home.social

#processadowy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #processadowy, aggregated by home.social.

  1. Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

    Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

    Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

    W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

    Zderzenie marek i tajemnice handlowe

    Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

    Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

    Chłodna logika sądu

    W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

    Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

    W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

    Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

    Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

    #AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe
  2. Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

    Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

    Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

    W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

    Zderzenie marek i tajemnice handlowe

    Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

    Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

    Chłodna logika sądu

    W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

    Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

    W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

    Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

    Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

    #AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe
  3. Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

    Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

    Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

    W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

    Zderzenie marek i tajemnice handlowe

    Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

    Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

    Chłodna logika sądu

    W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

    Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

    W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

    Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

    Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

    #AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe
  4. Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

    Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

    Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

    W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

    Zderzenie marek i tajemnice handlowe

    Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

    Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

    Chłodna logika sądu

    W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

    Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

    W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

    Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

    Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

    #AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe
  5. Jony Ive i OpenAI z problemami. Sąd zakazuje używania marki „io” dla ich nowego projektu

    Z uwagą śledzimy poczynania Jony’ego Ive’a po jego odejściu z Apple. Głośna współpraca legendarnego projektanta z Samem Altmanem z OpenAI natrafiła jednak na poważną przeszkodę prawną.

    Amerykański sąd wydał wstępny zakaz używania nazwy „io” dla ich nowej, sprzętowej spółki, stając po stronie firmy iyO. Co więcej, w tle konfliktu pojawiają się oskarżenia o kradzież tajemnic handlowych.

    W ubiegłym roku Sam Altman i Jony Ive ogłosili, że ich firmy połączą siły pod szyldem nowego przedsięwzięcia o nazwie „io”, by tworzyć innowacyjne urządzenia napędzane sztuczną inteligencją. Szybko spotkało się to z reakcją firmy iyO, która złożyła pozew o naruszenie znaków towarowych i uzyskała tymczasowy zakaz zbliżania się (restraining order). To zmusiło OpenAI do błyskawicznego usunięcia wszelkich wzmianek o nowym projekcie z sieci.

    Zderzenie marek i tajemnice handlowe

    Sprawa ma jednak drugie dno. Z dokumentów sądowych wynika, że przedstawiciele iyO i OpenAI kontaktowali się ze sobą na długo przed ogłoszeniem powstania nowej spółki, a mniejsza firma miała nawet prezentować gigantowi dema swoich produktów.

    Podczas gdy OpenAI broni się, twierdząc, że były to jedynie niezamawiane informacje i prośby o inwestycje ze strony iyO, powód rozszerzył swój pozew, wprost oskarżając twórców ChatGPT o kradzież tajemnic handlowych. Dodatkowo firma przedstawiła wyniki badań konsumenckich dowodzące, że zbieżność nazw doprowadziłaby do dezinformacji na rynku, zwłaszcza gdyby OpenAI zdecydowało się na wypuszczenie urządzeń ubieralnych, takich jak inteligentne słuchawki.

    Chłodna logika sądu

    W odpowiedzi prawnicy OpenAI argumentowali, że ich pierwszy wspólny produkt z Ive’em nie będzie urządzeniem ubieralnym. Co więcej, na początku tego roku gigant zadeklarował całkowite porzucenie planów korzystania z nazwy „io” i na tej podstawie wniósł o oddalenie pozwu.

    Sędzia okręgowa Trina Thompson nie dała się jednak przekonać. We wczorajszej decyzji oficjalnie przychyliła się do wniosku iyO o wydanie wstępnego nakazu (preliminary injunction), formalnie blokując OpenAI możliwość korzystania z tej marki. Sędzia punktowała luki w argumentacji giganta, słusznie zauważając, że skoro OpenAI rzekomo nie planuje używać tej nazwy, to nałożony zakaz nie robi im żadnej różnicy, a jednocześnie stanowi niezbędną ochronę dla interesów iyO.

    W uzasadnieniu Thompson podkreśliła również, że mniejsza firma ma duże szanse na ostateczne zwycięstwo w procesie, a ewentualny brak ochrony prawnej mógłby doprowadzić do wyrządzenia jej nieodwracalnych szkód – w tym utraty inwestorów, wyczerpania funduszy i zniszczenia dotychczasowej wartości wypracowanej marki.

    Sprawa wchodzi teraz w kolejną fazę postępowania dowodowego (discovery). Prawnicy obu stron otrzymali sądowy nakaz spotkania się w celu omówienia trwających sporów i mają czas do 29 maja 2026 roku na przedstawienie raportu. Wygląda na to, że tajemniczy, sprzętowy projekt Jony’ego Ive’a i Sama Altmana będzie potrzebował nie tylko genialnego designu, ale przede wszystkim nowej tożsamości.

    Jony Ive i OpenAI łączą siły. Twórcy ChatGPT szykują domowy hub AI z kamerą

    #AI #biznes #IyO #JonyIve #OpenAI #prawo #procesSądowy #SamAltman #sztucznaInteligencja #technologie #znakiTowarowe
  6. Niezwykły ruch w sądzie. Apple żąda tajnych danych od Samsunga

    Amerykański producent iPhone’ów znalazł się w bardzo nietypowej sytuacji. Aby odeprzeć zarzuty rządu USA o stosowanie praktyk monopolistycznych, Apple musi udowodnić, że rynek smartfonów jest pełen silnej rywalizacji. W tym celu firma zawnioskowała o dostęp do wewnętrznych, ściśle tajnych raportów swojego największego konkurenta.

    Wiosną ubiegłego roku Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) oskarżył Apple o wykorzystywanie App Store oraz ograniczeń systemowych do tłamszenia rynkowej rywalizacji. Po nieudanej próbie oddalenia pozwu, sprawa weszła w fazę zbierania dowodów. To właśnie na tym etapie prawnicy z Cupertino postanowili wykonać intrygujący ruch.

    Dokumenty, których amerykański oddział nie chce oddać

    Apple od dłuższego czasu próbowało uzyskać dostęp do rynkowych danych Samsunga za pośrednictwem jego amerykańskiej filii. Samsung Electronics America odmówił jednak współpracy, argumentując, że żądane raporty analityczne i biznesowe znajdują się w wyłącznym posiadaniu głównej centrali w Korei Południowej.

    Firma Tima Cooka nie złożyła jednak broni. Prawnicy Apple złożyli właśnie do sądu wniosek o wydanie oficjalnego listu na mocy Konwencji Haskiej. Ten międzynarodowy mechanizm ma zmusić centralę Samsunga do udostępnienia wewnętrznych analiz biznesowych dotyczących sprzedaży smartfonów, smartwatchy oraz funkcjonowania sklepu Galaxy Store.

    Udowodnić brak monopolu

    Dlaczego Apple tak bardzo zależy na papierach największego rywala? Strategia obrony wydaje się jasna. Firma chce wykorzystać twarde dane Samsunga, aby udowodnić amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości, że rynek urządzeń mobilnych jest niezwykle dynamiczny.

    Wewnętrzne raporty koreańskiego giganta mogłyby pokazać, jak często i jak chętnie użytkownicy przenoszą się między ekosystemami (z iOS na Androida i odwrotnie), oraz udowodnić, że polityka Apple wcale nie ma tak negatywnego wpływu na innych graczy, jak twierdzi Departament Sprawiedliwości. W dokumencie złożonym w sądzie firma przekonuje, że żądanie jest „odpowiednio precyzyjne” i nie ma innej, alternatywnej drogi na pozyskanie tych niezwykle ważnych dla sprawy informacji.

    Teraz piłka leży po stronie sądu w USA oraz południowokoreańskich władz. Nawet jeśli amerykański sędzia podpisze wniosek, organy w Seulu mogą odmówić jego wykonania, a sam Samsung z pewnością znajdzie luki w lokalnym prawie, by chronić swoje najcenniejsze tajemnice handlowe przed wzrokiem inżynierów z Cupertino.

    Apple Arcade potrzebuje funkcji „zawsze zezwalaj” – oddzielnej od App Store

    #AppStore #Apple #DepartamentSprawiedliwościUSA #GalaxyStore #iPhone #Monopol #procesSądowy #rynekSmartfonów #Samsung
  7. Wojna o Apple Watch trwa. Sąd nakazuje Apple zapłacić Masimo 634 miliony dolarów

    Koniec kolejnej rundy w głośnej wojnie patentowej między Apple a Masimo. Jak donosi TechCrunch, federalna ława przysięgłych w Kalifornii orzekła, że Apple musi zapłacić firmie Masimo 634 miliony dolarów za naruszenie patentu dotyczącego technologii monitorowania tlenu we krwi.

    Sąd uznał, że funkcje Apple Watch – w szczególności „tryb treningu” i „powiadomienia o tętnie” – naruszały patent Masimo.

    Apple zapowiada apelację i atakuje Masimo

    Masimo nazwało to „znaczącym zwycięstwem” w ochronie swoich innowacji. Apple jest w ostrej kontrze. Rzecznik firmy zapowiedział apelację, twierdząc, że wyrok jest „sprzeczny z faktami”.

    W oświadczeniu Apple atakuje Masimo, twierdząc, że jest to „firma produkująca urządzenia medyczne, która nie sprzedaje żadnych produktów konsumentom”. Apple dodaje, że patent, którego dotyczy sprawa, wygasł w 2022 roku i dotyczył „historycznej technologii monitorowania pacjentów sprzed dekad”.

    Najnowszy rozdział w długiej sadze

    To orzeczenie to kolejny rozdział w sadze, którą śledzimy na iMagazine.pl od lat. Przypomnijmy, że to Masimo doprowadziło w 2023 roku do zakazu importu Apple Watchy z pomiarem oksydacji do USA (decyzja ITC), co zmusiło Apple do wyłączenia tej funkcji w USA, a następnie wprowadzenia obejścia (obliczenia na iPhonie).

    Ta kwota jest miażdżąca, zwłaszcza w porównaniu do 250 dolarów (słownie: dwieście pięćdziesiąt dolarów), które Apple wygrało od Masimo w kontrpozwie o naruszenie patentów na design.

    Apple blokuje funkcję pomiary tlenu we krwi w Apple Watch na terenie USA

    #634MilionyDolarow #apple #appleWatch #masimo #news #patent #procesSadowy #pulsoksymetr