home.social

#asystentai — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #asystentai, aggregated by home.social.

  1. Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    Google zaliczyło w weekend majowy niezłą wpadkę, która zdradza plany firmy na nadchodzącą konferencję I/O 2026.

    Przez przypadek do oficjalnego sklepu Play trafiła eksperymentalna aplikacja COSMO – zaawansowany asystent AI dla urządzeń z Androidem. Choć program został bardzo szybko usunięty ze sklepu, zdążył ujawnić, jak w niedalekiej przyszłości zmieni się obsługa naszych smartfonów. Zamiast prostego czatbota, dostaniemy narzędzie, które ma aktywnie przewidywać nasze potrzeby.

    Gigabajtowa aplikacja i sztuczna inteligencja w kieszeni

    COSMO to projekt stworzony przez dział Google Research, który wylądował na głównym koncie wydawcy jako potężna paczka o wadze 1,13 GB. Taki rozmiar nie jest przypadkowy – aplikacja ma wbudowany lokalny model językowy Gemini Nano. Oznacza to, że asystent potrafi przetwarzać informacje bezpośrednio na smartfonie, bez konieczności łączenia się z chmurą.`

    W teorii to dla potencjalnego użytkownika świetna wiadomość, bo oznacza większą prywatność i błyskawiczny czas reakcji bez pożerania pakietu danych. W ustawieniach wyciekłej aplikacji użytkownicy mogli zresztą wybrać, czy chcą korzystać wyłącznie z lokalnego modelu Nano, z zewnętrznych serwerów (oznaczonych skrótem „PI”), czy z trybu hybrydowego. Program prosił również o dostęp do ekranu i pozwalał na konfigurację dopasowania głosowego (Voice Match).

    Co potrafi nowy eksperyment od Google?

    Chociaż interfejs udostępnionej aplikacji był niezwykle surowy, lista ukrytych w niej „Umiejętności” (Skills) robi ogromne wrażenie. COSMO zaprojektowano tak, by działał w tle i reagował na szerszy kontekst naszych codziennych spraw. Przykładowo, jeśli w konwersacji padnie propozycja spotkania, asystent sam zaproponuje dodanie wydarzenia do kalendarza. Z kolei wzmianka o konkretnym zdjęciu wywoła automatyczne wyszukiwanie fotografii w galerii, byśmy mogli od razu się nią podzielić, bez przerywania rozmowy.

    Na tym możliwości się nie kończą. Program ma oferować między innymi:

    • Funkcję Deep Research do zaawansowanego zbierania i podsumowywania wielu źródeł w jeden raport.
    • Opcję Recall, która ułatwia przypominanie sobie ważnych informacji.
    • Narzędzie Document Writer, które automatycznie przygotowuje dokumenty, listy i streszczenia, o których wspomnimy.
    • Automatyczne tłumaczenie trudnego żargonu i podsumowywanie zakończonych konwersacji.

    Przedwczesna premiera przed wielkim wydarzeniem

    Wypuszczenie tak zaawansowanego, ale wciąż ewidentnie testowego narzędzia dla każdego użytkownika to wypadek przy pracy. Aplikacja nie była przeznaczona dla zwykłych konsumentów i zniknęła już z serwerów. Biorąc jednak pod uwagę zbliżającą się majową konferencję Google I/O 2026, możemy być pewni, że COSMO to poligon doświadczalny. Przetestowane w nim inteligentne funkcje z dużym prawdopodobieństwem trafią niedługo do oficjalnej wersji Gemini, całkowicie redefiniując to, czego oczekujemy od smartfonów.

    Czy asystent AI może pogłębić kryzys psychiczny? Grok i Gemini oblewają test bezpieczeństwa, Claude stawia granice

    #Android #aplikacjeMobilne #asystentAI #COSMO #GeminiNano #Google #GoogleIO2026 #sztucznaInteligencja #wyciek
  2. Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    Google zaliczyło w weekend majowy niezłą wpadkę, która zdradza plany firmy na nadchodzącą konferencję I/O 2026.

    Przez przypadek do oficjalnego sklepu Play trafiła eksperymentalna aplikacja COSMO – zaawansowany asystent AI dla urządzeń z Androidem. Choć program został bardzo szybko usunięty ze sklepu, zdążył ujawnić, jak w niedalekiej przyszłości zmieni się obsługa naszych smartfonów. Zamiast prostego czatbota, dostaniemy narzędzie, które ma aktywnie przewidywać nasze potrzeby.

    Gigabajtowa aplikacja i sztuczna inteligencja w kieszeni

    COSMO to projekt stworzony przez dział Google Research, który wylądował na głównym koncie wydawcy jako potężna paczka o wadze 1,13 GB. Taki rozmiar nie jest przypadkowy – aplikacja ma wbudowany lokalny model językowy Gemini Nano. Oznacza to, że asystent potrafi przetwarzać informacje bezpośrednio na smartfonie, bez konieczności łączenia się z chmurą.`

    W teorii to dla potencjalnego użytkownika świetna wiadomość, bo oznacza większą prywatność i błyskawiczny czas reakcji bez pożerania pakietu danych. W ustawieniach wyciekłej aplikacji użytkownicy mogli zresztą wybrać, czy chcą korzystać wyłącznie z lokalnego modelu Nano, z zewnętrznych serwerów (oznaczonych skrótem „PI”), czy z trybu hybrydowego. Program prosił również o dostęp do ekranu i pozwalał na konfigurację dopasowania głosowego (Voice Match).

    Co potrafi nowy eksperyment od Google?

    Chociaż interfejs udostępnionej aplikacji był niezwykle surowy, lista ukrytych w niej „Umiejętności” (Skills) robi ogromne wrażenie. COSMO zaprojektowano tak, by działał w tle i reagował na szerszy kontekst naszych codziennych spraw. Przykładowo, jeśli w konwersacji padnie propozycja spotkania, asystent sam zaproponuje dodanie wydarzenia do kalendarza. Z kolei wzmianka o konkretnym zdjęciu wywoła automatyczne wyszukiwanie fotografii w galerii, byśmy mogli od razu się nią podzielić, bez przerywania rozmowy.

    Na tym możliwości się nie kończą. Program ma oferować między innymi:

    • Funkcję Deep Research do zaawansowanego zbierania i podsumowywania wielu źródeł w jeden raport.
    • Opcję Recall, która ułatwia przypominanie sobie ważnych informacji.
    • Narzędzie Document Writer, które automatycznie przygotowuje dokumenty, listy i streszczenia, o których wspomnimy.
    • Automatyczne tłumaczenie trudnego żargonu i podsumowywanie zakończonych konwersacji.

    Przedwczesna premiera przed wielkim wydarzeniem

    Wypuszczenie tak zaawansowanego, ale wciąż ewidentnie testowego narzędzia dla każdego użytkownika to wypadek przy pracy. Aplikacja nie była przeznaczona dla zwykłych konsumentów i zniknęła już z serwerów. Biorąc jednak pod uwagę zbliżającą się majową konferencję Google I/O 2026, możemy być pewni, że COSMO to poligon doświadczalny. Przetestowane w nim inteligentne funkcje z dużym prawdopodobieństwem trafią niedługo do oficjalnej wersji Gemini, całkowicie redefiniując to, czego oczekujemy od smartfonów.

    Czy asystent AI może pogłębić kryzys psychiczny? Grok i Gemini oblewają test bezpieczeństwa, Claude stawia granice

    #Android #aplikacjeMobilne #asystentAI #COSMO #GeminiNano #Google #GoogleIO2026 #sztucznaInteligencja #wyciek
  3. AI już nie zgubi kontekstu. Google wprowadza Notatniki do darmowego Gemini

    Praca ze sztuczną inteligencją bywa męcząca, gdy po kilku dniach chcesz wrócić do starego projektu, a algorytm zdążył już zgubić kontekst.

    Google zaczęło właśnie wdrażać na to sensowne rozwiązanie. Funkcja tworzenia notatników, znana z projektu NotebookLM, sukcesywnie trafia do standardowej, darmowej wersji aplikacji Gemini. To jedna z najbardziej praktycznych zmian w codziennym korzystaniu z AI dla każdego, kto używa asystenta do czegoś więcej niż pisania luźnych zapytań. W praktyce oznacza to przejście z jednorazowych rozmów do długoterminowej pracy projektowej – bliższej temu, jak korzystamy z klasycznych narzędzi biurowych.

    Mała, ale kluczowa zmiana. Google nareszcie ułatwi nawigację w NotebookLM

    Twój asystent dostaje własne foldery

    Zamiast przekopywać się przez długą listę starych czatów, na bocznym pasku strony gemini.google.com z czasem pojawi się nowa zakładka „Notebooks” (lub Notatniki). To działa jak zwykłe segregatory na dokumenty – zakładasz osobne miejsce dla konkretnego tematu i wrzucasz tam wybrane rozmowy z asystentem, pliki PDF czy inne teksty.

    Co najważniejsze, w obrębie danego notatnika sztuczna inteligencja trzyma stały kontekst. Jeśli założysz projekt „Analiza rynku”, Gemini będzie czerpać wiedzę wyłącznie ze zgromadzonych tam materiałów. To spora zaleta, bo zauważalnie zmniejsza ryzyko zmyślania faktów przez algorytm. Możesz tam też na stałe zdefiniować, w jakim tonie asystent ma Ci odpowiadać.

    Limity, które w zupełności wystarczą

    Do tej pory zaawansowane organizowanie pracy było domeną płatnych subskrypcji. Teraz Google udostępnia tę funkcję bezpłatnie, pozwalając na podpięcie do 50 źródeł do jednego notatnika. Do codziennej pracy biurowej czy na studia – w sam raz. Subskrybenci planów AI Plus, Pro i Ultra mają wyższe limity (od 100 do 600 źródeł w projekcie).

    Wartością dodaną z NotebookLM jest też łatwy eksport. Na podstawie zebranych materiałów można kilkoma kliknięciami wygenerować infografikę lub krótkie podsumowanie audio lub wideo.

    Proces udostępniania nowej funkcji już się rozpoczął i obejmuje na razie przeglądarkową wersję Gemini. Właściciele aplikacji mobilnych oraz wersji na system macOS otrzymają nową sekcję w najbliższym czasie, więc jeśli jeszcze nie widzisz jej u siebie, uzbrój się w odrobinę cierpliwości.

    #AIZaDarmo #asystentAI #Gemini #Google #NotebookLM #nowościTechnologiczne #organizacjaPracy #produktywność #sztucznaInteligencja
  4. Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)

    Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.

    Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.

    Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple

    Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne

    Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.

    Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.

    Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie

    Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.

    Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem

    To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.

    #asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja
  5. Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)

    Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.

    Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.

    Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple

    Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne

    Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.

    Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.

    Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie

    Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.

    Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem

    To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.

    #asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja
  6. Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)

    Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.

    Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.

    Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple

    Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne

    Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.

    Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.

    Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie

    Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.

    Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem

    To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.

    #asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja
  7. Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)

    Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.

    Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.

    Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple

    Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne

    Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.

    Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.

    Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie

    Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.

    Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem

    To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.

    #asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja
  8. Asystent AI, który naprawdę pracuje na twoich plikach. Perplexity Personal Computer debiutuje na Macu (i przeraża ceną)

    Pamiętasz czasy, gdy asystenci sztucznej inteligencji żyli wyłącznie w chmurze i czekali, aż wpiszesz im komendę w okienku przeglądarki? To już przeszłość. Zwłaszcza gdy masz Maca i… gruby portfel.

    Twórcy Perplexity oficjalnie uruchomili zapowiadaną wcześniej funkcję Personal Computer dla komputerów Apple. Zamiast kolejnego chatbota dostajemy „wirtualnego pracownika”, który działa w tle, automatycznie przegląda lokalne pliki i integruje się z systemowymi aplikacjami macOS. Jest jednak pewien szkopuł – cena, która błyskawicznie chłodzi entuzjazm przeciętnego użytkownika.

    Od agenta w chmurze do lokalnego węzła na biurku. Perplexity idzie o krok dalej niż Apple

    Twój Mac jako autonomiczne centrum operacyjne

    Co dokładnie zmienia Personal Computer? Zamiast polegać na zewnętrznych serwerach przy prostych zadaniach, rozwiązanie przenosi ciężar operacyjny wprost na dysk twojego komputera. Aplikacja łączy się z rodzimymi programami Apple, takimi jak iMessage, Mail czy Kalendarz, uzyskując jednocześnie – zgodnie z zapewnieniami producenta – bezpieczny dostęp do lokalnych folderów. Dzięki temu może wyszukiwać, analizować, a nawet edytować dokumenty bez konieczności ręcznego „karmienia” modelu danymi.

    Prawdziwy potencjał tego środowiska ujawnia się po zainstalowaniu go na stacjonarnym Macu mini. W takiej konfiguracji sprzętowej wirtualny agent może działać w tle 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Świetnie wypada też integracja mobilna – jadąc pociągiem, możesz zainicjować złożone zadanie prosto z iPhone’a, a twój domowy sprzęt po prostu wykona polecenie na fizycznych plikach, każdorazowo weryfikując autoryzację przez system 2FA.

    Ekskluzywny klub za 200 dolarów miesięcznie

    Jeśli już zacierasz ręce na myśl o zautomatyzowaniu swojej codziennej biurokracji, radzę wziąć głęboki oddech. Perplexity jasno pozycjonuje swoją nowość jako potężne narzędzie dla wąskiego grona profesjonalistów.

    Pełen dostęp do funkcji Personal Computer na Maca wymaga nowej subskrypcji Perplexity Max, którą wyceniono na zaporowe 200 dolarów miesięcznie. Popularny wśród użytkowników plan Pro (za 20 dolarów) zapewnia dostęp wyłącznie do okrojonej, webowej wersji asystenta nazwanej Perplexity Computer. Tak drastyczny próg wejścia wyraźnie pokazuje, że firma celuje w zaawansowanych analityków i menedżerów, dla których oszczędność kilkudziesięciu godzin w miesiącu warta jest każdych pieniędzy.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    Ekosystem, który jest rynkowym wyzwaniem

    To śmiały ruch, który stanowi bezpośrednią rękawicę rzuconą rynkowym gigantom. Oprócz asystenta desktopowego, firma niedawno udostępniła również Comet – dedykowaną, inteligentną przeglądarkę dla użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Skończył się czas imponowania generowaniem wierszyków. Wchodzimy w erę asystentów typu agentic AI, gdzie system sam wykonuje ustrukturyzowaną pracę wewnątrz naszych własnych aplikacji. Perplexity pokazuje, jak to powinno działać na sprzęcie Apple, tyle że przy cenie 200 dolarów miesięcznie, dla absolutnej większości użytkowników pozostanie to wyłącznie intrygującą ciekawostką.

    #asystentAI #automatyzacjaPracy #Mac #MacMini #macOS #Perplexity #PerplexityMax #personalComputer #sztucznaInteligencja
  9. MOVA idzie dalej niż roboty sprzątające. Asystent AI przypinany do smartfona i głośniki na start

    Marka MOVA, znana do tej pory na polskim rynku z produkcji zaawansowanych urządzeń do utrzymania czystości, wykonuje zwrot w swojej strategii.

    Firma wkracza w zupełnie nową dla siebie kategorię, wprowadzając inteligentny dyktafon napędzany sztuczną inteligencją oraz linię plenerowych głośników Bluetooth. Zdejmujemy warstwę marketingu i sprawdzamy, co dokładnie trafiło na półki.

    Asystent AI w formacie karty kredytowej

    Zdecydowanie najciekawszym elementem nowej oferty jest MOVA TPEAK AI Note. To nie jest zwykły dyktafon. Urządzenie ma zaledwie 2,89 mm grubości (odpowiada to trzem kartom kredytowym) i waży skromne 28 gramów. Zamiast nosić je w kieszeni, doczepia się je magnetycznie bezpośrednio do pleców smartfona.

    Sprzęt zasila bateria o pojemności 130 mAh, co według specyfikacji pozwala na 24 godziny ciągłego nagrywania. Dyktafon wspiera również standard bezprzewodowego ładowania Qi, co umożliwia awaryjne zasilanie go prosto z telefonu (jeśli ten posiada funkcję ładowania zwrotnego).

    Prawdziwa potęga tego gadżetu kryje się jednak w oprogramowaniu zintegrowanym z modelami językowymi (w tym ChatGPT). Możliwości asystenta można podzielić na dwa główne bloki:

    • Nagrywanie:
      • Automatyczny start i zatrzymywanie zapisu po wykryciu głosu.
      • Samodzielne rozpoznawanie kontekstu (rozmowa telefoniczna vs spotkanie na żywo).
      • Rozróżnianie od 3 do 5 mówców podczas jednego nagrania.
    • Analiza i przetwarzanie:
      • Konwersja mowy na tekst w czasie rzeczywistym (transkrypcja).
      • Tłumaczenie rozmów na żywo.
      • Generowanie zwięzłych podsumowań spotkań na podstawie szablonów.
      • Tworzenie map myśli.

    Transfer plików między dyktafonem a telefonem odbywa się przez dwupasmowe Wi-Fi, co pozwala na błyskawiczne zgranie materiału. Jak deklaruje producent, przesłanie godzinnego nagrania zajmuje około 10 sekund.

    Dźwięk na plener. Synchronizacja do 100 głośników

    Drugim filarem dzisiejszej premiery jest sprzęt audio. Producent pokazał dwa nowe głośniki bazujące na najnowszym standardzie Bluetooth V6.0. Kluczową nowością jest tu wsparcie dla funkcji Stereo Mode, pozwalającej na bezprzewodową synchronizację nawet do 100 głośników jednocześnie.

    MOVA TPEAK S1 Mini: kompaktowy, outdoorowy głośnik z 45-milimetrowym przetwornikiem o mocy 6W. Posiada certyfikat odporności na pył i wodę IP67. Ogniwo o pojemności 2000 mAh wystarcza na 25 godzin odtwarzania muzyki. Obsługuje także bezpośrednie odtwarzanie z kart microSD (TF) i tryb karty dźwiękowej pod USB-C.

    MOVA TPEAK S1: większy, 20-watowy model wykorzystujący przetwornik z potrójną membraną. Jego wyróżnikiem jest wbudowany pierścień RGB z pięcioma trybami podświetlenia pulsującego w rytm muzyki. Bateria zapewnia do 8 godzin pracy, a konstrukcja posiada certyfikat wodoodporności IPX7.

    Ceny i dostępność w Polsce

    MOVA od razu wrzuca sprzęt do największych polskich sieci handlowych (m.in. RTV Euro AGD, Media Expert czy Komputronik) oraz na platformę Allegro. Od 1 do 26 kwietnia 2026 roku obowiązują ceny promocyjne:

    • MOVA TPEAK AI Note: sugerowana cena 649 zł (w promocji taniej nawet o 31%).
    • MOVA TPEAK S1: sugerowana cena 299 zł (w promocji do 30% taniej).
    • MOVA TPEAK S1 Mini: sugerowana cena 169 zł (w promocji do 30% taniej).

    O ile na rynku taniego audio konkurencja jest gigantyczna, to dyktafon AI doczepiany na magnes prezentuje się jako niezwykle praktyczne narzędzie. Przy cenie promocyjnej wynoszącej około 450 zł to gadżet, obok którego żaden student, dziennikarz czy pracownik spędzający życie na spotkaniach nie przejdzie obojętnie – o ile oczywiście realne działanie sprzętu dorówna obietnicom producenta.

    MOVA idzie na całość: robot-kosiarka jak czołg i ponad 200 narzędzi w jednym systemie [galeria]

    #asystentAI #ChatGPT #dyktafonAI #głośnikBluetooth #MOVA #nowościTechnologiczne #smartHome #sztucznaInteligencja #TPEAKAINote #TPEAKS1 #TPEAKS1Mini
  10. Mała, ale kluczowa zmiana. Google nareszcie ułatwi nawigację w NotebookLM

    Niedawno pisaliśmy o potężnej, płatnej funkcji „Cinematic Video Overviews” w NotebookLM. Okazuje się jednak, że Google przygotowuje również mniejsze, ale niezwykle praktyczne ulepszenia interfejsu, które znacząco ułatwią życie użytkownikom bezpłatnej wersji tego narzędzia.

    Popularność NotebookLM rośnie w niesamowitym tempie. Problem polega na tym, że osoby intensywnie korzystające z tego asystenta badawczego szybko gromadzą na swoim koncie dziesiątki różnych projektów (notatników). Do tej pory interfejs usługi był pod tym względem dość spartański – znalezienie starszego dokumentu w zakładce „Moje notatniki” wymagało żmudnego, ręcznego przewijania strony głównej.

    Jak donosi branżowy informator ukrywający się pod pseudonimem TestingCatalog, inżynierowie z Mountain View zamierzają wreszcie rozwiązać ten problem. W przygotowaniu są dwie użyteczne nowości:

    • Wyszukiwarka notatników: na ekranie głównym NotebookLM pojawi się dedykowany przycisk wyszukiwania. Zamiast przewijać ich listę, wystarczy wpisać kilka pierwszych liter tytułu projektu, aby natychmiast go wywołać.
    • Przypinanie projektów: to rozwiązanie doskonale znane z komunikatorów internetowych. Użytkownicy otrzymają możliwość przypinania najważniejszych lub aktualnie edytowanych notatników na samej górze ekranu głównego. Dzięki temu kluczowe materiały będą zawsze pod ręką.

    Brak tak podstawowych funkcji w tak zaawansowanym narzędziu opartym na sztucznej inteligencji był dotąd sporym niedopatrzeniem. Obie funkcje znajdują się obecnie w fazie rozwoju. Biorąc pod uwagę ich czysto użytkowy charakter, można bezpiecznie założyć, że trafią one do wszystkich użytkowników usługi za darmo, w przeciwieństwie do zaawansowanych funkcji wideo zablokowanych za paywallem subskrypcji AI Ultra.

    NotebookLM wchodzi na wyższy poziom. Google prezentuje kinowe podsumowania wideo

    #asystentAI #funkcjeNotebookLM #GoogleNotebookLM #interfejsAI #NotebookLMAktualizacja #sztucznaInteligencjaGoogle #wyszukiwarkaWNotebookLM
  11. Koniec irytującego znikania. Gemini na Androidzie wreszcie pozwoli na prawdziwy multitasking

    Ile razy zdarzyło Ci się poprosić asystenta AI o napisanie maila, tylko po to, by stracić całą treść po przypadkowym tapnięciu w tło? Google wreszcie naprawia największą wadę interfejsu Gemini na Androidzie.

    Do tej pory korzystanie z Gemini jako nakładki na system przypominało stąpanie po cienkim lodzie. Wystarczył jeden fałszywy ruch – dotknięcie ekranu poza oknem asystenta – by Gemini się zamykało, zabierając ze sobą całą konwersację. Chciałeś sprawdzić coś w innej aplikacji w trakcie generowania odpowiedzi? Zapomnij.

    Pływający przycisk ratuje sytuację

    Jak donosi Android Authority (powołując się na analizę kodu beta wersji aplikacji Google), nadchodzi rozwiązanie. Zamiast znikać bez śladu, zminimalizowane okno Gemini zamieni się w mały, pływający przycisk (FAB; floating action button) przy krawędzi ekranu.

    To zmienia zasady gry. Dlaczego? Bo daje użytkownikowi szereg korzyści:

    • Ciągłość pracy: możesz zlecić Gemini skomplikowane zadanie, zminimalizować je, popracować w innej apce i wrócić do gotowego wyniku jednym tapnięciem.
    • Kontekst: możesz skakać między aplikacjami, kopiując dane potrzebne do promptu, bez resetowania sesji.
    • Wygoda: dopiero gdy skończysz, przesuwasz przycisk do krawędzi (gest swipe), by zamknąć asystenta całkowicie.

    Google szykuje się na rok 2026

    Ta zmiana to element większej układanki. Google potwierdziło już, że w 2026 roku Gemini całkowicie zastąpi klasycznego Asystenta Google. Aby to się udało bez buntu użytkowników, AI musi działać w tle tak płynnie, jak stary dobry Asystent, a nie blokować cały ekran.

    W połączeniu z niedawną premierą lżejszego modelu Gemini 3 Flash, Google wyraźnie czyści przedpole przed nowym rokiem, usuwając irytujące „choroby wieku dziecięcego” swojej sztucznej inteligencji.

    Gemini 3 Flash: to nie jest wersja „Lite”. W kodowaniu bije nawet wersję Pro

    #aktualizacja #Android #asystentAI #Gemini #Google #GoogleApp #multitasking
  12. Mała zmiana w Gemini, która wiele ułatwia. Koniec z komendami typu @YouTube i @Mapy

    Google wprowadza istotną aktualizację swojego asystenta AI, Gemini, która ma na celu uczynienie rozmów z nim bardziej naturalnymi.

    Z interfejsu znikają specjalne komendy wywołujące aplikacje, takie jak „@Google Maps” czy „@YouTube”. Nie oznacza to jednak usunięcia funkcji, a ich pełną, automatyczną integrację.

    Dotychczas, aby zadać Gemini pytanie dotyczące konkretnej usługi Google, użytkownicy musieli korzystać ze specjalnego znacznika „@”, podobnie jak w innych narzędziach AI, aby aktywować odpowiednie rozszerzenie. Przykładowo, trzeba było wpisać „@YouTube znajdź film o…” lub „@Google Maps podaj trasę do…”. Teraz ten wymóg znika.

    Jak nie dać się oszukać w sieci? 6 nowości od Google, które chronią Twoje dane i konto

    Zmiana polega na tym, że Gemini ma być na tyle inteligentne, by samodzielnie zrozumieć intencje użytkownika na podstawie kontekstu pytania. Zamiast wpisywać komendę, wystarczy teraz zapytać w naturalny sposób, np. „Gdzie jest najbliższa kawiarnia i o której się otwiera?” lub „Pokaż mi loty do Tokio i zaproponuj, co można tam robić”. Gemini automatycznie rozpozna, że ma skorzystać z danych Map, Lotów czy YouTube, aby udzielić odpowiedzi.

    Zniknięcie znaczników „@” z pola podpowiedzi to świadoma decyzja projektowa. Google chce, aby użytkownicy wchodzili w interakcję z AI w sposób płynny i konwersacyjny, bez konieczności zastanawiania się, którą „wtyczkę” należy w danym momencie aktywować. To krok w stronę uczynienia z Gemini bardziej zintegrowanego asystenta, a mniej technicznego narzędzia.

    Warto również zauważyć, że sama nazwa tych integracji uległa zmianie. Dotychczasowa sekcja „Rozszerzenia” (Extensions) w ustawieniach Gemini została przemianowana na „Połączone aplikacje” (Connected Apps). Wciąż znajdują się tam kluczowe usługi, takie jak Google Workspace (Kalendarz, Dysk, Gmail), Google Photos, czy YouTube Music, co pokazuje, jak głęboko asystent jest zintegrowany z całym ekosystemem.

    Google prezentuje Veo 3.1. Lepszy dźwięk i edycja w wideo generowanym przez AI

    #AI #aktualizacja #asystentAI #Gemini #Google #googleMaps #interfejs #news #PołączoneAplikacje #sztucznaInteligencja #YouTube

  13. Mała zmiana w Gemini, która wiele ułatwia. Koniec z komendami typu @YouTube i @Mapy

    Google wprowadza istotną aktualizację swojego asystenta AI, Gemini, która ma na celu uczynienie rozmów z nim bardziej naturalnymi.

    Z interfejsu znikają specjalne komendy wywołujące aplikacje, takie jak „@Google Maps” czy „@YouTube”. Nie oznacza to jednak usunięcia funkcji, a ich pełną, automatyczną integrację.

    Dotychczas, aby zadać Gemini pytanie dotyczące konkretnej usługi Google, użytkownicy musieli korzystać ze specjalnego znacznika „@”, podobnie jak w innych narzędziach AI, aby aktywować odpowiednie rozszerzenie. Przykładowo, trzeba było wpisać „@YouTube znajdź film o…” lub „@Google Maps podaj trasę do…”. Teraz ten wymóg znika.

    Jak nie dać się oszukać w sieci? 6 nowości od Google, które chronią Twoje dane i konto

    Zmiana polega na tym, że Gemini ma być na tyle inteligentne, by samodzielnie zrozumieć intencje użytkownika na podstawie kontekstu pytania. Zamiast wpisywać komendę, wystarczy teraz zapytać w naturalny sposób, np. „Gdzie jest najbliższa kawiarnia i o której się otwiera?” lub „Pokaż mi loty do Tokio i zaproponuj, co można tam robić”. Gemini automatycznie rozpozna, że ma skorzystać z danych Map, Lotów czy YouTube, aby udzielić odpowiedzi.

    Zniknięcie znaczników „@” z pola podpowiedzi to świadoma decyzja projektowa. Google chce, aby użytkownicy wchodzili w interakcję z AI w sposób płynny i konwersacyjny, bez konieczności zastanawiania się, którą „wtyczkę” należy w danym momencie aktywować. To krok w stronę uczynienia z Gemini bardziej zintegrowanego asystenta, a mniej technicznego narzędzia.

    Warto również zauważyć, że sama nazwa tych integracji uległa zmianie. Dotychczasowa sekcja „Rozszerzenia” (Extensions) w ustawieniach Gemini została przemianowana na „Połączone aplikacje” (Connected Apps). Wciąż znajdują się tam kluczowe usługi, takie jak Google Workspace (Kalendarz, Dysk, Gmail), Google Photos, czy YouTube Music, co pokazuje, jak głęboko asystent jest zintegrowany z całym ekosystemem.

    Google prezentuje Veo 3.1. Lepszy dźwięk i edycja w wideo generowanym przez AI

    #AI #aktualizacja #asystentAI #Gemini #Google #googleMaps #interfejs #news #PołączoneAplikacje #sztucznaInteligencja #YouTube

  14. Mała zmiana w Gemini, która wiele ułatwia. Koniec z komendami typu @YouTube i @Mapy

    Google wprowadza istotną aktualizację swojego asystenta AI, Gemini, która ma na celu uczynienie rozmów z nim bardziej naturalnymi.

    Z interfejsu znikają specjalne komendy wywołujące aplikacje, takie jak „@Google Maps” czy „@YouTube”. Nie oznacza to jednak usunięcia funkcji, a ich pełną, automatyczną integrację.

    Dotychczas, aby zadać Gemini pytanie dotyczące konkretnej usługi Google, użytkownicy musieli korzystać ze specjalnego znacznika „@”, podobnie jak w innych narzędziach AI, aby aktywować odpowiednie rozszerzenie. Przykładowo, trzeba było wpisać „@YouTube znajdź film o…” lub „@Google Maps podaj trasę do…”. Teraz ten wymóg znika.

    Jak nie dać się oszukać w sieci? 6 nowości od Google, które chronią Twoje dane i konto

    Zmiana polega na tym, że Gemini ma być na tyle inteligentne, by samodzielnie zrozumieć intencje użytkownika na podstawie kontekstu pytania. Zamiast wpisywać komendę, wystarczy teraz zapytać w naturalny sposób, np. „Gdzie jest najbliższa kawiarnia i o której się otwiera?” lub „Pokaż mi loty do Tokio i zaproponuj, co można tam robić”. Gemini automatycznie rozpozna, że ma skorzystać z danych Map, Lotów czy YouTube, aby udzielić odpowiedzi.

    Zniknięcie znaczników „@” z pola podpowiedzi to świadoma decyzja projektowa. Google chce, aby użytkownicy wchodzili w interakcję z AI w sposób płynny i konwersacyjny, bez konieczności zastanawiania się, którą „wtyczkę” należy w danym momencie aktywować. To krok w stronę uczynienia z Gemini bardziej zintegrowanego asystenta, a mniej technicznego narzędzia.

    Warto również zauważyć, że sama nazwa tych integracji uległa zmianie. Dotychczasowa sekcja „Rozszerzenia” (Extensions) w ustawieniach Gemini została przemianowana na „Połączone aplikacje” (Connected Apps). Wciąż znajdują się tam kluczowe usługi, takie jak Google Workspace (Kalendarz, Dysk, Gmail), Google Photos, czy YouTube Music, co pokazuje, jak głęboko asystent jest zintegrowany z całym ekosystemem.

    Google prezentuje Veo 3.1. Lepszy dźwięk i edycja w wideo generowanym przez AI

    #AI #aktualizacja #asystentAI #Gemini #Google #googleMaps #interfejs #news #PołączoneAplikacje #sztucznaInteligencja #YouTube

  15. Mała zmiana w Gemini, która wiele ułatwia. Koniec z komendami typu @YouTube i @Mapy

    Google wprowadza istotną aktualizację swojego asystenta AI, Gemini, która ma na celu uczynienie rozmów z nim bardziej naturalnymi.

    Z interfejsu znikają specjalne komendy wywołujące aplikacje, takie jak „@Google Maps” czy „@YouTube”. Nie oznacza to jednak usunięcia funkcji, a ich pełną, automatyczną integrację.

    Dotychczas, aby zadać Gemini pytanie dotyczące konkretnej usługi Google, użytkownicy musieli korzystać ze specjalnego znacznika „@”, podobnie jak w innych narzędziach AI, aby aktywować odpowiednie rozszerzenie. Przykładowo, trzeba było wpisać „@YouTube znajdź film o…” lub „@Google Maps podaj trasę do…”. Teraz ten wymóg znika.

    Jak nie dać się oszukać w sieci? 6 nowości od Google, które chronią Twoje dane i konto

    Zmiana polega na tym, że Gemini ma być na tyle inteligentne, by samodzielnie zrozumieć intencje użytkownika na podstawie kontekstu pytania. Zamiast wpisywać komendę, wystarczy teraz zapytać w naturalny sposób, np. „Gdzie jest najbliższa kawiarnia i o której się otwiera?” lub „Pokaż mi loty do Tokio i zaproponuj, co można tam robić”. Gemini automatycznie rozpozna, że ma skorzystać z danych Map, Lotów czy YouTube, aby udzielić odpowiedzi.

    Zniknięcie znaczników „@” z pola podpowiedzi to świadoma decyzja projektowa. Google chce, aby użytkownicy wchodzili w interakcję z AI w sposób płynny i konwersacyjny, bez konieczności zastanawiania się, którą „wtyczkę” należy w danym momencie aktywować. To krok w stronę uczynienia z Gemini bardziej zintegrowanego asystenta, a mniej technicznego narzędzia.

    Warto również zauważyć, że sama nazwa tych integracji uległa zmianie. Dotychczasowa sekcja „Rozszerzenia” (Extensions) w ustawieniach Gemini została przemianowana na „Połączone aplikacje” (Connected Apps). Wciąż znajdują się tam kluczowe usługi, takie jak Google Workspace (Kalendarz, Dysk, Gmail), Google Photos, czy YouTube Music, co pokazuje, jak głęboko asystent jest zintegrowany z całym ekosystemem.

    Google prezentuje Veo 3.1. Lepszy dźwięk i edycja w wideo generowanym przez AI

    #AI #aktualizacja #asystentAI #Gemini #Google #googleMaps #interfejs #news #PołączoneAplikacje #sztucznaInteligencja #YouTube

  16. Proton wprowadza Lumo – asystenta AI, który ma stawiać prywatność na pierwszym miejscu

    Firma Proton, znana z tworzenia zorientowanych na prywatność narzędzi, takich jak Proton Mail, uruchomiła własnego asystenta AI o nazwie Lumo.

    Nowy chatbot ma wyróżniać się na rynku dzięki zaawansowanym funkcjom ochrony danych, w tym pełnemu szyfrowaniu i polityce braku logów.

    Lumo oferuje kilka kluczowych mechanizmów ochrony prywatności. Firma zapewnia, że nie przechowuje żadnych logów z rozmów, a historia czatów jest chroniona szyfrowaniem end-to-end. Dostępny jest również „tryb ducha” (ghost mode), w którym konwersacje znikają natychmiast po zamknięciu okna. Zastosowano także szyfrowanie „zero-access”, co oznacza, że tylko użytkownik na swoim urządzeniu może odszyfrować historię rozmów.

    Asystent jest dostępny przez stronę internetową oraz aplikacje na Androida i iOS, a do jego podstawowego użycia nie jest wymagane posiadanie konta. Lumo może odpowiadać na pytania, analizować przesłane pliki, a także łączyć się z kontem Proton Drive w celu uzyskania dostępu do plików w chmurze. Ma również dostęp do internetu, choć jego wyniki nie zawsze mogą być najświeższe.

    Proton podkreśla, że Lumo bazuje na modelach open-source i działa w europejskich centrach danych firmy. W komunikacie firma wyraźnie odcina się od partnerstw z amerykańskimi i chińskimi gigantami AI. „W przeciwieństwie do Apple Intelligence i innych, Lumo nie jest partnerstwem z OpenAI (…), a Twoje zapytania nigdy nie są wysyłane do stron trzecich” – oświadczył Proton.

    Lumo jest drugim narzędziem AI w portfolio firmy, po asystencie pisania w Proton Mail wprowadzonym w zeszłym roku. Jego debiut stanowi ważną alternatywę na rynku chatbotów, skierowaną do użytkowników, dla których ochrona danych i prywatność są absolutnym priorytetem, w odróżnieniu od modeli stosowanych przez największych graczy technologicznych.

    #AI #asystentAI #Bezpieczeństwo #chatbot #endToEnd #Lumo #news #openSource #Proton #prywatność #sztucznaInteligencja #szyfrowanie #technologia

  17. ChatGPT z nową funkcją. Asystent AI przejrzy internet i wykona za ciebie zadania

    OpenAI zaprezentowała nową, zaawansowaną funkcję o nazwie „ChatGPT agent”. Jest to rozszerzenie zapowiadanej wcześniej, ale ograniczonej funkcji „Operator”, które pozwala asystentowi AI na przeglądanie internetu i wykonywanie złożonych zadań w imieniu użytkownika.

    Nowe narzędzie łączy w sobie dwie technologie: „Operator”, który odpowiada za wizualne przeglądanie stron, oraz „Deep Research”, który potrafi szybko analizować i wyciągać wnioski z treści tekstowych.

    OpenAI prezentuje usługę Operator – Agent AI w przeglądarce zrobi za ciebie wszystko

    Po zleceniu zadania, agent uruchamia się w wirtualnej maszynie i rozpoczyna działanie. W trakcie pracy może zadawać użytkownikowi dodatkowe pytania w celu doprecyzowania polecenia lub prosić o zalogowanie się do zewnętrznych serwisów, aby sfinalizować transakcję. Użytkownik ma możliwość przejęcia kontroli lub wysłania dodatkowych instrukcji w dowolnym momencie. Dla zachowania przejrzystości, ChatGPT agent prezentuje oś czasu ze swoim procesem rozumowania i przeglądania, co pozwala łatwo zweryfikować źródło każdej informacji.

    Asystent AI został wyposażony w szereg narzędzi. Korzysta zarówno z przeglądania tekstowego, jak i wizualnego. Posiada również własny terminal do generowania kodu i analizy danych. Co istotne, może wykonywać wywołania API do publicznych i prywatnych usług, takich jak Dysk Google, Kalendarz Google, GitHub czy SharePoint.

    OpenAI przyznaje, że nowa funkcja wiąże się z ryzykiem, np. próbami oszustw ze strony złośliwych witryn internetowych. Firma podkreśla, że dołożyła wszelkich starań, aby wytrenować model w identyfikowaniu podejrzanych stron, ale jednocześnie zaznaczyła, że jest to nowa technologia i zaleca użytkownikom zachowanie ostrożności.

    Nowa funkcja „ChatGPT agent” jest udostępniana od dziś dla użytkowników planu Pro. Wkrótce ma trafić do użytkowników planów Plus i Team. Do końca lipca planowane jest jej wdrożenie dla klientów Enterprise i Edu. Użytkownicy Pro otrzymają limit 400 zapytań miesięcznie, podczas gdy dla użytkowników Plus i Team limit ten wyniesie 40 zapytań na miesiąc.

    #agenciAI #AI #asystentAI #automatyzacja #ChatGPT #Internet #news #OpenAI #sztucznaInteligencja