia zdjęć.
- Słuchawki Galaxy Buds3 FE – z ulepszonym systemem redukcji szumów (ANC) i technologią Crystal Clear Call dla czystości rozmów.
540: Samsung Galaxy Z Fold7 i Z Flip7, road trip po Skandynawii i Nvidia RTX 5090 | Nadgryzieni
#AGD #AI #BespokeAI #GalaxyTabS11Ultra #GalaxyZFold7 #IFA2025 #InnovationAwards #innowacje #news #Samsung #smartfony #Telewizory #TheFreestyle #TheMovingstyle #ThePremiere5
-
Samsung zdominował konkurs IFA Innovation Awards 2025. Oto nagrodzone produkty
Samsung został jednym z największych laureatów inauguracyjnej edycji konkursu IFA Innovation Awards, który odbył się tuż przed startem berlińskich targów IFA 2025.
Koreański gigant technologiczny zdobył łącznie dziewięć głównych nagród „Best of Innovation” oraz 17 wyróżnień honorowych za przełomowe rozwiązania w swoich produktach – od sprzętu AGD, przez domową rozrywkę, aż po urządzenia mobilne.
Najważniejsze wyróżnienia – „Best of Innovation”
Wśród produktów, które jury uznało za najbardziej innowacyjne, znalazło się kilka zupełnie nowych lub znacząco ulepszonych urządzeń:
- Pralkosuszarka Bespoke AI Laundry Combo – nagrodzona za design pralko-suszarka typu „wszystko w jednym”, która realizuje pełen cykl prania i suszenia bez przerwy. Urządzenie wyposażono w 7-calowy ekran dotykowy, a jego efektywność energetyczna ma być o 20% wyższa niż minimalny próg dla klasy A.
- The Movingstyle – 27-calowy, przenośny ekran dotykowy QHD, który zdobył dwie nagrody. Jego design inspirowany jest torbą na ramię – zintegrowany uchwyt i kółka u podstawy ułatwiają przenoszenie. Dzięki podstawie One Action Stand można go jednym ruchem odłączyć od stojaka i używać jako samodzielnego wyświetlacza.
- The Premiere5 – ultrakompaktowy projektor z trzema laserami o ultrakrótkim rzucie, zdolny wyświetlić 100-calowy obraz. Jego kluczową innowacją jest funkcja Touch Interaction, która dzięki wbudowanemu laserowi IR i kamerze pozwala zamienić dowolną płaską powierzchnię, jak stół, w interaktywny ekran dotykowy.
- The Freestyle+ – pierwszy na świecie przenośny projektor z wbudowaną zarówno sztuczną inteligencją na urządzeniu (procesor AI Q), jak i generatywną AI. Posiada technologię AI OptiScreen z siedmioma funkcjami automatycznej korekcji obrazu oraz AI Q-Symphony do synchronizacji dźwięku z głośnikami Samsung.
- Galaxy Tab S11 Ultra – tablet doceniony za narzędzia wspierające produktywność i gaming, wyposażony w przeprojektowany rysik S Pen.
- Galaxy Z Fold7 – nagrodzony za design i innowacje AI składany smartfon, który w najnowszej wersji jest najsmuklejszy i najlżejszy w historii serii.
Samsung Galaxy Z Fold7 oficjalnie. Jest smuklejszy, lżejszy i ma aparat 200 MP
Pozostałe nagrodzone produkty i technologie
Samsung otrzymał również 17 wyróżnień honorowych za inne innowacyjne rozwiązania. Wśród nich znalazły się między innymi:
- Pralka Bespoke AI – zużywająca o 65% mniej energii niż minimum dla klasy A.
- Odkurzacz Bespoke AI Jet Ultra – o mocy ssania 400 W z funkcją AI Cleaning 2.0, która automatycznie dostosowuje siłę do rodzaju podłoża.
- Zmywarka Bespoke AI – z funkcją AI Wash, która za pomocą czujnika zmętnienia ocenia stopień zabrudzenia naczyń i dobiera parametry mycia.
- Lodówka Bespoke AI – z systemem chłodzenia hybrydowego i technologią AI Vision Inside, która rozpoznaje do 37 rodzajów świeżej żywności i 50 produktów przetworzonych.
- Klimatyzator Bespoke AI WindFree – który potrafi połączyć się ze smartwatchem lub pierścieniem monitorującym sen, by automatycznie dostosować temperaturę i zapewnić optymalne warunki do snu.
- Telewizor Micro RGB – 115-calowy wyświetlacz, w którym tradycyjne podświetlenie zastąpiono indywidualnie sterowanymi diodami LED w kolorach czerwonym, zielonym i niebieskim, co zapewnia idealne odwzorowanie barw.
- Monitory Odyssey 3D i Spatial Display – oferujące efekt trójwymiarowego obrazu bez potrzeby zakładania specjalnych okularów, dzięki technologii śledzenia ruchu gałek ocznych.
- Smartfon Galaxy Z Flip7 – z dużym ekranem zewnętrznym FlexWindow i funkcją FlexCam do kreatywnego robienia zdjęć.
- Słuchawki Galaxy Buds3 FE – z ulepszonym systemem redukcji szumów (ANC) i technologią Crystal Clear Call dla czystości rozmów.
540: Samsung Galaxy Z Fold7 i Z Flip7, road trip po Skandynawii i Nvidia RTX 5090 | Nadgryzieni
#AGD #AI #BespokeAI #GalaxyTabS11Ultra #GalaxyZFold7 #IFA2025 #InnovationAwards #innowacje #news #Samsung #smartfony #Telewizory #TheFreestyle #TheMovingstyle #ThePremiere5
-
Realme tnie ceny smartfonów w Polsce. Taniej flagowce z serii GT 7 i inne modele
Marka realme ogłosiła start nowych promocji na swoje smartfony na polskim rynku. Oto jakie modele kupisz taniej.
Obniżkami, które będą obowiązywać przez ograniczony czas, objęto kilka modeli, w tym najnowszą, flagową serię GT 7, a także telefony z niższych półek cenowych. Urządzenia można kupić w niższych cenach u oficjalnych partnerów handlowych marki oraz w sklepie internetowym realmeshop.pl.
Największe obniżki dotyczą wprowadzonej w maju tego roku serii GT 7. Modele te wyróżniają się przede wszystkim baterią o pojemności 7000 mAh z szybkim ładowaniem 120 W, co pozwala naładować telefon do pełna w 40 minut. Wyposażono je także w tylny panel IceSense Graphene mający zapewniać lepsze przewodnictwo cieplne oraz asystenta Planista AI, który pomaga zarządzać kalendarzem. W ramach promocji ceny modeli realme GT 7 obniżono o 500 zł, a realme GT 7T również o 500 zł.
realme GT 7 i GT 7 Dream Edition: nowe smartfony z innowacyjną baterią i designem
Promocją objęto także inne urządzenia. Cena smartfona realme 14 Pro+ spadła o 350 zł. Model ten oferuje m.in. design obudowy zmieniający kolor w zależności od temperatury oraz baterię 6000 mAh. Dostępny w niższej cenie jest również budżetowy realme C75, którego przeceniono o 200 zł. Urządzenie to charakteryzuje się wysokim certyfikatem odporności na kurz i wodę IP69 oraz baterią 5828 mAh z ładowaniem 45 W.
Poniżej lista smartfonów realme oferowanych od dziś w promocyjnych cenach:
- realme GT 7 (12/512 GB): 2999 zł (taniej o 500 zł)
- realme GT 7 (12/256 GB): 2699 zł (taniej o 500 zł)
- realme GT 7T (12/512 GB): 2499 zł (taniej o 500 zł)
- realme GT 7T (12/256 GB): 2299 zł (taniej o 500 zł)
- realme 14 Pro+ (12/512 GB): 2149 zł (taniej o 350 zł)
- realme C75 (8/256 GB): 799 zł (taniej o 200 zł)
#news #obniżkaCen #promocja #Realme #realme14Pro #realmeC75 #realmeGT7 #smartfony #technologia #telefonyKomórkowe
-
Rząd chce „podatku od smartfonów”. Za iPhone’a (i nie tylko) w 2026 zapłacimy więcej
Oczywiście o ile wzbudzający wiele emocji „podatek od smartfonów” wejdzie w życie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło konsultacje społeczne w sprawie nowelizacji przepisów o opłacie reprograficznej.
Znowelizowana opłata reprograficzna, potocznie nazywana „podatkiem od smartfonów”, ma objąć nowoczesne urządzenia, takie jak smartfony, tablety czy telewizory. Resort przekonuje, że zmiana nie uderzy w konsumentów, a pozwoli zwiększyć wpływy dla artystów z obecnych 36 mln zł do nawet 150-200 mln zł rocznie.
Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 roku, to rodzaj rekompensaty dla twórców za prywatne kopiowanie ich dzieł przez Polaków. Problem w tym, że lista urządzeń nią objętych nie była aktualizowana od 2008 roku i zawiera przestarzałe nośniki, jak kasety VHS, pomijając jednocześnie wszechobecne dziś smartfony. Projekt nowelizacji ma to zmienić, dostosowując prawo do realiów technologicznych.
Nowe stawki i uproszczony system
Propozycja resortu kultury zakłada wprowadzenie opłaty w wysokości 1% dla wszystkich nowych kategorii urządzeń, a dla pozostałych jej obniżenie do maksymalnie 2%. Jednocześnie system ma zostać uproszczony – liczba kategorii produktów objętych opłatą ma spaść z 65 do 19. Nowymi regulacjami objęte zostałyby między innymi smartfony z pamięcią powyżej 32 GB, komputery, tablety, telewizory z funkcją nagrywania oraz dyski twarde. Opłata ma być pobierana bezpośrednio od producentów i importerów sprzętu.
Ministerstwo, chcąc zobrazować skalę obciążenia, podaje przykład: przy średniej cenie smartfona na poziomie 1800 zł, jednorazowa opłata wyniosłaby 18 zł. To, jak zaznacza resort, mniej niż miesięczna subskrypcja w popularnym serwisie streamingowym.
Ministerstwo uspokaja, ale obawy pozostają
Najwięcej kontrowersji budzi kwestia ewentualnego przerzucenia kosztów opłaty na klientów końcowych. Wiceszef resortu kultury, Maciej Wróbel, stanowczo temu zaprzecza. „Część sceny politycznej, z uwagi na swoje stosunki z korporacjami, próbuje forsować narrację o przerzuceniu odpowiedzialności na konsumentów. To absurd, usprawiedliwienie i legitymizacja działań, których nie obejmuje rozporządzenie” – stwierdził sekretarz stanu w rozmowie z PAP. Mimo tych zapewnień, w opinii publicznej wciąż żywa jest obawa, że producenci i importerzy wliczą nową daninę w ostateczną cenę urządzeń.
Niezależnie od tego, jak duża (bądź niewielka) będzie nowa danina, ktoś ją musi zapłacić. Producenci? Tak, bo ich zobliguje nowela, ale ostatecznie zapłacą konsumenci. Szczerze mówiąc nie wiem skąd stanowcze zaprzeczenia wiceszefa resortu, że nowa opłata nie spowoduje przerzucenia kosztu na klientów końcowych.
Z perspektywy teorii ekonomii i dotychczasowej praktyki rynkowej, znalezienie przykładu podatku pośredniego (czyli nakładanego na producenta lub importera, jak akcyza czy właśnie opłata reprograficzna), który w ogóle nie przełożyłby się na wzrost cen dla konsumenta, jest niezwykle trudne, a zdaniem większości ekonomistów – niemożliwe. Argumentacja ministerstwa, że opłata nie dotknie konsumentów, opiera się na założeniu, że jej koszt w całości zostanie poniesiony przez producentów i importerów. Jednak w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwa dążą do utrzymania marży zysku. Wprowadzenie nowej opłaty jest dla nich dodatkowym kosztem prowadzenia działalności, który najczęściej starają się zrekompensować. Zatem deklaracja „ceny nie wzrosną” jest tu albo przejawem naiwności, albo politycznego cynizmu. Ale cóż szkodzi obiecać, prawda?
#artyści #cenyElektroniki #MaciejWróbel #MinisterstwoKulturyIDziedzictwaNarodowego #MKiDN #news #opłataReprograficzna #podatekOdSmartfonów #prawoAutorskie #smartfony #tablety #twórcy
-
Rząd chce „podatku od smartfonów”. Za iPhone’a (i nie tylko) w 2026 zapłacimy więcej
Oczywiście o ile wzbudzający wiele emocji „podatek od smartfonów” wejdzie w życie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło konsultacje społeczne w sprawie nowelizacji przepisów o opłacie reprograficznej.
Znowelizowana opłata reprograficzna, potocznie nazywana „podatkiem od smartfonów”, ma objąć nowoczesne urządzenia, takie jak smartfony, tablety czy telewizory. Resort przekonuje, że zmiana nie uderzy w konsumentów, a pozwoli zwiększyć wpływy dla artystów z obecnych 36 mln zł do nawet 150-200 mln zł rocznie.
Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 roku, to rodzaj rekompensaty dla twórców za prywatne kopiowanie ich dzieł przez Polaków. Problem w tym, że lista urządzeń nią objętych nie była aktualizowana od 2008 roku i zawiera przestarzałe nośniki, jak kasety VHS, pomijając jednocześnie wszechobecne dziś smartfony. Projekt nowelizacji ma to zmienić, dostosowując prawo do realiów technologicznych.
Nowe stawki i uproszczony system
Propozycja resortu kultury zakłada wprowadzenie opłaty w wysokości 1% dla wszystkich nowych kategorii urządzeń, a dla pozostałych jej obniżenie do maksymalnie 2%. Jednocześnie system ma zostać uproszczony – liczba kategorii produktów objętych opłatą ma spaść z 65 do 19. Nowymi regulacjami objęte zostałyby między innymi smartfony z pamięcią powyżej 32 GB, komputery, tablety, telewizory z funkcją nagrywania oraz dyski twarde. Opłata ma być pobierana bezpośrednio od producentów i importerów sprzętu.
Ministerstwo, chcąc zobrazować skalę obciążenia, podaje przykład: przy średniej cenie smartfona na poziomie 1800 zł, jednorazowa opłata wyniosłaby 18 zł. To, jak zaznacza resort, mniej niż miesięczna subskrypcja w popularnym serwisie streamingowym.
Ministerstwo uspokaja, ale obawy pozostają
Najwięcej kontrowersji budzi kwestia ewentualnego przerzucenia kosztów opłaty na klientów końcowych. Wiceszef resortu kultury, Maciej Wróbel, stanowczo temu zaprzecza. „Część sceny politycznej, z uwagi na swoje stosunki z korporacjami, próbuje forsować narrację o przerzuceniu odpowiedzialności na konsumentów. To absurd, usprawiedliwienie i legitymizacja działań, których nie obejmuje rozporządzenie” – stwierdził sekretarz stanu w rozmowie z PAP. Mimo tych zapewnień, w opinii publicznej wciąż żywa jest obawa, że producenci i importerzy wliczą nową daninę w ostateczną cenę urządzeń.
Niezależnie od tego, jak duża (bądź niewielka) będzie nowa danina, ktoś ją musi zapłacić. Producenci? Tak, bo ich zobliguje nowela, ale ostatecznie zapłacą konsumenci. Szczerze mówiąc nie wiem skąd stanowcze zaprzeczenia wiceszefa resortu, że nowa opłata nie spowoduje przerzucenia kosztu na klientów końcowych.
Z perspektywy teorii ekonomii i dotychczasowej praktyki rynkowej, znalezienie przykładu podatku pośredniego (czyli nakładanego na producenta lub importera, jak akcyza czy właśnie opłata reprograficzna), który w ogóle nie przełożyłby się na wzrost cen dla konsumenta, jest niezwykle trudne, a zdaniem większości ekonomistów – niemożliwe. Argumentacja ministerstwa, że opłata nie dotknie konsumentów, opiera się na założeniu, że jej koszt w całości zostanie poniesiony przez producentów i importerów. Jednak w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwa dążą do utrzymania marży zysku. Wprowadzenie nowej opłaty jest dla nich dodatkowym kosztem prowadzenia działalności, który najczęściej starają się zrekompensować. Zatem deklaracja „ceny nie wzrosną” jest tu albo przejawem naiwności, albo politycznego cynizmu. Ale cóż szkodzi obiecać, prawda?
#artyści #cenyElektroniki #MaciejWróbel #MinisterstwoKulturyIDziedzictwaNarodowego #MKiDN #news #opłataReprograficzna #podatekOdSmartfonów #prawoAutorskie #smartfony #tablety #twórcy
-
Rząd chce „podatku od smartfonów”. Za iPhone’a (i nie tylko) w 2026 zapłacimy więcej
Oczywiście o ile wzbudzający wiele emocji „podatek od smartfonów” wejdzie w życie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło konsultacje społeczne w sprawie nowelizacji przepisów o opłacie reprograficznej.
Znowelizowana opłata reprograficzna, potocznie nazywana „podatkiem od smartfonów”, ma objąć nowoczesne urządzenia, takie jak smartfony, tablety czy telewizory. Resort przekonuje, że zmiana nie uderzy w konsumentów, a pozwoli zwiększyć wpływy dla artystów z obecnych 36 mln zł do nawet 150-200 mln zł rocznie.
Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 roku, to rodzaj rekompensaty dla twórców za prywatne kopiowanie ich dzieł przez Polaków. Problem w tym, że lista urządzeń nią objętych nie była aktualizowana od 2008 roku i zawiera przestarzałe nośniki, jak kasety VHS, pomijając jednocześnie wszechobecne dziś smartfony. Projekt nowelizacji ma to zmienić, dostosowując prawo do realiów technologicznych.
Nowe stawki i uproszczony system
Propozycja resortu kultury zakłada wprowadzenie opłaty w wysokości 1% dla wszystkich nowych kategorii urządzeń, a dla pozostałych jej obniżenie do maksymalnie 2%. Jednocześnie system ma zostać uproszczony – liczba kategorii produktów objętych opłatą ma spaść z 65 do 19. Nowymi regulacjami objęte zostałyby między innymi smartfony z pamięcią powyżej 32 GB, komputery, tablety, telewizory z funkcją nagrywania oraz dyski twarde. Opłata ma być pobierana bezpośrednio od producentów i importerów sprzętu.
Ministerstwo, chcąc zobrazować skalę obciążenia, podaje przykład: przy średniej cenie smartfona na poziomie 1800 zł, jednorazowa opłata wyniosłaby 18 zł. To, jak zaznacza resort, mniej niż miesięczna subskrypcja w popularnym serwisie streamingowym.
Ministerstwo uspokaja, ale obawy pozostają
Najwięcej kontrowersji budzi kwestia ewentualnego przerzucenia kosztów opłaty na klientów końcowych. Wiceszef resortu kultury, Maciej Wróbel, stanowczo temu zaprzecza. „Część sceny politycznej, z uwagi na swoje stosunki z korporacjami, próbuje forsować narrację o przerzuceniu odpowiedzialności na konsumentów. To absurd, usprawiedliwienie i legitymizacja działań, których nie obejmuje rozporządzenie” – stwierdził sekretarz stanu w rozmowie z PAP. Mimo tych zapewnień, w opinii publicznej wciąż żywa jest obawa, że producenci i importerzy wliczą nową daninę w ostateczną cenę urządzeń.
Niezależnie od tego, jak duża (bądź niewielka) będzie nowa danina, ktoś ją musi zapłacić. Producenci? Tak, bo ich zobliguje nowela, ale ostatecznie zapłacą konsumenci. Szczerze mówiąc nie wiem skąd stanowcze zaprzeczenia wiceszefa resortu, że nowa opłata nie spowoduje przerzucenia kosztu na klientów końcowych.
Z perspektywy teorii ekonomii i dotychczasowej praktyki rynkowej, znalezienie przykładu podatku pośredniego (czyli nakładanego na producenta lub importera, jak akcyza czy właśnie opłata reprograficzna), który w ogóle nie przełożyłby się na wzrost cen dla konsumenta, jest niezwykle trudne, a zdaniem większości ekonomistów – niemożliwe. Argumentacja ministerstwa, że opłata nie dotknie konsumentów, opiera się na założeniu, że jej koszt w całości zostanie poniesiony przez producentów i importerów. Jednak w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwa dążą do utrzymania marży zysku. Wprowadzenie nowej opłaty jest dla nich dodatkowym kosztem prowadzenia działalności, który najczęściej starają się zrekompensować. Zatem deklaracja „ceny nie wzrosną” jest tu albo przejawem naiwności, albo politycznego cynizmu. Ale cóż szkodzi obiecać, prawda?
#artyści #cenyElektroniki #MaciejWróbel #MinisterstwoKulturyIDziedzictwaNarodowego #MKiDN #news #opłataReprograficzna #podatekOdSmartfonów #prawoAutorskie #smartfony #tablety #twórcy
-
🆕Nieświadomie rujnujesz swój smartfon. Sprawdź, jak tego uniknąć!
➡️https://rootblog.pl/nieswiadomie-rujnujesz-swoj-smartfon-sprawdz-jak-tego-uniknac/#akumulator #adowanie #ochrona #porady #smartfony #technologia #uszkodzenia
-
Seria realme 14 Pro zgodna z nowymi przepisami UE
Seria realme 14 Pro z baterią 6000 mAh to jedne z pierwszych smartfonów w pełni zgodnych z nowymi przepisami UE.
Marka realme zogłasza serię realme 14 Pro jako jedne z pierwszych smartfonów w pełni zgodnych z unijnymi przepisami dotyczącymi ekoprojektu, etykietowania energetycznego, ustawy o dostępności (EAA) i cyberbezpieczeństwa.
Nowe smartfony producenta łączą w sobie efektywność energetyczną klasy A – najwyższą ocenę w UE – z opakowaniem w 100% wolnym od plastiku. Przepisy UE dotyczące ekoprojektu i etykietowania energetycznego wymagają od urządzeń elektronicznych trwałości, możliwości naprawy i efektywności energetycznej. Seria realme 14 Pro spełnia wszystkie te standardy.
Marka realme przedstawia cenę regularną smartfonów z serii 14 Pro
Przejrzystość energetyczna: Seria realme 14 Pro osiąga klasę energetyczną A UE, zweryfikowaną przez rygorystyczne testy pod kątem niskiej mocy w trybie czuwania (<0,5 W) i wysokiej wydajności ładowania (85% +).
Smukła, tytaniczna bateria o długiej żywotności: Seria realme 14 Pro spełnia wymóg UE dotyczący 1000 cykli przy zachowaniu 80% pojemności baterii, zapewniając lata niezawodnego działania. Dzięki innowacyjnej technologii baterii realme Flex Pack, smartfony realme 14 Pro+ oferują 15% wzrost pojemności i o 20% dłuższą żywotność w porównaniu do swojego poprzednika, a jednocześnie zachowują smukły profil – 14 Pro ma zaledwie 7,55 mm grubości, podczas gdy 14 Pro+ ma mniej niż 8 mm.
Niezwykle wytrzymała konstrukcja: Urządzenia z serii realme 14 Pro to wyróżniają się wytrzymałością z certyfikatem TÜV Rheinland, o stopniu ochrony IP66, IP68 i najwyższym IP69, które gwarantują wyjątkową odporność na kurz i wodę. Oba modele posiadają również certyfikat odporności na wstrząsy klasy militarnej.
Opakowanie bez plastiku: realme zastosuje opakowania w 100% niezawierające plastiku dla serii 14 Pro i wszystkich urządzeń wprowadzanych później. Inicjatywa ta zmniejsza emisję dwutlenku węgla o około 67%.
5-letnie wsparcie oprogramowania: realme zapewni aktualizacje systemu w serii 14 Pro, w tym aktualizacje zabezpieczeń, aktualizacje naprawcze oraz aktualizacje funkcjonalności, przez pięć lat od momentu zakończeniu wprowadzania ich na rynek.
Oprócz zrównoważonego wzornictwa seria realme 14 Pro jest w pełni zgodna z unijną ustawą o dostępności (EAA), zapewniając użyteczność dla wszystkich użytkowników. Oprogramowanie spełnia wymagania UE w zakresie cyberbezpieczeństwa, zapewniając zwiększone bezpieczeństwo sieci, bardziej rygorystyczną ochronę prywatności danych osobowych i ulepszone możliwości zapobiegania oszustwom.
Seria realme 14 Pro zadebiutuje na targach MWC 3 marca oferując flagowy aparat
w urządzeniach średniej klasy z pierwszym designem zmieniającą kolor pod wpływem zimna, 120-krotnym teleobiektywem peryskopowym i potrójną lampą błyskową MagicGlow do fotografowania przy słabym oświetleniu. Telefony z tej serii wyposażono we flagowe procesory Snapdragon® 7s Gen 3 i MediaTek Dimensity 7300, a także tytaniczną baterią o pojemności 6000 mAh. Dzięki klasie szczelności IP69 łączy w sobie innowacyjność z niezawodnością dla nowoczesnych użytkowników. -
Seria realme 14 Pro zgodna z nowymi przepisami UE
Seria realme 14 Pro z baterią 6000 mAh to jedne z pierwszych smartfonów w pełni zgodnych z nowymi przepisami UE.
Marka realme zogłasza serię realme 14 Pro jako jedne z pierwszych smartfonów w pełni zgodnych z unijnymi przepisami dotyczącymi ekoprojektu, etykietowania energetycznego, ustawy o dostępności (EAA) i cyberbezpieczeństwa.
Nowe smartfony producenta łączą w sobie efektywność energetyczną klasy A – najwyższą ocenę w UE – z opakowaniem w 100% wolnym od plastiku. Przepisy UE dotyczące ekoprojektu i etykietowania energetycznego wymagają od urządzeń elektronicznych trwałości, możliwości naprawy i efektywności energetycznej. Seria realme 14 Pro spełnia wszystkie te standardy.
Marka realme przedstawia cenę regularną smartfonów z serii 14 Pro
Przejrzystość energetyczna: Seria realme 14 Pro osiąga klasę energetyczną A UE, zweryfikowaną przez rygorystyczne testy pod kątem niskiej mocy w trybie czuwania (<0,5 W) i wysokiej wydajności ładowania (85% +).
Smukła, tytaniczna bateria o długiej żywotności: Seria realme 14 Pro spełnia wymóg UE dotyczący 1000 cykli przy zachowaniu 80% pojemności baterii, zapewniając lata niezawodnego działania. Dzięki innowacyjnej technologii baterii realme Flex Pack, smartfony realme 14 Pro+ oferują 15% wzrost pojemności i o 20% dłuższą żywotność w porównaniu do swojego poprzednika, a jednocześnie zachowują smukły profil – 14 Pro ma zaledwie 7,55 mm grubości, podczas gdy 14 Pro+ ma mniej niż 8 mm.
Niezwykle wytrzymała konstrukcja: Urządzenia z serii realme 14 Pro to wyróżniają się wytrzymałością z certyfikatem TÜV Rheinland, o stopniu ochrony IP66, IP68 i najwyższym IP69, które gwarantują wyjątkową odporność na kurz i wodę. Oba modele posiadają również certyfikat odporności na wstrząsy klasy militarnej.
Opakowanie bez plastiku: realme zastosuje opakowania w 100% niezawierające plastiku dla serii 14 Pro i wszystkich urządzeń wprowadzanych później. Inicjatywa ta zmniejsza emisję dwutlenku węgla o około 67%.
5-letnie wsparcie oprogramowania: realme zapewni aktualizacje systemu w serii 14 Pro, w tym aktualizacje zabezpieczeń, aktualizacje naprawcze oraz aktualizacje funkcjonalności, przez pięć lat od momentu zakończeniu wprowadzania ich na rynek.
Oprócz zrównoważonego wzornictwa seria realme 14 Pro jest w pełni zgodna z unijną ustawą o dostępności (EAA), zapewniając użyteczność dla wszystkich użytkowników. Oprogramowanie spełnia wymagania UE w zakresie cyberbezpieczeństwa, zapewniając zwiększone bezpieczeństwo sieci, bardziej rygorystyczną ochronę prywatności danych osobowych i ulepszone możliwości zapobiegania oszustwom.
Seria realme 14 Pro zadebiutuje na targach MWC 3 marca oferując flagowy aparat
w urządzeniach średniej klasy z pierwszym designem zmieniającą kolor pod wpływem zimna, 120-krotnym teleobiektywem peryskopowym i potrójną lampą błyskową MagicGlow do fotografowania przy słabym oświetleniu. Telefony z tej serii wyposażono we flagowe procesory Snapdragon® 7s Gen 3 i MediaTek Dimensity 7300, a także tytaniczną baterią o pojemności 6000 mAh. Dzięki klasie szczelności IP69 łączy w sobie innowacyjność z niezawodnością dla nowoczesnych użytkowników. -
🍲 Uff! Udało się! Tydzień temu postanowiłem, że nie będę używał żadnych urządzeń elektronicznych podczas posiłków. I udało się! Ani komputera, ani niczego innego. 🚫 💻 📱
#Nawyki są bardzo trudne do zmiany. Tydzień pozbywania się złego nawyku już za mną, ale dalej jest ciężko. Oj, ciężko. 💪 😫
Po co jeść bez komputera czy telefonu? Bo w trakcie posiłków chcę skupiać się na jedzeniu . Lepiej przy tym odpoczywam, bardziej sycę się posiłkami i łatwiej mi złapać kontakt z samym sobą. Pogłębia się we mnie spokój i skupienie. Odchodzi stres i niepotrzebne niby-myśli. Lepiej dostrzegam otoczenie i bardziej czuję równowagę. Dzięki temu czas pomiędzy posiłkami jest po prostu lepszy.
Widok w trakcie posiłków mam taki jak na fotografii.
#dobrostan #posiłki #żywienie #zdrowaDieta #dieta #skupienie #nawyk #nałóg #zadowolenie #komputer #komputery #smartfon #smartfony #tablety #ekrany #niebieskieŚwiatło #higienaCyfrowa #jedzenie #psychika #psychologia #umysł #emocje #spokój #wyciszenie #równowaga #odpoczynek
-
🍲 Uff! Udało się! Tydzień temu postanowiłem, że nie będę używał żadnych urządzeń elektronicznych podczas posiłków. I udało się! Ani komputera, ani niczego innego. 🚫 💻 📱
#Nawyki są bardzo trudne do zmiany. Tydzień pozbywania się złego nawyku już za mną, ale dalej jest ciężko. Oj, ciężko. 💪 😫
Po co jeść bez komputera czy telefonu? Bo w trakcie posiłków chcę skupiać się na jedzeniu . Lepiej przy tym odpoczywam, bardziej sycę się posiłkami i łatwiej mi złapać kontakt z samym sobą. Pogłębia się we mnie spokój i skupienie. Odchodzi stres i niepotrzebne niby-myśli. Lepiej dostrzegam otoczenie i bardziej czuję równowagę. Dzięki temu czas pomiędzy posiłkami jest po prostu lepszy.
Widok w trakcie posiłków mam taki jak na fotografii.
#dobrostan #posiłki #żywienie #zdrowaDieta #dieta #skupienie #nawyk #nałóg #zadowolenie #komputer #komputery #smartfon #smartfony #tablety #ekrany #niebieskieŚwiatło #higienaCyfrowa #jedzenie #psychika #psychologia #umysł #emocje #spokój #wyciszenie #równowaga #odpoczynek
-
🍲 Uff! Udało się! Tydzień temu postanowiłem, że nie będę używał żadnych urządzeń elektronicznych podczas posiłków. I udało się! Ani komputera, ani niczego innego. 🚫 💻 📱
#Nawyki są bardzo trudne do zmiany. Tydzień pozbywania się złego nawyku już za mną, ale dalej jest ciężko. Oj, ciężko. 💪 😫
Po co jeść bez komputera czy telefonu? Bo w trakcie posiłków chcę skupiać się na jedzeniu . Lepiej przy tym odpoczywam, bardziej sycę się posiłkami i łatwiej mi złapać kontakt z samym sobą. Pogłębia się we mnie spokój i skupienie. Odchodzi stres i niepotrzebne niby-myśli. Lepiej dostrzegam otoczenie i bardziej czuję równowagę. Dzięki temu czas pomiędzy posiłkami jest po prostu lepszy.
Widok w trakcie posiłków mam taki jak na fotografii.
#dobrostan #posiłki #żywienie #zdrowaDieta #dieta #skupienie #nawyk #nałóg #zadowolenie #komputer #komputery #smartfon #smartfony #tablety #ekrany #niebieskieŚwiatło #higienaCyfrowa #jedzenie #psychika #psychologia #umysł #emocje #spokój #wyciszenie #równowaga #odpoczynek
-
🍲 Uff! Udało się! Tydzień temu postanowiłem, że nie będę używał żadnych urządzeń elektronicznych podczas posiłków. I udało się! Ani komputera, ani niczego innego. 🚫 💻 📱
#Nawyki są bardzo trudne do zmiany. Tydzień pozbywania się złego nawyku już za mną, ale dalej jest ciężko. Oj, ciężko. 💪 😫
Po co jeść bez komputera czy telefonu? Bo w trakcie posiłków chcę skupiać się na jedzeniu . Lepiej przy tym odpoczywam, bardziej sycę się posiłkami i łatwiej mi złapać kontakt z samym sobą. Pogłębia się we mnie spokój i skupienie. Odchodzi stres i niepotrzebne niby-myśli. Lepiej dostrzegam otoczenie i bardziej czuję równowagę. Dzięki temu czas pomiędzy posiłkami jest po prostu lepszy.
Widok w trakcie posiłków mam taki jak na fotografii.
#dobrostan #posiłki #żywienie #zdrowaDieta #dieta #skupienie #nawyk #nałóg #zadowolenie #komputer #komputery #smartfon #smartfony #tablety #ekrany #niebieskieŚwiatło #higienaCyfrowa #jedzenie #psychika #psychologia #umysł #emocje #spokój #wyciszenie #równowaga #odpoczynek
-
📰 👌 Świetny artykuł, napakowany faktami - zdecydowanie wart przeczytania! 👉 Głównie o TikToku, ale wspomina o ważnych sprawach, o których trzeba wiedzieć, jeżeli ktoś interesuje się: prawem do prywatności, wychowywaniem dzieci i higieną cyfrową, polityką międzynarodową i geopolityką, przyszłością cywilizacji zachodniej. Polecam: https://panoptykon.org/kto-i-dlaczego-powinien-bac-sie-tiktoka #Panoptykon #TikTok #Konopczyński #Wróblewska #prywatność #prawaCyfrowe #RODO #DSA #Chiny #uzależnienia #smartfony #dzieci #oświata #szkoła #bezTikToka #higienaCyfrowa