home.social

#odszkodowanie — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #odszkodowanie, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Żądają odszkodowania za Kanał Panamski

    Jak można się było spodziewać historia Hutchison nad Kanałem Panamski kończy się arbatrażem przed ICC. Firma pewnie uzyska jakieś odszkodowanie, ale nie w wysokości 2 mld USD, których się domaga. O odzyskaniu portów może jednak zapomnieć.

    wp.me/p3fv0T-itB #Chiny #ChRL #Hutchison #Panama #USA #ICC #arbitraż #KanałPanamski #odszkodowanie #POLECANE

  2. Ugoda w sprawie Siri zatwierdzona, a w tle nowy pozew

    Sędzia zatwierdził ugodę Apple w sprawie opóźnień Siri i Apple Intelligence — właściciele iPhone’a 15 Pro i 16 mogą otrzymać nawet 95 dolarów odszkodowania. Przy okazji nowy pozew ujawnia, że niemożliwy do załatania exploit dotykający starszych chipów Apple mógł powstać z wykorzystaniem skradzionych tajemnic handlowych innej firmy.

    Dwa tematy prawne z ostatnich dni — jeden dotyczy bezpośrednio portfeli właścicieli iPhone’ów, drugi ilustruje, jak skomplikowany potrafi być świat badań nad bezpieczeństwem chipów Apple.

    Ugoda w sprawie Siri: kto i ile dostanie?

    Jak informuje 9to5Mac, sędzia udzielił w zeszłym tygodniu wstępnej zgody na ugodę Apple w pozwie zbiorowym dotyczącym opóźnień funkcji Siri i Apple Intelligence, zapowiedzianych na WWDC w czerwcu 2024 roku, a wdrożonych z dużym opóźnieniem lub wcale. Pozew z zeszłego roku zarzucał Apple, że reklamowało możliwości AI, które w rzeczywistości nie istniały i miały nie istnieć jeszcze przez lata, wprowadzając konsumentów w błąd co do faktycznej użyteczności produktów.

    Apple zgodziło się na ugodę w grudniu, a jej warunki ogłoszono w maju — bez przyznania się do jakiegokolwiek naruszenia prawa. Firma tłumaczyła wtedy, że zdecydowała się na ugodę, żeby skupić się na tym, co robi najlepiej, czyli dostarczaniu najbardziej innowacyjnych produktów i usług.

    Do ugody kwalifikują się osoby, które kupiły iPhone’a obsługującego Apple Intelligence między 10 czerwca 2024 roku (dniem ogłoszenia funkcji) a 29 marca 2025 roku (wkrótce po ich opóźnieniu) — dotyczy to iPhone’a 15 Pro, 15 Pro Max, 16e, 16, 16 Plus, 16 Pro i 16 Pro Max. Z całej puli 250 mln USD, po odjęciu kosztów prawnych, uprawnieni użytkownicy mogą liczyć na wypłatę rzędu 25 USD za urządzenie — choć ostateczna kwota zależy od liczby złożonych wniosków i może sięgnąć nawet 95 dolarów, jeśli zgłoszeń będzie mniej niż zakładano.

    Na razie nie trzeba nic robić — powiadomienia z zaproszeniem do składania wniosków zostaną wysłane w ciągu 45 dni od zatwierdzenia ugody, czyli najpóźniej do 31 sierpnia 2026 roku. Do zgłoszenia będzie potrzebny dowód zakupu (np. numer seryjny urządzenia) oraz dane konta Apple. Warto uzbroić się w cierpliwość — ostateczne wysłuchanie zatwierdzające same wypłaty zaplanowano dopiero na 29 września 2027 roku, a czeki mają zacząć trafiać do uprawnionych co najmniej 60 dni później.

    Sprawa, oczywiście, dzieje się w USA, więc nie dotyczy Polski.

    Niemożliwy do załatania exploit i spór o jego pochodzenie

    Drugi wątek dotyczy sporu prawnego niezwiązanego bezpośrednio z Apple, ale bardzo ściśle dotykającego bezpieczeństwa jego chipów. Jak opisuje 9to5Mac, firma Magnet Forensics pozwała spółkę Paradigm Shift Technology w związku z publikacją exploitu o nazwie usbliter8.

    Chodzi o lukę w BootROM iPhone’a, ujawnioną w czerwcu, umożliwiającą wykonanie dowolnego kodu na urządzeniach z chipami A12, A13, S4 i S5 — a więc modelach z 2018 i 2019 roku. Błąd wykorzystuje specjalnie spreparowane dane mylące kontroler USB urządzenia, dając atakującemu z fizycznym dostępem do sprzętu kontrolę nad procesem uruchamiania, obejście weryfikacji podpisu i możliwość załadowania zmodyfikowanego oprogramowania systemowego. Ponieważ luka dotyczy BootROM, nie da się jej naprawić żadną aktualizacją oprogramowania — praktyczne znaczenie exploitu jest jednak ograniczone, bo dotyczy wyłącznie starszych chipów. W momencie publikacji Paradigm Shift twierdziło, że ujawnienie zostało skoordynowane z zespołem bezpieczeństwa produktów Apple.

    Teraz Magnet Forensics twierdzi, że usbliter8 wywodzi się z poufnej pracy byłego inżyniera, który później dołączył do Paradigm Shift. W pozwie firma opisuje, że Mario Del Gaudio pracował jako inżynier ds. exploitów oddelegowany do Magnet Forensics od listopada 2023 do listopada 2024 roku, zajmując się jedną z najbardziej wrażliwych, zastrzeżonych zdolności firmy — wewnętrznie oznaczoną jako „MSG”, zdolnością dostępu typu zero-day. Po zakończeniu współpracy Del Gaudio związał się z Paradigm Shift, a firma opublikowała w czerwcu szczegółowy wpis techniczny opisujący, zdaniem Magnet Forensics, w istocie tę samą zdolność, nad którą Del Gaudio pracował wcześniej pod oznaczeniem MSG.

    Magnet Forensics twierdzi, że posiada dowody bezpośrednio łączące Del Gaudio z publikacją exploitu, a Paradigm Shift miało zignorować wielokrotne wezwania do usunięcia publikacji i kodu proof-of-concept. Firma domaga się w pozwie zarówno usunięcia materiałów, jak i odszkodowania oraz nakazu sądowego zakazującego dalszego wykorzystywania lub ujawniania jej rzekomych tajemnic handlowych.

    Warto podkreślić: to spór między dwiema firmami zajmującymi się cyberbezpieczeństwem, nie pozew przeciwko Apple ani przez Apple — ale sama sprawa dobrze pokazuje, jak wartościowa i pilnie strzeżona stała się dziś wiedza o lukach w chipach Apple, niezależnie od tego, czy mówimy o sporach patentowych, czy — jak pisaliśmy niedawno przy okazji pozwu Apple przeciwko OpenAI — o tajemnicach dotyczących całych linii produktowych.

    OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”

    #A12 #A13 #Apple #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #BootROM #exploit #iPhone15Pro #iPhone16 #MagnetForensics #odszkodowanie #ParadigmShiftTechnology #pozewZbiorowy #Siri #tajemniceHandlowe #ugoda #usbliter8
  3. OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”

    OpenAI przekazało Bloombergowi oficjalne oświadczenie w sprawie pozwu Apple o kradzież tajemnic handlowych — twierdzi, że nie jest świadome żadnych dowodów potwierdzających zarzuty. Zwraca jednak uwagę, jak starannie sformułowana jest ta odpowiedź, i czego w niej brakuje.

    Przyszła kolej na oficjalną odpowiedź OpenAI na sam pozew. Jak informuje MacRumors, firma przekazała Bloombergowi oświadczenie, w którym twierdzi, że nie jest świadoma żadnych dowodów potwierdzających zasadność zarzutów Apple.

    Treść oświadczenia jest starannie wyważona:

    Chociaż traktujemy te zarzuty poważnie, nie znamy żadnych dowodów potwierdzających zasadność tej skargi. Wierzymy w uczciwą konkurencję i wolność wyboru miejsca pracy przez ludzi, a naszym celem jest tworzenie innowacyjnych technologii, które dają ludziom na całym świecie większe możliwości.

    OpenAI podkreśla, że traktuje zarzuty poważnie, wierzy w uczciwą konkurencję i prawo pracowników do swobodnego wyboru miejsca zatrudnienia, i pozostaje skupione na budowaniu innowacyjnej technologii. To już druga reakcja firmy na sprawę — pierwsza, wydana zaraz po złożeniu pozwu w piątek, była znacznie bardziej lakoniczna. Rzecznik OpenAI Drew Pusateri napisał wtedy na X, że firma nie ma żadnego interesu w cudzych tajemnicach handlowych i pozostaje skupiona na własnej technologii.

    Warto zwrócić uwagę na to, czego w żadnym z tych oświadczeń nie ma: OpenAI w żadnym momencie nie zaprzeczyło wprost konkretnym zarzutom przedstawionym w pozwie. Nowe oświadczenie zdaje się też podpowiadać, jak firma zamierza kształtować narrację publiczną wokół tej sprawy — Apple samo przyznało w pozwie, że ponad 400 byłych pracowników Apple przeniosło się do OpenAI, co daje tej drugiej stronie pole do przedstawienia całej sprawy jako motywowanej frustracją Apple z powodu odpływu talentów, a nie realnym naruszeniem prawa.

    Przypomnijmy szczegóły zarzutów.

    To tylko wierzchołek góry lodowej. Firma Apple nie ma wglądu w to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami w OpenAI, gdzie takie nadużycia są traktowane jako norma, a kierownictwo daje na to przykład. Jedno jest jednak jasne: na każdym szczeblu, od członków personelu technicznego po dyrektora ds. sprzętu, oraz we współpracy z partnerami biznesowymi, OpenAI kradnie tajemnice handlowe i poufne informacje firmy Apple. W naturalnym konsekwencji nowopowstała działalność OpenAI w zakresie sprzętu opiera się obecnie na najbardziej chwiejnych fundamentach, zepsutych do samego rdzenia przez nielegalne poleganie na przywłaszczonych tajemnicach handlowych.

    Apple oskarża Tanga Tana, dziś dyrektora ds. sprzętu w OpenAI i weterana Apple z 24-letnim stażem, który prowadził tam dział projektowania produktów, oraz Changa Liu, wcześniej starszego inżyniera elektrycznego systemów w Apple, o zmowę mającą na celu kradzież poufnych informacji na potrzeby rozwoju sprzętu OpenAI. Obaj mieli namawiać pracowników Apple biorących udział w rozmowach kwalifikacyjnych, żeby przychodzili przygotowani ze szczegółami niezapowiedzianych urządzeń, komponentów, procesów produkcyjnych i relacji z dostawcami. Liu dodatkowo miał zatrzymać służbowy laptop Apple i wykorzystać lukę w uwierzytelnianiu, żeby przeglądać poufne dokumenty już po odejściu z firmy.

    Apple w samym pozwie nie szczędzi mocnych słów, opisując te zachowania jako zaledwie wierzchołek góry lodowej i twierdząc, że na każdym szczeblu organizacji OpenAI, od zwykłych pracowników technicznych po samego dyrektora ds. sprzętu, dochodziło do systematycznego przywłaszczania tajemnic handlowych Apple.

    Firma domaga się procesu z udziałem ławy przysięgłych i liczy na to, że postępowanie dowodowe (discovery) ujawni więcej dowodów. Apple wnioskuje o nakaz sądowy zobowiązujący OpenAI do zaprzestania wykorzystywania jakichkolwiek informacji Apple przy rozwoju swojego urządzenia AI, domaga się też odszkodowania oraz osobno pozywa Tana i Liu za naruszenie warunków umów o pracę.

    Sprawa dopiero się rozkręca — biorąc pod uwagę, jak wiele w tym sporze zależy od tego, co wyjdzie na jaw w trakcie postępowania dowodowego, kolejne tygodnie mogą przynieść znacznie więcej szczegółów niż to, co obie strony zdecydowały się dotąd ujawnić publicznie.

    Apple pozywa OpenAI – w tle Jony Ive i setki byłych pracowników

    #Apple #Bloomberg #ChangLiu #discovery #DrewPusateri #ławaPrzysięgłych #nakazSądowy #odszkodowanie #OpenAI #oświadczenie #pozew #sad #tajemniceHandlowe #TangTan
  4. Rekordowe roszczenia Elona Muska. Miliarder żąda 134 miliardów dolarów od OpenAI i Microsoftu

    Elon Musk drastycznie zwiększył stawkę w swojej batalii prawnej przeciwko twórcom ChatGPT. W najnowszym wniosku złożonym w sądzie federalnym miliarder domaga się od OpenAI i Microsoftu kwoty sięgającej 134 miliardów dolarów.

    Musk twierdzi, że obie firmy bezprawnie czerpią zyski z jego wczesnego wsparcia finansowego i wizerunkowego, które umożliwiło powstanie organizacji.

    To nie Apple, ale podobno OpenAI odmówiło pracy przy nowej Siri

    Rola założyciela warta miliardy

    Prawnicy Muska argumentują, że bez jego zaangażowania OpenAI nigdy by nie zaistniało. Miliarder miał wyłożyć około 38 milionów dolarów, co stanowiło 60 proc. początkowego finansowania startupu w jego najtrudniejszej fazie. Ponadto Musk miał odegrać kluczową rolę w rekrutacji kluczowych pracowników i uwiarygodnieniu projektu swoją reputacją.

    Zdaniem oskarżyciela, skoro OpenAI porzuciło pierwotną misję non-profit na rzecz komercyjnej współpracy z Microsoftem, Musk ma prawo do „zwrotu bezprawnych zysków”, które wyceniono na podstawie analizy ekonomicznej.

    Odpowiedź gigantów: „niepoważne żądania”

    Zarówno OpenAI, jak i Microsoft zdecydowanie odrzucają te roszczenia. Przedstawiciele twórców ChatGPT nazwali żądania miliardera „niepoważnymi” i określili je jako element „kampanii nękania” prowadzonej przez konkurenta.

    Prawnicy Microsoftu dodali, że nie ma żadnych dowodów na to, by firma pomagała OpenAI w naruszeniu pierwotnych statutów organizacji. Obie korporacje kwestionują również wyliczenia biegłego powołanego przez Muska, nazywając kwotę 134 miliardów dolarów „wymyśloną” i „nieweryfikowalną”.

    Konflikt interesów w świecie AI

    Spór ma głębokie podłoże biznesowe. Elon Musk, który opuścił OpenAI w 2018 roku, prowadzi obecnie konkurencyjną firmę xAI i rozwija bota Grok. W pozwie zarzuca swoim dawnym partnerom, że przekształcenie OpenAI w podmiot nastawiony na zysk było sprzeczne z umową założycielską.

    Zakładała ona rozwój sztucznej inteligencji dla dobra ludzkości, a nie dla budowania potęgi rynkowej korporacji. OpenAI z kolei ripostuje, że Musk próbuje po prostu zaszkodzić rywalowi, któremu nie udało się narzucić własnej wizji rozwoju.

    Finał w sądzie już w kwietniu

    Proces przed ławą przysięgłych w Oakland w Kalifornii ma rozpocząć się w kwietniu. Jeśli sąd uzna winę pozwanych spółek, Musk może ubiegać się nie tylko o gigantyczne odszkodowanie, ale również o nałożenie kar finansowych oraz nakazy sądowe ograniczające obecną działalność gigantów.

    Sprawa ta uważana jest za jeden z najważniejszych procesów w historii branży technologicznej, który może zdefiniować zasady, na jakich fundacje non-profit mogą komercjalizować wyniki swoich badań.

    ChatGPT zamieni się w słup ogłoszeniowy? OpenAI planuje „faworyzować” reklamodawców w twoich rozmowach

    #ChatGPT #ElonMusk #Microsoft #miliardyDolarów #news #odszkodowanie #OpenAI #pozew #prawoTechnologiczne #sztucznaInteligencja #xAI
  5. Cyfrowa rewolucja po stłuczce. Nowa funkcja w aplikacji mObywatel to prawdziwy hit

    Uruchomiona zaledwie miesiąc temu usługa mStłuczka w aplikacji mObywatel okazała się ogromnym sukcesem.

    W ciągu pierwszych 30 dni kierowcy skorzystali z niej ponad 1300 razy, rezygnując ze stresującego, papierowego oświadczenia na rzecz w pełni cyfrowego procesu. Dane pokazują, że nowa funkcja radykalnie skraca czas załatwiania formalności na miejscu zdarzenia, a ubezpieczyciele już teraz chwalą ją za przyspieszenie likwidacji szkód.

    Funkcja mStłuczka, która zadebiutowała w aplikacji mObywatel 1 września, to odpowiedź na jeden z najbardziej stresujących momentów w życiu każdego kierowcy. Zamiast szukać kartki, długopisu i nerwowo spisywać dane w niekomfortowych warunkach, uczestnicy kolizji mogą teraz przeprowadzić cały proces za pomocą swoich smartfonów. Jak pokazują pierwsze statystyki, aż 60% zgłoszeń zostało dokonanych w ciągu zaledwie 20 minut od zdarzenia.

    Koniec z papierem i stresem – jak działa mStłuczka?

    Aby skorzystać z usługi, muszą zostać spełnione trzy warunki: w zdarzeniu nikt nie ucierpiał (uszkodzone są tylko pojazdy), obie strony są zgodne co do winy, a także obie posiadają aktywną aplikację mObywatel. Proces jest niezwykle prosty:

    • Jeden z kierowców uruchamia w aplikacji usługę mStłuczka i określa swoją rolę (sprawca lub poszkodowany).
    • Aplikacja generuje kod QR, który skanuje drugi uczestnik zdarzenia, co pozwala na bezpieczną wymianę danych.
    • Następnie aplikacja krok po kroku prowadzi obu kierowców przez intuicyjny formularz, prosząc o opisanie okoliczności, daty i miejsca zdarzenia.
    • Użytkownicy dołączają dokumentację zdjęciową uszkodzeń i miejsca kolizji, a na wirtualnym modelu pojazdu mogą precyzyjnie zaznaczyć uszkodzone elementy.
    • Na koniec obie strony akceptują oświadczenie, które zostaje cyfrowo podpisane.

    Automatyzacja to klucz do sukcesu

    Siła nowej usługi tkwi w jej pełnej integracji z państwowymi rejestrami. Aplikacja automatycznie pobiera dane kierowców i pojazdów z bazy CEPiK, a także weryfikuje ważność polisy OC w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym (UFG). Eliminuje to ryzyko pomyłek przy ręcznym wpisywaniu numerów rejestracyjnych, PESEL czy polisy, co było zmorą papierowych oświadczeń.

    Co więcej, wygenerowany dokument w formacie PDF jest opatrzony kwalifikowanym certyfikatem Ministerstwa Cyfryzacji, co czyni go dokumentem o pełnej mocy prawnej, którego sprawca nie może później podważyć.

    Pierwsze wyniki i głos branży

    Po wypełnieniu oświadczenia poszkodowany może jednym kliknięciem wysłać zgłoszenie szkody bezpośrednio do ubezpieczyciela sprawcy. To rozwiązanie chwalą same firmy ubezpieczeniowe.

    „Dzięki nowej aplikacji likwidacja szkód zdecydowanie przyspieszyła. Jeżeli dokumentacja jest kompletna, a klient wybiera przelew na konto, pieniądze mogą trafić do niego nawet tego samego dnia” – mówił „Rzeczpospolitej” Rafał Stankiewicz, wiceprezes Warty, która otrzymała już ponad 200 takich zgłoszeń. Podobne, pozytywne statystyki (ponad 100 zgłoszeń) raportują również UNIQA i PZU.

    Funkcja mStłuczka to udany przykład współpracy sektora publicznego (Ministerstwo Cyfryzacji, COI) z prywatnym (UFG i wszyscy ubezpieczyciele). To cyfrowe narzędzie, które realnie rozwiązuje powszechny problem, ograniczając stres i biurokrację w trudnej sytuacji na drodze.

    Koniec z wizytami w sądzie? mObywatel zyska potężną funkcję, która ułatwi życie milionom Polaków.

    #aplikacjeRządowe #CEPiK #kolizjaDrogowa #ministerstwoCyfryzacji #mObywatel #mStłuczka #news #odszkodowanie #ubezpieczenia

  6. Historyczny wyrok przeciwko Tesli. Firma ma zapłacić 329 milionów dolarów za wypadek z udziałem Autopilota

    Sąd federalny w Miami uznał firmę Tesla za częściowo odpowiedzialną w sprawie o spowodowanie śmierci z udziałem jej flagowego systemu wspomagania kierowcy, Autopilot.

    To pierwszy raz, gdy ława przysięgłych wydała wyrok skazujący przeciwko elektromobilnemu gigantowi w tego typu sprawie, zasądzając odszkodowanie w łącznej kwocie 329 milionów dolarów.

    Do tragicznego wypadku doszło w 2019 roku. George McGee, kierując swoją Teslą Model S z włączonym systemem Autopilot, zignorował znak stopu, przejechał przez skrzyżowanie z prędkością blisko 100 km/h (62 mph) i uderzył w parę obserwującą gwiazdy na poboczu drogi. W wyniku zderzenia Naibel Benavides zginęła na miejscu, a jej partner, Dillon Angulo, doznał ciężkich obrażeń głowy. Kierowca zeznał w sądzie, że wierzył, iż Autopilot „pomoże mi, jeśli popełnię błąd”, co odzwierciedlało narrację promowaną przez firmę i jej prezesa, Elona Muska.

    Po przeanalizowaniu dowodów, w tym opinii ekspertów na temat interfejsu człowiek-maszyna w pojazdach Tesli, ława przysięgłych wydała przełomowy werdykt. Uznano, że choć kierowca ponosi dwie trzecie winy za wypadek, to Tesla jest odpowiedzialna w jednej trzeciej. Powodem było sprzedanie pojazdu „z wadą, która była prawną przyczyną szkody” poniesionej przez ofiary. Na zasądzoną kwotę składa się 129 milionów dolarów odszkodowania kompensacyjnego oraz dodatkowe 200 milionów dolarów odszkodowania karnego, mającego na celu ukaranie firmy.

    „Kłamstwa Tesli zamieniły nasze drogi w poligony testowe dla ich wadliwej technologii, narażając na niebezpieczeństwo zwykłych Amerykanów” – powiedział Brett Schreiber, główny prawnik powodów. Dodał, że wyrok pociąga Teslę i Muska do odpowiedzialności za budowanie wartości firmy w oparciu o szum medialny wokół autonomicznej jazdy kosztem ludzkiego życia.

    Tesla w oficjalnym oświadczeniu określiła wyrok jako „błędny” i zapowiedziała apelację, powołując się na „istotne błędy prawne i nieprawidłowości w procesie”. Firma utrzymuje, że winę za wypadek ponosi wyłącznie kierowca, który w momencie zdarzenia miał przyspieszać, szukając upuszczonego telefonu i nie patrząc na drogę, co unieważniło działanie Autopilota. Według Tesli, żaden samochód, ani w 2019 roku, ani obecnie, nie byłby w stanie zapobiec tej katastrofie.

    Kluczowy argument Tesli opiera się na fundamentalnej zasadzie działania systemów ADAS. Niezależnie od marki pojazdu, świadome wciśnięcie pedału przyspieszenia przez kierowcę jest dla samochodu sygnałem nadrzędnym. Systemy bezpieczeństwa, takie jak automatyczne hamowanie awaryjne (AEB), mogą w takiej sytuacji nie zadziałać, ponieważ komputer zakłada, że człowiek widzi zagrożenie i celowo przyspiesza, by je na przykład ominąć.

    Jednak, jak pokazał historyczny werdykt, sprawa jest bardziej złożona. Sąd wziął pod uwagę nie tylko ostatnie sekundy przed wypadkiem, ale cały kontekst: mylącą nazwę „Autopilot”, publiczne deklaracje budujące nadmierne zaufanie do technologii oraz brak wystarczających zabezpieczeń przed jej niewłaściwym użyciem. Wyrok ten może stać się precedensem, który zmusi całą branżę motoryzacyjną do wzięcia większej odpowiedzialności nie tylko za to, jak działają ich systemy, ale również za to, jak o nich opowiadają.

    Duży SUV to nie zawsze synonim bezpieczeństwa. Zaskakujące wyniki testów Euro NCAP

    #Autopilot #Bezpieczeństwo #ElonMusk #news #odszkodowanie #proces #samochodyAutonomiczne #tesla #wypadek #wyrok

  7. Google celowo pogarsza baterię w kolejnym telefonie Pixel. Aktualizacja ma zapobiec pożarom, ale frustruje klientów

    Google po raz drugi w tym roku zmuszone jest do drastycznego kroku: celowego ograniczenia wydajności baterii w jednym ze swoich smartfonów.

    Po modelu Pixel 4a, tym razem problem dotyczy popularnego (choć nie w Polsce) Pixela 6a. Obowiązkowa aktualizacja oprogramowania ma na celu zapobieganie samozapłonom, ale jednocześnie sprawia, że telefony stają się dla wielu użytkowników niemal bezużyteczne, podkopując zaufanie do marki.

    Problem leży w samych bateriach. Litowo-jonowe ogniwa, choć wydajne, z czasem ulegają naturalnemu zużyciu. W przypadku niektórych modeli telefonów z budżetowej serii „A” od Google proces ten przebiega gwałtowniej, prowadząc do niebezpiecznych defektów. Pojawiają się doniesienia o puchnięciu baterii i przypadkach, w których telefony Pixel 6a stawały w płomieniach. Firma ustaliła, że ryzyko gwałtownie rośnie po przekroczeniu około 400 cykli ładowania. W tej sytuacji, ze względów bezpieczeństwa, Google nie miało innego wyjścia, jak tylko zareagować.

    Rozwiązaniem ma być lipcowa aktualizacja systemu Android, która w przypadku Pixela 6a wprowadza „funkcje zarządzania baterią”. W praktyce oznacza to ograniczenie szybkości ładowania oraz maksymalnej pojemności ogniwa. Co istotne, aktualizacja jest obowiązkowa, a Google usunęło z serwerów starsze wersje oprogramowania, aby uniemożliwić użytkownikom powrót do poprzedniego stanu. To identyczny scenariusz, jaki kilka miesięcy wcześniej spotkał posiadaczy modelu Pixel 4a.

    W odpowiedzi na problemy, Google uruchomiło w USA „Program Wydajności Baterii Pixela 6a”. W ramach rekompensaty poszkodowani użytkownicy mogą ubiegać się o 100 dolarów w gotówce, 150 dolarów kredytu w sklepie Google Store lub darmową wymianę baterii. Niestety, podobnie jak w przypadku Pixela 4a, proces ten jest opisywany przez użytkowników jako frustrujący i pełen zastrzeżeń. Przykładowo, darmowa wymiana baterii może zostać odrzucona, jeśli telefon posiada jakiekolwiek inne uszkodzenia, np. pęknięte szkło na ekranie. Kredyt w sklepie ma z kolei liczne ograniczenia i nie łączy się z innymi promocjami.

    Cała sytuacja stawia pod znakiem zapytania wizerunek Google, które od lat promuje swoje produkty jako trwałe i przyjazne dla środowiska. Firma chwali się wykorzystaniem materiałów z recyklingu i obiecuje nawet siedmioletnie wsparcie dla najnowszych modeli. Jednak przymusowe „psucie” telefonów po zaledwie kilku latach od premiery stoi w jawnej sprzeczności z tymi deklaracjami i przyczynia się do powstawania kolejnych ton elektrośmieci. Problem byłby znacznie mniejszy, gdyby baterie, jako element najszybciej ulegający degradacji, wciąż były łatwo wymienialne przez użytkownika. Kiedyś tak było i komu to przeszkadzało?

    Google I/O 2022 – co pokazało Google?

    #aktualizacja #Android #awaria #bateria #elektrośmieci #Google #news #odszkodowanie #Pixel #Pixel6a #pożar #smartfon #wadaFabryczna #zrównoważonyRozwój

  8. Apple wypłaci odszkodowanie posiadaczom wcześniejszych modeli Apple Watch

    Apple wypłaci odszkodowanie posiadaczom wcześniejszych modeli Apple Watch w ramach ugody sądowej, donosi CNET.Apple osiągnęło ugodę w wysokości 20 mln USD w sprawie zbiorowego pozwu, który oskarżał firmę o wady akumulatorów w pierwszych modelach Apple Watch, które powodowały odklejanie się lub pękanie ekranów. Pozew dotyczył modeli Series 1, 2 i 3, które miały za mało miejsca na wewnętrzny rozmiar baterii, co prowadziło do jej rozszerzania się i uszkodzenia struktury zegarka.

    Zgodnie z warunkami ugody, Apple utworzy fundusz w wysokości 20 mln USD, który będzie służył do rekompensaty dla konsumentów, którzy doświadczyli problemów z baterią. Osoby, które spełniają wymagania, otrzymają 20 USD za każdy dotknięty model, a kwota może być wyższa w zależności od liczby zgłoszeń.

    Wszyscy posiadacze Apple Watch, którzy zgłosili problem, otrzymają rekompensatę automatycznie, chyba że zdecydują się zrezygnować z ugody do 24 lutego 2025 roku. Pozostali mogą zgłosić swój udział do 10 kwietnia 2025 roku.

    Bransoleta panelowa w kolorze łupku – idealne dopełnienie Apple Watch Ultra 2

    #AppleWatch #odszkodowanie #pozew #sad #ugoda

  9. Apple anulowało plany dotyczące Apple Watch z wyświetlaczem micro-LED, uznając, że produkcja w wymaganych ilościach jest zbyt trudna. LG, które miało dostarczać kluczowy komponent do tego wyświetlacza, teraz stara się o odszkodowanie, donosi serwis 9to5Mac.

    Przejście Apple na technologię micro-LED

    Apple stopniowo przechodzi na nowe technologie wyświetlaczy:

    • Najpierw używało LCD z konwencjonalnym podświetleniem.
    • Następnie LCD z podświetleniem mini-LED.
    • Teraz korzysta z OLED w Apple Watch, iPhone’ach i najnowszych iPadach, a MacBooki mają być kolejne.

    Micro-LED oferuje jeszcze jaśniejsze wyświetlacze z lepszą dokładnością kolorów, dłuższą żywotnością i większą efektywnością energetyczną.

    Anulowanie projektu Apple Watch z micro-LED

    Apple planowało wprowadzenie Apple Watch z micro-LED, ale z powodu trudności produkcyjnych projekt został anulowany na początku tego roku. Wyprodukowanie ekranów micro-LED wymagało zaawansowanej technologii i skomplikowanego procesu transferu LED.

    Roszczenia LG

    LG miało produkować podłoża dla wyświetlaczy Apple Watch. Firma zainwestowała ponad milion dolarów w przygotowania do produkcji. Teraz LG domaga się odszkodowania (donosi The Elec) od Apple za zawieszenie projektu.

    Okazało się, że LG Display zażądało od Apple rekompensaty za zawieszenie projektu rozwoju mikro LED Apple Watch w pierwszej połowie tego roku […]. Wiadomo, że kwota zainwestowana przez LG Display w przeprowadzenie procesu backplane micro LED przekracza dziesiątki miliardów wonów (ponad 1,5 mln USD), biorąc pod uwagę koszt alternatywny.

    W drugiej połowie 2022 r. firma LG Display przeniosła część swojego sprzętu z Gumi, Gyeongsangbuk-do do Paju, Gyeonggi-do. Był to czas, w którym kształtował się plan rozwoju mikro-LED Apple Watch. Firma LG Display utworzyła grupę zadaniową (TF) w Paju, zabezpieczając przestrzeń dla procesu mikro LED backplane i rekrutując siłę roboczą. Kilku partnerów sprzętowych LG Display również przygotowywało się do dostarczenia sprzętu w tym samym czasie.

    Możliwe, że Apple zrekompensuje LG straty, podnosząc ceny, które płaci za wyświetlacze OLED do iPhone’ów i iPadów, aby utrzymać dobre relacje z dostawcą.

    https://imagazine.pl/2024/08/13/po-anulowaniu-projektu-apple-watch-z-micro-led-lg-domaga-sie-odszkodowania/

    #AppleWatch #LG #microLed #odszkodowanie

  10. Rok temu pisałem, że Apple zgodziło się wypłacić 50 mln USD właścicielom MacBooków z lat 2015-2019 w ramach ugody związanej z problemami klawiatur motylkowych.

    Sprawa toczyła się od 2018 roku, kiedy to użytkownicy zaczęli składać pozwy przeciwko Apple, zarzucając firmie ukrywanie wadliwości klawiatur i stosowanie przestarzałych technologii.

    Reklamacje dotyczyły klawiatur w MacBookach, które były podatne na zacinanie się klawiszy, powielanie znaków oraz całkowitą niemożność ich wpisywania. Apple ostatecznie zrezygnowało z klawiatur motylkowych pod koniec 2019 roku, wprowadzając nową klawiaturę Magic Keyboard w 2020 roku.

    Ugoda została zatwierdzona w maju 2023 roku, a proces wypłacania odszkodowań rozpoczął się w sierpniu 2024. W zależności od zakresu napraw i problemów z klawiaturą, klienci otrzymają od 50 do 395 USD.

    Właściciele, którzy mieli co najmniej dwie wymiany górnej obudowy, otrzymają do 395 dolarów, ci z jedną wymianą – do 125 USD, a osoby, które miały wymieniane klawisze, mogą liczyć na maksymalnie 50 USD.

    Do pozwu dołączyło 86 tys. użytkowników, którzy teraz otrzymują rekompensaty za usterki swoich urządzeń i to oni zaczęli otrzymywać rekompensaty.

    Apple zmuszone do wypłaty 50 mln USD za sprzedaż MacBooków z wadliwymi klawiaturami

    https://imagazine.pl/2024/08/06/apple-zaczelo-wyplacac-50-mln-usd-w-odszkodowaniach/

    #Apple #klawiaturaMotylkowa #MacBook #odszkodowanie

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.