home.social

#pis — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #pis, aggregated by home.social.

  1. FAC Panys: Instal·lació i Canvi 24 Hores
    Oferim serveis de serralleria d'alta qualitat, especialitzats en la instal·lació i canvi de panys FAC les 24h. Els nostres serrallers estan disponibles per atendre tant empreses com residents, garantint una seguretat òptima en cada intervenció.

    #FAC #CanviDePanysFAC #PanysFAC #FACPanys #Barcelona #BCN #Catalunya #Manyà #Espanya #Spain #BarcelonaCity #VisitBarcelona #Seguretat #Casa #Llar #Pis #Habitatge #Immob

    locksmithunit.cat/fac-panys/

  2. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    OZE jako kwestia klasowa

    Poza ideologicznym sporem o węgiel

    „OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.

    Ekosystem tylko dla wybranych

    Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.

    Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.

    Błędy unijnego technooptymizmu

    Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.

    Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.

    Pułapka braku alternatyw

    Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.

    Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.

    Podział kosztów zamiast przywilejów

    Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.

    #ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek
  3. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    OZE jako kwestia klasowa

    Poza ideologicznym sporem o węgiel

    „OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.

    Ekosystem tylko dla wybranych

    Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.

    Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.

    Błędy unijnego technooptymizmu

    Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.

    Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.

    Pułapka braku alternatyw

    Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.

    Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.

    Podział kosztów zamiast przywilejów

    Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.

    #ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek
  4. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    OZE jako kwestia klasowa

    Poza ideologicznym sporem o węgiel

    „OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.

    Ekosystem tylko dla wybranych

    Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.

    Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.

    Błędy unijnego technooptymizmu

    Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.

    Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.

    Pułapka braku alternatyw

    Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.

    Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.

    Podział kosztów zamiast przywilejów

    Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.

    #ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek
  5. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    OZE jako kwestia klasowa

    Poza ideologicznym sporem o węgiel

    „OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.

    Ekosystem tylko dla wybranych

    Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.

    Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.

    Błędy unijnego technooptymizmu

    Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.

    Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.

    Pułapka braku alternatyw

    Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.

    Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.

    Podział kosztów zamiast przywilejów

    Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.

    #ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek
  6. zoonpolitikon @zoonpolitikonmigrated.wordpress.com@zoonpolitikonmigrated.wordpress.com ·

    OZE jako kwestia klasowa

    Poza ideologicznym sporem o węgiel

    „OZE-sroze” – jak mawiał niedoszły kandydat na premiera z ramienia PiS, Przemysław Czarnek. Wrogość prawicy do odnawialnych źródeł energii można oczywiście tłumaczyć interesami górnictwa i sentymentem do węgla. Jednak to nie wyjaśnia w pełni, dlaczego OZE trafiło na pierwszy plan politycznego starcia. Przywiązanie narodu do „czarnego złota” systematycznie spada, a mit o naszej energetycznej niezależności nie przetrwał paniki węglowej z 2022 roku. Proponuję więc inną diagnozę: PiS zidentyfikował sprzeciw wobec OZE jako element trwającej cały czas walki klas.

    Ekosystem tylko dla wybranych

    Dlaczego tak jest? Otóż OZE są drogie. Inwestycja w pełny system (energooszczędny dom, pompa ciepła, fotowoltaika, magazyny energii, auto elektryczne) to wydatki idące w setki tysięcy, a czasem i miliony złotych. Całość ma charakter holistyczny – brak któregokolwiek elementu drastycznie obniża ekonomiczną opłacalność reszty. To sprawia, że stopniowe wchodzenie w ten system jest dla wielu osób barierą nie do przejścia.

    Poza ekosystemem OZE pozostaje większość mieszkańców miast – ze względu na brak możliwości ulokowania paneli i baterii czy naładowania auta pod blokiem. Budowa infrastruktury, która pozwoliłaby im obejść te ograniczenia, to praca na dekady.

    Błędy unijnego technooptymizmu

    Entuzjastyczna Komisja Europejska nie jest tu bez winy. Technooptymizm początku XXI wieku, połączony z dążeniem do zatrzymania efektu cieplarnianego, zaowocował nałożeniem nieproporcjonalnie wysokich samoograniczeń (system handlu emisjami, wygaszanie aut spalinowych). Uderza to przede wszystkim w dół drabiny społecznej – w ludzi, dla których cena energii jest kluczowa, a którzy nie posiadają kapitału na „ucieczkę” w zielone technologie.

    Ten stan rzeczy eliminuje także dużą część miejskiej klasy średniej mieszkającej w blokach. W rezultacie od lat ekologia kojarzy się dużej części społeczeństwa wyłącznie z rosnącymi rachunkami i drożejącymi samochodami.

    Pułapka braku alternatyw

    Oczywiście ani PiS, ani Konfederacja nie proponują – poza krytyką – żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydobycie węgla w Polsce jest skrajnie nieopłacalne i wymaga dopłat, które w rynkowych warunkach skazują ten sektor na upadek. Gaz i ropa nie są alternatywą, gdy najtańszy kierunek dostaw (Rosja) oznacza finansowanie własnego zagrożenia. Energetyka jądrowa jest nieuniknioną konkluzją, ale wymaga ogromnych inwestycji i czasu.

    Niestety słabością unijnych urzędników pozostaje kompletne niezrozumienie politycznych aspektów nawet najbardziej racjonalnych decyzji. Pozostaje doraźne łatanie problemu, ale inicjatywy typu „Czyste Powietrze” znów promują głównie termomodernizację u osób już i tak zamożnych. To rodzi słuszne oburzenie „zwykłych” obywateli.

    Podział kosztów zamiast przywilejów

    Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym sprzeciwu wobec „OZE-sroze”. Choć trudno o gotową receptę na szybkie upowszechnienie korzyści płynących z transformacji, rząd powinien zadbać przynajmniej o sprawiedliwe rozłożenie jej kosztów. Obecnie ponoszą je głównie ci, których na to najmniej stać.

    #ekologia #ekonomia #PIS #Polityka #PrzemysławCzarnek
  7. „Temat Turowa był upolityczniony za PiS. Obecny rząd nie poświęca mu żadnej uwagi” [ROZMOWA]

    oko.press/turow-transformacja-

    #OkoPress #PiS

  8. Zdrajca Tusk rozbija sojusz z USA? PiS oskarża rząd o antyamerykanizm i ma ślepe zaufanie do Trumpa

    oko.press/zdrajca-tusk-rozbija

    #OkoPress #PiS #Trump #USA #Tusk

  9. Polish President Nawrocki Launches Push for New Constitution by 2030

    As Poland marked the 235th anniversary of the 1791 Constitution of the Polish–Lithuanian Commonwealth—widely regarded as Europe’s first…
    #Poland #Polska #PL #Europe #Europa #EU #DonaldTusk #constitution #ConstitutionalCouncil #constitutionalreform #KarolNawrocki #KO #Konfederacja #KrzysztofBosak #PiS #RuleofLaw #semi-presidentialsystem
    europesays.com/poland/4851/

  10. Seit 3 Jahren warten #LGBTQ auf die versprochene gesetzliche Wende in #Polen. Bisher ist wenig passiert.

    Am Wochenende protestierten sie nun erstmals seit Abwahl der #PiS vor dem polnischen Regierungsitz und fordern Antworten von Premier #Tusk. Hat er seine Wahlversprechen gebrochen?

    Wann kommt die #EheFürAlle?

    taz.de/Queerfeindlichkeit-in-P