#pozew-zbiorowy — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pozew-zbiorowy, aggregated by home.social.
-
Bunt pisarzy. Prawnicy chcą 320 milionów dolarów z ugody z twórcą AI, autorzy dostaną grosze
Historyczna ugoda o wartości 1,5 miliarda dolarów, którą firma Anthropic miała zapłacić za nielegalne wykorzystywanie książek do trenowania sztucznej inteligencji, utknęła w martwym punkcie.
Federalna sędzia wstrzymała ostateczne zatwierdzenie porozumienia. Powód? Poszkodowani pisarze zorientowali się, że reprezentujący ich prawnicy chcą zagarnąć nieproporcjonalnie dużą część tej kwoty, zostawiając samym twórcom zaledwie ułamek odszkodowania.
Prawnicze eldorado kosztem twórców
Główną osią sporu jest podział wynegocjowanych środków. Prawnicy prowadzący pozew zbiorowy zażądali dla siebie wynagrodzenia w wysokości ponad 320 milionów dolarów. Tymczasem szacuje się, że każdy z autorów, którego dzieła zostały wykorzystane bez licencji, otrzymałby zaledwie około 3000 dolarów rekompensaty.
Jeden z protestujących autorów, Pierce Story, wyliczył, że przy takiej strukturze podziału, prawnicy zarobiliby od 10 do 12 tysięcy dolarów za każdą godzinę swojej pracy. Twórcy argumentują, że ich reprezentanci poszli na łatwą ugodę wyłącznie po to, by zmaksymalizować własne zyski, zamiast walczyć o realne odszkodowania dla osób faktycznie poszkodowanych przez kradzież własności intelektualnej. Z dokumentów sądowych wynika, że gdyby kancelarie zadowoliły się kwotą 70 milionów dolarów (co nadal pokrywałoby ich najwyższe rynkowe stawki godzinowe), wypłaty dla poszczególnych pisarzy wzrosłyby o prawie jedną czwartą.
Brak ochrony na przyszłość
Kwestie finansowe to nie jedyny zarzut. Autorzy sprzeciwiający się ugodzie zwracają uwagę, że porozumienie nie nakłada na Anthropic żadnych rygorystycznych ograniczeń dotyczących przyszłego wykorzystania ich prac.
Zwrócono uwagę na całkowity brak przejrzystości: autorzy nie wiedzą, w jaki sposób firma weszła w posiadanie ich tekstów, przez co nie mają żadnej gwarancji, że fizyczne i cyfrowe kopie książek zostaną trwale usunięte z serwerów firmy. Część pisarzy żąda, aby przed zatwierdzeniem jakiejkolwiek ugody, Anthropic został zmuszony do skasowania wszystkich pirackich kopii, na których trenowano modele językowe.
Sąd hamuje zapędy kancelarii
Amerykańska sędzia okręgowa Araceli Martinez-Olguin odmówiła rutynowego podpisania dokumentów i zażądała od prawników odniesienia się do obaw zgłaszanych przez ich własnych klientów. Z relacji części autorów wynika, że kancelarie próbowały wcześniej uciszać bunt, utrudniając pisarzom składanie oficjalnych sprzeciwów i błędnie informując sąd o niedotrzymaniu przez nich terminów procesowych.
Prawnicy mają czas do 21 maja na złożenie wyjaśnień. Jeśli struktura podziału środków nie zostanie zmieniona, porozumieniu grozi całkowity upadek i wieloletnie procesy apelacyjne.
#AI #Anthropic #iMagazine #książki #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #prawo #sztucznaInteligencja #technologia #uczenieMaszynowe -
Spór o dane dla AI. Twórcy z YouTube pozywają Apple za rzekome naruszenie praw autorskich
Trzech popularnych twórców z YouTube’a wytoczyło ciężkie działa przeciwko firmie z Cupertino. Zarzucają oni Apple, że korporacja miała nielegalnie pobierać ich chronione prawem autorskim materiały wideo, omijając wewnętrzne mechanizmy platformy. Cel? Trenowanie własnych modeli sztucznej inteligencji.
Jak informuje serwis MacRumors (powołując się na dokumenty sądowe), do sądu federalnego w Kalifornii wpłynął pozew zbiorowy przeciwko twórcy iPhone’a. Za oskarżeniami stoją kanały h3h3 Productions, MrShortGameGolf oraz Golfholics. Sprawa rzuca światło na to, w jaki sposób technologiczni giganci pozyskują gigantyczne zbiory danych niezbędne do rozwoju nowoczesnych usług AI.
Kwestia kontroli odtwarzania treści
Główny zarzut twórców dotyczy naruszenia amerykańskiej ustawy o prawach autorskich (DMCA). Według pozwu, choć ich filmy są publicznie dostępne do oglądania na platformie, Apple miało omijać sposób, w jaki YouTube kontroluje odtwarzanie treści. Zamiast korzystać ze standardowego strumieniowania, systemy korporacji miały masowo pobierać pliki na własne serwery, by wykorzystać je w procesie uczenia maszynowego.
Twórcy twierdzą w pozwie, że sukces finansowy najnowszych, generatywnych produktów Apple nie byłby w ogóle możliwy bez ich autorskiego wkładu w postaci tysięcy godzin nagrań.
Problem całej Doliny Krzemowej
Warto jednak zaznaczyć, że Apple nie jest jedyną firmą, która znalazła się na celowniku wspomnianych youtuberów. Ci sami twórcy złożyli niemal identyczne pozwy przeciwko innym gigantom technologicznym, w tym firmom takim jak Meta, Nvidia, ByteDance oraz Snap.
Sprawa może być istotna dla całej branży, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania: czy publicznie dostępne treści można legalnie i bez dodatkowej zgody wykorzystywać do trenowania modeli AI. Branża sztucznej inteligencji mierzy się z coraz większym kryzysem prawnym – wcześniej podobne procesy wytoczono firmom OpenAI oraz Microsoft za wykorzystywanie artykułów prasowych. Apple nie skomentowało sprawy do momentu publikacji tego materiału.
#AI #Apple #AppleIntelligence #DMCA #pozewZbiorowy #prawaAutorskie #sztucznaInteligencja #uczenieMaszynowe #YouTube
-
Tryb incognito to „ściema”. Wyszukiwarka Perplexity potajemnie wysyłała intymne pytania do Google i Mety
Sztuczna inteligencja miała być naszym prywatnym asystentem, a stała się idealnym narzędziem inwigilacji.
Złożony właśnie pozew zbiorowy obnaża mroczną stronę wyszukiwarki Perplexity AI. Twórcy narzędzia, wbrew obietnicom, mieli karmić gigantów reklamowych najbardziej wrażliwymi danymi użytkowników – nawet wtedy, gdy ci korzystali z rzekomo bezpiecznego trybu incognito.
Kiedy mamy problem medyczny, finansowy lub prawny, coraz częściej pytamy o to czatboty, zamiast szukać informacji na forach. Wyszukiwarka Perplexity wręcz zachęca do pogłębiania tematów w formie długich konwersacji. Użytkownicy, wierząc w obietnicę prywatności, dzielili się z maszyną informacjami o wynikach biopsji czy planach podatkowych. Jak ujawnia najnowszy pozew sądowy złożony w USA – robili to na własne ryzyko.
Według oskarżycieli, tryb incognito w Perplexity był zwykłą „ściemą”. Pod maską minimalistycznego interfejsu rzekomo zaszyto skrypty śledzące (m.in. Facebook Meta Pixel oraz Google Ads). Mechanizm działał bezlitośnie: całe transkrypty zapytań (wraz z adresami e-mail i danymi pozwalającymi na identyfikację) trafiały prosto na serwery Mety i Google. Z technicznego punktu widzenia, skrypty te traktowały nasze rozmowy z AI jak każdą inną stronę internetową do sprofilowania.
Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Perplexity z pełną premedytacją miało nie informować o tym w swojej polityce prywatności, skrzętnie ukrywając fakt współpracy z brokerami danych. Jeśli pozew zakończy się po myśli oskarżycieli, firmę mogą czekać astronomiczne kary (do 5000 dolarów za jedno naruszenie), ale przede wszystkim – potężny kryzys zaufania. W świecie sztucznej inteligencji, jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że Twoje najskrytsze myśli są towarem.
#AI #bezpieczeństwoDanych #Google #Meta #Perplexity #pozewZbiorowy #prywatnośćWSieci #sztucznaInteligencja #trybIncognito #wyciekDanych
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania