home.social

#pozew-zbiorowy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pozew-zbiorowy, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Ugoda w sprawie Siri zatwierdzona, a w tle nowy pozew

    Sędzia zatwierdził ugodę Apple w sprawie opóźnień Siri i Apple Intelligence — właściciele iPhone’a 15 Pro i 16 mogą otrzymać nawet 95 dolarów odszkodowania. Przy okazji nowy pozew ujawnia, że niemożliwy do załatania exploit dotykający starszych chipów Apple mógł powstać z wykorzystaniem skradzionych tajemnic handlowych innej firmy.

    Dwa tematy prawne z ostatnich dni — jeden dotyczy bezpośrednio portfeli właścicieli iPhone’ów, drugi ilustruje, jak skomplikowany potrafi być świat badań nad bezpieczeństwem chipów Apple.

    Ugoda w sprawie Siri: kto i ile dostanie?

    Jak informuje 9to5Mac, sędzia udzielił w zeszłym tygodniu wstępnej zgody na ugodę Apple w pozwie zbiorowym dotyczącym opóźnień funkcji Siri i Apple Intelligence, zapowiedzianych na WWDC w czerwcu 2024 roku, a wdrożonych z dużym opóźnieniem lub wcale. Pozew z zeszłego roku zarzucał Apple, że reklamowało możliwości AI, które w rzeczywistości nie istniały i miały nie istnieć jeszcze przez lata, wprowadzając konsumentów w błąd co do faktycznej użyteczności produktów.

    Apple zgodziło się na ugodę w grudniu, a jej warunki ogłoszono w maju — bez przyznania się do jakiegokolwiek naruszenia prawa. Firma tłumaczyła wtedy, że zdecydowała się na ugodę, żeby skupić się na tym, co robi najlepiej, czyli dostarczaniu najbardziej innowacyjnych produktów i usług.

    Do ugody kwalifikują się osoby, które kupiły iPhone’a obsługującego Apple Intelligence między 10 czerwca 2024 roku (dniem ogłoszenia funkcji) a 29 marca 2025 roku (wkrótce po ich opóźnieniu) — dotyczy to iPhone’a 15 Pro, 15 Pro Max, 16e, 16, 16 Plus, 16 Pro i 16 Pro Max. Z całej puli 250 mln USD, po odjęciu kosztów prawnych, uprawnieni użytkownicy mogą liczyć na wypłatę rzędu 25 USD za urządzenie — choć ostateczna kwota zależy od liczby złożonych wniosków i może sięgnąć nawet 95 dolarów, jeśli zgłoszeń będzie mniej niż zakładano.

    Na razie nie trzeba nic robić — powiadomienia z zaproszeniem do składania wniosków zostaną wysłane w ciągu 45 dni od zatwierdzenia ugody, czyli najpóźniej do 31 sierpnia 2026 roku. Do zgłoszenia będzie potrzebny dowód zakupu (np. numer seryjny urządzenia) oraz dane konta Apple. Warto uzbroić się w cierpliwość — ostateczne wysłuchanie zatwierdzające same wypłaty zaplanowano dopiero na 29 września 2027 roku, a czeki mają zacząć trafiać do uprawnionych co najmniej 60 dni później.

    Sprawa, oczywiście, dzieje się w USA, więc nie dotyczy Polski.

    Niemożliwy do załatania exploit i spór o jego pochodzenie

    Drugi wątek dotyczy sporu prawnego niezwiązanego bezpośrednio z Apple, ale bardzo ściśle dotykającego bezpieczeństwa jego chipów. Jak opisuje 9to5Mac, firma Magnet Forensics pozwała spółkę Paradigm Shift Technology w związku z publikacją exploitu o nazwie usbliter8.

    Chodzi o lukę w BootROM iPhone’a, ujawnioną w czerwcu, umożliwiającą wykonanie dowolnego kodu na urządzeniach z chipami A12, A13, S4 i S5 — a więc modelach z 2018 i 2019 roku. Błąd wykorzystuje specjalnie spreparowane dane mylące kontroler USB urządzenia, dając atakującemu z fizycznym dostępem do sprzętu kontrolę nad procesem uruchamiania, obejście weryfikacji podpisu i możliwość załadowania zmodyfikowanego oprogramowania systemowego. Ponieważ luka dotyczy BootROM, nie da się jej naprawić żadną aktualizacją oprogramowania — praktyczne znaczenie exploitu jest jednak ograniczone, bo dotyczy wyłącznie starszych chipów. W momencie publikacji Paradigm Shift twierdziło, że ujawnienie zostało skoordynowane z zespołem bezpieczeństwa produktów Apple.

    Teraz Magnet Forensics twierdzi, że usbliter8 wywodzi się z poufnej pracy byłego inżyniera, który później dołączył do Paradigm Shift. W pozwie firma opisuje, że Mario Del Gaudio pracował jako inżynier ds. exploitów oddelegowany do Magnet Forensics od listopada 2023 do listopada 2024 roku, zajmując się jedną z najbardziej wrażliwych, zastrzeżonych zdolności firmy — wewnętrznie oznaczoną jako „MSG”, zdolnością dostępu typu zero-day. Po zakończeniu współpracy Del Gaudio związał się z Paradigm Shift, a firma opublikowała w czerwcu szczegółowy wpis techniczny opisujący, zdaniem Magnet Forensics, w istocie tę samą zdolność, nad którą Del Gaudio pracował wcześniej pod oznaczeniem MSG.

    Magnet Forensics twierdzi, że posiada dowody bezpośrednio łączące Del Gaudio z publikacją exploitu, a Paradigm Shift miało zignorować wielokrotne wezwania do usunięcia publikacji i kodu proof-of-concept. Firma domaga się w pozwie zarówno usunięcia materiałów, jak i odszkodowania oraz nakazu sądowego zakazującego dalszego wykorzystywania lub ujawniania jej rzekomych tajemnic handlowych.

    Warto podkreślić: to spór między dwiema firmami zajmującymi się cyberbezpieczeństwem, nie pozew przeciwko Apple ani przez Apple — ale sama sprawa dobrze pokazuje, jak wartościowa i pilnie strzeżona stała się dziś wiedza o lukach w chipach Apple, niezależnie od tego, czy mówimy o sporach patentowych, czy — jak pisaliśmy niedawno przy okazji pozwu Apple przeciwko OpenAI — o tajemnicach dotyczących całych linii produktowych.

    OpenAI odpowiada Apple – „nie widzimy dowodów”, nie mówimy „nieprawda”

    #A12 #A13 #Apple #AppleIntelligence #Bezpieczeństwo #BootROM #exploit #iPhone15Pro #iPhone16 #MagnetForensics #odszkodowanie #ParadigmShiftTechnology #pozewZbiorowy #Siri #tajemniceHandlowe #ugoda #usbliter8
  2. Bunt pisarzy. Prawnicy chcą 320 milionów dolarów z ugody z twórcą AI, autorzy dostaną grosze

    Historyczna ugoda o wartości 1,5 miliarda dolarów, którą firma Anthropic miała zapłacić za nielegalne wykorzystywanie książek do trenowania sztucznej inteligencji, utknęła w martwym punkcie.

    Federalna sędzia wstrzymała ostateczne zatwierdzenie porozumienia. Powód? Poszkodowani pisarze zorientowali się, że reprezentujący ich prawnicy chcą zagarnąć nieproporcjonalnie dużą część tej kwoty, zostawiając samym twórcom zaledwie ułamek odszkodowania.

    Prawnicze eldorado kosztem twórców

    Główną osią sporu jest podział wynegocjowanych środków. Prawnicy prowadzący pozew zbiorowy zażądali dla siebie wynagrodzenia w wysokości ponad 320 milionów dolarów. Tymczasem szacuje się, że każdy z autorów, którego dzieła zostały wykorzystane bez licencji, otrzymałby zaledwie około 3000 dolarów rekompensaty.

    Jeden z protestujących autorów, Pierce Story, wyliczył, że przy takiej strukturze podziału, prawnicy zarobiliby od 10 do 12 tysięcy dolarów za każdą godzinę swojej pracy. Twórcy argumentują, że ich reprezentanci poszli na łatwą ugodę wyłącznie po to, by zmaksymalizować własne zyski, zamiast walczyć o realne odszkodowania dla osób faktycznie poszkodowanych przez kradzież własności intelektualnej. Z dokumentów sądowych wynika, że gdyby kancelarie zadowoliły się kwotą 70 milionów dolarów (co nadal pokrywałoby ich najwyższe rynkowe stawki godzinowe), wypłaty dla poszczególnych pisarzy wzrosłyby o prawie jedną czwartą.

    Brak ochrony na przyszłość

    Kwestie finansowe to nie jedyny zarzut. Autorzy sprzeciwiający się ugodzie zwracają uwagę, że porozumienie nie nakłada na Anthropic żadnych rygorystycznych ograniczeń dotyczących przyszłego wykorzystania ich prac.

    Zwrócono uwagę na całkowity brak przejrzystości: autorzy nie wiedzą, w jaki sposób firma weszła w posiadanie ich tekstów, przez co nie mają żadnej gwarancji, że fizyczne i cyfrowe kopie książek zostaną trwale usunięte z serwerów firmy. Część pisarzy żąda, aby przed zatwierdzeniem jakiejkolwiek ugody, Anthropic został zmuszony do skasowania wszystkich pirackich kopii, na których trenowano modele językowe.

    Anna’s Archive kontra Spotify. 300 TB „muzycznej Arki Noego” czy największy akt cyfrowego piractwa? Raczej po prostu chaos

    Sąd hamuje zapędy kancelarii

    Amerykańska sędzia okręgowa Araceli Martinez-Olguin odmówiła rutynowego podpisania dokumentów i zażądała od prawników odniesienia się do obaw zgłaszanych przez ich własnych klientów. Z relacji części autorów wynika, że kancelarie próbowały wcześniej uciszać bunt, utrudniając pisarzom składanie oficjalnych sprzeciwów i błędnie informując sąd o niedotrzymaniu przez nich terminów procesowych.

    Prawnicy mają czas do 21 maja na złożenie wyjaśnień. Jeśli struktura podziału środków nie zostanie zmieniona, porozumieniu grozi całkowity upadek i wieloletnie procesy apelacyjne.

    #AI #Anthropic #iMagazine #książki #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #uczenieMaszynowe
  3. Spór o dane dla AI. Twórcy z YouTube pozywają Apple za rzekome naruszenie praw autorskich

    Trzech popularnych twórców z YouTube’a wytoczyło ciężkie działa przeciwko firmie z Cupertino. Zarzucają oni Apple, że korporacja miała nielegalnie pobierać ich chronione prawem autorskim materiały wideo, omijając wewnętrzne mechanizmy platformy. Cel? Trenowanie własnych modeli sztucznej inteligencji.

    Jak informuje serwis MacRumors (powołując się na dokumenty sądowe), do sądu federalnego w Kalifornii wpłynął pozew zbiorowy przeciwko twórcy iPhone’a. Za oskarżeniami stoją kanały h3h3 Productions, MrShortGameGolf oraz Golfholics. Sprawa rzuca światło na to, w jaki sposób technologiczni giganci pozyskują gigantyczne zbiory danych niezbędne do rozwoju nowoczesnych usług AI.

    Kwestia kontroli odtwarzania treści

    Główny zarzut twórców dotyczy naruszenia amerykańskiej ustawy o prawach autorskich (DMCA). Według pozwu, choć ich filmy są publicznie dostępne do oglądania na platformie, Apple miało omijać sposób, w jaki YouTube kontroluje odtwarzanie treści. Zamiast korzystać ze standardowego strumieniowania, systemy korporacji miały masowo pobierać pliki na własne serwery, by wykorzystać je w procesie uczenia maszynowego.

    Twórcy twierdzą w pozwie, że sukces finansowy najnowszych, generatywnych produktów Apple nie byłby w ogóle możliwy bez ich autorskiego wkładu w postaci tysięcy godzin nagrań.

    Problem całej Doliny Krzemowej

    Warto jednak zaznaczyć, że Apple nie jest jedyną firmą, która znalazła się na celowniku wspomnianych youtuberów. Ci sami twórcy złożyli niemal identyczne pozwy przeciwko innym gigantom technologicznym, w tym firmom takim jak Meta, Nvidia, ByteDance oraz Snap.

    Sprawa może być istotna dla całej branży, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania: czy publicznie dostępne treści można legalnie i bez dodatkowej zgody wykorzystywać do trenowania modeli AI. Branża sztucznej inteligencji mierzy się z coraz większym kryzysem prawnym – wcześniej podobne procesy wytoczono firmom OpenAI oraz Microsoft za wykorzystywanie artykułów prasowych. Apple nie skomentowało sprawy do momentu publikacji tego materiału.

    Elon Musk zmusza bankierów do opłacania bota Grok

    #AI #Apple #AppleIntelligence #DMCA #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #sztucznaInteligencja #uczenieMaszynowe #YouTube
  4. Tryb incognito to „ściema”. Wyszukiwarka Perplexity potajemnie wysyłała intymne pytania do Google i Mety

    Sztuczna inteligencja miała być naszym prywatnym asystentem, a stała się idealnym narzędziem inwigilacji.

    Złożony właśnie pozew zbiorowy obnaża mroczną stronę wyszukiwarki Perplexity AI. Twórcy narzędzia, wbrew obietnicom, mieli karmić gigantów reklamowych najbardziej wrażliwymi danymi użytkowników – nawet wtedy, gdy ci korzystali z rzekomo bezpiecznego trybu incognito.

    Kiedy mamy problem medyczny, finansowy lub prawny, coraz częściej pytamy o to czatboty, zamiast szukać informacji na forach. Wyszukiwarka Perplexity wręcz zachęca do pogłębiania tematów w formie długich konwersacji. Użytkownicy, wierząc w obietnicę prywatności, dzielili się z maszyną informacjami o wynikach biopsji czy planach podatkowych. Jak ujawnia najnowszy pozew sądowy złożony w USA – robili to na własne ryzyko.

    Według oskarżycieli, tryb incognito w Perplexity był zwykłą „ściemą”. Pod maską minimalistycznego interfejsu rzekomo zaszyto skrypty śledzące (m.in. Facebook Meta Pixel oraz Google Ads). Mechanizm działał bezlitośnie: całe transkrypty zapytań (wraz z adresami e-mail i danymi pozwalającymi na identyfikację) trafiały prosto na serwery Mety i Google. Z technicznego punktu widzenia, skrypty te traktowały nasze rozmowy z AI jak każdą inną stronę internetową do sprofilowania.

    Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Perplexity z pełną premedytacją miało nie informować o tym w swojej polityce prywatności, skrzętnie ukrywając fakt współpracy z brokerami danych. Jeśli pozew zakończy się po myśli oskarżycieli, firmę mogą czekać astronomiczne kary (do 5000 dolarów za jedno naruszenie), ale przede wszystkim – potężny kryzys zaufania. W świecie sztucznej inteligencji, jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że Twoje najskrytsze myśli są towarem.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    #AI #bezpieczeństwoDanych #Google #Meta #Perplexity #pozewZbiorowy #prywatnośćWSieci #sztucznaInteligencja #trybIncognito #wyciekDanych
  5. Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników

    To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.

    Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.

    Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.

    Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej

    Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.

    Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.

    Linia obrony: „informed guesswork”

    Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.

    Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.

    Co dalej?

    Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.

    Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.

    Apple znalazło sposób na „akwarelę” w zdjęciach nocnych. Oto DarkDiff – AI, które widzi w ciemnościach

    #AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
  6. Adobe w tarapatach – pozew o wykorzystanie pirackich książek w AI

    Czy „etyczny” AI da się zbudować na cudzych książkach? Adobe właśnie boleśnie sprawdza, ile kosztuje skrót przez czyjąś bibliotekę.

    Czytaj dalej:
    pressmind.org/adobe-w-tarapata

    #PressMindLabs #adobe #books3 #pozewzbiorowy #redpajama #slimlm

  7. Podwójne kłopoty Booking.com. Masowe zwolnienia i pozew na miliard euro

    Gigant branży turystycznej, Booking.com, mierzy się z poważnymi problemami na dwóch frontach: wewnętrznym i wizerunkowym.

    Firma potwierdziła plany zwolnienia około 1000 pracowników na całym świecie, a jednocześnie musi stawić czoła pozwu zbiorowemu, w którym konsumenci oskarżają ją o wieloletnie manipulacje cenowe i żądają miliardowych odszkodowań.

    Plany redukcji zatrudnienia zostały po raz pierwszy zasygnalizowane przez spółkę macierzystą, Booking Holdings, w listopadzie ubiegłego roku. Teraz rzecznik firmy potwierdził, że zwolnienia obejmą około 1000 osób, z czego kilkaset w Holandii, gdzie mieści się główna siedziba Booking.com. Cięcia dotkną przede wszystkim działów technologicznych oraz wsparcia klienta.

    Równolegle holenderskie organizacje konsumenckie złożyły w sądzie pozew zbiorowy przeciwko platformie. Zarzucają jej stosowanie nieuczciwych praktyk handlowych, które miały na celu sztuczne zawyżanie cen noclegów. Wśród oskarżeń znalazło się stosowanie tzw. klauzul parytetowych oraz wprowadzających w błąd komunikatów, takich jak „został tylko 1 pokój” czy „promocja tylko dziś”. Według pozywających, działania te naruszały zasady konkurencji i prawa konsumentów.

    Do pozwu, który obejmuje działania firmy na przestrzeni ostatniej dekady w całej Europie, przystąpiło już ponad 200 tysięcy osób. Łączna wartość potencjalnych roszczeń szacowana jest na ponad miliard euro. Firma na razie nie skomentowała sprawy, jednak wcześniej jej przedstawiciele zaprzeczali wszelkim oskarżeniom, twierdząc, że platforma zawsze działała zgodnie z przepisami i w interesie swoich klientów oraz partnerów hotelowych.

    Ukryte opłaty, rozdzielone rodziny i drogie pomyłki. Na co skarżą się pasażerowie linii lotniczych?

    #BookingHoldings #bookingCom #branżaHotelarska #ceny #Holandia #news #ochronaKonsumentów #pozewZbiorowy #turystyka #zwolnienia

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.