home.social

#infrastrukturakrytyczna — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #infrastrukturakrytyczna, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Raport: Polska wydaje miliardy na systemy IT, ale większość pieniędzy trafia do zagranicznych korporacji

    Polskie państwo przeznacza ogromne kwoty na technologie cyfrowe, jednak w ten sposób uzależnia administrację od zewnętrznych dostawców.

    Z danych Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że tylko w 2024 roku centralna administracja publiczna wydała ponad 7 miliardów złotych na rozwój i utrzymanie systemów teleinformatycznych. Problem polega na tym, że przetargi są konstruowane według przestarzałych zasad, gdzie decyduje wyłącznie najniższa cena. Nowy raport „Cyfrowa racja stanu” ostrzega, że roczny deficyt handlowy Polski w obszarze produktów cyfrowych przekroczył już 60 miliardów złotych.

    Dla nas, jako obywateli i podatników, to sygnał, że publiczne pieniądze zamiast wspierać krajowych inżynierów i wracać do budżetu w podatkach, masowo zasilają zagraniczne koncerny technologiczne. Koszty licencji amerykańskich czy chińskich Big Techów rosną o kilkanaście procent rocznie, co staje się coraz większym obciążeniem dla finansów państwa.

    Test suwerenności i ryzyko eksterytorialnego dostępu do danych

    Autorzy raportu, przygotowanego przez Polską Sieć Ekonomii z inicjatywy Związku Pracodawców Polska Chmura, postulują rozszerzenie zapowiadanego przez rząd Testu Suwerenności na wszystkie strategiczne systemy cyfrowe. Obecnie systemy IT w urzędach, szpitalach czy finansach publicznych są traktowane jak zwykły zakup biurowy. Tymczasem bazy te stanowią infrastrukturę krytyczną, od której zależy codzienne funkcjonowanie państwa.

    Przekazywanie kluczowych usług cyfrowych podmiotom pozaunijnym wiąże się z poważnymi ryzykami prawnymi. Nawet jeśli serwery fizycznie znajdują się na terytorium Polski, to zagraniczni dostawcy podlegają prawu swoich macierzystych państw, takiemu jak amerykańskie akty FISA 702 czy CLOUD Act. Przepisy te pozwalają tamtejszym służbom żądać wydania danych bez wiedzy i zgody polskiej administracji. W takich sytuacjach zabezpieczenia techniczne, na przykład szyfrowanie, okazują się nieskuteczne.

    Dodatkowym problemem jest zjawisko uzależnienia od jednego dostawcy. Globalne korporacje regularnie podnoszą ceny licencji (często o 12–17% rocznie). Koszt ewentualnej zmiany oprogramowania na tym etapie jest dla urzędów tak wysoki, że administracja decyduje się płacić wyższe rachunki, zamiast szukać alternatyw.

    Kraje europejskie rezygnują z Windowsa na rzecz open source

    Podczas gdy polskie przetargi publiczne wciąż faworyzują gotowe pakiety od jednego dominującego producenta, Europa Zachodnia intensywnie wdraża politykę niezależności technologicznej. Komisja Europejska przygotowuje obecnie rozporządzenie CADA (Cloud and AI Development Act), które wprowadzi cztery poziomy bezpieczeństwa dla chmur obliczeniowych. Najwyższe stopnie, dedykowane dla obronności i infrastruktury krytycznej, będą bezwzględnie wymagały odporności na pozaeuropejskie jurysdykcje.

    Wiele państw i instytucji już teraz rezygnuje z systemów własnościowych na rzecz wolnego i otwartego oprogramowania (open source):

    • Francja: rozpoczęto tam proces migracji 2,5 miliona urzędników państwowych z systemu Windows na Linuxa. Z kolei francuski Health Data Hub przeniósł centralną bazę danych zdrowotnych obywateli z chmury Microsoft Azure do krajowego dostawcy Scaleway.
    • Niemcy i Dania: kraj związkowy Szlezwik-Holsztyn przenosi 30 tysięcy stanowisk urzędniczych z Outlooka na rozwiązania otwartoźródłowe. Podobne kroki podjęło duńskie ministerstwo spraw zagranicznych oraz miasta Kopenhaga i Aarhus, przechodząc na pakiet LibreOffice.
    • Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze: po nałożeniu amerykańskich sankcji na głównego prokuratora MTK, Microsoft zablokował mu dostęp do poczty służbowej. Trybunał podjął decyzję o natychmiastowym zerwaniu współpracy z korporacją i przeniósł się na otwarty pakiet openDesk, używany w niemieckiej administracji.

    Ministerstwo Cyfryzacji powołało już specjalny zespół ds. upowszechniania rozwiązań open source w polskim sektorze publicznym. Eksperci zalecają, aby planowany test suwerenności oceniał strategiczne przetargi pod kątem odporności prawnej, otwartości kodów źródłowych oraz możliwości migracji danych. Pozwoli to zabezpieczyć krajowe rejestry i realnie wesprzeć polski sektor technologiczny.

    Europejska Agencja Kosmiczna buduje centrum w Warszawie. Polska wchodzi do kosmicznej pierwszej ligi

    #CloudAct #CyfrowaRacjaStanu #infrastrukturaKrytyczna #ministerstwoCyfryzacji #openSource #PolskaChmura #PolskaSiećEkonomii #zamówieniaPubliczne
  2. Sztuczna inteligencja dzieli świat. Globalne AI to mit, nadchodzi era cyfrowych twierdz

    Zamiast jednej globalnej wioski napędzanej przez algorytmy, na naszych oczach wyrastają zwaśnione, cyfrowe twierdze.

    Stany Zjednoczone i Chiny toczą bezpardonową wojnę o układy scalone, a Unia Europejska dokręca regulacyjną śrubę swoim AI Act. Dla zwykłych firm oznacza to trzęsienie ziemi – wrzucanie wrażliwych danych do ogólnodostępnych modeli AI staje się tykającą bombą. Kto nie ma kontroli nad własną infrastrukturą, ten po prostu wypada z gry.

    Miliardy dolarów i koniec wolnoamerykanki

    Z danych zebranych przez OECD wynika, że już ponad 70 państw na świecie tworzy prawo mające okiełznać sztuczną inteligencję, a liczba inicjatyw legislacyjnych dawno przekroczyła tysiąc. Stawka jest gigantyczna. Według szacunków McKinsey Global Institute, w sam rozwój modeli i aplikacji pompowane jest od 600 do 800 miliardów dolarów. Kolejne 700 miliardów trafia bezpośrednio w rozbudowę fizycznej infrastruktury.

    Ten ocean pieniędzy sprawia, że AI błyskawicznie stała się technologią ściśle geopolityczną. Blokady eksportu zaawansowanych procesorów do Chin uświadamiają rządom i korporacjom brutalną prawdę: dostęp do czystej mocy obliczeniowej to dzisiejszy odpowiednik dostępu do ropy naftowej. Sztuczna inteligencja przestaje być usługą „w chmurze gdzieś na świecie”, a zaczyna być traktowana jako krytyczna infrastruktura narodowa.

    Wrażliwe dane firmowe zostają w domu

    Wdrażany w Europie dokument AI Act wymusza zmianę reguł gry. Firmy i korporacje zaczynają zdawać sobie sprawę, że wysyłanie zapytań (promptów) zawierających poufne dane finansowe, kody źródłowe czy dane osobowe na serwery zewnętrznych gigantów to ryzyko prawne i biznesowe.

    W odpowiedzi na te obawy rynek mocno skręca w stronę tak zwanej cyfrowej suwerenności. Zamiast korzystać z otwartych, globalnych platform, organizacje coraz częściej przenoszą zaawansowane modele sztucznej inteligencji do zamkniętych, prywatnych środowisk serwerowych. W takim modelu cały proces – od wpisania komendy po wygenerowanie wyniku – odbywa się całkowicie lokalnie, zapewniając pełną zgodność z normami, takimi jak RODO.

    Suwerenność, czyli rynkowe być albo nie być

    Eksperci z firmy Polcom, dostarczającej rozwiązania chmurowe, trafnie diagnozują problem: niezależność technologiczna zaczyna się od miejsca, w którym fizycznie przetwarza się informacje. Organizacja, która nie potrafi wskazać, gdzie wędrują jej prompty i kto ma do nich dostęp, de facto traci kontrolę nad własnym biznesem i know-how.

    Najbliższe lata przyniosą w tej kwestii istotną weryfikację. Państwa i przedsiębiorstwa stoją przed prostym wyborem. Albo zainwestują w lokalną infrastrukturę i prywatne modele AI, stając się ich suwerennymi współtwórcami, albo zostaną zredukowani do roli biernych, całkowicie uzależnionych konsumentów cudzej technologii, poddanych dyktatowi globalnych graczy.

    Szał na sztuczną inteligencję tworzy nowych gigantów. Producenci pamięci w elitarnym klubie bilionerów

    #AIAct #geopolityka #infrastrukturaKrytyczna #mocObliczeniowa #ochronaDanych #prywatnaChmura #RODO #sztucznaInteligencja
  3. Koniec ślepej wiary w chmurę. Cisco buduje cyfrowe twierdze w Europie

    W dobie powszechnego zachwytu chmurą publiczną, firmy i instytucje z sektora infrastruktury krytycznej obierają dokładnie odwrotny kierunek.

    Chcą innowacji, ale boją się utraty kontroli nad danymi. Odpowiedzią na ten trend ma być portfolio Sovereign Critical Infrastructure (SCI) od firmy Cisco, które właśnie zadebiutowało na rynku w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). To czytelny sygnał: najważniejsze dane wracają za wysokie, w pełni kontrolowane mury.

    Powrót do środowisk „Air-gapped”

    Prawdziwa suwerenność danych w kluczowych sektorach wyklucza kompromisy. To bezpośredni efekt rosnących napięć geopolitycznych i rygorystycznych regulacji, które każą państwom trzymać kluczowe dane u siebie. Dlatego nowe rozwiązanie Cisco odpowiada na potrzeby organizacji, które w erze sztucznej inteligencji chcą budować własną, w pełni lokalną (on-premises) infrastrukturę. Klienci mogą konfigurować i obsługiwać systemy w środowiskach, które są całkowicie odseparowane od zewnętrznej sieci (tzw. air-gapped).

    Odcięcie od internetu nie oznacza jednak technologicznego zacofania. W ramach lokalnej infrastruktury organizacje otrzymują dostęp do kluczowych obszarów oferty Cisco, w tym zaawansowanych sieci, rozwiązań obliczeniowych, cyberbezpieczeństwa, zarządzania siecią, a także sztucznej inteligencji i potężnej platformy analitycznej Splunk. Gordon Thomson, prezes Cisco na region EMEA, wprost zaznacza, że dzisiejsza suwerenność musi oznaczać swobodę wprowadzania innowacji bez utraty kontroli nad cyfrowym środowiskiem.

    Lokalni eksperci zamiast globalnej chmury

    Sama infrastruktura sprzętowa i oprogramowanie to jednak tylko połowa sukcesu. Środowiska o tak rygorystycznych wymogach bezpieczeństwa wymagają wysoce wyspecjalizowanej obsługi technicznej. Z tego powodu zespół Cisco Customer Experience (CX) wprowadza dedykowane wsparcie i usługi skrojone pod środowiska odseparowane i lokalne.

    Aby to zrealizować, firma rozbudowuje sieć Critical National Services Centers (CNSC) w regionie EMEA – nowe punkty powstaną między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i we Włoszech. Projekt ten opiera się na sprawdzonym od lat modelu funkcjonującym w Niemczech. Centra te mają zapewnić wsparcie zgodne z rygorystycznymi wymogami dotyczącymi suwerenności danych – oznacza to dedykowaną infrastrukturę, rygorystycznie kontrolowany dostęp oraz personel posiadający odpowiednie uprawnienia bezpieczeństwa.

    O ile mniejszy biznes wciąż optymalizuje koszty w chmurze, o tyle państwa i korporacje zarządzające zasobami krytycznymi stawiają na fizyczną izolację. To nie jest powrót do przeszłości. To nowy model internetu – podzielonego, kontrolowanego i coraz mniej globalnego.

    Luki w Wi-Fi kosztują firmy miliony. Raport Cisco pokazuje skalę problemu

    #airGapped #bezpieczeństwoDanych #Cisco #cyberbezpieczeństwo #EMEA #geopolityka #infrastrukturaKrytyczna #onPremises #Splunk #suwerennośćCyfrowa #sztucznaInteligencja
  4. RE: ruhr.social/@julijane/11601411

    Tymczasem w Niemczech "Head of Security" w koncernie energetycznym ma na LinkedInie ból dupy o to, że nie dość, że na OpenStreetMapie podają informacje o jego podstacjach to jeszcze wpisują takie groźne szczegóły jak fakt, że… jest otoczona płotem!
    I jeszcze udowadnia swój niedobór kompetencji poprzez zaciemnienie informacji tak, że nie było aż tak trudno odgadnąć o którą podstację mu chodziło XD

    Kiedy edycja PL?

    #sekjuriti #bezpieczeństwo #InfrastrukturaKrytyczna #OpenStreetMap #Niemcy

  5. Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

    Mamy rok 2026. Świat płonie, a my wciąż pozwalamy, by algorytmy z Doliny Krzemowej dolewały benzyny do ognia. Nie jestem zwolennikiem cenzury. Jestem zwolennikiem przetrwania cywilizacji. A to, co serwuje nam dziś Meta, to egzystencjalne zagrożenie. I nie, nie przesadzam.

    Zacznijmy od konkretu, który przelał czarę goryczy. Jestem dziennikarzem technologicznym, staram się zachować higienę cyfrową. Na Facebooku mam garstkę znajomych – tych prawdziwych, z krwi i kości. Nigdy niczego tam nie komentuję. Nie subskrybuję politycznych fanpage’y. Mimo to, algorytm uznał, że musi mi wcisnąć do gardła wpis, który jest kwintesencją manipulacji.

    Oto co zobaczyłem (wpis – co znamienne – zniknął potem samoczynnie, jak wirus, który szukał nosiciela i go nie znalazł, więc poszedł dalej):

    „ZEBRAŁEM WSZYSTKIE ZNANE ZABURZENIA PSYCHICZNE DONALDA TRUMPA… ZŁOŚLIWY NARCYZM… OTĘPIENIE… FRONTOTEMPORAL DEMENTIA… Nie czyta dokumentów… Nie słucha ludzi… Pomiędzy decyzją o ataku a jej braku stoi tylko jego otoczenie…”

    Brzmi groźnie? Owszem. Jest merytoryczne? W żadnym razie. To pseudomedyczny bełkot. Zbiór teorii spiskowych, półprawd i diagnoz stawianych „na oko” przez ludzi, którzy nie widzieli pacjenta na oczy (łamiąc tym samym Zasadę Goldwatera – jeden z fundamentów etyki lekarskiej). To klasyczna „psychiatryzacja wroga” – metoda znana z ZSRR, służąca do odczłowieczania oponenta. Dla Sowietów każdy dysydent był psychicznie chory.

    Ale nie o Trumpa tu chodzi. Chodzi o mechanizm.

    Algorytm nie szuka prawdy. Szuka ofiary

    Dlaczego ten wpis trafił do mnie? Do osoby, która unika politycznych wojenek? Bo algorytm Meta już od dawna nie jest „społecznościowy”. On jest predykcyjny. Nie reaguje na to, co robisz (bo ja nic nie robiłem). Reaguje na to, kim jesteś statystycznie. Wiek, wykształcenie, lokalizacja, model telefonu. System uznał, że jestem „podatnym gruntem” pod testowanie nowej narracji. Wrzucił mi toksynę, zmierzył czas reakcji (zatrzymanie scrolla), a gdy nie chwyciło – zabrał ją i zaniósł komuś innemu.

    To nie jest „wolny rynek idei”. To są testy A/B na żywym organizmie społecznym. Testy, które promują treści skrajne, wywołujące lęk i gniew, bo to one najlepiej sprzedają reklamy. To system masowego testowania reakcji poznawczych. Bez zgody, bez etyki, bez odpowiedzialności.

    Szybciej niż bomby – i bez wypowiedzenia wojny

    Problem polega na tym, że państwa reagują na zagrożenia militarne, bo są widoczne, mają sprawcę i da się je nazwać agresją. Zagrożenia informacyjne są inne: są rozproszone, bez jasnego autora („to tylko błąd algorytmu”), bez widocznej intencji („to tylko optymalizacja zaangażowania”).

    A jednak efekt końcowy jest realny: rozpad zaufania społecznego, erozja demokracji, normalizacja przemocy symbolicznej, podatność na autorytaryzm. To dokładnie ten moment w historii, gdy nowy rodzaj broni wyprzedził język, którym potrafimy go opisać. Jak gaz bojowy w I wojnie światowej. Najpierw był „wynalazek”, potem szok, a dopiero na końcu konwencje genewskie.

    My jesteśmy w fazie szoku.

    Kłócimy się o to, co wisi na ścianie w klasie, a nie zauważamy, że telefon w kieszeni dziecka jest dziś silniejszym narzędziem indoktrynacji niż jakikolwiek polityk, nauczyciel, katecheta czy podręcznik. Deepfake’i i algorytmy wychowują całe pokolenie – bez programu, bez etyki i bez dorosłych przy stole.

    „Ale przecież UE nad tym pracuje…”

    Słyszę to ciągle. DSA, DMA, AI Act. Bruksela pisze ustawy, powołuje komisje, nakłada kary, które dla Mety są błędem zaokrąglenia w budżecie. To leczenie nowotworu witaminą C. Gdy pacjent ma złośliwego guza mózgu, nie mówisz mu: „proszę głęboko oddychać, legislacja jest w toku”. Wzywasz neurochirurga, a anestezjolog już czeka…

    Mówicie, że „nie da się” wyłączyć Facebooka? Że to zbyt skomplikowane? Że gospodarka? Przypomnijmy sobie lekcję historii. Gdy po ataku na Pearl Harbor USA przystąpiły do II Wojny Światowej, amerykańska gospodarka przestawiła się na tryb wojenny w 72 godziny. Trzy dni. Fabryki lodówek zaczęły robić amunicję. Wolny rynek zawieszono. Wprowadzono racjonowanie. TRZY DNI!

    Pearl Harbor to nie jest w tym kontekście metafora wojny. To precedens decyzyjny. USA nie przestawiły gospodarki w 72 godziny dlatego, że wojna była „bardziej realna”, ale dlatego, że uznano ją za zagrożenie systemowe dla państwa.

    Dziś algorytmy ingerują w procesy wyborcze, destabilizują relacje społeczne, wpływają na zdrowie psychiczne całych pokoleń i są wykorzystywane w wojnach hybrydowych. To spełnia każde kryterium zagrożenia systemowego. Brakuje tylko decyzji politycznej, by to nazwać po imieniu. Da się.

    Czas to powiedzieć głośno: algorytmiczna destabilizacja społeczeństw JEST zagrożeniem egzystencjalnym. Facebook, TikTok i ich pochodne to nie „firmy technologiczne”. To operatorzy infrastruktury poznawczej, pozbawieni jakiejkolwiek odpowiedzialności i napędzani zyskiem, który nie ma moralności.

    Plan ratunkowy. Trzy opcje „atomowe”

    Nie musimy „zamykać internetu”, tak jak trudno nazwać uśmiercenie pacjenta jego wyleczeniem. Musimy odciąć zasilanie maszynie losującej nastroje społeczne. Oto co można zrobić – nie za 5 lat, ale w miesiąc.

    Opcja 1: stan wyjątkowy dla algorytmów

    Najczystsza opcja. Decyzją administracyjną (na poziomie UE lub krajowym) nakłada się zakaz stosowania algorytmów rekomendacyjnych dla treści niesubskrybowanych.

    Zostaje:

    • Chronologiczny feed od znajomych.
    • Treści, które świadomie zaobserwowałeś.
    • Wyszukiwarka.

    Znika:

    • „Sugerowane dla Ciebie”,
    • „Możesz to polubić”,
    • „Wpadnij w króliczą norę”.

    Efekt? Zasięgi toksycznych treści spadają o 90%. Wiralowość umiera. Facebook staje się nudnym narzędziem do kontaktu z ciocią. I o to chodzi. Ciocia na pewno się ucieszy, a Twój umysł Ci podziękuje.

    Opcja 2: algorytm jako broń (Infrastruktura Krytyczna)

    Zmiana definicji prawnej. Systemy rekomendacyjne o zasięgu powyżej X milionów użytkowników zostają uznane za infrastrukturę krytyczną (jak elektrownie czy wodociągi). Skutek?

    Obowiązkowe audyty kodu w czasie rzeczywistym (na wzór audytów finansowych i bezpieczeństwa infrastruktury energetycznej) i odpowiedzialność karna zarządów. Nie „firmy”, ale konkretnych ludzi. Oni mają odpowiadać za skutki społeczne. To zmroziłoby Dolinę Krzemową w tydzień.

    Zuckerberg dwa razy zastanowiłby się, czy puścić w obieg algorytm promujący nienawiść, gdyby groziło mu za to więzienie, a nie grzywna.

    Opcja 3: odcięcie tlenu (zakaz mikrotargetowania)

    Model biznesowy Mety opiera się na sprzedawaniu naszych emocji. Wystarczy wprowadzić całkowity zakaz targetowania treści o charakterze politycznym, społecznym i zdrowotnym. Zero boostowania postów o „szczepionkach”, „wyborach” czy „wojnie”. Jeśli nie da się na tym zarobić, farmy trolli i fabryki fake newsów stracą rację bytu.

    Czas na decyzję

    To nie jest „radykalizm”. Radykalny jest system, który dla zysku napuszcza na siebie sąsiadów, promuje pseudomedycynę i niszczy demokrację. Jesteśmy zmęczeni. Widzimy więcej, niż algorytm by chciał. I mamy prawo żądać, by ktoś w końcu wyciągnął wtyczkę.

    Mój felieton nie ugasi pożaru świata. Ale może chociaż przestaniemy udawać, że to, co czujemy – ten ciągły lęk i wkurzenie – to nasza wina. To nie my zwariowaliśmy. To algorytm.

    #algorytmy #dezinformacja #DolinaKrzemowa #DonaldTrump #DSA #Facebook #fakeNews #felieton #higienaCyfrowa #infrastrukturaKrytyczna #manipulacja #Meta #socialMedia #zuckerberg
  6. O tym jak haker z Kostaryki myślał, że kontroluje sieć trakcyjną polskich kolei

    Badacze bezpieczeństwa nie próżnują (słusznie!) i co rusz wpadają na ciekawe znaleziska w sieci. Nie zawsze jednak są w stanie dokładnie oszacować wagę swojego znaleziska oraz odpowiednio zaadresować problem. Tutaj jednak ktoś chyba nie odrobił zadania domowego lub problemem stała się bariera językowa. A potem, jak to bywa, temat został...

    #WBiegu #InfrastrukturaKrytyczna #Ot #Pociągi #Scada #Tramwaje

    sekurak.pl/o-tym-jak-haker-z-k

  7. FBI, NSA, CISA: chińskie grupy hackerskie po cichu zinfiltrowały sieci IT infrastruktury krytycznej USA. Są przygotowane do cyber-uderzenia w momencie wystąpienia konfliktu.

    Jeśli ktoś chce od razu przejść do raportu – oto link. Rozpoczyna się on dość niepokojąco: sponsorowani przez państwo hackerzy z Chińskiej Republiki Ludowej implantują się w sieciach IT, przygotowując się na zakłócające/niszczycielskie cyberataki na infrastrukturę krytyczną USA – w przypadku poważnego kryzysu lub konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi. People’s Republic...

    #WBiegu #Apt #InfrastrukturaKrytyczna #Usa

    sekurak.pl/fbi-nsa-cisa-chinsk

  8. BŁĄD KRYTYCZNY to nasz nowy podcast, który stworzyliśmy dla Audioteki. Posłuchajcie pierwszego odcinka o tytule "Coś kliknąłem i wszystko znikło" 🙈

    audtk.com/fb/go/blad-krytyczny

    Dyskutujemy o tym, jak wywołać całkowity paraliż infrastruktury krytycznej w Polsce 😈

    Partnerem podcastu jest Grupa Euvic

    #security #bezpieczenstwo #niebezpiecznik #hacking #bezpieczeństwo #cybersec #cybersecurity #cyberbezpieczeństwo #cyberbezpieczenstwo #infrastrukturakrytyczna #audioteka #euvic

Share on Mastodon

Enter the server where you have an account.