#autyzm — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #autyzm, aggregated by home.social.
-
Hej! Mam pytanie do wszystkich osób, które są nadwrażliwe sensorycznie, czy to w wyniku neuroatypowości, czy z powodu różnych zaburzeń i chorób, które wywołują taką nadwrażliwość.
Jakie są wasze doświadczenia z bielizną, co najbardziej Wam przeszkadza, a co jest pożądane dla komfortu?
Chodzi mi przede wszystkim o biustonosze, ale nie tylko: wszystko, co nosicie przy ciele i zalicza się do kategorii bielizny.
Chcę znaleźć punkty wspólne dla wielu osób, ale też poznać zakres waszych doświadczeń w całej różnorodności.
Mam zamiar napisać o tym artykuł do branżowego magazynu, by uwrażliwić (😉) producentów i sprzedawców bielizny na potrzeby hiperwrażliwych osób.
Podbicia pożądane 😊
Edit: bardzo dziękuję wszystkim osobom za komentarze! Artykuł poszedł do druku.
-
Reszta slajdów w komentarzu 🩷
-
Jak działa na człowieka diagnoza ADHD itp.? Co daje, z czego uwalnia i jakie nowe dylematy przynosi? Oraz można z tym zrobić. Świetny tekst o tym wszystkim: https://journalingwrite.wordpress.com/2026/07/27/when-it-finally-has-a-name/ Zdecydowanie polecam!
#ADHD #Autyzm #SpektrumAutyzmu #Dysleksja #AuDHD #PDA #neuroróżnorodność #neuro #diagnoza #ADHDpoPolsku #diagnozaADHD
-
Dzisiaj #TIL dowiedziałem się, że jak powtarzam pod nosem to, co przed chwilą powiedziałem, to to nie jest echolalia, tylko palilalia.
-
Pan Piotr z Fundacji 515 kilometrów idzie pieszo z Krakowa do Warszawy po 250 dniach braku reakcji premiera.
Miałam okazję być przy nim na starcie tej trasy i nawet nagrać krótki wywiad.
Dobra wiadomość jest taka, że można pomóc za darmo, podpisując petycję pod linkiem 💛#autyzm #autisticsolidarity #niepełnosprawność #disabilityjustice #petycja #aktywizm
-
Kiedy lekarz wita cię słowami "jakie są pana ułomności?"
Chyba starostwo wypożycza lekarzy z ZUS-u.
-
ostatnio mamy dużo aktywności, dużo planów, w robocie mam dużo zmian i nowości i tka wam powiem że źle to robi na mój autyzm. Gdzie moja rutyna, gdzie mój spokój? Nawet załatwić kilku prostych rzeczy nie potrafię, bo nie mam wolnego miejsca w głowie żeby się czegokolwiek chwycić, a dziś nawet odpuściłem sobie granie w RPGi.
Pies budzący co rano o czwartej też nie pomaga.
-
Znacie jakąś organizację, która mogłaby pomóc studentowi w spektrum (Politechnika Gdańska) w zdobyciu dofinansowania na projekt naukowy (prace nad wynalezkiem) z zakresu zielonej energii/efektywności energetycznej?
#innowacje #solarpunk #autyzm #wynalazki #przedsiębiorczość #grant #stypendium
-
Zespół Patologicznego Unikania (PDA)
https://centrum-zmian.pl/article/zespol-patologicznego-unikania-pda
Zespół Patologicznego Unikania (Pathological Demand Avoidance, PDA) to jedno z zachowań związanych ze spektrum autyzmu. Charakteryzuje się skrajną trudnością w akceptowaniu i spełnianiu żądań oraz oczekiwań, co może obejmować zarówno codzienne obowiązki, jak i bardziej skomplikowane zadania.
-
CW: MH–
Przez większość życia może raz zdarzyło mi się coś zgubić. W ciągu ostatnich dwóch tygodni zgubiłem już dwie rzeczy. Do tego stopnia, że nawet nie potrafię powiedzieć dokładnie, w którym momencie ostatnio je widziałem — a raczej do tego stopnia, że byłem przekonany, że je mam na sobie do momentu, w którym zauważyłem, że ich nie ma. Czuję się jakbym tracił rozum.
Nie pomaga też wychowanie w poczuciu winy za każdy błąd. Ani to, że otaczający mnie ludzie lekceważą to, więc mam jeszcze dodatkowe poczucie winy, że mam poczucie winy. I braku zrozumienia.
-
Właśnie dostrzegłem, że coraz większym (ważniejszym) wyzwaniem życia codziennego jest rozróżnianie w otaczających mnie ludziach
przejawów autyzmu i ADHD
od "zwykłych" nerwic, lęków i zaburzeń osobowości.
Po prostu ludzi z autyzmem lub ADHD jest tak wielu, że tego czynnika nie można już pomijać w codziennym życiu. Przecież to ważne, czy znajomy X zachowuje się tak a nie inaczej z powodu "zwykłych" lęków czy jednak podłożem jest #autyzm lub #ADHD.
Do tego wniosku doszedłem, gdy dotarło do mnie, że zachowania znanej mi osoby już nie da się dalej traktować jako zwykłej nerwicy, lecz że są jakieś głębsze przyczyny (czyli przypuszczalnie autyzm).
-
Są te dni, kiedy samotność doskwiera mi bardziej niż zwykle i zastanawiam się, czy kiedyś kogoś sobie znajdę. Problem w tym, że jest cały szereg rzeczy, które zdają się być niezwykle rzadkie, a dla mnie co najmniej pożądane — skutek kombinacji spektrum i związanej z nim wrażliwości na bodźce, bogatej wyobraźni i traum z poprzednich związków.
Na szybko mogę wyliczyć, że moja dziewczyna nie mogłaby palić, popierać kapitalizmu, używać mocnych zapachów, nosić hałaśliwych butów, biżuterii, piercingów, makijażu, długich paznokci, długich/grubych rzęs… i jeszcze pewnie znalazłoby się parę problemów, gdybym się przyjrzał. I dosyć jasne jest, że z czasem będzie tego coraz więcej…
-
Czy spektrum autyzmu może przypominać supermoc? Cóż, może czasami.
To ten rodzaj supermocy jak posiadanie ciężkiego karabinu maszynowego zamiast dłoni. Cóż, są dni, kiedy naprawdę czujesz, że przydałby ci się taki. W teorii to może brzmieć jak spoko rzecz.
Nie sprawdza się natomiast, kiedy musisz otworzyć słoik. A w moim życiu zdecydowanie więcej jest sytuacji wymagających otwierania słoików, niż strzelania do nich. A to, co wydawało się fajne w teorii, jakoś ludziom przestaje się podobać, kiedy dotyczy to faktycznie *ciebie*. Tak jakbyś miał jakikolwiek wybór.
-
Wiecie, co jest naprawdę zryte w polskim wychowaniu? Człowiek uczy się oczekiwać wyłącznie krytyki i sarkazmu.
Ktoś prawi ci komplement? W najlepszym wypadku czujesz się nieswojo, w najgorszym podejrzewasz, że nie złapałeś sarkazmu.
Kiedyś czytałem tu zachętę, by prawić obcym ludziom komplementy. Nie wiem, czy będę kiedyś potrafił się złamać. Będę bał się, że mój komplement zostanie błędnie zinterpretowany, albo jako złośliwość, albo jako "pewnie czegoś chce".
-
CW: Rozważania o trudności znalezienia "drugiej połówki", kiedy człowiek ma 36 lat i spektrum
Są takie dni, kiedy samotność doskwiera mi bardziej, i zastanawiam się nad swoim życiem. Nigdy nie było mi łatwo szukać "drugiej połówki", a w wieku 36 lat mam wątpliwości, czy byłbym jeszcze w stanie odezwać się do kogokolwiek nowego. Rozmyślam więc, i dochodzę do wniosku, że lepiej wiązać się za młodu.
Po pierwsze, człowiek ma wtedy mniej bagażu emocjonalnego. Już jako dziecko musiałem stawiać czoła wizjom wszystkiego, co może pójść źle. Z wiekiem wiem tylko, o ile więcej rzeczy może pójść źle — i o ile ciężej to zniosę.
Po drugie, człowiek ma mniej przyzwyczajeń i oczekiwań. Spekuluję, że kiedy ludzie się zwiążą ze sobą wcześnie, to jednak układają sobie życie "razem", wpływają na siebie. Dziś trudno mi wyobrazić sobie, że ktoś inny może być podobny do mnie. A wielu z moich przyzwyczajeń zmieniać albo nie chcę, albo wprost nie jestem w stanie. Oczekiwać od drugiej osoby zmian i poświęceń też nie chcę. Zresztą, podejrzewam, że żeby być szczęśliwy potrzebuję znaleźć osobę, która faktycznie odczuwa podobnie jak ja, a nie tylko dostosowuje się do mnie…
Po trzecie, człowiek ma dużo więcej czasu. Fakt, ja staram sobie układać życie tak, żeby w razie potrzeby móc wygospodarować trochę czasu. Ale i tak byłoby znacznie trudniej niż dawniej.
Czasem trafiam na informacje o tym, jak się żyje komuś, kto mi się kiedyś podobał. I myślę sobie, jak bardzo jesteśmy dziś do siebie podobni — ale jednocześnie się różnimy. I wtedy zaczynam zastanawiać się, czy gdybyśmy wtedy się związali, to czy jej życie nie potoczyłoby się inaczej? Czy nie okazałbym się dla niej ciężarem, przez który nigdy nie zrealizowałaby swoich pasji? Choć mogłoby być również odwrotnie — moje życie mogłoby potoczyć się inaczej, i moglibyśmy dzielić te pasje.
-
Poważnie, jakbym chciała tablet bez ekranu bym wyciągnęła swój stary wacom… Poważnie, moja precyzja ruchów jest związana z widzeniem tego co rysuję w momencie, gdy to rysuję, patrzenie na ekran średnio mi w tym pomaga (Bardziej używam patrzenia na ekran PC w momencie kolorowania i cieniowania, bo jest większy, więc lepiej widać niezamalowane piksele, nie jest idealnie, ale no, z astygmatyzmem trzeba sobie jakoś radzić)
Niestety, moja precyzja się zaczyna walić jak jestem zmuszona do patrzenia w jedną stronę i rysowania w dół… Nie wiem czemu, ale po prostu mam z tym problem (W sumie, to nie jedyne przypadki problemów z koordynacją, jak głaszczę jednocześnie psa i kota, jest to dla mnie wyzwanie, bo najlepiej idzie ze strony w którą patrzę), jestem w połowie oburęczna (Jako dziecko zostałam zmuszona do używania prawej ręki… Byłam leworęczna…), więc tak, może to wpływać na tę problemy (Jak to, że trzymam inaczej niż "W poprawny sposób", a w poprany sposób trzymam lewą ręką, ale niestety, lewa ręka nie ma tyle doświadczeń co prawa, więc średnio ten fakt jest użyteczny…
I tak, zdarza mi się często potykać i zderzać z przedmiotami, choć raczej to nie jest DCD, bo mam zbyt dużą precyzję… Po prostu moja koordynacja jest bruh, ale nie na tyle, by mi uniemożliwiała mi różne rzeczy (Halo, rysuję… Więc no, to dosyć trudne dla osób z DCD, więc to wyklucza…), więc mam problemy, ale nie na tyle poważne, by mi uniemożliwiały funkcjonowanie
Więc tak, muszę mieć wyświetlany ekran przez właśnie lekkie problemy z koordynacją… Zabawne jest to, że mogę dużo robić, ale wciąż dobrze słyszeć, a żeby słyszeć muszę coś robić… Paradoks mojego mózgu :A_BlobCat_Bongo:
Ps. Tablet właśnie dotarł, kabel jeszcze nie, ale tak, jest mniejszy niż huion (Niestety, cenowo mniejsze są bardziej dostępne… Jakoś sobie poradzę) i wkłady są małe (Były dosyć dobrze ukryte w paczce)
Są dwa kable, ale bardziej do smartfonów/laptopów niż PC z wejściami A, a tę kable trzeba zamówić osobno (No niestety, tak już bywa…)
Ale tak, tablet doszedł, teraz czekanie na kabel, pewnie dojdzie, albo późno, albo jutro :V
#wacom #huion #art #artist #ASD #autism #autyzm #astygmatyzm -
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Mój blog to po prostu autystyczne robienie list / kolekcjonowanie 😅
https://qua.name/mattesilver/managing-development-tools
https://qua.name/mattesilver/state-of-client-side-http-in-python
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Prezenty są czymś, co mnie przerasta.
Jestem w stanie zrozumieć dawanie prezentów dzieciom, które nie mają własnego budżetu. Okazyjnie, a nie co drugi tydzień, bo "nie możemy być gorsi od drugich dziadków". Ale dorosłym ludziom?
Kiedyś słyszałem, że w prezencie daje się to, czego dana osoba sama by sobie nie kupiła. Przykro mi, jestem minimalistą — jeżeli czegoś nie potrzebuję, to nie chcę tego mieć. Niepotrzebne graty stanowią dla mnie obciążenie emocjonalne.
Jestem w stanie zrozumieć prezenty wykonane własnoręcznie. Ale kupne? Kupić mogę sobie sam, wtedy kiedy potrzebuję. Nie potrzebuję, żeby ktoś mi znów pokazywał, jak bardzo mnie nie zna, i kupował według własnego gustu albo "mody", które z reguły są odwrotne w stosunku do moich preferencji (minimalistycznych!). Albo jeszcze gorzej — próbował mną manipulować.
Słodycze? Cukrzycę pomijając, nie lubię większości drogich pierdół, które "wypada" kupować, bo są reklamowane. Za te pieniądze kupiłbym sobie pewnie trzy razy tyle słodyczy, takich, które lubię.
Bony? Przypadek myślenia "pieniędzy nie wypada, więc dam mniej wartościowy równoważnik pieniądza". Pieniądze? W końcu docieramy do sedna bezsensu — dajemy sobie tyle samo pieniędzy, czyli nic. Chyba że ktoś da mniej.
Co chciałbym dostać w prezencie? Może to absolutne minimum zrozumienia, kim jestem. Tego absolutnego minimum, żeby nie napędzać tego obrzydliwego konsumpcjonizmu w moim imieniu.