home.social

#rynekpracy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #rynekpracy, aggregated by home.social.

  1. Szybszy od nauczyciela. System SAIL sprawi, że roboty w końcu przestaną się ślamazarzyć

    Jeśli kiedykolwiek widzieliście robota składającego ręczniki lub parzącego kawę, prawdopodobnie uderzyła was jedna rzecz: bolesna powolność.

    Dotychczasowy standard nauki maszyn – tzw. Imitation Learning (uczenie przez naśladownictwo) – miał bowiem twardy szklany sufit. Robot mógł być co najwyżej tak szybki, jak człowiek, który pokazywał mu daną czynność.

    Naukowcy z Georgia Tech właśnie rozbili ten sufit systemem SAIL (Speed Adaptation for Imitation Learning). Efekt? Robot, który uczy się od ciebie, ale wykonuje zadanie nawet 3-4 razy szybciej.

    Przełamanie bariery demonstracji

    Tradycyjne klonowanie zachowań jako metoda uczenia robotów polega na tym, że człowiek (za pomocą sensorów lub kamer) pokazuje robotowi, jak np. układać owoce na talerzu. Problem w tym, że przy próbie przyspieszenia tego ruchu, roboty zazwyczaj traciły koordynację, wpadały w wibracje lub po prostu psuły otoczenie. Fizyka przy wyższych prędkościach działa inaczej, a standardowe AI nie potrafiło „przeskalować” dynamiki ruchu.

    System SAIL rozwiązuje to modułowo:

    • Wygładzanie ruchu: algorytm dba o to, by przy dużych prędkościach ramiona robota nie szarpały.
    • Harmonogramowanie akcji: system kompensuje opóźnienia sprzętowe (latency), wiedząc, że sygnał musi dotrzeć do serwomechanizmu z wyprzedzeniem.
    • Dynamiczna adaptacja: robot „wie”, kiedy może docisnąć gaz, a kiedy – jak przy wycieraniu tablicy – musi zwolnić, by zachować kontakt z powierzchnią i wymaganą skuteczność działania.

    Wyniki, które robią wrażenie

    W testach laboratoryjnych system SAIL pozwolił ramionom robotycznym na wykonanie zadań w świecie rzeczywistym 3,2 raza szybciej niż ich ludzkim instruktorom. W symulacjach ten wynik skakał nawet do 4-krotnego przebicia.

    Co ważne, roboty nie traciły przy tym na precyzji. Składały ubrania, pakowały żywność i układały kubki z wystarczającą dokładnością, ale w tempie, którego żaden człowiek nie byłby w stanie utrzymać przez ośmiogodzinną zmianę, a robot zmian nie potrzebuje.

    Terminator? Nie, raczej „Ręcznikator”

    Tu pojawia się druga strona medalu, którą Malcolm Azania z New Atlas nazywa wprost „robotyczną apokalipsą miejsc pracy”. Według prognoz McKinsey, do 2030 roku automatyzacja może pochłonąć od 400 do 800 milionów etatów.

    Twórca Roomby chce, żebyś pokochał robota. Poznaj „Familiara” – futrzastego towarzysza z AI

    System SAIL sprawia, że roboty przestają być „ciekawostką z laboratorium”, a stają się realną alternatywą dla pracowników w szpitalach, domach opieki czy restauracjach. Jeśli robot potrafi składać prześcieradła cztery razy szybciej od personelu i nie potrzebuje przerwy na kawę, rachunek ekonomiczny dla właściciela placówki staje się brutalnie prosty. Z drugiej strony patrząc na poniższe wideo opublikowane przez twórców systemu SAIL, wydaje nam się, że od laboratoryjnych osiągnięć do sukcesu komercyjnego (i zastąpienia ludzi) jeszcze trochę brakuje, sami zobaczcie:

    #AI #automatyzacja #GeorgiaTech #iMagazineTech #ImitationLearning #robotyka #rynekPracy #SAIL #technologia
  2. Paradoks na rynku pracy. Wakatów ubywa, ale sztuczna inteligencja staje się w MŚP warunkiem zatrudnienia

    Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią fundament polskiego rynku pracy. Z najnowszych danych wynika, że choć firmy z tego sektora rekrutują nieco ostrożniej, to ich oczekiwania wobec kandydatów uległy drastycznej zmianie.

    Jak pokazuje wspólny raport Google i Pracuj.pl, sztuczna inteligencja przestała być technologiczną ciekawostką, a stała się twardym wymogiem operacyjnym. Zapotrzebowanie na kompetencje związane z AI wzrosło niemal dwukrotnie w ciągu zaledwie roku.

    Sektor MŚP wciąż odpowiada za ponad połowę (56%) wszystkich ogłoszeń o pracę w Polsce. Porównując rok 2024 z 2025, analitycy odnotowali lekki spadek ogólnej liczby wakatów (o 2,7%, z 440 do 428 tysięcy). Jednak pod powierzchnią tych drobnych spadków kryje się potężna transformacja jakościowa, którą autorzy raportu określają mianem „paradoksu rynku pracy”.

    Miliardy na infrastrukturę. Google zainwestuje do 40 miliardów dolarów w Anthropic

    Udział ogłoszeń wymagających od kandydatów znajomości narzędzi opartych na sztucznej inteligencji skoczył o blisko 86% (z 0,72% do 1,34%). W liczbach bezwzględnych oznacza to wzrost z 3,2 tysiąca do ponad 5,7 tysiąca ofert. Komunikat płynący z rynku jest jasny: firmy szukają mniejszej liczby pracowników, ale oczekują od nich znacznie wyższej, napędzanej cyfrowo wydajności.

    Konkretne umiejętności zamiast ogólników

    W 2026 roku wpisanie w CV „znajomości AI” przestało być traktowane jako modny dodatek. Pracodawcy przeszli od fazy fascynacji do fazy wdrożeń i oczekują konkretnych umiejętności praktycznych. Obejmują one zdolność do pracy z generatorami treści, sprawną analizę danych oraz, co równie ważne, krytyczną ocenę wyników wypluwanych przez algorytmy (weryfikacja tzw. halucynacji).

    Najszybsza adaptacja narzędzi AI następuje w czterech kluczowych pionach biznesowych:

    • IT i administracja: automatyzacja powtarzalnych procesów i wsparcie przy pisaniu kodu.
    • Marketing i e-commerce: głęboka personalizacja ofert i analiza dużych zbiorów danych o klientach.
    • Sprzedaż: automatyczny scoring leadów sprzedażowych i wstępna obsługa zapytań.
    • Kreacja: wykorzystanie narzędzi generatywnych do tworzenia grafik, tekstów i koncepcji.

    Cyfrowy mur i metoda małych kroków

    Mimo wyraźnego trendu, raport diagnozuje również poważny problem strukturalny. Aż co trzecia firma z sektora MŚP uderza w tzw. „cyfrowy mur”, mierząc się z istotnymi brakami kompetencyjnymi we własnych strukturach. Rosnąca przepaść między pędzącą technologią a realnym przygotowaniem organizacji może wkrótce decydować o być albo nie być wielu biznesów.

    Eksperci wskazują, że kluczem do przeskoczenia tego muru wcale nie są wielomilionowe inwestycje we własne, dedykowane modele językowe. Najlepsze efekty w mniejszych firmach przynosi model „AI as a Service” (korzystanie z gotowych, chmurowych ekosystemów) oraz wdrożenie kultury Test & Learn. Wyasygnowanie pracownikom zaledwie 1-2 godzin tygodniowo na bezpieczne eksperymentowanie z nowymi narzędziami w ich codziennych zadaniach przynosi szybszy zwrot z inwestycji niż narzucane odgórnie, skomplikowane systemy.

    #AI #biznes #Google #kompetencjeCyfrowe #MŚP #PracujPl #rekrutacja #rynekPracy #sztucznaInteligencja #technologieWBiznesie
  3. Asystent zamiast nowinki. Jak Polacy wykorzystują AI w nauce i pracy według nowych danych Google

    Sztuczna inteligencja przestała być w Polsce wyłącznie technologiczną ciekawostką, a stała się po prostu narzędziem użytkowym.

    Z najnowszych danych opublikowanych na blogu Google Polska wynika, że wchodzimy w fazę pragmatyzmu – użytkownicy wiedzą już, z czym mają do czynienia, i szukają konkretnych sposobów na zagonienie algorytmów do pracy.

    Według danych wyszukiwarki Google, marzec 2026 roku był w Polsce rekordowym momentem pod względem ogólnego zainteresowania sztuczną inteligencją. Najciekawsze nie są jednak same wzrosty, ale to, czego dokładnie szukamy. Użytkownicy przestali pytać o definicje technologii, skupiając się na jej praktycznym wykorzystaniu do szybszej nauki i budowania kariery.

    Edukacja: AI odrabia lekcje z programowania i matematyki

    Największe przetasowania widać w sektorze edukacji. Zainteresowanie wykorzystaniem sztucznej inteligencji na uczelniach wyższych urosło rok do roku aż o 1190 punktów procentowych. Studenci i uczniowie traktują dziś algorytmy jak całodobowych korepetytorów.

    Dane pokazują, że AI jest najchętniej wykorzystywana do pomocy w trzech kluczowych dziedzinach:

    • Nauka języków obcych i gramatyki (wzrost wyszukiwań o ponad 200 p.p.).
    • Programowanie (wzrost o 200 p.p.).
    • Matematyka (wzrost o 120 p.p.).

    Na uwagę zasługuje też rosnąca popularność narzędzia NotebookLM, które dla wielu stało się podstawowym sposobem na błyskawiczne podsumowywanie notatek i porządkowanie rozproszonej wiedzy z wielu różnych źródeł.

    Praca i prawdziwy hit: Agenty Autonomiczne

    W kontekście rynku pracy, połączenie haseł „AI i umiejętności” notuje obecnie rekordowe wyniki, rosnąc o 320 p.p. w ujęciu rocznym. Polacy szukają wsparcia sztucznej inteligencji przede wszystkim w obszarze twardych kompetencji, takich jak inżynieria, design oraz marketing. Oprócz tego rośnie zainteresowanie nowymi formami zatrudnienia – wyszukiwania dotyczące freelancingu i staży są największe w historii.Prawdziwą rewolucję widać jednak w innym miejscu. Zainteresowanie hasłem „AI Agent” (agenty autonomiczne) wystrzeliło w górę o ponad 165 tysięcy punktów procentowych. To jednoznaczny sygnał, że rynek dojrzewa. Użytkownicy zaczynają odchodzić od prostych chatbotów na rzecz inteligentnych programów, którym można delegować złożone, wieloetapowe zadania do samodzielnego wykonania.

    Zjawisko „Micro-Mastery”

    Technologia obniżyła też barierę wejścia w nowe dziedziny życia prywatnego. Google odnotowuje na początku 2026 roku silny trend nazwany „Micro-Mastery” – chęć szybkiego i efektywnego opanowywania nowych, pobocznych umiejętności. Polacy wykorzystują narzędzia AI do nauki języków obcych (od angielskiego po włoski), a także do zdobywania wiedzy z zakresu zarządzania własnymi finansami czy inwestowania.

    Raport Google dobitnie pokazuje, że etap obaw przed tym, czy algorytmy zabiorą nam pracę, powoli ustępuje miejsca czystemu pragmatyzmowi. Dziś wygrywają ci, którzy potrafią zintegrować inteligentne narzędzia ze swoim codziennym cyklem pracy i nauki.

    Stop bezmyślnemu scrollowaniu. YouTube pozwala całkowicie zablokować Shorts

    #AI #AIAgent #edukacja #Google #kompetencjeCyfrowe #NotebookLM #raportGoogle2026 #rynekPracy #sztucznaInteligencja
  4. Twoje „cyfrowe ja” idzie do pracy. Problem w tym, że może już nie być twoje

    Wyobraź sobie, że idziesz na urlop, ale Twoja cyfrowa wersja nadal odpowiada na maile, analizuje raporty i doradza klientom.

    Brzmi jak opis fabuły serialu „Severance” (Rozdzielenie), gdzie świadomość pracowników jest dzielona na biurową i prywatną? Dla brytyjskiej firmy Bloor Research to już nie serialowa fikcja, a codzienność. I nie chodzi o wiercenie dziur w czaszkach pracowników.

    Korporacje zaczynają klonować swoich ekspertów, tworząc ich cyfrowe odpowiedniki. Za obietnicą niespotykanej produktywności kryje się jednak fundamentalny spór: do kogo należy Twoje „cyfrowe ja”?

    Cyfrowy umysł, dla którego nie istnieją nadgodziny

    Wszystko zaczęło się od Richarda Skelletta, głównego analityka we wspomnianej firmie, który przez trzy lata trenował swój własny model językowy. Sztuczna inteligencja przeanalizowała tysiące jego maili, notatek ze spotkań i prezentacji, ucząc się nie tylko faktów, ale przede wszystkim specyficznego sposobu rozwiązywania problemów. Tak powstał „Cyfrowy Richard” – cyfrowy odpowiednik, dla którego pojęcie zmęczenia czy limitu czasu po prostu nie istnieje.

    Eksperyment okazał się na tyle skuteczny, że firma wdrożyła go dla całego 50-osobowego zespołu. Zamiast zatrudniać kogoś na zastępstwo za pracowniczkę odchodzącą na urlop macierzyński, część jej obowiązków przejął jej cyfrowy bliźniak. W innym przypadku AI pozwoliła starszemu analitykowi na płynne przechodzenie na emeryturę, odciążając go z bieżących zadań. Algorytm potrafi załatwić status projektu czy odpowiedzieć na branżowe pytania w środku nocy, podczas gdy jego biologiczny pierwowzór spędza czas z rodziną.

    Kto jest właścicielem Twojego doświadczenia?

    Josh Bersin, znany analityk rynku pracy, nazywa takich pracowników „superludźmi”. Argumentuje, że skoro cyfrowy klon znacząco podnosi efektywność, firma może wypłacać pracownikowi wyższe premie z wypracowanych zysków. Jednak w tym miejscu pojawia się wątek rodem z najgorszych dystopii: czyje to właściwie jest?

    W serialu „Severance” biurowa wersja pracownika („Innie”) była własnością korporacji Lumon. W prawdziwym świecie spór jest niemal identyczny. Skellett uważa, że cyfrowy klon powinien stanowić prywatną własność pracownika, a firma powinna płacić za licencję na dostęp do niego. Z kolei Bersin wskazuje brutalną rzeczywistość prawną: w większości umów o pracę wszelka własność intelektualna wytworzona w czasie zatrudnienia należy do pracodawcy.

    Waży 7 kg i nie ma klawisza „Escape”. Fani oszaleli na punkcie klawiatury z piekła Lumon Industries

    Prawne trzęsienie ziemi: czy można zwolnić algorytm?

    To zderzenie technologii z prawem wywołuje ogromny ból głowy u prawników. Jak zauważa Anjali Malik z kancelarii Bellevue Law, wytrenowanie AI na prywatnych mailach i stylu myślenia pracownika dotyka samego rdzenia relacji zatrudnienia. Otwiera to puszkę Pandory: kto ponosi odpowiedzialność, jeśli cyfrowy klon popełni rażący błąd? Czy można „ukarać” algorytm, czy też konsekwencje poniesie człowiek, który dostarczył dane do jego treningu?

    Prawnicy są zgodni, że brakuje tu jakichkolwiek regulacji, a zasady będą wykuwać się w bólach podczas pierwszych spraw przed trybunałami pracy. Obserwujemy moment, w którym nasza wiedza i styl myślenia odrywają się od czasu, który fizycznie spędzamy w pracy. Pytanie tylko, czy ostatecznie staniemy się dzięki temu „superpracownikami”, czy raczej ryzykujemy oddanie korporacjom tego, co dotychczas było naszą największą wartością – unikalnej tożsamości zawodowej.

    #AppleTV #cyfroweKlony #HR #prawoPracy #przyszłośćPracy #Rozdzielenie #rynekPracy #Severance #sztucznaInteligencja #własnośćIntelektualna
  5. Czy bezwarunkowy dochód podstawowy powinien zostać wprowadzony w odpowiedzi na postępującą automatyzację i rozwój sztucznej inteligencji?
    🤖👷
    Bezwarunkowy dochód podstawowy to wypłata stałej kwoty pieniężnej każdemu obywatelowi, niezależnie od jego sytuacji materialnej. Według analiz Goldman Sachs automatyzacja oparta na sztucznej inteligencji może wpłynąć na 6-7% pracowników, szczególnie w zawodach takich jak programiści, asystenci prawni, redaktorzy czy księgowi.
    #miniankiety #AI #automatyzacja #dochódPodstawowy #rynekPracy

  6. AI wystawiło rachunek. Europejskie banki szykują się na zwolnienie 200 tysięcy pracowników

    Podczas gdy my cieszymy się z generowania obrazków w Midjourney czy innym Nano banana, sektor finansowy kończy liczyć potencjalne oszczędności. Wnioski są brutalne: algorytmy radzą sobie z Excelem i pewnymi klasami analizy ryzyka lepiej niż ludzie. Do 2030 roku pracę w europejskich bankach może stracić nawet 200 tysięcy osób.

    Według najnowszego raportu Morgan Stanley, cytowanego m.in. przez Financial Times, europejski sektor bankowy stoi u progu największej rewolucji kadrowej od lat. Analitycy przewidują, że w ciągu najbliższych 5 lat zniknie około 10% miejsc pracy w 35 największych bankach na starym kontynencie.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Kto jest zagrożony?

    Do tej pory automatyzacja kojarzyła się głównie z zamykaniem fizycznych oddziałów i zastępowaniem kasjerów bankomatami. Teraz AI wchodzi głębiej – do tzw. back-office. Zagrożone są działy, które do tej pory uchodziły za bezpieczne przystanie dla „białych kołnierzyków”:

    • Compliance (zgodność z przepisami).
    • Zarządzanie ryzykiem.
    • Analiza danych i raportowanie.

    Okazuje się, że modele językowe i algorytmy potrafią „przekopywać się” przez tysiące arkuszy i regulacji o 30% efektywniej niż człowiek. Banki, widząc te cyfry, już ostrzą topory. Holenderski ABN Amro planuje zwolnić jedną piątą załogi do 2028 roku, a CEO Société Générale stwierdził wprost, że w poszukiwaniu oszczędności „nie ma świętości”.

    Problem „juniora”, który nic nie umie

    W tym technokratycznym pędzie pojawia się jednak głos rozsądku i ostrzeżenie. Przedstawiciele JPMorgan Chase zwracają uwagę na pułapkę, w którą może wpaść branża. Jeśli AI przejmie całą „czarną robotę”, którą tradycyjnie wykonywali młodsi bankierzy (Junior Bankers) – czyli żmudną analizę, wklepywanie danych i proste raporty – to w jaki sposób nauczą się oni podstaw fachu? Istnieje ryzyko, że za 10 lat obudzimy się w świecie, w którym seniorzy odeszli na emeryturę, a nowe pokolenie nie rozumie fundamentów, bo „AI zawsze robiło to za nich”.

    Z drugiej strony – to argument, który ma jedną słabość: nikt dziś nie wie, co AI będzie potrafić za 10 lat. W każdym razie obecne trendy to sygnał, że rewolucja AI w korporacjach nie będzie bezkrwawa. Goldman Sachs w USA już ogłosił program „OneGS 3.0”, który zakłada mrożenie zatrudnienia i cięcia w ramach wdrażania sztucznej inteligencji.

    Nano Banana. Krótki poradnik dla niecierpliwych

    #AIWFinansach #bankowość #GoldmanSachs #morganStanley #rynekPracy #sztucznaInteligencja #zwolnienia
  7. Europa w tyle za Indiami i Brazylią. Cisco i OECD punktują przepaść w adopcji AI

    Mit o technologicznej dominacji Zachodu chwieje się w posadach, przynajmniej w obszarze sztucznej inteligencji.

    Najnowsze badania przeprowadzone wspólnie przez Cisco oraz OECD wykazują, że to gospodarki wschodzące, a nie bogate kraje europejskie, są globalnymi liderami w wykorzystaniu generatywnej AI. Raport ujawnia również głębokie pęknięcie pokoleniowe w podejściu do nowych technologii.

    Dane zebrane na początku 2025 roku w 14 krajach pokazują zaskakujące odwrócenie trendów. Użytkownicy z Indii, Brazylii, Meksyku i RPA wykazują największą aktywność, zaufanie i chęć szkolenia się w zakresie sztucznej inteligencji. Tymczasem Europa pozostaje w tyle – respondenci ze Starego Kontynentu deklarują znacznie większą ostrożność i niepewność wobec narzędzi opartych na AI. Jest to wyraźna zmiana w stosunku do historycznych schematów, w których to gospodarki rozwinięte były pionierami cyfrowych wdrożeń.

    „Generacja AI” kontra cyfrowi sceptycy

    Raport definiuje nową linię podziału demograficznego. Osoby poniżej 35. roku życia nie tylko intensywnie korzystają z AI (robi to ponad połowa badanych w tej grupie), ale także postrzegają ją jako narzędzie użyteczne. W przedziale wiekowym 26–35 lat niemal 50 proc. osób ukończyło już szkolenia z tego zakresu. Dla kontrastu, wśród osób po 45. roku życia dominującą postawą jest sceptycyzm lub całkowity brak korzystania z tych rozwiązań, co często wynika z braku wiedzy, a nie świadomego wyboru.

    Ciemna strona bycia online

    Wysoka adopcja technologii w krajach rozwijających się ma jednak swoją cenę. Badanie wykazało korelację między czasem spędzanym przed ekranem a dobrostanem psychicznym. Spędzanie ponad pięciu godzin dziennie na cyfrowej rozrywce wiąże się z niższym poczuciem satysfakcji z życia. Zjawisko to jest szczególnie widoczne w Indiach czy Meksyku, gdzie odnotowano większe uzależnienie od relacji online oraz gwałtowniejsze wahania emocjonalne związane z technologią.

    Guy Diedrich z Cisco podkreśla, że kluczem do wyrównania tych szans nie jest samo wdrażanie technologii, lecz edukacja. „Różnice pokoleniowe w korzystaniu z technologii nie są nieuchronne” – zauważa, wskazując na konieczność podnoszenia kompetencji cyfrowych niezależnie od wieku.

    #adopcjaSztucznejInteligencji #Cisco #DigitalWellBeingHub #generatywnaAI #news #OECD #raportAI #rynekPracy #wykluczenieCyfrowe

  8. Szef Nvidii: „AI nie zabierze ci pracy. Sprawi, że będziesz pracował jeszcze ciężej”

    Boisz się, że sztuczna inteligencja zabierze ci etat i zostawi na lodzie? Jensen Huang, CEO Nvidii, ma inną teorię, która dla wielu może brzmieć jeszcze gorzej.

    Według niego AI nie wyśle nas na bezrobocie, ale wkręci w tryby jeszcze intensywniejszej pracy, bo nasza produktywność przestanie mieć granice.

    Podczas forum inwestycyjnego US-Saudi Investment Forum w Waszyngtonie doszło do ciekawego zderzenia dwóch wizji przyszłości. Z jednej strony Elon Musk, w swoim stylu, roztaczał wizję świata, w którym praca stanie się opcjonalna – czymś w rodzaju hobby, jak „uprawianie warzyw w ogródku”, bo AI i roboty zajmą się resztą.

    Z drugiej strony Jensen Huang, człowiek, który sprzedaje łopaty w tej gorączce złota (czyli czipy AI), wylał kubeł zimnej wody na te utopijne marzenia.

    Pułapka produktywności

    Zdaniem Huanga, AI sprawi, że trudne zadania staną się proste. Ale zamiast skończyć pracę wcześniej i iść do domu, wykorzystamy zaoszczędzony czas na realizację kolejnych pomysłów, których wcześniej nie byliśmy w stanie wdrożyć.

    „Jeśli twoje życie stanie się bardziej produktywne […], to bardzo prawdopodobne, że będziesz mieć tak wiele pomysłów, że będziesz potrzebować więcej czasu na ich realizację” – argumentował szef Nvidii.

    Jako przykład podał radiologów. Dzięki AI są oni dziś bardziej wydajni niż kiedykolwiek. Czy to oznacza, że pracują krócej? Nie. Po prostu analizują znacznie więcej skanów w tym samym czasie, bo zapotrzebowanie na usługi medyczne jest nieskończone.

    Wyścig szczurów na sterydach

    Wizja Huanga zakłada, że AI zmieni charakter pracy („jobs will be different”), ale nie jej ilość. Zamiast ery relaksu, czeka nas era hiper-produktywności, w której bariera wejścia dla nowych pomysłów biznesowych spadnie do zera, co tylko nakręci konkurencję i tempo życia.

    „Zgadywałbym, że Elon będzie bardziej zajęty z powodu AI. Ja też będę bardziej zajęty” – skwitował Huang, odnosząc się do słów szefa Tesli.

    Pytanie, która wizja jest bliższa prawdy: ta o pracy jako hobby dla chętnych, czy ta o niekończącej się liście zadań generowanych przez nasze własne, wspomagane przez AI ambicje? A może przyszłość szykuje dla nas zupełnie odmienny scenariusz?

    Pierwszy bilioner Ziemi i armia robotów pilnująca więźniów. Akcjonariusze Tesli dali Muskowi wolną rękę

    #AI #ElonMusk #JensenHuang #news #nvidia #produktywność #przyszłośćPracy #rynekPracy #sztucznaInteligencja

  9. Amazon rezygnuje z ludzi? Wyciekły tajne plany giganta: 160 tysięcy mniej pracowników do 2027 roku

    Kiedy Jeff Bezos ustępował ze stanowiska prezesa, obiecywał, że Amazon stanie się „najbezpieczniejszym miejscem pracy na Ziemi”. Nie mógł się bardziej mylić.

    Cztery lata później wizja ta ewoluowała w kierunku, który może zaniepokoić miliony pracowników fizycznych na całym świecie. Według wewnętrznych dokumentów, do których dotarł The New York Times, największy sklep świata realizuje strategię, która ma jeden główny cel: uniezależnienie się od czynnika ludzkiego.

    Najbardziej uderzająca w ujawnionych planach jest skala przedsięwzięcia. Amazon nie mówi o drobnych usprawnieniach, lecz o fundamentalnej zmianie modelu operacyjnego. Strategia zakłada, że dzięki forsownej robotyzacji firma uniknie zatrudnienia aż 160 tysięcy osób do 2027 roku. W dłuższej perspektywie, sięgającej roku 2033, gigant chce, aby maszyny przejęły realizację 75 proc. wszystkich operacji magazynowych. W korporacyjnej nowomowie proces ten nazywany jest „wypłaszczaniem krzywej zatrudnienia” (flattening the hiring curve). W praktyce oznacza to, że firma chce rosnąć i zwiększać sprzedaż, jednocześnie zamrażając lub redukując liczbę etatów.

    Motywacją są oczywiście pieniądze, ale nie tylko. Wyliczenia Amazona wskazują, że zastąpienie człowieka maszyną pozwala zaoszczędzić średnio 30 centów na każdej wysłanej paczce. Przy miliardach przesyłek rocznie daje to astronomiczne oszczędności. Jednak równie istotnym czynnikiem jest problem rotacji kadr. Amazon od lat zmaga się ze zjawiskiem „wypalania” zasobów ludzkich – wskaźnik rotacji w magazynach sięgał w niektórych okresach 150 proc. rocznie. Roboty rozwiązują ten problem definitywnie: nie męczą się, nie żądają podwyżek i nie odchodzą do konkurencji.

    Eksperci biją na alarm, ostrzegając przed efektem domina. Amazon, jako lider innowacji w logistyce, wyznacza standardy dla całej branży. Jeśli strategia pełnej automatyzacji okaże się sukcesem finansowym, konkurenci – od Walmartu po lokalnych operatorów logistycznych – będą zmuszeni podążyć tą samą ścieżką, by utrzymać rentowność. To może trwale zmienić strukturę zatrudnienia w sektorze, który przez ostatnie dekady był bezpieczną przystanią dla pracowników o niższych kwalifikacjach. Wewnętrzne instrukcje Amazona sugerują, by menedżerowie unikali słowa „roboty”, zastępując je łagodniejszymi terminami jak „zaawansowana technologia”, jednak semantyka nie zmieni faktu, że globalny rynek pracy stoi u progu największej rewolucji od czasów taśmy produkcyjnej Forda.

    Rekordowe zyski i 14 000 zwolnień w Amazon. CEO: „To nie wina AI, to nasza kultura”

    #aiWBiznesie #amazon #automatyzacja #jeffBezos #logistyka #news #roboty #rynekPracy #zwolnieniaGrupowe

  10. Wielka rewolucja w Amazonie. Wewnętrzne plany zakładają zastąpienie 600 tys. etatów robotami

    Amazon przygotowuje się do największej transformacji działalności w swojej historii, planując zautomatyzowanie 75% swoich operacji.

    Jak wynika z wewnętrznych dokumentów i rozmów ujawnionych przez dziennik „The New York Times”, może to oznaczać, że w perspektywie dekady około 600 tys. miejsc pracy nie zostanie utworzonych, ponieważ zadania te przejmą roboty.

    Celem planu jest podwojenie liczby sprzedawanych towarów w ciągu najbliższych 10 lat bez jednoczesnego zwiększania liczby pracowników magazynowych. Zespół ds. automatyki firmy szacuje, że sama robotyzacja pozwoli uniknąć zatrudnienia 160 tys. osób już do 2027 roku. Ma to przynieść oszczędności rzędu 30 centów na każdym produkcie obsługiwanym przez firmę.

    Wzorem dla transformacji ma być najnowocześniejszy magazyn firmy w Shreveport w Luizjanie. Już teraz przypada tam o 25% mniej pracowników na tysiąc robotów niż w tradycyjnych placówkach, a po rozszerzeniu automatyzacji liczba ta ma spaść o połowę. Jak donosi „NYT”, Amazon planuje powielić ten model w 40 kolejnych magazynach do końca 2027 roku. Obecnie firma dysponuje ponad milionem robotów na całym świecie.

    Amazon zdaje sobie sprawę z potencjalnego kryzysu wizerunkowego. Z ujawnionych dokumentów wynika, że zalecano unikanie w komunikacji słów „automatyzacja” i „sztuczna inteligencja”, zastępując je terminami „zaawansowana technologia” lub „cobot” (robot współpracujący). Plany miały też obejmować „łagodzenie skutków” w społecznościach, które mogą stracić miejsca pracy, m.in. poprzez wzmożony udział w lokalnych akcjach charytatywnych.

    Rzeczniczka Amazona, Kelly Nantel, w oświadczeniu dla „NYT” zdystansowała się od tych doniesień, twierdząc, że materiały „są niepełne i nie odzwierciedlają całości strategii zatrudnienia”. Firma podkreśla, że automatyzacja tworzy nowe, lepiej płatne miejsca pracy, np. dla techników robotyki. Eksperci są jednak zaniepokojeni. Prof. Daron Acemoglu z MIT, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, stwierdził, że jeśli plan się powiedzie, Amazon „może stać się niszczycielem miejsc pracy, a nie ich twórcą”.

    Niespodziewany sojusz w świecie AI. Modele OpenAI po raz pierwszy trafią na Amazon Web Services (AWS)

    #AI #Amazon #automatyzacja #logistyka #news #roboty #rynekPracy #theNewYorkTimes #zwolnienia

  11. 100 milionów miejsc pracy zagrożonych. Bernie Sanders proponuje „podatek od robotów”

    Biuro amerykańskiego senatora Berniego Sandersa opublikowało raport dotyczący wpływu sztucznej inteligencji i automatyzacji na rynek pracy. Wnioski są alarmujące: w ciągu najbliższej dekady AI może doprowadzić do likwidacji nawet 100 milionów miejsc pracy w samych Stanach Zjednoczonych. Wśród proponowanych rozwiązań znalazł się kontrowersyjny „podatek od robotów”.

    W raporcie przygotowanym przez senacką Komisję Zdrowia, Edukacji, Pracy i Emerytur, której członkiem jest Sanders, podkreślono bezprecedensowe tempo nadchodzących zmian. „Rewolucja rolnicza trwała tysiące lat. Rewolucja przemysłowa zajęła ponad sto lat. Sztuczna siła robocza może przekształcić gospodarkę w mniej niż dekadę” – czytamy w dokumencie. Ta szybkość transformacji wymaga, zdaniem autorów, natychmiastowych i odważnych działań legislacyjnych.

    Główną propozycją przedstawioną w raporcie jest wprowadzenie tzw. podatku od robotów. Miałby on być nakładany na duże korporacje, które decydują się zastępować ludzkich pracowników technologią AI i automatyzacją. Przychody z tego podatku miałyby posłużyć do finansowania programów osłonowych i przekwalifikowania dla osób, które stracą pracę w wyniku postępu technologicznego. Co ciekawe, pomysł ten nie jest nowy i popierają go nie tylko politycy o poglądach progresywnych. Już w 2017 roku o potrzebie opodatkowania pracy robotów mówił Bill Gates.

    Analitycy z Goldman Sachs ostrzegają: AI może spowodować redukcję globalnego zatrudnienia o 300 milionów etatów, ale jest światełko w tunelu

    W raporcie znalazły się również inne propozycje mające na celu ochronę pracowników. Wśród nich wymieniono postulat wprowadzenia 32-godzinnego tygodnia pracy bez utraty wynagrodzenia, zwiększenie udziału przedstawicieli załogi w zarządach firm oraz uchwalenie przepisów wzmacniających pozycję związków zawodowych. Wszystkie te działania mają na celu zapewnienie, że korzyści płynące z rewolucji AI będą sprawiedliwie dystrybuowane, a nie skoncentrowane w rękach właścicieli korporacji.

    Ciekawym elementem raportu jest analiza przeprowadzona na prośbę sztabu senatora przez… ChataGPT. Model językowy poproszono o wskazanie zawodów najbardziej narażonych na zastąpienie przez AI w ciągu najbliższych 10 lat. Według jego oceny, pracę może stracić nawet 89% pracowników fast foodów, 62% sprzedawców detalicznych oraz 54% programistów. Autorzy raportu zaznaczają, że jest to uproszczona analiza, ale dobrze obrazuje potencjalną skalę przyszłych zwolnień.

    Cisco integruje AI z Webex Contact Center. Nowe narzędzia mają zrewolucjonizować obsługę klienta

    #32GodzinnyTydzieńPracy #AI #automatyzacja #BernieSanders #ChatGPT #miejscaPracy #news #podatekOdRobotów #rynekPracy #sztucznaInteligencja #usa

  12. Zaskakujący optymizm Polaków. Zielona transformacja to dla nich szansa, a nie zagrożenie

    Polscy pracownicy przemysłu z zaskakującym optymizmem podchodzą do zielonej transformacji. Widzą w niej przede wszystkim szansę na rozwój gospodarczy i nowe miejsca pracy.

    Takie wnioski płyną z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez Wittenberg Center for Global Ethics przy wsparciu Fundacji E.ON w Polsce, Francji i Niemczech.

    Badanie, w którym wzięło udział ponad 4 tys. pracowników sektora przemysłowego, ujawniło znaczące różnice w postawach między narodami. W Polsce aż 42% respondentów ocenia transformację klimatyczną pozytywnie, podczas gdy pesymistów jest zaledwie 16%. Dla porównania, w Niemczech nastroje są znacznie bardziej spolaryzowane – odsetek optymistów (29%) jest niemal równy liczbie pesymistów (28%). Co więcej, niemal połowa ankietowanych Polaków postrzega te zmiany jako szansę dla własnej kariery.

    „Cieszy nas, że Polacy przywiązują dużą wagę do transformacji klimatycznej w przemyśle. Nie tylko niemal połowa respondentów z naszego kraju postrzega ją jako szansę do rozwoju własnej ścieżki kariery, ale także wiąże ją z perspektywami dla całego kraju” – komentuje Andrzej Modzelewski, prezes E.ON Polska.

    Zdaniem autorów raportu, ten optymizm jest silnie powiązany z dobrą kondycją gospodarczą. W 2024 roku PKB Polski wzrosło o 2,9%, podczas gdy gospodarka Niemiec skurczyła się o 0,2%. Im wyższy wzrost gospodarczy, tym społeczeństwo jest bardziej przychylnie nastawione do zmian.

    Polacy mają również jasno sprecyzowane oczekiwania wobec władz. Aż 45% badanych uważa, że absolutnym priorytetem rządu powinny być inwestycje w innowacyjne i ekologiczne technologie. Ważnym aspektem jest także obniżanie cen energii dla przemysłu, na co wskazało 39% respondentów. Wyniki badania pokazują również dużą elastyczność polskich pracowników – wykazują oni największą gotowość do relokacji w poszukiwaniu nowej pracy (22% w porównaniu do Francji i Niemiec).

    „Wyniki tego badania są wyraźnym sygnałem dla decydentów w całej Europie: ludzie są gotowi przyczynić się do transformacji neutralnej dla klimatu, jeśli aktywnie włączy się ich w ten proces” – podsumowuje Stephan Muschick, prezes Fundacji E.ON w Niemczech.

    Badanie podkreśla, że kluczem do sukcesu zielonej transformacji jest nie tylko jej konieczność ekologiczna, ale także zapewnienie, że będzie ona zrównoważona społecznie.

    NASA wyłączy legendarne sondy? „Gdy to zrobimy, nie będzie już powrotu”

    #badania #EON #news #Niemcy #optymizm #Polska #przemysł #rynekPracy #transformacjaKlimatyczna #zielonaTransformacja

  13. Sukces ma swoją cenę. Prezes Duolingo tłumaczy się z kontrowersyjnej strategii AI

    Chociaż strategia „AI-first” przyniosła Duolingo finansowy sukces i wzrost cen akcji (o czym pisaliśmy), to jednocześnie wywołała falę krytyki i obaw wśród użytkowników oraz pracowników. Prezes i założyciel firmy, Luis von Ahn, w najnowszych wywiadach próbuje załagodzić sytuację, przyznając, że kontrowersje wyniknęły z jego własnego błędu w komunikacji.

    W rozmowie z „The New York Times” von Ahn wziął na siebie odpowiedzialność za negatywny odbiór zmian, stwierdzając: „Nie dostarczyłem wystarczającego kontekstu”. Jak dodał, wewnątrz firmy nowa strategia nie budziła kontrowersji, jednak na zewnątrz, w przypadku spółki giełdowej, niektórzy założyli, że chodzi wyłącznie o zysk lub zwalnianie ludzi, co „w ogóle nie było intencją”.

    Zamieszanie rozpoczęło się w kwietniu, gdy von Ahn w firmowym mailu zapowiedział, że będzie stopniowo rezygnować z usług kontraktorów, jeśli ich zadania będzie mogła wykonać sztuczna inteligencja. W najnowszych wypowiedziach prezes Duolingo podkreśla, że firma „nigdy nie zwolniła żadnych pracowników zatrudnionych na pełen etat” i nie ma takiego zamiaru. Zaznaczył przy tym, że liczba kontraktorów zawsze wahała się w zależności od bieżących potrzeb.

    Von Ahn przewiduje jednak, że w ciągu najbliższych pięciu lat charakter pracy w Duolingo ulegnie zmianie. Pracownicy będą wykonywać mniej powtarzalnych zadań, a jedna osoba będzie w stanie osiągnąć więcej, co niekoniecznie oznacza redukcję etatów. Już teraz firma zachęca zespoły, by w każdy piątkowy poranek eksperymentowały z wykorzystaniem AI do zwiększenia swojej wydajności.

    Według prezesa Duolingo, rola pracowników ewoluuje w kierunku „dyrektorów kreatywnych”, którzy nadzorują procesy, podczas gdy AI zajmuje się detalami. Dzięki temu zadania, które kiedyś były niezwykle pracochłonne, jak dodanie nowego kursu językowego, wkrótce będą mogły być realizowane w ułamku dotychczasowego czasu.

    My możemy skomentować działania firmy popularnym przysłowiem „kto mieczem wojuje…”. Nie znamy przyszłości, ale skoro dziś Duolingo coraz częściej korzysta z AI, AI coraz dynamiczniej się rozwija, to za jakiś czas serwis uczący ludzi języków stanie się zbędny, wobec powszechności spersonalizowanej sztucznej inteligencji, która użytkownikowi w czasie rzeczywistym przetłumaczy dowolną frazę w dowolnym języku tak, by ją zrozumiał.

    Internet krytykował, a akcje poszybowały w górę. Strategia „AI-first” w Duolingo to finansowy sukces

    #AI #AIFirst #duolingo #giełda #LuisVonAhn #news #Praca #rynekPracy #sztucznaInteligencja #technologia

  14. Idealne CV od AI to nowa zmora rekruterów. Jak odróżnić kandydata od bota?

    Sztuczna inteligencja, która miała zrewolucjonizować i ułatwić procesy rekrutacyjne, paradoksalnie stała się jednym z największych wyzwań dla działów HR.

    Jak informuje Forbes, rynek pracy zalewa fala „idealnych” CV, wygenerowanych przez AI w taki sposób, by perfekcyjnie pasowały do opisu stanowiska. Problem w tym, że za tymi dokumentami coraz rzadziej stoją równie idealni kandydaci.

    Jeszcze do niedawna stworzenie profesjonalnego i dopasowanego do oferty CV wymagało czasu, wysiłku i pewnych umiejętności. Dziś wystarczy kilka kliknięć. Narzędzia oparte na generatywnej AI potrafią w sekundy stworzyć życiorys, który bezbłędnie wykorzystuje słowa kluczowe z ogłoszenia, prezentuje doświadczenie w najlepszym możliwym świetle i jest napisany nienagannym, korporacyjnym językiem. W efekcie rekruterzy toną w setkach aplikacji, które na pierwszy rzut oka wyglądają niemal identycznie i perfekcyjnie.

    Wyścig zbrojeń w AI podtrzymuje przy życiu gospodarkę USA. Bez tego PKB by stanęło

    Ten zalew „idealnych” kandydatów sprawia, że tradycyjne metody selekcji, oparte na automatycznym skanowaniu CV pod kątem słów kluczowych (systemy ATS; Applicant Tracking System), tracą na znaczeniu. Skoro każda aplikacja jest zoptymalizowana przez algorytm, systemy te stają się bezużyteczne w odróżnianiu realnych kompetencji od cyfrowego makijażu. Dla rekruterów oznacza to powrót do czasów żmudnej, ręcznej pracy, ale i konieczność wypracowania zupełnie nowych metod weryfikacji kandydatów na bardzo wczesnym etapie.

    Wyzwaniem staje się nie tylko ocena kompetencji, ale i autentyczności. Czy kandydat, który posłużył się AI do stworzenia CV, będzie równie pomysłowy i samodzielny w rozwiązywaniu realnych problemów w pracy? Czy jego rzeczywiste umiejętności komunikacyjne dorównują tym, które tak elokwentnie opisał bot? To pytania, które spędzają sen z powiek specjalistom od HR na całym świecie.

    W odpowiedzi na ten trend, firmy rekrutacyjne i działy HR zaczynają zmieniać swoje podejście. Coraz większy nacisk kładzie się na zadania praktyczne, testy kompetencyjne przeprowadzane na żywo oraz na rozmowy wideo, podczas których trudniej jest korzystać z cyfrowych „ściąg”. Rekrutacja przestaje być analizą dokumentów, a staje się procesem weryfikacji realnych umiejętności. Wyścig zbrojeń między kandydatami wspomaganymi przez AI a rekruterami szukającymi prawdy dopiero się rozpoczął.

    Gemini opowie i zilustruje bajkę. Nowa, darmowa funkcja Storybook już dostępna

    Ten trend rodzi też pytanie, czy przypadkiem przesłanie faktycznie autorskiego CV z charakterystycznymi dla człowieka niedociągnięciami nie byłoby strategią zwycięską dla kandydata? Czy działy HR nie powinni zwracać uwagi przede wszystkim na tych, których cechuje nie tyle bezbłędność formy, co właśnie oryginalność?

    Niestety, odpowiedź nie jest tak oczywista. Niemniej coraz częściej niedoskonałość staje się atutem, ale pod pewnymi, bardzo istotnymi warunkami. Przede wszystkim wiele dużych korporacji wciąż korzysta ze zautomatyzowanych systemów ATS, w których napisany zbyt oryginalnie, „ludzko” dokument aplikacyjny zostanie odrzucony (np. przez brak słów kluczowych, wymagań od kandydata na dane stanowisko, czy odpowiedniego sformatowania właściwego dla CV) zanim w ogóle trafi do człowieka-rekrutera. Warto też pamiętać, że niedociągnięcia to nie błędy. Subtelna niezdarność aplikacji kandydata, świadcząca o jej ludzkim pochodzeniu to nie to samo, co zwykłe niechlujstwo i błędy ortograficzne, czy gramatyczne. Takie CV też trafi do kosza.

    Hakerzy mogą przejąć Twoje życie przez kalendarz. Nowy atak „promptware” wykorzystuje AI przeciwko Tobie

    #AI #CV #HR #kandydaci #news #poszukiwaniePracy #rekrutacja #rynekPracy #sztucznaInteligencja #technologia

  15. Jak wiadomo zawodowo zajmuję się archiwizacja dokumentacji. Wszystko było by dobrze gdyby w PIĄTKI miałabym BIURKO WRAZ Z DOSTĘPEM DO KOMPUTERA. Nie da się sporządzać elektronicznie ewidencji bez tak prostego urządzenia jak komputer.

    Ta sytuacja ukazuje kim jest osoba odbywająca staż dla urzędu. DARMOWA SIŁA ROBOCZA.

    ❓Daczego więc odbywam staż? Odpowiedzią jest rynek pracy, który wymaga doświadczenia zawodowego.

    Łącząc metadane łatwo odnaleźć odpowiedź gdzie odbywam staż. To świadczy o instytucji.

    #sluzbacywilna #RynekPracy #staż #urzad

  16. Porada dla maturzystów:
    To na specjalistów z dziedzin związanych z nowymi technologiami będzie zapotrzebowanie w najbliższych latach i można przypuszczać, że te stanowiska będą odporniejsze na zawirowania na rynku pracy.
    Ponadto elastyczność, gotowość do zmian czy nawet alternatywny zawód to zestaw cech nowoczesnego pracownika.

    #CoDalejPoMaturze #CoStudiować #RynekPracy #KierunkiStudiów

    biznes.wprost.pl/finanse-i-inw