#prawo — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #prawo, aggregated by home.social.
-
Marine Le Pen pozostaje skazana. Dlaczego więc może kandydować na prezydenta Francji?
Wyrok apelacyjny z 7 lipca 2026 r. wywołał wiele komentarzy. Większość sprowadzała się do jednego zdania: Marine Le Pen będzie mogła wystartować w wyborach prezydenckich w 2027 roku.
To prawda. Ale warto zrozumieć dlaczego.
Sąd apelacyjny nie podważył ustaleń dotyczących winy. Marine Le Pen nadal została uznana za winną sprzeniewierzenia funduszy Parlamentu Europejskiego przeznaczonych na fikcyjne etaty asystentów, które finansowały działalność RN.
Zmienił się natomiast wymiar kary.
W marcu 2025 r. sąd I instancji orzekł m.in. 5-letni zakaz kandydowania z rygorem natychmiastowej wykonalności. Kara zaczęła więc biec od razu, mimo apelacji.
Sąd apelacyjny skrócił zakaz do 45 miesięcy, z czego 30 miesięcy zawiesił. Realnie oznacza to 15 miesięcy zakazu, które Le Pen zdążyła już odbyć. Dlatego może kandydować. Nie dlatego, że została uniewinniona, lecz dlatego, że wykonana część kary została zaliczona.
RN podkreśla, że sąd stwierdził „brak osobistego wzbogacenia”. To prawda, ale nie oznacza niewinności. Pieniądze nie trafiły do prywatnych kieszeni, lecz finansowały działalność partii.
Po wyroku z 2025 r. Marine Le Pen i Jordan Bardella mówili o „tyranii sędziów”. Tymczasem to właśnie sąd apelacyjny skrócił zakaz kandydowania w sposób umożliwiający jej start. W uzasadnieniu wyjaśniono, że uwzględniono także prawo kandydowania i wolność wyboru obywateli.
Sprawa nie jest jednak zakończona. RN zapowiedziało skargę do Cour de cassation, który oceni wyłącznie prawidłowość zastosowania prawa.
O tym, czy Marine Le Pen zostanie prezydentką Francji, zdecydują już wyborcy.
📄 Pełna analiza:
https://youtu.be/YUDPLdm9Y34#MarineLePen #Francja #RN #Prawo #Polityka #UE #Demokracja
Obserwuj mnie także na eYou
https://eyou.social/p/post_3GNCxSKKeJKucRxVhdSTLecUUSI -
Sukces! Skarga na ZDM została uznana przez Komisję Skarg, Komisję Transportu oraz samą Radę Miasta. Dosyć zasmiecania przestrzeni publicznej animowanymi ekranami reklamowymi! Teraz można się na poważnie zabierać za zgłaszanie, do czego serdecznie zachęcamy!
#poznań #aktywizm #ekranoza #reklamoza #ams #ams_smart_ooh #outdoor #prawo #radaMiasta #bezpieczeństwo #policja
-
Suckes! Skarga na ZDM została uznana przez Komisję Skarg, Komisję Transportu oraz samą Radę Miasta. Dosyć zasmiecania przestrzeni publicznej animowanymi ekranami reklamowymi! Teraz można się na poważnie zabierać za zgłaszanie, do czego serdecznie zachęcamy!
#poznań #aktywizm #ekranoza #reklamoza #ams #ams_smart_ooh #outdoor #prawo #radaMiasta #bezpieczeństwo #policja
-
IT, jak każda dziedzina życia, podlega prawu. I to prawo czasem się zmienia. Trochę z poślizgiem, bo rok 2026 już od dawna trwa, ale warto wiedzieć, co w trawie piszczy.
-
IT, jak każda dziedzina życia, podlega prawu. I to prawo czasem się zmienia. Trochę z poślizgiem, bo rok 2026 już od dawna trwa, ale warto wiedzieć, co w trawie piszczy.
-
Visa i OpenAI wprowadzają autonomicznych agentów zakupowych
Współpraca obu gigantów staje się faktem. Visa oficjalnie zintegrowała swoją sieć płatniczą z ChatGPT, co otwiera drogę do zjawiska określanego jako „agentic commerce”.
Sztuczna inteligencja zyskuje narzędzia, by nie tylko doradzać w zakupach, ale samodzielnie wybierać sklep i finalizować transakcję bez bezpośredniego udziału człowieka. Na horyzoncie rysuje się fundamentalna zmiana w architekturze handlu internetowego, choć na europejskim rynku napotka ona poważne bariery prawne.
Dotychczasowe próby wdrożenia sztucznej inteligencji do handlu online sprowadzały się do zamkniętych środowisk – dedykowanych chatbotów przypisanych do konkretnego sklepu, które jedynie asystowały klientowi na danej witrynie. Integracja infrastruktury Visy z modelem językowym od OpenAI całkowicie zmienia ten schemat. Połączono tu zdolność sztucznej inteligencji do analizy otwartego internetu z globalną siecią transakcyjną.
W praktyce oznacza to, że użytkownik wydaje jedynie polecenie (np. „kup mi najlepsze słuchawki bezprzewodowe do 150 dolarów, z dostawą na jutro”), a resztę procesu – od analizy specyfikacji technicznej, przez weryfikację opinii, aż po autoryzację płatności w tle – przejmuje algorytm.
Zmierzch psychologii w marketingu
Z perspektywy biznesowej ten ruch redefiniuje podstawy sprzedaży w sieci. Działy marketingu od lat opierają swoje strategie na ludzkiej psychologii: dopracowanych fotografiach, emocjonalnych opisach i mechanizmach tworzących poczucie pilności. Dla agenta AI te elementy mają zerową wartość.
Zautomatyzowany kupujący kieruje się wyłącznie ustrukturyzowanymi danymi. Analizuje sklepy pod kątem przejrzystej dokumentacji API, atrybutów produktów i twardych specyfikacji. Sklepy, które nie dostosują swoich cyfrowych katalogów do odczytu maszynowego – przechodząc z tradycyjnego pozycjonowania SEO na optymalizację pod kątem modeli językowych (LLM) – staną się dla autonomicznych agentów całkowicie niewidzialne.
Bezpieczeństwo i tokenizacja płatności
Brak interfejsu graficznego (UI) oznacza również brak standardowych mechanizmów weryfikacji. Tradycyjne kroki, takie jak ręczne wpisywanie danych z karty kredytowej, rozwiązywanie kodów CAPTCHA czy wieloetapowe uwierzytelnianie, skutecznie blokowały dotąd autonomiczne skrypty.
Visa rozwiązuje ten problem poprzez zastosowanie programatycznej tokenizacji. Użytkownik z góry autoryzuje środowisko ChatGPT, określając rygorystyczne limity wydatków. Gdy agent podejmuje decyzję o zakupie, generuje jednorazowy token płatniczy w sieci Visa i przesyła go przez interfejs API prosto na serwer sprzedawcy. Całość odbywa się w ułamku sekundy, z pominięciem tradycyjnego koszyka. Co więcej, architektura systemu przewiduje, że w przypadku niezgodności towaru z opisem, agent AI będzie w stanie samodzielnie zainicjować procedurę zwrotu – zanalizuje regulamin sklepu, wynegocjuje zwrot środków i wygeneruje etykietę kurierską.
Europejski mur regulacyjny
Choć wizja automatycznych zakupów staje się rzeczywistością w Stanach Zjednoczonych, europejscy konsumenci będą musieli na nią poczekać znacznie dłużej. Przeszkodą dla wdrożenia tej technologii w Polsce i całej Unii Europejskiej są rygorystyczne przepisy finansowe, na czele z dyrektywą PSD2 i wymogiem Silnego Uwierzytelnienia Klienta (SCA).
Obecne regulacje wymuszają na obywatelach UE osobiste, często biometryczne zatwierdzanie transakcji elektronicznych. Oddanie pełnej decyzyjności finansowej i procesu autoryzacji w „ręce” autonomicznego agenta będzie wymagało stworzenia w Europie zupełnie nowych ram prawnych dla transakcji maszynowych. Mimo tych barier, ruch OpenAI i Visy to wyraźny sygnał: w nadchodzących latach klientem sklepu internetowego coraz rzadziej będzie człowiek, a coraz częściej skrypt wykonujący powierzone mu zadanie.
#AI #biznes #ChatGPT #eCommerce #finanse #OpenAI #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #visaWyścig zbrojeń na Wall Street. OpenAI szykuje się do wejścia na giełdę
-
Visa i OpenAI wprowadzają autonomicznych agentów zakupowych
Współpraca obu gigantów staje się faktem. Visa oficjalnie zintegrowała swoją sieć płatniczą z ChatGPT, co otwiera drogę do zjawiska określanego jako „agentic commerce”.
Sztuczna inteligencja zyskuje narzędzia, by nie tylko doradzać w zakupach, ale samodzielnie wybierać sklep i finalizować transakcję bez bezpośredniego udziału człowieka. Na horyzoncie rysuje się fundamentalna zmiana w architekturze handlu internetowego, choć na europejskim rynku napotka ona poważne bariery prawne.
Dotychczasowe próby wdrożenia sztucznej inteligencji do handlu online sprowadzały się do zamkniętych środowisk – dedykowanych chatbotów przypisanych do konkretnego sklepu, które jedynie asystowały klientowi na danej witrynie. Integracja infrastruktury Visy z modelem językowym od OpenAI całkowicie zmienia ten schemat. Połączono tu zdolność sztucznej inteligencji do analizy otwartego internetu z globalną siecią transakcyjną.
W praktyce oznacza to, że użytkownik wydaje jedynie polecenie (np. „kup mi najlepsze słuchawki bezprzewodowe do 150 dolarów, z dostawą na jutro”), a resztę procesu – od analizy specyfikacji technicznej, przez weryfikację opinii, aż po autoryzację płatności w tle – przejmuje algorytm.
Zmierzch psychologii w marketingu
Z perspektywy biznesowej ten ruch redefiniuje podstawy sprzedaży w sieci. Działy marketingu od lat opierają swoje strategie na ludzkiej psychologii: dopracowanych fotografiach, emocjonalnych opisach i mechanizmach tworzących poczucie pilności. Dla agenta AI te elementy mają zerową wartość.
Zautomatyzowany kupujący kieruje się wyłącznie ustrukturyzowanymi danymi. Analizuje sklepy pod kątem przejrzystej dokumentacji API, atrybutów produktów i twardych specyfikacji. Sklepy, które nie dostosują swoich cyfrowych katalogów do odczytu maszynowego – przechodząc z tradycyjnego pozycjonowania SEO na optymalizację pod kątem modeli językowych (LLM) – staną się dla autonomicznych agentów całkowicie niewidzialne.
Bezpieczeństwo i tokenizacja płatności
Brak interfejsu graficznego (UI) oznacza również brak standardowych mechanizmów weryfikacji. Tradycyjne kroki, takie jak ręczne wpisywanie danych z karty kredytowej, rozwiązywanie kodów CAPTCHA czy wieloetapowe uwierzytelnianie, skutecznie blokowały dotąd autonomiczne skrypty.
Visa rozwiązuje ten problem poprzez zastosowanie programatycznej tokenizacji. Użytkownik z góry autoryzuje środowisko ChatGPT, określając rygorystyczne limity wydatków. Gdy agent podejmuje decyzję o zakupie, generuje jednorazowy token płatniczy w sieci Visa i przesyła go przez interfejs API prosto na serwer sprzedawcy. Całość odbywa się w ułamku sekundy, z pominięciem tradycyjnego koszyka. Co więcej, architektura systemu przewiduje, że w przypadku niezgodności towaru z opisem, agent AI będzie w stanie samodzielnie zainicjować procedurę zwrotu – zanalizuje regulamin sklepu, wynegocjuje zwrot środków i wygeneruje etykietę kurierską.
Europejski mur regulacyjny
Choć wizja automatycznych zakupów staje się rzeczywistością w Stanach Zjednoczonych, europejscy konsumenci będą musieli na nią poczekać znacznie dłużej. Przeszkodą dla wdrożenia tej technologii w Polsce i całej Unii Europejskiej są rygorystyczne przepisy finansowe, na czele z dyrektywą PSD2 i wymogiem Silnego Uwierzytelnienia Klienta (SCA).
Obecne regulacje wymuszają na obywatelach UE osobiste, często biometryczne zatwierdzanie transakcji elektronicznych. Oddanie pełnej decyzyjności finansowej i procesu autoryzacji w „ręce” autonomicznego agenta będzie wymagało stworzenia w Europie zupełnie nowych ram prawnych dla transakcji maszynowych. Mimo tych barier, ruch OpenAI i Visy to wyraźny sygnał: w nadchodzących latach klientem sklepu internetowego coraz rzadziej będzie człowiek, a coraz częściej skrypt wykonujący powierzone mu zadanie.
#AI #biznes #ChatGPT #eCommerce #finanse #OpenAI #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #visaWyścig zbrojeń na Wall Street. OpenAI szykuje się do wejścia na giełdę
-
-
-
⚖️ Najstarszy akt prawny sporządzony w Polsce pochodzi z 1153 roku, to dokument fundacyjny klasztoru cystersów w Łeknie wydany przez rycerza Zbiluta z Panigrodza, przechowywany w Poznaniu i Gnieźnie
#ciekawostki #prawo #polska
🔗 https://poznan.ap.gov.pl/zasob-2/zbilut/ -
Czy w Polsce powinna zostać wprowadzona możliwość legalnej eutanazji?
#miniankiety #eutanazja #prawo #etyka #zdrowie -
Rachunek za algorytmy. Meta i technologiczni giganci idą na ugodę z amerykańskimi szkołami
Kryzys zdrowia psychicznego wśród młodzieży przestaje być wyłącznie problemem socjologicznym, a staje się kosztem finansowym dla gigantów technologicznych.
Władze oświatowe w Stanach Zjednoczonych wytoczyły działa przeciwko twórcom mediów społecznościowych, domagając się pokrycia kosztów walki z uzależnieniami uczniów. W obliczu bezprecedensowego procesu, Meta, Google, TikTok oraz Snap zdecydowały się na pozasądowe ugody, próbując uniknąć niebezpiecznego dla całej branży precedensu prawnego.
Testowy proces i wielomilionowe roszczenia
Sprawa okręgu szkolnego Breathitt w stanie Kentucky miała stanowić historyczny punkt zwrotny. Był to pierwszy z ponad tysiąca dwustu podobnych pozwów, w których amerykańskie szkoły oskarżają korporacje o celowe projektowanie platform w sposób maksymalizujący uzależnienie.
Władze okręgu domagały się 60 milionów dolarów odszkodowania na sfinansowanie programów terapeutycznych, walkę ze stanami lękowymi, depresją oraz samookaleczeniami wśród uczniów, a także wymuszenia zmian w samej architekturze aplikacji. Choć proces miał rozpocząć się w połowie czerwca przed sądem federalnym w Kalifornii, wszystkie oskarżone podmioty – od właścicieli TikToka i Snapchata po YouTube’a i Instagrama – wolały uniknąć publicznej obrony swoich algorytmów i zawarły poufne ugody finansowe.
Iluzja bezpieczeństwa i kupowanie wizerunku
Strategia unikania sal sądowych przez Metę nie jest przypadkowa. Wcześniej korporacja wraz z Google przegrała głośny proces w Los Angeles, w którym ława przysięgłych przyznała 6 milionów dolarów zadośćuczynienia dwudziestoletniej kobiecie za zrujnowanie jej zdrowia psychicznego w dzieciństwie poprzez uzależniające mechanizmy aplikacji. W oficjalnych komunikatach firma Marka Zuckerberga zasłania się wprowadzonymi dwa lata temu narzędziami ochronnymi, takimi jak tak zwane konta dla nastolatków.
Rzeczywistość algorytmiczna wygląda jednak zupełnie inaczej. Niezależni badacze oraz sygnaliści, w tym były pracownik Mety Arturo Béjar, wprost wskazują, że filtry te nie blokują skutecznie szkodliwych treści. Co więcej, organizacja śledząca przejrzystość w branży technologicznej, Tech Transparency Project, ujawniła niedawno, że korporacja aktywnie opłacała internetowych twórców, aby ci publicznie chwalili skuteczność nowych zabezpieczeń. Takie działania dobitnie pokazują, że Dolina Krzemowa jest obecnie bardziej skłonna płacić za sztuczne ocieplanie wizerunku i poufne ugody sądowe, niż dokonać fundamentalnej przebudowy swoich najbardziej dochodowych produktów.
#iMagazine #Instagram #MarkZuckerberg #mediaSpołecznościowe #Meta #prawo #TikTok #usa #uzależnienie #YouTube #zdrowiePsychiczneInwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
-
Rachunek za algorytmy. Meta i technologiczni giganci idą na ugodę z amerykańskimi szkołami
Kryzys zdrowia psychicznego wśród młodzieży przestaje być wyłącznie problemem socjologicznym, a staje się kosztem finansowym dla gigantów technologicznych.
Władze oświatowe w Stanach Zjednoczonych wytoczyły działa przeciwko twórcom mediów społecznościowych, domagając się pokrycia kosztów walki z uzależnieniami uczniów. W obliczu bezprecedensowego procesu, Meta, Google, TikTok oraz Snap zdecydowały się na pozasądowe ugody, próbując uniknąć niebezpiecznego dla całej branży precedensu prawnego.
Testowy proces i wielomilionowe roszczenia
Sprawa okręgu szkolnego Breathitt w stanie Kentucky miała stanowić historyczny punkt zwrotny. Był to pierwszy z ponad tysiąca dwustu podobnych pozwów, w których amerykańskie szkoły oskarżają korporacje o celowe projektowanie platform w sposób maksymalizujący uzależnienie.
Władze okręgu domagały się 60 milionów dolarów odszkodowania na sfinansowanie programów terapeutycznych, walkę ze stanami lękowymi, depresją oraz samookaleczeniami wśród uczniów, a także wymuszenia zmian w samej architekturze aplikacji. Choć proces miał rozpocząć się w połowie czerwca przed sądem federalnym w Kalifornii, wszystkie oskarżone podmioty – od właścicieli TikToka i Snapchata po YouTube’a i Instagrama – wolały uniknąć publicznej obrony swoich algorytmów i zawarły poufne ugody finansowe.
Iluzja bezpieczeństwa i kupowanie wizerunku
Strategia unikania sal sądowych przez Metę nie jest przypadkowa. Wcześniej korporacja wraz z Google przegrała głośny proces w Los Angeles, w którym ława przysięgłych przyznała 6 milionów dolarów zadośćuczynienia dwudziestoletniej kobiecie za zrujnowanie jej zdrowia psychicznego w dzieciństwie poprzez uzależniające mechanizmy aplikacji. W oficjalnych komunikatach firma Marka Zuckerberga zasłania się wprowadzonymi dwa lata temu narzędziami ochronnymi, takimi jak tak zwane konta dla nastolatków.
Rzeczywistość algorytmiczna wygląda jednak zupełnie inaczej. Niezależni badacze oraz sygnaliści, w tym były pracownik Mety Arturo Béjar, wprost wskazują, że filtry te nie blokują skutecznie szkodliwych treści. Co więcej, organizacja śledząca przejrzystość w branży technologicznej, Tech Transparency Project, ujawniła niedawno, że korporacja aktywnie opłacała internetowych twórców, aby ci publicznie chwalili skuteczność nowych zabezpieczeń. Takie działania dobitnie pokazują, że Dolina Krzemowa jest obecnie bardziej skłonna płacić za sztuczne ocieplanie wizerunku i poufne ugody sądowe, niż dokonać fundamentalnej przebudowy swoich najbardziej dochodowych produktów.
#iMagazine #Instagram #MarkZuckerberg #mediaSpołecznościowe #Meta #prawo #TikTok #usa #uzależnienie #YouTube #zdrowiePsychiczneInwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
-
Craig Federighi wezwany do ujawnienia dokumentów
Sądowy spór Elona Muska z Apple i OpenAI przybiera na sile.
Trwa batalia prawna zainicjowana przez Elona Muska, w której jego firma xAI zarzuca Apple i OpenAI naruszenie przepisów antymonopolowych. W najnowszym postanowieniu amerykański sąd federalny nakazał wiceprezesowi Apple ds. inżynierii oprogramowania udostępnienie wewnętrznej dokumentacji. Równocześnie sędzia oddalił podobny wniosek wobec Tima Cooka oraz zobowiązał samego Muska do ujawnienia prywatnej korespondencji.
Federighi musi pokazać karty, Cook oszczędzony
Zgodnie z decyzją sądu, Craig Federighi został formalnie uznany za „powiernika dokumentów” (document custodian) w toczącym się procesie. Prawnicy xAI skutecznie uargumentowali, że jako kluczowy decydent w pionie oprogramowania, Federighi posiada unikalną wiedzę na temat integracji ChatGPT ze środowiskiem Apple Intelligence oraz ewentualnych decyzji wpływających na pozycjonowanie konkurencyjnych modeli językowych (LLM) w App Store. Producent iPhone’ów ma czas do 17 czerwca 2026 roku na przekazanie stosownej dokumentacji z zasobów swojego wiceprezesa.
Sąd odrzucił natomiast wniosek o objęcie tym samym statusem dyrektora generalnego firmy, Tima Cooka. W uzasadnieniu wskazano, że powód nie zdołał udowodnić, by Cook dysponował unikalnymi dowodami, których nie można uzyskać bezpośrednio od szefa inżynierii oprogramowania.
Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji
Umowy z Google pod lupą, ale w ograniczonym zakresie
Prawnicy xAI odnieśli również częściowy sukces w kwestii badania innych partnerstw technologicznych Apple. Sąd nakazał firmie z Cupertino ujawnienie dokumentów dotyczących współpracy z Google. Sędzia Hal R. Ray Jr. wyraźnie jednak zawęził zakres tego żądania, uznając pierwotny wniosek za zbyt szeroki. Apple musi przekazać wyłącznie te materiały, które odnoszą się do ewentualnych klauzul wyłącznościowych dla dostawców usług sztucznej inteligencji na urządzeniach z systemem iOS/macOS. Termin również upływa 17 czerwca.
Wcześniejsze próby rozszerzenia śledztwa przez xAI poza granice Stanów Zjednoczonych (m.in. na podstawie konwencji haskiej) spotykają się z oporem lokalnych jurysdykcji – na początku roku południowokoreański sąd odrzucił wniosek o wydanie dokumentów od firmy Kakao.
Musk również pod ostrzałem
Ostatnie postanowienie sądu nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw dla xAI. Prawnicy OpenAI z powodzeniem złożyli wniosek o zmuszenie Elona Muska do ujawnienia jego własnej komunikacji. Miliarder otrzymał czas do 3 czerwca 2026 roku na przekazanie e-maili pochodzących z serwerów firm Tesla i SpaceX (której xAI jest obecnie częścią), a także historii wiadomości tekstowych oraz rozmów z wewnętrznych komunikatorów korporacyjnych (XChat).
Decyzja ta ma pomóc obronie w ustaleniu rzeczywistych motywów, jakimi kierował się Musk, składając pozew przeciwko dawnym partnerom biznesowym.
#AI #Apple #CraigFederighi #ElonMusk #iMagazine #OpenAI #prawo #procesSądowy #sztucznaInteligencja #TimCook #xAISam Altman przed sądem: Elon Musk chciał przepisać sztuczną inteligencję na swoje dzieci
-
Craig Federighi wezwany do ujawnienia dokumentów
Sądowy spór Elona Muska z Apple i OpenAI przybiera na sile.
Trwa batalia prawna zainicjowana przez Elona Muska, w której jego firma xAI zarzuca Apple i OpenAI naruszenie przepisów antymonopolowych. W najnowszym postanowieniu amerykański sąd federalny nakazał wiceprezesowi Apple ds. inżynierii oprogramowania udostępnienie wewnętrznej dokumentacji. Równocześnie sędzia oddalił podobny wniosek wobec Tima Cooka oraz zobowiązał samego Muska do ujawnienia prywatnej korespondencji.
Federighi musi pokazać karty, Cook oszczędzony
Zgodnie z decyzją sądu, Craig Federighi został formalnie uznany za „powiernika dokumentów” (document custodian) w toczącym się procesie. Prawnicy xAI skutecznie uargumentowali, że jako kluczowy decydent w pionie oprogramowania, Federighi posiada unikalną wiedzę na temat integracji ChatGPT ze środowiskiem Apple Intelligence oraz ewentualnych decyzji wpływających na pozycjonowanie konkurencyjnych modeli językowych (LLM) w App Store. Producent iPhone’ów ma czas do 17 czerwca 2026 roku na przekazanie stosownej dokumentacji z zasobów swojego wiceprezesa.
Sąd odrzucił natomiast wniosek o objęcie tym samym statusem dyrektora generalnego firmy, Tima Cooka. W uzasadnieniu wskazano, że powód nie zdołał udowodnić, by Cook dysponował unikalnymi dowodami, których nie można uzyskać bezpośrednio od szefa inżynierii oprogramowania.
Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji
Umowy z Google pod lupą, ale w ograniczonym zakresie
Prawnicy xAI odnieśli również częściowy sukces w kwestii badania innych partnerstw technologicznych Apple. Sąd nakazał firmie z Cupertino ujawnienie dokumentów dotyczących współpracy z Google. Sędzia Hal R. Ray Jr. wyraźnie jednak zawęził zakres tego żądania, uznając pierwotny wniosek za zbyt szeroki. Apple musi przekazać wyłącznie te materiały, które odnoszą się do ewentualnych klauzul wyłącznościowych dla dostawców usług sztucznej inteligencji na urządzeniach z systemem iOS/macOS. Termin również upływa 17 czerwca.
Wcześniejsze próby rozszerzenia śledztwa przez xAI poza granice Stanów Zjednoczonych (m.in. na podstawie konwencji haskiej) spotykają się z oporem lokalnych jurysdykcji – na początku roku południowokoreański sąd odrzucił wniosek o wydanie dokumentów od firmy Kakao.
Musk również pod ostrzałem
Ostatnie postanowienie sądu nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw dla xAI. Prawnicy OpenAI z powodzeniem złożyli wniosek o zmuszenie Elona Muska do ujawnienia jego własnej komunikacji. Miliarder otrzymał czas do 3 czerwca 2026 roku na przekazanie e-maili pochodzących z serwerów firm Tesla i SpaceX (której xAI jest obecnie częścią), a także historii wiadomości tekstowych oraz rozmów z wewnętrznych komunikatorów korporacyjnych (XChat).
Decyzja ta ma pomóc obronie w ustaleniu rzeczywistych motywów, jakimi kierował się Musk, składając pozew przeciwko dawnym partnerom biznesowym.
#AI #Apple #CraigFederighi #ElonMusk #iMagazine #OpenAI #prawo #procesSądowy #sztucznaInteligencja #TimCook #xAISam Altman przed sądem: Elon Musk chciał przepisać sztuczną inteligencję na swoje dzieci
-
Koniec złudzeń o likwidacji abonamentu RTV. Wyższe stawki i kary na 2027 rok
Wbrew wcześniejszym politycznym zapowiedziom, abonament radiowo-telewizyjny nie przechodzi do historii.
Zamiast oczekiwanej przez wielu Polaków likwidacji opłaty, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) zatwierdziła nowy, wyższy cennik, który wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku. Oznacza to również proporcjonalny wzrost kar dla osób uchylających się od tego obowiązku.
Nowe stawki i urządzenia mobilne jako odbiorniki
Podwyżki tłumaczone są coroczną waloryzacją powiązaną ze wskaźnikami inflacji. Od 2027 roku miesięczne opłaty będą kształtować się następująco:
- Opłata za sam odbiornik radiowy: 10,80 zł (wzrost z 9,50 zł w 2026 r.).
- Opłata za odbiornik telewizyjny lub telewizyjno-radiowy: 34,50 zł (wzrost z 30,50 zł w 2026 r.).
W tym miejscu warto przypomnieć kluczowy z perspektywy technologicznej fakt: w świetle obowiązujących interpretacji prawnych, za odbiornik RTV uznaje się każde urządzenie umożliwiające natychmiastowy odbiór sygnału. W praktyce oznacza to, że obowiązek rejestracji i opłacania abonamentu może dotyczyć również posiadaczy smartfonów, tabletów oraz komputerów, a także radia w posiadanym samochodzie. Według medialnych doniesień kontrolerzy mają wykorzystywać również dokumentację fotograficzną wnętrz pojazdów w celu potwierdzenia obecności odbiornika radiowego.
Brak rejestracji sprzętu wiąże się z karą finansową, która wynosi trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej. Od stycznia przyszłego roku kontrolerzy Poczty Polskiej będą mogli nałożyć karę w wysokości aż 1035 zł za brak zarejestrowanego telewizora (lub urządzenia pełniącego jego rolę). W przypadku samego radia grzywna wyniesie 324 zł.
Zapowiedzi rządu dotyczące ewentualnych zmian w finansowaniu mediów publicznych z budżetu państwa (nad którymi pracuje Ministerstwo Kultury) nie zwalniają z bieżącego opłacania abonamentu. Zaległości traktowane są jak długi podatkowe – Poczta Polska ma prawo doliczyć odsetki, a w skrajnych przypadkach skierować sprawę do egzekucji administracyjnej.
Kto nie musi płacić?
Polskie prawo przewiduje konkretne wyłączenia z obowiązku uiszczania opłaty abonamentowej. Zwolnione z niej są z urzędu osoby:
- które ukończyły 75. rok życia,
- posiadające orzeczenie o I grupie inwalidzkiej,
- będące inwalidami wojennymi lub wojskowymi,
- osoby bezrobotne, niewidome oraz niesłyszące (spełniające określone kryteria medyczne).
Istnieje również specjalny próg dla osób pobierających świadczenia emerytalne, które ukończyły 60. rok życia. Są one zwolnione z opłat, pod warunkiem że ich emerytura nie przekracza połowy przeciętnego wynagrodzenia. W 2026 roku limit ten wynosi 4451,78 zł brutto miesięcznie.
#abonamentRTV #finanse #iMagazine #KRRiT #PocztaPolska #podatki #prawo #radio #telewizja -
Koniec złudzeń o likwidacji abonamentu RTV. Wyższe stawki i kary na 2027 rok
Wbrew wcześniejszym politycznym zapowiedziom, abonament radiowo-telewizyjny nie przechodzi do historii.
Zamiast oczekiwanej przez wielu Polaków likwidacji opłaty, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) zatwierdziła nowy, wyższy cennik, który wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku. Oznacza to również proporcjonalny wzrost kar dla osób uchylających się od tego obowiązku.
Nowe stawki i urządzenia mobilne jako odbiorniki
Podwyżki tłumaczone są coroczną waloryzacją powiązaną ze wskaźnikami inflacji. Od 2027 roku miesięczne opłaty będą kształtować się następująco:
- Opłata za sam odbiornik radiowy: 10,80 zł (wzrost z 9,50 zł w 2026 r.).
- Opłata za odbiornik telewizyjny lub telewizyjno-radiowy: 34,50 zł (wzrost z 30,50 zł w 2026 r.).
W tym miejscu warto przypomnieć kluczowy z perspektywy technologicznej fakt: w świetle obowiązujących interpretacji prawnych, za odbiornik RTV uznaje się każde urządzenie umożliwiające natychmiastowy odbiór sygnału. W praktyce oznacza to, że obowiązek rejestracji i opłacania abonamentu może dotyczyć również posiadaczy smartfonów, tabletów oraz komputerów, a także radia w posiadanym samochodzie. Według medialnych doniesień kontrolerzy mają wykorzystywać również dokumentację fotograficzną wnętrz pojazdów w celu potwierdzenia obecności odbiornika radiowego.
Brak rejestracji sprzętu wiąże się z karą finansową, która wynosi trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej. Od stycznia przyszłego roku kontrolerzy Poczty Polskiej będą mogli nałożyć karę w wysokości aż 1035 zł za brak zarejestrowanego telewizora (lub urządzenia pełniącego jego rolę). W przypadku samego radia grzywna wyniesie 324 zł.
Zapowiedzi rządu dotyczące ewentualnych zmian w finansowaniu mediów publicznych z budżetu państwa (nad którymi pracuje Ministerstwo Kultury) nie zwalniają z bieżącego opłacania abonamentu. Zaległości traktowane są jak długi podatkowe – Poczta Polska ma prawo doliczyć odsetki, a w skrajnych przypadkach skierować sprawę do egzekucji administracyjnej.
Kto nie musi płacić?
Polskie prawo przewiduje konkretne wyłączenia z obowiązku uiszczania opłaty abonamentowej. Zwolnione z niej są z urzędu osoby:
- które ukończyły 75. rok życia,
- posiadające orzeczenie o I grupie inwalidzkiej,
- będące inwalidami wojennymi lub wojskowymi,
- osoby bezrobotne, niewidome oraz niesłyszące (spełniające określone kryteria medyczne).
Istnieje również specjalny próg dla osób pobierających świadczenia emerytalne, które ukończyły 60. rok życia. Są one zwolnione z opłat, pod warunkiem że ich emerytura nie przekracza połowy przeciętnego wynagrodzenia. W 2026 roku limit ten wynosi 4451,78 zł brutto miesięcznie.
#abonamentRTV #finanse #iMagazine #KRRiT #PocztaPolska #podatki #prawo #radio #telewizja -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
Bunt pisarzy. Prawnicy chcą 320 milionów dolarów z ugody z twórcą AI, autorzy dostaną grosze
Historyczna ugoda o wartości 1,5 miliarda dolarów, którą firma Anthropic miała zapłacić za nielegalne wykorzystywanie książek do trenowania sztucznej inteligencji, utknęła w martwym punkcie.
Federalna sędzia wstrzymała ostateczne zatwierdzenie porozumienia. Powód? Poszkodowani pisarze zorientowali się, że reprezentujący ich prawnicy chcą zagarnąć nieproporcjonalnie dużą część tej kwoty, zostawiając samym twórcom zaledwie ułamek odszkodowania.
Prawnicze eldorado kosztem twórców
Główną osią sporu jest podział wynegocjowanych środków. Prawnicy prowadzący pozew zbiorowy zażądali dla siebie wynagrodzenia w wysokości ponad 320 milionów dolarów. Tymczasem szacuje się, że każdy z autorów, którego dzieła zostały wykorzystane bez licencji, otrzymałby zaledwie około 3000 dolarów rekompensaty.
Jeden z protestujących autorów, Pierce Story, wyliczył, że przy takiej strukturze podziału, prawnicy zarobiliby od 10 do 12 tysięcy dolarów za każdą godzinę swojej pracy. Twórcy argumentują, że ich reprezentanci poszli na łatwą ugodę wyłącznie po to, by zmaksymalizować własne zyski, zamiast walczyć o realne odszkodowania dla osób faktycznie poszkodowanych przez kradzież własności intelektualnej. Z dokumentów sądowych wynika, że gdyby kancelarie zadowoliły się kwotą 70 milionów dolarów (co nadal pokrywałoby ich najwyższe rynkowe stawki godzinowe), wypłaty dla poszczególnych pisarzy wzrosłyby o prawie jedną czwartą.
Brak ochrony na przyszłość
Kwestie finansowe to nie jedyny zarzut. Autorzy sprzeciwiający się ugodzie zwracają uwagę, że porozumienie nie nakłada na Anthropic żadnych rygorystycznych ograniczeń dotyczących przyszłego wykorzystania ich prac.
Zwrócono uwagę na całkowity brak przejrzystości: autorzy nie wiedzą, w jaki sposób firma weszła w posiadanie ich tekstów, przez co nie mają żadnej gwarancji, że fizyczne i cyfrowe kopie książek zostaną trwale usunięte z serwerów firmy. Część pisarzy żąda, aby przed zatwierdzeniem jakiejkolwiek ugody, Anthropic został zmuszony do skasowania wszystkich pirackich kopii, na których trenowano modele językowe.
Sąd hamuje zapędy kancelarii
Amerykańska sędzia okręgowa Araceli Martinez-Olguin odmówiła rutynowego podpisania dokumentów i zażądała od prawników odniesienia się do obaw zgłaszanych przez ich własnych klientów. Z relacji części autorów wynika, że kancelarie próbowały wcześniej uciszać bunt, utrudniając pisarzom składanie oficjalnych sprzeciwów i błędnie informując sąd o niedotrzymaniu przez nich terminów procesowych.
Prawnicy mają czas do 21 maja na złożenie wyjaśnień. Jeśli struktura podziału środków nie zostanie zmieniona, porozumieniu grozi całkowity upadek i wieloletnie procesy apelacyjne.
#AI #Anthropic #iMagazine #książki #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #uczenieMaszynowe -
Bunt pisarzy. Prawnicy chcą 320 milionów dolarów z ugody z twórcą AI, autorzy dostaną grosze
Historyczna ugoda o wartości 1,5 miliarda dolarów, którą firma Anthropic miała zapłacić za nielegalne wykorzystywanie książek do trenowania sztucznej inteligencji, utknęła w martwym punkcie.
Federalna sędzia wstrzymała ostateczne zatwierdzenie porozumienia. Powód? Poszkodowani pisarze zorientowali się, że reprezentujący ich prawnicy chcą zagarnąć nieproporcjonalnie dużą część tej kwoty, zostawiając samym twórcom zaledwie ułamek odszkodowania.
Prawnicze eldorado kosztem twórców
Główną osią sporu jest podział wynegocjowanych środków. Prawnicy prowadzący pozew zbiorowy zażądali dla siebie wynagrodzenia w wysokości ponad 320 milionów dolarów. Tymczasem szacuje się, że każdy z autorów, którego dzieła zostały wykorzystane bez licencji, otrzymałby zaledwie około 3000 dolarów rekompensaty.
Jeden z protestujących autorów, Pierce Story, wyliczył, że przy takiej strukturze podziału, prawnicy zarobiliby od 10 do 12 tysięcy dolarów za każdą godzinę swojej pracy. Twórcy argumentują, że ich reprezentanci poszli na łatwą ugodę wyłącznie po to, by zmaksymalizować własne zyski, zamiast walczyć o realne odszkodowania dla osób faktycznie poszkodowanych przez kradzież własności intelektualnej. Z dokumentów sądowych wynika, że gdyby kancelarie zadowoliły się kwotą 70 milionów dolarów (co nadal pokrywałoby ich najwyższe rynkowe stawki godzinowe), wypłaty dla poszczególnych pisarzy wzrosłyby o prawie jedną czwartą.
Brak ochrony na przyszłość
Kwestie finansowe to nie jedyny zarzut. Autorzy sprzeciwiający się ugodzie zwracają uwagę, że porozumienie nie nakłada na Anthropic żadnych rygorystycznych ograniczeń dotyczących przyszłego wykorzystania ich prac.
Zwrócono uwagę na całkowity brak przejrzystości: autorzy nie wiedzą, w jaki sposób firma weszła w posiadanie ich tekstów, przez co nie mają żadnej gwarancji, że fizyczne i cyfrowe kopie książek zostaną trwale usunięte z serwerów firmy. Część pisarzy żąda, aby przed zatwierdzeniem jakiejkolwiek ugody, Anthropic został zmuszony do skasowania wszystkich pirackich kopii, na których trenowano modele językowe.
Sąd hamuje zapędy kancelarii
Amerykańska sędzia okręgowa Araceli Martinez-Olguin odmówiła rutynowego podpisania dokumentów i zażądała od prawników odniesienia się do obaw zgłaszanych przez ich własnych klientów. Z relacji części autorów wynika, że kancelarie próbowały wcześniej uciszać bunt, utrudniając pisarzom składanie oficjalnych sprzeciwów i błędnie informując sąd o niedotrzymaniu przez nich terminów procesowych.
Prawnicy mają czas do 21 maja na złożenie wyjaśnień. Jeśli struktura podziału środków nie zostanie zmieniona, porozumieniu grozi całkowity upadek i wieloletnie procesy apelacyjne.
#AI #Anthropic #iMagazine #książki #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #uczenieMaszynowe -
Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników
Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.
Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.
Złamana umowa z subskrybentami
Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.
To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach
Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.
Mechanizmy uzależniające i obrona platformy
Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.
Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas
Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.
Szerszy kontekst prawny
Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.
#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod -
Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników
Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.
Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.
Złamana umowa z subskrybentami
Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.
To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach
Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.
Mechanizmy uzależniające i obrona platformy
Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.
Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas
Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.
Szerszy kontekst prawny
Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.
#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod -
Nowa ustawa o KSC (NIS2) w praktyce. Co musisz wiedzieć, kiedy i za co dostaniesz karę oraz co powinieneś zrobić już teraz?
Od miesiąca w Polsce obowiązuje długo wyczekiwana nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (tzw. KSC2), która implementuje unijną dyrektywę NIS2. Nowe prawo to nowe obowiązki dla tysięcy polskich firm, ale także surowe kary finansowe za niedopilnowanie konkretnych wymogów. Co istotne — odpowiedzialność za błędne wdrożenie KSC/NIS2 w organizacji spoczywa nie tylko na Członkach Zarządu ale na szerzej rozumianej kadrze kierowniczej. Co gorsza, jest to również odpowiedzialność osobista, a to oznacza, że i Ty możesz być narażony na sankcje i kary, które przyjdzie Ci zapłacić z własnej kieszeni.
Ale bez paniki! Jeśli jesteś dyrektorem (także np. działu HR), kierownikiem/managerem (nie tylko z IT), członkiem zarządu, CISO, bezpiecznikiem, prawnikiem albo po prostu osobą, na którą “zepchnięto” temat NIS2, to mamy dla Ciebie coś, co uratuje Ci skórę, budżet i nerwy.
Szkolenie z NIS2/KSC: wszystko co trzeba wiedzieć (nie tylko dla Zarządów)!
Już w środę 13 maja o 14:00 organizujemy ~2h szkolenie online pt.: “NIS2 i KSC: wszystko co musisz wiedzieć” — zapisz się na nie, nawet jeśli ten termin Ci nie pasuje, bo szkolenie jest nagrywane i będziesz mieć do niego dostęp przez rok, więc na pewno zdążysz się zapoznać z tym materiałem i będziesz mógł do niego komfortowo wracać na przestrzeni najbliższych miesięcy, kiedy wdrożenie NIS2 w Twojej firmie się rozpędzi. Dla tych, którzy znają jakość naszych szkoleń, tutaj od razu link do koszyka :) Nie warto zwlekać z zapisem, bo szkolenie w obniżonej aż o 60% cenie oferujemy tylko do środy — potem cena mocno wzrasta!Możemy także zrealizować [...]
#KrajowySystemCyberbezpieczeństwa #KSC #KSC2 #Niebezpiecznik #NIS2 #Prawo #Szkolenia
-
Nowa ustawa o KSC (NIS2) w praktyce. Co musisz wiedzieć, kiedy i za co dostaniesz karę oraz co powinieneś zrobić już teraz?
Od miesiąca w Polsce obowiązuje długo wyczekiwana nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (tzw. KSC2), która implementuje unijną dyrektywę NIS2. Nowe prawo to nowe obowiązki dla tysięcy polskich firm, ale także surowe kary finansowe za niedopilnowanie konkretnych wymogów. Co istotne — odpowiedzialność za błędne wdrożenie KSC/NIS2 w organizacji spoczywa nie tylko na Członkach Zarządu ale na szerzej rozumianej kadrze kierowniczej. Co gorsza, jest to również odpowiedzialność osobista, a to oznacza, że i Ty możesz być narażony na sankcje i kary, które przyjdzie Ci zapłacić z własnej kieszeni.
Ale bez paniki! Jeśli jesteś dyrektorem (także np. działu HR), kierownikiem/managerem (nie tylko z IT), członkiem zarządu, CISO, bezpiecznikiem, prawnikiem albo po prostu osobą, na którą “zepchnięto” temat NIS2, to mamy dla Ciebie coś, co uratuje Ci skórę, budżet i nerwy.
Szkolenie z NIS2/KSC: wszystko co trzeba wiedzieć (nie tylko dla Zarządów)!
Już w środę 13 maja o 14:00 organizujemy ~2h szkolenie online pt.: “NIS2 i KSC: wszystko co musisz wiedzieć” — zapisz się na nie, nawet jeśli ten termin Ci nie pasuje, bo szkolenie jest nagrywane i będziesz mieć do niego dostęp przez rok, więc na pewno zdążysz się zapoznać z tym materiałem i będziesz mógł do niego komfortowo wracać na przestrzeni najbliższych miesięcy, kiedy wdrożenie NIS2 w Twojej firmie się rozpędzi. Dla tych, którzy znają jakość naszych szkoleń, tutaj od razu link do koszyka :) Nie warto zwlekać z zapisem, bo szkolenie w obniżonej aż o 60% cenie oferujemy tylko do środy — potem cena mocno wzrasta!Możemy także zrealizować [...]
#KrajowySystemCyberbezpieczeństwa #KSC #KSC2 #Niebezpiecznik #NIS2 #Prawo #Szkolenia
-
Jakiego zakresu uznania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą oczekujesz w Polsce?
#miniankiety #Warszawa #małżeństwa #LGBTQ #prawo -
Jakiego zakresu uznania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą oczekujesz w Polsce?
#miniankiety #Warszawa #małżeństwa #LGBTQ #prawo -
Bardzo ciekawy podcast o tym, jak platformy hazardowe stają się potężnymi narzędziami wpływającymi na nastroje społeczne i gospodarkę.
#techstorie #hazard #gospodarka #społeczeństwo #prawo #ustrój #predykcja #sondaże #CzegoBojąSięPolitycy
https://www.youtube.com/watch?v=vGnO-YEvT_U&list=PLVLI1ArZ-BLYBJZ7GVuQjyjhgtdlZSh8l&index=1
-
Bardzo ciekawy podcast o tym, jak platformy hazardowe stają się potężnymi narzędziami wpływającymi na nastroje społeczne i gospodarkę.
#techstorie #hazard #gospodarka #społeczeństwo #prawo #ustrój #predykcja #sondaże #CzegoBojąSięPolitycy
https://www.youtube.com/watch?v=vGnO-YEvT_U&list=PLVLI1ArZ-BLYBJZ7GVuQjyjhgtdlZSh8l&index=1
-
NIOC jest podmiotem zależnym Gwardii Strażników Rewolucji Islamskiej — tak orzekł amerykański Departament Skarbu w 2012 roku.
Struktura własności stanowi w tym względzie mechanizm transmisji między geopolityką, rynkami surowców i bezpieczeństwem międzynarodowym.
#Iran #ropa #surowce #bezpieczeństwo #spółka #kontrola #nadzór #prawo #islam #Chiny #polityka #transakcja #handel #eksport #ryzyko #rynek #energetyka #przemysł #UE
-
NIOC jest podmiotem zależnym Gwardii Strażników Rewolucji Islamskiej — tak orzekł amerykański Departament Skarbu w 2012 roku.
Struktura własności stanowi w tym względzie mechanizm transmisji między geopolityką, rynkami surowców i bezpieczeństwem międzynarodowym.
#Iran #ropa #surowce #bezpieczeństwo #spółka #kontrola #nadzór #prawo #islam #Chiny #polityka #transakcja #handel #eksport #ryzyko #rynek #energetyka #przemysł #UE
-
"Jeśli kiedykolwiek istniało coś, co mogłoby być nazwane złem, byłoby to odebranie jakiejś istocie wolności wyrażania wewnętrznego Boga.
Za każdym razem, kiedy odbierasz komuś #wolność, ograniczasz twoją własną i bardziej dogłębnie, ponieważ jakiekolwiek sądy wygłaszasz o innych, one stają się prawem w twojej własnej świadomości. To #prawo stanie się twoim własnym ograniczeniem i według tego prawa będziesz sądził siebie samego."
#Ramtha "Biała Księga" #przekonania #wartości #zło #ograniczenia #kreacja #książka #książki -
"Jeśli kiedykolwiek istniało coś, co mogłoby być nazwane złem, byłoby to odebranie jakiejś istocie wolności wyrażania wewnętrznego Boga.
Za każdym razem, kiedy odbierasz komuś #wolność, ograniczasz twoją własną i bardziej dogłębnie, ponieważ jakiekolwiek sądy wygłaszasz o innych, one stają się prawem w twojej własnej świadomości. To #prawo stanie się twoim własnym ograniczeniem i według tego prawa będziesz sądził siebie samego."
#Ramtha "Biała Księga" #przekonania #wartości #zło #ograniczenia #kreacja #książka #książki -
‼️📅Do 16 maja możesz zabrać głos w sprawie poselskiego projektu ustawy dającej samorządom prawo weta dla nowych rezerwatów przyrody.
#PSL i #Polska2050 przedstawiły w kwietniu projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Projekt zakłada wprowadzenie obowiązku uzgodnienia projektu rezerwatu z radą gminy - bez tej zgody ustanowienie rezerwatu będzie niemożliwe.
❗Podobny mechanizm funkcjonuje już w stosunku do parków narodowych i od czasu jego wprowadzenia w 2001 roku nie powstał w Polsce żaden nowy park narodowy!
ℹ️ Rezerwaty są formą ochrony, którą obejmuje się wyłącznie obszary o najwyższej wartości przyrodniczej. Decyzji o ich ustanowieniu nie podejmuje się spontanicznie, poprzedzają je analizy naukowe i badania terenowe (często wieloletnie), konieczność uzyskania pozytywnej opinii Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, w której skład wchodzą nie tylko naukowcy, lecz również przedstawiciele samorządu.
ℹ️ Uzasadnienie odnosi się do konieczności konsultacji społecznych (które obecnie bywają stosowane, ale nie są obowiązkowe), jednak w samym tekście projektu ustawa nie wprowadza żadnych regulacji w tym zakresie.
ℹ️Obecnie ostateczna decyzja o utworzeniu rezerwatu należy do RDOŚ - i niech tak zostanie!
Jest to wyspecjalizowany organ administracji rządowej zajmujący się m.in. ochroną przyrody, którego zadaniem jest zarządzanie rezerwatami przyrody, dzięki czemu władze państwa wywiązują się z konstytucyjnego obowiązku ochrony dziedzictwa przyrodniczego dla obecnych i przyszłych pokoleń.
📢 Projekt ustawy jest konsultowany ze społeczeństwem do 16 maja - wystarczy odnaleźć projekt na liście (nr RPW/13032/2026):
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=KONSULTACJE_PROJEKTY&NrKadencji=10&Wsk=T
i wypełnić krótką ankietę. Poniżej nasze propozycje odpowiedzi:
https://docs.google.com/document/d/1mw-9giRJbguSWiXR14b4QO712T8XzULCT2JU21cKVyU/edit?tab=t.0
Od lat nie powołujemy nowych parków narodowych. Nie pozwól wejść w życie ustawie, która zablokuje tworzenie nowych rezerwatów w Polsce!
#rezerwatyprzyrody #ochronaprzyrody #bioróżnorodność #prawo #konsultacjespoleczne
Inicjatywę wspiera Fundacja EFC w ramach Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców -
‼️📅Do 16 maja możesz zabrać głos w sprawie poselskiego projektu ustawy dającej samorządom prawo weta dla nowych rezerwatów przyrody.
#PSL i #Polska2050 przedstawiły w kwietniu projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Projekt zakłada wprowadzenie obowiązku uzgodnienia projektu rezerwatu z radą gminy - bez tej zgody ustanowienie rezerwatu będzie niemożliwe.
❗Podobny mechanizm funkcjonuje już w stosunku do parków narodowych i od czasu jego wprowadzenia w 2001 roku nie powstał w Polsce żaden nowy park narodowy!
ℹ️ Rezerwaty są formą ochrony, którą obejmuje się wyłącznie obszary o najwyższej wartości przyrodniczej. Decyzji o ich ustanowieniu nie podejmuje się spontanicznie, poprzedzają je analizy naukowe i badania terenowe (często wieloletnie), konieczność uzyskania pozytywnej opinii Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, w której skład wchodzą nie tylko naukowcy, lecz również przedstawiciele samorządu.
ℹ️ Uzasadnienie odnosi się do konieczności konsultacji społecznych (które obecnie bywają stosowane, ale nie są obowiązkowe), jednak w samym tekście projektu ustawa nie wprowadza żadnych regulacji w tym zakresie.
ℹ️Obecnie ostateczna decyzja o utworzeniu rezerwatu należy do RDOŚ - i niech tak zostanie!
Jest to wyspecjalizowany organ administracji rządowej zajmujący się m.in. ochroną przyrody, którego zadaniem jest zarządzanie rezerwatami przyrody, dzięki czemu władze państwa wywiązują się z konstytucyjnego obowiązku ochrony dziedzictwa przyrodniczego dla obecnych i przyszłych pokoleń.
📢 Projekt ustawy jest konsultowany ze społeczeństwem do 16 maja - wystarczy odnaleźć projekt na liście (nr RPW/13032/2026):
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=KONSULTACJE_PROJEKTY&NrKadencji=10&Wsk=T
i wypełnić krótką ankietę. Poniżej nasze propozycje odpowiedzi:
https://docs.google.com/document/d/1mw-9giRJbguSWiXR14b4QO712T8XzULCT2JU21cKVyU/edit?tab=t.0
Od lat nie powołujemy nowych parków narodowych. Nie pozwól wejść w życie ustawie, która zablokuje tworzenie nowych rezerwatów w Polsce!
#rezerwatyprzyrody #ochronaprzyrody #bioróżnorodność #prawo #konsultacjespoleczne
Inicjatywę wspiera Fundacja EFC w ramach Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujców -
Kto naprawdę posiada irańską ropę? Mapa kontroli właścicielskiej
Aby zrozumieć irańską energetykę, trzeba zrozumieć jej strukturę właścicielską — bo jest ona bardziej złożona niż proste "własność państwowa".
🔵Poziom 1 — Państwo i NIOC
🔵Poziom 2 — IRGC i gospodarka równoległa
🔵Poziom 3 — Bonyady (fundacje religijne)
🔵Poziom 4 — Chiny#mining #górnictwo #surowce #węgiel #miedź #ropa #paliwo #polityka #Iran #chiny #UE #rewolucja #kryzys #wojna #handel #inwestycje #wydobycie #prawo #energetyka
-
Nowa ustawa o KSC (NIS2) w praktyce. Co musisz wiedzieć, kiedy i za co dostaniesz karę oraz co powinieneś zrobić już teraz?
Od miesiąca w Polsce obowiązuje długo wyczekiwana nowelizacja ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (tzw. KSC2), która implementuje unijną dyrektywę NIS2. Nowe prawo to nowe obowiązki dla tysięcy polskich firm, ale także surowe kary finansowe za niedopilnowanie konkretnych wymogów. Co istotne — odpowiedzialność za błędne wdrożenie KSC/NIS2 w organizacji spoczywa nie tylko na Członkach Zarządu ale na szerzej rozumianej kadrze kierowniczej. Co gorsza, jest to również odpowiedzialność osobista, a to oznacza, że i Ty możesz być narażony na sankcje i kary, które przyjdzie Ci zapłacić z własnej kieszeni.
Ale bez paniki! Jeśli jesteś dyrektorem (także np. działu HR), kierownikiem/managerem (nie tylko z IT), członkiem zarządu, CISO, bezpiecznikiem, prawnikiem albo po prostu osobą, na którą “zepchnięto” temat NIS2, to mamy dla Ciebie coś, co uratuje Ci skórę, budżet i nerwy.
Szkolenie z NIS2/KSC: wszystko co trzeba wiedzieć (nie tylko dla Zarządów)!
Już w środę 13 maja o 14:00 organizujemy ~2h szkolenie online pt.: “NIS2 i KSC: wszystko co musisz wiedzieć” — zapisz się na nie, nawet jeśli ten termin Ci nie pasuje, bo szkolenie jest nagrywane i będziesz mieć do niego dostęp przez rok, więc na pewno zdążysz się zapoznać z tym materiałem i będziesz mógł do niego komfortowo wracać na przestrzeni najbliższych miesięcy, kiedy wdrożenie NIS2 w Twojej firmie się rozpędzi. Dla tych, którzy znają jakość naszych szkoleń, tutaj od razu link do koszyka :) Nie warto zwlekać z zapisem, bo szkolenie w obniżonej aż o 60% cenie oferujemy tylko do środy — potem cena mocno wzrasta!Większość uczestników [...]
#KrajowySystemCyberbezpieczeństwa #KSC #KSC2 #Niebezpiecznik #NIS2 #Prawo #Szkolenia
-
Sąd odrzuca wniosek Apple. Zmiany w App Store mogą wejść w życie szybciej, niż chciał tego gigant
Batalia prawna między Epic Games a Apple trwa w najlepsze, ale szala zwycięstwa ponownie przechyla się na stronę twórców Fortnite’a.
Amerykański Sąd Apelacyjny właśnie uchylił swoją wcześniejszą decyzję o wstrzymaniu nakazu, który zmusza Apple do poluzowania restrykcyjnych zasad płatności w App Store.
Na początku tego miesiąca Sąd Apelacyjny dla Dziewiątego Okręgu w USA przychylił się do wniosku Apple, by wstrzymać obowiązek wprowadzenia zmian w App Store (zezwalających na alternatywne metody płatności) do czasu, aż sprawą zajmie się Sąd Najwyższy. Epic Games od razu przeszło do kontrofensywy, twierdząc, że to jedynie „taktyka gry na czas”, mająca pozwolić gigantowi z Cupertino na dalsze pobieranie – jak to określono – „śmieciowych opłat” od deweloperów.
Teraz sąd ostatecznie przyznał rację twórcom gier.
Koniec z taktyką gry na czas?
W najnowszym orzeczeniu sąd apelacyjny wycofał się ze swojego poprzedniego postanowienia. Z dokumentacji wynika, że sędziów przekonały argumenty Epic Games. Co więcej, sąd stwierdził wprost, że Apple nie przedstawiło wystarczających dowodów na to, iż Sąd Najwyższy w ogóle zajmie się tą sprawą, ani na to, że wcześniejsze wdrożenie zmian wyrządzi korporacji nieodwracalne szkody.
Apple argumentowało, że wymuszanie zmian na obecnym etapie byłoby „przedwczesne”. Sąd odbił jednak piłeczkę, argumentując, że nawet jeśli Sąd Najwyższy zgodzi się z racjami giganta z Cupertino, i tak konieczne będą dalsze procedury prawne (zwłaszcza w kwestii wysokości pobieranych prowizji), co nie uzasadnia wstrzymywania całego procesu już teraz.
Brak dowodów na „nieodwracalne szkody”
Decyzja ta oznacza, że Apple może zostać zmuszone do dopuszczenia linków do zewnętrznych płatności w aplikacjach z ominięciem wewnętrznego systemu prowizyjnego App Store znacznie szybciej, niż planowało.
Epic Games już zdążyło ogłosić sukces w mediach społecznościowych. Dyrektor generalny firmy, Tim Sweeney, opublikował wpis w serwisie X (dawniej Twitter), w którym stwierdził: „Taktyka opóźniania przez Apple dobiegła końca! Teraz sprawa wraca do sędzi Gonzales Rogers na przesłuchania dotyczące tego, jakie dokładnie opłaty Apple może pobierać w celu odzyskania kosztów od deweloperów korzystających z konkurencyjnych metod płatności”. Apple na ten moment odmawia oficjalnego komentarza.
#AppStore #Apple #EpicGames #iOS #płatności #prawo #prowizje #technologie #TimSweeneyGoogle kończy spór z Epic Games o Androida. Duże zmiany i niższe prowizje także w Polsce
-
Granice odpowiedzialności. OpenAI przeprasza za brak zgłoszenia konta sprawcy strzelaniny
Zarządzanie bezpieczeństwem modeli językowych staje się jednym z największych wyzwań dla branży technologicznej.
Dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, oficjalnie przeprosił za to, że jego firma nie przekazała organom ścigania informacji o koncie należącym do osoby oskarżonej o masową strzelaninę w Kanadzie. Równolegle na Florydzie toczy się śledztwo mające ustalić rolę ChatGPT w kontekście innego tragicznego ataku.
W liście skierowanym do władz i mieszkańców kanadyjskiej miejscowości Tumbler Ridge, Altman wyraził głęboki żal w związku z wydarzeniami ze stycznia tego roku. Osiemnastoletni sprawca, Jesse Van Rootselaar, zabił wówczas osiem osób i ranił blisko 30 kolejnych. Jak poinformowało OpenAI, konto napastnika zostało zidentyfikowane i zablokowane już w czerwcu ubiegłego roku z powodu „problematycznego użycia”.
Dlaczego nie powiadomiono policji?
Firma tłumaczy, że w tamtym czasie nie przekazała sprawy organom ścigania, ponieważ aktywność użytkownika nie przekroczyła wewnętrznego progu, który wskazywałby na wiarygodny lub nieuchronny plan wyrządzenia poważnej krzywdy fizycznej innym osobom.
„Jest mi niewymownie przykro, że nie powiadomiliśmy organów ścigania o koncie, które zostało zbanowane w czerwcu” – napisał Altman. Tłumaczył również, że opóźnił publiczne wystąpienie w tej sprawie, by uszanować czas żałoby lokalnej społeczności. „Choć wiem, że słowa nigdy nie wystarczą, uważam, że przeprosiny są konieczne, by uznać krzywdę i nieodwracalną stratę, jakiej doświadczyła wasza społeczność”.
Sprawa ma jednak swój ciąg dalszy w sądzie. Rodzice jednego z rannych w strzelaninie dzieci pozwali OpenAI. W dokumentach cywilnych twierdzą oni, że firma posiadała „konkretną wiedzę o długofalowym planowaniu zdarzenia z wieloma ofiarami”, lecz nie podjęła żadnych kroków, by temu zapobiec.
Śledztwo na Florydzie i kwestie bezpieczeństwa
Problemy prawne twórców ChatGPT nie ograniczają się do Kanady. Jak donoszą media, firma mierzy się obecnie ze śledztwem karnym na Florydzie. Postępowanie to jest bezpośrednio związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji przez mężczyznę oskarżonego o przeprowadzenie zeszłorocznej strzelaniny na Uniwersytecie Stanowym Florydy, w której zginęły dwie osoby, a kilka innych zostało rannych.
W obliczu rosnącej presji oraz pytań o granice odpowiedzialności firm technologicznych za działania ich użytkowników, OpenAI zapowiedziało wzmocnienie swoich procedur bezpieczeństwa. Sam Altman zadeklarował, że jego zespół będzie kontynuował współpracę z władzami na wszystkich szczeblach, aby zminimalizować ryzyko wystąpienia podobnych tragedii w przyszłości.
#AI #Bezpieczeństwo #biznes #ChatGPT #OpenAI #prawo #regulacje #SamAltman #śledztwo #sztucznaInteligencjaSam Altman ma potężny problem. ChatGPT to nie jest nowy Windows
-
Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu
Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.
Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.
W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.
Zderzenie marek i tajemnice handlowe
Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.
Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.
Chłodna logika sądu
W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.
Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.
W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.
Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.
#AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowaroweJony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą