Skończyłem czytać Proces Norymberski i dalej jestem skonfundowany. Dawno nie miałem w rękach książki od której tak bardzo nie mogłem się oderwać a która jednocześnie sprawiała mi taki dyskomfort. Mamy tam cały przekrój rozliczania niemieckich narodowych socjalistów: od przejęcia władzy przez Hitlera i świtę, przez część wojny, szukanie i łapanie podejrzanych, proces przed międzynarodowym trybunałem i krótki epilog z podsumowaniem co było później. Część sądową czyta się jak dobry thriller sensacyjny, ale już opisy zbrodni to naprawdę ciężki kaliber. Mamy zarówno liczby jak i wybrane mniejsze historie z poszczególnych sekcji aktu oskarżenia: masowe ludobojstwa, eksterminacja Żydów itd. Mamy też przybliżony (acz skrócony) mental oskarżonych, na podstawie zeznań psychologów.
Generalnie książka ciężka pod wieloma względami. Niewiarygodne że kilku ludzi potrafiło tak rozegrać większą część Europy. Że można było być tak nieludzkim w swym szaleństwie, że można było bez mrugnięcia okiem i w imię urojonych wyższych celów miażdżyć całe narody.
To co jednak najbardziej mnie uderzało to fakt, jak wiele z tych rzeczy mniej lub bardziej się powtarza na świecie. Boost partii pokroju AfD, dobijanie się pojedynczych szaleńców do władzy, przestawianie porządku świata i wiele więcej. Monetami się włos jeży jak sobie człowiek pomyśli ile rzeczy wraca z różnych stron a ludzie nic sobie z tego nie robią…
Naprawdę polecam, tomiszcze spore ale wciąga okropnie. Tylko trzeba się uzbroić w dużą dawkę czegoś na uspokojenie bo nerwy szarga nieziemsko.