home.social

#rynek — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #rynek, aggregated by home.social.

  1. Zachwyca mnie ten stary, tani obiektyw za 250 zł. Niby nic wielkiego, a jednak jego rysunek jest pięknie ostry i szczegółowy. Na zdjęciu macie rynek miejski - podobno to najmniejszy rynek w Polsce - tak gdzieś kiedyś wyczytałem, ale nie zaręczam.

    A teraz zdradzę skąd wiem który warto kupić - po prostu pytam chataGPT. Mówię mu czego chcę, pokazuję swoje fotki i kombinujemy. On zna mój sprzęt, moje oko, wie o każdym obiektywie, sprawdza czy mam coś podobnego żeby dobrać jak najlepiej. I to się fajnie sprawdza. Doskonale podpowiada czego szukać.

    Piotrków Trybunalski - Polska 2026

    Lens - Hexanon 40 mm

    #foto
    #fotografia
    #photo
    #photography
    #streetphotography
    #nikon
    #nikonZF
    #hexanon
    #piotrkow
    #rynek

  2. Zachwyca mnie ten stary, tani obiektyw za 250 zł. Niby nic wielkiego, a jednak jego rysunek jest pięknie ostry i szczegółowy. Na zdjęciu macie rynek miejski - podobno to najmniejszy rynek w Polsce - tak gdzieś kiedyś wyczytałem, ale nie zaręczam.

    A teraz zdradzę skąd wiem który warto kupić - po prostu pytam chataGPT. Mówię mu czego chcę, pokazuję swoje fotki i kombinujemy. On zna mój sprzęt, moje oko, wie o każdym obiektywie, sprawdza czy mam coś podobnego żeby dobrać jak najlepiej. I to się fajnie sprawdza. Doskonale podpowiada czego szukać.

    Piotrków Trybunalski - Polska 2026

    Lens - Hexanon 40 mm

    #foto
    #fotografia
    #photo
    #photography
    #streetphotography
    #nikon
    #nikonZF
    #hexanon
    #piotrkow
    #rynek

  3. Opadł kurz po premierze TikTok Shop w Polsce. Czas na pierwsze, chłodne wnioski

    Od 15 czerwca polski internet żyje wielką rewolucją – TikTok Shop oficjalnie ruszył nad Wisłą.

    Przez ostatnie kilkadziesiąt godzin sieć zalała fala nagłówków wieszczących rychły upadek tradycyjnych e-sklepów i koniec dominacji Allegro. Emocje powoli jednak opadają, więc to idealny moment na chłodną analizę. Sprawdzamy, z czym tak naprawdę mamy do czynienia, kto na wejściu chińskiego giganta do działki e-commerce realnie zyska, a kto powinien zacząć się martwić.

    Polska stała się jednym z kluczowych rynków w tegorocznej europejskiej ofensywie TikToka. O skali zjawiska, jakim jest tamtejsze discovery e-commerce (zakupy napędzane inspiracją), najlepiej świadczą liczby: pod samym hashtagiem #TikTokMadeMeBuyIt opublikowano już ponad 34 miliony filmów. Badania pokazują, że co drugi użytkownik poznaje na tej platformie nowe marki.

    Chiński gigant świetnie odrobił też pracę domową z lokalnego podwórka. Skrócił proces zakupowy do minimum (kupujemy bezpośrednio z poziomu filmu lub transmisji LIVE), wdrożył płatności Blikiem i zintegrował logistykę z InPostem czy DPD, obiecując dostawy w 4 dni. Sprzedawców (na start weszły m.in. Modivo czy L’Oréal) kusi z kolei agresywną promocją: przez pierwsze 90 dni zapłacą oni zaledwie 2% prowizji, zamiast standardowych 9% (lub 7% w przypadku elektroniki). Brzmi jak przepis na rynkową dominację? Tak, ale eksperci studzą emocje.

    Tradycyjny e-commerce nie umrze (jeszcze nie teraz)

    Czy to oznacza, że tradycyjne sklepy i marketplace’y mogą zwijać manatki? Dawid Biskupski, Partner Manager Poland z firmy Luigi’s Box, wskazuje na przykład Wielkiej Brytanii, gdzie TikTok Shop działa od 2021 roku. Choć platforma urosła tam do niebotycznych rozmiarów (skupiając setki tysięcy sprzedawców), zakupy przez social commerce wciąż pozostają jedynie wycinkiem całego rynku online. Tradycyjni gracze nie zamykają swoich biznesów – po prostu dodają TikToka jako kolejny kanał sprzedaży.

    Realne zagrożenie dla rodzimego biznesu jest znacznie bardziej subtelne i wielowymiarowe. Opierając swój biznes wyłącznie na TikToku, sprzedawca uzależnia się od kapryśnego algorytmu, musi dzielić się marżą i – co najgroźniejsze – traci bezpośrednią relację ze swoim klientem, stając się jedynie anonimowym dostawcą towaru dla cudzej publiczności.

    Algorytmy na ławie oskarżonych. TikTok i YouTube pod ostrzałem za narażanie dzieci

    Darmowy popyt, którego możesz nie zrozumieć

    Najciekawszy wniosek z analizy rynkowej dotyczy samej intencji zakupowej. TikTok generuje gigantyczny, impulsywny popyt, ale robi to we własnym slangu – posługując się nazwami internetowych trendów i hasłami wykreowanymi przez twórców (którzy zresztą teraz, dzięki nowej sieci afiliacyjnej platformy, będą dostawać prowizję za naganianie klientów).

    Znaczna część tego rozgrzanego przez TikToka popytu i tak ostatecznie wyląduje w tradycyjnych wyszukiwarkach e-sklepów. „Jeśli sklep tego języka nie rozumie i na zapamiętaną z wideo frazę zwraca zero wyników, traci klienta, którego TikTok rozgrzał za darmo” – punktuje Biskupski.

    Kto zyska, a kto zostanie w tyle?

    Wejście TikTok Shop trwale zmieni początek naszej ścieżki zakupowej. Odkrywanie produktów staje się impulsywne, podsuwane przez algorytm. Paradoksalnie, to świetna wiadomość dla małych, „garażowych” marek z branży fashion czy beauty. Algorytm TikToka nagradza bowiem kreatywność i ciekawą treść, a nie wielkość budżetu reklamowego, pozwalając im konkurować z gigantami jak równy z równym.

    Kto w takim razie straci najwięcej?

    • Firmy opierające się tylko na niskiej cenie i widoczności – bo tę widoczność TikTok właśnie w całości przeniósł do siebie.
    • Marki o bardzo niskiej marży – których po doliczeniu standardowej prowizji platformy po prostu nie będzie stać na ten kanał sprzedaży.
    • Sklepy z przestarzałymi wyszukiwarkami – które nie potrafią wyłapać „tiktokowych” trendów i fraz, gubiąc gotowych na zakup klientów na własnej stronie.

    Wnioski po starcie nowej platformy są jasne. Za rok nie wygrają wcale ci, którzy sprzedadzą w aplikacji najwięcej. Prawdziwymi zwycięzcami w nowej erze e-commerce zostaną ci, którzy potrafią pożyczoną z TikToka uwagę przekuć w lojalnego, powracającego bezpośrednio do ich sklepu klienta.

    #analiza #biznes #eCommerce #marketing #rynek #socialMedia #technologie #TikTok #trendy #zakupyOnline
  4. Opadł kurz po premierze TikTok Shop w Polsce. Czas na pierwsze, chłodne wnioski

    Od 15 czerwca polski internet żyje wielką rewolucją – TikTok Shop oficjalnie ruszył nad Wisłą.

    Przez ostatnie kilkadziesiąt godzin sieć zalała fala nagłówków wieszczących rychły upadek tradycyjnych e-sklepów i koniec dominacji Allegro. Emocje powoli jednak opadają, więc to idealny moment na chłodną analizę. Sprawdzamy, z czym tak naprawdę mamy do czynienia, kto na wejściu chińskiego giganta do działki e-commerce realnie zyska, a kto powinien zacząć się martwić.

    Polska stała się jednym z kluczowych rynków w tegorocznej europejskiej ofensywie TikToka. O skali zjawiska, jakim jest tamtejsze discovery e-commerce (zakupy napędzane inspiracją), najlepiej świadczą liczby: pod samym hashtagiem #TikTokMadeMeBuyIt opublikowano już ponad 34 miliony filmów. Badania pokazują, że co drugi użytkownik poznaje na tej platformie nowe marki.

    Chiński gigant świetnie odrobił też pracę domową z lokalnego podwórka. Skrócił proces zakupowy do minimum (kupujemy bezpośrednio z poziomu filmu lub transmisji LIVE), wdrożył płatności Blikiem i zintegrował logistykę z InPostem czy DPD, obiecując dostawy w 4 dni. Sprzedawców (na start weszły m.in. Modivo czy L’Oréal) kusi z kolei agresywną promocją: przez pierwsze 90 dni zapłacą oni zaledwie 2% prowizji, zamiast standardowych 9% (lub 7% w przypadku elektroniki). Brzmi jak przepis na rynkową dominację? Tak, ale eksperci studzą emocje.

    Tradycyjny e-commerce nie umrze (jeszcze nie teraz)

    Czy to oznacza, że tradycyjne sklepy i marketplace’y mogą zwijać manatki? Dawid Biskupski, Partner Manager Poland z firmy Luigi’s Box, wskazuje na przykład Wielkiej Brytanii, gdzie TikTok Shop działa od 2021 roku. Choć platforma urosła tam do niebotycznych rozmiarów (skupiając setki tysięcy sprzedawców), zakupy przez social commerce wciąż pozostają jedynie wycinkiem całego rynku online. Tradycyjni gracze nie zamykają swoich biznesów – po prostu dodają TikToka jako kolejny kanał sprzedaży.

    Realne zagrożenie dla rodzimego biznesu jest znacznie bardziej subtelne i wielowymiarowe. Opierając swój biznes wyłącznie na TikToku, sprzedawca uzależnia się od kapryśnego algorytmu, musi dzielić się marżą i – co najgroźniejsze – traci bezpośrednią relację ze swoim klientem, stając się jedynie anonimowym dostawcą towaru dla cudzej publiczności.

    Algorytmy na ławie oskarżonych. TikTok i YouTube pod ostrzałem za narażanie dzieci

    Darmowy popyt, którego możesz nie zrozumieć

    Najciekawszy wniosek z analizy rynkowej dotyczy samej intencji zakupowej. TikTok generuje gigantyczny, impulsywny popyt, ale robi to we własnym slangu – posługując się nazwami internetowych trendów i hasłami wykreowanymi przez twórców (którzy zresztą teraz, dzięki nowej sieci afiliacyjnej platformy, będą dostawać prowizję za naganianie klientów).

    Znaczna część tego rozgrzanego przez TikToka popytu i tak ostatecznie wyląduje w tradycyjnych wyszukiwarkach e-sklepów. „Jeśli sklep tego języka nie rozumie i na zapamiętaną z wideo frazę zwraca zero wyników, traci klienta, którego TikTok rozgrzał za darmo” – punktuje Biskupski.

    Kto zyska, a kto zostanie w tyle?

    Wejście TikTok Shop trwale zmieni początek naszej ścieżki zakupowej. Odkrywanie produktów staje się impulsywne, podsuwane przez algorytm. Paradoksalnie, to świetna wiadomość dla małych, „garażowych” marek z branży fashion czy beauty. Algorytm TikToka nagradza bowiem kreatywność i ciekawą treść, a nie wielkość budżetu reklamowego, pozwalając im konkurować z gigantami jak równy z równym.

    Kto w takim razie straci najwięcej?

    • Firmy opierające się tylko na niskiej cenie i widoczności – bo tę widoczność TikTok właśnie w całości przeniósł do siebie.
    • Marki o bardzo niskiej marży – których po doliczeniu standardowej prowizji platformy po prostu nie będzie stać na ten kanał sprzedaży.
    • Sklepy z przestarzałymi wyszukiwarkami – które nie potrafią wyłapać „tiktokowych” trendów i fraz, gubiąc gotowych na zakup klientów na własnej stronie.

    Wnioski po starcie nowej platformy są jasne. Za rok nie wygrają wcale ci, którzy sprzedadzą w aplikacji najwięcej. Prawdziwymi zwycięzcami w nowej erze e-commerce zostaną ci, którzy potrafią pożyczoną z TikToka uwagę przekuć w lojalnego, powracającego bezpośrednio do ich sklepu klienta.

    #analiza #biznes #eCommerce #marketing #rynek #socialMedia #technologie #TikTok #trendy #zakupyOnline
  5. NIOC jest podmiotem zależnym Gwardii Strażników Rewolucji Islamskiej — tak orzekł amerykański Departament Skarbu w 2012 roku.

    Struktura własności stanowi w tym względzie mechanizm transmisji między geopolityką, rynkami surowców i bezpieczeństwem międzynarodowym.

    #Iran #ropa #surowce #bezpieczeństwo #spółka #kontrola #nadzór #prawo #islam #Chiny #polityka #transakcja #handel #eksport #ryzyko #rynek #energetyka #przemysł #UE

  6. NIOC jest podmiotem zależnym Gwardii Strażników Rewolucji Islamskiej — tak orzekł amerykański Departament Skarbu w 2012 roku.

    Struktura własności stanowi w tym względzie mechanizm transmisji między geopolityką, rynkami surowców i bezpieczeństwem międzynarodowym.

    #Iran #ropa #surowce #bezpieczeństwo #spółka #kontrola #nadzór #prawo #islam #Chiny #polityka #transakcja #handel #eksport #ryzyko #rynek #energetyka #przemysł #UE

  7. Rola Iranu w światowym rynku paliwowo-surowcowym

    1. Iran produkuje 4,5% światowej ropy naftowej.

    2. South Pars = największe pole gazowe na Ziemi.

    3. Iran jest siódmym producentem miedzi na świecie.

    4. 89% irańskiej ropy trafia do Chin

    5. Iran posiada kluczowe weto w Cieśninie Ormuz.

    #Iran #Chiny #Ormuz #cieśnina #paliwa #surowce #rynek #geopolityka #strategia #metale #sojusze #dostawy #handel #bezpieczeństwo #biznes #wojna #konflikt #lit #UE #ZEA #dane

  8. Rola Iranu w światowym rynku paliwowo-surowcowym

    1. Iran produkuje 4,5% światowej ropy naftowej.

    2. South Pars = największe pole gazowe na Ziemi.

    3. Iran jest siódmym producentem miedzi na świecie.

    4. 89% irańskiej ropy trafia do Chin

    5. Iran posiada kluczowe weto w Cieśninie Ormuz.

    #Iran #Chiny #Ormuz #cieśnina #paliwa #surowce #rynek #geopolityka #strategia #metale #sojusze #dostawy #handel #bezpieczeństwo #biznes #wojna #konflikt #lit #UE #ZEA #dane

  9. Stoi obok mnie serwer z 32GB RAM DDR5.

    Czy jestem bogaty?🤔

    Sprzedawać już, czy jeszcze poczekać ;)

    #AskFedi co myślicie fedisie i osoby fedisiowe?🤔 😉

    #AI #RAM #rynek #kapitalizm

  10. Stoi obok mnie serwer z 32GB RAM DDR5.

    Czy jestem bogaty?🤔

    Sprzedawać już, czy jeszcze poczekać ;)

    #AskFedi co myślicie fedisie i osoby fedisiowe?🤔 😉

    #AI #RAM #rynek #kapitalizm

  11. Rynek pamięci DRAM w 2024 roku. Kingston z 66% udziału, konkurencja daleko w tyle

    Firma analityczna TrendForce opublikowała najnowszy ranking dostawców modułów pamięci DRAM, podsumowujący 2024 rok.

    Z raportu wynika, że Kingston Technology po raz 22. z rzędu (!) utrzymał pozycję światowego lidera, kontrolując aż 66% rynku. Przewaga nad resztą stawki jest olbrzymia – drugi w zestawieniu producent odpowiada za zaledwie 5% sprzedaży.

    Kingston IronKey D500S z certyfikatem FIPS 140-3. To pierwszy taki pendrive na świecie

    Zgodnie z danymi TrendForce, Kingston nieprzerwanie od 22 lat jest największym dostawcą modułów DRAM na świecie. Udział rynkowy firmy w 2024 roku wyniósł 66%, co plasuje ją na pierwszym miejscu w rankingu opartym na przychodach. Dla porównania, firma ADATA Technology, która zajęła drugą pozycję, osiągnęła 5% udziału w rynku, a znajdujące się na trzecim i czwartym miejscu Kimtigo i Team Group po 4%. Łącznie pięciu największych producentów odpowiadało za 81% całej sprzedaży.

    Raport wskazuje również na ogólną kondycję rynku. Po spadku w 2022 roku, sprzedaż modułów DRAM w 2023 wzrosła o 7% rok do roku. W drugiej połowie 2024 roku dynamika jednak osłabła z powodu słabszego popytu konsumenckiego, na co wpłynęły rosnące ceny modułów. Analitycy TrendForce zwracają uwagę na strategiczną zmianę u dostawców, którzy pod koniec 2023 roku zaczęli priorytetowo traktować produkcję pamięci o wysokiej przepustowości (HBM) oraz modułów DDR5 dla serwerów. Ograniczyło to dostępność innych typów DRAM, co przełożyło się na wzrost ich cen.

    Kingston NV3 – nowy, szybki dysk SSD w kompaktowym formacie M.2 2230

    Kingston w 2024 roku kontynuował także rozwój swojej oferty produktowej. Firma wprowadziła na rynek limitowaną edycję pamięci Kingston FURY Renegade DDR5 RGB, inspirowaną stylistyką samochodów wyścigowych, a także moduły CUDIMM kompatybilne z nowym chipsetem Intela z serii 800 (znanym wcześniej pod nazwą kodową Arrow Lake). Nowe pamięci oferują prędkość do 8000 MT/s i spory potencjał podkręcania.

    Utrzymanie dominującej pozycji na rynku przez ponad dwie dekady świadczy o silnej i stabilnej pozycji firmy Kingston w branży komponentów komputerowych. Tak znacząca przewaga nad konkurencją pokazuje, że marka pozostaje pierwszym wyborem dla dużej części globalnych konsumentów i firm.

    Czy 32 GB RAM to nowy standard dla graczy? Kingston analizuje rosnące potrzeby

    #DDR5 #DRAM #FURY #hardware #kingston #KomponentyPC #news #pamięćRAM #rynek #TrendForce #udziałWRynku

  12. Rynek pamięci DRAM w 2024 roku. Kingston z 66% udziału, konkurencja daleko w tyle

    Firma analityczna TrendForce opublikowała najnowszy ranking dostawców modułów pamięci DRAM, podsumowujący 2024 rok.

    Z raportu wynika, że Kingston Technology po raz 22. z rzędu (!) utrzymał pozycję światowego lidera, kontrolując aż 66% rynku. Przewaga nad resztą stawki jest olbrzymia – drugi w zestawieniu producent odpowiada za zaledwie 5% sprzedaży.

    Kingston IronKey D500S z certyfikatem FIPS 140-3. To pierwszy taki pendrive na świecie

    Zgodnie z danymi TrendForce, Kingston nieprzerwanie od 22 lat jest największym dostawcą modułów DRAM na świecie. Udział rynkowy firmy w 2024 roku wyniósł 66%, co plasuje ją na pierwszym miejscu w rankingu opartym na przychodach. Dla porównania, firma ADATA Technology, która zajęła drugą pozycję, osiągnęła 5% udziału w rynku, a znajdujące się na trzecim i czwartym miejscu Kimtigo i Team Group po 4%. Łącznie pięciu największych producentów odpowiadało za 81% całej sprzedaży.

    Raport wskazuje również na ogólną kondycję rynku. Po spadku w 2022 roku, sprzedaż modułów DRAM w 2023 wzrosła o 7% rok do roku. W drugiej połowie 2024 roku dynamika jednak osłabła z powodu słabszego popytu konsumenckiego, na co wpłynęły rosnące ceny modułów. Analitycy TrendForce zwracają uwagę na strategiczną zmianę u dostawców, którzy pod koniec 2023 roku zaczęli priorytetowo traktować produkcję pamięci o wysokiej przepustowości (HBM) oraz modułów DDR5 dla serwerów. Ograniczyło to dostępność innych typów DRAM, co przełożyło się na wzrost ich cen.

    Kingston NV3 – nowy, szybki dysk SSD w kompaktowym formacie M.2 2230

    Kingston w 2024 roku kontynuował także rozwój swojej oferty produktowej. Firma wprowadziła na rynek limitowaną edycję pamięci Kingston FURY Renegade DDR5 RGB, inspirowaną stylistyką samochodów wyścigowych, a także moduły CUDIMM kompatybilne z nowym chipsetem Intela z serii 800 (znanym wcześniej pod nazwą kodową Arrow Lake). Nowe pamięci oferują prędkość do 8000 MT/s i spory potencjał podkręcania.

    Utrzymanie dominującej pozycji na rynku przez ponad dwie dekady świadczy o silnej i stabilnej pozycji firmy Kingston w branży komponentów komputerowych. Tak znacząca przewaga nad konkurencją pokazuje, że marka pozostaje pierwszym wyborem dla dużej części globalnych konsumentów i firm.

    Czy 32 GB RAM to nowy standard dla graczy? Kingston analizuje rosnące potrzeby

    #DDR5 #DRAM #FURY #hardware #kingston #KomponentyPC #news #pamięćRAM #rynek #TrendForce #udziałWRynku

  13. iPhone Air sprzedaje się słabiej niż oczekiwano? Nietypowy start nowego modelu

    Minął prawie tydzień od rozpoczęcia przedsprzedaży najnowszych iPhone’ów, a w mediach technologicznych pojawiły się zaskakujące doniesienia.

    Podczas gdy większość nowych modeli iPhone’a 17, Pro i Pro Max ma już wydłużone terminy dostawy, supercienki iPhone Air wciąż jest dostępny „od ręki”. Czy to oznacza, że pierwszy tak smukły smartfon Apple nie jest hitem przedsprzedaży?

    iPhone Air był jednym z najbardziej intrygujących debiutów podczas tegorocznej prezentacji Apple. Firma poświęciła mu sporo uwagi, podkreślając jego rewolucyjny, niezwykle smukły design. Spekulacje dotyczące potencjalnie mniejszej baterii i niepewności co do popytu sprawiły, że Apple miało przeznaczyć na jego produkcję zaledwie 10% całkowitych mocy produkcyjnych iPhone’ów. Standardowy iPhone 17 miał stanowić 25%, iPhone 17 Pro również 25%, a iPhone 17 Pro Max aż 40% produkcji.

    Wcześniejsze przecieki sugerowały, że cienki profil iPhone’a Air może wiązać się ze znacznym kompromisem w kwestii baterii. Szacowano, że jedynie 60-70% użytkowników iPhone’a Air będzie w stanie wytrzymać cały dzień bez ładowania, w porównaniu do 80-90% dla innych modeli.

    Pomimo początkowo pozytywnego odbioru i intensywnych działań marketingowych Apple (w tym słynnego „testu zginania” przeprowadzonego przez Grega Joswiaka, wiceprezesa Apple ds. marketingu), dane z przedsprzedaży wskazują na coś innego. Cztery dni po otwarciu okna przedsprzedażowego iPhone Air był nadal dostępny z dostawą w dniu premiery we wszystkich konfiguracjach kolorystycznych i pojemnościowych, z wyjątkiem wariantu 512 GB w kolorze Cloud White, którego dostawa wydłużyła się do 2-3 tygodni.

    iPhone Air przeszedł test wytrzymałości – Apple pokazuje odporność na wyginanie

    Dla porównania, wiele wariantów iPhone’a 17, iPhone’a 17 Pro i iPhone’a 17 Pro Max osiągnęło ten sam 2-3 tygodniowy okres oczekiwania w ciągu zaledwie kilku minut od rozpoczęcia przedsprzedaży, a niektóre modele są obecnie dostępne dopiero pod koniec października.

    Czy to oznacza porażkę? Jest za wcześnie, by to stwierdzić. Możliwych przyczyn wolniejszej przedsprzedaży iPhone’a Air może być wiele. Użytkownicy mogą czekać na recenzje, aby upewnić się, że kompromisy (głównie bateria) nie są tak poważne, jak sugerowali niektórzy krytycy. Być może wielu potencjalnych klientów chce najpierw wziąć iPhone’a Air do ręki, zanim zdecyduje się na zakup. Niewykluczone, że sytuacja odwróci się po premierze, a iPhone Air stanie się trudnym do zdobycia modelem.

    Jednak niemal tydzień po rozpoczęciu przedsprzedaży, wydaje się, że to jedna z rzadkich sytuacji, kiedy zdobycie nowego iPhone’a w dniu premiery jest łatwiejsze niż zazwyczaj. Czy to zły znak dla Apple? Najbliższe tygodnie z pewnością przyniosą odpowiedź.

    Gdy liczą się milimetry: porównujemy najsmuklejsze hity roku – iPhone Air kontra Samsung S25 Edge

    #Apple #bateria #design #iPhone17 #iPhoneAir #news #przedsprzedaż #rynek #smartfon

  14. iPhone Air sprzedaje się słabiej niż oczekiwano? Nietypowy start nowego modelu

    Minął prawie tydzień od rozpoczęcia przedsprzedaży najnowszych iPhone’ów, a w mediach technologicznych pojawiły się zaskakujące doniesienia.

    Podczas gdy większość nowych modeli iPhone’a 17, Pro i Pro Max ma już wydłużone terminy dostawy, supercienki iPhone Air wciąż jest dostępny „od ręki”. Czy to oznacza, że pierwszy tak smukły smartfon Apple nie jest hitem przedsprzedaży?

    iPhone Air był jednym z najbardziej intrygujących debiutów podczas tegorocznej prezentacji Apple. Firma poświęciła mu sporo uwagi, podkreślając jego rewolucyjny, niezwykle smukły design. Spekulacje dotyczące potencjalnie mniejszej baterii i niepewności co do popytu sprawiły, że Apple miało przeznaczyć na jego produkcję zaledwie 10% całkowitych mocy produkcyjnych iPhone’ów. Standardowy iPhone 17 miał stanowić 25%, iPhone 17 Pro również 25%, a iPhone 17 Pro Max aż 40% produkcji.

    Wcześniejsze przecieki sugerowały, że cienki profil iPhone’a Air może wiązać się ze znacznym kompromisem w kwestii baterii. Szacowano, że jedynie 60-70% użytkowników iPhone’a Air będzie w stanie wytrzymać cały dzień bez ładowania, w porównaniu do 80-90% dla innych modeli.

    Pomimo początkowo pozytywnego odbioru i intensywnych działań marketingowych Apple (w tym słynnego „testu zginania” przeprowadzonego przez Grega Joswiaka, wiceprezesa Apple ds. marketingu), dane z przedsprzedaży wskazują na coś innego. Cztery dni po otwarciu okna przedsprzedażowego iPhone Air był nadal dostępny z dostawą w dniu premiery we wszystkich konfiguracjach kolorystycznych i pojemnościowych, z wyjątkiem wariantu 512 GB w kolorze Cloud White, którego dostawa wydłużyła się do 2-3 tygodni.

    iPhone Air przeszedł test wytrzymałości – Apple pokazuje odporność na wyginanie

    Dla porównania, wiele wariantów iPhone’a 17, iPhone’a 17 Pro i iPhone’a 17 Pro Max osiągnęło ten sam 2-3 tygodniowy okres oczekiwania w ciągu zaledwie kilku minut od rozpoczęcia przedsprzedaży, a niektóre modele są obecnie dostępne dopiero pod koniec października.

    Czy to oznacza porażkę? Jest za wcześnie, by to stwierdzić. Możliwych przyczyn wolniejszej przedsprzedaży iPhone’a Air może być wiele. Użytkownicy mogą czekać na recenzje, aby upewnić się, że kompromisy (głównie bateria) nie są tak poważne, jak sugerowali niektórzy krytycy. Być może wielu potencjalnych klientów chce najpierw wziąć iPhone’a Air do ręki, zanim zdecyduje się na zakup. Niewykluczone, że sytuacja odwróci się po premierze, a iPhone Air stanie się trudnym do zdobycia modelem.

    Jednak niemal tydzień po rozpoczęciu przedsprzedaży, wydaje się, że to jedna z rzadkich sytuacji, kiedy zdobycie nowego iPhone’a w dniu premiery jest łatwiejsze niż zazwyczaj. Czy to zły znak dla Apple? Najbliższe tygodnie z pewnością przyniosą odpowiedź.

    Gdy liczą się milimetry: porównujemy najsmuklejsze hity roku – iPhone Air kontra Samsung S25 Edge

    #Apple #bateria #design #iPhone17 #iPhoneAir #news #przedsprzedaż #rynek #smartfon

  15. Huawei umacnia pozycję lidera na rynku wearables. Wyprzedza Xiaomi i Apple

    Według najnowszego raportu agencji analitycznej IDC, Huawei w drugim kwartale 2025 roku ponownie został globalnym liderem dostaw na rynku urządzeń noszonych.

    Firma nie tylko odnotowała wzrost dostaw o 11,7% rok do roku, ale również utrzymała pierwszą pozycję drugi kwartał z rzędu, dystansując największych konkurentów.

    W okresie od kwietnia do czerwca 2025 roku Huawei dostarczył na światowe rynki 9,9 miliona urządzeń typu wearables, co przełożyło się na udział w rynku na poziomie 20,2%. Dla porównania, w analogicznym okresie 2024 roku było to 8,9 miliona sztuk. Choć udział procentowy nieznacznie spadł z 20,3%, firma zanotowała wyraźny wzrost wolumenu dostaw. Całkowity rynek urządzeń noszonych urósł w tym czasie o 12,3%.

    Na drugiej pozycji w zestawieniu IDC uplasowało się Xiaomi, które dostarczyło 9,5 miliona urządzeń, zdobywając 19,3% rynku i notując imponujący wzrost o 61% rok do roku. Podium zamyka Apple z dostawami na poziomie 7,4 miliona sztuk (15% udziału) i wzrostem o 28,8%. Czwartą pozycję zajął Samsung, który jako jedyny w czołówce zanotował spadek dostaw o 2,1% (3,2 miliona urządzeń i 6,5% udziału w rynku).

    Huawei kusi promocjami na powrót do szkoły. Spore rabaty na laptopy, smartfony i tablet

    Kluczem do sukcesu Huawei jest zróżnicowane portfolio produktów, skierowane do szerokiej grupy odbiorców. W drugim kwartale firma wprowadziła na rynek nowe serie smartwatchy: HUAWEI WATCH FIT 4 oraz HUAWEI WATCH 5. Seria FIT została wzbogacona o wariant Pro z trwalszymi materiałami i funkcją analizy EKG, natomiast WATCH 5 to pierwszy flagowy zegarek marki z obsługą eSIM, dostępny w dwóch rozmiarach koperty.

    Firma zapowiedziała już kolejne nowości. Podczas wydarzenia „Ride the Wind”, które odbędzie się 19 września w Paryżu, zaprezentowane zostaną nowe generacje cenionych serii: HUAWEI WATCH Ultimate 2 oraz HUAWEI WATCH GT 6.

    Huawei Watch D2 w nowym kolorze. Zegarek zyska też funkcję analizy fali tętna

    #Apple #huawei #HuaweiWatch5 #HuaweiWatchFit4 #IDC #news #raport #rynek #smartwatche #wearables #xiaomi

  16. Huawei umacnia pozycję lidera na rynku wearables. Wyprzedza Xiaomi i Apple

    Według najnowszego raportu agencji analitycznej IDC, Huawei w drugim kwartale 2025 roku ponownie został globalnym liderem dostaw na rynku urządzeń noszonych.

    Firma nie tylko odnotowała wzrost dostaw o 11,7% rok do roku, ale również utrzymała pierwszą pozycję drugi kwartał z rzędu, dystansując największych konkurentów.

    W okresie od kwietnia do czerwca 2025 roku Huawei dostarczył na światowe rynki 9,9 miliona urządzeń typu wearables, co przełożyło się na udział w rynku na poziomie 20,2%. Dla porównania, w analogicznym okresie 2024 roku było to 8,9 miliona sztuk. Choć udział procentowy nieznacznie spadł z 20,3%, firma zanotowała wyraźny wzrost wolumenu dostaw. Całkowity rynek urządzeń noszonych urósł w tym czasie o 12,3%.

    Na drugiej pozycji w zestawieniu IDC uplasowało się Xiaomi, które dostarczyło 9,5 miliona urządzeń, zdobywając 19,3% rynku i notując imponujący wzrost o 61% rok do roku. Podium zamyka Apple z dostawami na poziomie 7,4 miliona sztuk (15% udziału) i wzrostem o 28,8%. Czwartą pozycję zajął Samsung, który jako jedyny w czołówce zanotował spadek dostaw o 2,1% (3,2 miliona urządzeń i 6,5% udziału w rynku).

    Huawei kusi promocjami na powrót do szkoły. Spore rabaty na laptopy, smartfony i tablet

    Kluczem do sukcesu Huawei jest zróżnicowane portfolio produktów, skierowane do szerokiej grupy odbiorców. W drugim kwartale firma wprowadziła na rynek nowe serie smartwatchy: HUAWEI WATCH FIT 4 oraz HUAWEI WATCH 5. Seria FIT została wzbogacona o wariant Pro z trwalszymi materiałami i funkcją analizy EKG, natomiast WATCH 5 to pierwszy flagowy zegarek marki z obsługą eSIM, dostępny w dwóch rozmiarach koperty.

    Firma zapowiedziała już kolejne nowości. Podczas wydarzenia „Ride the Wind”, które odbędzie się 19 września w Paryżu, zaprezentowane zostaną nowe generacje cenionych serii: HUAWEI WATCH Ultimate 2 oraz HUAWEI WATCH GT 6.

    Huawei Watch D2 w nowym kolorze. Zegarek zyska też funkcję analizy fali tętna

    #Apple #huawei #HuaweiWatch5 #HuaweiWatchFit4 #IDC #news #raport #rynek #smartwatche #wearables #xiaomi

  17. Ogromny potencjał Apple w Polsce. Czekamy na Siri po polsku, Vision Pro i tańszego MacBooka

    Mimo dynamicznych wzrostów sprzedaży w ostatnich latach, z perspektywy centrali Apple Polska jest wciąż rynkiem na wczesnym etapie rozwoju. To wcale nie jest dla nas, miłośników produktów z charakterystycznym logo, zła informacja.

    Taką informacją podzielił się Andrzej Przybyło, prezes zarządu Grupy AB, największego dystrybutora produktów z logo nadgryzionego jabłka w naszej części Europy. Jego zdaniem oznacza to, że największe akceleratory wzrostu dla marki w naszym kraju są wciąż przed nami.

    Apple rozmawia z Google o wsparciu Siri przez Gemini AI

    Podczas spotkania z dziennikarzami prezes Przybyło wskazał, że o niedojrzałości polskiego rynku świadczy przede wszystkim ograniczona dostępność wielu kluczowych usług i produktów. Na liście braków wciąż figurują głośniki HomePod, usługa Fitness+, Apple News, a przede wszystkim – wciąż niedostępna obsługa Siri w języku polskim. Co więcej, Apple jako korporacja nie inwestuje jeszcze w Polsce w duże, własne kampanie reklamowe i działania marketingowe, co pokazuje, że potencjał do dalszego wzrostu jest ogromny.

    Zdaniem prezesa Grupy AB, prawdziwe przyspieszenie może dopiero nadejść wraz z premierami nowych kategorii produktów, które zaadresują potrzeby kolejnych grup klientów. Wśród nich wymienił między innymi bardziej budżetowego MacBooka, który mógłby stać się hitem sprzedażowym, a także wyczekiwany Apple Vision Pro oraz składanego iPhone’a. Siłą napędową mają być także nowe, autorskie chipsety Apple, które w każdej generacji wyznaczają standardy wydajności w swoich kategoriach.

    Prezes Przybyło odniósł się również do słabszych wyników sprzedaży w pierwszej połowie roku. Tłumaczył je splotem kilku czynników. Umacniająca się złotówka sprawiła, że do Polski zaczął napływać towar z tzw. prywatnego importu, zaburzając oficjalne kanały dystrybucji. Na to nałożyły się braki w dostępności niektórych modeli, wynikające z faktu, że Polska wciąż jest dla Apple rynkiem „drugiej fali”, co oznacza, że nie zawsze otrzymuje pełne wolumeny zamówień.

    Sytuacja ma się już jednak stabilizować. Jak podsumował prezes Grupy AB, wsparcie ze strony producenta w końcu nadeszło, a wolumeny dostaw w bieżącym kwartale są już znacznie lepsze. W połączeniu z ogromną lojalnością użytkowników, z których aż 92% pozostaje w ekosystemie Apple przy wymianie sprzętu, oraz nadchodzącymi premierami, przyszłość marki w Polsce rysuje się w optymistycznych barwach.

    #Apple #AppleVisionPro #ceny #dystrybucja #GrupaAB #HomePod #iPhone #MacBook #news #Polska #rynek #Siri

  18. Ogromny potencjał Apple w Polsce. Czekamy na Siri po polsku, Vision Pro i tańszego MacBooka

    Mimo dynamicznych wzrostów sprzedaży w ostatnich latach, z perspektywy centrali Apple Polska jest wciąż rynkiem na wczesnym etapie rozwoju. To wcale nie jest dla nas, miłośników produktów z charakterystycznym logo, zła informacja.

    Taką informacją podzielił się Andrzej Przybyło, prezes zarządu Grupy AB, największego dystrybutora produktów z logo nadgryzionego jabłka w naszej części Europy. Jego zdaniem oznacza to, że największe akceleratory wzrostu dla marki w naszym kraju są wciąż przed nami.

    Apple rozmawia z Google o wsparciu Siri przez Gemini AI

    Podczas spotkania z dziennikarzami prezes Przybyło wskazał, że o niedojrzałości polskiego rynku świadczy przede wszystkim ograniczona dostępność wielu kluczowych usług i produktów. Na liście braków wciąż figurują głośniki HomePod, usługa Fitness+, Apple News, a przede wszystkim – wciąż niedostępna obsługa Siri w języku polskim. Co więcej, Apple jako korporacja nie inwestuje jeszcze w Polsce w duże, własne kampanie reklamowe i działania marketingowe, co pokazuje, że potencjał do dalszego wzrostu jest ogromny.

    Zdaniem prezesa Grupy AB, prawdziwe przyspieszenie może dopiero nadejść wraz z premierami nowych kategorii produktów, które zaadresują potrzeby kolejnych grup klientów. Wśród nich wymienił między innymi bardziej budżetowego MacBooka, który mógłby stać się hitem sprzedażowym, a także wyczekiwany Apple Vision Pro oraz składanego iPhone’a. Siłą napędową mają być także nowe, autorskie chipsety Apple, które w każdej generacji wyznaczają standardy wydajności w swoich kategoriach.

    Prezes Przybyło odniósł się również do słabszych wyników sprzedaży w pierwszej połowie roku. Tłumaczył je splotem kilku czynników. Umacniająca się złotówka sprawiła, że do Polski zaczął napływać towar z tzw. prywatnego importu, zaburzając oficjalne kanały dystrybucji. Na to nałożyły się braki w dostępności niektórych modeli, wynikające z faktu, że Polska wciąż jest dla Apple rynkiem „drugiej fali”, co oznacza, że nie zawsze otrzymuje pełne wolumeny zamówień.

    Sytuacja ma się już jednak stabilizować. Jak podsumował prezes Grupy AB, wsparcie ze strony producenta w końcu nadeszło, a wolumeny dostaw w bieżącym kwartale są już znacznie lepsze. W połączeniu z ogromną lojalnością użytkowników, z których aż 92% pozostaje w ekosystemie Apple przy wymianie sprzętu, oraz nadchodzącymi premierami, przyszłość marki w Polsce rysuje się w optymistycznych barwach.

    #Apple #AppleVisionPro #ceny #dystrybucja #GrupaAB #HomePod #iPhone #MacBook #news #Polska #rynek #Siri

  19. Apple sprzedało od 2007 roku 3 miliardy iPhone’ów

    Przy okazji ogłoszenia wyników finansowych za 3. kwartał fiskalny 2025 roku – rekordowych swoją drogą – Greg Joswiak podzielił się dość ciekawą statystyką na swoim koncie w serwisie X.

    Apple od momentu premiery pierwszego iPhone’a w 2007 roku sprzedało 3 miliardy tych urządzeń!

    3 billion iPhones sold!  

    Thank you to everyone who’s made iPhone such an important part of their lives. I’m incredibly excited for what’s ahead!

    — Greg Joswiak (@gregjoz) July 31, 2025

    Jak podkreślił Tim Cook podczas ogłaszania ostatnich wyników:

    „Dziś z dumą ogłaszamy rekordowy przychód w kwartale czerwcowym z dwucyfrowym wzrostem sprzedaży iPhone’ów, Maków oraz usług, a także wzrostami na wszystkich rynkach geograficznych”.

    Apple zarobiło (tylko w ostatnim kwartale) 44,58 mld USD na sprzedaży iPhone’ów, co stanowi wzrost z 39,3 mld USD rok do roku.

    Wyniki finansowe Apple za Q1 2025 roku

    #iPhone #rynek #sprzedaż #wynikiFinansowe

  20. Baseus liderem rynku ładowarek w Polsce. Co czwarte sprzedane urządzenie to ich produkt

    Marka Baseus została liderem polskiego rynku przenośnych urządzeń ładujących w 2024 roku.

    Jak wynika z raportu firmy analitycznej Frost & Sullivan, w ubiegłym roku sprzedano w Polsce ponad 3,64 miliona produktów tej marki, co oznacza, że co czwarty produkt z tej kategorii pochodził od Baseus.  W badaniu uwzględniono klasyczne i bezprzewodowe ładowarki, powerbanki oraz kable ładujące.

    Raport wskazuje na wyraźną dominację marki na polskim rynku. Podczas gdy Baseus zdobył ponad 25% udziałów, żadna z konkurencyjnych firm, takich jak Hama, SBS, Anker czy GreenCell, nie przekroczyła progu 15% udziału.  Analitycy prognozują, że polski rynek urządzeń ładujących, mimo osiągnięcia dojrzałości, będzie stabilnie rósł w najbliższych latach – jego wartość ma wzrosnąć z 23,2 mln euro do 39,25 mln euro w perspektywie do 2030 roku.

    Z danych rynkowych wynika, że polscy konsumenci najchętniej sięgają po powerbanki o pojemności 20 000 mAh, które stanowią blisko 41% sprzedaży w tej kategorii.  Niezmiennie dominuje czarny kolor (ponad 67% wyborów), a standardem staje się możliwość ładowania co najmniej dwóch urządzeń jednocześnie.  Rośnie także zainteresowanie ładowarkami o dużej mocy (100 W i więcej) oraz rozwiązaniami bezprzewodowymi kompatybilnymi z MagSafe.

    W odpowiedzi na trendy rynkowe i potrzeby użytkowników, Baseus zapowiedział na 2025 rok pięć nowych linii produktowych.  Będą to: EnerFill (podstawowe akcesoria), PicoGo (kompaktowe ładowarki o mocy 45 W), EnerCore (standardowe modele o większej pojemności), Nomos (rozwiązania premium, stacje dokujące i huby) oraz EnerGeek (sprzęt o mocy powyżej 100 W do zasilania m.in. laptopów)

    Nowy powerbank Baseus w Polsce. Ma wbudowany kabel i naładuje trzy urządzenia naraz

    #akcesoria #Baseus #elektronika #FrostSullivan #kable #ładowarki #news #powerbank #rynek #smartfon #technologia

  21. Analiza Saxo: czy Jony Ive może zrobić dla sztucznej inteligencji to samo, co zrobił dla iPhone’a?

    OpenAI, firma znana z przełomów w dziedzinie sztucznej inteligencji, ogłosiła przejęcie io, startupu założonego przez legendarnego projektanta Apple, Jony’ego Ive’a. Transakcja o wartości 6,5 miliarda dolarów została zrealizowana w całości w akcjach. Jak podkreśla Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo Bank, to „odważny krok” łączący potencjał AI z doświadczeniem w projektowaniu, które wcześniej zrewolucjonizowało cyfrowe życie konsumentów.

    Celem OpenAI jest stworzenie nowej kategorii urządzeń opartych na sztucznej inteligencji, które mają zadebiutować pod koniec 2026 roku. Nie będą to smartfony ani inteligentne okulary, lecz zupełnie nowy typ sprzętu, który ma na nowo zdefiniować interakcję z technologią. Jony Ive, wraz z zespołem 55 inżynierów i projektantów, dołączy do OpenAI, a sam Ive będzie pełnił rolę konsultanta kreatywnego, kierując rozwojem całego ekosystemu. Dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, stwierdził, że jest to okazja do „całkowitego na nowo wyobrażenia sobie, co oznacza korzystanie z komputera”.

    Inwestycja OpenAI w sprzęt oznacza przesunięcie uwagi z chmury obliczeniowej i producentów chipów w stronę integracji AI bezpośrednio w urządzenia konsumenckie.

    OpenAI kupuje startup Jony’ego Ive’a za 6,5 mld dolarów

    Potencjalnymi beneficjentami tej zmiany mogą być producenci półprzewodników i czujników, tacy jak Qualcomm, Sony i TSMC, a także firmy specjalizujące się w technologii edge-AI, czyli niskoenergetycznych i wysokowydajnych chipach do urządzeń osobistych.

    Z drugiej strony, tradycyjni producenci smartfonów, opierający się na stopniowych aktualizacjach, mogą stracić na znaczeniu. Akcje Apple, w reakcji na tę transakcję, odnotowały spadek wartości o około 45 miliardów dolarów. Również giganci tacy jak Meta, Microsoft i Google będą musieli szybko zareagować, by nie stracić pozycji na potencjalnie przełomowym rynku.

    Warto jednak zachować ostrożność. Historia technologii zna przypadki wizjonerskich, ale komercyjnie nieudanych projektów, takich jak Ai Pin firmy Humane. Sukces będzie zależał nie tylko od genialnej technologii, ale od stworzenia urządzeń, których konsumenci naprawdę zapragną.

    Inwestorzy powinni dywersyfikować swoje portfele AI, szukając poza oczywistymi nazwami i zwracając uwagę na producentów komponentów edge-AI. Należy również pamiętać, że urządzenia często oznaczają niższe marże i większą zmienność rynkową. Kluczowe jest również „bycie przyziemnym” w kwestii wyceny i długoterminowych ryzyk, unikając pułapki „szumu informacyjnego”.

    Ta transakcja podkreśla, że nawet giganci technologiczni muszą wykazać się bezbłędnym wykonaniem, aby odnieść sukces rynkowy. Jak ujął to Ive: „Wszystko, czego nauczyłem się przez ostatnie 30 lat, doprowadziło mnie do tego momentu”, co świadczy o wysokiej stawce projektu. Ruch OpenAI, choć wizjonerski, jest również „bardzo ryzykowny”, co oznacza, że „okazja i ostrożność muszą iść ramię w ramię” dla inwestorów. Ważne zastrzeżenie: informacje zawarte w niniejszym materiale nie stanowią jakiejkolwiek porady finansowej ani inwestycyjnej.

    Tajemnicze urządzenie Jony’ego Ive’a i OpenAI pojawi się w 2027 roku

    #akcje #analiza #Apple #fintech #IO #JonyIve #news #OpenAI #przejęcie #reakcje #rynek #SaxoBank

  22. Analiza Saxo: czy Jony Ive może zrobić dla sztucznej inteligencji to samo, co zrobił dla iPhone’a?

    OpenAI, firma znana z przełomów w dziedzinie sztucznej inteligencji, ogłosiła przejęcie io, startupu założonego przez legendarnego projektanta Apple, Jony’ego Ive’a. Transakcja o wartości 6,5 miliarda dolarów została zrealizowana w całości w akcjach. Jak podkreśla Jacob Falkencrone, główny strateg inwestycyjny w Saxo Bank, to „odważny krok” łączący potencjał AI z doświadczeniem w projektowaniu, które wcześniej zrewolucjonizowało cyfrowe życie konsumentów.

    Celem OpenAI jest stworzenie nowej kategorii urządzeń opartych na sztucznej inteligencji, które mają zadebiutować pod koniec 2026 roku. Nie będą to smartfony ani inteligentne okulary, lecz zupełnie nowy typ sprzętu, który ma na nowo zdefiniować interakcję z technologią. Jony Ive, wraz z zespołem 55 inżynierów i projektantów, dołączy do OpenAI, a sam Ive będzie pełnił rolę konsultanta kreatywnego, kierując rozwojem całego ekosystemu. Dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, stwierdził, że jest to okazja do „całkowitego na nowo wyobrażenia sobie, co oznacza korzystanie z komputera”.

    Inwestycja OpenAI w sprzęt oznacza przesunięcie uwagi z chmury obliczeniowej i producentów chipów w stronę integracji AI bezpośrednio w urządzenia konsumenckie.

    OpenAI kupuje startup Jony’ego Ive’a za 6,5 mld dolarów

    Potencjalnymi beneficjentami tej zmiany mogą być producenci półprzewodników i czujników, tacy jak Qualcomm, Sony i TSMC, a także firmy specjalizujące się w technologii edge-AI, czyli niskoenergetycznych i wysokowydajnych chipach do urządzeń osobistych.

    Z drugiej strony, tradycyjni producenci smartfonów, opierający się na stopniowych aktualizacjach, mogą stracić na znaczeniu. Akcje Apple, w reakcji na tę transakcję, odnotowały spadek wartości o około 45 miliardów dolarów. Również giganci tacy jak Meta, Microsoft i Google będą musieli szybko zareagować, by nie stracić pozycji na potencjalnie przełomowym rynku.

    Warto jednak zachować ostrożność. Historia technologii zna przypadki wizjonerskich, ale komercyjnie nieudanych projektów, takich jak Ai Pin firmy Humane. Sukces będzie zależał nie tylko od genialnej technologii, ale od stworzenia urządzeń, których konsumenci naprawdę zapragną.

    Inwestorzy powinni dywersyfikować swoje portfele AI, szukając poza oczywistymi nazwami i zwracając uwagę na producentów komponentów edge-AI. Należy również pamiętać, że urządzenia często oznaczają niższe marże i większą zmienność rynkową. Kluczowe jest również „bycie przyziemnym” w kwestii wyceny i długoterminowych ryzyk, unikając pułapki „szumu informacyjnego”.

    Ta transakcja podkreśla, że nawet giganci technologiczni muszą wykazać się bezbłędnym wykonaniem, aby odnieść sukces rynkowy. Jak ujął to Ive: „Wszystko, czego nauczyłem się przez ostatnie 30 lat, doprowadziło mnie do tego momentu”, co świadczy o wysokiej stawce projektu. Ruch OpenAI, choć wizjonerski, jest również „bardzo ryzykowny”, co oznacza, że „okazja i ostrożność muszą iść ramię w ramię” dla inwestorów. Ważne zastrzeżenie: informacje zawarte w niniejszym materiale nie stanowią jakiejkolwiek porady finansowej ani inwestycyjnej.

    Tajemnicze urządzenie Jony’ego Ive’a i OpenAI pojawi się w 2027 roku

    #akcje #analiza #Apple #fintech #IO #JonyIve #news #OpenAI #przejęcie #reakcje #rynek #SaxoBank

  23. Znowu spada sprzedaż smartfonów w ChRL

    Moim zdaniem jednym z czynników jest wysycenie rynku. Nie ma mowy o zdobywaniu już nowych klientów, którzy nie mają smartfonu. Teraz już tylko w grę wchodzi wymiana na nowszy model.

    wp.me/p3fv0T-h1b #Chiny #ChRL #smartfony #sprzedaż #rynek #gospodarka

  24. Wracam z Kulturalnym Serwisem Wiadomości (KSW).

    Jeszcze do niedzieli 13.10.2024 roku w ramach 14-ego Opolskiego Festiwalu Fotografii w Muzeum Śląska Opolskiego można obejrzeć 6 wystaw, m.in.:
    „Tyski Klub Fotograficzny KRON” obejmująca dorobek tyskich fotografów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, ukazujących ówczesny Górny Śląsk;
    „Inny nie obcy: Romowie na Górnym Śląsku 1991-2023” autorstwa Arkadiusz Goli prezentująca życie górnośląskich romskich rodzin.

    Muzeum Śląska Opolskiego
    Gmach główny
    ul. Mały Rynek 7, 7a
    Opole

    muzeum.opole.pl/14-opolski-fes

    #KSW #Kulturalny #Serwis #Wiadomości #fotografia #Opolski #Festiwal #Fotografii #GórnyŚląsk #Górny #Śląsk #Opole #Muzeum #Śląska #Opolskiego #gmach #główny #Mały #Rynek

  25. Wracam z Kulturalnym Serwisem Wiadomości (KSW).

    Jeszcze do niedzieli 13.10.2024 roku w ramach 14-ego Opolskiego Festiwalu Fotografii w Muzeum Śląska Opolskiego można obejrzeć 6 wystaw, m.in.:
    „Tyski Klub Fotograficzny KRON” obejmująca dorobek tyskich fotografów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, ukazujących ówczesny Górny Śląsk;
    „Inny nie obcy: Romowie na Górnym Śląsku 1991-2023” autorstwa Arkadiusz Goli prezentująca życie górnośląskich romskich rodzin.

    Muzeum Śląska Opolskiego
    Gmach główny
    ul. Mały Rynek 7, 7a
    Opole

    muzeum.opole.pl/14-opolski-fes

    #KSW #Kulturalny #Serwis #Wiadomości #fotografia #Opolski #Festiwal #Fotografii #GórnyŚląsk #Górny #Śląsk #Opole #Muzeum #Śląska #Opolskiego #gmach #główny #Mały #Rynek

  26. Wracam z Kulturalnym Serwisem Wiadomości (KSW).

    Jeszcze do niedzieli 13.10.2024 roku w ramach 14-ego Opolskiego Festiwalu Fotografii w Muzeum Śląska Opolskiego można obejrzeć 6 wystaw, m.in.:
    „Tyski Klub Fotograficzny KRON” obejmująca dorobek tyskich fotografów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, ukazujących ówczesny Górny Śląsk;
    „Inny nie obcy: Romowie na Górnym Śląsku 1991-2023” autorstwa Arkadiusz Goli prezentująca życie górnośląskich romskich rodzin.

    Muzeum Śląska Opolskiego
    Gmach główny
    ul. Mały Rynek 7, 7a
    Opole

    muzeum.opole.pl/14-opolski-fes

    #KSW #Kulturalny #Serwis #Wiadomości #fotografia #Opolski #Festiwal #Fotografii #GórnyŚląsk #Górny #Śląsk #Opole #Muzeum #Śląska #Opolskiego #gmach #główny #Mały #Rynek

  27. Wracam z Kulturalnym Serwisem Wiadomości (KSW).

    Jeszcze do niedzieli 13.10.2024 roku w ramach 14-ego Opolskiego Festiwalu Fotografii w Muzeum Śląska Opolskiego można obejrzeć 6 wystaw, m.in.:
    „Tyski Klub Fotograficzny KRON” obejmująca dorobek tyskich fotografów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, ukazujących ówczesny Górny Śląsk;
    „Inny nie obcy: Romowie na Górnym Śląsku 1991-2023” autorstwa Arkadiusz Goli prezentująca życie górnośląskich romskich rodzin.

    Muzeum Śląska Opolskiego
    Gmach główny
    ul. Mały Rynek 7, 7a
    Opole

    muzeum.opole.pl/14-opolski-fes

    #KSW #Kulturalny #Serwis #Wiadomości #fotografia #Opolski #Festiwal #Fotografii #GórnyŚląsk #Górny #Śląsk #Opole #Muzeum #Śląska #Opolskiego #gmach #główny #Mały #Rynek