home.social

#bezpieczenstwo-danych — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #bezpieczenstwo-danych, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Darmowy ChatGPT ma ukrytą cenę. OpenAI wykorzysta dane użytkowników do targetowania reklam

    Używasz darmowej wersji najpopularniejszego chatbota na świecie? Przygotuj się na to, że twórcy zaczną wykorzystywać twoje dane do targetowania reklam poza platformą.

    OpenAI zaktualizowało swoją politykę prywatności w Stanach Zjednoczonych, domyślnie zgadzając się na przekazywanie ograniczonych informacji identyfikacyjnych zewnętrznym partnerom marketingowym.

    Ciasteczka, które nakarmią algorytmy

    Zgodnie z nowymi wytycznymi firma oficjalnie zaczyna wykorzystywać pliki cookie do promowania swoich produktów i usług na zewnętrznych stronach internetowych. Cel tego zabiegu jest bardzo jasny: OpenAI chce skutecznie zamienić użytkowników darmowych w płacących subskrybentów. Z perspektywy konsumenta kluczowy jest jednak sposób wdrożenia nowości – w przypadku darmowych kont opcja udostępniania danych marketingowych została włączona domyślnie. Właściciele abonamentów Plus oraz Enterprise mogą na razie spać spokojnie, gdyż u nich funkcja ta pozostaje zablokowana.

    Co dokładnie trafia w ręce reklamodawców? OpenAI wyraźnie podkreśla, że treści naszych rozmów z chatbotem pozostają w pełni prywatne i nie są nikomu udostępniane. Firma przekazuje jednak partnerom marketingowym tak zwane „ograniczone identyfikatory”, w tym adresy e-mail, identyfikatory plików cookie oraz dane urządzenia. Dzięki temu korporacja może precyzyjnie zmierzyć, czy użytkownik, który zobaczył reklamę ich autorskiego narzędzia (np. Codex) w mediach społecznościowych, faktycznie zdecydował się na jego przetestowanie.

    Jak wyłączyć marketingowe identyfikatory?

    Zastosowane przez OpenAI mechanizmy to klasyczna reklama ukierunkowana. Firma szuka dodatkowych sposobów na konwersję darmowych kont w płatne subskrypcje, co rynkowi analitycy łączą z przygotowaniami do potencjalnego debiutu giełdowego (IPO). Z punktu widzenia użytkownika najważniejsze jest to, że przed systemem reklamowym można się skutecznie obronić.

    Aby to zrobić, należy wejść w ustawienia swojego konta na stronie ChatGPT, przejść do zakładki kontroli danych (Data Controls) i ręcznie odznaczyć opcję prywatności marketingowej (Marketing Privacy). To prosty krok, który pozwala zachować pełną kontrolę nad własnymi danymi i uniknąć reklamowego targetowania.

    #bezpieczeństwoDanych #ChatGPT #OpenAI #plikiCookie #prywatnośćWSieci #reklamyInternetowe #sztucznaInteligencja #targetowanie
  2. Koniec ślepej wiary w chmurę. Cisco buduje cyfrowe twierdze w Europie

    W dobie powszechnego zachwytu chmurą publiczną, firmy i instytucje z sektora infrastruktury krytycznej obierają dokładnie odwrotny kierunek.

    Chcą innowacji, ale boją się utraty kontroli nad danymi. Odpowiedzią na ten trend ma być portfolio Sovereign Critical Infrastructure (SCI) od firmy Cisco, które właśnie zadebiutowało na rynku w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). To czytelny sygnał: najważniejsze dane wracają za wysokie, w pełni kontrolowane mury.

    Powrót do środowisk „Air-gapped”

    Prawdziwa suwerenność danych w kluczowych sektorach wyklucza kompromisy. To bezpośredni efekt rosnących napięć geopolitycznych i rygorystycznych regulacji, które każą państwom trzymać kluczowe dane u siebie. Dlatego nowe rozwiązanie Cisco odpowiada na potrzeby organizacji, które w erze sztucznej inteligencji chcą budować własną, w pełni lokalną (on-premises) infrastrukturę. Klienci mogą konfigurować i obsługiwać systemy w środowiskach, które są całkowicie odseparowane od zewnętrznej sieci (tzw. air-gapped).

    Odcięcie od internetu nie oznacza jednak technologicznego zacofania. W ramach lokalnej infrastruktury organizacje otrzymują dostęp do kluczowych obszarów oferty Cisco, w tym zaawansowanych sieci, rozwiązań obliczeniowych, cyberbezpieczeństwa, zarządzania siecią, a także sztucznej inteligencji i potężnej platformy analitycznej Splunk. Gordon Thomson, prezes Cisco na region EMEA, wprost zaznacza, że dzisiejsza suwerenność musi oznaczać swobodę wprowadzania innowacji bez utraty kontroli nad cyfrowym środowiskiem.

    Lokalni eksperci zamiast globalnej chmury

    Sama infrastruktura sprzętowa i oprogramowanie to jednak tylko połowa sukcesu. Środowiska o tak rygorystycznych wymogach bezpieczeństwa wymagają wysoce wyspecjalizowanej obsługi technicznej. Z tego powodu zespół Cisco Customer Experience (CX) wprowadza dedykowane wsparcie i usługi skrojone pod środowiska odseparowane i lokalne.

    Aby to zrealizować, firma rozbudowuje sieć Critical National Services Centers (CNSC) w regionie EMEA – nowe punkty powstaną między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i we Włoszech. Projekt ten opiera się na sprawdzonym od lat modelu funkcjonującym w Niemczech. Centra te mają zapewnić wsparcie zgodne z rygorystycznymi wymogami dotyczącymi suwerenności danych – oznacza to dedykowaną infrastrukturę, rygorystycznie kontrolowany dostęp oraz personel posiadający odpowiednie uprawnienia bezpieczeństwa.

    O ile mniejszy biznes wciąż optymalizuje koszty w chmurze, o tyle państwa i korporacje zarządzające zasobami krytycznymi stawiają na fizyczną izolację. To nie jest powrót do przeszłości. To nowy model internetu – podzielonego, kontrolowanego i coraz mniej globalnego.

    Luki w Wi-Fi kosztują firmy miliony. Raport Cisco pokazuje skalę problemu

    #airGapped #bezpieczeństwoDanych #Cisco #cyberbezpieczeństwo #EMEA #geopolityka #infrastrukturaKrytyczna #onPremises #Splunk #suwerennośćCyfrowa #sztucznaInteligencja
  3. Tryb incognito to „ściema”. Wyszukiwarka Perplexity potajemnie wysyłała intymne pytania do Google i Mety

    Sztuczna inteligencja miała być naszym prywatnym asystentem, a stała się idealnym narzędziem inwigilacji.

    Złożony właśnie pozew zbiorowy obnaża mroczną stronę wyszukiwarki Perplexity AI. Twórcy narzędzia, wbrew obietnicom, mieli karmić gigantów reklamowych najbardziej wrażliwymi danymi użytkowników – nawet wtedy, gdy ci korzystali z rzekomo bezpiecznego trybu incognito.

    Kiedy mamy problem medyczny, finansowy lub prawny, coraz częściej pytamy o to czatboty, zamiast szukać informacji na forach. Wyszukiwarka Perplexity wręcz zachęca do pogłębiania tematów w formie długich konwersacji. Użytkownicy, wierząc w obietnicę prywatności, dzielili się z maszyną informacjami o wynikach biopsji czy planach podatkowych. Jak ujawnia najnowszy pozew sądowy złożony w USA – robili to na własne ryzyko.

    Według oskarżycieli, tryb incognito w Perplexity był zwykłą „ściemą”. Pod maską minimalistycznego interfejsu rzekomo zaszyto skrypty śledzące (m.in. Facebook Meta Pixel oraz Google Ads). Mechanizm działał bezlitośnie: całe transkrypty zapytań (wraz z adresami e-mail i danymi pozwalającymi na identyfikację) trafiały prosto na serwery Mety i Google. Z technicznego punktu widzenia, skrypty te traktowały nasze rozmowy z AI jak każdą inną stronę internetową do sprofilowania.

    Sprawa jest o tyle bulwersująca, że Perplexity z pełną premedytacją miało nie informować o tym w swojej polityce prywatności, skrzętnie ukrywając fakt współpracy z brokerami danych. Jeśli pozew zakończy się po myśli oskarżycieli, firmę mogą czekać astronomiczne kary (do 5000 dolarów za jedno naruszenie), ale przede wszystkim – potężny kryzys zaufania. W świecie sztucznej inteligencji, jeśli nie płacisz za produkt, to znaczy, że Twoje najskrytsze myśli są towarem.

    Perplexity Computer łączy siły Opus, Gemini oraz ChatGPT

    #AI #bezpieczeństwoDanych #Google #Meta #Perplexity #pozewZbiorowy #prywatnośćWSieci #sztucznaInteligencja #trybIncognito #wyciekDanych
  4. mObywatel z ważnymi nowościami. Szybsza reakcja na kradzież tożsamości i śledzenie paszportu

    Rządowa aplikacja mObywatel właśnie stała się jeszcze potężniejszym narzędziem w rękach obywatela.

    Od 10 marca użytkownicy mogą korzystać z trzech nowych usług, które nie tylko ułatwiają biurokrację, ale przede wszystkim pozwalają błyskawicznie reagować w sytuacjach zagrożenia naszych danych osobowych.

    Aplikacja mObywatel już dawno przestała być tylko cyfrowym odpowiednikiem plastikowego dowodu. Najnowsza aktualizacja koncentruje się na bezpieczeństwie i wygodzie rodziców oraz osób czekających na nowe dokumenty podróżne.

    Ochrona przed wyłudzeniami na nowym poziomie

    Najważniejszą zmianą jest możliwość złożenia wniosku o unieważnienie własnego dowodu osobistego z powodu nieuprawnionego wykorzystania danych. Do tej pory dokument można było unieważnić głównie w przypadku zgubienia lub zniszczenia. Teraz, jeśli padniemy ofiarą wycieku danych lub dowiemy się, że ktoś próbował zaciągnąć na nas kredyt, możemy natychmiastowo zareagować z poziomu smartfona.

    Co istotne, złożenie takiego wniosku w aplikacji automatycznie pociąga za sobą zastrzeżenie numeru PESEL. To kluczowa bariera dla oszustów. Należy jednak pamiętać, że proces unieważnienia jest nieodwracalny – jeśli nie mamy pewności, że dane wyciekły, bezpieczniej jest skorzystać z opcji czasowego zawieszenia dokumentu.

    mObywatel dla rodziców i podróżników

    Pozostałe dwie nowości to ukłon w stronę wygody i sprawnego zarządzania dokumentami bliskich:

    • Unieważnienie dowodu dziecka lub podopiecznego: rodzice i opiekunowie mogą teraz błyskawicznie unieważnić dokument dziecka w przypadku jego utraty, co znacząco skraca czas reakcji na potencjalne zagrożenie.
    • Śledzenie statusu paszportu: to funkcja, na którą czekało wielu. Wystarczy wpisać numer wniosku paszportowego (własnego lub dziecka), aby sprawdzić, czy dokument jest jeszcze przetwarzany, czy może już czeka na odbiór w urzędzie lub został nadany kurierem.

    Wszystkie nowe usługi są dostępne w katalogu „Załatw sprawę”. Aby z nich skorzystać, niezbędny jest profil zaufany (lub e-dowód) oraz aktywna skrzynka do e-Doręczeń.

    Narodziny dziecka zgłosisz w aplikacji. Ważna nowość w mObywatelu

    #aplikacjaMObywatelNowości2026 #bezpieczeństwoDanych #eAdministracja #kradzieżDanychOsobowych #mObywatel #statusPaszportuMObywatel #unieważnienieDowoduOsobistego #zastrzeżeniePESEL
  5. Pendrive z własną klawiaturą i „papierami” od służb USA. Kingston IronKey KP200 to cyfrowa twierdza

    Jeśli przechowujesz na pendrive’ie coś ważniejszego niż zdjęcia z wakacji, ten sprzęt jest dla ciebie.

    Kingston IronKey Keypad 200 właśnie oficjalnie potwierdził swoją pancerność, uzyskując certyfikat bezpieczeństwa FIPS 140-3 Level 3. To oznacza, że dostanie się do danych bez kodu jest praktycznie niemożliwe – nawet jeśli złodziej weźmie do ręki śrubokręt i lutownicę.

    Po co komu klawiatura na pendrive’ie?

    KP200 wyróżnia się fizyczną klawiaturą alfanumeryczną na obudowie. To nie bajer, ale kluczowa funkcja bezpieczeństwa. Dzięki temu, że PIN wstukujemy na samym urządzeniu (zanim włożymy je do portu USB), pendrive jest całkowicie niezależny od systemu operacyjnego. Nie wymaga instalowania żadnego oprogramowania czy sterowników. Działa wszędzie – podłączysz go do Windowsa, Maca, Linuxa, ale też do telewizora, drukarki biurowej czy aparatury medycznej, która normalnie nie obsłużyłaby szyfrowanego nośnika wymagającego wpisania hasła na ekranie.

    Co oznacza certyfikat FIPS 140-3 Level 3?

    To najnowszy standard bezpieczeństwa rządu USA. „Level 3” w tej klasyfikacji to informacja, że urządzenie posiada zaawansowane zabezpieczenia fizyczne. Elektronika wewnątrz KP200 zalana jest twardą żywicą epoksydową. Jeśli ktoś spróbuje otworzyć obudowę, by podpiąć się bezpośrednio pod kości pamięci, fizycznie zniszczy układ i same dane. Dodatkowo, pendrive posiada mechanizm ochrony przed atakami typu Brute Force. Po 10 nieudanych próbach wpisania hasła użytkownika (i kolejnych 10 hasła administratora), urządzenie trwale wymazuje klucze szyfrujące, zamieniając zapisane dane w cyfrowy śmietnik nie do odzyskania.

    Szyfrowanie sprzętowe XTS-AES 256-bit

    Wszystkie dane na nośniku są szyfrowane sprzętowo w czasie rzeczywistym. Co ważne dla administratorów IT w firmach – pendrive posiada oddzielne tryby PIN-u dla Administratora i Użytkownika. Jeśli pracownik zapomni hasła, admin może przywrócić dostęp do danych (o ile sam nie zapomni swojego kodu, bo wtedy nie pomoże już nikt).

    Urządzenie dostępne jest w wersjach ze złączem USB-A oraz USB-C, co rozwiązuje problem przejściówek w nowszych laptopach.

    To nie pendrive, to SSD bez kabla. Kingston Dual Portable SSD rozwiąże problem przejściówek

    #bezpieczeństwoDanych #FIPS1403Level3 #KingstonIronKeyKP200 #news #pendriveZKlawiaturą #RODO #szyfrowanyPendrive
  6. TikTok oficjalnie amerykański. Koniec sagi z Chinami, ale algorytm idzie do „wielkiego resetu”

    Po roku przepychanek, gróźb i krótkotrwałym wyłączeniu usługi, TikTok w USA oficjalnie odcina pępowinę łączącą go z Chinami.

    Nowa spółka „TikTok USDS Joint Venture” przejmuje stery. Dla użytkowników w Stanach oznacza to, że ich ulubiona aplikacja właśnie uczy się ich od nowa. A co to oznacza dla nas w Polsce?

    Koniec cyfrowej wojny (w USA)

    Zgodnie z informacjami 9to5Mac, nowa spółka joint venture (z większościowym kapitałem amerykańskim) powstała w odpowiedzi na ultimatum prezydenta Trumpa z września 2025 roku. Cel był prosty: albo TikTok stanie się amerykański, albo znika z App Store.

    Wybrano bramkę numer jeden. Dzięki temu ponad 200 milionów Amerykanów może spać spokojnie – aplikacja zostaje. Ale cena za ten spokój jest wysoka: cyfrowa izolacja.

    Oracle w roli przyzwoitki

    Kluczowym partnerem i gwarantem bezpieczeństwa został Oracle. To w ich chmurze (Oracle US Cloud) będą teraz przechowywane dane amerykańskich użytkowników. Zmiany „pod maską” w USA są olbrzymie:

    • Izolacja danych: dane nie mogą opuścić terytorium USA.
    • Audyt kodu: Oracle będzie na bieżąco walidować kod źródłowy, upewniając się, że nie ma w nim „tylnych furtek” dla Pekinu.
    • Niezależna moderacja: decyzje o tym, co oglądają Amerykanie, podejmuje wyłącznie amerykański zarząd.

    Algorytm idzie do kosza?

    Najbardziej kontrowersyjną częścią tego resetu jest „Algorithm Security”. Nowy podmiot będzie „trenować, testować i aktualizować algorytm rekomendacji wyłącznie na danych z USA”.

    Eksperci odczytują to jednoznacznie: to reset. Słynny algorytm TikToka, który uzależnił od siebie świat, w wersji amerykańskiej zostanie odcięty od globalnego „mózgu” ByteDance. W praktyce oznacza to prawdopodobnie mniej trafne sugestie usługi w USA, dopóki nowa sztuczna inteligencja nie nauczy się od zera, co bawi Amerykanów.

    A co z użytkownikami w Polsce?

    Dla użytkowników w Polsce i Europie nie zmienia się nic. Zmiany własnościowe dotyczą wyłącznie rynku amerykańskiego. W Europie TikTok nadal podlega pod przepisy unijne (w tym DSA i RODO). Nasze dane nie wędrują do Oracle w USA, lecz są migrowane do europejskich centrów danych w Irlandii i Norwegii w ramach bliźniaczej inicjatywy o nazwie „Project Clover”.

    Jednak amerykański reset może mieć jeden skutek uboczny: fragmentację kultury internetu. Skoro amerykański algorytm będzie działał w izolacji, globalne trendy mogą przestać być… globalne. To, co stanie się viralem w Nowym Jorku, może nie przebić się tak szybko do Warszawy, bo systemy rekomendacji przestaną „wymieniać się” wiedzą. Powstają nam de facto dwa osobne TikToki: amerykański i reszta świata.

    Polska idzie na wojnę z TikTokiem w Brukseli. Chodzi o masową dezinformację tworzoną przez AI

    #algorytmTikToka #bezpieczeństwoDanych #news #oracle #Polska #ProjectClover #socialMedia #TikTokUSABan #TikTokUSDS
  7. Claude wychodzi z przeglądarki. Nowa funkcja Cowork posprząta Twój dysk (jeśli się odważysz)

    Mieliśmy już czatboty, które pisały wiersze, i generatory obrazków. Teraz nadchodzi era agentów, którzy wykonają za nas „czarną robotę”.

    Anthropic zaprezentował narzędzie Cowork, które zmienia Claude’a w cyfrowego asystenta z dostępem do Twoich plików. Najlepsza wiadomość? Działa to na macOS i nie wymaga umiejętności programowania.

    Do tej pory, aby zmusić AI do pracy na lokalnych plikach, trzeba było albo bawić się w kopiowanie treści do okna czatu, albo być programistą korzystającym z API. Cowork to zmienia. Narzędzie zostało zaprojektowane dla „zwykłych śmiertelników” i pozwala modelowi językowemu na bezpośrednią interakcję z systemem plików komputera.

    Anthropic prezentuje Claude Opus 4.5. Nowy król kodowania jest tańszy i ma lepszą pamięć

    Od paragonów po porządki w „Pobranych”

    Zasada działania przypomina zatrudnienie stażysty, któremu dajesz dostęp do konkretnego folderu. Możesz poprosić Cowork o:

    • Przeanalizowanie folderu ze skanami paragonów i stworzenie na ich podstawie arkusza wydatków w Excelu.
    • Zrobienie porządku w katalogu „Pobrane”, segregując pliki według typów lub projektów.
    • Wygenerowanie raportu na podstawie notatek rozsianych w kilku dokumentach tekstowych.

    Co ważne, Claude w trybie Cowork potrafi wykonywać zadania równolegle i korzystać z zewnętrznych konektorów (np. do Google Docs) oraz wtyczki w przeglądarce Chrome. Anthropic obiecuje, że interakcja ma przypominać współpracę z żywym członkiem zespołu, a nie żmudne wpisywanie promptów.

    Władza nad klawiszem Delete

    Wygoda niesie jednak ze sobą ryzyko. Cowork posiada uprawnienia nie tylko do odczytu, ale także do edycji i usuwania plików. Choć Anthropic zapewnia, że AI ma dostęp wyłącznie do folderów wskazanych przez użytkownika, firma uczciwie ostrzega: bądź precyzyjny w swoich poleceniach.

    Pojawia się też widmo tzw. prompt injection. Jeśli w plikach, do których AI ma dostęp, znajdą się ukryte, złośliwe instrukcje (np. w pobranym z sieci dokumencie), model może zachować się w sposób nieprzewidziany. Twórcy przyznają wprost, że zabezpieczenia przed takimi atakami są „wciąż w fazie aktywnego rozwoju”.

    Tylko dla Makowców (i bogaczy)

    Na ten moment funkcja Cowork jest wdrażana jako „research preview” i posiada dwa istotne ograniczenia. Po pierwsze, dostępna jest wyłącznie dla użytkowników systemu macOS. Po drugie, aby z niej skorzystać, trzeba posiadać najwyższy plan subskrypcyjny – Claude Max. Reszta świata musi na razie zapisać się na listę oczekujących.

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    #agentAI #Anthropic #automatyzacjaPracy #bezpieczeństwoDanych #ClaudeCowork #news #sztucznaInteligencjaNaMac
  8. Miliony Polaków korzysta z jednej funkcji w mObywatelu

    Aplikacja mObywatel stała się jednym z najważniejszych narzędzi cyfrowych w Polsce.

    Z danych udostępnionych przez administrację publiczną wynika, że z funkcji Zastrzeż PESEL korzysta już ponad 7 milionów obywateli, co czyni ją jedną z najczęściej używanych usług cyfrowych państwa.

    Zastrzeżenie numeru PESEL pozwala ograniczyć ryzyko wyłudzeń kredytów i pożyczek na cudze dane. Po aktywacji tej opcji banki i instytucje finansowe mają obowiązek sprawdzić status numeru PESEL przed zawarciem umowy, co znacząco utrudnia działania oszustów.

    Łatwa ochrona

    Skala wykorzystania tej funkcji pokazuje, że mObywatel przestał być wyłącznie „cyfrowym portfelem dokumentów”, a stał się realnym narzędziem ochrony tożsamości. To także jeden z nielicznych przykładów usług publicznych, które zostały masowo przyjęte przez użytkowników bez potrzeby dodatkowych kampanii informacyjnych.

    Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa od dawna podkreślają, że numer PESEL jest jednym z najbardziej wrażliwych identyfikatorów w polskim systemie prawnym. Jego nadużycie może prowadzić do poważnych konsekwencji finansowych i prawnych, a popularność funkcji zastrzegania pokazuje rosnącą świadomość cyfrowych zagrożeń.

    mObywatel jest obecnie jedną z najlepiej ocenianych aplikacji rządowych w Europie, a tempo adopcji kluczowych funkcji sugeruje, że cyfrowa tożsamość przestaje być w Polsce wizją przyszłości, a staje się codziennym standardem.

    Wielu wciąż ma obawy

    Mimo rosnącej popularności funkcji Zastrzeż PESEL, wciąż pozostaje ona nieaktywna u milionów dorosłych Polaków. Jednym z powodów jest brak świadomości realnych konsekwencji kradzieży tożsamości – wielu użytkowników wciąż uważa, że oszustwa finansowe „zdarzają się innym” lub wymagają fizycznej utraty dokumentów. Tymczasem w praktyce wystarczy wyciek danych z jednego źle zabezpieczonego systemu, by numer PESEL trafił w niepowołane ręce.

    Drugą barierą jest obawa przed ograniczeniem własnej swobody. Część użytkowników nie włącza blokady, zakładając, że może ona utrudnić załatwienie spraw w banku, u notariusza czy przy podpisywaniu umów. Choć zastrzeżenie można w każdej chwili tymczasowo cofnąć w aplikacji, ta wiedza nadal nie jest powszechna. To pokazuje, że największym wyzwaniem cyfrowych usług publicznych nie jest dziś technologia, lecz zaufanie i zrozumienie mechanizmów, które już działają.

    Znamy datę publikacji kodu źródłowego mObywatela. Ministerstwo dotrzyma słowa rzutem na taśmę

    #aplikacjaMObywatel #bezpieczeństwoDanych #cyberbezpieczeństwo #cyfrowaTożsamość #eAdministracja #mObywatel #news #ochronaTożsamości #Polska #ZastrzeżPESEL

  9. Koszmar dewelopera. Znalazł nielegalne treści w danych do AI, a Google go zbanował

    Praca nad narzędziami do filtrowania treści dla dorosłych zamieniła się w cyfrowe piekło dla pewnego programisty.

    Po tym, jak nieświadomie wgrał na Dysk Google popularny zbiór danych badawczych, algorytmy giganta oznaczyły go jako przestępcę posiadającego materiały CSAM. Stracił dostęp do maila, chmury i narzędzi pracy. Jego historia to przestroga dla każdego, kto pracuje z AI.

    Mark Russo, niezależny deweloper, pracował nad aplikacją wykrywającą treści NSFW (Not Safe For Work) bezpośrednio na urządzeniu użytkownika. Aby przetestować skuteczność swojego algorytmu, pobrał powszechnie dostępny w świecie naukowym zbiór danych NudeNet i rozpakował go na swoim Dysku Google.

    Nie wiedział, że w zbiorze liczącym 700 tysięcy zdjęć, używanym w ponad 250 pracach akademickich, ukryte były materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM).

    Wyrok bez procesu

    Reakcja systemów Google była natychmiastowa. Konto Russo zostało zawieszone za „poważne naruszenie zasad”. Stracił dostęp do Gmaila (którego używał od 14 lat), platformy Firebase (na której stały jego aplikacje), sieci reklamowej AdMob i Google Cloud. „To nie było tylko uciążliwe, to było druzgocące. Leciałem na ślepo” – napisał na swoim blogu.

    Co gorsza, mechanizmy odwoławcze zawiodły. Russo tłumaczył, że to zbiór badawczy NudeNet, ale Google dwukrotnie odrzuciło jego apelację. Sam deweloper zachował się wzorowo – zgłosił znalezisko do organizacji C3P (Canadian Centre for Child Protection), co doprowadziło do usunięcia skażonego zbioru z sieci Academic Torrents. Mimo to, dla Google pozostawał „cyfrowym banitą”.

    Media ratują sytuację

    Dopiero interwencja dziennikarza serwisu 404 Media sprawiła, że Google ponownie przyjrzało się sprawie. Rzecznik firmy przyznał: „W tym przypadku przegląd powinien był ustalić, że działanie użytkownika nie było złośliwe”. Konto Russo zostało przywrócone, ale niesmak pozostał.

    Ta historia rzuca światło na dwa problemy. Po pierwsze: jakość danych, na których uczymy AI, jest często przerażająco niska i – jak pokazuje ta historia – obecne są w nich nielegalne treści. Po drugie: w starciu z automatem moderującym Google, pojedynczy użytkownik – nawet mający rację – jest często bez szans bez wsparcia mediów.

    Google stanowczo: „Nie mamy planów na reklamy w Gemini”. To zupełnie inna droga niż OpenAI

    #404Media #bezpieczeństwoDanych #CSAMWAI #GoogleBan #MarkRusso #moderacjaTreści #news #NudeNet #sztucznaInteligencja

  10. Google odpowiada Apple. Oto „Private AI Compute” – bezpieczna chmura dla Twoich danych

    Google oficjalnie zaprezentowało swoją odpowiedź na system Private Cloud Compute od Apple.

    Nowa platforma o nazwie Private AI Compute ma rozwiązać największy dylemat współczesnego AI: jak zapewnić potężną moc obliczeniową chmury, zachowując prywatność lokalnego urządzenia.

    Dlaczego to jest potrzebne?

    Modele AI stają się coraz bardziej osobiste i wymagające. Proste zadania można wykonać na telefonie (on-device), ale skomplikowane wnioskowanie wymaga mocy serwerowni. Do tej pory wysłanie danych do chmury wiązało się z ryzykiem utraty prywatności.

    Private AI Compute ma być „brakującym ogniwem”. Pozwala modelom Gemini przetwarzać Twoje dane w chmurze, ale w sposób, który gwarantuje, że nikt inny ich nie zobaczy.

    Tytanowe Enklawy i Zero Dostępu

    Google ujawniło architekturę tego rozwiązania, która opiera się na trzech filarach:

    Titanium Intelligence Enclaves (TIE): to specjalnie zabezpieczone środowiska obliczeniowe. System działa wyłącznie na infrastrukturze Google, napędzanej autorskimi procesorami TPU, które są fizycznie izolowane.

    Szyfrowanie i weryfikacja: zanim dane opuszczą telefon, następuje „zdalne poświadczenie” (remote attestation), które upewnia się, że po drugiej stronie jest bezpieczny, zweryfikowany sprzęt. Dane są szyfrowane w tranzycie.

    Gwarancja zerowego dostępu: Google zapewnia, że system jest tak zaprojektowany, iż nikt – nawet inżynierowie Google – nie ma dostępu do danych przetwarzanych wewnątrz Private AI Compute.

    Pixel 10 już z tego korzysta

    Technologia ta nie jest teoretyczna. Google potwierdziło, że funkcja Magic Cue w Pixelu 10 już wykorzystuje Private AI Compute, aby oferować trafniejsze sugestie, których nie dałoby się wygenerować na samym telefonie. Podobnie aplikacja Dyktafon (Recorder) używa tego systemu do podsumowywania nagrań w szerszym zakresie języków.

    To początek nowej ery, w której giganci technologiczni muszą udowadniać, że ich chmura jest tak samo prywatna, jak nasze kieszenie.

    Google Photos dostaje potężną aktualizację AI. „Ask Photos” z globalnym rolloutem, a edycja konwersacyjna na iOS i iPadOS

    #aiSi #applePrivateCloudCompute #bezpieczenstwoDanych #gemini #google #news #pixel10 #privateAiCompute #prywatnosc #tpu

  11. Jony Ive i OpenAI opóźniają premierę tajemniczego urządzenia AI

    Projekt nowego sprzętu AI autorstwa Jony’ego Ive’a – byłego głównego projektanta Apple – tworzonego wspólnie z OpenAI, został opóźniony.

    Jak donosi Financial Times, zespół zmaga się z trzema kluczowymi problemami: mocą obliczeniową, prywatnością oraz „osobowością” urządzenia.

    Według źródeł, OpenAI już teraz ma trudności z zapewnieniem wystarczających zasobów dla ChatGPT, a dodanie do tego nowego sprzętu może pogłębić problem. Kolejną przeszkodą jest kwestia prywatności – urządzenie ma być stale włączone, z aktywnymi kamerami i mikrofonami. Trzeci problem dotyczy opracowania naturalnej interakcji – sprzęt ma być „komputerowym przyjacielem”, który reaguje tylko wtedy, gdy to potrzebne.

    Podczas konferencji OpenAI, Ive ujawnił, że zespół pracuje nad „rodziną urządzeń” i stworzył już 15–20 „naprawdę interesujących” pomysłów. Sam Altman dodał, że opracowanie nowego typu sprzętu to „trudne, ale ekscytujące wyzwanie”.

    Premiera urządzenia planowana była na 2026 rok, jednak obecnie nie ma pewności, czy ten termin zostanie dotrzymany.

    Jony Ive zaprojektuje sprzęt AI dla OpenAI. Zespół projektanta dołącza do firmy Sama Altmana

    #AI #Apple #bezpieczeństwodanych #ChatGPT #gadżety #innowacje #IoT #JonyIve #newsytech #noweTechnologie #OpenAI #prywatność #SamAltman #sprzętAI #sztucznainteligencja #technologia #urządzeniaAI

  12. Apple opóźnia nowe funkcje w UE przez przepisy Unii Europejskiej

    Apple poinformowało, że niektóre nowe funkcje, zapowiedziane w ramach iOS 26 i iPadOS 26, nie trafią na razie do użytkowników w Unii Europejskiej, podaje The Wall Street Journal.Powodem są ograniczenia wynikające z unijnego prawa — w szczególności Aktu o rynkach cyfrowych (DMA). Firma uważa, że zmiany te mogą obniżać jakość produktów, komplikować aktualizacje oraz narażać użytkowników na ryzyko związane z prywatnością i bezpieczeństwem.

    Musieliśmy już podjąć decyzję o opóźnieniu wydania produktów i funkcji, które ogłosiliśmy w tym miesiącu dla naszych klientów w UE.

    Wiceprezes Apple ds. prawnych Kyle Andeer powiedział w Brukseli, że funkcje takie jak „odwiedzone miejsca” w Mapach Apple nie będą dostępne w UE przy premierze iOS 26. Firma wciąż analizuje, które inne funkcje mogą zostać opóźnione i pracuje nad ich wdrożeniem w możliwie krótkim czasie.

    Apple i unijni urzędnicy pozostają w sporze co do interpretacji przepisów DMA i związanych z nimi zagrożeń.

    #aktualizacjeApple #Apple #AppleMapy #AppleWEuropie #bezpieczeństwoDanych #DigitalMarketsAct #DMA #iOS26 #noweFunkcjeApple #prawoCyfrowe #prywatność #przepisyUE #technologia #ue #UniaEuropejska