#wspomnienia — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #wspomnienia, aggregated by home.social.
-
Tak a propos wspomnień i przeszłości: https://open.substack.com/pub/monikaibetley/p/najsilniej-siedza-w-pamieci-niewykorzystane
#blog #substack #wspomnienia -
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - "Matka moja słynna była ze swoich mazurków, zwłaszcza cukierkowych, bez mąki; znała przepisów na nie około czterdziestu. Nic to jednak było w porównaniu do trudności, jakie musiano przezwyciężyć przy pieczeniu bab. Dzień ich wyrobu był dniem ciężkiej pracy, żółtka do nich użyte liczyło się na kopy, ubijało się je czy tarło w donicach parę godzin, po czym przychodził moment, kiedy ciasto rosło i kiedy każdy większy hałas mógł sprawić jego oklapnięci — najgorszą katastrofę, jaka się mogła w okresie wielkanocnym zdarzyć. " - jedno z barwniejszych okołokulinarnych wspomnień z dzieciństwa Jarosława Iwaszkiewicza łączy się z Wielkanocą.
Tym obrazem domowych przygotowań i bukietem przedwojennych kart świątecznych składamy Państwu serdeczne życzenia zdrowych, radosnych, pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych!
No i niech zachwyci Nas kolejna wiosna, jak w wierszu Jarosława Iwaszkiewicza Primavera, gdzie pisał:
Wyhaftował ktoś drzewa w drobniutkie listeczki,
Złote wilgi fruwają po moim ogrodzie.
#świętaWielkanocne #Wielkanoc #starekartkipocztowe #życzenia #Stawisko #JarosławIwaszkiewicz #wspomnienia #babywielkanocneZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku
\ #Brwinów -
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - "Matka moja słynna była ze swoich mazurków, zwłaszcza cukierkowych, bez mąki; znała przepisów na nie około czterdziestu. Nic to jednak było w porównaniu do trudności, jakie musiano przezwyciężyć przy pieczeniu bab. Dzień ich wyrobu był dniem ciężkiej pracy, żółtka do nich użyte liczyło się na kopy, ubijało się je czy tarło w donicach parę godzin, po czym przychodził moment, kiedy ciasto rosło i kiedy każdy większy hałas mógł sprawić jego oklapnięci — najgorszą katastrofę, jaka się mogła w okresie wielkanocnym zdarzyć. " - jedno z barwniejszych okołokulinarnych wspomnień z dzieciństwa Jarosława Iwaszkiewicza łączy się z Wielkanocą.
Tym obrazem domowych przygotowań i bukietem przedwojennych kart świątecznych składamy Państwu serdeczne życzenia zdrowych, radosnych, pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych!
No i niech zachwyci Nas kolejna wiosna, jak w wierszu Jarosława Iwaszkiewicza Primavera, gdzie pisał:
Wyhaftował ktoś drzewa w drobniutkie listeczki,
Złote wilgi fruwają po moim ogrodzie.
#świętaWielkanocne #Wielkanoc #starekartkipocztowe #życzenia #Stawisko #JarosławIwaszkiewicz #wspomnienia #babywielkanocneZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku
\ #Brwinów -
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - "Matka moja słynna była ze swoich mazurków, zwłaszcza cukierkowych, bez mąki; znała przepisów na nie około czterdziestu. Nic to jednak było w porównaniu do trudności, jakie musiano przezwyciężyć przy pieczeniu bab. Dzień ich wyrobu był dniem ciężkiej pracy, żółtka do nich użyte liczyło się na kopy, ubijało się je czy tarło w donicach parę godzin, po czym przychodził moment, kiedy ciasto rosło i kiedy każdy większy hałas mógł sprawić jego oklapnięci — najgorszą katastrofę, jaka się mogła w okresie wielkanocnym zdarzyć. " - jedno z barwniejszych okołokulinarnych wspomnień z dzieciństwa Jarosława Iwaszkiewicza łączy się z Wielkanocą.
Tym obrazem domowych przygotowań i bukietem przedwojennych kart świątecznych składamy Państwu serdeczne życzenia zdrowych, radosnych, pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych!
No i niech zachwyci Nas kolejna wiosna, jak w wierszu Jarosława Iwaszkiewicza Primavera, gdzie pisał:
Wyhaftował ktoś drzewa w drobniutkie listeczki,
Złote wilgi fruwają po moim ogrodzie.
#świętaWielkanocne #Wielkanoc #starekartkipocztowe #życzenia #Stawisko #JarosławIwaszkiewicz #wspomnienia #babywielkanocneZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku
\ #Brwinów -
https://monikaibetley.substack.com/p/kompleks-plastusia
Cykl "Ćwiczenia z patrzenia"
-
🌐 TO bezpieczne miejsce w Internecie?
Czy takie miejsca w ogóle istnieją? Właśnie minęła ważna data, obok której nie mogłem przejść obojętnie. To skłoniło mnie do pewnej refleksji. 🔗 Mam nadzieję, że tamto miejsce okaże się dla Ciebie nie tylko bezpieczne, ale i wartościowe.
#nowyWpis #nowyPost #nowość #new
#news #blog #felieton #wspomnienia -
🌐 TO bezpieczne miejsce w Internecie?
Czy takie miejsca w ogóle istnieją? Właśnie minęła ważna data, obok której nie mogłem przejść obojętnie. To skłoniło mnie do pewnej refleksji. 🔗 Mam nadzieję, że tamto miejsce okaże się dla Ciebie nie tylko bezpieczne, ale i wartościowe.
#nowyWpis #nowyPost #nowość #new
#news #blog #felieton #wspomnienia -
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - „(…) tak kiedyś jeden z kolegów posłów nazwał moje podróże kolejką EKD, które zajmują mi przeciętnie dwie godziny dziennie. I rzeczywiście bardzo cenię te przeloty: Podkowa Leśna - Warszawa, gdyż wprowadzają mnie one bardzo dokładnie zarówno w nastroje społeczeństwa, jak też ukazują mi jego zamiłowania, opinie, codzienne sprawy.” - pisał Jarosław Iwaszkiewicz w „Gawędzie o książkach i czytelnikach”, wyd. w 1959 roku.
Na powyborczy poniedziałek kilka historycznych kadrów z kolejką EKD (dzisiejsza WKD), którą podróżował Iwaszkiewicz i... Irena Krzywicka by odpocząć od warszawskiego zgiełku.
"Irena Krzywicka w artykule Podkowa Leśna, opublikowanym na łamach „Wiadomości Literackich” 12 sierpnia 1934 roku opisując jazdę kolejką elektryczną z Warszawy do Podkowy, z pracy do domu, nadaje tej podróży cechy wyprawy międzyplanetarnej. Kolejkę porównuje do torpedy, która ze strefy piekielnej przenosi ją w rajskie zacisze. Pomiędzy infernalną Warszawą a niebiańską Podkową rozciąga się swoiste purgatorium, „głupi pejzaż podwarszawski”, który trzeba przecierpieć jak pokutę, by doznać oczyszczenia ze stołecznych grzechów. W podkowiańskim domu czeka zaś nagroda (...)" - pisał w swoim eseju "Podkowa Leśna na literackiej mapie Polski" Robert Papieski.
Każdy mieszkaniec Podkowy Leśnej ma — zdaniem Krzywickiej — „fascynującą podwójność życia”, jest bowiem wyposażony w istnienie miejskie, czyli „asfaltowe, biurowe, kawiarniane” — typowe dla Warszawy, gdzie na ogół pracuje — oraz w istnienie wiejskie, czyli „ziemne, ogrodowe, zwierzęce”.
Na fotografiach kilka kadrów stacji EKD w Podkowie Leśnej z lat '30-'40. Źródło : POLONA. Na ostatnim zdjęciu Maria Iwaszkiewicz , jej koleżanka szkolna Alusia Saniewska i kuzyn Jan Lilpop junior na stacji kolejki EKD (z archiwum Marii Iwaszkiewicz/ FOTONOVA).
#poniedziałekpowyborczy #EKD #spotkaniazwyborcami #iwaszkiewicz #podkowaleśna #wspomnienia #irenakrzywickaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - „(…) tak kiedyś jeden z kolegów posłów nazwał moje podróże kolejką EKD, które zajmują mi przeciętnie dwie godziny dziennie. I rzeczywiście bardzo cenię te przeloty: Podkowa Leśna - Warszawa, gdyż wprowadzają mnie one bardzo dokładnie zarówno w nastroje społeczeństwa, jak też ukazują mi jego zamiłowania, opinie, codzienne sprawy.” - pisał Jarosław Iwaszkiewicz w „Gawędzie o książkach i czytelnikach”, wyd. w 1959 roku.
Na powyborczy poniedziałek kilka historycznych kadrów z kolejką EKD (dzisiejsza WKD), którą podróżował Iwaszkiewicz i... Irena Krzywicka by odpocząć od warszawskiego zgiełku.
"Irena Krzywicka w artykule Podkowa Leśna, opublikowanym na łamach „Wiadomości Literackich” 12 sierpnia 1934 roku opisując jazdę kolejką elektryczną z Warszawy do Podkowy, z pracy do domu, nadaje tej podróży cechy wyprawy międzyplanetarnej. Kolejkę porównuje do torpedy, która ze strefy piekielnej przenosi ją w rajskie zacisze. Pomiędzy infernalną Warszawą a niebiańską Podkową rozciąga się swoiste purgatorium, „głupi pejzaż podwarszawski”, który trzeba przecierpieć jak pokutę, by doznać oczyszczenia ze stołecznych grzechów. W podkowiańskim domu czeka zaś nagroda (...)" - pisał w swoim eseju "Podkowa Leśna na literackiej mapie Polski" Robert Papieski.
Każdy mieszkaniec Podkowy Leśnej ma — zdaniem Krzywickiej — „fascynującą podwójność życia”, jest bowiem wyposażony w istnienie miejskie, czyli „asfaltowe, biurowe, kawiarniane” — typowe dla Warszawy, gdzie na ogół pracuje — oraz w istnienie wiejskie, czyli „ziemne, ogrodowe, zwierzęce”.
Na fotografiach kilka kadrów stacji EKD w Podkowie Leśnej z lat '30-'40. Źródło : POLONA. Na ostatnim zdjęciu Maria Iwaszkiewicz , jej koleżanka szkolna Alusia Saniewska i kuzyn Jan Lilpop junior na stacji kolejki EKD (z archiwum Marii Iwaszkiewicz/ FOTONOVA).
#poniedziałekpowyborczy #EKD #spotkaniazwyborcami #iwaszkiewicz #podkowaleśna #wspomnienia #irenakrzywickaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - „(…) tak kiedyś jeden z kolegów posłów nazwał moje podróże kolejką EKD, które zajmują mi przeciętnie dwie godziny dziennie. I rzeczywiście bardzo cenię te przeloty: Podkowa Leśna - Warszawa, gdyż wprowadzają mnie one bardzo dokładnie zarówno w nastroje społeczeństwa, jak też ukazują mi jego zamiłowania, opinie, codzienne sprawy.” - pisał Jarosław Iwaszkiewicz w „Gawędzie o książkach i czytelnikach”, wyd. w 1959 roku.
Na powyborczy poniedziałek kilka historycznych kadrów z kolejką EKD (dzisiejsza WKD), którą podróżował Iwaszkiewicz i... Irena Krzywicka by odpocząć od warszawskiego zgiełku.
"Irena Krzywicka w artykule Podkowa Leśna, opublikowanym na łamach „Wiadomości Literackich” 12 sierpnia 1934 roku opisując jazdę kolejką elektryczną z Warszawy do Podkowy, z pracy do domu, nadaje tej podróży cechy wyprawy międzyplanetarnej. Kolejkę porównuje do torpedy, która ze strefy piekielnej przenosi ją w rajskie zacisze. Pomiędzy infernalną Warszawą a niebiańską Podkową rozciąga się swoiste purgatorium, „głupi pejzaż podwarszawski”, który trzeba przecierpieć jak pokutę, by doznać oczyszczenia ze stołecznych grzechów. W podkowiańskim domu czeka zaś nagroda (...)" - pisał w swoim eseju "Podkowa Leśna na literackiej mapie Polski" Robert Papieski.
Każdy mieszkaniec Podkowy Leśnej ma — zdaniem Krzywickiej — „fascynującą podwójność życia”, jest bowiem wyposażony w istnienie miejskie, czyli „asfaltowe, biurowe, kawiarniane” — typowe dla Warszawy, gdzie na ogół pracuje — oraz w istnienie wiejskie, czyli „ziemne, ogrodowe, zwierzęce”.
Na fotografiach kilka kadrów stacji EKD w Podkowie Leśnej z lat '30-'40. Źródło : POLONA. Na ostatnim zdjęciu Maria Iwaszkiewicz , jej koleżanka szkolna Alusia Saniewska i kuzyn Jan Lilpop junior na stacji kolejki EKD (z archiwum Marii Iwaszkiewicz/ FOTONOVA).
#poniedziałekpowyborczy #EKD #spotkaniazwyborcami #iwaszkiewicz #podkowaleśna #wspomnienia #irenakrzywickaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - „(…) tak kiedyś jeden z kolegów posłów nazwał moje podróże kolejką EKD, które zajmują mi przeciętnie dwie godziny dziennie. I rzeczywiście bardzo cenię te przeloty: Podkowa Leśna - Warszawa, gdyż wprowadzają mnie one bardzo dokładnie zarówno w nastroje społeczeństwa, jak też ukazują mi jego zamiłowania, opinie, codzienne sprawy.” - pisał Jarosław Iwaszkiewicz w „Gawędzie o książkach i czytelnikach”, wyd. w 1959 roku.
Na powyborczy poniedziałek kilka historycznych kadrów z kolejką EKD (dzisiejsza WKD), którą podróżował Iwaszkiewicz i... Irena Krzywicka by odpocząć od warszawskiego zgiełku.
"Irena Krzywicka w artykule Podkowa Leśna, opublikowanym na łamach „Wiadomości Literackich” 12 sierpnia 1934 roku opisując jazdę kolejką elektryczną z Warszawy do Podkowy, z pracy do domu, nadaje tej podróży cechy wyprawy międzyplanetarnej. Kolejkę porównuje do torpedy, która ze strefy piekielnej przenosi ją w rajskie zacisze. Pomiędzy infernalną Warszawą a niebiańską Podkową rozciąga się swoiste purgatorium, „głupi pejzaż podwarszawski”, który trzeba przecierpieć jak pokutę, by doznać oczyszczenia ze stołecznych grzechów. W podkowiańskim domu czeka zaś nagroda (...)" - pisał w swoim eseju "Podkowa Leśna na literackiej mapie Polski" Robert Papieski.
Każdy mieszkaniec Podkowy Leśnej ma — zdaniem Krzywickiej — „fascynującą podwójność życia”, jest bowiem wyposażony w istnienie miejskie, czyli „asfaltowe, biurowe, kawiarniane” — typowe dla Warszawy, gdzie na ogół pracuje — oraz w istnienie wiejskie, czyli „ziemne, ogrodowe, zwierzęce”.
Na fotografiach kilka kadrów stacji EKD w Podkowie Leśnej z lat '30-'40. Źródło : POLONA. Na ostatnim zdjęciu Maria Iwaszkiewicz , jej koleżanka szkolna Alusia Saniewska i kuzyn Jan Lilpop junior na stacji kolejki EKD (z archiwum Marii Iwaszkiewicz/ FOTONOVA).
#poniedziałekpowyborczy #EKD #spotkaniazwyborcami #iwaszkiewicz #podkowaleśna #wspomnienia #irenakrzywickaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - W #dzieńmatki fragment wspomnień Marii Iwaszkiewicz o babce: "Matka Jarosława, Maria z Piątkowskich, była łagodna, ale [...] "na niej się już skończyło". Córki bardzo ją kochały. Nie była zbyt błyskotliwa, ale na tyle inteligentna, że nie ingerowała z życie swoich dzieci. Choć zdawała sobie sprawę z talentu [Jarosława Iwaszkiewicza]. Była bardzo religijna cichą i pokorną pobożnością (jak ksiądz Brym w "Matce Joannie od Aniołów") [...]. Kochające dzieci nazywały ją: Maria z Narzekalskich Postękiewiczowa, primo voto Jęk."
(Maria Iwaszkiewicz, "Z pamięci", Warszawa 2006r.)Na zdjęciach z naszego archiwum Maria z Piątkowskich Iwaszkiewiczowa z dziećmi w różnych konfiguracjach: z małym Jarosiem (1898 rok), z Heleną, Jadwigą i Jarosławem (1898 rok), z Heleną i Anną (1896 rok), sama (brak daty) oraz w największym gronie na progu domu w Kalniku (1898 rok, n/z, Jarosław Iwaszkiewicz / w środku / siostry L/P Helena , Jadwiga , Anna , rodzice Maria i Bolesław / z tylu / , brat Bolesław / z przodu).
Fot: archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA#dzieńmatki #wspomnienia #starefotografie #matkapoety #matki #iwaszkiewiczZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - ✒️🎓Trwają matury. Natchnęło to nas to poszukiwań w iwaszkiewiczowskich zapiskach jego wspomnień tego pierwszego, życiowego egzaminu. Czas młodości pełen był inspirujących znajomości – z frapującą postacią Jury Mikłucho-Makłaja na czele, ale także Józiem Świerszczyńskim (dzięki któremu trafił do Byszew), Czesławem Peszyńskim czy Stefanem Knabe.
Okazuje się jednak, że nie tylko nauka 📚 była w głowach młodych uczniów kijowskiego gimnazjum w maturalnej klasie…❤️„Najbardziej zbliżyliśmy się do siebie w ósmej klasie, kiedy to nieszczęśliwa miłość Knabego omal nie zachwiała jego maturą.
W młodszych udzielała francuskiego Lidia Łapina. Była to osoba lat około trzydziestu, bardzo niepospolitej urody, ładnie się ubierająca i na zewnątrz wyróżniająca się od przeciętnego tłumu pań kijowskich, cóż dopiero mówić o nauczycielkach gimnazjalnych.💌 🚋 Zaczęło się wszystko „na niby”: i ja, i Stefan udawaliśmy przed sobą, że zakochaliśmy się w Lidii Poczęliśmy ją odprowadzać tramwajem ze szkoły, gdyż mieszkała daleko – zresztą pozbyto się mnie szybko, z wielkim moim żalem – i została mi tylko rola powiernika. Ponieważ nie siedzieliśmy na jednej ławce, przez wszystkie lekcje przesyłaliśmy sobie stosy kartek papieru zapisanych zwierzeniami: jakiś czas przechowywałem u siebie te listy, wyłudziłem od niego moje, miałem je potem u siebie jako drogą pamiątkę; miały coś z wiosennego powiewu i coś z Turgieniewa. Zginęły wraz z innymi moimi książkami i rękopisami w Kijowie. A jedynym tematem i przyczyną tych listów była tylko miłość Stefana.
✍️🌺 Liściki te płynęły bez przerwy, płynęły wiersze, przekłady z Horacego: „Do Neery” lub „Lydia dic per omnes” – nazywaliśmy ją Lilith. Jej to imię czai się w gąszczu kadzideł i kwiatów w moich pierwszych wierszach, to ona dała mi pochop do napisania pierwszej porządnej „ody” po rosyjsku, ale i ona króluje w pierwszym moim wierszu polskim, jakim debiutowałem: „wonny i słodki mit” – to ona, pani Lidia, nauczycielka francuskiego w gimnazjum rosyjskim. Ona też kryła się pod pseudonimem baronowej Lilith von Luck, której dedykowałem „piękną” swą tragedię, pisaną po rosyjsku pod tytułem „Pierwszy dzień Rzymu”.
💌 Liściki owe były pełne wdzięku, marzeń, odpływań na Cyterę, wyrzeczenia się miasta i dążeń do wiejskiej szczęśliwości; białymi łodziami mieliśmy ją wieźć na południe – on albo ja – w kraj purpurowych róż. (…) W moich listach, jak przystało na szanującego się estetę, połyskała słoniowa kość, topazy i chryzolity, mówiłem o chłodzie marmuru lub o złotym winie. Wszystko to działo się na lekcjach fizyki, której nam udzielał przesrogi profesor, lub raczej na łacinie, którą nas morzył dobrotliwy staruszek
🧐👦(…) Wkrótce wszyscy nauczyciele wiedzieli o jego miłości – i sam dyrektor nie miał pojęcia, co ma robić, wybierając pomiędzy bardzo mu potrzebną nauczycielką i doskonałym maturzystą, który na dobitek był siostrzeńcem wizytatora okręgowego. Tymczasem szkoła szalała. Wszyscy, poczynając od małych uczniów Lidii, a kończąc na naszych kolegach interesowali się przebiegiem zdarzeń.
🎓 Wreszcie dociągnęliśmy jakoś do matury, Knabe wyjechał na wakacje do rodziców, do Turkiestanu, a później na uniwersytet do Moskwy. Stamtąd jednak przyjechał w pełni roku szkolnego do Kijowa, zamieszkał u mnie w moim skromnym pokoiku i stąd wyprawiłem go do cerkwi uniwersyteckiej na ślub z wymarzoną Lilith. On miał lat dwadzieścia, ona trzydzieści. Małżeństwo to trwało bardzo krótko."
Za: „Książka moich wspomnień”, Jarosław Iwaszkiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1968 rok.
W ramach ilustracji - gimnazjalista Jarosław w szynelu szkolnym, 1912 rok oraz podwórze IV Gimnazjum Miejskiego przy ulicy Wielkiej Wasylkowskiej w Kijowie, do którego uczęszczał od listopada 1909. Z archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA.
#matury #stawisko #wspomnienia #JarosławIwaszkiewicz #byłominęłoZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - ✒️🎓Trwają matury. Natchnęło to nas to poszukiwań w iwaszkiewiczowskich zapiskach jego wspomnień tego pierwszego, życiowego egzaminu. Czas młodości pełen był inspirujących znajomości – z frapującą postacią Jury Mikłucho-Makłaja na czele, ale także Józiem Świerszczyńskim (dzięki któremu trafił do Byszew), Czesławem Peszyńskim czy Stefanem Knabe.
Okazuje się jednak, że nie tylko nauka 📚 była w głowach młodych uczniów kijowskiego gimnazjum w maturalnej klasie…❤️„Najbardziej zbliżyliśmy się do siebie w ósmej klasie, kiedy to nieszczęśliwa miłość Knabego omal nie zachwiała jego maturą.
W młodszych udzielała francuskiego Lidia Łapina. Była to osoba lat około trzydziestu, bardzo niepospolitej urody, ładnie się ubierająca i na zewnątrz wyróżniająca się od przeciętnego tłumu pań kijowskich, cóż dopiero mówić o nauczycielkach gimnazjalnych.💌 🚋 Zaczęło się wszystko „na niby”: i ja, i Stefan udawaliśmy przed sobą, że zakochaliśmy się w Lidii Poczęliśmy ją odprowadzać tramwajem ze szkoły, gdyż mieszkała daleko – zresztą pozbyto się mnie szybko, z wielkim moim żalem – i została mi tylko rola powiernika. Ponieważ nie siedzieliśmy na jednej ławce, przez wszystkie lekcje przesyłaliśmy sobie stosy kartek papieru zapisanych zwierzeniami: jakiś czas przechowywałem u siebie te listy, wyłudziłem od niego moje, miałem je potem u siebie jako drogą pamiątkę; miały coś z wiosennego powiewu i coś z Turgieniewa. Zginęły wraz z innymi moimi książkami i rękopisami w Kijowie. A jedynym tematem i przyczyną tych listów była tylko miłość Stefana.
✍️🌺 Liściki te płynęły bez przerwy, płynęły wiersze, przekłady z Horacego: „Do Neery” lub „Lydia dic per omnes” – nazywaliśmy ją Lilith. Jej to imię czai się w gąszczu kadzideł i kwiatów w moich pierwszych wierszach, to ona dała mi pochop do napisania pierwszej porządnej „ody” po rosyjsku, ale i ona króluje w pierwszym moim wierszu polskim, jakim debiutowałem: „wonny i słodki mit” – to ona, pani Lidia, nauczycielka francuskiego w gimnazjum rosyjskim. Ona też kryła się pod pseudonimem baronowej Lilith von Luck, której dedykowałem „piękną” swą tragedię, pisaną po rosyjsku pod tytułem „Pierwszy dzień Rzymu”.
💌 Liściki owe były pełne wdzięku, marzeń, odpływań na Cyterę, wyrzeczenia się miasta i dążeń do wiejskiej szczęśliwości; białymi łodziami mieliśmy ją wieźć na południe – on albo ja – w kraj purpurowych róż. (…) W moich listach, jak przystało na szanującego się estetę, połyskała słoniowa kość, topazy i chryzolity, mówiłem o chłodzie marmuru lub o złotym winie. Wszystko to działo się na lekcjach fizyki, której nam udzielał przesrogi profesor, lub raczej na łacinie, którą nas morzył dobrotliwy staruszek
🧐👦(…) Wkrótce wszyscy nauczyciele wiedzieli o jego miłości – i sam dyrektor nie miał pojęcia, co ma robić, wybierając pomiędzy bardzo mu potrzebną nauczycielką i doskonałym maturzystą, który na dobitek był siostrzeńcem wizytatora okręgowego. Tymczasem szkoła szalała. Wszyscy, poczynając od małych uczniów Lidii, a kończąc na naszych kolegach interesowali się przebiegiem zdarzeń.
🎓 Wreszcie dociągnęliśmy jakoś do matury, Knabe wyjechał na wakacje do rodziców, do Turkiestanu, a później na uniwersytet do Moskwy. Stamtąd jednak przyjechał w pełni roku szkolnego do Kijowa, zamieszkał u mnie w moim skromnym pokoiku i stąd wyprawiłem go do cerkwi uniwersyteckiej na ślub z wymarzoną Lilith. On miał lat dwadzieścia, ona trzydzieści. Małżeństwo to trwało bardzo krótko."
Za: „Książka moich wspomnień”, Jarosław Iwaszkiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1968 rok.
W ramach ilustracji - gimnazjalista Jarosław w szynelu szkolnym, 1912 rok oraz podwórze IV Gimnazjum Miejskiego przy ulicy Wielkiej Wasylkowskiej w Kijowie, do którego uczęszczał od listopada 1909. Z archiwum Muzeum w Stawisku/FOTONOVA.
#matury #stawisko #wspomnienia #JarosławIwaszkiewicz #byłominęłoZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
John Bolton: The Room Where It Happened: A White House Memoir(Pokój, gdzie to się stało: Wspomnienia z Białego Domu)
Skłamałbym, gdybym napisał, że John Bolton to człowiek z mojej bajki, ale może dzięki temu należy jego zarzuty wobec polityki Trumpa traktować bardziej poważnie niż lamenty libleftu? W przeciwieństwie do wielu przeciwników Trumpa Bolton spędził z nim osobiście dużo czasu i był - jak do tej pory - najdłużej służącym u Trumpa doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego.
https://wp.me/p3fv0T-heK #Chiny #ChRL #USA #wspomnienia #książka #DonaldTrump #JohnBolton
-
Przy okazji sznupania za poprzednio zaprezentowanym utworem natrafiłam na taką oto perełkę:
https://invidious.nerdvpn.de/watch?v=AfUsZ3e-gRM&listen=falseCC: @lukaso666 @Precz
Proszę, dawajcie znać w komentarzach, jeśli ten link u Was nie zadziała, to podmienię go na youtube'owy.
-
W zeszłym roku byłem osiem dni w Kijowie... Nie zmyślam. Wprawdzie czasem kłamstwo sprawia, że prawda staje się bardziej wiarygodna, ale nie zamierzam iść tą drogą (nie chcę się pogubić, łatwiej pamiętać tylko prawdę).
Wiem już też, że „białe kłamstwa” prowadzą na manowce i że mają swoją wagę i że obciążają przede wszystkim kłamiącego (pamiętacie ostatnie kłamstwo w Jądrze ciemności Josepha Conrada? A wiecie, że autor powiedział kiedyś, że umieścił w narracji to „białe” — cóż za ironia — kłamstwo, bo bez niego byłoby zbyt ciemno?).
Teraz, że tak się wyrażę, stoję w prawdzie, nawet jeśli jest ona bolesna dla wszystkich wokół.
Ciąg dalszy na blogu:
👉 https://szkup.pl/bylo-trzeba-to-poszedlem-na-wojne/
Zapraszam do lektury i do dyskusji 🙃
#autyzm #BipolarDisorder #BPAD #CHAD #CKOD #depersonalizacja #depresja #derealizacja #dyskursy #emocje #fakty #filozofia #guarded #Kijów #kłamstwo #KrzysztofGonciarz #lingwistyka #literatura #ŁÓDŹ #mania #miłość #paradygmaty #patronite #pisanie #PLANEWAKUACJI #prawda #przyjaźń #psychologia #spektrumautyzmu #spektrumCHAD #sport #straty #SzczepanTwardoch #szpitale #szpitalepsychiatryczne #psychiatryk #uczucia #Ukraina #vulnerable #walka #wojna #wojnaidei #wyalienowanie #wyobcowanie #życienamiaręliteratury #literatura #książki #blog #blogowanie #wspomnienia #NEWLIFE
-
W zeszłym roku byłem osiem dni w Kijowie... Nie zmyślam. Wprawdzie czasem kłamstwo sprawia, że prawda staje się bardziej wiarygodna, ale nie zamierzam iść tą drogą (nie chcę się pogubić, łatwiej pamiętać tylko prawdę).
Wiem już też, że „białe kłamstwa” prowadzą na manowce i że mają swoją wagę i że obciążają przede wszystkim kłamiącego (pamiętacie ostatnie kłamstwo w Jądrze ciemności Josepha Conrada? A wiecie, że autor powiedział kiedyś, że umieścił w narracji to „białe” — cóż za ironia — kłamstwo, bo bez niego byłoby zbyt ciemno?).
Teraz, że tak się wyrażę, stoję w prawdzie, nawet jeśli jest ona bolesna dla wszystkich wokół.
Ciąg dalszy na blogu:
👉 https://szkup.pl/bylo-trzeba-to-poszedlem-na-wojne/
Zapraszam do lektury i do dyskusji 🙃
#autyzm #BipolarDisorder #BPAD #CHAD #CKOD #depersonalizacja #depresja #derealizacja #dyskursy #emocje #fakty #filozofia #guarded #Kijów #kłamstwo #KrzysztofGonciarz #lingwistyka #literatura #ŁÓDŹ #mania #miłość #paradygmaty #patronite #pisanie #PLANEWAKUACJI #prawda #przyjaźń #psychologia #spektrumautyzmu #spektrumCHAD #sport #straty #SzczepanTwardoch #szpitale #szpitalepsychiatryczne #psychiatryk #uczucia #Ukraina #vulnerable #walka #wojna #wojnaidei #wyalienowanie #wyobcowanie #życienamiaręliteratury #literatura #książki #blog #blogowanie #wspomnienia #NEWLIFE
-
W zeszłym roku byłem osiem dni w Kijowie... Nie zmyślam. Wprawdzie czasem kłamstwo sprawia, że prawda staje się bardziej wiarygodna, ale nie zamierzam iść tą drogą (nie chcę się pogubić, łatwiej pamiętać tylko prawdę).
Wiem już też, że „białe kłamstwa” prowadzą na manowce i że mają swoją wagę i że obciążają przede wszystkim kłamiącego (pamiętacie ostatnie kłamstwo w Jądrze ciemności Josepha Conrada? A wiecie, że autor powiedział kiedyś, że umieścił w narracji to „białe” — cóż za ironia — kłamstwo, bo bez niego byłoby zbyt ciemno?).
Teraz, że tak się wyrażę, stoję w prawdzie, nawet jeśli jest ona bolesna dla wszystkich wokół.
Ciąg dalszy na blogu:
👉 https://szkup.pl/bylo-trzeba-to-poszedlem-na-wojne/
Zapraszam do lektury i do dyskusji 🙃
#autyzm #BipolarDisorder #BPAD #CHAD #CKOD #depersonalizacja #depresja #derealizacja #dyskursy #emocje #fakty #filozofia #guarded #Kijów #kłamstwo #KrzysztofGonciarz #lingwistyka #literatura #ŁÓDŹ #mania #miłość #paradygmaty #patronite #pisanie #PLANEWAKUACJI #prawda #przyjaźń #psychologia #spektrumautyzmu #spektrumCHAD #sport #straty #SzczepanTwardoch #szpitale #szpitalepsychiatryczne #psychiatryk #uczucia #Ukraina #vulnerable #walka #wojna #wojnaidei #wyalienowanie #wyobcowanie #życienamiaręliteratury #literatura #książki #blog #blogowanie #wspomnienia #NEWLIFE
-
W zeszłym roku byłem osiem dni w Kijowie... Nie zmyślam. Wprawdzie czasem kłamstwo sprawia, że prawda staje się bardziej wiarygodna, ale nie zamierzam iść tą drogą (nie chcę się pogubić, łatwiej pamiętać tylko prawdę).
Wiem już też, że „białe kłamstwa” prowadzą na manowce i że mają swoją wagę i że obciążają przede wszystkim kłamiącego (pamiętacie ostatnie kłamstwo w Jądrze ciemności Josepha Conrada? A wiecie, że autor powiedział kiedyś, że umieścił w narracji to „białe” — cóż za ironia — kłamstwo, bo bez niego byłoby zbyt ciemno?).
Teraz, że tak się wyrażę, stoję w prawdzie, nawet jeśli jest ona bolesna dla wszystkich wokół.
Ciąg dalszy na blogu:
👉 https://szkup.pl/bylo-trzeba-to-poszedlem-na-wojne/
Zapraszam do lektury i do dyskusji 🙃
#autyzm #BipolarDisorder #BPAD #CHAD #CKOD #depersonalizacja #depresja #derealizacja #dyskursy #emocje #fakty #filozofia #guarded #Kijów #kłamstwo #KrzysztofGonciarz #lingwistyka #literatura #ŁÓDŹ #mania #miłość #paradygmaty #patronite #pisanie #PLANEWAKUACJI #prawda #przyjaźń #psychologia #spektrumautyzmu #spektrumCHAD #sport #straty #SzczepanTwardoch #szpitale #szpitalepsychiatryczne #psychiatryk #uczucia #Ukraina #vulnerable #walka #wojna #wojnaidei #wyalienowanie #wyobcowanie #życienamiaręliteratury #literatura #książki #blog #blogowanie #wspomnienia #NEWLIFE
-
W zeszłym roku byłem osiem dni w Kijowie... Nie zmyślam. Wprawdzie czasem kłamstwo sprawia, że prawda staje się bardziej wiarygodna, ale nie zamierzam iść tą drogą (nie chcę się pogubić, łatwiej pamiętać tylko prawdę).
Wiem już też, że „białe kłamstwa” prowadzą na manowce i że mają swoją wagę i że obciążają przede wszystkim kłamiącego (pamiętacie ostatnie kłamstwo w Jądrze ciemności Josepha Conrada? A wiecie, że autor powiedział kiedyś, że umieścił w narracji to „białe” — cóż za ironia — kłamstwo, bo bez niego byłoby zbyt ciemno?).
Teraz, że tak się wyrażę, stoję w prawdzie, nawet jeśli jest ona bolesna dla wszystkich wokół.
Ciąg dalszy na blogu:
👉 https://szkup.pl/bylo-trzeba-to-poszedlem-na-wojne/
Zapraszam do lektury i do dyskusji 🙃
#autyzm #BipolarDisorder #BPAD #CHAD #CKOD #depersonalizacja #depresja #derealizacja #dyskursy #emocje #fakty #filozofia #guarded #Kijów #kłamstwo #KrzysztofGonciarz #lingwistyka #literatura #ŁÓDŹ #mania #miłość #paradygmaty #patronite #pisanie #PLANEWAKUACJI #prawda #przyjaźń #psychologia #spektrumautyzmu #spektrumCHAD #sport #straty #SzczepanTwardoch #szpitale #szpitalepsychiatryczne #psychiatryk #uczucia #Ukraina #vulnerable #walka #wojna #wojnaidei #wyalienowanie #wyobcowanie #życienamiaręliteratury #literatura #książki #blog #blogowanie #wspomnienia #NEWLIFE
-
Takie pytanie mogą sobie zadawać dinozaury, starzy ludzie albo… trzydziestolatkowie. W ostatnich kilku latach dotarło to do mnie szczególnie dobitnie, a ostatni raz jak dinozaur poczułem się podczas wizyty Steve’a Wozniaka we wrześniu 2023 r. w Polsce.
Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2023
Czas sprzętu
Steve Wozniak opowiadał nie tylko o początkach Apple, ale raczej o historii internetu, który dziś uznajemy za rzecz oczywistą. Ci z was, którzy czytali biografię Steve’a Jobsa spod pióra Waltera Isaacsona, kojarzą zapewne Blue box, który był pierwszym głośnym urządzeniem zbudowanym przez duet Wozniak-Jobs I pozwalał za darmo dzwonić na cały świat. Specjalne narzędzie dla tzw. phreakerów, oszukujących amerykańską sieć telefoniczną Bell (obecnie AT&T) de facto rozwiązywało społeczny problem.
W tamtych czasach tylko sprzęt (hardware) mógł przekonać kupujących do tego, że warto w niego zainwestować. Magiczna czarna skrzynka dla wielu stanowiła obiekt z pogranicza magii. Tak samo mówiono o Apple II, Lisie czy później Macintoshu. Komputerów nie kojarzono z miniaturowymi inteligentnymi zegarkami, ale raczej nie dowierzano, że nie musimy ich już przetrzymywać w specjalnych opasłych opakowaniach. Że mieszczą się pod lub na biurkach. Innowacja była wówczas widoczna – dosłownie – na pierwszy rzut oka.
Steve Wozniak wielokrotnie nawiązywał do tego podczas spotkania w Warszawie, snując osobistą opowieść o antropocentrycznym świecie i rynku technologii, który człowieka stawia na pierwszym miejscu. Jemu ma służyć i pomagać upraszczać codzienne życie. I choć te wspomnienia współzałożyciela Apple bardzo mocno wykorzystywane są przez niego w dyskusji na temat prywatności w sieci, to – umówmy się – wówczas nikt o prywatności nie myślał. Trzeba być tego świadomym, zanim całkowicie przepadniemy w romantycznych wspomnieniach lat minionych.
Czas usług
Pamiętam, jakby to było dziś, że kiedy chciałem sprawdzić coś w internecie – a musicie wiedzieć, że do sieci zostałem podłączony dopiero w wieku lat 10 – musiałem prosić rodziców o zgodę. Dlaczego? Ponieważ linia DSL od Telekomunikacji Polskiej potrafiła być jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Dla portfela rodziców. Liczył się każdy impuls i każda sekunda. W tamtych czasach nikt nie potrzebował korzystać z trybów skupienia na urządzeniach, bo już wystarczająco skupialiśmy się na tym, aby maksymalnie sprawnie załatwić sprawy w sieci i ją wyłączyć. Powiadomienia push? Zapomnijcie!
To były ciekawe czasy, w których tuż po rewolucji sprzętowej zaczynała się rewolucja usług, na których wdrożenie ów sprzęt pozwolił. Pierwsza encyklopedia online, portale z ogłoszeniami lokalnymi, portale z informacjami czy w końcu komunikatory. IRC i polskie Gadu Gadu. Potem BLIP (odpowiednik Twittera), na którym poznałem sporo członków naszej redakcji i bańki technologicznej, skupionej nad Wisłą dookoła marki Apple. To wszystko nie wydarzyłoby się, gdyby nie ludzie, którzy postanowili wyprowadzić komputery z wielkich pomieszczań i położyć je na naszych biurkach. Jeśli ciekawi Was szczegółowa droga, którą przebyliśmy w naszym cyfrowym świcie, polecam książkę „Innowatorzy”.
Dziś żyjemy w czasach usług. Moc obliczeniowa praktycznie nie jest już wyzwaniem, a jej użycie dyktuje kwota, którą można dzięki niej wygenerować. Czy to dobrze? Spójrz na płatności zbliżeniowe, zakupy online czy możliwość pracy zdalnej. To zaledwie trzy przykłady zmian, które – chcąc czy nie chcąc – zawdzięczamy cyfrowemu kapitalizmowi. Każdy zatem musi ocenić sam.
Ja jednak nie tyle oceniam, ile staram się doceniać jeden fakt.
Wdzięczność
Mianowicie to, że moje pokolenie jako ostatnie urodziło się bez internetu. Bez komputera, a co za tym idzie – smartfona czy tabletu – w dłoni. Pamiętam czasy DSL, przegrywania płyt (a nawet kaset magnetofonowych czy wideo!), ich zgrywania do wczesnych wersji iTunes, premierę Discmana, iPoda, telewizorów z płaskim ekranem czy iPhone’a. Ktoś zapyta: Ale po co to pamiętać?
Ano na przykład po to, aby zachować pokorę. W tym bardzo pomagają mi takie momenty, w których uświadamiam sobie, jak wiele przeszedł świat technologii w zaledwie trzy dekady! To jest wręcz nieprawdopodobne. Jestem szczęściarzem, że urodziłem się w czasach, w których moi rodzice nie poinformowali o tym fakcie Facebooka czy Instagrama.
Tak, pamiętam kwadratowe zdjęcia na Instagramie, gdy był dostępny tylko na iPhonie. Nie miał reklam ani Stories, ale tutaj zakończę dzisiejszą historię.
https://imagazine.pl/2024/04/03/a-pamietasz-dsl-w-telekomunikacji/
-
@kukrak hehe prawda, fajna. Było u nas w technikum (mój rocznik, inna klasa) takich dwóch świrów, co co chwilę wymyślali jakąś akcję i wtedy jeszcze naganiali ludzi masowo przez GG. :) #flashmob #zabawy #stareczasy #wspomnienia
-
Wczoraj w #Dino naszedł mnie kaprys na konserwę z Krakusa i dzięki temu, dzisiaj podczas śniadania znowu mogłem poczuć się jak student podróżujący autostopem... #autostop #wspomnienia
-
Felietony:
»Andrzej Zimniak „Gawędy fandomowe” cz. 6 – Zawiany Lublin«Kiedyś pewna młoda internautka napisała, że „Zimniak to taki starszy pan, który na konwentach opowiada ciekawe rzeczy”. Nie da się ukryć, że swoje konwentowanie zaczynałem w wieku bliskim pięćdziesiątki, bratając się z fandomitami (i -tkami) często trzykrotnie młodszymi. Jednak zazwyczaj w ogóle nie czułem tej różnicy
https://www.fahrenheit.net.pl/publicystyka/felietony/andrzej-zimniak-gawedy-fandomowe-cz-6-zawiany-lublin/#Fahrenheit_zin #AndrzejZimniak #fandom #Fantastyka #GawędyFandomowe #konwenty #publicystyka #wspomnienia
-
Felietony:
»Andrzej Zimniak „Gawędy fandomowe” cz. 6 – Zawiany Lublin«Kiedyś pewna młoda internautka napisała, że „Zimniak to taki starszy pan, który na konwentach opowiada ciekawe rzeczy”. Nie da się ukryć, że swoje konwentowanie zaczynałem w wieku bliskim pięćdziesiątki, bratając się z fandomitami (i -tkami) często trzykrotnie młodszymi. Jednak zazwyczaj w ogóle nie czułem tej różnicy
https://www.fahrenheit.net.pl/publicystyka/felietony/andrzej-zimniak-gawedy-fandomowe-cz-6-zawiany-lublin/#Fahrenheit_zin #AndrzejZimniak #fandom #Fantastyka #GawędyFandomowe #konwenty #publicystyka #wspomnienia
-
Wang Changling: "Z kuzynem w południowym studio w świetle księżyca wspominamy wiceprefekta Cui z Shanyin"
高臥南齋時, 開帷月初吐;
Kiedy spaliśmy na wysokich łózkach w południowym studio,
otworzyliśmy zasłony jasność młodego księżyca wlewając.https://wp.me/p3fv0T-fcE #WangChangling #Cui #brat #wspomnienia #同從弟南齋翫月憶山陰崔少府 #王昌齡 #poezja #Tang #wiersze #Chiny #唐詩三百首 #300wierszyTang #kultura #klasyka
-
CW: Długi wpis o piątkowym rowerze, podcaście i Ukrainie.
Skróciłem sobie dzień w pracy i polazłem na #rower. I choć #wmordewind dawał w kość to .. jechałem przez siebie.
Słuchałem nowego odcinka podcastu Przemka Górczyka, w którym gościem był dziennikarz i dokumentalista - Mateusz Lachowicz. Opowiadał on o działaniach w Ukrainie i jak bardzo to zmieniło się w ciągu 365d. https://pca.st/podcast/00c4ec70-a60a-0139-c165-0acc26574db2
A swoją drogą, minęło rok... 365 dni temu okropnie się balem nadchodzących wówczas informacji zza wschodniej granicy. Dziś dojrzalszy, nieco spokojny (stoicyzm tutaj ratuje dupę) trzymam kciuki za Ukraińców.
Ps: nie wiem dlaczego, ale słuchając rozmów, przypomniałem sobie o sp Waldku Milewiczu, co relacjonował wszelkie wojenne działania lat 90 i początku 21w. Lubiłem jego program #DziwnyJestTenSwiat.