home.social

#prawo-autorskie — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #prawo-autorskie, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Czasami mi bardzo stare rzeczy wyskakują na tubce, zwykle jak je znam to olewam ale dziś kliknąłem i tak sobie słuchałem

    youtube.com/watch?v=bCmeTx7LFyc

    … i tak sobie myślę, że strasznie śmiesznie się ta nasza rzeczywistość zestarzała w kontekście ejajów wciągających nosem wszystko co jest dostępne w sieci, a także to czego w sieci nie ma bo można zeskanować i zniszczyć oryginał.

    #prawoautorskie i #bigkorpo

  2. Masz kamery na domu? UODO nałożyło pierwszą, gigantyczną karę za prywatny monitoring

    Wielu właścicieli domów jednorodzinnych wychodzi z założenia, że na własnej posesji mogą montować kamery według własnego uznania. Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) właśnie brutalnie zweryfikował to przekonanie, nakładając pierwszą w historii, niezwykle surową karę na osobę prywatną za nieprawidłowo działający monitoring.

    Właściciel kamer musi zapłacić aż 26 711 złotych. Decyzja ta to jasny sygnał dla tysięcy Polaków: ochrona własnego mienia nie może naruszać prywatności innych ludzi.

    Dla każdego, kto posiada lub planuje instalację domowego monitoringu, ta sprawa to bezcenny punkt odniesienia. Pokazuje ona, że nieznajomość przepisów RODO oraz ignorowanie pism z urzędów może skończyć się finansową katastrofą, a kamery nie mogą rejestrować wszystkiego, co znajdzie się w ich zasięgu.

    Obiektyw wycelowany w toaletę sąsiada i całodobowy podsłuch

    Sprawa, która skończyła się rekordową karą, zaczęła się od skargi sąsiadów. Zgłosili oni do UODO, że czują się nękani i bezustannie obserwowani przez system kilkunastu kamer zamontowanych na sąsiedniej posesji. Urządzenia rejestrowały nie tylko teren prywatny właściciela, ale również drogę publiczną oraz sąsiednie działki.

    Co gorsza, monitoring nie ograniczał się do obrazu – kamery przez całą dobę nagrywały również dźwięk. Jakby tego było mało, jedna z kamer została wycelowana bezpośrednio w okno toalety w budynku obok.

    W takiej sytuacji przestaje obowiązywać tzw. „wyjątek domowy” w przepisach RODO, który pozwala na nagrywanie własnej działki bez żadnych formalności. Z chwilą, gdy kamera rejestruje przestrzeń publiczną lub cudzą nieruchomość, jej właściciel staje się administratorem danych osobowych – ze wszystkimi tego konsekwencjami prawnymi.

    Grzech zaniechania i „skuteczne” unikanie listonosza

    Prezes UODO już w październiku ubiegłego roku nakazał właścicielowi posesji zaprzestania przetwarzania wizerunku i głosu sąsiadów. Mężczyzna otrzymał siedem dni na demontaż kamer lub taką zmianę ich kąta widzenia, aby rejestrowały wyłącznie jego podwórko.

    Ukarany postanowił jednak zignorować nakaz i przestał odbierać korespondencję z urzędu. To był kluczowy błąd. Zgodnie z polskim prawem administracyjnym, pismo dwukrotnie awizowane uważa się za skutecznie doręczone, więc procedury ruszyły dalej.

    Ponieważ nakaz nie został wykonany przez niemal pół roku, UODO wszczęło kolejne postępowanie – tym razem w sprawie nałożenia kary finansowej za ignorowanie decyzji urzędu. Choć maksymalna kara za to przewinienie może wynieść nawet 20 milionów euro, urząd zdecydował ostatecznie o nałożeniu sankcji w wysokości 26 711 zł. Długotrwałe unikanie kontaktu z urzędem zostało uznane za rażące zaniedbanie i okoliczność obciążającą.

    Jak legalnie zamontować kamery na własnym domu?

    Ta precedensowa sprawa pokazuje, jak ważne jest prawidłowe zaprojektowanie domowego systemu bezpieczeństwa. Aby uniknąć konfliktu z prawem i sąsiadami, należy przestrzegać kilku kluczowych zasad:

    • Tylko własny teren: obiektyw kamery musi być fizycznie ustawiony tak, aby nie rejestrował posesji sąsiadów, ich okien ani wejść do domów.
    • Unikaj drogi publicznej: jeśli kamera musi objąć np. bramę wjazdową i siłą rzeczy widzi fragment ulicy, należy w ustawieniach oprogramowania kamery zastosować tzw. strefy prywatności (zamazać/wymaskować przestrzeń publiczną).
    • Nigdy nie nagrywaj dźwięku: rejestrowanie głosu przechodniów czy rozmów sąsiadów na ich własnym podwórku to bezpośrednie naruszenie dóbr osobistych.
    • Rozmawiaj z sąsiadami: zanim zamontujesz kamery blisko granicy działki, poinformuj o tym sąsiadów i pokaż im (np. na ekranie smartfona), że obiektywy nie naruszają ich prywatności.

    Nagie ciała i intymne sytuacje w oku kamery. Moderatorzy Mety przerwali milczenie i stracili pracę

    #bezpiecznyDom #instalacjaKamer #kameryDomowe #karaUODO #nagrywanieSąsiadów #ochronaDanychOsobowych #prawoAutorskie #prywatnyMonitoring #RODOKamery
  3. AI klonuje gry jeszcze przed premierą. Deweloperzy przestają pokazywać swoje projekty

    Niezależni twórcy wideo i programiści mierzą się z niespotykanym dotąd zagrożeniem, które uderza w same fundamenty cyfrowej twórczości.

    Do tej pory bezczelna kradzież unikalnego pomysłu na aplikację czy mechanikę rozgrywki wymagała od plagiatorów czasu, zaawansowanych umiejętności oraz budżetu. Dziś, dzięki generatywnej sztucznej inteligencji, proces ten został maksymalnie uproszczony. Jak wynika ze śledztwa dziennikarki Nicole Carpenter z serwisu 404 Media, użytkownicy narzędzi AI potrafią na podstawie krótkiego klipu z mediów społecznościowych odtworzyć kod i stworzyć działający prototyp, zanim oryginalny autor skończy pracę nad swoim projektem.

    Dla całej branży kreatywnej to paraliżująca zmiana kulturowa. Nie chodzi tylko o gry, ale o jakąkolwiek twórczość cyfrową. Strach przed natychmiastowym sklonowaniem sprawia, że twórcy masowo rezygnują z pokazywania kulis swojej pracy (WIP) w sieci. AI zmienia zachowanie ludzi – zabija kulturę otwartego developmentu, która przez lata była najważniejszym narzędziem marketingu szeptanego dla niezależnych autorów.

    Prototyp w 24 godziny i luka w prawie autorskim

    Zjawisko to doskonale ilustruje historia szwedzkiej programistki Freyi Holmér. Opublikowała ona krótki pokaz prototypu nowej gry – wariacji na temat Tetrisa, w której obraca się cała plansza. Zaledwie kilkadziesiąt godzin później użytkownicy narzędzi AI odtworzyli jej mechanikę, pisząc proste instrukcje w języku naturalnym. W ciągu kilku dni w sklepach mobilnych wylądowały cztery bliźniacze produkcje. Twórca jednej z nich wprost przyznał, że wygenerowanie działającego kodu za pomocą sztucznej inteligencji zajęło mu niespełna jeden dzień.

    Podobne obawy wyraził Lucas Pope, twórca kultowego „Papers, Please”, przyznając, że unika dzielenia się fragmentami kodu, by nie zostały skopiowane przez algorytmy. Problem polega na tym, że prawo autorskie chroni konkretne grafiki, zasoby lub unikalny kod źródłowy, ale sama mechanika, koncepcja czy ogólny pomysł na działanie programu nie podlegają ochronie patentowej. Tę lukę bezwzględnie wykorzystują plagiatorzy korzystający z generatywnych AI.

    Fabryki cyfrowego spamu oszukują algorytmy

    Sztuczna inteligencja nie stworzyła zjawiska piractwa, ale zradykalizowała jego skalę, obniżając próg wejścia – zarówno kompetencyjny, jak i budżetowy. Na rynku od lat funkcjonują wyspecjalizowane podmioty, które budują biznesy na kopiowaniu cudzych pomysłów. Przykładem jest mołdawska firma Midnight Works, która regularnie zalewa cyfrowe sklepy, takie jak PlayStation Store czy Nintendo eShop, niskiej jakości symulatorami będącymi uproszczonymi kopiami projektów zyskujących akurat popularność.

    Byli pracownicy takich hurtowni oprogramowania potwierdzają, że generatywne AI jest tam wykorzystywane na każdym etapie: od tworzenia interfejsów (UI) i modeli 3D, po generowanie grafik promocyjnych. Gotowy produkt jest następnie pozycjonowany w sklepach za pomocą hurtowego upychania słów kluczowych.

    Właściciele cyfrowych platform zarabiają prowizję od każdej sprzedaży, przez co ich systemy moderacji działają opieszale. Pierwsze kroki podjęło jednak Nintendo, zmieniając algorytm sekcji „Bestsellery” w eShopie – od teraz pozycje są tam ustalane na podstawie generowanego przychodu, a nie łącznej liczby pobrań, co ma zepchnąć tanie, generowane masowo przez AI klony na margines witryny.

    Nintendo Switch 2 – pierwsze wrażenia i wyjmujemy z pudełka

    #404Media #gamedev #gamedevSlop #NicoleCarpenter #NintendoEShop #openSource #plagiat #prawoAutorskie #programowanie #sztucznaInteligencja
  4. Twórca to nie algorytm. Aktorzy głosowi i lektorzy łączą siły w walce z bezprawnym wykorzystaniem AI

    Największe polskie organizacje zrzeszające aktorów i lektorów postanowiły powiedzieć „dość” bezprawnemu wykorzystywaniu ich głosów przez generatywną sztuczną inteligencję.

    Związek Artystów Scen Polskich (ZASP), Związek Zawodowy Twórców Dubbingu (ZZTD) oraz Związek Zawodowy Aktorów Polskich (ZZAP) powołały koalicję, kierując swoje postulaty bezpośrednio do władz ustawodawczych, wykonawczych i sądowniczych.

    Katalizatorem dla powołania inicjatywy pod hasłem „Mój głos. Moja własność” stała się głośna sprawa sądowa. Przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się bezprecedensowy proces z powództwa lektora Jarosława Łukomskiego. Cyfrowy model jego głosu został bez wiedzy i zgody twórcy wykorzystany w spocie reklamowym przez podmiot z branży wodno-kanalizacyjnej, zajmujący się produkcją szamb. Ta sprawa udowadnia, że kradzież tożsamości głosowej nie jest już tylko teoretycznym problemem z Doliny Krzemowej, ale realnym procederem komercyjnym, odbywającym się na dużą skalę.

    Systemowe zagrożenie dla branży

    Przedstawiciele koalicji zwracają uwagę, że rozwój narzędzi AI bez odpowiednich regulacji doprowadzi do wypierania z rynku profesjonalnych wykonawców. Naruszanie praw odbywa się obecnie na wielu płaszczyznach – od tworzenia syntetycznych kopii głosu bez wiedzy zainteresowanych, po trenowanie modeli sztucznej inteligencji na próbkach głosowych bez uiszczania adekwatnego wynagrodzenia.

    Dodatkowym problemem są niekorzystne umowy, podpisywane często przy okazji standardowych zleceń, na mocy których producenci zapewniają sobie szerokie prawa do późniejszego wykorzystywania artystycznego wykonania za pomocą AI. Niejednokrotnie odbywa się to bez świadomości wykonawców o konsekwencjach takich zapisów i bez zapewnienia dodatkowej gratyfikacji finansowej.

    Czego domagają się twórcy?

    Postulaty koalicji są bardzo konkretne i skupiają się na prawnym uregulowaniu statusu głosu, który zdaniem twórców powinien podlegać ochronie na równi z dobrami osobistymi oraz prawami pokrewnymi. Główne żądania środowiska obejmują:

    • Wprowadzenie obowiązku uzyskania jednoznacznej zgody na każde wykorzystanie głosu w narzędziach AI.
    • Zapewnienie pełnej transparentności w kwestii źródeł danych treningowych, na których uczone są algorytmy.
    • Ustanowienie prawa pozwalającego wykonawcom na usunięcie swoich danych głosowych z systemów AI.
    • Wprowadzenie wyraźnego oznaczania tych produkcji, w których wykorzystano sztuczną inteligencję.

    Wdrożenie systemowych rozwiązań (w formie dotacji, dofinansowań lub instrumentów podatkowych) promujących producentów, którzy decydują się na zatrudnianie ludzi zamiast korzystania z generatorów.

    „Rozumiemy, że technologia rozwija się szybciej niż przepisy, ale państwo nie może pozostawać bierne wobec nadużyć” – podkreśla Jan Tomaszewicz, Prezes Zarządu Głównego ZASP. Środowisko artystyczne jasno komunikuje: nie jest przeciwnikiem samego postępu technologicznego, ale sprzeciwia się jego wykorzystywaniu w sposób uderzający w godność i interesy ekonomiczne pierwotnych twórców.

    Czy asystent AI może pogłębić kryzys psychiczny? Grok i Gemini oblewają test bezpieczeństwa, Claude stawia granice

    #AI #aktorzyDubbingowi #deepfake #JarosławŁukomski #lektorzy #prawoAutorskie #regulacjePrawne #sztucznaInteligencja #technologie #ZASP
  5. W USA i UE, w tym Polsce, autorskie prawa majątkowe przechodzą na spadkobierców i trwają 70 lat od śmierci twórcy (dla utworów współautorskich – od śmierci ostatniego). Na przykład rodzina Elvisa Presley nadal zarabia na jego nagraniach i wizerunku dzięki Elvis Presley Enterprises, choć majątek po jego śmierci w 1977 roku był początkowo tylko wart 5 mln dolarów. W Polsce dziedziczenie reguluje Kodeks cywilny i ustawa o prawie autorskim: prawa majątkowe wchodzą do spadku, osobiste wykonują wskazane osoby jak małżonek czy dzieci.

    Czy uważasz, że rodziny zmarłych twórców powinny dziedziczyć tantiemy i prawa autorskie do ich dzieł przez wiele pokoleń (np. 70+ lat po śmierci)?
    #miniankiety #PrawoAutorskie #dziedziczenie #tantiemy #ElvisPresley 🖋️📜

  6. Wspólny projekt Jona Ive i Sama Altmana z problemami. Sąd zakazuje używania nazwy „io”

    Miał być przełom w świecie hardware’u i „iPhone ery sztucznej inteligencji”, a jest prawny klincz.

    Sąd Apelacyjny 9. Okręgu w USA podtrzymał decyzję blokującą używanie nazwy „io” przez wspólne przedsięwzięcie Sama Altmana i Jona Ive. To wynik sporu z mniejszą firmą iyO, która zarzuca gigantom naruszenie znaku towarowego.

    Jony Ive zaprojektuje sprzęt AI dla OpenAI. Zespół projektanta dołącza do firmy Sama Altmana

    Przypomnijmy: niedługo po tym, jak świat obiegła wieść, że OpenAI przejmuje firmę „io” założoną przez legendarnego projektanta Apple, Jona Ive, do sądu trafił pozew od spółki iyO Inc. Mniejszy gracz oskarżył duopol Altman-Ive o kradzież tożsamości marki, wskazując na fonetyczną identyczność obu nazw oraz zbieżne plany produktowe (urządzenia sterowane AI).

    Dawid wygrywa z Goliatem

    Sąd przychylił się do argumentacji iyO, podtrzymując tymczasowy zakaz używania spornej nazwy przez twórców ChatGPT i Ive’a. W uzasadnieniu wskazano na trzy kluczowe kwestie.

    Pierwsza to mylące podobieństwo: Nazwy „io” i „iyO” brzmią identycznie, a obie firmy celują w rynek komputerów nowej generacji opartych na interakcji głosowej z AI. Ponadto sąd uznał ryzyko, że potężniejszy finansowo podmiot (OpenAI/io) zaleje rynek marketingiem, sprawiając, że konsumenci błędnie uznają mniejszą, ale starszą firmę (iyO) za podróbkę. Wreszcie trzeci argument podnoszony przez sąd to fakt, że agresywna kampania startowa projektu Ive’a i Altmana mogłaby zrujnować szanse firmy iyO na pozyskanie finansowania.

    Jak to się zaczęło?

    Dokumenty sądowe ujawniły ciekawe kulisy sprawy. Okazuje się, że Jason Rugolo, CEO iyO, już na początku 2025 roku zgłosił się do Sama Altmana z propozycją współpracy przy projekcie „przyszłości interfejsu człowiek-komputer”. Altman odrzucił ofertę, informując, że pracuje nad „czymś konkurencyjnym”.

    Gdy sprawa trafiła do sądu, prawnicy OpenAI argumentowali, że ich produkt nie będzie słuchawkami dousznymi (co planuje iyO) ani urządzeniem typu wearable. Twierdzili też, że Rugolo próbował wcześniej sprzedać swoją firmę gigantowi za 200 mln dolarów. Te argumenty nie przekonały jednak sędziego do zdjęcia blokady.

    Co dalej? Lata w sądzie albo rebrand

    Decyzja sądu apelacyjnego oznacza, że Altman i Ive mają związane ręce w kwestii marketingu pod szyldem „io”. Sprawa wróci teraz do sądu niższej instancji, ale na szybkie rozstrzygnięcie nie ma co liczyć. Wstępne przesłuchania zaplanowano na kwiecień 2026 roku, a ewentualny proces z ławą przysięgłych może potrwać nawet do 2028 roku.

    W branży technologicznej to wieczność. Jest więc bardzo prawdopodobne, że zamiast czekać na wyrok, duet Ive-Altman zdecyduje się na całkowitą zmianę nazwy swojego tajemniczego urządzenia, by móc wreszcie pokazać je światu. Wydaje nam się, że będzie to znacznie lepsze rozwiązanie niż sztywne przywiązanie do niewiele mówiącej nazwy…

    Jony Ive i Sam Altman omawiają ich urządzenie AI

    #Apple #hardwareAI #IO #IyO #JonyIve #news #OpenAI #prawoAutorskie #SamAltman #sztucznaInteligencja

  7. OpenAI wkracza na rynek muzyczny. Firma pracuje nad własnym generatorem AI

    OpenAI po cichu rozpoczęło prace nad nowym modelem sztucznej inteligencji, tym razem zdolnym do generowania muzyki.

    Jak donosi serwis „The Information”, firma chce w ten sposób rzucić wyzwanie pionierom tego rynku, takim jak Suno czy Udio. Ten ruch pozycjonuje OpenAI na kolejnym kreatywnym polu bitwy, zaraz po generowaniu tekstu, obrazów i wideo za pomocą narzędzi takich jak ChatGPT i Sora.

    Według raportu, OpenAI podchodzi do zadania z naciskiem na jakość, rzekomo trenując swoje systemy przy użyciu danych muzycznych z adnotacjami od studentów prestiżowej szkoły Juilliard. Ma to zapewnić wysoką precyzję i jakość kompozycji. Model ma tworzyć muzykę zarówno na podstawie poleceń tekstowych, jak i dostarczonych próbek audio, działając na podobnej zasadzie, jak generator wideo Sora.

    Jony Ive i OpenAI opóźniają premierę tajemniczego urządzenia AI

    Celem projektu jest obsługa wielu zastosowań – od krótkich dżingli reklamowych i muzyki tła do filmów, aż po pełnoprawne kompozycje. Nowa funkcja zostałaby prawdopodobnie zintegrowana z ekosystemem firmy, w tym z ChatGPT, który ma ponad 800 milionów użytkowników. Byłby to kolejny krok w zatrzymaniu użytkowników wewnątrz jednej platformy oraz powrót do eksperymentów, które firma prowadziła w przeszłości (m.in. MuseNet w 2019 r.).

    Wejście OpenAI na ten rynek niemal na pewno zaogni trwający już spór prawny. Startupy takie jak Suno i Udio już teraz mierzą się z poważnymi pozwami ze strony wytwórni płytowych, które zarzucają im trenowanie modeli na utworach chronionych prawem autorskim. Włączenie się do gry tak dużego gracza jak OpenAI przenosi tę walkę na zupełnie nowy poziom i stawia pod presją kwestie licencjonowania.

    Sprawa budzi również te same obawy etyczne, które pojawiły się przy okazji generatora wideo Sora i problemu deepfake. Nowe narzędzie rodzi pytania o zgodę artystów i przyszłe modele podziału przychodów. Choć dla jednych będzie to zagrożenie, dla innych może stać się narzędziem przyspieszającym proces twórczy, pozwalając na szybkie generowanie wersji demonstracyjnych czy ścieżek dźwiękowych bez dostępu do drogiego studia.

    Koniec z oporami. OpenAI wprowadzi oficjalne treści dla dorosłych do ChatGPT

    #AI #ChatGPT #generowanieMuzyki #news #OpenAI #prawoAutorskie #przemysłMuzyczny #Sora #Suno #sztucznaInteligencja #Udio

  8. Hehe... ciekawe na który sposób się pani ma w tej historii zapisać... :D @mcienkowska.bsky.social Bo obawiam się, że tego spojrzenia to wymienione organizacje nie trenowały. :D #ozz #prawoAutorskie #opłatyReprograficzne #polityka

    RE: https://bsky.app/profile/did:plc:4npwszhkyx2jmlehwovgmvxp/post/3m3pj3uwlk7l2

  9. Kolejny gigant idzie na wojnę z AI. Warner Bros. Discovery oskarża Midjourney o „bezczelną kradzież”

    Koncern Warner Bros. Discovery złożył pozew przeciwko twórcom popularnego generatora obrazów Midjourney, oskarżając firmę o masowe naruszenie praw autorskich.

    Tym samym dołącza do Disneya i Universal, tworząc zjednoczony front największych studiów filmowych w walce z firmami AI o nieautoryzowane wykorzystywanie ich własności intelektualnej do trenowania modeli.

    Pozew, złożony w sądzie federalnym w Kalifornii, jest bezkompromisowy w swojej treści. „Midjourney uważa, że jest ponad prawem. Sprzedaje komercyjną usługę subskrypcyjną, napędzaną technologią sztucznej inteligencji, która została opracowana przy użyciu nielegalnych kopii dzieł chronionych prawem autorskim Warner Bros. Discovery” – czytamy w treści pozwu.

    Superman, Batman i Królik Bugs jako dowody w sprawie

    W pozwie Warner Bros. Discovery twierdzi, że model biznesowy Midjourney jest „zbudowany na kradzieży” i „bezczelnie” wykorzystuje własność intelektualną koncernu. Jako przykłady podano dziesiątki ikonicznych postaci i franczyz, w tym Supermana, Batmana, Wonder Woman, Flasha, Królika Bugsa, Scooby-Doo czy Atomówki.

    „Sercem naszej działalności jest tworzenie historii i postaci, aby bawić naszych odbiorców, ożywiając wizję i pasję naszych kreatywnych partnerów” – stwierdził rzecznik Warner Bros. Discovery w oświadczeniu. „Midjourney rażąco i celowo narusza dzieła chronione prawem autorskim, a my złożyliśmy ten pozew, aby chronić nasze treści, naszych partnerów i nasze inwestycje”.

    Koncern domaga się odszkodowania w wysokości 150 000 dolarów za każde naruszone dzieło.

    Rosnąca fala pozwów przeciwko firmom AI

    Pozew Warner Bros. Discovery to kolejny etap eskalacji konfliktu prawnego między posiadaczami praw autorskich a twórcami generatywnej AI. Już w czerwcu podobne kroki prawne przeciwko Midjourney podjęły Disney i Universal, których przedstawiciele nazwali platformę „bezdenną studnią plagiatu”.

    Te sprawy sądowe są uważnie obserwowane przez całą branżę technologiczną i kreatywną, ponieważ ich wynik może w fundamentalny sposób ukształtować przyszłość rozwoju sztucznej inteligencji, a także zasady, na jakich modele AI będą mogły być trenowane w przyszłości.

    Midjourney uruchamia swój pierwszy model do generowania wideo z AI: Midjourney V1

    #AI #Batman #copyright #Disney #Midjourney #news #pozew #prawoAutorskie #Superman #sztucznaInteligencja #universal #WarnerBrosDiscovery #własnośćIntelektualna

  10. Rząd chce „podatku od smartfonów”. Za iPhone’a (i nie tylko) w 2026 zapłacimy więcej

    Oczywiście o ile wzbudzający wiele emocji „podatek od smartfonów” wejdzie w życie. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło konsultacje społeczne w sprawie nowelizacji przepisów o opłacie reprograficznej.

    Znowelizowana opłata reprograficzna, potocznie nazywana „podatkiem od smartfonów”, ma objąć nowoczesne urządzenia, takie jak smartfony, tablety czy telewizory. Resort przekonuje, że zmiana nie uderzy w konsumentów, a pozwoli zwiększyć wpływy dla artystów z obecnych 36 mln zł do nawet 150-200 mln zł rocznie.

    Opłata reprograficzna, funkcjonująca w Polsce od 1994 roku, to rodzaj rekompensaty dla twórców za prywatne kopiowanie ich dzieł przez Polaków. Problem w tym, że lista urządzeń nią objętych nie była aktualizowana od 2008 roku i zawiera przestarzałe nośniki, jak kasety VHS, pomijając jednocześnie wszechobecne dziś smartfony. Projekt nowelizacji ma to zmienić, dostosowując prawo do realiów technologicznych.

    Nowe stawki i uproszczony system

    Propozycja resortu kultury zakłada wprowadzenie opłaty w wysokości 1% dla wszystkich nowych kategorii urządzeń, a dla pozostałych jej obniżenie do maksymalnie 2%. Jednocześnie system ma zostać uproszczony – liczba kategorii produktów objętych opłatą ma spaść z 65 do 19. Nowymi regulacjami objęte zostałyby między innymi smartfony z pamięcią powyżej 32 GB, komputery, tablety, telewizory z funkcją nagrywania oraz dyski twarde. Opłata ma być pobierana bezpośrednio od producentów i importerów sprzętu.

    Ministerstwo, chcąc zobrazować skalę obciążenia, podaje przykład: przy średniej cenie smartfona na poziomie 1800 zł, jednorazowa opłata wyniosłaby 18 zł. To, jak zaznacza resort, mniej niż miesięczna subskrypcja w popularnym serwisie streamingowym.

    Ministerstwo uspokaja, ale obawy pozostają

    Najwięcej kontrowersji budzi kwestia ewentualnego przerzucenia kosztów opłaty na klientów końcowych. Wiceszef resortu kultury, Maciej Wróbel, stanowczo temu zaprzecza. „Część sceny politycznej, z uwagi na swoje stosunki z korporacjami, próbuje forsować narrację o przerzuceniu odpowiedzialności na konsumentów. To absurd, usprawiedliwienie i legitymizacja działań, których nie obejmuje rozporządzenie” – stwierdził sekretarz stanu w rozmowie z PAP. Mimo tych zapewnień, w opinii publicznej wciąż żywa jest obawa, że producenci i importerzy wliczą nową daninę w ostateczną cenę urządzeń.

    Niezależnie od tego, jak duża (bądź niewielka) będzie nowa danina, ktoś ją musi zapłacić. Producenci? Tak, bo ich zobliguje nowela, ale ostatecznie zapłacą konsumenci. Szczerze mówiąc nie wiem skąd stanowcze zaprzeczenia wiceszefa resortu, że nowa opłata nie spowoduje przerzucenia kosztu na klientów końcowych.

    Z perspektywy teorii ekonomii i dotychczasowej praktyki rynkowej, znalezienie przykładu podatku pośredniego (czyli nakładanego na producenta lub importera, jak akcyza czy właśnie opłata reprograficzna), który w ogóle nie przełożyłby się na wzrost cen dla konsumenta, jest niezwykle trudne, a zdaniem większości ekonomistów – niemożliwe. Argumentacja ministerstwa, że opłata nie dotknie konsumentów, opiera się na założeniu, że jej koszt w całości zostanie poniesiony przez producentów i importerów. Jednak w gospodarce rynkowej przedsiębiorstwa dążą do utrzymania marży zysku. Wprowadzenie nowej opłaty jest dla nich dodatkowym kosztem prowadzenia działalności, który najczęściej starają się zrekompensować. Zatem deklaracja „ceny nie wzrosną” jest tu albo przejawem naiwności, albo politycznego cynizmu. Ale cóż szkodzi obiecać, prawda?

    #artyści #cenyElektroniki #MaciejWróbel #MinisterstwoKulturyIDziedzictwaNarodowego #MKiDN #news #opłataReprograficzna #podatekOdSmartfonów #prawoAutorskie #smartfony #tablety #twórcy

  11. Kontrabanda Weekend #1

    Jest to pierwsza prasówka, w której przedstawiamy — naszym zdaniem — najciekawsze rzeczy w świecie technologii, które wydarzyły się w zeszłym tygodniu. “Kontrabanda Weekend” jest przynajmniej teraz eksperymentem — dajcie znać, czy chcielibyście otrzymywać takie prasówki raz w tygodniu.

    kontrabanda.net/r/kontrabanda-

    #Apple #AravindSrinivas #BBC #Cyberoszustwa #DonaldTrump #Google #Hypersomnia #Informacje #iOS #KontrabandaWeekend #OtwarteOprogramowanie #Perplexity #PrawoAutorskie #StanyZjednoczone #Steam #TikTok #Valve #WielkaBrytania

  12. BBC zagroziło pozwaniem firmy Perplexity ze względu na niedozwolony sposób wykorzystywania zawartości przez czatbota Perplexity

    Jest to pierwsza sprawa przeds?

    dowa w historii brytyjskiego nadawcy publicznego, wymierzona przeciwko firmie zwi?

    zanej z badaniami nad sztuczn?

    inteligencj?

    .

    kontrabanda.net/r/bbc-perplexi

    #AravindSrinivas #BBC #Informacje #Perplexity #PrawoAutorskie #ProfessionalPublishersAssociation #RynekMedialny #SztucznaInteligencja #WielkaBrytania

  13. Eight Mile Style pozywa Metę Platforms o nielegalne wykorzystanie piosenek wydanych przez ten label w funkcji Reels na Facebooku i Instagramie

    Wytwórnia zasugerowała, że pozew może dotyczyć 243 piosenek, które były dostępne na platformach Mety mimo braku zawiązanej umowy licencyjnej między labelem muzycznym a amerykańskim konglomeratem technologicznym.

    kontrabanda.net/r/eight-mile-s

    #EightMileStyle #Eminem #Facebook #Informacje #Instagram #MetaPlatforms #PostępowaniaSądowe #PrawoAutorskie

  14. Od czytania zgłoszenie złamania prawa autorskiego w #PyNose (oryginalnie przytoczonego w floss.social/@hroncok/11273948) włosy mi na głowie stają (i nóż się w kieszeni otwiera).

    Krótko rzecz ujmując, ktoś wziął cały kod nose (LGPL-2.1) i opublikował jako własne dzieło pod licencją MIT. Przypuszczalnie wziął też kilka łatek nadesłanych przez użytkowników, ale trudno to stwierdzić, bo cała historia zmian jest wyczyszczona ze śladów autorstwa.

    (wszędzie poniżej tłum. własne)

    > Sporo kodu z nose trafiło do pytest (licencja MIT).

    No tak, jeżeli ktoś wziął trochę kodu i zmienił licencję (potencjalnie łamiąc prawo autorskie), to już jest wolna amerykanka, i można wziąć wszystko i zmienić licencję (definitywnie łamiąc prawo autorskie).

    > Jeszcze jedno: GitHub nigdy nie rozpoznawał oryginalnej licencji nose, ponieważ nie pokazuje się ona w informacjach o repozytorium.

    No tak. Jeżeli GitHub nie pokazał licencji, to rzecz jasna kod jest w domenie publicznej!

    > Poczekam, aż członek github.com/nose-devs zażąda zmiany licencji (jeżeli tego chcą).

    No tak, podejście "pozwij mnie".

    github.com/mdmintz/pynose/issu

    #PrawoAutorskie #licencja #Gentoo #Python #WolneOprogramowanie

  15. Pora na ciekawy, hipotetyczny problem z dziedziny praw autorskich.

    Załóżmy, że mamy projekt na otwartej, permisywnej licencji. Ktoś tworzy fork owego projektu i modyfikuje kod, by naprawić jakiś problem. Modyfikacje są dostatecznie złożone, by być objęte prawem autorskim, i ich autor decyduje się na licencję #GPL. Tym samym fork również rozpowszechniony zostaje na licencji GPL. Autor oryginalnego projektu zostaje poinformowany o tym forku, np. komentarzem pod oryginalnym zgłoszeniem błędu.

    Następnie, autorzy oryginalnego projektu wprowadzają bardzo podobne zmiany. Twierdzą, że niezależnie dotarli do tego samego rezultatu, bo to "najbardziej oczywisty" sposób rozwiązania problemu.

    Czy mamy tu do czynienia z łamaniem zasad licencji GPL? A ogólniej rzecz biorąc, czy da się tak "przymuszać" projekty do stawania się wolnym oprogramowaniem? Dawać korporacjom posmakować ich własnych metod? Zmuszać je, by męczyły się, próbując "na czysto" rozwiązać każdy problem?

    #PrawoAutorskie

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.