home.social

#przecieki — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #przecieki, aggregated by home.social.

fetched live
  1. AirPodsy z kamerami to nie żart. Kod nowego systemu zdradza projekt Apple

    Zamiast wyciągać smartfona z kieszeni, patrzysz na obiekt, a sztuczna inteligencja od razu podaje o nim szczegóły.

    Najnowsze odkrycie w oprogramowaniu Apple potwierdza, że gigant z Cupertino intensywnie testuje bezprzewodowe Słuchawki wyposażone we wbudowane obiektywy.

    Siri dostanie własne oczy

    Deweloper Sam Henri Gold natrafił w drugiej wersji beta nowego systemu operacyjnego na komunikaty odnoszące się do urządzenia o kryptonimie „B790”. Kod źródłowy wprost wspomina o przetwarzaniu „dwóch obrazów z kamer umieszczonych po obu stronach głowy użytkownika”. To definitywnie ucina spekulacje o inteligentnych okularach i dowodzi, że najprawdopodobniej chodzi o nową generację AirPods.

    Mikrosoczewki w słuchawkach nie posłużą do nagrywania wideo na społecznościowe profile, ale do obsługi modułu Visual Intelligence. Dzięki temu będziemy mogli zadawać Siri kontekstowe pytania o to, co aktualnie znajduje się w naszym polu widzenia. To kluczowy krok w stronę ekosystemu opartego na głosie, który ma docelowo uwolnić nas od ciągłego wpatrywania się w ekran telefonu.

    Długa historia tajnego projektu

    Choć obecne znalezisko wywołało spore poruszenie w zachodnich mediach technologicznych, dla nas nie jest to całkowita nowość. Pierwsze poważne przesłanki na ten temat opublikowaliśmy na łamach iMagazine już w lutym 2025 roku, kiedy projekt dopiero raczkował w laboratoriach Apple. Dzisiejsze linijki kodu w becie systemu są po prostu kolejnym dowodem na to, że inżynierowie przeszli od fazy czystych patentów do realnych testów oprogramowania.

    Apple pracuje nad AirPods z kamerami?

    Premiera innowacyjnych słuchawek była wstępnie planowana na ten rok, jednak nieoficjalne źródła donoszą o problemach z optymalizacją przesyłu obrazu, co wymusiło zmianę planów. Sprzęt trafi do sprzedaży najprawdopodobniej jesienią przyszłego roku, debiutując u boku jubileuszowego iPhone’a przygotowywanego na dwudziestolecie. Różnice w kodowych oznaczeniach (wcześniej w raportach Bloomberga przewijał się symbol B798) tylko potwierdzają, że Apple sprawdza obecnie w boju różne prototypy tego akcesorium.

    #AirPods #Apple #przecieki #Siri #słuchawkiBezprzewodowe #sztucznaInteligencja #VisualIntelligence
  2. AirPodsy z kamerami to nie żart. Kod nowego systemu zdradza projekt Apple

    Zamiast wyciągać smartfona z kieszeni, patrzysz na obiekt, a sztuczna inteligencja od razu podaje o nim szczegóły.

    Najnowsze odkrycie w oprogramowaniu Apple potwierdza, że gigant z Cupertino intensywnie testuje bezprzewodowe Słuchawki wyposażone we wbudowane obiektywy.

    Siri dostanie własne oczy

    Deweloper Sam Henri Gold natrafił w drugiej wersji beta nowego systemu operacyjnego na komunikaty odnoszące się do urządzenia o kryptonimie „B790”. Kod źródłowy wprost wspomina o przetwarzaniu „dwóch obrazów z kamer umieszczonych po obu stronach głowy użytkownika”. To definitywnie ucina spekulacje o inteligentnych okularach i dowodzi, że najprawdopodobniej chodzi o nową generację AirPods.

    Mikrosoczewki w słuchawkach nie posłużą do nagrywania wideo na społecznościowe profile, ale do obsługi modułu Visual Intelligence. Dzięki temu będziemy mogli zadawać Siri kontekstowe pytania o to, co aktualnie znajduje się w naszym polu widzenia. To kluczowy krok w stronę ekosystemu opartego na głosie, który ma docelowo uwolnić nas od ciągłego wpatrywania się w ekran telefonu.

    Długa historia tajnego projektu

    Choć obecne znalezisko wywołało spore poruszenie w zachodnich mediach technologicznych, dla nas nie jest to całkowita nowość. Pierwsze poważne przesłanki na ten temat opublikowaliśmy na łamach iMagazine już w lutym 2025 roku, kiedy projekt dopiero raczkował w laboratoriach Apple. Dzisiejsze linijki kodu w becie systemu są po prostu kolejnym dowodem na to, że inżynierowie przeszli od fazy czystych patentów do realnych testów oprogramowania.

    Apple pracuje nad AirPods z kamerami?

    Premiera innowacyjnych słuchawek była wstępnie planowana na ten rok, jednak nieoficjalne źródła donoszą o problemach z optymalizacją przesyłu obrazu, co wymusiło zmianę planów. Sprzęt trafi do sprzedaży najprawdopodobniej jesienią przyszłego roku, debiutując u boku jubileuszowego iPhone’a przygotowywanego na dwudziestolecie. Różnice w kodowych oznaczeniach (wcześniej w raportach Bloomberga przewijał się symbol B798) tylko potwierdzają, że Apple sprawdza obecnie w boju różne prototypy tego akcesorium.

    #AirPods #Apple #przecieki #Siri #słuchawkiBezprzewodowe #sztucznaInteligencja #VisualIntelligence
  3. AirPodsy z kamerami to nie żart. Kod nowego systemu zdradza projekt Apple

    Zamiast wyciągać smartfona z kieszeni, patrzysz na obiekt, a sztuczna inteligencja od razu podaje o nim szczegóły.

    Najnowsze odkrycie w oprogramowaniu Apple potwierdza, że gigant z Cupertino intensywnie testuje bezprzewodowe Słuchawki wyposażone we wbudowane obiektywy.

    Siri dostanie własne oczy

    Deweloper Sam Henri Gold natrafił w drugiej wersji beta nowego systemu operacyjnego na komunikaty odnoszące się do urządzenia o kryptonimie „B790”. Kod źródłowy wprost wspomina o przetwarzaniu „dwóch obrazów z kamer umieszczonych po obu stronach głowy użytkownika”. To definitywnie ucina spekulacje o inteligentnych okularach i dowodzi, że najprawdopodobniej chodzi o nową generację AirPods.

    Mikrosoczewki w słuchawkach nie posłużą do nagrywania wideo na społecznościowe profile, ale do obsługi modułu Visual Intelligence. Dzięki temu będziemy mogli zadawać Siri kontekstowe pytania o to, co aktualnie znajduje się w naszym polu widzenia. To kluczowy krok w stronę ekosystemu opartego na głosie, który ma docelowo uwolnić nas od ciągłego wpatrywania się w ekran telefonu.

    Długa historia tajnego projektu

    Choć obecne znalezisko wywołało spore poruszenie w zachodnich mediach technologicznych, dla nas nie jest to całkowita nowość. Pierwsze poważne przesłanki na ten temat opublikowaliśmy na łamach iMagazine już w lutym 2025 roku, kiedy projekt dopiero raczkował w laboratoriach Apple. Dzisiejsze linijki kodu w becie systemu są po prostu kolejnym dowodem na to, że inżynierowie przeszli od fazy czystych patentów do realnych testów oprogramowania.

    Apple pracuje nad AirPods z kamerami?

    Premiera innowacyjnych słuchawek była wstępnie planowana na ten rok, jednak nieoficjalne źródła donoszą o problemach z optymalizacją przesyłu obrazu, co wymusiło zmianę planów. Sprzęt trafi do sprzedaży najprawdopodobniej jesienią przyszłego roku, debiutując u boku jubileuszowego iPhone’a przygotowywanego na dwudziestolecie. Różnice w kodowych oznaczeniach (wcześniej w raportach Bloomberga przewijał się symbol B798) tylko potwierdzają, że Apple sprawdza obecnie w boju różne prototypy tego akcesorium.

    #AirPods #Apple #przecieki #Siri #słuchawkiBezprzewodowe #sztucznaInteligencja #VisualIntelligence
  4. AirPodsy z kamerami to nie żart. Kod nowego systemu zdradza projekt Apple

    Zamiast wyciągać smartfona z kieszeni, patrzysz na obiekt, a sztuczna inteligencja od razu podaje o nim szczegóły.

    Najnowsze odkrycie w oprogramowaniu Apple potwierdza, że gigant z Cupertino intensywnie testuje bezprzewodowe Słuchawki wyposażone we wbudowane obiektywy.

    Siri dostanie własne oczy

    Deweloper Sam Henri Gold natrafił w drugiej wersji beta nowego systemu operacyjnego na komunikaty odnoszące się do urządzenia o kryptonimie „B790”. Kod źródłowy wprost wspomina o przetwarzaniu „dwóch obrazów z kamer umieszczonych po obu stronach głowy użytkownika”. To definitywnie ucina spekulacje o inteligentnych okularach i dowodzi, że najprawdopodobniej chodzi o nową generację AirPods.

    Mikrosoczewki w słuchawkach nie posłużą do nagrywania wideo na społecznościowe profile, ale do obsługi modułu Visual Intelligence. Dzięki temu będziemy mogli zadawać Siri kontekstowe pytania o to, co aktualnie znajduje się w naszym polu widzenia. To kluczowy krok w stronę ekosystemu opartego na głosie, który ma docelowo uwolnić nas od ciągłego wpatrywania się w ekran telefonu.

    Długa historia tajnego projektu

    Choć obecne znalezisko wywołało spore poruszenie w zachodnich mediach technologicznych, dla nas nie jest to całkowita nowość. Pierwsze poważne przesłanki na ten temat opublikowaliśmy na łamach iMagazine już w lutym 2025 roku, kiedy projekt dopiero raczkował w laboratoriach Apple. Dzisiejsze linijki kodu w becie systemu są po prostu kolejnym dowodem na to, że inżynierowie przeszli od fazy czystych patentów do realnych testów oprogramowania.

    Apple pracuje nad AirPods z kamerami?

    Premiera innowacyjnych słuchawek była wstępnie planowana na ten rok, jednak nieoficjalne źródła donoszą o problemach z optymalizacją przesyłu obrazu, co wymusiło zmianę planów. Sprzęt trafi do sprzedaży najprawdopodobniej jesienią przyszłego roku, debiutując u boku jubileuszowego iPhone’a przygotowywanego na dwudziestolecie. Różnice w kodowych oznaczeniach (wcześniej w raportach Bloomberga przewijał się symbol B798) tylko potwierdzają, że Apple sprawdza obecnie w boju różne prototypy tego akcesorium.

    #AirPods #Apple #przecieki #Siri #słuchawkiBezprzewodowe #sztucznaInteligencja #VisualIntelligence
  5. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  6. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  7. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  8. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  9. Składany iPhone na pierwszych zdjęciach. Zaskakujący krok wstecz i tajna broń Apple

    Wielu sądziło, że po tylu latach czekania na składanego iPhone’a, Apple od razu zaprezentuje urządzenie absolutnie bezkompromisowe. Najnowsze zdjęcia makiet projektowych, udostępnione przez niezawodnego Sonny’ego Dicksona, weryfikują te oczekiwania.

    Pierwszy w historii iPhone Fold (lub Ultra) będzie sprzętem niezwykle intrygującym, ale nie uniknie kilku zaskakujących kompromisów.

    Paszport zamiast telewizyjnego pilota

    Z udostępnionych atrap wyłania się obraz urządzenia, które zrywa z proporcjami znanymi chociażby z pierwszych generacji Samsunga Galaxy Fold. Złożony iPhone ma przypominać raczej notatnik lub paszport – będzie niższy i szerszy od klasycznych smartfonów, oferując zewnętrzny ekran o przekątnej 5,5 cala. Taki zabieg sprawia, że zewnętrzny wyświetlacz będzie po prostu użyteczny na co dzień, bez wymuszania na systemie nienaturalnego ściskania interfejsu.

    First look at the iPhone Fold dummy unit. It doesn't look like Apple will offer multiple colors, with white currently appearing to be the only option. What do you think? pic.twitter.com/olMzm6t6Ts

    — Sonny Dickson (@SonnyDickson) June 7, 2026

    Po rozłożeniu użytkownicy otrzymają do dyspozycji ekran o przekątnej około 7,8 cala, w którego lewym górnym rogu ukryto pojedynczy aparat do selfie. Z tyłu znajdziemy zaledwie dwa obiektywy, co sugeruje, że Apple mogło postawić na kompromis w module fotograficznym, choć ostateczna specyfikacja aparatów pozostaje nieznana.

    Szokujący powrót do przeszłości. Gdzie jest Face ID?

    Największym zaskoczeniem i zarazem dowodem na to, że inżynierowie w Cupertino wciąż walczą z fizyką, jest kwestia biometrii. Zgodnie z przeciekami, najdroższy i najbardziej innowacyjny iPhone w ofercie zostanie pozbawiony technologii Face ID.

    Składana konstrukcja i dążenie do zminimalizowania grubości ekranu najwyraźniej uniemożliwiły zaimplementowanie skomplikowanego modułu kamer TrueDepth. W zamian użytkownicy będą musieli przeprosić się z technologią Touch ID – czytnik linii papilarnych zostanie zintegrowany z bocznym przyciskiem zasilania. Biorąc pod uwagę, jak mocno Apple zintegrowało skanowanie twarzy ze swoim ekosystemem, jest to jeden z najbardziej zaskakujących kompromisów konstrukcyjnych.

    Status urządzenia „pierwszej generacji” podkreśla też doniesienie o kolorach. Dickson sugeruje, że smartfon zadebiutuje wyłącznie w jednym, białym wykończeniu. To iście apple’owski standard – warto przypomnieć, że pierwszy iPhone z 2007 roku oraz oryginalny iPad również nie dawały klientom żadnego wyboru w kwestii barwy obudowy.

    iPhone 18 Pro w trzech kolorach i bez zmian grubości

    Prawdziwa przewaga tkwi w oprogramowaniu

    Dlaczego więc ktokolwiek miałby kupić sprzęt, który sprzętowo wydaje się mieć pewne braki względem klasycznego iPhone’a? Oprócz legendarnej już jakości wykonania (plotki mówią o niemal całkowicie niewidocznym zagięciu na ekranie), Apple może dysponować przewagą, której konkurenci długo nie byli w stanie osiągnąć – ogromną biblioteką aplikacji tabletowych rozwijaną od lat dla iPada.

    Rozłożony, 7,8-calowy ekran to niemal dokładny odpowiednik iPada mini. Podczas gdy ekosystem Androida przez lata zmagał się z problemem optymalizacji aplikacji pod składane ekrany, Apple zaoferuje użytkownikom dojrzały i gotowy ekosystem tabletowy już w dniu premiery. Uruchamiając iPhone’a Fold, nie dostaniemy sztucznie rozciągniętego Instagrama, ale pełnoprawne wersje aplikacji z iPadOS, które idealnie wypełnią tę przestrzeń. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie to oprogramowanie będzie największym asem w rękawie Tima Cooka.

    #Apple #FaceID #iPadMini #iPhoneFold #nowościApple #przecieki #składanyIPhone #smartfony #SonnyDickson #TouchID #WWDC
  10. Składany iPhone na pierwszych zdjęciach. Zaskakujący krok wstecz i tajna broń Apple

    Wielu sądziło, że po tylu latach czekania na składanego iPhone’a, Apple od razu zaprezentuje urządzenie absolutnie bezkompromisowe. Najnowsze zdjęcia makiet projektowych, udostępnione przez niezawodnego Sonny’ego Dicksona, weryfikują te oczekiwania.

    Pierwszy w historii iPhone Fold (lub Ultra) będzie sprzętem niezwykle intrygującym, ale nie uniknie kilku zaskakujących kompromisów.

    Paszport zamiast telewizyjnego pilota

    Z udostępnionych atrap wyłania się obraz urządzenia, które zrywa z proporcjami znanymi chociażby z pierwszych generacji Samsunga Galaxy Fold. Złożony iPhone ma przypominać raczej notatnik lub paszport – będzie niższy i szerszy od klasycznych smartfonów, oferując zewnętrzny ekran o przekątnej 5,5 cala. Taki zabieg sprawia, że zewnętrzny wyświetlacz będzie po prostu użyteczny na co dzień, bez wymuszania na systemie nienaturalnego ściskania interfejsu.

    First look at the iPhone Fold dummy unit. It doesn't look like Apple will offer multiple colors, with white currently appearing to be the only option. What do you think? pic.twitter.com/olMzm6t6Ts

    — Sonny Dickson (@SonnyDickson) June 7, 2026

    Po rozłożeniu użytkownicy otrzymają do dyspozycji ekran o przekątnej około 7,8 cala, w którego lewym górnym rogu ukryto pojedynczy aparat do selfie. Z tyłu znajdziemy zaledwie dwa obiektywy, co sugeruje, że Apple mogło postawić na kompromis w module fotograficznym, choć ostateczna specyfikacja aparatów pozostaje nieznana.

    Szokujący powrót do przeszłości. Gdzie jest Face ID?

    Największym zaskoczeniem i zarazem dowodem na to, że inżynierowie w Cupertino wciąż walczą z fizyką, jest kwestia biometrii. Zgodnie z przeciekami, najdroższy i najbardziej innowacyjny iPhone w ofercie zostanie pozbawiony technologii Face ID.

    Składana konstrukcja i dążenie do zminimalizowania grubości ekranu najwyraźniej uniemożliwiły zaimplementowanie skomplikowanego modułu kamer TrueDepth. W zamian użytkownicy będą musieli przeprosić się z technologią Touch ID – czytnik linii papilarnych zostanie zintegrowany z bocznym przyciskiem zasilania. Biorąc pod uwagę, jak mocno Apple zintegrowało skanowanie twarzy ze swoim ekosystemem, jest to jeden z najbardziej zaskakujących kompromisów konstrukcyjnych.

    Status urządzenia „pierwszej generacji” podkreśla też doniesienie o kolorach. Dickson sugeruje, że smartfon zadebiutuje wyłącznie w jednym, białym wykończeniu. To iście apple’owski standard – warto przypomnieć, że pierwszy iPhone z 2007 roku oraz oryginalny iPad również nie dawały klientom żadnego wyboru w kwestii barwy obudowy.

    iPhone 18 Pro w trzech kolorach i bez zmian grubości

    Prawdziwa przewaga tkwi w oprogramowaniu

    Dlaczego więc ktokolwiek miałby kupić sprzęt, który sprzętowo wydaje się mieć pewne braki względem klasycznego iPhone’a? Oprócz legendarnej już jakości wykonania (plotki mówią o niemal całkowicie niewidocznym zagięciu na ekranie), Apple może dysponować przewagą, której konkurenci długo nie byli w stanie osiągnąć – ogromną biblioteką aplikacji tabletowych rozwijaną od lat dla iPada.

    Rozłożony, 7,8-calowy ekran to niemal dokładny odpowiednik iPada mini. Podczas gdy ekosystem Androida przez lata zmagał się z problemem optymalizacji aplikacji pod składane ekrany, Apple zaoferuje użytkownikom dojrzały i gotowy ekosystem tabletowy już w dniu premiery. Uruchamiając iPhone’a Fold, nie dostaniemy sztucznie rozciągniętego Instagrama, ale pełnoprawne wersje aplikacji z iPadOS, które idealnie wypełnią tę przestrzeń. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie to oprogramowanie będzie największym asem w rękawie Tima Cooka.

    #Apple #FaceID #iPadMini #iPhoneFold #nowościApple #przecieki #składanyIPhone #smartfony #SonnyDickson #TouchID #WWDC
  11. Składany iPhone na pierwszych zdjęciach. Zaskakujący krok wstecz i tajna broń Apple

    Wielu sądziło, że po tylu latach czekania na składanego iPhone’a, Apple od razu zaprezentuje urządzenie absolutnie bezkompromisowe. Najnowsze zdjęcia makiet projektowych, udostępnione przez niezawodnego Sonny’ego Dicksona, weryfikują te oczekiwania.

    Pierwszy w historii iPhone Fold (lub Ultra) będzie sprzętem niezwykle intrygującym, ale nie uniknie kilku zaskakujących kompromisów.

    Paszport zamiast telewizyjnego pilota

    Z udostępnionych atrap wyłania się obraz urządzenia, które zrywa z proporcjami znanymi chociażby z pierwszych generacji Samsunga Galaxy Fold. Złożony iPhone ma przypominać raczej notatnik lub paszport – będzie niższy i szerszy od klasycznych smartfonów, oferując zewnętrzny ekran o przekątnej 5,5 cala. Taki zabieg sprawia, że zewnętrzny wyświetlacz będzie po prostu użyteczny na co dzień, bez wymuszania na systemie nienaturalnego ściskania interfejsu.

    First look at the iPhone Fold dummy unit. It doesn't look like Apple will offer multiple colors, with white currently appearing to be the only option. What do you think? pic.twitter.com/olMzm6t6Ts

    — Sonny Dickson (@SonnyDickson) June 7, 2026

    Po rozłożeniu użytkownicy otrzymają do dyspozycji ekran o przekątnej około 7,8 cala, w którego lewym górnym rogu ukryto pojedynczy aparat do selfie. Z tyłu znajdziemy zaledwie dwa obiektywy, co sugeruje, że Apple mogło postawić na kompromis w module fotograficznym, choć ostateczna specyfikacja aparatów pozostaje nieznana.

    Szokujący powrót do przeszłości. Gdzie jest Face ID?

    Największym zaskoczeniem i zarazem dowodem na to, że inżynierowie w Cupertino wciąż walczą z fizyką, jest kwestia biometrii. Zgodnie z przeciekami, najdroższy i najbardziej innowacyjny iPhone w ofercie zostanie pozbawiony technologii Face ID.

    Składana konstrukcja i dążenie do zminimalizowania grubości ekranu najwyraźniej uniemożliwiły zaimplementowanie skomplikowanego modułu kamer TrueDepth. W zamian użytkownicy będą musieli przeprosić się z technologią Touch ID – czytnik linii papilarnych zostanie zintegrowany z bocznym przyciskiem zasilania. Biorąc pod uwagę, jak mocno Apple zintegrowało skanowanie twarzy ze swoim ekosystemem, jest to jeden z najbardziej zaskakujących kompromisów konstrukcyjnych.

    Status urządzenia „pierwszej generacji” podkreśla też doniesienie o kolorach. Dickson sugeruje, że smartfon zadebiutuje wyłącznie w jednym, białym wykończeniu. To iście apple’owski standard – warto przypomnieć, że pierwszy iPhone z 2007 roku oraz oryginalny iPad również nie dawały klientom żadnego wyboru w kwestii barwy obudowy.

    iPhone 18 Pro w trzech kolorach i bez zmian grubości

    Prawdziwa przewaga tkwi w oprogramowaniu

    Dlaczego więc ktokolwiek miałby kupić sprzęt, który sprzętowo wydaje się mieć pewne braki względem klasycznego iPhone’a? Oprócz legendarnej już jakości wykonania (plotki mówią o niemal całkowicie niewidocznym zagięciu na ekranie), Apple może dysponować przewagą, której konkurenci długo nie byli w stanie osiągnąć – ogromną biblioteką aplikacji tabletowych rozwijaną od lat dla iPada.

    Rozłożony, 7,8-calowy ekran to niemal dokładny odpowiednik iPada mini. Podczas gdy ekosystem Androida przez lata zmagał się z problemem optymalizacji aplikacji pod składane ekrany, Apple zaoferuje użytkownikom dojrzały i gotowy ekosystem tabletowy już w dniu premiery. Uruchamiając iPhone’a Fold, nie dostaniemy sztucznie rozciągniętego Instagrama, ale pełnoprawne wersje aplikacji z iPadOS, które idealnie wypełnią tę przestrzeń. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie to oprogramowanie będzie największym asem w rękawie Tima Cooka.

    #Apple #FaceID #iPadMini #iPhoneFold #nowościApple #przecieki #składanyIPhone #smartfony #SonnyDickson #TouchID #WWDC
  12. Składany iPhone na pierwszych zdjęciach. Zaskakujący krok wstecz i tajna broń Apple

    Wielu sądziło, że po tylu latach czekania na składanego iPhone’a, Apple od razu zaprezentuje urządzenie absolutnie bezkompromisowe. Najnowsze zdjęcia makiet projektowych, udostępnione przez niezawodnego Sonny’ego Dicksona, weryfikują te oczekiwania.

    Pierwszy w historii iPhone Fold (lub Ultra) będzie sprzętem niezwykle intrygującym, ale nie uniknie kilku zaskakujących kompromisów.

    Paszport zamiast telewizyjnego pilota

    Z udostępnionych atrap wyłania się obraz urządzenia, które zrywa z proporcjami znanymi chociażby z pierwszych generacji Samsunga Galaxy Fold. Złożony iPhone ma przypominać raczej notatnik lub paszport – będzie niższy i szerszy od klasycznych smartfonów, oferując zewnętrzny ekran o przekątnej 5,5 cala. Taki zabieg sprawia, że zewnętrzny wyświetlacz będzie po prostu użyteczny na co dzień, bez wymuszania na systemie nienaturalnego ściskania interfejsu.

    First look at the iPhone Fold dummy unit. It doesn't look like Apple will offer multiple colors, with white currently appearing to be the only option. What do you think? pic.twitter.com/olMzm6t6Ts

    — Sonny Dickson (@SonnyDickson) June 7, 2026

    Po rozłożeniu użytkownicy otrzymają do dyspozycji ekran o przekątnej około 7,8 cala, w którego lewym górnym rogu ukryto pojedynczy aparat do selfie. Z tyłu znajdziemy zaledwie dwa obiektywy, co sugeruje, że Apple mogło postawić na kompromis w module fotograficznym, choć ostateczna specyfikacja aparatów pozostaje nieznana.

    Szokujący powrót do przeszłości. Gdzie jest Face ID?

    Największym zaskoczeniem i zarazem dowodem na to, że inżynierowie w Cupertino wciąż walczą z fizyką, jest kwestia biometrii. Zgodnie z przeciekami, najdroższy i najbardziej innowacyjny iPhone w ofercie zostanie pozbawiony technologii Face ID.

    Składana konstrukcja i dążenie do zminimalizowania grubości ekranu najwyraźniej uniemożliwiły zaimplementowanie skomplikowanego modułu kamer TrueDepth. W zamian użytkownicy będą musieli przeprosić się z technologią Touch ID – czytnik linii papilarnych zostanie zintegrowany z bocznym przyciskiem zasilania. Biorąc pod uwagę, jak mocno Apple zintegrowało skanowanie twarzy ze swoim ekosystemem, jest to jeden z najbardziej zaskakujących kompromisów konstrukcyjnych.

    Status urządzenia „pierwszej generacji” podkreśla też doniesienie o kolorach. Dickson sugeruje, że smartfon zadebiutuje wyłącznie w jednym, białym wykończeniu. To iście apple’owski standard – warto przypomnieć, że pierwszy iPhone z 2007 roku oraz oryginalny iPad również nie dawały klientom żadnego wyboru w kwestii barwy obudowy.

    iPhone 18 Pro w trzech kolorach i bez zmian grubości

    Prawdziwa przewaga tkwi w oprogramowaniu

    Dlaczego więc ktokolwiek miałby kupić sprzęt, który sprzętowo wydaje się mieć pewne braki względem klasycznego iPhone’a? Oprócz legendarnej już jakości wykonania (plotki mówią o niemal całkowicie niewidocznym zagięciu na ekranie), Apple może dysponować przewagą, której konkurenci długo nie byli w stanie osiągnąć – ogromną biblioteką aplikacji tabletowych rozwijaną od lat dla iPada.

    Rozłożony, 7,8-calowy ekran to niemal dokładny odpowiednik iPada mini. Podczas gdy ekosystem Androida przez lata zmagał się z problemem optymalizacji aplikacji pod składane ekrany, Apple zaoferuje użytkownikom dojrzały i gotowy ekosystem tabletowy już w dniu premiery. Uruchamiając iPhone’a Fold, nie dostaniemy sztucznie rozciągniętego Instagrama, ale pełnoprawne wersje aplikacji z iPadOS, które idealnie wypełnią tę przestrzeń. I wszystko wskazuje na to, że to właśnie to oprogramowanie będzie największym asem w rękawie Tima Cooka.

    #Apple #FaceID #iPadMini #iPhoneFold #nowościApple #przecieki #składanyIPhone #smartfony #SonnyDickson #TouchID #WWDC
  13. Samsung w końcu poszerza ekran

    Użytkownicy latami narzekali na nienaturalnie wąski ekran zewnętrzny w serii Galaxy Z Fold. Z najnowszych przecieków wynika, że Samsung w końcu posłuchał klientów i ósma generacja zyska znacznie wygodniejsze proporcje.

    Problem w tym, że droższy model z dopiskiem „Ultra” najprawdopodobniej zostanie przy starym, krytykowanym designie.

    Szerszy format dla Kowalskiego, stary dla segmentu premium?

    W sieci pojawiły się zdjęcia atrap (tzw. dummy units) najnowszych składanych smartfonów koreańskiego producenta. Fotografie udostępnione przez znanego informatora o pseudonimie Ice Universe nie pozostawiają złudzeń. Podstawowy Galaxy Z Fold 8 wreszcie otrzyma szerszy format, upodabniając się do klasycznych smartfonów podczas korzystania z zamkniętego urządzenia. Zaskakuje jednak fakt, że droższy i rzekomo bardziej zaawansowany wariant „Ultra” zachowa przestarzałe, wąskie proporcje ekranu, z którymi mieliśmy do czynienia przez ostatnie lata.

    Taka decyzja projektowa na pierwszy rzut oka wydaje się całkowicie nielogiczna. Dzielenie portfolio i zostawianie lepszej ergonomii dla tańszego modelu przeczy rynkowym standardom.

    Pogoń za Apple i wyczekiwane ulepszenia

    Skąd zatem zmiana proporcji w bazowym modelu? Szerszy design to najpewniej bezpośrednia odpowiedź na plotki o nadchodzącym, pierwszym składanym iPhonie, który również ma zaoferować bardziej użyteczny format. Samsung prawdopodobnie chce zabezpieczyć ten segment rynku, zanim konkurencja z Cupertino oficjalnie wkroczy do gry.

    Pozostałe doniesienia sprzętowe napawają jednak większym optymizmem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że seria Z Fold 8 w końcu otrzyma wyraźnie zredukowaną bruzdę na zgięciu wewnętrznego ekranu oraz długo wyczekiwane ulepszenia pojemności i czasu pracy baterii. Premiera obu urządzeń spodziewana jest już 22 lipca. To właśnie wtedy przekonamy się, jak Koreańczycy wytłumaczą swój dziwaczny podział na „nowoczesny” model podstawowy i „przestarzałą” wersję Ultra.

    #GalaxyZFold8 #GalaxyZFold8Ultra #IceUniverse #plotkiTechnologiczne #przecieki #Samsung #składaneSmartfony
  14. Samsung w końcu poszerza ekran

    Użytkownicy latami narzekali na nienaturalnie wąski ekran zewnętrzny w serii Galaxy Z Fold. Z najnowszych przecieków wynika, że Samsung w końcu posłuchał klientów i ósma generacja zyska znacznie wygodniejsze proporcje.

    Problem w tym, że droższy model z dopiskiem „Ultra” najprawdopodobniej zostanie przy starym, krytykowanym designie.

    Szerszy format dla Kowalskiego, stary dla segmentu premium?

    W sieci pojawiły się zdjęcia atrap (tzw. dummy units) najnowszych składanych smartfonów koreańskiego producenta. Fotografie udostępnione przez znanego informatora o pseudonimie Ice Universe nie pozostawiają złudzeń. Podstawowy Galaxy Z Fold 8 wreszcie otrzyma szerszy format, upodabniając się do klasycznych smartfonów podczas korzystania z zamkniętego urządzenia. Zaskakuje jednak fakt, że droższy i rzekomo bardziej zaawansowany wariant „Ultra” zachowa przestarzałe, wąskie proporcje ekranu, z którymi mieliśmy do czynienia przez ostatnie lata.

    Taka decyzja projektowa na pierwszy rzut oka wydaje się całkowicie nielogiczna. Dzielenie portfolio i zostawianie lepszej ergonomii dla tańszego modelu przeczy rynkowym standardom.

    Pogoń za Apple i wyczekiwane ulepszenia

    Skąd zatem zmiana proporcji w bazowym modelu? Szerszy design to najpewniej bezpośrednia odpowiedź na plotki o nadchodzącym, pierwszym składanym iPhonie, który również ma zaoferować bardziej użyteczny format. Samsung prawdopodobnie chce zabezpieczyć ten segment rynku, zanim konkurencja z Cupertino oficjalnie wkroczy do gry.

    Pozostałe doniesienia sprzętowe napawają jednak większym optymizmem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że seria Z Fold 8 w końcu otrzyma wyraźnie zredukowaną bruzdę na zgięciu wewnętrznego ekranu oraz długo wyczekiwane ulepszenia pojemności i czasu pracy baterii. Premiera obu urządzeń spodziewana jest już 22 lipca. To właśnie wtedy przekonamy się, jak Koreańczycy wytłumaczą swój dziwaczny podział na „nowoczesny” model podstawowy i „przestarzałą” wersję Ultra.

    #GalaxyZFold8 #GalaxyZFold8Ultra #IceUniverse #plotkiTechnologiczne #przecieki #Samsung #składaneSmartfony
  15. Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

    Mike Rockwell, główny inżynier stojący za projektem gogli Vision Pro oraz obecny szef zespołu przebudowującego asystentkę Siri, rozważa opuszczenie struktur Apple.

    Według najnowszych doniesień menedżer może odejść z firmy lub przejść do roli doradczej już w przyszłym roku. To kolejny sygnał świadczący o głębokich roszadach w Cupertino w przededniu zapowiadanej zmiany na stanowisku dyrektora generalnego.

    Tim Cook oddaje stery, twórca iPhone’a Air nowym CEO Apple

    Jak wynika z informacji opublikowanych przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, Rockwell nie jest do końca zadowolony ze swojej obecnej pozycji. Według nieoficjalnych źródeł menedżer ma zastrzeżenia co do faktu, że po zmianach strukturalnych musi raportować bezpośrednio do Craiga Federighiego (szefa oprogramowania). Jego ambicje sięgały znacznie wyżej – w kuluarach mówiło się, że był on szykowany do roli decyzyjnej, przypominającej stanowisko głównego dyrektora technologicznego (CTO). Miałby w niej wyznaczać strategiczny kierunek rozwoju sprzętu i sztucznej inteligencji.

    Ambicje zderzone z rynkową rzeczywistością

    Plan ten opierał się jednak na założeniu, że urządzenia ubieralne (na czele z komputerem przestrzennym) staną się fundamentem nowej ery w historii Apple, docelowo zastępując iPhone’a. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Vision Pro nie zdobyło szerokiej popularności, a barierą nie do przejścia dla większości konsumentów okazała się bardzo wysoka cena (3499 dolarów) oraz fizyczny ciężar samego urządzenia.

    W obliczu tych rynkowych trudności trajektoria kariery Rockwella uległa zmianie. W marcu 2025 roku powierzono mu projekt gruntownej przebudowy Siri. Był to efekt utraty zaufania Tima Cooka do dotychczasowych postępów w dziedzinie AI, nad którymi wcześniej czuwał John Giannandrea.

    Raport Bloomberga sugeruje jednak, że Rockwell nie zamierza porzucać statku w połowie rejsu. Najprawdopodobniej dokończy on prace nad nową generacją asystenta głosowego, która według doniesień ma zadebiutować wraz z systemem iOS 27, i dopiero wtedy podejmie ostateczne decyzje zawodowe.

    Jesienna zmiana warty

    Ewentualne odejście Rockwella to tylko jeden z elementów znacznie większej układanki. Raport zwraca uwagę na fakt, że cała kadra kierownicza wyższego szczebla rozważa obecnie swoje kolejne kroki w związku ze zbliżającą się, historyczną zmianą. Przypomnijmy, że we wrześniu stery w Apple ma przejąć John Ternus, zastępując na stanowisku dyrektora generalnego Tima Cooka.

    Według przecieków, odejście na emeryturę sonduje już szefowa działu HR i sprzedaży detalicznej Deirdre O’Brien, a szefowa spraw rządowych Kate Adams ma ustąpić ze stanowiska jeszcze w tym roku. Jeśli dodamy do tego weteranów, którzy zbliżają się do czterech dekad pracy w firmie – takich jak Greg Joswiak, Phil Schiller czy Eddy Cue – staje się jasne, że nowa administracja Ternusa będzie musiała w niedalekiej przyszłości zbudować zarząd Apple praktycznie od zera.

    #Apple #biznes #iOS27 #JohnTernus #MarkGurman #MikeRockwell #przecieki #Siri #TimCook #VisionPro #zmianyKadrowe
  16. Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

    Mike Rockwell, główny inżynier stojący za projektem gogli Vision Pro oraz obecny szef zespołu przebudowującego asystentkę Siri, rozważa opuszczenie struktur Apple.

    Według najnowszych doniesień menedżer może odejść z firmy lub przejść do roli doradczej już w przyszłym roku. To kolejny sygnał świadczący o głębokich roszadach w Cupertino w przededniu zapowiadanej zmiany na stanowisku dyrektora generalnego.

    Tim Cook oddaje stery, twórca iPhone’a Air nowym CEO Apple

    Jak wynika z informacji opublikowanych przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, Rockwell nie jest do końca zadowolony ze swojej obecnej pozycji. Według nieoficjalnych źródeł menedżer ma zastrzeżenia co do faktu, że po zmianach strukturalnych musi raportować bezpośrednio do Craiga Federighiego (szefa oprogramowania). Jego ambicje sięgały znacznie wyżej – w kuluarach mówiło się, że był on szykowany do roli decyzyjnej, przypominającej stanowisko głównego dyrektora technologicznego (CTO). Miałby w niej wyznaczać strategiczny kierunek rozwoju sprzętu i sztucznej inteligencji.

    Ambicje zderzone z rynkową rzeczywistością

    Plan ten opierał się jednak na założeniu, że urządzenia ubieralne (na czele z komputerem przestrzennym) staną się fundamentem nowej ery w historii Apple, docelowo zastępując iPhone’a. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Vision Pro nie zdobyło szerokiej popularności, a barierą nie do przejścia dla większości konsumentów okazała się bardzo wysoka cena (3499 dolarów) oraz fizyczny ciężar samego urządzenia.

    W obliczu tych rynkowych trudności trajektoria kariery Rockwella uległa zmianie. W marcu 2025 roku powierzono mu projekt gruntownej przebudowy Siri. Był to efekt utraty zaufania Tima Cooka do dotychczasowych postępów w dziedzinie AI, nad którymi wcześniej czuwał John Giannandrea.

    Raport Bloomberga sugeruje jednak, że Rockwell nie zamierza porzucać statku w połowie rejsu. Najprawdopodobniej dokończy on prace nad nową generacją asystenta głosowego, która według doniesień ma zadebiutować wraz z systemem iOS 27, i dopiero wtedy podejmie ostateczne decyzje zawodowe.

    Jesienna zmiana warty

    Ewentualne odejście Rockwella to tylko jeden z elementów znacznie większej układanki. Raport zwraca uwagę na fakt, że cała kadra kierownicza wyższego szczebla rozważa obecnie swoje kolejne kroki w związku ze zbliżającą się, historyczną zmianą. Przypomnijmy, że we wrześniu stery w Apple ma przejąć John Ternus, zastępując na stanowisku dyrektora generalnego Tima Cooka.

    Według przecieków, odejście na emeryturę sonduje już szefowa działu HR i sprzedaży detalicznej Deirdre O’Brien, a szefowa spraw rządowych Kate Adams ma ustąpić ze stanowiska jeszcze w tym roku. Jeśli dodamy do tego weteranów, którzy zbliżają się do czterech dekad pracy w firmie – takich jak Greg Joswiak, Phil Schiller czy Eddy Cue – staje się jasne, że nowa administracja Ternusa będzie musiała w niedalekiej przyszłości zbudować zarząd Apple praktycznie od zera.

    #Apple #biznes #iOS27 #JohnTernus #MarkGurman #MikeRockwell #przecieki #Siri #TimCook #VisionPro #zmianyKadrowe
  17. Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

    Mike Rockwell, główny inżynier stojący za projektem gogli Vision Pro oraz obecny szef zespołu przebudowującego asystentkę Siri, rozważa opuszczenie struktur Apple.

    Według najnowszych doniesień menedżer może odejść z firmy lub przejść do roli doradczej już w przyszłym roku. To kolejny sygnał świadczący o głębokich roszadach w Cupertino w przededniu zapowiadanej zmiany na stanowisku dyrektora generalnego.

    Tim Cook oddaje stery, twórca iPhone’a Air nowym CEO Apple

    Jak wynika z informacji opublikowanych przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, Rockwell nie jest do końca zadowolony ze swojej obecnej pozycji. Według nieoficjalnych źródeł menedżer ma zastrzeżenia co do faktu, że po zmianach strukturalnych musi raportować bezpośrednio do Craiga Federighiego (szefa oprogramowania). Jego ambicje sięgały znacznie wyżej – w kuluarach mówiło się, że był on szykowany do roli decyzyjnej, przypominającej stanowisko głównego dyrektora technologicznego (CTO). Miałby w niej wyznaczać strategiczny kierunek rozwoju sprzętu i sztucznej inteligencji.

    Ambicje zderzone z rynkową rzeczywistością

    Plan ten opierał się jednak na założeniu, że urządzenia ubieralne (na czele z komputerem przestrzennym) staną się fundamentem nowej ery w historii Apple, docelowo zastępując iPhone’a. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Vision Pro nie zdobyło szerokiej popularności, a barierą nie do przejścia dla większości konsumentów okazała się bardzo wysoka cena (3499 dolarów) oraz fizyczny ciężar samego urządzenia.

    W obliczu tych rynkowych trudności trajektoria kariery Rockwella uległa zmianie. W marcu 2025 roku powierzono mu projekt gruntownej przebudowy Siri. Był to efekt utraty zaufania Tima Cooka do dotychczasowych postępów w dziedzinie AI, nad którymi wcześniej czuwał John Giannandrea.

    Raport Bloomberga sugeruje jednak, że Rockwell nie zamierza porzucać statku w połowie rejsu. Najprawdopodobniej dokończy on prace nad nową generacją asystenta głosowego, która według doniesień ma zadebiutować wraz z systemem iOS 27, i dopiero wtedy podejmie ostateczne decyzje zawodowe.

    Jesienna zmiana warty

    Ewentualne odejście Rockwella to tylko jeden z elementów znacznie większej układanki. Raport zwraca uwagę na fakt, że cała kadra kierownicza wyższego szczebla rozważa obecnie swoje kolejne kroki w związku ze zbliżającą się, historyczną zmianą. Przypomnijmy, że we wrześniu stery w Apple ma przejąć John Ternus, zastępując na stanowisku dyrektora generalnego Tima Cooka.

    Według przecieków, odejście na emeryturę sonduje już szefowa działu HR i sprzedaży detalicznej Deirdre O’Brien, a szefowa spraw rządowych Kate Adams ma ustąpić ze stanowiska jeszcze w tym roku. Jeśli dodamy do tego weteranów, którzy zbliżają się do czterech dekad pracy w firmie – takich jak Greg Joswiak, Phil Schiller czy Eddy Cue – staje się jasne, że nowa administracja Ternusa będzie musiała w niedalekiej przyszłości zbudować zarząd Apple praktycznie od zera.

    #Apple #biznes #iOS27 #JohnTernus #MarkGurman #MikeRockwell #przecieki #Siri #TimCook #VisionPro #zmianyKadrowe
  18. Twórca Vision Pro rozważa odejście. Przetasowania na szczytach władzy w Apple

    Mike Rockwell, główny inżynier stojący za projektem gogli Vision Pro oraz obecny szef zespołu przebudowującego asystentkę Siri, rozważa opuszczenie struktur Apple.

    Według najnowszych doniesień menedżer może odejść z firmy lub przejść do roli doradczej już w przyszłym roku. To kolejny sygnał świadczący o głębokich roszadach w Cupertino w przededniu zapowiadanej zmiany na stanowisku dyrektora generalnego.

    Tim Cook oddaje stery, twórca iPhone’a Air nowym CEO Apple

    Jak wynika z informacji opublikowanych przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, Rockwell nie jest do końca zadowolony ze swojej obecnej pozycji. Według nieoficjalnych źródeł menedżer ma zastrzeżenia co do faktu, że po zmianach strukturalnych musi raportować bezpośrednio do Craiga Federighiego (szefa oprogramowania). Jego ambicje sięgały znacznie wyżej – w kuluarach mówiło się, że był on szykowany do roli decyzyjnej, przypominającej stanowisko głównego dyrektora technologicznego (CTO). Miałby w niej wyznaczać strategiczny kierunek rozwoju sprzętu i sztucznej inteligencji.

    Ambicje zderzone z rynkową rzeczywistością

    Plan ten opierał się jednak na założeniu, że urządzenia ubieralne (na czele z komputerem przestrzennym) staną się fundamentem nowej ery w historii Apple, docelowo zastępując iPhone’a. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te prognozy. Vision Pro nie zdobyło szerokiej popularności, a barierą nie do przejścia dla większości konsumentów okazała się bardzo wysoka cena (3499 dolarów) oraz fizyczny ciężar samego urządzenia.

    W obliczu tych rynkowych trudności trajektoria kariery Rockwella uległa zmianie. W marcu 2025 roku powierzono mu projekt gruntownej przebudowy Siri. Był to efekt utraty zaufania Tima Cooka do dotychczasowych postępów w dziedzinie AI, nad którymi wcześniej czuwał John Giannandrea.

    Raport Bloomberga sugeruje jednak, że Rockwell nie zamierza porzucać statku w połowie rejsu. Najprawdopodobniej dokończy on prace nad nową generacją asystenta głosowego, która według doniesień ma zadebiutować wraz z systemem iOS 27, i dopiero wtedy podejmie ostateczne decyzje zawodowe.

    Jesienna zmiana warty

    Ewentualne odejście Rockwella to tylko jeden z elementów znacznie większej układanki. Raport zwraca uwagę na fakt, że cała kadra kierownicza wyższego szczebla rozważa obecnie swoje kolejne kroki w związku ze zbliżającą się, historyczną zmianą. Przypomnijmy, że we wrześniu stery w Apple ma przejąć John Ternus, zastępując na stanowisku dyrektora generalnego Tima Cooka.

    Według przecieków, odejście na emeryturę sonduje już szefowa działu HR i sprzedaży detalicznej Deirdre O’Brien, a szefowa spraw rządowych Kate Adams ma ustąpić ze stanowiska jeszcze w tym roku. Jeśli dodamy do tego weteranów, którzy zbliżają się do czterech dekad pracy w firmie – takich jak Greg Joswiak, Phil Schiller czy Eddy Cue – staje się jasne, że nowa administracja Ternusa będzie musiała w niedalekiej przyszłości zbudować zarząd Apple praktycznie od zera.

    #Apple #biznes #iOS27 #JohnTernus #MarkGurman #MikeRockwell #przecieki #Siri #TimCook #VisionPro #zmianyKadrowe
  19. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  20. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  21. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  22. Cięcia kosztów zamiast innowacji? Zaskakujące doniesienia w sprawie iPhone’a 18

    Zamiast windować cenę w górę, Apple może zdecydować się na niecodzienny ruch. Z najnowszych przecieków wynika, że bazowy wariant iPhone’a 18, który prawdopodobnie zadebiutuje wiosną 2027 roku, ma otrzymać uboższe podzespoły.

    Spodziewane cięcia miałyby objąć między innymi jakość ekranu i wydajność układu graficznego. Według plotek cel inżynierów z Cupertino jest jasny – upodobnić go technologicznie do tańszego wariantu „18e” i za wszelką cenę utrzymać dotychczasowy próg cenowy.

    Według informatora działającego w serwisie Weibo pod pseudonimem „Fixed Focus Digital”, firma wdraża drastyczne strategie kontroli kosztów produkcji. W przypadku standardowego iPhone’a 18 oszczędności mają dotknąć specyfikacji wyświetlacza, co mogłoby bezpośrednio przełożyć się na obniżenie parametrów obrazu względem poprzednika. Obecny na rynku model 17 oferuje technologię ProMotion oraz jasność sięgającą nawet 3000 nitów w trybach HDR. Ponieważ płynne odświeżanie było kluczowym ulepszeniem ubiegłego roku, analitycy spekulują, że regres uderzy w maksymalną jasność panelu. Informator twierdzi, że w tym wypadku zastosowane technologie produkcyjne wskazują na możliwy „krok wstecz”.

    Procesor pod ostrzałem księgowych

    Drugim obszarem podlegającym ewentualnej redukcji jest układ napędzający smartfona. Choć zarówno obecny iPhone 17, jak i jego tańsza wersja 17e korzystają z architektury procesora A19, wariant standardowy dysponuje 5-rdzeniowym układem graficznym (względem 4 rdzeni w wersji „e”). Według doniesień nowa rewizja chipu w iPhonie 18 może zostać okrojona o jeden rdzeń GPU. Co więcej, mówi się, że Apple zmodyfikuje nazewnictwo samego układu z serii A, co mogłoby skutecznie utrudnić bezpośrednie porównanie wydajności między generacjami.

    Wiarygodność źródła w tym wypadku jest oceniana wysoko – to samo konto trafnie potwierdziło utrzymanie klasycznego wcięcia (notcha) w modelu 17e, wbrew powszechnym plotkom wieszczącym tam wdrożenie Dynamic Island. Inżynieryjne testy walidacyjne (EVT) dla obu „osiemnastek” według przecieków wystartują równolegle w czerwcu tego roku.

    Nowy harmonogram premier

    Opisywana operacja idealnie wpisywałaby się w całkowicie nową, rozdzieloną strategię wydawniczą giganta. Jesienią podczas tradycyjnej konferencji zobaczylibyśmy wyłącznie urządzenia o najwyższej marży: iPhone’a 18 Pro, 18 Pro Max oraz zupełnie nowego, składanego smartfona, przewidywanego jako „iPhone Ultra”. Wersje przystępniejsze cenowo, czyli zaktualizowany 18e, wyczekiwany iPhone Air 2 oraz właśnie wspomniany, zubożony iPhone 18, trafią na półki sklepowe prawdopodobnie kilka miesięcy później, wiosną 2027 roku.

    Ewentualna decyzja o równaniu specyfikacji technicznej w dół pokazuje, jak dotkliwie rosnące koszty komponentów mogą wymuszać zmiany w portfolio firmy. Utrzymanie stałej ceny detalicznej, o której tak często wspomina Apple, tym razem może po prostu oznaczać kompromisy po stronie specyfikacji dla konsumenta końcowego.

    iPhone 18 Pro w czterech kolorach – kolejne potwierdzenie

    #Apple #iOS #iPhone18 #iPhone18e #nowościTechnologiczne #procesorASeries #przecieki #rynekMobilny #smartfony
  23. Koniec z podglądaniem w autobusie? Samsung Galaxy S26 Ultra z wbudowanym filtrem prywatyzującym

    Każdy z nas to zna: odpisujesz na ważną wiadomość w tłumie, a pasażer obok bezczelnie zagląda ci przez ramię.

    Do tej pory jedynym ratunkiem były naklejane folie prywatyzujące, które jednak na stałe psuły jasność i kąty widzenia. Wygląda na to, że Samsung w modelu Galaxy S26 Ultra rozwiąże ten problem systemowo – i to na żądanie.

    Jak donosi Android Authority, w zaktualizowanej aplikacji „Porady” (Samsung Tips) odnaleziono dowody na istnienie funkcji o nazwie Privacy Display. Przeciek, ujawniony pierwotnie przez SammyGuru (po zasymulowaniu urządzenia jako S26 Ultra), zawiera nawet animację instruktażową, która nie pozostawia złudzeń co do działania tej nowości.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Cyfrowa żaluzja

    Zasada działania jest prosta, ale genialna w swojej użyteczności. Po aktywacji funkcji, ekran staje się nieczytelny dla osób patrzących pod kątem – obraz przyciemnia się lub rozmywa, pozostając widocznym tylko dla użytkownika patrzącego na wprost. Co najważniejsze, nie jest to stała cecha wyświetlacza (jak w przypadku naklejanych folii), ale funkcja, którą można włączyć i wyłączyć.

    Z przecieku dowiadujemy się, że dostępne będą m.in. następujące funkcje:

    • Przełącznik w Szybkich Ustawieniach: funkcję będzie można aktywować jednym kliknięciem z paska powiadomień.
    • Automatyzacja: system pozwoli na ustawienie reguł, np. automatyczne włączanie trybu prywatnego w zatłoczonych miejscach (prawdopodobnie na podstawie lokalizacji lub wykrycia innych twarzy przez przednią kamerę?).

    Program czy sprzęt?

    Największą zagadką pozostaje technologia stojąca za tym rozwiązaniem. Czy to tylko sprytny trik programowy manipulujący kontrastem (co rzadko działa dobrze), czy może Samsung zastosował specjalną warstwę w panelu OLED, sterowaną elektrycznie (rozwiązanie znane np. z laptopów biznesowych HP Sure View)? Biorąc pod uwagę, że mowa o flagowym modelu Ultra, stawiamy na to drugie – sprzętową ingerencję w strukturę pikseli, co byłoby małą rewolucją w świecie smartfonów.

    Jeśli przecieki się potwierdzą, Galaxy S26 Ultra może stać się ulubionym telefonem biznesmenów i… wszystkich, którzy cenią sobie dyskrecję w miejscach publicznych.

    Lodówka, która czyta etykiety. Samsung integruje Google Gemini ze swoim sprzętem kuchennym

    #Android #ekran #GalaxyS26Ultra #PrivacyDisplay #prywatność #przecieki #Samsung #technologia
  24. Dwie znaczące zmiany w wyglądzie przyszłorocznych iPhone’ów

    Najnowsze doniesienia z łańcucha dostaw sugerują, że iPhone 18 Pro otrzyma dwie istotne zmiany w wyglądzie.

    Pierwsza dotyczy frontu — Apple ma zmniejszyć Dynamic Island, zamiast zastąpić go otworem w ekranie, jak pierwotnie przewidywano. Informacje te potwierdzają m.in. Instant Digital i analityk Jeff Pu.

    Druga zmiana to odświeżone tylne szkło. Zgodnie z przeciekami Apple stosuje nowy proces produkcji, który ma zmniejszyć różnice kolorystyczne między szklaną wyspą a aluminiową ramką, zapewniając bardziej jednolity i elegancki wygląd.

    Oczekuje się także nowych kolorów oraz możliwego pogrubienia wersji Pro (i Pro Max), by pomieścić większą baterię.

    Aluminium? Ponoć zostaje. Niestety.

    #apple #appleleaks #design #dynamicisland #instantdigital #iphone18pro #iphonenews #jeffpu #mobilne #przecieki #smartfony #technologia

  25. Dwie znaczące zmiany w wyglądzie przyszłorocznych iPhone’ów

    Najnowsze doniesienia z łańcucha dostaw sugerują, że iPhone 18 Pro otrzyma dwie istotne zmiany w wyglądzie.

    Pierwsza dotyczy frontu — Apple ma zmniejszyć Dynamic Island, zamiast zastąpić go otworem w ekranie, jak pierwotnie przewidywano. Informacje te potwierdzają m.in. Instant Digital i analityk Jeff Pu.

    Druga zmiana to odświeżone tylne szkło. Zgodnie z przeciekami Apple stosuje nowy proces produkcji, który ma zmniejszyć różnice kolorystyczne między szklaną wyspą a aluminiową ramką, zapewniając bardziej jednolity i elegancki wygląd.

    Oczekuje się także nowych kolorów oraz możliwego pogrubienia wersji Pro (i Pro Max), by pomieścić większą baterię.

    Aluminium? Ponoć zostaje. Niestety.

    #apple #appleleaks #design #dynamicisland #instantdigital #iphone18pro #iphonenews #jeffpu #mobilne #przecieki #smartfony #technologia

  26. Wycieka pojemność baterii iPhone Fold – szykuje się duża przewaga

    Nowy przeciek sugeruje, że pierwszy składany iPhone, planowany na przyszły rok, może otrzymać największą baterię w historii urządzeń Apple.

    Według informacji od yeux1122 testowane są akumulatory o pojemności 5400–5800 mAh, co oznaczałoby wynik wyraźnie wyższy niż w iPhone 17 Pro Max (nieco powyżej 5000 mAh). Finalna wartość może zbliżyć się nawet do 6000 mAh.

    Składany ekran wewnętrzny o przekątnej ok. 7,58 cala będzie wymagał więcej energii, ale mniejszy ekran zewnętrzny 5,38 cala powinien zużywać jej mniej podczas codziennego użycia. Jeśli Apple opanuje balans między wydajnością a poborem mocy, iPhone Fold może dorównać lub nawet przewyższyć czasem pracy na baterii modele Pro Max.

    Po krytyce dotyczącej pojemności baterii w iPhone Air, firma z Cupertino prawdopodobnie będzie celować w topowy wynik.

    #akumulator #apple #applenews #bateria #innowacje #iphone17promax #iphone18 #iphonefold #mobile #plotki #przecieki #skladanyiphone #smartfony #technologia #wyciek

  27. Wycieka pojemność baterii iPhone Fold – szykuje się duża przewaga

    Nowy przeciek sugeruje, że pierwszy składany iPhone, planowany na przyszły rok, może otrzymać największą baterię w historii urządzeń Apple.

    Według informacji od yeux1122 testowane są akumulatory o pojemności 5400–5800 mAh, co oznaczałoby wynik wyraźnie wyższy niż w iPhone 17 Pro Max (nieco powyżej 5000 mAh). Finalna wartość może zbliżyć się nawet do 6000 mAh.

    Składany ekran wewnętrzny o przekątnej ok. 7,58 cala będzie wymagał więcej energii, ale mniejszy ekran zewnętrzny 5,38 cala powinien zużywać jej mniej podczas codziennego użycia. Jeśli Apple opanuje balans między wydajnością a poborem mocy, iPhone Fold może dorównać lub nawet przewyższyć czasem pracy na baterii modele Pro Max.

    Po krytyce dotyczącej pojemności baterii w iPhone Air, firma z Cupertino prawdopodobnie będzie celować w topowy wynik.

    #akumulator #apple #applenews #bateria #innowacje #iphone17promax #iphone18 #iphonefold #mobile #plotki #przecieki #skladanyiphone #smartfony #technologia #wyciek

  28. Samsung Galaxy S26 będzie grubszy? To absolutnie nie jest zła wiadomość

    Wygląda na to, że Samsung może wreszcie posłuchać głosu rozsądku. W kwestii uzgodnienia priorytetów designu i praw termodynamiki.

    Jak donosi serwis Digital Trends, powołując się na nowe przecieki, podstawowy model Galaxy S26 może być nieznacznie grubszy, niż wcześniej zakładano. I wbrew pozorom, jest to doskonała wiadomość dla kupujących.

    Wszystko rozbija się o ułamki milimetra, które robią ogromną różnicę. Jeszcze niedawno znany „leaker” @UniverseIce twierdził, że S26 będzie miał ultra-cienki profil boczny (6,9 mm). Jednak najnowszy raport z Android Headlines, oparty o zaktualizowane wymiary (odczytane z wycieków projektów CAD), sugeruje coś innego: grubość 7,24 mm.

    Dla porównania, obecny Galaxy S25 ma ramkę o grubości 7,2 mm. Oznacza to, że S26 będzie minimalnie grubszy od swojego poprzednika, a nie – jak sugerowały wcześniejsze doniesienia – sporo cieńszy.

    Po co dodatkowe 0,28 mm?

    Ta pozornie kosmetyczna zmiana ma dwa kluczowe powody, które adresują największe bolączki współczesnych smartfonów. Po pierwsze dodatkowa przestrzeń może pozwolić Samsungowi na zmieszczenie nieco większej baterii niż okolice 4000 mAh znane z S25 (dokładniej rzecz biorąc: 3885 mAh dla Galaxy S25, 4755 mAh dla Galaxy S25+ i 4855 mAh dla Galaxy S25 Ultra).

    Drugi aspekt to lepsze chłodzenie. To może być nawet ważniejsze, więcej miejsca w środku oznacza lepsze rozmieszczenie komponentów i skuteczniejsze odprowadzanie ciepła (lepszą wydajność cieplną urządzenia).

    Biorąc pod uwagę, że mówimy o przeciekach CAD w połowie listopada, jest bardzo prawdopodobne, że Samsung już zatwierdził ten projekt. Jeśli tak, to osoby planujące zakup kompaktowego flagowca Samsunga mogą liczyć na urządzenie z lepszą kulturą pracy i wytrzymalszą baterią.

    Czy faktycznie tak będzie? Odpowiedź poznamy już za kilka miesięcy, data oficjalnej premiery jest wciąż zagadką, niektóre źródła sugerują koniec stycznia 2026 roku, ale już wcześniej informowaliśmy, że premiera może się nieco opóźnić.

    Koniec ze styczniowymi premierami? Samsung podobno mocno opóźni debiut serii Galaxy S26

    #androidHeadlines #bateria #chlodzenie #grubosc #news #przecieki #samsung #samsungGalaxyS26 #universeice

  29. Samsung Galaxy S26 będzie grubszy? To absolutnie nie jest zła wiadomość

    Wygląda na to, że Samsung może wreszcie posłuchać głosu rozsądku. W kwestii uzgodnienia priorytetów designu i praw termodynamiki.

    Jak donosi serwis Digital Trends, powołując się na nowe przecieki, podstawowy model Galaxy S26 może być nieznacznie grubszy, niż wcześniej zakładano. I wbrew pozorom, jest to doskonała wiadomość dla kupujących.

    Wszystko rozbija się o ułamki milimetra, które robią ogromną różnicę. Jeszcze niedawno znany „leaker” @UniverseIce twierdził, że S26 będzie miał ultra-cienki profil boczny (6,9 mm). Jednak najnowszy raport z Android Headlines, oparty o zaktualizowane wymiary (odczytane z wycieków projektów CAD), sugeruje coś innego: grubość 7,24 mm.

    Dla porównania, obecny Galaxy S25 ma ramkę o grubości 7,2 mm. Oznacza to, że S26 będzie minimalnie grubszy od swojego poprzednika, a nie – jak sugerowały wcześniejsze doniesienia – sporo cieńszy.

    Po co dodatkowe 0,28 mm?

    Ta pozornie kosmetyczna zmiana ma dwa kluczowe powody, które adresują największe bolączki współczesnych smartfonów. Po pierwsze dodatkowa przestrzeń może pozwolić Samsungowi na zmieszczenie nieco większej baterii niż okolice 4000 mAh znane z S25 (dokładniej rzecz biorąc: 3885 mAh dla Galaxy S25, 4755 mAh dla Galaxy S25+ i 4855 mAh dla Galaxy S25 Ultra).

    Drugi aspekt to lepsze chłodzenie. To może być nawet ważniejsze, więcej miejsca w środku oznacza lepsze rozmieszczenie komponentów i skuteczniejsze odprowadzanie ciepła (lepszą wydajność cieplną urządzenia).

    Biorąc pod uwagę, że mówimy o przeciekach CAD w połowie listopada, jest bardzo prawdopodobne, że Samsung już zatwierdził ten projekt. Jeśli tak, to osoby planujące zakup kompaktowego flagowca Samsunga mogą liczyć na urządzenie z lepszą kulturą pracy i wytrzymalszą baterią.

    Czy faktycznie tak będzie? Odpowiedź poznamy już za kilka miesięcy, data oficjalnej premiery jest wciąż zagadką, niektóre źródła sugerują koniec stycznia 2026 roku, ale już wcześniej informowaliśmy, że premiera może się nieco opóźnić.

    Koniec ze styczniowymi premierami? Samsung podobno mocno opóźni debiut serii Galaxy S26

    #androidHeadlines #bateria #chlodzenie #grubosc #news #przecieki #samsung #samsungGalaxyS26 #universeice

  30. Samsung Galaxy S26 będzie grubszy? To absolutnie nie jest zła wiadomość

    Wygląda na to, że Samsung może wreszcie posłuchać głosu rozsądku. W kwestii uzgodnienia priorytetów designu i praw termodynamiki.

    Jak donosi serwis Digital Trends, powołując się na nowe przecieki, podstawowy model Galaxy S26 może być nieznacznie grubszy, niż wcześniej zakładano. I wbrew pozorom, jest to doskonała wiadomość dla kupujących.

    Wszystko rozbija się o ułamki milimetra, które robią ogromną różnicę. Jeszcze niedawno znany „leaker” @UniverseIce twierdził, że S26 będzie miał ultra-cienki profil boczny (6,9 mm). Jednak najnowszy raport z Android Headlines, oparty o zaktualizowane wymiary (odczytane z wycieków projektów CAD), sugeruje coś innego: grubość 7,24 mm.

    Dla porównania, obecny Galaxy S25 ma ramkę o grubości 7,2 mm. Oznacza to, że S26 będzie minimalnie grubszy od swojego poprzednika, a nie – jak sugerowały wcześniejsze doniesienia – sporo cieńszy.

    Po co dodatkowe 0,28 mm?

    Ta pozornie kosmetyczna zmiana ma dwa kluczowe powody, które adresują największe bolączki współczesnych smartfonów. Po pierwsze dodatkowa przestrzeń może pozwolić Samsungowi na zmieszczenie nieco większej baterii niż okolice 4000 mAh znane z S25 (dokładniej rzecz biorąc: 3885 mAh dla Galaxy S25, 4755 mAh dla Galaxy S25+ i 4855 mAh dla Galaxy S25 Ultra).

    Drugi aspekt to lepsze chłodzenie. To może być nawet ważniejsze, więcej miejsca w środku oznacza lepsze rozmieszczenie komponentów i skuteczniejsze odprowadzanie ciepła (lepszą wydajność cieplną urządzenia).

    Biorąc pod uwagę, że mówimy o przeciekach CAD w połowie listopada, jest bardzo prawdopodobne, że Samsung już zatwierdził ten projekt. Jeśli tak, to osoby planujące zakup kompaktowego flagowca Samsunga mogą liczyć na urządzenie z lepszą kulturą pracy i wytrzymalszą baterią.

    Czy faktycznie tak będzie? Odpowiedź poznamy już za kilka miesięcy, data oficjalnej premiery jest wciąż zagadką, niektóre źródła sugerują koniec stycznia 2026 roku, ale już wcześniej informowaliśmy, że premiera może się nieco opóźnić.

    Koniec ze styczniowymi premierami? Samsung podobno mocno opóźni debiut serii Galaxy S26

    #androidHeadlines #bateria #chlodzenie #grubosc #news #przecieki #samsung #samsungGalaxyS26 #universeice

  31. iPhone 18 Pro ukryje Face ID, a model z 2027 roku także kamerę. Apple szykuje „jedną taflę szkła”

    Wygląda na to, że Apple ma wreszcie gotowy, dwuetapowy plan na pozbycie się Dynamic Island i osiągnięcie celu, który Jony Ive określił kiedyś jako „pojedyncza tafla szkła”.

    Jak donosi 9to5Mac, powołując się na leakera Digital Chat Station (który ma dobrą historię przecieków, które się później sprawdzały), w 2027 roku przednia kamera iPhone’a stanie się niewidoczna.

    Krok 1: iPhone 18 Pro (2026) – ukryte Face ID

    Pierwszy krok na drodze do pełnego ekranu jest już niemal pewny. Według licznych, wiarygodnych raportów, przyszłoroczny iPhone 18 Pro będzie pierwszą generacją, która ukryje moduł Face ID pod wyświetlaczem.

    Apple od lat pracowało nad tą technologią, a teraz miało rozwiązać kluczowe problemy produkcyjne. W efekcie Dynamic Island zniknie, a na ekranie pozostanie jedynie pojedyncze, okrągłe wycięcie (punch-hole) na przednią kamerę.

    Krok 2: iPhone 2027 – ukryta kamera

    Prawdziwym wyzwaniem technicznym nie jest jednak schowanie Face ID, ale kamery. Schowanie aparatu pod warstwami wyświetlacza jest możliwe od dawna (pokazywały to prototypy z Androidem), ale wiązało się to z dramatycznym spadkiem jakości zdjęć – były pozbawione kontrastu i detali, ponieważ światło musiało przenikać przez piksele ekranu. Trudno się dziwić, że dla Apple, które kładzie tak duży nacisk na jakość fotografii, nie było to do tej pory opcją.

    Teraz jednak Digital Chat Station donosi, że Apple planuje ten ruch właśnie na 2027 rok. Sugeruje to, że firma znalazła sposób na pokonanie problemów z degradacją jakości zdjęć w wyniku fizycznego przesłonięcia oka przedniej kamery.

    20. rocznica iPhone’a

    Harmonogram wydaje się nieprzypadkowy. Rok 2027 to 20. rocznica premiery pierwszego iPhone’a. Byłby to idealny, symboliczny moment na zaprezentowanie urządzenia, które w pełni realizuje wizję telefonu bez żadnych ramek i wycięć.

    Apple wstrzymuje premierę iPhone Air 2

    #AllScreenIPhone #Apple #DigitalChatStation #FaceIDPodEkranem #iPhone18Pro #iPhone2027 #kameraPodEkranem #news #przecieki

  32. iPhone 18 Pro ukryje Face ID, a model z 2027 roku także kamerę. Apple szykuje „jedną taflę szkła”

    Wygląda na to, że Apple ma wreszcie gotowy, dwuetapowy plan na pozbycie się Dynamic Island i osiągnięcie celu, który Jony Ive określił kiedyś jako „pojedyncza tafla szkła”.

    Jak donosi 9to5Mac, powołując się na leakera Digital Chat Station (który ma dobrą historię przecieków, które się później sprawdzały), w 2027 roku przednia kamera iPhone’a stanie się niewidoczna.

    Krok 1: iPhone 18 Pro (2026) – ukryte Face ID

    Pierwszy krok na drodze do pełnego ekranu jest już niemal pewny. Według licznych, wiarygodnych raportów, przyszłoroczny iPhone 18 Pro będzie pierwszą generacją, która ukryje moduł Face ID pod wyświetlaczem.

    Apple od lat pracowało nad tą technologią, a teraz miało rozwiązać kluczowe problemy produkcyjne. W efekcie Dynamic Island zniknie, a na ekranie pozostanie jedynie pojedyncze, okrągłe wycięcie (punch-hole) na przednią kamerę.

    Krok 2: iPhone 2027 – ukryta kamera

    Prawdziwym wyzwaniem technicznym nie jest jednak schowanie Face ID, ale kamery. Schowanie aparatu pod warstwami wyświetlacza jest możliwe od dawna (pokazywały to prototypy z Androidem), ale wiązało się to z dramatycznym spadkiem jakości zdjęć – były pozbawione kontrastu i detali, ponieważ światło musiało przenikać przez piksele ekranu. Trudno się dziwić, że dla Apple, które kładzie tak duży nacisk na jakość fotografii, nie było to do tej pory opcją.

    Teraz jednak Digital Chat Station donosi, że Apple planuje ten ruch właśnie na 2027 rok. Sugeruje to, że firma znalazła sposób na pokonanie problemów z degradacją jakości zdjęć w wyniku fizycznego przesłonięcia oka przedniej kamery.

    20. rocznica iPhone’a

    Harmonogram wydaje się nieprzypadkowy. Rok 2027 to 20. rocznica premiery pierwszego iPhone’a. Byłby to idealny, symboliczny moment na zaprezentowanie urządzenia, które w pełni realizuje wizję telefonu bez żadnych ramek i wycięć.

    Apple wstrzymuje premierę iPhone Air 2

    #AllScreenIPhone #Apple #DigitalChatStation #FaceIDPodEkranem #iPhone18Pro #iPhone2027 #kameraPodEkranem #news #przecieki

  33. iPhone 18 Pro ukryje Face ID, a model z 2027 roku także kamerę. Apple szykuje „jedną taflę szkła”

    Wygląda na to, że Apple ma wreszcie gotowy, dwuetapowy plan na pozbycie się Dynamic Island i osiągnięcie celu, który Jony Ive określił kiedyś jako „pojedyncza tafla szkła”.

    Jak donosi 9to5Mac, powołując się na leakera Digital Chat Station (który ma dobrą historię przecieków, które się później sprawdzały), w 2027 roku przednia kamera iPhone’a stanie się niewidoczna.

    Krok 1: iPhone 18 Pro (2026) – ukryte Face ID

    Pierwszy krok na drodze do pełnego ekranu jest już niemal pewny. Według licznych, wiarygodnych raportów, przyszłoroczny iPhone 18 Pro będzie pierwszą generacją, która ukryje moduł Face ID pod wyświetlaczem.

    Apple od lat pracowało nad tą technologią, a teraz miało rozwiązać kluczowe problemy produkcyjne. W efekcie Dynamic Island zniknie, a na ekranie pozostanie jedynie pojedyncze, okrągłe wycięcie (punch-hole) na przednią kamerę.

    Krok 2: iPhone 2027 – ukryta kamera

    Prawdziwym wyzwaniem technicznym nie jest jednak schowanie Face ID, ale kamery. Schowanie aparatu pod warstwami wyświetlacza jest możliwe od dawna (pokazywały to prototypy z Androidem), ale wiązało się to z dramatycznym spadkiem jakości zdjęć – były pozbawione kontrastu i detali, ponieważ światło musiało przenikać przez piksele ekranu. Trudno się dziwić, że dla Apple, które kładzie tak duży nacisk na jakość fotografii, nie było to do tej pory opcją.

    Teraz jednak Digital Chat Station donosi, że Apple planuje ten ruch właśnie na 2027 rok. Sugeruje to, że firma znalazła sposób na pokonanie problemów z degradacją jakości zdjęć w wyniku fizycznego przesłonięcia oka przedniej kamery.

    20. rocznica iPhone’a

    Harmonogram wydaje się nieprzypadkowy. Rok 2027 to 20. rocznica premiery pierwszego iPhone’a. Byłby to idealny, symboliczny moment na zaprezentowanie urządzenia, które w pełni realizuje wizję telefonu bez żadnych ramek i wycięć.

    Apple wstrzymuje premierę iPhone Air 2

    #AllScreenIPhone #Apple #DigitalChatStation #FaceIDPodEkranem #iPhone18Pro #iPhone2027 #kameraPodEkranem #news #przecieki

  34. iPhone 18 Pro ukryje Face ID, a model z 2027 roku także kamerę. Apple szykuje „jedną taflę szkła”

    Wygląda na to, że Apple ma wreszcie gotowy, dwuetapowy plan na pozbycie się Dynamic Island i osiągnięcie celu, który Jony Ive określił kiedyś jako „pojedyncza tafla szkła”.

    Jak donosi 9to5Mac, powołując się na leakera Digital Chat Station (który ma dobrą historię przecieków, które się później sprawdzały), w 2027 roku przednia kamera iPhone’a stanie się niewidoczna.

    Krok 1: iPhone 18 Pro (2026) – ukryte Face ID

    Pierwszy krok na drodze do pełnego ekranu jest już niemal pewny. Według licznych, wiarygodnych raportów, przyszłoroczny iPhone 18 Pro będzie pierwszą generacją, która ukryje moduł Face ID pod wyświetlaczem.

    Apple od lat pracowało nad tą technologią, a teraz miało rozwiązać kluczowe problemy produkcyjne. W efekcie Dynamic Island zniknie, a na ekranie pozostanie jedynie pojedyncze, okrągłe wycięcie (punch-hole) na przednią kamerę.

    Krok 2: iPhone 2027 – ukryta kamera

    Prawdziwym wyzwaniem technicznym nie jest jednak schowanie Face ID, ale kamery. Schowanie aparatu pod warstwami wyświetlacza jest możliwe od dawna (pokazywały to prototypy z Androidem), ale wiązało się to z dramatycznym spadkiem jakości zdjęć – były pozbawione kontrastu i detali, ponieważ światło musiało przenikać przez piksele ekranu. Trudno się dziwić, że dla Apple, które kładzie tak duży nacisk na jakość fotografii, nie było to do tej pory opcją.

    Teraz jednak Digital Chat Station donosi, że Apple planuje ten ruch właśnie na 2027 rok. Sugeruje to, że firma znalazła sposób na pokonanie problemów z degradacją jakości zdjęć w wyniku fizycznego przesłonięcia oka przedniej kamery.

    20. rocznica iPhone’a

    Harmonogram wydaje się nieprzypadkowy. Rok 2027 to 20. rocznica premiery pierwszego iPhone’a. Byłby to idealny, symboliczny moment na zaprezentowanie urządzenia, które w pełni realizuje wizję telefonu bez żadnych ramek i wycięć.

    Apple wstrzymuje premierę iPhone Air 2

    #AllScreenIPhone #Apple #DigitalChatStation #FaceIDPodEkranem #iPhone18Pro #iPhone2027 #kameraPodEkranem #news #przecieki

  35. Samsung Galaxy S26 Ultra w kolorze z iPhone’a?

    W sieci pojawiły się doniesienia, według których Samsung może wprowadzić do oferty swojego przyszłego flagowca, Galaxy S26 Ultra, odważną opcję kolorystyczną. Mowa o intensywnym pomarańczu, który do złudzenia przypomina odcień „Cosmic Orange”, znany z niedawno zaprezentowanego iPhone’a 17 Pro.

    Pierwszym źródłem tych rewelacji jest zdjęcie, które rzekomo przedstawia atrapy (tzw. dummy units) modelu Galaxy S26 Ultra. Na fotografii widać trzy warianty kolorystyczne: srebrny, jasnozłoty oraz wspomniany, żywy pomarańcz.

    Would you be mad if — not when — Samsung actually went with Tangerine/Orange as the hero color of S26 Ultra instead of black? 🟠⚫️

    To the media: not a leak or confirmation, so relax https://t.co/9xpWmWPRIV pic.twitter.com/SDEvc0QS8j

    — Max Jambor (@MaxJmb) October 8, 2025

    Autentyczność zdjęcia opublikowanego przez jednego z leakerów jest jednak trudna do zweryfikowania. W rogu jednej z grafik widoczny jest przycięty znak wodny, który zdaniem niektórych komentatorów może sugerować, że obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Z tego powodu do tej konkretnej grafiki należy podchodzić z dużą dozą ostrożności. Nawet bardzo dużą, szczególnie dziś, gdy fałszowanie rzeczywistości za pomocą AI przychodzi z taką łatwością.

    Poniekąd odrobiny wiarygodności plotce dodaje jednak wpis znanego w branży leakstera, Maxa Jambora, który już wcześniej publikował informacje, które ostatecznie się potwierdziły. Oprócz powyższego wpisu opublikował on w mediach społecznościowych krótką, ale sugestywną wiadomość: „Orange is the new Black. And will be in 2026 as well”. Chociaż post pojawił się już po publikacji zdjęcia, styl Jambora, znany z tajemniczych zapowiedzi, jest przez wielu traktowany jako potwierdzenie krążących doniesień na temat nowego koloru w serii Galaxy S26.

    Co ciekawe, sugestia Jambora może mieć drugie dno. Fraza „pomarańcz to nowa czerń” może oznaczać nie tylko wprowadzenie nowej barwy, ale również rezygnację z klasycznego, czarnego wariantu w nadchodzącej generacji flagowców Samsunga. Byłby to z pewnością odważny ruch ze strony koreańskiego producenta, który od lat oferował swoje topowe modele w tym konserwatywnym kolorze.

    Na ten moment wszystkie te informacje pozostają w sferze niepotwierdzonych doniesień. Samsung, podobnie jak inne firmy, niejednokrotnie czerpał inspiracje z kierunków obranych przez Apple, ale tak szybkie zaadaptowanie nowego koloru byłoby zjawiskiem wartym odnotowania. My w redakcji mamy mieszane odczucia. Naszym zdaniem Samsung to firma dysponująca na tyle dużym potencjałem, że stać ją na to, by w przyszłorocznej serii flagowców zaprezentować własny, unikalny kolor, a nie kopiować coś, co już pokazało Apple. Oczywiście oficjalne informacje na temat palety barw Galaxy S26 Ultra poznamy dopiero podczas premiery urządzenia, która spodziewana jest za mniej niż pół roku.

    Samsung może przywrócić model Galaxy S Plus. Powodem słaba sprzedaż smukłego wariantu Edge

    #Apple #CosmicOrange #GalaxyS26Ultra #iPhone17Pro #MaxJambor #news #noweKolory #Plotki #pomarańczowy #przecieki #Samsung #SamsungGalaxyS26 #smartfony

  36. Samsung Galaxy S26 Ultra w kolorze z iPhone’a?

    W sieci pojawiły się doniesienia, według których Samsung może wprowadzić do oferty swojego przyszłego flagowca, Galaxy S26 Ultra, odważną opcję kolorystyczną. Mowa o intensywnym pomarańczu, który do złudzenia przypomina odcień „Cosmic Orange”, znany z niedawno zaprezentowanego iPhone’a 17 Pro.

    Pierwszym źródłem tych rewelacji jest zdjęcie, które rzekomo przedstawia atrapy (tzw. dummy units) modelu Galaxy S26 Ultra. Na fotografii widać trzy warianty kolorystyczne: srebrny, jasnozłoty oraz wspomniany, żywy pomarańcz.

    Would you be mad if — not when — Samsung actually went with Tangerine/Orange as the hero color of S26 Ultra instead of black? 🟠⚫️

    To the media: not a leak or confirmation, so relax https://t.co/9xpWmWPRIV pic.twitter.com/SDEvc0QS8j

    — Max Jambor (@MaxJmb) October 8, 2025

    Autentyczność zdjęcia opublikowanego przez jednego z leakerów jest jednak trudna do zweryfikowania. W rogu jednej z grafik widoczny jest przycięty znak wodny, który zdaniem niektórych komentatorów może sugerować, że obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Z tego powodu do tej konkretnej grafiki należy podchodzić z dużą dozą ostrożności. Nawet bardzo dużą, szczególnie dziś, gdy fałszowanie rzeczywistości za pomocą AI przychodzi z taką łatwością.

    Poniekąd odrobiny wiarygodności plotce dodaje jednak wpis znanego w branży leakstera, Maxa Jambora, który już wcześniej publikował informacje, które ostatecznie się potwierdziły. Oprócz powyższego wpisu opublikował on w mediach społecznościowych krótką, ale sugestywną wiadomość: „Orange is the new Black. And will be in 2026 as well”. Chociaż post pojawił się już po publikacji zdjęcia, styl Jambora, znany z tajemniczych zapowiedzi, jest przez wielu traktowany jako potwierdzenie krążących doniesień na temat nowego koloru w serii Galaxy S26.

    Co ciekawe, sugestia Jambora może mieć drugie dno. Fraza „pomarańcz to nowa czerń” może oznaczać nie tylko wprowadzenie nowej barwy, ale również rezygnację z klasycznego, czarnego wariantu w nadchodzącej generacji flagowców Samsunga. Byłby to z pewnością odważny ruch ze strony koreańskiego producenta, który od lat oferował swoje topowe modele w tym konserwatywnym kolorze.

    Na ten moment wszystkie te informacje pozostają w sferze niepotwierdzonych doniesień. Samsung, podobnie jak inne firmy, niejednokrotnie czerpał inspiracje z kierunków obranych przez Apple, ale tak szybkie zaadaptowanie nowego koloru byłoby zjawiskiem wartym odnotowania. My w redakcji mamy mieszane odczucia. Naszym zdaniem Samsung to firma dysponująca na tyle dużym potencjałem, że stać ją na to, by w przyszłorocznej serii flagowców zaprezentować własny, unikalny kolor, a nie kopiować coś, co już pokazało Apple. Oczywiście oficjalne informacje na temat palety barw Galaxy S26 Ultra poznamy dopiero podczas premiery urządzenia, która spodziewana jest za mniej niż pół roku.

    Samsung może przywrócić model Galaxy S Plus. Powodem słaba sprzedaż smukłego wariantu Edge

    #Apple #CosmicOrange #GalaxyS26Ultra #iPhone17Pro #MaxJambor #news #noweKolory #Plotki #pomarańczowy #przecieki #Samsung #SamsungGalaxyS26 #smartfony

  37. Samsung Galaxy S26 Ultra w kolorze z iPhone’a?

    W sieci pojawiły się doniesienia, według których Samsung może wprowadzić do oferty swojego przyszłego flagowca, Galaxy S26 Ultra, odważną opcję kolorystyczną. Mowa o intensywnym pomarańczu, który do złudzenia przypomina odcień „Cosmic Orange”, znany z niedawno zaprezentowanego iPhone’a 17 Pro.

    Pierwszym źródłem tych rewelacji jest zdjęcie, które rzekomo przedstawia atrapy (tzw. dummy units) modelu Galaxy S26 Ultra. Na fotografii widać trzy warianty kolorystyczne: srebrny, jasnozłoty oraz wspomniany, żywy pomarańcz.

    Would you be mad if — not when — Samsung actually went with Tangerine/Orange as the hero color of S26 Ultra instead of black? 🟠⚫️

    To the media: not a leak or confirmation, so relax https://t.co/9xpWmWPRIV pic.twitter.com/SDEvc0QS8j

    — Max Jambor (@MaxJmb) October 8, 2025

    Autentyczność zdjęcia opublikowanego przez jednego z leakerów jest jednak trudna do zweryfikowania. W rogu jednej z grafik widoczny jest przycięty znak wodny, który zdaniem niektórych komentatorów może sugerować, że obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Z tego powodu do tej konkretnej grafiki należy podchodzić z dużą dozą ostrożności. Nawet bardzo dużą, szczególnie dziś, gdy fałszowanie rzeczywistości za pomocą AI przychodzi z taką łatwością.

    Poniekąd odrobiny wiarygodności plotce dodaje jednak wpis znanego w branży leakstera, Maxa Jambora, który już wcześniej publikował informacje, które ostatecznie się potwierdziły. Oprócz powyższego wpisu opublikował on w mediach społecznościowych krótką, ale sugestywną wiadomość: „Orange is the new Black. And will be in 2026 as well”. Chociaż post pojawił się już po publikacji zdjęcia, styl Jambora, znany z tajemniczych zapowiedzi, jest przez wielu traktowany jako potwierdzenie krążących doniesień na temat nowego koloru w serii Galaxy S26.

    Co ciekawe, sugestia Jambora może mieć drugie dno. Fraza „pomarańcz to nowa czerń” może oznaczać nie tylko wprowadzenie nowej barwy, ale również rezygnację z klasycznego, czarnego wariantu w nadchodzącej generacji flagowców Samsunga. Byłby to z pewnością odważny ruch ze strony koreańskiego producenta, który od lat oferował swoje topowe modele w tym konserwatywnym kolorze.

    Na ten moment wszystkie te informacje pozostają w sferze niepotwierdzonych doniesień. Samsung, podobnie jak inne firmy, niejednokrotnie czerpał inspiracje z kierunków obranych przez Apple, ale tak szybkie zaadaptowanie nowego koloru byłoby zjawiskiem wartym odnotowania. My w redakcji mamy mieszane odczucia. Naszym zdaniem Samsung to firma dysponująca na tyle dużym potencjałem, że stać ją na to, by w przyszłorocznej serii flagowców zaprezentować własny, unikalny kolor, a nie kopiować coś, co już pokazało Apple. Oczywiście oficjalne informacje na temat palety barw Galaxy S26 Ultra poznamy dopiero podczas premiery urządzenia, która spodziewana jest za mniej niż pół roku.

    Samsung może przywrócić model Galaxy S Plus. Powodem słaba sprzedaż smukłego wariantu Edge

    #Apple #CosmicOrange #GalaxyS26Ultra #iPhone17Pro #MaxJambor #news #noweKolory #Plotki #pomarańczowy #przecieki #Samsung #SamsungGalaxyS26 #smartfony

  38. Samsung Galaxy S26 Ultra w kolorze z iPhone’a?

    W sieci pojawiły się doniesienia, według których Samsung może wprowadzić do oferty swojego przyszłego flagowca, Galaxy S26 Ultra, odważną opcję kolorystyczną. Mowa o intensywnym pomarańczu, który do złudzenia przypomina odcień „Cosmic Orange”, znany z niedawno zaprezentowanego iPhone’a 17 Pro.

    Pierwszym źródłem tych rewelacji jest zdjęcie, które rzekomo przedstawia atrapy (tzw. dummy units) modelu Galaxy S26 Ultra. Na fotografii widać trzy warianty kolorystyczne: srebrny, jasnozłoty oraz wspomniany, żywy pomarańcz.

    Would you be mad if — not when — Samsung actually went with Tangerine/Orange as the hero color of S26 Ultra instead of black? 🟠⚫️

    To the media: not a leak or confirmation, so relax https://t.co/9xpWmWPRIV pic.twitter.com/SDEvc0QS8j

    — Max Jambor (@MaxJmb) October 8, 2025

    Autentyczność zdjęcia opublikowanego przez jednego z leakerów jest jednak trudna do zweryfikowania. W rogu jednej z grafik widoczny jest przycięty znak wodny, który zdaniem niektórych komentatorów może sugerować, że obraz został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. Z tego powodu do tej konkretnej grafiki należy podchodzić z dużą dozą ostrożności. Nawet bardzo dużą, szczególnie dziś, gdy fałszowanie rzeczywistości za pomocą AI przychodzi z taką łatwością.

    Poniekąd odrobiny wiarygodności plotce dodaje jednak wpis znanego w branży leakstera, Maxa Jambora, który już wcześniej publikował informacje, które ostatecznie się potwierdziły. Oprócz powyższego wpisu opublikował on w mediach społecznościowych krótką, ale sugestywną wiadomość: „Orange is the new Black. And will be in 2026 as well”. Chociaż post pojawił się już po publikacji zdjęcia, styl Jambora, znany z tajemniczych zapowiedzi, jest przez wielu traktowany jako potwierdzenie krążących doniesień na temat nowego koloru w serii Galaxy S26.

    Co ciekawe, sugestia Jambora może mieć drugie dno. Fraza „pomarańcz to nowa czerń” może oznaczać nie tylko wprowadzenie nowej barwy, ale również rezygnację z klasycznego, czarnego wariantu w nadchodzącej generacji flagowców Samsunga. Byłby to z pewnością odważny ruch ze strony koreańskiego producenta, który od lat oferował swoje topowe modele w tym konserwatywnym kolorze.

    Na ten moment wszystkie te informacje pozostają w sferze niepotwierdzonych doniesień. Samsung, podobnie jak inne firmy, niejednokrotnie czerpał inspiracje z kierunków obranych przez Apple, ale tak szybkie zaadaptowanie nowego koloru byłoby zjawiskiem wartym odnotowania. My w redakcji mamy mieszane odczucia. Naszym zdaniem Samsung to firma dysponująca na tyle dużym potencjałem, że stać ją na to, by w przyszłorocznej serii flagowców zaprezentować własny, unikalny kolor, a nie kopiować coś, co już pokazało Apple. Oczywiście oficjalne informacje na temat palety barw Galaxy S26 Ultra poznamy dopiero podczas premiery urządzenia, która spodziewana jest za mniej niż pół roku.

    Samsung może przywrócić model Galaxy S Plus. Powodem słaba sprzedaż smukłego wariantu Edge

    #Apple #CosmicOrange #GalaxyS26Ultra #iPhone17Pro #MaxJambor #news #noweKolory #Plotki #pomarańczowy #przecieki #Samsung #SamsungGalaxyS26 #smartfony

  39. Google Pixel 11 z kluczową zmianą. Samsung może stracić ważny kontrakt na rzecz MediaTek

    Ledwo co na rynek trafił Pixel 10, a w sieci już huczy od plotek na temat jego następcy. Najnowszy i niezwykle istotny przeciek sugeruje, że w przyszłorocznym Pixelu 11 Google planuje dokonać kluczowej zmiany.

    Wsparciem dla procesora Tensor G6 ma być modem 5G dostarczony przez MediaTek, co oznaczałoby koniec wieloletniej zależności od Samsunga w tym kluczowym komponencie.

    Informacje, opublikowane przez leakera znanego jako „Mystic Leaks”, wskazują, że Google prowadzi już „wczesne wewnętrzne testy” modemu MediaTek M90 w prototypach Pixela 11. Na dowód opublikowano zrzut ekranu z wiersza poleceń, który ujawnia nową wersję oprogramowania modemu oraz nową nazwę kodową bootloadera – „spacecraft”. Warto przypomnieć, że plotki o przejściu na modemy MediaTek pojawiały się już przy okazji Pixela 10, ale ostatecznie nie znalazły one potwierdzenia. Tym razem dowody wydają się znacznie mocniejsze.

    Google aktualizuje Pixel Buds Pro 2. Mają funkcję, której Apple nie może zaoferować w Europie

    Wybór padł podobno na zaprezentowany w lutym modem MediaTek M90 5G. To nowoczesna jednostka oferująca szczytową prędkość pobierania do 12 Gb/s, wsparcie dla dwóch aktywnych kart SIM 5G oraz łączność satelitarną, którą Google musi utrzymać w swoich flagowcach. Co najważniejsze z perspektywy użytkownika, MediaTek deklaruje, że dzięki optymalizacjom AI, nowy modem zużywa o 18% mniej energii niż poprzednie generacje, co może przełożyć się na dłuższy czas pracy na baterii.

    Decyzja o zmianie dostawcy modemu to kolejny, wyraźny krok Google w stronę uniezależnienia się od technologii Samsunga. Chociaż modemy Exynos 5400i w Pixelach 9 i 10 rozwiązały większość problemów z przegrzewaniem znanych z wcześniejszych generacji, Google konsekwentnie dywersyfikuje swój łańcuch dostaw. Przejście na modem MediaTek idealnie wpisuje się w ten trend, zwłaszcza że sam procesor Tensor G6 (o nazwie kodowej Malibu) również ma być produkowany już nie przez Samsunga, a przez jego największego konkurenta – TSMC, w nowoczesnym procesie technologicznym 3 nm lub nawet 2 nm.

    Dla użytkowników potencjalna zmiana może przynieść korzyści w postaci lepszej wydajności energetycznej i stabilności połączenia. Dla branży jest to jednak sygnał o zaciętej walce na rynku półprzewodników, w której MediaTek zdobywa kolejny, niezwykle prestiżowy kontrakt kosztem Samsunga.

    Samsung Galaxy S25 vs iPhone 17 vs Google Pixel 10. Kto wygra ten pojedynek?

    #Android #GooglePixel11 #MediaTek #modem #news #Plotki #przecieki #Samsung #smartfon #technologia #TensorG6

  40. Google Pixel 11 z kluczową zmianą. Samsung może stracić ważny kontrakt na rzecz MediaTek

    Ledwo co na rynek trafił Pixel 10, a w sieci już huczy od plotek na temat jego następcy. Najnowszy i niezwykle istotny przeciek sugeruje, że w przyszłorocznym Pixelu 11 Google planuje dokonać kluczowej zmiany.

    Wsparciem dla procesora Tensor G6 ma być modem 5G dostarczony przez MediaTek, co oznaczałoby koniec wieloletniej zależności od Samsunga w tym kluczowym komponencie.

    Informacje, opublikowane przez leakera znanego jako „Mystic Leaks”, wskazują, że Google prowadzi już „wczesne wewnętrzne testy” modemu MediaTek M90 w prototypach Pixela 11. Na dowód opublikowano zrzut ekranu z wiersza poleceń, który ujawnia nową wersję oprogramowania modemu oraz nową nazwę kodową bootloadera – „spacecraft”. Warto przypomnieć, że plotki o przejściu na modemy MediaTek pojawiały się już przy okazji Pixela 10, ale ostatecznie nie znalazły one potwierdzenia. Tym razem dowody wydają się znacznie mocniejsze.

    Google aktualizuje Pixel Buds Pro 2. Mają funkcję, której Apple nie może zaoferować w Europie

    Wybór padł podobno na zaprezentowany w lutym modem MediaTek M90 5G. To nowoczesna jednostka oferująca szczytową prędkość pobierania do 12 Gb/s, wsparcie dla dwóch aktywnych kart SIM 5G oraz łączność satelitarną, którą Google musi utrzymać w swoich flagowcach. Co najważniejsze z perspektywy użytkownika, MediaTek deklaruje, że dzięki optymalizacjom AI, nowy modem zużywa o 18% mniej energii niż poprzednie generacje, co może przełożyć się na dłuższy czas pracy na baterii.

    Decyzja o zmianie dostawcy modemu to kolejny, wyraźny krok Google w stronę uniezależnienia się od technologii Samsunga. Chociaż modemy Exynos 5400i w Pixelach 9 i 10 rozwiązały większość problemów z przegrzewaniem znanych z wcześniejszych generacji, Google konsekwentnie dywersyfikuje swój łańcuch dostaw. Przejście na modem MediaTek idealnie wpisuje się w ten trend, zwłaszcza że sam procesor Tensor G6 (o nazwie kodowej Malibu) również ma być produkowany już nie przez Samsunga, a przez jego największego konkurenta – TSMC, w nowoczesnym procesie technologicznym 3 nm lub nawet 2 nm.

    Dla użytkowników potencjalna zmiana może przynieść korzyści w postaci lepszej wydajności energetycznej i stabilności połączenia. Dla branży jest to jednak sygnał o zaciętej walce na rynku półprzewodników, w której MediaTek zdobywa kolejny, niezwykle prestiżowy kontrakt kosztem Samsunga.

    Samsung Galaxy S25 vs iPhone 17 vs Google Pixel 10. Kto wygra ten pojedynek?

    #Android #GooglePixel11 #MediaTek #modem #news #Plotki #przecieki #Samsung #smartfon #technologia #TensorG6

  41. Google Pixel 11 z kluczową zmianą. Samsung może stracić ważny kontrakt na rzecz MediaTek

    Ledwo co na rynek trafił Pixel 10, a w sieci już huczy od plotek na temat jego następcy. Najnowszy i niezwykle istotny przeciek sugeruje, że w przyszłorocznym Pixelu 11 Google planuje dokonać kluczowej zmiany.

    Wsparciem dla procesora Tensor G6 ma być modem 5G dostarczony przez MediaTek, co oznaczałoby koniec wieloletniej zależności od Samsunga w tym kluczowym komponencie.

    Informacje, opublikowane przez leakera znanego jako „Mystic Leaks”, wskazują, że Google prowadzi już „wczesne wewnętrzne testy” modemu MediaTek M90 w prototypach Pixela 11. Na dowód opublikowano zrzut ekranu z wiersza poleceń, który ujawnia nową wersję oprogramowania modemu oraz nową nazwę kodową bootloadera – „spacecraft”. Warto przypomnieć, że plotki o przejściu na modemy MediaTek pojawiały się już przy okazji Pixela 10, ale ostatecznie nie znalazły one potwierdzenia. Tym razem dowody wydają się znacznie mocniejsze.

    Google aktualizuje Pixel Buds Pro 2. Mają funkcję, której Apple nie może zaoferować w Europie

    Wybór padł podobno na zaprezentowany w lutym modem MediaTek M90 5G. To nowoczesna jednostka oferująca szczytową prędkość pobierania do 12 Gb/s, wsparcie dla dwóch aktywnych kart SIM 5G oraz łączność satelitarną, którą Google musi utrzymać w swoich flagowcach. Co najważniejsze z perspektywy użytkownika, MediaTek deklaruje, że dzięki optymalizacjom AI, nowy modem zużywa o 18% mniej energii niż poprzednie generacje, co może przełożyć się na dłuższy czas pracy na baterii.

    Decyzja o zmianie dostawcy modemu to kolejny, wyraźny krok Google w stronę uniezależnienia się od technologii Samsunga. Chociaż modemy Exynos 5400i w Pixelach 9 i 10 rozwiązały większość problemów z przegrzewaniem znanych z wcześniejszych generacji, Google konsekwentnie dywersyfikuje swój łańcuch dostaw. Przejście na modem MediaTek idealnie wpisuje się w ten trend, zwłaszcza że sam procesor Tensor G6 (o nazwie kodowej Malibu) również ma być produkowany już nie przez Samsunga, a przez jego największego konkurenta – TSMC, w nowoczesnym procesie technologicznym 3 nm lub nawet 2 nm.

    Dla użytkowników potencjalna zmiana może przynieść korzyści w postaci lepszej wydajności energetycznej i stabilności połączenia. Dla branży jest to jednak sygnał o zaciętej walce na rynku półprzewodników, w której MediaTek zdobywa kolejny, niezwykle prestiżowy kontrakt kosztem Samsunga.

    Samsung Galaxy S25 vs iPhone 17 vs Google Pixel 10. Kto wygra ten pojedynek?

    #Android #GooglePixel11 #MediaTek #modem #news #Plotki #przecieki #Samsung #smartfon #technologia #TensorG6

  42. Apple pracuje nad nowym paskiem do Vision Pro. Nazwa „Dual Knit Band” zdradza jego wygląd

    Jedną z najczęstszych uwag kierowanych pod adresem gogli Apple Vision Pro jest ich waga i związany z nią dyskomfort podczas dłuższych sesji.

    Wygląda na to, że Apple wzięło sobie te opinie do serca – w kodzie źródłowym firmy odkryto odniesienia do nowego paska o nazwie „Dual Knit Band”, który ma łączyć najlepsze cechy obu dotychczasowych rozwiązań.

    Informacje, dostrzeżone przez serwis MacRumors i potwierdzone przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, wskazują, że Apple przygotowuje trzecią opcję paska do swojego komputera przestrzennego. Sama nazwa „Dual Knit Band” zdradza, czego możemy się spodziewać.

    This is the new band I’ve been talking about. It’ll never happen but Apple should be giving this for free to every single person who has paid $3500+ for the Vision Pro. https://t.co/EHkdLSk0lc

    — Mark Gurman (@markgurman) October 3, 2025

    Cząstka „Knit” sugeruje, że nowy pasek zostanie wykonany z tego samego, wysokiej jakości prążkowanego materiału, który znamy z flagowego paska Solo Knit Band. Jest on estetyczny i przyjemny w dotyku, ale dla części użytkowników jego pojedyncza konstrukcja nie zapewnia wystarczającego podparcia przy dłuższym użytkowaniu.

    Z kolei cząstka „Dual” wskazuje na konstrukcję z dwoma punktami podparcia, podobną do paska Dual Loop Band. Oznacza to, że oprócz opaski z tyłu głowy, pojawi się również dodatkowy pasek przechodzący przez jej szczyt. Taki układ znacznie lepiej rozkłada ciężar urządzenia, co jest kluczowe dla komfortu.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Apple chce stworzyć idealny kompromis: pasek o wyglądzie i komforcie premium znanym z Solo Knit, ale ze stabilnością i podparciem charakterystycznym dla Dual Loop. Byłaby to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby użytkowników, którzy skarżyli się, że muszą wybierać między eleganckim wyglądem a wygodą.

    Chociaż oprócz nazwy i krótkiego opisu znalezionego w kodzie nie znamy jeszcze wyglądu nowego akcesorium, sam fakt jego istnienia potwierdza, że Apple aktywnie pracuje nad poprawą ergonomii swojego flagowego produktu. Lepsze, bardziej uniwersalne rozwiązanie do mocowania gogli z pewnością zostałoby ciepło przyjęte przez obecnych i przyszłych posiadaczy Vision Pro. Mark Gurman wręcz jest zdania, że taki gadżet powinien być przez Apple oferowany bezpłatnie każdemu, kto zapłacił niemałą sumę za Apple Vision Pro.

    Zmiana strategii Apple. Tańsze gogle Vision Pro anulowane, priorytetem inteligentne okulary

    #akcesoria #Apple #AppleVisionPro #AR #gogle #MarkGurman #news #pasek #Plotki #przecieki #VR

  43. Apple pracuje nad nowym paskiem do Vision Pro. Nazwa „Dual Knit Band” zdradza jego wygląd

    Jedną z najczęstszych uwag kierowanych pod adresem gogli Apple Vision Pro jest ich waga i związany z nią dyskomfort podczas dłuższych sesji.

    Wygląda na to, że Apple wzięło sobie te opinie do serca – w kodzie źródłowym firmy odkryto odniesienia do nowego paska o nazwie „Dual Knit Band”, który ma łączyć najlepsze cechy obu dotychczasowych rozwiązań.

    Informacje, dostrzeżone przez serwis MacRumors i potwierdzone przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, wskazują, że Apple przygotowuje trzecią opcję paska do swojego komputera przestrzennego. Sama nazwa „Dual Knit Band” zdradza, czego możemy się spodziewać.

    This is the new band I’ve been talking about. It’ll never happen but Apple should be giving this for free to every single person who has paid $3500+ for the Vision Pro. https://t.co/EHkdLSk0lc

    — Mark Gurman (@markgurman) October 3, 2025

    Cząstka „Knit” sugeruje, że nowy pasek zostanie wykonany z tego samego, wysokiej jakości prążkowanego materiału, który znamy z flagowego paska Solo Knit Band. Jest on estetyczny i przyjemny w dotyku, ale dla części użytkowników jego pojedyncza konstrukcja nie zapewnia wystarczającego podparcia przy dłuższym użytkowaniu.

    Z kolei cząstka „Dual” wskazuje na konstrukcję z dwoma punktami podparcia, podobną do paska Dual Loop Band. Oznacza to, że oprócz opaski z tyłu głowy, pojawi się również dodatkowy pasek przechodzący przez jej szczyt. Taki układ znacznie lepiej rozkłada ciężar urządzenia, co jest kluczowe dla komfortu.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Apple chce stworzyć idealny kompromis: pasek o wyglądzie i komforcie premium znanym z Solo Knit, ale ze stabilnością i podparciem charakterystycznym dla Dual Loop. Byłaby to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby użytkowników, którzy skarżyli się, że muszą wybierać między eleganckim wyglądem a wygodą.

    Chociaż oprócz nazwy i krótkiego opisu znalezionego w kodzie nie znamy jeszcze wyglądu nowego akcesorium, sam fakt jego istnienia potwierdza, że Apple aktywnie pracuje nad poprawą ergonomii swojego flagowego produktu. Lepsze, bardziej uniwersalne rozwiązanie do mocowania gogli z pewnością zostałoby ciepło przyjęte przez obecnych i przyszłych posiadaczy Vision Pro. Mark Gurman wręcz jest zdania, że taki gadżet powinien być przez Apple oferowany bezpłatnie każdemu, kto zapłacił niemałą sumę za Apple Vision Pro.

    Zmiana strategii Apple. Tańsze gogle Vision Pro anulowane, priorytetem inteligentne okulary

    #akcesoria #Apple #AppleVisionPro #AR #gogle #MarkGurman #news #pasek #Plotki #przecieki #VR

  44. Apple pracuje nad nowym paskiem do Vision Pro. Nazwa „Dual Knit Band” zdradza jego wygląd

    Jedną z najczęstszych uwag kierowanych pod adresem gogli Apple Vision Pro jest ich waga i związany z nią dyskomfort podczas dłuższych sesji.

    Wygląda na to, że Apple wzięło sobie te opinie do serca – w kodzie źródłowym firmy odkryto odniesienia do nowego paska o nazwie „Dual Knit Band”, który ma łączyć najlepsze cechy obu dotychczasowych rozwiązań.

    Informacje, dostrzeżone przez serwis MacRumors i potwierdzone przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, wskazują, że Apple przygotowuje trzecią opcję paska do swojego komputera przestrzennego. Sama nazwa „Dual Knit Band” zdradza, czego możemy się spodziewać.

    This is the new band I’ve been talking about. It’ll never happen but Apple should be giving this for free to every single person who has paid $3500+ for the Vision Pro. https://t.co/EHkdLSk0lc

    — Mark Gurman (@markgurman) October 3, 2025

    Cząstka „Knit” sugeruje, że nowy pasek zostanie wykonany z tego samego, wysokiej jakości prążkowanego materiału, który znamy z flagowego paska Solo Knit Band. Jest on estetyczny i przyjemny w dotyku, ale dla części użytkowników jego pojedyncza konstrukcja nie zapewnia wystarczającego podparcia przy dłuższym użytkowaniu.

    Z kolei cząstka „Dual” wskazuje na konstrukcję z dwoma punktami podparcia, podobną do paska Dual Loop Band. Oznacza to, że oprócz opaski z tyłu głowy, pojawi się również dodatkowy pasek przechodzący przez jej szczyt. Taki układ znacznie lepiej rozkłada ciężar urządzenia, co jest kluczowe dla komfortu.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Apple chce stworzyć idealny kompromis: pasek o wyglądzie i komforcie premium znanym z Solo Knit, ale ze stabilnością i podparciem charakterystycznym dla Dual Loop. Byłaby to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby użytkowników, którzy skarżyli się, że muszą wybierać między eleganckim wyglądem a wygodą.

    Chociaż oprócz nazwy i krótkiego opisu znalezionego w kodzie nie znamy jeszcze wyglądu nowego akcesorium, sam fakt jego istnienia potwierdza, że Apple aktywnie pracuje nad poprawą ergonomii swojego flagowego produktu. Lepsze, bardziej uniwersalne rozwiązanie do mocowania gogli z pewnością zostałoby ciepło przyjęte przez obecnych i przyszłych posiadaczy Vision Pro. Mark Gurman wręcz jest zdania, że taki gadżet powinien być przez Apple oferowany bezpłatnie każdemu, kto zapłacił niemałą sumę za Apple Vision Pro.

    Zmiana strategii Apple. Tańsze gogle Vision Pro anulowane, priorytetem inteligentne okulary

    #akcesoria #Apple #AppleVisionPro #AR #gogle #MarkGurman #news #pasek #Plotki #przecieki #VR

  45. Apple pracuje nad nowym paskiem do Vision Pro. Nazwa „Dual Knit Band” zdradza jego wygląd

    Jedną z najczęstszych uwag kierowanych pod adresem gogli Apple Vision Pro jest ich waga i związany z nią dyskomfort podczas dłuższych sesji.

    Wygląda na to, że Apple wzięło sobie te opinie do serca – w kodzie źródłowym firmy odkryto odniesienia do nowego paska o nazwie „Dual Knit Band”, który ma łączyć najlepsze cechy obu dotychczasowych rozwiązań.

    Informacje, dostrzeżone przez serwis MacRumors i potwierdzone przez Marka Gurmana z agencji Bloomberg, wskazują, że Apple przygotowuje trzecią opcję paska do swojego komputera przestrzennego. Sama nazwa „Dual Knit Band” zdradza, czego możemy się spodziewać.

    This is the new band I’ve been talking about. It’ll never happen but Apple should be giving this for free to every single person who has paid $3500+ for the Vision Pro. https://t.co/EHkdLSk0lc

    — Mark Gurman (@markgurman) October 3, 2025

    Cząstka „Knit” sugeruje, że nowy pasek zostanie wykonany z tego samego, wysokiej jakości prążkowanego materiału, który znamy z flagowego paska Solo Knit Band. Jest on estetyczny i przyjemny w dotyku, ale dla części użytkowników jego pojedyncza konstrukcja nie zapewnia wystarczającego podparcia przy dłuższym użytkowaniu.

    Z kolei cząstka „Dual” wskazuje na konstrukcję z dwoma punktami podparcia, podobną do paska Dual Loop Band. Oznacza to, że oprócz opaski z tyłu głowy, pojawi się również dodatkowy pasek przechodzący przez jej szczyt. Taki układ znacznie lepiej rozkłada ciężar urządzenia, co jest kluczowe dla komfortu.

    Wszystko wskazuje więc na to, że Apple chce stworzyć idealny kompromis: pasek o wyglądzie i komforcie premium znanym z Solo Knit, ale ze stabilnością i podparciem charakterystycznym dla Dual Loop. Byłaby to bezpośrednia odpowiedź na potrzeby użytkowników, którzy skarżyli się, że muszą wybierać między eleganckim wyglądem a wygodą.

    Chociaż oprócz nazwy i krótkiego opisu znalezionego w kodzie nie znamy jeszcze wyglądu nowego akcesorium, sam fakt jego istnienia potwierdza, że Apple aktywnie pracuje nad poprawą ergonomii swojego flagowego produktu. Lepsze, bardziej uniwersalne rozwiązanie do mocowania gogli z pewnością zostałoby ciepło przyjęte przez obecnych i przyszłych posiadaczy Vision Pro. Mark Gurman wręcz jest zdania, że taki gadżet powinien być przez Apple oferowany bezpłatnie każdemu, kto zapłacił niemałą sumę za Apple Vision Pro.

    Zmiana strategii Apple. Tańsze gogle Vision Pro anulowane, priorytetem inteligentne okulary

    #akcesoria #Apple #AppleVisionPro #AR #gogle #MarkGurman #news #pasek #Plotki #przecieki #VR

  46. iPhone 17e – co już wiemy? Plotki wskazują na mocny procesor, ale design pozostaje zagadką

    Po tegorocznym debiucie modelu iPhone 16e, który zastąpił w ofercie Apple serię SE, oczy analityków i fanów marki zwrócone są już na jego następcę.

    Choć do premiery iPhone’a 17e zostało jeszcze kilka miesięcy, w sieci pojawiło się już sporo wiarygodnych przecieków, które dają nam pierwszy obraz tego, czego możemy się spodziewać po tańszym smartfonie z logo nadgryzionego jabłka.

    Najbardziej ekscytującą informacją, powtarzaną przez analityków takich jak Ming-Chi Kuo i Mark Gurman z Bloomberga, jest kwestia procesora. Według nich, iPhone 17e ma otrzymać ten sam układ, co standardowy iPhone 17, czyli A19. Oznaczałoby to, że budżetowy model zaoferuje absolutnie flagową wydajność, w tym lepsze możliwości w zakresie sztucznej inteligencji, wyższą jakość gier dzięki sprzętowemu ray tracingowi oraz dłuższą pracę na baterii. Taki ruch uczyniłby z 17e niezwykle kuszącą propozycję w średniej półce cenowej.

    Apple reaguje na błąd w iOS 26 wpływający na iMessage

    Znacznie więcej niejasności pojawia się wokół designu i wyświetlacza. Z jednej strony, analitycy z Korei donoszą, że Apple, w celu cięcia kosztów, ponownie wykorzysta ten sam panel OLED, który znamy z iPhone’a 16e (a który oryginalnie debiutował w iPhonie 14). Z drugiej strony istnieją przecieki, że iPhone 17e otrzyma Dynamic Island i „nowy design”, co oznaczałoby porzucenie notcha. Te dwie plotki wydają się być ze sobą sprzeczne, gdyż implementacja Dynamic Island na panelu zaprojektowanym pod notcha jest technicznie bardzo trudna. To obecnie największa zagadka dotycząca tego modelu.

    Większość źródeł jest natomiast zgodna co do przybliżonej daty premiery. iPhone 17e ma zadebiutować w pierwszej połowie 2026 roku, co wpisuje się w nową, coroczną strategię Apple dla swojego podstawowego modelu. Poprzednik, iPhone 16e, został wydany w lutym, choć niektóre przecieki sugerują, że 17e może pojawić się nieco później, w okolicach maja.

    Co ciekawe, premiera iPhone’a 17e może być częścią większej zmiany w kalendarzu wydawniczym Apple. Analitycy sugerują, że firma przymierza się do strategii „dzielonych premier”. Oznaczałoby to, że modele Pro debiutowałyby jesienią, tak jak dotychczas, natomiast standardowy iPhone oraz wariant „e” pojawiałyby się na rynku dopiero wiosną następnego roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to największa zmiana w cyklu wydawniczym iPhone’ów od lat.

    Teraz za darmo: pełne wersje aplikacji Affinity na iPada — Photo 2, Designer 2 i Publisher 2

    #A19Bionic #Apple #DynamicIsland #iPhone17e #iPhoneSE #news #Plotki #premiera #przecieki #smartfon

  47. iPhone 17e – co już wiemy? Plotki wskazują na mocny procesor, ale design pozostaje zagadką

    Po tegorocznym debiucie modelu iPhone 16e, który zastąpił w ofercie Apple serię SE, oczy analityków i fanów marki zwrócone są już na jego następcę.

    Choć do premiery iPhone’a 17e zostało jeszcze kilka miesięcy, w sieci pojawiło się już sporo wiarygodnych przecieków, które dają nam pierwszy obraz tego, czego możemy się spodziewać po tańszym smartfonie z logo nadgryzionego jabłka.

    Najbardziej ekscytującą informacją, powtarzaną przez analityków takich jak Ming-Chi Kuo i Mark Gurman z Bloomberga, jest kwestia procesora. Według nich, iPhone 17e ma otrzymać ten sam układ, co standardowy iPhone 17, czyli A19. Oznaczałoby to, że budżetowy model zaoferuje absolutnie flagową wydajność, w tym lepsze możliwości w zakresie sztucznej inteligencji, wyższą jakość gier dzięki sprzętowemu ray tracingowi oraz dłuższą pracę na baterii. Taki ruch uczyniłby z 17e niezwykle kuszącą propozycję w średniej półce cenowej.

    Apple reaguje na błąd w iOS 26 wpływający na iMessage

    Znacznie więcej niejasności pojawia się wokół designu i wyświetlacza. Z jednej strony, analitycy z Korei donoszą, że Apple, w celu cięcia kosztów, ponownie wykorzysta ten sam panel OLED, który znamy z iPhone’a 16e (a który oryginalnie debiutował w iPhonie 14). Z drugiej strony istnieją przecieki, że iPhone 17e otrzyma Dynamic Island i „nowy design”, co oznaczałoby porzucenie notcha. Te dwie plotki wydają się być ze sobą sprzeczne, gdyż implementacja Dynamic Island na panelu zaprojektowanym pod notcha jest technicznie bardzo trudna. To obecnie największa zagadka dotycząca tego modelu.

    Większość źródeł jest natomiast zgodna co do przybliżonej daty premiery. iPhone 17e ma zadebiutować w pierwszej połowie 2026 roku, co wpisuje się w nową, coroczną strategię Apple dla swojego podstawowego modelu. Poprzednik, iPhone 16e, został wydany w lutym, choć niektóre przecieki sugerują, że 17e może pojawić się nieco później, w okolicach maja.

    Co ciekawe, premiera iPhone’a 17e może być częścią większej zmiany w kalendarzu wydawniczym Apple. Analitycy sugerują, że firma przymierza się do strategii „dzielonych premier”. Oznaczałoby to, że modele Pro debiutowałyby jesienią, tak jak dotychczas, natomiast standardowy iPhone oraz wariant „e” pojawiałyby się na rynku dopiero wiosną następnego roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to największa zmiana w cyklu wydawniczym iPhone’ów od lat.

    Teraz za darmo: pełne wersje aplikacji Affinity na iPada — Photo 2, Designer 2 i Publisher 2

    #A19Bionic #Apple #DynamicIsland #iPhone17e #iPhoneSE #news #Plotki #premiera #przecieki #smartfon

  48. iPhone 17e – co już wiemy? Plotki wskazują na mocny procesor, ale design pozostaje zagadką

    Po tegorocznym debiucie modelu iPhone 16e, który zastąpił w ofercie Apple serię SE, oczy analityków i fanów marki zwrócone są już na jego następcę.

    Choć do premiery iPhone’a 17e zostało jeszcze kilka miesięcy, w sieci pojawiło się już sporo wiarygodnych przecieków, które dają nam pierwszy obraz tego, czego możemy się spodziewać po tańszym smartfonie z logo nadgryzionego jabłka.

    Najbardziej ekscytującą informacją, powtarzaną przez analityków takich jak Ming-Chi Kuo i Mark Gurman z Bloomberga, jest kwestia procesora. Według nich, iPhone 17e ma otrzymać ten sam układ, co standardowy iPhone 17, czyli A19. Oznaczałoby to, że budżetowy model zaoferuje absolutnie flagową wydajność, w tym lepsze możliwości w zakresie sztucznej inteligencji, wyższą jakość gier dzięki sprzętowemu ray tracingowi oraz dłuższą pracę na baterii. Taki ruch uczyniłby z 17e niezwykle kuszącą propozycję w średniej półce cenowej.

    Apple reaguje na błąd w iOS 26 wpływający na iMessage

    Znacznie więcej niejasności pojawia się wokół designu i wyświetlacza. Z jednej strony, analitycy z Korei donoszą, że Apple, w celu cięcia kosztów, ponownie wykorzysta ten sam panel OLED, który znamy z iPhone’a 16e (a który oryginalnie debiutował w iPhonie 14). Z drugiej strony istnieją przecieki, że iPhone 17e otrzyma Dynamic Island i „nowy design”, co oznaczałoby porzucenie notcha. Te dwie plotki wydają się być ze sobą sprzeczne, gdyż implementacja Dynamic Island na panelu zaprojektowanym pod notcha jest technicznie bardzo trudna. To obecnie największa zagadka dotycząca tego modelu.

    Większość źródeł jest natomiast zgodna co do przybliżonej daty premiery. iPhone 17e ma zadebiutować w pierwszej połowie 2026 roku, co wpisuje się w nową, coroczną strategię Apple dla swojego podstawowego modelu. Poprzednik, iPhone 16e, został wydany w lutym, choć niektóre przecieki sugerują, że 17e może pojawić się nieco później, w okolicach maja.

    Co ciekawe, premiera iPhone’a 17e może być częścią większej zmiany w kalendarzu wydawniczym Apple. Analitycy sugerują, że firma przymierza się do strategii „dzielonych premier”. Oznaczałoby to, że modele Pro debiutowałyby jesienią, tak jak dotychczas, natomiast standardowy iPhone oraz wariant „e” pojawiałyby się na rynku dopiero wiosną następnego roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to największa zmiana w cyklu wydawniczym iPhone’ów od lat.

    Teraz za darmo: pełne wersje aplikacji Affinity na iPada — Photo 2, Designer 2 i Publisher 2

    #A19Bionic #Apple #DynamicIsland #iPhone17e #iPhoneSE #news #Plotki #premiera #przecieki #smartfon

  49. iPhone 17e – co już wiemy? Plotki wskazują na mocny procesor, ale design pozostaje zagadką

    Po tegorocznym debiucie modelu iPhone 16e, który zastąpił w ofercie Apple serię SE, oczy analityków i fanów marki zwrócone są już na jego następcę.

    Choć do premiery iPhone’a 17e zostało jeszcze kilka miesięcy, w sieci pojawiło się już sporo wiarygodnych przecieków, które dają nam pierwszy obraz tego, czego możemy się spodziewać po tańszym smartfonie z logo nadgryzionego jabłka.

    Najbardziej ekscytującą informacją, powtarzaną przez analityków takich jak Ming-Chi Kuo i Mark Gurman z Bloomberga, jest kwestia procesora. Według nich, iPhone 17e ma otrzymać ten sam układ, co standardowy iPhone 17, czyli A19. Oznaczałoby to, że budżetowy model zaoferuje absolutnie flagową wydajność, w tym lepsze możliwości w zakresie sztucznej inteligencji, wyższą jakość gier dzięki sprzętowemu ray tracingowi oraz dłuższą pracę na baterii. Taki ruch uczyniłby z 17e niezwykle kuszącą propozycję w średniej półce cenowej.

    Apple reaguje na błąd w iOS 26 wpływający na iMessage

    Znacznie więcej niejasności pojawia się wokół designu i wyświetlacza. Z jednej strony, analitycy z Korei donoszą, że Apple, w celu cięcia kosztów, ponownie wykorzysta ten sam panel OLED, który znamy z iPhone’a 16e (a który oryginalnie debiutował w iPhonie 14). Z drugiej strony istnieją przecieki, że iPhone 17e otrzyma Dynamic Island i „nowy design”, co oznaczałoby porzucenie notcha. Te dwie plotki wydają się być ze sobą sprzeczne, gdyż implementacja Dynamic Island na panelu zaprojektowanym pod notcha jest technicznie bardzo trudna. To obecnie największa zagadka dotycząca tego modelu.

    Większość źródeł jest natomiast zgodna co do przybliżonej daty premiery. iPhone 17e ma zadebiutować w pierwszej połowie 2026 roku, co wpisuje się w nową, coroczną strategię Apple dla swojego podstawowego modelu. Poprzednik, iPhone 16e, został wydany w lutym, choć niektóre przecieki sugerują, że 17e może pojawić się nieco później, w okolicach maja.

    Co ciekawe, premiera iPhone’a 17e może być częścią większej zmiany w kalendarzu wydawniczym Apple. Analitycy sugerują, że firma przymierza się do strategii „dzielonych premier”. Oznaczałoby to, że modele Pro debiutowałyby jesienią, tak jak dotychczas, natomiast standardowy iPhone oraz wariant „e” pojawiałyby się na rynku dopiero wiosną następnego roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to największa zmiana w cyklu wydawniczym iPhone’ów od lat.

    Teraz za darmo: pełne wersje aplikacji Affinity na iPada — Photo 2, Designer 2 i Publisher 2

    #A19Bionic #Apple #DynamicIsland #iPhone17e #iPhoneSE #news #Plotki #premiera #przecieki #smartfon

  50. OnePlus 15 zadebiutuje globalnie już w listopadzie? Firma chce wyprzedzić Samsunga

    Według najnowszych, nieoficjalnych doniesień, globalna premiera smartfona OnePlus 15 może odbyć się znacznie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

    Nowy przeciek wskazuje, że flagowiec chińskiej marki trafi na międzynarodowe rynki już 13 listopada 2025 roku, zaledwie kilkanaście dni po swoim chińskim debiucie zaplanowanym na 27 października. Taki ruch oznaczałby istotną zmianę strategii firmy i próbę wyprzedzenia największych konkurentów.

    Informacje, opublikowane przez serwis 91Mobiles, sugerują, że OnePlus zamierza w tym roku maksymalnie skrócić okres oczekiwania na swój flagowy model. Dla porównania, ubiegłoroczny OnePlus 13 zadebiutował na świecie dopiero pod koniec stycznia, prawie dwa miesiące po swojej premierze w Chinach. Tegoroczne przyspieszenie ma kluczowe znaczenie strategiczne.

    Tutaj krótkie wyjaśnienie: choć ostatnim flagowcem marki był OnePlus 13, kolejny nosić będzie już numer 15, liczba 14 zostanie pominięta, głównie ze względów kulturowych. Powodem jest tzw. tetrafobia, czyli rozpowszechniony w krajach Azji Wschodniej (w tym w Chinach) lęk przed liczbą „4”. W języku mandaryńskim i kantońskim wymowa słowa „cztery” (四, sì) brzmi niemal identycznie jak słowa „śmierć” (死, sǐ). Z tego samego powodu w wielu chińskich budynkach nie ma czwartego piętra.

    Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy OnePlus wykonuje taki ruch. W przeszłości firma w identyczny sposób pominęła model OnePlus 4, przechodząc z modelu OnePlus 3/3T bezpośrednio do OnePlus 5. Choć jest to decyzja podyktowana przesądem, firma sprytnie połączyła ją z marketingiem. Przeskok na „15” zbiega się w czasie z premierą nowego procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5, co tworzy zgrabną i łatwą do zapamiętania parę: OnePlus 15 z układem Gen 5.

    Jeśli te doniesienia się potwierdzą, OnePlus 15 ma szansę stać się pierwszym globalnie dostępnym smartfonem napędzanym przez najnowszy, flagowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. To pozwoliłoby firmie wyprzedzić nie tylko Samsunga, którego seria Galaxy S26 z tym samym układem spodziewana jest na rynku dopiero w styczniu 2026 roku, ale także realme, które niedawno chwaliło się zapowiedzą premiery swojego flagowca z topowym Snapdragonem pod koniec bieżącego roku. OnePlus wyraźnie chce zerwać z wizerunkiem firmy, która goni konkurencję, i samemu wyznaczyć tempo na początku nowego sezonu.

    Realme GT 8 Pro zadebiutuje w Polsce. Moc ma zapewnić Snapdragon 8 Elite Gen 5

    Oprócz daty premiery, znamy już kilka innych szczegółów na temat nadchodzącego modelu. OnePlus oficjalnie potwierdził, że sercem urządzenia będzie wspomniany Snapdragon 8 Elite Gen 5, a na rynki globalne trafi m.in. wariant kolorystyczny „Sand Storm”. Z innych przecieków dowiadujemy się o odświeżonym designie z kwadratową wyspą aparatów oraz płaskim wyświetlaczu z ultrasmukłymi ramkami (1,15 mm) i częstotliwością odświeżania 165 Hz.

    Jedną z najciekawszych zmian ma być jednak ta w aparacie. Po raz pierwszy od lat OnePlus zrezygnuje ze współpracy z legendarną marką Hasselblad (o czym już pisaliśmy, link poniżej). Zamiast tego, za przetwarzanie obrazu ma odpowiadać autorski silnik firmy o nazwie DetailMax Image Engine. To odważny krok, który pokaże, czy OnePlus jest w stanie samodzielnie rywalizować z fotograficzną czołówką.

    Koniec współpracy z Hasselblad. OnePlus prezentuje własny silnik DetailMax, który ma robić „prawdziwe” zdjęcia

    #Android #OnePlus #OnePlus15 #Plotki #premiera #przecieki #realmeNews #Samsung #smartfon #Snapdragon8EliteGen5

  51. OnePlus 15 zadebiutuje globalnie już w listopadzie? Firma chce wyprzedzić Samsunga

    Według najnowszych, nieoficjalnych doniesień, globalna premiera smartfona OnePlus 15 może odbyć się znacznie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

    Nowy przeciek wskazuje, że flagowiec chińskiej marki trafi na międzynarodowe rynki już 13 listopada 2025 roku, zaledwie kilkanaście dni po swoim chińskim debiucie zaplanowanym na 27 października. Taki ruch oznaczałby istotną zmianę strategii firmy i próbę wyprzedzenia największych konkurentów.

    Informacje, opublikowane przez serwis 91Mobiles, sugerują, że OnePlus zamierza w tym roku maksymalnie skrócić okres oczekiwania na swój flagowy model. Dla porównania, ubiegłoroczny OnePlus 13 zadebiutował na świecie dopiero pod koniec stycznia, prawie dwa miesiące po swojej premierze w Chinach. Tegoroczne przyspieszenie ma kluczowe znaczenie strategiczne.

    Tutaj krótkie wyjaśnienie: choć ostatnim flagowcem marki był OnePlus 13, kolejny nosić będzie już numer 15, liczba 14 zostanie pominięta, głównie ze względów kulturowych. Powodem jest tzw. tetrafobia, czyli rozpowszechniony w krajach Azji Wschodniej (w tym w Chinach) lęk przed liczbą „4”. W języku mandaryńskim i kantońskim wymowa słowa „cztery” (四, sì) brzmi niemal identycznie jak słowa „śmierć” (死, sǐ). Z tego samego powodu w wielu chińskich budynkach nie ma czwartego piętra.

    Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy OnePlus wykonuje taki ruch. W przeszłości firma w identyczny sposób pominęła model OnePlus 4, przechodząc z modelu OnePlus 3/3T bezpośrednio do OnePlus 5. Choć jest to decyzja podyktowana przesądem, firma sprytnie połączyła ją z marketingiem. Przeskok na „15” zbiega się w czasie z premierą nowego procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5, co tworzy zgrabną i łatwą do zapamiętania parę: OnePlus 15 z układem Gen 5.

    Jeśli te doniesienia się potwierdzą, OnePlus 15 ma szansę stać się pierwszym globalnie dostępnym smartfonem napędzanym przez najnowszy, flagowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. To pozwoliłoby firmie wyprzedzić nie tylko Samsunga, którego seria Galaxy S26 z tym samym układem spodziewana jest na rynku dopiero w styczniu 2026 roku, ale także realme, które niedawno chwaliło się zapowiedzą premiery swojego flagowca z topowym Snapdragonem pod koniec bieżącego roku. OnePlus wyraźnie chce zerwać z wizerunkiem firmy, która goni konkurencję, i samemu wyznaczyć tempo na początku nowego sezonu.

    Realme GT 8 Pro zadebiutuje w Polsce. Moc ma zapewnić Snapdragon 8 Elite Gen 5

    Oprócz daty premiery, znamy już kilka innych szczegółów na temat nadchodzącego modelu. OnePlus oficjalnie potwierdził, że sercem urządzenia będzie wspomniany Snapdragon 8 Elite Gen 5, a na rynki globalne trafi m.in. wariant kolorystyczny „Sand Storm”. Z innych przecieków dowiadujemy się o odświeżonym designie z kwadratową wyspą aparatów oraz płaskim wyświetlaczu z ultrasmukłymi ramkami (1,15 mm) i częstotliwością odświeżania 165 Hz.

    Jedną z najciekawszych zmian ma być jednak ta w aparacie. Po raz pierwszy od lat OnePlus zrezygnuje ze współpracy z legendarną marką Hasselblad (o czym już pisaliśmy, link poniżej). Zamiast tego, za przetwarzanie obrazu ma odpowiadać autorski silnik firmy o nazwie DetailMax Image Engine. To odważny krok, który pokaże, czy OnePlus jest w stanie samodzielnie rywalizować z fotograficzną czołówką.

    Koniec współpracy z Hasselblad. OnePlus prezentuje własny silnik DetailMax, który ma robić „prawdziwe” zdjęcia

    #Android #OnePlus #OnePlus15 #Plotki #premiera #przecieki #realmeNews #Samsung #smartfon #Snapdragon8EliteGen5

  52. Nadchodzi rewolucja w kamerach sportowych? Przecieki o DJI Osmo Action 6 robią wrażenie

    W sieci zawrzało od doniesień na temat nadchodzącej, flagowej kamery sportowej od DJI.

    Jeśli najnowsze przecieki okażą się prawdziwe, model Osmo Action 6 może nie tylko zdeklasować obecną ofertę konkurencji w postaci GoPro czy Insta360, ale również ustanowić zupełnie nowy standard w tej kategorii sprzętu. Wszystko za sprawą przełomowej, 1-calowej matrycy i szeregu innych ulepszeń.

    Najważniejszą i najbardziej ekscytującą informacją jest rzekome zastosowanie 1-calowego sensora obrazu. Byłby to pierwszy raz, kiedy matryca tej wielkości trafiłaby do kamery sportowej tej klasy. Większy sensor oznacza znacznie lepszą jakość obrazu, zwłaszcza w trudnych warunkach oświetleniowych, co od dawna jest bolączką tego typu urządzeń. DJI ma już doświadczenie z takimi matrycami w innych swoich produktach, jak kamera Osmo Pocket 3 czy dron Mini 5 Pro, co uwiarygadnia te doniesienia.

    DJI Mini 5 Pro debiutuje. To pierwszy dron mini z tak dużą matrycą i zaawansowanym trybem nocnym

    Na tym jednak nie koniec. Przecieki, które jako pierwszy opublikował serwis The New Camera, mówią również o możliwości nagrywania wideo w rozdzielczości 8K. Kamerze mają towarzyszyć zaawansowane tryby zwolnionego tempa – 4K w 120 klatkach na sekundę oraz 1080p w 240 kl./s. O stabilność ujęć ma zadbać nowa generacja systemu RockSteady 4.0, wspierana przez AI w funkcji utrzymywania horyzontu (HorizonSteady). Urządzenie ma też oferować 64 GB wbudowanej pamięci oraz slot na karty microSD.

    Kolejnym polem, na którym DJI chce wyprzedzić rywali, ma być zaawansowana integracja ze smartwatchami. Już obecny model potrafi nakładać na wideo dane z zegarków Garmin czy Apple Watch, takie jak prędkość czy tętno. Osmo Action 6 ma pójść o krok dalej, umożliwiając nie tylko integrację szerszego zakresu danych (np. kadencja, tempo, dane z nurkowania), ale również wykorzystanie smartwatcha jako zdalnego pilota do sterowania kamerą.

    Leaked images of the DJI Osmo Action 6 reveal a wrist-friendly design with a larger sensor and improved controls.

    Expect 8K video, real-time data integration with smartwatches, and enhanced stability.

    Launching mid-October!

    (1/2) pic.twitter.com/exstgHdOPW

    — DJI Rumors (@djirumor) September 21, 2025

    Choć na razie to wciąż nieoficjalne informacje, wszystko wskazuje na to, że w przeciwieństwie do poprzednich, raczej ewolucyjnych modeli, Osmo Action 6 będzie skokiem generacyjnym. Plotki mówią o premierze planowanej na październik. Fani marki, którzy śledzą nowości od DJI (o których piszemy również na naszych łamach), zdecydowanie mają na co czekać.

    DJI rzuca wyzwanie rynkowi kamer 360. Ten sprzęt ma zmienić zasady gry

    #1CalowaMatryca #8K #actionCam #DJI #DJIOsmoAction6 #GoPro #Insta360 #kameraSportowa #news #przecieki

  53. Nadchodzi rewolucja w kamerach sportowych? Przecieki o DJI Osmo Action 6 robią wrażenie

    W sieci zawrzało od doniesień na temat nadchodzącej, flagowej kamery sportowej od DJI.

    Jeśli najnowsze przecieki okażą się prawdziwe, model Osmo Action 6 może nie tylko zdeklasować obecną ofertę konkurencji w postaci GoPro czy Insta360, ale również ustanowić zupełnie nowy standard w tej kategorii sprzętu. Wszystko za sprawą przełomowej, 1-calowej matrycy i szeregu innych ulepszeń.

    Najważniejszą i najbardziej ekscytującą informacją jest rzekome zastosowanie 1-calowego sensora obrazu. Byłby to pierwszy raz, kiedy matryca tej wielkości trafiłaby do kamery sportowej tej klasy. Większy sensor oznacza znacznie lepszą jakość obrazu, zwłaszcza w trudnych warunkach oświetleniowych, co od dawna jest bolączką tego typu urządzeń. DJI ma już doświadczenie z takimi matrycami w innych swoich produktach, jak kamera Osmo Pocket 3 czy dron Mini 5 Pro, co uwiarygadnia te doniesienia.

    DJI Mini 5 Pro debiutuje. To pierwszy dron mini z tak dużą matrycą i zaawansowanym trybem nocnym

    Na tym jednak nie koniec. Przecieki, które jako pierwszy opublikował serwis The New Camera, mówią również o możliwości nagrywania wideo w rozdzielczości 8K. Kamerze mają towarzyszyć zaawansowane tryby zwolnionego tempa – 4K w 120 klatkach na sekundę oraz 1080p w 240 kl./s. O stabilność ujęć ma zadbać nowa generacja systemu RockSteady 4.0, wspierana przez AI w funkcji utrzymywania horyzontu (HorizonSteady). Urządzenie ma też oferować 64 GB wbudowanej pamięci oraz slot na karty microSD.

    Kolejnym polem, na którym DJI chce wyprzedzić rywali, ma być zaawansowana integracja ze smartwatchami. Już obecny model potrafi nakładać na wideo dane z zegarków Garmin czy Apple Watch, takie jak prędkość czy tętno. Osmo Action 6 ma pójść o krok dalej, umożliwiając nie tylko integrację szerszego zakresu danych (np. kadencja, tempo, dane z nurkowania), ale również wykorzystanie smartwatcha jako zdalnego pilota do sterowania kamerą.

    Leaked images of the DJI Osmo Action 6 reveal a wrist-friendly design with a larger sensor and improved controls.

    Expect 8K video, real-time data integration with smartwatches, and enhanced stability.

    Launching mid-October!

    (1/2) pic.twitter.com/exstgHdOPW

    — DJI Rumors (@djirumor) September 21, 2025

    Choć na razie to wciąż nieoficjalne informacje, wszystko wskazuje na to, że w przeciwieństwie do poprzednich, raczej ewolucyjnych modeli, Osmo Action 6 będzie skokiem generacyjnym. Plotki mówią o premierze planowanej na październik. Fani marki, którzy śledzą nowości od DJI (o których piszemy również na naszych łamach), zdecydowanie mają na co czekać.

    DJI rzuca wyzwanie rynkowi kamer 360. Ten sprzęt ma zmienić zasady gry

    #1CalowaMatryca #8K #actionCam #DJI #DJIOsmoAction6 #GoPro #Insta360 #kameraSportowa #news #przecieki

  54. Nadchodzi rewolucja w kamerach sportowych? Przecieki o DJI Osmo Action 6 robią wrażenie

    W sieci zawrzało od doniesień na temat nadchodzącej, flagowej kamery sportowej od DJI.

    Jeśli najnowsze przecieki okażą się prawdziwe, model Osmo Action 6 może nie tylko zdeklasować obecną ofertę konkurencji w postaci GoPro czy Insta360, ale również ustanowić zupełnie nowy standard w tej kategorii sprzętu. Wszystko za sprawą przełomowej, 1-calowej matrycy i szeregu innych ulepszeń.

    Najważniejszą i najbardziej ekscytującą informacją jest rzekome zastosowanie 1-calowego sensora obrazu. Byłby to pierwszy raz, kiedy matryca tej wielkości trafiłaby do kamery sportowej tej klasy. Większy sensor oznacza znacznie lepszą jakość obrazu, zwłaszcza w trudnych warunkach oświetleniowych, co od dawna jest bolączką tego typu urządzeń. DJI ma już doświadczenie z takimi matrycami w innych swoich produktach, jak kamera Osmo Pocket 3 czy dron Mini 5 Pro, co uwiarygadnia te doniesienia.

    DJI Mini 5 Pro debiutuje. To pierwszy dron mini z tak dużą matrycą i zaawansowanym trybem nocnym

    Na tym jednak nie koniec. Przecieki, które jako pierwszy opublikował serwis The New Camera, mówią również o możliwości nagrywania wideo w rozdzielczości 8K. Kamerze mają towarzyszyć zaawansowane tryby zwolnionego tempa – 4K w 120 klatkach na sekundę oraz 1080p w 240 kl./s. O stabilność ujęć ma zadbać nowa generacja systemu RockSteady 4.0, wspierana przez AI w funkcji utrzymywania horyzontu (HorizonSteady). Urządzenie ma też oferować 64 GB wbudowanej pamięci oraz slot na karty microSD.

    Kolejnym polem, na którym DJI chce wyprzedzić rywali, ma być zaawansowana integracja ze smartwatchami. Już obecny model potrafi nakładać na wideo dane z zegarków Garmin czy Apple Watch, takie jak prędkość czy tętno. Osmo Action 6 ma pójść o krok dalej, umożliwiając nie tylko integrację szerszego zakresu danych (np. kadencja, tempo, dane z nurkowania), ale również wykorzystanie smartwatcha jako zdalnego pilota do sterowania kamerą.

    Leaked images of the DJI Osmo Action 6 reveal a wrist-friendly design with a larger sensor and improved controls.

    Expect 8K video, real-time data integration with smartwatches, and enhanced stability.

    Launching mid-October!

    (1/2) pic.twitter.com/exstgHdOPW

    — DJI Rumors (@djirumor) September 21, 2025

    Choć na razie to wciąż nieoficjalne informacje, wszystko wskazuje na to, że w przeciwieństwie do poprzednich, raczej ewolucyjnych modeli, Osmo Action 6 będzie skokiem generacyjnym. Plotki mówią o premierze planowanej na październik. Fani marki, którzy śledzą nowości od DJI (o których piszemy również na naszych łamach), zdecydowanie mają na co czekać.

    DJI rzuca wyzwanie rynkowi kamer 360. Ten sprzęt ma zmienić zasady gry

    #1CalowaMatryca #8K #actionCam #DJI #DJIOsmoAction6 #GoPro #Insta360 #kameraSportowa #news #przecieki