home.social

#bezpieczenstwodanych — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #bezpieczenstwodanych, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Cześć Mamuciska!
    Znajoma osoba pracująca w jednym z urzędów o ogólnopolskim zasięgu niedawno otrzymała e-mail z informacją o tym, że wkrótce z komputerów służbowych zostanie odinstalowany Adobe Acrobat, gdyż... zajmuje zbyt dużo miejsca na dysku i potrzebuje do działania zbyt dużo RAM-u. Dziwne, że dopiero teraz zaczęło to przeszkadzać. Czy rzeczywiście jest tak zasobożerny?
    Zatem jak odtąd będą przeglądać PDF-y? Ano kierownictwo zaleciło otwierać je za pomocą... przeglądarek. Do wyboru Edge lub Chrome. Czy dane z tych dokumentów są narażone w nich na ,,podgląd" z Sieci? Czy to niesie ze sobą ryzyko ich wycieku?

    #AdobeAcrobat #PDF #przeglądarka #Edge #Chrome #bezpieczeństwodanych

  2. Android 17 oficjalnie udostępniony. Bez uciążliwego przełączania aplikacji i nowa broń na złodziei

    Dzisiaj (tj. 16 czerwca 2026) Google oficjalnie rozpoczyna wdrażanie systemu Android 17. Najpierw system trafi na urządzenia Pixel.

    Nowy Android rozprawia się z problemami wielozadaniowości, a przy okazji znacząco utrudnia życie złodziejom sprzętu. W pierwszej kolejności z nowości skorzystają posiadacze Pixeli, ale jeszcze w 2026 roku aktualizacja trafi na urządzenia innych producentów.

    Wielozadaniowość w dymkach i jednoczesne nagrywanie

    Największą wizualną rewolucją jest całkowicie przeprojektowane podejście do otwartych programów. Funkcja „Dymki” pozwala błyskawicznie zamienić dowolną aplikację w niewielkie, pływające okno. Wystarczy przytrzymać ikonę, by program zminimalizował się i stale działał na wierzchu. Na urządzeniach z dużymi ekranami dymki przypinają się do dolnego paska, co umożliwia natychmiastowe podglądanie mapy czy kalkulatora bez zasłaniania głównych treści na wyświetlaczu.

    Google mruga również okiem do twórców internetowych, całkowicie odświeżając narzędzia do przechwytywania ekranu. Nowa funkcja „Reakcje na ekranie” potrafi symultanicznie nagrywać to, co robimy na smartfonie, oraz rejestrować naszą twarz z przedniej kamery. Co najważniejsze – obywa się to bez zewnętrznego oprogramowania czy używania zielonego tła (green screen) do wycinania sylwetki.

    The Android Show 2026: Android 17 – oto co Google przygotowało dla twórców

    Złodziej znający PIN nic już nie zdziała

    Kradzieże telefonów tak zwaną metodą „na ramię” (gdzie przestępca najpierw podpatruje kod blokady ofiary, a następnie wyrywa jej sprzęt z ręki) to narastająca plaga w dużych miastach. Android 17 zamyka tę lukę aktualizacją dla usługi Find Hub. Od teraz zagubione urządzenie zablokujemy zdalnie za pomocą twardych danych biometrycznych. Jeśli złodziej zna nasz PIN, bez skanu palca lub twarzy prawowitego właściciela nie wyłączy śledzenia lokalizacji ani nie dobierze się do wrażliwych danych.

    Ogromne zmiany zaszły też w uprawnieniach dla aplikacji. Koniec z zero-jedynkowym i przymusowym udostępnianiem całej książki adresowej – Android 17 pozwala na udzielenie dostępu wyłącznie do konkretnych, wytypowanych przez nas kontaktów. Podobnie potraktowano moduł GPS, pozwalając na przyznawanie programom jedynie tymczasowego dostępu do naszej lokalizacji.

    Składane ekrany z dedykowanym trybem dla graczy

    Google nie zapomina o rosnącym w siłę segmencie smartfonów typu fold. Aktualizacja wprowadza nowy tryb grania na składanych ekranach, który dzieli wyświetlacz w idealnych proporcjach 50/50. Górna część zostaje zarezerwowana dla czystego obrazu z gry, podczas gdy na dolnej ląduje dynamiczny, wirtualny kontroler. Oznacza to ostateczny koniec z zasłanianiem sobie akcji kciukami.

    Gracze docenią również zmiany „pod maską”. Inżynierowie wdrożyli inteligentniejsze limity zarządzania pamięcią RAM. To właśnie to nowe czyszczenie zasobów w tle ma zlikwidować irytujące spadki klatek podczas grania, a przy okazji wydłużyć czas pracy na baterii. Dodatkowo Google obiecuje, że jeszcze pod koniec tegorocznego lata wybrane, flagowe urządzenia z Androidem 17 otrzymają głęboką integrację z asystentem Gemini.

    #AktualizacjaSystemu #Android17 #bezpieczeństwoDanych #FindHub #Google #smartfonyPixel #technologie #wielozadaniowość
  3. Darmowy ChatGPT ma ukrytą cenę. OpenAI wykorzysta dane użytkowników do targetowania reklam

    Używasz darmowej wersji najpopularniejszego chatbota na świecie? Przygotuj się na to, że twórcy zaczną wykorzystywać twoje dane do targetowania reklam poza platformą.

    OpenAI zaktualizowało swoją politykę prywatności w Stanach Zjednoczonych, domyślnie zgadzając się na przekazywanie ograniczonych informacji identyfikacyjnych zewnętrznym partnerom marketingowym.

    Ciasteczka, które nakarmią algorytmy

    Zgodnie z nowymi wytycznymi firma oficjalnie zaczyna wykorzystywać pliki cookie do promowania swoich produktów i usług na zewnętrznych stronach internetowych. Cel tego zabiegu jest bardzo jasny: OpenAI chce skutecznie zamienić użytkowników darmowych w płacących subskrybentów. Z perspektywy konsumenta kluczowy jest jednak sposób wdrożenia nowości – w przypadku darmowych kont opcja udostępniania danych marketingowych została włączona domyślnie. Właściciele abonamentów Plus oraz Enterprise mogą na razie spać spokojnie, gdyż u nich funkcja ta pozostaje zablokowana.

    Co dokładnie trafia w ręce reklamodawców? OpenAI wyraźnie podkreśla, że treści naszych rozmów z chatbotem pozostają w pełni prywatne i nie są nikomu udostępniane. Firma przekazuje jednak partnerom marketingowym tak zwane „ograniczone identyfikatory”, w tym adresy e-mail, identyfikatory plików cookie oraz dane urządzenia. Dzięki temu korporacja może precyzyjnie zmierzyć, czy użytkownik, który zobaczył reklamę ich autorskiego narzędzia (np. Codex) w mediach społecznościowych, faktycznie zdecydował się na jego przetestowanie.

    Jak wyłączyć marketingowe identyfikatory?

    Zastosowane przez OpenAI mechanizmy to klasyczna reklama ukierunkowana. Firma szuka dodatkowych sposobów na konwersję darmowych kont w płatne subskrypcje, co rynkowi analitycy łączą z przygotowaniami do potencjalnego debiutu giełdowego (IPO). Z punktu widzenia użytkownika najważniejsze jest to, że przed systemem reklamowym można się skutecznie obronić.

    Aby to zrobić, należy wejść w ustawienia swojego konta na stronie ChatGPT, przejść do zakładki kontroli danych (Data Controls) i ręcznie odznaczyć opcję prywatności marketingowej (Marketing Privacy). To prosty krok, który pozwala zachować pełną kontrolę nad własnymi danymi i uniknąć reklamowego targetowania.

    #bezpieczeństwoDanych #ChatGPT #OpenAI #plikiCookie #prywatnośćWSieci #reklamyInternetowe #sztucznaInteligencja #targetowanie
  4. Koniec ślepej wiary w chmurę. Cisco buduje cyfrowe twierdze w Europie

    W dobie powszechnego zachwytu chmurą publiczną, firmy i instytucje z sektora infrastruktury krytycznej obierają dokładnie odwrotny kierunek.

    Chcą innowacji, ale boją się utraty kontroli nad danymi. Odpowiedzią na ten trend ma być portfolio Sovereign Critical Infrastructure (SCI) od firmy Cisco, które właśnie zadebiutowało na rynku w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). To czytelny sygnał: najważniejsze dane wracają za wysokie, w pełni kontrolowane mury.

    Powrót do środowisk „Air-gapped”

    Prawdziwa suwerenność danych w kluczowych sektorach wyklucza kompromisy. To bezpośredni efekt rosnących napięć geopolitycznych i rygorystycznych regulacji, które każą państwom trzymać kluczowe dane u siebie. Dlatego nowe rozwiązanie Cisco odpowiada na potrzeby organizacji, które w erze sztucznej inteligencji chcą budować własną, w pełni lokalną (on-premises) infrastrukturę. Klienci mogą konfigurować i obsługiwać systemy w środowiskach, które są całkowicie odseparowane od zewnętrznej sieci (tzw. air-gapped).

    Odcięcie od internetu nie oznacza jednak technologicznego zacofania. W ramach lokalnej infrastruktury organizacje otrzymują dostęp do kluczowych obszarów oferty Cisco, w tym zaawansowanych sieci, rozwiązań obliczeniowych, cyberbezpieczeństwa, zarządzania siecią, a także sztucznej inteligencji i potężnej platformy analitycznej Splunk. Gordon Thomson, prezes Cisco na region EMEA, wprost zaznacza, że dzisiejsza suwerenność musi oznaczać swobodę wprowadzania innowacji bez utraty kontroli nad cyfrowym środowiskiem.

    Lokalni eksperci zamiast globalnej chmury

    Sama infrastruktura sprzętowa i oprogramowanie to jednak tylko połowa sukcesu. Środowiska o tak rygorystycznych wymogach bezpieczeństwa wymagają wysoce wyspecjalizowanej obsługi technicznej. Z tego powodu zespół Cisco Customer Experience (CX) wprowadza dedykowane wsparcie i usługi skrojone pod środowiska odseparowane i lokalne.

    Aby to zrealizować, firma rozbudowuje sieć Critical National Services Centers (CNSC) w regionie EMEA – nowe punkty powstaną między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i we Włoszech. Projekt ten opiera się na sprawdzonym od lat modelu funkcjonującym w Niemczech. Centra te mają zapewnić wsparcie zgodne z rygorystycznymi wymogami dotyczącymi suwerenności danych – oznacza to dedykowaną infrastrukturę, rygorystycznie kontrolowany dostęp oraz personel posiadający odpowiednie uprawnienia bezpieczeństwa.

    O ile mniejszy biznes wciąż optymalizuje koszty w chmurze, o tyle państwa i korporacje zarządzające zasobami krytycznymi stawiają na fizyczną izolację. To nie jest powrót do przeszłości. To nowy model internetu – podzielonego, kontrolowanego i coraz mniej globalnego.

    Luki w Wi-Fi kosztują firmy miliony. Raport Cisco pokazuje skalę problemu

    #airGapped #bezpieczeństwoDanych #Cisco #cyberbezpieczeństwo #EMEA #geopolityka #infrastrukturaKrytyczna #onPremises #Splunk #suwerennośćCyfrowa #sztucznaInteligencja
  5. Tryb incognito to „ściema”. Wyszukiwarka Perplexity potajemnie wysyłała intymne pytania do Google i Mety

    Sztuczna inteligencja miała być naszym prywatnym asystentem, a stała się idealnym narzędziem inwigilacji.

    Złożony właśnie pozew zbiorowy obnaża mroczną stronę wyszukiwarki Perplexity AI. Twórcy narzędzia, wbrew obietnicom, mieli karmić gigantów reklamowych najbardziej wrażliwymi danymi użytkowników – nawet wtedy, gdy ci korzystali z rzekomo bezpiecznego trybu incognito.

    Kiedy mamy problem medyczny, finansowy lub prawny, coraz częściej pytamy o to czatboty, zamiast szukać informacji na forach. Wyszukiwarka Perplexity wręcz zachęca do pogłębiania tematów w formie długich konwersacji. Użytkownicy, wierząc w obietnicę prywatności, dzielili się z maszyną informacjami o wynikach biopsji czy planach podatkowych. Jak ujawnia najnowszy pozew sądowy złożony w USA – robili to na własne ryzyko.

    Według oskarżycieli, tryb incognito w Perplexity był zwykłą „ściemą”. Pod maską minimalistycznego interfejsu rzekomo zaszyto skrypty śledzące (m.in. Facebook Meta Pixel oraz Google Ads). Mechanizm działał bezlitośnie: całe transkrypty zapytań (wraz z adresami e-mail i danymi pozwalającymi na identyfikację) trafiały prosto na serwery Mety i Google. Z technicznego punktu widzenia, skrypty te traktowały nasze rozmowy z AI jak każdą inną stronę internetową do sprofilowania.

    Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Perplexity z pełną premedytacją miało nie informować o tym w swojej polityce prywatności, skrzętnie ukrywając fakt współpracy z brokerami danych. Jeśli pozew zakończy się po myśli oskarżycieli, firmę mogą czekać astronomiczne kary (do 5000 dolarów za jedno naruszenie), ale przede wszystkim – potężny kryzys zaufania. W świecie sztucznej inteligencji, jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że Twoje najskrytsze myśli są towarem.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    #AI #bezpieczeństwoDanych #Google #Meta #Perplexity #pozewZbiorowy #prywatnośćWSieci #sztucznaInteligencja #trybIncognito #wyciekDanych
  6. mObywatel z ważnymi nowościami. Szybsza reakcja na kradzież tożsamości i śledzenie paszportu

    Rządowa aplikacja mObywatel właśnie stała się jeszcze potężniejszym narzędziem w rękach obywatela.

    Od 10 marca użytkownicy mogą korzystać z trzech nowych usług, które nie tylko ułatwiają biurokrację, ale przede wszystkim pozwalają błyskawicznie reagować w sytuacjach zagrożenia naszych danych osobowych.

    Aplikacja mObywatel już dawno przestała być tylko cyfrowym odpowiednikiem plastikowego dowodu. Najnowsza aktualizacja koncentruje się na bezpieczeństwie i wygodzie rodziców oraz osób czekających na nowe dokumenty podróżne.

    Ochrona przed wyłudzeniami na nowym poziomie

    Najważniejszą zmianą jest możliwość złożenia wniosku o unieważnienie własnego dowodu osobistego z powodu nieuprawnionego wykorzystania danych. Do tej pory dokument można było unieważnić głównie w przypadku zgubienia lub zniszczenia. Teraz, jeśli padniemy ofiarą wycieku danych lub dowiemy się, że ktoś próbował zaciągnąć na nas kredyt, możemy natychmiastowo zareagować z poziomu smartfona.

    Co istotne, złożenie takiego wniosku w aplikacji automatycznie pociąga za sobą zastrzeżenie numeru PESEL. To kluczowa bariera dla oszustów. Należy jednak pamiętać, że proces unieważnienia jest nieodwracalny – jeśli nie mamy pewności, że dane wyciekły, bezpieczniej jest skorzystać z opcji czasowego zawieszenia dokumentu.

    mObywatel dla rodziców i podróżników

    Pozostałe dwie nowości to ukłon w stronę wygody i sprawnego zarządzania dokumentami bliskich:

    • Unieważnienie dowodu dziecka lub podopiecznego: rodzice i opiekunowie mogą teraz błyskawicznie unieważnić dokument dziecka w przypadku jego utraty, co znacząco skraca czas reakcji na potencjalne zagrożenie.
    • Śledzenie statusu paszportu: to funkcja, na którą czekało wielu. Wystarczy wpisać numer wniosku paszportowego (własnego lub dziecka), aby sprawdzić, czy dokument jest jeszcze przetwarzany, czy może już czeka na odbiór w urzędzie lub został nadany kurierem.

    Wszystkie nowe usługi są dostępne w katalogu „Załatw sprawę”. Aby z nich skorzystać, niezbędny jest profil zaufany (lub e-dowód) oraz aktywna skrzynka do e-Doręczeń.

    Narodziny dziecka zgłosisz w aplikacji. Ważna nowość w mObywatelu

    #aplikacjaMObywatelNowości2026 #bezpieczeństwoDanych #eAdministracja #kradzieżDanychOsobowych #mObywatel #statusPaszportuMObywatel #unieważnienieDowoduOsobistego #zastrzeżeniePESEL
  7. Pendrive z własną klawiaturą i „papierami” od służb USA. Kingston IronKey KP200 to cyfrowa twierdza

    Jeśli przechowujesz na pendrive’ie coś ważniejszego niż zdjęcia z wakacji, ten sprzęt jest dla ciebie.

    Kingston IronKey Keypad 200 właśnie oficjalnie potwierdził swoją pancerność, uzyskując certyfikat bezpieczeństwa FIPS 140-3 Level 3. To oznacza, że dostanie się do danych bez kodu jest praktycznie niemożliwe – nawet jeśli złodziej weźmie do ręki śrubokręt i lutownicę.

    Po co komu klawiatura na pendrive’ie?

    KP200 wyróżnia się fizyczną klawiaturą alfanumeryczną na obudowie. To nie bajer, ale kluczowa funkcja bezpieczeństwa. Dzięki temu, że PIN wstukujemy na samym urządzeniu (zanim włożymy je do portu USB), pendrive jest całkowicie niezależny od systemu operacyjnego. Nie wymaga instalowania żadnego oprogramowania czy sterowników. Działa wszędzie – podłączysz go do Windowsa, Maca, Linuxa, ale też do telewizora, drukarki biurowej czy aparatury medycznej, która normalnie nie obsłużyłaby szyfrowanego nośnika wymagającego wpisania hasła na ekranie.

    Co oznacza certyfikat FIPS 140-3 Level 3?

    To najnowszy standard bezpieczeństwa rządu USA. „Level 3” w tej klasyfikacji to informacja, że urządzenie posiada zaawansowane zabezpieczenia fizyczne. Elektronika wewnątrz KP200 zalana jest twardą żywicą epoksydową. Jeśli ktoś spróbuje otworzyć obudowę, by podpiąć się bezpośrednio pod kości pamięci, fizycznie zniszczy układ i same dane. Dodatkowo, pendrive posiada mechanizm ochrony przed atakami typu Brute Force. Po 10 nieudanych próbach wpisania hasła użytkownika (i kolejnych 10 hasła administratora), urządzenie trwale wymazuje klucze szyfrujące, zamieniając zapisane dane w cyfrowy śmietnik nie do odzyskania.

    Szyfrowanie sprzętowe XTS-AES 256-bit

    Wszystkie dane na nośniku są szyfrowane sprzętowo w czasie rzeczywistym. Co ważne dla administratorów IT w firmach – pendrive posiada oddzielne tryby PIN-u dla Administratora i Użytkownika. Jeśli pracownik zapomni hasła, admin może przywrócić dostęp do danych (o ile sam nie zapomni swojego kodu, bo wtedy nie pomoże już nikt).

    Urządzenie dostępne jest w wersjach ze złączem USB-A oraz USB-C, co rozwiązuje problem przejściówek w nowszych laptopach.

    To nie pendrive, to SSD bez kabla. Kingston Dual Portable SSD rozwiąże problem przejściówek

    #bezpieczeństwoDanych #FIPS1403Level3 #KingstonIronKeyKP200 #news #pendriveZKlawiaturą #RODO #szyfrowanyPendrive
  8. TikTok oficjalnie amerykański. Koniec sagi z Chinami, ale algorytm idzie do „wielkiego resetu”

    Po roku przepychanek, gróźb i krótkotrwałym wyłączeniu usługi, TikTok w USA oficjalnie odcina pępowinę łączącą go z Chinami.

    Nowa spółka „TikTok USDS Joint Venture” przejmuje stery. Dla użytkowników w Stanach oznacza to, że ich ulubiona aplikacja właśnie uczy się ich od nowa. A co to oznacza dla nas w Polsce?

    Koniec cyfrowej wojny (w USA)

    Zgodnie z informacjami 9to5Mac, nowa spółka joint venture (z większościowym kapitałem amerykańskim) powstała w odpowiedzi na ultimatum prezydenta Trumpa z września 2025 roku. Cel był prosty: albo TikTok stanie się amerykański, albo znika z App Store.

    Wybrano bramkę numer jeden. Dzięki temu ponad 200 milionów Amerykanów może spać spokojnie – aplikacja zostaje. Ale cena za ten spokój jest wysoka: cyfrowa izolacja.

    Oracle w roli przyzwoitki

    Kluczowym partnerem i gwarantem bezpieczeństwa został Oracle. To w ich chmurze (Oracle US Cloud) będą teraz przechowywane dane amerykańskich użytkowników. Zmiany „pod maską” w USA są olbrzymie:

    • Izolacja danych: dane nie mogą opuścić terytorium USA.
    • Audyt kodu: Oracle będzie na bieżąco walidować kod źródłowy, upewniając się, że nie ma w nim „tylnych furtek” dla Pekinu.
    • Niezależna moderacja: decyzje o tym, co oglądają Amerykanie, podejmuje wyłącznie amerykański zarząd.

    Algorytm idzie do kosza?

    Najbardziej kontrowersyjną częścią tego resetu jest „Algorithm Security”. Nowy podmiot będzie „trenować, testować i aktualizować algorytm rekomendacji wyłącznie na danych z USA”.

    Eksperci odczytują to jednoznacznie: to reset. Słynny algorytm TikToka, który uzależnił od siebie świat, w wersji amerykańskiej zostanie odcięty od globalnego „mózgu” ByteDance. W praktyce oznacza to prawdopodobnie mniej trafne sugestie usługi w USA, dopóki nowa sztuczna inteligencja nie nauczy się od zera, co bawi Amerykanów.

    A co z użytkownikami w Polsce?

    Dla użytkowników w Polsce i Europie nie zmienia się nic. Zmiany własnościowe dotyczą wyłącznie rynku amerykańskiego. W Europie TikTok nadal podlega pod przepisy unijne (w tym DSA i RODO). Nasze dane nie wędrują do Oracle w USA, lecz są migrowane do europejskich centrów danych w Irlandii i Norwegii w ramach bliźniaczej inicjatywy o nazwie „Project Clover”.

    Jednak amerykański reset może mieć jeden skutek uboczny: fragmentację kultury internetu. Skoro amerykański algorytm będzie działał w izolacji, globalne trendy mogą przestać być… globalne. To, co stanie się viralem w Nowym Jorku, może nie przebić się tak szybko do Warszawy, bo systemy rekomendacji przestaną „wymieniać się” wiedzą. Powstają nam de facto dwa osobne TikToki: amerykański i reszta świata.

    Polska idzie na wojnę z TikTokiem w Brukseli. Chodzi o masową dezinformację tworzoną przez AI

    #algorytmTikToka #bezpieczeństwoDanych #news #oracle #Polska #ProjectClover #socialMedia #TikTokUSABan #TikTokUSDS
  9. Claude wychodzi z przeglądarki. Nowa funkcja Cowork posprząta Twój dysk (jeśli się odważysz)

    Mieliśmy już czatboty, które pisały wiersze, i generatory obrazków. Teraz nadchodzi era agentów, którzy wykonają za nas „czarną robotę”.

    Anthropic zaprezentował narzędzie Cowork, które zmienia Claude’a w cyfrowego asystenta z dostępem do Twoich plików. Najlepsza wiadomość? Działa to na macOS i nie wymaga umiejętności programowania.

    Do tej pory, aby zmusić AI do pracy na lokalnych plikach, trzeba było albo bawić się w kopiowanie treści do okna czatu, albo być programistą korzystającym z API. Cowork to zmienia. Narzędzie zostało zaprojektowane dla „zwykłych śmiertelników” i pozwala modelowi językowemu na bezpośrednią interakcję z systemem plików komputera.

    Anthropic prezentuje Claude Opus 4.5. Nowy król kodowania jest tańszy i ma lepszą pamięć

    Od paragonów po porządki w „Pobranych”

    Zasada działania przypomina zatrudnienie stażysty, któremu dajesz dostęp do konkretnego folderu. Możesz poprosić Cowork o:

    • Przeanalizowanie folderu ze skanami paragonów i stworzenie na ich podstawie arkusza wydatków w Excelu.
    • Zrobienie porządku w katalogu „Pobrane”, segregując pliki według typów lub projektów.
    • Wygenerowanie raportu na podstawie notatek rozsianych w kilku dokumentach tekstowych.

    Co ważne, Claude w trybie Cowork potrafi wykonywać zadania równolegle i korzystać z zewnętrznych konektorów (np. do Google Docs) oraz wtyczki w przeglądarce Chrome. Anthropic obiecuje, że interakcja ma przypominać współpracę z żywym członkiem zespołu, a nie żmudne wpisywanie promptów.

    Władza nad klawiszem Delete

    Wygoda niesie jednak ze sobą ryzyko. Cowork posiada uprawnienia nie tylko do odczytu, ale także do edycji i usuwania plików. Choć Anthropic zapewnia, że AI ma dostęp wyłącznie do folderów wskazanych przez użytkownika, firma uczciwie ostrzega: bądź precyzyjny w swoich poleceniach.

    Pojawia się też widmo tzw. prompt injection. Jeśli w plikach, do których AI ma dostęp, znajdą się ukryte, złośliwe instrukcje (np. w pobranym z sieci dokumencie), model może zachować się w sposób nieprzewidziany. Twórcy przyznają wprost, że zabezpieczenia przed takimi atakami są „wciąż w fazie aktywnego rozwoju”.

    Tylko dla Makowców (i bogaczy)

    Na ten moment funkcja Cowork jest wdrażana jako „research preview” i posiada dwa istotne ograniczenia. Po pierwsze, dostępna jest wyłącznie dla użytkowników systemu macOS. Po drugie, aby z niej skorzystać, trzeba posiadać najwyższy plan subskrypcyjny – Claude Max. Reszta świata musi na razie zapisać się na listę oczekujących.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    #agentAI #Anthropic #automatyzacjaPracy #bezpieczeństwoDanych #ClaudeCowork #news #sztucznaInteligencjaNaMac
  10. Miliony Polaków korzysta z jednej funkcji w mObywatelu

    Aplikacja mObywatel stała się jednym z najważniejszych narzędzi cyfrowych w Polsce.

    Z danych udostępnionych przez administrację publiczną wynika, że z funkcji Zastrzeż PESEL korzysta już ponad 7 milionów obywateli, co czyni ją jedną z najczęściej używanych usług cyfrowych państwa.

    Zastrzeżenie numeru PESEL pozwala ograniczyć ryzyko wyłudzeń kredytów i pożyczek na cudze dane. Po aktywacji tej opcji banki i instytucje finansowe mają obowiązek sprawdzić status numeru PESEL przed zawarciem umowy, co znacząco utrudnia działania oszustów.

    Łatwa ochrona

    Skala wykorzystania tej funkcji pokazuje, że mObywatel przestał być wyłącznie „cyfrowym portfelem dokumentów”, a stał się realnym narzędziem ochrony tożsamości. To także jeden z nielicznych przykładów usług publicznych, które zostały masowo przyjęte przez użytkowników bez potrzeby dodatkowych kampanii informacyjnych.

    Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa od dawna podkreślają, że numer PESEL jest jednym z najbardziej wrażliwych identyfikatorów w polskim systemie prawnym. Jego nadużycie może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych i prawnych, a popularność funkcji zastrzegania pokazuje rosnącą świadomość cyfrowych zagrożeń.

    mObywatel jest obecnie jedną z najlepiej ocenianych aplikacji rządowych w Europie, a tempo adopcji kluczowych funkcji sugeruje, że cyfrowa tożsamość przestaje być w Polsce wizją przyszłości, a staje się codziennym standardem.

    Wielu wciąż ma obawy

    Mimo rosnącej popularności funkcji Zastrzeż PESEL, wciąż pozostaje ona nieaktywna u milionów dorosłych Polaków. Jednym z powodów jest brak świadomości realnych konsekwencji kradzieży tożsamości – wielu użytkowników wciąż uważa, że oszustwa finansowe „zdarzają się innym” lub wymagają fizycznej utraty dokumentów. Tymczasem w praktyce wystarczy wyciek danych z jednego źle zabezpieczonego systemu, by numer PESEL trafił w niepowołane ręce.

    Drugą barierą jest obawa przed ograniczeniem własnej swobody. Część użytkowników nie włącza blokady, zakładając, że może ona utrudnić załatwienie spraw w banku, u notariusza czy przy podpisywaniu umów. Choć zastrzeżenie można w każdej chwili tymczasowo cofnąć w aplikacji, ta wiedza nadal nie jest powszechna. To pokazuje, że największym wyzwaniem cyfrowych usług publicznych nie jest dziś technologia, lecz zaufanie i zrozumienie mechanizmów, które już działają.

    Znamy datę publikacji kodu źródłowego mObywatela. Ministerstwo dotrzyma słowa rzutem na taśmę

    #aplikacjaMObywatel #bezpieczeństwoDanych #cyberbezpieczeństwo #cyfrowaTożsamość #eAdministracja #mObywatel #news #ochronaTożsamości #Polska #ZastrzeżPESEL

  11. Koszmar dewelopera. Znalazł nielegalne treści w danych do AI, a Google go zbanował

    Praca nad narzędziami do filtrowania treści dla dorosłych zamieniła się w cyfrowe piekło dla pewnego programisty.

    Po tym, jak nieświadomie wgrał na Dysk Google popularny zbiór danych badawczych, algorytmy giganta oznaczyły go jako przestępcę posiadającego materiały CSAM. Stracił dostęp do maila, chmury i narzędzi pracy. Jego historia to przestroga dla każdego, kto pracuje z AI.

    Mark Russo, niezależny deweloper, pracował nad aplikacją wykrywającą treści NSFW (Not Safe For Work) bezpośrednio na urządzeniu użytkownika. Aby przetestować skuteczność swojego algorytmu, pobrał powszechnie dostępny w świecie naukowym zbiór danych NudeNet i rozpakował go na swoim Dysku Google.

    Nie wiedział, że w zbiorze liczącym 700 tysięcy zdjęć, używanym w ponad 250 pracach akademickich, ukryte były materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM).

    Wyrok bez procesu

    Reakcja systemów Google była natychmiastowa. Konto Russo zostało zawieszone za „poważne naruszenie zasad”. Stracił dostęp do Gmaila (którego używał od 14 lat), platformy Firebase (na której stały jego aplikacje), sieci reklamowej AdMob i Google Cloud. „To nie było tylko uciążliwe, to było druzgocące. Leciałem na ślepo” – napisał na swoim blogu.

    Co gorsza, mechanizmy odwoławcze zawiodły. Russo tłumaczył, że to zbiór badawczy NudeNet, ale Google dwukrotnie odrzuciło jego apelację. Sam deweloper zachował się wzorowo – zgłosił znalezisko do organizacji C3P (Canadian Centre for Child Protection), co doprowadziło do usunięcia skażonego zbioru z sieci Academic Torrents. Mimo to, dla Google pozostawał „cyfrowym banitą”.

    Media ratują sytuację

    Dopiero interwencja dziennikarza serwisu 404 Media sprawiła, że Google ponownie przyjrzało się sprawie. Rzecznik firmy przyznał: „W tym przypadku przegląd powinien był ustalić, że działanie użytkownika nie było złośliwe”. Konto Russo zostało przywrócone, ale niesmak pozostał.

    Ta historia rzuca światło na dwa problemy. Po pierwsze: jakość danych, na których uczymy AI, jest często przerażająco niska i – jak pokazuje ta historia – obecne są w nich nielegalne treści. Po drugie: w starciu z automatem moderującym Google, pojedynczy użytkownik – nawet mający rację – jest często bez szans bez wsparcia mediów.

    Google stanowczo: „Nie mamy planów na reklamy w Gemini”. To zupełnie inna droga niż OpenAI

    #404Media #bezpieczeństwoDanych #CSAMWAI #GoogleBan #MarkRusso #moderacjaTreści #news #NudeNet #sztucznaInteligencja

  12. Google odpowiada Apple. Oto „Private AI Compute” – bezpieczna chmura dla Twoich danych

    Google oficjalnie zaprezentowało swoją odpowiedź na system Private Cloud Compute od Apple.

    Nowa platforma o nazwie Private AI Compute ma rozwiązać największy dylemat współczesnego AI: jak zapewnić potężną moc obliczeniową chmury, zachowując prywatność lokalnego urządzenia.

    Dlaczego to jest potrzebne?

    Modele AI stają się coraz bardziej osobiste i wymagające. Proste zadania można wykonać na telefonie (on-device), ale skomplikowane wnioskowanie wymaga mocy serwerowni. Do tej pory wysłanie danych do chmury wiązało się z ryzykiem utraty prywatności.

    Private AI Compute ma być „brakującym ogniwem”. Pozwala modelom Gemini przetwarzać Twoje dane w chmurze, ale w sposób, który gwarantuje, że nikt inny ich nie zobaczy.

    Tytanowe Enklawy i Zero Dostępu

    Google ujawniło architekturę tego rozwiązania, która opiera się na trzech filarach:

    Titanium Intelligence Enclaves (TIE): to specjalnie zabezpieczone środowiska obliczeniowe. System działa wyłącznie na infrastrukturze Google, napędzanej autorskimi procesorami TPU, które są fizycznie izolowane.

    Szyfrowanie i weryfikacja: zanim dane opuszczą telefon, następuje „zdalne poświadczenie” (remote attestation), które upewnia się, że po drugiej stronie jest bezpieczny, zweryfikowany sprzęt. Dane są szyfrowane w tranzycie.

    Gwarancja zerowego dostępu: Google zapewnia, że system jest tak zaprojektowany, iż nikt – nawet inżynierowie Google – nie ma dostępu do danych przetwarzanych wewnątrz Private AI Compute.

    Pixel 10 już z tego korzysta

    Technologia ta nie jest teoretyczna. Google potwierdziło, że funkcja Magic Cue w Pixelu 10 już wykorzystuje Private AI Compute, aby oferować trafniejsze sugestie, których nie dałoby się wygenerować na samym telefonie. Podobnie aplikacja Dyktafon (Recorder) używa tego systemu do podsumowywania nagrań w szerszym zakresie języków.

    To początek nowej ery, w której giganci technologiczni muszą udowadniać, że ich chmura jest tak samo prywatna, jak nasze kieszenie.

    Google Photos dostaje potężną aktualizację AI. „Ask Photos” z globalnym rolloutem, a edycja konwersacyjna na iOS i iPadOS

    #AI #bezpieczeństwoDanych #Gemini #Google #news #Pixel10 #PrivateAICompute #PrivateCloudCompute #prywatność #TPU
  13. Jony Ive i OpenAI opóźniają premierę tajemniczego urządzenia AI

    Projekt nowego sprzętu AI autorstwa Jony’ego Ive’a – byłego głównego projektanta Apple – tworzonego wspólnie z OpenAI, został opóźniony.

    Jak donosi Financial Times, zespół zmaga się z trzema kluczowymi problemami: mocą obliczeniową, prywatnością oraz „osobowością” urządzenia.

    Według źródeł, OpenAI już teraz ma trudności z zapewnieniem wystarczających zasobów dla ChatGPT, a dodanie do tego nowego sprzętu może pogłębić problem. Kolejną przeszkodą jest kwestia prywatności – urządzenie ma być stale włączone, z aktywnymi kamerami i mikrofonami. Trzeci problem dotyczy opracowania naturalnej interakcji – sprzęt ma być „komputerowym przyjacielem”, który reaguje tylko wtedy, gdy to potrzebne.

    Podczas konferencji OpenAI, Ive ujawnił, że zespół pracuje nad „rodziną urządzeń” i stworzył już 15–20 „naprawdę interesujących” pomysłów. Sam Altman dodał, że opracowanie nowego typu sprzętu to „trudne, ale ekscytujące wyzwanie”.

    Premiera urządzenia planowana była na 2026 rok, jednak obecnie nie ma pewności, czy ten termin zostanie dotrzymany.

    Jony Ive zaprojektuje sprzęt AI dla OpenAI. Zespół projektanta dołącza do firmy Sama Altmana

    #AI #Apple #bezpieczeństwodanych #ChatGPT #gadżety #innowacje #IoT #JonyIve #newsytech #noweTechnologie #OpenAI #prywatność #SamAltman #sprzętAI #sztucznainteligencja #technologia #urządzeniaAI

  14. Wiesz, że już niedługo każda spółka będzie musiała zwrócić większą uwagę na cyfrową odporność?

    🛡️ DORA i AI Act rewolucjonizują podejście do bezpieczeństwa prawnego w firmach — obowiązki rosną z miesiąca na miesiąc 🚀 — Nasza Kancelaria z doświadczeniem w Gdańsku pomaga wdrażać nowe regulacje, chronić dane i przygotować praktyczną dokumentację w duchu Legal Design. 📑

    Zadbaj o przewagę już dziś!👇

    #DORA #AIACT #LegalDesign #ObsługaPrawna #PrawoDlaBiznesu #BezpieczeństwoDanych

  15. Wielka Brytania rezygnuje z żądania „backdoor” w iCloud

    Wielka Brytania oficjalnie wycofała swoje żądanie wobec Apple, domagając się stworzenia tzw. „backdoor” umożliwiającego dostęp do zaszyfrowanych danych użytkowników iCloud.

    Decyzja ta jest wynikiem intensywnych rozmów dyplomatycznych z rządem USA, który interweniował w obronie prywatności obywateli amerykańskich. Apple wcześniej wyłączyło funkcję Advanced Data Protection w Wielkiej Brytanii i zaskarżyło decyzję przed brytyjskim Trybunałem ds. Uprawnień Ścigania.

    Brytyjski rząd zrezygnował z wymogu, aby Apple stworzyło „backdoor” umożliwiający dostęp do szyfrowanych danych amerykańskich obywateli – poinformowała szefowa wywiadu USA Tulsi Gabbard. W oświadczeniu opublikowanym w poniedziałek Gabbard zaznaczyła, że współpracowała z Wielką Brytanią oraz prezydentem Donaldem Trumpem i wiceprezydentem JD Vance w celu osiągnięcia porozumienia.

    Rzecznik rządu brytyjskiego podkreślił, że Wielka Brytania zawsze działała na rzecz bezpieczeństwa swoich obywateli, szanując jednocześnie prywatność danych.

    Apple nie skomentowało jeszcze oświadczenia.

    Wcześniej brytyjskie żądanie stworzenia backdoora wzbudziło obawy, że mogłoby zostać wykorzystane przez cyberprzestępców lub autorytarne rządy. Apple wcześniej wycofało funkcję Advanced Data Protection w Wielkiej Brytanii i stanowczo odmawiało wbudowania możliwości dostępu do szyfrowanych danych.

    Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają, że każdy backdoor w systemach Apple mógłby zostać w końcu odkryty i wykorzystany przez hakerów. Spór Apple z władzami w sprawie szyfrowania trwa od 2016 roku, kiedy to USA próbowały zmusić firmę do odblokowania iPhone’a podejrzanego ekstremisty.

    #Apple #backdoor #bezpieczeństwoDanych #cyberbezpieczeństwo #iPhone #ochronaDanych #prywatność #szyfrowanie #usa #wielkaBrytania

  16. iOS 18.6 – ponad 20 poprawek bezpieczeństwa!

    Wydane w tym tygodniu aktualizacje do iOS 18.6, iPadOS 18.6 i macOS Sequoia 15.6 oraz pozostałych systemów usuwają dziesiątki luk bezpieczeństwa – nawet jeśli żadna z nich nie została jeszcze wykorzystana przez hakerów, warto zainstalować je od razu!

    Co dokładnie naprawia iOS 18.6? Ponad 20 poprawek bezpieczeństwa (wg oficjalnego dokumentu Wsparcia Apple – niedostępny w języku polskim na moment pisania tego tekstu), m.in.:

    • Lukę w VoiceOver, która mogła odczytać hasło.
    • Problemy z przetwarzaniem dźwięku prowadzące do błędów pamięci.
    • 8 poprawek WebKit, zapobiegających m.in. wyciekom danych i awariom Safari.

    Dla starszych iPadów dostępna jest aktualizacja iPadOS 17.7.9 z wybranymi poprawkami.

    Co zawiera macOS Sequoia 15.6? Ponad 80 luk usuniętych, w tym:

    • Problemy z aplikacjami: Dock, Find My, Notes, Safari, Spotlight, Ustawienia.
    • Luki umożliwiające awarie systemu lub wyciek danych.

    Dla starszych Maców dostępne są: macOS Sonoma 14.7.7 oraz macOS Ventura 13.7.7.

    Inne systemy też zaktualizowane to watchOS 11.6, tvOS 18.6, visionOS 2.6 oraz HomePod OS 18.6. Każdy z nich zawiera od 17 do 19 poprawek bezpieczeństwa!

    Apple przypomina:

    Aktualizowanie oprogramowania to jedna z najważniejszych rzeczy, które użytkownik może zrobić, by chronić swoje dane i urządzenia.

    Ma rację!

    Pamiętajcie o kopiach zapasowych (najlepiej tych lokalnych – zajrzyjcie w tym celu tutaj i tutaj).

    Aktualizacja iOS i iPadOS do wersji 18.6

    #aktualizacjaApple2025 #aktualizacjaIOS #AppleBezpieczeństwo #bezpieczeństwoDanych #iOS186 #iPadOS186 #iPhoneAktualizacja #iPhoneOchrona #lukiBezpieczeństwaApple #macOSAktualizacja #macOSSequoia #poprawkiSystemowe #Safari #systemApple #tvOS186 #visionOS26 #VoiceOver #watchOS116 #WebKit

  17. Wielka Brytania chciała tylnej furtki do iCloud. USA grozi zerwaniem umów

    Brytyjski rząd, który w tajemnicy próbował zmusić Apple do stworzenia globalnej tylnej furtki (backdoor) do zaszyfrowanych danych w usłudze iCloud, prawdopodobnie będzie musiał wycofać się ze swoich planów.

    Jak donosi „Financial Times”, presję na brytyjskie władze wywiera rząd Stanów Zjednoczonych, który grozi zablokowaniem kluczowych umów technologicznych między oboma krajami.

    Tajna batalia o szyfrowanie

    Sprawa wyszła na jaw na początku tego roku, gdy okazało się, że brytyjski rząd potajemnie nakazał firmie Apple osłabienie zabezpieczeń usługi Zaawansowanej Ochrony Danych (Advanced Data Protection – ADP). Funkcja ta wykorzystuje szyfrowanie end-to-end, co oznacza, że dostęp do danych, takich jak kopie zapasowe, zdjęcia czy notatki, ma wyłącznie ich właściciel, a nawet Apple nie jest w stanie ich odszyfrować. Rząd Wielkiej Brytanii, powołując się na przepisy o bezpieczeństwie, zażądał stworzenia mechanizmu, który pozwoliłby mu omijać te zabezpieczenia dla wszystkich użytkowników na świecie.

    Apple od początku sprzeciwiało się tym żądaniom, prowadząc batalię w tajnych postępowaniach sądowych. Ponieważ prawo nie pozwalało firmie na bezpośrednie ujawnienie sprawy, Apple odpowiedziało w charakterystyczny dla siebie sposób. Firma ogłosiła, że nie będzie mogła dłużej oferować funkcji Zaawansowanej Ochrony Danych (ADP) nowym i obecnym użytkownikom w Wielkiej Brytanii. Krok ten został powszechnie zinterpretowany jako sygnał, że to presja rządu zmusza firmę do obniżenia poziomu bezpieczeństwa.

    Apple jednak walczy z brytyjskim nakazem dekryptażu danych

    Interwencja z Waszyngtonu

    Teraz do gry wkroczył rząd USA. Według informacji „Financial Times”, amerykańscy urzędnicy wielokrotnie podnosili tę kwestię w rozmowach z Brytyjczykami, a sprawa miała zirytować nawet wiceprezydent USA. Waszyngton uzależnia przyszłość umów technologicznych między oboma państwami od wycofania się Wielkiej Brytanii z kontrowersyjnych żądań.

    „Home Office [brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych] będzie musiało po prostu ustąpić” – powiedział anonimowy urzędnik brytyjskiego departamentu technologii w rozmowie z „FT”. Apple oraz rządy obu krajów odmówiły komentarza w tej sprawie.

    #AdvancedDataProtection #Apple #backdoor #bezpieczeństwoDanych #iCloud #news #prywatność #rząd #szyfrowanie #technologia #usa #wielkaBrytania

  18. WeTransfer wycofuje się z kontrowersyjnych zapisów. Chodziło o AI

    Popularna platforma do przesyłania plików, WeTransfer, znalazła się w ogniu krytyki po aktualizacji swojego regulaminu. Nowe zapisy, które miały wejść w życie 8 sierpnia 2025 roku, przyznawały firmie bardzo szeroką, nieodpłatną i wieczystą licencję na wykorzystywanie treści przesyłanych przez użytkowników. Wzbudziło to ogromne oburzenie, zwłaszcza w środowisku artystów i twórców, którzy masowo korzystają z usług serwisu. Właśnie otrzymaliśmy najnowsze brzmienie regulaminu oraz Polityki Prywatności WeTransfer.

    Burza wokół punktu 6.3

    Kontrowersje wzbudził przede wszystkim jeden z punktów nowego regulaminu. Zgodnie z jego pierwotnym brzmieniem, użytkownik, wgrywając pliki, przyznawał WeTransfer licencję na „używanie, powielanie, modyfikowanie, dystrybuowanie i publiczne wyświetlanie” jego treści. Co więcej, licencja ta miała obejmować cele związane z „obsługą, rozwojem, komercjalizacją i ulepszaniem usługi lub nowych technologii, w tym w celu poprawy wydajności modeli uczenia maszynowego (machine learning)”.

    Taki zapis oznaczał w praktyce, że WeTransfer rościł sobie prawo do niemal dowolnego dysponowania pracami swoich użytkowników, w tym do trenowania na nich modeli sztucznej inteligencji, a wszystko to bez żadnej rekompensaty finansowej dla autorów. W sieci zawrzało, a wielu użytkowników zadeklarowało rezygnację z usług platformy i poszukiwanie bezpieczniejszych alternatyw.

    Burza wokół WeTransfer. Firma zaprzecza, że trenuje AI na plikach użytkowników

    Szybka reakcja i zmiana stanowiska

    W obliczu potężnej fali krytyki, WeTransfer szybko zareagował. Firma opublikowała na swoim blogu oświadczenie, w którym przeprosiła za zamieszanie i przyznała, że kontrowersyjny zapis był „źle sformułowany”. Przedstawiciele platformy zapewnili, że nigdy nie mieli zamiaru wykorzystywać plików użytkowników do trenowania modeli AI, a ich celem miało być jedynie potencjalne użycie AI do ulepszenia procesów moderacji treści, na przykład w celu zwalczania nielegalnych materiałów.

    WeTransfer poinformował, że w odpowiedzi na głosy użytkowników, po raz kolejny zaktualizował swój regulamin. Z kontrowersyjnego punktu usunięto wszelkie odniesienia do uczenia maszynowego i komercjalizacji. Obecnie zapis ten jest znacznie krótszy i stanowi, że użytkownik udziela firmie licencji na wykorzystanie treści wyłącznie w celach „obsługi, rozwoju i ulepszania usługi”, zgodnie z polityką prywatności.

    Firma podkreśliła również, że zgodnie z punktem 6.2 regulaminu, nie rości sobie żadnych praw własności do przesyłanych plików. „Twoja treść zawsze jest Twoją treścią” – czytamy w oficjalnym komunikacie. Mimo szybkiej reakcji i zmiany niekorzystnych zapisów, incydent ten nadszarpnął zaufanie do platformy, a w sieci wciąż trwa dyskusja na temat bezpieczeństwa i praw autorskich w usługach chmurowych.

    My natomiast podpowiadamy, że bez względu na zmiany regulaminu zawsze pozostaje nam stare, dobre szyfrowanie lokalne i wysyłanie za pośrednictwem WeTransfer zaszyfrowanych danych.

    #AI #bezpieczeństwoDanych #kontrowersje #news #politykaPrywatności #prawaAutorskie #prywatność #regulamin #sztucznaInteligencja #uczenieMaszynowe #WeTransfer

  19. Sztuczna inteligencja na iPhonie, a nie na serwerze. Tak Apple dba o prywatność

    Wraz z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji pojawiły się uzasadnione obawy dotyczące prywatności. Jak o nią dba Apple w swoim niedostępnym dla nas w naszym języku Apple Intelligence?

    Większość modeli AI działa w chmurze, co oznacza, że zapytania i prywatne dane użytkowników trafiają na zewnętrzne serwery. Apple, firma od lat podkreślająca swoje przywiązanie do ochrony danych, podeszło do tego wyzwania w charakterystyczny dla siebie sposób, opierając architekturę Apple Intelligence na trzech filarach, które mają chronić prywatność użytkowników.

    Podstawą strategii Apple jest przetwarzanie danych bezpośrednio na urządzeniu. Wiele funkcji Apple Intelligence, takich jak generowanie podsumowań powiadomień czy tworzenie Genmoji, działa w całości lokalnie na urządzeniu użytkownika. To właśnie dlatego system ma rygorystyczne wymagania sprzętowe – do jego obsługi potrzebny jest iPhone 15 Pro, iPhone 16 lub komputer Mac i iPad z czipem z serii M. Starszy sprzęt nie podoła. Dopiero nowsze urządzenia te dysponują odpowiednią mocą obliczeniową i co najmniej 8 GB zunifikowanej pamięci RAM, co pozwala na uruchamianie modeli językowych bez wysyłania danych do chmury.

    W przypadku bardziej złożonych zadań, które przekraczają możliwości urządzenia, Apple wykorzystuje drugi filar – Private Cloud Compute. Jest to system chmury obliczeniowej zaprojektowany od podstaw z myślą o prywatności. Według zapewnień firmy, serwery te nie przechowują danych użytkowników po przetworzeniu zapytania. Aby uwiarygodnić te deklaracje, Apple udostępnia publicznie obrazy oprogramowania swoich serwerów, co pozwala niezależnym ekspertom na weryfikację i audyt systemu pod kątem zabezpieczeń i mechanizmów chroniących prywatność. Dotychczas nie pojawił się publicznie żaden sygnał poddający w wątpliwość deklaracje giganta z Cupertino.

    Trzecim elementem jest opcjonalna integracja z ChatGPT od OpenAI. Apple podkreśla, że każde zapytanie do zewnętrznego chatbota musi być jawnie zatwierdzone przez użytkownika. Co kluczowe, obie firmy zawarły specjalne porozumienie, na mocy którego dane użytkowników Apple nie są zapisywane przez OpenAI ani wykorzystywane do trenowania przyszłych modeli AI. Ma to szczególne znaczenie w kontekście niedawnych nakazów sądowych, które zobowiązują OpenAI do przechowywania danych z ChatGPT. Jak wyjaśniono, nie dotyczy to użytkowników Apple, ponieważ ich dane są przetwarzane w ramach polityki nieprzechowywania danych (Zero Data Retention).

    My niestety wciąż czekamy na oficjalne udostępnienie Apple Intelligence w naszym regionie i w naszym języku.

    Jabłko niezgody, czyli o polskim milczeniu Apple

    #AI #Apple #AppleIntelligence #bezpieczeństwoDanych #ChatGPT #iOS26 #iPhone #news #ochronaDanych #OpenAI #PrivateCloudCompute #prywatność #sztucznaInteligencja

  20. Kingston IronKey D500S z certyfikatem FIPS 140-3. To pierwszy taki pendrive na świecie

    Firma Kingston poinformowała, że jej szyfrowany sprzętowo pendrive IronKey D500S otrzymał certyfikat NIST FIPS 140-3 Level 3.

    Jak podaje producent, jest to obecnie jedyny na świecie nośnik, który łączy ten wysoki standard bezpieczeństwa ze zgodnością z wytycznymi TAA (Trade Agreement Act, amerykańska ustawa o umowach handlowych) oraz zaufanym łańcuchem dostaw. Dzięki temu pendrive spełnia rygorystyczne normy rządowe i wojskowe na całym świecie.

    Kluczowym elementem wyróżniającym D500S jest jego zaufany łańcuch dostaw, który ma wspierać zgodność z normami takimi jak CMMC (Cybersecurity Maturity Model Certification stworzony przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych) i TAA. Urządzenie zostało zaprojektowane i jest montowane w Kalifornii, w USA.

    Kingston NV3 – nowy, szybki dysk SSD w kompaktowym formacie M.2 2230

    Wszystkie kluczowe komponenty, w tym mikroprocesor bezpieczeństwa, pamięć NAND Flash czy oprogramowanie układowe, są pozyskiwane od zaufanych, zgodnych z TAA dostawców i magazynowane w zabezpieczonym centrum produkcyjnym Kingston. Sam montaż odbywa się w ściśle kontrolowanych procesach, co zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa.

    IronKey D500S oferuje szereg zaawansowanych funkcji bezpieczeństwa. Jako pierwszy w branży wprowadził opcję podwójnej, bezpiecznej partycji, która pozwala administratorowi na utworzenie dwóch oddzielnych przestrzeni o niestandardowym rozmiarze – dla administratora i dla użytkownika. Możliwe jest także stworzenie ukrytej przestrzeni dyskowej, która pozostaje niewidoczna podczas korzystania z niezaufanych systemów. Dodatkowo, administrator może ustawić globalny tryb „tylko do odczytu” oraz hasło do kryptograficznego kasowania, które w sytuacji zagrożenia trwale niszczy wszystkie dane i resetuje nośnik.

    Urządzenie charakteryzuje się wytrzymałą, cynkową obudową, a jego wnętrze jest zalane żywicą epoksydową, co zapewnia ochronę przed manipulacją zgodną z wymogami FIPS 140-3 Level 3. Pendrive spełnia także wojskowe normy odporności na wstrząsy i wibracje (MIL-STD-810F) oraz posiada klasę szczelności IP67. Dostępne są warianty o pojemności do 512 GB (topowy wariant kosztuje ok. 2500 zł), objęte 5-letnią gwarancją i bezpłatnym wsparciem technicznym.

    Czy 32 GB RAM to nowy standard dla graczy? Kingston analizuje rosnące potrzeby

    #bezpieczeństwoDanych #CMMC #FIPS1403 #IronKeyD500S #kingston #news #pamięćPrzenośna #pendrive #szyfrowanieSprzętowe #TAA #usb

  21. Inżynier Apple Vision Pro oskarżony o kradzież tysięcy poufnych dokumentów

    Apple pozwało byłego starszego inżyniera Vision Pro, Di Liu, oskarżając go o kradzież ogromnej liczby poufnych dokumentów dotyczących niezapowiedzianych funkcji urządzenia.

    Zdaniem Apple, Liu podał fałszywy powód odejścia — rzekomo zdrowotny — aby ukryć, że dołącza do zespołu pracującego nad inteligentnymi okularami w firmie Snap.

    SiliconValley donosi:

    Di Liu z San Jose powiedział Apple, że rezygnuje ze stanowiska inżyniera projektanta, aby spędzać więcej czasu z rodziną i dbać o swoje zdrowie, ale potajemnie podjął pracę u rywala, a przed opuszczeniem giganta iPhone’a ukradł „ogromną ilość” jego tajemnic handlowych, twierdzi Apple w pozwie przeciwko Liu […]

    „Ponieważ Mr. Liu nie poinformował Apple, że odchodzi, aby pracować nad produktem innej firmy, pan Liu mógł pozostać w Apple przez standardowy dwutygodniowy okres odejścia, zamiast natychmiast utracić dostęp do zastrzeżonych informacji Apple” – twierdzi pozew.

    Na trzy dni przed odejściem, Liu miał pobrać tysiące dokumentów zawierających tajemnice handlowe i przesłać je do prywatnej chmury. Apple domaga się odszkodowania, zwrotu danych i dostępu do urządzeń Liu, który miał również próbować ukryć ślady transferu plików. Snap nie został oskarżony o żadne przewinienie.

    #Apple #AppleKontraByłyPracownik #ARGlasses #bezpieczeństwoDanych #DiLiu #inżynierApple #kradzieżDanych #okularyAR #prawoTechnologiczne #projektVisionPro #snap #tajemniceHandlowe #technologiaAR #VisionPro #wyciekDanychApple

  22. Apple opóźnia nowe funkcje w UE przez przepisy Unii Europejskiej

    Apple poinformowało, że niektóre nowe funkcje, zapowiedziane w ramach iOS 26 i iPadOS 26, nie trafią na razie do użytkowników w Unii Europejskiej, podaje The Wall Street Journal.Powodem są ograniczenia wynikające z unijnego prawa — w szczególności Aktu o rynkach cyfrowych (DMA). Firma uważa, że zmiany te mogą obniżać jakość produktów, komplikować aktualizacje oraz narażać użytkowników na ryzyko związane z prywatnością i bezpieczeństwem.

    Musieliśmy już podjąć decyzję o opóźnieniu wydania produktów i funkcji, które ogłosiliśmy w tym miesiącu dla naszych klientów w UE.

    Wiceprezes Apple ds. prawnych Kyle Andeer powiedział w Brukseli, że funkcje takie jak „odwiedzone miejsca” w Mapach Apple nie będą dostępne w UE przy premierze iOS 26. Firma wciąż analizuje, które inne funkcje mogą zostać opóźnione i pracuje nad ich wdrożeniem w możliwie krótkim czasie.

    Apple i unijni urzędnicy pozostają w sporze co do interpretacji przepisów DMA i związanych z nimi zagrożeń.

    #aktualizacjeApple #Apple #AppleMapy #AppleWEuropie #bezpieczeństwoDanych #DigitalMarketsAct #DMA #iOS26 #noweFunkcjeApple #prawoCyfrowe #prywatność #przepisyUE #technologia #ue #UniaEuropejska

  23. Samsung Knox wzmacnia bezpieczeństwo urządzeń w dobie AI

    Samsung ogłosił dalszy rozwój platformy Knox, która od 2013 roku zapewnia zabezpieczenia dla urządzeń mobilnych, telewizorów i sprzętów AGD. System, zintegrowany z urządzeniami Galaxy, oferuje wielowarstwową ochronę danych, łącząc zabezpieczenia sprzętowe i programowe.

    Knox chroni wrażliwe dane, takie jak hasła, dane biometryczne czy klucze kryptograficzne, poprzez izolację w bezpiecznym środowisku (Knox Vault), które działa niezależnie od systemu operacyjnego danego urządzenia (czy to Android na smartfonie, czy Tizen OS na telewizorze Samsung). Platforma wykorzystuje technologię TrustZone oraz oddzielny procesor i pamięć, minimalizując ryzyko ataków. Dodatkowo, każda aplikacja przechodzi rygorystyczny proces certyfikacji, a system monitoruje w czasie rzeczywistym próby ingerencji w oprogramowanie.

    Nowe funkcje obejmują możliwość zdalnego blokowania urządzeń i usuwania danych, a także integrację z narzędziami zarządzania dla firm, takimi jak Knox Manage, które pozwala administratorom IT kontrolować dostęp do aplikacji. Platforma otrzymała certyfikaty bezpieczeństwa od instytucji rządowych, m.in. polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz amerykańskiego NIST (FIPS 140-2).

    Knox jest obecnie używany na ponad miliardzie urządzeń Galaxy, a także mnóstwie innych urządzeń, znajdziemy go w telewizorach czy inteligentnych urządzeniach AGD. W odpowiedzi na rosnące znaczenie AI, Samsung rozwija Knox, by chronić dane w ekosystemie inteligentnych urządzeń, w tym w kontekście prywatnego blockchainu Knox Matrix, który izoluje zaatakowane urządzenie, zapobiegając rozprzestrzenianiu się zagrożeń.

    Czym jest Samsung Knox? Warto wybierać bezpieczne urządzenia

    #bezpieczeństwoDanych #cyberbezpieczeństwo #kryptografia #news #ochronaDanych #Samsung #SamsungGalaxy #SamsungKnox #szyfrowanie #technologie

  24. Raport Cisco Talos za I kwartał 2025: gwałtowny wzrost phishingu i ewolucja taktyk ransomware

    Zespół Cisco Talos Incident Response opublikował analizę zagrożeń cybernetycznych za pierwszy kwartał 2025 roku, wskazując na znaczący wzrost phishingu jako metody początkowego dostępu oraz utrzymującą się popularność ataków ransomware. Przemysł okazał się najczęściej atakowanym sektorem, stanowiąc cel 25% wszystkich zarejestrowanych incydentów.

    W I kwartale 2025 roku phishing zdominował metody uzyskiwania początkowego dostępu do systemów, odpowiadając za 50% przeanalizowanych przypadków. Stanowi to drastyczny wzrost w porównaniu z poprzednim kwartałem, kiedy odsetek ten nie przekraczał 10%. Najpowszechniejszą formą phishingu okazał się vishing (voice phishing), czyli oszustwa telefoniczne, które stanowiły ponad 60% wszystkich ataków phishingowych. Głównym celem tych działań było przejęcie kontroli nad kontami użytkowników oraz utrzymanie długotrwałej obecności w sieci ofiary, a nie, jak często bywało w przeszłości, wyłudzenie poufnych danych czy bezpośrednie transfery pieniężne. W jednej z zaobserwowanych kampanii vishingowych atakujący nakłaniali użytkowników telefonicznie do ustanowienia sesji zdalnego dostępu, którą następnie wykorzystywali do instalacji złośliwego oprogramowania, zapewnienia sobie trwałej obecności w systemie i wyłączania zabezpieczeń punktów końcowych. W innych sytuacjach cyberprzestępcy kradli legalne tokeny dostępu użytkowników lub klonowali aktywne tokeny, nadając nowe poświadczenia dla połączeń wychodzących, by następnie próbować eskalować uprawnienia.

    Incydenty związane z ransomware i działaniami przygotowawczymi do takich ataków (pre-ransomware) stanowiły ponad połowę wszystkich interwencji zespołu Cisco Talos, co oznacza wzrost z niecałych 30% w poprzednim kwartale. W ponad 60% ataków ransomware kluczową rolę odegrały złożone kampanie vishingowe, skierowane przeciwko firmom z sektora przemysłowego i budowlanego. Ataki te często rozpoczynały się od masowej wysyłki spamu, po czym przestępcy kontaktowali się z ofiarami za pośrednictwem Microsoft Teams, nakłaniając do uruchomienia Microsoft Quick Assist, co umożliwiało instalację narzędzi do zbierania danych i ustanowienie mechanizmów trwałej obecności. Początkowo w tych kampaniach wykorzystywano ransomware BlackBasta, jednak po upublicznieniu informacji na ten temat, atakujący przeszli na oprogramowanie Cactus, którego nowsza wersja oferowała większe możliwości kontroli.

    W analizowanym okresie Cisco Talos po raz pierwszy odnotował wzmożoną aktywność grupy Crytox, wykorzystującej narzędzie HRSword do wyłączania systemów ochrony EDR (endpoint detection and response). Crytox szyfruje dyski lokalne i sieciowe, pozostawiając ofiarom żądanie okupu z pięciodniowym ultimatum i komunikując się z nimi za pośrednictwem komunikatora uTox. Zarejestrowano incydent, w którym atakujący uzyskali początkowy dostęp poprzez publicznie dostępną aplikację niechronioną uwierzytelnianiem wieloskładnikowym (MFA), a następnie przeprowadzili atak ransomware, szyfrując dwa hypervisory obsługujące wiele serwerów wirtualnych.

    Kluczowe znaczenie w ograniczaniu skutków ataków ma wykrywanie i reagowanie na etapie pre-ransomware. Aż 75% incydentów związanych z ransomware w I kwartale 2025 roku dotyczyło tej właśnie fazy, kiedy atakujący uzyskali już dostęp do środowiska ofiary, ale nie zdążyli jeszcze uruchomić oprogramowania szyfrującego. Zespół Cisco Talos wskazał kilka czynników decydujących o skutecznym powstrzymaniu ataków: wdrożenie prawidłowo skonfigurowanego MFA (problemy z MFA wystąpiły w połowie wszystkich incydentów), szybka reakcja zespołów ds. reagowania na incydenty, odpowiednia ochrona punktów końcowych (w blisko 20% przypadków atakujący wyłączyli rozwiązania EDR) oraz edukacja użytkowników w zakresie phishingu i ataków socjotechnicznych.

    Cyberprzestępcy stale modyfikują swoje techniki i taktyki w odpowiedzi na ujawniane informacje o ich działaniach. Można spodziewać się, że będą kontynuować ten trend, wdrażając nowe narzędzia i rodziny ransomware. Skuteczne reagowanie i szybka identyfikacja aktywności na etapie pre-ransomware pozostają kluczowe dla minimalizowania skutków cyberataków.

    Cisco prezentuje postępy w sieciach kwantowych

    #bezpieczeństwoDanych #Cisco #CiscoTalos #news #phishing #raportCyberbezpieczeństwa

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.