home.social

#mobywatel — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #mobywatel, aggregated by home.social.

  1. Wysłałem zgłoszenie błędu do pomocy technicznej, a oni poza komunikatem błędu zażyczyli sobie celem możliwości obsłużenia zgłoszenia dokładną datę i godzinę ponownej aktywacji usługi (jakiej kuźwa aktywacji usługi?! wybieram w apce opcję logowania biometrycznego i woła mi wtedy, żeby najpierw na urządzeniu dodać odcisk palca), IP oraz… PESEL. Na kij im mój PESEL, jeśli to wygląda na ewidentny błąd aplikacji, która „nie widzi”, że w telefonie jest już zapisany odcisk palca i woła, żeby go dodać. No jakieś jaja. Może jeszcze numer buta? Ja wiem, że PESEL teoretycznie nie należy do kategorii danych wrażliwych, ale w praktyce wiemy jak jest, więc mimo zastrzeżenia PESEL-u niekoniecznie chcę podawać go komukolwiek z obsługi technicznej.
    #mObywatel #COI #HelpDesk

  2. Kuźwa, skichało się logowanie biometryczne w #mObywatel – wyskakuje komunikat, że jak chcę się tak logować, to muszę na urządzeniu zapisać skan palca. Tylko że ten skan już jest od samego początku. Błąd zauważyłem dzisiaj, a była zdaje się niedawno aktualizacja, więc pewnie coś w apce spitolili 😤

  3. Kuźwa, skichało się logowanie biometryczne w #mObywatel – wyskakuje komunikat, że jak chcę się tak logować, to muszę na urządzeniu zapisać skan palca. Tylko że ten skan już jest od samego początku. Błąd zauważyłem dzisiaj, a była zdaje się niedawno aktualizacja, więc pewnie coś w apce spitolili 😤

  4. Kuźwa, skichało się logowanie biometryczne w #mObywatel – wyskakuje komunikat, że jak chcę się tak logować, to muszę na urządzeniu zapisać skan palca. Tylko że ten skan już jest od samego początku. Błąd zauważyłem dzisiaj, a była zdaje się niedawno aktualizacja, więc pewnie coś w apce spitolili 😤

  5. Kuźwa, skichało się logowanie biometryczne w #mObywatel – wyskakuje komunikat, że jak chcę się tak logować, to muszę na urządzeniu zapisać skan palca. Tylko że ten skan już jest od samego początku. Błąd zauważyłem dzisiaj, a była zdaje się niedawno aktualizacja, więc pewnie coś w apce spitolili 😤

  6. Kuźwa, skichało się logowanie biometryczne w #mObywatel – wyskakuje komunikat, że jak chcę się tak logować, to muszę na urządzeniu zapisać skan palca. Tylko że ten skan już jest od samego początku. Błąd zauważyłem dzisiaj, a była zdaje się niedawno aktualizacja, więc pewnie coś w apce spitolili 😤

  7. Uwaga: wyjątkowo sprytny atak na użytkowników mObywatela. Nawet twój iPhone może cię zmylić

    Ekipa z Sekuraka bije na alarm, a my podpisujemy się pod tym obiema rękami: trwa nowa kampania phishingowa, która celuje w polskiego podatnika i kierowcę.

    Oszuści weszli na wyższy poziom bezczelności – podszywają się pod rządową aplikację mObywatel tak skutecznie, że fałszywa wiadomość pojawia się w tym samym wątku, co autentyczne SMS-y od administracji państwowej.

    Mechanizm pułapki: jak oni to robią?

    To, co czyni ten atak szczególnie niebezpiecznym, to dwa techniczne aspekty, o których warto pamiętać:

    • Sfałszowana nazwa nadawcy (SPOOFING): przestępcy potrafią sfałszować identyfikator nadawcy (tzw. SMS Alpha Tag). Zamiast losowego numeru telefonu, na ekranie Twojego iPhone’a wyświetla się po prostu napis: mObywatel.
    • Mieszanie w wątkach: ponieważ systemy iOS i Android grupują wiadomości po nazwie nadawcy, Twój telefon „myśli”, że nowy SMS pochodzi z tego samego źródła, co poprzednie (prawdziwe) powiadomienia od administracji rządowej. W efekcie fałszywe ostrzeżenie o mandacie ląduje tuż pod autentycznymi komunikatami, co drastycznie zwiększa jego wiarygodność.

    Scenariusz oszustwa: „Masz mandat”

    W treści SMS-a znajduje się informacja o rzekomym mandacie drogowym i link, który ma prowadzić do panelu płatności. Po kliknięciu trafiamy na stronę, która wizualnie kopiuje rządowy interfejs.

    Niezależnie od tego, jakie numery rejestracyjne wpiszemy w formularzu, system „znajdzie” mandat i zaproponuje jego szybkie opłacenie. Finałem jest prośba o podanie pełnych danych karty płatniczej. Jeśli to zrobisz, przestępcy natychmiast spróbują wyczyścić Twoje konto.

    Jak się chronić?

    Pamiętajcie o złotej zasadzie: Rząd nigdy nie przesyła linków do płatności za mandaty w wiadomościach SMS. Jeśli dostaniesz taką wiadomość absolutnie nie klikaj w link.

    Jeśli chcesz sprawdzić swoje mandaty, zrób to wyłącznie logując się bezpośrednio do oficjalnej aplikacji mObywatel (pobranej z App Store/Google Play) lub przez stronę mobywatel.gov.pl.

    Zwróć uwagę na adres URL w przeglądarce – oszuści używają domen, które tylko udają rządowe. Bądźcie czujni i podajcie tę informację dalej – szczególnie osobom, które mniej sprawnie poruszają się w gąszczu technologicznych pułapek.

    Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    #Bezpieczeństwo #cyberbezpieczeństwo #iMagazine #iPhone #mandat #mObywatel #phishing #Sekurak #sms
  8. Uwaga: wyjątkowo sprytny atak na użytkowników mObywatela. Nawet twój iPhone może cię zmylić

    Ekipa z Sekuraka bije na alarm, a my podpisujemy się pod tym obiema rękami: trwa nowa kampania phishingowa, która celuje w polskiego podatnika i kierowcę.

    Oszuści weszli na wyższy poziom bezczelności – podszywają się pod rządową aplikację mObywatel tak skutecznie, że fałszywa wiadomość pojawia się w tym samym wątku, co autentyczne SMS-y od administracji państwowej.

    Mechanizm pułapki: jak oni to robią?

    To, co czyni ten atak szczególnie niebezpiecznym, to dwa techniczne aspekty, o których warto pamiętać:

    • Sfałszowana nazwa nadawcy (SPOOFING): przestępcy potrafią sfałszować identyfikator nadawcy (tzw. SMS Alpha Tag). Zamiast losowego numeru telefonu, na ekranie Twojego iPhone’a wyświetla się po prostu napis: mObywatel.
    • Mieszanie w wątkach: ponieważ systemy iOS i Android grupują wiadomości po nazwie nadawcy, Twój telefon „myśli”, że nowy SMS pochodzi z tego samego źródła, co poprzednie (prawdziwe) powiadomienia od administracji rządowej. W efekcie fałszywe ostrzeżenie o mandacie ląduje tuż pod autentycznymi komunikatami, co drastycznie zwiększa jego wiarygodność.

    Scenariusz oszustwa: „Masz mandat”

    W treści SMS-a znajduje się informacja o rzekomym mandacie drogowym i link, który ma prowadzić do panelu płatności. Po kliknięciu trafiamy na stronę, która wizualnie kopiuje rządowy interfejs.

    Niezależnie od tego, jakie numery rejestracyjne wpiszemy w formularzu, system „znajdzie” mandat i zaproponuje jego szybkie opłacenie. Finałem jest prośba o podanie pełnych danych karty płatniczej. Jeśli to zrobisz, przestępcy natychmiast spróbują wyczyścić Twoje konto.

    Jak się chronić?

    Pamiętajcie o złotej zasadzie: Rząd nigdy nie przesyła linków do płatności za mandaty w wiadomościach SMS. Jeśli dostaniesz taką wiadomość absolutnie nie klikaj w link.

    Jeśli chcesz sprawdzić swoje mandaty, zrób to wyłącznie logując się bezpośrednio do oficjalnej aplikacji mObywatel (pobranej z App Store/Google Play) lub przez stronę mobywatel.gov.pl.

    Zwróć uwagę na adres URL w przeglądarce – oszuści używają domen, które tylko udają rządowe. Bądźcie czujni i podajcie tę informację dalej – szczególnie osobom, które mniej sprawnie poruszają się w gąszczu technologicznych pułapek.

    Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    #Bezpieczeństwo #cyberbezpieczeństwo #iMagazine #iPhone #mandat #mObywatel #phishing #Sekurak #sms
  9. Uwaga: wyjątkowo sprytny atak na użytkowników mObywatela. Nawet twój iPhone może cię zmylić

    Ekipa z Sekuraka bije na alarm, a my podpisujemy się pod tym obiema rękami: trwa nowa kampania phishingowa, która celuje w polskiego podatnika i kierowcę.

    Oszuści weszli na wyższy poziom bezczelności – podszywają się pod rządową aplikację mObywatel tak skutecznie, że fałszywa wiadomość pojawia się w tym samym wątku, co autentyczne SMS-y od administracji państwowej.

    Mechanizm pułapki: jak oni to robią?

    To, co czyni ten atak szczególnie niebezpiecznym, to dwa techniczne aspekty, o których warto pamiętać:

    • Sfałszowana nazwa nadawcy (SPOOFING): przestępcy potrafią sfałszować identyfikator nadawcy (tzw. SMS Alpha Tag). Zamiast losowego numeru telefonu, na ekranie Twojego iPhone’a wyświetla się po prostu napis: mObywatel.
    • Mieszanie w wątkach: ponieważ systemy iOS i Android grupują wiadomości po nazwie nadawcy, Twój telefon „myśli”, że nowy SMS pochodzi z tego samego źródła, co poprzednie (prawdziwe) powiadomienia od administracji rządowej. W efekcie fałszywe ostrzeżenie o mandacie ląduje tuż pod autentycznymi komunikatami, co drastycznie zwiększa jego wiarygodność.

    Scenariusz oszustwa: „Masz mandat”

    W treści SMS-a znajduje się informacja o rzekomym mandacie drogowym i link, który ma prowadzić do panelu płatności. Po kliknięciu trafiamy na stronę, która wizualnie kopiuje rządowy interfejs.

    Niezależnie od tego, jakie numery rejestracyjne wpiszemy w formularzu, system „znajdzie” mandat i zaproponuje jego szybkie opłacenie. Finałem jest prośba o podanie pełnych danych karty płatniczej. Jeśli to zrobisz, przestępcy natychmiast spróbują wyczyścić Twoje konto.

    Jak się chronić?

    Pamiętajcie o złotej zasadzie: Rząd nigdy nie przesyła linków do płatności za mandaty w wiadomościach SMS. Jeśli dostaniesz taką wiadomość absolutnie nie klikaj w link.

    Jeśli chcesz sprawdzić swoje mandaty, zrób to wyłącznie logując się bezpośrednio do oficjalnej aplikacji mObywatel (pobranej z App Store/Google Play) lub przez stronę mobywatel.gov.pl.

    Zwróć uwagę na adres URL w przeglądarce – oszuści używają domen, które tylko udają rządowe. Bądźcie czujni i podajcie tę informację dalej – szczególnie osobom, które mniej sprawnie poruszają się w gąszczu technologicznych pułapek.

    Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    #Bezpieczeństwo #cyberbezpieczeństwo #iMagazine #iPhone #mandat #mObywatel #phishing #Sekurak #sms
  10. Uwaga: wyjątkowo sprytny atak na użytkowników mObywatela. Nawet twój iPhone może cię zmylić

    Ekipa z Sekuraka bije na alarm, a my podpisujemy się pod tym obiema rękami: trwa nowa kampania phishingowa, która celuje w polskiego podatnika i kierowcę.

    Oszuści weszli na wyższy poziom bezczelności – podszywają się pod rządową aplikację mObywatel tak skutecznie, że fałszywa wiadomość pojawia się w tym samym wątku, co autentyczne SMS-y od administracji państwowej.

    Mechanizm pułapki: jak oni to robią?

    To, co czyni ten atak szczególnie niebezpiecznym, to dwa techniczne aspekty, o których warto pamiętać:

    • Sfałszowana nazwa nadawcy (SPOOFING): przestępcy potrafią sfałszować identyfikator nadawcy (tzw. SMS Alpha Tag). Zamiast losowego numeru telefonu, na ekranie Twojego iPhone’a wyświetla się po prostu napis: mObywatel.
    • Mieszanie w wątkach: ponieważ systemy iOS i Android grupują wiadomości po nazwie nadawcy, Twój telefon „myśli”, że nowy SMS pochodzi z tego samego źródła, co poprzednie (prawdziwe) powiadomienia od administracji rządowej. W efekcie fałszywe ostrzeżenie o mandacie ląduje tuż pod autentycznymi komunikatami, co drastycznie zwiększa jego wiarygodność.

    Scenariusz oszustwa: „Masz mandat”

    W treści SMS-a znajduje się informacja o rzekomym mandacie drogowym i link, który ma prowadzić do panelu płatności. Po kliknięciu trafiamy na stronę, która wizualnie kopiuje rządowy interfejs.

    Niezależnie od tego, jakie numery rejestracyjne wpiszemy w formularzu, system „znajdzie” mandat i zaproponuje jego szybkie opłacenie. Finałem jest prośba o podanie pełnych danych karty płatniczej. Jeśli to zrobisz, przestępcy natychmiast spróbują wyczyścić Twoje konto.

    Jak się chronić?

    Pamiętajcie o złotej zasadzie: Rząd nigdy nie przesyła linków do płatności za mandaty w wiadomościach SMS. Jeśli dostaniesz taką wiadomość absolutnie nie klikaj w link.

    Jeśli chcesz sprawdzić swoje mandaty, zrób to wyłącznie logując się bezpośrednio do oficjalnej aplikacji mObywatel (pobranej z App Store/Google Play) lub przez stronę mobywatel.gov.pl.

    Zwróć uwagę na adres URL w przeglądarce – oszuści używają domen, które tylko udają rządowe. Bądźcie czujni i podajcie tę informację dalej – szczególnie osobom, które mniej sprawnie poruszają się w gąszczu technologicznych pułapek.

    Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    #Bezpieczeństwo #cyberbezpieczeństwo #iMagazine #iPhone #mandat #mObywatel #phishing #Sekurak #sms
  11. Uwaga: wyjątkowo sprytny atak na użytkowników mObywatela. Nawet twój iPhone może cię zmylić

    Ekipa z Sekuraka bije na alarm, a my podpisujemy się pod tym obiema rękami: trwa nowa kampania phishingowa, która celuje w polskiego podatnika i kierowcę.

    Oszuści weszli na wyższy poziom bezczelności – podszywają się pod rządową aplikację mObywatel tak skutecznie, że fałszywa wiadomość pojawia się w tym samym wątku, co autentyczne SMS-y od administracji państwowej.

    Mechanizm pułapki: jak oni to robią?

    To, co czyni ten atak szczególnie niebezpiecznym, to dwa techniczne aspekty, o których warto pamiętać:

    • Sfałszowana nazwa nadawcy (SPOOFING): przestępcy potrafią sfałszować identyfikator nadawcy (tzw. SMS Alpha Tag). Zamiast losowego numeru telefonu, na ekranie Twojego iPhone’a wyświetla się po prostu napis: mObywatel.
    • Mieszanie w wątkach: ponieważ systemy iOS i Android grupują wiadomości po nazwie nadawcy, Twój telefon „myśli”, że nowy SMS pochodzi z tego samego źródła, co poprzednie (prawdziwe) powiadomienia od administracji rządowej. W efekcie fałszywe ostrzeżenie o mandacie ląduje tuż pod autentycznymi komunikatami, co drastycznie zwiększa jego wiarygodność.

    Scenariusz oszustwa: „Masz mandat”

    W treści SMS-a znajduje się informacja o rzekomym mandacie drogowym i link, który ma prowadzić do panelu płatności. Po kliknięciu trafiamy na stronę, która wizualnie kopiuje rządowy interfejs.

    Niezależnie od tego, jakie numery rejestracyjne wpiszemy w formularzu, system „znajdzie” mandat i zaproponuje jego szybkie opłacenie. Finałem jest prośba o podanie pełnych danych karty płatniczej. Jeśli to zrobisz, przestępcy natychmiast spróbują wyczyścić Twoje konto.

    Jak się chronić?

    Pamiętajcie o złotej zasadzie: Rząd nigdy nie przesyła linków do płatności za mandaty w wiadomościach SMS. Jeśli dostaniesz taką wiadomość absolutnie nie klikaj w link.

    Jeśli chcesz sprawdzić swoje mandaty, zrób to wyłącznie logując się bezpośrednio do oficjalnej aplikacji mObywatel (pobranej z App Store/Google Play) lub przez stronę mobywatel.gov.pl.

    Zwróć uwagę na adres URL w przeglądarce – oszuści używają domen, które tylko udają rządowe. Bądźcie czujni i podajcie tę informację dalej – szczególnie osobom, które mniej sprawnie poruszają się w gąszczu technologicznych pułapek.

    Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    #Bezpieczeństwo #cyberbezpieczeństwo #iMagazine #iPhone #mandat #mObywatel #phishing #Sekurak #sms
  12. Ale sprytna próba podszycia się pod mObywatela. Wygląda jakbyś rzeczywiście dostał komunikat z prawdziwej, rządowej appki. Uważajcie!

    Rafał podesłał nam takiego SMSa: Zwróć uwagę na to, że: Wygląda to w następujący sposób: I dalej: Pamiętaj, że ~dowolną nazwę nadawcy SMSa można sfałszować. Nie podawaj danych karty płatniczej / danych logowania do banku – na stronach, których nie znasz! ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mandat #Mobywatel #Oszustwo

    sekurak.pl/ale-sprytna-proba-p

  13. Ale sprytna próba podszycia się pod mObywatela. Wygląda jakbyś rzeczywiście dostał komunikat z prawdziwej, rządowej appki. Uważajcie!

    Rafał podesłał nam takiego SMSa: Zwróć uwagę na to, że: Wygląda to w następujący sposób: I dalej: Pamiętaj, że ~dowolną nazwę nadawcy SMSa można sfałszować. Nie podawaj danych karty płatniczej / danych logowania do banku – na stronach, których nie znasz! ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mandat #Mobywatel #Oszustwo

    sekurak.pl/ale-sprytna-proba-p

  14. Ale sprytna próba podszycia się pod mObywatela. Wygląda jakbyś rzeczywiście dostał komunikat z prawdziwej, rządowej appki. Uważajcie!

    Rafał podesłał nam takiego SMSa: Zwróć uwagę na to, że: Wygląda to w następujący sposób: I dalej: Pamiętaj, że ~dowolną nazwę nadawcy SMSa można sfałszować. Nie podawaj danych karty płatniczej / danych logowania do banku – na stronach, których nie znasz! ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mandat #Mobywatel #Oszustwo

    sekurak.pl/ale-sprytna-proba-p

  15. Ale sprytna próba podszycia się pod mObywatela. Wygląda jakbyś rzeczywiście dostał komunikat z prawdziwej, rządowej appki. Uważajcie!

    Rafał podesłał nam takiego SMSa: Zwróć uwagę na to, że: Wygląda to w następujący sposób: I dalej: Pamiętaj, że ~dowolną nazwę nadawcy SMSa można sfałszować. Nie podawaj danych karty płatniczej / danych logowania do banku – na stronach, których nie znasz! ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mandat #Mobywatel #Oszustwo

    sekurak.pl/ale-sprytna-proba-p

  16. Ale sprytna próba podszycia się pod mObywatela. Wygląda jakbyś rzeczywiście dostał komunikat z prawdziwej, rządowej appki. Uważajcie!

    Rafał podesłał nam takiego SMSa: Zwróć uwagę na to, że: Wygląda to w następujący sposób: I dalej: Pamiętaj, że ~dowolną nazwę nadawcy SMSa można sfałszować. Nie podawaj danych karty płatniczej / danych logowania do banku – na stronach, których nie znasz! ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mandat #Mobywatel #Oszustwo

    sekurak.pl/ale-sprytna-proba-p

  17. iPhone Ultra, 18, Pro, Air i Ultra – nowe przecieki – i wiele więcej newsów | Raport iMagazine

    W dzisiejszym raporcie zebrałem dla Was najciekawsze nowości i przecieki ze świata technologii.

    Omówię nadchodzące zmiany w oprogramowaniu i sprzęcie giganta z Cupertino, w tym plany dotyczące kolejnych generacji smartfonów oraz zupełnie nowych kategorii produktów. Przyjrzę się również krokom konkurencji na rynku urządzeń składanych i fotografii mobilnej. Nie zabraknie też informacji o zmianach na najwyższych szczeblach zarządzania i tego, co to oznacza dla przyszłych urządzeń. Na koniec przygotowałem dobre wieści dotyczące cyfryzacji naszych dokumentów urzędowych oraz nietypową innowację, która może znacząco ułatwić codzienne korzystanie z ekranów dotykowych wielu osobom.

    Zapraszam do materiału.

    #iPadUltra #iPhone18 #iPhone18Pro #iPhone18ProMax #iPhoneAir2 #iPhoneUltra #mObywatel #RaportIMagazine #Samsung #SamsungGalaxyS27Ultra #sonos
  18. iPhone Ultra, 18, Pro, Air i Ultra – nowe przecieki – i wiele więcej newsów | Raport iMagazine

    W dzisiejszym raporcie zebrałem dla Was najciekawsze nowości i przecieki ze świata technologii.

    Omówię nadchodzące zmiany w oprogramowaniu i sprzęcie giganta z Cupertino, w tym plany dotyczące kolejnych generacji smartfonów oraz zupełnie nowych kategorii produktów. Przyjrzę się również krokom konkurencji na rynku urządzeń składanych i fotografii mobilnej. Nie zabraknie też informacji o zmianach na najwyższych szczeblach zarządzania i tego, co to oznacza dla przyszłych urządzeń. Na koniec przygotowałem dobre wieści dotyczące cyfryzacji naszych dokumentów urzędowych oraz nietypową innowację, która może znacząco ułatwić codzienne korzystanie z ekranów dotykowych wielu osobom.

    Zapraszam do materiału.

    #iPadUltra #iPhone18 #iPhone18Pro #iPhone18ProMax #iPhoneAir2 #iPhoneUltra #mObywatel #RaportIMagazine #Samsung #SamsungGalaxyS27Ultra #sonos
  19. iPhone Ultra, 18, Pro i Air 2 – nowe przecieki – i wiele więcej newsów | Raport iMagazine

    W dzisiejszym raporcie zebrałem dla Was najciekawsze nowości i przecieki ze świata technologii.

    Omówię nadchodzące zmiany w oprogramowaniu i sprzęcie giganta z Cupertino, w tym plany dotyczące kolejnych generacji smartfonów oraz zupełnie nowych kategorii produktów. Przyjrzę się również krokom konkurencji na rynku urządzeń składanych i fotografii mobilnej. Nie zabraknie też informacji o zmianach na najwyższych szczeblach zarządzania i tego, co to oznacza dla przyszłych urządzeń. Na koniec przygotowałem dobre wieści dotyczące cyfryzacji naszych dokumentów urzędowych oraz nietypową innowację, która może znacząco ułatwić codzienne korzystanie z ekranów dotykowych wielu osobom.

    Zapraszam do materiału.

    #iPadUltra #iPhone18 #iPhone18Pro #iPhone18ProMax #iPhoneAir2 #iPhoneUltra #mObywatel #RaportIMagazine #Samsung #SamsungGalaxyS27Ultra #sonos
  20. iPhone Ultra, 18, Pro i Air 2 – nowe przecieki – i wiele więcej newsów | Raport iMagazine

    W dzisiejszym raporcie zebrałem dla Was najciekawsze nowości i przecieki ze świata technologii.

    Omówię nadchodzące zmiany w oprogramowaniu i sprzęcie giganta z Cupertino, w tym plany dotyczące kolejnych generacji smartfonów oraz zupełnie nowych kategorii produktów. Przyjrzę się również krokom konkurencji na rynku urządzeń składanych i fotografii mobilnej. Nie zabraknie też informacji o zmianach na najwyższych szczeblach zarządzania i tego, co to oznacza dla przyszłych urządzeń. Na koniec przygotowałem dobre wieści dotyczące cyfryzacji naszych dokumentów urzędowych oraz nietypową innowację, która może znacząco ułatwić codzienne korzystanie z ekranów dotykowych wielu osobom.

    Zapraszam do materiału.

    #iPadUltra #iPhone18 #iPhone18Pro #iPhone18ProMax #iPhoneAir2 #iPhoneUltra #mObywatel #RaportIMagazine #Samsung #SamsungGalaxyS27Ultra #sonos
  21. ⚠️ Uwaga na złośliwe SMS-y od mObywatela!

    Otrzymujemy zgłoszenia, że na polskie numery telefonów rozsyłana jest kapania SMS-owa, w ramach której przestępcy wysyłają SMS-y z nazwy “mObywatel” — czyli dokładnie tej samej, którą posługuje się oficjalny rządowy system. Wiadomości brzmią wiarygodnie i dotyczą “wykrycia wykroczenia drogowego”. Oto jak wygląda ścieżka ataku:

    Kliknięcie w link z SMS przekierowuje ofiarę na stronę, na której może ona sprawdzić swoje punkty karne. Oczywiście sprawdzenie zawsze kończy się informacją o niepłaconym na 200 PLN mandacie. Próba jego opłacenia wyświetla formularz proszący o wprowadzenie danych karty płatniczej. Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję “płatności” w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana go walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary.
    Jak można wykryć, że to atak i oszustwo?
    Jak widać, SMS — choć fałszywy — przychodzi z prawdziwej nazwy (tzw. nadpisu) mObywatel. To powoduje, że fałszywa wiadomość wątkuje się z prawdziwymi wiadomościami, które wcześniej od rządowej usług mObywatel otrzymywała ofiara. To szalenie podnosi wiarygodność ataku. Ale…
    Na ten atak nie złapią się osoby, które przestrzegają następujących, podstawowych zasad bezpieczeństwa:

    Analizuj linki w wiadomościach SMS przed kliknięciem. (link w SMS od oszustów nie jest poprawnym linkiem usługi rządowej, choć ma w nazwie “gov” i “pl”, to domena nie kończy się na gov.pl)
    Podczas płatnością karty w internecie, zawsze zwracaj uwagę na komunikat w aplikacji bankowej — czy to płatność a może dodanie do “portfela Google Pay”? Jaka jest kwota transakcji? Kto jest stroną transakcji?

    Otrzymałem taką wiadomość, co robić, jak żyć? [...]

    #Cyberalert #MObywatel #Phishing #SMS #Spoofing

    niebezpiecznik.pl/post/mobywat

  22. ⚠️ Uwaga na złośliwe SMS-y od mObywatela!

    Otrzymujemy zgłoszenia, że na polskie numery telefonów rozsyłana jest kapania SMS-owa, w ramach której przestępcy wysyłają SMS-y z nazwy “mObywatel” — czyli dokładnie tej samej, którą posługuje się oficjalny rządowy system. Wiadomości brzmią wiarygodnie i dotyczą “wykrycia wykroczenia drogowego”. Oto jak wygląda ścieżka ataku:

    Kliknięcie w link z SMS przekierowuje ofiarę na stronę, na której może ona sprawdzić swoje punkty karne. Oczywiście sprawdzenie zawsze kończy się informacją o niepłaconym na 200 PLN mandacie. Próba jego opłacenia wyświetla formularz proszący o wprowadzenie danych karty płatniczej. Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję “płatności” w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana go walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary.
    Jak można wykryć, że to atak i oszustwo?
    Jak widać, SMS — choć fałszywy — przychodzi z prawdziwej nazwy (tzw. nadpisu) mObywatel. To powoduje, że fałszywa wiadomość wątkuje się z prawdziwymi wiadomościami, które wcześniej od rządowej usług mObywatel otrzymywała ofiara. To szalenie podnosi wiarygodność ataku. Ale…
    Na ten atak nie złapią się osoby, które przestrzegają następujących, podstawowych zasad bezpieczeństwa:

    Analizuj linki w wiadomościach SMS przed kliknięciem. (link w SMS od oszustów nie jest poprawnym linkiem usługi rządowej, choć ma w nazwie “gov” i “pl”, to domena nie kończy się na gov.pl)
    Podczas płatnością karty w internecie, zawsze zwracaj uwagę na komunikat w aplikacji bankowej — czy to płatność a może dodanie do “portfela Google Pay”? Jaka jest kwota transakcji? Kto jest stroną transakcji?

    Otrzymałem taką wiadomość, co robić, jak żyć? [...]

    #Cyberalert #MObywatel #Phishing #SMS #Spoofing

    niebezpiecznik.pl/post/mobywat

  23. ⚠️ Uwaga na złośliwe SMS-y od mObywatela!

    Otrzymujemy zgłoszenia, że na polskie numery telefonów rozsyłana jest kapania SMS-owa, w ramach której przestępcy wysyłają SMS-y z nazwy “mObywatel” — czyli dokładnie tej samej, którą posługuje się oficjalny rządowy system. Wiadomości brzmią wiarygodnie i dotyczą “wykrycia wykroczenia drogowego”. Oto jak wygląda ścieżka ataku:

    Kliknięcie w link z SMS przekierowuje ofiarę na stronę, na której może ona sprawdzić swoje punkty karne. Oczywiście sprawdzenie zawsze kończy się informacją o niepłaconym na 200 PLN mandacie. Próba jego opłacenia wyświetla formularz proszący o wprowadzenie danych karty płatniczej. Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję “płatności” w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana go walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary.
    Jak można wykryć, że to atak i oszustwo?
    Jak widać, SMS — choć fałszywy — przychodzi z prawdziwej nazwy (tzw. nadpisu) mObywatel. To powoduje, że fałszywa wiadomość wątkuje się z prawdziwymi wiadomościami, które wcześniej od rządowej usług mObywatel otrzymywała ofiara. To szalenie podnosi wiarygodność ataku. Ale…
    Na ten atak nie złapią się osoby, które przestrzegają następujących, podstawowych zasad bezpieczeństwa:

    Analizuj linki w wiadomościach SMS przed kliknięciem. (link w SMS od oszustów nie jest poprawnym linkiem usługi rządowej, choć ma w nazwie “gov” i “pl”, to domena nie kończy się na gov.pl)
    Podczas płatnością karty w internecie, zawsze zwracaj uwagę na komunikat w aplikacji bankowej — czy to płatność a może dodanie do “portfela Google Pay”? Jaka jest kwota transakcji? Kto jest stroną transakcji?

    Otrzymałem taką wiadomość, co robić, jak żyć? [...]

    #Cyberalert #MObywatel #Phishing #SMS #Spoofing

    niebezpiecznik.pl/post/mobywat

  24. ⚠️ Uwaga na złośliwe SMS-y od mObywatela!

    Otrzymujemy zgłoszenia, że na polskie numery telefonów rozsyłana jest kapania SMS-owa, w ramach której przestępcy wysyłają SMS-y z nazwy “mObywatel” — czyli dokładnie tej samej, którą posługuje się oficjalny rządowy system. Wiadomości brzmią wiarygodnie i dotyczą “wykrycia wykroczenia drogowego”. Oto jak wygląda ścieżka ataku:

    Kliknięcie w link z SMS przekierowuje ofiarę na stronę, na której może ona sprawdzić swoje punkty karne. Oczywiście sprawdzenie zawsze kończy się informacją o niepłaconym na 200 PLN mandacie. Próba jego opłacenia wyświetla formularz proszący o wprowadzenie danych karty płatniczej. Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję “płatności” w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana go walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary.
    Jak można wykryć, że to atak i oszustwo?
    Jak widać, SMS — choć fałszywy — przychodzi z prawdziwej nazwy (tzw. nadpisu) mObywatel. To powoduje, że fałszywa wiadomość wątkuje się z prawdziwymi wiadomościami, które wcześniej od rządowej usług mObywatel otrzymywała ofiara. To szalenie podnosi wiarygodność ataku. Ale…
    Na ten atak nie złapią się osoby, które przestrzegają następujących, podstawowych zasad bezpieczeństwa:

    Analizuj linki w wiadomościach SMS przed kliknięciem. (link w SMS od oszustów nie jest poprawnym linkiem usługi rządowej, choć ma w nazwie “gov” i “pl”, to domena nie kończy się na gov.pl)
    Podczas płatnością karty w internecie, zawsze zwracaj uwagę na komunikat w aplikacji bankowej — czy to płatność a może dodanie do “portfela Google Pay”? Jaka jest kwota transakcji? Kto jest stroną transakcji?

    Otrzymałem taką wiadomość, co robić, jak żyć? [...]

    #Cyberalert #MObywatel #Phishing #SMS #Spoofing

    niebezpiecznik.pl/post/mobywat

  25. ⚠️ Uwaga na złośliwe SMS-y od mObywatela!

    Otrzymujemy zgłoszenia, że na polskie numery telefonów rozsyłana jest kapania SMS-owa, w ramach której przestępcy wysyłają SMS-y z nazwy “mObywatel” — czyli dokładnie tej samej, którą posługuje się oficjalny rządowy system. Wiadomości brzmią wiarygodnie i dotyczą “wykrycia wykroczenia drogowego”. Oto jak wygląda ścieżka ataku:

    Kliknięcie w link z SMS przekierowuje ofiarę na stronę, na której może ona sprawdzić swoje punkty karne. Oczywiście sprawdzenie zawsze kończy się informacją o niepłaconym na 200 PLN mandacie. Próba jego opłacenia wyświetla formularz proszący o wprowadzenie danych karty płatniczej. Jeśli ktoś je wprowadzi i potwierdzi transakcję “płatności” w aplikacji swojego banku, to jego karta płatnicza zostanie dodana go walleta Google, dzięki czemu przestępcy będą nią mogli płacić bez konieczności proszenia o potwierdzenia transakcji i wyzerują konto ofiary.
    Jak można wykryć, że to atak i oszustwo?
    Jak widać, SMS — choć fałszywy — przychodzi z prawdziwej nazwy (tzw. nadpisu) mObywatel. To powoduje, że fałszywa wiadomość wątkuje się z prawdziwymi wiadomościami, które wcześniej od rządowej usług mObywatel otrzymywała ofiara. To szalenie podnosi wiarygodność ataku. Ale…
    Na ten atak nie złapią się osoby, które przestrzegają następujących, podstawowych zasad bezpieczeństwa:

    Analizuj linki w wiadomościach SMS przed kliknięciem. (link w SMS od oszustów nie jest poprawnym linkiem usługi rządowej, choć ma w nazwie “gov” i “pl”, to domena nie kończy się na gov.pl)
    Podczas płatnością karty w internecie, zawsze zwracaj uwagę na komunikat w aplikacji bankowej — czy to płatność a może dodanie do “portfela Google Pay”? Jaka jest kwota transakcji? Kto jest stroną transakcji?

    Otrzymałem taką wiadomość, co robić, jak żyć? [...]

    #Cyberalert #MObywatel #Phishing #SMS #Spoofing

    niebezpiecznik.pl/post/mobywat

  26. Google zmienia zasady gry w wyszukiwarce. AI przestaje być ślepą uliczką i zaczyna kierować do źródeł

    Sztuczna inteligencja w wyszukiwarce Google przestała być tylko generatorem gotowych streszczeń.

    Gigant z Mountain View wprowadza właśnie pięć kluczowych zmian w „Trybie AI”, które mają rozwiązać największy problem generatywnych wyników – brak klikalności w linki wydawców. Google chce, by AI stała się drogowskazem prowadzącym do autentycznych opinii i rzetelnych artykułów, a nie tylko maszyną do streszczania cudzej pracy.

    Linki w samym sercu odpowiedzi

    Najważniejszą zmianą z perspektywy użytkownika jest nowy sposób osadzania odnośników. W odpowiedziach generowanych przez AI linki będą teraz pojawiać się bezpośrednio obok konkretnych fragmentów tekstu. Jeśli AI wspomina o konkretnym parametrze technicznym lub trasie wycieczki, tuż obok znajdziemy odnośnik do źródłowego artykułu. To rozwiązanie znane z takich narzędzi jak Perplexity, które znacznie ułatwia weryfikację faktów i przejście do pełnej treści.

    Priorytet dla twoich subskrypcji

    Google chce pomóc wydawcom, którym już ufamy. W nowym Trybie AI linki prowadzące do serwisów i kanałów, które subskrybujemy, będą specjalnie wyróżnione. W testach Google zaobserwowało, że użytkownicy znacznie częściej klikają w treści od znanych sobie marek. To ukłon w stronę płatnych mediów – wyszukiwarka ma ułatwić nam dotarcie do treści za paywallem, za które już i tak płacimy.

    „Perspektywy”, czyli co czytać dalej

    Odpowiedź od AI to często dopiero początek. Nowa sekcja na końcu odpowiedzi ma sugerować „kolejne kroki”, oferując linki do unikatowych analiz, reportaży czy studiów przypadku. Zamiast ogólnego podsumowania, Google zaproponuje nam dogłębne materiały, które pozwolą zgłębić temat poza powierzchowne ramy wygenerowane przez algorytm.

    Głos prawdziwych ludzi (zamiast slopu AI)

    Użytkownicy coraz częściej szukają porad od osób z realnym doświadczeniem, a nie od „bezosobowych” algorytmów. Odpowiedzi AI będą teraz zawierać podgląd z mediów społecznościowych, forów dyskusyjnych i źródeł „z pierwszej ręki”. Co istotne, Google doda do tych linków kontekst, taki jak nick twórcy czy nazwa konkretnej społeczności (np. forum fotograficzne), co pozwoli nam ocenić wiarygodność porady jeszcze przed kliknięciem.

    Podgląd witryny bez klikania

    Ostatnią nowością, dostępną na razie na komputerach, jest funkcja podglądu strony po najechaniu kursorem na link. Zanim zdecydujemy się opuścić wyszukiwarkę, zobaczymy szybką migawkę z tytułem i opisem witryny. Ma to zbudować większą pewność u użytkowników, którzy często wahają się przed kliknięciem w nieznane źródła sugerowane przez AI.

    Wszystkie te zmiany to jasny sygnał, że Google obawia się oskarżeń o „kradzież ruchu” od wydawców i chce utrzymać swój model biznesowy oparty na linkowaniu do zewnętrznych zasobów. Dla nas, użytkowników, oznacza to przede wszystkim koniec z „halucynacjami” AI bez podania źródeł – teraz każda informacja ma mieć swój konkretny, klikalny adres.

    Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    #generatywnaAI #GoogleSearch #GoogleSGE #Internet #mObywatel #technologie #trybAI #wydawcy #wyszukiwarka
  27. Google zmienia zasady gry w wyszukiwarce. AI przestaje być ślepą uliczką i zaczyna kierować do źródeł

    Sztuczna inteligencja w wyszukiwarce Google przestała być tylko generatorem gotowych streszczeń.

    Gigant z Mountain View wprowadza właśnie pięć kluczowych zmian w „Trybie AI”, które mają rozwiązać największy problem generatywnych wyników – brak klikalności w linki wydawców. Google chce, by AI stała się drogowskazem prowadzącym do autentycznych opinii i rzetelnych artykułów, a nie tylko maszyną do streszczania cudzej pracy.

    Linki w samym sercu odpowiedzi

    Najważniejszą zmianą z perspektywy użytkownika jest nowy sposób osadzania odnośników. W odpowiedziach generowanych przez AI linki będą teraz pojawiać się bezpośrednio obok konkretnych fragmentów tekstu. Jeśli AI wspomina o konkretnym parametrze technicznym lub trasie wycieczki, tuż obok znajdziemy odnośnik do źródłowego artykułu. To rozwiązanie znane z takich narzędzi jak Perplexity, które znacznie ułatwia weryfikację faktów i przejście do pełnej treści.

    Priorytet dla twoich subskrypcji

    Google chce pomóc wydawcom, którym już ufamy. W nowym Trybie AI linki prowadzące do serwisów i kanałów, które subskrybujemy, będą specjalnie wyróżnione. W testach Google zaobserwowało, że użytkownicy znacznie częściej klikają w treści od znanych sobie marek. To ukłon w stronę płatnych mediów – wyszukiwarka ma ułatwić nam dotarcie do treści za paywallem, za które już i tak płacimy.

    „Perspektywy”, czyli co czytać dalej

    Odpowiedź od AI to często dopiero początek. Nowa sekcja na końcu odpowiedzi ma sugerować „kolejne kroki”, oferując linki do unikatowych analiz, reportaży czy studiów przypadku. Zamiast ogólnego podsumowania, Google zaproponuje nam dogłębne materiały, które pozwolą zgłębić temat poza powierzchowne ramy wygenerowane przez algorytm.

    Głos prawdziwych ludzi (zamiast slopu AI)

    Użytkownicy coraz częściej szukają porad od osób z realnym doświadczeniem, a nie od „bezosobowych” algorytmów. Odpowiedzi AI będą teraz zawierać podgląd z mediów społecznościowych, forów dyskusyjnych i źródeł „z pierwszej ręki”. Co istotne, Google doda do tych linków kontekst, taki jak nick twórcy czy nazwa konkretnej społeczności (np. forum fotograficzne), co pozwoli nam ocenić wiarygodność porady jeszcze przed kliknięciem.

    Podgląd witryny bez klikania

    Ostatnią nowością, dostępną na razie na komputerach, jest funkcja podglądu strony po najechaniu kursorem na link. Zanim zdecydujemy się opuścić wyszukiwarkę, zobaczymy szybką migawkę z tytułem i opisem witryny. Ma to zbudować większą pewność u użytkowników, którzy często wahają się przed kliknięciem w nieznane źródła sugerowane przez AI.

    Wszystkie te zmiany to jasny sygnał, że Google obawia się oskarżeń o „kradzież ruchu” od wydawców i chce utrzymać swój model biznesowy oparty na linkowaniu do zewnętrznych zasobów. Dla nas, użytkowników, oznacza to przede wszystkim koniec z „halucynacjami” AI bez podania źródeł – teraz każda informacja ma mieć swój konkretny, klikalny adres.

    Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    #generatywnaAI #GoogleSearch #GoogleSGE #Internet #mObywatel #technologie #trybAI #wydawcy #wyszukiwarka
  28. Google zmienia zasady gry w wyszukiwarce. AI przestaje być ślepą uliczką i zaczyna kierować do źródeł

    Sztuczna inteligencja w wyszukiwarce Google przestała być tylko generatorem gotowych streszczeń.

    Gigant z Mountain View wprowadza właśnie pięć kluczowych zmian w „Trybie AI”, które mają rozwiązać największy problem generatywnych wyników – brak klikalności w linki wydawców. Google chce, by AI stała się drogowskazem prowadzącym do autentycznych opinii i rzetelnych artykułów, a nie tylko maszyną do streszczania cudzej pracy.

    Linki w samym sercu odpowiedzi

    Najważniejszą zmianą z perspektywy użytkownika jest nowy sposób osadzania odnośników. W odpowiedziach generowanych przez AI linki będą teraz pojawiać się bezpośrednio obok konkretnych fragmentów tekstu. Jeśli AI wspomina o konkretnym parametrze technicznym lub trasie wycieczki, tuż obok znajdziemy odnośnik do źródłowego artykułu. To rozwiązanie znane z takich narzędzi jak Perplexity, które znacznie ułatwia weryfikację faktów i przejście do pełnej treści.

    Priorytet dla twoich subskrypcji

    Google chce pomóc wydawcom, którym już ufamy. W nowym Trybie AI linki prowadzące do serwisów i kanałów, które subskrybujemy, będą specjalnie wyróżnione. W testach Google zaobserwowało, że użytkownicy znacznie częściej klikają w treści od znanych sobie marek. To ukłon w stronę płatnych mediów – wyszukiwarka ma ułatwić nam dotarcie do treści za paywallem, za które już i tak płacimy.

    „Perspektywy”, czyli co czytać dalej

    Odpowiedź od AI to często dopiero początek. Nowa sekcja na końcu odpowiedzi ma sugerować „kolejne kroki”, oferując linki do unikatowych analiz, reportaży czy studiów przypadku. Zamiast ogólnego podsumowania, Google zaproponuje nam dogłębne materiały, które pozwolą zgłębić temat poza powierzchowne ramy wygenerowane przez algorytm.

    Głos prawdziwych ludzi (zamiast slopu AI)

    Użytkownicy coraz częściej szukają porad od osób z realnym doświadczeniem, a nie od „bezosobowych” algorytmów. Odpowiedzi AI będą teraz zawierać podgląd z mediów społecznościowych, forów dyskusyjnych i źródeł „z pierwszej ręki”. Co istotne, Google doda do tych linków kontekst, taki jak nick twórcy czy nazwa konkretnej społeczności (np. forum fotograficzne), co pozwoli nam ocenić wiarygodność porady jeszcze przed kliknięciem.

    Podgląd witryny bez klikania

    Ostatnią nowością, dostępną na razie na komputerach, jest funkcja podglądu strony po najechaniu kursorem na link. Zanim zdecydujemy się opuścić wyszukiwarkę, zobaczymy szybką migawkę z tytułem i opisem witryny. Ma to zbudować większą pewność u użytkowników, którzy często wahają się przed kliknięciem w nieznane źródła sugerowane przez AI.

    Wszystkie te zmiany to jasny sygnał, że Google obawia się oskarżeń o „kradzież ruchu” od wydawców i chce utrzymać swój model biznesowy oparty na linkowaniu do zewnętrznych zasobów. Dla nas, użytkowników, oznacza to przede wszystkim koniec z „halucynacjami” AI bez podania źródeł – teraz każda informacja ma mieć swój konkretny, klikalny adres.

    Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    #generatywnaAI #GoogleSearch #GoogleSGE #Internet #mObywatel #technologie #trybAI #wydawcy #wyszukiwarka
  29. Google zmienia zasady gry w wyszukiwarce. AI przestaje być ślepą uliczką i zaczyna kierować do źródeł

    Sztuczna inteligencja w wyszukiwarce Google przestała być tylko generatorem gotowych streszczeń.

    Gigant z Mountain View wprowadza właśnie pięć kluczowych zmian w „Trybie AI”, które mają rozwiązać największy problem generatywnych wyników – brak klikalności w linki wydawców. Google chce, by AI stała się drogowskazem prowadzącym do autentycznych opinii i rzetelnych artykułów, a nie tylko maszyną do streszczania cudzej pracy.

    Linki w samym sercu odpowiedzi

    Najważniejszą zmianą z perspektywy użytkownika jest nowy sposób osadzania odnośników. W odpowiedziach generowanych przez AI linki będą teraz pojawiać się bezpośrednio obok konkretnych fragmentów tekstu. Jeśli AI wspomina o konkretnym parametrze technicznym lub trasie wycieczki, tuż obok znajdziemy odnośnik do źródłowego artykułu. To rozwiązanie znane z takich narzędzi jak Perplexity, które znacznie ułatwia weryfikację faktów i przejście do pełnej treści.

    Priorytet dla twoich subskrypcji

    Google chce pomóc wydawcom, którym już ufamy. W nowym Trybie AI linki prowadzące do serwisów i kanałów, które subskrybujemy, będą specjalnie wyróżnione. W testach Google zaobserwowało, że użytkownicy znacznie częściej klikają w treści od znanych sobie marek. To ukłon w stronę płatnych mediów – wyszukiwarka ma ułatwić nam dotarcie do treści za paywallem, za które już i tak płacimy.

    „Perspektywy”, czyli co czytać dalej

    Odpowiedź od AI to często dopiero początek. Nowa sekcja na końcu odpowiedzi ma sugerować „kolejne kroki”, oferując linki do unikatowych analiz, reportaży czy studiów przypadku. Zamiast ogólnego podsumowania, Google zaproponuje nam dogłębne materiały, które pozwolą zgłębić temat poza powierzchowne ramy wygenerowane przez algorytm.

    Głos prawdziwych ludzi (zamiast slopu AI)

    Użytkownicy coraz częściej szukają porad od osób z realnym doświadczeniem, a nie od „bezosobowych” algorytmów. Odpowiedzi AI będą teraz zawierać podgląd z mediów społecznościowych, forów dyskusyjnych i źródeł „z pierwszej ręki”. Co istotne, Google doda do tych linków kontekst, taki jak nick twórcy czy nazwa konkretnej społeczności (np. forum fotograficzne), co pozwoli nam ocenić wiarygodność porady jeszcze przed kliknięciem.

    Podgląd witryny bez klikania

    Ostatnią nowością, dostępną na razie na komputerach, jest funkcja podglądu strony po najechaniu kursorem na link. Zanim zdecydujemy się opuścić wyszukiwarkę, zobaczymy szybką migawkę z tytułem i opisem witryny. Ma to zbudować większą pewność u użytkowników, którzy często wahają się przed kliknięciem w nieznane źródła sugerowane przez AI.

    Wszystkie te zmiany to jasny sygnał, że Google obawia się oskarżeń o „kradzież ruchu” od wydawców i chce utrzymać swój model biznesowy oparty na linkowaniu do zewnętrznych zasobów. Dla nas, użytkowników, oznacza to przede wszystkim koniec z „halucynacjami” AI bez podania źródeł – teraz każda informacja ma mieć swój konkretny, klikalny adres.

    Wyciek prosto od Google. Asystent COSMO trafił na chwilę do sklepu Play

    #generatywnaAI #GoogleSearch #GoogleSGE #Internet #mObywatel #technologie #trybAI #wydawcy #wyszukiwarka
  30. Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    Zakładanie własnego biznesu staje się procesem w pełni mobilnym.

    Najnowsza aktualizacja najpopularniejszej rządowej aplikacji w Polsce – mObywatel w wersji 4.80.1 – wprowadza możliwość pełnej rejestracji jednoosobowej działalności gospodarczej. To bardzo pragmatyczny ruch, który eliminuje papierologię i potrzebę fizycznych wizyt w urzędzie.

    Do tej pory sekcja „Firma” w aplikacji pozwalała głównie na podgląd statusu obecnej działalności czy pobranie zaświadczenia z CEIDG. Teraz twórcy dodali narzędzie, na które wielu czekało. Użytkownicy planujący przejście na „swoje” mogą wypełnić i podpisać wniosek o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wprost na ekranie smartfona. Aby to zrobić, wystarczy wejść w zakładkę Usługi, następnie Przedsiębiorca i wybrać opcję dotyczącą firmy.

    Cyfrowe usługi w pakiecie: od razu z e-Doręczeniami

    Wdrożenie nowej funkcji to nie tylko cyfrowe wypełnienie formularza. Proces został zaprojektowany tak, by przy okazji rejestracji firmy użytkownik mógł od razu podłączyć swoje konto do systemu e-Doręczeń. Z perspektywy przyszłego przedsiębiorcy to duże ułatwienie. Oznacza natychmiastowe przejście na oficjalną, elektroniczną komunikację z urzędami państwowymi, bez konieczności biegania na pocztę i odbierania tradycyjnych, papierowych awizo.

    Aktualizacja jest wynikiem zapowiadanej wcześniej cyfryzacji usług publicznych, realizowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Cyfryzacji oraz Centralny Ośrodek Informatyki. Twórcy zaznaczają, że wdrażanie nowej wersji (4.80.1) odbywa się falami. Jeśli nowa opcja nie jest jeszcze widoczna w systemach iOS czy Android, wystarczy poczekać na pobranie paczki z nowościami w App Store lub Google Play.

    Rozbudowa mObywatela o twarde narzędzia dla biznesu pokazuje świetny trend. Smartfon z zaufanym profilem staje się jedynym narzędziem, którego początkujący przedsiębiorca potrzebuje, by formalnie wystartować na rynku.

    mObywatel z ważnymi nowościami. Szybsza reakcja na kradzież tożsamości i śledzenie paszportu

    #aplikacjeMobilne #aplikacjeRządowe #biznes #CEIDG #cyfryzacja #eDoręczenia #mObywatel #usługiPubliczne #zakładanieFirmy
  31. Rejestracja działalności gospodarczej ze smartfona. mObywatel dodaje usługę dla przedsiębiorców

    Zakładanie własnego biznesu staje się procesem w pełni mobilnym.

    Najnowsza aktualizacja najpopularniejszej rządowej aplikacji w Polsce – mObywatel w wersji 4.80.1 – wprowadza możliwość pełnej rejestracji jednoosobowej działalności gospodarczej. To bardzo pragmatyczny ruch, który eliminuje papierologię i potrzebę fizycznych wizyt w urzędzie.

    Do tej pory sekcja „Firma” w aplikacji pozwalała głównie na podgląd statusu obecnej działalności czy pobranie zaświadczenia z CEIDG. Teraz twórcy dodali narzędzie, na które wielu czekało. Użytkownicy planujący przejście na „swoje” mogą wypełnić i podpisać wniosek o wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wprost na ekranie smartfona. Aby to zrobić, wystarczy wejść w zakładkę Usługi, następnie Przedsiębiorca i wybrać opcję dotyczącą firmy.

    Cyfrowe usługi w pakiecie: od razu z e-Doręczeniami

    Wdrożenie nowej funkcji to nie tylko cyfrowe wypełnienie formularza. Proces został zaprojektowany tak, by przy okazji rejestracji firmy użytkownik mógł od razu podłączyć swoje konto do systemu e-Doręczeń. Z perspektywy przyszłego przedsiębiorcy to duże ułatwienie. Oznacza natychmiastowe przejście na oficjalną, elektroniczną komunikację z urzędami państwowymi, bez konieczności biegania na pocztę i odbierania tradycyjnych, papierowych awizo.

    Aktualizacja jest wynikiem zapowiadanej wcześniej cyfryzacji usług publicznych, realizowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Cyfryzacji oraz Centralny Ośrodek Informatyki. Twórcy zaznaczają, że wdrażanie nowej wersji (4.80.1) odbywa się falami. Jeśli nowa opcja nie jest jeszcze widoczna w systemach iOS czy Android, wystarczy poczekać na pobranie paczki z nowościami w App Store lub Google Play.

    Rozbudowa mObywatela o twarde narzędzia dla biznesu pokazuje świetny trend. Smartfon z zaufanym profilem staje się jedynym narzędziem, którego początkujący przedsiębiorca potrzebuje, by formalnie wystartować na rynku.

    mObywatel z ważnymi nowościami. Szybsza reakcja na kradzież tożsamości i śledzenie paszportu

    #aplikacjeMobilne #aplikacjeRządowe #biznes #CEIDG #cyfryzacja #eDoręczenia #mObywatel #usługiPubliczne #zakładanieFirmy
  32. Uff! Wysłałem pismo do urzędu! Ale dużym kosztem.

    Czyli trwało to około półtorej godziny. Mam w sobie wciąż dużo frustracji. Po drodze było też dużo frustracji:

    - trudność ze znalezieniem na liście nazwy urzędu, do którego piszę (nazwę znam, ale trzeba "ręcznie" (!!!) przeszukać setki innych nazw na liście);

    - nagabywanie na założenie e-Doręczeń (uff! Udało mi się znaleźć opcję, żeby załatwić sprawę starym sposobem, czyli bez zakładania skrzynki e-Doręczeń);

    - wyskakujące "nieoczekiwane błędy systemu" (załączam fragment zrzutu ekranu);

    - nagle ePUAP zmieniło się w mObywatel, co mnie mocno zdezorientowało, bo niby wchodzę do ePUAP przez Profil Zaufany, a tu jeszcze dodatkowo pojawia się mObywatel, bez słowa wyjaśnienie, dlaczego i po co;

    - na końcu, po wysłaniu, pojawiła się informacja, że moje pismo znajdę w "wysłanych" w ePUAP, ale po pierwsze, link kieruje nie do ePUAP ale do mObywatela (i nie da się dotrzeć do ePUAP) a po drugie, gdy wchodzę na skrzynkę w mObywatelu, to okazuje się, że pisma, które przed chwilą wysłałem, NIE MA w "Wysłanych". 😡

    - to ostatnie mnie niepokoi, bo mam wątpliwość, czy przypadkiem odpowiedź na moje pismo nie znajdzie się w e-Doręczeniach, do których skrzynki przecież (na szczęście) nie mam. To co stanie się z moją sprawą? Będą to traktować, że olałem i nie chciało mi się odebrać odpowiedzi z urzędu?

    Ach, te "ułatwienia", wychodzące naprzeciw "potrzeb obywatela" (czyli niby moich potrzeb)! Ech!

    #mObywatel #ePUAP #govPL #eDoręczenia

  33. Uff! Wysłałem pismo do urzędu! Ale dużym kosztem.

    Czyli trwało to około półtorej godziny. Mam w sobie wciąż dużo frustracji. Po drodze było też dużo frustracji:

    - trudność ze znalezieniem na liście nazwy urzędu, do którego piszę (nazwę znam, ale trzeba "ręcznie" (!!!) przeszukać setki innych nazw na liście);

    - nagabywanie na założenie e-Doręczeń (uff! Udało mi się znaleźć opcję, żeby załatwić sprawę starym sposobem, czyli bez zakładania skrzynki e-Doręczeń);

    - wyskakujące "nieoczekiwane błędy systemu" (załączam fragment zrzutu ekranu);

    - nagle ePUAP zmieniło się w mObywatel, co mnie mocno zdezorientowało, bo niby wchodzę do ePUAP przez Profil Zaufany, a tu jeszcze dodatkowo pojawia się mObywatel, bez słowa wyjaśnienie, dlaczego i po co;

    - na końcu, po wysłaniu, pojawiła się informacja, że moje pismo znajdę w "wysłanych" w ePUAP, ale po pierwsze, link kieruje nie do ePUAP ale do mObywatela (i nie da się dotrzeć do ePUAP) a po drugie, gdy wchodzę na skrzynkę w mObywatelu, to okazuje się, że pisma, które przed chwilą wysłałem, NIE MA w "Wysłanych". 😡

    - to ostatnie mnie niepokoi, bo mam wątpliwość, czy przypadkiem odpowiedź na moje pismo nie znajdzie się w e-Doręczeniach, do których skrzynki przecież (na szczęście) nie mam. To co stanie się z moją sprawą? Będą to traktować, że olałem i nie chciało mi się odebrać odpowiedzi z urzędu?

    Ach, te "ułatwienia", wychodzące naprzeciw "potrzeb obywatela" (czyli niby moich potrzeb)! Ech!

    #mObywatel #ePUAP #govPL #eDoręczenia

  34. Uff! Wysłałem pismo do urzędu! Ale dużym kosztem.

    Czyli trwało to około półtorej godziny. Mam w sobie wciąż dużo frustracji. Po drodze było też dużo frustracji:

    - trudność ze znalezieniem na liście nazwy urzędu, do którego piszę (nazwę znam, ale trzeba "ręcznie" (!!!) przeszukać setki innych nazw na liście);

    - nagabywanie na założenie e-Doręczeń (uff! Udało mi się znaleźć opcję, żeby załatwić sprawę starym sposobem, czyli bez zakładania skrzynki e-Doręczeń);

    - wyskakujące "nieoczekiwane błędy systemu" (załączam fragment zrzutu ekranu);

    - nagle ePUAP zmieniło się w mObywatel, co mnie mocno zdezorientowało, bo niby wchodzę do ePUAP przez Profil Zaufany, a tu jeszcze dodatkowo pojawia się mObywatel, bez słowa wyjaśnienie, dlaczego i po co;

    - na końcu, po wysłaniu, pojawiła się informacja, że moje pismo znajdę w "wysłanych" w ePUAP, ale po pierwsze, link kieruje nie do ePUAP ale do mObywatela (i nie da się dotrzeć do ePUAP) a po drugie, gdy wchodzę na skrzynkę w mObywatelu, to okazuje się, że pisma, które przed chwilą wysłałem, NIE MA w "Wysłanych". 😡

    - to ostatnie mnie niepokoi, bo mam wątpliwość, czy przypadkiem odpowiedź na moje pismo nie znajdzie się w e-Doręczeniach, do których skrzynki przecież (na szczęście) nie mam. To co stanie się z moją sprawą? Będą to traktować, że olałem i nie chciało mi się odebrać odpowiedzi z urzędu?

    Ach, te "ułatwienia", wychodzące naprzeciw "potrzeb obywatela" (czyli niby moich potrzeb)! Ech!

    #mObywatel #ePUAP #govPL #eDoręczenia

  35. Uff! Wysłałem pismo do urzędu! Ale dużym kosztem.

    Czyli trwało to około półtorej godziny. Mam w sobie wciąż dużo frustracji. Po drodze było też dużo frustracji:

    - trudność ze znalezieniem na liście nazwy urzędu, do którego piszę (nazwę znam, ale trzeba "ręcznie" (!!!) przeszukać setki innych nazw na liście);

    - nagabywanie na założenie e-Doręczeń (uff! Udało mi się znaleźć opcję, żeby załatwić sprawę starym sposobem, czyli bez zakładania skrzynki e-Doręczeń);

    - wyskakujące "nieoczekiwane błędy systemu" (załączam fragment zrzutu ekranu);

    - nagle ePUAP zmieniło się w mObywatel, co mnie mocno zdezorientowało, bo niby wchodzę do ePUAP przez Profil Zaufany, a tu jeszcze dodatkowo pojawia się mObywatel, bez słowa wyjaśnienie, dlaczego i po co;

    - na końcu, po wysłaniu, pojawiła się informacja, że moje pismo znajdę w "wysłanych" w ePUAP, ale po pierwsze, link kieruje nie do ePUAP ale do mObywatela (i nie da się dotrzeć do ePUAP) a po drugie, gdy wchodzę na skrzynkę w mObywatelu, to okazuje się, że pisma, które przed chwilą wysłałem, NIE MA w "Wysłanych". 😡

    - to ostatnie mnie niepokoi, bo mam wątpliwość, czy przypadkiem odpowiedź na moje pismo nie znajdzie się w e-Doręczeniach, do których skrzynki przecież (na szczęście) nie mam. To co stanie się z moją sprawą? Będą to traktować, że olałem i nie chciało mi się odebrać odpowiedzi z urzędu?

    Ach, te "ułatwienia", wychodzące naprzeciw "potrzeb obywatela" (czyli niby moich potrzeb)! Ech!

    #mObywatel #ePUAP #govPL #eDoręczenia

  36. RE: lewacki.space/@klusex/11637612

    Powinienem zacząć od cytatu: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani." — Mark Twain

    • Punktem w którym /e/OS/ wykreśla siebie z listy kandydatów zorientowanych na prywatność jest niepełne „odgooglowanie". Główna obietnica /e/OS, czyli całkowite usunięcie śladów Googla jest kwestionowana.

    Jest wciąż połączony z Google
    Mimo usunięcia aplikacji googla, system w tle wciąż łączy się z serwerami Googla. Dotyczy to takich funkcji jak sprawdzanie łączności z internetem (DNS), aktywacją eSIM, czy weryfikacją poświadczeń sprzętowych. To sprawia, że określenie "w pełni pozbawiony googla" jest mylące.

    • microG - pięta achillesowa
    /e/OS/ używa projektu microG, by zapewnić działanie aplikacji potrzebujących usług Googlla. Niestety, microG wciąż opiera się na zastrzeżonych plikach binarnych Googla i przyznaje aplikacji Googla uprzywilejowany dostęp, co w praktyce może być wykorzystane do ominięcia zabezpieczeń z następstwem utraty prywatności.

    GrapheneOS unika tego problemu całkowicie – oferuje piaskownicę Google Play, czyli oficjalne usługi Google uruchamiane jako zwykła aplikacja w trybie sandbox, bez żadnych przywilejów systemowych. To rozwiązanie nie wymaga latania dziur w zabezpieczeniach, bo po prostu ich nie tworzy: aplikacje Google nie mają dostępu do plików innych aplikacji ani do wrażliwych uprawnień systemowych.

    • „odgooglowanie"
    GrapheneOS domyślnie nie zawiera żadnych składników łączących się z Google – ani w tle, ani na żądanie. Użytkownik może samodzielnie zdecydować, czy chce zainstalować usługi Google (np. w postaci sandboxowanych Google Play).

    • /e/OS/ wysyła dane do OpenAI

    Oo połowy 2025 roku funkcja zmiany tekstu na mowę domyślnie i bez pytania o zgodę wysyłąła nagrania głosowe użytkowników do serwerów OpenAI. Chociaż problem został częściowo rozwiązany (dodano okno zgody i anonimizajcę) cały proces naprawy trwał blisko 8 miesięcy, co podważa zaufanie do priorytetów twórców w kwestii prywatności. GrapheneOS nie zawiera żadnych domyślnie włączonych funkcji wysyłających dane do zewnętrznych serwerów (w tym do chmur AI). Wszelkie usługi sieciowe są pod kontrolą użytkownika, a system domyślnie blokuje łączność z podejrzanymi domenami.

    • Opóźnione łatki bezpieczeństwa
    /e/OS znany jest z tego, że ostatnią rzeczą, którą wydaje to są łatki bezpieczeństwa, a w rankingu plasuje się samym końcu...

    • Brak dodatkowych zabezpieczeń względem czystego Androida
    e/OS nie implementuje żadnych ulepszeń bezpieczeństwa, znanych lub podobnych do tych z GrapheneOS (np. "utwardzonego alokatora pamięci", który skutecznie utrudnia wykorzystywanie ataków "przepełnienia pamięci" czy też zaawansowanej kontroli uprawnień (np. dostęp do przestrzeni dyskowej, kontaktów czy internetu), które uniemożliwiają aplikacjom dostęp bez świadomej zgody użytkownika.

    • Ryzyko związane z niezabezpieczonym bootloaderem
    Jedynie niewielki procent wspieranych urządzeń /e/OS/ oferuje możliwość ponownego blokowania bootloadera po instalacji (możliwe tylko na "oficjalnych" wydaniach /e/OS, opcja niedostępna w "społecznościowych", listę można sobie porównać tutaj: doc.e.foundation/devices ("Official" vs "Community").

    • /e/OS jest często opisywany jako system dla początkujących – zachęcając na papierze "łatwy w instalacji i przyjazny".
    Jeśli jednak priorytetem jest dla Ciebie prywatność oraz bezpieczeństwo, to niedaleko w zasięgu jest GrapheneOS – system, który nie idzie na kompromisy, lecz konsekwentnie podnosi poprzeczkę w zakresie ochrony użytkownika.
    Łatwy w instalacji! Wystarczy podpiąc ze sobą dwa smartfony!

    __
    Nowości w temacie GraphrneOS
    odysee.com/@%C5%81%C4%85cze:4/

    ---
    Aplikacje użyte do stworzenia niniejszego postu to: Vanadium, Markor, Pachli. System operacyjny GrapheneOS.
    ---

    ____
    #prywatność #cyberbezpieczeństwo #wolneoprogramowanie #mobywatel

  37. RE: lewacki.space/@klusex/11637612

    Powinienem zacząć od cytatu: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani." — Mark Twain

    • Punktem w którym /e/OS/ wykreśla siebie z listy kandydatów zorientowanych na prywatność jest niepełne „odgooglowanie". Główna obietnica /e/OS, czyli całkowite usunięcie śladów Googla jest kwestionowana.

    Jest wciąż połączony z Google
    Mimo usunięcia aplikacji googla, system w tle wciąż łączy się z serwerami Googla. Dotyczy to takich funkcji jak sprawdzanie łączności z internetem (DNS), aktywacją eSIM, czy weryfikacją poświadczeń sprzętowych. To sprawia, że określenie "w pełni pozbawiony googla" jest mylące.

    • microG - pięta achillesowa
    /e/OS/ używa projektu microG, by zapewnić działanie aplikacji potrzebujących usług Googlla. Niestety, microG wciąż opiera się na zastrzeżonych plikach binarnych Googla i przyznaje aplikacji Googla uprzywilejowany dostęp, co w praktyce może być wykorzystane do ominięcia zabezpieczeń z następstwem utraty prywatności.

    GrapheneOS unika tego problemu całkowicie – oferuje piaskownicę Google Play, czyli oficjalne usługi Google uruchamiane jako zwykła aplikacja w trybie sandbox, bez żadnych przywilejów systemowych. To rozwiązanie nie wymaga latania dziur w zabezpieczeniach, bo po prostu ich nie tworzy: aplikacje Google nie mają dostępu do plików innych aplikacji ani do wrażliwych uprawnień systemowych.

    • „odgooglowanie"
    GrapheneOS domyślnie nie zawiera żadnych składników łączących się z Google – ani w tle, ani na żądanie. Użytkownik może samodzielnie zdecydować, czy chce zainstalować usługi Google (np. w postaci sandboxowanych Google Play).

    • /e/OS/ wysyła dane do OpenAI

    Oo połowy 2025 roku funkcja zmiany tekstu na mowę domyślnie i bez pytania o zgodę wysyłąła nagrania głosowe użytkowników do serwerów OpenAI. Chociaż problem został częściowo rozwiązany (dodano okno zgody i anonimizajcę) cały proces naprawy trwał blisko 8 miesięcy, co podważa zaufanie do priorytetów twórców w kwestii prywatności. GrapheneOS nie zawiera żadnych domyślnie włączonych funkcji wysyłających dane do zewnętrznych serwerów (w tym do chmur AI). Wszelkie usługi sieciowe są pod kontrolą użytkownika, a system domyślnie blokuje łączność z podejrzanymi domenami.

    • Opóźnione łatki bezpieczeństwa
    /e/OS znany jest z tego, że ostatnią rzeczą, którą wydaje to są łatki bezpieczeństwa, a w rankingu plasuje się samym końcu...

    • Brak dodatkowych zabezpieczeń względem czystego Androida
    e/OS nie implementuje żadnych ulepszeń bezpieczeństwa, znanych lub podobnych do tych z GrapheneOS (np. "utwardzonego alokatora pamięci", który skutecznie utrudnia wykorzystywanie ataków "przepełnienia pamięci" czy też zaawansowanej kontroli uprawnień (np. dostęp do przestrzeni dyskowej, kontaktów czy internetu), które uniemożliwiają aplikacjom dostęp bez świadomej zgody użytkownika.

    • Ryzyko związane z niezabezpieczonym bootloaderem
    Jedynie niewielki procent wspieranych urządzeń /e/OS/ oferuje możliwość ponownego blokowania bootloadera po instalacji (możliwe tylko na "oficjalnych" wydaniach /e/OS, opcja niedostępna w "społecznościowych", listę można sobie porównać tutaj: doc.e.foundation/devices ("Official" vs "Community").

    • /e/OS jest często opisywany jako system dla początkujących – zachęcając na papierze "łatwy w instalacji i przyjazny".
    Jeśli jednak priorytetem jest dla Ciebie prywatność oraz bezpieczeństwo, to niedaleko w zasięgu jest GrapheneOS – system, który nie idzie na kompromisy, lecz konsekwentnie podnosi poprzeczkę w zakresie ochrony użytkownika.
    Łatwy w instalacji! Wystarczy podpiąc ze sobą dwa smartfony!

    __
    Nowości w temacie GraphrneOS
    odysee.com/@%C5%81%C4%85cze:4/

    ---
    Aplikacje użyte do stworzenia niniejszego postu to: Vanadium, Markor, Pachli. System operacyjny GrapheneOS.
    ---

    ____
    #prywatność #cyberbezpieczeństwo #wolneoprogramowanie #mobywatel

  38. RE: lewacki.space/@klusex/11637612

    Powinienem zacząć od cytatu: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani." — Mark Twain

    • Punktem w którym /e/OS/ wykreśla siebie z listy kandydatów zorientowanych na prywatność jest niepełne „odgooglowanie". Główna obietnica /e/OS, czyli całkowite usunięcie śladów Googla jest kwestionowana.

    Jest wciąż połączony z Google
    Mimo usunięcia aplikacji googla, system w tle wciąż łączy się z serwerami Googla. Dotyczy to takich funkcji jak sprawdzanie łączności z internetem (DNS), aktywacją eSIM, czy weryfikacją poświadczeń sprzętowych. To sprawia, że określenie "w pełni pozbawiony googla" jest mylące.

    • microG - pięta achillesowa
    /e/OS/ używa projektu microG, by zapewnić działanie aplikacji potrzebujących usług Googlla. Niestety, microG wciąż opiera się na zastrzeżonych plikach binarnych Googla i przyznaje aplikacji Googla uprzywilejowany dostęp, co w praktyce może być wykorzystane do ominięcia zabezpieczeń z następstwem utraty prywatności.

    GrapheneOS unika tego problemu całkowicie – oferuje piaskownicę Google Play, czyli oficjalne usługi Google uruchamiane jako zwykła aplikacja w trybie sandbox, bez żadnych przywilejów systemowych. To rozwiązanie nie wymaga latania dziur w zabezpieczeniach, bo po prostu ich nie tworzy: aplikacje Google nie mają dostępu do plików innych aplikacji ani do wrażliwych uprawnień systemowych.

    • „odgooglowanie"
    GrapheneOS domyślnie nie zawiera żadnych składników łączących się z Google – ani w tle, ani na żądanie. Użytkownik może samodzielnie zdecydować, czy chce zainstalować usługi Google (np. w postaci sandboxowanych Google Play).

    • /e/OS/ wysyła dane do OpenAI

    Oo połowy 2025 roku funkcja zmiany tekstu na mowę domyślnie i bez pytania o zgodę wysyłąła nagrania głosowe użytkowników do serwerów OpenAI. Chociaż problem został częściowo rozwiązany (dodano okno zgody i anonimizajcę) cały proces naprawy trwał blisko 8 miesięcy, co podważa zaufanie do priorytetów twórców w kwestii prywatności. GrapheneOS nie zawiera żadnych domyślnie włączonych funkcji wysyłających dane do zewnętrznych serwerów (w tym do chmur AI). Wszelkie usługi sieciowe są pod kontrolą użytkownika, a system domyślnie blokuje łączność z podejrzanymi domenami.

    • Opóźnione łatki bezpieczeństwa
    /e/OS znany jest z tego, że ostatnią rzeczą, którą wydaje to są łatki bezpieczeństwa, a w rankingu plasuje się samym końcu...

    • Brak dodatkowych zabezpieczeń względem czystego Androida
    e/OS nie implementuje żadnych ulepszeń bezpieczeństwa, znanych lub podobnych do tych z GrapheneOS (np. "utwardzonego alokatora pamięci", który skutecznie utrudnia wykorzystywanie ataków "przepełnienia pamięci" czy też zaawansowanej kontroli uprawnień (np. dostęp do przestrzeni dyskowej, kontaktów czy internetu), które uniemożliwiają aplikacjom dostęp bez świadomej zgody użytkownika.

    • Ryzyko związane z niezabezpieczonym bootloaderem
    Jedynie niewielki procent wspieranych urządzeń /e/OS/ oferuje możliwość ponownego blokowania bootloadera po instalacji (możliwe tylko na "oficjalnych" wydaniach /e/OS, opcja niedostępna w "społecznościowych", listę można sobie porównać tutaj: doc.e.foundation/devices ("Official" vs "Community").

    • /e/OS jest często opisywany jako system dla początkujących – zachęcając na papierze "łatwy w instalacji i przyjazny".
    Jeśli jednak priorytetem jest dla Ciebie prywatność oraz bezpieczeństwo, to niedaleko w zasięgu jest GrapheneOS – system, który nie idzie na kompromisy, lecz konsekwentnie podnosi poprzeczkę w zakresie ochrony użytkownika.
    Łatwy w instalacji! Wystarczy podpiąc ze sobą dwa smartfony!

    __
    Nowości w temacie GraphrneOS
    odysee.com/@%C5%81%C4%85cze:4/

    ---
    Aplikacje użyte do stworzenia niniejszego postu to: Vanadium, Markor, Pachli. System operacyjny GrapheneOS.
    ---

    ____
    #prywatność #cyberbezpieczeństwo #wolneoprogramowanie #mobywatel

  39. RE: lewacki.space/@klusex/11637612

    Powinienem zacząć od cytatu: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani." — Mark Twain

    • Punktem w którym /e/OS/ wykreśla siebie z listy kandydatów zorientowanych na prywatność jest niepełne „odgooglowanie". Główna obietnica /e/OS, czyli całkowite usunięcie śladów Googla jest kwestionowana.

    Jest wciąż połączony z Google
    Mimo usunięcia aplikacji googla, system w tle wciąż łączy się z serwerami Googla. Dotyczy to takich funkcji jak sprawdzanie łączności z internetem (DNS), aktywacją eSIM, czy weryfikacją poświadczeń sprzętowych. To sprawia, że określenie "w pełni pozbawiony googla" jest mylące.

    • microG - pięta achillesowa
    /e/OS/ używa projektu microG, by zapewnić działanie aplikacji potrzebujących usług Googlla. Niestety, microG wciąż opiera się na zastrzeżonych plikach binarnych Googla i przyznaje aplikacji Googla uprzywilejowany dostęp, co w praktyce może być wykorzystane do ominięcia zabezpieczeń z następstwem utraty prywatności.

    GrapheneOS unika tego problemu całkowicie – oferuje piaskownicę Google Play, czyli oficjalne usługi Google uruchamiane jako zwykła aplikacja w trybie sandbox, bez żadnych przywilejów systemowych. To rozwiązanie nie wymaga latania dziur w zabezpieczeniach, bo po prostu ich nie tworzy: aplikacje Google nie mają dostępu do plików innych aplikacji ani do wrażliwych uprawnień systemowych.

    • „odgooglowanie"
    GrapheneOS domyślnie nie zawiera żadnych składników łączących się z Google – ani w tle, ani na żądanie. Użytkownik może samodzielnie zdecydować, czy chce zainstalować usługi Google (np. w postaci sandboxowanych Google Play).

    • /e/OS/ wysyła dane do OpenAI

    Oo połowy 2025 roku funkcja zmiany tekstu na mowę domyślnie i bez pytania o zgodę wysyłąła nagrania głosowe użytkowników do serwerów OpenAI. Chociaż problem został częściowo rozwiązany (dodano okno zgody i anonimizajcę) cały proces naprawy trwał blisko 8 miesięcy, co podważa zaufanie do priorytetów twórców w kwestii prywatności. GrapheneOS nie zawiera żadnych domyślnie włączonych funkcji wysyłających dane do zewnętrznych serwerów (w tym do chmur AI). Wszelkie usługi sieciowe są pod kontrolą użytkownika, a system domyślnie blokuje łączność z podejrzanymi domenami.

    • Opóźnione łatki bezpieczeństwa
    /e/OS znany jest z tego, że ostatnią rzeczą, którą wydaje to są łatki bezpieczeństwa, a w rankingu plasuje się samym końcu...

    • Brak dodatkowych zabezpieczeń względem czystego Androida
    e/OS nie implementuje żadnych ulepszeń bezpieczeństwa, znanych lub podobnych do tych z GrapheneOS (np. "utwardzonego alokatora pamięci", który skutecznie utrudnia wykorzystywanie ataków "przepełnienia pamięci" czy też zaawansowanej kontroli uprawnień (np. dostęp do przestrzeni dyskowej, kontaktów czy internetu), które uniemożliwiają aplikacjom dostęp bez świadomej zgody użytkownika.

    • Ryzyko związane z niezabezpieczonym bootloaderem
    Jedynie niewielki procent wspieranych urządzeń /e/OS/ oferuje możliwość ponownego blokowania bootloadera po instalacji (możliwe tylko na "oficjalnych" wydaniach /e/OS, opcja niedostępna w "społecznościowych", listę można sobie porównać tutaj: doc.e.foundation/devices ("Official" vs "Community").

    • /e/OS jest często opisywany jako system dla początkujących – zachęcając na papierze "łatwy w instalacji i przyjazny".
    Jeśli jednak priorytetem jest dla Ciebie prywatność oraz bezpieczeństwo, to niedaleko w zasięgu jest GrapheneOS – system, który nie idzie na kompromisy, lecz konsekwentnie podnosi poprzeczkę w zakresie ochrony użytkownika.
    Łatwy w instalacji! Wystarczy podpiąc ze sobą dwa smartfony!

    __
    Nowości w temacie GraphrneOS
    odysee.com/@%C5%81%C4%85cze:4/

    ---
    Aplikacje użyte do stworzenia niniejszego postu to: Vanadium, Markor, Pachli. System operacyjny GrapheneOS.
    ---

    ____
    #prywatność #cyberbezpieczeństwo #wolneoprogramowanie #mobywatel

  40. RE: lewacki.space/@klusex/11637612

    Powinienem zacząć od cytatu: „Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani." — Mark Twain

    • Punktem w którym /e/OS/ wykreśla siebie z listy kandydatów zorientowanych na prywatność jest niepełne „odgooglowanie". Główna obietnica /e/OS, czyli całkowite usunięcie śladów Googla jest kwestionowana.

    Jest wciąż połączony z Google
    Mimo usunięcia aplikacji googla, system w tle wciąż łączy się z serwerami Googla. Dotyczy to takich funkcji jak sprawdzanie łączności z internetem (DNS), aktywacją eSIM, czy weryfikacją poświadczeń sprzętowych. To sprawia, że określenie "w pełni pozbawiony googla" jest mylące.

    • microG - pięta achillesowa
    /e/OS/ używa projektu microG, by zapewnić działanie aplikacji potrzebujących usług Googlla. Niestety, microG wciąż opiera się na zastrzeżonych plikach binarnych Googla i przyznaje aplikacji Googla uprzywilejowany dostęp, co w praktyce może być wykorzystane do ominięcia zabezpieczeń z następstwem utraty prywatności.

    GrapheneOS unika tego problemu całkowicie – oferuje piaskownicę Google Play, czyli oficjalne usługi Google uruchamiane jako zwykła aplikacja w trybie sandbox, bez żadnych przywilejów systemowych. To rozwiązanie nie wymaga latania dziur w zabezpieczeniach, bo po prostu ich nie tworzy: aplikacje Google nie mają dostępu do plików innych aplikacji ani do wrażliwych uprawnień systemowych.

    • „odgooglowanie"
    GrapheneOS domyślnie nie zawiera żadnych składników łączących się z Google – ani w tle, ani na żądanie. Użytkownik może samodzielnie zdecydować, czy chce zainstalować usługi Google (np. w postaci sandboxowanych Google Play).

    • /e/OS/ wysyła dane do OpenAI

    Oo połowy 2025 roku funkcja zmiany tekstu na mowę domyślnie i bez pytania o zgodę wysyłąła nagrania głosowe użytkowników do serwerów OpenAI. Chociaż problem został częściowo rozwiązany (dodano okno zgody i anonimizajcę) cały proces naprawy trwał blisko 8 miesięcy, co podważa zaufanie do priorytetów twórców w kwestii prywatności. GrapheneOS nie zawiera żadnych domyślnie włączonych funkcji wysyłających dane do zewnętrznych serwerów (w tym do chmur AI). Wszelkie usługi sieciowe są pod kontrolą użytkownika, a system domyślnie blokuje łączność z podejrzanymi domenami.

    • Opóźnione łatki bezpieczeństwa
    /e/OS znany jest z tego, że ostatnią rzeczą, którą wydaje to są łatki bezpieczeństwa, a w rankingu plasuje się samym końcu...

    • Brak dodatkowych zabezpieczeń względem czystego Androida
    e/OS nie implementuje żadnych ulepszeń bezpieczeństwa, znanych lub podobnych do tych z GrapheneOS (np. "utwardzonego alokatora pamięci", który skutecznie utrudnia wykorzystywanie ataków "przepełnienia pamięci" czy też zaawansowanej kontroli uprawnień (np. dostęp do przestrzeni dyskowej, kontaktów czy internetu), które uniemożliwiają aplikacjom dostęp bez świadomej zgody użytkownika.

    • Ryzyko związane z niezabezpieczonym bootloaderem
    Jedynie niewielki procent wspieranych urządzeń /e/OS/ oferuje możliwość ponownego blokowania bootloadera po instalacji (możliwe tylko na "oficjalnych" wydaniach /e/OS, opcja niedostępna w "społecznościowych", listę można sobie porównać tutaj: doc.e.foundation/devices ("Official" vs "Community").

    • /e/OS jest często opisywany jako system dla początkujących – zachęcając na papierze "łatwy w instalacji i przyjazny".
    Jeśli jednak priorytetem jest dla Ciebie prywatność oraz bezpieczeństwo, to niedaleko w zasięgu jest GrapheneOS – system, który nie idzie na kompromisy, lecz konsekwentnie podnosi poprzeczkę w zakresie ochrony użytkownika.
    Łatwy w instalacji! Wystarczy podpiąc ze sobą dwa smartfony!

    __
    Nowości w temacie GraphrneOS
    odysee.com/@%C5%81%C4%85cze:4/

    ---
    Aplikacje użyte do stworzenia niniejszego postu to: Vanadium, Markor, Pachli. System operacyjny GrapheneOS.
    ---

    ____
    #prywatność #cyberbezpieczeństwo #wolneoprogramowanie #mobywatel

  41. IT in #Polen (2)
    Die Legitimation für den #mobywatel erlischt jedoch nach 3 Jahren bei Nichtgebrauch. Schwiegerpapa ist in die Falle getappt. Zur Reaktivierung braucht es das Pendant zum #postident Verfahren. Die Abmeldeseite dafür stammt vom #bastardAdministratorFromHell.
    Darstellung auf dem Handy skaliert nicht bei seniorentauglicher Schriftgröße. Prüfung erst auf das vollständig ausgefüllte Formular. #Captcha unlesbar, weil aus Sicherheitsgründen Teile der Zeichen ausgeblendet sind.

  42. IT in #Polen (2)
    Die Legitimation für den #mobywatel erlischt jedoch nach 3 Jahren bei Nichtgebrauch. Schwiegerpapa ist in die Falle getappt. Zur Reaktivierung braucht es das Pendant zum #postident Verfahren. Die Abmeldeseite dafür stammt vom #bastardAdministratorFromHell.
    Darstellung auf dem Handy skaliert nicht bei seniorentauglicher Schriftgröße. Prüfung erst auf das vollständig ausgefüllte Formular. #Captcha unlesbar, weil aus Sicherheitsgründen Teile der Zeichen ausgeblendet sind.

  43. IT in #Polen (2)
    Die Legitimation für den #mobywatel erlischt jedoch nach 3 Jahren bei Nichtgebrauch. Schwiegerpapa ist in die Falle getappt. Zur Reaktivierung braucht es das Pendant zum #postident Verfahren. Die Abmeldeseite dafür stammt vom #bastardAdministratorFromHell.
    Darstellung auf dem Handy skaliert nicht bei seniorentauglicher Schriftgröße. Prüfung erst auf das vollständig ausgefüllte Formular. #Captcha unlesbar, weil aus Sicherheitsgründen Teile der Zeichen ausgeblendet sind.

  44. IT in #Polen (1)
    Hier gibt's den #MObywatel für das Handy: Alle Dokumente incl. Rentenausweis, diverse Zertifikate etc. elektronisch verfügbar. Cool!
    Und mit einem Klick und biometrischer Identifikation springt man von dort in das Pendant zur #ePA: Arztbesuche, Rezepte etc auf dem Handy verfügbar, und das nicht nur für sich selbst, sondern auch für den Ehepartner. Ob auch Befunde? So viel Polnisch verstehe ich leider nicht.

  45. IT in #Polen (1)
    Hier gibt's den #MObywatel für das Handy: Alle Dokumente incl. Rentenausweis, diverse Zertifikate etc. elektronisch verfügbar. Cool!
    Und mit einem Klick und biometrischer Identifikation springt man von dort in das Pendant zur #ePA: Arztbesuche, Rezepte etc auf dem Handy verfügbar, und das nicht nur für sich selbst, sondern auch für den Ehepartner. Ob auch Befunde? So viel Polnisch verstehe ich leider nicht.