home.social

#pozew — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pozew, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Własna polityka iCloud mogła podważyć starania Apple o poufność

    The Information ujawnia: sposób, w jaki Apple łączy prywatne i służbowe konta iCloud, sprawił, że część byłych pracowników przypadkowo zachowała dostęp do poufnych dokumentów firmy nawet po odejściu. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się pozwu Apple przeciwko OpenAI.

    Jak śledziliśmy przez ostatnie tygodnie na iMagazine, Apple pozwało OpenAI, zarzucając byłym pracownikom kradzież poufnych informacji dotyczących niewydanych jeszcze technologii firmy. Dziś pojawia się wątek, który rzuca na całą sprawę nieco inne światło — i dotyczy nie tego, co robili byli pracownicy, ale tego, jak sam Apple zarządza dostępem do swoich danych.

    Dokumenty, które nie chciały zniknąć

    Serwis The Information rozmawiał z ponad pół tuzinem byłych pracowników Apple, którzy — jak opisuje MacRumors— nieświadomie zachowali dostęp do wrażliwych treści firmy długo po odejściu. Powód leży w architekturze samego iCloud: Apple zachęca pracowników do łączenia prywatnego konta Apple ID z firmowym planem iCloud o pojemności 2 TB. Ponieważ na urządzeniu można być zalogowanym tylko na jedno główne konto naraz, większość pracowników decyduje się na scalenie kont, zamiast nosić dwa iPhone’y.

    Efekt jest taki, że dokumenty udostępniane pracownikowi w trakcie kariery w Apple — w tym, jak podaje MacRumors, materiały planistyczne dotyczące premier produktów — nadal synchronizowały się z prywatnymi urządzeniami byłych pracowników po ich odejściu z firmy. Część z nich otrzymywała nawet powiadomienia o świeżych aktualizacjach tych plików. Niektórzy przyznali, że bali się je usunąć, obawiając się, że zwróciłoby to na nich niepotrzebną uwagę Apple.

    Sprawa ta dotyczy bezprawnego przywłaszczenia przez pracowników OpenAI tajnych i poufnych informacji firmy Apple dotyczących naszych niewydanych jeszcze technologii, procesów i produktów. Żadna z treści zawartych w pozwie nie odnosi się do dokumentów udostępnionych za pośrednictwem usługi iCloud ani przechowywanych w tej usłudze.

    Apple posiada dedykowany, zarządzany folder na pliki firmowe, do którego dostęp jest odbierany automatycznie po odejściu pracownika — problem w tym, że nie wszystkie dokumenty wewnętrzne trafiają tam automatycznie, a udostępnione pliki mieszają się z prywatną zawartością. Pracownicy mogą też zachować dostęp do rozmów i plików udostępnionych przez aplikację Wiadomości.

    Bezpośredni związek z pozwem przeciwko OpenAI

    Kwestia utrzymującego się dostępu do systemów Apple jest kluczowa dla toczącej się sprawy z OpenAI. Przypomnijmy: w swoim pozwie Apple zarzuciło Changowi Liu, że wykorzystał rzadki, wcześniej nieznany błąd uwierzytelniania, żeby pobierać firmowe pliki już po odejściu do OpenAI — o czym pisaliśmy szczegółowo.

    Apple przekazało jednak The Information, że sprawa przeciwko OpenAI nie ma nic wspólnego z plikami pozostawionymi w iCloud, i że firma nie wnosi roszczeń prawnych wobec byłych pracowników, którzy przypadkowo mają dokumenty Apple w swoich prywatnych kontach. Rzecznik firmy podkreślił, że pozew dotyczy pracowników OpenAI bezprawnie zabierających tajne i poufne informacje o niewydanych jeszcze technologiach, procesach i produktach — a nic w samym dokumencie nie odnosi się do plików udostępnianych czy przechowywanych w iCloud.

    Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

    To nie pierwszy raz, gdy ten temat wraca

    Byli pracownicy twierdzą, że Apple nie robi wystarczająco dokładnego przeglądu prywatnych urządzeń, żeby usunąć z nich wrażliwe pliki przechowywane wcześniej w iCloud. Sprawa ma zresztą swoją historię — w już zakończonym sporze prawnym z firmą chipową Rivos, jeden z pozwanych twierdził, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików jako część zaplanowanej strategii budowania pretekstu do pozywania ich i ich nowych pracodawców o „kradzież” materiałów Apple.

    Podobny wątek pojawił się w sprawie Gerarda Williamsa, którego Apple pozwało za naruszenie umowy po tym, jak założył firmę procesorową Nuvia — Williams odpowiedział pozwem wzajemnym, oskarżając Apple o stosowanie taktyk zastraszania wobec osób rozważających odejście z firmy (sąd odrzucił jednak jego roszczenia, a Apple wycofało pozew w 2023 roku). W zeszłym roku Apple oskarżyło z kolei byłego inżyniera Vision Pro, Di Liu, o pobranie tysięcy dokumentów firmowych do prywatnej chmury tuż przed odejściem do Snapa.

    The Information nie sugeruje wprost, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików iCloud — ale zwraca uwagę, że sposób, w jaki firma korzysta z iCloud do udostępniania dokumentów, oraz niepełne czyszczenie kont pracowniczych, stoją w sprzeczności z jej mocno akcentowanym naciskiem na prywatność i bezpieczeństwo. Trudno o bardziej wymowny kontrast: firma, która buduje swoją markę na ochronie prywatności użytkowników, sama zmaga się z tym samym problemem we własnej infrastrukturze — i to akurat w momencie, gdy w sądzie oskarża innych o naruszenie granic, których, jak się okazuje, sama nie zawsze pilnuje.

    #Apple #Bezpieczeństwo #byliPracownicy #ChangLiu #DiLiu #GerardWilliams #iCloud #Nuvia #OpenAI #pozew #prywatność #Rivos #snap #tajemniceHandlowe #TheInformation
  2. OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”

    OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.

    Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.

    Treść oświadczenia jest starannie wyważona:

    Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.

    OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.

    Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.

    Przypomnijmy szczegóły zarzutów.

    To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.

    Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.

    Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.

    Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.

    Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.

    Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

    #Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTan
  3. Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową

    Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.

    Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok

    Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.

    Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.

    Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.

    Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.

    Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.

    Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?

    Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.

    Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.

    Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.

    Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.

    To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.

    Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

    #Apple #Bloomberg #BloombergIntelligence #ChangLiu #discovery #ioProducts #JonyIve #LaurenePowellJobs #MarkGurman #OpenAI #pozew #rekrutacja #sad #SteveJobsArchive #tajemniceHandlowe #TangTan
  4. Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

    Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.

    Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.

    Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.

    Jony Ive w tle, choć nie w pozwie

    Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.

    Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.

    „To dopiero wierzchołek góry lodowej”

    Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.

    Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.

    Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.

    Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.

    Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.

    Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI

    Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.

    Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.

    Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.

    Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.

    #Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan
  5. Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników

    Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.

    Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.

    Złamana umowa z subskrybentami

    Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.

    To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach

    Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.

    Mechanizmy uzależniające i obrona platformy

    Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.

    Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas

    Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.

    Szerszy kontekst prawny

    Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.

    #BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod
  6. Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji

    Przez ostatnie lata Dolina Krzemowa usilnie uczyła nas, że sztuczna inteligencja to wszechwiedząca wyrocznia, do której możemy zwrócić się z każdym problemem.

    Nastolatkowie, tacy jak dziewiętnastoletni Sam Nelson, dorastali w przekonaniu, że skoro czatbot ma dostęp do całej wiedzy internetu, to jego odpowiedzi po prostu muszą być prawdziwe i bezpieczne. Ta bezgraniczna ufność znalazła właśnie swój tragiczny finał na sali sądowej. Rodzina zmarłego chłopaka pozywa OpenAI, oskarżając twórców ChatGPT o zaprojektowanie algorytmu, który zamiast chronić użytkownika, wcielił się w rolę osobistego, narkotykowego doradcy, co ostatecznie doprowadziło do tragedii.

    Algorytm zaprogramowany, by potakiwać

    Zapisy rozmów dołączone do pozwu rysują przerażający obraz tego, jak naprawdę działają wielkie modele językowe. Kiedy Sam zaczął wypytywać o eksperymenty z substancjami psychoaktywnymi, czatbot nie odciął go od informacji. Wręcz przeciwnie – algorytm, zaprojektowany po to, by za wszelką cenę zadowolić rozmówcę i utrzymać jego zaangażowanie, zaczął podpowiadać, jak „zoptymalizować fazę”. Zamiast pełnić funkcję obiektywnego źródła wiedzy, ChatGPT dostosował się do oczekiwań nastolatka. Kiedy chłopak szukał mocniejszych wrażeń, system wręcz wychodził przed szereg, sam z siebie sugerując wyższe dawki i niebezpieczne kombinacje, w tym śmiertelną mieszankę Kratomu i Xanaxu.

    Autorytet bez licencji i moralności

    Największe zagrożenie, na które zwracają uwagę prawnicy rodziny, płynie z formy, w jakiej sztuczna inteligencja serwuje swoje rady. ChatGPT udzielał wskazówek używając wysoce profesjonalnego języka – operował miligramami, medycznym żargonem i precyzyjnymi opisami reakcji chemicznych. Dla młodego, zagubionego człowieka brzmiało to jak konsultacja z doświadczonym lekarzem. Prawda jest jednak taka, że pod tym płaszczykiem autorytetu krył się po prostu generator tekstu pozbawiony medycznego wykształcenia, empatii i jakiegokolwiek moralnego kompasu. Co najbardziej wstrząsające, z logów wynika, że model w jednej z konwersacji trafnie zauważył, iż łączenie wspomnianych substancji z alkoholem grozi zatrzymaniem akcji oddechowej, po czym… i tak zasugerował to rozwiązanie jako „najlepszy ruch”, by złagodzić skutki uboczne.

    Koniec prawnych wymówek dla Big Techu

    Sprawa Nelsona może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w branży technologicznej, a to za sprawą nowych przepisów, które weszły w życie w Kalifornii na początku tego roku. Prawo wyraźnie zabrania już firmom technologicznym zrzucania winy na „autonomiczną naturę” sztucznej inteligencji.

    OpenAI nie może po prostu wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to algorytm podjął błędną decyzję w ramach tzw. czarnej skrzynki. Jeśli prawnicy udowodnią, że firma wypuściła niedostatecznie przetestowany model, w którym filtry bezpieczeństwa ustąpiły miejsca walce o statystyki zaangażowania, twórcy ChatGPT mogą stanąć w obliczu gigantycznych odszkodowań i bezprecedensowych kar.

    Pęknięta iluzja bezpieczeństwa

    Historia Sama Nelsona to przypomnienie o tym, czym w istocie są dzisiejsze asystenty AI. To niezwykle zaawansowane maszyny do przewidywania kolejnych słów, które zrobią wszystko, by kontynuować konwersację.

    Przedstawiciele OpenAI bronią się, twierdząc, że ich obecne modele są bezpieczniejsze, a czatbot nie zastąpi opieki medycznej. To prawda, ale problem leży głębiej – w samej konstrukcji tych narzędzi. Firmy technologiczne świadomie projektują boty tak, by brzmiały jak nasi najlepsi przyjaciele i wszechwiedzący mentorzy. Nie możemy się potem dziwić, że najbardziej podatni użytkownicy traktują ich śmiertelnie niebezpieczne sugestie jak prawdę objawioną.

    Na każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach

    #bezpieczeństwoAI #BigTech #ChatGPT #iMagazine #OpenAI #pozew #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologia
  7. Rekordowe roszczenia Elona Muska. Miliarder żąda 134 miliardów dolarów od OpenAI i Microsoftu

    Elon Musk drastycznie zwiększył stawkę w swojej batalii prawnej przeciwko twórcom ChatGPT. W najnowszym wniosku złożonym w sądzie federalnym miliarder domaga się od OpenAI i Microsoftu kwoty sięgającej 134 miliardów dolarów.

    Musk twierdzi, że obie firmy bezprawnie czerpią zyski z jego wczesnego wsparcia finansowego i wizerunkowego, które umożliwiło powstanie organizacji.

    To nie Apple, ale podobno OpenAI odmówiło pracy przy nowej Siri

    Rola założyciela warta miliardy

    Prawnicy Muska argumentują, że bez jego zaangażowania OpenAI nigdy by nie zaistniało. Miliarder miał wyłożyć około 38 milionów dolarów, co stanowiło 60 proc. początkowego finansowania startupu w jego najtrudniejszej fazie. Ponadto Musk miał odegrać kluczową rolę w rekrutacji kluczowych pracowników i uwiarygodnieniu projektu swoją reputacją.

    Zdaniem oskarżyciela, skoro OpenAI porzuciło pierwotną misję non-profit na rzecz komercyjnej współpracy z Microsoftem, Musk ma prawo do „zwrotu bezprawnych zysków”, które wyceniono na podstawie analizy ekonomicznej.

    Odpowiedź gigantów: „niepoważne żądania”

    Zarówno OpenAI, jak i Microsoft zdecydowanie odrzucają te roszczenia. Przedstawiciele twórców ChatGPT nazwali żądania miliardera „niepoważnymi” i określili je jako element „kampanii nękania” prowadzonej przez konkurenta.

    Prawnicy Microsoftu dodali, że nie ma żadnych dowodów na to, by firma pomagała OpenAI w naruszeniu pierwotnych statutów organizacji. Obie korporacje kwestionują również wyliczenia biegłego powołanego przez Muska, nazywając kwotę 134 miliardów dolarów „wymyśloną” i „nieweryfikowalną”.

    Konflikt interesów w świecie AI

    Spór ma głębokie podłoże biznesowe. Elon Musk, który opuścił OpenAI w 2018 roku, prowadzi obecnie konkurencyjną firmę xAI i rozwija bota Grok. W pozwie zarzuca swoim dawnym partnerom, że przekształcenie OpenAI w podmiot nastawiony na zysk było sprzeczne z umową założycielską.

    Zakładała ona rozwój sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości, a nie dla budowania potęgi rynkowej korporacji. OpenAI z kolei ripostuje, że Musk próbuje po prostu zaszkodzić rywalowi, któremu nie udało się narzucić własnej wizji rozwoju.

    Finał w sądzie już w kwietniu

    Proces przed ławą przysięgłych w Oakland w Kalifornii ma rozpocząć się w kwietniu. Jeśli sąd uzna winę pozwanych spółek, Musk może ubiegać się nie tylko o gigantyczne odszkodowanie, ale również o nałożenie kar finansowych oraz nakazy sądowe ograniczające obecną działalność gigantów.

    Sprawa ta uważana jest za jeden z najważniejszych procesów w historii branży technologicznej, który może zdefiniować zasady, na jakich fundacje non-profit mogą komercjalizować wyniki swoich badań.

    ChatGPT zamieni się w słup ogłoszeniowy? OpenAI planuje „faworyzować” reklamodawców w twoich rozmowach

    #ChatGPT #ElonMusk #Microsoft #miliardyDolarów #news #odszkodowanie #OpenAI #pozew #prawoTechnologiczne #sztucznaInteligencja #xAI
  8. Apple częściowo wygrywa sprawę zbiorową dotyczącą problemów z AirPods Pro

    Sąd częściowo oddalił pozew zbiorowy przeciwko Apple, dotyczący pierwszej generacji AirPods Pro, w których użytkownicy zgłaszali problemy z trzaskami, szumami i zniekształceniami dźwięku.

    Pozew złożono w listopadzie 2024 roku, a Apple domagało się jego oddalenia w całości.

    Sędzia odrzucił część zarzutów, m.in. dotyczących oszustw konsumenckich, gwarancji oraz roszczeń o zasięgu ogólnokrajowym, co stanowi częściowe zwycięstwo Apple. Nadal jednak podtrzymano zarzuty o zatajenie wad produktu (fraud by omission) – firma miała nie ujawnić znanych usterek, mimo że uruchomiła program naprawczy w 2020 roku.

    Powodowie mogą w ciągu 21 dni uzupełnić część odrzuconych roszczeń, co oznacza, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kluczowe będzie udowodnienie, że Apple świadomie ukrywało defekt po wprowadzeniu programu naprawczego i odmawiało napraw gwarancyjnych.

    #AirPods #AirPodsPro #Apple #AppleNews #audio #consumerlaw #gwarancja #pozew #prawo #problemytechniczne #sad #technologia #usa

  9. Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców

    Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.

    Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.

    Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.

    100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”

    W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.

    Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.

    Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.

    Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI

    #AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile

  10. Strava pozywa Garmina – spór o Segmenty i mapy ciepła

    30 września 2025 roku Strava złożyła pozew przeciwko firmie Garmin w sądzie federalnym w Kolorado. Sprawa dotyczy kluczowych funkcji, które od lat definiują doświadczenie sportowe w aplikacjach i urządzeniach obu firm: Segmentów oraz map ciepła (heatmaps).

    Strava twierdzi, że Garmin nielegalnie wykorzystuje technologie objęte jej patentami oraz złamał warunki umowy o współpracy z 2015 roku.

    Na czym polega spór?

    Strava oskarża Garmina o:

    • naruszenie patentu na technologię Segmentów GPS (patent nr 9,116,922 z 2015 roku),
    • naruszenie patentów na mapy aktywności użytkowników (patenty nr 9,297,651 i 9,778,053),
    • złamanie umowy Master Cooperation Agreement z 2015 roku, która wykluczała jednoczesne pokazywanie Segmentów Stravy i Garmina na urządzeniach Garmina.

    Według Stravy, Garmin rozwijając własne funkcje, takie jak Trendline i Courses, w istocie kopiował jej rozwiązania, co doprowadziło do poważnych strat finansowych oraz osłabienia pozycji rynkowej Stravy.

    Czego domaga się Strava?

    W pozwie znalazły się trzy kluczowe żądania:

    1. odszkodowania finansowego za poniesione szkody,
    2. stałego zakazu sprzedaży i importu urządzeń Garmina wyposażonych w Segmenty i mapy ciepła,
    3. natychmiastowego wstrzymania korzystania z chronionej technologii.

    Firma podkreśla, że kontynuowanie przez Garmina obecnych praktyk prowadzi nie tylko do utraty przychodów, ale także do pogorszenia reputacji marki.

    Kontekst rynkowy

    Konflikt zaostrzył się po zmianach w API Stravy w 2024 roku oraz w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji technologicznej między oboma graczami. Garmin od lat rozwija własny ekosystem dla sportowców, a jego urządzenia są jednymi z najpopularniejszych na rynku. Funkcje takie jak Trendline i Courses zyskały duże uznanie, ale – zdaniem Stravy – powstały kosztem naruszenia wcześniejszej współpracy.

    Warto podkreślić, że mimo pozwu synchronizacja danych między urządzeniami Garmina a platformą Strava ma być kontynuowana, aby nie utrudniać życia użytkownikom.

    Podsumowując

    To jedna z najgłośniejszych spraw patentowych w świecie technologii sportowych i fitness. Jej rozstrzygnięcie może zadecydować nie tylko o relacjach między Stravą a Garminem, ale również o przyszłości Segmentów i map ciepła – funkcji, które dla milionów użytkowników stały się podstawą analizy i rywalizacji sportowej.

    Obyśmy my, użytkownicy, nie stracili na tym…

     

    #fitness #garmin #pozew #sad #Strava

  11. Apple kontratakuje. Chce odrzucenia pozwu Elona Muska w sprawie AI

    Konflikt na linii Apple – Elon Musk wchodzi w nową fazę. Producent iPhone’a złożył w sądzie wniosek o oddalenie pozwu, który został wytoczony przez firmę xAI należącą do miliardera.

    Sprawa dotyczy zarzutów o praktyki monopolistyczne w związku z integracją modelu ChatGPT od OpenAI w ekosystemie Apple. Prawnicy koncernu z Cupertino określili roszczenia Muska jako „absurdalne”.

    Przypomnijmy, że kilka tygodni temu firma xAI złożyła pozew, w którym oskarżyła Apple o nadużywanie swojej dominującej pozycji rynkowej. Według prawników Muska, strategiczne partnerstwo z OpenAI ma na celu faworyzowanie ChataGPT i uniemożliwienie konkurencyjnym rozwiązaniom, takim jak chatbot Grok od xAI, zdobycia popularności w sklepie App Store. W pozwie stwierdzono, że Apple powinno być prawnie zobowiązane do nawiązania współpracy ze wszystkimi twórcami chatbotów, skoro zdecydowało się na integrację jednego z nich.

    W odpowiedzi Apple stwierdza, że „żadne prawo antymonopolowe tego nie wymaga”. Firma argumentuje, że ma prawo do wyboru partnerów technologicznych w oparciu o szereg kryteriów, takich jak jakość, prywatność, bezpieczeństwo, możliwości techniczne czy warunki komercyjne. Co więcej, Apple odparło zarzut o celowym faworyzowaniu ChataGPT, podkreślając, że publicznie komunikowane są plany integracji z innymi modelami AI w przyszłości, w tym z Google Gemini.

    Analitycy rynkowi oceniają pozew xAI jako „niezwykle słaby”. Wskazują, że jego główne tezy są sprzeczne z faktami – w ostatnich miesiącach inne aplikacje AI, takie jak DeepSeek AI czy Google Gemini, bez problemu osiągały czołowe pozycje w rankingach popularności App Store. Pojawiają się spekulacje, że pozew może być raczej zagraniem PR-owym lub wyrazem frustracji Muska, którego chatbot Grok zmagał się w przeszłości z problemami (m.in. generowaniem nieodpowiednich treści), co mogło zniechęcić Apple do potencjalnej współpracy. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się na etapie wstępnym, a sąd przychyli się do wniosku Apple o oddalenie pozwu.

    Elon Musk kontra Apple – konflikt o łączność satelitarną w iPhone’ach

    #AI #AppStore #Apple #ChatGPT #ElonMusk #Grok #Monopol #news #OpenAI #pozew #prawoAntymonopolowe #sztucznaInteligencja #xAI

  12. Kolejny gigant idzie na wojnę z AI. Warner Bros. Discovery oskarża Midjourney o „bezczelną kradzież”

    Koncern Warner Bros. Discovery złożył pozew przeciwko twórcom popularnego generatora obrazów Midjourney, oskarżając firmę o masowe naruszenie praw autorskich.

    Tym samym dołącza do Disneya i Universal, tworząc zjednoczony front największych studiów filmowych w walce z firmami AI o nieautoryzowane wykorzystywanie ich własności intelektualnej do trenowania modeli.

    Pozew, złożony w sądzie federalnym w Kalifornii, jest bezkompromisowy w swojej treści. „Midjourney uważa, że jest ponad prawem. Sprzedaje komercyjną usługę subskrypcyjną, napędzaną technologią sztucznej inteligencji, która została opracowana przy użyciu nielegalnych kopii dzieł chronionych prawem autorskim Warner Bros. Discovery” – czytamy w treści pozwu.

    Superman, Batman i Królik Bugs jako dowody w sprawie

    W pozwie Warner Bros. Discovery twierdzi, że model biznesowy Midjourney jest „zbudowany na kradzieży” i „bezczelnie” wykorzystuje własność intelektualną koncernu. Jako przykłady podano dziesiątki ikonicznych postaci i franczyz, w tym Supermana, Batmana, Wonder Woman, Flasha, Królika Bugsa, Scooby-Doo czy Atomówki.

    „Sercem naszej działalności jest tworzenie historii i postaci, aby bawić naszych odbiorców, ożywiając wizję i pasję naszych kreatywnych partnerów” – stwierdził rzecznik Warner Bros. Discovery w oświadczeniu. „Midjourney rażąco i celowo narusza dzieła chronione prawem autorskim, a my złożyliśmy ten pozew, aby chronić nasze treści, naszych partnerów i nasze inwestycje”.

    Koncern domaga się odszkodowania w wysokości 150 000 dolarów za każde naruszone dzieło.

    Rosnąca fala pozwów przeciwko firmom AI

    Pozew Warner Bros. Discovery to kolejny etap eskalacji konfliktu prawnego między posiadaczami praw autorskich a twórcami generatywnej AI. Już w czerwcu podobne kroki prawne przeciwko Midjourney podjęły Disney i Universal, których przedstawiciele nazwali platformę „bezdenną studnią plagiatu”.

    Te sprawy sądowe są uważnie obserwowane przez całą branżę technologiczną i kreatywną, ponieważ ich wynik może w fundamentalny sposób ukształtować przyszłość rozwoju sztucznej inteligencji, a także zasady, na jakich modele AI będą mogły być trenowane w przyszłości.

    Midjourney uruchamia swój pierwszy model do generowania wideo z AI: Midjourney V1

    #AI #Batman #copyright #Disney #Midjourney #news #pozew #prawoAutorskie #Superman #sztucznaInteligencja #universal #WarnerBrosDiscovery #własnośćIntelektualna

  13. OpenAI wprowadza kontrolę rodzicielską w ChatGPT. To reakcja na tragiczne wydarzenia

    Firma OpenAI oficjalnie zapowiedziała, że w ciągu najbliższego miesiąca uruchomi zestaw narzędzi kontroli rodzicielskiej dla swojego flagowego produktu, ChatGPT. To bezpośrednia odpowiedź na rosnącą krytykę oraz pozew sądowy, w którym oskarżono chatbota o przyczynienie się do samobójstwa nastolatka.

    Decyzja firmy, która stworzyła najpopularniejszego chatbota AI na świecie, jest pokłosiem tragicznych wydarzeń i obaw o wpływ technologii na zdrowie psychiczne młodych użytkowników. Pod koniec sierpnia rodzice 16-letniego Adama Raine’a złożyli w Kalifornii pozew przeciwko OpenAI. Twierdzą w nim, że ChatGPT nie tylko udzielał ich synowi szczegółowych instrukcji dotyczących metod samobójczych, ale wręcz zachęcał go do podjęcia tych działań.

    W opublikowanym we wtorek wpisie na blogu firma przyznała, że „ostatnie wstrząsające przypadki, w których ludzie używali ChatGPT w trakcie ostrych kryzysów, bardzo na nas ciążą”. W odpowiedzi OpenAI przyspieszyło prace nad mechanizmami zabezpieczającymi. Nowe funkcje mają dać rodzicom większą kontrolę nad tym, jak ich dzieci korzystają z AI. Wśród zapowiedzianych narzędzi znajdzie się możliwość połączenia konta rodzica z kontem nastolatka, co pozwoli na dostosowanie zachowania modelu do wieku użytkownika oraz wyłączenie niektórych funkcji, jak historia czatów.

    Kluczowym elementem nowego systemu ma być mechanizm powiadomień. Rodzice będą mogli otrzymać alert, gdy system wykryje, że ich dziecko w trakcie rozmowy z chatbotem znajduje się w „momencie ostrego niepokoju”. OpenAI podkreśla, że to dopiero początek działań mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa. Firma zapowiedziała dalsze prace w ciągu najbliższych miesięcy, w tym kierowanie „wrażliwych rozmów” do bardziej zaawansowanych modeli AI, które mają lepiej i bezpieczniej stosować się do wytycznych bezpieczeństwa.

    GPT-5 – co warto wiedzieć o najnowszej sztucznej inteligencji od OpenAI

    #AI #Bezpieczeństwo #ChatGPT #kontrolaRodzicielska #nastolatki #news #odpowiedzialność #OpenAI #pozew #sztucznaInteligencja #zdrowiePsychiczne

  14. Microsoft pozwany za zakończenie wsparcia Windows 10. Chodzi o „świadome narażanie” danych

    Na kilka miesięcy przed planowanym zakończeniem wsparcia dla systemu Windows 10 (co ma nastąpić 14 października 2025 r. dla wersji Home i Pro), firma Microsoft musi zmierzyć się z pozwem sądowym. Jeden z użytkowników, Lawrence Klein, oskarżył giganta z Redmond o „świadome narażanie” danych milionów klientów poprzez zmuszanie ich do przejścia na Windows 11 lub zakupu nowego sprzętu.

    Kontekstem sprawy jest fakt, że wsparcie dla Windows 10 kończy się w październiku 2025 roku. Głównym problemem dla użytkowników są rygorystyczne wymagania sprzętowe Windows 11, które sprawiają, że ogromna liczba wciąż sprawnych komputerów nie kwalifikuje się do darmowej aktualizacji. Szacuje się, że problem ten dotyczy nawet 400 milionów urządzeń. Ich użytkownicy staną przed wyborem: pozostać przy systemie bez aktualizacji bezpieczeństwa, zapłacić za przedłużone wsparcie lub kupić nowy komputer, najlepiej – jak sugeruje Microsoft – z serii Copilot+ PC.

    W pozwie złożonym w sądzie (Superior Court of the State of California for the County of San Diego sygn. akt 25CU041477C) Klein argumentuje, że Microsoft jest w pełni świadomy konsekwencji swojej decyzji. Stwierdza, że miliony użytkowników – w tym firmy przechowujące wrażliwe dane konsumenckie – pozostaną z systemami podatnymi na cyberataki. Co więcej, pozew oskarża Microsoft, że cała operacja jest cyniczną taktyką mającą na celu szybką monopolizację wschodzącego rynku komputerów AI, nawet kosztem bezpieczeństwa danych swoich klientów.

    Co warto odnotować, Klein nie pozywa by zyskać na tym personalnie. Celem pozwu nie jest odszkodowanie finansowe, a zmuszenie Microsoftu do działania w interesie publicznym. Lawrence Klein domaga się, aby sąd nakazał firmie przedłużenie wsparcia technicznego dla Windows 10 do czasu, aż „liczba urządzeń działających pod kontrolą tego systemu operacyjnego spadnie poniżej rozsądnego progu”. Sprawa ta może stać się ważnym precedensem w dyskusji na temat odpowiedzialności producentów oprogramowania za cykl życia ich produktów.

    Microsoft nie czeka. GPT-5 już dziś zasila Copilota i cały ekosystem giganta z Redmond

    #Bezpieczeństwo #CoPilotPC #cyberbezpieczeństwo #daneOsobowe #koniecWsparcia #Microsoft #news #pozew #Windows10 #Windows11

  15. Jon Prosser nie pęka. Pozwany przez Apple, odpowiada przeciekiem na temat iPhone’a 17 Pro

    W świecie technologicznym mamy kolejny ruch w starciu na linii Apple – Jon Prosser.

    W swoim pierwszym wideo od momentu, gdy Apple złożyło przeciwko niemu pozew sądowy, znany leaker nie tylko nie spuścił z tonu, ale odpowiedział w znany sobie sposób: publikując nowy materiał z przeciekami, tym razem na temat iPhone’a 17 Pro.

    Apple pozywa znanego youtubera za wyciek iOS. W tle włamanie na telefon pracownika

    Dla przypomnienia (szerszy kontekst macie w materiale podlinkowanym powyżej): Apple pozwało Prossera, oskarżając go o nielegalne wejście w posiadanie informacji na temat wczesnej wersji systemu iOS 26. Miało się to stać poprzez uzyskanie dostępu do deweloperskiego iPhone’a jednego z pracowników firmy. W odpowiedzi na tak poważne zarzuty, Prosser opublikował na swoim kanale „FrontPageTech” film prezentujący rendery nadchodzącego iPhone’a 17 Pro i iPhone’a 17 Air.

    Trzeba przyznać, że informacje zawarte w najnowszym filmie nie są rewolucyjne – jwiększość szczegółów na temat designu czy specyfikacji iPhone’a 17 krąży po sieci już od jakiegoś czasu. Materiał Prossera stanowi jednak zgrabne podsumowanie tych doniesień, okraszone, jak zwykle, atrakcyjnymi wizualnie renderami. Nie o same informacje tu jednak chodzi, a o sam akt publikacji. Dla chętnych wideo poniżej:

    Chodzi o to, że publikacja przez Prossera kolejnego „wycieku”, czy może raczej kompilacja nieoficjalnych informacji o nowym produkcie Apple może wyglądać jak jawna i ryzykowna prowokacja. To ruch obliczony nie na złagodzenie sytuacji prawnej, ale na zaangażowanie i poklask internetowej publiczności, która, jak wiemy, rzadko wyróżnia tych, którzy są powściągliwi. Prosser świadomie dolewa oliwy do ognia, ponieważ na wizerunku nieustraszonego buntownika zbudował całą swoją markę i popularność.

    To posunięcie to czysta gra nerwów. Jon Prosser stawia na szali potencjalnie poważne konsekwencje prawne, aby udowodnić swoim widzom, że nie da się uciszyć i wciąż jest w grze. Czy ta strategia mu się opłaci? Pozostaje nam czekać na ruch giganta z Cupertino w tej nietypowej, prawnej partii szachów.

    #Apple #iOS26 #iPhone17Pro #JonProsser #leaker #news #pozew #przeciek

  16. Napster wciąż istnieje i ma kłopoty. Sony domaga się milionów za niezapłacone tantiemy. Tak, mamy rok 2025

    Nazwa Napster wielu internautom kojarzy się z początkami XXI wieku i rewolucją w udostępnianiu plików MP3, która ostatecznie doprowadziła do upadku oryginalnej usługi po serii głośnych procesów sądowych.

    Okazuje się jednak, że marka przetrwała i funkcjonuje dziś jako serwis streamingowy (niedostępny w Polsce). Historia zatoczyła koło, ponieważ Sony Music ponownie złożyła pozew przeciwko Napsterowi, tym razem domagając się wielomilionowego odszkodowania. Tak, my w redakcji też mieliśmy déjà vu.

    Obecny pozew ma jednak inny charakter niż te sprzed dwóch dekad. Sony twierdzi, że Napster, działający dziś jako legalna usługa streamingowa, od dłuższego czasu nie płaci należnych tantiem za odtwarzanie muzyki z katalogu wydawcy. Zadłużenie miało sięgnąć blisko 10 milionów dolarów. Kilka miesięcy temu Sony miało uzgodnić z firmą plan spłaty zaległości, jednak spółka-matka Napstera, Rhapsody International, nie dokonała ani jednej płatności. W związku z tym Sony domaga się w sądzie zwrotu 9,2 miliona dolarów niezapłaconych tantiem oraz potencjalnie nawet 36 milionów dolarów odszkodowania za naruszenie praw autorskich.

    Sytuacja prawna zbiega się w czasie z kolejnym przejęciem marki Napster. Zaledwie kilka miesięcy temu firma została kupiona przez spółkę o nazwie Infinite Reality. Nowy właściciel w komunikacie prasowym zapowiedział rewolucję w doświadczaniu muzyki, wykorzystując przy tym modne technologie, takie jak rozszerzona rzeczywistość (XR) czy sztuczna inteligencja (AI), nie podając jednakże bliższych szczegółów jak to miałoby wyglądać.

    Mimo szumnych zapowiedzi o budowaniu przyszłości cyfrowej rozrywki, obecne problemy prawne Napstera stanowią ironiczne nawiązanie do jego korzeni. Firma, która pierwotnie została zmuszona do zamknięcia z powodu udostępniania muzyki bez opłat, teraz, jako legalny podmiot, ponownie staje w obliczu oskarżeń o niepłacenie za wykorzystywane utwory. Jak złośliwie zauważają komentatorzy, strategia „niepłacenia za muzykę, którą streamujemy” byłaby najbardziej „napsterową” innowacją, jaką można sobie wyobrazić.

    Netflix i YouTube w samochodach. LG i Kia wprowadzają streaming do Europy

     

    #branżaMuzyczna #InfiniteReality #Napster #news #pozew #prawaAutorskie #procesSądowy #RhapsodyInternational #sony #streamingMuzyki #tantiemy

  17. Apple przegrywa z Epic Games

    Apple przegrywa z Epic Games – sąd nakazuje pełne otwarcie App Store na zewnętrzne płatności.

    Apple przegrało kolejną rundę w sporze z Epic Games – sąd uznał, że firma naruszyła nakaz z 2021 roku, który zobowiązywał ją do umożliwienia deweloperom kierowania użytkowników do zewnętrznych systemów płatności.

    Sędzia Yvonne Gonzalez-Rogers orzekła, że Apple „umyślnie naruszyło” wcześniejszy wyrok, stosując ukryte prowizje (do 27%) oraz wprowadzając bariery zniechęcające użytkowników do korzystania z linków prowadzących poza aplikację – jak ekrany ostrzegawcze, statyczne URL-e i ograniczenia w stylu komunikacji.

    Co nakazuje sąd? Apple nie może już:

    • pobierać prowizji od zakupów poza aplikacją,
    • monitorować lub wymagać raportowania tych transakcji,
    • ograniczać treści, stylu, liczby ani umiejscowienia linków,
    • zakazywać używania przycisków CTA (call-to-action),
    • utrudniać użytkownikowi wyjścia poza aplikację innym komunikatem niż neutralny,
    • blokować dynamicznych linków do konkretnego produktu.

    Sąd przekazał sprawę do prokuratury federalnej w celu rozważenia postępowania karnego wobec Apple oraz nałożył obowiązek pokrycia pełnych kosztów prawnych Epic Games do 15 maja 2025.

    Odpowiedź Apple:

    Nie zgadzamy się z decyzją sądu, jednak dostosujemy się do wyroku i złożymy apelację.

    #AppStoreOtwarcieNaKonkurencję #AppStorePłatnościZewnętrzne #AppStoreZmiany2025 #AppleEpicGamesWyrok #AppleProwizjeSąd #ApplePrzegrywaZEpic #linkiPozaAplikacjąIOS #pozew #sad

  18. Apple wypłaci odszkodowanie posiadaczom wcześniejszych modeli Apple Watch

    Apple wypłaci odszkodowanie posiadaczom wcześniejszych modeli Apple Watch w ramach ugody sądowej, donosi CNET.Apple osiągnęło ugodę w wysokości 20 mln USD w sprawie zbiorowego pozwu, który oskarżał firmę o wady akumulatorów w pierwszych modelach Apple Watch, które powodowały odklejanie się lub pękanie ekranów. Pozew dotyczył modeli Series 1, 2 i 3, które miały za mało miejsca na wewnętrzny rozmiar baterii, co prowadziło do jej rozszerzania się i uszkodzenia struktury zegarka.

    Zgodnie z warunkami ugody, Apple utworzy fundusz w wysokości 20 mln USD, który będzie służył do rekompensaty dla konsumentów, którzy doświadczyli problemów z baterią. Osoby, które spełniają wymagania, otrzymają 20 USD za każdy dotknięty model, a kwota może być wyższa w zależności od liczby zgłoszeń.

    Wszyscy posiadacze Apple Watch, którzy zgłosili problem, otrzymają rekompensatę automatycznie, chyba że zdecydują się zrezygnować z ugody do 24 lutego 2025 roku. Pozostali mogą zgłosić swój udział do 10 kwietnia 2025 roku.

    Bransoleta panelowa w kolorze łupku – idealne dopełnienie Apple Watch Ultra 2

    #AppleWatch #odszkodowanie #pozew #sad #ugoda

  19. Apple prosi o opóźnienie w sprawie związanej z wyszukiwarką Google

    Apple prosi o opóźnienie w sprawie związanej z wyszukiwarką Google, aby uniknąć „nieodwracalnej szkody”.

    Apple poprosiło sąd o wstrzymanie postępowania w sprawie antytrustowej dotyczącej umowy wyszukiwarki Google, wartej 20 miliardów dolarów rocznie.

    Choć Apple nie jest pozwanym, wynik sprawy może mieć duży wpływ na firmę. Apple nie zostało oskarżone o nieprawidłowości, ale obawia się, że Google będzie musiało skupić się na własnej obronie i nie będzie w stanie odpowiednio reprezentować interesów Apple. Dlatego firma wniosła o wstrzymanie postępowania, aby chronić swoje prawa.

    Jeśli sąd nie zgodzi się na wstrzymanie, Apple chce mieć dostęp do dokumentów związanych ze sprawą, by móc chronić swoje interesy. Firma uważa, że jej udział w postępowaniu jest kluczowy, aby uniknąć nieodwracalnej szkody.

    Według sądu Apple spóźniło się ze swoją obroną wielomiliardowej umowy z Google

    #Apple #Google #Monopol #pozew #sad #Safari #wyszukiwarka

  20. Apple domaga się oddalenia pozwu antymonopolowego

    Apple domaga się oddalenia pozwu antymonopolowego złożonego przez Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) i 16 stanów.

    Pozew, złożony w marcu, oskarża Apple o nielegalny monopol na rynku smartfonów, wskazując na zamknięty ekosystem iPhone’a.

    DOJ twierdzi, że działania Apple ograniczają konkurencję w przeglądarkach internetowych, komunikatorach, aplikacjach i płatnościach cyfrowych. Zarzuty obejmują m.in. utrudnianie zmiany platformy smartfonowej, blokowanie aplikacji do streamingu gier w chmurze, pogarszanie komunikacji międzyplatformowej, ograniczenia dla smartwatchy i aplikacji z funkcją tap-to-pay.

    Apple argumentuje, że DOJ nie przedstawił dowodów na monopol ani na szkodę dla konsumentów. W środę w sądzie federalnym w New Jersey firma wnioskowała o oddalenie sprawy. Decyzję sędzia Julien Neals ma podjąć do stycznia.

    Apple zaprzecza zarzutom, podkreślając zmiany w polityce w 2024 roku, takie jak zezwolenie na streaming gier w chmurze w App Store oraz otwarcie chipu NFC iPhone’a dla zewnętrznych aplikacji.

    Sprawa prawdopodobnie trafi do procesu i może ciągnąć się przez lata.

    #Apple #pozew #sad

  21. Ława przysięgłych uznała, że smartwatche Masimo naruszają patenty Apple.

    Apple wygrało sprawę sądową przeciwko Masimo w Delaware, gdzie ława przysięgłych orzekła, że smartwatche i ładowarki Masimo naruszają patenty Apple dotyczące designu smartwatchy, donosi Reuters.

    Apple przekonało w piątek, 25 października, federalną ławę przysięgłych, że smartwatche firmy Masimo, zajmującej się monitorowaniem zdrowia, naruszają dwa jej patenty projektowe. Ława przysięgłych w Delaware zgodziła się z Apple, że zegarki i ładowarki Masimo W1 i Freedom umyślnie naruszyły prawa patentowe Apple do projektów smartwatchów. […] Prawnicy Apple powiedzieli sądowi, że „ostatecznym celem” pozwu było uzyskanie zakazu sprzedaży smartwatchów Masimo po orzeczeniu o naruszeniu.

    Apple oskarżyło Masimo o kopiowanie wyglądu Apple Watcha i technologii używanych w zegarkach Apple. Ława przysięgłych przyznała Apple 250 USD odszkodowania (tak, tak mało).

    Apple oświadczyło, że Masimo „kopiuje Apple Watch i narusza własność intelektualną Apple,” natomiast Masimo uznaje werdykt za zwycięstwo, gdyż Apple nie uzyskało zakazu sprzedaży ich produktów.

    https://imagazine.pl/2024/10/28/apple-wygralo-sprawe-sadowa-przeciwko-masimo/

    #AppleWatch #Masimo #pozew #sad

  22. Joe Kiani, CEO firmy Masimo, zrezygnował ze stanowiska w trakcie trwającego sporu prawnego z Apple dotyczącego naruszenia patentu.

    Masimo tymczasowo zablokowało sprzedaż Apple Watch w USA z powodu rzekomego naruszenia technologii monitorowania tlenu we krwi. Michelle Brennan, członkini zarządu Masimo, została mianowana tymczasowym CEO.

    Powody rezygnacji Kianiego nie są znane, ale był zaangażowany w spór z Apple, oskarżając firmę o przywłaszczenie własności intelektualnej Masimo. W wyniku wyroku, Apple musiało wyłączyć funkcję pulsoksymetru w sprzedawanych zegarkach w na terenie Stanów Zjednoczonych.

    Nieoficjalnie mówi się, że Kiani nie uzyskał popracia wśród części najważniejszych osób w Masimo, a spór z Apple na koniec dnia negatywnie wpływa na wizerunek firmy.

    https://imagazine.pl/2024/09/26/joe-kiani-ceo-firmy-masimo-rezygnuje-ze-stanowiska/

    #Apple #AppleWatch #ceo #Kiani #Masimo #pomiarTlenu #pozew #sad

  23. Dominacja Google w branży wyszukiwania jest celem trwającego dochodzenia Departamentu Sprawiedliwości, a relacje firmy z Apple są kluczowym elementem tej sprawy.

    Nowy raport The Information koncentruje się na tym, jak Google stara się zmniejszyć swoją zależność od przeglądarki Safari firmy Apple przed potencjalnym wynikiem sprawy antymonopolowej.

    Jednym z aspektów sprawy Departamentu Sprawiedliwości przeciwko Google jest umowa firmy z Apple na bycie domyślną wyszukiwarką na iPhonie. Google płaci Apple ponad 20 mld USD rocznie za utrzymanie tego domyślnego statusu, co zdaniem Departamentu Sprawiedliwości utrudnia konkurencję w branży wyszukiwarek. Warto zauważyć, że Apple nie jest wymieniony jako strona w pozwie, ale sprawa doprowadziła do zeznań kierownictwa Apple, takich jak Eddy Cue.

    Nowy raport wyjaśnia, że Google chce zwiększyć udział wyszukiwań od użytkowników iPhone’a poza samym Safari:

    Przez kilka lat Google próbowało zabezpieczyć się przed taką możliwością, próbując przekonać właścicieli iPhone’ów do przełączenia się na aplikacje Google lub Chrome, gdy chcą wyszukiwać informacji w sieci. Podczas gdy Google poczyniło postępy – podnosząc odsetek wyszukiwań dokonywanych w ten sposób do niskich lat 30. z 25% pięć lat temu – postęp ten utknął w martwym punkcie w drugiej połowie ubiegłego roku.

    Według trzech osób, które pracowały nad tym przedsięwzięciem, odsetek ten jest znacznie poniżej celu Google, jakim jest zwiększenie liczby wyszukiwań na iPhonie za pośrednictwem własnych aplikacji do 50% do 2030 roku.

    Miliardy dolarów, które Google płaci Apple każdego roku, mają formę umowy o podziale przychodów, w ramach której Apple otrzymuje część przychodów z reklam z wyszukiwań Google wykonywanych w Safari. Popychając użytkowników w kierunku Chrome i aplikacji Google, Google płaci Apple mniej pieniędzy i czyni go mniej podatnym na regulacje.

    Przekonanie użytkowników do korzystania z własnych aplikacji zamiast Safari było jednak wyzwaniem dla Google. „Po prostu zbyt trudno jest ukryć fakt, że Safari jest preinstalowane na urządzeniach Apple” – powiedziały źródła The Information.

    W raporcie wyszczególniono również, że Google zatrudnił byłego dyrektora wykonawczego Instagram i Yahoo, Robby’ego Steina, do nadzorowania odejścia od Safari. W ramach tego, kierownictwo Google podobno rozważało ograniczenie funkcji AI Overviews do własnych aplikacji. Oznaczałoby to, że użytkownicy Safari nie widzieliby przeglądów AI w wynikach wyszukiwania, ale osoby korzystające z własnych aplikacji Google tak. W raporcie czytamy jednak, że Google „ostatecznie nie zdecydowało się na ten ruch”.

    Kierownictwo Google rozważało, aby nowa funkcja AI Overviews, która pokazuje generowane przez sztuczną inteligencję odpowiedzi na zapytania wyszukiwania, pojawiała się w aplikacjach mobilnych, ale nie w Safari, powiedzieli ludzie, którzy pracowali nad tym produktem. Ostatecznie jednak Google zdecydowało się tego nie robić.

    Tak czy owak, jedno w tej historii jest spójne z tym, co dzieje się obecnie w kontekście Apple Intelligence. Są organy regulacyjne, sądy i inne instytucje, ale na koniec dnia firmy, zamiast się jakoś dogadać, stawiają użytkowników w roli karty przetargowej. I nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić w najbliższej przyszłości.

    Apple Intelligence niedostępne w Europie – gigant zabiera swoje zabawki z piaskownicy i strzela focha

    https://imagazine.pl/2024/07/08/google-rozwazal-zablokowanie-uzytkownikom-safari-dostepu-do-nowych-funkcji-ai/

    #AI #AppleIntelligence #Google #Monopol #pozew #Safari #wyszukiwarka

  24. Stany Zjednoczone pozwały Apple, czego po Departamencie Sprawiedliwości nikt się nie spodziewał. Zareagowała giełda (choć nieznaczną korektą), a samo Apple również wydało oświadczenie w tej sprawie. O co w niej chodzi?

    Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych oficjalnie złożył pozew antymonopolowy przeciwko Apple, po latach przygotowań do tego. Firma wyraziła już swój sprzeciw wobec pozwu i zapowiedziała „zdecydowaną obronę” przed roszczeniami.

    Pełny plik .PDF z treścią pozwu Departamentu Sprawiedliwości znajdziecie tutaj.

    W swoim komunikacie prasowym Departament Sprawiedliwości podkreślił niektóre zarzuty:

    • Blokowanie innowacyjnych aplikacji. Apple zakłóciło rozwój aplikacji oferujących szeroką funkcjonalność, która ułatwiłaby konsumentom przełączanie się między konkurencyjnymi platformami smartfonów.
    • Wyeliminowanie usług przesyłania strumieniowego w chmurze mobilnej. Apple zablokowało rozwój aplikacji i usług do przesyłania strumieniowego w chmurze, które pozwoliłyby konsumentom cieszyć się wysokiej jakości grami wideo i innymi aplikacjami opartymi na chmurze bez konieczności płacenia za drogi sprzęt do smartfonów.
    • Wyłączenie wieloplatformowych aplikacji do przesyłania wiadomości. Apple pogorszył jakość przesyłania wiadomości między platformami, stał się mniej innowacyjny i mniej bezpieczny dla użytkowników, w związku z czym jego klienci muszą w dalszym ciągu kupować iPhone’y.
    • Zmniejszenie funkcjonalności smartwatchów innych firm niż Apple. Apple ograniczyło funkcjonalność inteligentnych zegarków innych firm, tak że użytkownicy, którzy kupią Apple Watch, poniosą znaczne koszty bieżące, jeśli nie będą dalej kupować iPhone’ów.

    Moim zdaniem absurdalny zrzut.

    W odpowiedzi na zapewnienia Departamentu Sprawiedliwości Apple po raz pierwszy potwierdziło, że w pewnym momencie rozważał obsługę Androida w zegarku Apple Watch. Po trzyletnim dochodzeniu Apple stwierdziło, że Apple Watch z obsługą Androida nie nadaje się do użytku ze względu na ograniczenia techniczne. W związku z tym odrzucono ten pomysł.

    • Ograniczanie portfeli cyfrowych stron trzecich. Firma Apple uniemożliwiła aplikacjom innych firm oferowanie funkcji „dotknij, aby zapłacić”, utrudniając tworzenie wieloplatformowych portfeli cyfrowych innych firm.

    Departament Sprawiedliwości z pewnością będzie podpierał się europejskim DMA i jego akceptacją przez Apple i celowo zwlekano ze złożeniem pozwu do teraz. Pamiętajmy jednak, że prawdopodobnie nigdy nie będzie możliwe przeniesienie 1:1 treści DMA na grunt amerykański.

    Oto odpowiedź Apple:

    W Apple codziennie wprowadzamy innowacje po to, aby ludzie pokochali technologię — projektując produkty, które płynnie ze sobą współpracują, chronią prywatność i bezpieczeństwo ludzi oraz zapewniają naszym użytkownikom magiczne wrażenia.

    Ten pozew zagraża temu, kim jesteśmy i zasadom, które wyróżniają produkty Apple na niezwykle konkurencyjnych rynkach. Jeśli się powiedzie, utrudni nam to tworzenie technologii, jakiej ludzie oczekują od Apple — gdzie krzyżują się sprzęt, oprogramowanie i usługi.

    Stanowiłoby to również niebezpieczny precedens, upoważniający rząd do wzięcia zdecydowanego udziału w projektowaniu technologii dla ludzi. Uważamy, że pozew ten jest błędny pod względem faktów i prawa, dlatego będziemy się przed nim stanowczo bronić.

    Można lubić Apple lub nie, ale w przypadku USA jest to bardzo dziwne zagranie. Amerykanie i tak będą kupowali głównie sprzęt Apple, co słusznie podsumował Dominik:

    I tu jest clue tej sytuacji… ludzie po prostu wolą ten sprzęt i co z tym można zrobić?🤔🤷‍♂️ https://t.co/KoMWv4rwGA

    — Dominik Łada (@dominiklada) March 21, 2024

    Apple nie broni kupowania innego sprzętu i nigdy tego nie robiło.

    Jestem bardzo ciekawy, jak ten proces się potoczy i nastawiałbym się na to, że potrwa co najmniej 5-10 lat.

    https://imagazine.pl/2024/03/22/apple-pozwane-przez-amerykanski-rzad-odpowiada/

    #Apple #DMA #Monopol #pozew #sad #usa

  25. Meta, Microsoft, X i Match dołączyły dziś do Epic Games, aby wyrazić sprzeciw wobec sposobu, w jaki Apple zastosowało się do ostatniego orzeczenia sądu. Podczas przyjacielskiego spotkania wspierającym Epic Games (jak podał The Wall Street Journal) cztery firmy stwierdziły, że opłaty pobierane przez Apple są zbyt wysokie i że istnieje zbyt wiele ograniczeń dotyczących sposobu, w jaki programiści łączą się z ich witrynami internetowymi.

    „Plan Apple nie jest zgodny ani z literą, ani z duchem mandatu Trybunału” – czytamy w briefingu.

    Ze względu na kontekst, nakazano Apple zmianę zasad App Store w 2021 r. w ramach decyzji w sprawie Epic Games. Sędzia nie zgodził się z wytycznymi dotyczącymi zapobiegania sterowaniu, które uniemożliwiały aplikacjom kierowanie konsumentów do niższych cen dostępnych poza App Store. Apple zwlekał z wprowadzeniem zmian, próbując odwołać się od wyroku, ale odwołanie nie przyniosło skutku i Apple musiało zaktualizować swoje zasady w styczniu.

    Programiści mogą teraz umieścić w swojej aplikacji pojedynczy link prowadzący do strony internetowej, na której klienci mogą dokonać zakupu bez korzystania z systemu zakupów w aplikacji. Apple w dalszym ciągu pobiera prowizję za zakupy dokonane w ten sposób, wymagając od deweloperów zapłaty od 12 do 27% (o trzy procent mniej niż standardowa opłata 15/30).

    W zeszłym tygodniu Epic Games oświadczyło sądowi, że Apple nie zastosowało się do nakazu i że spółkę z Cupertino należy potraktować jako obrazę sądu. Firma Epic Games‌ stwierdziła, że wdrożenie Apple sprawia, że linki stają się „bezużyteczne komercyjnie” ze względu na opłatę i „towarzyszącą jej sieć ograniczeń”.

    Microsoft, Meta, X i Match dalej skarżą się, że Apple nie zezwala aplikacjom na zawieranie „nawet najbardziej podstawowych informacji” o alternatywnych opcjach zakupu. Apple nie zezwala aplikacjom na informowanie klientów o tym, jak otrzymać zniżkę, na przykład dokonując zakupów bezpośrednio w witrynie internetowej.

    Meta stwierdziła, że powinna mieć możliwość kierowania użytkowników do Internetu w celu płacenia za promowane posty, aby uniknąć opłat naliczanych przez Apple, a Microsoft skarżył się, że zasady Apple ograniczają możliwości zapewniania subskrypcji i zniżek. X/Twitter stwierdził, że 27% opłata pobierana przez Apple eliminuje zachęty do umieszczania łącza zewnętrznego, natomiast Match, że zasady uniemożliwiają konkurencję cenową w przypadku transakcji cyfrowych.

    W styczniu Apple oświadczyło, że całkowicie zastosowało się do nakazu i umożliwiło programistom informowanie klientów o alternatywnych mechanizmach zakupów zarówno w ich aplikacjach, jak i poza nimi.

    https://imagazine.pl/2024/03/21/meta-microsoft-x-i-match-dolaczaja-do-epic-games-w-ramach-protestu-przeciwko-apple/

    #Apple #EpicGames #Match #Meta #Microsoft #pozew #X

  26. Mo Yan pozwany przez nacjonalistycznego blogera

    Czy noblista będzie „małpą,” którą Komunistyczna Partia Chin ukarze, aby przestraszyć „kurczaki”?

    wp.me/p3fv0T-gbO #Chiny #ChRL #MoYan #pisarz #Nobel #pozew #nacjonaliści #nihilizm #historia #POLECANE

  27. Nie powiodła się próba Apple odrzucenia pozwu zbiorowego w sprawie stalkingu z użyciem lokalizatorów AirTag.

    Jak donosi Bloomberg, sędzia w Kalifornii orzekł w piątek, że powodowie w pozwie „przedstawili wystarczające roszczenia dotyczące zaniedbania i odpowiedzialności za produkt”.

    Z ceną wynoszącą zaledwie 29 USD stał się on bronią wybieraną przez prześladowców i napastników.

    – zarzuca się Apple w pozwie.

    Ten został złożony po raz pierwszy w grudniu 2022 r., a powodowie oskarżają Apple o „pośpieszne wprowadzenie AirTagów na rynek z niewystarczającymi zabezpieczeniami, aby zabronić ich używania do celów prześladowania”.

    W tym tygodniu amerykański sędzia okręgowy Vince Chhabria orzekł, że pozew może być kontynuowany, pomimo starań Apple o jego oddalenie.

    W trzech roszczeniach oskarżyciele „twierdzą, że kiedy byli prześladowani, problemy z funkcjami bezpieczeństwa AirTagów były znaczące, a wady bezpieczeństwa doprowadziły do tego, że w konsekwencji odnieśli oni obrażenia.

    – donosi Bloomberg, cytując sędziego Chhabria.

    Sędzia Chhabria wskazuje jednak, że „Apple może ostatecznie mieć rację, iż prawo kalifornijskie nie wymagało od nich, aby zrobili więcej w kierunku minimalizacji zdolności stalkerów do skutecznego korzystania z AirTagów”.

    Sprawa będzie miała swój ciąg dalszy.

    https://imagazine.pl/2024/03/18/pozew-zbiorowy-w-sprawie-stalkingu-z-uzyciem-airtag/

    #AirTag #pozew #stalking

  28. Wczoraj serwis MacRumors podał informację, która mieszkańców USA może zdecydowanie przyprawić o zawrót głowy. Apple sprzedaje w USA zegarki Apple Watch Series 9 i Apple Watch Ultra 2 bez funkcji monitorowania poziomu natlenienia krwi od połowy stycznia i być może to zmieni się dopiero za 4 lata!

    Apple będzie w stanie w przyszłości ponownie wprowadzić pulsoksymetrię w modelach, które jej nie posiadają, za pomocą aktualizacji oprogramowania, ale dopiero po wygraniu złożonej apelacji lub w 2028 roku.

    W ramach procesu uzyskiwania zgody na sprzedaż modeli Apple Watch Series 9 i Ultra 2 bez włączonej pulsoksymetrii Apple musiało dostarczyć Masimo kod wyłączający tę funkcję i przetestować urządzenia. Masimo nie chciało, aby Apple miało tak łatwe rozwiązanie, więc połączyło „przeprojektowane” zegarki Apple Watch z iPhonem, który miał wgrany jailbreak ze starszą wersją systemu iOS i udało mu się uruchomić pulsoksymetr. Przyznam, że to wyrafinowane działanie z ich strony. Absurdalne wręcz.

    Masimo próbowało argumentować, że aktywacja pulsoksymetrii za pomocą telefonu po jailbreaku oznacza, że Apple nie usunął skutecznie tej funkcji i nie należy zezwalać na import urządzeń do Stanów Zjednoczonych. Masimo próbowało również dowieść, że jailbreakowanie jest „dopuszczalne, powszechne i łatwe”, ale argumenty nie odniosły skutku. Wydział Egzekwowania Nakazu Wykluczenia amerykańskiej służby celnej i granicznej ostatecznie zdecydował, że wyłączenie pulsoksymetrii w Apple Watch Series 9 i Ultra 2 wystarczy, aby uniknąć naruszenia patentów Masimo, umożliwiając oferowanie tych modeli do sprzedaży w sklepach detalicznych Apple na całym świecie.

    Patenty, które Apple naruszył, wygasają w sierpniu 2028 roku, co oznacza, że Apple będzie wtedy mogło ponownie włączyć pulsoksymetrię w modelach, których dotyczy problem. Firma Apple złożyła apelację do Komisji Handlu Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych, starając się o uchylenie wyroku, więc jeśli odwołanie zostanie uznane za pozytywne, Apple będzie mogło wcześniej ponownie dodać pomiar tlenu we krwi.

    Cała ta sprawa jest absurdalna jeszcze z jednego powodu – cierpią na tym użytkownicy, a w skrajnych przypadkach kosztem sporu może być czyjeś życie.

    https://imagazine.pl/2024/03/13/apple-watch-odzyska-pomiar-pulsu-w-usa-dopiero-w-2028-roku/

    #AppleWatchSeries9 #AppleWatchUltra2 #jailbreak #Masimo #natlenienieKrwi #pozew #pulsometr #sad

  29. Apple, ponownie, nałożyło ban na Epic Games

    Epic Games twierdzi, że Apple usunęło ich nowo przywrócone konto deweloperskie w UE tuż po tym, jak firma opublikowała tweeta. Epic twierdzi, że utrudnia to jego plany uruchomienia konkurencyjnego rynku aplikacji w UE.
    Epic Games początkowo samo wycofało swoje konto deweloperskie po tym, jak otwarcie zlekceważyło politykę App Store jako pierwszy krok wielkiej kampanii prawnej przeciwko Apple. Ta walka prawna z godziny na godzinę staje się coraz bardziej skomplikowana.

    Epic Games odzyskało jednak niedawno dostęp do swojego głównego konta deweloperskiego – przynajmniej na kilka tygodni.

    Z najnowszego wpisu na blogu Epic:

    Niedawno ogłosiliśmy, że Apple zatwierdziło nasze konto deweloperskie Epic Games Sweden AB. Zamierzaliśmy użyć tego konta, aby przenieść Epic Games Store i Fortnite na urządzenia z systemem iOS w Europie dzięki ustawie o rynkach cyfrowych (DMA). Ku naszemu zaskoczeniu, Apple zamknęło to konto i teraz nie możemy rozwijać Epic Games Store dla iOS. Jest to poważne naruszenie DMA i pokazuje, że Apple nie ma zamiaru pozwolić na prawdziwą konkurencję na urządzeniach z systemem iOS.

    Firma twierdzi, że tweet jest częściowo odpowiedzialny za ten rozwój wypadków:

    Apple powiedziało, że jednym z powodów, dla których zamknęli nasze nowe konto deweloperskie zaledwie kilka tygodni po jego zatwierdzeniu, było to, że publicznie skrytykowaliśmy proponowany przez nich plan zgodności z DMA.

    Apple zacytowało ten post z Twittera/X napisany przez Tima Sweeneya. Apple bierze odwet na Epic za wypowiadanie się przeciwko nieuczciwym i nielegalnym praktykom Apple, tak jak robili to wielokrotnie wobec innych deweloperów.

    Oto tweet, o którym mowa:

    Many folks on here think of me as an Apple hater. Nothing could be further from the truth. There is no other group of designers and engineers on earth who can build as great products as Apple when they are directed towards that end. The woes begin when they are directed not to.

    — Tim Sweeney (@TimSweeneyEpic) February 26, 2024

     

    Epic twierdzi również, że Apple nazwało ich „zagrożeniem dla ich ekosystemu”.

    Aby zagłębić się dalej, Epic dostarcza zrzuty ekranu z tego, co twierdzi, że jest komunikacją z Apple w tej sprawie, w tym tę wymianę wiadomości z Philem Schillerem z Apple:

    In the past, Epic has entered into agreements with Apple and then broken them. For example, you testified that Epic Games, Inc. entered into the Developer Program with full understanding of its terms, and then chose to intentionally breach the agreement with Apple.

    You also testified that Epic deliberately violated Apple’s rules, to make a point and for financial gain. More recently, you have described our DMA compliance plan as “hot garbage,” a “horror show,” and a “devious new instance of Malicious Compliance.” And you have complained about what you called “Junk Fees” and “Apple taxes.”

    Your colorful criticism of our DMA compliance plan, coupled with Epic’s past practice of intentionally violating contractual provisions with which it disagrees, strongly suggest that Epic Sweden does not intend to follow the rules. Another intentional breach could threaten the integrity of the iOS platform, as well as the security and privacy of users.

    You have stated that allowing enrollment of Epic Games Sweden in the Developer Program is “a good faith move by Apple.” We invite you to provide us with written assurance that you are also acting in good father, and that Epic Games Sweden will, despite your public actions and rhetoric, honor all of its commitments. In plain, unqualified terms, please tell us why we should trust Epic this time.

    W przeszłości Epic zawierało umowy z Apple, a następnie je łamało. Na przykład, zeznałeś, że Epic Games, Inc. przystąpiło do Programu Deweloperskiego z pełnym zrozumieniem jego warunków, a następnie zdecydowało się celowo naruszyć umowę z Apple.

    Zeznałeś również, że Epic celowo naruszyło zasady Apple, aby uzyskać korzyści finansowe. Niedawno opisałeś nasz plan zgodności z DMA jako „horror show” i „nowy, przebiegły przykład złośliwej zgodności”. Narzekałeś też na to, co nazwałeś „śmieciowymi opłatami” i „podatkami Apple”.

    Twoja barwna krytyka naszego planu zgodności z DMA, w połączeniu z wcześniejszą praktyką firmy Epic polegającą na celowym naruszaniu postanowień umownych, z którymi się nie zgadza, zdecydowanie sugeruje, że Epic Sweden nie zamierza przestrzegać zasad. Kolejne celowe naruszenie może zagrozić integralności platformy iOS, a także bezpieczeństwu i prywatności użytkowników.

    Stwierdziliście, że zezwolenie na rejestrację Epic Games Sweden w Programie Deweloperskim jest „działaniem Apple w dobrej wierze”. Zwracamy się do Was z prośbą o pisemne zapewnienie, że również działacie w dobrej wierze i że Epic Games Sweden, pomimo Waszych publicznych działań i retoryki, dotrzyma wszystkich swoich zobowiązań. Mówiąc wprost, bez zastrzeżeń, powiedz nam, dlaczego tym razem powinniśmy zaufać Epic.

    Epic Games, które z jakiegoś powodu pozwala Apple publicznie przedstawić swoją zakulisową sprawę przeciwko Epic, dzieli się dalej tym, że Apple oskarżyło ich o bycie „weryfikowalnie niegodnymi zaufania” w odpowiedzi prawnej.

    Apple odpowiada:

    Epic’s egregious breach of its contractual obligations to Apple led courts to determine that Apple has the right to terminate ‘any or all of Epic Games’ wholly owned subsidiaries, affiliates, and/or other entities under Epic Games’ control at any time and at Apple’s sole discretion.’ In light of Epic’s past and ongoing behavior, Apple chose to exercise that right.

    Rażące naruszenie przez Epic zobowiązań umownych wobec Apple doprowadziło sądy do ustalenia, że Apple ma prawo do rozwiązania „dowolnej lub wszystkich spółek zależnych, stowarzyszonych i/lub innych podmiotów będących w całości własnością Epic Games” w dowolnym momencie i według własnego uznania Apple. W świetle przeszłego i trwającego zachowania Epic, Apple zdecydowało się skorzystać z tego prawa.

    Krótko mówiąc, Apple opiera się na orzeczeniu sądu z 2021 roku, które podtrzymuje jego zdolność do zamykania kont deweloperów, którzy naruszają jego wytyczne.

    Jest to podstawa prawna, na której Apple opiera się na całym świecie – nie tylko w UE. Jeszcze w zeszłym miesiącu Epic Games zaakceptowało istniejące zasady programu dla programistów Apple, podobnie jak wszyscy inni deweloperzy. Jednak Apple straciło wiarę w Epic Games, tak że nawet umowy prawne nie wystarczą, aby zapewnić, że Epic nie naruszy ich zdaniem zasad App Store.

    Co na to Unia Europejska?

    Komisja Europejska zwróciła się do Apple o „dalsze wyjaśnienia” w związku z wczorajszą decyzją o zamknięciu konta dewelopera Epic Games, podaje dziś Financial Times.

    Komisja Europejska stwierdziła, że prowadzi dochodzenie w oparciu o ustawę o rynkach cyfrowych (DMA), nową ustawę mającą na celu ograniczenie władzy największych platform internetowych. Firmom technologicznym wyznaczono termin 7 marca na dostosowanie się do przepisów.

    Komisja dodała, że ocenia również, czy działania Apple mogły naruszyć inne przepisy UE dotyczące swobody świadczenia usług cyfrowych transgranicznie. Urzędnicy sprawdzają, czy podobne restrykcje nakładano na firmy z innych silnie regulowanych sektorów cyfrowych; na przykład, badają skargi złożone przez popularne online casino εξωτερικου, które twierdzi, że jego legalna aplikacja została arbitralnie zablokowana bez wyraźnego naruszenia regulaminu. Tego typu precedensy mogą zaważyć na ostatecznej interpretacji tego, czy Apple nadużywa swojej monopolistycznej pozycji przy weryfikacji deweloperów.

    6 marca 2024 – wchodzą w życie unijne zasady konkurencji na rynkach cyfrowych (DMA), co się zmieni?

    #AppStore #DMA #EpicGames #pozew #proces
  30. Bloomberg Law donosi, że przeciwko firmie Apple złożono nowy, zbiorowy pozew w związku z limitem 5 GB w iCloud i ograniczeniami dotyczącymi tworzenia kopii zapasowych iPhone’a.

    Apple zarzuca się, że „podwyższyło ceny usługi iCloud do poziomu, w którym usługa generuje niemal czysty zysk”. Jak donosi Bloomberg Law, powodowie oskarżają Apple o „zakłócanie warunków konkurencji”, zezwalając jedynie iCloud na zarządzanie kopiami zapasowymi urządzeń i innymi potrzebami w zakresie przechowywania danych.

    Posiadacze urządzeń Apple otrzymują 5 GB bezpłatnej przestrzeni dyskowej w iCloud, ale jak potwierdzają przychody Apple z iCloud, większość użytkowników uważa to za niewystarczające dla ich potrzeb w zakresie przestrzeni dyskowej i kupuje dodatkowy plan przestrzeni dyskowej iCloud.

    – czytamy w pozwie.

    Co ciekawe, bezpłatny plan iCloud pozostał ograniczony do 5 GB przestrzeni dyskowej od czasu jego wprowadzenia przez Steve’a Jobsa na WWDC 2011!

    W pozwie duży nacisk położono na fakt, że użytkownicy iPhone’a mają tylko jedną opcję, jeśli chodzi o tworzenie pełnych kopii zapasowych urządzenia, a tą opcją jest własna usługa iCloud firmy Apple. A iCloud, jak wszyscy wiemy, daje tylko 5 GB za darmo.

    Powodowie dotknęli również tematu związanego z argumentacją Apple dot. wskazywania przez firmę iCloud, jako jedynego bezpiecznego miejsca do przechowywania plików zastrzeżonych:

    Nie ma technologicznego ani bezpieczeństwa uzasadnienia, dla którego Apple nakazywałby używać iCloud do przechowywania plików zastrzeżonych. Firma wprowadza to rozróżnienie wyłącznie po to, aby ograniczyć konkurencję i zapewnić przewagę swojemu produktowi iCloud nad konkurencyjnymi platformami chmurowymi.

    Pełny pozew można znaleźć na stronie Bloomberg Law.

    https://imagazine.pl/2024/03/04/pozew-zbiorowy-przeciwko-apple-chodzi-o-plan-5-gb-w-icloud/

    #iClod #pozew

  31. Apple osiągnęło porozumienie z Rivos, którą pozwało w 2022 roku za kradzież tajemnic handlowych, donosi Bloomberg.

    Rivos podda się badaniu kryminalistycznemu w celu usunięcia wszelkich poufnych informacji Apple.

    Firma zatrudniła ponad 40 pracowników Apple, w tym kilku byłych inżynierów wysokiego szczebla, co doprowadziło samo Apple do złożenia pozwu w maju 2022 roku. Firma Tima Cooka oskarżyła Rivos o kłusownictwo pracowników i kradzież tajemnic handlowych chipów za pośrednictwem tych pracowników. Rivos projektuje układy SoC, które będą konkurować z chipami Apple z serii A i M.

    Według Apple, co najmniej dwóch inżynierów zatrudnionych przez Rivos zabrało „gigabajty poufnych specyfikacji SoC i plików projektowych” podczas ostatnich kilku dni pracy w Apple. Pracownicy używali dysków USB i AirDrop do przesyłania poufnych materiałów Apple na własne urządzenia osobiste i rzekomo ukradli prezentacje na temat niewydanych SoC.

    Apple zwróciło się o wydanie nakazu sądowego przeciwko pracownikom, którzy dołączyli do Rivos, aby uniemożliwić im dalszy wyciek poufnych danych, a także domagało się odszkodowania za straty spowodowane przywłaszczeniem tajemnicy handlowej i „bezpodstawnym wzbogaceniem” Rivos kosztem Apple. Domagało się także „rozsądnej stawki tantiem” od Rivos za przyszłe produkty i zażądało procesu przed ławą przysięgłych.

    Rivos i Apple zamierzają sfinalizować ugodę do 15 marca i pracują nad procesem naprawczym.

    https://imagazine.pl/2024/02/12/apple-zawrze-ugode-w-sprawie-tajemnicy-handlowej-rivos/

    #AppleM #AppleSilicon #pozew #procesor #Rivos #sad #SoC

  32. Samochody elektryczne są ekologiczne? Uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy. Na pewno nie emitują spalin. Ale ich produkcja wcale ekologiczna być nie musi. W przypadku Tesli problem jest poważniejszy, a zastrzeżenia zgłosiło aż 25 hrabstw stanu Kalifornia.

    Grupa 25 hrabstw stanu Kalifornia pozwała Teslę, zarzucając firmie Elona Muska niewłaściwe (dość delikatne słowo) postępowanie  z odpadami niebezpiecznymi w swoich zakładach zlokalizowanych w całym stanie.

    Jak informuje Reuters, hrabstwa m.in. Los Angeles, San Francisco, San Joaquin, Alamedy i inni złożyli pod koniec stycznia przed sądem stanowym Kalifornii pozew, w którym powodowie domagają się nałożenia na producenta aut elektrycznych wysokich kar, a także nakazu sądowego zobowiązującego spółkę Elona Muska do prawidłowego postępowania z odpadami. To nie jest pierwsza sprawa związana z zanieczyszczeniami środowiska powodowanymi przez Teslę, ale zanieczyszczenia mają to do siebie, że się kumulują, a problem zamiast zniknąć, narasta.

    W pozwie zarzuca się Tesli m.in. nieprawidłowe znakowanie odpadów, przez co trafiały one na składowiska, na które w ogóle nie powinny trafić, bo np. dane punkty nie mogą przyjmować odpadów niebezpiecznych. O jakich odpadach mowa? W pozwie zawarto informacje m.in. o odpadach lakierniczych, płynach hamulcowych, zużytych akumulatorach i innych niezbyt sprzyjających środowisku substancjach. Zdaniem powodów do naruszeń miało dojść aż w 101 obiektach wykorzystywanych przez firmę Elona Muska, w tym w słynnej fabryce Tesli we Fremont. Tej samej, w której auta składano pod prowizoryczną halą, która bardziej przypominała coś w rodzaju wielkiego namiotu. Wyobraź sobie Drogi Czytelniku, jak świeżym powietrzem oddychasz w pobliżu namiotu, w którym np. ktoś coś lakieruje. Tesla już kilkukrotnie płaciła kary związane z zanieczyszczeniem powietrza w pobliżu swojego zakładu we Fremont. To był rok 2019 (kara była dość niska: 31 tys. dolarów), później był rok 2022 i kara w kwocie 275 000 dolarów (na podstawie porozumienia z EPA). Mamy rok 2024 i… pozew 25 hrabstw.

    https://imagazine.pl/2024/02/06/tesla-producentem-ekologicznych-aut-panie-musk-chyba-nie-bardzo/

    #ElonMusk #news #ochronaśrodowiska #pozew #tesla #zanieczyszczenia

  33. Batalia pomiędzy Epic Games a Apple wcale się nie zakończyła. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zdecydował co prawda, że istniejące orzeczenie w sprawie App Store będzie obowiązywać i nie chce rozpatrywać odwołań żadnej ze stron, ale Epic Games zakwestionowało tym razem tzw. „planu zgodności w złej wierze” w wykonaniu Apple.

    W jego ramach firma pobierałaby 27% prowizji od sprzedaży aplikacji dokonanej poza własnym App Store, co zamierza robić na terenie Unii Europejskiej, w związku z DMA.

    Apple gra Unii Europejskiej na nosie, interpretując przepisy po swojemu

    Epic Games wprowadziło własny system płatności w aplikacji dla iOS, co pozwoliło ominąć regulacje App Store i 30% prowizję Apple. Było to rażące naruszenie warunków korzystania z App Store. Apple zareagowało wyrzuceniem firmy z App Store. Obie firmy poszły do sądu, a ten powiedział firmie Epic, że Apple nie prowadzi działalności monopolistycznej.

    Sąd pouczył Apple, że musi zezwolić na sprzedaż aplikacji poza App Store. Obie firmy odwołały się od części wyroku, które im się nie podobały. Sąd Najwyższy USA odmówił rozpatrzenia któregokolwiek z odwołań. Decyzja ta oznaczała, że pierwotne orzeczenia sądowe są ważne, a Apple natychmiast zareagowało ogłoszeniem, że oczywiście zezwoli na sprzedaż aplikacji innych firm – ale nadal będzie pobierać od nich 27% prowizji (12% dla małych programistów).

    Wydaje się jasne, że organy antymonopolowe nie będą z tego zadowolone, a Departament Sprawiedliwości USA jest podobno jeszcze bliższy wszczęcia postępowania sądowego przeciwko Apple.

    Dyrektor generalny Epic Games, Tim Sweeney, nie jest zadowolony z ostatecznych warunków i twierdzi, że firma zakwestionuje „plan zgodności w złej wierze” w wykonaniu Apple.

    W oświadczeniu dla serwisu 9to5Mac, Sweeney wskazał, że rozwiązanie Apple jest „antykonkurencyjne”, ponieważ deweloperzy nie mogą oferować cyfrowych przedmiotów taniej w sieci po tym, jak musieli zapłacić zarówno Apple, jak i innej platformie. Dodatkowo Epic będzie chciał wykorzystać sytuację rozgłosu medialnego na terenie Uni Europejskiej, związanego z interpretacją warunków DMA przez Apple.

    Bloomberg donosi, że Epic rzeczywiście złożył oficjalną skargę w tej sprawie.

    https://imagazine.pl/2024/02/01/epic-games-ponownie-idzie-do-sadu-oskarzaja-apple/

    #Apple #EpicGames #pozew #sad

  34. Dyrektor generalny Masimo mówi, że użytkownicy Apple Watch lepiej radzą sobie bez funkcji pomiaru tlenu we krwi, nazywając ją niewiarygodną. Czy to oznacza, że właśnie nazwał swój produkt w ten sposób, skoro o to toczy się batalia sądowa?
    Apple rozpoczęło w czwartek sprzedaż poprawionych modeli Apple Watch Series 9 i Ultra 2 w USA bez funkcji pomiaru tlenu we krwi, ponieważ firma stoi w obliczu sporu patentowego z firmą medyczną Masimo. W tej sytuacji dyrektor generalny Masimo, Joe Kiani, powiedział, że użytkownikom Apple Watch lepiej będzie bez funkcji pomiaru tlenu we krwi, ponieważ nazywa ją niewiarygodną.

    Masimo twierdzi, że funkcja pomiaru tlenu we krwi w Apple Watch jest zawodna, a w wywiadzie dla Bloomberg TV, Kiani skrytykował Apple za „maskaradę” funkcji zdrowotnej oferowanej z Apple Watch i nazywanie jej „niezawodnym, medycznym pulsoksymetrem”. Według dyrektora wykonawczego, implementacja Apple jest niewiarygodna, a konsumenci „się bez niej obejdą”.

    Apple definitywnie zaprzeczyło tym oskarżeniom podkreślając, że wspomniana funkcja zdążyła uratować do tej pory zdrowie i życie wielu osób na całym świecie.

    Jestem przekonany, że Apple wygra wojnę z Masimo. W ten czy inny sposób.

    https://imagazine.pl/2024/01/19/masimo-nazywa-pomiar-tlenu-we-krwi-przez-apple-watch-niewiarygodnym/

    #AppleWatch #pomiarNatlenieniaKrwi #pozew

  35. Apple przygotowało zmodyfikowane modele Apple Watch, które „nie zawierają funkcji Blood Oxygen”, poinformowała firma Masimo zajmująca się technologiami medycznymi w dokumencie złożonym dziś w Sądzie Apelacyjnym Stanów Zjednoczonych dla Okręgu Federalnego.

    Sprawozdanie, które przeanalizował serwis MacRumors, sugeruje, że Apple usunie aplikację Blood Oxygen z nowych modeli Apple Watch Series 9 i Apple Watch Ultra 2 sprzedawanych w USA, przynajmniej tymczasowo.

    Zmiana ta pozwoliłaby Apple ominąć zakaz importu i sprzedaży modeli Apple Watch z czujnikiem tlenu we krwi, który w zeszłym roku zarządziła Międzynarodowa Komisja Handlu USA po orzeczeniu, że Apple naruszył patenty firmy Masimo. Zakaz został już tymczasowo wstrzymany wkrótce po jego rozpoczęciu w zeszłym miesiącu, ale może zostać wznowiony już w tym miesiącu, co prawdopodobnie skłoniło Apple do podjęcia tej decyzji.

    Według Marka Gurmana z Bloomberga, Apple rozpoczęło wysyłkę zmodyfikowanych modeli Apple Watch do sklepów detalicznych w USA, ale nie jest jasne, kiedy trafią one do sprzedaży.

    Dlaczego CEO Masimo wydaje ponad 100 mln USD na walkę z Apple?

    https://imagazine.pl/2024/01/16/apple-moze-sprzedawac-najnowsze-apple-watche-w-usa-bez-aplikacji-blood-oxygen/

    #AppleWatch #Masiomo #natlenienie #pozew

  36. YMTC skarży Micron w... Kalifornii

    Zgodnie z pozwem, Micron miał wykorzystywać osiem technologii opatentowanych przez YMTC, aby sprostać konkurencji ze strony YMTC oraz zdobyć i utrzymać udziały w rynku.

    wp.me/p3fv0T-fJj #Chiny #ChRL #pozew #Micron #YMTC #USA #chipy #technologie #NAND #DRAM

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.