#gospodarka — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #gospodarka, aggregated by home.social.
-
Krzemowa tarcza robi się coraz bardziej dziurawa
Tajwan przez lata straszył świat, że bez jego chipów gospodarka stanie. Teraz sam rozwozi fabryki po świecie i liczy, że to innych jeszcze bardziej zwiąże z wyspą. Trudno nie mieć wątpliwości co do tej logiki.
https://wp.me/p3fv0T-iwG #Tajwan #półprzewodniki #KrzemowaTarcza #TSMC #strategia #obrona #inwestycje #bezpieczeństwo #gospodarka #dyplomacja #POLECANE
-
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
https://www.europesays.com/pl/679149/ Polska gospodarka pędzi, ale nadciąga wielki problem. Prof. Piątkowski: „Jedziemy na rezerwie” – Biznes Wprost #Biznes #Ekonomia #gospodarka #MarcinPiątkowski #MartaRoels #niemcy #OpinieIKomentarze #pkb #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Włochy #wprost
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
Zasoby irańskie to fundament globalnego systemu energetycznego - czyli o podsumowaniu cyklu słów kilka 🛢📣
Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa ok. 20% światowej ropy, przestała być ryzykiem teoretycznym. Konflikt z 2026 roku pokazał, jak szybko lokalne napięcia przekładają się na globalne ceny energii, inflację i wzrost gospodarczy.#energia #geopolityka #ropa #gaz #Iran #bezpieczeństwo #gospodarka #energetyka #system #handel #polityka #wojna #Europa #inflacja #kryzys #Polska #surowce #analiza
-
Konflikt Irański to nie tylko sama dostępność i cena ropy, to także kwestie wpływu na pozostałe rynki - transportowy, logistyczny, ubezpieczeniowy i żywnościowy (nie tylko jako odbiorca paliwa ale też nawozów siarkowych).
#Iran #polityka #zatoka #paliwo #UE #gospodarka #PKB #rating #prognoza #dane #analiza #handel #bezpieczeństwo #infrastruktura #transport #problem #logistyka #przemysł #inflacja
-
Koszt destabilizacji Iranu: 100 dolarów za baryłkę, rekordowe ubezpieczenia morskie i 73 dni z rezerw strategicznych.
Przez dekady stabilizacja Iranu była traktowana jako problem humanitarny lub prawnomiędzynarodowy. Matematyka surowcowa wskazuje, że to przede wszystkim problem ekonomiczny — dla całego świata.#energia #paliwo #surowce #rezerwy #kryzys #gospodarka #inflacja #Iran #cieśniana #Ormuz #baryłka #gaz #wojna #handel #wymiana #dyplomacja #biznes #koszty #UE #USA #Chiny #Izrael
-
Ceny rosną, ale spadają
Dane pokazują raczej bardzo umiarkowaną inflację roczną przy wyraźnym miesięcznym osłabieniu cen, szczególnie w żywności i usługach. To sugeruje, że popyt wewnętrzny w Chinach pozostaje kruchy, a presja deflacyjna nie została całkowicie przełamana.
https://wp.me/p3fv0T-ie7 #Chiny #ChRL #inflacja #gospodarka #CPI #NBS #dane
-
Chiny mówią „basta”. Koniec z bezużytecznymi robotami, które tylko ładnie tańczą
Jeśli myśleliście, że Chiny są zachwycone każdym nowym filmikiem z tańczącym robotem, jesteście w błędzie.
Pekin oficjalnie ostrzega swoją branżę technologiczną: przestańcie robić zabawki na pokaz, zacznijcie robić coś pożytecznego, albo znikajcie z rynku.
Chińska Narodowa Komisja Rozwoju i Reform (NDRC) – potężny organ planowania gospodarczego – wydała bezprecedensowe ostrzeżenie dotyczące sektora robotyki humanoidalnej. Urzędnicy zauważyli niepokojący trend: dziesiątki firm wypuszczają na rynek niemal identyczne roboty, które potrafią niewiele więcej niż chodzić i wyglądać futurystycznie na targach.
Syndrom „tańczącego robota”
Iskrą, która rozpaliła tę gorączkę złota, był występ robotów Unitree podczas Gali Święta Wiosny w 2025 roku – oficjalnie najchętniej oglądanego programu telewizyjnego na świecie. Precyzyjny taniec maszyn zachwycił publiczność, ale jednocześnie wysłał inwestorom sygnał: „to jest modne”.
W efekcie rynek został zalany startupami, które kopiują od siebie rozwiązania, nie wnosząc żadnej realnej wartości. Li Chao, rzeczniczka NDRC, ostrzega wprost przed ryzykiem powstania „bańki” w sektorze innowacji. Władze obawiają się, że utalentowani inżynierowie marnują czas na projekty „na pokaz”, zamiast pracować nad kluczowymi technologiami, które mogłyby zautomatyzować chińskie fabryki.
Widmo cmentarzyska rowerów
Obawy Pekinu nie są bezpodstawne. Chiny mają traumę po bańce aplikacji bike-sharingowych sprzed kilku lat. Wtedy również setki firm rzuciły się na modny temat, co skończyło się bankructwami i słynnymi na cały świat zdjęciami hałd tysięcy porzuconych rowerów. Rząd nie chce, aby to samo stało się z drogimi, zaawansowanymi robotami.
Nowe zasady gry
Co to oznacza dla branży? NDRC zapowiada wprowadzenie rygorystycznych zasad wejścia i wyjścia z rynku robotycznego, aby odsiać firmy, które nie oferują innowacji. Rząd planuje też budowę narodowej infrastruktury do testowania i trenowania robotów, aby wymusić na producentach skupienie się na użyteczności i R&D, a nie na marketingu.
Przekaz dla chińskich CEO jest jasny: skończyła się zabawa w klonowanie Boston Dynamics. Czas, aby roboty wzięły się do prawdziwej pracy. Poniżej jeszcze zabawna kompilacja robotycznych wpadek, na pewno się uśmiechniecie, ale jak widać władzom Chin do śmiechu nie jest:
#chiny #gospodarka #NDRC #news #robotyHumanoidalne #robotyka #technologia #Unitree
-
W Japonii wzrost płac realnych co roku o 1%
W Japonii płace realne – płace nominalne skorygowane o inflację – spadały przez trzy kolejne lata do końca roku fiskalnego 2024. To poważnie osłabia konsumpcję wewnętrzną i szerzej gospodarkę. Jest też tykającą bombą polityczną. Nic dziwnego, że rząd w Tokio stara się desperacko odwrócić trend.
https://wp.me/p3fv0T-hqQ #POLECANE #Japonia #gospodarka #społeczeństwo #inflacja #płaca #minimalna #realna