home.social

#porady — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #porady, aggregated by home.social.

fetched live
  1. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem bmon. bmon to monitor przepustowości wiersza poleceń, który obsługuje różne metody wyjściowe, w tym interaktywny... linuxiarze.pl/porady-admina-bm #linux #admin #porady #network

  2. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  3. W kolejnym wpisie z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem ethtool. Program ethtool może być używany do przeglądania i zmieniania ustawień (takich jak: szybkość, automatyczne wyznaczanie charakterystyk oraz przesyłanie sum kontrolnych) wielu urządzeń sieciowych, w szczególności... linuxiarze.pl/porady-admina-et #porady #admin #linux #network

  4. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem mtr. Polecenie mtr (My Traceroute) to zaawansowane narzędzie sieciowe w systemie Linux, które łączy funkcjonalność programów ping oraz traceroute w jedną całość. linuxiarze.pl/porady-admina-mt #linux #porady #admin #network

  5. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się poleceniem dig. dig (Domain Information Groper) to elastyczne narzędzie do przeszukiwania... linuxiarze.pl/porady-admina-dn #linux #admin #porady

  6. Dzisiejszy wpis z cyklu Porady Admina poświęcony jest programowi nmap. Nmap (ang. „Network Mapper”) jest narzędziem open source do eksploracji sieci i audytów bezpieczeństwa. Został zaprojektowany do... linuxiarze.pl/porady-admina-nm #linux #admin #porady #network #cybersecurity

  7. Zbawienie w upały, problem przy awarii. Twój nowy klimatyzator może wyrządzić szkody za dziesiątki tysięcy złotych

    Postępujące zmiany klimatyczne i coraz bardziej dotkliwe fale letnich upałów sprawiają, że klimatyzacja przestaje być w Polsce dobrem luksusowym, a staje się standardowym wyposażeniem domów i mieszkań.

    O ile jednak instalując pralkę czy zmywarkę instynktownie zabezpieczamy się przed wyciekiem, o tyle o „klimie” w salonie rzadko myślimy w kategoriach zagrożenia wodnego. To błąd, który może nas słono kosztować.

    Cicha tykająca bomba

    Zasada działania klimatyzatora typu split (najpopularniejszego rozwiązania w polskich domach) nierozerwalnie wiąże się ze zjawiskiem kondensacji. Podczas chłodzenia ciepłego powietrza z pomieszczenia, na wymienniku ciepła (parowniku) wykrapla się woda. Urządzenie musi ją na bieżąco odprowadzać – grawitacyjnie (rurkami na zewnątrz budynku lub do kanalizacji) bądź za pomocą wbudowanej, niewielkiej pompki skroplin.

    Ogrzewanie mieszkania za złotówkę dziennie? LG udowadnia skuteczność nowoczesnej klimatyzacji

    Eksperci rynku ubezpieczeniowego ostrzegają, że wraz ze skokowym wzrostem liczby instalowanych urządzeń, rośnie też lawinowo liczba zgłaszanych szkód. Co najczęściej zawodzi?

    • Pompki skroplin: są to drobne elementy elektromechaniczne, narażone na zatarcie lub uszkodzenie (zwłaszcza przy braku regularnego serwisu). Gdy pompka przestaje działać, woda zaczyna przelewać się przez jednostkę wewnętrzną prosto na ścianę.
    • Zatkanie odpływu: rurki odprowadzające wilgoć mają niewielki przekrój. Gromadzący się wewnątrz kurz i rozwijające się grzyby potrafią po kilku sezonach całkowicie zaczopować odpływ.
    • Błędy montażowe: nieszczelne połączenia na izolacjach powodują powolne, początkowo niedostrzegalne „pocenie się” instalacji ukrytej w ścianach lub sufitach podwieszanych.

    Dlaczego awaria klimatyzacji jest tak kosztowna?

    Skutki zalania z klimatyzatora bywają znacznie bardziej dotkliwe niż w przypadku awarii wężyka w łazience. Wynika to z lokalizacji urządzenia. Jednostki wewnętrzne wiesza się zazwyczaj w salonach i sypialniach – nad drogimi podłogami z naturalnego drewna, zestawami wypoczynkowymi czy sprzętem RTV. Kapiąca powoli woda wsiąka w panele powodując ich nieodwracalne puchnięcie.

    Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w blokach mieszkalnych. Niewykryty odpowiednio wcześnie wyciek z klimatyzatora potrafi wniknąć w stropy i trwale zniszczyć wykończenie mieszkania sąsiada znajdującego się piętro niżej.

    Jak zabezpieczyć swój portfel?

    Decydując się na montaż klimatyzatora (szczególnie w bloku), nie należy polegać wyłącznie na gwarancji instalatora. Zabezpieczeniem w przypadku zalania własnego mieszkania jest standardowa polisa ubezpieczeniowa nieruchomości.

    Kluczowe jest jednak rozszerzenie ochrony o klauzulę OC (odpowiedzialności cywilnej) w życiu prywatnym. To właśnie ten element ubezpieczenia uchroni nas przed gigantycznymi kosztami, gdy woda z naszego zepsutego klimatyzatora zrujnuje wyremontowany salon sąsiada. Warto podczas odnawiania polisy zwrócić szczególną uwagę na tzw. sumę gwarancyjną (maksymalną kwotę, jaką wypłaci ubezpieczyciel). Przy dzisiejszych cenach materiałów budowlanych i robocizny, suma gwarancyjna OC na poziomie 20 czy 30 tysięcy złotych może okazać się stanowczo zbyt niska na pokrycie roszczeń poszkodowanych sąsiadów.

    Niezależnie od ubezpieczenia, najlepszą prewencją pozostaje regularny, coroczny przegląd urządzenia przez certyfikowanego serwisanta, obejmujący nie tylko odgrzybianie, ale przede wszystkim czyszczenie układu odprowadzania skroplin.

    #awariaKlimatyzacji #klimatyzacja #OCWżyciuPrywatnym #Porady #smartHome #sprzętAgd #ubezpieczenieMieszkania #utrzymanieDomu #zalanieMieszkania
  8. Kolejny tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest poleceniu ss. Polecenie ss (Socket Statistics) to narzędzie systemu Linux służące do wyświetlania szczegółowych informacji o... linuxiarze.pl/porady-admina-ip #linux #admin #network #porady

  9. Dzisiejszy tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest aplikacji iperf. iperf to narzędzie testowe, które wykonuje pomiary ruchu sieciowego za pomocą gniazd sieciowych. Obsługiwane metryki wydajności obejmują przepustowość i opóźnienie... linuxiarze.pl/porady-admina-ip #admin #porady #linux #internet

  10. Dzisiejszy tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest poleceniu tree. Tree wyświetla wcięte drzewo katalogów w kolorze. linuxiarze.pl/porady-admina-tr #linux #admin #porady

  11. Dzisiejszy tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest poleceniu whois. whois – klient usługi katalogowej whois. whois to narzędzie wiersza poleceń służące do sprawdzania informacji o domenach internetowych, adresach IP oraz... linuxiarze.pl/porady-admina-wh #linux #porady #admin

  12. Kolejny tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest poleceniu update-alternatives. W systemie Linux polecenie update-alternatives służy do zarządzania wieloma wersjami tego samego programu zainstalowanymi w jednym systemie. Pozwala ono na łatwe przełączanie, która z tych wersji ma być domyślnie wywoływana przez system i użytkowników. linuxiarze.pl/porady-admina-up #linux #admin #porady

  13. Kolejny tutorial z cyklu Porady Admina poświęcony jest poleceniu which. which jest poleceniem dla różnych systemów operacyjnych, służącym do identyfikacji lokalizacji plików wykonywalnych. Polecenie to jest dostępne w systemach Unix i systemach uniksopodobnych linuxiarze.pl/porady-admina-wh #linux #admin #porady

  14. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem ziptool. Ziptool to narzędzie do pracy z archiwami zip. Program może modyfikować drobiazgowe dane archiwów zip zgodnie z określonymi poleceniami, w tym znaczniki czasu i inne metadane dotyczące dołączonych plików. linuxiarze.pl/porady-admina-zi #linux #porady #admin #archiwum #zip

  15. W kolejnym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się poleceniem pmap. Polecenie pmap w systemie Linux to narzędzie służące do wyświetlania mapy pamięci procesu. Mapa pamięci zapewnia wgląd w sposób alokacji i dystrybucji pamięci w działającym procesie. linuxiarze.pl/porady-admina-pr #linux #kernel #admin #porady

  16. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się poleceniem modprobe. kmod umożliwia dodawanie i usuwanie modułów z jądra Linux. Jądro Linux używa modprobe do żądania modułami. linuxiarze.pl/porady-admina-mo #admin #porady #linux #kernel

  17. Masz wstydliwy adres e-mail z czasów gimnazjum? Google w końcu pozwoli go zmienić (bez utraty danych)

    Koniec z tłumaczeniem się rekruterom, dlaczego twój oficjalny mail to „kroliczek_anarchista90”. Google po cichu wdraża funkcję, na którą czekaliśmy od dwóch dekad: możliwość zmiany adresu @gmail.com na istniejącym koncie, bez konieczności migracji zdjęć, plików i historii.

    Do tej pory zasada była prosta i brutalna: nazwa użytkownika w Gmailu jest wyryta w kamieniu. Jeśli chciałeś zmienić adres, musiałeś założyć nowe konto i bawić się w ręczne przenoszenie danych (co w przypadku zakupów w Google Play czy historii w Mapach było koszmarem).

    Jak donoszą amerykańskie media (m.in. 9to5Google), to się właśnie zmienia.

    Zmiana nazwy, a nie konta

    Informacja o nowej funkcji pojawiła się (prawdopodobnie przedwcześnie) na stronie wsparcia Google w języku hindi. Wynika z niej, że gigant z Mountain View rozpoczyna „stopniowe wdrażanie” opcji edycji adresu. Co najważniejsze – zrobiono to mądrze:

    • Stary adres zostaje: jeśli zmienisz [email protected] na [email protected], ten pierwszy automatycznie staje się aliasem.
    • Nic nie tracisz: wiadomości wysyłane na stary adres nadal będą trafiać do twojej skrzynki. Nie musisz więc panicznie zmieniać danych w banku czy urzędzie.
    • Logowanie: do usług Google zalogujesz się zarówno starą, jak i nową nazwą.

    Są pewne limity

    Google nie chce jednak, żebyśmy zmieniali tożsamość co tydzień. Według przecieku:

    • Adres można zmienić maksymalnie 3 razy (łącznie 4 adresy na koncie).
    • Po zmianie obowiązuje 12-miesięczna blokada na kolejną edycję lub usunięcie nowego adresu.
    • Nie można oczywiście wybrać nazwy, która jest już zajęta przez kogoś innego.

    Kiedy w Polsce?

    Google informuje o „stopniowym wdrażaniu”. Funkcja powinna pojawić się w ustawieniach „Moje Konto Google” w sekcji danych osobowych. Jeśli jeszcze jej nie widzicie – cierpliwości. Wygląda na to, że to prezent, który Google szykuje nam na 2026 rok. Dla wielu osób, które utknęły z nieprofesjonalnymi adresami lub zmieniły nazwisko, a nie chciały tracić 10 lat historii cyfrowego życia, to jedna z najlepszych wiadomości ostatnich lat.

    Google dodaje satelitę do szukania zguby. Find Hub z ważną aktualizacją map

    #alias #Gmail #Google #kontoGoogle #nowościGoogle #Porady #zmianaMaila
  18. Porady Admina: iftop. Kolejnym programem z cyklu Porady Admina, który dziś omówimy jest iftop. iftop wyświetla informacje o wykorzystaniu przepustowości danego interfejsu sieciowego. linuxiarze.pl/porady-admina-if #linux #admin #porady #network #system

  19. Twój laptop rozładowuje się w plecaku? Przestań używać trybu „Uśpij” i zrób to zamiast niego

    Znasz to uczucie? Ładujesz laptopa do pełna, zamykasz klapę, wrzucasz go do torby, a rano wyjmujesz sprzęt, który jest gorący jak piec i ma 5% baterii. To nie magia, ani zużyty akumulator. To wina „nowoczesnego” trybu uśpienia w systemie Windows, który sprawia, że Twój komputer nigdy tak naprawdę nie śpi.

    W świecie idealnym, zamknięcie klapy laptopa powinno odcinać zasilanie i zamrażać jego stan. Niestety, w świecie Windowsa od kilku lat króluje standard Modern Standby. W teorii miał on sprawić, że laptopy będą wybudzać się błyskawicznie jak smartfony i pobierać maile w tle. W praktyce? To loteria.

    Dlaczego laptop „nie śpi”?

    Gdy korzystasz z domyślnego trybu „Uśpij” (Sleep), Twój komputer wchodzi w stan niskiego poboru energii, ale wciąż podtrzymuje zasilanie kluczowych podzespołów. Wystarczy, że system operacyjny uzna, iż czas pobrać aktualizację, albo podłączona myszka Bluetooth wyśle sygnał – i laptop się wybudza.

    Jeśli dzieje się to w ciasnym plecaku, wentylatory nie mają skąd czerpać chłodnego powietrza. Efekt? Przegrzewający się sprzęt i drenaż baterii do zera, zanim w ogóle dotrzesz do biura. Co gorsza, często odpowiadają za to aplikacje działające w tle (np. odtwarzacze multimedialne czy komunikatory), które blokują proces pełnego uśpienia.

    Rozwiązanie jest jedno: hibernacja

    Jak temu zaradzić? To proste: przestań usypiać, zacznij hibernować. Hibernacja to stan, w którym zawartość pamięci RAM jest zapisywana na SSD, a komputer całkowicie się wyłącza. Nie zużywa wtedy prądu.

    Zaleta jest oczywista: masz 100% pewności, że laptop się nie włączy w torbie i nie zużyje baterii. I to bez względu na to ile razy myszka na BT się ruszy w plecaku.

    Wada? Tak naprawdę rozwiązanie to nie ma wad. Owszem, kiedyś, gdy laptopy były jeszcze wyposażane w klasyczne dyski twarde jako główne nośniki pamięci masowej, wadą było powolne uruchamianie systemu z trybu hibernacji. Dziś, przy szybkich dyskach NVMe SSD, wybudzanie z hibernacji trwa zaledwie kilka sekund dłużej niż ze zwykłego uśpienia. To niewielka cena za pewność, że sprzęt będzie działał, gdy go potrzebujesz.

    Jak włączyć hibernację w Windows?

    Opcja ta jest często domyślnie ukryta. Aby ją włączyć:

    • Otwórz Ustawienia -> System -> Zasilanie i bateria.
    • Wybierz „Pokrywa, zasilanie i uśpienie kontrolki przycisków”.

    • Zobaczysz dwie grupy ustawień zasilania, zależnie od tego, czy mowa o laptopie podłączonym do prądu (sekcja „Podłączone”), czy nie (sekcja „Używa baterii”).
    • Jeżeli chcesz by zamknięcie pokrywy hibernowało laptopa w obu sekcjach dla pozycji „Zamknięcie pokrywy spowoduje, że mój komputer będzie…” i z rozwijalnej listy obok, po prawej stronie wybierz pozycję „Hibernuj”:

    To wszystko, od tej pory gdy zamkniesz ekran swojego laptopa nie ucieknie ci w torbie czy plecaku żaden wat energii.

    Dwie groźne luki w Windows aktywnie wykorzystywane. Jedna to 8-letni zero-day bez łatki

    #bateria #hibernacja #laptop #Microsoft #ModernStandby #oszczędzanieEnergii #poradnik #Porady #windows #Windows11

  20. Święta z Gemini po polsku. Jak AI realnie pomoże Ci w przedświątecznej gorączce?

    Google mocno promuje świąteczne możliwości Gemini, ale umówmy się – część z tych „fajerwerków” (jak dzwonienie bota do sklepów) to na razie pieśń przyszłości w naszym kraju. Nie oznacza to jednak, że sztuczna inteligencja nie przyda się w Polsce.

    Wybraliśmy cztery konkretne scenariusze, w których Gemini faktycznie zdejmie Ci ciężar z barków – tu i teraz, nad Wisłą.

    Prezentowy ratunek „last minute”

    Nie masz pomysłu na prezent dla teścia, który „ma wszystko”? Zamiast przeglądać setki stron, wykorzystaj Gemini jako kreatywnego doradcę. Kluczem jest precyzyjne zapytanie (prompt). Spróbuj tego: „Zrób listę 5 pomysłów na prezent do 200 zł dla fana historii II wojny światowej, który lubi planszówki, ale nie ma dużo miejsca w mieszkaniu. Podaj linki do polskich sklepów.”.

    Dzięki dostępowi do wyszukiwarki Google w czasie rzeczywistym, Gemini znajdzie konkretne produkty dostępne w Polsce, a nie abstrakcyjne pomysły z amerykańskiego Walmarta.

    Logistyka spotkań (bez dzwonienia)

    Organizacja Wigilii to koszmar logistyczny. Jeśli korzystasz z Gmaila i Kalendarza Google, Gemini (wersja Advanced lub z włączonymi rozszerzeniami Workspace) potrafi zdziałać cuda w porządkowaniu chaosu. Spróbuj tego: „Znajdź w moich mailach potwierdzenia zamówień prezentów i stwórz tabelę z datami dostawy. Sprawdź też w moim kalendarzu, kiedy mam czas w przyszłym tygodniu na odebranie paczek z paczkomatu.”. To działa świetnie, bo oszczędza Ci przekopywania skrzynki odbiorczej w poszukiwaniu numerów przesyłek.

    Kulinarny „Plan B”

    To chyba najbardziej niedoceniana funkcja. Gemini świetnie radzi sobie z kontekstem kulinarnym, co ratuje życie, gdy w ferworze walki w kuchni czegoś zabraknie. Czasy, kiedy AI od Google’a proponowała kamienie do jedzenia, to już historia. Spróbuj tego: „Robię pierniki, ale zapomniałam kupić przyprawy do piernika i miodu. Co mogę użyć jako zamiennik z podstawowych produktów, które mam w szafce? Podaj proporcje.” Możesz też zrobić zdjęcie zawartości lodówki po świętach i zapytać: „Co mogę ugotować z tych resztek, żeby nic nie wyrzucać?”.

    Kreatywne życzenia (które nie brzmią jak bot)

    Wysyłanie generycznych wierszyków „Zdrowia, szczęścia, pomyślności” jest passé. Gemini (również w darmowej wersji) potrafi wygenerować spersonalizowane, zabawne życzenia, jeśli tylko dasz mu odpowiedni kontekst. Spróbuj tego: „Napisz krótkie, zabawne życzenia SMS-owe dla kolegi z pracy, który jest fanem Gwiezdnych Wojen i ciągle narzeka na ekspres do kawy. Niech to będzie w stylu Yody.”.

    Te funkcje działają w Polsce, rozumieją język polski i faktycznie oszczędzają czas, zamiast go marnować na walkę z technologią.

    Gemini 3 oficjalnie. Google otwiera nową erę AI – to nie ewolucja, to rewolucja. Mamy kompletne szczegóły

    #aiWPolsce #googleGemini #news #organizacja #porady #prezenty #swieta #sztucznaInteligencja

  21. Porady Admina: xinit. W dzisiejszym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem xinit. xinit i startx to programy ułatwiające włączanie serwera X i ładujące podstawową sesję X-ów. linuxiarze.pl/porady-admina-xi #linux #system #admin #porady

  22. W kolejnym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się poleceniem xrandr. xrandr to interfejs wiersza poleceń do rozszerzenia RandR. linuxiarze.pl/porady-admina-xr #linux #monitor #porady #admin

  23. W dzisiejszym wpisie z cyklu Porady Admina zajmiemy się programem UFW. Ufw (Uncomplicated FireWall) to narzędzie do zarządzania zaporą sieciową dla systemów Linux. Zostało zaprojektowane tak, aby było łatwe w użyciu i zrozumiałe dla użytkowników niezaznajomionych z zarządzaniem zaporą sieciową. linuxiarze.pl/porady-admina-uf #linux #porady #admin #firewall

  24. Kliknąłeś w podejrzany link? Eksperci radzą, co robić krok po kroku, aby uniknąć katastrofy

    Wiadomość od „kuriera”, „banku” lub „urzędu” – niemal każdy spotkał się z próbą phishingu. Wystarczy chwila nieuwagi, by kliknąć w link, który budzi podejrzenia.

    Eksperci z zespołu Cisco Talos, jednej z największych na świecie organizacji badających zagrożenia, uspokajają. Podkreślają, że samo kliknięcie nie musi oznaczać katastrofy, o ile zareagujemy szybko, świadomie i bez paniki.

    Pierwszą i najważniejszą zasadą jest opanowanie. Panika to zły doradca. Jeśli incydent zdarzył się na urządzeniu służbowym, absolutnie nie należy próbować rozwiązywać problemu samodzielnie. Trzeba niezwłocznie poinformować dział IT lub bezpieczeństwa. Jak podkreśla Amy Ciminnisi, analityk ds. zagrożeń w Cisco Talos, „zgłoszenie incydentu w pierwszych minutach po jego wystąpieniu może całkowicie zmienić jego przebieg”. Firmowe zespoły dysponują narzędziami, by przeanalizować logi, odizolować urządzenie i zminimalizować skutki ataku.

    Eksperci Cisco Talos przygotowali cztery scenariusze reagowania w zależności od sytuacji. Jeśli tylko kliknąłeś w link, ale nie podałeś żadnych danych, natychmiast zamknij przeglądarkę. Sprawdź, czy nie pobrały się żadne pliki – jeśli tak, usuń je bez otwierania. Następnie wykonaj pełne skanowanie antywirusowe i obserwuj urządzenie pod kątem nietypowego działania.

    Jeśli na stronie phishingowej podałeś swój login i hasło, sytuacja jest poważniejsza. Natychmiast zmień hasło do konta, którego dotyczył incydent. Co kluczowe, zrób to wszędzie tam, gdzie używałeś tej samej kombinacji loginu i hasła. Włącz uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) i wyloguj wszystkie pozostałe aktywne sesje. W przypadku podania danych finansowych (karta, konto), nie ma czasu do stracenia – należy natychmiast skontaktować się z bankiem i zablokować instrument płatniczy.

    Najgorszy scenariusz to pobranie i otwarcie podejrzanego pliku, co jest częstym wektorem ataku ransomware. W takiej sytuacji pierwszym krokiem jest natychmiastowe odłączenie urządzenia od internetu, aby odciąć komunikację z serwerami atakujących. Następnie należy przeprowadzić pełne skanowanie antywirusowe w trybie offline. Jeśli to nie pomoże, konieczne może być przywrócenie systemu z kopii zapasowej.

    Cisco integruje AI z Webex Contact Center. Nowe narzędzia mają zrewolucjonizować obsługę klienta

    #bezpieczeństwoWSieci #CiscoTalos #coRobićPoKliknięciuWLink #cyberbezpieczeństwo #MFA #new #phishing #Porady #ransomware #złośliwyLink

  25. W kolejnym tutorialu z cyklu Porady Admina zajmiemy się poleceniem sudo. Sudo jest programem zaprojektowanym, aby umożliwić administratorowi systemu nadanie ograniczonych uprawnień roota użytkownikom i monitorowanie aktywności super użytkownika. linuxiarze.pl/porady-admina-su #admin #porady #linux #sudo

  26. A to ciekawe. Tekst punktuje porady programistyczne (głównie), które są za małe na całe artykuły, ale jest ich dużo, są zdradliwe dla inżynierów IT i bywają przydatne, choć bardzo specyficzne. Warto zerknąć na sekcje ze "swoimi" technologiami.

    #programowanie #porady

    qouteall.fun/qouteall-blog/202