#raport — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #raport, aggregated by home.social.
-
Co trzecie polskie dziecko na Pornhubie. Raport o obecności najmłodszych w internecie
Oficjalne regulaminy platform społecznościowych oraz witryn dla dorosłych wskazują minimalny wiek dostępu na poziomie 13 lub 18 lat. Ogólnopolski raport „Internet dzieci 2026” pokazuje jednak, że ograniczenia te nie są skuteczne.
Z danych pasywnych, zarejestrowanych bezpośrednio na urządzeniach mobilnych przez firmę Gemius, wynika, że bariery wiekowe są powszechnie omijane. Statystyki pokazują stałą obecność uczniów szkół podstawowych zarówno w serwisach z treściami erotycznymi, jak i na platformach algorytmicznych.
Dla rodziców oraz instytucji odpowiedzialnych za edukację te dane to sygnał, że dotychczasowe metody weryfikacji użytkowników wymagają zmiany. Pokazują również, że problem ochrony małoletnich w sieci przeniósł się z poziomu deklaracji na poziom realnych działań technologicznych i prawnych.
Pornhub na drugim miejscu w smartfonach uczniów
Kluczowym punktem raportu jest zestawienie stron internetowych najczęściej odwiedzanych przez dzieci za pośrednictwem telefonów (kategoria Mobile WWW). Pierwsze miejsce zajmuje wyszukiwarka google.com. Na drugim miejscu w rankingu znajduje się serwis pornhub.com.
Średnia dzienna liczba użytkowników tej witryny w grupie wiekowej 7–14 lat wynosi w Polsce 250 tysięcy. Średni czas spędzony na stronie podczas jednej wizyty to 8 minut i 37 sekund. W skali miesiąca kontakt z kategoriami oznaczonymi jako erotyka odnotowuje 32 procent badanej populacji dzieci. Statystyki te pokazują, że dostęp do treści dla dorosłych ma charakter powtarzalny.
TikTok i YouTube dominują w strukturze dnia
Polskie dzieci spędzają w internecie średnio 4 godziny i 25 minut dziennie. Jest to najwyższy wynik spośród wszystkich analizowanych grup wiekowych. Urządzenia mobilne odpowiadają za 88 procent tego czasu, a uwaga najmłodszych koncentruje się wokół platform wideo.
- TikTok: odpowiada za 29 procent całego czasu spędzanego online przez dzieci. Około 400 tysięcy użytkowników w wieku 7–12 lat korzysta z tej aplikacji ponad dwie godziny dziennie.
- YouTube: generuje 22 procent łącznego czasu online w grupie 7–14 lat.
- Komunikatory i social media: pochłaniają ponad połowę aktywności cyfrowej, podczas gdy treściom edukacyjnym dzieci poświęcają zaledwie 1 procent czasu (średnio 6 minut dziennie).
Koncentracja uwagi wokół kilku aplikacji wiąże się z działaniem systemów rekomendacyjnych. Algorytmy, dążąc do maksymalizacji czasu spędzonego w aplikacji, potrafią wciągać użytkowników w tzw. królicze nory. Eksperymenty organizacji Amnesty International wykazały, że konta testowe identyfikowane jako należące do dzieci były szybko zalewane materiałami o depresji czy samookaleczeniach, jeśli użytkownik choć raz zatrzymał się na takim temacie.
Profile dorosłych jako narzędzie targetowania reklam
Dostęp do zablokowanych usług wynika z procedury rejestracji. Dzieci przy zakładaniu kont podają fałszywą datę urodzenia. Duże platformy posiadają narzędzia behawioralne zdolne do identyfikacji realnego wieku. Nie chodzi przy tym wyłącznie o weryfikację dokumentem tożsamości. Nowoczesne systemy potrafią szacować wiek użytkownika również na podstawie cech behawioralnych, m.in. sposobu korzystania z ekranu dotykowego (różnice anatomii dłoni, siła i dynamika dotyku, wielkość obszaru kontaktu z ekranem, sposób pisania, tempo interakcji, wzorce zachowań, etc.). Niestety, dane pokazują, że nawet jeżeli platformy stosują takie techniki weryfikacji, to nie eliminują one skutecznie obecności dzieci na usługach przeznaczonych dla starszych odbiorców.
Skutkiem tej luki jest zjawisko nieintencjonalnego targetowania handlowego. Badanie gemiusAdReal wykazuje, że w listopadzie ubiegłego roku 1,2 miliona polskich dzieci w wieku 7–14 lat wyświetliło na smartfonach reklamy piwa alkoholowego. Kolejne 700 tysięcy miało kontakt z reklamami alkoholi wysokoprocentowych. Systemy reklamowe potraktowały małoletnich jak dorosłych konsumentów, opierając się na danych z fałszywych profili.
Czy badanie na grupie 259 osób jest rzetelne? Analiza metodologii
Część komentatorów analizujących raport kwestionuje wielkość próby badawczej. Szczegółowe analizy smartfonowe opierają się na Panelu Hardware, który liczy 259 dzieci. Pojawiają się pytania, czy świadomość udziału w badaniu (tzw. efekt Hawthorne’a) nie zmienia zachowań dzieci oraz czy rodzice nie wyłączają kontroli rodzicielskiej na potrzebę testów. Analiza metodologii Gemiusa pokazuje jednak, że obawy te nie wpływają na wiarygodność danych.
Po pierwsze, Panel Hardware nie jest jedynym źródłem. Stanowi on punkt kalibracji dla znacznie większego Panelu Cookie (205 tysięcy uczestników) oraz ciągłego pomiaru site-centric opartego na skryptach wpiętych w kod stron WWW. Grupa 259 osób jest dobierana we współpracy z GUS tak, by precyzyjnie oddawała strukturę demograficzną kraju.
Po drugie, oprogramowanie pomiarowe działa na poziomie systemu operacyjnego. Nie posiada widocznego interfejsu i nie wysyła powiadomień, przez co użytkownicy zapominają o jego obecności już po kilku dniach. Badanie jest całkowicie zanonimizowane – rodzice nie otrzymują historii przeglądania swoich dzieci, a analitycy nie widzą danych osobowych panelistów. Brak lęku przed bezpośrednią karą ze strony opiekunów sprawia, że dzieci zachowują się w sieci w sposób naturalny.
Rówieśniczy kontekst społeczny: przypadek autobusu szkolnego
Statystyki rejestrują ruch na konkretnym urządzeniu, jednak w codziennym życiu smartfon często staje się ekranem dla całej grupy rówieśniczej. Klasycznym przykładem takiego środowiska jest autobus szkolny, w którym podróżują wspólnie dzieci w wieku od 6 do 15 lat, zazwyczaj bez stałego nadzoru pedagogicznego.
W takich warunkach wystarczy jeden nieskonfigurowany telefon starszego ucznia, by grupa młodszych dzieci miała kontakt z pornografią lub materiałami z platform społecznościowych. Oznacza to, że kontakt z niebezpiecznymi treściami dotyczy również małoletnich, którzy nie posiadają własnego telefonu lub korzystają z urządzeń z zainstalowaną kontrolą rodzicielską. Oznacza to, że rzeczywisty kontakt dzieci z niebezpiecznymi treściami może wykraczać poza sytuacje rejestrowane jako aktywność pojedynczego urządzenia. Raport jest publicznie dostępny, zainteresowanych odsyłam do źródła.
#algorytmy #bezpieczneDzieckoWSieci #dzieci #Gemius #higienaCyfrowaDzieci #Internet #metodologiaGemiusMediapanel #pornhub #raport #reklamyAlkoholu #socialMedia #TikTok #uzależnienieOdTikToka #weryfikacjaWiekuWInternecie #wpływPornografiiNaDzieci #YouTube #zagrożeniaWSieciDlaDzieci -
Nowy raport: deepfake przeraża firmy, ale realnym zagrożeniem wciąż jest coś innego
Choć zaawansowane ataki AI, takie jak deepfake, budzą coraz większy postrach, to klasyczny wyciek danych pozostaje największym zagrożeniem dla reputacji polskich organizacji.
Tak twierdzi aż 87,2% specjalistów ds. komunikacji i marketingu przebadanych w raporcie „Cyberzagrożenia a wizerunek organizacji”, przygotowanym przez agencję dfusion communication.
Z badania wynika, że medialny deepfake (43,6% wskazań) budzi mniejsze obawy niż bardziej prozaiczne zagrożenia, takie jak phishing (61,5%) czy właśnie wyciek danych. Mimo to, firmy wykazują alarmujący brak przygotowania na nowe typy ataków. Zaledwie 39% polskich organizacji deklaruje posiadanie procedur reagowania na incydenty z użyciem sztucznej inteligencji, w tym deepfake. Co bardziej niepokojące, 23% respondentów nie wie, czy w ich firmie w ogóle istnieją takie plany.
Raport podkreśla, że problem cyberzagrożeń dotyczy wszystkich. Anna Olszewska, Dyrektorka Departamentu Komunikacji w KIR, ostrzega: „Cyberzagrożenia dotyczą dziś każdego podmiotu – niezależnie od branży, profilu działalności, rozmiaru przedsiębiorstwa czy stopnia cyfryzacji”. Potwierdzają to dane EY, według których 88% firm w Polsce doświadczyło cyberataku w ciągu ostatnich pięciu lat.
Dla specjalistów od wizerunku najgorszą konsekwencją ataku nie są straty finansowe, lecz utrata zaufania, na którą wskazało 69,2% badanych. Mimo tak dużej stawki, tylko 38% organizacji posiada szczegółowy plan komunikacji kryzysowej uwzględniający cyberzagrożenia , a zaledwie 28,2% regularnie przeprowadza symulacje takich scenariuszy.
Według Anny Klimczuk, szefowej komunikacji Microsoft w Europie Centralnej, problemem jest zmiana taktyki przestępców: „Specjaliści od cyberbezpieczeństwa mówią wprost – cyberprzestępcy już się nie włamują, oni się logują”. Jak wskazują autorzy raportu, największymi barierami w skutecznym zarządzaniu kryzysem są brak szybkiego dostępu do faktów (59% wskazań) oraz brak jasnych procedur wewnętrznych (41%).
Apple podwaja nagrodę w programie Bug Bounty do 2 mln USD za ataki na poziomie szpiegowskim
#AI #cyberbezpieczeństwo #deepfake #dfusionCommunication #KIR #komunikacjaKryzysowa #Microsoft #news #phishing #raport #wizerunekFirmy #wyciekDanych