home.social

#slowlife — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #slowlife, aggregated by home.social.

  1. Picked the #blackberries from my driveway, the #figs from behind the house, and the #apples from the nearby public fountain.

    They #taste how the end of #summer feels.

    #slow #life #slowlife #homestead #Italy #wild #fruit

  2. Początki z AI w duchu slow

    Sporo rozmawiam ostatnio ze SłuchaczamiCzytelnikami na temat wyzwań, jakie niesie za sobą dziejąca się na naszych oczach rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji. Najsilniej dostrzegalny jest tutaj pewien kontekst, a mianowicie ten związany ze swoistą klęską urodzaju, jeśli chodzi o liczbę dostępnych rozwiązań opartych na gen. AI. W momencie pierwszej fali boomu (upublicznienie ChatGPT) na rozwiązania AI dość łatwo było nam dostrzec tych, którzy doklejali do swoich aplikacji, usług, a czasami (o zgrozo!) fizycznych przedmiotów metkę AI. Pamiętam, że nawet producenci szkieł hartowanych próbowali robić z ludzi idiotów, dopisując naprędce, że ich szkła mają „funkcje AI”. A potem? Było i jest nam z tą selekcją coraz trudniej.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2026

    Nie mam na to AI czasu

    Dość szybko doszliśmy do momentu, w którym ta sama, uważana za cudowną, technologia, która miała nam odzyskać tonę czasu – zmarnowała go dwie tony więcej. Dlaczego? Cóż, nie zliczę, ile rozmów przeprowadzonych w ostatnich dwóch latach dotyczyło dość prostego mechanizmu, w który – jak się okazało – w przeważającej większości popadliśmy. Scenariusz jest przeważnie ten sam i sprowadza się do krzykliwego: „Muszę zdążyć sprawdzić i przetestować wszystkie dostępne narzędzia, zanim świat, rewolucja i obiecane większe zarobki za nicnierobienie mi odjadą!”. Ludzie potrafią siedzieć tygodniami i testować każdą dostępną w App Store aplikację, o której usłyszeli w podcaście technologicznym lub przeczytali na łamach portali czy blogów w ramach tekstów sponsorowanych. I to wierząc, że każda kolejna jest „tą jedyną, ostateczną, która z dnia na dzień odmieni ich życie”. Zawsze wtedy przypominam sobie komediodramat „Klik: I robisz, co chcesz” z Adamem Sandlerem z 2006 roku. Tam mieliśmy dokładnie ten sam mechanizm obietnicy ukrytej pod tytułowym kliknięciem, które miało za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmienić.

    Gdy w końcu orientujemy się, że absolutnie nie możemy liczyć na cud w postaci rozszerzenia naszej doby do plus nieskończoności, a zatem nie zdążymy po prostu „wszystkiego” sprawdzić – pojawia się frustracja i poczucie zagubienia. Albo straconego czasu, co akurat jest najlepszym z wniosków, do których często można dojść, ale to temat na inny felieton. Do świata rewolucji AI zostaliśmy wrzuceni w takim momencie historii ludzkości, w którym nasza percepcja i bez sztucznej inteligencji nie była w stanie poradzić sobie z ilością docierających do naszych zmysłów bodźców. W każdej sekundzie. W czasach, w których media społecznościowe, sprzedając nam obraz życia idealnego u nieznajomego z drugiego końca świata, nagle stały się dealerami jeszcze bardziej boskiego wyobrażenia o upragnionej codzienności, które – dosłownie – nigdy nie istniało w świecie rzeczywistym. A w tym nadal żyjemy!

    Firmy, które wcześniej doklejały w roli wabika wspomniane metki z napisem „AI tu jest!”, szybko zrozumiały, że to droga donikąd, czego dowodem jest liczba spektakularnych bankructw start-upów zarejestrowanych w samej tylko Kalifornii w ciągu ostatnich 3 lat. Dane od Carta i innych analiz pokazują, że liczba zamknięć start-upów w USA znacznie wzrosła w ostatnich latach, np. z 769 w 2023 do 966 w 2024 – co oznacza ok. 25% wzrost rok do roku w liczbie start-upów, które zakończyły działalność. Boom inwestycyjny 2020–2021 (częściowo napędzany sztuczną inteligencją i innymi technologiami) doprowadził do powstania dużej liczby nowych venture‑backed spółek, które potem miały trudności z pozyskaniem kolejnych rund finansowania lub osiąganiem zysków, zwłaszcza po podwyżkach stóp procentowych i tej samej zmianie apetytu inwestorów. Dlaczego? Szybko okazało się, że za pomysłem nie stoi nic oprócz chęci manipulacji i pustego zysku. Użyteczność przeważającej większości aplikacji, które ukazały się w pierwszej fazie boomu na AI, była bliska zeru lub żadna.

    Co zatem zrobiły te firmy, których rozwiązania w jakiś sposób znalazły miejsce na rynku? Zaczęły sprzedawać je w ramach szerszej obietnicy, a mianowicie: „To jedno narzędzie zrobi za ciebie wszystko” – ponownie kupując naszą uwagę i czas, podczas gdy zazwyczaj my sami nie zdążyliśmy jeszcze porządnie odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Szukam czasu na i dla siebie

    To, co dziś jest pewne, to fakt, że przyszło nam żyć w czasach przejściowych, przynajmniej w kontekście rozwoju technologii i kolejnej jej rewolucji, w której niewątpliwie AI ma największy udział. Nie ma co liczyć na to, że Tim Cook czy którykolwiek CEO dostarczy nam w najbliższych latach rozwiązanie ostateczne, które wpuszczone do naszych żyć po prostu z dnia na dzień odmieni je o 180° i rozwiąże większość problemów naszych i świata. To się nie wydarzy. Przynajmniej nie w sposób zero-jedynkowy, choćbyśmy wykupili najwyższą z dostępnych subskrypcji.

    Faktem jest też to, że od zawsze szukamy i szukać będziemy dalej czasu dla siebie. Albo raczej – na siebie. Warto nasze wybory ukierunkować najpierw w swoją stronę i to nie jest zły egoizm. To troska o dobrostan, w ramach którego nie powinno być miejsca na bycie wolontariuszem czy beta testerem wszystkich cudzych biznesów, na które trafimy w technologicznej rzeczywistości. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w pierwszej kolejności warto natomiast znaleźć czas na zadanie sobie kilku podstawowych pytań, z których najważniejsze brzmi:

    „W czym AI w ogóle może mi pomóc i gdzie tej pomocy potrzebuję najbardziej?”.

    Dosłownie – zapisać je sobie ołówkiem (nie Apple Pencilem!) na kartce papieru (nie na kawałku ekranu) i chwilę nad tym podumać. Znalezione odpowiedzi możesz śmiało podzielić na prostą listę obszarów związanych z życiem prywatnym i firmą, w których faktycznie potrzebna byłaby ci pomoc. Nie musisz do tego znać możliwości całego AI czy skomplikowanych i specjalistycznych modeli językowych, których mamy dziś masę. Zacznij od wyartykułowania własnych, a nie czyichś potrzeb. Dopiero do ich zaspokojenia czy uproszczenia warto zacząć szukać odpowiednich rozwiązań (choćby pytając o to AI).

      • Dobre wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji to nie tylko to, co o niej wiecie. Jest to również zdolność do uniknięcia bycia dla siebie wąskim gardłem. Do otwartości na świat, w którym nikt za was nie zdecyduje o tym, jaki będzie wasz kolejny krok i nie weźmie jego konsekwencji na siebie. Nie musicie znać i wiedzieć wszystkiego.
      • Jeśli brakuje wam umiejętności lub wiedzy, bądźcie gotowi na to, aby wyglądać jak głupcy, gdy je zdobywacie – to oznacza, że nie stoicie w miejscu! Nawet jeżeli nauczycielem będzie AI.
      • Jeśli brakuje wam powiązań AI z własnym życiem lub pracą, miejcie na tyle odwagi, aby szukać ich do skutku, ale uwaga – w swojej skali! Testujcie i sprawdzajcie, ale te rozwiązania, które realnie mają szansę odpowiadać waszym potrzebom czy problemom, a nie wszystkie. Takie podejście buduje te powiązania, a nie trawi waszego czasu na testowanie wszystkich aplikacji i usług, które rynek wypuszcza dziś w liczbie przekraczającej możliwości ludzkiej percepcji.
      • Warto także zainteresować się stoicyzmem – jako uniwersalną filozofią radzenia sobie z tym, co od nas zależy, i akceptowania tego, co znajduje się poza naszą kontrolą. Nawet jeśli nic o nim nie wiecie. Zapytajcie AI – może was zainteresuje albo zacznijcie od podcastów Radka Budnickiego czy dr. Piotra Stankiewicza.

    Kreatywna selekcja jest dziś tą umiejętnością, którą warto moim zdaniem rozwijać w pierwszej kolejności. Więcej o niej pisałem w tym oraz tym wydaniu.

    #AI #felieton #jakKorzystamZAI #Kołacz #lifehack #Porady #slow #slowLife #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  3. International Mud Day

    Chi l’ha detto che bisogna restare sempre impeccabili? Il 29 giugno torna la divertentissima Giornata Internazionale del Fango (International Mud Day), la ricorrenza che invita grandi e piccini a mettere da parte scarpe immacolate e vestiti eleganti per riscoprire il piacere di giocare… nel fango!

    Nata nel 2009 durante il World Forum on Early Care and Education dall’incontro tra educatori di Australia e Nepal, questa simpatica iniziativa dimostra come una semplice pozzanghera possa diventare un luogo di fantasia, creatività e amicizia senza confini.

    Nel 2026 la giornata cade oggi lunedì 29 giugno e, come ogni anno, scuole dell’infanzia, centri educativi, associazioni e famiglie di tutto il mondo organizzano laboratori, cucine di fango, percorsi sensoriali, gare di torte di fango e giochi all’aria aperta. Sempre più educatori sottolineano come il gioco libero nella natura favorisca creatività, collaborazione, capacità motorie e benessere dei bambini.

    E se qualcuno storce il naso davanti a una maglietta infangata, gli esperti ricordano che il contatto con la natura, in ambienti sicuri, rappresenta un’importante esperienza educativa e sensoriale. Insomma, oggi una macchia di fango può valere molto più di un videogioco!

    Curiosità: in diversi Paesi vengono organizzati anche percorsi a ostacoli nel fango, scivoli naturali e vere e proprie “mud kitchen“, cucine all’aperto dove i piccoli chef preparano fantasiose ricette… rigorosamente immangiabili!

    Allora via libera agli schizzi, alle risate e ai piedi scalzi: oggi il motto è uno solo… più fango per tutti!

    👉 Per scoprire la storia completa della ricorrenza, tante altre curiosità e le sue origini, rileggi anche l’articolo pubblicato lo scorso anno: https://perfettamentechic.com/2025/06/29/international-mud-day/

    Autore: Lynda Di Natale
    Fonte: web
    Immagine: AI
    #Ambiente #Avventura #AvventureAllAperto #BambiniFelici #benesserenaturale #Creatività #Divertimento #DivertirsiConIlFango #EcoAwareness #ecofriendly #EcoGioco #EducazioneAmbientale #estate2025 #Famiglia #Fango #FangoEDivertimento #FestaDelFango #GiochiNaturali #GiochiNelFango #giocoallaperto #giococreativo #GiornataDelFango #GiornataInternazionale #GiornataMondiale #GreenLiving #InternationalMudDay #LiberaMente #Mindfulness #MudBogging #MudFestival #MudLovers #MudParty #MudRun #MudTherapy #Natura #NaturaEMagia #naturaviva #OutdoorEducation #OutdoorFun #PassionePerLaNatura #RelaxNellaNatura #respiroverde #RitualiTradizionali #slowlife #Sostenibilità #SporcarsiFaBene #SportAllAperto #SportEstremi #TerapiaConIlFango #Terra #TerraEDivertimento #WeekendAllAperto
  4. CW: No media description

    Long train journeys ending slowly

    Non edited jpg with personal settings on fujifilm X-S10 15-45mm

    #photography #trains #fujifilm #trainjourney #slowlife #melencholic #travelling #calm

  5. Just a little work in progress inspired by the Venus Girdle (Cestum Veneris), which is a ribbon-shaped comb jelly found in the Mediterranean Sea. I haven't figured out yet if I will be adding more to this one or letting it stand the way it is all nice and simple.

    #slowlife #sylviealvarezart #ceramics #sculpture #minimalist #biomorphic #fineart #slowart #contemporaryart #tactileart #organic #oceaninspired #wip #workinprogress #MastoArt #artistsonmastodon #flow