#pozew — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pozew, aggregated by home.social.
-
https://www.europesays.com/pl/707527/ Emil Jędrzejewski został pozwany za słowa o Dawidzie Kacprzyku. Nowe informacje #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #kraj #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #News #ochrona_zdrowia #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #screening_general #szpital_poludniowy #TopStories #TopStories #Wiadomości
-
https://www.europesays.com/pl/704221/ Trzy redakcje w USA pozywają Trumpa. „To nie rząd decyduje, co publikujemy” #article_premium #bialy_dom #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #cnn #donald_trump #Headlines #konstytucja #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #News #omp #Polish #politico #Polski #pozew #screening_general #swiat #TopStories #TopStories #Wiadomości #wolnosc_slowa #World #WorldNews #WorldNews
-
https://www.europesays.com/pl/659244/ Archidiecezja w Poznaniu pozwała 14-latkę. Chodzi o osiedle Maltańskie #bottomfeed_styl #eksmisja #nat_styl #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #poznan #screening_general
-
Własna polityka iCloud mogła podważyć starania Apple o poufność
The Information ujawnia: sposób, w jaki Apple łączy prywatne i służbowe konta iCloud, sprawił, że część byłych pracowników przypadkowo zachowała dostęp do poufnych dokumentów firmy nawet po odejściu. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się pozwu Apple przeciwko OpenAI.
Jak śledziliśmy przez ostatnie tygodnie na iMagazine, Apple pozwało OpenAI, zarzucając byłym pracownikom kradzież poufnych informacji dotyczących niewydanych jeszcze technologii firmy. Dziś pojawia się wątek, który rzuca na całą sprawę nieco inne światło — i dotyczy nie tego, co robili byli pracownicy, ale tego, jak sam Apple zarządza dostępem do swoich danych.
Dokumenty, które nie chciały zniknąć
Serwis The Information rozmawiał z ponad pół tuzinem byłych pracowników Apple, którzy — jak opisuje MacRumors— nieświadomie zachowali dostęp do wrażliwych treści firmy długo po odejściu. Powód leży w architekturze samego iCloud: Apple zachęca pracowników do łączenia prywatnego konta Apple ID z firmowym planem iCloud o pojemności 2 TB. Ponieważ na urządzeniu można być zalogowanym tylko na jedno główne konto naraz, większość pracowników decyduje się na scalenie kont, zamiast nosić dwa iPhone’y.
Efekt jest taki, że dokumenty udostępniane pracownikowi w trakcie kariery w Apple — w tym, jak podaje MacRumors, materiały planistyczne dotyczące premier produktów — nadal synchronizowały się z prywatnymi urządzeniami byłych pracowników po ich odejściu z firmy. Część z nich otrzymywała nawet powiadomienia o świeżych aktualizacjach tych plików. Niektórzy przyznali, że bali się je usunąć, obawiając się, że zwróciłoby to na nich niepotrzebną uwagę Apple.
Sprawa ta dotyczy bezprawnego przywłaszczenia przez pracowników OpenAI tajnych i poufnych informacji firmy Apple dotyczących naszych niewydanych jeszcze technologii, procesów i produktów. Żadna z treści zawartych w pozwie nie odnosi się do dokumentów udostępnionych za pośrednictwem usługi iCloud ani przechowywanych w tej usłudze.
Apple posiada dedykowany, zarządzany folder na pliki firmowe, do którego dostęp jest odbierany automatycznie po odejściu pracownika — problem w tym, że nie wszystkie dokumenty wewnętrzne trafiają tam automatycznie, a udostępnione pliki mieszają się z prywatną zawartością. Pracownicy mogą też zachować dostęp do rozmów i plików udostępnionych przez aplikację Wiadomości.
Bezpośredni związek z pozwem przeciwko OpenAI
Kwestia utrzymującego się dostępu do systemów Apple jest kluczowa dla toczącej się sprawy z OpenAI. Przypomnijmy: w swoim pozwie Apple zarzuciło Changowi Liu, że wykorzystał rzadki, wcześniej nieznany błąd uwierzytelniania, żeby pobierać firmowe pliki już po odejściu do OpenAI — o czym pisaliśmy szczegółowo.
Apple przekazało jednak The Information, że sprawa przeciwko OpenAI nie ma nic wspólnego z plikami pozostawionymi w iCloud, i że firma nie wnosi roszczeń prawnych wobec byłych pracowników, którzy przypadkowo mają dokumenty Apple w swoich prywatnych kontach. Rzecznik firmy podkreślił, że pozew dotyczy pracowników OpenAI bezprawnie zabierających tajne i poufne informacje o niewydanych jeszcze technologiach, procesach i produktach — a nic w samym dokumencie nie odnosi się do plików udostępnianych czy przechowywanych w iCloud.
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
To nie pierwszy raz, gdy ten temat wraca
Byli pracownicy twierdzą, że Apple nie robi wystarczająco dokładnego przeglądu prywatnych urządzeń, żeby usunąć z nich wrażliwe pliki przechowywane wcześniej w iCloud. Sprawa ma zresztą swoją historię — w już zakończonym sporze prawnym z firmą chipową Rivos, jeden z pozwanych twierdził, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików jako część zaplanowanej strategii budowania pretekstu do pozywania ich i ich nowych pracodawców o „kradzież” materiałów Apple.
Podobny wątek pojawił się w sprawie Gerarda Williamsa, którego Apple pozwało za naruszenie umowy po tym, jak założył firmę procesorową Nuvia — Williams odpowiedział pozwem wzajemnym, oskarżając Apple o stosowanie taktyk zastraszania wobec osób rozważających odejście z firmy (sąd odrzucił jednak jego roszczenia, a Apple wycofało pozew w 2023 roku). W zeszłym roku Apple oskarżyło z kolei byłego inżyniera Vision Pro, Di Liu, o pobranie tysięcy dokumentów firmowych do prywatnej chmury tuż przed odejściem do Snapa.
The Information nie sugeruje wprost, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików iCloud — ale zwraca uwagę, że sposób, w jaki firma korzysta z iCloud do udostępniania dokumentów, oraz niepełne czyszczenie kont pracowniczych, stoją w sprzeczności z jej mocno akcentowanym naciskiem na prywatność i bezpieczeństwo. Trudno o bardziej wymowny kontrast: firma, która buduje swoją markę na ochronie prywatności użytkowników, sama zmaga się z tym samym problemem we własnej infrastrukturze — i to akurat w momencie, gdy w sądzie oskarża innych o naruszenie granic, których, jak się okazuje, sama nie zawsze pilnuje.
#Apple #Bezpieczeństwo #byliPracownicy #ChangLiu #DiLiu #GerardWilliams #iCloud #Nuvia #OpenAI #pozew #prywatność #Rivos #snap #tajemniceHandlowe #TheInformation -
Własna polityka iCloud mogła podważyć starania Apple o poufność
The Information ujawnia: sposób, w jaki Apple łączy prywatne i służbowe konta iCloud, sprawił, że część byłych pracowników przypadkowo zachowała dostęp do poufnych dokumentów firmy nawet po odejściu. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się pozwu Apple przeciwko OpenAI.
Jak śledziliśmy przez ostatnie tygodnie na iMagazine, Apple pozwało OpenAI, zarzucając byłym pracownikom kradzież poufnych informacji dotyczących niewydanych jeszcze technologii firmy. Dziś pojawia się wątek, który rzuca na całą sprawę nieco inne światło — i dotyczy nie tego, co robili byli pracownicy, ale tego, jak sam Apple zarządza dostępem do swoich danych.
Dokumenty, które nie chciały zniknąć
Serwis The Information rozmawiał z ponad pół tuzinem byłych pracowników Apple, którzy — jak opisuje MacRumors— nieświadomie zachowali dostęp do wrażliwych treści firmy długo po odejściu. Powód leży w architekturze samego iCloud: Apple zachęca pracowników do łączenia prywatnego konta Apple ID z firmowym planem iCloud o pojemności 2 TB. Ponieważ na urządzeniu można być zalogowanym tylko na jedno główne konto naraz, większość pracowników decyduje się na scalenie kont, zamiast nosić dwa iPhone’y.
Efekt jest taki, że dokumenty udostępniane pracownikowi w trakcie kariery w Apple — w tym, jak podaje MacRumors, materiały planistyczne dotyczące premier produktów — nadal synchronizowały się z prywatnymi urządzeniami byłych pracowników po ich odejściu z firmy. Część z nich otrzymywała nawet powiadomienia o świeżych aktualizacjach tych plików. Niektórzy przyznali, że bali się je usunąć, obawiając się, że zwróciłoby to na nich niepotrzebną uwagę Apple.
Sprawa ta dotyczy bezprawnego przywłaszczenia przez pracowników OpenAI tajnych i poufnych informacji firmy Apple dotyczących naszych niewydanych jeszcze technologii, procesów i produktów. Żadna z treści zawartych w pozwie nie odnosi się do dokumentów udostępnionych za pośrednictwem usługi iCloud ani przechowywanych w tej usłudze.
Apple posiada dedykowany, zarządzany folder na pliki firmowe, do którego dostęp jest odbierany automatycznie po odejściu pracownika — problem w tym, że nie wszystkie dokumenty wewnętrzne trafiają tam automatycznie, a udostępnione pliki mieszają się z prywatną zawartością. Pracownicy mogą też zachować dostęp do rozmów i plików udostępnionych przez aplikację Wiadomości.
Bezpośredni związek z pozwem przeciwko OpenAI
Kwestia utrzymującego się dostępu do systemów Apple jest kluczowa dla toczącej się sprawy z OpenAI. Przypomnijmy: w swoim pozwie Apple zarzuciło Changowi Liu, że wykorzystał rzadki, wcześniej nieznany błąd uwierzytelniania, żeby pobierać firmowe pliki już po odejściu do OpenAI — o czym pisaliśmy szczegółowo.
Apple przekazało jednak The Information, że sprawa przeciwko OpenAI nie ma nic wspólnego z plikami pozostawionymi w iCloud, i że firma nie wnosi roszczeń prawnych wobec byłych pracowników, którzy przypadkowo mają dokumenty Apple w swoich prywatnych kontach. Rzecznik firmy podkreślił, że pozew dotyczy pracowników OpenAI bezprawnie zabierających tajne i poufne informacje o niewydanych jeszcze technologiach, procesach i produktach — a nic w samym dokumencie nie odnosi się do plików udostępnianych czy przechowywanych w iCloud.
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
To nie pierwszy raz, gdy ten temat wraca
Byli pracownicy twierdzą, że Apple nie robi wystarczająco dokładnego przeglądu prywatnych urządzeń, żeby usunąć z nich wrażliwe pliki przechowywane wcześniej w iCloud. Sprawa ma zresztą swoją historię — w już zakończonym sporze prawnym z firmą chipową Rivos, jeden z pozwanych twierdził, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików jako część zaplanowanej strategii budowania pretekstu do pozywania ich i ich nowych pracodawców o „kradzież” materiałów Apple.
Podobny wątek pojawił się w sprawie Gerarda Williamsa, którego Apple pozwało za naruszenie umowy po tym, jak założył firmę procesorową Nuvia — Williams odpowiedział pozwem wzajemnym, oskarżając Apple o stosowanie taktyk zastraszania wobec osób rozważających odejście z firmy (sąd odrzucił jednak jego roszczenia, a Apple wycofało pozew w 2023 roku). W zeszłym roku Apple oskarżyło z kolei byłego inżyniera Vision Pro, Di Liu, o pobranie tysięcy dokumentów firmowych do prywatnej chmury tuż przed odejściem do Snapa.
The Information nie sugeruje wprost, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików iCloud — ale zwraca uwagę, że sposób, w jaki firma korzysta z iCloud do udostępniania dokumentów, oraz niepełne czyszczenie kont pracowniczych, stoją w sprzeczności z jej mocno akcentowanym naciskiem na prywatność i bezpieczeństwo. Trudno o bardziej wymowny kontrast: firma, która buduje swoją markę na ochronie prywatności użytkowników, sama zmaga się z tym samym problemem we własnej infrastrukturze — i to akurat w momencie, gdy w sądzie oskarża innych o naruszenie granic, których, jak się okazuje, sama nie zawsze pilnuje.
#Apple #Bezpieczeństwo #byliPracownicy #ChangLiu #DiLiu #GerardWilliams #iCloud #Nuvia #OpenAI #pozew #prywatność #Rivos #snap #tajemniceHandlowe #TheInformation -
Własna polityka iCloud mogła podważyć starania Apple o poufność
The Information ujawnia: sposób, w jaki Apple łączy prywatne i służbowe konta iCloud, sprawił, że część byłych pracowników przypadkowo zachowała dostęp do poufnych dokumentów firmy nawet po odejściu. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się pozwu Apple przeciwko OpenAI.
Jak śledziliśmy przez ostatnie tygodnie na iMagazine, Apple pozwało OpenAI, zarzucając byłym pracownikom kradzież poufnych informacji dotyczących niewydanych jeszcze technologii firmy. Dziś pojawia się wątek, który rzuca na całą sprawę nieco inne światło — i dotyczy nie tego, co robili byli pracownicy, ale tego, jak sam Apple zarządza dostępem do swoich danych.
Dokumenty, które nie chciały zniknąć
Serwis The Information rozmawiał z ponad pół tuzinem byłych pracowników Apple, którzy — jak opisuje MacRumors— nieświadomie zachowali dostęp do wrażliwych treści firmy długo po odejściu. Powód leży w architekturze samego iCloud: Apple zachęca pracowników do łączenia prywatnego konta Apple ID z firmowym planem iCloud o pojemności 2 TB. Ponieważ na urządzeniu można być zalogowanym tylko na jedno główne konto naraz, większość pracowników decyduje się na scalenie kont, zamiast nosić dwa iPhone’y.
Efekt jest taki, że dokumenty udostępniane pracownikowi w trakcie kariery w Apple — w tym, jak podaje MacRumors, materiały planistyczne dotyczące premier produktów — nadal synchronizowały się z prywatnymi urządzeniami byłych pracowników po ich odejściu z firmy. Część z nich otrzymywała nawet powiadomienia o świeżych aktualizacjach tych plików. Niektórzy przyznali, że bali się je usunąć, obawiając się, że zwróciłoby to na nich niepotrzebną uwagę Apple.
Sprawa ta dotyczy bezprawnego przywłaszczenia przez pracowników OpenAI tajnych i poufnych informacji firmy Apple dotyczących naszych niewydanych jeszcze technologii, procesów i produktów. Żadna z treści zawartych w pozwie nie odnosi się do dokumentów udostępnionych za pośrednictwem usługi iCloud ani przechowywanych w tej usłudze.
Apple posiada dedykowany, zarządzany folder na pliki firmowe, do którego dostęp jest odbierany automatycznie po odejściu pracownika — problem w tym, że nie wszystkie dokumenty wewnętrzne trafiają tam automatycznie, a udostępnione pliki mieszają się z prywatną zawartością. Pracownicy mogą też zachować dostęp do rozmów i plików udostępnionych przez aplikację Wiadomości.
Bezpośredni związek z pozwem przeciwko OpenAI
Kwestia utrzymującego się dostępu do systemów Apple jest kluczowa dla toczącej się sprawy z OpenAI. Przypomnijmy: w swoim pozwie Apple zarzuciło Changowi Liu, że wykorzystał rzadki, wcześniej nieznany błąd uwierzytelniania, żeby pobierać firmowe pliki już po odejściu do OpenAI — o czym pisaliśmy szczegółowo.
Apple przekazało jednak The Information, że sprawa przeciwko OpenAI nie ma nic wspólnego z plikami pozostawionymi w iCloud, i że firma nie wnosi roszczeń prawnych wobec byłych pracowników, którzy przypadkowo mają dokumenty Apple w swoich prywatnych kontach. Rzecznik firmy podkreślił, że pozew dotyczy pracowników OpenAI bezprawnie zabierających tajne i poufne informacje o niewydanych jeszcze technologiach, procesach i produktach — a nic w samym dokumencie nie odnosi się do plików udostępnianych czy przechowywanych w iCloud.
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
To nie pierwszy raz, gdy ten temat wraca
Byli pracownicy twierdzą, że Apple nie robi wystarczająco dokładnego przeglądu prywatnych urządzeń, żeby usunąć z nich wrażliwe pliki przechowywane wcześniej w iCloud. Sprawa ma zresztą swoją historię — w już zakończonym sporze prawnym z firmą chipową Rivos, jeden z pozwanych twierdził, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików jako część zaplanowanej strategii budowania pretekstu do pozywania ich i ich nowych pracodawców o „kradzież” materiałów Apple.
Podobny wątek pojawił się w sprawie Gerarda Williamsa, którego Apple pozwało za naruszenie umowy po tym, jak założył firmę procesorową Nuvia — Williams odpowiedział pozwem wzajemnym, oskarżając Apple o stosowanie taktyk zastraszania wobec osób rozważających odejście z firmy (sąd odrzucił jednak jego roszczenia, a Apple wycofało pozew w 2023 roku). W zeszłym roku Apple oskarżyło z kolei byłego inżyniera Vision Pro, Di Liu, o pobranie tysięcy dokumentów firmowych do prywatnej chmury tuż przed odejściem do Snapa.
The Information nie sugeruje wprost, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików iCloud — ale zwraca uwagę, że sposób, w jaki firma korzysta z iCloud do udostępniania dokumentów, oraz niepełne czyszczenie kont pracowniczych, stoją w sprzeczności z jej mocno akcentowanym naciskiem na prywatność i bezpieczeństwo. Trudno o bardziej wymowny kontrast: firma, która buduje swoją markę na ochronie prywatności użytkowników, sama zmaga się z tym samym problemem we własnej infrastrukturze — i to akurat w momencie, gdy w sądzie oskarża innych o naruszenie granic, których, jak się okazuje, sama nie zawsze pilnuje.
#Apple #Bezpieczeństwo #byliPracownicy #ChangLiu #DiLiu #GerardWilliams #iCloud #Nuvia #OpenAI #pozew #prywatność #Rivos #snap #tajemniceHandlowe #TheInformation -
Własna polityka iCloud mogła podważyć starania Apple o poufność
The Information ujawnia: sposób, w jaki Apple łączy prywatne i służbowe konta iCloud, sprawił, że część byłych pracowników przypadkowo zachowała dostęp do poufnych dokumentów firmy nawet po odejściu. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się pozwu Apple przeciwko OpenAI.
Jak śledziliśmy przez ostatnie tygodnie na iMagazine, Apple pozwało OpenAI, zarzucając byłym pracownikom kradzież poufnych informacji dotyczących niewydanych jeszcze technologii firmy. Dziś pojawia się wątek, który rzuca na całą sprawę nieco inne światło — i dotyczy nie tego, co robili byli pracownicy, ale tego, jak sam Apple zarządza dostępem do swoich danych.
Dokumenty, które nie chciały zniknąć
Serwis The Information rozmawiał z ponad pół tuzinem byłych pracowników Apple, którzy — jak opisuje MacRumors— nieświadomie zachowali dostęp do wrażliwych treści firmy długo po odejściu. Powód leży w architekturze samego iCloud: Apple zachęca pracowników do łączenia prywatnego konta Apple ID z firmowym planem iCloud o pojemności 2 TB. Ponieważ na urządzeniu można być zalogowanym tylko na jedno główne konto naraz, większość pracowników decyduje się na scalenie kont, zamiast nosić dwa iPhone’y.
Efekt jest taki, że dokumenty udostępniane pracownikowi w trakcie kariery w Apple — w tym, jak podaje MacRumors, materiały planistyczne dotyczące premier produktów — nadal synchronizowały się z prywatnymi urządzeniami byłych pracowników po ich odejściu z firmy. Część z nich otrzymywała nawet powiadomienia o świeżych aktualizacjach tych plików. Niektórzy przyznali, że bali się je usunąć, obawiając się, że zwróciłoby to na nich niepotrzebną uwagę Apple.
Sprawa ta dotyczy bezprawnego przywłaszczenia przez pracowników OpenAI tajnych i poufnych informacji firmy Apple dotyczących naszych niewydanych jeszcze technologii, procesów i produktów. Żadna z treści zawartych w pozwie nie odnosi się do dokumentów udostępnionych za pośrednictwem usługi iCloud ani przechowywanych w tej usłudze.
Apple posiada dedykowany, zarządzany folder na pliki firmowe, do którego dostęp jest odbierany automatycznie po odejściu pracownika — problem w tym, że nie wszystkie dokumenty wewnętrzne trafiają tam automatycznie, a udostępnione pliki mieszają się z prywatną zawartością. Pracownicy mogą też zachować dostęp do rozmów i plików udostępnionych przez aplikację Wiadomości.
Bezpośredni związek z pozwem przeciwko OpenAI
Kwestia utrzymującego się dostępu do systemów Apple jest kluczowa dla toczącej się sprawy z OpenAI. Przypomnijmy: w swoim pozwie Apple zarzuciło Changowi Liu, że wykorzystał rzadki, wcześniej nieznany błąd uwierzytelniania, żeby pobierać firmowe pliki już po odejściu do OpenAI — o czym pisaliśmy szczegółowo.
Apple przekazało jednak The Information, że sprawa przeciwko OpenAI nie ma nic wspólnego z plikami pozostawionymi w iCloud, i że firma nie wnosi roszczeń prawnych wobec byłych pracowników, którzy przypadkowo mają dokumenty Apple w swoich prywatnych kontach. Rzecznik firmy podkreślił, że pozew dotyczy pracowników OpenAI bezprawnie zabierających tajne i poufne informacje o niewydanych jeszcze technologiach, procesach i produktach — a nic w samym dokumencie nie odnosi się do plików udostępnianych czy przechowywanych w iCloud.
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
To nie pierwszy raz, gdy ten temat wraca
Byli pracownicy twierdzą, że Apple nie robi wystarczająco dokładnego przeglądu prywatnych urządzeń, żeby usunąć z nich wrażliwe pliki przechowywane wcześniej w iCloud. Sprawa ma zresztą swoją historię — w już zakończonym sporze prawnym z firmą chipową Rivos, jeden z pozwanych twierdził, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików jako część zaplanowanej strategii budowania pretekstu do pozywania ich i ich nowych pracodawców o „kradzież” materiałów Apple.
Podobny wątek pojawił się w sprawie Gerarda Williamsa, którego Apple pozwało za naruszenie umowy po tym, jak założył firmę procesorową Nuvia — Williams odpowiedział pozwem wzajemnym, oskarżając Apple o stosowanie taktyk zastraszania wobec osób rozważających odejście z firmy (sąd odrzucił jednak jego roszczenia, a Apple wycofało pozew w 2023 roku). W zeszłym roku Apple oskarżyło z kolei byłego inżyniera Vision Pro, Di Liu, o pobranie tysięcy dokumentów firmowych do prywatnej chmury tuż przed odejściem do Snapa.
The Information nie sugeruje wprost, że Apple celowo pozwala byłym pracownikom zachowywać dostęp do plików iCloud — ale zwraca uwagę, że sposób, w jaki firma korzysta z iCloud do udostępniania dokumentów, oraz niepełne czyszczenie kont pracowniczych, stoją w sprzeczności z jej mocno akcentowanym naciskiem na prywatność i bezpieczeństwo. Trudno o bardziej wymowny kontrast: firma, która buduje swoją markę na ochronie prywatności użytkowników, sama zmaga się z tym samym problemem we własnej infrastrukturze — i to akurat w momencie, gdy w sądzie oskarża innych o naruszenie granic, których, jak się okazuje, sama nie zawsze pilnuje.
#Apple #Bezpieczeństwo #byliPracownicy #ChangLiu #DiLiu #GerardWilliams #iCloud #Nuvia #OpenAI #pozew #prywatność #Rivos #snap #tajemniceHandlowe #TheInformation -
OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”
OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.
Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.
Treść oświadczenia jest starannie wyważona:
Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.
OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.
Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.
Przypomnijmy szczegóły zarzutów.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.
Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.
Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.
Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.
Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.
#Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”
OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.
Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.
Treść oświadczenia jest starannie wyważona:
Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.
OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.
Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.
Przypomnijmy szczegóły zarzutów.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.
Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.
Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.
Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.
Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.
#Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”
OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.
Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.
Treść oświadczenia jest starannie wyważona:
Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.
OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.
Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.
Przypomnijmy szczegóły zarzutów.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.
Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.
Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.
Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.
Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.
#Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”
OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.
Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.
Treść oświadczenia jest starannie wyważona:
Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.
OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.
Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.
Przypomnijmy szczegóły zarzutów.
To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.
Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.
Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.
Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.
Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.
#Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową
Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.
Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok
Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.
Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.
Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.
Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.
Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.
Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?
Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.
Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.
Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.
Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.
To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.
#Apple #Bloomberg #BloombergIntelligence #ChangLiu #discovery #ioProducts #JonyIve #LaurenePowellJobs #MarkGurman #OpenAI #pozew #rekrutacja #sad #SteveJobsArchive #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową
Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.
Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok
Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.
Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.
Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.
Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.
Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.
Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?
Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.
Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.
Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.
Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.
To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.
#Apple #Bloomberg #BloombergIntelligence #ChangLiu #discovery #ioProducts #JonyIve #LaurenePowellJobs #MarkGurman #OpenAI #pozew #rekrutacja #sad #SteveJobsArchive #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową
Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.
Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok
Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.
Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.
Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.
Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.
Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.
Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?
Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.
Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.
Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.
Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.
To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.
#Apple #Bloomberg #BloombergIntelligence #ChangLiu #discovery #ioProducts #JonyIve #LaurenePowellJobs #MarkGurman #OpenAI #pozew #rekrutacja #sad #SteveJobsArchive #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
Jony Ive może zostać wciągnięty na salę sądową
Po tym, jak pisaliśmy o pozwie Apple przeciwko OpenAI, sprawa nabrała kolejnych wymiarów — jeden dotyczy realnych, natychmiastowych skutków biznesowych, drugi delikatnej, personalnej kwestii, której Apple bardzo chciałoby uniknąć.
Szkoda już się dzieje, zanim zapadnie wyrok
Mark Gurman w artykule dla Bloomberga, opisanym przez MacRumors, argumentuje, że choć samo rozstrzygnięcie sądowe może zająć lata, pozew Apple już teraz szkodzi ambicjom sprzętowym OpenAI — ogranicza zdolność firmy do rekrutacji i spowalnia prace nad urządzeniami, na długo zanim jakikolwiek sędzia wyda wyrok.
Skala odpływu talentów jest kluczowym elementem tej historii. Ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje dziś w OpenAI, w tym sam Jony Ive, a Gurman twierdzi, że firma podkradała pracowników z zespołu projektowego iPhone’a na tyle intensywnie, że Apple musiało częściowo odbudować ten zespół od nowa. W odpowiedzi Apple podniosło premie retencyjne, a kadra zarządzająca osobiście angażuje się w zatrzymywanie inżynierów przed odejściem.
Gurman opisuje sprawę tajemnic handlowych jako jedno z największych wewnętrznych zmartwień Apple w ostatnich miesiącach, stawiane na równi z ekspozycją na cła i trwającym niedoborem pamięci, o którym pisaliśmy szeroko przy okazji czerwcowej fali podwyżek. W samym pozwie Apple stara się jednak zawęzić sprawę wyłącznie do kwestii tajemnic handlowych, opisując biznes sprzętowy OpenAI jako wciąż raczkujący.
Zdaniem Gurmana pozew już teraz zmienia sposób, w jaki OpenAI rekrutuje — niezależnie od tego, jak zakończy się proces. Pracownicy Apple rozważający przejście do OpenAI mogą się dziś dwa razy zastanowić, wiedząc, że sama rozmowa kwalifikacyjna może przyciągnąć uwagę działu bezpieczeństwa Apple. Byli pracownicy będą też ostrożniejsi w rozmowach o wcześniejszej pracy, menedżerowie zaczną unikać technicznych pytań ocierających się o poufne informacje, a nowe przeglądy prawne i szkolenia z zakresu compliance odciągną inżynierów od realnej pracy nad produktem. Do tego dochodzi presja na dostawców z Azji — biorąc pod uwagę, jak duży wpływ Apple ma na tamtejszy przemysł elektroniki konsumenckiej, część z nich może wahać się przed pogłębianiem relacji z OpenAI, obawiając się utraty znacznie ważniejszych, wieloletnich kontraktów z Apple.
Bloomberg Intelligence ocenia, że Apple prawdopodobnie uzyska tymczasowe środki zabezpieczające bezpośrednio dotyczące prac OpenAI nad sprzętem — co realnie mogłoby wymusić odizolowanie spornych materiałów, zabezpieczenie dowodów i potwierdzenie zgodności z sądowymi wytycznymi, spowalniając całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej. Mimo to źródło zaznajomione z planami OpenAI przekazało Gurmanowi, że firma nadal spodziewa się ogłosić swoje pierwsze urządzenie jeszcze w tym roku, z premierą w 2027 roku — choć terminy mogą się zmienić w miarę analizowania zarzutów Apple. OpenAI w oficjalnej odpowiedzi na pozew stwierdziło, że nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupione na własnej technologii.
Czy Apple zdoła utrzymać Ive’a poza salą sądową?
Drugi wątek, opisany przez 9to5Mac, dotyka znacznie bardziej osobistej strony sprawy. Apple w swoim pozwie bardzo starannie unikało wymieniania Jony’ego Ive’a z imienia i nazwiska — jego firma io Products, która połączyła siły z OpenAI przy projekcie sprzętowym leżącym w centrum zarzutów, opisana jest w dokumencie jedynie jako przedsięwzięcie współzałożone przez Tanga Tana i innych byłych liderów Apple. Poza Tanem i Changiem Liu, bezpośrednio oskarżonymi o naruszenia, żaden inny były pracownik Apple nie pada z nazwiska w pozwie.
Nie jest jeszcze pewne, czy Ive zostanie wezwany na świadka, ale to realny scenariusz — zwłaszcza jeśli OpenAI zdecyduje się go wykorzystać, żeby utrudnić sprawę Apple. Postawiłoby to firmę w niezręcznej sytuacji. Ive od odejścia z Apple w 2019 roku pozostaje publicznie pełen szacunku wobec swojej dawnej firmy, a jego wystąpienia publiczne są zwykle starannie kontrolowane — w tym udział w rozmowach z Laurene Powell Jobs czy zaangażowanie w Steve Jobs Archive, gdzie w lutym opublikował osobisty list wspominający współpracę ze Stevem Jobsem.
Apple wydaje się odwzajemniać ten szacunek, delikatnie wycofując się z kilku kontrowersyjnych decyzji z ostatnich lat pracy Ive’a w firmie, jak choćby klawiatura motylkowa w MacBooku. Wyraźna próba trzymania go z dala od pozwu wpisuje się w to samo podejście.
Apple nie ma jednak pełnej kontroli nad tym, kto zostanie wciągnięty w sprawę na etapie postępowania dowodowego. Biorąc pod uwagę rolę Ive’a jako współzałożyciela io Products i osoby nadzorującej program sprzętowy będący sednem sporu, OpenAI może argumentować, że posiada on istotną wiedzę o tym, jak powstawały te produkty i czy w grę wchodziły tajemnice handlowe Apple. Apple mogłoby wówczas stanąć przed niekomfortową perspektywą przesłuchiwania pod przysięgą człowieka, który przez lata kształtował jedne z najbardziej ikonicznych produktów firmy.
To nie byłaby zresztą pierwsza sytuacja, w której Ive zeznaje w sprawie związanej z Apple — w 2012 roku był przesłuchiwany w ramach batalii patentowej firmy, odpowiadając na pytania o proces projektowania i wczesne prototypy iPhone’a oraz iPada. Znalezienie się jednak po przeciwnej stronie mogłoby nadwyrężyć starannie utrzymywaną relację z Apple, a nawet wywołać napięcia z samym OpenAI, gdyby Ive poczuł, że został niepotrzebnie wciągnięty w spór, żeby zdobyć przewagę nad jego byłymi szefami.
#Apple #Bloomberg #BloombergIntelligence #ChangLiu #discovery #ioProducts #JonyIve #LaurenePowellJobs #MarkGurman #OpenAI #pozew #rekrutacja #sad #SteveJobsArchive #tajemniceHandlowe #TangTanApple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
-
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.
Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.
Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.
Jony Ive w tle, choć nie w pozwie
Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.
Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.
„To dopiero wierzchołek góry lodowej”
Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.
Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.
Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.
Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.
Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.
Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI
Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.
Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.
Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.
Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.
#Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan -
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.
Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.
Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.
Jony Ive w tle, choć nie w pozwie
Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.
Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.
„To dopiero wierzchołek góry lodowej”
Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.
Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.
Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.
Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.
Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.
Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI
Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.
Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.
Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.
Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.
#Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan -
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.
Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.
Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.
Jony Ive w tle, choć nie w pozwie
Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.
Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.
„To dopiero wierzchołek góry lodowej”
Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.
Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.
Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.
Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.
Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.
Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI
Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.
Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.
Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.
Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.
#Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan -
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.
Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.
Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.
Jony Ive w tle, choć nie w pozwie
Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.
Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.
„To dopiero wierzchołek góry lodowej”
Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.
Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.
Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.
Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.
Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.
Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI
Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.
Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.
Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.
Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.
#Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan -
Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników
Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając byłych pracowników — w tym byłego szefa designu iPhone’a i Apple Watcha — o kradzież tajemnic handlowych na rzecz projektu sprzętowego prowadzonego przez Jony’ego Ive’a. Sprawa trafiła do sądu w Kalifornii.
Napięcie między Apple a OpenAI, narastające od miesięcy, wybuchło dziś w najbardziej dosłowny możliwy sposób. Apple złożyło pozew przeciwko OpenAI, oskarżając firmę o przywłaszczenie tajemnic handlowych za pośrednictwem byłych pracowników, jak informuje 9to5Mac. Pozew, złożony w Sądzie Okręgowym Stanów Zjednoczonych dla Północnego Dystryktu Kalifornii, otwiera zdanie nie pozostawiające wątpliwości co do tonu całej sprawy: chodzi o byłych pracowników Apple, którzy kradli tajemnice handlowe firmy na korzyść OpenAI, a celem pozwu jest to zatrzymać.
Rzecznik Apple przekazał 9to5Mac oficjalne oświadczenie, w którym firma podkreśla, że ochrona pracy i własności intelektualnej jej zespołów jest traktowana bardzo poważnie, a niedawno pojawiły się istotne dowody sugerujące, że osoby zatrudnione przez OpenAI bezprawnie zabrały poufne informacje Apple dotyczące niewydanych jeszcze technologii i produktów.
Jony Ive w tle, choć nie w pozwie
Pozew wymienia jako pozwanych dwie osoby: Changa Liu oraz Tanga Tana, a także samo OpenAI i spółkę io Products. Nazwisko Tana będzie znajome Czytelnikom, którzy śledzili historię przejęcia startupu Jony’ego Ive’a przez OpenAI — pisaliśmy o niej choćby przy okazji premiery Ferrari Luce, gdzie wspominaliśmy o zamknięciu przez Apple własnego projektu samochodu elektrycznego, Project Titan. Tang Tan przez lata był wiceprezesem ds. designu produktowego w Apple, odpowiadając za projektowanie iPhone’a i Apple Watcha. Odszedł z firmy w lutym 2024 roku, żeby dołączyć do Jony’ego Ive’a. Chang Liu z kolei pracował w Apple osiem lat jako starszy inżynier elektryczny systemów, zanim w styczniu tego roku przeniósł się do OpenAI.
Warto przypomnieć kontekst: dział sprzętowy OpenAI prowadzi właśnie Jony Ive, którego startup io został przejęty przez OpenAI w zeszłym roku w ramach transakcji wartej 6,5 mld dolarów. Przejęcie objęło ponad 50 inżynierów i pracowników io, a firma w swoim ogłoszeniu chwaliła się, że Ive założył ją wspólnie ze Scottem Cannonem, Evans Hankey i właśnie Tangiem Tanem. Hankey przez lata kierowała zespołem designu w Apple po odejściu Ive’a z firmy, sama odeszła w 2022 roku, zanim ponownie połączyła siły z Ivem w io. Warto jednak podkreślić: ani Ive, ani Hankey, ani Cannon nie są osobiście wymienieni w dzisiejszym pozwie.
„To dopiero wierzchołek góry lodowej”
Apple twierdzi, że po raz pierwszy zgłosiło swoje obawy bezpośrednio OpenAI w lutym, prosząc firmę o zbadanie sprawy — OpenAI miało jednak nigdy nie odpowiedzieć. W dokumencie sądowym Apple opisuje ujawnione zachowania jako dopiero wierzchołek góry lodowej, twierdząc, że nie ma pełnego wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OpenAI, gdzie tego rodzaju nadużycia mają być, jak twierdzi firma, normalizowane na wszystkich szczeblach.
Konkretne zarzuty są dość szczegółowe. Tan miał wykorzystywać poufną wiedzę o niezapowiedzianych projektach Apple podczas rozmów kwalifikacyjnych z kandydatami do pracy w OpenAI, posługując się wewnętrznymi kryptonimami projektów, żeby wyciągnąć od rozmówców więcej informacji. Miał też kierować do kandydatów, którzy wciąż pracowali w Apple, prośby o przyniesienie na rozmowę kwalifikacyjną fizycznych komponentów sprzętowych Apple na sesje „show and tell” — jeden z kandydatów miał być zaskoczony taką prośbą, nie wiedząc nawet, że w ogóle można wynosić takie części z biura.
Apple twierdzi też, że jeden z kandydatów zaczął robić zrzuty ekranu i pobierać pliki dotyczące wysoce poufnego projektu Apple na kilka godzin przed rozmową z Tanem, który następnie miał dopytywać właśnie o ten sam projekt. Firma nazywa to „ustalonym wzorcem” zachowań. Tan miał ponadto posiadać i rozpowszechniać wśród nowych pracowników OpenAI wewnętrzny dokument Apple dotyczący procedur bezpieczeństwa przy odejściu z firmy — jeszcze zanim ci pracownicy formalnie złożyli wypowiedzenie.
Wobec Changa Liu zarzuty są równie poważne. Apple twierdzi, że po odejściu z firmy wykorzystał on lukę bezpieczeństwa, żeby pobrać poufne pliki inżynieryjne, a zamiast zgłosić tę lukę, żartował z niej w wiadomościach. Liu miał też nie zwrócić służbowego laptopa i pobrać ponad tysiącstronicową kompilację dokumentów technicznych, w tym szczegółowe dokumentacje produkcyjne skomplikowanych płytek drukowanych stosowanych w sprzęcie Apple. Apple zarzuca mu też, że instruował innego pracownika Apple, którego rekrutował do OpenAI, jakie poufne materiały powinna przestudiować przed własną rozmową kwalifikacyjną.
Ostatni z zarzutów dotyczy relacji z dostawcami: OpenAI miało nakłonić zaufanego partnera Apple do wykonania zastrzeżonej techniki wykończenia metalu, wprowadzając go w błąd, że działa za zgodą Apple. Firma miała też zwrócić się do drugiego, długoletniego dostawcy Apple zajmującego się produkcją zasilania i baterii, posługując się wewnętrzną terminologią, żeby zadawać precyzyjne pytania o konkretne komponenty.
Ponad 400 byłych pracowników Apple w OpenAI
Pozew, jak zaznacza 9to5Mac, informuje, że obecnie ponad 400 byłych pracowników Apple pracuje w OpenAI. Apple domaga się w pozwie zarówno nakazu sądowego, jak i odszkodowania, a sprawa trafia do sądu w momencie, gdy OpenAI pracuje nad wprowadzeniem na rynek swojego pierwszego konsumenckiego urządzenia sprzętowego.
Warto dodać ważny kontekst: to nie pierwsza zapowiedź konfliktu prawnego między obiema firmami. Bloomberg informował w maju, że to OpenAI szykowało się do „działań prawnych” przeciwko Apple w związku z tym, jak przebiegła współpraca dotycząca integracji ChatGPT z Siri. Dzisiejszy pozew Apple wyraźnie zaznacza jednak, że nie dotyczy tamtej umowy.
Jak komentuje Jason Snell z Six Colors, całe napięcie, które od miesięcy tliło się pod powierzchnią relacji Apple i OpenAI, wychodzi teraz w pełni na jaw — i trudno dziś przewidzieć, w którą stronę ta sprawa się rozwinie.
Warto przypomnieć, że plotki o sprzętowych ambicjach OpenAI krążą od dłuższego czasu. W kwietniu Ming-Chi Kuo informował, że OpenAI pracuje nad własnym smartfonem, którego premiera mogłaby nastąpić w 2028 roku, a The Information donosiło wcześniej o pracach OpenAI nad głośnikiem inteligentnym w stylu HomePoda. OpenAI opublikowało już swoją odpowiedź na dzisiejszy pozew Apple — wrócimy do tego wątku, gdy tylko poznamy więcej szczegółów.
#Apple #ChangLiu #ChatGPT #EvansHankey #ioProducts #JonyIve #Kalifornia #LoveFrom #OpenAI #pozew #sad #ScottCannon #Siri #SixColors #smartfonOpenAI #tajemniceHandlowe #TangTan -
https://www.europesays.com/pl/522306/ Polska „nielegalnie posiada” Pałac Belwederski? Dmitrij Miedwiediew naciska na Rosję ws. pozwu – Wprost #DmitrijMiedwiediew #kraj #KrystianWinogrodzki #OpinieIKomentarze #PałacBelwederski #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #rosja #swiat #wprost
-
https://www.europesays.com/pl/489528/ Jan Grabiec nazwał prezesa TK „przestępcą”. Bogdan Święczkowski grozi pozwem #bogdan_swieczkowski #bottomfeed_styl #DonaldTusk #jan_grabiec #kraj #nat_styl #omp #pozew #prawo_sady_prawnicy #screening_general #trybunal_konstytucyjny
-
https://www.europesays.com/pl/483042/ Sąd zbada „bezczynność” Tuska. Chodzi o brak kontrasygnaty #asesor #bezczynność #DonaldTusk #dorzeczy #kontrasygnata #kraj #krs #nominacja #Opinie #podpis #pozew #prawo #precedens #premier #sąd #SądAdministracyjny #wsa
-
https://www.europesays.com/pl/440374/ Policja podaje Telewizję Republika do prokuratury. „To nie jest dziennikarstwo” #bottomfeed_styl #BreakingNews #BreakingNews #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #kraj #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #nat_styl #News #omp #PL #Poland #policja #Polish #Polska #Polski #pozew #prawo_sady_prawnicy #screening_general #tomasz_sakiewicz #TopStories #TopStories #tv_republika #Wiadomości
-
Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników
Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.
Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.
Złamana umowa z subskrybentami
Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.
To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach
Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.
Mechanizmy uzależniające i obrona platformy
Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.
Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas
Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.
Szerszy kontekst prawny
Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.
#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod -
Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników
Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.
Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.
Złamana umowa z subskrybentami
Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.
To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach
Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.
Mechanizmy uzależniające i obrona platformy
Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.
Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas
Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.
Szerszy kontekst prawny
Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.
#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod -
Kiedy ty oglądasz Netfliksa, on ogląda ciebie. Teksas pozywa giganta za szpiegowanie użytkowników
Władze stanu Teksas wytoczyły proces platformie Netflix, oskarżając giganta streamingowego o potajemne gromadzenie danych użytkowników – w tym dzieci – bez ich zgody oraz stosowanie mechanizmów uzależniających od ekranu.
Prokurator generalny Teksasu, Ken Paxton, zarzuca firmie złamanie stanowej ustawy o praktykach handlowych, twierdząc, że Netflix rejestruje i monetyzuje miliardy punktów informacji o zachowaniu swoich klientów.
Złamana umowa z subskrybentami
Główna oś oskarżenia opiera się na rozbieżności między dawnymi deklaracjami platformy a jej obecnymi działaniami. Według pozwu, jeszcze w latach 2019-2020 ówczesny szef firmy, Reed Hastings, zapewniał, że serwis nie będzie gromadził ani monetyzował danych użytkowników w celach reklamowych. Firma kreowała się na bezpieczną alternatywę dla modelu biznesowego Big Techów – miejsce, gdzie klient płaci abonament i unika śledzenia.
To on nauczył nas płacić za streaming. Reed Hastings odchodzi z Netflixa po 29 latach
Dokumentacja sądowa wskazuje jednak, że od 2022 roku Netflix zaczął udostępniać komercyjnym brokerom „góry danych cicho wydobytych od dzieci i rodzin”, aby wesprzeć generowanie zysków z reklam. Rejestrowane są miliardy zdarzeń technicznych, takich jak kliknięcia, czas zatrzymania wzroku na konkretnej miniaturze czy długość sesji.
Mechanizmy uzależniające i obrona platformy
Teksas oskarża również Netfliksa o celowe stosowanie uzależniających rozwiązań projektowych (addictive design). Zalicza się do nich funkcja automatycznego odtwarzania kolejnych odcinków (auto-play), która ma za zadanie maksymalnie wydłużyć czas spędzany przed ekranem. Biuro prokuratora domaga się od sądu nakazania firmie usunięcia informacji zebranych w sposób wprowadzający w błąd, zaprzestania przetwarzania danych pod kątem reklam targetowanych oraz domyślnego wyłączenia funkcji auto-play na profilach dziecięcych.
Netflix skopiował TikToka. Nowa funkcja w aplikacji to pułapka na nasz czas
Firma zdecydowanie odrzuca te roszczenia i zapowiada obronę w sądzie. Rzecznik Netfliksa w oświadczeniu dla BBC przekazał, że pozew opiera się na nieścisłych i zniekształconych informacjach, a platforma rygorystycznie przestrzega przepisów o ochronie prywatności we wszystkich miejscach swojego działania.
Szerszy kontekst prawny
Działania Teksasu wpisują się w rosnący trend pociągania firm technologicznych do odpowiedzialności za sposób, w jaki projektują interfejsy swoich aplikacji. Eksperci prawni zauważają, że niedawne dopuszczenie do procesu w Kalifornii – gdzie zarzuca się firmom Meta i YouTube wykorzystywanie uzależniającego designu – tworzy precedens, który może otworzyć drogę do kolejnych tego typu postępowań przeciwko największym graczom na rynku rozrywki cyfrowej.
#BigTech #daneOsobowe #iMagazine #Netflix #pozew #prawo #prywatność #streaming #Teksas #vod -
Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji
Przez ostatnie lata Dolina Krzemowa usilnie uczyła nas, że sztuczna inteligencja to wszechwiedząca wyrocznia, do której możemy zwrócić się z każdym problemem.
Nastolatkowie, tacy jak dziewiętnastoletni Sam Nelson, dorastali w przekonaniu, że skoro czatbot ma dostęp do całej wiedzy internetu, to jego odpowiedzi po prostu muszą być prawdziwe i bezpieczne. Ta bezgraniczna ufność znalazła właśnie swój tragiczny finał na sali sądowej. Rodzina zmarłego chłopaka pozywa OpenAI, oskarżając twórców ChatGPT o zaprojektowanie algorytmu, który zamiast chronić użytkownika, wcielił się w rolę osobistego, narkotykowego doradcy, co ostatecznie doprowadziło do tragedii.
Algorytm zaprogramowany, by potakiwać
Zapisy rozmów dołączone do pozwu rysują przerażający obraz tego, jak naprawdę działają wielkie modele językowe. Kiedy Sam zaczął wypytywać o eksperymenty z substancjami psychoaktywnymi, czatbot nie odciął go od informacji. Wręcz przeciwnie – algorytm, zaprojektowany po to, by za wszelką cenę zadowolić rozmówcę i utrzymać jego zaangażowanie, zaczął podpowiadać, jak „zoptymalizować fazę”. Zamiast pełnić funkcję obiektywnego źródła wiedzy, ChatGPT dostosował się do oczekiwań nastolatka. Kiedy chłopak szukał mocniejszych wrażeń, system wręcz wychodził przed szereg, sam z siebie sugerując wyższe dawki i niebezpieczne kombinacje, w tym śmiertelną mieszankę Kratomu i Xanaxu.
Autorytet bez licencji i moralności
Największe zagrożenie, na które zwracają uwagę prawnicy rodziny, płynie z formy, w jakiej sztuczna inteligencja serwuje swoje rady. ChatGPT udzielał wskazówek używając wysoce profesjonalnego języka – operował miligramami, medycznym żargonem i precyzyjnymi opisami reakcji chemicznych. Dla młodego, zagubionego człowieka brzmiało to jak konsultacja z doświadczonym lekarzem. Prawda jest jednak taka, że pod tym płaszczykiem autorytetu krył się po prostu generator tekstu pozbawiony medycznego wykształcenia, empatii i jakiegokolwiek moralnego kompasu. Co najbardziej wstrząsające, z logów wynika, że model w jednej z konwersacji trafnie zauważył, iż łączenie wspomnianych substancji z alkoholem grozi zatrzymaniem akcji oddechowej, po czym… i tak zasugerował to rozwiązanie jako „najlepszy ruch”, by złagodzić skutki uboczne.
Koniec prawnych wymówek dla Big Techu
Sprawa Nelsona może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w branży technologicznej, a to za sprawą nowych przepisów, które weszły w życie w Kalifornii na początku tego roku. Prawo wyraźnie zabrania już firmom technologicznym zrzucania winy na „autonomiczną naturę” sztucznej inteligencji.
OpenAI nie może po prostu wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to algorytm podjął błędną decyzję w ramach tzw. czarnej skrzynki. Jeśli prawnicy udowodnią, że firma wypuściła niedostatecznie przetestowany model, w którym filtry bezpieczeństwa ustąpiły miejsca walce o statystyki zaangażowania, twórcy ChatGPT mogą stanąć w obliczu gigantycznych odszkodowań i bezprecedensowych kar.
Pęknięta iluzja bezpieczeństwa
Historia Sama Nelsona to przypomnienie o tym, czym w istocie są dzisiejsze asystenty AI. To niezwykle zaawansowane maszyny do przewidywania kolejnych słów, które zrobią wszystko, by kontynuować konwersację.
Przedstawiciele OpenAI bronią się, twierdząc, że ich obecne modele są bezpieczniejsze, a czatbot nie zastąpi opieki medycznej. To prawda, ale problem leży głębiej – w samej konstrukcji tych narzędzi. Firmy technologiczne świadomie projektują boty tak, by brzmiały jak nasi najlepsi przyjaciele i wszechwiedzący mentorzy. Nie możemy się potem dziwić, że najbardziej podatni użytkownicy traktują ich śmiertelnie niebezpieczne sugestie jak prawdę objawioną.
#bezpieczeństwoAI #BigTech #ChatGPT #iMagazine #OpenAI #pozew #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologiaNa każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach
-
Śmiertelna lekcja zaufania. Pozew przeciwko OpenAI obnaża mroczną stronę sztucznej inteligencji
Przez ostatnie lata Dolina Krzemowa usilnie uczyła nas, że sztuczna inteligencja to wszechwiedząca wyrocznia, do której możemy zwrócić się z każdym problemem.
Nastolatkowie, tacy jak dziewiętnastoletni Sam Nelson, dorastali w przekonaniu, że skoro czatbot ma dostęp do całej wiedzy internetu, to jego odpowiedzi po prostu muszą być prawdziwe i bezpieczne. Ta bezgraniczna ufność znalazła właśnie swój tragiczny finał na sali sądowej. Rodzina zmarłego chłopaka pozywa OpenAI, oskarżając twórców ChatGPT o zaprojektowanie algorytmu, który zamiast chronić użytkownika, wcielił się w rolę osobistego, narkotykowego doradcy, co ostatecznie doprowadziło do tragedii.
Algorytm zaprogramowany, by potakiwać
Zapisy rozmów dołączone do pozwu rysują przerażający obraz tego, jak naprawdę działają wielkie modele językowe. Kiedy Sam zaczął wypytywać o eksperymenty z substancjami psychoaktywnymi, czatbot nie odciął go od informacji. Wręcz przeciwnie – algorytm, zaprojektowany po to, by za wszelką cenę zadowolić rozmówcę i utrzymać jego zaangażowanie, zaczął podpowiadać, jak „zoptymalizować fazę”. Zamiast pełnić funkcję obiektywnego źródła wiedzy, ChatGPT dostosował się do oczekiwań nastolatka. Kiedy chłopak szukał mocniejszych wrażeń, system wręcz wychodził przed szereg, sam z siebie sugerując wyższe dawki i niebezpieczne kombinacje, w tym śmiertelną mieszankę Kratomu i Xanaxu.
Autorytet bez licencji i moralności
Największe zagrożenie, na które zwracają uwagę prawnicy rodziny, płynie z formy, w jakiej sztuczna inteligencja serwuje swoje rady. ChatGPT udzielał wskazówek używając wysoce profesjonalnego języka – operował miligramami, medycznym żargonem i precyzyjnymi opisami reakcji chemicznych. Dla młodego, zagubionego człowieka brzmiało to jak konsultacja z doświadczonym lekarzem. Prawda jest jednak taka, że pod tym płaszczykiem autorytetu krył się po prostu generator tekstu pozbawiony medycznego wykształcenia, empatii i jakiegokolwiek moralnego kompasu. Co najbardziej wstrząsające, z logów wynika, że model w jednej z konwersacji trafnie zauważył, iż łączenie wspomnianych substancji z alkoholem grozi zatrzymaniem akcji oddechowej, po czym… i tak zasugerował to rozwiązanie jako „najlepszy ruch”, by złagodzić skutki uboczne.
Koniec prawnych wymówek dla Big Techu
Sprawa Nelsona może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w branży technologicznej, a to za sprawą nowych przepisów, które weszły w życie w Kalifornii na początku tego roku. Prawo wyraźnie zabrania już firmom technologicznym zrzucania winy na „autonomiczną naturę” sztucznej inteligencji.
OpenAI nie może po prostu wzruszyć ramionami i stwierdzić, że to algorytm podjął błędną decyzję w ramach tzw. czarnej skrzynki. Jeśli prawnicy udowodnią, że firma wypuściła niedostatecznie przetestowany model, w którym filtry bezpieczeństwa ustąpiły miejsca walce o statystyki zaangażowania, twórcy ChatGPT mogą stanąć w obliczu gigantycznych odszkodowań i bezprecedensowych kar.
Pęknięta iluzja bezpieczeństwa
Historia Sama Nelsona to przypomnienie o tym, czym w istocie są dzisiejsze asystenty AI. To niezwykle zaawansowane maszyny do przewidywania kolejnych słów, które zrobią wszystko, by kontynuować konwersację.
Przedstawiciele OpenAI bronią się, twierdząc, że ich obecne modele są bezpieczniejsze, a czatbot nie zastąpi opieki medycznej. To prawda, ale problem leży głębiej – w samej konstrukcji tych narzędzi. Firmy technologiczne świadomie projektują boty tak, by brzmiały jak nasi najlepsi przyjaciele i wszechwiedzący mentorzy. Nie możemy się potem dziwić, że najbardziej podatni użytkownicy traktują ich śmiertelnie niebezpieczne sugestie jak prawdę objawioną.
#bezpieczeństwoAI #BigTech #ChatGPT #iMagazine #OpenAI #pozew #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologiaNa każdego z nas przypada 110 botów. Jesteśmy cyfrową mniejszością we własnych systemach
-
https://www.europesays.com/pl/379150/ Szef FBI pozywa „Atlantic”. Domaga się ogromnych pieniędzy #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #fbi #Headlines #KashPatel #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #ObserwatorMediów #Polish #Polski #pozew #swiat #TheAtlantic #TopStories #TopStories #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews #znieslawienie
-
https://www.europesays.com/pl/367882/ Jest decyzja sądu ws. pozwu Kaczyńskiego wobec Tuska #DonaldTusk #dorzeczy #JarosławKaczyński #kraj #Opinie #pozew #sąd #tusk
-
https://www.europesays.com/pl/364857/ Wipler składa pozew przeciwko Tuskowi. „Użył służb do walki politycznej” #DonaldTusk #dorzeczy #fundacja #konfederacja #kraj #Opinie #pozew #PrzemysławWipler #sąd
-
https://www.europesays.com/pl/300140/ YouTube zablokował film Wątora o Żurnaliście. To nie koniec #blokada #dorzeczy #Entertainment #FilmITelewizja #historia #JakubWątor #MałgorzataPuzyr #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #Rozrywka #RozrywkaDoRzeczy #ShowBiznes #youtube #znieslawienie #zurnalista
-
https://www.europesays.com/pl/282642/ Mec. Lewandowski pozwie ministra Żurka. „Trochę Pan przesadził” #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #kraj #krs #LatestNews #LatestNews #lewandowski #mecenas #MinisterSprawiedliwości #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #ObserwatorMediów #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #prezydent #sędziowie #TopStories #TopStories #Wiadomości #żurek
-
https://www.europesays.com/pl/274403/ Sąd zdecydował ws. Figurskiego i Słowika. Padły mocne słowa #BreakingNews #BreakingNews #cytat #dorzeczy #FeaturedNews #FeaturedNews #FilmITelewizja #Headlines #historia #LatestNews #LatestNews #MałgorzataPuzyr #MichałKaczmarczyk #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #PatrykSłowik #PawełFigurski #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #RozrywkaDoRzeczy #sąd #TopStories #TopStories #Wiadomości
-
https://www.europesays.com/pl/?p=265219 Stanowski pozywa Giertycha. „Wreszcie poznamy się na żywo” #BreakingNews #BreakingNews #DawidSieńkowski #dorzeczy #FeaturedNews #FeaturedNews #giertych #Headlines #kraj #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #ObserwatorMediów #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #stanowski #TopStories #TopStories #Wiadomości
-
https://www.europesays.com/pl/238864/ Donald Trump grozi Noah Trevorowi po Grammy. Reakcja na drwiny #DonaldTrump #dorzeczy #Entertainment #epstein #grammy #Gwiazdy #historia #MałgorzataPuzyr #muzyka #NoahTrevor #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #PrezydentUsa #Rozrywka #RozrywkaDoRzeczy
-
https://www.europesays.com/pl/215465/ Elon Musk żąda 134 mld USD od OpenAI i Microsoftu. Absurdalna matematyka czy uzasadnione roszczenie? #Biznes #Business #chatgpt #ElonMusk #Grok #microsoft #odszkodowanie #openai #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #PrawoIGospodarka #SamAltman #SztucznaInteligencja #xai
-
Rekordowe roszczenia Elona Muska. Miliarder żąda 134 miliardów dolarów od OpenAI i Microsoftu
Elon Musk drastycznie zwiększył stawkę w swojej batalii prawnej przeciwko twórcom ChatGPT. W najnowszym wniosku złożonym w sądzie federalnym miliarder domaga się od OpenAI i Microsoftu kwoty sięgającej 134 miliardów dolarów.
Musk twierdzi, że obie firmy bezprawnie czerpią zyski z jego wczesnego wsparcia finansowego i wizerunkowego, które umożliwiło powstanie organizacji.
To nie Apple, ale podobno OpenAI odmówiło pracy przy nowej Siri
Rola założyciela warta miliardy
Prawnicy Muska argumentują, że bez jego zaangażowania OpenAI nigdy by nie zaistniało. Miliarder miał wyłożyć około 38 milionów dolarów, co stanowiło 60 proc. początkowego finansowania startupu w jego najtrudniejszej fazie. Ponadto Musk miał odegrać kluczową rolę w rekrutacji kluczowych pracowników i uwiarygodnieniu projektu swoją reputacją.
Zdaniem oskarżyciela, skoro OpenAI porzuciło pierwotną misję non-profit na rzecz komercyjnej współpracy z Microsoftem, Musk ma prawo do „zwrotu bezprawnych zysków”, które wyceniono na podstawie analizy ekonomicznej.
Odpowiedź gigantów: „niepoważne żądania”
Zarówno OpenAI, jak i Microsoft zdecydowanie odrzucają te roszczenia. Przedstawiciele twórców ChatGPT nazwali żądania miliardera „niepoważnymi” i określili je jako element „kampanii nękania” prowadzonej przez konkurenta.
Prawnicy Microsoftu dodali, że nie ma żadnych dowodów na to, by firma pomagała OpenAI w naruszeniu pierwotnych statutów organizacji. Obie korporacje kwestionują również wyliczenia biegłego powołanego przez Muska, nazywając kwotę 134 miliardów dolarów „wymyśloną” i „nieweryfikowalną”.
Konflikt interesów w świecie AI
Spór ma głębokie podłoże biznesowe. Elon Musk, który opuścił OpenAI w 2018 roku, prowadzi obecnie konkurencyjną firmę xAI i rozwija bota Grok. W pozwie zarzuca swoim dawnym partnerom, że przekształcenie OpenAI w podmiot nastawiony na zysk było sprzeczne z umową założycielską.
Zakładała ona rozwój sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości, a nie dla budowania potęgi rynkowej korporacji. OpenAI z kolei ripostuje, że Musk próbuje po prostu zaszkodzić rywalowi, któremu nie udało się narzucić własnej wizji rozwoju.
Finał w sądzie już w kwietniu
Proces przed ławą przysięgłych w Oakland w Kalifornii ma rozpocząć się w kwietniu. Jeśli sąd uzna winę pozwanych spółek, Musk może ubiegać się nie tylko o gigantyczne odszkodowanie, ale również o nałożenie kar finansowych oraz nakazy sądowe ograniczające obecną działalność gigantów.
Sprawa ta uważana jest za jeden z najważniejszych procesów w historii branży technologicznej, który może zdefiniować zasady, na jakich fundacje non-profit mogą komercjalizować wyniki swoich badań.
#ChatGPT #ElonMusk #Microsoft #miliardyDolarów #news #odszkodowanie #OpenAI #pozew #prawoTechnologiczne #sztucznaInteligencja #xAI
-
Rekordowe roszczenia Elona Muska. Miliarder żąda 134 miliardów dolarów od OpenAI i Microsoftu
Elon Musk drastycznie zwiększył stawkę w swojej batalii prawnej przeciwko twórcom ChatGPT. W najnowszym wniosku złożonym w sądzie federalnym miliarder domaga się od OpenAI i Microsoftu kwoty sięgającej 134 miliardów dolarów.
Musk twierdzi, że obie firmy bezprawnie czerpią zyski z jego wczesnego wsparcia finansowego i wizerunkowego, które umożliwiło powstanie organizacji.
To nie Apple, ale podobno OpenAI odmówiło pracy przy nowej Siri
Rola założyciela warta miliardy
Prawnicy Muska argumentują, że bez jego zaangażowania OpenAI nigdy by nie zaistniało. Miliarder miał wyłożyć około 38 milionów dolarów, co stanowiło 60 proc. początkowego finansowania startupu w jego najtrudniejszej fazie. Ponadto Musk miał odegrać kluczową rolę w rekrutacji kluczowych pracowników i uwiarygodnieniu projektu swoją reputacją.
Zdaniem oskarżyciela, skoro OpenAI porzuciło pierwotną misję non-profit na rzecz komercyjnej współpracy z Microsoftem, Musk ma prawo do „zwrotu bezprawnych zysków”, które wyceniono na podstawie analizy ekonomicznej.
Odpowiedź gigantów: „niepoważne żądania”
Zarówno OpenAI, jak i Microsoft zdecydowanie odrzucają te roszczenia. Przedstawiciele twórców ChatGPT nazwali żądania miliardera „niepoważnymi” i określili je jako element „kampanii nękania” prowadzonej przez konkurenta.
Prawnicy Microsoftu dodali, że nie ma żadnych dowodów na to, by firma pomagała OpenAI w naruszeniu pierwotnych statutów organizacji. Obie korporacje kwestionują również wyliczenia biegłego powołanego przez Muska, nazywając kwotę 134 miliardów dolarów „wymyśloną” i „nieweryfikowalną”.
Konflikt interesów w świecie AI
Spór ma głębokie podłoże biznesowe. Elon Musk, który opuścił OpenAI w 2018 roku, prowadzi obecnie konkurencyjną firmę xAI i rozwija bota Grok. W pozwie zarzuca swoim dawnym partnerom, że przekształcenie OpenAI w podmiot nastawiony na zysk było sprzeczne z umową założycielską.
Zakładała ona rozwój sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości, a nie dla budowania potęgi rynkowej korporacji. OpenAI z kolei ripostuje, że Musk próbuje po prostu zaszkodzić rywalowi, któremu nie udało się narzucić własnej wizji rozwoju.
Finał w sądzie już w kwietniu
Proces przed ławą przysięgłych w Oakland w Kalifornii ma rozpocząć się w kwietniu. Jeśli sąd uzna winę pozwanych spółek, Musk może ubiegać się nie tylko o gigantyczne odszkodowanie, ale również o nałożenie kar finansowych oraz nakazy sądowe ograniczające obecną działalność gigantów.
Sprawa ta uważana jest za jeden z najważniejszych procesów w historii branży technologicznej, który może zdefiniować zasady, na jakich fundacje non-profit mogą komercjalizować wyniki swoich badań.
#ChatGPT #ElonMusk #Microsoft #miliardyDolarów #news #odszkodowanie #OpenAI #pozew #prawoTechnologiczne #sztucznaInteligencja #xAI
-
https://www.europesays.com/pl/174459/ „Horyzont. Rozdział 2” i Kevin Costner w cieniu skandalu. Złożono pozew – Rozrywka Wprost #AndrzejKwaśniewski #Entertainment #film #filmy #Gwiazdy #KevinCostner #pieniądze #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #premiery #recenzje #Rozrywka #RozrywkaWprost #sąd #seriale #ShowBiznes #western #zapowiedzi
-
https://www.europesays.com/pl/112200/ Komisja Europejska pozywa Polskę do TSUE. Rygory klimatyczne #BreakingNews #BreakingNews #bruksela #dorzeczy #Ekonomia #FeaturedNews #FeaturedNews #GrzegorzGrzymowicz #Headlines #klimatyczne #KomisjaEuropejska #kraj #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #rygory #skarga #swiat #TopStories #TopStories #tsue #UniaEuropejska #Wiadomości
-
https://www.europesays.com/pl/105589/ BBC prezydenta Donalda Trumpa. Prezydent USA nie wycofa pozwu #bbc #BreakingNews #BreakingNews #DonaldTrump #dorzeczy #FilmITelewizja #Headlines #historia #LatestNews #LatestNews #MałgorzataPuzyr #media #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #Polish #Polski #pozew #RozrywkaDoRzeczy #swiat #TopStories #TopStories #Wiadomości #WielkaBrytania #World #WorldNews #WorldNews
-
https://www.europesays.com/pl/101742/ Komosa przegrywa z Kaczyńskim w sądzie. Wyrok jest ostateczny #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #kaczyński #komosa #kraj #LatestNews #LatestNews #MarcinBugaj #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #Opinie #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #postepowanie #pozew #sąd #TopStories #TopStories #Wiadomości
-
https://www.europesays.com/pl/96985/ Oszukali opinię publiczną. Chodzi o szturm na Kapitol #bbc #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #Headlines #kapitol #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #ObserwatorMediów #Opinie #Polish #Polski #pozew #swiat #TopStories #TopStories #trump #usa #Wiadomości #World #WorldNews #WorldNews
-
Apple częściowo wygrywa sprawę zbiorową dotyczącą problemów z AirPods Pro
Sąd częściowo oddalił pozew zbiorowy przeciwko Apple, dotyczący pierwszej generacji AirPods Pro, w których użytkownicy zgłaszali problemy z trzaskami, szumami i zniekształceniami dźwięku.
Pozew złożono w listopadzie 2024 roku, a Apple domagało się jego oddalenia w całości.
Sędzia odrzucił część zarzutów, m.in. dotyczących oszustw konsumenckich, gwarancji oraz roszczeń o zasięgu ogólnokrajowym, co stanowi częściowe zwycięstwo Apple. Nadal jednak podtrzymano zarzuty o zatajenie wad produktu (fraud by omission) – firma miała nie ujawnić znanych usterek, mimo że uruchomiła program naprawczy w 2020 roku.
Powodowie mogą w ciągu 21 dni uzupełnić część odrzuconych roszczeń, co oznacza, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kluczowe będzie udowodnienie, że Apple świadomie ukrywało defekt po wprowadzeniu programu naprawczego i odmawiało napraw gwarancyjnych.
#AirPods #AirPodsPro #Apple #AppleNews #audio #consumerlaw #gwarancja #pozew #prawo #problemytechniczne #sad #technologia #usa
-
Apple częściowo wygrywa sprawę zbiorową dotyczącą problemów z AirPods Pro
Sąd częściowo oddalił pozew zbiorowy przeciwko Apple, dotyczący pierwszej generacji AirPods Pro, w których użytkownicy zgłaszali problemy z trzaskami, szumami i zniekształceniami dźwięku.
Pozew złożono w listopadzie 2024 roku, a Apple domagało się jego oddalenia w całości.
Sędzia odrzucił część zarzutów, m.in. dotyczących oszustw konsumenckich, gwarancji oraz roszczeń o zasięgu ogólnokrajowym, co stanowi częściowe zwycięstwo Apple. Nadal jednak podtrzymano zarzuty o zatajenie wad produktu (fraud by omission) – firma miała nie ujawnić znanych usterek, mimo że uruchomiła program naprawczy w 2020 roku.
Powodowie mogą w ciągu 21 dni uzupełnić część odrzuconych roszczeń, co oznacza, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kluczowe będzie udowodnienie, że Apple świadomie ukrywało defekt po wprowadzeniu programu naprawczego i odmawiało napraw gwarancyjnych.
#AirPods #AirPodsPro #Apple #AppleNews #audio #consumerlaw #gwarancja #pozew #prawo #problemytechniczne #sad #technologia #usa
-
Apple częściowo wygrywa sprawę zbiorową dotyczącą problemów z AirPods Pro
Sąd częściowo oddalił pozew zbiorowy przeciwko Apple, dotyczący pierwszej generacji AirPods Pro, w których użytkownicy zgłaszali problemy z trzaskami, szumami i zniekształceniami dźwięku.
Pozew złożono w listopadzie 2024 roku, a Apple domagało się jego oddalenia w całości.
Sędzia odrzucił część zarzutów, m.in. dotyczących oszustw konsumenckich, gwarancji oraz roszczeń o zasięgu ogólnokrajowym, co stanowi częściowe zwycięstwo Apple. Nadal jednak podtrzymano zarzuty o zatajenie wad produktu (fraud by omission) – firma miała nie ujawnić znanych usterek, mimo że uruchomiła program naprawczy w 2020 roku.
Powodowie mogą w ciągu 21 dni uzupełnić część odrzuconych roszczeń, co oznacza, że sprawa nie jest jeszcze zakończona. Kluczowe będzie udowodnienie, że Apple świadomie ukrywało defekt po wprowadzeniu programu naprawczego i odmawiało napraw gwarancyjnych.
#AirPods #AirPodsPro #Apple #AppleNews #audio #consumerlaw #gwarancja #pozew #prawo #problemytechniczne #sad #technologia #usa
-
https://www.europesays.com/pl/80340/ Nintendo przegrywa. Sąd twierdzi, że ich patenty nie są oryginalne #Aplikacje #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #nintendo #Palworld #patent #PL #Pokemon #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology
-
https://www.europesays.com/pl/74330/ Polskie miasto pozwało państwo. Domaga się pieniędzy #BreakingNews #BreakingNews #dorzeczy #Ekonomia #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #kraj #LatestNews #LatestNews #MarcinBugaj #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #oświatowa #państwa #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #pozew #rzad #skarb #subwencja #Szczecin #TopStories #TopStories #Wiadomości
-
Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców
Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.
Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.
Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.
100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”
W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.
Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.
Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.
Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI
#AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile
-
Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców
Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.
Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.
Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.
100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”
W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.
Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.
Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.
Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI
#AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile
-
Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców
Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.
Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.
Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.
100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”
W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.
Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.
Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.
Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI
#AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile
-
Apple Intelligence uczone na pirackich książkach? Gigant pozwany przez naukowców
Apple musi zmierzyć się z poważnymi oskarżeniami, które uderzają w fundamenty ich nowej (wciąż niedostępnej w Polsce) platformy AI.
Naukowcy złożyli pozew zbiorowy przeciwko firmie, twierdząc, że ich książki zostały nielegalnie wykorzystane do trenowania modeli językowych Apple Intelligence bez żadnej licencji ani zgody.
Sprawa, wytoczona przez profesorów Susanę Martinez-Conde i Stephena Macknika, dotyczy dwóch publikacji naukowych. Autorzy zarzucają, że ich prace znalazły się w ogromnym zbiorze danych „Books3”, który był częścią większej biblioteki „The Pile”, oficjalnie wykorzystanej przez Apple do szkolenia swoich modeli, w tym OpenELM. Problem w tym, że „Books3” był zbiorem znanym z tego, że zawierał około 186 tysięcy pirackich kopii książek, a dzieła powodów znajdowały się na liście tychże tytułów.
100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”
W pozwie złożonym w piątek po południu czytamy, że Apple, korzystając z tego zbioru, w całości skopiowało chronione prawem autorskim prace i bezpośrednio naruszyło prawa ich oraz innych twórców. Co istotne, zbiór „Books3” został usunięty z publicznego dostępu w październiku 2023 roku właśnie z powodu masowego łamania praw autorskich, jednak zdążył już posłużyć jako „pożywka” dla wielu modeli AI. W tym, jak się okazuje, także Apple Intelligence.
Sprawa jest daleka od prostej i wpisuje się w szerszą, nierozstrzygniętą jeszcze debatę prawną dotyczącą tego, czy trenowanie AI na publicznie dostępnych, ale chronionych prawem danych, mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku („fair use”). Sądy w Stanach Zjednoczonych wydawały dotąd różne, często sprzeczne orzeczenia. Kluczowe dla autorów będzie udowodnienie, że Apple faktycznie wykorzystało ich konkretne książki w procesie treningowym, co może być trudne, gdyż firma nie ujawnia szczegółowej listy przetworzonych dokumentów.
Autorzy pozwu domagają się procesu z udziałem ławy przysięgłych, odszkodowania pieniężnego oraz sądowego zakazu dalszego wykorzystywania ich prac przez Apple. Jeśli naruszenie zostanie uznane za umyślne, amerykańskie prawo przewiduje kary sięgające nawet 150 000 dolarów za każde pojedyncze dzieło. Wyrok w tej sprawie może stać się ważnym precedensem dla całej branży technologicznej i zdefiniować na nowo zasady gry na rynku sztucznej inteligencji. O ile w ogóle kiedykolwiek zapadnie.
Kolejne trzęsienie ziemi w Apple? Firma ma aktywnie szukać następcy szefa od AI
#AI #Apple #AppleIntelligence #Books3 #fairUse #naukowcy #news #OpenELM #piractwo #pozew #prawaAutorskie #proces #sztucznaInteligencja #ThePile
-
Strava pozywa Garmina – spór o Segmenty i mapy ciepła
30 września 2025 roku Strava złożyła pozew przeciwko firmie Garmin w sądzie federalnym w Kolorado. Sprawa dotyczy kluczowych funkcji, które od lat definiują doświadczenie sportowe w aplikacjach i urządzeniach obu firm: Segmentów oraz map ciepła (heatmaps).
Strava twierdzi, że Garmin nielegalnie wykorzystuje technologie objęte jej patentami oraz złamał warunki umowy o współpracy z 2015 roku.
Na czym polega spór?
Strava oskarża Garmina o:
- naruszenie patentu na technologię Segmentów GPS (patent nr 9,116,922 z 2015 roku),
- naruszenie patentów na mapy aktywności użytkowników (patenty nr 9,297,651 i 9,778,053),
- złamanie umowy Master Cooperation Agreement z 2015 roku, która wykluczała jednoczesne pokazywanie Segmentów Stravy i Garmina na urządzeniach Garmina.
Według Stravy, Garmin rozwijając własne funkcje, takie jak Trendline i Courses, w istocie kopiował jej rozwiązania, co doprowadziło do poważnych strat finansowych oraz osłabienia pozycji rynkowej Stravy.
Czego domaga się Strava?
W pozwie znalazły się trzy kluczowe żądania:
- odszkodowania finansowego za poniesione szkody,
- stałego zakazu sprzedaży i importu urządzeń Garmina wyposażonych w Segmenty i mapy ciepła,
- natychmiastowego wstrzymania korzystania z chronionej technologii.
Firma podkreśla, że kontynuowanie przez Garmina obecnych praktyk prowadzi nie tylko do utraty przychodów, ale także do pogorszenia reputacji marki.
Kontekst rynkowy
Konflikt zaostrzył się po zmianach w API Stravy w 2024 roku oraz w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji technologicznej między oboma graczami. Garmin od lat rozwija własny ekosystem dla sportowców, a jego urządzenia są jednymi z najpopularniejszych na rynku. Funkcje takie jak Trendline i Courses zyskały duże uznanie, ale – zdaniem Stravy – powstały kosztem naruszenia wcześniejszej współpracy.
Warto podkreślić, że mimo pozwu synchronizacja danych między urządzeniami Garmina a platformą Strava ma być kontynuowana, aby nie utrudniać życia użytkownikom.
Podsumowując
To jedna z najgłośniejszych spraw patentowych w świecie technologii sportowych i fitness. Jej rozstrzygnięcie może zadecydować nie tylko o relacjach między Stravą a Garminem, ale również o przyszłości Segmentów i map ciepła – funkcji, które dla milionów użytkowników stały się podstawą analizy i rywalizacji sportowej.
Obyśmy my, użytkownicy, nie stracili na tym…
-
Strava pozywa Garmina – spór o Segmenty i mapy ciepła
30 września 2025 roku Strava złożyła pozew przeciwko firmie Garmin w sądzie federalnym w Kolorado. Sprawa dotyczy kluczowych funkcji, które od lat definiują doświadczenie sportowe w aplikacjach i urządzeniach obu firm: Segmentów oraz map ciepła (heatmaps).
Strava twierdzi, że Garmin nielegalnie wykorzystuje technologie objęte jej patentami oraz złamał warunki umowy o współpracy z 2015 roku.
Na czym polega spór?
Strava oskarża Garmina o:
- naruszenie patentu na technologię Segmentów GPS (patent nr 9,116,922 z 2015 roku),
- naruszenie patentów na mapy aktywności użytkowników (patenty nr 9,297,651 i 9,778,053),
- złamanie umowy Master Cooperation Agreement z 2015 roku, która wykluczała jednoczesne pokazywanie Segmentów Stravy i Garmina na urządzeniach Garmina.
Według Stravy, Garmin rozwijając własne funkcje, takie jak Trendline i Courses, w istocie kopiował jej rozwiązania, co doprowadziło do poważnych strat finansowych oraz osłabienia pozycji rynkowej Stravy.
Czego domaga się Strava?
W pozwie znalazły się trzy kluczowe żądania:
- odszkodowania finansowego za poniesione szkody,
- stałego zakazu sprzedaży i importu urządzeń Garmina wyposażonych w Segmenty i mapy ciepła,
- natychmiastowego wstrzymania korzystania z chronionej technologii.
Firma podkreśla, że kontynuowanie przez Garmina obecnych praktyk prowadzi nie tylko do utraty przychodów, ale także do pogorszenia reputacji marki.
Kontekst rynkowy
Konflikt zaostrzył się po zmianach w API Stravy w 2024 roku oraz w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji technologicznej między oboma graczami. Garmin od lat rozwija własny ekosystem dla sportowców, a jego urządzenia są jednymi z najpopularniejszych na rynku. Funkcje takie jak Trendline i Courses zyskały duże uznanie, ale – zdaniem Stravy – powstały kosztem naruszenia wcześniejszej współpracy.
Warto podkreślić, że mimo pozwu synchronizacja danych między urządzeniami Garmina a platformą Strava ma być kontynuowana, aby nie utrudniać życia użytkownikom.
Podsumowując
To jedna z najgłośniejszych spraw patentowych w świecie technologii sportowych i fitness. Jej rozstrzygnięcie może zadecydować nie tylko o relacjach między Stravą a Garminem, ale również o przyszłości Segmentów i map ciepła – funkcji, które dla milionów użytkowników stały się podstawą analizy i rywalizacji sportowej.
Obyśmy my, użytkownicy, nie stracili na tym…
-
Strava pozywa Garmina – spór o Segmenty i mapy ciepła
30 września 2025 roku Strava złożyła pozew przeciwko firmie Garmin w sądzie federalnym w Kolorado. Sprawa dotyczy kluczowych funkcji, które od lat definiują doświadczenie sportowe w aplikacjach i urządzeniach obu firm: Segmentów oraz map ciepła (heatmaps).
Strava twierdzi, że Garmin nielegalnie wykorzystuje technologie objęte jej patentami oraz złamał warunki umowy o współpracy z 2015 roku.
Na czym polega spór?
Strava oskarża Garmina o:
- naruszenie patentu na technologię Segmentów GPS (patent nr 9,116,922 z 2015 roku),
- naruszenie patentów na mapy aktywności użytkowników (patenty nr 9,297,651 i 9,778,053),
- złamanie umowy Master Cooperation Agreement z 2015 roku, która wykluczała jednoczesne pokazywanie Segmentów Stravy i Garmina na urządzeniach Garmina.
Według Stravy, Garmin rozwijając własne funkcje, takie jak Trendline i Courses, w istocie kopiował jej rozwiązania, co doprowadziło do poważnych strat finansowych oraz osłabienia pozycji rynkowej Stravy.
Czego domaga się Strava?
W pozwie znalazły się trzy kluczowe żądania:
- odszkodowania finansowego za poniesione szkody,
- stałego zakazu sprzedaży i importu urządzeń Garmina wyposażonych w Segmenty i mapy ciepła,
- natychmiastowego wstrzymania korzystania z chronionej technologii.
Firma podkreśla, że kontynuowanie przez Garmina obecnych praktyk prowadzi nie tylko do utraty przychodów, ale także do pogorszenia reputacji marki.
Kontekst rynkowy
Konflikt zaostrzył się po zmianach w API Stravy w 2024 roku oraz w obliczu coraz ostrzejszej konkurencji technologicznej między oboma graczami. Garmin od lat rozwija własny ekosystem dla sportowców, a jego urządzenia są jednymi z najpopularniejszych na rynku. Funkcje takie jak Trendline i Courses zyskały duże uznanie, ale – zdaniem Stravy – powstały kosztem naruszenia wcześniejszej współpracy.
Warto podkreślić, że mimo pozwu synchronizacja danych między urządzeniami Garmina a platformą Strava ma być kontynuowana, aby nie utrudniać życia użytkownikom.
Podsumowując
To jedna z najgłośniejszych spraw patentowych w świecie technologii sportowych i fitness. Jej rozstrzygnięcie może zadecydować nie tylko o relacjach między Stravą a Garminem, ale również o przyszłości Segmentów i map ciepła – funkcji, które dla milionów użytkowników stały się podstawą analizy i rywalizacji sportowej.
Obyśmy my, użytkownicy, nie stracili na tym…
-
Apple kontratakuje. Chce odrzucenia pozwu Elona Muska w sprawie AI
Konflikt na linii Apple – Elon Musk wchodzi w nową fazę. Producent iPhone’a złożył w sądzie wniosek o oddalenie pozwu, który został wytoczony przez firmę xAI należącą do miliardera.
Sprawa dotyczy zarzutów o praktyki monopolistyczne w związku z integracją modelu ChatGPT od OpenAI w ekosystemie Apple. Prawnicy koncernu z Cupertino określili roszczenia Muska jako „absurdalne”.
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu firma xAI złożyła pozew, w którym oskarżyła Apple o nadużywanie swojej dominującej pozycji rynkowej. Według prawników Muska, strategiczne partnerstwo z OpenAI ma na celu faworyzowanie ChataGPT i uniemożliwienie konkurencyjnym rozwiązaniom, takim jak chatbot Grok od xAI, zdobycia popularności w sklepie App Store. W pozwie stwierdzono, że Apple powinno być prawnie zobowiązane do nawiązania współpracy ze wszystkimi twórcami chatbotów, skoro zdecydowało się na integrację jednego z nich.
W odpowiedzi Apple stwierdza, że „żadne prawo antymonopolowe tego nie wymaga”. Firma argumentuje, że ma prawo do wyboru partnerów technologicznych w oparciu o szereg kryteriów, takich jak jakość, prywatność, bezpieczeństwo, możliwości techniczne czy warunki komercyjne. Co więcej, Apple odparło zarzut o celowym faworyzowaniu ChataGPT, podkreślając, że publicznie komunikowane są plany integracji z innymi modelami AI w przyszłości, w tym z Google Gemini.
Analitycy rynkowi oceniają pozew xAI jako „niezwykle słaby”. Wskazują, że jego główne tezy są sprzeczne z faktami – w ostatnich miesiącach inne aplikacje AI, takie jak DeepSeek AI czy Google Gemini, bez problemu osiągały czołowe pozycje w rankingach popularności App Store. Pojawiają się spekulacje, że pozew może być raczej zagraniem PR-owym lub wyrazem frustracji Muska, którego chatbot Grok zmagał się w przeszłości z problemami (m.in. generowaniem nieodpowiednich treści), co mogło zniechęcić Apple do potencjalnej współpracy. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się na etapie wstępnym, a sąd przychyli się do wniosku Apple o oddalenie pozwu.
Elon Musk kontra Apple – konflikt o łączność satelitarną w iPhone’ach
#AI #AppStore #Apple #ChatGPT #ElonMusk #Grok #Monopol #news #OpenAI #pozew #prawoAntymonopolowe #sztucznaInteligencja #xAI
-
Apple kontratakuje. Chce odrzucenia pozwu Elona Muska w sprawie AI
Konflikt na linii Apple – Elon Musk wchodzi w nową fazę. Producent iPhone’a złożył w sądzie wniosek o oddalenie pozwu, który został wytoczony przez firmę xAI należącą do miliardera.
Sprawa dotyczy zarzutów o praktyki monopolistyczne w związku z integracją modelu ChatGPT od OpenAI w ekosystemie Apple. Prawnicy koncernu z Cupertino określili roszczenia Muska jako „absurdalne”.
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu firma xAI złożyła pozew, w którym oskarżyła Apple o nadużywanie swojej dominującej pozycji rynkowej. Według prawników Muska, strategiczne partnerstwo z OpenAI ma na celu faworyzowanie ChataGPT i uniemożliwienie konkurencyjnym rozwiązaniom, takim jak chatbot Grok od xAI, zdobycia popularności w sklepie App Store. W pozwie stwierdzono, że Apple powinno być prawnie zobowiązane do nawiązania współpracy ze wszystkimi twórcami chatbotów, skoro zdecydowało się na integrację jednego z nich.
W odpowiedzi Apple stwierdza, że „żadne prawo antymonopolowe tego nie wymaga”. Firma argumentuje, że ma prawo do wyboru partnerów technologicznych w oparciu o szereg kryteriów, takich jak jakość, prywatność, bezpieczeństwo, możliwości techniczne czy warunki komercyjne. Co więcej, Apple odparło zarzut o celowym faworyzowaniu ChataGPT, podkreślając, że publicznie komunikowane są plany integracji z innymi modelami AI w przyszłości, w tym z Google Gemini.
Analitycy rynkowi oceniają pozew xAI jako „niezwykle słaby”. Wskazują, że jego główne tezy są sprzeczne z faktami – w ostatnich miesiącach inne aplikacje AI, takie jak DeepSeek AI czy Google Gemini, bez problemu osiągały czołowe pozycje w rankingach popularności App Store. Pojawiają się spekulacje, że pozew może być raczej zagraniem PR-owym lub wyrazem frustracji Muska, którego chatbot Grok zmagał się w przeszłości z problemami (m.in. generowaniem nieodpowiednich treści), co mogło zniechęcić Apple do potencjalnej współpracy. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się na etapie wstępnym, a sąd przychyli się do wniosku Apple o oddalenie pozwu.
Elon Musk kontra Apple – konflikt o łączność satelitarną w iPhone’ach
#AI #AppStore #Apple #ChatGPT #ElonMusk #Grok #Monopol #news #OpenAI #pozew #prawoAntymonopolowe #sztucznaInteligencja #xAI