#felietony — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #felietony, aggregated by home.social.
-
https://www.europesays.com/pl/717984/ Lenin powiedział, że „kino to najważniejsza ze sztuk”, a Tusk to realizuje w praktyce, więc powinien dostać Złote Lwy w Gdyni #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/704079/ Procenty Tuska. Czeczeńska arytmetyka w 2027 roku? #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/680126/ To już koniec Tuska. Dostrzega to nawet Onet #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/678557/ W nagrodę za to, że nie zna się właściwie na niczym, Tusk powołał Zielińską na Głównego Konserwatora Przyrody. Będzie zabawa! #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
[OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej
Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]
https://kontrabanda.net/r/opinia-strona-vectry-i-juz-zalatany-sposob-na-atak-xss/
#kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra
-
[OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej
Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]
https://kontrabanda.net/r/opinia-strona-vectry-i-juz-zalatany-sposob-na-atak-xss/
#kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra
-
[OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej
Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]
https://kontrabanda.net/r/opinia-strona-vectry-i-juz-zalatany-sposob-na-atak-xss/
#kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra
-
[OPINIA] Strona Vectry i (już załatany) sposób na atak XSS na stronie ofertowej
Mniej więcej na początku sierpnia ktoś przesłał mi dość długi adres prowadzący do strony internetowej dostawcy telewizji i internetu Vectra, w którym zaszyty był kod CSS. Pominąwszy celowe modyfikacje, odnośnik przedstawiał się następująco: [LINK ZAWIERAJĄCY NAPRAWIONĄ JUŻ PODATNOŚĆ]. Otwarcie linku powodowało, że użytkownik trafiał na stronę Vectry wypełnioną zdjęciami portretowymi Donalda Tuska tam, gdzie tylko się dało. Piszę „powodowało” […]
https://kontrabanda.net/r/opinia-strona-vectry-i-juz-zalatany-sposob-na-atak-xss/
#kontrabanda #felietony #cyberbezpieczeństwo #polska #vectra
-
https://www.europesays.com/pl/674157/ Prezydent Nawrocki entuzjastycznie przywitany przez rolników na Jasnej Górze, a minister Krajewski #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #Felietony #KarolNawrocki #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/671556/ Donald Tusk bardziej zadłużył nas niż Unia dała #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/669070/ Uznanie przez premiera Tuska bredni z postępowania przygotowawczego za prawdę objawioną może go wkrótce dużo kosztować #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/667955/ Ruszył scenariusz atomowy! Ma zlikwidować Muzeum „Pamięć i Tożsamość” #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #BreakingNews #BreakingNews #FeaturedNews #FeaturedNews #Felietony #Headlines #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #LatestNews #LatestNews #Nagłówki #NajważniejszeArtykuły #News #Opinie #PL #Poland #Polish #PolitykaPolska #Polska #Polski #publicyści #Publicystyka #TopStories #TopStories #Wiadomości #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/665985/ To będzie wojna, jakiej nie było i tylko Polski szkoda #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
https://www.europesays.com/pl/662914/ Jak Tusk wyrósł na pierwszego stand-upera w Polsce #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
Powrót do epoki urządzeń robiących jedną rzecz?
To nie jest tekst o tym, że zaraz wszyscy wrócimy do stacjonarnych telefonów, odtwarzaczy płyt CD czy Forda T. Czy jednak i Wy nie macie tak, że coraz częściej w technologicznej bańce spotykacie dyskusje zaczynające się od „Ale ja chcę, żeby to robiło tylko…”? Ciągle na nie trafiam i myślę, że część z nas po prostu o wiele mniej potrzebuje przełomu pokroju kolejnego iPhone’a, a o wiele bardziej – ograniczeń, które ten wówczas posiadał.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2026
Telefon, iPod i przeglądarka Internetu
Gdy Jobs prezentował iPhone’a światu w 2007 roku, wypowiedział kultowe słowa, które przeszły do kanonu marketingowych podręczników i popkultury. iPhone miał być trzema urządzeniami w jednym: telefonem, iPodem i przeglądarką internetu w wydaniu, którego świat nie widział. iPhone pozwolił dosłownie dotknąć dłonią internetu. To, co jednak w tym marketingowym sloganie jest w mojej ocenie absolutnie kluczowe, to fakt, że choć iPhone miał trzy główne fundamenty, wówczas każdy z nich pełnił określoną rolę. Telefon służył do dzwonienia. iPod, jak dotąd, odtwarzał muzykę, choć był ukryty pod ikoną jednej aplikacji. Przeglądarka Safari pozwalała przeglądać internet w tak wygodny sposób, że właściwie nikt wcześniej nawet nie przypuszczał, że to możliwe. Kluczem do sukcesu modelu z 2007 roku był fakt, że to wszystko zamknięto w niewielkim i pięknym urządzeniu, które mieściło się w kieszeni spodni i damskiej kopertówce. Pierwszy iPhone nie obsługiwał nawet MMS-ów, ale na to narzekali tylko ludzie z technologicznej bańki, podczas gdy świat dosłownie pędził do sklepów Apple. Gdyby jednak telefon Apple pozostał na tym etapie swojego rozwoju, szybko byśmy o nim zapomnieli.
To, czemu iPhone zawdzięczał ostateczny sukces, to stworzenie sklepu z aplikacjami, czyli App Store, i dostarczenie programistom prostych narzędzi oraz wytycznych, w ramach których ci mogli te aplikacje tworzyć. To ten moment zmienił na dobre świat, w którym żyjemy do dziś. iPhone, choć powstał na trzech fundamentach, o których wspomniałem wcześniej, stał się teraz czymś więcej – był platformą do nowej rzeczywistości i to taką, na którą rynek dosłownie się rzucił i w której utonął na dobre. Rynek, czyli my, którzy instalowaliśmy każdą nową aplikację, zachwycając się de facto nieograniczonymi możliwościami tego, co dzięki kreatywności twórców i sile konsumpcjonizmu potrafi niewielkich (wówczas) rozmiarów telefon. Choć między rokiem 2010, w którym debiutował model iPhone 4, a 2026 minęło 16 lat, mam wrażenie, że dla ludzkości to kilka wieków – oczywiście gdy spojrzy się na to przez pryzmat cywilizacyjnego i ekonomicznego rozwoju, jaki dokonaliśmy – a jednocześnie czuję, że to ledwie krótka chwila, w której trakcie kompletnie się pogubiliśmy.
Jedna rzecz
Dziś ilość dostępnych dzięki całemu rynkowi aplikacji i usług mobilnych możliwości nikogo już nie dziwi. Za to coraz więcej z nas zaczyna pytać samych siebie: po co mi kolejna aplikacja do tego? Dlaczego muszę płacić za kolejną subskrypcję?? Nie rozumiem, jak to wszystko ze sobą działa!
Te pytania nie wynikają moim zdaniem w większości z nostalgii do czasów słusznie minionych, ale z ilości dostępnych dziś opcji, stylów życia czy szerzej – wygód – w których zaczęliśmy się po prostu gubić. Telefon kiedyś służył do dzwonienia. Aplikacja wiadomości – do wysyłania wiadomości, a nie kupowania pieluch, nagrywania rolek promujących pitą przez nas kawę z ulubionej palarni należącej do kogoś innego czy oddawania kasy znajomej. W internecie można było pracować, zarabiać, kupować, płacić rachunki, szukać informacji, ale nikt nie wchodził tam po to, aby niemalże dosłownie – żyć. Internet stał się dla wielu z nas czymś więcej niż źródłem nieustannie pompowanej dopaminy, ale wręcz – tlenem. Ten powrót mody na retro sprzęty, vintage’owe dyskusje i zawężone rozwiązania bierze się z tego, że dziś ograniczony wybór nie jest brakiem, lecz staje się luksusem. Widać to po ofercie najlepszych restauracji, marek modowych czy samochodowych, ale też po naszych – bardziej świadomych – wyborach. Także tych konsumenckich, choć one swoje źródła zawsze mają w głowie.
A te nasze głowy już powoli nie chcą poświęcać uwagi i ograniczonego i tak mocno czasu na testowanie kolejnych rozwiązań tych samych – często już rozwiązanych – problemów. Zaczynamy liczyć kwoty wydawane na subskrypcje usług, które okazują się robić dokładnie to samo, co ich darmowe, systemowe odpowiedniki, za które już zapłaciliśmy (np. kupując sprzęt Apple). W rozmowach przestajemy chwalić się ilością zainstalowanych aplikacji czy wrzuconych zdjęć, a zaczynamy rozmawiać o tym, ile ich usunęliśmy, i traktować ten akt jak prawdziwy przełom w życiu. Zamiast wrzucać zdjęcia z wakacji, chcemy niepublicznego luksusu, o którym nikt nie musi wiedzieć. Zaczynamy rozumieć, że prawdziwa wolność leżała od zawsze w sferze tajemnicy, do której dopuszczano wąski krąg wtajemniczonych, bo dzięki temu – była nasza. Czy zatem wrócimy do epoki urządzeń robiących jedną rzecz? Niedosłownie, ale sądzę, że już żyjemy u progu społecznej zmiany, w ramach której urządzenia, aplikacje, systemy czy przedmioty, którymi się otaczamy – mają przede wszystkim służyć nam i robić nasze, a nie czyjeś rzeczy.
I nic nikomu do tego.
#dumbPhone #felietony #Kołacz #mental #minimalizm #prostyTelefon #Retro #slow #slowLife #vintage #zdrowie #zdrowiePsychiczne -
https://www.europesays.com/pl/613198/ Wrócił Tusk i podwyżka godzinowej płacy minimalnej na rok 2027 zaledwie o 90 groszy #AnalizyPolityczne #AnalizyWPolityce #DonaldTusk #Felietony #KomentarzePolityczne #KomentarzeWPolityce #Opinie #PolitykaPolska #publicyści #Publicystyka #WPolitycePublicystyka #WydarzeniaWPolsce
-
Spóźnieni w wersji Beta?
Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026
W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:
„nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.
Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.
Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.
Beta z wyboru
Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!
Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.
Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.
#AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026 -
Spóźnieni w wersji Beta?
Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026
W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:
„nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.
Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.
Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.
Beta z wyboru
Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!
Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.
Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.
#AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026 -
Spóźnieni w wersji Beta?
Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026
W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:
„nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.
Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.
Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.
Beta z wyboru
Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!
Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.
Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.
#AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026 -
Spóźnieni w wersji Beta?
Najnowsze doniesienia na temat tego, co Apple może zaprezentować nam już 8 czerwca podczas WWDC 2026 w kontekście nadchodzącej rodziny systemów z numerem 27 wskazują na to, że choć Apple zapłaciło w USA niemałe odszkodowania za niedotrzymanie obietnicy związanej z premierą nowej, mądrzejszej Siri i Apple Intelligence — nadal nie zamierza się spieszyć. Czy czeka nas rok beta?
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2026
W marcu 2025 roku Apple zostało pozwane przez grupę użytkowników, którzy zarzucili firmie wprowadzanie w błąd poprzez reklamowanie funkcji AI, które nie istniały w chwili zakupu urządzeń. Zapadł wyrok. Chodzi konkretnie o zapowiedź „bardziej spersonalizowanego Siri”, ogłoszoną na WWDC 2024 i nigdy niedostarczoną na czas. Pozew twierdził, że Apple:
„nasyciło internet, telewizję i inne media reklamami, budując wyraźne i uzasadnione oczekiwanie konsumentów, że te przełomowe funkcje będą dostępne wraz z premierą iPhone’a”.
Firma zgodziła się na ugodę w grudniu, a jej szczegóły właśnie zostały upublicznione. Jak podaje 9to5Mac, firma zapłaci 250 milionów dolarów, co szacunkowo daje 25 dolarów na urządzenie. Mało, dużo? To bez znaczenia, bo wieść niesie się po świecie, a samo Apple wydaje się mieć to gdzieś. Nadchodzący iOS 27 (i pozostałe systemy z tej rodziny) ma przynieść pierwszą w historii firmy dedykowaną aplikację Siri — na wzór tego, co oferuje 95% najpopularniejszych na rynku agentów AI. Mamy dostać możliwość prowadzenia czatu tekstowego i głosowego oraz przesyłania plików, a do tego nowy ogólnosystemowy gest wyszukiwania wywoływany z Dynamic Island. Właściwie po zapowiedzi objęcia przez Johna Ternusa prezesury na szczycie największej firmy świata (co nastąpi 1 września) wszystkie media jednogłośnie czekają na to, czego Tim Cook i spółka nie dowieźli – na AI od Apple.
Czy będzie się nazywało Apple Intelligence, czy Gemini Intelligence nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Narracja jest w tym przypadku zero-jedynkowa: Albo Apple zaprezentuje w końcu swoje, w pełni działające AI, albo rynek i klienci nie zostawią na nich suchej nitki. Mało kto zadaje sobie pytanie: Za co faktycznie my, klienci, cenimy Apple od dekad? W moim przypadku jest to zdecydowanie – spokój. Czy w przeszłości zdarzyły im się potknięcia? Oczywiście i to całkiem sporo, a Apple Intelligence jest jednym z największych. Nie zmienia to jednak faktu, że ten spokój, który ja i wielu wiernych od lat klientów mamy na myśli swój fundament ma w czym innym. Dla mnie, jako użytkownika końcowego, pomimo porażek, które Apple co ileś lat ponosi (nawet tych spektakularnych) – co do zasady ekosystemem wszystkich urządzeń, z których korzystam działa tak samo stabilnie. Jest do bólu przewidywalny i zapewnia święty spokój, którego u konkurencji często próżno szukać. Zresztą, omówmy się – Apple nie zamknęło swoich urządzeń na AI, jak to często głoszą nagłówki technologicznych mediów. Sam korzystam na urządzeniach z Claude i Gemini. Apple nie dowiozło złożonej przez siebie obietnicy – zawiodło zaufanie klientów, ale w żaden sposób nie wyzbyło się tego, co jest dla tych klientów o wiele ważniejsze niż możliwości ich obecnego generatora grafiki, czyli Image Playground – bezpieczeństwa i przewidywalnego spokoju.
Beta z wyboru
Mark Gurman donosi, że nowa Siri ma zadebiutować z etykietą beta — nawet w finalnej wersji iOS 27 dostępnej dla wszystkich użytkowników jesienią. To nie byłoby nic nowego: Apple Intelligence w iOS 18 również nosiło tę łatkę przez długi czas. Biorąc pod uwagę, że nowa Siri ma być napędzana modelami Google Gemini działającymi na prywatnej chmurze obliczeniowej Apple, takie rozwiązanie ma sens — firma może zachować ostrożność przy wdrożeniu funkcji, której infrastruktura jest w dużej mierze nowa. Apple wie, że klienci oczekują teraz niemalże perfekcji więc tym bardziej nie oczekiwałbym, że będą się spieszyć. Musimy pamiętać, że Apple – cytując samego Johna Ternusa, przyszłego CEO firmy: „Nigdzie się nie spieszy i uważa, że rewolucja AI jest dopiero na początku swojej drogi”. Przynajmniej w ekosystemie Apple. Czy to głupota? Uważam, że wręcz przeciwnie!
Szczegóły, które na moment pisania tego tekstu są jedynie plotkami, ale zapewne potwierdzą się za kilka dni od premiery tego wydania, takie jak to, że aplikacja Siri ma otrzymać opcję automatycznego usuwania historii rozmów — analogicznie do opcji dostępnej w Wiadomościach: po 30 dniach, po roku lub nigdy – to potwierdzenie perspektywy prywatności, która dla Apple jest święta. Firma wyraźnie chce zaznaczyć, że rozmowy z Siri nie będą gromadzone bezterminowo bez wiedzy użytkownika. Czy Apple mogło rzucić wszystkie ręce na pokład już rok temu i po prostu przebudować Apple Intelligence kopiując lub kupując rozwiązania konkurencji 1:1? Oczywiście, że tak, a mimo tego nie zdecydowali się na ten krok. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało leży w tym, co nie widoczne na pierwszy rzut oka.
Apple od lat jest jedyną firmą technologiczną, która wprowadzając jakieś rozwiązania lub podążając za masowymi trendami robi to zawsze w taki sposób, który najpierw wydaje się być poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: „Co i gdzie, realnie, to czy inne rozwiązanie może zmienić w życiu i pracy użytkownika w ramach całego ekosystemu?”. Przez tak ustawione priorytety, nigdy nie są pierwsi, ale gdy już wprowadzają jakieś rozwiązania – te pozostają zazwyczaj niewidoczne. Nie mają plakietki AI, Super Ultra AI czy Pro Max Intelligence, ale ukrywają się pod nowymi funkcjami, które po prostu wnoszą wartość dodaną do całego ekosystemu, a nie są pojedynczymi fajerwerkami. Jeżeli takie podejście komuś nie odpowiada, uważam prywatnie, że to dobry moment, aby rozważyć przejście na rozwiązania konkurencji poza jakimkolwiek ekosystemem. Firma z Cupertino nie zmieni tego podejścia, nawet pod rządami Johna Ternusa.
Apple może wyglądać na nudną firmę, ale właśnie za tę nudę i spokój ją cenię, a historia pokazuje, że to właśnie spokój jest od lat w cenie.
#AI #analiza #felietony #iOS27 #Kołacz #polskaSiri #Siri #SiriAI #WWDC2026 -
https://www.europesays.com/pl/565154/ Polska buduje statek kosmiczny. Tymczasem na prowincji… #DonaldTusk #EuropejskaAgencjaKosmiczna #Felietony #PL #Poland #Polish #Polska #PolskaAgencjaKosmiczna #Polski #StatekKosmiczny
-
https://www.europesays.com/pl/559637/ Tak ma wyglądać Polska po nowemu. To są jakieś żarty #AndrzejDomański #Felietony #innowacje #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #RadaPrzyszłości #RządRP
-
https://www.europesays.com/pl/537339/ Rozsławił Gdańsk. Dziś jego nazwisko jest skokiem #brąz #dyscyplina #Felietony #gdańsk #gdynia #gimnastyka #GimnastykaSportowa #historia #HistoriaTrójmiasta #HistorycznaGdynia #HistorycznyGdańsk #HistorycznySopot #IgrzyskaOlimpijskie #medal #nazwisko #PL #polak #Poland #Polish #Polska #Polski #portal #serwis #skok #sopot #sydney #telewizja #transmisja #trojmiasto #wiadomość #wiek #wzrost
-
[OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS
Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.
https://kontrabanda.net/r/opinia-przeglad-edytorow-markdown-na-macos/
#kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie
-
[OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS
Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.
https://kontrabanda.net/r/opinia-przeglad-edytorow-markdown-na-macos/
#kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie
-
[OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS
Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.
https://kontrabanda.net/r/opinia-przeglad-edytorow-markdown-na-macos/
#kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie
-
[OPINIA] Przegląd edytorów Markdown na macOS
Każdy z nas ma swoją metodę tworzenia materiałów — jedni piszą w LibreOffice, inni w edytorze WordPressa. Ja od lat korzystam z Markdowna i postanowiłem porównać cztery edytory, z których miałem okazję korzystać na macOS: bezpłatny klasyk, który przestał być rozwijany, minimalistyczne narzędzie premium, jego darmowa alternatywa i aplikacja, która jest czymś więcej niż edytorem tekstu.
https://kontrabanda.net/r/opinia-przeglad-edytorow-markdown-na-macos/
#kontrabanda #felietony #poradniki #edytory_tekstu #informacje #otwarte_oprogramowanie #zamknięte_oprogramowanie
-
https://www.europesays.com/pl/465232/ Pomnik Eugeniusza Kwiatkowskiego stanie na Placu Konstytucji. Jest decyzja radnych #AleksandraKosiorek #decyzja #EugeniuszKwiatkowski #Felietony #gdańsk #gdynia #historia #HistoriaTrójmiasta #HistorycznaGdynia #HistorycznyGdańsk #HistorycznySopot #lokalizacja #miasto #miesiąc #monument #PL #PlacKonstytucji #Poland #Polish #Polska #Polski #pomnik #postać #prezydent #przebudowa #radny #rok #sopot #trojmiasto #uchwała #zmiana
-
https://www.europesays.com/pl/389081/ Dzisiaj zaczynają walką o złoto PlusLigi, w kolejnym sezonie będą mocniejsi #aluron_cmc_warta_zawiercie #article_premium #bogdanka_luk_lublin #bottomfeed_styl #dzis_pisza_dla_was #Felietony #nat_styl #omp #PKOBankPolski #PKOBP #PL #plusliga #Poland #Polish #Polska #Polski #screening_general #siatkowka #wiadomosci_sportowe
-
https://www.europesays.com/pl/377527/ Kończę z Windowsem, liczy się tylko Apple #apple #Felietony #iMac #KomputerApple #MacCzyPc #MacMini #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #PcCzyApple #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology #ZmianaPcNaApple
-
https://www.europesays.com/pl/376242/ Bez tego wojsko byłoby uziemione w Trójmieście #eszelon #Felietony #gdańsk #gdynia #historia #HistoriaTrójmiasta #HistorycznaGdynia #HistorycznyGdańsk #HistorycznySopot #informacja #Kolej #kolumna #KolumnaTransportowa #koszary #logistyka #odległość #PL #pojazd #Poland #poligon #Polish #Polska #Polski #rampa #RampaKolejowa #sklad #słowacki #słowackiego #sopot #Sprzęt #transport #trojmiasto #ulica #UlicaSłowackiego #wago #wagon #wiek #wojsko #żołnierz
-
https://www.europesays.com/pl/333973/ Influencerzy i lekcja francuskiej dyplomacji #andrzej_strejlau #article_premium #Felietony #grzegorz_krychowiak #nat_styl #omp #PKOBankPolski #PKOBP #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #PS_OMP_TST1 #screening_general
-
https://www.europesays.com/pl/277218/ BLIK się nakręca. Oto, co musisz wiedzieć #Biznes #BLIKNaGiełdzie #Business #Felietony #KodyBlik #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #PrzelewNaTelefonBLIK
-
https://www.europesays.com/pl/275117/ Johannes Hösflot Klaebo królem ZIO 2026. Norweg pobił legendy olimpizmu #article_premium #biegi_narciarskie #Felietony #igrzyska_olimpijskie_2026 #johannes_hoesflot_klaebo #nat_styl #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #screening_general #Sport #Sports #UNIFEED_TST0 #wiadomosci_sportowe
-
[OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku
Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.https://kontrabanda.net/r/opinia-odpowiedzialnosc-za-dzieci-na-szkolnym-facebooku/
-
[OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku
Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.https://kontrabanda.net/r/opinia-odpowiedzialnosc-za-dzieci-na-szkolnym-facebooku/
-
[OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku
Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.https://kontrabanda.net/r/opinia-odpowiedzialnosc-za-dzieci-na-szkolnym-facebooku/
-
[OPINIA] Odpowiedzialność za dzieci na szkolnym Facebooku
Zdjęciami dzieci w sieci dzieli się ok. 40% polskich rodziców i ok. 75% szkół i przedszkoli. Politycy i przedstawiciele różnych instytucji chętnie ocieplają swój wizerunek, wrzucając zdjęcia z dziećmi na swoje social media, odpowiedzialnością za sharenting obarczając głównie rodziców – twierdzi felietonistka Joanna Cisowska.https://kontrabanda.net/r/opinia-odpowiedzialnosc-za-dzieci-na-szkolnym-facebooku/
-
https://www.europesays.com/pl/237884/ Czy Yuri Romano po lidze rosyjskiej powinien grać w Polsce? #article_premium #dzis_pisza_dla_was #Felietony #nat_styl #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #PS_OMP_TST00 #screening_general #siatkowka #Sport #Sports #wiadomosci_sportowe
-
https://www.europesays.com/pl/222925/ Wpadają Polakom do domów i ładują kary. Powód bywa absurdalny #AbonamentRtv #AbonamentRtvOdLaptopa #AbonamentRtvOdSmartfonu #Felietony #InterpretacjaPrawa #KoniecAbonamentuRtv #MediaPubliczne #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #OdbiornikTelewizyjny #OrzecznictwoSądówAdministracyjnych #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology
-
Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel
W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im. -
Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel
W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im. -
Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel
W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im. -
Nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025 — błędy w komisjach i luki w systemie mObywatel
W trakcie ostatnich wyborów prezydenckich w naszym kraju miało miejsce wiele kontrowersji. Jedna z nich dotyczyła aplikacji mObywatel. Przyjrzyjmy się im. -
https://www.europesays.com/pl/183354/ Największe technologiczne porażki 2025 roku #Felietony #Nauka #NaukaITechnika #NaukaTechnika #OgniwaPerowskitowe #PanelePerowskitowe #perowskity #PL #Podsumowanie2025 #Poland #Polish #Polska #Polski #Science #ScienceAndTechnology #ScienceTechnology #Technika #Technology #Wpadki2025
-
[OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”
Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.https://kontrabanda.net/r/polski-rzad-komunikacja-obywatele-facebook/
-
[OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”
Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.https://kontrabanda.net/r/polski-rzad-komunikacja-obywatele-facebook/
-
[OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”
Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.https://kontrabanda.net/r/polski-rzad-komunikacja-obywatele-facebook/
-
[OPINIA] Polskie organy państwowe powinny przemyśleć na nowo strategię komunikacji z obywatelami: przykład Facebooka i „do dwóch linków miesięcznie”
Wyobraź sobie, że nagle Twoja gmina może udostępnić na Facebooku tylko dwa linki miesięcznie bezpłatnie – brzmi absurdalnie? To właśnie potencjalna rzeczywistość, która powinna być dla samorządów sygnałem do refleksji nad własną komunikacją z mieszkańcami.https://kontrabanda.net/r/polski-rzad-komunikacja-obywatele-facebook/
-
[OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka
Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.https://kontrabanda.net/r/opinia-nie-blokowanie-facebooka-nie-zniecheci-polakow-do-facebooka/
-
[OPINIA] Nie, blokowanie Facebooka nie zniechęci Polaków do Facebooka
Zakazanie Facebooka na terenie Unii Europejskiej przyniosłoby skutek odwrotny od zamierzonego. Pokazują to dobitnie przykłady Wielkiej Brytanii, czy krwawych protestów w Nepalu. Zamiast tego, powinniśmy edukować Polaków, że istnieją lepsze alternatywy dla Facebooka. Lub je samemu nawet tworzyć.https://kontrabanda.net/r/opinia-nie-blokowanie-facebooka-nie-zniecheci-polakow-do-facebooka/
-
[OPINIA] Komunikacja w szkołach oparta na komercyjnych rozwiązaniach. Państwo nadal nie reaguje
Wraz z nowym rokiem szkolnym powróciły stare problemy – w tym także te dotyczące komunikacji nauczycieli z rodzicami. Jedni i drudzy zalogowali się do popularnych komercyjnych aplikacji – bo państwowej alternatywy wciąż brakuje. -
[OPINIA] Komunikacja w szkołach oparta na komercyjnych rozwiązaniach. Państwo nadal nie reaguje
Wraz z nowym rokiem szkolnym powróciły stare problemy – w tym także te dotyczące komunikacji nauczycieli z rodzicami. Jedni i drudzy zalogowali się do popularnych komercyjnych aplikacji – bo państwowej alternatywy wciąż brakuje. -
Czy Apple może ograniczyć wkrótce liczbę komputerów?
Tak postawione pytanie, jak to z tytułu tego felietonu, może początkowo szokować, ale po ostatnich premierach procesorów M4 Max i M3 Ultra postaram się maksymalnie klarownie przedstawić wam mój punkt widzenia i odpowiedź na nie. Bo widzicie, Apple, które znamy od dekad, w ciągu ostatnich czterech lat zmienia się najszybciej w historii.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2025
Apple Silicon
Ta zmiana, jeżeli mówimy o komputerach Mac, rozpoczęła się oczywiście w momencie debiutu pierwszej maszyny z autorskim procesorem firmy z Cupertino – Apple M1. Jestem w stanie zaryzykować tezę, że nieprędko, a być może nigdy nie zobaczymy takiej euforii i tłumu ustawionych w kolejce po wymianę komputera klientów, co wówczas, gdy debiutował MacBook Air z Apple M1 i potem odświeżone, przeprojektowane MacBooki Pro z M1 Pro. Do tego wówczas dostaliśmy zupełnie nową maszynę, czyli Maca Studio, który dosłownie przyćmił istniejącego Maca Pro.
To był wyjątkowy moment w historii firmy i nas, użytkowników Maców, jeszcze z jednego powodu. Mianowicie, dawno nie dostaliśmy tak dużego przyrostu mocy za tak rozsądne pieniądze. Ja także byłem w grupie tych, którzy wówczas wymienili właściwie cały sprzęt, którym dysponowali. MacBook Pro z M1 Pro oraz Studio Display służą mi świetnie do dziś i podobnie jak większość osób ze wspomnianego, szanownego grona, nie czuję absolutnie żadnej potrzeby wymiany sprzętu. I pewnie jej nie poczuję jeszcze przez kolejne 2 lata.
Apple zatem zdaje sobie sprawę z faktu, że wydłużyło cykl wymiany przez nas ich sprzętów, ponieważ tak stać się po prostu musiało. Czy to dla nich problem? Wręcz przeciwnie, ponieważ rzesze wniebowziętych klientów, którzy nigdy wcześniej nie mieli w świecie Apple dostępu do takiej mocy obliczeniowej w takiej cenie, działają mocniej niż najlepsza kampania marketingowa. Wartość i długowieczność od lat sprzedają najlepiej. Doskonale wiedzą o tym marki samochodowe czy te sprzedające produkty z segmentu premium. A do niego firma z Cupertino od zawsze przynależy.
Piąte koło u wozu
Steve Jobs już lata temu podzielił portfolio Apple na cztery kategorie, co jeszcze cztery lata temu było bardzo rozmyte przez solidną reprezentację starych maszyn w ofercie, ale dziś wydaje się najbliższe pierwotnej koncepcji. Mamy zatem dwa komputery dla zwykłych użytkowników i rodzin – iMaca i MacBooka Air. Ten przenośny dostępny w dwóch rozmiarach. Mamy dwa komputery przenośne dla użytkowników Pro, w dwóch rozmiarach i dwa komputery stacjonarne: Maca Studio i Maca Pro. No i mamy też Maca Mini, który stoi gdzieś pośrodku obu kategorii klientów. Czyli nadal za dużo?
Myślę, że tak i jeśli miałbym snuć przewidywania na temat tego, z której z wymienionych wyżej maszyn Apple będzie chciało zrezygnować jako pierwszej, postawiłbym bez wahania na Maca Pro. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że Mac Studio jest komputerem, który firma po ostatniej aktualizacji właściwie pozycjonuje w roli Maca Pro. To prawda, że nie umożliwia on żadnej rozbudowy, w czym Mac Pro nadal wygrywa, ale wątpię, że tak duża firma jak Apple będzie trzymała maszynę tylko z uwagi na możliwość jej rozbudowy. O wiele bardziej możliwy wydaje mi się scenariusz, w którym kolejna konstrukcja Maca Studio we współpracy z firmą zewnętrzną (np. sprawdzonym przez Apple Belkinem) zapewni jakiś stopień modularności i rozbudowy, dając do wyboru na poziomie zakupowego koszyka horrendalnie mocne konfiguracje. Oczywiście z ogromnymi dopłatami, ale co do zasady – dając tę moc, której rynek oczekuje.
Dobry, lepszy, najlepszy i… Ultra
Jobs oprócz klasycznego podziału, o którym wspomniałem wcześniej, w ramach danej linii komputerów wyróżniał także ich wersje. Różniły się możliwościami, które zapewniają, mocą obliczeniową i były prosto komunikowane jako: dobre, lepsze i najlepsze. I tutaj dochodzimy do ostatnich premier procesorów Apple – M4 i M3 Ultra.
Percepcyjnie, jako klienci Apple i jako ludzie, widząc wersje Max, w każdym języku świata zrozumiemy ją tak samo. A mianowicie jako dającą maksymalną moc. Tak jest w przypadku AirPodsów Max (tutaj co prawda chodzi o rozmiar), tak jest w przypadku iPhone’ów Pro Max, tak jest w przypadku iPadów Pro, bo przecież nikt szukający maksymalnej mocy nie wybierze wersji Air. Firma od lat przyzwyczaiła nas do swojego nazewnictwa i choćby nie wiem, ile wywiadów udzielił John Ternus, tłumacząc, że „linia procesorów Ultra ma wydłużony cykl wymiany, bo są najmocniejsze” – to nasze postrzeganie się nie zmieni.
I nie ma się co dziwić, że jesteśmy zdezorientowani i to kolejny obszar, nad którym Apple zdecydowanie musi popracować w najbliższym portfolio. Powinno być proste, a klient mający wybór pomiędzy maszyną dla każdego a maszyną dla profesjonalisty w ramach tej decyzji powinien jasno rozumieć gradację Steve’a. Coś jest dobre, coś lepsze, ale mamy też to najlepsze. Maksymalne.
Podsumowując, spodziewam się, że firma w najbliższych latach rozprawi się z Makiem Pro i mam nadzieję, że uprości nazewnictwo swoich procesorów. Oczywiście mogę się tez mylić i dojdą nam jeszcze wersje Pro Max Ultra. Bo czemu nie?
-
Wystarczający
Kiedy pisałem felietony do poprzedniego, lutowego wydania iMagazine, nasza technologiczna bańka narzekała na skandaliczną obecność iPhone’a SE z Touch ID w ofercie Apple i wypatrywała jego następcy. W marcu ten jest już na rynku, ale Apple nazwało go 16e. Na to nie byliśmy gotowi.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 3/2025
Następca, ale czego?
Z każdą kolejną premierą Apple odnoszę nieodparte wrażenie, że jako fani tej marki czy, szerzej, technologii, coraz mniej rozumiemy jej przekaz. Albo sami go sobie komplikujemy, szukając każdego możliwego argumentu, aby tę czy inną premierę uznać za porażkę. Niebawem kolejne premiery, choć część recenzji produktów, których jeszcze nikt nie widział, już mógłbym tutaj śmiało przytoczyć. Zdaję sobie przy tym sprawę, że moje postrzeganie Apple jako firmy produkującej rzeczy, które po prostu działają, jest dalece odbiegające od narracji panującej w technologicznej bańce nad Wisłą, ale pomimo tego spróbuję się z nią zmierzyć raz jeszcze.
Apple, wypuszczając model iPhone’a 16e, chciało nie tyle zaprezentować następcę ostatniego modelu SE, ile definitywnie zerwać z tamtą linią. Miało ku temu kilka racjonalnych argumentów, takich jak zmiana bryły urządzenia, pożegnanie Touch ID, nowy procesor i ilość RAM wspierająca debiutujące niebawem w Polsce Apple Intelligence, czy w końcu włożenie do niego najnowszego projektu w postaci chipu Apple C1. O jego znaczeniu w kontekście długoterminowym piszę szerzej w drugim tekście w tym numerze. Pozostanie przy nazwie SE w przypadku modelu, któremu bliżej do iPhone’a 16 niż zapomnianego reliktu z przeszłości, byłoby bezsensowne.
Ale nie u nas.
Fala krytyki, która przelała się przez X czy komentarzy pod treściami dotyczącymi ostatniej premiery Apple, skupiła się wokół dyskusji nie o tym, że w końcu otrzymaliśmy produkt w miejsce przestarzałego modelu SE, ale o tym, że Apple zaprezentowało „zabiedzonego iPhone’a 16”, który jest przecież osobnym produktem. Odniosłem wrażenie, że 16e został nad Wisłą potraktowany jako – uwaga, ponieważ to kontrowersyjny wniosek – następca podstawowego modelu 16.
I to w złej cenie, jak na jego możliwości.
„Gdybyś miał doradzić iPhone’a dla seniora lub dziecka…”
Z takim pytaniem jako twórca technologiczny spotykam się bardzo często i nie inaczej było po premierze 16e. I nie będę trzymał cię w niepewności – tak, obecnie doradziłbym; odpowiadając na tak postawione pytanie, sięgnięcie po najnowszy model 16e. Stawiając się w butach grupy docelowej, której dotyczy to pytanie, z pewnością nie szukałbym MagSafe (albo nie wiedziałbym, czym ono w ogóle jest), 100 Hz ekranu Always On, czy 2000 nitów jego jasności, ale już na pewno zależałoby mi na długoletnim wsparciu aktualizacjami i baterii.
Tutaj 16e wypada naprawdę świetnie, dowożąc niejako nawet obietnicę z przyszłości, jeżeli zwrócimy uwagę na zysk płynący z zastosowania wspomnianego własnego chipu antenowego Apple C1, ale… no właśnie. Ale cena także nie pasuje do „następcy modelu SE”. Większość komentatorów oczekiwała kwoty coś około 2399 zł, więc zaproponowane przez Apple 2999 zł naturalnie wydaje się absurdem. I tutaj przyznaję, że wycena modelu 16e już w samych Stanach Zjednoczonych jest moim zdaniem za wysoka o około 100 dolarów, co w Polsce przekłada się na mniej więcej 350–500 zł więcej względem oczekiwań rynku. Polska cena nie wynika przy tym w żadnym wypadku z kursu dolara czy siły złotówki (co niektórzy próbują nam wmówić), ale z tego, jak firma z Cupertino wyceniła ten sprzęt na swój domowy rynek.
Z drugiej strony, patrząc na ekosystem, którego iPhone jest częścią, trudno znaleźć urządzenie działające w nim tak jak on sam, za tę cenę – nie sięgając po sprzęt poprzednich generacji czy używane urządzenia. To też nam umyka w dyskusjach o tym, że dziadek lub nastolatka dosłownie nie przeżyje bez wsparcia dla precyzyjnej lokalizacji AirTagów, jednego rdzenia graficznego w procesorze lub nagrywania w trybie kinowym. No dobra, bez tego ostatniego nastolatkowi będzie nie najlepiej, ale już prędzej nie spodoba mu się brak szerszej palety kolorów tego urządzenia. A wiem to po dziesiątkach rozmów, które toczę ze słuchaczami czy czytelnikami na temat procesu zakupowego sprzętów dla tych dwóch grup docelowych.
Czy można prościej?
Można. Przynajmniej jeśli chodzi o oficjalne portfolio, które znajdziemy w sekcji iPhone polskiego Apple Online Store. Po premierze modelu 16e i wycofaniu modeli 14 oraz SE jest prościej, ale może być jeszcze bardziej.
Bardzo chciałbym, aby Apple przestało oferować poprzednie generacje iPhone’ów, gdy na rynku pojawiają się nowe modele. Mając model 16e, klient powinien mieć do wyboru modele podstawowe (w dwóch a może nawet w jednym rozmiarze), modele Pro w dwóch rozmiarach i model 16e. Ten podstawowy, dla każdego, kto po prostu szuka iPhone’a na lata lub jest to jego pierwszy sprzęt w całym ekosystemie. A takich osób jest najwięcej, choć z perspektywy naszej bańki technologicznej wydaje nam się, że to nieprawda.
Im dłużej i więcej rozmawiam z ludźmi, tym bardziej dociera do mnie, że o 100 Hz ekranach, automatyzacjach i całej sile ekosystemu rozmawiamy my, w wąskich grupach fanów marki. I jasne, to są możliwości napędzające cały ekosystem i bardzo cenne, ale nie powinniśmy zapominać, iż przeciętnego klienta Apple niewiele interesują. Czy powinno być inaczej? Być może i tutaj my, jako ci którzy wyciskają z tego ekosystemu maksymalne możliwości, możemy się im przydać, ale nie wylewając wiadra krytyki na ich „zwykłego iPhone’a”, lecz pokazując krok po kroku jego znaczenie w całej tej nadgryzionej układance.
Więcej o tym i miejscu dla nowego iPhone’a 16e opowiadałem w jednym z ostatnich odcinków podcastu „Bo czemu nie?”. Zapraszam do odsłuchu!
-
Technologiczna nostalgia
W ostatnich latach obserwuję trend, w ramach którego spora część z nas, fanów technologii, chce wracać myślami do czasów początków naszej przygody z komputerami. Ten retro zryw jest chyba jednym z najlepszych dowodów na to, jak bardzo mamy dość komplikowania sobie cyfrowego życia.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2025
Kiedyś było inaczej
„Kiedyś było inaczej” – cytując klasyka. I jasne, można stwierdzić, że nurt i moda na retro graty, retro wspomnienia i retro życia to nic innego, jak efekt znudzenia ludzi po trzydziestce czy w kryzysie wieku średniego. Można. Tak samo, jak dodać do tego często spotykane zdanie: „W głowie ci się poprzewracało od tych gadżetów i dobrobytu!”.
A można spojrzeć na sprawę inaczej i zacząć rozwijać ten temat. Czy to w gronie znajomych, czytelników czy słuchaczy. Z tymi dwiema ostatnimi grupami – z wami – od ponad roku to robię w różny sposób i różnymi kanałami. Doprowadziło mnie to przede wszystkim do jednego wniosku: wszystko z nami OK!
To zupełnie normalne, że po dekadach życia w rytmie znaczących technologicznych przełomów (internet, telefonia komórkowa, iPod, iPhone, płatności zbliżeniowe, asystenci głosowi czy AirPods), gdy ten ostatni, a więc generatywna sztuczna inteligencja, okazał się największy i pochłonął właściwie wszystkie poprzednie, tworząc początek nowego świata – mówimy stop!
Wiecie, dlaczego tak chętnie słuchamy i czytamy o początkach internetu w Polsce, choć obiektywnie nic przyjemnego w liczeniu impulsów Neostrady nie było?
Dlatego że tamte czasy pamiętamy jako okres, w którym posiadaliśmy względną kontrolę nad technologią. Przynajmniej z punktu widzenia Kowalskiego czy Smitha. Wstawało się z kanapy, brało do ręki pilot i włączało wieżę stereo. Jak chciałeś konkretny album, musiałeś jeszcze włożyć kasetę lub płytę. Jak chciałaś posłuchać radia, to wybierałaś ulubione, prawda? Gdy pojawił się iPod, dał nam kontrolę nad muzyką – tysiącem piosenek w kieszeni. iPhone połączył iPoda, internet i telefon, przenosząc do tych kieszeni komputer. Ten komputer dał nam sieci społecznościowe zamknięte pod jedną ikoną aplikacji.
Instagram, gdzie robiliśmy jedną rzecz: podziwialiśmy swoje zdjęcia. Twittera, na którym pisaliśmy, co u nas słychać i co jedliśmy na śniadanie, ponieważ niepojęte wydawało się, że ktoś z drugiego końca Ziemi może to przeczytać w tej samej chwili, gdy wciśniemy „Opublikuj”. I odpowiedzieć. Potem Facebook, który połączył nas i naszych znajomych w ramach internetowej społeczności i pozwolił nawiązywać kontakty o wiele szybsze niż te z internetowych forów tematycznych, ale też wiele mniej trwałe.
A potem efekt cyfrowej kuli śniegowej rozpędził się tak bardzo, że właściwie teraz zaczynamy zastanawiać się nad tym, kiedy ta pędząca kula zdążyła wchłonąć tamten telewizor, prostą konsolę, magnetofon, kasety, płyty, przewody od telefonów, umawianie się na pogaduchy na ławce w sobotę o 12:00, listy, pocztówki, treningi bez Stravy i pomiaru każdego parametru naszego organizmu, spacery dla spacerów, zdjęcia dla zdjęć, a nie algorytmów. I sporą część rynku finansowego.
Jutro będzie inaczej
Nostalgiczne wspomnienia fanów technologii – albo szerzej – nas, współczesnych ludzi w tych technologiach po uszy zanurzonych – biorą się stąd, że chcemy wspomnianą kontrolę odzyskać. Choć trochę. Choć w tym czy tamtym obszarze.
Próbujemy i będziemy próbowali, usuwając konta w serwisach, w których obecność była dla nas jeszcze pięć lat temu tak oczywista i obowiązkowa, jak kawa w poniedziałek rano. Albo pomijając informacje o nowym, rewolucyjnym sposobie na poprawę produktywności. Usuwamy, omijamy i otwarcie o tym mówimy, a zaraz przestaniemy w ogóle informować innych, że już nas nie zjadą w tym czy innym cyfrowym miejscu. Dlaczego? Bo coraz lepiej, jako społeczeństwo pamiętające komputerową i internetową rewolucję, zdajemy sobie sprawę z faktu, iż mało kogo to obchodzi. Jako twórcy zaczynamy pisać właśnie o tym, co siedzi w nas, albo do jakich wniosków dochodzimy, bo sami prędzej takim treściom poświęcimy czas niż szukaniu alternatywy i kolejnych obietnic lepszego świata za jedyne 29,99 miesięcznie, gdy ten – mówiąc wprost – wymknął nam się spod kontroli.
Wracamy (i to widać!) do spotkań w domach, dążymy do utrzymywania jakościowych, a nie ilościowych przyjaźni i relacji, a nawet o nich marzymy. Tak, marzymy o człowieku. I słyszę to coraz częściej. Żywym, przed nami. Na kanapie. I jasne, że niewielu chciałoby wrócić do czasów wspomnianej Neostrady czy telefonów z przewodami, co jest normalne. Z technologii chcemy nauczyć się na nowo korzystać, a nie ją porzucać na dobre i ten kierunek dla mnie jest właśnie innym jutrem.
Innym, ponieważ nie widzę w nim tych wszystkich, o których piszą teraz media, a którzy mają iść ramię w ramię z humanoidalnymi robotami w szeregu; rodem z Orwella. Będziemy musieli nauczyć się oczywiście żyć wespół ze sztuczną inteligencją (tą prawdziwą, niegeneratywną ani nawet nie AGI, ale jeszcze piętro wyżej) w codzienności, przy czym dla mnie ta codzienność będzie miała o wiele większe granice, niż dziś myślimy. Nie znajdziemy takiej wizji w prospektach inwestycyjnych start-upów, a właśnie (przynajmniej dla mnie) jest ona kluczowa. Zapewne to głos mojego i jednego wstecz pokolenia, który jest przeterminowany już na starcie w 2025 roku, ale niemniej trochę jeszcze te nasze retro pokolenia na świecie pożyją.
Między innymi dlatego, gdy widzę kolejny artykuł z nagłówkiem „AI zmieni życie – wszystkich!”, coraz częściej uśmiecham się pod nosem, biorę łyk własnoręcznie zmielonej i zaparzonej w dziwnym dripperze kawy, siadam na kanapie i biorę do ręki książkę. Odkładam ekran. Idę pobiegać bez podcastu czy muzyki.
Jestem i to bycie doceniam każdego dnia, uważnie obserwując, co się dookoła dzieje. Nie wypieram zmian, ale wybieram te zmiany.
-
Zimowe hygge, czyli na świętach się nie kończy!
Stali czytelnicy mojego newslettera doskonale wiedzą, jak bardzo bliskie mnie i mojej żonie jest duńskie hygge. Więcej pisałem o tym w jednym z jego wydań, a dziś chcę ten temat rozszerzyć i opowiedzieć o moim podejściu do styczniowej kalibracji, zgodnej z własnym, życiowym rytmem.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2024
Cele, cele, cele…
Zacznę od pułapki, w którą sam wpadałem przez długie lata, czyli próbie natychmiastowego przestawienia się z okołoświątecznego trybu naturalnego spowolnienia w tryb terminatora realizującego listę celów, które nie do końca wiadomo czy w ogóle są jego. Czy może ludzi z internetu, którzy sprytnie podpowiadają nam, że akurat skok ze spadochronem powinien być na górze listy w pierwszym kwartale roku.
Bardzo łatwo jest wpaść w tę pułapkę rzucania się na cele od razu. Od 1 stycznia. I właśnie dlatego, że chcemy chwycić jak najszybciej jak najwięcej wątków, co roku 1 lutego czytamy o tym, jak słabo idzie nam z noworocznymi celami. Oczywiście pomijam wątek postanowień, bo te z samej nazwy nie mają mocy sprawczej. Postanowić można wszystko i zawsze. I znaczy to przeważnie tyle, co „kiedyś zadzwonię”, rzucone znajomemu, z którym nie rozmawialiśmy przez telefon od paru lat, czyli tyle, co nic.
Ustaliwszy jednak, że w dobie późnego konsumpcjonizmu raczej dostrzegamy tę subtelną różnicę i wiemy, mniej lub bardziej, jak cele wyznaczać – wróćmy do sedna, czyli do nas. Bo patrząc na to, że każdy końcówkę roku przeżywa inaczej i mając na względzie, że jakby tego nie robił, jest to czas mocno rodzinny, a już na pewno skierowany do wewnątrz, a nie na zewnątrz, już tutaj na łopatki wywala się koncepcja bohaterów stycznia.
No dobra, to znaczy, że mamy po prostu odpuścić i nie wstawać z kanapy? Nic bardziej mylnego.
Momentum pierwszych miesięcy roku
Z drugiej strony bowiem warto pamiętać o tym, że pierwszy kwartał jest zawsze najbardziej produktywnym i twórczym okresem w całym roku. Potwierdza to mnóstwo rozmaitych badań i na logikę już tak jesteśmy jako ludzie skonstruowani, że ten efekt czystej, noworocznej karty działa na nas motywująco.
Warto zatem chwycić to noworoczne momentum i mądrze je wykorzystać.
Mądrze, czyli nie na wszystko, czego dusza zapragnie, ale na to, co najtrudniejsze i na czym zależy nam w danym roku. Pierwsze miesiące to miejsce na rozpoczęcie realizacji najważniejszych, najtrudniejszych i tych dla nas najbliższych celów. Niekoniecznie na ich dokończenie, ale na postawienie najwytrwalszych kroków w tym kierunku. W drugim kwartale będziemy już myśleli o wakacjach, a potem te nadejdą i wiadomo, gdzie będzie nasza głowa.
Zatem jeśli masz listę celów, warto wybrać z niej maksymalnie dwa, a najlepiej jeden na pierwsze miesiące roku i po prostu na tym się skupić. A piszę to jako gość, który sporo lat próbował zaginać rzeczywistość i własną biologię w imię internetowych guru produktywności i poradników na kolejny rok. W pierwszym kwartale kluczowe są właściwe priorytety, które napędzą nasze momentum, a nie ilość rzeczy, którym je przypisujemy. Wtedy bowiem wytracamy pęd, zamiast z niego skorzystać.
Właściwe priorytety rodzą się w… nudzie
Nie inaczej. Dlatego nauczony doświadczeniem, choć wspólnie z żoną proces podsumowania mijającego roku rozpoczynamy tuż po świętach, to nie staramy się go zakończyć najszybciej, jak się da. Dawniej tak robiliśmy, a 1 stycznia był dla nas datą graniczną. To droga donikąd. Dlaczego?
Ponieważ niektóre tematy i sprawy wymagają właśnie wykorzystania zimowego hygge, czyli czasu spowolnienia. Hygge to czasami po prostu nuda. To ten moment, gdy jesteś z własnymi myślami, w środowisku, w którym czujesz się najlepiej i słuchasz. Słuchasz, co tam w duszy gra. To czas, w którym nie patrzymy na zewnątrz. Nie porównujemy się dalej niż do siebie samych sprzed roku, nie chwytamy wszystkiego naraz pobieżną uwagą. Tylko wtedy jesteśmy w stanie dobrze przypisać priorytety tym sprawom, na którym nam zależy w kontekście, nadchodzących dwunastu miesięcy.
Dlatego chcę zachęcić, aby, jeśli czujesz, że tego potrzeba, przedłużyć nieco własne roztrenowanie. To tak jak w bieganiu – jest ono niezbędne. Mądrze zgromadzona w czasie wolnego przełomu roku energia przyda się do rozpędzenia momentum w styczniu. Jeśli wystartujesz w jego połowie – nic się nie stanie. Jeśli wystartujesz za wcześnie i zbyt mocno – spalisz ją szybko i niewiele z tego wyniknie.
Daj czasowi czas. Warto.
#cele #Dania #felietony #gtd #hygge #mental #Norwegia #planowanie #zdrowiePsychiczne
-
Camera Control, będzie powtórka z Touch Bara?
Gdybym miał wskazać jedną z nowości, o której po premierze tegorocznych flagowców od Apple mówi i pisze się najwięcej, to jest to Camera Control. Niestety dla Apple, ponieważ większość z nas jest chyba zgodna co do tego, że firma z Cupertino przedobrzyła.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2024
Tytanowa ręka Apple
Od momentu, gdy sam zobaczyłem pierwszy raz nowe iPhone’y i potrzebowałem poprowadzenia mnie za rękę, abym zrozumiał działanie Camera Control – wiedziałem, że coś tu nie gra. W sensie takim, że Apple wydaje mi się ostatnią firmą na liście tych, które powinny komukolwiek cokolwiek tłumaczyć. Przecież ten ich sprzęt „po prostu działa”, prawda? Przecież to ich oprogramowanie ma być tak intuicyjne, w wątpliwość do niedawna podałby to tylko szaleniec.
Tymczasem reakcja klientów, a także recenzentów, przez których mam na myśli także i przede wszystkim osoby zawodowo zajmujące się fotografią, jest ostra jak brzytwa albo jak tytanowa ręka Apple w ich spotach reklamowych promujących korzystanie z Camera Control.
Zupełnie inaczej patrzy się na te klipy, na których ręka, a nawet trzymająca iPhone’a z serii 16 dłoń (z wyjątkiem kciuka spoczywającego na Camera Control) są całkowicie nieruchome. Dosłownie jak z tytanu. Analogia ta nasuwa się sama, choć jest to ironia, ponieważ w codziennym użytkowaniu niemożliwe okazuje się zachowanie poprawnej stabilizacji przy szybkim użyciu Camera Control.
Nowy spust migawki jest zbyt twardy, gdy używamy go jako wyzwalacz kamery, i zbyt delikatny, jeśli chcemy kontrolować dodatkowe funkcje zaszyte pod wyskakującym menu systemu iOS 18, po lekkim naciśnięciu powierzchni haptycznej Camera Control. Jasne, że da się to zmienić w ustawieniach, co polecam zdecydowanie zrobić od razu po zakupie iPhone’a 16 lub 16 Pro i o czym pisałem szerzej w jednym z wydań mojego newslettera. Można, ale czy klient Apple – klient z ulicy – powinien znać te wszystkie możliwości personalizacji, czy raczej powinien być chroniony przed przypadkowym uruchomieniem w kieszeni kamery, czy destabilizacją zdjęcia, które – gdyby użył dotychczasowego interfejsu aplikacji Aparat, a nie Camera Control – wyszłoby idealne?
Wątpię.
Lepiej późno niż wcale?
Krytyka nie jest dla Apple czymś nowym ani czymś złym. Firma doskonale pamięta, jak szeroki rynek przyjął Touch Bara. Minęły długie lata, zanim Apple wycofało się z tego pomysłu i przyznało do błędu. Wtedy także deweloperzy mieli uratować sprawę, dostając API do integracji ich aplikacji z magicznym paskiem dotykowym w MacBookach. Tylko promil z nich widział w tym sens i to zrobił. Wtedy także mówiono, że to nowy sposób obsługi Maca. Nowy element klawiatury. I wtedy także klienci pytali: „Ale po co zmieniać zwyczajną klawiaturę? Przecież jest jedną z najlepszych na rynku?”.
A pamiętacie, co było rok temu z FineWoven? Choć nadal jest w ofercie, to jednak etui z tego tworzywa już nie kupimy od Apple. Wszyscy pamiętamy, jak bardzo chybiony był to pomysł. Czy intencje były złe? Oczywiście, że nie! Zatem co poszło nie tak i co łączy te trzy wynalazki?
Moim zdaniem wygląda to tak, jakby nikt przed premierą nie używał tych wszystkich urządzeń uzbrojonych w nowe rozwiązania – w codzienności. Po prostu jako swoich. Jasne, że Apple z pewnością przeprowadza setki testów, ale czy są to testy inne niż laboratoryjne? Nigdy o tym nie powiedziano ani tego nie wyjaśniono, a wydaje mi się, że w warunkach codziennego użytkowania – cóż, można to było sprawdzić lepiej.
Apple cenię przede wszystkim za niesamowitą zdolność łączenia oprogramowania ze sprzętem. Nie mają na tym polu konkurencji. Cenię ich także za to, że przez lata byli wierni swojemu DNA, w którym zaszyta jest zasada: „Nie komplikuj. Technologia ma być prosta”.
Oby ta zasada była znowu wyraźnie widoczna, bo mam wrażenie, że powoli zaczyna się rozmywać.
#aparat #CameraControl #felietony #iPhone16 #iPhone16Pro #kamera #TouchBar
-
[KOMENTARZ] Nie, to nie wina Signala, że ujawnione zostały szczegóły na temat ataku na ruch Huti
Od kilku dni świat żyje aferą, której niektórzy nadali nazwę „SignalGate”. Jedni zarzucają niekompetencję rządu amerykańskiego, drudzy z kolei twierdzą, że Signal jest „niezabezpieczony”. Kto w końcu zawinił?
-
[KOMENTARZ] Nie, to nie wina Signala, że ujawnione zostały szczegóły na temat ataku na ruch Huti
Od kilku dni świat żyje aferą, której niektórzy nadali nazwę „SignalGate”. Jedni zarzucają niekompetencję rządu amerykańskiego, drudzy z kolei twierdzą, że Signal jest „niezabezpieczony”. Kto w końcu zawinił?