home.social

#slowlife — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #slowlife, aggregated by home.social.

  1. I strained it through a cloth to catch all solid bits (#walnuts) while letting the #alcohol part through. Result: 1.5L of pure #homemade #nocino

    Not satisfied, I decided to experiment some more by mixing 1L of milk to .5L of pure #liqueur to make nocino #cream.

    Pure liqueur -> root cellar
    Cream -> freezer

    #recipe #homestead #slowlife

  2. I strained it through a cloth to catch all solid bits (#walnuts) while letting the #alcohol part through. Result: 1.5L of pure #homemade #nocino

    Not satisfied, I decided to experiment some more by mixing 1L of milk to .5L of pure #liqueur to make nocino #cream.

    Pure liqueur -> root cellar
    Cream -> freezer

    #recipe #homestead #slowlife

  3. I strained it through a cloth to catch all solid bits (#walnuts) while letting the #alcohol part through. Result: 1.5L of pure #homemade #nocino

    Not satisfied, I decided to experiment some more by mixing 1L of milk to .5L of pure #liqueur to make nocino #cream.

    Pure liqueur -> root cellar
    Cream -> freezer

    #recipe #homestead #slowlife

  4. I strained it through a cloth to catch all solid bits (#walnuts) while letting the #alcohol part through. Result: 1.5L of pure #homemade #nocino

    Not satisfied, I decided to experiment some more by mixing 1L of milk to .5L of pure #liqueur to make nocino #cream.

    Pure liqueur -> root cellar
    Cream -> freezer

    #recipe #homestead #slowlife

  5. I strained it through a cloth to catch all solid bits (#walnuts) while letting the #alcohol part through. Result: 1.5L of pure #homemade #nocino

    Not satisfied, I decided to experiment some more by mixing 1L of milk to .5L of pure #liqueur to make nocino #cream.

    Pure liqueur -> root cellar
    Cream -> freezer

    #recipe #homestead #slowlife

  6. Wykorzystuję parę dni wolnego, a najlepiej mi się ładuje baterie w wiejsko-łąkowym klimacie. 🔌🌾
    @m0bi to po sąsiedzku. 😉 No prawie, bo to Siedlecczyzna, ale też łąki, bagna, lasy.

    #SlowLife #Spacer #Siedlecczyzna #PolskieKrajobrazy

  7. Wykorzystuję parę dni wolnego, a najlepiej mi się ładuje baterie w wiejsko-łąkowym klimacie. 🔌🌾
    @m0bi to po sąsiedzku. 😉 No prawie, bo to Siedlecczyzna, ale też łąki, bagna, lasy.

    #SlowLife #Spacer #Siedlecczyzna #PolskieKrajobrazy

  8. Wykorzystuję parę dni wolnego, a najlepiej mi się ładuje baterie w wiejsko-łąkowym klimacie. 🔌🌾
    @m0bi to po sąsiedzku. 😉 No prawie, bo to Siedlecczyzna, ale też łąki, bagna, lasy.

    #SlowLife #Spacer #Siedlecczyzna #PolskieKrajobrazy

  9. Wykorzystuję parę dni wolnego, a najlepiej mi się ładuje baterie w wiejsko-łąkowym klimacie. 🔌🌾
    @m0bi to po sąsiedzku. 😉 No prawie, bo to Siedlecczyzna, ale też łąki, bagna, lasy.

    #SlowLife #Spacer #Siedlecczyzna #PolskieKrajobrazy

  10. Wykorzystuję parę dni wolnego, a najlepiej mi się ładuje baterie w wiejsko-łąkowym klimacie. 🔌🌾
    @m0bi to po sąsiedzku. 😉 No prawie, bo to Siedlecczyzna, ale też łąki, bagna, lasy.

    #SlowLife #Spacer #Siedlecczyzna #PolskieKrajobrazy

  11. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  12. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  13. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  14. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  15. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  16. Dlaczego wracamy do retro rzeczy

    Podczas gdy dookoła sporo mówi się o tym, że dziejąca się na naszych oczach rewolucja AI całkowicie zmienia nasz sposób używania elektroniki użytkowej, w bańce technologicznej od dobrych pięciu lat obserwuję, jak ochoczo szukamy tego, co z elektroniką ma niewiele wspólnego.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2026

    Moda na retro czy retro ratunek?

    Jak zaczęła się wasza przygoda ze światem komputerów? Albo szerzej – elektroniki? Pamiętacie jeszcze swoje pierwsze gadżety? Ten retro zryw jest chyba jednym z najlepszych dowodów na to, jak bardzo mamy dość komplikowania sobie cyfrowego życia.

    „Kiedyś było inaczej” – cytując słowa hip-hopowej piosenki sprzed dekad. I jasne, można stwierdzić, że moda na retro graty, retro wspomnienia i retro życie to nic innego jak efekt znudzenia ludzi po trzydziestce czy w kryzysie wieku średniego. Albo fatalny pomysł na starzenie się w stylu dziadersów. Ja wolę zapytać o powody tego zjawiska, ponieważ gdy ich poszukamy, sytuacja i perspektywa zmieniają się dość znacznie. Zresztą po przeprowadzeniu dziesiątek rozmów z moimi SłuchaczamiCzytelnikami dochodzę do wniosku, że wszystko z nami w porządku. Po dekadach życia w rytmie znaczących technologicznych przełomów (internet, telefonia komórkowa i słynna Nokia, o której przecież chętnie czytamy materiały takie jak ten, potem iPod, iPhone, płatności zbliżeniowe, asystenci głosowi, AirPods i w końcu AI), mówimy: stop. Gdy ten ostatni przełom, a więc generatywna sztuczna inteligencja, okazał się największy i pochłonął właściwie wszystkie poprzednie, tworząc początek nowego świata – reagujemy. Wiecie, dlaczego tak chętnie słuchamy i czytamy o początkach internetu w Polsce, choć obiektywnie nic przyjemnego w liczeniu impulsów Neostrady nie było?

    Dlatego, że tamte czasy pamiętamy jako okres, w którym posiadaliśmy jako taką kontrolę nad technologią.

    Wstawało się z kanapy, brało do ręki pilot i włączało wieżę stereo. Jak chciałeś konkretny album, musiałeś jeszcze włożyć kasetę lub płytę. Jak chciałaś posłuchać radia, to wybierałaś ulubione, prawda? Gdy pojawił się iPod, dał nam kontrolę nad muzyką – tysiącem piosenek w kieszeni, ale piosenek wybieranych przez nas. Playlist układanych przez nas, jak dawniej składanki na płytach dla ukochanej osoby. To właśnie ten sentyment prowadzi nas do eksperymentów z odstawieniem streamingu na jakiś czas, o czym wspominałem przed tygodniem. iPhone połączył iPoda, internet i telefon, przenosząc komputer do kieszeni. Ten komputer dał nam sieci społecznościowe zamknięte pod jedną ikoną aplikacji. Instagram w swojej pradawnej formie był miejscem, gdzie robiliśmy jedną rzecz: podziwialiśmy swoje zdjęcia. Na Twitterze pisaliśmy o tym, co u nas słychać i co jedliśmy na śniadanie, ponieważ niepojęte wydawało się, że ktoś z drugiego końca Ziemi może to przeczytać w tej samej chwili, gdy wciśniemy „Opublikuj”. I odpowiedzieć. Potem Facebook, który połączył nas i naszych znajomych w ramach internetowej społeczności, pozwolił nawiązywać kontakty o wiele szybsze niż te z internetowych forów tematycznych, ale też o wiele mniej trwałe.

    A potem efekt cyfrowej kuli śniegowej rozpędził się tak bardzo, że właściwie dopiero teraz zaczynamy zastanawiać się, kiedy ta pędząca, elektronowa kula zdążyła wchłonąć tamten telewizor, prostą konsolę, magnetofon, kasety, płyty, przewody od telefonów, umawianie się na pogaduchy na ławce pod blokiem w sobotę o 12:00, listy, pocztówki, treningi bez Stravy i pomiaru każdego parametru naszego organizmu, spacery dla spacerów, zdjęcia dla zdjęć, a nie dla algorytmów.

    Jutro będzie inaczej

    Nostalgiczne wspomnienia fanów technologii – albo szerzej – nas – współczesnych ludzi w tych technologii po uszy zanurzonych, biorą się stąd, że chcemy wspomnianą kontrolę odzyskać. Choć trochę. I wy, i ja. Choć każdy z nas zapewne w nieco innym obszarze. Próbujemy i będziemy próbowali – czy to usuwając konta w serwisach, w których obecność była dla nas jeszcze pięć lat temu tak oczywista i obowiązkowa jak kawa w poniedziałek rano. Usuwamy, omijamy i otwarcie o tym mówimy, a zaraz przestaniemy w ogóle informować innych, że już nas nie znajdą w tym czy innym cyfrowym miejscu. Dlaczego? Bo coraz lepiej jako społeczeństwo pamiętające komputerową i internetową rewolucję zdajemy sobie sprawę z faktu, iż mało kogo to obchodzi. Wracamy (i to widać!) do spotkań w domach, dążymy do utrzymywania jakościowych, a nie ilościowych przyjaźni i relacji, a nawet o nich marzymy. Tak, marzymy o człowieku. I słyszę to coraz częściej – wy też, prawda? Takim żywym, przed wami. Na kanapie. I jasne, że niewielu chciałoby wrócić do czasów wspomnianej Neostrady czy telefonów z przewodami, co jest normalne! Z technologii chcemy nauczyć się na nowo korzystać, a nie porzucać ją na dobre – i ten kierunek dla mnie jest właśnie innym jutrem.

    Innym, ponieważ będziemy musieli nauczyć się oczywiście żyć wespół ze sztuczną inteligencją (tą prawdziwą, nawet nie AGI, ale jeszcze piętro wyżej) w codzienności, przy czym dla mnie ta codzienność będzie miała o wiele wyraźniejsze granice, niż dziś myślimy. Nie znajdziemy takiej wizji w prospektach inwestycyjnych start-upów, a właśnie ona jest kluczowa. Zapewne to głos mojego i poprzedniego pokolenia, który jest przeterminowany już na starcie w 2026 roku, niemniej trochę jeszcze te nasze retro pokolenia na świecie pożyją. Między innymi dlatego, gdy widzę kolejny artykuł z nagłówkiem „AI zmieni życie wszystkich!”, coraz częściej uśmiecham się pod nosem, biorę łyk własnoręcznie zmielonej i zaparzonej w dripperze kawy, siadam na kanapie i biorę do ręki książkę albo papierowy dziennik. Odkładam ekran. Idę pobiegać bez podcastu czy muzyki.

    Jestem.

    To „bycie” doceniam każdego dnia, uważnie obserwując, co się dookoła dzieje. Nie wypieram zmian, ale wybieram te zmiany. Moje zmiany. O nich piszę na bieżąco tutaj.

    Wy spróbujcie ze swoimi. Warto!

    #balans #felieton #Kołacz #Retro #slow #slowLife #stareSprzęty #vintage #zdrowiePsychiczne
  17. Jak połączyć świat fizyczny z cyfrowym?

    Kiedy na początku tego roku opisywałem na łamach newslettera „Bo czemu nie?” i opowiadałem w moim podcaście o tym, jak i dlaczego po ponad dekadzie przesiadłem się z cyfrowego dziennika na jego papierową, klasyczną wersję, wielu obserwatorów przecierało oczy ze zdumienia.

    Kompletnie mnie to rzecz jasna nie dziwi, a o powodach skrętu coraz większej liczby z nas w stronę analogowego świata retro piszę w kolumnie „Higiena Cyfrowa” tego numeru iMagazine. W tym tekście natomiast podzielę się z wami jednym wnioskiem, na który wpadłem dzięki społeczności po publikacji wspomnianych materiałów.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2026

    Gdy technologia spotyka zwykłe życie

    Drugie najpopularniejsze pytanie, które otrzymałem kilkadziesiąt razy – zaraz po spodziewanym: „Czy teraz zamieszkasz w jaskini bez prądu?!” – brzmiało: „O kurczę! Jak śledzisz w Find My swój papierowy dziennik?!”. Uświadomiło mi to kilka spraw.

    Po pierwsze, w tym samym momencie historii, w którym boimy się o to, komu i kiedy AI zabierze pracę, ciągle zapominamy o podstawowej kwestii – technologia jest i ma być dla nas. Nie my dla niej. Dlaczego umieściłem w papierowym dzienniku lokalizator zgodny z Find My w kształcie karty bankowej (dokładnie ten od NOMAD)? Odpowiedź jest banalnie prosta: owszem, zrezygnowałem intencjonalnie z prowadzenia dziennika w formie cyfrowej, ale skoro mogłem wykorzystać inny element cyfrowego świata w służbie bezpieczeństwa tego analogowego – zrobiłem to. Nie wiem, dlaczego miałbym o tym zapominać.

    Widzicie, według mnie właśnie o takie podejście warto walczyć i je w sobie wzmacniać. Technologia ma służyć nam. Koniec, kropka.

    Po drugie, takich przestrzeni, w których może ona to robić, jest naprawdę sporo, a wiele wskazuje na to, że będzie ich jeszcze więcej. Zaczynając od inteligentnego domu, który nie musi od razu i zawsze oznaczać instalacji miliona czujników i tworzenia cyfrowej fortecy z waszych czterech ścian, a kończąc na monitorowaniu zdrowia czy czasu pracy. Zostając na moment przy tym ostatnim przykładzie, spójrzcie: świadomość tego, ile i dla kogo pracujecie w ujęciu tygodniowym czy miesięcznym, pozwala wam poznać realny koszt waszego czasu. Czy można to zapisywać na kartce? Można. Czy łatwiej jest włączyć prostą aplikację na Macu, czy iPhonie? Tak. Czy analogowy sposób jest lepszy lub ma konkretną przewagę? Nie sądzę.

    W tej intencjonalności korzystania z technologii, o której tak często tutaj piszę i mówię, nie chodzi mi o wybieranie życia w szałasie w ramach nieuzasadnionego niczym buntu przeciwko Big Techom. Jeśli uzasadnienie macie – super, nic mi do tego. Jeśli jednak ma to być po prostu podążanie za radą internetowego guru czy modą – wątpię, że to najlepsze, co można zrobić. Intencjonalne podejście do technologii to zaprzęgnięcie jej do pracy dla was, w mniejszym czy większym stopniu. Życie z nią i używanie jej na waszych zasadach. Skala nie ma tu znaczenia.

    Skala własnego podwórka

    A dlaczego nie ma? Ponieważ, po trzecie – chodzi o codzienność. Znam bardzo wiele przykładów osób, które zakopywały się w ustawianiu i nauce skomplikowanych, wielopoziomowych automatyzacji w ramach ekosystemu Apple (czy dowolnego innego), a tak naprawdę chciały przede wszystkim kontrolować temperaturę w jednym pomieszczeniu. Albo obserwować, co ich zwierzak robi, gdy są w pracy lub przestać w końcu szukać kluczy po całym domu. Prosta potrzeba, do której często zaprzęgamy rozwiązania rodem z kolejnej misji NASA. Skala tego, gdzie i jak warto zapędzić waszą technologię do pracy, to wasze potrzeby, a nie marzenia technologicznego geeka z YouTube’a. Warto o tym pamiętać, aby nie okazało się kiedyś, że szukając prostego rozwiązania problemu, którego obsługa zajmowała do tej pory kilka minut, zmarnowaliście tydzień, tworząc przy okazji nowe problemy.

    #akcesoria #analog #balans #dodatki #dziennik #offline #papierowyNotatnik #slow #slowLife #vintage #workLifeBalance
  18. Nouvel article sur le blog, où je profite de l'été pour reprendre la main sur mon temps : aemarielle.com/ete-slow/

    #blog #SlowLife

  19. Nouvel article sur le blog, où je profite de l'été pour reprendre la main sur mon temps : aemarielle.com/ete-slow/

    #blog #SlowLife

  20. Nouvel article sur le blog, où je profite de l'été pour reprendre la main sur mon temps : aemarielle.com/ete-slow/

    #blog #SlowLife

  21. Nouvel article sur le blog, où je profite de l'été pour reprendre la main sur mon temps : aemarielle.com/ete-slow/

    #blog #SlowLife

  22. Powrót do epoki urządzeń robiących jedną rzecz?

    To nie jest tekst o tym, że zaraz wszyscy wrócimy do stacjonarnych telefonów, odtwarzaczy płyt CD czy Forda T. Czy jednak i Wy nie macie tak, że coraz częściej w technologicznej bańce spotykacie dyskusje zaczynające się od „Ale ja chcę, żeby to robiło tylko…”? Ciągle na nie trafiam i myślę, że część z nas po prostu o wiele mniej potrzebuje przełomu pokroju kolejnego iPhone’a, a o wiele bardziej – ograniczeń, które ten wówczas posiadał.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2026

    Telefon, iPod i przeglądarka Internetu

    Gdy Jobs prezentował iPhone’a światu w 2007 roku, wypowiedział kultowe słowa, które przeszły do kanonu marketingowych podręczników i popkultury. iPhone miał być trzema urządzeniami w jednym: telefonem, iPodem i przeglądarką internetu w wydaniu, którego świat nie widział. iPhone pozwolił dosłownie dotknąć dłonią internetu. To, co jednak w tym marketingowym sloganie jest w mojej ocenie absolutnie kluczowe, to fakt, że choć iPhone miał trzy główne fundamenty, wówczas każdy z nich pełnił określoną rolę. Telefon służył do dzwonienia. iPod, jak dotąd, odtwarzał muzykę, choć był ukryty pod ikoną jednej aplikacji. Przeglądarka Safari pozwalała przeglądać internet w tak wygodny sposób, że właściwie nikt wcześniej nawet nie przypuszczał, że to możliwe. Kluczem do sukcesu modelu z 2007 roku był fakt, że to wszystko zamknięto w niewielkim i pięknym urządzeniu, które mieściło się w kieszeni spodni i damskiej kopertówce. Pierwszy iPhone nie obsługiwał nawet MMS-ów, ale na to narzekali tylko ludzie z technologicznej bańki, podczas gdy świat dosłownie pędził do sklepów Apple. Gdyby jednak telefon Apple pozostał na tym etapie swojego rozwoju, szybko byśmy o nim zapomnieli.

    To, czemu iPhone zawdzięczał ostateczny sukces, to stworzenie sklepu z aplikacjami, czyli App Store, i dostarczenie programistom prostych narzędzi oraz wytycznych, w ramach których ci mogli te aplikacje tworzyć. To ten moment zmienił na dobre świat, w którym żyjemy do dziś. iPhone, choć powstał na trzech fundamentach, o których wspomniałem wcześniej, stał się teraz czymś więcej – był platformą do nowej rzeczywistości i to taką, na którą rynek dosłownie się rzucił i w której utonął na dobre. Rynek, czyli my, którzy instalowaliśmy każdą nową aplikację, zachwycając się de facto nieograniczonymi możliwościami tego, co dzięki kreatywności twórców i sile konsumpcjonizmu potrafi niewielkich (wówczas) rozmiarów telefon. Choć między rokiem 2010, w którym debiutował model iPhone 4, a 2026 minęło 16 lat, mam wrażenie, że dla ludzkości to kilka wieków – oczywiście gdy spojrzy się na to przez pryzmat cywilizacyjnego i ekonomicznego rozwoju, jaki dokonaliśmy – a jednocześnie czuję, że to ledwie krótka chwila, w której trakcie kompletnie się pogubiliśmy.

    Jedna rzecz

    Dziś ilość dostępnych dzięki całemu rynkowi aplikacji i usług mobilnych możliwości nikogo już nie dziwi. Za to coraz więcej z nas zaczyna pytać samych siebie: po co mi kolejna aplikacja do tego? Dlaczego muszę płacić za kolejną subskrypcję?? Nie rozumiem, jak to wszystko ze sobą działa!

    Te pytania nie wynikają moim zdaniem w większości z nostalgii do czasów słusznie minionych, ale z ilości dostępnych dziś opcji, stylów życia czy szerzej – wygód – w których zaczęliśmy się po prostu gubić. Telefon kiedyś służył do dzwonienia. Aplikacja wiadomości – do wysyłania wiadomości, a nie kupowania pieluch, nagrywania rolek promujących pitą przez nas kawę z ulubionej palarni należącej do kogoś innego czy oddawania kasy znajomej. W internecie można było pracować, zarabiać, kupować, płacić rachunki, szukać informacji, ale nikt nie wchodził tam po to, aby niemalże dosłownie – żyć. Internet stał się dla wielu z nas czymś więcej niż źródłem nieustannie pompowanej dopaminy, ale wręcz – tlenem. Ten powrót mody na retro sprzęty, vintage’owe dyskusje i zawężone rozwiązania bierze się z tego, że dziś ograniczony wybór nie jest brakiem, lecz staje się luksusem. Widać to po ofercie najlepszych restauracji, marek modowych czy samochodowych, ale też po naszych – bardziej świadomych – wyborach. Także tych konsumenckich, choć one swoje źródła zawsze mają w głowie.

    A te nasze głowy już powoli nie chcą poświęcać uwagi i ograniczonego i tak mocno czasu na testowanie kolejnych rozwiązań tych samych – często już rozwiązanych – problemów. Zaczynamy liczyć kwoty wydawane na subskrypcje usług, które okazują się robić dokładnie to samo, co ich darmowe, systemowe odpowiedniki, za które już zapłaciliśmy (np. kupując sprzęt Apple). W rozmowach przestajemy chwalić się ilością zainstalowanych aplikacji czy wrzuconych zdjęć, a zaczynamy rozmawiać o tym, ile ich usunęliśmy, i traktować ten akt jak prawdziwy przełom w życiu. Zamiast wrzucać zdjęcia z wakacji, chcemy niepublicznego luksusu, o którym nikt nie musi wiedzieć. Zaczynamy rozumieć, że prawdziwa wolność leżała od zawsze w sferze tajemnicy, do której dopuszczano wąski krąg wtajemniczonych, bo dzięki temu – była nasza. Czy zatem wrócimy do epoki urządzeń robiących jedną rzecz? Niedosłownie, ale sądzę, że już żyjemy u progu społecznej zmiany, w ramach której urządzenia, aplikacje, systemy czy przedmioty, którymi się otaczamy – mają przede wszystkim służyć nam i robić nasze, a nie czyjeś rzeczy.

    I nic nikomu do tego.

    #dumbPhone #felietony #Kołacz #mental #minimalizm #prostyTelefon #Retro #slow #slowLife #vintage #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  23. There are trends like slow food and slow fashion, that promote more sustanaible ways of living. Is there something like slow tech movement too? I am so tired of current IT industry that just wants everything bigger faster harder... #slowlife

  24. There are trends like slow food and slow fashion, that promote more sustanaible ways of living. Is there something like slow tech movement too? I am so tired of current IT industry that just wants everything bigger faster harder... #slowlife

  25. There are trends like slow food and slow fashion, that promote more sustanaible ways of living. Is there something like slow tech movement too? I am so tired of current IT industry that just wants everything bigger faster harder... #slowlife

  26. There are trends like slow food and slow fashion, that promote more sustanaible ways of living. Is there something like slow tech movement too? I am so tired of current IT industry that just wants everything bigger faster harder... #slowlife

  27. There are trends like slow food and slow fashion, that promote more sustanaible ways of living. Is there something like slow tech movement too? I am so tired of current IT industry that just wants everything bigger faster harder... #slowlife

  28. Guten Morgen,
    wünsche Euch ein schönes Wochenende.
     
    Hier stehen Entschleunigung & Ausruhen
    im Vordergrund.

    ☕️☕️☕️🧡☮️🪷🦋✂️🎨🖼
     
    #slow
    #slowLife
    #DadaMermaid

  29. Guten Morgen,
    wünsche Euch ein schönes Wochenende.
     
    Hier stehen Entschleunigung & Ausruhen
    im Vordergrund.

    ☕️☕️☕️🧡☮️🪷🦋✂️🎨🖼
     
    #slow
    #slowLife
    #DadaMermaid

  30. Guten Morgen,
    wünsche Euch ein schönes Wochenende.
     
    Hier stehen Entschleunigung & Ausruhen
    im Vordergrund.

    ☕️☕️☕️🧡☮️🪷🦋✂️🎨🖼
     
    #slow
    #slowLife
    #DadaMermaid

  31. Guten Morgen,
    wünsche Euch ein schönes Wochenende.
     
    Hier stehen Entschleunigung & Ausruhen
    im Vordergrund.

    ☕️☕️☕️🧡☮️🪷🦋✂️🎨🖼
     
    #slow
    #slowLife
    #DadaMermaid

  32. Miluju rána v zahradě! Snažím se něco málo udělat na záhoncích, mezitím když odpočívám zavřu oči a poslouchám zvuky kolem. Na levo kuká kukačka, za zády datluje na ořechu strakapout, bzučí kolem letící včelky a vosičky, štěbetají vrabci a ptáčci které nepoznám, protože pofukuje šumí listí stromů a točí se a klepou - hádejte co to je?

    #hadanka #zahrada #meditace #slowlife

  33. Miluju rána v zahradě! Snažím se něco málo udělat na záhoncích, mezitím když odpočívám zavřu oči a poslouchám zvuky kolem. Na levo kuká kukačka, za zády datluje na ořechu strakapout, bzučí kolem letící včelky a vosičky, štěbetají vrabci a ptáčci které nepoznám, protože pofukuje šumí listí stromů a točí se a klepou - hádejte co to je?

    #hadanka #zahrada #meditace #slowlife

  34. Miluju rána v zahradě! Snažím se něco málo udělat na záhoncích, mezitím když odpočívám zavřu oči a poslouchám zvuky kolem. Na levo kuká kukačka, za zády datluje na ořechu strakapout, bzučí kolem letící včelky a vosičky, štěbetají vrabci a ptáčci které nepoznám, protože pofukuje šumí listí stromů a točí se a klepou - hádejte co to je?

    #hadanka #zahrada #meditace #slowlife

  35. Miluju rána v zahradě! Snažím se něco málo udělat na záhoncích, mezitím když odpočívám zavřu oči a poslouchám zvuky kolem. Na levo kuká kukačka, za zády datluje na ořechu strakapout, bzučí kolem letící včelky a vosičky, štěbetají vrabci a ptáčci které nepoznám, protože pofukuje šumí listí stromů a točí se a klepou - hádejte co to je?

    #hadanka #zahrada #meditace #slowlife

  36. #Solarpunk, when life and innovation become part of the decision-making process

    Dylan Field, CEO of Figma, gave an interview at #SXSW2024 - a festival of music, film and interactive media - where he shared his vision of design for the future by highlighting an interesting movement: Solarpunk. This movement offers a less anxiety-provoking and much more positive perspective on shaping a world where life and sustainability are at the heart of every innovation.

    11 July, 2024

    Except: " #Solarpunk is rooted in a wider landscape of movements and currents of thought that share similar objectives of #sustainability, #inclusion and #innovation.

    #Ecodesign is an approach that aims to reduce the environmental impact of products throughout their life cycle, finding innovative and sustainable solutions and encouraging the use of #EnvironmentallyFriendly manufacturing practices. The movement is also strongly guiding the approach of current websites by limiting the media used, calculating the CO2 impact of each page and favouring sustainable hosting solutions.

    The #SlowLife, or #SlowMovement, which encourages a reduction in the frenetic pace of modern life and a re-evaluation of priorities, focusing on the quality of well-being rather than the quantity of activities. This resonates with the Solarpunk movement in its more #ThoughtfulApproach to #technology and #consumption.

    #RegenerativeDesign which aims for an approach where systems and processes restore and strengthen #ecosystems promoting environmental health and #resilience. This movement also shares the same positive vision of creating solutions that benefit both human beings and the #environment.

    #NewPedestrianism, or #NewUrbanism, share common concerns for the sustainability of urban environments. It aims to reduce dependence on cars by promoting walking, cycling and public transport, and to reduce carbon emissions in order to improve air quality. But that's not all: New Pedestrianism, like Solarpunk, aspires to create neighbourhoods that meet human needs, where it is pleasant and safe to live, work and play, while fostering conviviality between communities."

    Source:
    atipik.ch/en/blog/integrating-

    #SolarPunkSunday #SolarPunkDesignPrinciples #BuildForTheFuture #Sustainability #Accessibility #Inclusivity #SustainableTechnology #LowTech #BikeFriendlyCities #WalkableCities #EnvironmentalRestoration #BuildingCommunity

  37. #Solarpunk, when life and innovation become part of the decision-making process

    Dylan Field, CEO of Figma, gave an interview at #SXSW2024 - a festival of music, film and interactive media - where he shared his vision of design for the future by highlighting an interesting movement: Solarpunk. This movement offers a less anxiety-provoking and much more positive perspective on shaping a world where life and sustainability are at the heart of every innovation.

    11 July, 2024

    Except: " #Solarpunk is rooted in a wider landscape of movements and currents of thought that share similar objectives of #sustainability, #inclusion and #innovation.

    #Ecodesign is an approach that aims to reduce the environmental impact of products throughout their life cycle, finding innovative and sustainable solutions and encouraging the use of #EnvironmentallyFriendly manufacturing practices. The movement is also strongly guiding the approach of current websites by limiting the media used, calculating the CO2 impact of each page and favouring sustainable hosting solutions.

    The #SlowLife, or #SlowMovement, which encourages a reduction in the frenetic pace of modern life and a re-evaluation of priorities, focusing on the quality of well-being rather than the quantity of activities. This resonates with the Solarpunk movement in its more #ThoughtfulApproach to #technology and #consumption.

    #RegenerativeDesign which aims for an approach where systems and processes restore and strengthen #ecosystems promoting environmental health and #resilience. This movement also shares the same positive vision of creating solutions that benefit both human beings and the #environment.

    #NewPedestrianism, or #NewUrbanism, share common concerns for the sustainability of urban environments. It aims to reduce dependence on cars by promoting walking, cycling and public transport, and to reduce carbon emissions in order to improve air quality. But that's not all: New Pedestrianism, like Solarpunk, aspires to create neighbourhoods that meet human needs, where it is pleasant and safe to live, work and play, while fostering conviviality between communities."

    Source:
    atipik.ch/en/blog/integrating-

    #SolarPunkSunday #SolarPunkDesignPrinciples #BuildForTheFuture #Sustainability #Accessibility #Inclusivity #SustainableTechnology #LowTech #BikeFriendlyCities #WalkableCities #EnvironmentalRestoration #BuildingCommunity

  38. #Solarpunk, when life and innovation become part of the decision-making process

    Dylan Field, CEO of Figma, gave an interview at #SXSW2024 - a festival of music, film and interactive media - where he shared his vision of design for the future by highlighting an interesting movement: Solarpunk. This movement offers a less anxiety-provoking and much more positive perspective on shaping a world where life and sustainability are at the heart of every innovation.

    11 July, 2024

    Except: " #Solarpunk is rooted in a wider landscape of movements and currents of thought that share similar objectives of #sustainability, #inclusion and #innovation.

    #Ecodesign is an approach that aims to reduce the environmental impact of products throughout their life cycle, finding innovative and sustainable solutions and encouraging the use of #EnvironmentallyFriendly manufacturing practices. The movement is also strongly guiding the approach of current websites by limiting the media used, calculating the CO2 impact of each page and favouring sustainable hosting solutions.

    The #SlowLife, or #SlowMovement, which encourages a reduction in the frenetic pace of modern life and a re-evaluation of priorities, focusing on the quality of well-being rather than the quantity of activities. This resonates with the Solarpunk movement in its more #ThoughtfulApproach to #technology and #consumption.

    #RegenerativeDesign which aims for an approach where systems and processes restore and strengthen #ecosystems promoting environmental health and #resilience. This movement also shares the same positive vision of creating solutions that benefit both human beings and the #environment.

    #NewPedestrianism, or #NewUrbanism, share common concerns for the sustainability of urban environments. It aims to reduce dependence on cars by promoting walking, cycling and public transport, and to reduce carbon emissions in order to improve air quality. But that's not all: New Pedestrianism, like Solarpunk, aspires to create neighbourhoods that meet human needs, where it is pleasant and safe to live, work and play, while fostering conviviality between communities."

    Source:
    atipik.ch/en/blog/integrating-

    #SolarPunkSunday #SolarPunkDesignPrinciples #BuildForTheFuture #Sustainability #Accessibility #Inclusivity #SustainableTechnology #LowTech #BikeFriendlyCities #WalkableCities #EnvironmentalRestoration #BuildingCommunity

  39. #Solarpunk, when life and innovation become part of the decision-making process

    Dylan Field, CEO of Figma, gave an interview at #SXSW2024 - a festival of music, film and interactive media - where he shared his vision of design for the future by highlighting an interesting movement: Solarpunk. This movement offers a less anxiety-provoking and much more positive perspective on shaping a world where life and sustainability are at the heart of every innovation.

    11 July, 2024

    Except: " #Solarpunk is rooted in a wider landscape of movements and currents of thought that share similar objectives of #sustainability, #inclusion and #innovation.

    #Ecodesign is an approach that aims to reduce the environmental impact of products throughout their life cycle, finding innovative and sustainable solutions and encouraging the use of #EnvironmentallyFriendly manufacturing practices. The movement is also strongly guiding the approach of current websites by limiting the media used, calculating the CO2 impact of each page and favouring sustainable hosting solutions.

    The #SlowLife, or #SlowMovement, which encourages a reduction in the frenetic pace of modern life and a re-evaluation of priorities, focusing on the quality of well-being rather than the quantity of activities. This resonates with the Solarpunk movement in its more #ThoughtfulApproach to #technology and #consumption.

    #RegenerativeDesign which aims for an approach where systems and processes restore and strengthen #ecosystems promoting environmental health and #resilience. This movement also shares the same positive vision of creating solutions that benefit both human beings and the #environment.

    #NewPedestrianism, or #NewUrbanism, share common concerns for the sustainability of urban environments. It aims to reduce dependence on cars by promoting walking, cycling and public transport, and to reduce carbon emissions in order to improve air quality. But that's not all: New Pedestrianism, like Solarpunk, aspires to create neighbourhoods that meet human needs, where it is pleasant and safe to live, work and play, while fostering conviviality between communities."

    Source:
    atipik.ch/en/blog/integrating-

    #SolarPunkSunday #SolarPunkDesignPrinciples #BuildForTheFuture #Sustainability #Accessibility #Inclusivity #SustainableTechnology #LowTech #BikeFriendlyCities #WalkableCities #EnvironmentalRestoration #BuildingCommunity

  40. #Solarpunk, when life and innovation become part of the decision-making process

    Dylan Field, CEO of Figma, gave an interview at #SXSW2024 - a festival of music, film and interactive media - where he shared his vision of design for the future by highlighting an interesting movement: Solarpunk. This movement offers a less anxiety-provoking and much more positive perspective on shaping a world where life and sustainability are at the heart of every innovation.

    11 July, 2024

    Except: " #Solarpunk is rooted in a wider landscape of movements and currents of thought that share similar objectives of #sustainability, #inclusion and #innovation.

    #Ecodesign is an approach that aims to reduce the environmental impact of products throughout their life cycle, finding innovative and sustainable solutions and encouraging the use of #EnvironmentallyFriendly manufacturing practices. The movement is also strongly guiding the approach of current websites by limiting the media used, calculating the CO2 impact of each page and favouring sustainable hosting solutions.

    The #SlowLife, or #SlowMovement, which encourages a reduction in the frenetic pace of modern life and a re-evaluation of priorities, focusing on the quality of well-being rather than the quantity of activities. This resonates with the Solarpunk movement in its more #ThoughtfulApproach to #technology and #consumption.

    #RegenerativeDesign which aims for an approach where systems and processes restore and strengthen #ecosystems promoting environmental health and #resilience. This movement also shares the same positive vision of creating solutions that benefit both human beings and the #environment.

    #NewPedestrianism, or #NewUrbanism, share common concerns for the sustainability of urban environments. It aims to reduce dependence on cars by promoting walking, cycling and public transport, and to reduce carbon emissions in order to improve air quality. But that's not all: New Pedestrianism, like Solarpunk, aspires to create neighbourhoods that meet human needs, where it is pleasant and safe to live, work and play, while fostering conviviality between communities."

    Source:
    atipik.ch/en/blog/integrating-

    #SolarPunkSunday #SolarPunkDesignPrinciples #BuildForTheFuture #Sustainability #Accessibility #Inclusivity #SustainableTechnology #LowTech #BikeFriendlyCities #WalkableCities #EnvironmentalRestoration #BuildingCommunity

  41. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  42. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  43. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  44. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  45. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  46. @1jour1kif : abstrait

    Quoi de plus abstrait que le concept de la « flemme » un dimanche après-midi ?
    Ce n'est ni de la fatigue physique, ni un manque de projets, c'est juste un état d'esprit.
    Une sorte de zone grise temporelle où l'on décide que ne rien faire de productif est l'activité la plus urgente de la journée.
    Réussir à matérialiser ce concept abstrait en restant posé dans son canapé avec un bouquin, c'est le kif absolu du dimanche !!!!

    \#1jour1kif #Abstrait #Dimanche #Flemme #SlowLife #Repos