#felieton — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #felieton, aggregated by home.social.
-
Początki z AI w duchu slow
Sporo rozmawiam ostatnio ze Słuchaczami i Czytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026
Nie mam na to AI czasu
Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.
Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!
Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.
Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.
Szukam czasu na i dla siebie
To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.
Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:
„W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.
Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).
- Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
- Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
- Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
- Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.
Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.
#AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne -
Australia udowodniła, że zakaz social mediów to polityczny teatr. Nauka potwierdza: czas na opcję atomową
Kiedy w styczniu br. analizowałem szum wokół australijskiej ustawy rugującej nastolatków z platform społecznościowych, nazwałem ją pudrowaniem gangreny i statystyczną wydmuszką. Wystarczyło nieco ponad pół roku, by rzetelne badania uniwersytetów Stanforda i Harvardu bezlitośnie obnażyły bezradność polityków.
Dziś mamy dowody: cyfrowa prohibicja zbankrutowała, a świat nauki postuluje dokładnie to, co na łamach iMagazine nazwałem w styczniu opcją atomową – rozbrojenie toksycznych algorytmów rekomendacji zamiast sprawdzania numerów PESEL, czy sztywnych blokad uderzających w dzieci, a nie w operatorów infrastruktury poznawczej (Meta, TikTok i inni).
Statystyczna iluzja prysła po trzech miesiącach
Przypomnijmy tło: w grudniu 2025 roku rząd w Canberze zakazał osobom poniżej 16. roku życia dostępu do sieci społecznościowych. Gdy miesiąc później premier Anthony Albanese ogłaszał sukces, chwaląc się usunięciem 4,7 miliona kont, w tekście 4,7 mln usuniętych kont to nie 4,7 mln uratowanych dzieci ostrzegałem, że mamy do czynienia z czystą iluzją, bo młodzież natychmiast znajdzie obejścia.
Dziś te przypuszczenia potwierdzają dane opublikowane na łamach Knowable Magazine. Ponad 85% australijskich nastolatków po trzech miesiącach od wejścia przepisów wciąż bez przeszkód korzystało z zablokowanych platform. Obchodzenie zabezpieczeń stało się szkolnym folklorem – od robienia podwójnego podbródka przed kamerą weryfikującą wiek, przez darmowe VPN-y, aż po konta zakładane z pomocą rodziców.
Co gorsza, pierwsze badania ankietowe nadzorowane przez Stanford Social Media Lab wykazały okrągłe zero zmian w jakości snu i kondycji psychicznej młodzieży. Zakaz nie naprawił niczego, bo nie dotknął sedna problemu. Ba, jest jeszcze gorzej, zamiast poprawy, obrywają niewinni i ci najbardziej uczciwi.
Ponury żart rządu: kara za praworządność i trauma COMO
Najbardziej tragikomicznym, absurdalnie wręcz przewrotnym skutkiem australijskiego prawa okazał się mechanizm psychologiczny, który uderzył w niewłaściwą grupę. Kto poniósł realne koszty ustawy rządu Albanese? Z całą pewnością nie cwaniacy, nie młodociani wyjadacze technologii ani ci, którzy mają w nosie przepisy.
Ustawa uderzyła wyłącznie w te kilkanaście procent nastolatków, którzy byli na tyle uczciwi, by posłuchać dorosłych, albo mieli rodziców bezwzględnie egzekwujących zakaz. To ponury żart losu: prawo mające chronić najmłodszych zepchnęło najbardziej praworządne dzieciaki w otchłań zjawiska COMO (Cost of Missing Out).
Podczas gdy 85% rówieśników dalej organizowało spotkania, wymieniało się notatkami ze szkoły i komentowało swoje życie w sieci, uczciwi zostali wykluczeni z cyfrowego krwioobiegu. Canberra wysłała młodemu pokoleniu fatalną lekcję wychowawczą: praworządność oznacza samotność i karę, a kombinowanie i oszukiwanie biometrii gwarantuje święty spokój.
Albanese podwaja stawki w akcie bezsilności
Zamiast stanąć w prawdzie i przyznać, że próba zablokowania platform przypomina stawianie płotu na oceanie, australijski rząd uciekł w klasyczną eskalację. Premier Albanese ogłosił w czerwcu podwojenie kar dla platform do astronomicznej kwoty 99 milionów dolarów australijskich. Dla Mety to i tak zaokrąglenie w budżecie kwartalnym.
Gdy nie działa mały młotek, australijscy politycy sięgają po młot pneumatyczny. Tyle, że nie chodzi o kaliber, tylko fakt, że narzędzie jest po prostu niewłaściwe. W tle tej pokazówki kryje się jednak ponury koszt dla całego społeczeństwa. Aby zweryfikować, czy ktoś nie ma 16 lat, platformy zmuszone są do zbierania skanów dowodów i biometrii od wszystkich obywateli. W ten sposób, zamiast ograniczyć wszechwładzę cyfrowych gigantów, państwo buduje im bazę danych pod powszechny cyfrowy identyfikator. Kto tu kogo naprawdę ukarał? Zamiast uderzyć w fatalnie zaprojektowane algorytmy mielące młode umysły, przepisy de facto zrobiły olbrzymi prezent operatorom sieci społecznościowych.
Żebyśmy to dobrze zrozumieli: Meta i jej podobni dalej trują umysły (bo 85% nastolatków w Australii ominęło zakazy), to jeszcze dostają w prezencie gigantyczną bazę danych o obywatelach, biometrię, tożsamości… i to wszystko na koszt australijskiego podatnika!
Rany boskie, niech rząd polski nie robi tego samego błędu. Może zamiast kopiować nieskuteczny młotek, lepiej posłuchać głosów z nauki?
Nauka dochodzi do opcji atomowej
W moim felietonie Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły pisałem wprost, że Meta i TikTok to nie są zwykłe serwisy, lecz operatorzy infrastruktury poznawczej, którzy handlują naszym czasem, podpalając emocje. Formułowałem wtedy konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego dla algorytmów rekomendacyjnych. Nie chodzi o likwidację social mediów, czy ich zakazywanie (co jest nieskuteczne), lecz o usunięcie z nich tego, co dewastuje umiejętności poznawcze.
Dziś środowisko akademickie – w tym badacze z Harvard Medical School i University of California – mówi dokładnie tym samym głosem. Eksperci wprost nawołują do porzucenia tępych zakazów administracyjnych i skupienia się na niezależnej regulacji konkretnych podsystemów oprogramowania:
- Delegalizacja nieskończonego przewijania (infinite scroll): usunięcie mechanizmu cyfrowego kasyna, który uniemożliwia mózgowi postawienie naturalnej granicy,
- Odcięcie silników rekomendacyjnych: zakaz wstrzykiwania do feedu niesubskrybowanych treści dobieranych pod kątem generowania gniewu i lęku,
- Powrót do chronologicznego feedu: przywrócenie stanu, w którym widzimy wyłącznie posty ludzi i stron, które sami świadomie zaobserwowaliśmy,
- Audyty kodu i systemów targetowania reklam: otwarcie czarnej skrzynki algorytmów przed niezależnymi badaczami.
Przestroga przed kopiowaniem błędu
Australijska lekcja powinna być czerwonym światłem dla polityków w Polsce i całej Unii Europejskiej, którzy coraz głośniej przebąkują o kopiowaniu rozwiązań z Antypodów (a niektórzy, jak Francja, już taki zakaz przegłosowali). Wprowadzenie zakazu opartego na wieku to polityczny teatr, który nie ratuje dzieci, a tworzy fałszywe poczucie bezpieczeństwa u rodziców i napędza inwigilację, nie strącając choćby włosa z głów tych, którzy zbudowali fundament problemu!
Problem nie polega na tym, że 15-latek korzysta z komunikatora czy przegląda zdjęcia znajomych z klasy. Prawdziwym problemem jest to, że za kulisami interfejsu pracuje warty miliardy dolarów silnik behawioralny, który traktuje ludzki mózg jak zasób do wyeksploatowania. Czas przestać pudrować gangrenę tabliczkami z zakazem wstępu i wreszcie przeprowadzić operację na samym kodzie.
#algorytmyRekomendacji #AnthonyAlbanese #Australia #COMO #felieton #Harvard #higienaCyfrowa #iMagazine #Instagram #Meta #socialMedia #Stanford #TikTok #zakazSocialMediów -
Co dla Apple znaczy AI?
Siri AI nie będzie twoją dziewczyną. Na szczęście!
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2026
Planeta Abstrakcja
Najpierw miałem sobie odpuścić ten felieton. Po długim odcinku podcastu i jeszcze dłuższym wydaniu newslettera „Bo czemu nie?”, stwierdziłem, że wszystko już skomentowałem. Przynajmniej do września, bowiem do premiery nowych iPhone’ów i zapowiedzianych podczas WWDC 2026 systemów od Apple może jeszcze wydarzyć się całkiem sporo. Na przykład zapowiedziane przez Tima Cooka podwyżki cen. A potem obejrzałem z żoną, w ramach sobotniej chwili dla siebie, nowy odcinek od załogi kanału podróżniczego „Planeta Abstrakcja”.
Ola i Borys odwiedzili w Chinach fabrykę humanoidalnych robotów, które nie tylko wyglądają już jak my – ludzie, ale nawet faktura czy temperatura ich skóry potrafi się zmieniać i jest oszałamiająco podobna do ludzkiej. Polecam, choć lojalnie ostrzegam, że nie jest to łatwy seans, zwłaszcza gdy jako (zakładam) fani technologii zdajecie sobie sprawę choć z części zagrożeń związanych z galopującą obecnie rewolucją AI. Cały materiał pokazuje wprost, jak wielki postęp zrobiły w ostatnich latach Chiny względem nie tylko Europy, ale także USA. Oczywiście ten postęp okupiony jest danymi. Coraz częściej naszymi danymi, bowiem liczba chińskich produktów, która trafia także do Polski, tylko rośnie.
W tle mamy dziesięciolecia historii niczym nieposkromionego wręcz kapitału, który płynął do Państwa Środka przede wszystkim z USA. Samo tylko Apple ma większy wpływ na tworzenie miejsc pracy w Chinach niż całe Chiny na zatrudnienie w Ameryce (uwzględniając w tym problemy z łańcuchami dostaw i konfliktami geopolitycznymi). Tim Cook dosłownie wyszkolił ponad 20 milionów Chińczyków, przez co teraz szuka ucieczki i dewersyfikuje łańcuch dostaw i produkcji. Jak czytamy w książce „Apple w Chinach” Patricka McGee, wydanej niedawno w Polsce, samo „wytwarzanie iPhone’a w Państwie Środka odbywa się na 200 liniach produkcyjnych, a na każdej z nich powstaje średnio 3330 smartfonów dziennie – łącznie prawie ćwierć miliard rocznie”. Zachód dał Chinom wizję swoich inżynierów (których w absurdalnych liczbach przesiedlano na długie lata choćby do rodzącego się Shenzhen), a Chiny dały Zachodowi najdokładniejszy i najtańszy poziom masowej, powtarzalnej produkcji, przy okazji czerpiąc z wiedzy całymi garściami. Dziś mamy ten moment w historii, w którym Chiny zaczynają odcinać kupony i przestają być wyrobnikiem, a zaczynają być liderem na wielu rynkach. Elektromobilność (odsuwając na bok zagrożenia związane z prywatnością) jest tego dobitnym przykładem.
Gdy ogląda się wizję, taką jak ta, którą możecie zobaczyć w krótkim odcinku podróżniczego vloga Oli i Borysa, człowiek szybko uświadamia sobie, że nie ogląda science fiction, ale właśnie patrzy na świat tu i teraz, pomimo dzielącej Polskę od Chin odległości. Apple nie ma swojego humanoida i wątpię, aby kiedykolwiek John Ternus poszedł tą drogą, co nie wyklucza możliwości posiadania w portfolio domowego, robotycznego asystenta, o którym mówi się w plotkach od dawna. Tak czy owak już dziś, komentując zaprezentowaną podczas tegorocznego WWDC 2026 nową Siri AI, kierownictwo mówi wprost: AI ma służyć człowiekowi, a nie zastępować człowieka.
Siri AI nie będzie twoją dziewczyną
Craig Federighi i Greg Joswiak w wywiadzie podczas WWDC jasno odcięli się od koncepcji Siri jako AI-companiona. Apple chce, by AI „znikało” w tle produktów i stawia na prywatność jako kluczową różnicę względem konkurencji. Szef inżynierii (Federighi) na pytanie, czy nowe Siri pozwoli stworzyć sobie cyfrowego partnera lub partnerkę, odpowiedział wprost:
„Absolutnie nie!”.
Wyjaśniając, że w przeciwieństwie do wielu istniejących chatbotów, które koncentrują się na zaangażowaniu i często wykazują tendencję do nadmiernej uległości wobec użytkownika, zachęcając go do ujawniania informacji o sobie, by na tej podstawie budować więź, Apple zaprojektowało Siri w zupełnie odwrotny sposób. Próba potraktowania Siri jako partnera romantycznego zakończy się odmową. Siri ma jasno komunikować:
„Nie jestem do tego stworzona, jestem tu, by pomóc ci coś zrobić i dowiedzieć się czegoś o świecie”.
Joswiak dodał, że Apple nie robi AI dla samego AI, chodzi o to, jak sztuczna inteligencja może uczynić istniejące funkcje lepszymi, nie o efekt: „zobaczcie, my też mamy AI”. Zaznaczył też, że użytkownicy nie powinni musieć stawać się „ekspertami od promptów”, żeby korzystać z nowych funkcji – Apple chce wyjść im naprzeciw tam, gdzie już są. Federighi podkreślił przy tym, że podejście Apple do AI jest zorientowane na prywatność. Wskazał na istotną różnicę między tym, co wie twój iPhone, a tym, co wie Apple jako firma – dane pozostają na urządzeniu, pod kontrolą użytkownika, a Siri korzysta z nich wyłącznie dla niego. Apple nie ma do nich wglądu, co odróżnia firmę od większości graczy na rynku AI.
Najbliższa dekada pod rządami nowego CEO Johna Ternusa będzie tym czasem, w którym zarówno ja, inni komentujący świat technologii, ale przede wszystkim my wszyscy – klienci – powinniśmy wielokrotnie mówić „Sprawdzam!”, rozliczając Apple z tych obietnic.
#AI #AppleIntelligence #chiny #felieton #humanoid #humanoidy #Kołacz #robotyzacja #WWDC2026 -
Trump i szczepionki, czyli jak globalna dezinformacja wchodzi na najwyższy szczebel
Internet nie ma granic. Kiedy w Stanach Zjednoczonych na najwyższych szczeblach władzy zapada decyzja o oficjalnym wsparciu dla dawno obalonych, szkodliwych teorii spiskowych, fala uderzeniowa dociera do algorytmów na całym świecie. To nie jest tekst o Białym Domu, to jest tekst o tym, co odczujesz Ty i Twoi bliscy.
Jak donoszą amerykańskie media, Biały Dom pracuje nad rozporządzeniem wykonawczym, które ma instytucjonalnie powiązać szczepienia ochronne z autyzmem. Każdy kto zna historię największego fałszu w medycynie (praca Wakefielda) łapie się w tym momencie za głowę. Ale, Moi Drodzy! To nie o autyzm i szczepionki tu chodzi.
Problem w naszym zalgorytmizowanym i zdigitalizowanym coraz bardziej świecie staje się znacznie poważniejszy, niżby sam wydawca dekretów w Waszyngtonie mógł przewidywać. To przede wszystkim fatalna wiadomość dla globalnej walki z dezinformacją, głównie naukową, ale tak naprawdę… jakąkolwiek.
Co gorsza wszystko się dzieje w sytuacji, gdy obecnie ludzkość dysponuje narzędziami pozwalającymi jej fałszować rzeczywistość na nigdy niespotykaną wcześniej skalę… Zacznijmy jednak od tego, co się właściwie wydarzyło.
Polityka oparta na sfałszowanych badaniach
Jak wynika z niezależnych raportów „The Washington Post” oraz agencji Bloomberg, administracja Donalda Trumpa przygotowuje dokument wymierzony w kalendarz szczepień dziecięcych oraz badania nad autyzmem. Rozporządzenie może zostać ogłoszone już w przyszłym tygodniu. Pewnie wielu z Was zapyta: co mnie to obchodzi? To dotyczy amerykańskich obywateli, ich dzieci i szczepień. Tak, to prawda, ale konsekwencje, co już wcześniej wspomniałem, wychodzą poza medycynę, bo dotyczą propagacji informacji we współczesnym świecie.
Problem polega na tym, że rzekomy związek między szczepionkami a autyzmem to najbardziej znany medyczny fake news w historii. Został wielokrotnie obalony przez dziesiątki rygorystycznych badań obejmujących miliony dzieci na całym świecie. Cała narracja opiera się na jednym, sfałszowanym i wycofanym przed laty artykule naukowym, którego autor (wspomniany Wakefield) został ostatecznie pozbawiony prawa wykonywania zawodu lekarza.
Prezydenckie ambicje kosztem nauki
Amerykańskie środowiska medyczne, naukowcy i organizacje zrzeszające pacjentów z autyzmem stanowczo potępiają te działania, nazywając je marnowaniem cennego czasu i zasobów, które powinny być przeznaczone na szukanie prawdziwych przyczyn zaburzeń. Skąd więc tak silne parcie na legislację?
Według dziennika „The Wall Street Journal”, inicjatywa płynie bezpośrednio od prezydenta, który rzekomo chce zapisać się w historii jako polityk, który „wyleczył autyzm” poprzez ograniczenie programów szczepień. Istotną rolę odgrywa tu również Robert F. Kennedy Jr., znany ze swoich radykalnych poglądów antyszczepionkowych, który odpowiada w administracji za kwestie zdrowotne. Choć ten ostatni ostatnio zmienił mocno swoją retorykę w obliczu rozpędzającej się (w rzeczy samej największej od… 35 lat!) epidemii odry w USA publicznie wzywając (m.in. na antenie CNN) amerykańskich rodziców, by jednak szczepili swoje dzieci na odrę. Jednak raczej zrobił to nie ze względu na zmianę własnych przekonań, co po prostu ochronę własnego stołka… To jednak nie jest tematem mojego wywodu. Czas odpowiedzieć na jedno ważne pytanie, jakie znaczenie ma planowany przez amerykańską administrację dekret dla nas?
Dlaczego to dotyczy również nas?
Otóż większość platform społecznościowych dostarczających informacje w cyberprzestrzeni to platformy amerykańskie. YouTube, Google (Alphabet), Facebook, Threads (Meta), X itp. Zatem decyzje z Gabinetu Owalnego mają bezpośredni wpływ na to, jak globalne platformy technologiczne radzą sobie z moderacją treści. Kiedy medyczna dezinformacja staje się oficjalnym stanowiskiem rządu USA, korporacjom znacznie trudniej jest blokować i oznaczać takie treści jako szkodliwe. Rozumiecie? Algorytmy platform mogą oczywiście oznaczać lub ograniczać takie treści, ale kiedy dezinformacja pochodzi bezpośrednio od władz państwa, z którego te platformy się wywodzą, granica między moderacją szkodliwej informacji a ograniczaniem oficjalnego komunikatu władzy staje się znacznie trudniejsza do wyznaczenia.
To z kolei otwiera furtkę do zalewu pseudonaukowych teorii spiskowych w każdym zakątku internetu, bezpowrotnie podważając zaufanie do współczesnej medycyny. Co gorsza, ten zalew może być dziś produkowany na skalę nie notowaną w historii ludzkości. Jak to wpłynie na nas wszystkich? Zostawiam Was z tym pytaniem…
#algorytmySpołecznościowe #BigTech #fakeNews #felieton #globalnaDezinformacja #moderacjaTreści #socialMedia #szczepionkiAAutyzm
-
Felietony:
»Adam Cebula „Niepokoje niepiśmiennego”«Przypomniałem sobie, jak parę dziesiątek lat temu służyłem na poczcie pomocą starszemu (ale młodszemu niż ja dziś) człowiekowi w wypełnianiu jakichś druczków. Trzeba było to zrobić czytelnie, a biedak niewprawnymi rękami stawiał kulfony. Przeleciało trochę czasu i wyszło na to, że to ja jestem funkcjonalnie niepiśmienny...
https://www.fahrenheit.net.pl/publicystyka/felietony/adam-cebula-niepokoje-niepismiennego/
#Fahrenheit_zin #AdamCebula #felieton #DonaldTrump #ArtemisII #Niepokojeniepiśmiennego #ropa #smartphone
-
https://gieksainfo.pl/gieksa-nie-peka-przed-nikim/
"Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy."
-
AI bez lukru #41: Podbój kosmosu tylko z AI
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Kosmos #Księżyc #Podbój
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-41-podboj-kosmosu-tylko-z-ai/
-
AI bez lukru #40: Czy AI jest kobietą?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Empatia #Felieton #Kobieta
-
AI bez lukru #39: AI wie, że się rozwiedziesz
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Przewidywanie #Psychologia #Rozwód #Schemat
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-39-ai-wie-ze-sie-rozwiedziesz/
-
AI bez lukru #38: AI Twoim pracodawcą
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Agent #Ai #BezLukru #Felieton #Hr #Pracodawca #Robot
-
AI bez lukru #37: Zatrudniliśmy AI i jest drożej
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #KosztyAI #ModelLokalny #Wdrożenie
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-37-zatrudnilismy-ai-i-jest-drozej/
-
AI bez lukru #36: Czy AI może być komikiem?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Humor
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-36-czy-ai-moze-byc-komikiem/
-
AI bez lukru #35: Przyszłość w której nikt nic nie umie
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #AgenticAi #Agenty #Ai #BezLukru #Felieton #Przyszłość #Rekrutacja
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-35-przyszlosc-w-ktorej-nikt-nic-nie-umie/
-
AI bez lukru #34: Reset cywilizacji
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Historia #ResetCywilizacji
-
AI bez lukru #33: AI Twoją ulubioną wróżką
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Horoskop #Tarot #Wróżka
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-33-ai-twoja-ulubiona-wrozka/
-
AI bez lukru #31: AI kocha pieniądze
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
-
AI bez lukru #31: Osobisty propagandysta LLM
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Llm #Polityka #Propaganda #Wojna
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-31-osobisty-propagandysta-llm/
-
AI bez lukru #30: Wojna bez żołnierzy
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Drony #Felieton #Skynet #Terminator #Wojna
-
AI bez lukru #29: AI bez kajdanów etyczności
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Jailbreak #PromptInjection
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-29-ai-bez-kajdanow-etycznosci/
-
AI bez lukru #28: Czy lepiej być miłym dla AI?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #BycieMiłym #Felieton #MocObliczeniowa
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-28-czy-lepiej-byc-milym-dla-ai/
-
AI bez lukru #26: AI topi lodowce
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #EnergiaEletryczna #Felieton #Kosmos #Mining #Oze #Zapotrzebowanie
-
AI bez lukru #25: Przesądy na temat AI
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Halucynacje #Przesądy
-
AI bez lukru #24: Czy AI może mieć nałogi?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Nałogi #TłustyCzwartek
-
AI bez lukru #23: Unijne pozwolenie na innowacje
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #AiAct #BezLukru #Felieton #Innowacje #Prawo
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-23-unijne-pozwolenie-na-innowacje/
-
AI bez lukru #22: Zakupy, pierwszy krok do oddania kontroli
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o “rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Kontrola #Profilowanie #Zakupy
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-22-zakupy-pierwszy-krok-do-oddania-kontroli/
-
AI bez lukru #21: Internet… umiera.
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #Internet #Scam #Spam
-
AI bez lukru #20: Czy AI może mieć marzenia?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #GAI #Marzenia
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-20-czy-ai-moze-miec-marzenia/
-
AI bez lukru #19: Wolna wola tylko PREMIUM
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #WolnaWola
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-19-wolna-wola-tylko-premium/
-
AI bez lukru #18: AI, która wybiera Ci muzykę lepiej niż Ty sam. Tu nie chodzi o muzykę
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
-
AI bez lukru #17: Co AI o Tobie wie, a co o Tobie myśli? Czy zostałbyś rycerzem Jedi?
Cześć! Z tej strony Tomek Turba. AI bez lukru to cykl moich felietonów o sztucznej inteligencji bez marketingowego lukru, bez korporacyjnych slajdów i bez bajek o „rewolucji, która wszystko zmieni”. Pokazuję AI taką, jaka jest naprawdę: z absurdami, wpadkami, halucynacjami i konsekwencjami, o których rzadko mówi się głośno. Bez zadęcia,...
#Aktualności #Teksty #Ai #BezLukru #Felieton #GwiezdneWojny #Jedi #Profilowanie #Sith
https://sekurak.pl/ai-bez-lukru-17-co-ai-o-tobie-wie-a-co-o-tobie-mysli-czy-zostalbys-rycerzem-jedi/
-
W nawiazaniu do dzisiejszych wpisow @filiplachert dorzucam kolejny przejaw polskiej polityki w pigulce (przypominam - slowo-klucz #PPwP), a raczej jej wnikliwej analizy stworzonej przez niezaleznego i niezawodnego komentatora z Podkarpacia:
https://piknik-na-skraju-glupoty.blogspot.com/2023/04/zrobmy-sobie-raport.html#PolskaPolitykawPigulce #PPwP #Polska #Polityka #wpigulce
#Pikniknaskrajuglupoty
#Piknik #naskraju #glupota
#sondaz #badaniesondazowe #badanie #sondazowe #wybory #parlamentarne #samorzadowe