#prawoantymonopolowe — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #prawoantymonopolowe, aggregated by home.social.
-
Widmo 38 miliardów dolarów kary. Apple w otwartym konflikcie z indyjskim rządem o globalne zyski
Apple staje przed wizją jednej z największych kar w historii branży technologicznej.
Indyjski urząd antymonopolowy domaga się od giganta z Cupertino dostępu do jego globalnych wyników finansowych w ramach toczącego się śledztwa. Firma Tima Cooka nie zamierza jednak ustąpić, szacując, że nowe prawo może uderzyć w nią gigantyczną grzywną rzędu 38 miliardów dolarów. Prawnicy Apple oskarżają tamtejszych urzędników o przekraczanie uprawnień i proszą sąd o pilną interwencję.
Globalne zyski na celowniku lokalnego urzędu
Od kilku lat Apple toczy zacięty spór z Indyjską Komisją Konkurencji (CCI). Sprawa dotyczy rzekomego nadużywania dominującej pozycji przez sklep App Store, czemu firma konsekwentnie zaprzecza. Prawdziwy problem dla producenta iPhone’ów leży jednak w zaktualizowanych w 2024 roku indyjskich przepisach. Nowe prawo pozwala bowiem na nałożenie kary finansowej obliczanej nie na podstawie lokalnych przychodów wygenerowanych w samych Indiach, ale na podstawie całkowitego, globalnego obrotu firmy.
Ultimatum dla Apple i ostre słowa w sądzie
Dla Apple taka interpretacja przepisów to potencjalna katastrofa. W dokumentach sądowych amerykański gigant wprost określił te regulacje jako „jawnie arbitralne, niekonstytucyjne, rażąco nieproporcjonalne i niesprawiedliwe”. Cierpliwość indyjskich regulatorów najwyraźniej się jednak wyczerpała. Według niepublicznych akt, do których dotarła agencja Reuters, CCI postawiło firmie twarde ultimatum i wyznaczyło termin ostatecznej rozprawy na 21 maja.
Urząd kategorycznie domaga się w nim udostępnienia pełnych danych finansowych. W odpowiedzi Apple złożyło wniosek do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się pilnego zablokowania tych działań przed 15 maja. Przedstawiciele firmy zarzucają komisji antymonopolowej bezpośrednią próbę „uzurpowania sobie władzy sądowniczej”. Ten spór to coś więcej niż tylko przepychanka o dokumenty – to kluczowy test dla całego rynku, który pokaże, czy lokalne rządy będą mogły bezkarnie sięgać do globalnych kieszeni technologicznych gigantów.
#AppStore #Apple #BigTech #finanseApple #Indie #karyFinansowe #prawoAntymonopolowe #sporySądoweKoniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę
-
Widmo 38 miliardów dolarów kary. Apple w otwartym konflikcie z indyjskim rządem o globalne zyski
Apple staje przed wizją jednej z największych kar w historii branży technologicznej.
Indyjski urząd antymonopolowy domaga się od giganta z Cupertino dostępu do jego globalnych wyników finansowych w ramach toczącego się śledztwa. Firma Tima Cooka nie zamierza jednak ustąpić, szacując, że nowe prawo może uderzyć w nią gigantyczną grzywną rzędu 38 miliardów dolarów. Prawnicy Apple oskarżają tamtejszych urzędników o przekraczanie uprawnień i proszą sąd o pilną interwencję.
Globalne zyski na celowniku lokalnego urzędu
Od kilku lat Apple toczy zacięty spór z Indyjską Komisją Konkurencji (CCI). Sprawa dotyczy rzekomego nadużywania dominującej pozycji przez sklep App Store, czemu firma konsekwentnie zaprzecza. Prawdziwy problem dla producenta iPhone’ów leży jednak w zaktualizowanych w 2024 roku indyjskich przepisach. Nowe prawo pozwala bowiem na nałożenie kary finansowej obliczanej nie na podstawie lokalnych przychodów wygenerowanych w samych Indiach, ale na podstawie całkowitego, globalnego obrotu firmy.
Ultimatum dla Apple i ostre słowa w sądzie
Dla Apple taka interpretacja przepisów to potencjalna katastrofa. W dokumentach sądowych amerykański gigant wprost określił te regulacje jako „jawnie arbitralne, niekonstytucyjne, rażąco nieproporcjonalne i niesprawiedliwe”. Cierpliwość indyjskich regulatorów najwyraźniej się jednak wyczerpała. Według niepublicznych akt, do których dotarła agencja Reuters, CCI postawiło firmie twarde ultimatum i wyznaczyło termin ostatecznej rozprawy na 21 maja.
Urząd kategorycznie domaga się w nim udostępnienia pełnych danych finansowych. W odpowiedzi Apple złożyło wniosek do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się pilnego zablokowania tych działań przed 15 maja. Przedstawiciele firmy zarzucają komisji antymonopolowej bezpośrednią próbę „uzurpowania sobie władzy sądowniczej”. Ten spór to coś więcej niż tylko przepychanka o dokumenty – to kluczowy test dla całego rynku, który pokaże, czy lokalne rządy będą mogły bezkarnie sięgać do globalnych kieszeni technologicznych gigantów.
#AppStore #Apple #BigTech #finanseApple #Indie #karyFinansowe #prawoAntymonopolowe #sporySądoweKoniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę
-
Widmo 38 miliardów dolarów kary. Apple w otwartym konflikcie z indyjskim rządem o globalne zyski
Apple staje przed wizją jednej z największych kar w historii branży technologicznej.
Indyjski urząd antymonopolowy domaga się od giganta z Cupertino dostępu do jego globalnych wyników finansowych w ramach toczącego się śledztwa. Firma Tima Cooka nie zamierza jednak ustąpić, szacując, że nowe prawo może uderzyć w nią gigantyczną grzywną rzędu 38 miliardów dolarów. Prawnicy Apple oskarżają tamtejszych urzędników o przekraczanie uprawnień i proszą sąd o pilną interwencję.
Globalne zyski na celowniku lokalnego urzędu
Od kilku lat Apple toczy zacięty spór z Indyjską Komisją Konkurencji (CCI). Sprawa dotyczy rzekomego nadużywania dominującej pozycji przez sklep App Store, czemu firma konsekwentnie zaprzecza. Prawdziwy problem dla producenta iPhone’ów leży jednak w zaktualizowanych w 2024 roku indyjskich przepisach. Nowe prawo pozwala bowiem na nałożenie kary finansowej obliczanej nie na podstawie lokalnych przychodów wygenerowanych w samych Indiach, ale na podstawie całkowitego, globalnego obrotu firmy.
Ultimatum dla Apple i ostre słowa w sądzie
Dla Apple taka interpretacja przepisów to potencjalna katastrofa. W dokumentach sądowych amerykański gigant wprost określił te regulacje jako „jawnie arbitralne, niekonstytucyjne, rażąco nieproporcjonalne i niesprawiedliwe”. Cierpliwość indyjskich regulatorów najwyraźniej się jednak wyczerpała. Według niepublicznych akt, do których dotarła agencja Reuters, CCI postawiło firmie twarde ultimatum i wyznaczyło termin ostatecznej rozprawy na 21 maja.
Urząd kategorycznie domaga się w nim udostępnienia pełnych danych finansowych. W odpowiedzi Apple złożyło wniosek do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się pilnego zablokowania tych działań przed 15 maja. Przedstawiciele firmy zarzucają komisji antymonopolowej bezpośrednią próbę „uzurpowania sobie władzy sądowniczej”. Ten spór to coś więcej niż tylko przepychanka o dokumenty – to kluczowy test dla całego rynku, który pokaże, czy lokalne rządy będą mogły bezkarnie sięgać do globalnych kieszeni technologicznych gigantów.
#AppStore #Apple #BigTech #finanseApple #Indie #karyFinansowe #prawoAntymonopolowe #sporySądoweKoniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę
-
Widmo 38 miliardów dolarów kary. Apple w otwartym konflikcie z indyjskim rządem o globalne zyski
Apple staje przed wizją jednej z największych kar w historii branży technologicznej.
Indyjski urząd antymonopolowy domaga się od giganta z Cupertino dostępu do jego globalnych wyników finansowych w ramach toczącego się śledztwa. Firma Tima Cooka nie zamierza jednak ustąpić, szacując, że nowe prawo może uderzyć w nią gigantyczną grzywną rzędu 38 miliardów dolarów. Prawnicy Apple oskarżają tamtejszych urzędników o przekraczanie uprawnień i proszą sąd o pilną interwencję.
Globalne zyski na celowniku lokalnego urzędu
Od kilku lat Apple toczy zacięty spór z Indyjską Komisją Konkurencji (CCI). Sprawa dotyczy rzekomego nadużywania dominującej pozycji przez sklep App Store, czemu firma konsekwentnie zaprzecza. Prawdziwy problem dla producenta iPhone’ów leży jednak w zaktualizowanych w 2024 roku indyjskich przepisach. Nowe prawo pozwala bowiem na nałożenie kary finansowej obliczanej nie na podstawie lokalnych przychodów wygenerowanych w samych Indiach, ale na podstawie całkowitego, globalnego obrotu firmy.
Ultimatum dla Apple i ostre słowa w sądzie
Dla Apple taka interpretacja przepisów to potencjalna katastrofa. W dokumentach sądowych amerykański gigant wprost określił te regulacje jako „jawnie arbitralne, niekonstytucyjne, rażąco nieproporcjonalne i niesprawiedliwe”. Cierpliwość indyjskich regulatorów najwyraźniej się jednak wyczerpała. Według niepublicznych akt, do których dotarła agencja Reuters, CCI postawiło firmie twarde ultimatum i wyznaczyło termin ostatecznej rozprawy na 21 maja.
Urząd kategorycznie domaga się w nim udostępnienia pełnych danych finansowych. W odpowiedzi Apple złożyło wniosek do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się pilnego zablokowania tych działań przed 15 maja. Przedstawiciele firmy zarzucają komisji antymonopolowej bezpośrednią próbę „uzurpowania sobie władzy sądowniczej”. Ten spór to coś więcej niż tylko przepychanka o dokumenty – to kluczowy test dla całego rynku, który pokaże, czy lokalne rządy będą mogły bezkarnie sięgać do globalnych kieszeni technologicznych gigantów.
#AppStore #Apple #BigTech #finanseApple #Indie #karyFinansowe #prawoAntymonopolowe #sporySądoweKoniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę
-
Widmo 38 miliardów dolarów kary. Apple w otwartym konflikcie z indyjskim rządem o globalne zyski
Apple staje przed wizją jednej z największych kar w historii branży technologicznej.
Indyjski urząd antymonopolowy domaga się od giganta z Cupertino dostępu do jego globalnych wyników finansowych w ramach toczącego się śledztwa. Firma Tima Cooka nie zamierza jednak ustąpić, szacując, że nowe prawo może uderzyć w nią gigantyczną grzywną rzędu 38 miliardów dolarów. Prawnicy Apple oskarżają tamtejszych urzędników o przekraczanie uprawnień i proszą sąd o pilną interwencję.
Globalne zyski na celowniku lokalnego urzędu
Od kilku lat Apple toczy zacięty spór z Indyjską Komisją Konkurencji (CCI). Sprawa dotyczy rzekomego nadużywania dominującej pozycji przez sklep App Store, czemu firma konsekwentnie zaprzecza. Prawdziwy problem dla producenta iPhone’ów leży jednak w zaktualizowanych w 2024 roku indyjskich przepisach. Nowe prawo pozwala bowiem na nałożenie kary finansowej obliczanej nie na podstawie lokalnych przychodów wygenerowanych w samych Indiach, ale na podstawie całkowitego, globalnego obrotu firmy.
Ultimatum dla Apple i ostre słowa w sądzie
Dla Apple taka interpretacja przepisów to potencjalna katastrofa. W dokumentach sądowych amerykański gigant wprost określił te regulacje jako „jawnie arbitralne, niekonstytucyjne, rażąco nieproporcjonalne i niesprawiedliwe”. Cierpliwość indyjskich regulatorów najwyraźniej się jednak wyczerpała. Według niepublicznych akt, do których dotarła agencja Reuters, CCI postawiło firmie twarde ultimatum i wyznaczyło termin ostatecznej rozprawy na 21 maja.
Urząd kategorycznie domaga się w nim udostępnienia pełnych danych finansowych. W odpowiedzi Apple złożyło wniosek do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się pilnego zablokowania tych działań przed 15 maja. Przedstawiciele firmy zarzucają komisji antymonopolowej bezpośrednią próbę „uzurpowania sobie władzy sądowniczej”. Ten spór to coś więcej niż tylko przepychanka o dokumenty – to kluczowy test dla całego rynku, który pokaże, czy lokalne rządy będą mogły bezkarnie sięgać do globalnych kieszeni technologicznych gigantów.
#AppStore #Apple #BigTech #finanseApple #Indie #karyFinansowe #prawoAntymonopolowe #sporySądoweKoniec z wadliwym ekranem. Najmniejszy tablet Apple dostanie w tym roku rewolucyjną zmianę
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
-
Apple pod ścianą w Wielkiej Brytanii. Stawką 2 miliardy dolarów odszkodowania dla użytkowników
To może być jeden z najdroższych procesów w historii Apple na Starym Kontynencie.
Gigant z Cupertino przegrał proceduralne starcie przed brytyjskim trybunałem i teraz szuka ratunku w Sądzie Apelacyjnym. Jeśli przegra ostatecznie, będzie musiał zwrócić klientom równowartość blisko 8 miliardów złotych za zawyżone ceny w App Store.
Sprawa, o której tu mowa, to kolejna odsłona batalii prawnej dotyczącej tzw. „podatku Apple”. Oskarżyciele, reprezentowani przez dr Rachael Kent, twierdzą, że 30-procentowa prowizja narzucana przez Apple deweloperom jest w rzeczywistości ukrytym podatkiem, który ostatecznie płacą konsumenci w wyższych cenach aplikacji i subskrypcji.
Trybunał mówi „nie”, Apple idzie wyżej
Sytuacja zagęściła się pod koniec 2025 roku. Brytyjski Trybunał Odwoławczy ds. Konkurencji odmówił Apple zgody na apelację od własnego wyroku, co zamknęło firmie jedną ze ścieżek obrony.
Apple nie składa jednak broni i kieruje sprawę do wyższej instancji – Sądu Apelacyjnego. Gra toczy się o gigantyczną stawkę: roszczenie opiewa na około 2 miliardy dolarów, które miałyby trafić bezpośrednio do brytyjskich użytkowników iPhone’ów i iPadów.
Linia obrony: „informed guesswork”
Prawnicy Apple przyjęli ciekawą strategię. Zamiast tylko bronić samej zasady pobierania prowizji (tłumacząc to bezpieczeństwem i kosztami utrzymania platformy), zaatakowali metodologię wyliczenia szkód.
Firma argumentuje, że kwota 2 miliardów dolarów została wzięta z sufitu. Apple zarzuca trybunałowi, że oparł się na czymś, co sam określił mianem „informed guesswork” (poinformowane zgadywanie/szacowanie). Według prawników Tima Cooka, tak gigantyczne odszkodowanie nie może opierać się na szacunkach „na oko”, lecz musi wynikać z twardych danych ekonomicznych, których – ich zdaniem – w pozwie brakuje.
Co dalej?
Mimo medialnych nagłówków o „karze”, pieniądze nie popłyną do użytkowników z dnia na dzień. Apple miało czas do początku grudnia na złożenie wniosku do Sądu Apelacyjnego, ale w publicznych rejestrach wciąż brakuje harmonogramu rozprawy.
Sprawa ta jest kluczowa dla całej Europy. Jeśli brytyjski sąd prawomocnie uzna, że metodologia wyliczania szkód konsumenckich oparta na szacunkach jest dopuszczalna, otworzy to drogę do lawiny podobnych pozwów w innych krajach.
#AppStore #Apple #drRachaelKent #pozewZbiorowy #prawoAntymonopolowe #prowizjeApple #wielkaBrytania
-
Apple kontratakuje. Chce odrzucenia pozwu Elona Muska w sprawie AI
Konflikt na linii Apple – Elon Musk wchodzi w nową fazę. Producent iPhone’a złożył w sądzie wniosek o oddalenie pozwu, który został wytoczony przez firmę xAI należącą do miliardera.
Sprawa dotyczy zarzutów o praktyki monopolistyczne w związku z integracją modelu ChatGPT od OpenAI w ekosystemie Apple. Prawnicy koncernu z Cupertino określili roszczenia Muska jako „absurdalne”.
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu firma xAI złożyła pozew, w którym oskarżyła Apple o nadużywanie swojej dominującej pozycji rynkowej. Według prawników Muska, strategiczne partnerstwo z OpenAI ma na celu faworyzowanie ChataGPT i uniemożliwienie konkurencyjnym rozwiązaniom, takim jak chatbot Grok od xAI, zdobycia popularności w sklepie App Store. W pozwie stwierdzono, że Apple powinno być prawnie zobowiązane do nawiązania współpracy ze wszystkimi twórcami chatbotów, skoro zdecydowało się na integrację jednego z nich.
W odpowiedzi Apple stwierdza, że „żadne prawo antymonopolowe tego nie wymaga”. Firma argumentuje, że ma prawo do wyboru partnerów technologicznych w oparciu o szereg kryteriów, takich jak jakość, prywatność, bezpieczeństwo, możliwości techniczne czy warunki komercyjne. Co więcej, Apple odparło zarzut o celowym faworyzowaniu ChataGPT, podkreślając, że publicznie komunikowane są plany integracji z innymi modelami AI w przyszłości, w tym z Google Gemini.
Analitycy rynkowi oceniają pozew xAI jako „niezwykle słaby”. Wskazują, że jego główne tezy są sprzeczne z faktami – w ostatnich miesiącach inne aplikacje AI, takie jak DeepSeek AI czy Google Gemini, bez problemu osiągały czołowe pozycje w rankingach popularności App Store. Pojawiają się spekulacje, że pozew może być raczej zagraniem PR-owym lub wyrazem frustracji Muska, którego chatbot Grok zmagał się w przeszłości z problemami (m.in. generowaniem nieodpowiednich treści), co mogło zniechęcić Apple do potencjalnej współpracy. Sprawa najprawdopodobniej zakończy się na etapie wstępnym, a sąd przychyli się do wniosku Apple o oddalenie pozwu.
Elon Musk kontra Apple – konflikt o łączność satelitarną w iPhone’ach
#AI #AppStore #Apple #ChatGPT #ElonMusk #Grok #Monopol #news #OpenAI #pozew #prawoAntymonopolowe #sztucznaInteligencja #xAI
-
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego pozwalającego na nałożenie 38 mld USD kary, podaje Reuters.
Apple zaskarżyło w indyjskim sądzie prawo antymonopolowe, które umożliwia nakładanie kar na podstawie globalnych przychodów firmy. Nowe przepisy pozwalają na grzywnę sięgającą 10% światowego obrotu, co w przypadku Apple oznaczałoby ok. 38 mld USD. Firma twierdzi, że takie podejście jest nieuczciwe i niezgodne z konstytucją.Spór trwa od 2022 roku, kiedy właściciel Tindera – Match – oraz indyjskie startupy oskarżyły Apple o nadużywanie pozycji dominującej poprzez wymuszanie korzystania z własnego systemu płatności w aplikacjach. Choć raporty CCI wskazywały na „nadużycia”, zostały wycofane z powodu ujawnienia poufnych danych. Do dziś nie zapadła ostateczna decyzja.
Apple argumentuje, że ma niewielki udział w indyjskim rynku smartfonów i domaga się, aby ewentualne kary były obliczane wyłącznie na podstawie indyjskich przychodów, a nie globalnych. Firma ostrzega również, że prawo może być stosowane wstecz, co – jej zdaniem – zmusza ją do podjęcia kroków prawnych.
#apple #cci #globalnePrzychodyApple #indie #kara38MldDolarow #matchGroup #prawoAntymonopolowe #regulacjeTechnologiczneIndie #rynekSmartfonowIndie #sporPrawnyApple #tinder
-
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego pozwalającego na nałożenie 38 mld USD kary, podaje Reuters.
Apple zaskarżyło w indyjskim sądzie prawo antymonopolowe, które umożliwia nakładanie kar na podstawie globalnych przychodów firmy. Nowe przepisy pozwalają na grzywnę sięgającą 10% światowego obrotu, co w przypadku Apple oznaczałoby ok. 38 mld USD. Firma twierdzi, że takie podejście jest nieuczciwe i niezgodne z konstytucją.Spór trwa od 2022 roku, kiedy właściciel Tindera – Match – oraz indyjskie startupy oskarżyły Apple o nadużywanie pozycji dominującej poprzez wymuszanie korzystania z własnego systemu płatności w aplikacjach. Choć raporty CCI wskazywały na „nadużycia”, zostały wycofane z powodu ujawnienia poufnych danych. Do dziś nie zapadła ostateczna decyzja.
Apple argumentuje, że ma niewielki udział w indyjskim rynku smartfonów i domaga się, aby ewentualne kary były obliczane wyłącznie na podstawie indyjskich przychodów, a nie globalnych. Firma ostrzega również, że prawo może być stosowane wstecz, co – jej zdaniem – zmusza ją do podjęcia kroków prawnych.
#apple #cci #globalnePrzychodyApple #indie #kara38MldDolarow #matchGroup #prawoAntymonopolowe #regulacjeTechnologiczneIndie #rynekSmartfonowIndie #sporPrawnyApple #tinder
-
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego
Apple walczy w Indiach o zablokowanie prawa antymonopolowego pozwalającego na nałożenie 38 mld USD kary, podaje Reuters.
Apple zaskarżyło w indyjskim sądzie prawo antymonopolowe, które umożliwia nakładanie kar na podstawie globalnych przychodów firmy. Nowe przepisy pozwalają na grzywnę sięgającą 10% światowego obrotu, co w przypadku Apple oznaczałoby ok. 38 mld USD. Firma twierdzi, że takie podejście jest nieuczciwe i niezgodne z konstytucją.Spór trwa od 2022 roku, kiedy właściciel Tindera – Match – oraz indyjskie startupy oskarżyły Apple o nadużywanie pozycji dominującej poprzez wymuszanie korzystania z własnego systemu płatności w aplikacjach. Choć raporty CCI wskazywały na „nadużycia”, zostały wycofane z powodu ujawnienia poufnych danych. Do dziś nie zapadła ostateczna decyzja.
Apple argumentuje, że ma niewielki udział w indyjskim rynku smartfonów i domaga się, aby ewentualne kary były obliczane wyłącznie na podstawie indyjskich przychodów, a nie globalnych. Firma ostrzega również, że prawo może być stosowane wstecz, co – jej zdaniem – zmusza ją do podjęcia kroków prawnych.
#apple #cci #globalnePrzychodyApple #indie #kara38MldDolarow #matchGroup #prawoAntymonopolowe #regulacjeTechnologiczneIndie #rynekSmartfonowIndie #sporPrawnyApple #tinder
-
Apple ostrzega: funkcja App Tracking Transparency może zostać wyłączona w Europie
Apple poinformowało, że w wyniku presji regulacyjnej w krajach takich jak Niemcy, Włochy i Francja, może być zmuszone do wyłączenia funkcji App Tracking Transparency (ATT) w Europie.
Funkcja ta pozwala użytkownikom iPhone’ów i iPadów decydować, czy aplikacje mogą śledzić ich aktywność w celu targetowania reklam.
ATT wprowadzono w iOS 14, uniemożliwia ona aplikacjom dostęp do identyfikatora reklamowego urządzenia bez wyraźnej zgody użytkownika. Funkcja spotkała się z dużym sprzeciwem reklamodawców i firm zajmujących się danymi, w tym Facebooka.
W Niemczech ATT została poddana kontroli antymonopolowej, a francuskie organy ukarały Apple grzywną 150 mln euro, argumentując, że firma utrudnia użytkownikom wyłączenie śledzenia i faworyzuje własne usługi. Podobne postępowanie trwa we Włoszech.
Apple podkreśla, że nadal będzie walczyć o utrzymanie funkcji w Europie i przedstawia regulacjom możliwe rozwiązania, które jednak są skomplikowane i mogłyby osłabić skuteczność ATT.
Zaraz wyjdzie na to, że brak polskiej Siri będzie naszym najmniejszym problemem. Naszym i Europy. Żarty kończą się bowiem wówczas, gdy zaczyna chodzić o bezpieczeństwo.
#AppTrackingTransparency #Apple #ATT #bezpieczeństwoUżytkownika #Francja #iOS14 #iPad #iPhone #Niemcy #ochronaDanych #prawoAntymonopolowe #prywatność #reklama #ue #Włochy
-
Apple ostrzega: funkcja App Tracking Transparency może zostać wyłączona w Europie
Apple poinformowało, że w wyniku presji regulacyjnej w krajach takich jak Niemcy, Włochy i Francja, może być zmuszone do wyłączenia funkcji App Tracking Transparency (ATT) w Europie.
Funkcja ta pozwala użytkownikom iPhone’ów i iPadów decydować, czy aplikacje mogą śledzić ich aktywność w celu targetowania reklam.
ATT wprowadzono w iOS 14, uniemożliwia ona aplikacjom dostęp do identyfikatora reklamowego urządzenia bez wyraźnej zgody użytkownika. Funkcja spotkała się z dużym sprzeciwem reklamodawców i firm zajmujących się danymi, w tym Facebooka.
W Niemczech ATT została poddana kontroli antymonopolowej, a francuskie organy ukarały Apple grzywną 150 mln euro, argumentując, że firma utrudnia użytkownikom wyłączenie śledzenia i faworyzuje własne usługi. Podobne postępowanie trwa we Włoszech.
Apple podkreśla, że nadal będzie walczyć o utrzymanie funkcji w Europie i przedstawia regulacjom możliwe rozwiązania, które jednak są skomplikowane i mogłyby osłabić skuteczność ATT.
Zaraz wyjdzie na to, że brak polskiej Siri będzie naszym najmniejszym problemem. Naszym i Europy. Żarty kończą się bowiem wówczas, gdy zaczyna chodzić o bezpieczeństwo.
#AppTrackingTransparency #Apple #ATT #bezpieczeństwoUżytkownika #Francja #iOS14 #iPad #iPhone #Niemcy #ochronaDanych #prawoAntymonopolowe #prywatność #reklama #ue #Włochy
-
Apple ostrzega: funkcja App Tracking Transparency może zostać wyłączona w Europie
Apple poinformowało, że w wyniku presji regulacyjnej w krajach takich jak Niemcy, Włochy i Francja, może być zmuszone do wyłączenia funkcji App Tracking Transparency (ATT) w Europie.
Funkcja ta pozwala użytkownikom iPhone’ów i iPadów decydować, czy aplikacje mogą śledzić ich aktywność w celu targetowania reklam.
ATT wprowadzono w iOS 14, uniemożliwia ona aplikacjom dostęp do identyfikatora reklamowego urządzenia bez wyraźnej zgody użytkownika. Funkcja spotkała się z dużym sprzeciwem reklamodawców i firm zajmujących się danymi, w tym Facebooka.
W Niemczech ATT została poddana kontroli antymonopolowej, a francuskie organy ukarały Apple grzywną 150 mln euro, argumentując, że firma utrudnia użytkownikom wyłączenie śledzenia i faworyzuje własne usługi. Podobne postępowanie trwa we Włoszech.
Apple podkreśla, że nadal będzie walczyć o utrzymanie funkcji w Europie i przedstawia regulacjom możliwe rozwiązania, które jednak są skomplikowane i mogłyby osłabić skuteczność ATT.
Zaraz wyjdzie na to, że brak polskiej Siri będzie naszym najmniejszym problemem. Naszym i Europy. Żarty kończą się bowiem wówczas, gdy zaczyna chodzić o bezpieczeństwo.
#AppTrackingTransparency #Apple #ATT #bezpieczeństwoUżytkownika #Francja #iOS14 #iPad #iPhone #Niemcy #ochronaDanych #prawoAntymonopolowe #prywatność #reklama #ue #Włochy