home.social

#felietony — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #felietony, aggregated by home.social.

fetched live
  1. [OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej

    Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]

    kontrabanda.net/r/opinia-stron

    #kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra

  2. [OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej

    Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]

    kontrabanda.net/r/opinia-stron

    #kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra

  3. [OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej

    Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]

    kontrabanda.net/r/opinia-stron

    #kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra

  4. [OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej

    Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]

    kontrabanda.net/r/opinia-stron

    #kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra

  5. [OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej

    Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]

    kontrabanda.net/r/opinia-stron

    #kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra

  6. Powrót do epoki urządzeń robiących jedną rzecz?

    To nie jest tekst o tym, że zaraz wszyscy wrócimy do stacjonarnych telefonów, odtwarzaczy płyt CD czy Forda T. Czy jednak i Wy nie macie tak, że coraz częściej w technologicznej bańce spotykacie dyskusje zaczynające się od „Ale ja chcę, żeby to robiło tylko…”? Ciągle na nie trafiam i myślę, że część z nas po prostu o wiele mniej potrzebuje przełomu pokroju kolejnego iPhone’a, a o wiele bardziej – ograniczeń, które ten wówczas posiadał.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2026

    Telefon, iPod i przeglądarka Internetu

    Gdy Jobs prezentował iPhone’a światu w 2007 roku, wypowiedział kultowe słowa, które przeszły do kanonu marketingowych podręczników i popkultury. iPhone miał być trzema urządzeniami w jednym: telefonem, iPodem i przeglądarką internetu w wydaniu, którego świat nie widział. iPhone pozwolił dosłownie dotknąć dłonią internetu. To, co jednak w tym marketingowym sloganie jest w mojej ocenie absolutnie kluczowe, to fakt, że choć iPhone miał trzy główne fundamenty, wówczas każdy z nich pełnił określoną rolę. Telefon służył do dzwonienia. iPod, jak dotąd, odtwarzał muzykę, choć był ukryty pod ikoną jednej aplikacji. Przeglądarka Safari pozwalała przeglądać internet w tak wygodny sposób, że właściwie nikt wcześniej nawet nie przypuszczał, że to możliwe. Kluczem do sukcesu modelu z 2007 roku był fakt, że to wszystko zamknięto w niewielkim i pięknym urządzeniu, które mieściło się w kieszeni spodni i damskiej kopertówce. Pierwszy iPhone nie obsługiwał nawet MMS-ów, ale na to narzekali tylko ludzie z technologicznej bańki, podczas gdy świat dosłownie pędził do sklepów Apple. Gdyby jednak telefon Apple pozostał na tym etapie swojego rozwoju, szybko byśmy o nim zapomnieli.

    To, czemu iPhone zawdzięczał ostateczny sukces, to stworzenie sklepu z aplikacjami, czyli App Store, i dostarczenie programistom prostych narzędzi oraz wytycznych, w ramach których ci mogli te aplikacje tworzyć. To ten moment zmienił na dobre świat, w którym żyjemy do dziś. iPhone, choć powstał na trzech fundamentach, o których wspomniałem wcześniej, stał się teraz czymś więcej – był platformą do nowej rzeczywistości i to taką, na którą rynek dosłownie się rzucił i w której utonął na dobre. Rynek, czyli my, którzy instalowaliśmy każdą nową aplikację, zachwycając się de facto nieograniczonymi możliwościami tego, co dzięki kreatywności twórców i sile konsumpcjonizmu potrafi niewielkich (wówczas) rozmiarów telefon. Choć między rokiem 2010, w którym debiutował model iPhone 4, a 2026 minęło 16 lat, mam wrażenie, że dla ludzkości to kilka wieków – oczywiście gdy spojrzy się na to przez pryzmat cywilizacyjnego i ekonomicznego rozwoju, jaki dokonaliśmy – a jednocześnie czuję, że to ledwie krótka chwila, w której trakcie kompletnie się pogubiliśmy.

    Jedna rzecz

    Dziś ilość dostępnych dzięki całemu rynkowi aplikacji i usług mobilnych możliwości nikogo już nie dziwi. Za to coraz więcej z nas zaczyna pytać samych siebie: po co mi kolejna aplikacja do tego? Dlaczego muszę płacić za kolejną subskrypcję?? Nie rozumiem, jak to wszystko ze sobą działa!

    Te pytania nie wynikają moim zdaniem w większości z nostalgii do czasów słusznie minionych, ale z ilości dostępnych dziś opcji, stylów życia czy szerzej – wygód – w których zaczęliśmy się po prostu gubić. Telefon kiedyś służył do dzwonienia. Aplikacja wiadomości – do wysyłania wiadomości, a nie kupowania pieluch, nagrywania rolek promujących pitą przez nas kawę z ulubionej palarni należącej do kogoś innego czy oddawania kasy znajomej. W internecie można było pracować, zarabiać, kupować, płacić rachunki, szukać informacji, ale nikt nie wchodził tam po to, aby niemalże dosłownie – żyć. Internet stał się dla wielu z nas czymś więcej niż źródłem nieustannie pompowanej dopaminy, ale wręcz – tlenem. Ten powrót mody na retro sprzęty, vintage’owe dyskusje i zawężone rozwiązania bierze się z tego, że dziś ograniczony wybór nie jest brakiem, lecz staje się luksusem. Widać to po ofercie najlepszych restauracji, marek modowych czy samochodowych, ale też po naszych – bardziej świadomych – wyborach. Także tych konsumenckich, choć one swoje źródła zawsze mają w głowie.

    A te nasze głowy już powoli nie chcą poświęcać uwagi i ograniczonego i tak mocno czasu na testowanie kolejnych rozwiązań tych samych – często już rozwiązanych – problemów. Zaczynamy liczyć kwoty wydawane na subskrypcje usług, które okazują się robić dokładnie to samo, co ich darmowe, systemowe odpowiedniki, za które już zapłaciliśmy (np. kupując sprzęt Apple). W rozmowach przestajemy chwalić się ilością zainstalowanych aplikacji czy wrzuconych zdjęć, a zaczynamy rozmawiać o tym, ile ich usunęliśmy, i traktować ten akt jak prawdziwy przełom w życiu. Zamiast wrzucać zdjęcia z wakacji, chcemy niepublicznego luksusu, o którym nikt nie musi wiedzieć. Zaczynamy rozumieć, że prawdziwa wolność leżała od zawsze w sferze tajemnicy, do której dopuszczano wąski krąg wtajemniczonych, bo dzięki temu – była nasza. Czy zatem wrócimy do epoki urządzeń robiących jedną rzecz? Niedosłownie, ale sądzę, że już żyjemy u progu społecznej zmiany, w ramach której urządzenia, aplikacje, systemy czy przedmioty, którymi się otaczamy – mają przede wszystkim służyć nam i robić nasze, a nie czyjeś rzeczy.

    I nic nikomu do tego.

    #dumbPhone #felietony #Kołacz #mental #minimalizm #prostyTelefon #Retro #slow #slowLife #vintage #zdrowie #zdrowiePsychiczne
  7. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  8. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  9. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  10. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  11. Spóźnieni w wersji Beta?

    Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026

    W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:

    „nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.

    Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.

    Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.

    Beta z wyboru

    Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!

    Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.

    Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.

    Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.

    #AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026
  12. [OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

    Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

    kontrabanda.net/r/opinia-przeg

    #kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie

  13. [OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

    Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

    kontrabanda.net/r/opinia-przeg

    #kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie

  14. [OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

    Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

    kontrabanda.net/r/opinia-przeg

    #kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie

  15. [OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

    Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

    kontrabanda.net/r/opinia-przeg

    #kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie

  16. [OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS

    Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.

    kontrabanda.net/r/opinia-przeg

    #kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie

  17. [OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

    Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

    kontrabanda.net/r/opinia-odpow

  18. [OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

    Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

    kontrabanda.net/r/opinia-odpow

  19. [OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

    Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

    kontrabanda.net/r/opinia-odpow

  20. [OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

    Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

    kontrabanda.net/r/opinia-odpow

  21. [OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku

    Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.

    kontrabanda.net/r/opinia-odpow

  22. Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel

    W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im.

    kontrabanda.net/r/nieprawidlow

  23. Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel

    W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im.

    kontrabanda.net/r/nieprawidlow

  24. Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel

    W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im.

    kontrabanda.net/r/nieprawidlow

  25. Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel

    W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im.

    kontrabanda.net/r/nieprawidlow

  26. Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel

    W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im.

    kontrabanda.net/r/nieprawidlow

  27. [OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”

    Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.

    kontrabanda.net/r/polski-rzad-

  28. [OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”

    Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.

    kontrabanda.net/r/polski-rzad-

  29. [OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”

    Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.

    kontrabanda.net/r/polski-rzad-

  30. [OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”

    Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.

    kontrabanda.net/r/polski-rzad-

  31. [OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”

    Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.

    kontrabanda.net/r/polski-rzad-

  32. [OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka

    Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.

    kontrabanda.net/r/opinia-nie-b

  33. [OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka

    Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.

    kontrabanda.net/r/opinia-nie-b

  34. [OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka

    Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.

    kontrabanda.net/r/opinia-nie-b

  35. [OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka

    Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.

    kontrabanda.net/r/opinia-nie-b

  36. [OPINIA] Komunikacja w szkołach oparta na komercyjnych rozwiązaniach. Państwo nadal nie reaguje

    Wraz z nowym rokiem szkolnym powróciły stare problemy – w tym także te dotyczące komunikacji nauczycieli z rodzicami. Jedni i drudzy zalogowali się do popularnych komercyjnych aplikacji – bo państwowej alternatywy wciąż brakuje.

    kontrabanda.net/r/komunikacja-

  37. [OPINIA] Komunikacja w szkołach oparta na komercyjnych rozwiązaniach. Państwo nadal nie reaguje

    Wraz z nowym rokiem szkolnym powróciły stare problemy – w tym także te dotyczące komunikacji nauczycieli z rodzicami. Jedni i drudzy zalogowali się do popularnych komercyjnych aplikacji – bo państwowej alternatywy wciąż brakuje.

    kontrabanda.net/r/komunikacja-

  38. [OPINIA] Komunikacja w szkołach oparta na komercyjnych rozwiązaniach. Państwo nadal nie reaguje

    Wraz z nowym rokiem szkolnym powróciły stare problemy – w tym także te dotyczące komunikacji nauczycieli z rodzicami. Jedni i drudzy zalogowali się do popularnych komercyjnych aplikacji – bo państwowej alternatywy wciąż brakuje.

    kontrabanda.net/r/komunikacja-