Mówi się ostatnio, jak to Big Techy psują nam życie. Ale nie zawsze to one są winne.
Miasto Olsztyn wymyśliło aplikację "Nasz Olsztyn", dzięki której mieszkańcy płacący tam podatki mają różne zniżki np. na basenach. Tyle, że w wielu miejscach nie ma sposobu, aby mieć te zniżki bez zainstalowania aplikacji. A okazuje się, że np. apka nie działa na starszych telefonach, są też problemy z autoryzacją. No i w efekcie dziecko korzystające z Aquasfery płaci 58 zł zamiast 29 zł.
Czy Google oraz Apple zmusiły olsztyński urząd miejski do stworzenia takiej aplikacji? Nie, ktoś sobie pomyślał, że to jest tak fajnie, nowocześnie, a co się przejmować tymi, którzy nie chcą lub nie mogą mieć aplikacji? Choć nadal płacą podatki.
Coraz bardziej potrzeba czegoś w rodzaju "prawa do bycia offline" i rzecznika, który będzie pilnował tego, że wciąż istnieją "niecyfrowe" drogi załatwienia czegoś.