home.social

#felieton — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #felieton, aggregated by home.social.

  1. Australia udowodniła, że zakaz social mediów to polityczny teatr. Nauka potwierdza: czas na opcję atomową

    Kiedy w styczniu br. analizowałem szum wokół australijskiej ustawy rugującej nastolatków z platform społecznościowych, nazwałem ją pudrowaniem gangreny i statystyczną wydmuszką. Wystarczyło nieco ponad pół roku, by rzetelne badania uniwersytetów Stanforda i Harvardu bezlitośnie obnażyły bezradność polityków.

    Dziś mamy dowody: cyfrowa prohibicja zbankrutowała, a świat nauki postuluje dokładnie to, co na łamach iMagazine nazwałem w styczniu opcją atomową – rozbrojenie toksycznych algorytmów rekomendacji zamiast sprawdzania numerów PESEL, czy sztywnych blokad uderzających w dzieci, a nie w operatorów infrastruktury poznawczej (Meta, TikTok i inni).

    Statystyczna iluzja prysła po trzech miesiącach

    Przypomnijmy tło: w grudniu 2025 roku rząd w Canberze zakazał osobom poniżej 16. roku życia dostępu do sieci społecznościowych. Gdy miesiąc później premier Anthony Albanese ogłaszał sukces, chwaląc się usunięciem 4,7 miliona kont, w tekście 4,7 mln usuniętych kont to nie 4,7 mln uratowanych dzieci ostrzegałem, że mamy do czynienia z czystą iluzją, bo młodzież natychmiast znajdzie obejścia.

    4,7 mln usuniętych kont to nie 4,7 mln uratowanych dzieci. Australijski sukces w walce z social mediami może być statystyczną iluzją

    Dziś te przypuszczenia potwierdzają dane opublikowane na łamach Knowable Magazine. Ponad 85% australijskich nastolatków po trzech miesiącach od wejścia przepisów wciąż bez przeszkód korzystało z zablokowanych platform. Obchodzenie zabezpieczeń stało się szkolnym folklorem – od robienia podwójnego podbródka przed kamerą weryfikującą wiek, przez darmowe VPN-y, aż po konta zakładane z pomocą rodziców.

    Co gorsza, pierwsze badania ankietowe nadzorowane przez Stanford Social Media Lab wykazały okrągłe zero zmian w jakości snu i kondycji psychicznej młodzieży. Zakaz nie naprawił niczego, bo nie dotknął sedna problemu. Ba, jest jeszcze gorzej, zamiast poprawy, obrywają niewinni i ci najbardziej uczciwi.

    Ponury żart rządu: kara za praworządność i trauma COMO

    Najbardziej tragikomicznym, absurdalnie wręcz przewrotnym skutkiem australijskiego prawa okazał się mechanizm psychologiczny, który uderzył w niewłaściwą grupę. Kto poniósł realne koszty ustawy rządu Albanese? Z całą pewnością nie cwaniacy, nie młodociani wyjadacze technologii ani ci, którzy mają w nosie przepisy.

    Ustawa uderzyła wyłącznie w te kilkanaście procent nastolatków, którzy byli na tyle uczciwi, by posłuchać dorosłych, albo mieli rodziców bezwzględnie egzekwujących zakaz. To ponury żart losu: prawo mające chronić najmłodszych zepchnęło najbardziej praworządne dzieciaki w otchłań zjawiska COMO (Cost of Missing Out).

    Podczas gdy 85% rówieśników dalej organizowało spotkania, wymieniało się notatkami ze szkoły i komentowało swoje życie w sieci, uczciwi zostali wykluczeni z cyfrowego krwioobiegu. Canberra wysłała młodemu pokoleniu fatalną lekcję wychowawczą: praworządność oznacza samotność i karę, a kombinowanie i oszukiwanie biometrii gwarantuje święty spokój.

    Albanese podwaja stawki w akcie bezsilności

    Zamiast stanąć w prawdzie i przyznać, że próba zablokowania platform przypomina stawianie płotu na oceanie, australijski rząd uciekł w klasyczną eskalację. Premier Albanese ogłosił w czerwcu podwojenie kar dla platform do astronomicznej kwoty 99 milionów dolarów australijskich. Dla Mety to i tak zaokrąglenie w budżecie kwartalnym.

    Gdy nie działa mały młotek, australijscy politycy sięgają po młot pneumatyczny. Tyle, że nie chodzi o kaliber, tylko fakt, że narzędzie jest po prostu niewłaściwe. W tle tej pokazówki kryje się jednak ponury koszt dla całego społeczeństwa. Aby zweryfikować, czy ktoś nie ma 16 lat, platformy zmuszone są do zbierania skanów dowodów i biometrii od wszystkich obywateli. W ten sposób, zamiast ograniczyć wszechwładzę cyfrowych gigantów, państwo buduje im bazę danych pod powszechny cyfrowy identyfikator. Kto tu kogo naprawdę ukarał? Zamiast uderzyć w fatalnie zaprojektowane algorytmy mielące młode umysły, przepisy de facto zrobiły olbrzymi prezent operatorom sieci społecznościowych.

    Żebyśmy to dobrze zrozumieli: Meta i jej podobni dalej trują umysły (bo 85% nastolatków w Australii ominęło zakazy), to jeszcze dostają w prezencie gigantyczną bazę danych o obywatelach, biometrię, tożsamości… i to wszystko na koszt australijskiego podatnika!

    Rany boskie, niech rząd polski nie robi tego samego błędu. Może zamiast kopiować nieskuteczny młotek, lepiej posłuchać głosów z nauki?

    Nauka dochodzi do opcji atomowej

    W moim felietonie Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły pisałem wprost, że Meta i TikTok to nie są zwykłe serwisy, lecz operatorzy infrastruktury poznawczej, którzy handlują naszym czasem, podpalając emocje. Formułowałem wtedy konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego dla algorytmów rekomendacyjnych. Nie chodzi o likwidację social mediów, czy ich zakazywanie (co jest nieskuteczne), lecz o usunięcie z nich tego, co dewastuje umiejętności poznawcze.

    Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

    Dziś środowisko akademickie – w tym badacze z Harvard Medical School i University of California – mówi dokładnie tym samym głosem. Eksperci wprost nawołują do porzucenia tępych zakazów administracyjnych i skupienia się na niezależnej regulacji konkretnych podsystemów oprogramowania:

    • Delegalizacja nieskończonego przewijania (infinite scroll): usunięcie mechanizmu cyfrowego kasyna, który uniemożliwia mózgowi postawienie naturalnej granicy,
    • Odcięcie silników rekomendacyjnych: zakaz wstrzykiwania do feedu niesubskrybowanych treści dobieranych pod kątem generowania gniewu i lęku,
    • Powrót do chronologicznego feedu: przywrócenie stanu, w którym widzimy wyłącznie posty ludzi i stron, które sami świadomie zaobserwowaliśmy,
    • Audyty kodu i systemów targetowania reklam: otwarcie czarnej skrzynki algorytmów przed niezależnymi badaczami.

    Przestroga przed kopiowaniem błędu

    Australijska lekcja powinna być czerwonym światłem dla polityków w Polsce i całej Unii Europejskiej, którzy coraz głośniej przebąkują o kopiowaniu rozwiązań z Antypodów (a niektórzy, jak Francja, już taki zakaz przegłosowali). Wprowadzenie zakazu opartego na wieku to polityczny teatr, który nie ratuje dzieci, a tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa u rodziców i napędza inwigilację, nie strącając choćby włosa z głów tych, którzy zbudowali fundament problemu!

    Francja mówi „Dość”. Przegłosowano zakaz social mediów dla dzieci poniżej 15. roku życia i smartfonów w liceach

    Problem nie polega na tym, że 15-latek korzysta z komunikatora czy przegląda zdjęcia znajomych z klasy. Prawdziwym problemem jest to, że za kulisami interfejsu pracuje warty miliardy dolarów silnik behawioralny, który traktuje ludzki mózg jak zasób do wyeksploatowania. Czas przestać pudrować gangrenę tabliczkami z zakazem wstępu i wreszcie przeprowadzić operację na samym kodzie.

    #algorytmyRekomendacji #AnthonyAlbanese #Australia #COMO #felieton #Harvard #higienaCyfrowa #iMagazine #Instagram #Meta #socialMedia #Stanford #TikTok #zakazSocialMediów
  2. AI bez lukru #19: Wolna wola tylko PREMIUM

    Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...

    #Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #WolnaWola

    sekurak.pl/ai-bez-lukru-19-wol

  3. Przed Apple ciekawy rok. Z jednej strony za rogiem mamy premierę headsetu Apple Vision Pro. Z drugiej – kilka niemałych wyzwań w zapomnianych przez firmę kategoriach produktowych. No to po kolei, czego życzę sobie na 2024 rok w kontekście nadgryzionych sprzętów z Cupertino?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2024

    Powrót iPadów

    O tym mówi się już od dłuższego czasu, a wyniki finansowe Apple zdają się to tylko potwierdzać kwartał do kwartału i rok do roku. iPady sprzedają się zauważalnie gorzej niż kiedyś. Do tego dochodzi jeszcze kwestia oparzenia się z obecnymi bryłami tych urządzeń no i bałaganu w portfolio Apple. Naprawdę trudno jest dziś wytłumaczyć komuś, kto nie należy do bańki technologicznej, jaki iPad jest dla niego idealny.

    Mówi się, że firma szykuje spore odświeżenie w ramach wszystkich swoich linii produktowych. Mamy zobaczyć większego iPada Air (na wzór strategii, którą Apple wdrożyło dla MacBooków Air w 2023 roku) w rozmiarze obecnego iPada Pro. Mamy zobaczyć nowe iPady Pro z ekranami OLED. Na to, nie ukrywam, czekam chyba najbardziej. Zwłaszcza na większy model z OLED. Czy będzie droższy? Myślę, że spokojnie możemy się spodziewać znaczących podwyżek w segmencie iPadów Pro. Ekrany OLED są o wiele droższe w produkcji, a tutaj mówimy o czymś większym niż Apple Watch. Tanio już było.

    Jeżeli chodzi natomiast o aktualizację procesorów, to życzyłbym sobie (i tak się na 95% stanie), aby wszystkie modele Air i Pro otrzymały Apple M3. To jedyny logiczny i sensowny ruch, który Apple może teraz wykonać. Spodziewam się i życzę też sobie nowych akcesoriów, zwłaszcza poprawionego Apple Magic Keyboard, które w końcu otrzyma może rząd klawiszy funkcyjnych. Prywatnie nie wierzę natomiast w Apple Pencil 3. generacji, o którym jest również sporo doniesień. Nie widzę miejsca na czwarty Apple Pencil w portfolio. Już teraz jest ich o dwa za dużo.

    The Watch

    W 2024 roku będziemy także obchodzili okrągłą, dziesiątą rocznicę zaprezentowania światu Apple Watcha we wrześniu 2014 roku. Pora na coś nowego. Pora na nową, klasyczną bryłę i mam nadzieję, że Apple nie porzuci stali nierdzewnej na koszt aluminium pokrytego tytanem.

    Jeśli to zrobią, kupię na zapas kolejną sztukę modelu Series 9 i będzie leżała w szafie. Nie przesiądę się na model Ultra, bo nie jestem jego targetem i lubię stalowe zegarki. I ładne zegarki (wiem, to subiektywne, ale mówię za siebie). Tak więcej, drogie Apple, chętnie zobaczę coś tak spektakularnego, jak jubileuszowy iPhone X. Nie zepsujcie tego!

    Nowa Siri

    Ostatnią nowością, na którą bardzo czekam i liczę, że się doczekam, jest Siri. I nie chodzi mi nawet tutaj o obsługę języka polskiego, ponieważ nawet jeśli zostanie kiedykolwiek dodana, nie będę z niej korzystał. Wolę angielski. Jest krótszy, jeżeli mowa o wydawaniu komend do asystenta głosowego.

    Zdecydowanie natomiast liczę na to, że dzięki mądrej integracji (takiej w stylu Apple) z generatywną sztuczną inteligencją, Siri w końcu stanie się mądra. Jakkolwiek przydatna poza włączeniem świateł, czyli wejdzie na zupełnie nowy poziom. Jeżeli mam uwierzyć w to, że ktoś pokaże światu po raz kolejny, jak wielką wartością może być ekosystem usług i urządzeń w kontekście AI – to będzie to Apple.

    Oby nie przespali momentu, jak Nokia nadejścia smartfonów. Dla Siri to już byłby drugi i raczej ostatni raz.

    https://imagazine.pl/2024/04/29/lista-zyczen-do-apple-na-2024-rok/

    #Apple #felieton #KrzysztofKołacz #NowyRok