#gospodarka — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #gospodarka, aggregated by home.social.
-
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
Liniowość prognoz
Klasa polityczna powoli zaczyna ogarniać, że mamy kryzys demograficzny. Powoli i ociężale, więc recepty są nie dość, że mało skuteczne, to jeszcze niezbyt mądre. Morawiecki ze swoim „zwijaniem się”, wzorem reszty, chciał po prostu dawać kasę. Jest to o tyle irytujące, że ten wariant był już testowany i, mówiąc delikatnie, nie zadziałał – choć dla finansów rodziców był miły.
Darmowe żłobki i przedszkola pojawiają się dość powszechnie nawet u samorządowców. Nie dziwi to o tyle, że kurcząca się pula małych dzieci uwalnia mnóstwo miejsc w placówkach, co znacząco ułatwia wdrażanie tego typu rozwiązań. Tymczasem demografowie w mediach walą prognozami o 20-milionowej Polsce.
Błąd myślenia liniowego
Wszystko to wynika z dość powszechnej skłonności ludzkiego mózgu do myślenia w układach liniowych. Skoro populacja spadała w latach 2024 i 2025, to w 2026 też musi spadać. W rezultacie, gdy przeliczy się tempo tego spadku, nieuchronnie wychodzi armagedon. To oczywiście jedna z opcji, ale myślenie o demografii wyłącznie w kategorii dzietności jest jednowymiarowe i prowadzi na manowce.
Problem z demografią ma dla polskiego państwa trzy podstawowe wymiary.
Wymiar I: Materia i pokoleniowa wymiana zasobów
Pierwszym jest wspominane rodzenie dzieci i cały obszar, który się z tym łączy: mieszkania, żłobki, przedszkola czy szkoły. I tu pojawia się moment, w którym można łatwo wskazać, kiedy sfera materialna przestanie być aż tak dużym problemem.
Pokolenia schodzące na łono Abrahama (powojenny wyż), a w dalszej perspektywie przechodzący na emeryturę wyż lat 80., w naturalny sposób uzupełnią zasoby materialne. Wprowadzą na rynek ogromne ilości substancji mieszkaniowej – zarówno tej zajmowanej obecnie, jak i kupionej z myślą o emeryturze. Z kolei baza przedszkolno-żłobkowa rozbudowuje się na tyle silnie, że impuls urodzeniowy powinien w kolejnych latach wrócić do poziomów przedpandemicznych. Nie zrozumcie mnie źle — to nadal daleko od prostej zastępowalności pokoleń na poziomie 2,1 dziecka, ale nie jest to katastrofalne załamanie.
Wymiar II: Dziura pokoleniowa i legalna migracja
Drugi wymiar to sytuacja „tu i teraz”. Dzieci, które urodzą się w ciągu najbliższych lat, przez pierwsze 19–25 lat będą inwestycją — będą konsumować zasoby, zamiast je wytwarzać. Oznacza to konieczność zasypania luki pracowniczej.
Zgadnijcie, jak to zrobimy? Dokładnie tak, jak robi to już większość Europy Zachodniej (choć z otwartą przyłbicą mówią o tym chyba tylko Hiszpanie): masową i — co kluczowe — legalną imigracją.
Obecny problem polega na tym, że o mechanizmach obsługi tej migracji nie wolno ani mówić, ani pisać. Prawa strona odmawia przyjęcia imigracji do wiadomości (choć wizami handluje), a lewa chciałaby przyjąć wszystkich niczym dobra matka — mimo że dość jasne jest, iż migracja azylowa w obecnym systemie to droga donikąd. Na horyzoncie nie widać koniecznego porozumienia w kwestii akulturacji, nauki języka czy wymogów obywatelstwa — czyli wszystkiego tego, co powinno tworzyć przemyślaną politykę integracyjną.
Wymiar III: Zarządzanie tranzycją i automatyzacja
No i trzeci wymiar: zarządzanie kryzysem tranzycyjnym. Zanim ustabilizujemy populację i migrację, musimy zadbać o utrzymanie konkurencyjności gospodarki oraz wydolności systemów ochrony zdrowia i emerytur.
Z jednej strony oznacza to wprowadzenie na rynek pracy maksimum dostępnych zasobów (wyższe realne wieki przechodzenia na emeryturę, aktywizacja osób niepełnosprawnych i rencistów), z drugiej — rozwój techniczny w postaci automatyzacji i robotyzacji. Pamiętajmy, że duża część tych procesów już się dzieje, ponieważ wbrew obiegowej opinii wiele polskich firm doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji zmian w otoczeniu gospodarczym.
Świat nie działa w sposób liniowy
Podsumowując: kiedy tworzymy prognozy — czy to entuzjastycznego rozwoju AI, czy demograficznej katastrofy — warto pamiętać, że rzeczywistość rzadko działa w sposób liniowy, a raz zapoczątkowane procesy rzadko są nieodwracalne. Najczęściej mamy do czynienia z układem cyklicznym, który podlega okresowym zmianom.
Warto o tym pamiętać, czytając kolejne kasandryczne wizje. Co nie znaczy, że należy je ignorować. Każda taka prognoza powinna stanowić uwerturę do działań pozwalających zaadresować przyczyny i rozwiązywać problemy. Niestety, w naszych realiach najczęściej stanowi jedynie asumpt do kolejnej politycznej wojenki.
#demografia #gospodarka #migracja #Morawiecki #Polityka -
https://www.europesays.com/pl/679149/ Polska gospodarka pędzi, ale nadciąga wielki problem. Prof. Piątkowski: „Jedziemy na rezerwie” – Biznes Wprost #Biznes #Ekonomia #gospodarka #MarcinPiątkowski #MartaRoels #niemcy #OpinieIKomentarze #pkb #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Włochy #wprost
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Pekin wzmacnia sejf, nie portfele mas
54 mld dolarów dla chińskich banków i ubezpieczycieli wygląda jak pakiet stymulacyjny. W rzeczywistości Pekin przede wszystkim wzmacnia system finansowy na wypadek, gdyby długi okres słabego wzrostu okazał się jeszcze dłuższy.
https://wp.me/p3fv0T-iwu #Chiny #ChRL #banki #finanse #gospodarka #ubezpieczenia #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
Za dużo robotów, za mało roboty
Przywódcy ChRL odkrywają po raz enty stary problem chińskiej polityki przemysłowej, kiedy wszyscy wykonują polecenia zbyt gorliwie, trzeba zacząć ich powstrzymywać. Problem w tym, że w Pekinie mogą to zauważyć zazwyczaj, kiedy jest za późno.
https://wp.me/p3fv0T-iwo #Chiny #ChRL #roboty #robotyka #przemysł #gospodarka #rozwój #technologie #POLECANE
-
1/6. Europa chce niezależności energetycznej. Ale czy ma z czego ją zbudować?
#Iran #gospodarka #handel #bezpieczeństwo #analiza #polityka #surowce #geopolityka #energia #ropa #Europa #problem #energetyka #rynek #dane #gaz #Polska #kryzys #wojna #system #UE #paliwo #ormuz #chiny
*główna grafika stworzona przy wsparciu narzędzi AI.
-
Energia - surowce - wodór ⚡️O co gra Europa?
Aktualny dyskurs i polityki Unii Europejskiej pokazują, że transformacja energetyczna nie dotyczy wyłącznie pytań o emisje i OZE, ale coraz częściej w o zależność surowcową państw europejskich.
#gaz #Iran #geopolityka #energetyka #handel #surowce #ropa #polityka #kryzys #analiza #gospodarka #energia #bezpieczeństwo #Polska #przemysł #Europa #dane #problem #rynek #węgiel #Chiny
*przygotowując grafikę wsparto się na narzędziach typu AI.
-
Zyski niektórych w przemyśle rosną, ale gospodarka rozszczepia się na „nową” i „starą”
Kontynuacja kombinacji wzmacniania strony podażowej przy tylko werbalnym wsparciu strony podażowej coraz wyraźniej tworzy w Chinach gospodarkę dwóch prędkości.
https://wp.me/p3fv0T-iv1 #Chiny #ChRL #gospodarka #NBS #dane #AI #przemysł #TheAILayoffTrap
-
Rozpoczynamy serię analiz poświęconych jednemu z kluczowych ogniw globalnego systemu surowcowego i energetycznego – Iranowi.
W debacie publicznej kraj ten najczęściej pojawia się w kontekście napięć geopolitycznych, sankcji czy bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.#Iran #EU #UE #USA #Izrael #wpływy #handel #ropa #surowce #cieśnina #wojna #konflikt #kontrola #prawo #wiedza #polityka #gospodarka #ekonomia #analiza #biznes #stosunki #dyplomacja #historia
-
Czego nie pokazuje PKB ChRL
Główną sprzecznością w dzisiejszej gospodarce Chin jest zderzenie 20 bln RMB (2,8 bln USD) wzrostu PKB z oszałamiającą utratą 200 bln RMB (28 bln USD) bogactwa narodowego w ciągu ostatnich trzech lat.
https://wp.me/p3fv0T-hXR #Chiny #ChRL #PKB #BKB #Caixin #ZhaoJian #gospodarka #artykuł #POLECANE
-
Toshiba i Rohm znowu razem?
W swojej strategii dotyczącej przemysłu półprzewodników i technologii cyfrowych, opublikowanej w maju, rząd Japonii wezwał do dalszej współpracy przemysłowej i reorganizacji w oparciu również m.in o te partnerstwo.
https://wp.me/p3fv0T-hRS #Japonia#krborung #półprzewodniki #Toshiba #Fuji #Rohm #Denso #partnerstwo #gospodarka
-
IV Plenum KC XX Zjazdu KPCh: wielkie czystki w armii i partii
Komunikat z obrad ujawnił nieznane wcześniej rozmiary czystek w wojsku i aparacie partyjnym, które są porównywalne tylko z tymi z okresu maoistowskiego, lecz przyczyny i mechanizm czystki w wojsku nie są jasne.
https://wp.me/p3fv0T-hPi #KPCh #Chiny #ChRL #Plenum #czystka #ALW #armia #pięciolatka #gospodarka #POLECANE
-
Brazylijski eksport soi do Chin wzrósł w maju o ponad 37%
To prawda, że może to oznaczać, że Pekin sprowadza mniej ze Stanów Zjednoczonych, co jest formą nacisku na Donalda Trumpa. Jednak przede wszystkim to skutek pogody i spiętrzenia się dostaw, a nie polityki czy większego ożywienia w ChRL.
https://wp.me/p3fv0T-hxo #Chiny #ChRL #soja #import #Brazylia #gospodarka
-
📰 "Secret IRS Files ujawniły, że wielu amerykańskich oligarchów w ogóle nie płaci podatków. Niektórzy z nich otrzymują nawet dotacje przeznaczone dla ubogich rodzin, jak Jeff Bezos, którego sprawy podatkowe są tak oszukańcze, że był w stanie twierdzić, że należy do ubogich pracujących i otrzymać federalną ulgę podatkową na dzieci, prezent w wysokości 4000 dolarów od amerykańskiego społeczeństwa dla jednego z najbogatszych ludzi, jacy kiedykolwiek żyli."
Za @ethanjstark tutaj:
https://hachyderm.io/@ethanjstark/113346140191779833 -
1 maja, dzień pracowniczej walki został wyparty przez libkowe święto Unii Europejskiej. Prezydent Duda wygłosił orędzie z okazji wstąpienia do Unii, ale nie zająknął się nawet o tzw. święcie pracy.
Nic dziwnego, pracownicy zostali całkowicie wyparci ze świadomości celowo. Nie ma wszak już klasy pracującej, wszyscy teraz należymy do magmy zwanej klasą średnią, ewentualnie do "narodu". W ten oto prosty sposób i bogacz i biedak, i pracownik i kapitalista, i lokator i właściciel należą do jednej wielkiej rodziny.
A w rodzinie sobie pomagamy, dlatego należy kapitałowi obniżać składki i podatki, bo za wszystko zapłaci pracownik. Nie ma wszak interesu klasy pracującej, jest wyłącznie interes klasy średniej oraz interes narodowy (dla niepoznaki tak się określa interes klasy rządzącej).
-
Ma być obniżona składka zdrowotna dla kapitalistów! – żądają neoliberałowie z Trzeciej Drogi. PO oczywiście jest „za”, ale będzie mogła mówić, jak w innych kwestiach, że to TD ich „zmusiła”.
Oczywiście jednocześnie geniusze z TD postulują wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Ale z czyjej kieszeni? Oczywiście pracowników najemnych, bo ich doić można bez opamiętania i przecież nie kwikną nawet, w przeciwieństwie do przedsiębiorców wiejskich czy miejskich, które dysponują potężnym lobby w sejmie i są w stanie uzyskać, co tylko chcą, mimo że stanowią znaczącą mniejszość społeczeństwa.
Natomiast pracownicy najemni, pozbawieni jakiejkolwiek rozbudowanej świadomości wspólnoty interesów byli, są i będą „robieni na kasie” i będą płacić za wszystko.
Już się burzą drobnomieszczanie, że „przecież przedsiębiorca płaci za swój ZUS i pracownika”. Otóż dokładnie odwrotnie. Za wszystko płacą jego pracownicy oraz klienci (też najczęściej inni pracownicy). Tak jak za dworki i pałace szlachty finansowali ze swojej pracy chłopi na polach.
-
Co my biedni zrobimy z czasem wolnym po wprowadzeniu czterodniowego tygodnia pracy? Nad takim oto problemem postanowiła pochylić się osoba prowadząca konto mBank Research na X/Twitterze.
Oczywiście środowiskom probiznesowym chodzi o to, żeby wywołać poczucie zagrożenia w tej sprawie, więc pytanie było postawione w ten sposób: „Czego najbardziej się boicie?”. Nie o wyzwania, kwestie problematyczne tu idzie, ale o wywoływanie poczucia lęku przed taką „nowością”, która niekoniecznie podobać się musi kapitałowi.
Jeden z lęków prezentowanych przez autora pytania: „Że ciężko będzie ten czas wolny zagospodarować i popadniecie we frustrację związaną ze stratą czasu? Czyli inaczej: nuda”.
Ano, to jest konflikt pomiędzy osobami, które potrafią sobie wyobrazić życie poza pracą i pracoholikami, którzy nie potrafią powiedzieć sobie stop. To poczucie „straty czasu”, kiedy nie zapier… to znaczy nie pracuje się dla firmy, jest raczej tematem do przepracowania na terapii. Na pewno nie powinno być fundamentem, wokół którego budujemy świat pracy. Dla siebie i dla innych, którzy jednak pracują zarobkowo, żeby żyć, a nie żyją, żeby pracować.
-
Prasa biznesowa płacze, że rząd nie likwiduje wolnych niedziel w handlu. Ano, to jest jedna z tych obietnic PO za której realizacją nie tęsknię.
Co ciekawe nie tęskni za tym nie tylko większość pracowników i pracownic, ale nawet większość… biznesu. Dziennik Rzeczpospolita tak niedawno prezentował głos sporej części tego środowiska:
„Choć firmy mówiły o utraconych obrotach, teraz to się zmieniło. – Nie cieszymy się z niedziel, otwarcie powiem, my do nich dokładamy – mówi Marcin Grabara, prezes Rossmann SDP. – Nikt nie chce pracować w niedzielę, bez względu na to, czy mu się płaci podwójnie czy nie – dodaje”.
Inni też nie mówią szczególnie entuzjastycznie. – Przywrócenie handlu w niedziele wymaga analizy rynku. Trzeba wziąć pod uwagę takie czynniki, jak interes konsumentów i pracowników, zmiana nawyków zakupowych, sytuacja na rynku pracy, inflacja, wysokie koszty działalności – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
https://wolnelewo.pl/branza-nie-chce-likwidacji-wolnych-niedziel-w-handlu/
-
Co z niedzielą handlową w wigilię? - Wielu Polaków, w tym ja robią zakupy często na ostatnią minutę. Jeśli 24.12 sklepy faktycznie będą zamknięte, to dla wielu polskich rodzin będzie to problem – odpowiada w Radiu Zet Andrzej Domański, poseł PO najmocniej typowany na przyszłego ministra finansów. Upiera się nadal także przy tym, żeby wszystkie niedziele były handlowe.
Moim zdaniem takie słowa dyskwalifikują go jako kandydata na ministra. Człowiek, który przyznaje się do tego, że nie panuje nad swoim grafikiem i nie potrafi zorganizować sobie zakupów wcześniej niż na ostatnią minutę, nie nadaje się na takie stanowisko.
Generalnie libki mają ewidentnie jakiś problem z ogarnianiem życia, a próbują zarządzać życiem innych osób. Większość pracowników handlu w sondażach, czy poprzez swoje branżowe związki zawodowe jest przeciwna powrotowi niedziel handlowych, a już zwłaszcza skandalicznym pomysłem jest to, żeby zmuszać ludzi do pracy w wigilię.
https://wolnelewo.pl/troche-dadza-ale-jeszcze-wiecej-zabiora/
-
Obrońcy „januszeksów” odzywają się za każdym razem, kiedy ktoś wspomni o umowach śmieciowych, jako formie zatrudnienia. Oczywiście celowo manipulują przedstawiając postulat ich likwidacji, jako chęć całkowitej eliminacji zleceń i umów o dzieło. Typowe, z rozmysłem prowadzone panikarstwo i mieszanie pojęć.
Przypomnijmy definicję stosunku pracy: pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Koniec, kropka.
Całe szczęście opór z każdym rokiem maleje, z jednej strony dlatego, że coraz trudniej o pracowników, a z drugiej strony opowieść ideologiczna o konieczności „elastyczności” każdego pracownika powoli się wypala. Zmianę tę widać, gdy porówna się to z sytuacją sprzed kilkunastu lat, kiedy wprowadzaliśmy to pojęcie do obiegu w ramach roboty pracowniczej, związkowej. Roboty także wykonywanej w dyskursie.
Dziś o śmieciówkach krytycznie wypowiadają się politycy rozmaitych partii i publicyści różnych pism. Wówczas zaś jednak wsparcie było minimalne. Ale pojęcie udało się wypromować właśnie dzięki gigantycznemu oporowi, jaki stawili temu rozmaici „guru ekonomii” z Balcerowiczem na czele. Widząc coraz szersze rozpowszechnianie tego słowa, w desperacji w 2013-2014 roku zaczął opowiadać w mediach, że śmieciówki to mowa nienawiści.
To tylko oczywiście przydało mu jeszcze większej popularności, bo jak Balcerowicz coś krytykuje, to z automatu dla wielu osób nadaje to danemu zjawisku wiarygodności. I tak kroczek po kroczku, najpierw w ruchu pracowniczym, potem wśród niektórych dziennikarzy, a wreszcie na końcu polityków pojęcie weszło do stałego obiegu. Pokazuje to generalny wpływ oddolnej pracy na dyskurs. Rzadko cokolwiek realnie nowego powstaje na salonach politycznych.
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/smieciowki-wciaz-znajduja-obroncow/#polityka #zatrudnienie #praca #kapitalizm #pracownicy #śmieciówki #gospodarka
-
Pekin próbuje zatrzymać inwestorów ulgami podatkowymi dla menadżerów
W miarę jak chińska gospodarka zwalnia, władze starają się przyciągnąć lub chociaż zatrzymać zagraniczne inwestycje. Pekin wierzy, że ulgi podatkowe dla menadżerów, mogą wpłynąć na ich decyzje biznesowe.
https://wp.me/p3fv0T-fvK #Chiny #ChRL #podatki #ulgi #inwestycje #pracownicy #gospodarka #POLECANE
-
Jest przykrym zjawiskiem, że postulaty uspołecznienia gospodarki, poddania jej demokratycznej kontroli pracowników, stały się już tylko memem służącym do irytowania prawaków w internecie. Jak choćby te cytaty z Testamenty Polski Walczącej pojawiające się każdego 1 sierpnia.
Jest to o tyle przykre, że jest to tradycja znacznie starsza i jak najbardziej „tutejsza”. Od początku zalążków nowoczesności aż do 1981 roku była obecna, rozwijała się, czasem była tłumiona i przechwytywana, ale potem się odradzała. Taka oto wizja, że nie może być prawdziwej demokracji bez demokratyzacji gospodarki. Co to za „władza ludu”, skoro większość kapitału skoncentrowana jest w rękach nielicznych właścicieli, którzy zarządzają dalej zakładami pracy jak folwarkami, a robotnik, czy szerzej pracownik nie ma tutaj nic do powiedzenia? To nawet nie jest pół demokracji, to jest zwykła fasada.
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/zrobili-nam-tu-koniec-historii/#polityka #gospodarka #historia #robotnicy #pracownicy #socjalizm #syndykalizm
-
Sejm wzmocnił ochronę związkowców oraz innych osób szczególnie chronione (np. kobiet w ciąży). Osoby są chronione przed zwolnieniem do czasu prawomocnego zakończenia postępowania sądowego. Zmiany przewalczyła koalicja związkowa zbudowana przez OZZ Inicjatywa Pracownicza.
To w moim przekonaniu krok w pozytywnym kierunku. Całymi latami kapitał wykorzystywał furtki prawne, a także przewlekłość postępowania. Powodowało to, że ochrona osób szczególnie chronionych była fikcją. Nawet jeśli sąd przywracał do pracy, to działo się to po latach, kiedy niejednokrotnie zwolnieni niesłusznie związkowcy pracowali już gdzie indziej, a organizacja była rozbita.
Sam niestety tego doświadczałem w działalności. Liczba akcji w obronie zwalnianych związkowców, w tym także przed sądem, w których brałem udział jest trudna do policzenia. Prawo ewidentnie nie działało. Oczywiście kapitał zaraz znajdzie kolejne sposoby obejścia tych zabezpieczeń (wciąż słaba działa ochrona w przypadku osób pracujących na śmieciówkach). Tak czy owak mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będzie potrzeba już aż tylu działań w obronie zwalnianych aktywistów i aktywistek jak wcześniej. Było i jest to sporym obciążeniem dla organizacji związkowych.
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/wzmocnienie-ochrony-zwiazkowcow-i-osob-chronionych/ -
Ta krawędziowa histeria występująca w rozmaitym natężeniu po stronie opozycyjnej wcale nie pomaga, tylko ośmiesza niezbędną krytykę rządzących. Głoszenie codziennie grobowym głosem w Faktach TVN totalnej klęski i mroku jest tylko lustrzanym odbiciem przesłodzonych obrazów z Wiadomości TVP.
https://wolnelewo.pl/jak-to-mozliwe-ze-bezrobocie-jest-najnizsze-w-ue/
-
W Jiangsu podnoszą górną granicę wieku dla robotników budowlanych
To półśrodek, który nie rozwiąże problemów demograficznych, ale pomoże sektorowi budowlanemu, który nie będzie musiał oferować wyższych wynagrodzeń, aby znaleźć pracowników - przynajmniej przez jakiś czas jeszcze.
https://wp.me/p3fv0T-fbJ #Chiny #ChRL #Jiangsu #WiekEmerytalny #emerytura #budownictwo #robotnicy #pracownicy #społeczeństwo #demografia #gospodarka #POLECANE
-
Czytam, że powstała apka, która ma być „Uberem dla pracowników”. Kapitaliści mogą sobie wynająć siłę roboczą na godziny. Twórcy reklamują się tym, że dają „pracodawcom szybki dostęp do pracowników”. Płatność w ciągu 24 godzin. Cudownie…
To taki wirtualny odpowiednik placu przed fabryką, na którym przed stu laty wychodził pośrednik i wśród dziesiątków chętnych do pracy wybierał sobie codziennie pojedynczych pracowników w takt zmieniających się warunków rynkowych. Raz potrzeba było 100 pracowników, raz 50. Kogo interesowało, że człowiek jednak musi jeść przez cały miesiąc, a nie przez okres chwilowego wzrostu popytu.
Kapitał zawsze dążył do maksymalnej elastyczności zatrudnienia kosztem pracowników. Idealnie pracownik ma być maszyną, którą się włącza tylko wtedy kiedy jest potrzebna. A jeśli nie jest, to gdzieś się ją oddaje na przechowanie do magazynu. Problem w tym, że to jednak nie maszyna, która przez dłuższy czas nie musi konsumować energii. Dlatego kapitał ciągle jest sfrustrowany „roszczeniową postawą” pracowników, którzy domagają się jakiegoś stałego zatrudnienia i płacy.
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/pracownik-na-godziny/ -
Celebryta Wojewódzki ogłosił w rozmowie z historykiem Antonim Dudkiem, że woli Konfederację od partii Razem, bo „nie będą mu przynajmniej grzebać w podatkach”. Dudka swoją drogą przeraża sytuacja w której połowa Sejmu to będzie Konfederacja, a druga to partia Razem… To sobie pogadali chłopcy.
A co do wyboru Wojewódzkiego, to jest to jak najbardziej naturalne, że bogaty koleś, czerpiący zresztą zyski z alkobiznesu razem z Palikotem, uważa że jego interesy bardziej wyraża skrajna prawica niż umiarkowana lewica w rodzaju Razem.
Najgorszy moment dla lewicy jest taki, kiedy takie osoby jak Wojewódzki czy Palikot robią u nas za „lewicę”. To jest jakaś aberracja. To nie są ludzie, których emocje i interesy ma obsługiwać jakakolwiek lewica. A tymczasem, jak widać, kapitał doskonale potrafi rozpoznać swój interes klasowy.
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/libkowi-bogaci-celebryci-poparliby-konfe-normalna-sprawa/