home.social

#niemcy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #niemcy, aggregated by home.social.

  1. Matthäus Günther, urodzony w 1705 roku, to ważna postać niemieckiego baroku. Znany ze swoich twórczych fresków, zdobiących kościoły i klasztory Bawarii. Wyróżnia go dbałość o szczegóły oraz niezwykła umiejętność gry światła i cienia. Jego prace są podziwiane do dziś. (fot. Wikipedia) #Barok #Niemcy #sztuka

  2. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    AfD: strach ma wielkie oczy?

    Sukces neonazistowskiej (nie bójmy się tego głośno mówić) Alternatywy dla Niemiec w lokalnych wyborach w Saksonii-Anhalt nie był niespodziewany. Wobec postawy niemieckich elit owy sukces można wręcz określić jako nieuchronny po latach „wielkich koalicji” od prawa do lewa, które wywołały w Niemczech wrażenie braku realnego wyboru.

    Krach tożsamości oparty na „made in Germany”

    W tej sytuacji „alternatywa” staje się nią w rzeczywistości – zwłaszcza gdy Niemcy pogrążają się w kryzysie zarówno tożsamościowym, jak i gospodarczym. W powojennych Niemczech to właśnie sprawna gospodarka i marka „made in Germany” w dużej mierze zastępowały poczucie tożsamości narodowej.

    AfD sprawnie identyfikuje niemieckie problemy, na czele z kompletną indolencją władz w kwestii masowej imigracji azylowej oraz wojny kulturowej. Oczywiście, jak to zwykle bywa w przypadku populistów, nie oznacza to wcale, że partyjni działacze mają jakiekolwiek skuteczne recepty. Jednak podobnie jak w przypadku polskiej Samoobrony, stała izolacja od władzy pozwala im skutecznie zajmować wygodną pozycję outsidera „na zewnątrz” systemu.

    Populizm bez ekonomicznego pokrycia

    Program AfD jest populistyczny w najbardziej klasyczny, przećwiczony sposób. Rozdawnictwo ma być sfinansowane z oszczędności uzyskanych po wydaleniu z kraju azylantów. Nie trzeba doktoratu z ekonomii, by stwierdzić, że te rachunki się nie zgadzają.

    Jednak w kraju, w którym nagle ogłasza się, że w samym „świętym” Volkswagenie pracę straci 3000 osób, racjonalność już dawno wyleciała za okno. Niepokój wzbudza też prorosyjskość partii, ewidentnie posiadającej bliskie relacje z tamtejszym wywiadem. Choć, chcąc być uczciwym, podobne powiązania mają zarówno SPD, jak i Zieloni – niemiecka słabość do rosyjskich wpływów znana jest nie od dziś i nie stanowi szczególnego zaskoczenia.

    Czy populizm da się ucywilizować?

    Europa powoli dojrzewa do strategii „kontrolowanego wyburzania” populizmu. Wzorując się na doświadczeniach Grecji, Hiszpanii czy Włoch, można wskazać dwie drogi: kompromitację i dezintegrację ruchów radykalnych (jak w Grecji i Hiszpanii) albo ich ucywilizowanie (jak we Włoszech). Żadna z tych ścieżek nie doprowadziła do skrajnego eurosceptycyzmu. Co więcej, jedność populistów na drodze po władzę rzadko przetrwała pierwsze tygodnie jej sprawowania.

    Czy więc AfD nie należy się bać? Aż tak daleko bym się nie posunął, ale pamiętajmy o kontekście międzynarodowym i lokalnym. Odmowa podjęcia problemu migracyjnego – zarówno we Francji, jak i w Niemczech – sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na outsidera, który wprowadzi działania radykalne, na jakie establishment nie potrafi się zdobyć.

    Inna sprawa, że rzeczywistych przyczyn problemów gospodarczych, czyli koszmarnie błędnej polityki Energiewende, nikt nawet nie próbuje ruszyć. Tymczasem ostatnie elektrownie atomowe Niemcy zamknęły 3 lata temu, energia pozostaje droga, konkurencyjność spada, a recept innych niż business as usual z Rosją wciąż nie widać.

    Rachunek za zjednoczeniową kolonizację

    Nie zapominajmy też o lokalnych przyczynach triumfu AfD: dekadach traktowania dawnego NRD jako terenów trzeciej kategorii, a mieszkańców tych ziem (Ossis) jako gorszych Niemców.

    Dzisiejszy wynik wyborczy to dla dawnych Niemiec Zachodnich rachunek za brutalną politykę zjednoczeniową. Rachunek, który od dawna jest po terminie. Ani CDU/CSU, ani SPD nie potrafiły zrobić nic, aby mieszkańcom dawnego NRD przywrócić poczucie przynależności i godności. Skutki tego zaniedbania zobaczyliśmy przy urnach.

    #emigracja #gospodarka #Niemcy #wybory
  3. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Dekada Brexitu, czyli jak kompletnie nie uczyć się na własnych błędach

    Nowa funkcja WordPressa przypomina mi własne notatki z poprzednich lat i dzięki niej właśnie uświadomiłem sobie, że jutro mija dekada od największego (największego dotychczas 😉) aktu politycznej głupoty w historii Europy XXI wieku. Czy musiało do tego dojść? Znowu cytując klasyka: „Widocznie musiało, skoro doszło”.

    Medialna iluzja i imperialna nostalgia

    Brexit stanowi idealną metaforę współczesnej rzeczywistości medialnej. Latami grany w mediach temat, bez jakiegokolwiek związku z rzeczywistością, został rozpalony do takiego poziomu, że referendum zakończyło się wynikiem, na którym nikomu nie zależało. Co ciekawe, potem klasa polityczna, nie chcąc przyznać się do błędu, brnęła dalej w temat, który okazywał się coraz bardziej samobójczy. Produkowała po drodze kolejne mrzonki i iluzje, które również w komplecie okazały się nierealistyczne, oparte na daleko posuniętym myśleniu życzeniowym oraz nostalgii za czasami imperialnymi. Rezultaty były niewiele mniejsze niż katastrofalne – zarówno dla rozwoju Wielkiej Brytanii, jak i dla samych nadziei związanych z Brexitem.

    Rzeczywistość uderza w Wyspy

    Dekadę później wyspa ugina się pod problemami, które sama wytworzyła. Bliskich kulturowo imigrantów z Europy Środkowej zastąpiono tabunami uchodźców. Nieźle działający, choć kurczący się przemysł zarżnięto, pozbawiając go największego i najbliższego rynku zbytu. Usługi finansowe, niegdyś filar brytyjskiej ekonomii, również mają się coraz gorzej. Służba zdrowia zamiast obiecanego dofinansowania przechodzi z kryzysu w kryzys. Rządzący laburzyści, mimo ogromnego mandatu, po roku rządów obiektywnie nie mają innego pomysłu niż zmiana premiera. A największy dowcip? Liderem sondaży jest partia, która wprowadziła Anglików w to całe szambo. Logiczne, nieprawdaż?

    Spełnione proroctwa i amerykański sojusz

    Największy paradoks? Wszystkie te problemy były wskazywane w trakcie kampanii w 2016 roku! Wszystkie! I spełniły się co do jednego. Co za to się nie ziściło? Żadna z postulowanych brexitowych korzyści! Żadna! Długi urosły, rozwój stanął. W USA zamiast sojusznika jest Trump, który całe „specjalne stosunki” ma głęboko w okrężnicy. Pozostało jedyne wyjście: powrót do Unii. Ale tu nie obejdzie się bez Canossy i będzie drogo – bardzo drogo. Czy jest jednak inne wyjście?

    No chyba że oddadzą całość władzy w ręce Reform UK. I nawet z punktu widzenia reszty Europy próby naprawienia przez Nigela Farage’a tego, co zepsuł, będą zabawne. Ale jednak ludzi szkoda. Nawet tak niezwykłych w swoim przywiązaniu do imperialnych iluzji jak przeciętny obywatel Wielkiej Brytanii.

    Unijna lekcja przetrwania

    Lekcję Europa odrobiła. Miała być seria „exitów”, ale dziś nawet niedawni apologeci w stylu Zgromadzenia Narodowego we Francji czy AfD w Niemczech odżegnują się od tak samobójczych koncepcji. UE okazała się złem absolutnym, ale w tej swojej totalności – absolutnie koniecznym. Zwłaszcza że niedawny idealny sojusznik za oceanem okazał się oszalałym starcem z postępującą demencją. Na tle wyczynów pomarańczowego króla UE jawi się jako byt nie tylko stabilny, ale wręcz ostoja umiarkowania i rezerwy. A bez „hamulcowego” w postaci Wielkiej Brytanii jest zdolna także do o wiele szybszych decyzji.

    Puenta? Czasami, jak się piłuje gałąź, na której się siedzi, warto posłuchać ostrzeżeń. I to dobra rada nie tylko w kwestii polityki.

    #brexit #Francja #gospodarka #Niemcy #trump #UE #UK #USA
  4. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Trump gardzi słabymi – geopolityczno-psychologiczna omyłka PiS-u

    Postawa zarówno Karola Nawrockiego, jak i większości polityków PiS-u wobec USA ogólnie, a Donalda Trumpa w szczególności, jest tyleż żałosna w swojej służalczości, co przeciwskuteczna. Ostatnie półtora roku prezydentury pokazuje dość jednoznacznie, że cechy osobiste Donalda Trumpa zdecydowanie przeważają nad kwestiami takimi jak interes strategiczny kraju czy dyplomatyczne konwenanse.

    Mit „klasztoru i przeora”

    W tej sytuacji kontynuowanie tej silnie wasalnej, momentami wręcz karykaturalnej postawy można już zupełnie realnie określić mianem strategicznego błędu. Traktowanie Ameryki jako obiektywnego nosiciela interesów, które są w dużej mierze niezależne od doraźnego kierownictwa (wyrażane przysłowiem „dłużej klasztora niż przeora”), jest obecnie naiwne i nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości. Świat na dobre i na złe stał się zakładnikiem narcystycznej osobowości prezydenta USA – należy więc grać według zasad psychologii, a nie logiki dyplomacji.

    Psychologia narcyzmu: szacunek tylko dla silnych

    A psychologia każe narcyzowi się opierać. Tylko silni zyskują szacunek; słabi i wasalni są wykorzystywani do maksimum, a następnie porzucani, gdy stracą przydatność. Lojalność dla Trumpa nie istnieje – szanuje on wyłącznie egoizm i siłę. Widać to dobrze po klęsce wszystkich „zaklinaczy Trumpa”, którzy jako tako radzili sobie podczas pierwszej kadencji; obecnie mamy do czynienia wyłącznie z zarządzaniem chaosem. Decyzja o wycofaniu zaplanowanej obecności wojsk USA w Polsce i stopniowym redukowaniu sił w Niemczech jest funkcją tej samej polityki opartej na zasadzie akcja-reakcja. Tymczasem szacunek i uwagę zyskuje Kanada, która zdecydowała się na otwarte zanegowanie strategii USA i twardy opór wobec gróźb dotyczących zarówno jej niezależności, jak i integralności terytorialnej.

    Portret „kulej kaczki” w cieniu kryzysu

    Można zresztą dostrzec, że coraz więcej światowych przywódców widzi w Trumpie de facto „kulawą kaczkę” (lame duck) – lidera niezdolnego do pełnej realizacji własnej polityki i pozbawionego nadziei na kontynuację władzy. Na zapleczu zaognia się walka „delfinów” o schedę, a sam Trump desperacko stara się zachować jakiekolwiek karty na okres po jesiennych wyborach połowicznych. Trwająca blokada cieśniny i pogarszająca się raptownie sytuacja gospodarcza w USA wprowadza wśród politycznego zaplecza i u samego prezydenta stan desperacji graniczącej z paniką. Wizyta w Chinach stanowi tego najlepszy przykład – jej wyniki są co najmniej rozczarowujące, także w kontekście konfliktu z Iranem.

    Europa musi stanąć okoniem

    Europa powinna więc strategicznie, ale i w sposób zintegrowany, „stanąć okoniem”, jednoznacznie artykułując niezadowolenie z eskalacji z Iranem oraz słabnącej roli USA w świecie. Nie należy bać się kolejnych ataków szału prezydenta – są one i tak nieuniknione. Zresztą, o ile polska prawica tego nie dostrzega, o tyle dość jednoznacznie amerykosceptyczną postawę zajmują jej dotychczasowi sojusznicy: Meloni we Włoszech, RN we Francji, a nawet AfD w Niemczech (mimo wsparcia ze strony Muska i Vance’a).

    Wobec tego wasalne bicie pokłonów zespołu Nawrocki-PiS jest nie tylko krótkowzroczne, ale wprost niebezpieczne. Podwórkowi bandyci szanują tylko silnych i bezczelnych. Skoro tacy ludzie są u władzy, trzeba się zaadaptować. Wydawało się, że akurat Karol Nawrocki tę „uliczną” filozofię powinien zrozumieć najlepiej.

    #DonaldTrump #Francja #geopolityka #Niemcy #PIS #Polska #UE #USA #Włochy
  5. Polecam mój artykuł o budowaniu nowego, europejskiego układu sił. Należy zadać pytanie, czy będzie to współpraca Niemiec i Francji, czy ukryta rywalizacja o pierwsze miejsce w Europie.
    #dyplomacja #macron #francja #niemcy #merz

    wydarzenia.interia.pl/zagranic

  6. Kanclerz Merz bierze się za anonimowość w Internecie.

    Cytat z wystąpienia Merza z ubiegłej środy: "chcę widzieć prawdziwe nazwiska w Internecie". Link do cytowenego fragmentu: youtube.com/watch?v=jQs6qP4pbd

    Artykuł heise.de: heise.de/en/news/Demolition-ba

    #internet #anonimowosc #prywatnosc #merz #niemcy

  7. Zaskakujący optymizm Polaków. Zielona transformacja to dla nich szansa, a nie zagrożenie

    Polscy pracownicy przemysłu z zaskakującym optymizmem podchodzą do zielonej transformacji. Widzą w niej przede wszystkim szansę na rozwój gospodarczy i nowe miejsca pracy.

    Takie wnioski płyną z międzynarodowego badania przeprowadzonego przez Wittenberg Center for Global Ethics przy wsparciu Fundacji E.ON w Polsce, Francji i Niemczech.

    Badanie, w którym wzięło udział ponad 4 tys. pracowników sektora przemysłowego, ujawniło znaczące różnice w postawach między narodami. W Polsce aż 42% respondentów ocenia transformację klimatyczną pozytywnie, podczas gdy pesymistów jest zaledwie 16%. Dla porównania, w Niemczech nastroje są znacznie bardziej spolaryzowane – odsetek optymistów (29%) jest niemal równy liczbie pesymistów (28%). Co więcej, niemal połowa ankietowanych Polaków postrzega te zmiany jako szansę dla własnej kariery.

    „Cieszy nas, że Polacy przywiązują dużą wagę do transformacji klimatycznej w przemyśle. Nie tylko niemal połowa respondentów z naszego kraju postrzega ją jako szansę do rozwoju własnej ścieżki kariery, ale także wiąże ją z perspektywami dla całego kraju” – komentuje Andrzej Modzelewski, prezes E.ON Polska.

    Zdaniem autorów raportu, ten optymizm jest silnie powiązany z dobrą kondycją gospodarczą. W 2024 roku PKB Polski wzrosło o 2,9%, podczas gdy gospodarka Niemiec skurczyła się o 0,2%. Im wyższy wzrost gospodarczy, tym społeczeństwo jest bardziej przychylnie nastawione do zmian.

    Polacy mają również jasno sprecyzowane oczekiwania wobec władz. Aż 45% badanych uważa, że absolutnym priorytetem rządu powinny być inwestycje w innowacyjne i ekologiczne technologie. Ważnym aspektem jest także obniżanie cen energii dla przemysłu, na co wskazało 39% respondentów. Wyniki badania pokazują również dużą elastyczność polskich pracowników – wykazują oni największą gotowość do relokacji w poszukiwaniu nowej pracy (22% w porównaniu do Francji i Niemiec).

    „Wyniki tego badania są wyraźnym sygnałem dla decydentów w całej Europie: ludzie są gotowi przyczynić się do transformacji neutralnej dla klimatu, jeśli aktywnie włączy się ich w ten proces” – podsumowuje Stephan Muschick, prezes Fundacji E.ON w Niemczech.

    Badanie podkreśla, że kluczem do sukcesu zielonej transformacji jest nie tylko jej konieczność ekologiczna, ale także zapewnienie, że będzie ona zrównoważona społecznie.

    NASA wyłączy legendarne sondy? „Gdy to zrobimy, nie będzie już powrotu”

    #badania #EON #news #Niemcy #optymizm #Polska #przemysł #rynekPracy #transformacjaKlimatyczna #zielonaTransformacja

  8. @[email protected]
    Mocna diagnoza, z którą się zgadzam.
    Finał schyłkowego kapitalizmu w państwie dobrobytu.
    Cóż pozostaje? „Ciąć” wszystko i z wszystkiego, co się da i z czego się nie da, po prostu polityka austerity „na pełnej” i od razu „obudzą się” z letargu i marazmu. Przynajmniej w większych miastach mogliby ruszyć dupy, tylko kto miałby tak zrobić? W Niemczech nie ma już silnej, solidarnej klasy robotniczej, żeby zrobiła powtórkę z powstania czerwcowego w 1953, kiedy władcy rozwścieczyli ją wprowadzając pseudosocjalistyczną „austerity” w postaci podwyższenia norm produkcyjnych o 10%, co w kontekście niskich pensji i utrudnionego dostępu do reglamentowanej żywności, której ceny, ze szczególnym uwzględnieniem mięsa i wędlin (coś Wam to przypomina?), drastycznie wzrosły. Spowodowało to spadek poziomu realnych płac o 20-40%. Na dodatek ludziom wolnych zawodów odebrano kartki.
    Nic dziwnego, że wpierw berlińscy robotnicy budowlani ruszyli „ławą” w obronie swych bazowych interesów i przekształcili strajk generalny w spontaniczne powstanie. Mieszkańcy okolicznych miasteczek i wsi też zaczęli „stawiać się” władzy. Strajkowali i walczyli z „wadzom” także stoczniowcy z Rostocku. W innych miastach: Magdeburgu, Halle, Lipsku, Dreźnie, Görlitz i Jenie, też zrobiło się „gorąco”, do tego stopnia, że ludzie opanowywali lub chociaż podpalali siedziby komitetów różnego szczebla znienawidzonej już po czterech latach działalności SED (Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec). Powstańcy uwolnili także 1300 więźniów, niekoniecznie politycznych. W Jenie i Rathenow zlinczowali agentów policji politycznej STASI, słynących z wyjątkowego okrucieństwa. W szczytowym momencie strajkowały załogi około 600 zakładów pracy, a do nich przyłączyły się osoby z innych klas społecznych. Rozpędzili się w żądaniach. Teraz nie chodziło im wyłącznie o cofnięcie „austerity”. Nawoływali do uwolnienia więżniów politycznych, ustąpienia rządu, premiera i partyjniaków z Kumitytu Cyntralnego SED. Ktoś zerwał z Bramy Brandenburskiej radziecką, czerwoną flagę i zawiesił niemiecką pl.wikipedia.org/wiki/Flaga_Ni
    A teraz co? Współczesnym odpowiednikiem proletariatu jest prekariat, lecz ludzie mają mózgi tak przeżarte neoliberalną ideologią indywidualizmu i darwinistycznego traktowania innych ludzi nie jako potencjalnych sojuszników, tylko śmiertelnych wrogów w wyścigu szczurów, że nie biorę ich pod uwagę.

    Korpoludki może ockną się dopiero, gdy przestanie być ich stać na weekendowy wypad w egzotyczne miejsce, „gruby” nightclubbing, wizytę w tajskiej restauracji czy sesję u modnego „kołcza”.
    Potencjał protestacyjny j.w.

    Mam ambiwalentne nastawienie do anarchistów. Z jednej strony mogą mieć to głęboko gdzieś, gdyż izolując się od różnych sfer życia społecznego specjalnie tego nie odczują. Z drugiej taka sytuacja jest dość rewolucjogenna, więc może zaczęliby reformować społeczeństwo.

    #Niemcy #stagnacja #rewolucja #proletariat #prekariat #anarchizm

  9. #trójstykgranic Przy okazji #AfD - jakby kogoś dziwiło dlaczego im tak tutaj u nas rośnie:
    "Pod koniec ubiegłego roku w Saksonii przebywało około 1400 wielokrotnych przestępców z przeszłością azylową. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych 295 z nich przebywało w areszcie, a 200 było poszukiwanych. Zapytał o to poseł AfD z #Görlitz Sebastian Wippel. 59 zostało deportowanych. Wippel powtórzył swoje żądanie: każdy, kto popełni przestępstwo jako przybysz do Saksonii, musi zostać natychmiast deportowany." #Niemcy #Saksonia #azylanci #migranci #przestępstwa #deportacja #imigranci

  10. #trójstykgranic W związku ze zniesieniem ulg podatkowych (akcyza na paliwo, ulga na części) niemieccy rolnicy zaczynają protesty. Obrywa się Zielonym. W niedalekiem #Zittau pod siedzibą partii wylądowała sterta obornika i napis "Twoja polityka masowo niszczy wiele źródeł utrzymania”. Dzieje się. Coraz cześciej pojawiają się opinie, że Niemcy to bogaty kraj biednych ludzi... #rolnicy #polityka #podatki #Niemcy