#antykapitalizm — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #antykapitalizm, aggregated by home.social.
-
Pochód pierwszomajowy 2026
1 maja 2026 wraz z działaczami Inicjatywy Pracowniczej, RSS-u, Konfederacji Pracy oraz wielu innych grup, przeszliśmy ulicami Warszawy, wspólnie domagając się wolności strajku i zakończenia antyzwiązkowych represji.
Dziękujemy organizatorom oraz każdemu, kto zdecydował się nas wesprzeć. Na wydarzeniu o sytuacji osób zatrudnionych na śmieciówkach mówiła Yana, reprezentująca pracowników Etno Cafe, którym w ramach Samoobrony Pracowniczej pomagamy odzyskać ponad 100 tysięcy złotych ukradzionych pensji — jej przemówienie będziecie mogli obejrzeć na naszym facebooku.
Prawo do strajku jest podstawowym prawem każdego z nas — jego ograniczenia służą politycznej marginalizacji pracowników i są fundamentem dyktatury przedsiębiorców, w której dzisiaj żyjemy. Każdy, komu zależy na demokratycznym, egalitarnym społeczeństwie musi sprzeciwić się restrykcyjnym przepisom, od stanu wojennego de facto zakazującym akcji strajkowych.
Do zobaczenia za rok — działamy dalej!
#antykapitalizm #historia #kapitalizm #ksw #polska #protest #warszawa #związkiZawodowe
-
Upokorzenie USA
W minionych dniach świat obiegły informacje o zawarciu rozejmu między USA a Iranem i dążeniu obu stron do trwałego zakończenia konfliktu. Strona irańska ogłosiła już zwycięstwo i stawia w negocjacjach twarde warunki, oczekując m.in. wycofania wojsk amerykańskich z Bliskiego Wschodu i zniesienia sankcji. Niezależnie od tego, czy jej żądania zostaną spełnione, jedna rzecz jest już oczywista — Stany Zjednoczone przegrały. Ich słabość i upokorzenie są widoczne gołym okiem. Nawet przedstawiciele państw historycznie sprzymierzonych coraz częściej zdobywają się na wyrazy potępienia wobec ludobójczego hegemona oraz jego marionetki, Izraela.
To potknięcie Amerykanów jest niewątpliwie słusznym powodem do świętowania. W historii gatunku ludzkiego nie istniało równie zabójcze imperium, którego macki sięgałyby tak daleko — można tylko mieć nadzieję na jego dalszy upadek. Radość i optymizm nie mogą jednak zabić naszej czujności. To, co dzieje się Palestynie, co wydarzyło się w Iranie, Iraku, Libii czy Wenezueli, będzie działo się ponownie, nawet jeśli już nie pod flagą USA. Musimy wyciągnąć wnioski i przygotować się tak, aby następnym razem móc zatrzymać wojenną machinę, zanim w ogóle się rozpędzi. Bo amerykański kapitał łatwo i szybko zostanie zastąpiony przez nowego władcę.
Wbrew temu, w co mogą wierzyć socjaldemokratyczni euroentuzjaści, zwolennicy „socjalizmu z chińską charakterystyką” czy zwykli rusofile, imperia europejskie, chińskie i rosyjskie nie są w żaden sposób „moralną alternatywą” dla zepsucia Ameryki. Kapitał nie kieruje się moralnością. Kieruje się zyskiem. Więc choć w ostatnich latach ChRL czy państwa UE nie miały okazji by się wykazać, cały czas ostrzą swoje zęby. Któregoś dnia klasa rządząca, w niekończącej się pogoni za surowcami, tanią siłą roboczą i rynkami zbytu, znowu zażąda ofiar. A służące jej państwa ochoczo to żądanie spełnią, na krótką choćby chwilę zrzucając maskę „kapitalizmu z ludzką twarzą”.
Mieszkańcy Bliskiego Wschodu szczególnie dobrze znają ten schemat. Nie ma dekady bez napaści „humanitarnego” imperium na region. Na rok przed nią liberalni dziennikarze głośno rozważają jak mogłaby się przysłużyć prawom człowieka i bezpieczeństwu demokracji. W dniu inwazji pojawia się niepewność. Pięć lat sankcji, bombardowań i zdjęć zmasakrowanych dzieci później, opinia publiczna jest już przeciwko. Sprytniejsi politycy mówią o „błędach”, ci mniej sprytni przegrywają z „pokojowymi” kontrkandydatami, chwilę wcześniej także popierającymi ludobójstwo. Może i prawa człowieka nie zmaterializowały się pod naporem bomb, ale kto miał zarobić, ten zarobił. Kto miał zginąć, ten zginął.
Ten system może działać tylko dzięki powszechnej naiwności. Objawia się ona chociażby tym, że w Stanach zamiast rozwoju tzw. trzecich partii, w reakcji na wojnę widzimy w sondażach polepszenie wyników Demokratów — którzy przecież tak samo jak Trump chcieli wojny z Iranem. W Europie rozczarowanie amerykańskim imperializmem skutecznie przekuwane jest w poparcie dla imperializmu Unii Europejskiej. Partia Razem, która przez wiele tygodni po 7 października 2023 r. nie umiała jednoznacznie potępić ludobójstwa, siedziała w koalicji z dumnymi syjonistami i powielała izraelską propagandę o „palestyńskim ataku terrorystycznym”, dziś na fali nastrojów antyizraelskich buduje sobie wizerunek przyjaciół Palestyny. Oczywiście jej program się nie zmienił — dalej gorliwie popiera rozbudowę tego samego przemysłu zbrojeniowego, który przez lata dostarczał broń do mordowania Palestyńczyków. Zamiast realnego, konsekwentnego antyimperializmu, dostajemy iluzję sprawiedliwości. Dobrze się ona sprzedaje. Jest wygodniejsza od mozolnej pracy i walki o systemową zmianę.
Ale jeśli ją kupisz i dasz się udobruchać kilkoma nic niewartymi obietnicami, za parę lat będziesz oglądać kolejną wojnę, kolejne ludobójstwo. Imperialistyczny porządek świata nie jest serią błędów, dającą się naprawić zmianą przywódcy, partii rządzącej czy sojuszu międzynarodowego. Jest nieodłączną częścią kapitalizmu, jakkolwiek „ludzki” i „społeczny” by on nie był. To, czego potrzebujemy, to zmiana systemowa — a jej nie osiągniemy bez poświęcenia czasu i sił na budowę zdyscyplinowanego, bezkompromisowego i radykalnego ruchu politycznego, zdolnego do ukrócenia morderczych ambicji naszych władców.
Zwycięstwo Iranu oznacza dla mieszkańców Bliskiego Wschodu wejście z deszczu pod mżawkę. Niech złapią choć chwilę oddechu, zanim znowu się rozpada. My, Europejczycy, musimy natomiast brać się do pracy. Mamy ważne obowiązki, a świat na nas czeka już i tak zbyt długo.
#antykapitalizm #historia #iran #palestyna #polska #protest #socjalizm #usa #wolnapalestyna
-
Upokorzenie USA
W minionych dniach świat obiegły informacje o zawarciu rozejmu między USA a Iranem i dążeniu obu stron do trwałego zakończenia konfliktu. Strona irańska ogłosiła już zwycięstwo i stawia w negocjacjach twarde warunki, oczekując m.in. wycofania wojsk amerykańskich z Bliskiego Wschodu i zniesienia sankcji. Niezależnie od tego, czy jej żądania zostaną spełnione, jedna rzecz jest już oczywista — Stany Zjednoczone przegrały. Ich słabość i upokorzenie są widoczne gołym okiem. Nawet przedstawiciele państw historycznie sprzymierzonych coraz częściej zdobywają się na wyrazy potępienia wobec ludobójczego hegemona oraz jego marionetki, Izraela.
To potknięcie Amerykanów jest niewątpliwie słusznym powodem do świętowania. W historii gatunku ludzkiego nie istniało równie zabójcze imperium, którego macki sięgałyby tak daleko — można tylko mieć nadzieję na jego dalszy upadek. Radość i optymizm nie mogą jednak zabić naszej czujności. To, co dzieje się Palestynie, co wydarzyło się w Iranie, Iraku, Libii czy Wenezueli, będzie działo się ponownie, nawet jeśli już nie pod flagą USA. Musimy wyciągnąć wnioski i przygotować się tak, aby następnym razem móc zatrzymać wojenną machinę, zanim w ogóle się rozpędzi. Bo amerykański kapitał łatwo i szybko zostanie zastąpiony przez nowego władcę.
Wbrew temu, w co mogą wierzyć socjaldemokratyczni euroentuzjaści, zwolennicy „socjalizmu z chińską charakterystyką” czy zwykli rusofile, imperia europejskie, chińskie i rosyjskie nie są w żaden sposób „moralną alternatywą” dla zepsucia Ameryki. Kapitał nie kieruje się moralnością. Kieruje się zyskiem. Więc choć w ostatnich latach ChRL czy państwa UE nie miały okazji by się wykazać, cały czas ostrzą swoje zęby. Któregoś dnia klasa rządząca, w niekończącej się pogoni za surowcami, tanią siłą roboczą i rynkami zbytu, znowu zażąda ofiar. A służące jej państwa ochoczo to żądanie spełnią, na krótką choćby chwilę zrzucając maskę „kapitalizmu z ludzką twarzą”.
Mieszkańcy Bliskiego Wschodu szczególnie dobrze znają ten schemat. Nie ma dekady bez napaści „humanitarnego” imperium na region. Na rok przed nią liberalni dziennikarze głośno rozważają jak mogłaby się przysłużyć prawom człowieka i bezpieczeństwu demokracji. W dniu inwazji pojawia się niepewność. Pięć lat sankcji, bombardowań i zdjęć zmasakrowanych dzieci później, opinia publiczna jest już przeciwko. Sprytniejsi politycy mówią o „błędach”, ci mniej sprytni przegrywają z „pokojowymi” kontrkandydatami, chwilę wcześniej także popierającymi ludobójstwo. Może i prawa człowieka nie zmaterializowały się pod naporem bomb, ale kto miał zarobić, ten zarobił. Kto miał zginąć, ten zginął.
Ten system może działać tylko dzięki powszechnej naiwności. Objawia się ona chociażby tym, że w Stanach zamiast rozwoju tzw. trzecich partii, w reakcji na wojnę widzimy w sondażach polepszenie wyników Demokratów — którzy przecież tak samo jak Trump chcieli wojny z Iranem. W Europie rozczarowanie amerykańskim imperializmem skutecznie przekuwane jest w poparcie dla imperializmu Unii Europejskiej. Partia Razem, która przez wiele tygodni po 7 października 2023 r. nie umiała jednoznacznie potępić ludobójstwa, siedziała w koalicji z dumnymi syjonistami i powielała izraelską propagandę o „palestyńskim ataku terrorystycznym”, dziś na fali nastrojów antyizraelskich buduje sobie wizerunek przyjaciół Palestyny. Oczywiście jej program się nie zmienił — dalej gorliwie popiera rozbudowę tego samego przemysłu zbrojeniowego, który przez lata dostarczał broń do mordowania Palestyńczyków. Zamiast realnego, konsekwentnego antyimperializmu, dostajemy iluzję sprawiedliwości. Dobrze się ona sprzedaje. Jest wygodniejsza od mozolnej pracy i walki o systemową zmianę.
Ale jeśli ją kupisz i dasz się udobruchać kilkoma nic niewartymi obietnicami, za parę lat będziesz oglądać kolejną wojnę, kolejne ludobójstwo. Imperialistyczny porządek świata nie jest serią błędów, dającą się naprawić zmianą przywódcy, partii rządzącej czy sojuszu międzynarodowego. Jest nieodłączną częścią kapitalizmu, jakkolwiek „ludzki” i „społeczny” by on nie był. To, czego potrzebujemy, to zmiana systemowa — a jej nie osiągniemy bez poświęcenia czasu i sił na budowę zdyscyplinowanego, bezkompromisowego i radykalnego ruchu politycznego, zdolnego do ukrócenia morderczych ambicji naszych władców.
Zwycięstwo Iranu oznacza dla mieszkańców Bliskiego Wschodu wejście z deszczu pod mżawkę. Niech złapią choć chwilę oddechu, zanim znowu się rozpada. My, Europejczycy, musimy natomiast brać się do pracy. Mamy ważne obowiązki, a świat na nas czeka już i tak zbyt długo.
#antykapitalizm #historia #iran #palestyna #polska #protest #socjalizm #usa #wolnapalestyna
-
Upokorzenie USA
W minionych dniach świat obiegły informacje o zawarciu rozejmu między USA a Iranem i dążeniu obu stron do trwałego zakończenia konfliktu. Strona irańska ogłosiła już zwycięstwo i stawia w negocjacjach twarde warunki, oczekując m.in. wycofania wojsk amerykańskich z Bliskiego Wschodu i zniesienia sankcji. Niezależnie od tego, czy jej żądania zostaną spełnione, jedna rzecz jest już oczywista — Stany Zjednoczone przegrały. Ich słabość i upokorzenie są widoczne gołym okiem. Nawet przedstawiciele państw historycznie sprzymierzonych coraz częściej zdobywają się na wyrazy potępienia wobec ludobójczego hegemona oraz jego marionetki, Izraela.
To potknięcie Amerykanów jest niewątpliwie słusznym powodem do świętowania. W historii gatunku ludzkiego nie istniało równie zabójcze imperium, którego macki sięgałyby tak daleko — można tylko mieć nadzieję na jego dalszy upadek. Radość i optymizm nie mogą jednak zabić naszej czujności. To, co dzieje się Palestynie, co wydarzyło się w Iranie, Iraku, Libii czy Wenezueli, będzie działo się ponownie, nawet jeśli już nie pod flagą USA. Musimy wyciągnąć wnioski i przygotować się tak, aby następnym razem móc zatrzymać wojenną machinę, zanim w ogóle się rozpędzi. Bo amerykański kapitał łatwo i szybko zostanie zastąpiony przez nowego władcę.
Wbrew temu, w co mogą wierzyć socjaldemokratyczni euroentuzjaści, zwolennicy „socjalizmu z chińską charakterystyką” czy zwykli rusofile, imperia europejskie, chińskie i rosyjskie nie są w żaden sposób „moralną alternatywą” dla zepsucia Ameryki. Kapitał nie kieruje się moralnością. Kieruje się zyskiem. Więc choć w ostatnich latach ChRL czy państwa UE nie miały okazji by się wykazać, cały czas ostrzą swoje zęby. Któregoś dnia klasa rządząca, w niekończącej się pogoni za surowcami, tanią siłą roboczą i rynkami zbytu, znowu zażąda ofiar. A służące jej państwa ochoczo to żądanie spełnią, na krótką choćby chwilę zrzucając maskę „kapitalizmu z ludzką twarzą”.
Mieszkańcy Bliskiego Wschodu szczególnie dobrze znają ten schemat. Nie ma dekady bez napaści „humanitarnego” imperium na region. Na rok przed nią liberalni dziennikarze głośno rozważają jak mogłaby się przysłużyć prawom człowieka i bezpieczeństwu demokracji. W dniu inwazji pojawia się niepewność. Pięć lat sankcji, bombardowań i zdjęć zmasakrowanych dzieci później, opinia publiczna jest już przeciwko. Sprytniejsi politycy mówią o „błędach”, ci mniej sprytni przegrywają z „pokojowymi” kontrkandydatami, chwilę wcześniej także popierającymi ludobójstwo. Może i prawa człowieka nie zmaterializowały się pod naporem bomb, ale kto miał zarobić, ten zarobił. Kto miał zginąć, ten zginął.
Ten system może działać tylko dzięki powszechnej naiwności. Objawia się ona chociażby tym, że w Stanach zamiast rozwoju tzw. trzecich partii, w reakcji na wojnę widzimy w sondażach polepszenie wyników Demokratów — którzy przecież tak samo jak Trump chcieli wojny z Iranem. W Europie rozczarowanie amerykańskim imperializmem skutecznie przekuwane jest w poparcie dla imperializmu Unii Europejskiej. Partia Razem, która przez wiele tygodni po 7 października 2023 r. nie umiała jednoznacznie potępić ludobójstwa, siedziała w koalicji z dumnymi syjonistami i powielała izraelską propagandę o „palestyńskim ataku terrorystycznym”, dziś na fali nastrojów antyizraelskich buduje sobie wizerunek przyjaciół Palestyny. Oczywiście jej program się nie zmienił — dalej gorliwie popiera rozbudowę tego samego przemysłu zbrojeniowego, który przez lata dostarczał broń do mordowania Palestyńczyków. Zamiast realnego, konsekwentnego antyimperializmu, dostajemy iluzję sprawiedliwości. Dobrze się ona sprzedaje. Jest wygodniejsza od mozolnej pracy i walki o systemową zmianę.
Ale jeśli ją kupisz i dasz się udobruchać kilkoma nic niewartymi obietnicami, za parę lat będziesz oglądać kolejną wojnę, kolejne ludobójstwo. Imperialistyczny porządek świata nie jest serią błędów, dającą się naprawić zmianą przywódcy, partii rządzącej czy sojuszu międzynarodowego. Jest nieodłączną częścią kapitalizmu, jakkolwiek „ludzki” i „społeczny” by on nie był. To, czego potrzebujemy, to zmiana systemowa — a jej nie osiągniemy bez poświęcenia czasu i sił na budowę zdyscyplinowanego, bezkompromisowego i radykalnego ruchu politycznego, zdolnego do ukrócenia morderczych ambicji naszych władców.
Zwycięstwo Iranu oznacza dla mieszkańców Bliskiego Wschodu wejście z deszczu pod mżawkę. Niech złapią choć chwilę oddechu, zanim znowu się rozpada. My, Europejczycy, musimy natomiast brać się do pracy. Mamy ważne obowiązki, a świat na nas czeka już i tak zbyt długo.
#antykapitalizm #historia #iran #palestyna #polska #protest #socjalizm #usa #wolnapalestyna
-
Dlaczego bezrobocie współistnieje z przepracowaniem?
Przy regularnie pojawiających się kryzysach, postępującej automatyzacji oraz falach masowych zwolnień, naturalnie nasuwa się pytanie — jak to jest, że pracujemy coraz dłużej i intensywniej? Czemu zamiast rozsądnie podzielić się pracą, funkcjonujemy w systemie, w którym jedni są zmuszeni do zaakceptowania dziesięciogodzinnego dnia roboczego, a drudzy nie mogą znaleźć zatrudnienia? Dlaczego w kapitalizmie bezrobocie współistnieje z przepracowaniem?
Aby znaleźć odpowiedź, musimy wyjść od tego, że system kapitalistyczny opiera się na wykorzystywaniu wolnej pracy najemnej. Tym różni się on chociażby od niewolnictwa, że pracownik ma przynajmniej teoretyczną swobodę wyboru zatrudniającego go kapitalisty — a zatrudniający bez większego kłopotu może z kolei wymienić lub zwolnić pracownika, gdy tylko uzna to za korzystne dla własnego portfela. Stawia to obydwie strony w osobliwej, niepewnej relacji. Podczas gdy niegdyś niewolnik, raz sprzedany, stawał się na całe życie własnością, ale przy tym i odpowiedzialnością, swojego pana, pracownik najemny jest zmuszony „sprzedawać się” na nowo co miesiąc. Z roku na rok, do końca swoich dni, musi uzasadniać swoje prawo do życia obietnicami wiernej służby.
Ta kruchość kontraktu między pracownikiem a zatrudniającym jest pierwszym elementem układanki. By sięgnąć po drugi, przyjrzyjmy się temu skąd w kapitalizmie bierze się pensja pracownicza, a konkretniej — jak ustala się jej wysokość na rynku. Musimy zrozumieć, że wbrew popularnemu pojmowaniu sprawy, w kapitalizmie opłacana jest nie sama praca robotników (będąca źródłem zysku kapitalistów), a ich siła robocza, tzn. gotowość i zdolność do pracy. Choć z pozoru różnica jest niewielka, jej konsekwencje są ogromne. Siła robocza jest warta tyle, ile warte są wszystkie towary, niezbędne do przeżycia i odtworzenia możliwości do pracy robotnika. Co ważne, jej wartość nie zmienia się zbytnio, niezależnie od tego czy mówimy o sześcio-, czy o dwunastogodzinnym dniu roboczym — wysokość czynszów pozostaje bowiem taka sama, a koszt wyżywienia nie wzrasta znacząco. Wymaganie od podwładnych pracy do granic możliwości jest z tego powodu dla kapitalistów tylko odrobinę droższe, a wiąże się z wielokrotnie większym zyskiem.
Podzielenie pracy na większą liczbę pracujących krócej osób byłoby więc może korzystne społecznie, ale i niezgodne z logiką kapitalizmu. Dalsze redukowanie liczby zatrudnionych i przerzucanie coraz większej ilości obowiązków na coraz mniejszą kadrę w imię „efektywności” jest obecnie łatwe i po prostu się opłaca, więc przynajmniej na razie pozostanie naturalnym trendem w tym systemie. Postępującą intensyfikację pracy odczuwamy i będziemy odczuwali na własnej skórze, musząc dostosowywać się do wygórowanych norm oraz coraz bardziej dystopijnych systemów monitorowania pracowników.
Tym zapędom wyzyskiwaczy mogą przeciwstawić się tylko sami zatrudnieni. W ramach kapitalizmu musimy się bronić, walcząc o korzystne regulacje, skrócenie dnia roboczego i zwiększenie stabilności umów. Za warte uwagi zwycięstwo z ostatnich tygodni trzeba uznać wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, do którego doszło właśnie dzięki antyśmieciówkowej kampanii Koordynacji Solidarności i Walk. To ważny, ale tylko pierwszy krok na drodze do faktycznego uznania praw pracowniczych w naszym kraju. Najskuteczniejsze narzędzie wywierania presji politycznej, znajdujące się w pracowniczym arsenale, to strajk. Niestety, od ponad czterech dekad pozostaje on w naszym kraju de facto nielegalny. Najwyższa pora to zmienić — dlatego 1 maja o 12:00 spotykamy się z innymi organizacjami zrzeszonymi w KSW pod Sejmem, aby zawalczyć o zniesienie zakazu strajków.
Docelowo nie możemy pozostawać jednak w wiecznej defensywie. Jak pokazuje historia, wszelkie zdobycze ruchu pracowniczego w warunkach dyktatury przedsiębiorców są delikatne i tymczasowe. Bezrobocie, demoralizujące klasę pracującą i skłaniające do taniego sprzedawania siły roboczej, opłaca się kapitalistom, będzie więc wymuszane na pracownikach i czasami wręcz sztucznie podtrzymywane. Ale możliwe jest inne, sprawiedliwsze społeczeństwo, pozbawiające władzy najbogatszych i priorytetyzujące potrzeby społeczne, a nie zyski elit — społeczeństwo socjalistyczne. Gwarancja pracy, którą postulujemy, oznacza bezpieczeństwo zatrudnienia i godnego bytu, krótszą pracę w bardziej komfortowych warunkach i zmniejszenie poziomu nędzy oraz przestępczości.
-
Dawno, dawno temu, jak chodziłem jeszcze do szkoły, często myślałem sobie, o tym czy innym przedmiocie: "Po co mi to? Tylko tracę czas na bzdury, których nigdy nie będę potrzebował. I jeszcze do tego psuje mi średnią." No i oczywiście byłem wielkim fanem idei takich jak współpraca szkół z przemysłem, etm.
Dziś wiem lepiej. Szkoła nie jest od tego, żeby dostarczać gotowych pracowników. Szkoła jest od tego, żeby dać człowiekowi szerszą perspektywę. Może z większości wiedzy nigdy nie skorzysta, może będzie tylko źle wspominał, nieważne. Ważne jest to, żeby nauczył się uczyć, rozumować, myśleć.
Jestem wielkim wrogiem tego, co dzieje się od lat ze szkolnictwem. Szkoły zmieniają się w taśmę produkcyjną — wrzucamy na nią dzieci, rzucamy w nie konkretną wiedzą i obserwujemy rezultat, egzaminujemy i klasyfikujemy. Oczekujemy, że na końcu taśmy dostaniemy bezmyślnego robola — gotowego do podjęcia zatrudnienia bez większego przeszkolenia.
Człowieka, którego jedynym celem w życiu będzie naprzemienne tyranie i konsumpcja. Metaforyczne chlanie piwska przed telewizorem i robienie kolejnych dzieci. Dzieci, które jak kolejne tryby wejdą w ten sam mechanizm, napędzając niekończący się wzrost gospodarczy, żeby tylko ten bezmyślny system nie upadł.
-
Wychodzę z lasu, znalazłem przeprawę przez rzeczkę i idę w stronę głównej drogi. Droga na wprost przechodzi przez ogrodzone gospodarstwo, "teren prywatny, zakaz wstępu", etm. Odbijam w bok. Droga prowadzi wzdłuż gospodarstwa (poza ogrodzeniem), "teren prywatny", etm.
Czy tym rolnikom już na rozum padło od nadmiaru kapitalizmu?! Którędy niby mam iść, środkiem pola?!
-
"The Rise of the Voluntariat" autorstwa Geoffa Shullenbergera (za D. Graeber, "Bullshit Jobs").
"""
"Wolontariat" [tu użyte jako neologizm od "proletariat"] wykonuje pracę wymagającą kwalifikacji, która normalnie związana byłaby z otrzymywaniem wynagrodzenia, za darmo, rzekomo dla dobra ogółu, mimo że również bezpośrednio i jednoznacznie przynosi zysk firmie. Tak więc podobnie jak proletariat, "wolontariat" pozwala na pozyskanie "wartości dodatkowej" z jego pracy.Jednakże w odróżnieniu od pracy proletariatu, praca "wolontariatu" została całkiem odcięta od wynagrodzenia. Jego praca jest równie zbywalna jak praca proletariatu — Translator Contract serwisu Coursera nie pozostawia żadnych wątpliwości — ale "wolontariat" ma myśleć o niej jak o spontanicznym prezencie, który nie zostanie sprzedany.
W odróżnieniu od proletariatu, "wolontariat" nie stanowi instrumentu własnego wywłaszczenia. Raczej, jego nieodpłatna praca przyspiesza utratę umiejętności i podważa możliwość utrzymania się tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na luksus pracowania za darmo — w tym przypadku, profesjonalnych tłumaczy, których nie stać, by szafować swoją pracę.
"""
(tłum. własne, bez pomocy LLM-ów, pojęcia konsultowane z Wikipedią i Wiktionary) -
BLOK ANTYKAPITALISTYCZNY NA ŚLASKIEJ MANIFIE
Wymawiamy służbę, w domu i w pracy!
W tym roku maszerujemy w solidarności z kobietami z krajów okupowanych. Tych co walczą na froncie, starają się przetrwać w tak trudnej codzienności we własnym domu i te, które są uchodźczyniami. Z kobietami DAANES (Rożawy), które drugą dekadę walczą w obronie swojej rewolucji; z Palestynkami, dającymi odpór codziennym próbom izraelskiej eksterminacji; Irankami, ponieważ imperia postanowiły, że od autorytarnej władzy wyzwolą je bombardowania. Pamiętamy też o naszych siostrach z grabionej przez wieki Afryki czy o naszych sąsiadkach z Ukrainy, gdzie właśnie minął 4 rok inwazji. Łączymy się ze wszystkimi osobami z doświadczeniem kobiecości, które codziennie bohatersko walczą o wolność. Wszystkie uciska nie tylko patriarchat, ale również imperializm wspierany ze wzajemnością wielkimi korporacjami.
Antykapitalistyczny blok na Śląskiej Manifie
- 8 marca 12:00
- Katowice, Rynek
- dla bezpieczeństwa zalecamy zabrać maski do zakrycia twarzy
https://silesia.social/c/wydarzenia/p/21508/blok-antykapitalistyczny-na-slaskiej-manifie
-
BLOK ANTYKAPITALISTYCZNY NA ŚLASKIEJ MANIFIE
Wymawiamy służbę, w domu i w pracy!
W tym roku maszerujemy w solidarności z kobietami z krajów okupowanych. Tych co walczą na froncie, starają się przetrwać w tak trudnej codzienności we własnym domu i te, które są uchodźczyniami. Z kobietami DAANES (Rożawy), które drugą dekadę walczą w obronie swojej rewolucji; z Palestynkami, dającymi odpór codziennym próbom izraelskiej eksterminacji; Irankami, ponieważ imperia postanowiły, że od autorytarnej władzy wyzwolą je bombardowania. Pamiętamy też o naszych siostrach z grabionej przez wieki Afryki czy o naszych sąsiadkach z Ukrainy, gdzie właśnie minął 4 rok inwazji. Łączymy się ze wszystkimi osobami z doświadczeniem kobiecości, które codziennie bohatersko walczą o wolność. Wszystkie uciska nie tylko patriarchat, ale również imperializm wspierany ze wzajemnością wielkimi korporacjami.
Antykapitalistyczny blok na Śląskiej Manifie
- 8 marca 12:00
- Katowice, Rynek
- dla bezpieczeństwa zalecamy zabrać maski do zakrycia twarzy
https://silesia.social/c/wydarzenia/p/21508/blok-antykapitalistyczny-na-slaskiej-manifie
-
BLOK ANTYKAPITALISTYCZNY NA ŚLASKIEJ MANIFIE
Wymawiamy służbę, w domu i w pracy!
W tym roku maszerujemy w solidarności z kobietami z krajów okupowanych. Tych co walczą na froncie, starają się przetrwać w tak trudnej codzienności we własnym domu i te, które są uchodźczyniami. Z kobietami DAANES (Rożawy), które drugą dekadę walczą w obronie swojej rewolucji; z Palestynkami, dającymi odpór codziennym próbom izraelskiej eksterminacji; Irankami, ponieważ imperia postanowiły, że od autorytarnej władzy wyzwolą je bombardowania. Pamiętamy też o naszych siostrach z grabionej przez wieki Afryki czy o naszych sąsiadkach z Ukrainy, gdzie właśnie minął 4 rok inwazji. Łączymy się ze wszystkimi osobami z doświadczeniem kobiecości, które codziennie bohatersko walczą o wolność. Wszystkie uciska nie tylko patriarchat, ale również imperializm wspierany ze wzajemnością wielkimi korporacjami.
Antykapitalistyczny blok na Śląskiej Manifie
- 8 marca 12:00
- Katowice, Rynek
- dla bezpieczeństwa zalecamy zabrać maski do zakrycia twarzy
https://silesia.social/c/wydarzenia/p/21508/blok-antykapitalistyczny-na-slaskiej-manifie
-
BLOK ANTYKAPITALISTYCZNY NA ŚLASKIEJ MANIFIE
Wymawiamy służbę, w domu i w pracy!
W tym roku maszerujemy w solidarności z kobietami z krajów okupowanych. Tych co walczą na froncie, starają się przetrwać w tak trudnej codzienności we własnym domu i te, które są uchodźczyniami. Z kobietami DAANES (Rożawy), które drugą dekadę walczą w obronie swojej rewolucji; z Palestynkami, dającymi odpór codziennym próbom izraelskiej eksterminacji; Irankami, ponieważ imperia postanowiły, że od autorytarnej władzy wyzwolą je bombardowania. Pamiętamy też o naszych siostrach z grabionej przez wieki Afryki czy o naszych sąsiadkach z Ukrainy, gdzie właśnie minął 4 rok inwazji. Łączymy się ze wszystkimi osobami z doświadczeniem kobiecości, które codziennie bohatersko walczą o wolność. Wszystkie uciska nie tylko patriarchat, ale również imperializm wspierany ze wzajemnością wielkimi korporacjami.
Antykapitalistyczny blok na Śląskiej Manifie
- 8 marca 12:00
- Katowice, Rynek
- dla bezpieczeństwa zalecamy zabrać maski do zakrycia twarzy
https://silesia.social/c/wydarzenia/p/21508/blok-antykapitalistyczny-na-slaskiej-manifie
-
BLOK ANTYKAPITALISTYCZNY NA ŚLASKIEJ MANIFIE
Wymawiamy służbę, w domu i w pracy!
W tym roku maszerujemy w solidarności z kobietami z krajów okupowanych. Tych co walczą na froncie, starają się przetrwać w tak trudnej codzienności we własnym domu i te, które są uchodźczyniami. Z kobietami DAANES (Rożawy), które drugą dekadę walczą w obronie swojej rewolucji; z Palestynkami, dającymi odpór codziennym próbom izraelskiej eksterminacji; Irankami, ponieważ imperia postanowiły, że od autorytarnej władzy wyzwolą je bombardowania. Pamiętamy też o naszych siostrach z grabionej przez wieki Afryki czy o naszych sąsiadkach z Ukrainy, gdzie właśnie minął 4 rok inwazji. Łączymy się ze wszystkimi osobami z doświadczeniem kobiecości, które codziennie bohatersko walczą o wolność. Wszystkie uciska nie tylko patriarchat, ale również imperializm wspierany ze wzajemnością wielkimi korporacjami.
Antykapitalistyczny blok na Śląskiej Manifie
- 8 marca 12:00
- Katowice, Rynek
- dla bezpieczeństwa zalecamy zabrać maski do zakrycia twarzy
https://silesia.social/c/wydarzenia/p/21508/blok-antykapitalistyczny-na-slaskiej-manifie
-
LL – Demo 2026
11 stycznia przez ulice Berlina po raz kolejny przeszedł marsz LL-Demo – manifestacja z okazji rocznicy morderstwa Róży Luksemburg i Karla Liebknichta z rąk protofaszystowskich bojówek Freikorps.
To już czwarty raz kiedy mogliśmy uczestniczyć w demonstracji, tym razem jako część Bloku Rewolucyjnego, na zaproszenie naszych przyjaciół z Rote Jugend Deutschland.
LL-Demo to jedno z najważniejszych wydarzeń dla lewicy klasowej, zrzeszające tysiące działaczy z całego świata. Jego myślą przewodnią jest łączenie myśli Róży Luksemburg i Karla Liebknichta z wyzwaniami współczesnego świata, w tym roku dając wyraz sprzeciwu wobec rosnącego militaryzmu. Historia Róży Luksemburg i rewolucji niemieckiej przypomina nam, że lewica nie musi popierać ciągłego dozbrajania w imię „pragmatyzmu”, a zjednoczona, świadoma klasa pracownicza jest w stanie powstrzymać krwawą machinę wojenną.
LL-Demo to przede wszystkim okazja do spotkania i wymiany doświadczeń z innymi działaczami z całego świata – nasza walka jest ponadnarodowa, więc nasze międzynarodowe kontakty są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.
Przez cały weekend braliśmy udział w licznych wydarzeniach organizowanych przez Rote Jugend: złożyliśmy hołd ofiarom niemieckiego nacjonalizmu pod Pomnikiem Socjalistów. Wysłuchaliśmy dyskusji poświęconej zeszłorocznym osiągnięciom Rote Jugend, a także wykładu i międzynarodowego panelu poświęconego tworzeniu współczesnej kultury rewolucyjnej.
Nie wspominamy nawet dziesiątek nieformalnych rozmów, dyskusji, wymiany doświadczeń i zawiązanych kontaktów. Dziękujemy gospodarzom za zaproszenie i gościnę!
Z Berlina wyjeżdżamy bogatsi w nowe doświadczenia, pomysły i motywację do działania. Walka klas trwa! Do zobaczenia za rok!
#antykapitalizm #historia #polska #protest #socjalizm #związkiZawodowe
-
Jak szedłem przez Złotów, i widziałem rozsiane po mieście hulajnogi elektryczne, to tak się zastanawiałem, jak wpływają na ich baterie mrozy poniżej –10°C. Podejrzewam, że źle — a jak to w biznesie, nie warto się wysilić, je pozbierać i gdzieś zmagazynować. Wygodniej zostawić na środku miasta jako złom, względnie później wbije się w koszty.
-
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Po emigracji z pol.social wypada się przedstawić, toteż czynię tu #introduction.
Jam jest Jezus Michał (czyt. "Jezus, Michał!"), pan #kot twój po trzykroć, i #mikol. Mieszkam w okolicy miasta #Poznań, gdzie #kolej z reguły funkcjonuje, więc wyznaję zasadę "każdy powinien mieć sieciówkę" i filozofię #BezSamochodu. Na koncie mam 38% polskiej sieci normalnotorowej (wg. viaduct.world), ale pracuję nad tym. Przy okazji włóczę się po lasach, i uzupełniam #OpenStreetMap.
W "wolnym" czasie męczę #WolneOprogramowanie. W roku 2010 wpadłem w pułapkę i dołączyłem do współtwórców dystrybucji #Gentoo. Tam zajmuję się wszystkim po trochu, aczkolwiek główne tematy to #Python, #LLVM (za jakie grzechy…), #Xfce. Czekam na #JihadButleriański.
Obok tego uprawiam retorykę na #AntyKapitalizm. Cenię #SłowaNaOpak i konkretny #suchar. Od kilku lat dręczy mnie #cukrzyca, mam też stwierdzone spektrum autyzmu [#autyzm]. A, zapomniałbym — "Nie potrafię ciekawie spędzać czasu" (nie, ja nigdy nie zapominam).
-
Stanowisko w sprawie napaści USA na Wenezuelę
„Nie będziemy oceniać ruchów naszego sojusznika” – tymi słowami rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych skomentował imperialistyczną napaść USA na terytorium Wenezueli, skutkującą kilkudziesięcioma ofiarami (również cywilnymi) i porwaniem prezydenta Nicolasa Maduro wraz z Cilią Flores. Tym samym władze naszego kraju po raz kolejny okazują wsparcie dla zachodniego imperializmu.
Nikt chyba nie wierzy tępej propagandzie, tłumaczącej bezprawną agresję USA „zaangażowaniem Maduro w handel narkotykami”. Największe złoża złota w Ameryce Południowej i największe złoża ropy naftowej na świecie – oto prawdziwy powód amerykańskiej „interwencji”. Każdy wie, że amerykańscy imperialiści zwyczajnie postawili krzyżyk w miejscu surowców, które chcą zagarnąć od lat. Imperialistyczna zachłanność Stanów to fakt: dlatego w sobotę 3 stycznia Trump posłał amerykańskie jednostki specjalne, które pojmały prezydenta Nicolasa Maduro. Ta sama jednostka, Delta Force, wcześniej działała w Iranie, Iraku i Panamie; dzisiaj prezentuje te same metody.
Według szacunków koszty, które USA poniosło w Iraku to ok. 2−3 bln USD (głównie straty, w tym długoterminowe), niemal tyle samo w Afganistanie. Wenezuelskie rezerwy ropy to 303 mld baryłek, potencjalna produkcja 2 mln baryłek osiągalne dziennie po inwestycjach (15−20 mld USD) mogłaby dać w przybliżeniu 50−60 mld USD rocznie, licząc 80 USD za baryłkę. Zyski mogłyby przewyższyć straty poniesione w każdej wcześniejszej wojnie Stanów z XX i XXI wieku. Wszystko to są obliczenia hipotetyczne, zależne od kosztów interwencji i odpowiedzi rynku, ale dają jasny obraz: kontrola Amerykanów nad Wenezuelą to potencjalny motor napędowy amerykańskiej machiny zbrojeniowej.
Wspierana przez zachodnich imperialistów, marionetkowa opozycja już ostrzy sobie zęby, by przypuścić atak na interes pracowników – María Corina Machado (laureatka Pokojowej Nagrody Nobla) wyraziła chęć masowej prywatyzacji po przejęciu władzy. Trump zadeklarował natomiast, że Stany Zjednoczone będą rządzić krajem do czasu transformacji.
Maska opadła. Ameryka, która atakowała, podbija, odbiera, zabija i finalnie stwarzała pozory, walcząc cudzymi dłońmi, pokazała światu krew, którą ma na rękach, o której teraz nie możemy zapomnieć. Już koniec tej maski imperializmu, która odeszła wraz z latami agresji na Bliskim Wschodzie, zbrojeniem Izraela i dziś, wraz z porwaniem Nicolasa Maduro i mordami cywilów w imię dostępu do ropy naftowej.
Nie damy się wciągnąć w cudze wojny, prowadzone w imię cudzych zysków budowanych na cudzym cierpieniu. Nasza lojalność jest przy tych, którzy płacą za cudzą władzę. Solidarność z Wenezuelą, precz z imperializmem USA! Antyimperializm, antykapitalizm, antyfaszyzm – na zawsze.
-
Podsumowanie 2025
Za nami kolejne 12 miesięcy działalności – a wraz z nimi tysiące godzin pracy, setki ulotkowań i dziesiątki protestów oraz strajków.
Rok zaczęliśmy pracowicie, prowadząc ogólnopolską akcję ulotkowania w Auchan, mającą na celu zwiększenie uzwiązkowiania i ułatwienie walki o wyższe pensje, dodatek stażowy oraz realną reprezentację. W maju wzięliśmy udział w zjeździe Koordynacji Solidarności i Walk – razem z innymi zrzeszonymi organizacjami pracowniczymi omawialiśmy dotychczasowe działania i przygotowywaliśmy się do dalszych akcji.
Nasze rozmowy nie pozostały długo w sferze teorii – w czerwcu rozpoczął się strajk w fabryce kominów Jeremias, który okazał się najdłuższym strajkiem w historii III Rzeczpospolitej. Przez 42 dni wspieraliśmy gnieźnieńskich pracowników, zarówno medialnie, jak i na miejscu, zagrzewając do boju i blokując dostawy, tak aby pomimo prób zatrudniania łamistrajków, firma odczuła konsekwencje protestu. Ostatecznie udało się zwyciężyć – pracownicy zdobyli podwyżki, dłuższe przerwy oraz sprawiedliwsze zasady rozliczania nadgodzin.
W międzyczasie, jak co roku, organizowaliśmy też wydarzenia z okazji Dnia Kobiet, Święta Pracy czy rocznicy Rewolucji 1905. Tym razem 1. maja zdecydowaliśmy się wziąć udział w przemarszu OPZZ, aby przybliżyć nasze socjalistyczne postulaty innym obecnym pracownikom, a po tym wydarzeniu zorganizowaliśmy piknik w okolicznym parku, podczas którego dyskutowaliśmy na temat najważniejszych problemów trawiących nasz kraj.
Nasza działaczka prowadziła też w tym roku panel podczas Socjalnego Kongresu Kobiet – na nim opowiadała o naszych inicjatywach, takich jak Samoobrona Pracownicza, w ramach której walczymy o niewypłacone pensje i przestrzeganie praw osób zatrudnionych na śmieciówkach, w branżach, w których uzwiązkowianie jest bardzo niskie. Kontynuowaliśmy też działalność lokatorską w Śląska Organizacja Lokatorska oraz innych, lokalnych stowarzyszeniach – aby ułatwić naszym działaczom zaangażowanie, po raz pierwszy zorganizowaliśmy warsztaty organizacyjne, podczas których przez dwa dni omawialiśmy kwestie lokatorskie zarówno przez pryzmat doświadczeń pracy praktycznej, jak i marksistowskiej teorii.
Patrząc na wspierany przez środowiska liberalne na całym świecie rozwój ugrupowań skrajnie prawicowych, nie mogliśmy stać obojętnie – dlatego ten rok spędziliśmy budując lokalny ruch antyfaszystowski oraz rozwijając nasze kontakty z innymi ugrupowaniami aktywnie sprzeciwiającymi się faszyzującym, ludobójczym imperiom. Jednym z owoców tej pracy był Czerwony Blok, który ponownie zagościł na Marszu Antyfaszystowskim 11.11, jak zawsze większy i głośniejszy niż poprzednio.
Rok zwieńczyły przygotowania do strajku ostrzegawczego w Kauflandzie. Jeździliśmy po miastach w całej Polsce agitując, ulotkując i zachęcając do udziału w akcji, a 14 grudnia razem z pracownikami sieci na dwie godziny stanęliśmy przed sklepami, żądając podwyżki o 1200 zł i przestrzegania prawa przez firmę. Od tego czasu odbyły się mediacje z zarządem, które nie przyniosły skutku – walka zrzeszonych w OPZZ, tak jak i nasza, trwa dalej.
Za nami dużo pracy, ale przed nami – jeszcze więcej. Prawicowi rządzący, w imię liberalnej troski o zyski milionerów, od dekad coraz bardziej ograniczają nasze prawa pracownicze oraz lokatorskie, a ostatnie próby likwidacji Komunistycznej Partii Polskiej wskazują, że coraz bardziej zagrożone są także nasze swobody polityczne. Klasy posiadające chciałyby, aby nielegalne było jakiekolwiek myślenie o alternatywie dla kapitalistycznego systemu wyzysku.
Jeśli tak jak my, na przekór im nie chcesz spędzić całego swojego życia jako tania siła robocza w dyktaturze bogatych – czas na działanie jest teraz. Dołącz do Czerwonych korzystając z linku zamieszczonego w komentarzu i zacznij rok walcząc o lepszy, sprawiedliwszy świat!
#2025 #Czerwoni #Walkaklasowa #antykapitalizm #polska #socjalizm
-
Dawniej: ludzie odkrywają, że kupując od producenta i pomijając pośredników, mogą płacić mniej.
Później: ludzie odkrywają, że kupując od pośredników-mataczy mogą płacić mniej.
Następnie: ludzie odkrywają, że kupując bezpośrednio z Chin mogą płacić mniej.
Nigdy: ludzie odkrywają, że walcząc z cwaniactwem mogą zarabiać więcej.
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Życie w kapitalistycznym społeczeństwie sprawia, że jednocześnie wielu rzeczy nie znoszę, ale rozumiem je.
Kiedy wprowadzano zakaz handlu w niedziele (oczywiście ze specjalnymi wyjątkami dla wiecznie prześladowanych przedsiębiorców), byłem oburzony. Dlaczego jakaś prawicowa partia będzie na mnie wymuszać katolickie dni wolne od pracy?! Ale dziś doskonale rozumiem, że w popieprzonym kapitalistycznym społeczeństwie, w którym prawo pracy pełne jest luk, a pracodawcy karzą pracowników za branie wolnego, obowiązkowe zamknięcie interesu to jedyne rozwiązanie.
Co więcej, po paru latach mieszkania w pobliżu supermarketu… niedziele to jedyny czas, kiedy można zaznać odrobiny ciszy, bez ciągłego ryku samochodów i trzaskania drzwi. I dostaw w środku nocy, bo przecież nie można marnować dnia na takie rzeczy.
A jeszcze bardziej nie znoszę wielodniowych świąt i długich weekendów. Nagle cała moja rutyna się rozpada, a nawet jeśli mam dzień wolny, to po co mi taki dzień, jeżeli rozkład jazdy pociągów zostaje nagle przypadkowo podziurawiony? Niemniej, mam świadomość, że kilka obowiązkowych dni wolnych to jedyny sposób, by niektórzy ludzie mieli wolne w tym samym czasie i mogli spotkać się z rodzinami i znajomymi.
Nie pasuję do świata, w którym przyszło mi żyć.
-
Prezenty są czymś, co mnie przerasta.
Jestem w stanie zrozumieć dawanie prezentów dzieciom, które nie mają własnego budżetu. Okazyjnie, a nie co drugi tydzień, bo "nie możemy być gorsi od drugich dziadków". Ale dorosłym ludziom?
Kiedyś słyszałem, że w prezencie daje się to, czego dana osoba sama by sobie nie kupiła. Przykro mi, jestem minimalistą — jeżeli czegoś nie potrzebuję, to nie chcę tego mieć. Niepotrzebne graty stanowią dla mnie obciążenie emocjonalne.
Jestem w stanie zrozumieć prezenty wykonane własnoręcznie. Ale kupne? Kupić mogę sobie sam, wtedy kiedy potrzebuję. Nie potrzebuję, żeby ktoś mi znów pokazywał, jak bardzo mnie nie zna, i kupował według własnego gustu albo "mody", które z reguły są odwrotne w stosunku do moich preferencji (minimalistycznych!). Albo jeszcze gorzej — próbował mną manipulować.
Słodycze? Cukrzycę pomijając, nie lubię większości drogich pierdół, które "wypada" kupować, bo są reklamowane. Za te pieniądze kupiłbym sobie pewnie trzy razy tyle słodyczy, takich, które lubię.
Bony? Przypadek myślenia "pieniędzy nie wypada, więc dam mniej wartościowy równoważnik pieniądza". Pieniądze? W końcu docieramy do sedna bezsensu — dajemy sobie tyle samo pieniędzy, czyli nic. Chyba że ktoś da mniej.
Co chciałbym dostać w prezencie? Może to absolutne minimum zrozumienia, kim jestem. Tego absolutnego minimum, żeby nie napędzać tego obrzydliwego konsumpcjonizmu w moim imieniu.
-
Ciekawe, co ich przekonało, że jednak nie wynajem…
#Inowrocław, ul. Tadeusza Kościuszki.
-
Ciekawe, co ich przekonało, że jednak nie wynajem…
#Inowrocław, ul. Tadeusza Kościuszki.
-
Ciekawe, co ich przekonało, że jednak nie wynajem…
#Inowrocław, ul. Tadeusza Kościuszki.
-
Ciekawe, co ich przekonało, że jednak nie wynajem…
#Inowrocław, ul. Tadeusza Kościuszki.
-
Ciekawe, co ich przekonało, że jednak nie wynajem…
#Inowrocław, ul. Tadeusza Kościuszki.
-
Dziś wymyśliłem, jak należy odpowiadać, kiedy kolejny kanapowy filozof wam mądrzy się, że przecież "praca jest, tylko ludziom nie chce się pracować". Otóż, należy zapytać "to dlaczego nie zmieniasz pracy?"
Wszak zasady wolnego rynku mówią jasno: jeżeli podaż pracy przekracza popyt, to pensje rosną. A skoro brakuje pracowników, to pracodawcy gotowi są oferować wyższe pensje, więc opłaca się zmienić miejsce pracy! Czyż kapitalizm nie jest piękny?
-
A pamiętacie, jak cywilizacja oznaczała coś pozytywnego? Coś w stylu "ludzie, którzy wpadli na to, że sranie do źródeł wody pitnej to jednak nienajlepszy pomysł, a w końcu udało im się zmniejszyć śmiertelność u dzieci i żyć dłużej"?
Kiedy zdecydowaliśmy się zmienić definicję na "tych, którzy na swoich przywódców wybierają dzieciaki, które prześcigają się w tym, komu uda się najwięcej wysrać do źródeł wody pitnej"? i uważamy, że to nic takiego, bo ta woda i tak nigdy nie była zbyt dobra, lepiej kupować tę butelkowaną, z supermarketu.
-
Foto raport z "wydawki" #46 i krótkie przypomnienie.
Jedzenie zamiast bomb (z ang. Food Not Bombs) to międzynarodowy ruch społeczny, który polega na rozdawaniu darmowych, najczęściej wegańskich posiłków osobom biednym, ubogim, bliskim wykluczenia. Posiłki powstają z nadwyżki żywności odbieranej od prowadzących sklepy, targowiska, piekarnie, aby nie zostały zmarnowane na wysypisku śmieci. Wszystko w myśl idei, że "spokojny" dostęp do jedzenia powinien mieć każdy, nawet "biedni" i "wykluczeni", a nie wyłącznie wybrani, lepiej sytuowani.
Dodatkowo FNB nie postrzega zjawiska głodu jako naturalnego nieszczęścia, lecz wynik konkretnych decyzji politycznych – alokacji środków na zbrojenia i wojny zamiast na zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych. A fundamentem ruchu, który współtworzymy, jest solidarność i protest polityczny, a nie dobroczynność. Natomiast celem podejmowanych przez nas działań nie jest tylko "łatanie dziury" w systemie pomocy społecznej, ale zwrócenie uwagi na wady samego systemu gospodarczego i politycznego, który dopuszcza do marnowania żywności przy jednoczesnym istnieniu głodu.
Jednak Food Not Bombs to nie tylko polityczno-protestacyjne rozdawanie jedzenia w trudnych, ulicznych warunkach, czy znakomity wstęp do anarchistycznego aktywizmu, to także walka z własnym egoizmem. Afekty tych postaw są widoczne niemal od ręki, bo już po trzech-czterech godzinach przygotowań, gdy darmowe, bezmięsne posiłki trafiają wprost do rąk ludzi, którzy w realiach kapitalistycznego wyzysku z trudem wiążą koniec z końcem (..)
PS.1: 15 listopada, mimo trudnej, jesiennej pogody nakarmiliśmy 54 osoby;
PS.2: Rozdaliśmy sporo ciepłej odzieży;
PS.3: W dalszym ciągu potrzebujemy dużych słoików z nakrętkami.#foodnotbombs #wroclaw #anarchizm #kapitalizm #antykapitalizm #weganizm #antymilitaryzm #pomocwzajemna ✊
-
Dzisiaj krótko:
- Na krojenie zjawiły się 24 osoby, w tym 4 nowe i dwie z zagranicy;
- 14 poszło na plac rozdać, już 45 w tym roku obiad wegański, złożony z zupy, sałatki, kompotu, chleba i trzech skrzynek surowych owoców i warzyw;
-52 gości przyszło zjeść;
-Po godzinie troje z nas wróciło na bazę, zmywać naczynia.
Podsumowując: Walka Trwa ✊#protest #weganizm #pomocwzajemna #anarchizmwzupie #anarchizm #walkatrwa #kapitalizm #antykapitalizm #militaryzm #antymilitaryzm #wro #wrocław #fnb #foodnotbombs
-
Idę poboczem. Zatrzymuje się samochód i facet pyta dokąd idę. To ja odpowiadam, że zaraz skręcam nad jezioro, dziękuję. On dopytuje "do Międzylesia?" Odpowiadam, że tak — i odjeżdża.
Przed Międzylesiem skręcam nad Jezioro Pile, a kawałek dalej "teren prywatny, wstęp po uzgodnieniu z właścicielem".
I teraz się zastanawiam, czy to był dobry kierowca, który chciał mnie podrzucić, czy pieprzony kapitalista (splunięcie), na straży swojej prywaty.
-
Dziś usłyszałem, że ktoś "zdmuchnął bąbelki w apce [tu marka] i wygrał bransoletkę". Jak bardzo ludzie dadzą się poniżać w imię bezmyślnego konsumpcjonizmu?
-
Słyszałyście nowiny? Rada miasta Wrocław nie ma zamiaru przeciwdziałać pędzącym wzwyż cenom najmu na rynku mieszkaniowym. Mało tego – do 2031 zasób mieszkań komunalnych ma zmniejszyć się o 4 tys. lokali, co sprawi, że przynajmniej 4 tys. osób zostanie pozbawione możliwości starania się o dach nad głową w rozsądnej cenie. Nie godzimy się na to!
Mamy dość klitek pochłaniających ¾ naszych wypłat, dość wysokoprocentowych kredytów, które będą spłacane przez kolejne pokolenia w rodzinie (tylko po to, by nazwać dwupokojowe mieszkanie z aneksem kuchennym “domem”), dość landlordów, którzy swoje kredyty spłacają sobie naszymi czynszami, dość wykorzystywania niewiedzy migrantek i migrantów odnośnie polityki mieszkaniowej, dość horrendalnych cen najmu, dość bierności władz miasta!
14 listopada znów wyjdziemy na ulice, by głośno i wyraźnie powiedzieć DOŚĆ MIKROKAWALERKOM I MAXXXICZYNSZOM! Dołączysz?
#wrocław #pomocwzajemna #demonstracja #protest #deweloperzy #mieszkania #mieszkalnictwo #kapitalizm #antykapitalizm
-
Słyszałyście nowiny? Rada miasta Wrocław nie ma zamiaru przeciwdziałać pędzącym wzwyż cenom najmu na rynku mieszkaniowym. Mało tego – do 2031 zasób mieszkań komunalnych ma zmniejszyć się o 4 tys. lokali, co sprawi, że przynajmniej 4 tys. osób zostanie pozbawione możliwości starania się o dach nad głową w rozsądnej cenie. Nie godzimy się na to!
Mamy dość klitek pochłaniających ¾ naszych wypłat, dość wysokoprocentowych kredytów, które będą spłacane przez kolejne pokolenia w rodzinie (tylko po to, by nazwać dwupokojowe mieszkanie z aneksem kuchennym “domem”), dość landlordów, którzy swoje kredyty spłacają sobie naszymi czynszami, dość wykorzystywania niewiedzy migrantek i migrantów odnośnie polityki mieszkaniowej, dość horrendalnych cen najmu, dość bierności władz miasta!
14 listopada znów wyjdziemy na ulice, by głośno i wyraźnie powiedzieć DOŚĆ MIKROKAWALERKOM I MAXXXICZYNSZOM! Dołączysz?
#wrocław #pomocwzajemna #demonstracja #protest #deweloperzy #mieszkania #mieszkalnictwo #kapitalizm #antykapitalizm
-
Słyszałyście nowiny? Rada miasta Wrocław nie ma zamiaru przeciwdziałać pędzącym wzwyż cenom najmu na rynku mieszkaniowym. Mało tego – do 2031 zasób mieszkań komunalnych ma zmniejszyć się o 4 tys. lokali, co sprawi, że przynajmniej 4 tys. osób zostanie pozbawione możliwości starania się o dach nad głową w rozsądnej cenie. Nie godzimy się na to!
Mamy dość klitek pochłaniających ¾ naszych wypłat, dość wysokoprocentowych kredytów, które będą spłacane przez kolejne pokolenia w rodzinie (tylko po to, by nazwać dwupokojowe mieszkanie z aneksem kuchennym “domem”), dość landlordów, którzy swoje kredyty spłacają sobie naszymi czynszami, dość wykorzystywania niewiedzy migrantek i migrantów odnośnie polityki mieszkaniowej, dość horrendalnych cen najmu, dość bierności władz miasta!
14 listopada znów wyjdziemy na ulice, by głośno i wyraźnie powiedzieć DOŚĆ MIKROKAWALERKOM I MAXXXICZYNSZOM! Dołączysz?
#wrocław #pomocwzajemna #demonstracja #protest #deweloperzy #mieszkania #mieszkalnictwo #kapitalizm #antykapitalizm
-
MARSZ ANTYFASZYSTOWSKI 11.11
Skrajna prawica rośnie na całym świecie: od niemieckiego AFD, przez Fratelli d’Italia aż po Konfederację.
Gdziekolwiek nie spojrzymy, działania Sławomira Mentzena, Alice Weidel czy Georgii Meloni sprowadzają się do tego samego: niszczenia siły pracowników (np. poprzez ataki na związki zawodowe) i przekierowania gniewu w inną stronę.
Wszystkie te partie mają na celu odwrócić gniew nas, pracowników, wobec istniejącego systemu kapitalistycznego i zwrócić go na tory bezpieczne dla kapitalistów. Dlaczego? Bo silny, zjednoczony, upolityczniony ruch pracowniczy to najsilniejsza broń przeciwko prawicy!
To właśnie zjednoczeni, upolitycznieni pracownicy włoscy byli w stanie doprowadzić do strajku generalnego przeciwko ludobójstwu w Strefie Gazy. To świadomi, greccy pracownicy portowi blokują dostawy broni do Izraela. Tylko jednocząc klasę pracowniczą możemy zatrzymać antyspołeczne działania skrajnej prawicy!
Nasza recepta na faszyzm? Stworzenie silnego, politycznego ruchu pracowników świadomego, że skrajna prawica to narzędzie do walki przeciwko naszym interesom. Bo antyfaszyzm to samoobrona pracowników
Jeśli zgadzasz się, że skrajnej prawicy nie pokonamy szczytnymi hasłami i demonstracjami, pomóż nam go zbudować i dołącz do nas 11.11 na Placu Unii Lubelskiej o godzinie 14:00.
Dołącz do Czerwonego Bloku!
#1111 #antifa #antyfaszyzm #antykapitalizm #historia #kapitalizm #polska #protest #socjalizm
-
MARSZ ANTYFASZYSTOWSKI 11.11
Skrajna prawica rośnie na całym świecie: od niemieckiego AFD, przez Fratelli d’Italia aż po Konfederację.
Gdziekolwiek nie spojrzymy, działania Sławomira Mentzena, Alice Weidel czy Georgii Meloni sprowadzają się do tego samego: niszczenia siły pracowników (np. poprzez ataki na związki zawodowe) i przekierowania gniewu w inną stronę.
Wszystkie te partie mają na celu odwrócić gniew nas, pracowników, wobec istniejącego systemu kapitalistycznego i zwrócić go na tory bezpieczne dla kapitalistów. Dlaczego? Bo silny, zjednoczony, upolityczniony ruch pracowniczy to najsilniejsza broń przeciwko prawicy!
To właśnie zjednoczeni, upolitycznieni pracownicy włoscy byli w stanie doprowadzić do strajku generalnego przeciwko ludobójstwu w Strefie Gazy. To świadomi, greccy pracownicy portowi blokują dostawy broni do Izraela. Tylko jednocząc klasę pracowniczą możemy zatrzymać antyspołeczne działania skrajnej prawicy!
Nasza recepta na faszyzm? Stworzenie silnego, politycznego ruchu pracowników świadomego, że skrajna prawica to narzędzie do walki przeciwko naszym interesom. Bo antyfaszyzm to samoobrona pracowników
Jeśli zgadzasz się, że skrajnej prawicy nie pokonamy szczytnymi hasłami i demonstracjami, pomóż nam go zbudować i dołącz do nas 11.11 na Placu Unii Lubelskiej o godzinie 14:00.
Dołącz do Czerwonego Bloku!
#1111 #antifa #antyfaszyzm #antykapitalizm #historia #kapitalizm #polska #protest #socjalizm
-
MARSZ ANTYFASZYSTOWSKI 11.11
Skrajna prawica rośnie na całym świecie: od niemieckiego AFD, przez Fratelli d’Italia aż po Konfederację.
Gdziekolwiek nie spojrzymy, działania Sławomira Mentzena, Alice Weidel czy Georgii Meloni sprowadzają się do tego samego: niszczenia siły pracowników (np. poprzez ataki na związki zawodowe) i przekierowania gniewu w inną stronę.
Wszystkie te partie mają na celu odwrócić gniew nas, pracowników, wobec istniejącego systemu kapitalistycznego i zwrócić go na tory bezpieczne dla kapitalistów. Dlaczego? Bo silny, zjednoczony, upolityczniony ruch pracowniczy to najsilniejsza broń przeciwko prawicy!
To właśnie zjednoczeni, upolitycznieni pracownicy włoscy byli w stanie doprowadzić do strajku generalnego przeciwko ludobójstwu w Strefie Gazy. To świadomi, greccy pracownicy portowi blokują dostawy broni do Izraela. Tylko jednocząc klasę pracowniczą możemy zatrzymać antyspołeczne działania skrajnej prawicy!
Nasza recepta na faszyzm? Stworzenie silnego, politycznego ruchu pracowników świadomego, że skrajna prawica to narzędzie do walki przeciwko naszym interesom. Bo antyfaszyzm to samoobrona pracowników
Jeśli zgadzasz się, że skrajnej prawicy nie pokonamy szczytnymi hasłami i demonstracjami, pomóż nam go zbudować i dołącz do nas 11.11 na Placu Unii Lubelskiej o godzinie 14:00.
Dołącz do Czerwonego Bloku!
#1111 #antifa #antyfaszyzm #antykapitalizm #historia #kapitalizm #polska #protest #socjalizm
-
MARSZ ANTYFASZYSTOWSKI 11.11
Skrajna prawica rośnie na całym świecie: od niemieckiego AFD, przez Fratelli d’Italia aż po Konfederację.
Gdziekolwiek nie spojrzymy, działania Sławomira Mentzena, Alice Weidel czy Georgii Meloni sprowadzają się do tego samego: niszczenia siły pracowników (np. poprzez ataki na związki zawodowe) i przekierowania gniewu w inną stronę.
Wszystkie te partie mają na celu odwrócić gniew nas, pracowników, wobec istniejącego systemu kapitalistycznego i zwrócić go na tory bezpieczne dla kapitalistów. Dlaczego? Bo silny, zjednoczony, upolityczniony ruch pracowniczy to najsilniejsza broń przeciwko prawicy!
To właśnie zjednoczeni, upolitycznieni pracownicy włoscy byli w stanie doprowadzić do strajku generalnego przeciwko ludobójstwu w Strefie Gazy. To świadomi, greccy pracownicy portowi blokują dostawy broni do Izraela. Tylko jednocząc klasę pracowniczą możemy zatrzymać antyspołeczne działania skrajnej prawicy!
Nasza recepta na faszyzm? Stworzenie silnego, politycznego ruchu pracowników świadomego, że skrajna prawica to narzędzie do walki przeciwko naszym interesom. Bo antyfaszyzm to samoobrona pracowników
Jeśli zgadzasz się, że skrajnej prawicy nie pokonamy szczytnymi hasłami i demonstracjami, pomóż nam go zbudować i dołącz do nas 11.11 na Placu Unii Lubelskiej o godzinie 14:00.
Dołącz do Czerwonego Bloku!
#1111 #antifa #antyfaszyzm #antykapitalizm #historia #kapitalizm #polska #protest #socjalizm
-
CW: Brutalne porównania
Używanie "sztucznej inteligencji" to wybór etyczny.
Wiem, że są sytuacje, w których #LLM mógłby mi ułatwić pracę. Co nie znaczy, że go użyję. Tak samo jak nie kupuję śmieciogadżetów "za grosze", które istotnie mogłyby wielokrotnie w życiu coś ułatwić, a zaraz potem trafić na śmietnik.
Tak, czasem jestem ciekawy, co taki LLM by wymyślił. Są też ludzie, którzy zastanawiają się, ile pączków są w stanie wszamać nim zwymiotują. Szkoda pączków.
W jakim świecie wolicie żyć? W takim, w którym musicie włożyć trochę więcej wysiłku w pracę? Czy w takim, w którym LLM wam trochę ją ułatwi, ale kosztem tego, że nie będziecie już w stanie cieszyć się czasem wolnym, bo z pomocą LLM-ów kapitaliści będą zmieniać każdy aspekt waszego życia w piekło, a ostatecznie pracodawca dołoży wam roboty, a koniec końców was wypierdoli? No ale na pocieszenie dostaniecie na miesiąc wersję próbną statystycznego "przyjaciela", któremu będziecie mogli się pożalić.
Możecie twierdzić, że najbardziej szkodliwe jest trenowanie modeli, a to już nastąpiło, więc rezygnacja niewiele zmienia, że szkoda zmarnowanej już energii. Albo użyć klasycznego argumentu "inni" — inni będą używali, inni będą napędzać błędne koło, więc dlaczego wy macie sobie odmawiać. To mniej-więcej tak samo, jak kiedy postawiony przed wami zostanie obiad z ludzkiego mięsa, a wy stwierdzicie, że warto zjeść, bo przecież nie przywrócicie już temu człowiekowi życia, a jak mięso się zmarnuje, to jego śmierć pójdzie na marne.
-
Czy osoby, które oznaczają #las jako "teren prywatny" nie powinny być odpowiedzialne za utrzymanie porządku na terenie owego lasu? Na przykład za sprzątanie opakowań po alkoholu pozostawionych w śladzie wycinki?
Niezmiernie wnerwia mnie to libkowe podejście do własności. "Moje — zakazuję, wyzyskuję, mam prawo zniszczyć", ale nigdy "moje — dbam i ponoszę odpowiedzialność".
-
A kojarzycie jak dzieci bawią się w "sklep", kupują wyimaginowane towary i płacą wyimaginowanymi pieniędzmi?
Kapitalizm działa tak samo, tylko robią to dorośli, a inni dorośli się im przyglądają z zapartym tchem, i wymieniają się jeszcze większymi wyimaginowanymi pieniędzmi, żeby mieć część udziału w ich wyimaginowanych zyskach.