home.social

#niemcy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #niemcy, aggregated by home.social.

  1. RE: zug.network/@simonschre/117273

    Loteria Interraili na Niemcy dla mieszkańców Polski w wieku 18-26, 30 tys. do wygrania więc szanse wyglądają całkiem nieźle. Zapisy od dzisiaj do południa 22 września, możliwość aktywacji biletu od listopada 2026 do października 2027

    #Interrail #kolej #niemcy

  2. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Pułapka postprawdy

    Prawda, rozumiana jako obiektywna rzeczywistość, zasadniczo przestała się liczyć w polityce. Dawniej fakt, że polityk działał wbrew głoszonym poglądom, był dyskwalifikujący. Lewicowiec prowadzący firmę wyzyskującą pracowników czy prawicowiec mający trzecią żonę – takie sytuacje, choć się zdarzały, stanowiły asumpt do zakończenia politycznej kariery.

    Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony mamy media społecznościowe, które zasadniczo nie weryfikują przekazywanych informacji. Z drugiej — nawet jeśli ponad wszelką wątpliwość udowodnimy komuś kłamstwo, nie stanowi to powodu, by przestać go popierać.

    Polityka jako wyznanie wiary

    Plemienność sprawiła, że nie traktujemy już polityki jako poszukiwania najlepszego reprezentanta naszych interesów. Stała się ona wyznaniem wiary. Otwiera to przestrzeń do tolerowania nawet najgorszych zachowań, zgodnie z maksymą Henry’ego Kissingera: „Może to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”.

    Co więcej, tworzy to podstawy do stawiania polityków ponad sferą plebejskich ograniczeń moralnych czy obyczajowych. Fidesz mógł oficjalnie zwalczać „propagandę LGBT”, co zupełnie nie przeszkadzało w ignorowaniu udziału własnych polityków w gejowskich orgiach. Postać Alice Weidel stanowi wręcz wzorzec metra, jeśli chodzi o prawicową hipokryzję: to lesbijka mieszkająca w Szwajcarii i będąca w związku z ciemnoskórą imigrantką. Jej ukochany opór w czasie swojej wojennej kariery niejedną taką osobę wysłałby na „terminalne wczasy” w pasiastej piżamie z różowym trójkątem. Zwolennikom to jednak nie przeszkadza — w końcu wielu nazistów również nie stroniło od uciech w obrębie własnej płci.

    Bezkarność populistów

    Problem, nad którym warto się zastanowić, polega na tym, czy takie zachowanie nie gwarantuje radykalnym populistom określonej przewagi. Wychodzą oni z normalnego trybu politycznej konkurencji, co daje im bezkarność i zwalnia z ponoszenia rzeczywistych kosztów politycznych.

    USA stanowią tu najbardziej jaskrawy przykład: u władzy znajduje się patologiczny kłamca, który mimo to nie płaci za swoje kłamstwa żadnej ceny. Ceny tej nie obniżyły nawet wielokrotne i nieprawdziwe obietnice kolejnych gotówkowych łapówek. To nie są już mechanizmy demokratycznej polityki — to działanie sekty.

    Jak z tym walczyć?

    Łatwych metod prawdopodobnie nie ma. Uważam jednak, że podstawą powinno być znacznie aktywniejsze wymuszanie na platformach społecznościowych zwalczania kłamstw oraz ich realne, finansowe karanie — podobnie jak w przypadku działań Rafała Brzoski walczącego z wykorzystywaniem jego wizerunku do wyłudzeń.

    Nie łudźmy się: zarówno Facebook, jak i Google czy X doskonale potrafią identyfikować fake newsy. Nie robią tego tylko dlatego, że przychody z reklam generowanych przy okazji ich rozpowszechniania są zdecydowanie wyższe niż ewentualne kary. To musi się zmienić, a sprawa Brzoski daje do tego doskonały pretekst.

    Intelektualny fast food zamiast edukacji

    Można oczywiście apelować o „edukację obywateli”, ale pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Po osobistych próbach stwierdzam, że krytyczny umysł jest na świecie raczej przywilejem niż regułą. Większość ludzi poszukuje intelektualnego fast foodu i łatwych recept na życie.

    Tak było od zawsze — sukcesy ruchu nazistowskiego czy powszechne oszołomienie komunizmem nie wzięły się znikąd. Zawsze łatwiej ogarniało się rzeczywistość według scenariusza napisanego przez kogoś innego. Gorzej, gdy te scenariusze piszą eksperci na moskiewskiej Łubiance.

    #AfD #DonaldTrump #Niemcy #Polityka #USA
  3. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Pułapka postprawdy

    Prawda, rozumiana jako obiektywna rzeczywistość, zasadniczo przestała się liczyć w polityce. Dawniej fakt, że polityk działał wbrew głoszonym poglądom, był dyskwalifikujący. Lewicowiec prowadzący firmę wyzyskującą pracowników czy prawicowiec mający trzecią żonę – takie sytuacje, choć się zdarzały, stanowiły asumpt do zakończenia politycznej kariery.

    Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony mamy media społecznościowe, które zasadniczo nie weryfikują przekazywanych informacji. Z drugiej — nawet jeśli ponad wszelką wątpliwość udowodnimy komuś kłamstwo, nie stanowi to powodu, by przestać go popierać.

    Polityka jako wyznanie wiary

    Plemienność sprawiła, że nie traktujemy już polityki jako poszukiwania najlepszego reprezentanta naszych interesów. Stała się ona wyznaniem wiary. Otwiera to przestrzeń do tolerowania nawet najgorszych zachowań, zgodnie z maksymą Henry’ego Kissingera: „Może to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”.

    Co więcej, tworzy to podstawy do stawiania polityków ponad sferą plebejskich ograniczeń moralnych czy obyczajowych. Fidesz mógł oficjalnie zwalczać „propagandę LGBT”, co zupełnie nie przeszkadzało w ignorowaniu udziału własnych polityków w gejowskich orgiach. Postać Alice Weidel stanowi wręcz wzorzec metra, jeśli chodzi o prawicową hipokryzję: to lesbijka mieszkająca w Szwajcarii i będąca w związku z ciemnoskórą imigrantką. Jej ukochany opór w czasie swojej wojennej kariery niejedną taką osobę wysłałby na „terminalne wczasy” w pasiastej piżamie z różowym trójkątem. Zwolennikom to jednak nie przeszkadza — w końcu wielu nazistów również nie stroniło od uciech w obrębie własnej płci.

    Bezkarność populistów

    Problem, nad którym warto się zastanowić, polega na tym, czy takie zachowanie nie gwarantuje radykalnym populistom określonej przewagi. Wychodzą oni z normalnego trybu politycznej konkurencji, co daje im bezkarność i zwalnia z ponoszenia rzeczywistych kosztów politycznych.

    USA stanowią tu najbardziej jaskrawy przykład: u władzy znajduje się patologiczny kłamca, który mimo to nie płaci za swoje kłamstwa żadnej ceny. Ceny tej nie obniżyły nawet wielokrotne i nieprawdziwe obietnice kolejnych gotówkowych łapówek. To nie są już mechanizmy demokratycznej polityki — to działanie sekty.

    Jak z tym walczyć?

    Łatwych metod prawdopodobnie nie ma. Uważam jednak, że podstawą powinno być znacznie aktywniejsze wymuszanie na platformach społecznościowych zwalczania kłamstw oraz ich realne, finansowe karanie — podobnie jak w przypadku działań Rafała Brzoski walczącego z wykorzystywaniem jego wizerunku do wyłudzeń.

    Nie łudźmy się: zarówno Facebook, jak i Google czy X doskonale potrafią identyfikować fake newsy. Nie robią tego tylko dlatego, że przychody z reklam generowanych przy okazji ich rozpowszechniania są zdecydowanie wyższe niż ewentualne kary. To musi się zmienić, a sprawa Brzoski daje do tego doskonały pretekst.

    Intelektualny fast food zamiast edukacji

    Można oczywiście apelować o „edukację obywateli”, ale pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Po osobistych próbach stwierdzam, że krytyczny umysł jest na świecie raczej przywilejem niż regułą. Większość ludzi poszukuje intelektualnego fast foodu i łatwych recept na życie.

    Tak było od zawsze — sukcesy ruchu nazistowskiego czy powszechne oszołomienie komunizmem nie wzięły się znikąd. Zawsze łatwiej ogarniało się rzeczywistość według scenariusza napisanego przez kogoś innego. Gorzej, gdy te scenariusze piszą eksperci na moskiewskiej Łubiance.

    #AfD #DonaldTrump #Niemcy #Polityka #USA
  4. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Pułapka postprawdy

    Prawda, rozumiana jako obiektywna rzeczywistość, zasadniczo przestała się liczyć w polityce. Dawniej fakt, że polityk działał wbrew głoszonym poglądom, był dyskwalifikujący. Lewicowiec prowadzący firmę wyzyskującą pracowników czy prawicowiec mający trzecią żonę – takie sytuacje, choć się zdarzały, stanowiły asumpt do zakończenia politycznej kariery.

    Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony mamy media społecznościowe, które zasadniczo nie weryfikują przekazywanych informacji. Z drugiej — nawet jeśli ponad wszelką wątpliwość udowodnimy komuś kłamstwo, nie stanowi to powodu, by przestać go popierać.

    Polityka jako wyznanie wiary

    Plemienność sprawiła, że nie traktujemy już polityki jako poszukiwania najlepszego reprezentanta naszych interesów. Stała się ona wyznaniem wiary. Otwiera to przestrzeń do tolerowania nawet najgorszych zachowań, zgodnie z maksymą Henry’ego Kissingera: „Może to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”.

    Co więcej, tworzy to podstawy do stawiania polityków ponad sferą plebejskich ograniczeń moralnych czy obyczajowych. Fidesz mógł oficjalnie zwalczać „propagandę LGBT”, co zupełnie nie przeszkadzało w ignorowaniu udziału własnych polityków w gejowskich orgiach. Postać Alice Weidel stanowi wręcz wzorzec metra, jeśli chodzi o prawicową hipokryzję: to lesbijka mieszkająca w Szwajcarii i będąca w związku z ciemnoskórą imigrantką. Jej ukochany opór w czasie swojej wojennej kariery niejedną taką osobę wysłałby na „terminalne wczasy” w pasiastej piżamie z różowym trójkątem. Zwolennikom to jednak nie przeszkadza — w końcu wielu nazistów również nie stroniło od uciech w obrębie własnej płci.

    Bezkarność populistów

    Problem, nad którym warto się zastanowić, polega na tym, czy takie zachowanie nie gwarantuje radykalnym populistom określonej przewagi. Wychodzą oni z normalnego trybu politycznej konkurencji, co daje im bezkarność i zwalnia z ponoszenia rzeczywistych kosztów politycznych.

    USA stanowią tu najbardziej jaskrawy przykład: u władzy znajduje się patologiczny kłamca, który mimo to nie płaci za swoje kłamstwa żadnej ceny. Ceny tej nie obniżyły nawet wielokrotne i nieprawdziwe obietnice kolejnych gotówkowych łapówek. To nie są już mechanizmy demokratycznej polityki — to działanie sekty.

    Jak z tym walczyć?

    Łatwych metod prawdopodobnie nie ma. Uważam jednak, że podstawą powinno być znacznie aktywniejsze wymuszanie na platformach społecznościowych zwalczania kłamstw oraz ich realne, finansowe karanie — podobnie jak w przypadku działań Rafała Brzoski walczącego z wykorzystywaniem jego wizerunku do wyłudzeń.

    Nie łudźmy się: zarówno Facebook, jak i Google czy X doskonale potrafią identyfikować fake newsy. Nie robią tego tylko dlatego, że przychody z reklam generowanych przy okazji ich rozpowszechniania są zdecydowanie wyższe niż ewentualne kary. To musi się zmienić, a sprawa Brzoski daje do tego doskonały pretekst.

    Intelektualny fast food zamiast edukacji

    Można oczywiście apelować o „edukację obywateli”, ale pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Po osobistych próbach stwierdzam, że krytyczny umysł jest na świecie raczej przywilejem niż regułą. Większość ludzi poszukuje intelektualnego fast foodu i łatwych recept na życie.

    Tak było od zawsze — sukcesy ruchu nazistowskiego czy powszechne oszołomienie komunizmem nie wzięły się znikąd. Zawsze łatwiej ogarniało się rzeczywistość według scenariusza napisanego przez kogoś innego. Gorzej, gdy te scenariusze piszą eksperci na moskiewskiej Łubiance.

    #AfD #DonaldTrump #Niemcy #Polityka #USA
  5. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Pułapka postprawdy

    Prawda, rozumiana jako obiektywna rzeczywistość, zasadniczo przestała się liczyć w polityce. Dawniej fakt, że polityk działał wbrew głoszonym poglądom, był dyskwalifikujący. Lewicowiec prowadzący firmę wyzyskującą pracowników czy prawicowiec mający trzecią żonę – takie sytuacje, choć się zdarzały, stanowiły asumpt do zakończenia politycznej kariery.

    Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony mamy media społecznościowe, które zasadniczo nie weryfikują przekazywanych informacji. Z drugiej — nawet jeśli ponad wszelką wątpliwość udowodnimy komuś kłamstwo, nie stanowi to powodu, by przestać go popierać.

    Polityka jako wyznanie wiary

    Plemienność sprawiła, że nie traktujemy już polityki jako poszukiwania najlepszego reprezentanta naszych interesów. Stała się ona wyznaniem wiary. Otwiera to przestrzeń do tolerowania nawet najgorszych zachowań, zgodnie z maksymą Henry’ego Kissingera: „Może to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”.

    Co więcej, tworzy to podstawy do stawiania polityków ponad sferą plebejskich ograniczeń moralnych czy obyczajowych. Fidesz mógł oficjalnie zwalczać „propagandę LGBT”, co zupełnie nie przeszkadzało w ignorowaniu udziału własnych polityków w gejowskich orgiach. Postać Alice Weidel stanowi wręcz wzorzec metra, jeśli chodzi o prawicową hipokryzję: to lesbijka mieszkająca w Szwajcarii i będąca w związku z ciemnoskórą imigrantką. Jej ukochany opór w czasie swojej wojennej kariery niejedną taką osobę wysłałby na „terminalne wczasy” w pasiastej piżamie z różowym trójkątem. Zwolennikom to jednak nie przeszkadza — w końcu wielu nazistów również nie stroniło od uciech w obrębie własnej płci.

    Bezkarność populistów

    Problem, nad którym warto się zastanowić, polega na tym, czy takie zachowanie nie gwarantuje radykalnym populistom określonej przewagi. Wychodzą oni z normalnego trybu politycznej konkurencji, co daje im bezkarność i zwalnia z ponoszenia rzeczywistych kosztów politycznych.

    USA stanowią tu najbardziej jaskrawy przykład: u władzy znajduje się patologiczny kłamca, który mimo to nie płaci za swoje kłamstwa żadnej ceny. Ceny tej nie obniżyły nawet wielokrotne i nieprawdziwe obietnice kolejnych gotówkowych łapówek. To nie są już mechanizmy demokratycznej polityki — to działanie sekty.

    Jak z tym walczyć?

    Łatwych metod prawdopodobnie nie ma. Uważam jednak, że podstawą powinno być znacznie aktywniejsze wymuszanie na platformach społecznościowych zwalczania kłamstw oraz ich realne, finansowe karanie — podobnie jak w przypadku działań Rafała Brzoski walczącego z wykorzystywaniem jego wizerunku do wyłudzeń.

    Nie łudźmy się: zarówno Facebook, jak i Google czy X doskonale potrafią identyfikować fake newsy. Nie robią tego tylko dlatego, że przychody z reklam generowanych przy okazji ich rozpowszechniania są zdecydowanie wyższe niż ewentualne kary. To musi się zmienić, a sprawa Brzoski daje do tego doskonały pretekst.

    Intelektualny fast food zamiast edukacji

    Można oczywiście apelować o „edukację obywateli”, ale pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Po osobistych próbach stwierdzam, że krytyczny umysł jest na świecie raczej przywilejem niż regułą. Większość ludzi poszukuje intelektualnego fast foodu i łatwych recept na życie.

    Tak było od zawsze — sukcesy ruchu nazistowskiego czy powszechne oszołomienie komunizmem nie wzięły się znikąd. Zawsze łatwiej ogarniało się rzeczywistość według scenariusza napisanego przez kogoś innego. Gorzej, gdy te scenariusze piszą eksperci na moskiewskiej Łubiance.

    #AfD #DonaldTrump #Niemcy #Polityka #USA
  6. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    Pułapka postprawdy

    Prawda, rozumiana jako obiektywna rzeczywistość, zasadniczo przestała się liczyć w polityce. Dawniej fakt, że polityk działał wbrew głoszonym poglądom, był dyskwalifikujący. Lewicowiec prowadzący firmę wyzyskującą pracowników czy prawicowiec mający trzecią żonę – takie sytuacje, choć się zdarzały, stanowiły asumpt do zakończenia politycznej kariery.

    Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Z jednej strony mamy media społecznościowe, które zasadniczo nie weryfikują przekazywanych informacji. Z drugiej — nawet jeśli ponad wszelką wątpliwość udowodnimy komuś kłamstwo, nie stanowi to powodu, by przestać go popierać.

    Polityka jako wyznanie wiary

    Plemienność sprawiła, że nie traktujemy już polityki jako poszukiwania najlepszego reprezentanta naszych interesów. Stała się ona wyznaniem wiary. Otwiera to przestrzeń do tolerowania nawet najgorszych zachowań, zgodnie z maksymą Henry’ego Kissingera: „Może to sukinsyn, ale to nasz sukinsyn”.

    Co więcej, tworzy to podstawy do stawiania polityków ponad sferą plebejskich ograniczeń moralnych czy obyczajowych. Fidesz mógł oficjalnie zwalczać „propagandę LGBT”, co zupełnie nie przeszkadzało w ignorowaniu udziału własnych polityków w gejowskich orgiach. Postać Alice Weidel stanowi wręcz wzorzec metra, jeśli chodzi o prawicową hipokryzję: to lesbijka mieszkająca w Szwajcarii i będąca w związku z ciemnoskórą imigrantką. Jej ukochany opór w czasie swojej wojennej kariery niejedną taką osobę wysłałby na „terminalne wczasy” w pasiastej piżamie z różowym trójkątem. Zwolennikom to jednak nie przeszkadza — w końcu wielu nazistów również nie stroniło od uciech w obrębie własnej płci.

    Bezkarność populistów

    Problem, nad którym warto się zastanowić, polega na tym, czy takie zachowanie nie gwarantuje radykalnym populistom określonej przewagi. Wychodzą oni z normalnego trybu politycznej konkurencji, co daje im bezkarność i zwalnia z ponoszenia rzeczywistych kosztów politycznych.

    USA stanowią tu najbardziej jaskrawy przykład: u władzy znajduje się patologiczny kłamca, który mimo to nie płaci za swoje kłamstwa żadnej ceny. Ceny tej nie obniżyły nawet wielokrotne i nieprawdziwe obietnice kolejnych gotówkowych łapówek. To nie są już mechanizmy demokratycznej polityki — to działanie sekty.

    Jak z tym walczyć?

    Łatwych metod prawdopodobnie nie ma. Uważam jednak, że podstawą powinno być znacznie aktywniejsze wymuszanie na platformach społecznościowych zwalczania kłamstw oraz ich realne, finansowe karanie — podobnie jak w przypadku działań Rafała Brzoski walczącego z wykorzystywaniem jego wizerunku do wyłudzeń.

    Nie łudźmy się: zarówno Facebook, jak i Google czy X doskonale potrafią identyfikować fake newsy. Nie robią tego tylko dlatego, że przychody z reklam generowanych przy okazji ich rozpowszechniania są zdecydowanie wyższe niż ewentualne kary. To musi się zmienić, a sprawa Brzoski daje do tego doskonały pretekst.

    Intelektualny fast food zamiast edukacji

    Można oczywiście apelować o „edukację obywateli”, ale pozostaję w tej kwestii sceptyczny. Po osobistych próbach stwierdzam, że krytyczny umysł jest na świecie raczej przywilejem niż regułą. Większość ludzi poszukuje intelektualnego fast foodu i łatwych recept na życie.

    Tak było od zawsze — sukcesy ruchu nazistowskiego czy powszechne oszołomienie komunizmem nie wzięły się znikąd. Zawsze łatwiej ogarniało się rzeczywistość według scenariusza napisanego przez kogoś innego. Gorzej, gdy te scenariusze piszą eksperci na moskiewskiej Łubiance.

    #AfD #DonaldTrump #Niemcy #Polityka #USA
  7. W najbliższą środę 13.11.2024 o godzinie 17:00 w opolskim
    Centrum Dokumentacyjno-Wystawienniczym Niemców w Polsce, mieszczącym się w Opolu przy ulicy Szpitalnej 11, odbędzie się spotkanie literackie poświęcone publikacji Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej pt. „Historia zapisana na śląskich cmentarzach” autorstwa historyka i regionalisty Dawida Smolorza.

    Wstęp bezpłatny.

    @litwanieojczyzna

    hausbooks.pl/pl/p/Historia-zap

    haus.pl/

    #KSW #Kulturalny #Serwis #Wiadomości #GórnyŚląsk #Górny #Śląsk #Opole #ulica #Szpitalna #DawidSmolorz #Dawid #Smolorz
    #śląskiecmentarze #śląski #cmentarz
    #historia
    #Dom #Współpraca #Polska #Niemcy
    #Centrum #Dokumentacyjne #Wystawiennicze

  8. Scholz jak Orban i Fico

    Same cła, w skrajnych wypadkach razem z stawkami bazowymi mogą sięgnąć 45%, nie powstrzymają ekspansji chińskich elektryków, choć pewnie ją spowolnią. Głosowanie ma jednak wymiar przełomu psychologicznego i to z dwóch powodów: państwa Unii postawiły się zarówno Pekinowi jak i… Berlinowi.

    wp.me/p3fv0T-gKn #POLECANE #Chiny #ChRL #Niemcy #UE #głosowanie #cła #EVs #elektryki #antysubsydia #Węgry #Słowacja #UniaEuropejska #OlafScholz