home.social

#chemia — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #chemia, aggregated by home.social.

  1. Długie paznokcie i ekrany dotykowe to koszmar. Nowy lakier zamieni je w precyzyjny rysik

    Panowie raczej nie znają tego problemu, ale kobiety noszące sztuczne lub długie paznokcie – znają doskonale. Obsługa dotykowego ekranu w smartfonie bywa irytującym wyzwaniem.

    Użytkownicy zmuszeni są do nienaturalnego wyginania palców, by trafić w szkło opuszkami. Amerykańscy naukowcy znaleźli na to genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Stworzyli specjalny lakier, który „oszukuje” elektronikę i pozwala pisać po ekranie samym paznokciem.

    Jak oszukać ekran w smartfonie?

    Współczesne urządzenia mobilne pokryte są pod szkłem cienką warstwą przewodzącą, która generuje pole elektryczne. Dotknięcie panelu palcem zaburza to pole, co sprzęt odczytuje jako konkretne polecenie. Ponieważ naturalne i sztuczne paznokcie nie przewodzą prądu, ekrany całkowicie je ignorują.

    Naukowcy z Centenary College of Louisiana znaleźli sposób na obejście tej bariery. Dodali do zwykłego, bezbarwnego lakieru dwa związki chemiczne: etanoloaminę oraz taurynę. Mieszanka ta wykorzystuje naturalną chemię kwasowo-zasadową do skutecznego zaburzania pola elektrycznego wyświetlacza, w ułamku sekundy zamieniając paznokieć w funkcjonalny rysik.

    Innowacja, która wymaga jeszcze dopracowania

    Zaletą tego rozwiązania jest jego bezbarwna formuła, która pozwala na nałożenie powłoki na dowolny, gotowy manikiur. Zanim jednak produkt trafi na sklepowe półki i ułatwi życie posiadaczkom pięknych paznokci, badacze muszą wyeliminować kilka technologicznych przeszkód. Obecnie stężenie substancji aktywnych jest zbyt niskie, przez co w warunkach laboratoryjnych materiał musiał być nakładany bardzo grubymi warstwami, by w ogóle zadziałać.

    Dodatkowo innowacyjna warstwa dość szybko się ściera, a użyta w formule etanoloamina wykazuje lekką toksyczność, co na ten moment wyklucza ją z masowej produkcji konsumenckiej. To jednak dopiero początek drogi do rozwiązania problemu, który sami stworzyliśmy. Ekrany dotykowe opanowały nie tylko nasze kieszenie, ale też domowe systemy smart home i panele w samochodach. Ten niepozorny wynalazek amerykańskich chemików może w niedalekiej przyszłości ułatwić interakcję z otaczającym nas sprzętem.

    Koniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę

    #CentenaryCollegeOfLouisiana #chemia #ekranyDotykowe #gadżety #innowacje #smartfony #technologieMobilne
  2. Długie paznokcie i ekrany dotykowe to koszmar. Nowy lakier zamieni je w precyzyjny rysik

    Panowie raczej nie znają tego problemu, ale kobiety noszące sztuczne lub długie paznokcie – znają doskonale. Obsługa dotykowego ekranu w smartfonie bywa irytującym wyzwaniem.

    Użytkownicy zmuszeni są do nienaturalnego wyginania palców, by trafić w szkło opuszkami. Amerykańscy naukowcy znaleźli na to genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Stworzyli specjalny lakier, który „oszukuje” elektronikę i pozwala pisać po ekranie samym paznokciem.

    Jak oszukać ekran w smartfonie?

    Współczesne urządzenia mobilne pokryte są pod szkłem cienką warstwą przewodzącą, która generuje pole elektryczne. Dotknięcie panelu palcem zaburza to pole, co sprzęt odczytuje jako konkretne polecenie. Ponieważ naturalne i sztuczne paznokcie nie przewodzą prądu, ekrany całkowicie je ignorują.

    Naukowcy z Centenary College of Louisiana znaleźli sposób na obejście tej bariery. Dodali do zwykłego, bezbarwnego lakieru dwa związki chemiczne: etanoloaminę oraz taurynę. Mieszanka ta wykorzystuje naturalną chemię kwasowo-zasadową do skutecznego zaburzania pola elektrycznego wyświetlacza, w ułamku sekundy zamieniając paznokieć w funkcjonalny rysik.

    Innowacja, która wymaga jeszcze dopracowania

    Zaletą tego rozwiązania jest jego bezbarwna formuła, która pozwala na nałożenie powłoki na dowolny, gotowy manikiur. Zanim jednak produkt trafi na sklepowe półki i ułatwi życie posiadaczkom pięknych paznokci, badacze muszą wyeliminować kilka technologicznych przeszkód. Obecnie stężenie substancji aktywnych jest zbyt niskie, przez co w warunkach laboratoryjnych materiał musiał być nakładany bardzo grubymi warstwami, by w ogóle zadziałać.

    Dodatkowo innowacyjna warstwa dość szybko się ściera, a użyta w formule etanoloamina wykazuje lekką toksyczność, co na ten moment wyklucza ją z masowej produkcji konsumenckiej. To jednak dopiero początek drogi do rozwiązania problemu, który sami stworzyliśmy. Ekrany dotykowe opanowały nie tylko nasze kieszenie, ale też domowe systemy smart home i panele w samochodach. Ten niepozorny wynalazek amerykańskich chemików może w niedalekiej przyszłości ułatwić interakcję z otaczającym nas sprzętem.

    Koniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę

    #CentenaryCollegeOfLouisiana #chemia #ekranyDotykowe #gadżety #innowacje #smartfony #technologieMobilne
  3. Długie paznokcie i ekrany dotykowe to koszmar. Nowy lakier zamieni je w precyzyjny rysik

    Panowie raczej nie znają tego problemu, ale kobiety noszące sztuczne lub długie paznokcie – znają doskonale. Obsługa dotykowego ekranu w smartfonie bywa irytującym wyzwaniem.

    Użytkownicy zmuszeni są do nienaturalnego wyginania palców, by trafić w szkło opuszkami. Amerykańscy naukowcy znaleźli na to genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Stworzyli specjalny lakier, który „oszukuje” elektronikę i pozwala pisać po ekranie samym paznokciem.

    Jak oszukać ekran w smartfonie?

    Współczesne urządzenia mobilne pokryte są pod szkłem cienką warstwą przewodzącą, która generuje pole elektryczne. Dotknięcie panelu palcem zaburza to pole, co sprzęt odczytuje jako konkretne polecenie. Ponieważ naturalne i sztuczne paznokcie nie przewodzą prądu, ekrany całkowicie je ignorują.

    Naukowcy z Centenary College of Louisiana znaleźli sposób na obejście tej bariery. Dodali do zwykłego, bezbarwnego lakieru dwa związki chemiczne: etanoloaminę oraz taurynę. Mieszanka ta wykorzystuje naturalną chemię kwasowo-zasadową do skutecznego zaburzania pola elektrycznego wyświetlacza, w ułamku sekundy zamieniając paznokieć w funkcjonalny rysik.

    Innowacja, która wymaga jeszcze dopracowania

    Zaletą tego rozwiązania jest jego bezbarwna formuła, która pozwala na nałożenie powłoki na dowolny, gotowy manikiur. Zanim jednak produkt trafi na sklepowe półki i ułatwi życie posiadaczkom pięknych paznokci, badacze muszą wyeliminować kilka technologicznych przeszkód. Obecnie stężenie substancji aktywnych jest zbyt niskie, przez co w warunkach laboratoryjnych materiał musiał być nakładany bardzo grubymi warstwami, by w ogóle zadziałać.

    Dodatkowo innowacyjna warstwa dość szybko się ściera, a użyta w formule etanoloamina wykazuje lekką toksyczność, co na ten moment wyklucza ją z masowej produkcji konsumenckiej. To jednak dopiero początek drogi do rozwiązania problemu, który sami stworzyliśmy. Ekrany dotykowe opanowały nie tylko nasze kieszenie, ale też domowe systemy smart home i panele w samochodach. Ten niepozorny wynalazek amerykańskich chemików może w niedalekiej przyszłości ułatwić interakcję z otaczającym nas sprzętem.

    Koniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę

    #CentenaryCollegeOfLouisiana #chemia #ekranyDotykowe #gadżety #innowacje #smartfony #technologieMobilne
  4. Długie paznokcie i ekrany dotykowe to koszmar. Nowy lakier zamieni je w precyzyjny rysik

    Panowie raczej nie znają tego problemu, ale kobiety noszące sztuczne lub długie paznokcie – znają doskonale. Obsługa dotykowego ekranu w smartfonie bywa irytującym wyzwaniem.

    Użytkownicy zmuszeni są do nienaturalnego wyginania palców, by trafić w szkło opuszkami. Amerykańscy naukowcy znaleźli na to genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Stworzyli specjalny lakier, który „oszukuje” elektronikę i pozwala pisać po ekranie samym paznokciem.

    Jak oszukać ekran w smartfonie?

    Współczesne urządzenia mobilne pokryte są pod szkłem cienką warstwą przewodzącą, która generuje pole elektryczne. Dotknięcie panelu palcem zaburza to pole, co sprzęt odczytuje jako konkretne polecenie. Ponieważ naturalne i sztuczne paznokcie nie przewodzą prądu, ekrany całkowicie je ignorują.

    Naukowcy z Centenary College of Louisiana znaleźli sposób na obejście tej bariery. Dodali do zwykłego, bezbarwnego lakieru dwa związki chemiczne: etanoloaminę oraz taurynę. Mieszanka ta wykorzystuje naturalną chemię kwasowo-zasadową do skutecznego zaburzania pola elektrycznego wyświetlacza, w ułamku sekundy zamieniając paznokieć w funkcjonalny rysik.

    Innowacja, która wymaga jeszcze dopracowania

    Zaletą tego rozwiązania jest jego bezbarwna formuła, która pozwala na nałożenie powłoki na dowolny, gotowy manikiur. Zanim jednak produkt trafi na sklepowe półki i ułatwi życie posiadaczkom pięknych paznokci, badacze muszą wyeliminować kilka technologicznych przeszkód. Obecnie stężenie substancji aktywnych jest zbyt niskie, przez co w warunkach laboratoryjnych materiał musiał być nakładany bardzo grubymi warstwami, by w ogóle zadziałać.

    Dodatkowo innowacyjna warstwa dość szybko się ściera, a użyta w formule etanoloamina wykazuje lekką toksyczność, co na ten moment wyklucza ją z masowej produkcji konsumenckiej. To jednak dopiero początek drogi do rozwiązania problemu, który sami stworzyliśmy. Ekrany dotykowe opanowały nie tylko nasze kieszenie, ale też domowe systemy smart home i panele w samochodach. Ten niepozorny wynalazek amerykańskich chemików może w niedalekiej przyszłości ułatwić interakcję z otaczającym nas sprzętem.

    Koniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę

    #CentenaryCollegeOfLouisiana #chemia #ekranyDotykowe #gadżety #innowacje #smartfony #technologieMobilne
  5. 🥚🍴 Srebrne sztućce czernieją po kontakcie z żółtkiem jajka przez siarkę tworzącą siarczek srebra, reakcja jak w laboratorium chemicznym zachodzi w minutę, dlatego dawne dwory unikały jajek przy srebrze.
    #ciekawostki #jaja #chemia

  6. Przełom w bateriach. Obecność wody podwaja ich moc

    Ogniwa oparte na sodzie od dawna stanowią bezpieczniejszą i czystszą alternatywę dla dominujących na rynku technologii litowo-jonowych.

    Ich największą wadą była jednak dość niska pojemność. Naukowcy znaleźli właśnie niezwykle proste rozwiązanie tego problemu, a kluczem do sukcesu okazała się… najzwyklejsza w świecie woda.

    Obecnie technologia litowo-jonowa nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gęstość energii i niską wagę. Właśnie dlatego znajdziemy ją w naszych smartfonach, laptopach oraz samochodach elektrycznych. Niestety, wydobycie litu jest drogie, skomplikowane i fatalne w skutkach dla środowiska naturalnego. Same baterie bywają z kolei podatne na przegrzewanie (co czasem kończy się pożarem) i drastycznie tracą na wydajności w niskich temperaturach.

    Sód zamiast litu

    To właśnie z tych powodów inżynierowie z całego świata coraz chętniej zerkają w stronę baterii sodowo-jonowych. Sód jest pierwiastkiem powszechnie dostępnym, łatwym w pozyskaniu i wolnym od geopolitycznych zawirowań, które towarzyszą rynkowi litu. Choć ogniwa tego typu są znacznie bezpieczniejsze i tańsze w produkcji, są niestety dużo cięższe i potrafią zmagazynować zauważalnie mniej energii. Przynajmniej do teraz.

    Badacze z brytyjskiego University of Surrey podeszli do tematu materiałów katodowych w zupełnie nowy sposób, co pozwoliło im niemal podwoić pojemność magazynowanej w nich energii.

    Woda zmienia zasady gry

    Kluczem do sukcesu okazał się związek chemiczny o nazwie NVOH (nanostrukturalny hydrat wanadanu). Choć materiał ten był już wcześniej testowany, powszechnie uważano, że należy z niego za wszelką cenę usunąć wilgoć, aby zapobiec problemom technicznym. Zespół z Surrey postanowił zignorować tę zasadę.

    „Nasze wyniki były całkowicie nieoczekiwane” – tłumaczy główny autor badania, Daniel Commandeur. „Postanowiliśmy podważyć utarte założenia i celowo zostawiliśmy wodę w materiale, a rezultat okazał się znacznie lepszy, niż przewidywaliśmy. Związek ten wykazał dużo większą wydajność i stabilność”.

    Dlaczego tak się dzieje? Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Materials Chemistry A” wyjaśnia, że cząsteczki wody sprawiły, iż warstwy materiału nieznacznie się od siebie odsunęły. To dało jonom sodu więcej wolnej przestrzeni do swobodnego przemieszczania się wewnątrz katody, pozwalając na magazynowanie znacznie większej ich ilości. Co równie ważne, testowe ogniwa przetrwały ponad 400 cykli ładowania bez utraty stabilności.

    Niespodziewany bonus, czyli odsalanie

    Na zwiększeniu gęstości energetycznej dobre wiadomości się jednak nie kończą. Zespół badawczy przetestował nowy, „nawodniony” materiał również w procesie odsalania. Okazało się, że NVOH radzi sobie z tym zadaniem wyśmienicie, dorównując powszechnie stosowanym elektrodom.

    Oznacza to, że w przyszłości baterie sodowo-jonowe mogą zyskać podwójną funkcję. Docelowo inżynierowie wyobrażają sobie ogromne systemy, które nie tylko magazynowałyby zieloną energię przy użyciu całkowicie darmowej i bezpiecznej wody morskiej jako elektrolitu, ale jednocześnie – jako produkt uboczny swojego działania – dostarczałyby ludziom słodką, pitną wodę.

    Jak naprawdę dbać o baterię w MacBooku w czasach macOS 26 Tahoe

    #baterieSodowe #chemia #innowacje #Lit #magazynowanieEnergii #nowaEnergia #Surrey #technologia #woda
  7. Przełom w bateriach. Obecność wody podwaja ich moc

    Ogniwa oparte na sodzie od dawna stanowią bezpieczniejszą i czystszą alternatywę dla dominujących na rynku technologii litowo-jonowych.

    Ich największą wadą była jednak dość niska pojemność. Naukowcy znaleźli właśnie niezwykle proste rozwiązanie tego problemu, a kluczem do sukcesu okazała się… najzwyklejsza w świecie woda.

    Obecnie technologia litowo-jonowa nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gęstość energii i niską wagę. Właśnie dlatego znajdziemy ją w naszych smartfonach, laptopach oraz samochodach elektrycznych. Niestety, wydobycie litu jest drogie, skomplikowane i fatalne w skutkach dla środowiska naturalnego. Same baterie bywają z kolei podatne na przegrzewanie (co czasem kończy się pożarem) i drastycznie tracą na wydajności w niskich temperaturach.

    Sód zamiast litu

    To właśnie z tych powodów inżynierowie z całego świata coraz chętniej zerkają w stronę baterii sodowo-jonowych. Sód jest pierwiastkiem powszechnie dostępnym, łatwym w pozyskaniu i wolnym od geopolitycznych zawirowań, które towarzyszą rynkowi litu. Choć ogniwa tego typu są znacznie bezpieczniejsze i tańsze w produkcji, są niestety dużo cięższe i potrafią zmagazynować zauważalnie mniej energii. Przynajmniej do teraz.

    Badacze z brytyjskiego University of Surrey podeszli do tematu materiałów katodowych w zupełnie nowy sposób, co pozwoliło im niemal podwoić pojemność magazynowanej w nich energii.

    Woda zmienia zasady gry

    Kluczem do sukcesu okazał się związek chemiczny o nazwie NVOH (nanostrukturalny hydrat wanadanu). Choć materiał ten był już wcześniej testowany, powszechnie uważano, że należy z niego za wszelką cenę usunąć wilgoć, aby zapobiec problemom technicznym. Zespół z Surrey postanowił zignorować tę zasadę.

    „Nasze wyniki były całkowicie nieoczekiwane” – tłumaczy główny autor badania, Daniel Commandeur. „Postanowiliśmy podważyć utarte założenia i celowo zostawiliśmy wodę w materiale, a rezultat okazał się znacznie lepszy, niż przewidywaliśmy. Związek ten wykazał dużo większą wydajność i stabilność”.

    Dlaczego tak się dzieje? Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Materials Chemistry A” wyjaśnia, że cząsteczki wody sprawiły, iż warstwy materiału nieznacznie się od siebie odsunęły. To dało jonom sodu więcej wolnej przestrzeni do swobodnego przemieszczania się wewnątrz katody, pozwalając na magazynowanie znacznie większej ich ilości. Co równie ważne, testowe ogniwa przetrwały ponad 400 cykli ładowania bez utraty stabilności.

    Niespodziewany bonus, czyli odsalanie

    Na zwiększeniu gęstości energetycznej dobre wiadomości się jednak nie kończą. Zespół badawczy przetestował nowy, „nawodniony” materiał również w procesie odsalania. Okazało się, że NVOH radzi sobie z tym zadaniem wyśmienicie, dorównując powszechnie stosowanym elektrodom.

    Oznacza to, że w przyszłości baterie sodowo-jonowe mogą zyskać podwójną funkcję. Docelowo inżynierowie wyobrażają sobie ogromne systemy, które nie tylko magazynowałyby zieloną energię przy użyciu całkowicie darmowej i bezpiecznej wody morskiej jako elektrolitu, ale jednocześnie – jako produkt uboczny swojego działania – dostarczałyby ludziom słodką, pitną wodę.

    Jak naprawdę dbać o baterię w MacBooku w czasach macOS 26 Tahoe

    #baterieSodowe #chemia #innowacje #Lit #magazynowanieEnergii #nowaEnergia #Surrey #technologia #woda
  8. Przełom w bateriach. Obecność wody podwaja ich moc

    Ogniwa oparte na sodzie od dawna stanowią bezpieczniejszą i czystszą alternatywę dla dominujących na rynku technologii litowo-jonowych.

    Ich największą wadą była jednak dość niska pojemność. Naukowcy znaleźli właśnie niezwykle proste rozwiązanie tego problemu, a kluczem do sukcesu okazała się… najzwyklejsza w świecie woda.

    Obecnie technologia litowo-jonowa nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gęstość energii i niską wagę. Właśnie dlatego znajdziemy ją w naszych smartfonach, laptopach oraz samochodach elektrycznych. Niestety, wydobycie litu jest drogie, skomplikowane i fatalne w skutkach dla środowiska naturalnego. Same baterie bywają z kolei podatne na przegrzewanie (co czasem kończy się pożarem) i drastycznie tracą na wydajności w niskich temperaturach.

    Sód zamiast litu

    To właśnie z tych powodów inżynierowie z całego świata coraz chętniej zerkają w stronę baterii sodowo-jonowych. Sód jest pierwiastkiem powszechnie dostępnym, łatwym w pozyskaniu i wolnym od geopolitycznych zawirowań, które towarzyszą rynkowi litu. Choć ogniwa tego typu są znacznie bezpieczniejsze i tańsze w produkcji, są niestety dużo cięższe i potrafią zmagazynować zauważalnie mniej energii. Przynajmniej do teraz.

    Badacze z brytyjskiego University of Surrey podeszli do tematu materiałów katodowych w zupełnie nowy sposób, co pozwoliło im niemal podwoić pojemność magazynowanej w nich energii.

    Woda zmienia zasady gry

    Kluczem do sukcesu okazał się związek chemiczny o nazwie NVOH (nanostrukturalny hydrat wanadanu). Choć materiał ten był już wcześniej testowany, powszechnie uważano, że należy z niego za wszelką cenę usunąć wilgoć, aby zapobiec problemom technicznym. Zespół z Surrey postanowił zignorować tę zasadę.

    „Nasze wyniki były całkowicie nieoczekiwane” – tłumaczy główny autor badania, Daniel Commandeur. „Postanowiliśmy podważyć utarte założenia i celowo zostawiliśmy wodę w materiale, a rezultat okazał się znacznie lepszy, niż przewidywaliśmy. Związek ten wykazał dużo większą wydajność i stabilność”.

    Dlaczego tak się dzieje? Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Materials Chemistry A” wyjaśnia, że cząsteczki wody sprawiły, iż warstwy materiału nieznacznie się od siebie odsunęły. To dało jonom sodu więcej wolnej przestrzeni do swobodnego przemieszczania się wewnątrz katody, pozwalając na magazynowanie znacznie większej ich ilości. Co równie ważne, testowe ogniwa przetrwały ponad 400 cykli ładowania bez utraty stabilności.

    Niespodziewany bonus, czyli odsalanie

    Na zwiększeniu gęstości energetycznej dobre wiadomości się jednak nie kończą. Zespół badawczy przetestował nowy, „nawodniony” materiał również w procesie odsalania. Okazało się, że NVOH radzi sobie z tym zadaniem wyśmienicie, dorównując powszechnie stosowanym elektrodom.

    Oznacza to, że w przyszłości baterie sodowo-jonowe mogą zyskać podwójną funkcję. Docelowo inżynierowie wyobrażają sobie ogromne systemy, które nie tylko magazynowałyby zieloną energię przy użyciu całkowicie darmowej i bezpiecznej wody morskiej jako elektrolitu, ale jednocześnie – jako produkt uboczny swojego działania – dostarczałyby ludziom słodką, pitną wodę.

    Jak naprawdę dbać o baterię w MacBooku w czasach macOS 26 Tahoe

    #baterieSodowe #chemia #innowacje #Lit #magazynowanieEnergii #nowaEnergia #Surrey #technologia #woda
  9. Przełom w bateriach. Obecność wody podwaja ich moc

    Ogniwa oparte na sodzie od dawna stanowią bezpieczniejszą i czystszą alternatywę dla dominujących na rynku technologii litowo-jonowych.

    Ich największą wadą była jednak dość niska pojemność. Naukowcy znaleźli właśnie niezwykle proste rozwiązanie tego problemu, a kluczem do sukcesu okazała się… najzwyklejsza w świecie woda.

    Obecnie technologia litowo-jonowa nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gęstość energii i niską wagę. Właśnie dlatego znajdziemy ją w naszych smartfonach, laptopach oraz samochodach elektrycznych. Niestety, wydobycie litu jest drogie, skomplikowane i fatalne w skutkach dla środowiska naturalnego. Same baterie bywają z kolei podatne na przegrzewanie (co czasem kończy się pożarem) i drastycznie tracą na wydajności w niskich temperaturach.

    Sód zamiast litu

    To właśnie z tych powodów inżynierowie z całego świata coraz chętniej zerkają w stronę baterii sodowo-jonowych. Sód jest pierwiastkiem powszechnie dostępnym, łatwym w pozyskaniu i wolnym od geopolitycznych zawirowań, które towarzyszą rynkowi litu. Choć ogniwa tego typu są znacznie bezpieczniejsze i tańsze w produkcji, są niestety dużo cięższe i potrafią zmagazynować zauważalnie mniej energii. Przynajmniej do teraz.

    Badacze z brytyjskiego University of Surrey podeszli do tematu materiałów katodowych w zupełnie nowy sposób, co pozwoliło im niemal podwoić pojemność magazynowanej w nich energii.

    Woda zmienia zasady gry

    Kluczem do sukcesu okazał się związek chemiczny o nazwie NVOH (nanostrukturalny hydrat wanadanu). Choć materiał ten był już wcześniej testowany, powszechnie uważano, że należy z niego za wszelką cenę usunąć wilgoć, aby zapobiec problemom technicznym. Zespół z Surrey postanowił zignorować tę zasadę.

    „Nasze wyniki były całkowicie nieoczekiwane” – tłumaczy główny autor badania, Daniel Commandeur. „Postanowiliśmy podważyć utarte założenia i celowo zostawiliśmy wodę w materiale, a rezultat okazał się znacznie lepszy, niż przewidywaliśmy. Związek ten wykazał dużo większą wydajność i stabilność”.

    Dlaczego tak się dzieje? Badanie opublikowane w czasopiśmie „Journal of Materials Chemistry A” wyjaśnia, że cząsteczki wody sprawiły, iż warstwy materiału nieznacznie się od siebie odsunęły. To dało jonom sodu więcej wolnej przestrzeni do swobodnego przemieszczania się wewnątrz katody, pozwalając na magazynowanie znacznie większej ich ilości. Co równie ważne, testowe ogniwa przetrwały ponad 400 cykli ładowania bez utraty stabilności.

    Niespodziewany bonus, czyli odsalanie

    Na zwiększeniu gęstości energetycznej dobre wiadomości się jednak nie kończą. Zespół badawczy przetestował nowy, „nawodniony” materiał również w procesie odsalania. Okazało się, że NVOH radzi sobie z tym zadaniem wyśmienicie, dorównując powszechnie stosowanym elektrodom.

    Oznacza to, że w przyszłości baterie sodowo-jonowe mogą zyskać podwójną funkcję. Docelowo inżynierowie wyobrażają sobie ogromne systemy, które nie tylko magazynowałyby zieloną energię przy użyciu całkowicie darmowej i bezpiecznej wody morskiej jako elektrolitu, ale jednocześnie – jako produkt uboczny swojego działania – dostarczałyby ludziom słodką, pitną wodę.

    Jak naprawdę dbać o baterię w MacBooku w czasach macOS 26 Tahoe

    #baterieSodowe #chemia #innowacje #Lit #magazynowanieEnergii #nowaEnergia #Surrey #technologia #woda
  10. 🌲 🪴 Rośliny produkują ponad 100 000 różnych związków obronnych, od alkaloidów po terpenoidy; nikotyna w tytoniu paraliżuje układ nerwowy owadów skuteczniej niż wiele syntetycznych pestycydów, a stężenie w liściach może osiągać 2-8% suchej masy.
    #ciekawostki #rośliny #chemia

  11. 🍍 Ananas zawiera enzym bromelainę, który rozkłada białka; świeży sok ananasowy potrafi „strawić" białko w ustach, dlatego może powodować mrowienie języka.
    #ciekawostki #chemia #jedzenie #ananas

  12. Miała być Chemia, a wyszedł wirus. Kolejna infekcja na Steam

    Chemia, gra survivalowo-craftingowa stworzona przez studio Aether Forge Studios do niedawna dostępna jako early access na Steamie, została zainfekowana infostealerem. Według firmy zajmującej się analizą zagrożeń Prodaft, początkowy incydent miał miejsce 22 lipca, kiedy to grupa hackerska EncryptHub dodała do plików gry złośliwe oprogramowanie HijackLoader (plik CVKRUTNP.exe), które zapewnia przetrwanie infekcji...

    #WBiegu #Chemia #Malware #Steam #Valve #Vidar

    sekurak.pl/miala-byc-chemia-a-

  13. „Całą tę nużącą pracę [hodowlaną – przypis tłumacza] – i to powtarzaną tysiącami razy – związaną ze zliczaniem roztoczy na lepkich wkładkach, uśmiercaniem czerwiu płynnym azotem, obserwowaniem pszczół czyszczących się nawzajem i mierzeniem poziomu hormonów czerwiu, będziemy kiedyś wspominać jako wielkie marnotrawienie czasu, kiedy w […]

    https://wolnepszczoly.org/dlaczego-nie-lecze-pszczol/