home.social

#mswia — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #mswia, aggregated by home.social.

  1. Szpital w Krakowie informuje o wysokim prawdopodobieństwie przejęcia danych osobowych pacjentów i pracowników

    W sieci opublikowano bardzo smutne, ale też bardzo profesjonalnie sporządzone oświadczenie krakowskiego szpitala MSWiA, który niedawno poinformował, że został zaatakowany. Oświadczenie jest rzeczowe, konkretne. Brawo. Niestety, potwierdziło się to, co przypuszczaliśmy. Był to atak ransomware i z dużym prawdopodobieństwem dane pacjentów i pracowników mogły zostać skopiowane.

    Negatywne skutki na pewno byłyby mniejsze, gdyby ktoś w końcu zreformował w Polsce sposób podejścia szpitali (i innych placówek ochrony zdrowia) do składowania danych pacjentów. Można (i należy!) to robić tak, żeby zapewniać większą anonimowość, a w konsekwencji chronić prywatność pacjentów. W przypadku tak wrażliwych danych, danych medycznych, ma to ogromne znaczenie. Potrzebujemy zmian w prawie. Bo takich ataków na szpitale w Polsce na pewno w przyszłości jeszcze kilka nas czeka.

    #Kraków #MSWiA #Ransomware #Szpital

    niebezpiecznik.pl/post/szpital

  2. Szpital MSWiA informuje o wycieku danych. Dokumentacja medyczna, dane osobowe, dane finansowe, …

    Szpital MSWiA w Krakowie został zaatakowany w sobotę, 8 marca (ransomware), a obecnie pojawiły się informacje o wycieku danych: Jak czytamy dalej: kategorie osób objętych atakiem: W dalszej części wpisu, szpital proponuje możliwe środki zaradcze (zastrzeżenie PESEL, ~weryfikację haseł, …). ~ms

    #WBiegu #Awareness #Mswia #Ransomware #Szpital #Wyciek

    sekurak.pl/szpital-mswia-infor

  3. Krakowski szpital MSWiA zhackowany!

    Minister Cyfryzacji poinformował dziś o ataku na szpital MSWiA w Krakowie. Szczegóły ataku nie są znane, ale życiu i zdrowiu pacjentów nie zagrażało i nie zagraża niebezpieczeństwo, choć szpital przyznaje, że przeszedł na “ograniczoną” obsługę pacjentów.
    Tu krótkie podsumowanie tego co wiadomo w formie video:

    To był ransomware
    Do ataku miało dojść w sobotę 8 marca i wiemy, że był to ransomware, czyli atak jakich wiele. Atak, którego celem jest zaszyfrowanie danych po to aby sparaliżować pracę konkretnego celu. Stojący za takimi atakami przestępcy zazwyczaj domagają się od ofiar okupu, bo liczą na to, że dotknięta atakiem firma lub instytucja nie wykonywała kopii bezpieczeństwa swoich systemów i taki atak spowodował u niej utratę istotnych danych.
    W przypadku szpitali, takimi danymi mogą być dane związane z diagnostyką i historią chorób pacjenta, ale także dane dotyczące pracowników szpitala, jak np. informacje z systemów kadrowo-księgowych.
    Nie podano do publicznej wiadomości jak doszło do ataku, czy zaczęło się od złośliwego załącznika w e-mailu, czy może od przełamania zabezpieczeń infrastruktury sieciowej. Nie podano też jaka grupa stoi za atakiem, a gdybyśmy to wiedzieli, można by było ustalić, czy i ewentualnie jakiego typu dane zostały przez tę grupę wykradzione przed zaszyfrowaniem. Tak, wykradzione a nie tylko zaszyfrowane.
    Strategia podwójnego okupu
    Współczesne gangi ransomwareowe stosują strategię tzw. podwójnego okupu. Najpierw domagają się pieniędzy za rozszyfrowanie danych, ale jeśli zaatakowana instytucja lub firma ma kopie bezpieczeństwa, to wiadomo, że atakującym nie zapłaci za rozszyfrowanie danych, a odtworzy swoje systemy z tak zwanego backupu.
    I stąd drugi etap okupu, polegający na tym, że atakujący przed zaszyfrowaniem wykradają najczęściej [...]

    #Kraków #MSWiA #Ransomware #Szpital

    niebezpiecznik.pl/post/krakows

  4. Dziś Europejski Dzień Numeru Alarmowego – jak często z niego korzystaliśmy?

    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podzieliło się statystykami wykorzystania numeru 112 z okazji Europejskiego Dnia Numeru Alarmowego, przypadającego na 11 lutego.

    W 2024 r. w Centrach Powiadamiania Ratunkowego odnotowano ponad 20 mln połączeń przychodzących. To o ponad 2 mln zgłoszeń mniej niż rok wcześniej. Operator na zmianie dziennej odbierał średnio 126 połączeń, natomiast na zmianie nocnej było to 81 połączeń.

    W ubiegłym roku funkcjonowało 17 Centrów Powiadamiania Ratunkowego, które odbierały połączenia kierowane na numery alarmowe 112, 997 oraz 998. Ubiegły rok to także kontynuowanie prac technicznych dotyczących utrzymania systemu teleinformatycznego CPR. Celem było zwiększenie jego niezawodności. Zmieniona została konfiguracja ośrodków krajowych, co zwiększyło odporność systemu na awarie.

    Według danych udostępnionych przez MSWiA, w ubiegłym roku odnotowano łącznie ponad 20 mln połączeń na numery alarmowe. Najwięcej połączeń przychodzących zarejestrowano w CPR w Katowicach (ponad 2,1 mln zgłoszeń), w Radomiu (niemal 1,9 mln zgłoszeń) oraz we Wrocławiu (niemal 1,8 mln zgłoszeń).

    Ta znaczna liczba połączeń nie oznacza jednak, że Polki i Polacy tak często potrzebowali pomocy. Okazuje się, że prawie 37 proc. wszystkich połączeń zostało zakwalifikowanych jako niezasadne, które nie wymagały interwencji służb. Z kolei ponad 25 proc. zgłoszeń przychodzących zostało anulowanych, co oznacza, że dzwoniący rozłączył się przed nawiązaniem połączenia.

    Wśród kategorii zdarzeń alarmowych na pierwszym miejscu znalazły się zdarzenia dotyczące komunikacji drogowej (ponad 760 tys.). Najczęściej zgłaszano też m.in: zakłócenia porządku publicznego (ponad 574 tys.), złe samopoczucie (ponad 544 tys.), czy interwencje domowe (ponad 441 tys.).

    Na jednego operatora przypadało średnio 1 146 połączeń miesięcznie (wobec 1,3 tys. w 2023 r.). Najwięcej połączeń zarejestrowano w miesiącach letnich – w czerwcu (prawie 1,8 mln zgłoszeń), w lipcu oraz w sierpniu (ponad 1,9 mln zgłoszeń w tych miesiącach). Średni czas oczekiwania dzwoniącego na odbiór połączenia wynosił 9,47 sekundy. Oznacza to, że operator odbiera połączenia w 3-4 sekundy od momentu wpłynięcia połączenia na stanowisko operatorskie (około 6 sekund trwa zapowiedź, która jest obligatoryjna).

    Najwięcej zgłoszeń jest rejestrowanych pomiędzy godziną 10 a 21. Średni czas prowadzenia rozmów w ramach zgłoszeń zasadnych wynosił około 2 minuty i 23 sekundy. Na numery alarmowe najczęściej dzwoniono w piątki (ponad 2,9 mln połączeń) i w soboty (ponad 3 mln).

    Niemal 45 proc. wszystkich zgłoszeń przekazano do Policji, a ponad 40 proc. do Państwowego Ratownictwa Medycznego, natomiast do służb pomocniczych skierowano ponad 8 proc. Pozostałe zgłoszenia przekazano do Państwowej Straży Pożarnej (ponad 6,5 proc.).

    Na stanowisku operatora numerów alarmowych zatrudnionych jest ponad 1 220 osób. W porównaniu z 2023 r. stan zatrudnienia w Centrach Powiadamiania Ratunkowego na stanowisku operatora numerów alarmowych zwiększył się o około 35 etatów.

    Operator numerów alarmowych musi posługiwać się co najmniej jednym językiem obcym w stopniu komunikatywnym. Najwięcej operatorów posługuje się językiem angielskim, w dalszej kolejności są to języki: rosyjski i niemiecki.

    W 2024 r. wszystkie szkolenia operatorów numerów alarmowych, zgodnie z ustawą o SPR, były zorganizowane przez MSWiA. Przeprowadzono 5 szkoleń podstawowych, które ukończyły 133 osoby. Wydano 116 certyfikatów – dokumentów niezbędnych do rozpoczęcia obsługi zgłoszeń alarmowych.

    A jak wygląda sytuacja w przypadku zgłoszeń realizowanych przez obowiązkowy już w Unii Europejskiej (w nowych samochodach) system eCall? Według udostępnionych przez MSWiA danych w 2024 r. zarejestrowano łącznie ponad 42,6 tys. zgłoszeń eCall (ogólnoeuropejski samochodowy system szybkiego powiadamiania o wypadkach drogowych). To o prawie 32 proc. więcej niż w 2023 r. Najwięcej zgłoszeń wpłynęło w grudniu (ponad 4,1 tys.), październiku i listopadzie (po ponad 4 tys. zgłoszeń w obu miesiącach).

    Wzrost liczby zgłoszeń eCall wynika z coraz większej liczby samochodów, które posiadają  ten system. Najwięcej zgłoszeń eCall wpłynęło do Centrów Powiadamiania Ratunkowego w Radomiu (blisko 8,2 tys.) oraz Poznaniu (ponad 4,6 tys.).

    Ponadto w ubiegłym roku zarejestrowano niemal 2,5 tys. zgłoszeń SMS. Najwięcej zgłoszeń wpłynęło w sierpniu (384), lipcu (309) oraz w maju (267). Do służb przekazano niemal 2,3 tys. zasadnych zgłoszeń. Według danych na 31 grudnia 2024 r. aktywnych było ponad 31,5 tys. użytkowników aplikacji mobilnej Alarm112. Aplikacja (Alarm112 jest dostępny w App Store) jest użyteczna dla osób, które ze względu np. na niepełnosprawność nie są w stanie nawiązać połączenia głosowego. Poniżej dla porównania odsyłam do materiału ze statystykami z roku poprzedniego:

    Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112 – jak często wzywaliśmy pomoc?

    #112 #Alarm112 #EuropejskiDzieńNumeruAlarmowego #MSWiA #news #NumerAlarmowy #statystyki

  5. Dziś Europejski Dzień Numeru Alarmowego – jak często z niego korzystaliśmy?

    Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podzieliło się statystykami wykorzystania numeru 112 z okazji Europejskiego Dnia Numeru Alarmowego, przypadającego na 11 lutego.

    W 2024 r. w Centrach Powiadamiania Ratunkowego odnotowano ponad 20 mln połączeń przychodzących. To o ponad 2 mln zgłoszeń mniej niż rok wcześniej. Operator na zmianie dziennej odbierał średnio 126 połączeń, natomiast na zmianie nocnej było to 81 połączeń.

    W ubiegłym roku funkcjonowało 17 Centrów Powiadamiania Ratunkowego, które odbierały połączenia kierowane na numery alarmowe 112, 997 oraz 998. Ubiegły rok to także kontynuowanie prac technicznych dotyczących utrzymania systemu teleinformatycznego CPR. Celem było zwiększenie jego niezawodności. Zmieniona została konfiguracja ośrodków krajowych, co zwiększyło odporność systemu na awarie.

    Według danych udostępnionych przez MSWiA, w ubiegłym roku odnotowano łącznie ponad 20 mln połączeń na numery alarmowe. Najwięcej połączeń przychodzących zarejestrowano w CPR w Katowicach (ponad 2,1 mln zgłoszeń), w Radomiu (niemal 1,9 mln zgłoszeń) oraz we Wrocławiu (niemal 1,8 mln zgłoszeń).

    Ta znaczna liczba połączeń nie oznacza jednak, że Polki i Polacy tak często potrzebowali pomocy. Okazuje się, że prawie 37 proc. wszystkich połączeń zostało zakwalifikowanych jako niezasadne, które nie wymagały interwencji służb. Z kolei ponad 25 proc. zgłoszeń przychodzących zostało anulowanych, co oznacza, że dzwoniący rozłączył się przed nawiązaniem połączenia.

    Wśród kategorii zdarzeń alarmowych na pierwszym miejscu znalazły się zdarzenia dotyczące komunikacji drogowej (ponad 760 tys.). Najczęściej zgłaszano też m.in: zakłócenia porządku publicznego (ponad 574 tys.), złe samopoczucie (ponad 544 tys.), czy interwencje domowe (ponad 441 tys.).

    Na jednego operatora przypadało średnio 1 146 połączeń miesięcznie (wobec 1,3 tys. w 2023 r.). Najwięcej połączeń zarejestrowano w miesiącach letnich – w czerwcu (prawie 1,8 mln zgłoszeń), w lipcu oraz w sierpniu (ponad 1,9 mln zgłoszeń w tych miesiącach). Średni czas oczekiwania dzwoniącego na odbiór połączenia wynosił 9,47 sekundy. Oznacza to, że operator odbiera połączenia w 3-4 sekundy od momentu wpłynięcia połączenia na stanowisko operatorskie (około 6 sekund trwa zapowiedź, która jest obligatoryjna).

    Najwięcej zgłoszeń jest rejestrowanych pomiędzy godziną 10 a 21. Średni czas prowadzenia rozmów w ramach zgłoszeń zasadnych wynosił około 2 minuty i 23 sekundy. Na numery alarmowe najczęściej dzwoniono w piątki (ponad 2,9 mln połączeń) i w soboty (ponad 3 mln).

    Niemal 45 proc. wszystkich zgłoszeń przekazano do Policji, a ponad 40 proc. do Państwowego Ratownictwa Medycznego, natomiast do służb pomocniczych skierowano ponad 8 proc. Pozostałe zgłoszenia przekazano do Państwowej Straży Pożarnej (ponad 6,5 proc.).

    Na stanowisku operatora numerów alarmowych zatrudnionych jest ponad 1 220 osób. W porównaniu z 2023 r. stan zatrudnienia w Centrach Powiadamiania Ratunkowego na stanowisku operatora numerów alarmowych zwiększył się o około 35 etatów.

    Operator numerów alarmowych musi posługiwać się co najmniej jednym językiem obcym w stopniu komunikatywnym. Najwięcej operatorów posługuje się językiem angielskim, w dalszej kolejności są to języki: rosyjski i niemiecki.

    W 2024 r. wszystkie szkolenia operatorów numerów alarmowych, zgodnie z ustawą o SPR, były zorganizowane przez MSWiA. Przeprowadzono 5 szkoleń podstawowych, które ukończyły 133 osoby. Wydano 116 certyfikatów – dokumentów niezbędnych do rozpoczęcia obsługi zgłoszeń alarmowych.

    A jak wygląda sytuacja w przypadku zgłoszeń realizowanych przez obowiązkowy już w Unii Europejskiej (w nowych samochodach) system eCall? Według udostępnionych przez MSWiA danych w 2024 r. zarejestrowano łącznie ponad 42,6 tys. zgłoszeń eCall (ogólnoeuropejski samochodowy system szybkiego powiadamiania o wypadkach drogowych). To o prawie 32 proc. więcej niż w 2023 r. Najwięcej zgłoszeń wpłynęło w grudniu (ponad 4,1 tys.), październiku i listopadzie (po ponad 4 tys. zgłoszeń w obu miesiącach).

    Wzrost liczby zgłoszeń eCall wynika z coraz większej liczby samochodów, które posiadają  ten system. Najwięcej zgłoszeń eCall wpłynęło do Centrów Powiadamiania Ratunkowego w Radomiu (blisko 8,2 tys.) oraz Poznaniu (ponad 4,6 tys.).

    Ponadto w ubiegłym roku zarejestrowano niemal 2,5 tys. zgłoszeń SMS. Najwięcej zgłoszeń wpłynęło w sierpniu (384), lipcu (309) oraz w maju (267). Do służb przekazano niemal 2,3 tys. zasadnych zgłoszeń. Według danych na 31 grudnia 2024 r. aktywnych było ponad 31,5 tys. użytkowników aplikacji mobilnej Alarm112. Aplikacja (Alarm112 jest dostępny w App Store) jest użyteczna dla osób, które ze względu np. na niepełnosprawność nie są w stanie nawiązać połączenia głosowego. Poniżej dla porównania odsyłam do materiału ze statystykami z roku poprzedniego:

    Europejski Dzień Numeru Alarmowego 112 – jak często wzywaliśmy pomoc?

    #112 #Alarm112 #EuropejskiDzieńNumeruAlarmowego #MSWiA #news #NumerAlarmowy #statystyki

  6. Mały czujnik, wielka odpowiedzialność – nie warto czekać z instalacją tego urządzenia

    Obowiązek instalacji czujników dymu i czadu wchodzi w życie w 2030 roku, a dla branży hotelarskiej – w 2026 roku. Jednak już teraz warto zadbać o jego obecność w domu. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na dane.

    Według danych udostępnianych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, od początku 2025 roku, tylko do 20 stycznia doszło do 1093 pożarów sadzy oraz 273 zdarzeń związanych z emisją tlenku węgla. Tylko w pierwszych 20 dniach stycznia br., poszkodowanych zostało 117 osób, a dwie osoby zmarły.

    Nieszczelna instalacja gazowa może prowadzić do gromadzenia się w pomieszczeniu tlenku węgla (czadu), który może zagrozić naszemu zdrowiu i życiu. Objawy zatrucia czadem bywają niepozorne – pierwsze symptomy to zawroty i ból głowy, osłabienie czy duszności podczas lekkiego wysiłku. Dłuższe obcowanie z tym gazem może doprowadzić do znacznie poważniejszych dolegliwości, a w końcu do śmierci.

    Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, lokale mieszkalne muszą być wyposażone w przynajmniej jeden autonomiczny czujnik dymu. W przypadku pomieszczeń, w których „odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego i które wchodzi w skład lokalu mieszkalnego lub lokalu użytkowego przeznaczonego na pobyt ludzi” na wyposażeniu ma się z kolei znaleźć przynajmniej jeden autonomiczny (czyli funkcjonujący niezależnie od zewnętrznego źródła zasilania lub którego działanie nie wymaga obecności innych urządzeń), czujnik tlenku węgla.

    W przypadku podmiotów świadczących usługi w branży hotelarskiej, wymóg ten wchodzi w życie od 30 czerwca 2026 roku. Termin ten obowiązuje również dla pomieszczeń, będących częścią lokali użytkowych pomieszczeń, w których odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego. Nie warto jednak czekać aż rozporządzenie wejdzie w życie, bo ważniejsze jest nasze życie.

    Wybierając jednak stosowny czujnik, warto pamiętać, że montowane urządzenia muszą być zgodne z odpowiednimi standardami, określonymi w ustawie. Dla czujników dymu obowiązuje norma PN-EN 14604, natomiast dla urządzeń wykrywających obecność tlenku węgla – PN-EN 50291-1:2018. Czujniki nie spełniające tych norm, są niewiele warte.

    Spełnienie norm bezpieczeństwa jest kluczowym wymogiem dla urządzeń tego typu – mówi Michał Sroka z Netatmo. – Nasze produkty od początku są zgodne ze wszystkimi obowiązującymi normami, jeszcze zanim obowiązek ich implementacji wszedł w życie. Dystrybuując produkty zgodne z wytycznymi, mamy możliwość zagwarantowania użytkownikom najwyższych standardów bezpieczeństwa. Szczególnie że mówimy tutaj o urządzeniach, które mogą uratować najcenniejszą rzecz – życie nasze lub naszych bliskich. W produkcji sprzętów, które mają tak istotne zadanie, nie ma miejsca na kompromisy, niedbalstwo lub przestarzałą technologię.



    A gdzie zainstalować taki czujnik? Jak wyjaśniają eksperci z Państwowej Straży Pożarnej, którzy udostępnili załączone infografiki, dzięki którym użytkownicy mogą w łatwy sposób dowiedzieć się, gdzie najlepiej zainstalować czujnik czadu oraz czujnik dymu.

    Zgodnie z wytycznymi, czujnik tlenku węgla najlepiej umieścić na wysokości od 100 do 150 cm, w odległości od 100 do 300 cm od urządzenia, w którym następuje proces spalania. W przypadku czujnika dymu najlepszym miejscem do montażu jest z kolei środek sufitu. Nie wolno jednak instalować go w odległości 10 cm w pionie i 30 cm w poziomie od punktu styku sufitu ze ścianą. Należy ponadto podkreślić, że użytkownicy powinni zainstalować przynajmniej jeden czujnik dymu na każdym piętrze.

    Jak odpowiedzialnie korzystać z klimatyzacji? Oto propozycja Netatmo

    #czujnikCzadu #czujnikDymu #czujnikTlenkuWęgla #MSWiA #Netatmo #news #obowiązekInstalacjiCzujnika

  7. Mały czujnik, wielka odpowiedzialność – nie warto czekać z instalacją tego urządzenia

    Obowiązek instalacji czujników dymu i czadu wchodzi w życie w 2030 roku, a dla branży hotelarskiej – w 2026 roku. Jednak już teraz warto zadbać o jego obecność w domu. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na dane.

    Według danych udostępnianych przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, od początku 2025 roku, tylko do 20 stycznia doszło do 1093 pożarów sadzy oraz 273 zdarzeń związanych z emisją tlenku węgla. Tylko w pierwszych 20 dniach stycznia br., poszkodowanych zostało 117 osób, a dwie osoby zmarły.

    Nieszczelna instalacja gazowa może prowadzić do gromadzenia się w pomieszczeniu tlenku węgla (czadu), który może zagrozić naszemu zdrowiu i życiu. Objawy zatrucia czadem bywają niepozorne – pierwsze symptomy to zawroty i ból głowy, osłabienie czy duszności podczas lekkiego wysiłku. Dłuższe obcowanie z tym gazem może doprowadzić do znacznie poważniejszych dolegliwości, a w końcu do śmierci.

    Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, lokale mieszkalne muszą być wyposażone w przynajmniej jeden autonomiczny czujnik dymu. W przypadku pomieszczeń, w których „odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego i które wchodzi w skład lokalu mieszkalnego lub lokalu użytkowego przeznaczonego na pobyt ludzi” na wyposażeniu ma się z kolei znaleźć przynajmniej jeden autonomiczny (czyli funkcjonujący niezależnie od zewnętrznego źródła zasilania lub którego działanie nie wymaga obecności innych urządzeń), czujnik tlenku węgla.

    W przypadku podmiotów świadczących usługi w branży hotelarskiej, wymóg ten wchodzi w życie od 30 czerwca 2026 roku. Termin ten obowiązuje również dla pomieszczeń, będących częścią lokali użytkowych pomieszczeń, w których odbywa się proces spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego. Nie warto jednak czekać aż rozporządzenie wejdzie w życie, bo ważniejsze jest nasze życie.

    Wybierając jednak stosowny czujnik, warto pamiętać, że montowane urządzenia muszą być zgodne z odpowiednimi standardami, określonymi w ustawie. Dla czujników dymu obowiązuje norma PN-EN 14604, natomiast dla urządzeń wykrywających obecność tlenku węgla – PN-EN 50291-1:2018. Czujniki nie spełniające tych norm, są niewiele warte.

    Spełnienie norm bezpieczeństwa jest kluczowym wymogiem dla urządzeń tego typu – mówi Michał Sroka z Netatmo. – Nasze produkty od początku są zgodne ze wszystkimi obowiązującymi normami, jeszcze zanim obowiązek ich implementacji wszedł w życie. Dystrybuując produkty zgodne z wytycznymi, mamy możliwość zagwarantowania użytkownikom najwyższych standardów bezpieczeństwa. Szczególnie że mówimy tutaj o urządzeniach, które mogą uratować najcenniejszą rzecz – życie nasze lub naszych bliskich. W produkcji sprzętów, które mają tak istotne zadanie, nie ma miejsca na kompromisy, niedbalstwo lub przestarzałą technologię.



    A gdzie zainstalować taki czujnik? Jak wyjaśniają eksperci z Państwowej Straży Pożarnej, którzy udostępnili załączone infografiki, dzięki którym użytkownicy mogą w łatwy sposób dowiedzieć się, gdzie najlepiej zainstalować czujnik czadu oraz czujnik dymu.

    Zgodnie z wytycznymi, czujnik tlenku węgla najlepiej umieścić na wysokości od 100 do 150 cm, w odległości od 100 do 300 cm od urządzenia, w którym następuje proces spalania. W przypadku czujnika dymu najlepszym miejscem do montażu jest z kolei środek sufitu. Nie wolno jednak instalować go w odległości 10 cm w pionie i 30 cm w poziomie od punktu styku sufitu ze ścianą. Należy ponadto podkreślić, że użytkownicy powinni zainstalować przynajmniej jeden czujnik dymu na każdym piętrze.

    Jak odpowiedzialnie korzystać z klimatyzacji? Oto propozycja Netatmo

    #czujnikCzadu #czujnikDymu #czujnikTlenkuWęgla #MSWiA #Netatmo #news #obowiązekInstalacjiCzujnika

  8. "Kto podjął decyzję o zaangażowaniu tak znacznych zasobów w tej sprawie?" - pyta #MarcinRomanowski w piśmie skierowanym do szefa #MSWiA #wyborcza wyborcza.pl/7,75398,3162...

    Romanowski napisał do MSWiA. P...

  9. 21 listopada 2024 r. szef #MSWiA Tomasz Siemoniak podpisał rozporządzenie wprowadzające powszechny obowiązek stosowania w lokalach mieszkalnych autonomicznych czujek dymu oraz autonomicznych czujek tlenku węgla.
    Szczegóły:
    gov.pl/web/mswia/szef-mswia-wz

    #Legislacja

    📷MSWiA