#inwigilacja — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #inwigilacja, aggregated by home.social.
-
@mateuszchrobok Świetne wideo! Polecę je znajomym.
-
@mateuszchrobok Świetne wideo! Polecę je znajomym.
-
@mateuszchrobok Świetne wideo! Polecę je znajomym.
-
@mateuszchrobok Świetne wideo! Polecę je znajomym.
-
ChatGPT wie, co robisz w sklepach internetowych i śledzi Twoje ruchy na innych stronach
Rozmawiasz z ChatGPT o zdrowiu, finansach i sprawach osobistych, a równolegle przeglądasz internet? Od teraz OpenAI może połączyć te dwie aktywności, bo właśnie wdrożono mechanizm reklamowy opraty o ciasteczka __obi. Efekt: to, co kupujesz, czytasz i wyszukujesz poza czatem, może zostać powiązane z Twoim kontem ChatGPT. Chyba że korzystasz z iPhona…
To standardowy AdTech, ale w nowym opakowaniu
Mechanizm działa w trzech krokach.Na chatgpt.com generuje się identyfikator przypisany do Twojego konta i ląduje w ciasteczku __obi na domenie .openai.com, z atrybutem SameSite=None oraz żywotnością jednego roku.
Firmy, które kupują reklamy w ChatGPT instalują u siebie mały kod OpenAI (SDK z bzrcdn.openai.com) — dokładnie tak, jak sklepy od lat instalują piksele Meta i Google.
Twoja przeglądarka dokleja ciasteczko __obi już do samego żądania pobrania skryptu, zaraz po wejściu na stronę firmy, która kupiła reklamę w ChatGPT. Co istotne, mechanizm działa także po wylogowaniu: anonimowy identyfikator jest stabilny i utrzymuje się co najmniej 27 dniJeden z badaczy zweryfikował mechanizm na własnym telefonie oraz na ruchu obejmującym 936 pikseli reklamodawców na 1029 domenach, wskazując domeny które już korzystają z tej formy trackingu, jak np. Coursera. Sama technologia trackingowa używana przez OpenAI nie jest nowa. Bezprecedensowe jest uruchomienie jej na produkcie typu “czat AI” bo ludziom w rozmowach z AI zdarza się zwierzać z rzeczy, których nie publikowaliby w mediach społecznościowych. To oznacza, że może dojść do bolesnych w skutkach naruszeń prywatności. O jednym z przerażająco-ciekawych zastosowań tego typu “współdzielenia ciastek” i deanonimizacji klientów [...]
-
ChatGPT wie, co robisz w sklepach internetowych i śledzi Twoje ruchy na innych stronach
Rozmawiasz z ChatGPT o zdrowiu, finansach i sprawach osobistych, a równolegle przeglądasz internet? Od teraz OpenAI może połączyć te dwie aktywności, bo właśnie wdrożono mechanizm reklamowy opraty o ciasteczka __obi. Efekt: to, co kupujesz, czytasz i wyszukujesz poza czatem, może zostać powiązane z Twoim kontem ChatGPT. Chyba że korzystasz z iPhona…
To standardowy AdTech, ale w nowym opakowaniu
Mechanizm działa w trzech krokach.Na chatgpt.com generuje się identyfikator przypisany do Twojego konta i ląduje w ciasteczku __obi na domenie .openai.com, z atrybutem SameSite=None oraz żywotnością jednego roku.
Firmy, które kupują reklamy w ChatGPT instalują u siebie mały kod OpenAI (SDK z bzrcdn.openai.com) — dokładnie tak, jak sklepy od lat instalują piksele Meta i Google.
Twoja przeglądarka dokleja ciasteczko __obi już do samego żądania pobrania skryptu, zaraz po wejściu na stronę firmy, która kupiła reklamę w ChatGPT. Co istotne, mechanizm działa także po wylogowaniu: anonimowy identyfikator jest stabilny i utrzymuje się co najmniej 27 dniJeden z badaczy zweryfikował mechanizm na własnym telefonie oraz na ruchu obejmującym 936 pikseli reklamodawców na 1029 domenach, wskazując domeny które już korzystają z tej formy trackingu, jak np. Coursera. Sama technologia trackingowa używana przez OpenAI nie jest nowa. Bezprecedensowe jest uruchomienie jej na produkcie typu “czat AI” bo ludziom w rozmowach z AI zdarza się zwierzać z rzeczy, których nie publikowaliby w mediach społecznościowych. To oznacza, że może dojść do bolesnych w skutkach naruszeń prywatności. O jednym z przerażająco-ciekawych zastosowań tego typu “współdzielenia ciastek” i deanonimizacji klientów [...]
-
ChatGPT wie, co robisz w sklepach internetowych i śledzi Twoje ruchy na innych stronach
Rozmawiasz z ChatGPT o zdrowiu, finansach i sprawach osobistych, a równolegle przeglądasz internet? Od teraz OpenAI może połączyć te dwie aktywności, bo właśnie wdrożono mechanizm reklamowy opraty o ciasteczka __obi. Efekt: to, co kupujesz, czytasz i wyszukujesz poza czatem, może zostać powiązane z Twoim kontem ChatGPT. Chyba że korzystasz z iPhona…
To standardowy AdTech, ale w nowym opakowaniu
Mechanizm działa w trzech krokach.Na chatgpt.com generuje się identyfikator przypisany do Twojego konta i ląduje w ciasteczku __obi na domenie .openai.com, z atrybutem SameSite=None oraz żywotnością jednego roku.
Firmy, które kupują reklamy w ChatGPT instalują u siebie mały kod OpenAI (SDK z bzrcdn.openai.com) — dokładnie tak, jak sklepy od lat instalują piksele Meta i Google.
Twoja przeglądarka dokleja ciasteczko __obi już do samego żądania pobrania skryptu, zaraz po wejściu na stronę firmy, która kupiła reklamę w ChatGPT. Co istotne, mechanizm działa także po wylogowaniu: anonimowy identyfikator jest stabilny i utrzymuje się co najmniej 27 dniJeden z badaczy zweryfikował mechanizm na własnym telefonie oraz na ruchu obejmującym 936 pikseli reklamodawców na 1029 domenach, wskazując domeny które już korzystają z tej formy trackingu, jak np. Coursera. Sama technologia trackingowa używana przez OpenAI nie jest nowa. Bezprecedensowe jest uruchomienie jej na produkcie typu “czat AI” bo ludziom w rozmowach z AI zdarza się zwierzać z rzeczy, których nie publikowaliby w mediach społecznościowych. To oznacza, że może dojść do bolesnych w skutkach naruszeń prywatności. O jednym z przerażająco-ciekawych zastosowań tego typu “współdzielenia ciastek” i deanonimizacji klientów [...]
-
ChatGPT wie, co robisz w sklepach internetowych i śledzi Twoje ruchy na innych stronach
Rozmawiasz z ChatGPT o zdrowiu, finansach i sprawach osobistych, a równolegle przeglądasz internet? Od teraz OpenAI może połączyć te dwie aktywności, bo właśnie wdrożono mechanizm reklamowy opraty o ciasteczka __obi. Efekt: to, co kupujesz, czytasz i wyszukujesz poza czatem, może zostać powiązane z Twoim kontem ChatGPT. Chyba że korzystasz z iPhona…
To standardowy AdTech, ale w nowym opakowaniu
Mechanizm działa w trzech krokach.Na chatgpt.com generuje się identyfikator przypisany do Twojego konta i ląduje w ciasteczku __obi na domenie .openai.com, z atrybutem SameSite=None oraz żywotnością jednego roku.
Firmy, które kupują reklamy w ChatGPT instalują u siebie mały kod OpenAI (SDK z bzrcdn.openai.com) — dokładnie tak, jak sklepy od lat instalują piksele Meta i Google.
Twoja przeglądarka dokleja ciasteczko __obi już do samego żądania pobrania skryptu, zaraz po wejściu na stronę firmy, która kupiła reklamę w ChatGPT. Co istotne, mechanizm działa także po wylogowaniu: anonimowy identyfikator jest stabilny i utrzymuje się co najmniej 27 dniJeden z badaczy zweryfikował mechanizm na własnym telefonie oraz na ruchu obejmującym 936 pikseli reklamodawców na 1029 domenach, wskazując domeny które już korzystają z tej formy trackingu, jak np. Coursera. Sama technologia trackingowa używana przez OpenAI nie jest nowa. Bezprecedensowe jest uruchomienie jej na produkcie typu “czat AI” bo ludziom w rozmowach z AI zdarza się zwierzać z rzeczy, których nie publikowaliby w mediach społecznościowych. To oznacza, że może dojść do bolesnych w skutkach naruszeń prywatności. O jednym z przerażająco-ciekawych zastosowań tego typu “współdzielenia ciastek” i deanonimizacji klientów [...]
-
Sześć lat temu CitizenLab poinformowało o stosowaniu w Polsce oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Inwigilowany za jego pomocą Krzysztof Brejza zapowiedział potem: „Każdy z was będzie mógł zgłosić się z pismem z zapytaniem, czy był inwigilowany”. Temat ochrony Polaków przed nadużyciami ze strony służb wszedł do mainstreamu. Co zostało z tych zapowiedzi?
Zapraszam do lektury:
-
Sześć lat temu CitizenLab poinformowało o stosowaniu w Polsce oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Inwigilowany za jego pomocą Krzysztof Brejza zapowiedział potem: „Każdy z was będzie mógł zgłosić się z pismem z zapytaniem, czy był inwigilowany”. Temat ochrony Polaków przed nadużyciami ze strony służb wszedł do mainstreamu. Co zostało z tych zapowiedzi?
Zapraszam do lektury:
-
Sześć lat temu CitizenLab poinformowało o stosowaniu w Polsce oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Inwigilowany za jego pomocą Krzysztof Brejza zapowiedział potem: „Każdy z was będzie mógł zgłosić się z pismem z zapytaniem, czy był inwigilowany”. Temat ochrony Polaków przed nadużyciami ze strony służb wszedł do mainstreamu. Co zostało z tych zapowiedzi?
Zapraszam do lektury:
-
Sześć lat temu CitizenLab poinformowało o stosowaniu w Polsce oprogramowania szpiegowskiego Pegasus. Inwigilowany za jego pomocą Krzysztof Brejza zapowiedział potem: „Każdy z was będzie mógł zgłosić się z pismem z zapytaniem, czy był inwigilowany”. Temat ochrony Polaków przed nadużyciami ze strony służb wszedł do mainstreamu. Co zostało z tych zapowiedzi?
Zapraszam do lektury:
-
"Skoro więc tak czy siak czeka nas destabilizacja, a rachunki za strzeżenie i tak będą spływać, równie dobrze można sobie dalej spokojnie kombinować."
-
Kradli AI, by dogonić Zachód. Przypadkiem oddali Amerykanom państwowe i wojskowe tajemnice
Najnowszy wrześniowy raport Anthropic dotyczący niewłaściwego użycia ich modeli AI to istna kopalnia historii, których nie powstydził by się sam Tom Clancy, różnica jest taka, że to wydarzyło się naprawdę.
Wyścig zbrojeń w sztucznej inteligencji bywa brutalny, ale rzadko bywa aż tak komiczny. Chińskie firmy technologiczne, chcąc tanim kosztem dogonić amerykańskie modele, po cichu przekierowywały zapytania swoich użytkowników do serwerów firmy Anthropic. Efekt? Niczego nieświadomi (?) inżynierowie wojskowi, policjanci i pracownicy chińskiego i rosyjskiego rządu dobrowolnie wysłali do Kalifornii np. nagrania z tajnego monitoringu i aktywne hasła do państwowych baz danych.
Chiński startup kradnie, chińska armia płaci za błędy
Firma Moonshot AI, twórca modelu Kimi, zamiast przetwarzać pytania klientów u siebie, wysyłała je bezpośrednio do modelu Claude. Chodziło o tzw. nielegalną destylację – kradzież sposobu rozumowania amerykańskiego algorytmu, by wytrenować na nim własny produkt. Użytkownicy Kimi byli jednak święcie przekonani, że korzystają z bezpiecznego (ich zdaniem), w stu procentach chińskiego oprogramowania. Nie wiedzieli nic o przekierowaniu.
W ten sposób pewien użytkownik powiązany z chińską armią (PLA) poprosił sztuczną inteligencję o analizę nagrań z monitoringu CCTV w Chengdu pod kątem nietypowych zachowań śledzonej osoby. System otrzymał dane z setek kamer, w tym tych umieszczonych przed obiektami wojskowymi i instytutami państwowymi. Z kolei inżynier dużej państwowej spółki wkleił do chata wewnętrzny kod i aktywne dane logowania wielu kluczowych chińskich firm technologicznych.
Hasła do rosyjskiego wojska na amerykańskim serwerze
Identyczną taktykę zastosował inny gigant, DeepSeek. Przekierowując zapytania do Claude’a w celu zbierania danych treningowych, firma nieświadomie wystawiła na tacy tajemnice swoich własnych obywateli i geopolitycznych sojuszników. Złapany w tę pułapkę informatyk, pracujący z danymi rosyjskiej agencji rządowej powiązanej z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej, wkleił do rzekomo chińskiego czata… aktywne hasła do rosyjskiej rządowej bazy danych. Oczami wyobraźni widzę już jak w Langley (CIA) i Fort Meade (NSA) otwierają szampana.
Na tym nie koniec wizerunkowych katastrof. Pracownicy chińskiej firmy technologicznej użyli chata do analizy pełnej specyfikacji, struktury organizacyjnej i strategicznych celów flagowego programu sztucznej inteligencji. Co gorsza, chińscy inżynierowie budujący system zarządzania sprawami dla lokalnego Biura Bezpieczeństwa Publicznego użyli DeepSeeka do stworzenia narzędzia śledzącego obywateli po numerach dowodów tożsamości. Cała architektura inwigilacyjna trafiła prosto do logów amerykańskiej korporacji.
Raport Anthropic obnaża gigantyczny paradoks współczesnego wyścigu technologicznego. Autorytarne reżimy pompują miliardy w budowę „suwerennej” sztucznej inteligencji, podczas gdy ich własne korporacje – z czystego pragmatyzmu i chęci zysku – idą na skróty, kradnąc zachodnie technologie, by uzyskać lepsze wyniki (wspomniane trenowanie destylacyjne oparte na wynikach konkurencyjnego modelu AI). W efekcie, zamiast chronić krajowe sekrety, stworzyły najdoskonalszy na świecie, darmowy odkurzacz wywiadowczy pracujący prosto do amerykańskiej chmury. Jeżeli chcecie sami poczytać raport, odsyłam do zasobu Anthropic.
#chiny #Claude #cyberbezpieczeństwo #DeepSeek #inwigilacja #Moonshot #Rosja #szpiegostwoPrzemysłowe #sztucznaInteligencjaChmurowe AI to odkurzacz na tajemnice. Samsung ucieka z Doliny Krzemowej i zamyka Mistrala w piwnicy
-
Kradli AI, by dogonić Zachód. Przypadkiem oddali Amerykanom państwowe i wojskowe tajemnice
Najnowszy wrześniowy raport Anthropic dotyczący niewłaściwego użycia ich modeli AI to istna kopalnia historii, których nie powstydził by się sam Tom Clancy, różnica jest taka, że to wydarzyło się naprawdę.
Wyścig zbrojeń w sztucznej inteligencji bywa brutalny, ale rzadko bywa aż tak komiczny. Chińskie firmy technologiczne, chcąc tanim kosztem dogonić amerykańskie modele, po cichu przekierowywały zapytania swoich użytkowników do serwerów firmy Anthropic. Efekt? Niczego nieświadomi (?) inżynierowie wojskowi, policjanci i pracownicy chińskiego i rosyjskiego rządu dobrowolnie wysłali do Kalifornii np. nagrania z tajnego monitoringu i aktywne hasła do państwowych baz danych.
Chiński startup kradnie, chińska armia płaci za błędy
Firma Moonshot AI, twórca modelu Kimi, zamiast przetwarzać pytania klientów u siebie, wysyłała je bezpośrednio do modelu Claude. Chodziło o tzw. nielegalną destylację – kradzież sposobu rozumowania amerykańskiego algorytmu, by wytrenować na nim własny produkt. Użytkownicy Kimi byli jednak święcie przekonani, że korzystają z bezpiecznego (ich zdaniem), w stu procentach chińskiego oprogramowania. Nie wiedzieli nic o przekierowaniu.
W ten sposób pewien użytkownik powiązany z chińską armią (PLA) poprosił sztuczną inteligencję o analizę nagrań z monitoringu CCTV w Chengdu pod kątem nietypowych zachowań śledzonej osoby. System otrzymał dane z setek kamer, w tym tych umieszczonych przed obiektami wojskowymi i instytutami państwowymi. Z kolei inżynier dużej państwowej spółki wkleił do chata wewnętrzny kod i aktywne dane logowania wielu kluczowych chińskich firm technologicznych.
Hasła do rosyjskiego wojska na amerykańskim serwerze
Identyczną taktykę zastosował inny gigant, DeepSeek. Przekierowując zapytania do Claude’a w celu zbierania danych treningowych, firma nieświadomie wystawiła na tacy tajemnice swoich własnych obywateli i geopolitycznych sojuszników. Złapany w tę pułapkę informatyk, pracujący z danymi rosyjskiej agencji rządowej powiązanej z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej, wkleił do rzekomo chińskiego czata… aktywne hasła do rosyjskiej rządowej bazy danych. Oczami wyobraźni widzę już jak w Langley (CIA) i Fort Meade (NSA) otwierają szampana.
Na tym nie koniec wizerunkowych katastrof. Pracownicy chińskiej firmy technologicznej użyli chata do analizy pełnej specyfikacji, struktury organizacyjnej i strategicznych celów flagowego programu sztucznej inteligencji. Co gorsza, chińscy inżynierowie budujący system zarządzania sprawami dla lokalnego Biura Bezpieczeństwa Publicznego użyli DeepSeeka do stworzenia narzędzia śledzącego obywateli po numerach dowodów tożsamości. Cała architektura inwigilacyjna trafiła prosto do logów amerykańskiej korporacji.
Raport Anthropic obnaża gigantyczny paradoks współczesnego wyścigu technologicznego. Autorytarne reżimy pompują miliardy w budowę „suwerennej” sztucznej inteligencji, podczas gdy ich własne korporacje – z czystego pragmatyzmu i chęci zysku – idą na skróty, kradnąc zachodnie technologie, by uzyskać lepsze wyniki (wspomniane trenowanie destylacyjne oparte na wynikach konkurencyjnego modelu AI). W efekcie, zamiast chronić krajowe sekrety, stworzyły najdoskonalszy na świecie, darmowy odkurzacz wywiadowczy pracujący prosto do amerykańskiej chmury. Jeżeli chcecie sami poczytać raport, odsyłam do zasobu Anthropic.
#chiny #Claude #cyberbezpieczeństwo #DeepSeek #inwigilacja #Moonshot #Rosja #szpiegostwoPrzemysłowe #sztucznaInteligencjaChmurowe AI to odkurzacz na tajemnice. Samsung ucieka z Doliny Krzemowej i zamyka Mistrala w piwnicy
-
Kradli AI, by dogonić Zachód. Przypadkiem oddali Amerykanom państwowe i wojskowe tajemnice
Najnowszy wrześniowy raport Anthropic dotyczący niewłaściwego użycia ich modeli AI to istna kopalnia historii, których nie powstydził by się sam Tom Clancy, różnica jest taka, że to wydarzyło się naprawdę.
Wyścig zbrojeń w sztucznej inteligencji bywa brutalny, ale rzadko bywa aż tak komiczny. Chińskie firmy technologiczne, chcąc tanim kosztem dogonić amerykańskie modele, po cichu przekierowywały zapytania swoich użytkowników do serwerów firmy Anthropic. Efekt? Niczego nieświadomi (?) inżynierowie wojskowi, policjanci i pracownicy chińskiego i rosyjskiego rządu dobrowolnie wysłali do Kalifornii np. nagrania z tajnego monitoringu i aktywne hasła do państwowych baz danych.
Chiński startup kradnie, chińska armia płaci za błędy
Firma Moonshot AI, twórca modelu Kimi, zamiast przetwarzać pytania klientów u siebie, wysyłała je bezpośrednio do modelu Claude. Chodziło o tzw. nielegalną destylację – kradzież sposobu rozumowania amerykańskiego algorytmu, by wytrenować na nim własny produkt. Użytkownicy Kimi byli jednak święcie przekonani, że korzystają z bezpiecznego (ich zdaniem), w stu procentach chińskiego oprogramowania. Nie wiedzieli nic o przekierowaniu.
W ten sposób pewien użytkownik powiązany z chińską armią (PLA) poprosił sztuczną inteligencję o analizę nagrań z monitoringu CCTV w Chengdu pod kątem nietypowych zachowań śledzonej osoby. System otrzymał dane z setek kamer, w tym tych umieszczonych przed obiektami wojskowymi i instytutami państwowymi. Z kolei inżynier dużej państwowej spółki wkleił do chata wewnętrzny kod i aktywne dane logowania wielu kluczowych chińskich firm technologicznych.
Hasła do rosyjskiego wojska na amerykańskim serwerze
Identyczną taktykę zastosował inny gigant, DeepSeek. Przekierowując zapytania do Claude’a w celu zbierania danych treningowych, firma nieświadomie wystawiła na tacy tajemnice swoich własnych obywateli i geopolitycznych sojuszników. Złapany w tę pułapkę informatyk, pracujący z danymi rosyjskiej agencji rządowej powiązanej z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej, wkleił do rzekomo chińskiego czata… aktywne hasła do rosyjskiej rządowej bazy danych. Oczami wyobraźni widzę już jak w Langley (CIA) i Fort Meade (NSA) otwierają szampana.
Na tym nie koniec wizerunkowych katastrof. Pracownicy chińskiej firmy technologicznej użyli chata do analizy pełnej specyfikacji, struktury organizacyjnej i strategicznych celów flagowego programu sztucznej inteligencji. Co gorsza, chińscy inżynierowie budujący system zarządzania sprawami dla lokalnego Biura Bezpieczeństwa Publicznego użyli DeepSeeka do stworzenia narzędzia śledzącego obywateli po numerach dowodów tożsamości. Cała architektura inwigilacyjna trafiła prosto do logów amerykańskiej korporacji.
Raport Anthropic obnaża gigantyczny paradoks współczesnego wyścigu technologicznego. Autorytarne reżimy pompują miliardy w budowę „suwerennej” sztucznej inteligencji, podczas gdy ich własne korporacje – z czystego pragmatyzmu i chęci zysku – idą na skróty, kradnąc zachodnie technologie, by uzyskać lepsze wyniki (wspomniane trenowanie destylacyjne oparte na wynikach konkurencyjnego modelu AI). W efekcie, zamiast chronić krajowe sekrety, stworzyły najdoskonalszy na świecie, darmowy odkurzacz wywiadowczy pracujący prosto do amerykańskiej chmury. Jeżeli chcecie sami poczytać raport, odsyłam do zasobu Anthropic.
#chiny #Claude #cyberbezpieczeństwo #DeepSeek #inwigilacja #Moonshot #Rosja #szpiegostwoPrzemysłowe #sztucznaInteligencjaChmurowe AI to odkurzacz na tajemnice. Samsung ucieka z Doliny Krzemowej i zamyka Mistrala w piwnicy
-
Kradli AI, by dogonić Zachód. Przypadkiem oddali Amerykanom państwowe i wojskowe tajemnice
Najnowszy wrześniowy raport Anthropic dotyczący niewłaściwego użycia ich modeli AI to istna kopalnia historii, których nie powstydził by się sam Tom Clancy, różnica jest taka, że to wydarzyło się naprawdę.
Wyścig zbrojeń w sztucznej inteligencji bywa brutalny, ale rzadko bywa aż tak komiczny. Chińskie firmy technologiczne, chcąc tanim kosztem dogonić amerykańskie modele, po cichu przekierowywały zapytania swoich użytkowników do serwerów firmy Anthropic. Efekt? Niczego nieświadomi (?) inżynierowie wojskowi, policjanci i pracownicy chińskiego i rosyjskiego rządu dobrowolnie wysłali do Kalifornii np. nagrania z tajnego monitoringu i aktywne hasła do państwowych baz danych.
Chiński startup kradnie, chińska armia płaci za błędy
Firma Moonshot AI, twórca modelu Kimi, zamiast przetwarzać pytania klientów u siebie, wysyłała je bezpośrednio do modelu Claude. Chodziło o tzw. nielegalną destylację – kradzież sposobu rozumowania amerykańskiego algorytmu, by wytrenować na nim własny produkt. Użytkownicy Kimi byli jednak święcie przekonani, że korzystają z bezpiecznego (ich zdaniem), w stu procentach chińskiego oprogramowania. Nie wiedzieli nic o przekierowaniu.
W ten sposób pewien użytkownik powiązany z chińską armią (PLA) poprosił sztuczną inteligencję o analizę nagrań z monitoringu CCTV w Chengdu pod kątem nietypowych zachowań śledzonej osoby. System otrzymał dane z setek kamer, w tym tych umieszczonych przed obiektami wojskowymi i instytutami państwowymi. Z kolei inżynier dużej państwowej spółki wkleił do chata wewnętrzny kod i aktywne dane logowania wielu kluczowych chińskich firm technologicznych.
Hasła do rosyjskiego wojska na amerykańskim serwerze
Identyczną taktykę zastosował inny gigant, DeepSeek. Przekierowując zapytania do Claude’a w celu zbierania danych treningowych, firma nieświadomie wystawiła na tacy tajemnice swoich własnych obywateli i geopolitycznych sojuszników. Złapany w tę pułapkę informatyk, pracujący z danymi rosyjskiej agencji rządowej powiązanej z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej, wkleił do rzekomo chińskiego czata… aktywne hasła do rosyjskiej rządowej bazy danych. Oczami wyobraźni widzę już jak w Langley (CIA) i Fort Meade (NSA) otwierają szampana.
Na tym nie koniec wizerunkowych katastrof. Pracownicy chińskiej firmy technologicznej użyli chata do analizy pełnej specyfikacji, struktury organizacyjnej i strategicznych celów flagowego programu sztucznej inteligencji. Co gorsza, chińscy inżynierowie budujący system zarządzania sprawami dla lokalnego Biura Bezpieczeństwa Publicznego użyli DeepSeeka do stworzenia narzędzia śledzącego obywateli po numerach dowodów tożsamości. Cała architektura inwigilacyjna trafiła prosto do logów amerykańskiej korporacji.
Raport Anthropic obnaża gigantyczny paradoks współczesnego wyścigu technologicznego. Autorytarne reżimy pompują miliardy w budowę „suwerennej” sztucznej inteligencji, podczas gdy ich własne korporacje – z czystego pragmatyzmu i chęci zysku – idą na skróty, kradnąc zachodnie technologie, by uzyskać lepsze wyniki (wspomniane trenowanie destylacyjne oparte na wynikach konkurencyjnego modelu AI). W efekcie, zamiast chronić krajowe sekrety, stworzyły najdoskonalszy na świecie, darmowy odkurzacz wywiadowczy pracujący prosto do amerykańskiej chmury. Jeżeli chcecie sami poczytać raport, odsyłam do zasobu Anthropic.
#chiny #Claude #cyberbezpieczeństwo #DeepSeek #inwigilacja #Moonshot #Rosja #szpiegostwoPrzemysłowe #sztucznaInteligencjaChmurowe AI to odkurzacz na tajemnice. Samsung ucieka z Doliny Krzemowej i zamyka Mistrala w piwnicy
-
❗ "Przedstawiciele amerykańskich sił zbrojnych twierdzą, że wyłączyli moduły śledzące reklamy na szeregu telefonów i komputerów, [...] Jest to reakcja na doniesienia, że dostępne na rynku dane dotyczące lokalizacji zostały wykorzystane do namierzenia amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Siły Powietrzne poinformowały Wydena, że dwa miesiące temu wyłączyły identyfikatory reklamowe na komputerach i telefonach komórkowych. Dowództwo Operacji Specjalnych USA stwierdziło w osobnym piśmie, że „niedawno” wyłączyło je na swoich urządzeniach z systemem Windows. Armia poinformowała agencję Reuters, że identyfikatory reklamowe powiązane z urządzeniami mobilnymi zostały wyłączone już na początku tego roku." -
❗ "Przedstawiciele amerykańskich sił zbrojnych twierdzą, że wyłączyli moduły śledzące reklamy na szeregu telefonów i komputerów, [...] Jest to reakcja na doniesienia, że dostępne na rynku dane dotyczące lokalizacji zostały wykorzystane do namierzenia amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Siły Powietrzne poinformowały Wydena, że dwa miesiące temu wyłączyły identyfikatory reklamowe na komputerach i telefonach komórkowych. Dowództwo Operacji Specjalnych USA stwierdziło w osobnym piśmie, że „niedawno” wyłączyło je na swoich urządzeniach z systemem Windows. Armia poinformowała agencję Reuters, że identyfikatory reklamowe powiązane z urządzeniami mobilnymi zostały wyłączone już na początku tego roku." -
❗ "Przedstawiciele amerykańskich sił zbrojnych twierdzą, że wyłączyli moduły śledzące reklamy na szeregu telefonów i komputerów, [...] Jest to reakcja na doniesienia, że dostępne na rynku dane dotyczące lokalizacji zostały wykorzystane do namierzenia amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Siły Powietrzne poinformowały Wydena, że dwa miesiące temu wyłączyły identyfikatory reklamowe na komputerach i telefonach komórkowych. Dowództwo Operacji Specjalnych USA stwierdziło w osobnym piśmie, że „niedawno” wyłączyło je na swoich urządzeniach z systemem Windows. Armia poinformowała agencję Reuters, że identyfikatory reklamowe powiązane z urządzeniami mobilnymi zostały wyłączone już na początku tego roku." -
❗ "Przedstawiciele amerykańskich sił zbrojnych twierdzą, że wyłączyli moduły śledzące reklamy na szeregu telefonów i komputerów, [...] Jest to reakcja na doniesienia, że dostępne na rynku dane dotyczące lokalizacji zostały wykorzystane do namierzenia amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie.
Siły Powietrzne poinformowały Wydena, że dwa miesiące temu wyłączyły identyfikatory reklamowe na komputerach i telefonach komórkowych. Dowództwo Operacji Specjalnych USA stwierdziło w osobnym piśmie, że „niedawno” wyłączyło je na swoich urządzeniach z systemem Windows. Armia poinformowała agencję Reuters, że identyfikatory reklamowe powiązane z urządzeniami mobilnymi zostały wyłączone już na początku tego roku." -
https://www.europesays.com/pl/650538/ Miał zlecić USA inwigilację posła PO. Były dyrektor Orlenu z zarzutami #bartlomiej_sienkiewicz #borys_budka #bottomfeed_styl #inwigilacja #kraj #nat_styl #omp #orlen #PL #platforma_obywatelska #Poland #Polish #Polska #Polski #prokuratura #screening_general #zarzuty
-
https://www.europesays.com/pl/620472/ Inteligentne okulary pod lupą. Coraz większy sprzeciw w Europie #Biznes #bottomfeed_styl #Business #inwigilacja #nat_styl #NEWBB_TST1 #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #prywatność #screening_general #technologia
-
Chat Control wraca, ale szyfrowanie obronione. Parlament Europejski zdecydował o inwigilacji
Prywatność milionów Europejczyków w sieci utrzyma się na krawędzi przez kolejne dwa lata.
Parlament Europejski poparł wniosek o przywrócenie tymczasowych przepisów znanych jako Chat Control 1.0. Regulacje te pozwalają technologicznym gigantom na automatyczne, masowe skanowanie prywatnych wiadomości i skrzynek pocztowych. Unijni urzędnicy wykorzystali specjalną procedurę pilną, by przepchnąć projekt, zanim poprzednie rozwiązania na dobre wygasły.
Dla zwykłego użytkownika sieci to jasny komunikat – to, co wysyłasz w tradycyjnych, niezaszyfrowanych wiadomościach, trafia pod stały nadzór algorytmów. Pojawiło się jednak światełko w tunelu: obrońcom prywatności rzutem na taśmę udało się wywalczyć kluczowy bezpiecznik.
Wyjątek dla bezpiecznych komunikatorów. Signal i WhatsApp bez skanowania
Najważniejsza bitwa technologiczna tego głosowania dotyczyła kryptografii. Europosłowie wywalczyli poprawkę, która całkowicie zwalnia z obowiązku skanowania komunikację szyfrowaną end-to-end (E2EE). Oznacza to, że unijne algorytmy nie będą miały prawa (ani technicznej możliwości) ingerować w wiadomości przesyłane przez takie aplikacje jak Signal, WhatsApp czy Telegram.
Wprowadzenie tego wyjątku rozwścieczyło zwolenników pełnej inwigilacji, ale uspokoiło ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Gdyby poprawka przepadła, dostawcy bezpiecznych komunikatorów zostaliby zmuszeni do instalowania cyfrowych wytrychów w kodzie aplikacji. To z kolei wystawiłoby dane wszystkich użytkowników na celownik hakerów i obcych służb.
Jak działa Chat Control 1.0 i kogo weźmie pod lupę?
Przywrócone prawo to w rzeczywistości powrót do tzw. derogacji (odstępstwa) od unijnej dyrektywy o prywatności, która obowiązywała od 2021 roku do kwietnia tego roku. Ponieważ kraje członkowskie od miesięcy nie potrafią porozumieć się w kwestii ostatecznego kształtu przepisów (projektu Chat Control 2.0), Bruksela postanowiła utrzymać status quo. Na mocy tych zasad giganci tacy jak Google czy Meta mogą „dobrowolnie” monitorować sieć.
Zautomatyzowanej analizie pod kątem wykrywania materiałów związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci będą podlegać:
- Tradycyjne wiadomości e-mail w usługach Gmail oraz iCloud.
- Prywatne wiadomości (DM) na platformach Instagram, Snapchat, TikTok i Discord.
- Komunikatory w usługach gamingowych, np. w sieci Xbox.
Co dalej? Kraje członkowskie mają trzy miesiące
Oficjalnym powodem forsowania tych przepisów przez Komisję Europejską jest ochrona najmłodszych przed drapieżnikami seksualnymi. Jednak przeciwnicy regulacji i obrońcy praw obywatelskich wprost nazywają to narzędziem masowej inwigilacji, które traktuje każdego internautę jak potencjalnego podejrzanego.
Wczorajsza decyzja Parlamentu Europejskiego nie kończy jednak całego procesu legislacyjnego. Państwa członkowskie Unii Europejskiej mają teraz dokładnie trzy miesiące na decyzję, czy poprą wypracowane przez europosłów poprawki chroniące szyfrowanie. Jeśli kraje Rady UE nie zgłoszą sprzeciwu, tymczasowe zasady masowego skanowania niezaszyfrowanych rozmów będą obowiązywać co najmniej do 2028 roku.
#ChatControl #Gmail #inwigilacja #ParlamentEuropejski #prywatnośćWSieci #Signal #szyfrowanieEndToEnd #UniaEuropejska #whatsappMyślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość
-
Chat Control wraca, ale szyfrowanie obronione. Parlament Europejski zdecydował o inwigilacji
Prywatność milionów Europejczyków w sieci utrzyma się na krawędzi przez kolejne dwa lata.
Parlament Europejski poparł wniosek o przywrócenie tymczasowych przepisów znanych jako Chat Control 1.0. Regulacje te pozwalają technologicznym gigantom na automatyczne, masowe skanowanie prywatnych wiadomości i skrzynek pocztowych. Unijni urzędnicy wykorzystali specjalną procedurę pilną, by przepchnąć projekt, zanim poprzednie rozwiązania na dobre wygasły.
Dla zwykłego użytkownika sieci to jasny komunikat – to, co wysyłasz w tradycyjnych, niezaszyfrowanych wiadomościach, trafia pod stały nadzór algorytmów. Pojawiło się jednak światełko w tunelu: obrońcom prywatności rzutem na taśmę udało się wywalczyć kluczowy bezpiecznik.
Wyjątek dla bezpiecznych komunikatorów. Signal i WhatsApp bez skanowania
Najważniejsza bitwa technologiczna tego głosowania dotyczyła kryptografii. Europosłowie wywalczyli poprawkę, która całkowicie zwalnia z obowiązku skanowania komunikację szyfrowaną end-to-end (E2EE). Oznacza to, że unijne algorytmy nie będą miały prawa (ani technicznej możliwości) ingerować w wiadomości przesyłane przez takie aplikacje jak Signal, WhatsApp czy Telegram.
Wprowadzenie tego wyjątku rozwścieczyło zwolenników pełnej inwigilacji, ale uspokoiło ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Gdyby poprawka przepadła, dostawcy bezpiecznych komunikatorów zostaliby zmuszeni do instalowania cyfrowych wytrychów w kodzie aplikacji. To z kolei wystawiłoby dane wszystkich użytkowników na celownik hakerów i obcych służb.
Jak działa Chat Control 1.0 i kogo weźmie pod lupę?
Przywrócone prawo to w rzeczywistości powrót do tzw. derogacji (odstępstwa) od unijnej dyrektywy o prywatności, która obowiązywała od 2021 roku do kwietnia tego roku. Ponieważ kraje członkowskie od miesięcy nie potrafią porozumieć się w kwestii ostatecznego kształtu przepisów (projektu Chat Control 2.0), Bruksela postanowiła utrzymać status quo. Na mocy tych zasad giganci tacy jak Google czy Meta mogą „dobrowolnie” monitorować sieć.
Zautomatyzowanej analizie pod kątem wykrywania materiałów związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci będą podlegać:
- Tradycyjne wiadomości e-mail w usługach Gmail oraz iCloud.
- Prywatne wiadomości (DM) na platformach Instagram, Snapchat, TikTok i Discord.
- Komunikatory w usługach gamingowych, np. w sieci Xbox.
Co dalej? Kraje członkowskie mają trzy miesiące
Oficjalnym powodem forsowania tych przepisów przez Komisję Europejską jest ochrona najmłodszych przed drapieżnikami seksualnymi. Jednak przeciwnicy regulacji i obrońcy praw obywatelskich wprost nazywają to narzędziem masowej inwigilacji, które traktuje każdego internautę jak potencjalnego podejrzanego.
Wczorajsza decyzja Parlamentu Europejskiego nie kończy jednak całego procesu legislacyjnego. Państwa członkowskie Unii Europejskiej mają teraz dokładnie trzy miesiące na decyzję, czy poprą wypracowane przez europosłów poprawki chroniące szyfrowanie. Jeśli kraje Rady UE nie zgłoszą sprzeciwu, tymczasowe zasady masowego skanowania niezaszyfrowanych rozmów będą obowiązywać co najmniej do 2028 roku.
#ChatControl #Gmail #inwigilacja #ParlamentEuropejski #prywatnośćWSieci #Signal #szyfrowanieEndToEnd #UniaEuropejska #whatsappMyślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość
-
Chat Control wraca, ale szyfrowanie obronione. Parlament Europejski zdecydował o inwigilacji
Prywatność milionów Europejczyków w sieci utrzyma się na krawędzi przez kolejne dwa lata.
Parlament Europejski poparł wniosek o przywrócenie tymczasowych przepisów znanych jako Chat Control 1.0. Regulacje te pozwalają technologicznym gigantom na automatyczne, masowe skanowanie prywatnych wiadomości i skrzynek pocztowych. Unijni urzędnicy wykorzystali specjalną procedurę pilną, by przepchnąć projekt, zanim poprzednie rozwiązania na dobre wygasły.
Dla zwykłego użytkownika sieci to jasny komunikat – to, co wysyłasz w tradycyjnych, niezaszyfrowanych wiadomościach, trafia pod stały nadzór algorytmów. Pojawiło się jednak światełko w tunelu: obrońcom prywatności rzutem na taśmę udało się wywalczyć kluczowy bezpiecznik.
Wyjątek dla bezpiecznych komunikatorów. Signal i WhatsApp bez skanowania
Najważniejsza bitwa technologiczna tego głosowania dotyczyła kryptografii. Europosłowie wywalczyli poprawkę, która całkowicie zwalnia z obowiązku skanowania komunikację szyfrowaną end-to-end (E2EE). Oznacza to, że unijne algorytmy nie będą miały prawa (ani technicznej możliwości) ingerować w wiadomości przesyłane przez takie aplikacje jak Signal, WhatsApp czy Telegram.
Wprowadzenie tego wyjątku rozwścieczyło zwolenników pełnej inwigilacji, ale uspokoiło ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Gdyby poprawka przepadła, dostawcy bezpiecznych komunikatorów zostaliby zmuszeni do instalowania cyfrowych wytrychów w kodzie aplikacji. To z kolei wystawiłoby dane wszystkich użytkowników na celownik hakerów i obcych służb.
Jak działa Chat Control 1.0 i kogo weźmie pod lupę?
Przywrócone prawo to w rzeczywistości powrót do tzw. derogacji (odstępstwa) od unijnej dyrektywy o prywatności, która obowiązywała od 2021 roku do kwietnia tego roku. Ponieważ kraje członkowskie od miesięcy nie potrafią porozumieć się w kwestii ostatecznego kształtu przepisów (projektu Chat Control 2.0), Bruksela postanowiła utrzymać status quo. Na mocy tych zasad giganci tacy jak Google czy Meta mogą „dobrowolnie” monitorować sieć.
Zautomatyzowanej analizie pod kątem wykrywania materiałów związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci będą podlegać:
- Tradycyjne wiadomości e-mail w usługach Gmail oraz iCloud.
- Prywatne wiadomości (DM) na platformach Instagram, Snapchat, TikTok i Discord.
- Komunikatory w usługach gamingowych, np. w sieci Xbox.
Co dalej? Kraje członkowskie mają trzy miesiące
Oficjalnym powodem forsowania tych przepisów przez Komisję Europejską jest ochrona najmłodszych przed drapieżnikami seksualnymi. Jednak przeciwnicy regulacji i obrońcy praw obywatelskich wprost nazywają to narzędziem masowej inwigilacji, które traktuje każdego internautę jak potencjalnego podejrzanego.
Wczorajsza decyzja Parlamentu Europejskiego nie kończy jednak całego procesu legislacyjnego. Państwa członkowskie Unii Europejskiej mają teraz dokładnie trzy miesiące na decyzję, czy poprą wypracowane przez europosłów poprawki chroniące szyfrowanie. Jeśli kraje Rady UE nie zgłoszą sprzeciwu, tymczasowe zasady masowego skanowania niezaszyfrowanych rozmów będą obowiązywać co najmniej do 2028 roku.
#ChatControl #Gmail #inwigilacja #ParlamentEuropejski #prywatnośćWSieci #Signal #szyfrowanieEndToEnd #UniaEuropejska #whatsappMyślałeś, że Chat Control umarło? Wróciło. Teraz UE chce Twojego dowodu, żebyś mógł wysłać wiadomość
-
Jak Windows śledzi użytkowników przez Global Device ID (GDID)? Czyli o operacji FBI i wpadce nastoletniego przestępcy
19-letni Petera Stokes to członek głośnej grupy Scattered Spider znanej też jako Octo Tempest, UNC3944 i 0ktapus, która zasłynęła z wyrafinowanych ataków socjotechnicznych, SIM swappingu i ataków ransomware. Wpadł, bo do przeprowadzania ataków korzystał z Windowsa. I choć jak na “hakera” przystało korzstał z VPN-a aby ukryć swój IP, to za bardzo mu to nie pomogło…
VPN nie pomógł. Zgubił go Windows i GDID
Z 39-stronicowego dokumentu sądowego wynika, że FBI o pomoc w namierzeniu tożsamości włamywacza poprosiło Microsoft, dzięki czemu udało się powiązać adres IP z tzw. Global Device ID (GDID). Co to jest GDID? To unikatowy identyfikator urządzenia, który system Windows na stałe przypisuje do konkretnej instalacji sprzętowej lub maszyny wirtualnej.
Nawet jeśli zmieniasz IP przez VPN, twój system operacyjny nieustannie komunikuje się z serwerami Microsoftu, wysyłając w tle telemetrię opisaną tym samym identyfikatorem GDID.
W logach przekazanych FBI znalazły się dowody na to, że ten sam GDID, który logował się do usług VPN, odwiedzał też strony ofiar gangu ScatteredSpider oraz platformy gamingowe. Microsoft miał rekordy wskazujące, że urządzenie z danym GDID 12 maja 2025 o 19:21 UTC weszło m.in. na stronę zakładania konta ngrok, dokładnie wtedy, kiedy utworzono konto ngrok użyte w ataku. Potem GDID porównano z aktywnością kont przypisywanych Stokesowi: Facebooka, Snapchata, Apple i Ubisoft/Growtopia oraz z podróżami do Estonii, Nowego Jorku i Tajlandii.
Powyższa ilustracja została syntetycznie wygenerowana z wykorzystaniem sieci neuronowej podczas procesu inferencji modelu [...]#0Ktapus #GDID #Inwigilacja #IP #Metadane #Microsoft #OctoTempest #PeterStokes #Ransomware #ScatteredSpider #Socjotechnika #UNC3944 #VPN #Windows
https://niebezpiecznik.pl/post/windows-inwigilacja-prywatnosc-uzytkownikow-global-device-id-gdid/
-
Jak Windows śledzi użytkowników przez Global Device ID (GDID)? Czyli o operacji FBI i wpadce nastoletniego przestępcy
19-letni Petera Stokes to członek głośnej grupy Scattered Spider znanej też jako Octo Tempest, UNC3944 i 0ktapus, która zasłynęła z wyrafinowanych ataków socjotechnicznych, SIM swappingu i ataków ransomware. Wpadł, bo do przeprowadzania ataków korzystał z Windowsa. I choć jak na “hakera” przystało korzstał z VPN-a aby ukryć swój IP, to za bardzo mu to nie pomogło…
VPN nie pomógł. Zgubił go Windows i GDID
Z 39-stronicowego dokumentu sądowego wynika, że FBI o pomoc w namierzeniu tożsamości włamywacza poprosiło Microsoft, dzięki czemu udało się powiązać adres IP z tzw. Global Device ID (GDID). Co to jest GDID? To unikatowy identyfikator urządzenia, który system Windows na stałe przypisuje do konkretnej instalacji sprzętowej lub maszyny wirtualnej.
Nawet jeśli zmieniasz IP przez VPN, twój system operacyjny nieustannie komunikuje się z serwerami Microsoftu, wysyłając w tle telemetrię opisaną tym samym identyfikatorem GDID.
W logach przekazanych FBI znalazły się dowody na to, że ten sam GDID, który logował się do usług VPN, odwiedzał też strony ofiar gangu ScatteredSpider oraz platformy gamingowe. Microsoft miał rekordy wskazujące, że urządzenie z danym GDID 12 maja 2025 o 19:21 UTC weszło m.in. na stronę zakładania konta ngrok, dokładnie wtedy, kiedy utworzono konto ngrok użyte w ataku. Potem GDID porównano z aktywnością kont przypisywanych Stokesowi: Facebooka, Snapchata, Apple i Ubisoft/Growtopia oraz z podróżami do Estonii, Nowego Jorku i Tajlandii.
Powyższa ilustracja została syntetycznie wygenerowana z wykorzystaniem sieci neuronowej podczas procesu inferencji modelu [...]#0Ktapus #GDID #Inwigilacja #IP #Metadane #Microsoft #OctoTempest #PeterStokes #Ransomware #ScatteredSpider #Socjotechnika #UNC3944 #VPN #Windows
https://niebezpiecznik.pl/post/windows-inwigilacja-prywatnosc-uzytkownikow-global-device-id-gdid/
-
Jak Windows śledzi użytkowników przez Global Device ID (GDID)? Czyli o operacji FBI i wpadce nastoletniego przestępcy
19-letni Petera Stokes to członek głośnej grupy Scattered Spider znanej też jako Octo Tempest, UNC3944 i 0ktapus, która zasłynęła z wyrafinowanych ataków socjotechnicznych, SIM swappingu i ataków ransomware. Wpadł, bo do przeprowadzania ataków korzystał z Windowsa. I choć jak na “hakera” przystało korzstał z VPN-a aby ukryć swój IP, to za bardzo mu to nie pomogło…
VPN nie pomógł. Zgubił go Windows i GDID
Z 39-stronicowego dokumentu sądowego wynika, że FBI o pomoc w namierzeniu tożsamości włamywacza poprosiło Microsoft, dzięki czemu udało się powiązać adres IP z tzw. Global Device ID (GDID). Co to jest GDID? To unikatowy identyfikator urządzenia, który system Windows na stałe przypisuje do konkretnej instalacji sprzętowej lub maszyny wirtualnej.
Nawet jeśli zmieniasz IP przez VPN, twój system operacyjny nieustannie komunikuje się z serwerami Microsoftu, wysyłając w tle telemetrię opisaną tym samym identyfikatorem GDID.
W logach przekazanych FBI znalazły się dowody na to, że ten sam GDID, który logował się do usług VPN, odwiedzał też strony ofiar gangu ScatteredSpider oraz platformy gamingowe. Microsoft miał rekordy wskazujące, że urządzenie z danym GDID 12 maja 2025 o 19:21 UTC weszło m.in. na stronę zakładania konta ngrok, dokładnie wtedy, kiedy utworzono konto ngrok użyte w ataku. Potem GDID porównano z aktywnością kont przypisywanych Stokesowi: Facebooka, Snapchata, Apple i Ubisoft/Growtopia oraz z podróżami do Estonii, Nowego Jorku i Tajlandii.
Powyższa ilustracja została syntetycznie wygenerowana z wykorzystaniem sieci neuronowej podczas procesu inferencji modelu [...]#0Ktapus #GDID #Inwigilacja #IP #Metadane #Microsoft #OctoTempest #PeterStokes #Ransomware #ScatteredSpider #Socjotechnika #UNC3944 #VPN #Windows
https://niebezpiecznik.pl/post/windows-inwigilacja-prywatnosc-uzytkownikow-global-device-id-gdid/
-
Jak Windows śledzi użytkowników przez Global Device ID (GDID)? Czyli o operacji FBI i wpadce nastoletniego przestępcy
19-letni Petera Stokes to członek głośnej grupy Scattered Spider znanej też jako Octo Tempest, UNC3944 i 0ktapus, która zasłynęła z wyrafinowanych ataków socjotechnicznych, SIM swappingu i ataków ransomware. Wpadł, bo do przeprowadzania ataków korzystał z Windowsa. I choć jak na “hakera” przystało korzstał z VPN-a aby ukryć swój IP, to za bardzo mu to nie pomogło…
VPN nie pomógł. Zgubił go Windows i GDID
Z 39-stronicowego dokumentu sądowego wynika, że FBI o pomoc w namierzeniu tożsamości włamywacza poprosiło Microsoft, dzięki czemu udało się powiązać adres IP z tzw. Global Device ID (GDID). Co to jest GDID? To unikatowy identyfikator urządzenia, który system Windows na stałe przypisuje do konkretnej instalacji sprzętowej lub maszyny wirtualnej.
Nawet jeśli zmieniasz IP przez VPN, twój system operacyjny nieustannie komunikuje się z serwerami Microsoftu, wysyłając w tle telemetrię opisaną tym samym identyfikatorem GDID.
W logach przekazanych FBI znalazły się dowody na to, że ten sam GDID, który logował się do usług VPN, odwiedzał też strony ofiar gangu ScatteredSpider oraz platformy gamingowe. Microsoft miał rekordy wskazujące, że urządzenie z danym GDID 12 maja 2025 o 19:21 UTC weszło m.in. na stronę zakładania konta ngrok, dokładnie wtedy, kiedy utworzono konto ngrok użyte w ataku. Potem GDID porównano z aktywnością kont przypisywanych Stokesowi: Facebooka, Snapchata, Apple i Ubisoft/Growtopia oraz z podróżami do Estonii, Nowego Jorku i Tajlandii.
Powyższa ilustracja została syntetycznie wygenerowana z wykorzystaniem sieci neuronowej podczas procesu inferencji modelu [...]#0Ktapus #GDID #Inwigilacja #IP #Metadane #Microsoft #OctoTempest #PeterStokes #Ransomware #ScatteredSpider #Socjotechnika #UNC3944 #VPN #Windows
https://niebezpiecznik.pl/post/windows-inwigilacja-prywatnosc-uzytkownikow-global-device-id-gdid/
-
Wielki Brat z mopem. Ten startup posprząta ci mieszkanie za darmo, ale nagra każdy twój kąt
Wyobraź sobie: do twojego mieszkania puka ekipa sprzątająca wyposażona w mopy, ścierki oraz… naszpikowane elektroniką kamery na głowach. To nie jest scenariusz nowego dystopijnego serialu, to nowojorska rzeczywistość.
Firmy pracujące nad sztuczną inteligencją oferują darmowe sprzątanie, byle tylko zdobyć najcenniejsze paliwo współczesnego świata: dane przestrzenne twojego domu.
W Stanach Zjednoczonych rośnie popularność niezwykłej usługi. Projekt o nazwie Shift, za którym stoi firma Micro AGI, wysyła do mieszkań na nowojorskim Upper East Side darmowe ekipy sprzątające, a nawet prywatnych kucharzy. Haczyk jest jeden: ci ludzie noszą na czapkach kamery podłączone bezpośrednio do smartfonów, które rejestrują z perspektywy pierwszej osoby absolutnie każdy zakamarek apartamentu oraz każdy ruch ich dłoni.
Ręczne szkolenie cyber-gosposi
Po co to wszystko? Cel jest prosty: zebranie terabajtów surowych danych wizualnych, które posłużą do wytrenowania kolejnej generacji humanoidalnych robotów domowych. Bercan Kilic, założyciel Shift, nie ukrywa wielkich ambicji. Tłumaczy to wprost: sztuczna inteligencja pokroju ChatGPT świetnie opanowała już tekst, ale fizyczny świat jest dla maszyn znacznie trudniejszy do zrozumienia. Każda kuchnia ma inne oświetlenie, każdy talerz inne gabaryty, a warunki zmieniają się z godziny na godzinę.
Żeby roboty przyszłości potrafiły z niezwykłą zręcznością zmywać naczynia czy ścierać kurze, modele AI muszą najpierw „zobaczyć”, jak robią to ludzkie ręce. Startupy takie jak Shift zbierają te bezcenne nagrania, anonimizują je, a następnie sprzedają gigantom z branży robotyki.
Szybszy od nauczyciela. System SAIL sprawi, że roboty w końcu przestaną się ślamazarzyć
Czyste okna za inwazję w prywatność
Eksperci od cyberbezpieczeństwa biją jednak na alarm. Oddawanie dostępu do najbardziej intymnej przestrzeni w zamian za umytą podłogę to zjawisko, które organizacja Electronic Frontier Foundation (EFF) nazywa wprost „przekupywaniem danymi”.
Calli Schroeder, dyrektorka z organizacji Epic, określa ten pomysł jeszcze dosadniej: to diabolicznie kreatywny sposób na sprzedaż inwazji w prywatność. Zwraca uwagę na potężną dysproporcję: wartość darmowego sprzątania to absolutne grosze w porównaniu z gigantycznymi zyskami, jakie korporacje wygenerują na tak unikalnych zbiorach danych. Co więcej, kamery przemierzające nasze sypialnie i łazienki mogą uchwycić niezwykle wrażliwe informacje, z czego zachwyceni darmową usługą lokatorzy często w ogóle nie zdają sobie sprawy.
Entuzjazm pokolenia Z
Bercan Kilic odpiera te zarzuty, twierdząc, że jego model biznesowy jest wyjątkowo uczciwy: w internecie i tak codziennie oddajemy swoje dane wielkim platformom, nie dostając w zamian niczego namacalnego. Tutaj przynajmniej zyskujemy posprzątane mieszkanie.
Najciekawszy w tym wszystkim wydaje się jednak profil samych sprzątaczy. To często dwudziestokilkuletni absolwenci wyższych uczelni, którzy szukają swojego miejsca w świecie startupów. Z entuzjazmem szorują nowojorskie toalety i zmywają blaty, wierząc, że uczestniczą w technologicznej rewolucji. Jak sami przyznają, zebrane przez nich nagrania sprawią, że pewnego dnia żaden człowiek nie będzie już musiał wykonywać tak żmudnej, manualnej pracy. Pytanie tylko, czy na drodze do tego technologicznego raju nie oddamy korporacjom resztek naszej domowej intymności.
#AIWDomu #inwigilacja #MicroAGI #ochronaDanych #prywatnośćWSieci #robotyHumanoidalne #startupyTechnologiczne #sztucznaInteligencja #technologiePrzyszłości -
Wielki Brat z mopem. Ten startup posprząta ci mieszkanie za darmo, ale nagra każdy twój kąt
Wyobraź sobie: do twojego mieszkania puka ekipa sprzątająca wyposażona w mopy, ścierki oraz… naszpikowane elektroniką kamery na głowach. To nie jest scenariusz nowego dystopijnego serialu, to nowojorska rzeczywistość.
Firmy pracujące nad sztuczną inteligencją oferują darmowe sprzątanie, byle tylko zdobyć najcenniejsze paliwo współczesnego świata: dane przestrzenne twojego domu.
W Stanach Zjednoczonych rośnie popularność niezwykłej usługi. Projekt o nazwie Shift, za którym stoi firma Micro AGI, wysyła do mieszkań na nowojorskim Upper East Side darmowe ekipy sprzątające, a nawet prywatnych kucharzy. Haczyk jest jeden: ci ludzie noszą na czapkach kamery podłączone bezpośrednio do smartfonów, które rejestrują z perspektywy pierwszej osoby absolutnie każdy zakamarek apartamentu oraz każdy ruch ich dłoni.
Ręczne szkolenie cyber-gosposi
Po co to wszystko? Cel jest prosty: zebranie terabajtów surowych danych wizualnych, które posłużą do wytrenowania kolejnej generacji humanoidalnych robotów domowych. Bercan Kilic, założyciel Shift, nie ukrywa wielkich ambicji. Tłumaczy to wprost: sztuczna inteligencja pokroju ChatGPT świetnie opanowała już tekst, ale fizyczny świat jest dla maszyn znacznie trudniejszy do zrozumienia. Każda kuchnia ma inne oświetlenie, każdy talerz inne gabaryty, a warunki zmieniają się z godziny na godzinę.
Żeby roboty przyszłości potrafiły z niezwykłą zręcznością zmywać naczynia czy ścierać kurze, modele AI muszą najpierw „zobaczyć”, jak robią to ludzkie ręce. Startupy takie jak Shift zbierają te bezcenne nagrania, anonimizują je, a następnie sprzedają gigantom z branży robotyki.
Szybszy od nauczyciela. System SAIL sprawi, że roboty w końcu przestaną się ślamazarzyć
Czyste okna za inwazję w prywatność
Eksperci od cyberbezpieczeństwa biją jednak na alarm. Oddawanie dostępu do najbardziej intymnej przestrzeni w zamian za umytą podłogę to zjawisko, które organizacja Electronic Frontier Foundation (EFF) nazywa wprost „przekupywaniem danymi”.
Calli Schroeder, dyrektorka z organizacji Epic, określa ten pomysł jeszcze dosadniej: to diabolicznie kreatywny sposób na sprzedaż inwazji w prywatność. Zwraca uwagę na potężną dysproporcję: wartość darmowego sprzątania to absolutne grosze w porównaniu z gigantycznymi zyskami, jakie korporacje wygenerują na tak unikalnych zbiorach danych. Co więcej, kamery przemierzające nasze sypialnie i łazienki mogą uchwycić niezwykle wrażliwe informacje, z czego zachwyceni darmową usługą lokatorzy często w ogóle nie zdają sobie sprawy.
Entuzjazm pokolenia Z
Bercan Kilic odpiera te zarzuty, twierdząc, że jego model biznesowy jest wyjątkowo uczciwy: w internecie i tak codziennie oddajemy swoje dane wielkim platformom, nie dostając w zamian niczego namacalnego. Tutaj przynajmniej zyskujemy posprzątane mieszkanie.
Najciekawszy w tym wszystkim wydaje się jednak profil samych sprzątaczy. To często dwudziestokilkuletni absolwenci wyższych uczelni, którzy szukają swojego miejsca w świecie startupów. Z entuzjazmem szorują nowojorskie toalety i zmywają blaty, wierząc, że uczestniczą w technologicznej rewolucji. Jak sami przyznają, zebrane przez nich nagrania sprawią, że pewnego dnia żaden człowiek nie będzie już musiał wykonywać tak żmudnej, manualnej pracy. Pytanie tylko, czy na drodze do tego technologicznego raju nie oddamy korporacjom resztek naszej domowej intymności.
#AIWDomu #inwigilacja #MicroAGI #ochronaDanych #prywatnośćWSieci #robotyHumanoidalne #startupyTechnologiczne #sztucznaInteligencja #technologiePrzyszłości -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
Inwazja na prywatność w oprawkach Ray-Ban. Meta ignoruje rosnący gniew społeczny
Analitycy branżowi przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat sprzedaż smart okularów może sięgnąć nawet 100 milionów sztuk, ale coraz wyraźniej rysuje się poważny problem społeczny.
Dla wielu osób inteligentne okulary stały się narzędziem do naruszania prywatności na niespotykaną dotąd skalę.
Szpiegowanie w miejscach publicznych
Największe kontrowersje budzą obecnie okulary produkowane przez firmę Meta we współpracy z marką EssilorLuxottica (Ray-Ban), które odpowiadają za ponad 80 procent rynku. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne okulary przeciwsłoneczne lub korekcyjne, jednak w oprawkach ukryto mikroskopijną kamerę. Dioda sygnalizująca nagrywanie jest na tyle mała, że w świetle dziennym pozostaje praktycznie niezauważalna.
Meta chce, żebyś nosił AI na nosie przez cały dzień. Nowe Ray-Bany oficjalnie [galeria]
Jak donosi Reuters, doprowadziło to do fali nadużyć. Kobiety coraz częściej zgłaszają sytuacje, w których są zaczepiane na ulicach, na plażach czy w sklepach przez mężczyzn w okularach Mety, którzy bez ich wiedzy i zgody rejestrują całe zajście. Filmy te trafiają następnie do sieci, często stając się obiektem drwin i hejtu. Ofiary mają ograniczone pole manewru prawnego, ponieważ nagrywanie w przestrzeni publicznej jest w wielu krajach w pełni legalne.
Osobnym problemem jest wykorzystywanie okularów w przestrzeniach prywatnych. Głośnym echem odbiła się sprawa influencerki Aniessy Navarro, która podczas zabiegu depilacji woskiem zorientowała się, że kosmetyczka ma na nosie inteligentne okulary Mety. Choć pracownica zarzekała się, że urządzenie jest rozładowane, a ona nosi je wyłącznie dla szkieł korekcyjnych, sytuacja wywołała powszechne oburzenie.
Zysk ważniejszy niż etyka
Meta oficjalnie sprzedała już ponad siedem milionów sztuk swoich okularów. Mark Zuckerberg nazwał je „jednymi z najszybciej rosnących produktów elektroniki użytkowej w historii”. Firma umywa jednak ręce od odpowiedzialności za zachowanie swoich klientów.
Rzecznik Mety w oświadczeniu dla BBC stwierdził, że firma posiada zespoły zajmujące się walką z nadużyciami, ale „ostateczny obowiązek, by nie wykorzystywać technologii w złym celu, spoczywa na poszczególnych użytkownikach”. Co więcej, Meta podobno planuje wdrożenie technologii rozpoznawania twarzy w kolejnych generacjach swoich urządzeń, co jeszcze bardziej zintensyfikuje obawy o prywatność.
Widmo Google Glass powraca
Eksperci prawni i badacze AI ostrzegają, że masowe upowszechnienie okularów z kamerami uniemożliwi egzekwowanie zakazów fotografowania w miejscach takich jak szpitale, sądy czy kina. David Harris, były badacz AI w firmie Meta, uważa, że obecna generacja inteligentnych okularów nieuchronnie zderzy się z tymi samymi problemami społecznymi, które ponad dekadę temu pogrzebały projekt Google Glass.
Początki tego buntu już widać. Zaledwie kilka miesięcy temu internet obiegło nagranie z nowojorskiego metra. Mężczyzna skarżył się w nim, że kobieta, którą nagrywał swoimi okularami, wyrwała mu je i zniszczyła. Wbrew jego oczekiwaniom, internauci nie stanęli w jego obronie – zniszczenie sprzętu szpiegującego spotkało się z powszechną aprobatą komentujących.
#AI #GoogleGlass #iMagazine #inteligentneOkulary #inwigilacja #MarkZuckerberg #Meta #prawo #prywatność #rayBan #technologia -
https://www.europesays.com/pl/434744/ Mąż Izabeli Bodnar, byłej kandydatki na prezydent Wrocławia, zatrzymany. Grozi mu do 10 lat więzienia #inwigilacja #IzabelaBodnar #News #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #prokuratura #wroclaw #ZarzutyProkuratorskie
-
https://www.europesays.com/pl/421296/ Pegasus miał pogrążyć PiS. Po 2,5 roku rządów Tuska nadal nie ma rozliczeń #BreakingNews #BreakingNews #cyberbezpieczenstwo #FeaturedNews #FeaturedNews #Headlines #inwigilacja #LatestNews #LatestNews #MichałWoś #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #pegasus #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #TomaszSiemoniak #TopStories #TopStories #Wiadomości #ZbigniewZiobro
-
RE: https://mastodon.social/@Tutanota/116515838086133088
To jest gruba sprawa! 😱 I całkiem inna niż myślałem. Bo gdy słyszałem "weryfikacja wieku", brzmiało mi to niewinnie i nieinteresująco - przecież jestem pełnoletni i w dodatku popieram ograniczanie dzieciom i młodzieży bezsensowne siedzenie na mediach (a)społecznościowych. Sęk w tym, że nie w tym jest sęk tej sprawy! 💡 Bo zasadniczy problem jest taki, że "weryfikacja wieku" oznacza, że najbardziej prawdopodobne będzie upowszechnienie inwigilacji w internecie wobec wszystkich! Nie tylko wobec dzieci.
#prywatność
#AgeVerification #WeryfikacjaWieku = powszechna #inwigilacjaPoniższy artykuł tłumaczy, jak ta sprawa wygląda w wielu krajach. Polecam! 👇
-
RE: https://mastodon.social/@Tutanota/116515838086133088
To jest gruba sprawa! 😱 I całkiem inna niż myślałem. Bo gdy słyszałem "weryfikacja wieku", brzmiało mi to niewinnie i nieinteresująco - przecież jestem pełnoletni i w dodatku popieram ograniczanie dzieciom i młodzieży bezsensowne siedzenie na mediach (a)społecznościowych. Sęk w tym, że nie w tym jest sęk tej sprawy! 💡 Bo zasadniczy problem jest taki, że "weryfikacja wieku" oznacza, że najbardziej prawdopodobne będzie upowszechnienie inwigilacji w internecie wobec wszystkich! Nie tylko wobec dzieci.
#prywatność
#AgeVerification #WeryfikacjaWieku = powszechna #inwigilacjaPoniższy artykuł tłumaczy, jak ta sprawa wygląda w wielu krajach. Polecam! 👇
-
RE: https://mastodon.social/@Tutanota/116515838086133088
To jest gruba sprawa! 😱 I całkiem inna niż myślałem. Bo gdy słyszałem "weryfikacja wieku", brzmiało mi to niewinnie i nieinteresująco - przecież jestem pełnoletni i w dodatku popieram ograniczanie dzieciom i młodzieży bezsensowne siedzenie na mediach (a)społecznościowych. Sęk w tym, że nie w tym jest sęk tej sprawy! 💡 Bo zasadniczy problem jest taki, że "weryfikacja wieku" oznacza, że najbardziej prawdopodobne będzie upowszechnienie inwigilacji w internecie wobec wszystkich! Nie tylko wobec dzieci.
#prywatność
#AgeVerification #WeryfikacjaWieku = powszechna #inwigilacjaPoniższy artykuł tłumaczy, jak ta sprawa wygląda w wielu krajach. Polecam! 👇
-
Napisałam kilka słów o kontroli czatu
https://didleth.pl/jak-masowa-inwigilacja-nie-chroni-dzieci/
i spadam cieszyć się majówką ;)
-
Napisałam kilka słów o kontroli czatu
https://didleth.pl/jak-masowa-inwigilacja-nie-chroni-dzieci/
i spadam cieszyć się majówką ;)
-
Napisałam kilka słów o kontroli czatu
https://didleth.pl/jak-masowa-inwigilacja-nie-chroni-dzieci/
i spadam cieszyć się majówką ;)
-
Napisałam kilka słów o kontroli czatu
https://didleth.pl/jak-masowa-inwigilacja-nie-chroni-dzieci/
i spadam cieszyć się majówką ;)
-
Dla przestrogi - jak podsłuchuje nas telewizor i jakie dane o nas zbiera jego producent, oraz jak wyłączyć funkcje śledzące w telewizorze.
https://www.youtube.com/watch?v=GoWP0wy-UWA
#technologia #prywatnosc #inwigilacja #bezpieczenstwo #ciekawostki
-
Dla przestrogi - jak podsłuchuje nas telewizor i jakie dane o nas zbiera jego producent, oraz jak wyłączyć funkcje śledzące w telewizorze.
https://www.youtube.com/watch?v=GoWP0wy-UWA
#technologia #prywatnosc #inwigilacja #bezpieczenstwo #ciekawostki
-
Ja pierdolę co tu się odbyło...
Jedziemy z lubą samochodem, jest odpalona nawigacja w GóglMapach.
Gadamy o pierdołach, marzeniach o kupowaniu domu i dziewczyna rzuca, że chciałaby większy ogród.
Nagle, out of the blue, aktywuje się głosowy asystent AI i coś tam prosi o sprecyzowanie.
My WTF, rzucamy sobie zaskoczone spojrzenia i komentujemy głośno skąd to się wzięło. Asystent odpowiada, że musiał zostać aktywowany przez rozpoznanie słowa kluczowego. Uznał, że chcemy, żeby nas poprowadził do ogrodu.
Kazałyśmy mu spierdalać i posłusznie się zamknął, ale najpewniej słuchał dalej, skoro na początku słuchał niewzywany.
Jesteśmy cokolwiek wstrząśnięte. Jakby nie dziwota, że AI-asystent jest, ale żeby sam się włączał i nasłuchiwał bez jego włączenia to... Niefajnie.
Ku przestrodze.
Also, polećcie pliiis jakąś alternatywną nawigację, bo mamy traumę i teraz zdecydowanie chcemy uciec od googlowej.
-
Ja pierdolę co tu się odbyło...
Jedziemy z lubą samochodem, jest odpalona nawigacja w GóglMapach.
Gadamy o pierdołach, marzeniach o kupowaniu domu i dziewczyna rzuca, że chciałaby większy ogród.
Nagle, out of the blue, aktywuje się głosowy asystent AI i coś tam prosi o sprecyzowanie.
My WTF, rzucamy sobie zaskoczone spojrzenia i komentujemy głośno skąd to się wzięło. Asystent odpowiada, że musiał zostać aktywowany przez rozpoznanie słowa kluczowego. Uznał, że chcemy, żeby nas poprowadził do ogrodu.
Kazałyśmy mu spierdalać i posłusznie się zamknął, ale najpewniej słuchał dalej, skoro na początku słuchał niewzywany.
Jesteśmy cokolwiek wstrząśnięte. Jakby nie dziwota, że AI-asystent jest, ale żeby sam się włączał i nasłuchiwał bez jego włączenia to... Niefajnie.
Ku przestrodze.
Also, polećcie pliiis jakąś alternatywną nawigację, bo mamy traumę i teraz zdecydowanie chcemy uciec od googlowej.
-
Ja pierdolę co tu się odbyło...
Jedziemy z lubą samochodem, jest odpalona nawigacja w GóglMapach.
Gadamy o pierdołach, marzeniach o kupowaniu domu i dziewczyna rzuca, że chciałaby większy ogród.
Nagle, out of the blue, aktywuje się głosowy asystent AI i coś tam prosi o sprecyzowanie.
My WTF, rzucamy sobie zaskoczone spojrzenia i komentujemy głośno skąd to się wzięło. Asystent odpowiada, że musiał zostać aktywowany przez rozpoznanie słowa kluczowego. Uznał, że chcemy, żeby nas poprowadził do ogrodu.
Kazałyśmy mu spierdalać i posłusznie się zamknął, ale najpewniej słuchał dalej, skoro na początku słuchał niewzywany.
Jesteśmy cokolwiek wstrząśnięte. Jakby nie dziwota, że AI-asystent jest, ale żeby sam się włączał i nasłuchiwał bez jego włączenia to... Niefajnie.
Ku przestrodze.
Also, polećcie pliiis jakąś alternatywną nawigację, bo mamy traumę i teraz zdecydowanie chcemy uciec od googlowej.
-
Ja pierdolę co tu się odbyło...
Jedziemy z lubą samochodem, jest odpalona nawigacja w GóglMapach.
Gadamy o pierdołach, marzeniach o kupowaniu domu i dziewczyna rzuca, że chciałaby większy ogród.
Nagle, out of the blue, aktywuje się głosowy asystent AI i coś tam prosi o sprecyzowanie.
My WTF, rzucamy sobie zaskoczone spojrzenia i komentujemy głośno skąd to się wzięło. Asystent odpowiada, że musiał zostać aktywowany przez rozpoznanie słowa kluczowego. Uznał, że chcemy, żeby nas poprowadził do ogrodu.
Kazałyśmy mu spierdalać i posłusznie się zamknął, ale najpewniej słuchał dalej, skoro na początku słuchał niewzywany.
Jesteśmy cokolwiek wstrząśnięte. Jakby nie dziwota, że AI-asystent jest, ale żeby sam się włączał i nasłuchiwał bez jego włączenia to... Niefajnie.
Ku przestrodze.
Also, polećcie pliiis jakąś alternatywną nawigację, bo mamy traumę i teraz zdecydowanie chcemy uciec od googlowej.
-
📰 "Kontrola czatów: Parlament Europejski po raz drugi mówi „nie”
Parlament Europejski musiał ponownie głosować nad wnioskiem Komisji o przedłużenie „dobrowolnej kontroli czatów” – i go odrzucił.
W czwartek rano Parlament Europejski ponownie odrzucił wniosek Komisji Europejskiej i wielu państw członkowskich o przedłużenie tzw. „dobrowolnej kontroli czatów”. Jednocześnie posłowie opowiedzieli się za ograniczonym przedłużeniem pod ścisłymi warunkami.
W ten sposób Parlament pozostaje przy swoim stanowisku. Posłowie odrzucili już dwa tygodnie temu wniosek Komisji i opowiedzieli się za wprowadzeniem poważnych ograniczeń. Pod presją Komisji i państw członkowskich frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) wymusiła ponowne głosowanie."
Całość [DE]:
https://www.heise.de/news/Chatkontrolle-EU-Parlament-lehnt-Verlaengerung-erneut-ab-11225795.html#KontrolaCzatu #ChatControl #prywatność #inwigilacja #społeczeństwo
-
📰 "Kontrola czatów: Parlament Europejski po raz drugi mówi „nie”
Parlament Europejski musiał ponownie głosować nad wnioskiem Komisji o przedłużenie „dobrowolnej kontroli czatów” – i go odrzucił.
W czwartek rano Parlament Europejski ponownie odrzucił wniosek Komisji Europejskiej i wielu państw członkowskich o przedłużenie tzw. „dobrowolnej kontroli czatów”. Jednocześnie posłowie opowiedzieli się za ograniczonym przedłużeniem pod ścisłymi warunkami.
W ten sposób Parlament pozostaje przy swoim stanowisku. Posłowie odrzucili już dwa tygodnie temu wniosek Komisji i opowiedzieli się za wprowadzeniem poważnych ograniczeń. Pod presją Komisji i państw członkowskich frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) wymusiła ponowne głosowanie."
Całość [DE]:
https://www.heise.de/news/Chatkontrolle-EU-Parlament-lehnt-Verlaengerung-erneut-ab-11225795.html#KontrolaCzatu #ChatControl #prywatność #inwigilacja #społeczeństwo
-
📰 "Kontrola czatów: Parlament Europejski po raz drugi mówi „nie”
Parlament Europejski musiał ponownie głosować nad wnioskiem Komisji o przedłużenie „dobrowolnej kontroli czatów” – i go odrzucił.
W czwartek rano Parlament Europejski ponownie odrzucił wniosek Komisji Europejskiej i wielu państw członkowskich o przedłużenie tzw. „dobrowolnej kontroli czatów”. Jednocześnie posłowie opowiedzieli się za ograniczonym przedłużeniem pod ścisłymi warunkami.
W ten sposób Parlament pozostaje przy swoim stanowisku. Posłowie odrzucili już dwa tygodnie temu wniosek Komisji i opowiedzieli się za wprowadzeniem poważnych ograniczeń. Pod presją Komisji i państw członkowskich frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) wymusiła ponowne głosowanie."
Całość [DE]:
https://www.heise.de/news/Chatkontrolle-EU-Parlament-lehnt-Verlaengerung-erneut-ab-11225795.html#KontrolaCzatu #ChatControl #prywatność #inwigilacja #społeczeństwo
-
📰 "Kontrola czatów: Parlament Europejski po raz drugi mówi „nie”
Parlament Europejski musiał ponownie głosować nad wnioskiem Komisji o przedłużenie „dobrowolnej kontroli czatów” – i go odrzucił.
W czwartek rano Parlament Europejski ponownie odrzucił wniosek Komisji Europejskiej i wielu państw członkowskich o przedłużenie tzw. „dobrowolnej kontroli czatów”. Jednocześnie posłowie opowiedzieli się za ograniczonym przedłużeniem pod ścisłymi warunkami.
W ten sposób Parlament pozostaje przy swoim stanowisku. Posłowie odrzucili już dwa tygodnie temu wniosek Komisji i opowiedzieli się za wprowadzeniem poważnych ograniczeń. Pod presją Komisji i państw członkowskich frakcja Europejskiej Partii Ludowej (EPL) wymusiła ponowne głosowanie."
Całość [DE]:
https://www.heise.de/news/Chatkontrolle-EU-Parlament-lehnt-Verlaengerung-erneut-ab-11225795.html#KontrolaCzatu #ChatControl #prywatność #inwigilacja #społeczeństwo
-
dodajcie do tego kontekst zakazu socialmediów i telefonów - dla dzieci, ale nie dla nauczycieli...
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,32680073,monitoring-na-lekcjach-uodo-nie-wyklucza-nauczyciel-na-wywiadowkach.html -
dodajcie do tego kontekst zakazu socialmediów i telefonów - dla dzieci, ale nie dla nauczycieli...
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,32680073,monitoring-na-lekcjach-uodo-nie-wyklucza-nauczyciel-na-wywiadowkach.html -
dodajcie do tego kontekst zakazu socialmediów i telefonów - dla dzieci, ale nie dla nauczycieli...
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,32680073,monitoring-na-lekcjach-uodo-nie-wyklucza-nauczyciel-na-wywiadowkach.html -
dodajcie do tego kontekst zakazu socialmediów i telefonów - dla dzieci, ale nie dla nauczycieli...
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,32680073,monitoring-na-lekcjach-uodo-nie-wyklucza-nauczyciel-na-wywiadowkach.html -
Patrzcie, ogólnokrajowa sieć kamer umieszczonych na prawie każdym domu jest fajna bo zaginionego pieska można znaleźć. 🤡
reklama firmy Ring: https://www.youtube.com/watch?v=OheUzrXsKrY
#monitoring #monitoringwizyjny #kamera #kamery #ring #inwigilacja #orwell #reklama #inzynieriaspoleczna #propaganda #psy #pies #pieski