home.social

#plotki — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #plotki, aggregated by home.social.

  1. Słuchawki, które „widzą”. Apple szykuje droższe AirPods Pro 3, które w Polsce mogą być… ślepe

    Ledwo co zdążyliśmy się przyzwyczaić do nowych AirPods Pro 3, a z Cupertino już płyną wieści o kolejnym modelu.

    Tym razem stawką nie jest jakość dźwięku, ale sztuczna inteligencja. Apple chce, by słuchawki stały się naszymi oczami. Problem w tym, że nad Wisłą (i w całej UE) ten wzrok może być mocno zamglony.

    Jak donosi Mark Gurman z Bloomberga, Apple planuje w tym roku (2026) wprowadzić na rynek drugi, bardziej zaawansowany wariant AirPods Pro 3. Głównym wyróżnikiem mają być wbudowane kamery na podczerwień (IR).

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    Po co kamery w uszach?

    Nie chodzi o robienie zdjęć, ale o analizę otoczenia. Kamery IR mają współpracować z systemem Apple Intelligence i funkcją „Visual Intelligence”.

    W praktyce słuchawki mogłyby rozpoznawać obiekty, na które patrzymy (śledząc ruch głowy) i podpowiadać nam informacje głosowo, bez konieczności wyciągania iPhone’a.

    Koniec ściskania pałąków?

    Ciekawą plotkę dorzuca leaker Instant Digital. Sugeruje on, że obecność kamer pozwoli na zmianę sposobu sterowania. Apple może zrezygnować z czujników nacisku w pałąkach na rzecz bezdotykowych gestów dłonią. Skoro słuchawki „widzą” nasze ręce, machnięcie w powietrzu może wystarczyć do odebrania połączenia.

    A co z Polską?

    Tu pojawia się największy zgrzyt. Funkcja Visual Intelligence (obecna w iPhone’ach w USA) jest obecnie zablokowana w Unii Europejskiej ze względu na regulacje DMA. Jeśli Apple nie dogada się z Komisją Europejską, nowy, droższy model AirPods Pro 3 będzie w Polsce jedynie ciekawostką sprzętową z niewykorzystanym potencjałem – chyba że jedyną działającą funkcją pozostanie machanie ręką, by zmienić piosenkę.

    Wygląda na to, że Apple kopiuje strategię z modelu AirPods 4. Linia Pro również zostanie rozwarstwiona: otrzymamy „zwykłe” AirPods Pro 3 oraz droższy model z kamerami dla entuzjastów AI. Pytanie tylko, czy w Europie będzie sens do niego dopłacać.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    #AirPodsPro3 #Apple #AppleIntelligence #DMA #Plotki #UniaEuropejska #VisualIntelligence
  2. Apple Intelligence wchodzi do salonu. Nowe Apple TV 4K z czipem A17 Pro ma pojawić się wiosną

    Od ostatniej aktualizacji przystawki telewizyjnej Apple minęły już niemal cztery lata. To wieczność w świecie technologii.

    Wygląda jednak na to, że cisza przed burzą dobiega końca. Według najnowszych doniesień 9to5Mac, wiosną 2026 roku zobaczymy zupełnie nowe Apple TV 4K, które ma być bramą dla AI w naszych domach (nie wszystkich, o czym za chwilę).

    Obecny model z 2022 roku, napędzany czipem A15 Bionic, wciąż radzi sobie doskonale ze streamingiem w 4K HDR. Po co więc zmiana? Odpowiedź jest prosta: Apple Intelligence.

    A17 Pro: mózg operacji

    Kluczową zmianą ma być przesiadka na procesor A17 Pro (znany z iPhone’ów 15 Pro). To absolutne minimum, by obsłużyć nowe funkcje sztucznej inteligencji. Apple chce, by Siri na dużym ekranie w końcu przestała być tylko prostym interfejsem do wybierania filmów. Nowy system (prawdopodobnie tvOS 26.4) w połączeniu z mocniejszym układem ma pozwolić asystentowi na rozumienie kontekstu, bardziej naturalną rozmowę i głębszą integrację z aplikacjami.

    Czip N1: koniec problemów z klawiaturą?

    Dla wielu użytkowników ważniejszą nowością może okazać się obecność czipu N1 (tego samego, który trafił do iPhone’a 17). Odpowiada on za komunikację Wi-Fi, Bluetooth i Thread. W praktyce oznacza to znacznie stabilniejsze działanie funkcji Continuity. Jeśli irytuje Was opóźnienie, gdy próbujecie wpisać hasło na telewizorze za pomocą klawiatury w iPhonie – N1 ma to rozwiązać. To także lepsza wiadomość dla posiadaczy inteligentnego domu opartego na standardzie Matter.

    [Komentarz] Co to oznacza dla użytkownika w Polsce?

    Tu musimy wylać kubeł zimnej wody. Skoro głównym „killer feature” nowego Apple TV ma być Apple Intelligence, polscy użytkownicy mogą poczuć się… pominięci. Ze względu na regulacje unijne (DMA) i ostrożność Apple, funkcje AI wciąż są na Starym Kontynencie mocno ograniczone lub niedostępne. Istnieje duże ryzyko, że w Polsce zapłacimy „podatek od nowości” za potężny procesor A17 Pro, którego potencjału (w zakresie AI) nie wykorzystamy.

    Co nam więc zostanie?

    Gry. A17 Pro to potwór wydajnościowy. Jeśli Apple Arcade wreszcie dostanie tytuły konsolowe (jak Resident Evil czy Death Stranding), nowe Apple TV może stać się całkiem sensowną mikrokonsolą. Ponadto wspomniany czip N1 realnie poprawi działanie ekosystemu. Wybierając przyszłe Apple TV teoretycznie kupujemy sprzęt gotowy na zmiany – jeśli (lub kiedy) Apple dogada się z UE, będziemy gotowi.

    Premiera urządzenia spodziewana jest wiosną 2026 roku.

    #A17Pro #Apple #AppleIntelligence #AppleTV4K #AppleWPolsce #N1Chip #Plotki #smartHome #tvOS26
  3. Apple Intelligence wchodzi do salonu. Nowe Apple TV 4K z czipem A17 Pro ma pojawić się wiosną

    Od ostatniej aktualizacji przystawki telewizyjnej Apple minęły już niemal cztery lata. To wieczność w świecie technologii.

    Wygląda jednak na to, że cisza przed burzą dobiega końca. Według najnowszych doniesień 9to5Mac, wiosną 2026 roku zobaczymy zupełnie nowe Apple TV 4K, które ma być bramą dla AI w naszych domach (nie wszystkich, o czym za chwilę).

    Obecny model z 2022 roku, napędzany czipem A15 Bionic, wciąż radzi sobie doskonale ze streamingiem w 4K HDR. Po co więc zmiana? Odpowiedź jest prosta: Apple Intelligence.

    A17 Pro: mózg operacji

    Kluczową zmianą ma być przesiadka na procesor A17 Pro (znany z iPhone’ów 15 Pro). To absolutne minimum, by obsłużyć nowe funkcje sztucznej inteligencji. Apple chce, by Siri na dużym ekranie w końcu przestała być tylko prostym interfejsem do wybierania filmów. Nowy system (prawdopodobnie tvOS 26.4) w połączeniu z mocniejszym układem ma pozwolić asystentowi na rozumienie kontekstu, bardziej naturalną rozmowę i głębszą integrację z aplikacjami.

    Czip N1: koniec problemów z klawiaturą?

    Dla wielu użytkowników ważniejszą nowością może okazać się obecność czipu N1 (tego samego, który trafił do iPhone’a 17). Odpowiada on za komunikację Wi-Fi, Bluetooth i Thread. W praktyce oznacza to znacznie stabilniejsze działanie funkcji Continuity. Jeśli irytuje Was opóźnienie, gdy próbujecie wpisać hasło na telewizorze za pomocą klawiatury w iPhonie – N1 ma to rozwiązać. To także lepsza wiadomość dla posiadaczy inteligentnego domu opartego na standardzie Matter.

    [Komentarz] Co to oznacza dla użytkownika w Polsce?

    Tu musimy wylać kubeł zimnej wody. Skoro głównym „killer feature” nowego Apple TV ma być Apple Intelligence, polscy użytkownicy mogą poczuć się… pominięci. Ze względu na regulacje unijne (DMA) i ostrożność Apple, funkcje AI wciąż są na Starym Kontynencie mocno ograniczone lub niedostępne. Istnieje duże ryzyko, że w Polsce zapłacimy „podatek od nowości” za potężny procesor A17 Pro, którego potencjału (w zakresie AI) nie wykorzystamy.

    Co nam więc zostanie?

    Gry. A17 Pro to potwór wydajnościowy. Jeśli Apple Arcade wreszcie dostanie tytuły konsolowe (jak Resident Evil czy Death Stranding), nowe Apple TV może stać się całkiem sensowną mikrokonsolą. Ponadto wspomniany czip N1 realnie poprawi działanie ekosystemu. Wybierając przyszłe Apple TV teoretycznie kupujemy sprzęt gotowy na zmiany – jeśli (lub kiedy) Apple dogada się z UE, będziemy gotowi.

    Premiera urządzenia spodziewana jest wiosną 2026 roku.

    #A17Pro #Apple #AppleIntelligence #AppleTV4K #AppleWPolsce #N1Chip #Plotki #smartHome #tvOS26
  4. Apple Intelligence wchodzi do salonu. Nowe Apple TV 4K z czipem A17 Pro ma pojawić się wiosną

    Od ostatniej aktualizacji przystawki telewizyjnej Apple minęły już niemal cztery lata. To wieczność w świecie technologii.

    Wygląda jednak na to, że cisza przed burzą dobiega końca. Według najnowszych doniesień 9to5Mac, wiosną 2026 roku zobaczymy zupełnie nowe Apple TV 4K, które ma być bramą dla AI w naszych domach (nie wszystkich, o czym za chwilę).

    Obecny model z 2022 roku, napędzany czipem A15 Bionic, wciąż radzi sobie doskonale ze streamingiem w 4K HDR. Po co więc zmiana? Odpowiedź jest prosta: Apple Intelligence.

    A17 Pro: mózg operacji

    Kluczową zmianą ma być przesiadka na procesor A17 Pro (znany z iPhone’ów 15 Pro). To absolutne minimum, by obsłużyć nowe funkcje sztucznej inteligencji. Apple chce, by Siri na dużym ekranie w końcu przestała być tylko prostym interfejsem do wybierania filmów. Nowy system (prawdopodobnie tvOS 26.4) w połączeniu z mocniejszym układem ma pozwolić asystentowi na rozumienie kontekstu, bardziej naturalną rozmowę i głębszą integrację z aplikacjami.

    Czip N1: koniec problemów z klawiaturą?

    Dla wielu użytkowników ważniejszą nowością może okazać się obecność czipu N1 (tego samego, który trafił do iPhone’a 17). Odpowiada on za komunikację Wi-Fi, Bluetooth i Thread. W praktyce oznacza to znacznie stabilniejsze działanie funkcji Continuity. Jeśli irytuje Was opóźnienie, gdy próbujecie wpisać hasło na telewizorze za pomocą klawiatury w iPhonie – N1 ma to rozwiązać. To także lepsza wiadomość dla posiadaczy inteligentnego domu opartego na standardzie Matter.

    [Komentarz] Co to oznacza dla użytkownika w Polsce?

    Tu musimy wylać kubeł zimnej wody. Skoro głównym „killer feature” nowego Apple TV ma być Apple Intelligence, polscy użytkownicy mogą poczuć się… pominięci. Ze względu na regulacje unijne (DMA) i ostrożność Apple, funkcje AI wciąż są na Starym Kontynencie mocno ograniczone lub niedostępne. Istnieje duże ryzyko, że w Polsce zapłacimy „podatek od nowości” za potężny procesor A17 Pro, którego potencjału (w zakresie AI) nie wykorzystamy.

    Co nam więc zostanie?

    Gry. A17 Pro to potwór wydajnościowy. Jeśli Apple Arcade wreszcie dostanie tytuły konsolowe (jak Resident Evil czy Death Stranding), nowe Apple TV może stać się całkiem sensowną mikrokonsolą. Ponadto wspomniany czip N1 realnie poprawi działanie ekosystemu. Wybierając przyszłe Apple TV teoretycznie kupujemy sprzęt gotowy na zmiany – jeśli (lub kiedy) Apple dogada się z UE, będziemy gotowi.

    Premiera urządzenia spodziewana jest wiosną 2026 roku.

    #A17Pro #Apple #AppleIntelligence #AppleTV4K #AppleWPolsce #N1Chip #Plotki #smartHome #tvOS26
  5. Apple Intelligence wchodzi do salonu. Nowe Apple TV 4K z czipem A17 Pro ma pojawić się wiosną

    Od ostatniej aktualizacji przystawki telewizyjnej Apple minęły już niemal cztery lata. To wieczność w świecie technologii.

    Wygląda jednak na to, że cisza przed burzą dobiega końca. Według najnowszych doniesień 9to5Mac, wiosną 2026 roku zobaczymy zupełnie nowe Apple TV 4K, które ma być bramą dla AI w naszych domach (nie wszystkich, o czym za chwilę).

    Obecny model z 2022 roku, napędzany czipem A15 Bionic, wciąż radzi sobie doskonale ze streamingiem w 4K HDR. Po co więc zmiana? Odpowiedź jest prosta: Apple Intelligence.

    A17 Pro: mózg operacji

    Kluczową zmianą ma być przesiadka na procesor A17 Pro (znany z iPhone’ów 15 Pro). To absolutne minimum, by obsłużyć nowe funkcje sztucznej inteligencji. Apple chce, by Siri na dużym ekranie w końcu przestała być tylko prostym interfejsem do wybierania filmów. Nowy system (prawdopodobnie tvOS 26.4) w połączeniu z mocniejszym układem ma pozwolić asystentowi na rozumienie kontekstu, bardziej naturalną rozmowę i głębszą integrację z aplikacjami.

    Czip N1: koniec problemów z klawiaturą?

    Dla wielu użytkowników ważniejszą nowością może okazać się obecność czipu N1 (tego samego, który trafił do iPhone’a 17). Odpowiada on za komunikację Wi-Fi, Bluetooth i Thread. W praktyce oznacza to znacznie stabilniejsze działanie funkcji Continuity. Jeśli irytuje Was opóźnienie, gdy próbujecie wpisać hasło na telewizorze za pomocą klawiatury w iPhonie – N1 ma to rozwiązać. To także lepsza wiadomość dla posiadaczy inteligentnego domu opartego na standardzie Matter.

    [Komentarz] Co to oznacza dla użytkownika w Polsce?

    Tu musimy wylać kubeł zimnej wody. Skoro głównym „killer feature” nowego Apple TV ma być Apple Intelligence, polscy użytkownicy mogą poczuć się… pominięci. Ze względu na regulacje unijne (DMA) i ostrożność Apple, funkcje AI wciąż są na Starym Kontynencie mocno ograniczone lub niedostępne. Istnieje duże ryzyko, że w Polsce zapłacimy „podatek od nowości” za potężny procesor A17 Pro, którego potencjału (w zakresie AI) nie wykorzystamy.

    Co nam więc zostanie?

    Gry. A17 Pro to potwór wydajnościowy. Jeśli Apple Arcade wreszcie dostanie tytuły konsolowe (jak Resident Evil czy Death Stranding), nowe Apple TV może stać się całkiem sensowną mikrokonsolą. Ponadto wspomniany czip N1 realnie poprawi działanie ekosystemu. Wybierając przyszłe Apple TV teoretycznie kupujemy sprzęt gotowy na zmiany – jeśli (lub kiedy) Apple dogada się z UE, będziemy gotowi.

    Premiera urządzenia spodziewana jest wiosną 2026 roku.

    #A17Pro #Apple #AppleIntelligence #AppleTV4K #AppleWPolsce #N1Chip #Plotki #smartHome #tvOS26
  6. Apple Intelligence wchodzi do salonu. Nowe Apple TV 4K z czipem A17 Pro ma pojawić się wiosną

    Od ostatniej aktualizacji przystawki telewizyjnej Apple minęły już niemal cztery lata. To wieczność w świecie technologii.

    Wygląda jednak na to, że cisza przed burzą dobiega końca. Według najnowszych doniesień 9to5Mac, wiosną 2026 roku zobaczymy zupełnie nowe Apple TV 4K, które ma być bramą dla AI w naszych domach (nie wszystkich, o czym za chwilę).

    Obecny model z 2022 roku, napędzany czipem A15 Bionic, wciąż radzi sobie doskonale ze streamingiem w 4K HDR. Po co więc zmiana? Odpowiedź jest prosta: Apple Intelligence.

    A17 Pro: mózg operacji

    Kluczową zmianą ma być przesiadka na procesor A17 Pro (znany z iPhone’ów 15 Pro). To absolutne minimum, by obsłużyć nowe funkcje sztucznej inteligencji. Apple chce, by Siri na dużym ekranie w końcu przestała być tylko prostym interfejsem do wybierania filmów. Nowy system (prawdopodobnie tvOS 26.4) w połączeniu z mocniejszym układem ma pozwolić asystentowi na rozumienie kontekstu, bardziej naturalną rozmowę i głębszą integrację z aplikacjami.

    Czip N1: koniec problemów z klawiaturą?

    Dla wielu użytkowników ważniejszą nowością może okazać się obecność czipu N1 (tego samego, który trafił do iPhone’a 17). Odpowiada on za komunikację Wi-Fi, Bluetooth i Thread. W praktyce oznacza to znacznie stabilniejsze działanie funkcji Continuity. Jeśli irytuje Was opóźnienie, gdy próbujecie wpisać hasło na telewizorze za pomocą klawiatury w iPhonie – N1 ma to rozwiązać. To także lepsza wiadomość dla posiadaczy inteligentnego domu opartego na standardzie Matter.

    [Komentarz] Co to oznacza dla użytkownika w Polsce?

    Tu musimy wylać kubeł zimnej wody. Skoro głównym „killer feature” nowego Apple TV ma być Apple Intelligence, polscy użytkownicy mogą poczuć się… pominięci. Ze względu na regulacje unijne (DMA) i ostrożność Apple, funkcje AI wciąż są na Starym Kontynencie mocno ograniczone lub niedostępne. Istnieje duże ryzyko, że w Polsce zapłacimy „podatek od nowości” za potężny procesor A17 Pro, którego potencjału (w zakresie AI) nie wykorzystamy.

    Co nam więc zostanie?

    Gry. A17 Pro to potwór wydajnościowy. Jeśli Apple Arcade wreszcie dostanie tytuły konsolowe (jak Resident Evil czy Death Stranding), nowe Apple TV może stać się całkiem sensowną mikrokonsolą. Ponadto wspomniany czip N1 realnie poprawi działanie ekosystemu. Wybierając przyszłe Apple TV teoretycznie kupujemy sprzęt gotowy na zmiany – jeśli (lub kiedy) Apple dogada się z UE, będziemy gotowi.

    Premiera urządzenia spodziewana jest wiosną 2026 roku.

    #A17Pro #Apple #AppleIntelligence #AppleTV4K #AppleWPolsce #N1Chip #Plotki #smartHome #tvOS26
  7. Obsesja Tima Cooka nabiera kształtów. Apple Glasses zobaczymy pod koniec przyszłego roku?

    Tim Cook ma jedno wielkie marzenie, zanim odda stery w Apple: chce wprowadzić na rynek lekkie okulary, które nałożą cyfrowy świat na ten prawdziwy.

    Według najnowszych raportów, rok 2026 może być przełomowy dla tego projektu – choć na pełną rewolucję jeszcze poczekamy.

    Jak donosi Mark Gurman z Bloomberga, nadchodzący rok przyniesie nie tylko ponad 20 nowych produktów Apple, ale także kluczowy krok w stronę „świętego graala” Tima Cooka – okularów AR.

    Priorytet numer jeden

    Mówi się, że CEO Apple jest „zdeterminowany”, by stworzyć wiodący produkt w tej kategorii, zanim zrobi to Meta. Anonimowe źródła twierdzą wręcz, że z punktu widzenia rozwoju produktów, „Tim nie interesuje się niczym innym” i jest to jedyna rzecz, której poświęca tak dużo uwagi. Jego wizja nie zmieniła się od dekady: lekkie okulary do noszenia przez cały dzień, nakładające dane na rzeczywistość.

    Co zobaczymy w 2026 roku?

    Plotki sugerują, że Apple może zaprezentować swoje okulary (roboczo zwane „Apple Glasses” lub „Apple Vision”) pod koniec 2026 roku. Jest jednak haczyk – urządzenie może trafić do sklepów dopiero w 2027 roku. Taka strategia „wczesnej zapowiedzi” była już stosowana przy Apple Watchu czy Vision Pro.

    Co ważne, ten pierwszy model nie będzie jeszcze oferował pełnej rozszerzonej rzeczywistości (AR). Technologia miniaturyzacji nie jest jeszcze na tym etapie. Zamiast tego, urządzenie ma skupiać się na wsparciu Siri i AI oraz działaniu jako akcesorium do iPhone’a (podobnie jak Apple Watch).

    Krok po kroku

    Można to traktować jako fundament. Vision Pro pokazało nam, jak Apple wyobraża sobie oprogramowanie (visionOS, spatial computing). Nadchodzące okulary pokażą nam, jak Apple wyobraża sobie sprzęt, który da się nosić na nosie bez bólu karku. Dopiero połączenie tych dwóch światów w przyszłości da nam wymarzone „prawdziwe AR” Tima Cooka.

    Naukowcy z MIT wykorzystali 3 miliony dni danych z Apple Watch

    #Apple #AppleGlasses #AR #Plotki #rozszerzonaRzeczywistość #TimCook #VisionPro #wearables
  8. Obsesja Tima Cooka nabiera kształtów. Apple Glasses zobaczymy pod koniec przyszłego roku?

    Tim Cook ma jedno wielkie marzenie, zanim odda stery w Apple: chce wprowadzić na rynek lekkie okulary, które nałożą cyfrowy świat na ten prawdziwy.

    Według najnowszych raportów, rok 2026 może być przełomowy dla tego projektu – choć na pełną rewolucję jeszcze poczekamy.

    Jak donosi Mark Gurman z Bloomberga, nadchodzący rok przyniesie nie tylko ponad 20 nowych produktów Apple, ale także kluczowy krok w stronę „świętego graala” Tima Cooka – okularów AR.

    Priorytet numer jeden

    Mówi się, że CEO Apple jest „zdeterminowany”, by stworzyć wiodący produkt w tej kategorii, zanim zrobi to Meta. Anonimowe źródła twierdzą wręcz, że z punktu widzenia rozwoju produktów, „Tim nie interesuje się niczym innym” i jest to jedyna rzecz, której poświęca tak dużo uwagi. Jego wizja nie zmieniła się od dekady: lekkie okulary do noszenia przez cały dzień, nakładające dane na rzeczywistość.

    Co zobaczymy w 2026 roku?

    Plotki sugerują, że Apple może zaprezentować swoje okulary (roboczo zwane „Apple Glasses” lub „Apple Vision”) pod koniec 2026 roku. Jest jednak haczyk – urządzenie może trafić do sklepów dopiero w 2027 roku. Taka strategia „wczesnej zapowiedzi” była już stosowana przy Apple Watchu czy Vision Pro.

    Co ważne, ten pierwszy model nie będzie jeszcze oferował pełnej rozszerzonej rzeczywistości (AR). Technologia miniaturyzacji nie jest jeszcze na tym etapie. Zamiast tego, urządzenie ma skupiać się na wsparciu Siri i AI oraz działaniu jako akcesorium do iPhone’a (podobnie jak Apple Watch).

    Krok po kroku

    Można to traktować jako fundament. Vision Pro pokazało nam, jak Apple wyobraża sobie oprogramowanie (visionOS, spatial computing). Nadchodzące okulary pokażą nam, jak Apple wyobraża sobie sprzęt, który da się nosić na nosie bez bólu karku. Dopiero połączenie tych dwóch światów w przyszłości da nam wymarzone „prawdziwe AR” Tima Cooka.

    Naukowcy z MIT wykorzystali 3 miliony dni danych z Apple Watch

    #Apple #AppleGlasses #AR #Plotki #rozszerzonaRzeczywistość #TimCook #VisionPro #wearables
  9. Obsesja Tima Cooka nabiera kształtów. Apple Glasses zobaczymy pod koniec przyszłego roku?

    Tim Cook ma jedno wielkie marzenie, zanim odda stery w Apple: chce wprowadzić na rynek lekkie okulary, które nałożą cyfrowy świat na ten prawdziwy.

    Według najnowszych raportów, rok 2026 może być przełomowy dla tego projektu – choć na pełną rewolucję jeszcze poczekamy.

    Jak donosi Mark Gurman z Bloomberga, nadchodzący rok przyniesie nie tylko ponad 20 nowych produktów Apple, ale także kluczowy krok w stronę „świętego graala” Tima Cooka – okularów AR.

    Priorytet numer jeden

    Mówi się, że CEO Apple jest „zdeterminowany”, by stworzyć wiodący produkt w tej kategorii, zanim zrobi to Meta. Anonimowe źródła twierdzą wręcz, że z punktu widzenia rozwoju produktów, „Tim nie interesuje się niczym innym” i jest to jedyna rzecz, której poświęca tak dużo uwagi. Jego wizja nie zmieniła się od dekady: lekkie okulary do noszenia przez cały dzień, nakładające dane na rzeczywistość.

    Co zobaczymy w 2026 roku?

    Plotki sugerują, że Apple może zaprezentować swoje okulary (roboczo zwane „Apple Glasses” lub „Apple Vision”) pod koniec 2026 roku. Jest jednak haczyk – urządzenie może trafić do sklepów dopiero w 2027 roku. Taka strategia „wczesnej zapowiedzi” była już stosowana przy Apple Watchu czy Vision Pro.

    Co ważne, ten pierwszy model nie będzie jeszcze oferował pełnej rozszerzonej rzeczywistości (AR). Technologia miniaturyzacji nie jest jeszcze na tym etapie. Zamiast tego, urządzenie ma skupiać się na wsparciu Siri i AI oraz działaniu jako akcesorium do iPhone’a (podobnie jak Apple Watch).

    Krok po kroku

    Można to traktować jako fundament. Vision Pro pokazało nam, jak Apple wyobraża sobie oprogramowanie (visionOS, spatial computing). Nadchodzące okulary pokażą nam, jak Apple wyobraża sobie sprzęt, który da się nosić na nosie bez bólu karku. Dopiero połączenie tych dwóch światów w przyszłości da nam wymarzone „prawdziwe AR” Tima Cooka.

    Naukowcy z MIT wykorzystali 3 miliony dni danych z Apple Watch

    #Apple #AppleGlasses #AR #Plotki #rozszerzonaRzeczywistość #TimCook #VisionPro #wearables
  10. Obsesja Tima Cooka nabiera kształtów. Apple Glasses zobaczymy pod koniec przyszłego roku?

    Tim Cook ma jedno wielkie marzenie, zanim odda stery w Apple: chce wprowadzić na rynek lekkie okulary, które nałożą cyfrowy świat na ten prawdziwy.

    Według najnowszych raportów, rok 2026 może być przełomowy dla tego projektu – choć na pełną rewolucję jeszcze poczekamy.

    Jak donosi Mark Gurman z Bloomberga, nadchodzący rok przyniesie nie tylko ponad 20 nowych produktów Apple, ale także kluczowy krok w stronę „świętego graala” Tima Cooka – okularów AR.

    Priorytet numer jeden

    Mówi się, że CEO Apple jest „zdeterminowany”, by stworzyć wiodący produkt w tej kategorii, zanim zrobi to Meta. Anonimowe źródła twierdzą wręcz, że z punktu widzenia rozwoju produktów, „Tim nie interesuje się niczym innym” i jest to jedyna rzecz, której poświęca tak dużo uwagi. Jego wizja nie zmieniła się od dekady: lekkie okulary do noszenia przez cały dzień, nakładające dane na rzeczywistość.

    Co zobaczymy w 2026 roku?

    Plotki sugerują, że Apple może zaprezentować swoje okulary (roboczo zwane „Apple Glasses” lub „Apple Vision”) pod koniec 2026 roku. Jest jednak haczyk – urządzenie może trafić do sklepów dopiero w 2027 roku. Taka strategia „wczesnej zapowiedzi” była już stosowana przy Apple Watchu czy Vision Pro.

    Co ważne, ten pierwszy model nie będzie jeszcze oferował pełnej rozszerzonej rzeczywistości (AR). Technologia miniaturyzacji nie jest jeszcze na tym etapie. Zamiast tego, urządzenie ma skupiać się na wsparciu Siri i AI oraz działaniu jako akcesorium do iPhone’a (podobnie jak Apple Watch).

    Krok po kroku

    Można to traktować jako fundament. Vision Pro pokazało nam, jak Apple wyobraża sobie oprogramowanie (visionOS, spatial computing). Nadchodzące okulary pokażą nam, jak Apple wyobraża sobie sprzęt, który da się nosić na nosie bez bólu karku. Dopiero połączenie tych dwóch światów w przyszłości da nam wymarzone „prawdziwe AR” Tima Cooka.

    Naukowcy z MIT wykorzystali 3 miliony dni danych z Apple Watch

    #Apple #AppleGlasses #AR #Plotki #rozszerzonaRzeczywistość #TimCook #VisionPro #wearables
  11. Gurman prostuje plotki o iPhone Air 2. To nie opóźnienie – taki był plan od początku

    Po tygodniu pełnym sprzecznych doniesień na temat przyszłości iPhone’a Air 2, głos zabrał Mark Gurman z Bloomberga.

    Według jego źródeł, zamieszanie wokół rzekomego „opóźnienia” telefonu wynika z niezrozumienia strategii Apple. Prawdziwym celem istnienia tego modelu nie jest bicie rekordów sprzedaży, ale coś znacznie ważniejszego.

    W ubiegłym tygodniu najpierw serwis The Information podał, że iPhone Air 2 został anulowany na czas nieokreślony z powodu słabej sprzedaży. Chwilę później inny raport twierdził, że jest tylko opóźniony z jesieni 2026 na wiosnę 2027. Mark Gurman twierdzi, że obie teorie są błędne.

    To nie opóźnienie, bo… nigdy nie miał wyjść w 2026 roku

    Gurman raportuje, że druga generacja iPhone’a Air przynajmniej w ostatnich miesiącach nie była planowana na przyszły rok. To obala narrację, jakoby Apple w panice opóźniło urządzenie z powodu rozczarowujących wyników sprzedaży.

    Co więcej, Gurman ujawnia, że Apple od początku zakładało, iż iPhone Air będzie stanowił 6% do 8% całkowitej sprzedaży, co mniej więcej odzwierciedla wyniki iPhone’a 16 Plus. Nie jest to więc porażka, ale zaplanowana nisza.

    Upgrade to procesor 2nm, a nie aparat

    Podczas gdy The Information sugerowało, że opóźnienie wynika z chęci dodania drugiego aparatu, Gurman ma inne informacje.

    Głównym ulepszeniem w iPhone Air 2 ma być przejście na nowy procesor A20 w technologii 2-nanometrowej (N2), co ma przynieść zauważalną poprawę żywotności baterii.

    Gurman jest sceptyczny co do plotki o podwójnym aparacie: „Dodanie drugiej tylnej kamery (…) jest technicznie możliwe, ale uważam ten pomysł za dziwny. (…) Przerabianie całej tej sekcji tylko po to, by dodać najrzadziej używany aparat w iPhonie, wydaje się dużą ilością pracy jak na telefon, który kupuje niewiele osób”.

    Trudno nie odmówić logiki w jego wywodzie.

    Prawdziwy cel iPhone’a Air: prototyp dla „Folda”

    Tu dochodzimy do sedna. Gurman przypomina, że iPhone Air istnieje z bardzo konkretnego powodu: służy jako „technologiczny prototyp” dla nadchodzącego, składanego iPhone’a Fold, który ma zadebiutować jesienią 2026 roku.

    Składany iPhone ma wykorzystywać wiele z tych samych materiałów, technik miniaturyzacji, komponentów wewnętrznych, baterii i optymalizacji oprogramowania, które Apple opracowało i przetestowało właśnie w modelu Air.

    Nowy harmonogram premier Apple

    Gurman kreśli też nową strategię wydawniczą Apple, która wyjaśnia całe zamieszanie:

    • Jesień 2026 (High-End): premiera iPhone 18 Pro, iPhone 18 Pro Max i iPhone Fold.
    • Wiosna 2027 (Mid-Range): premiera tańszych modeli: iPhone 18, iPhone 18e i potencjalnie odświeżonego iPhone’a Air.

    To pokazuje, że iPhone Air celowo nie ma w nazwie numerka (jak np. „17 Air”) – nigdy nie miał być częścią corocznego cyklu.

    Recenzja iPhone Air – to nie bateria jest problemem! [wideo]

    #a20Chip #apple #iphoneAir2 #iphoneFold #markGurman #news #plotki #premiera

  12. Galaxy S26 Ultra w Europie tylko z Exynosem? Nowy chip ma być potężniejszy od Apple i Snapdragona

    Koreańskie media donoszą o fundamentalnej zmianie strategii Samsunga. Cała nadchodząca seria Galaxy S26, w tym topowy model Ultra, ma być napędzana przez autorski procesor Exynos 2600. Chip ten ma być rzekomo tak wydajny, że przewyższa konkurencyjne układy Apple A19 Pro i Snapdragon 8 Elite Gen 5.

    Od lat fani Samsunga w Europie z rezerwą podchodzili do flagowców serii Galaxy S, które na Starym Kontynencie wyposażone były w procesory Exynos, podczas gdy rynki takie jak USA otrzymywały wersje ze Snapdragonem. Sytuacja zmieniła się częściowo w ostatnich latach, gdy Samsung zaczął stosować Snapdragony we wszystkich wersjach regionalnych modelu Ultra. Wygląda jednak na to, że wraz z premierą Galaxy S26, sytuacja może się diametralnie odwrócić i – jeżeli wierzyć wstępnym informacjom z koreańskich źródeł, może się to okazać dobra wiadomość.

    Według raportu serwisu Hankyung, nadchodzący Exynos 2600, produkowany w procesie 2 nm, ma oferować bezprecedensową wydajność. Źródła twierdzą, że jego CPU ma być nieco szybsze od Apple A19 Pro, ale prawdziwy skok ma nastąpić w grafice (GPU rzekomo do 75% lepsze) i obliczeniach AI (NPU aż 6-krotnie szybsze!). W porównaniu do Snapdragona 8 Elite Gen 5, Exynos 2600 ma być szybszy o około 30% zarówno w GPU, jak i NPU.

    Samsung uśmierca serię Edge po jednej generacji. Powodem fatalna sprzedaż

    Ta ogromna pewność co do możliwości nowego układu ma skłonić Samsunga do rewolucyjnej decyzji: cała linia Galaxy S26, włącznie z modelem S26 Ultra, będzie globalnie (w tym w Europie) bazować na Exynosie 2600. Byłby to pierwszy raz od 2022 roku, gdy wariant Ultra nie byłby domyślnie wyposażony w układ Qualcomma.

    Co ciekawe, raporty sugerują, że Samsung nadal może używać chipów Snapdragon na rynkach takich jak Ameryka Północna, Japonia i Chiny, aby „zapewnić płynne lokalne zatwierdzenia regulacyjne”. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, oznaczałoby to ironiczne odwrócenie ról: to klienci w Europie otrzymaliby najpotężniejszą wersję urządzenia.

    Jak zawsze w przypadku doniesień na temat strategii chipowej Samsunga, należy podchodzić do nich z dużą dozą ostrożności. Plotki na linii Exynos-Snapdragon są co roku wyjątkowo niestabilne i często ulegają zmianie bliżej premiery, która spodziewana jest w styczniu.

    Samsung Galaxy S25 vs iPhone 17 vs Google Pixel 10. Kto wygra ten pojedynek?

    #AppleA19Pro #Exynos2600 #GalaxyS26 #GalaxyS26Ultra #news #Plotki #procesor #Samsung #smartfony #Snapdragon8EliteGen5

  13. iPhone 17e – co już wiemy? Plotki wskazują na mocny procesor, ale design pozostaje zagadką

    Po tegorocznym debiucie modelu iPhone 16e, który zastąpił w ofercie Apple serię SE, oczy analityków i fanów marki zwrócone są już na jego następcę.

    Choć do premiery iPhone’a 17e zostało jeszcze kilka miesięcy, w sieci pojawiło się już sporo wiarygodnych przecieków, które dają nam pierwszy obraz tego, czego możemy się spodziewać po tańszym smartfonie z logo nadgryzionego jabłka.

    Najbardziej ekscytującą informacją, powtarzaną przez analityków takich jak Ming-Chi Kuo i Mark Gurman z Bloomberga, jest kwestia procesora. Według nich, iPhone 17e ma otrzymać ten sam układ, co standardowy iPhone 17, czyli A19. Oznaczałoby to, że budżetowy model zaoferuje absolutnie flagową wydajność, w tym lepsze możliwości w zakresie sztucznej inteligencji, wyższą jakość gier dzięki sprzętowemu ray tracingowi oraz dłuższą pracę na baterii. Taki ruch uczyniłby z 17e niezwykle kuszącą propozycję w średniej półce cenowej.

    Apple reaguje na błąd w iOS 26 wpływający na iMessage

    Znacznie więcej niejasności pojawia się wokół designu i wyświetlacza. Z jednej strony, analitycy z Korei donoszą, że Apple, w celu cięcia kosztów, ponownie wykorzysta ten sam panel OLED, który znamy z iPhone’a 16e (a który oryginalnie debiutował w iPhonie 14). Z drugiej strony istnieją przecieki, że iPhone 17e otrzyma Dynamic Island i „nowy design”, co oznaczałoby porzucenie notcha. Te dwie plotki wydają się być ze sobą sprzeczne, gdyż implementacja Dynamic Island na panelu zaprojektowanym pod notcha jest technicznie bardzo trudna. To obecnie największa zagadka dotycząca tego modelu.

    Większość źródeł jest natomiast zgodna co do przybliżonej daty premiery. iPhone 17e ma zadebiutować w pierwszej połowie 2026 roku, co wpisuje się w nową, coroczną strategię Apple dla swojego podstawowego modelu. Poprzednik, iPhone 16e, został wydany w lutym, choć niektóre przecieki sugerują, że 17e może pojawić się nieco później, w okolicach maja.

    Co ciekawe, premiera iPhone’a 17e może być częścią większej zmiany w kalendarzu wydawniczym Apple. Analitycy sugerują, że firma przymierza się do strategii „dzielonych premier”. Oznaczałoby to, że modele Pro debiutowałyby jesienią, tak jak dotychczas, natomiast standardowy iPhone oraz wariant „e” pojawiałyby się na rynku dopiero wiosną następnego roku. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będzie to największa zmiana w cyklu wydawniczym iPhone’ów od lat.

    Teraz za darmo: pełne wersje aplikacji Affinity na iPada — Photo 2, Designer 2 i Publisher 2

    #A19Bionic #Apple #DynamicIsland #iPhone17e #iPhoneSE #news #Plotki #premiera #przecieki #smartfon

  14. OnePlus 15 zadebiutuje globalnie już w listopadzie? Firma chce wyprzedzić Samsunga

    Według najnowszych, nieoficjalnych doniesień, globalna premiera smartfona OnePlus 15 może odbyć się znacznie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

    Nowy przeciek wskazuje, że flagowiec chińskiej marki trafi na międzynarodowe rynki już 13 listopada 2025 roku, zaledwie kilkanaście dni po swoim chińskim debiucie zaplanowanym na 27 października. Taki ruch oznaczałby istotną zmianę strategii firmy i próbę wyprzedzenia największych konkurentów.

    Informacje, opublikowane przez serwis 91Mobiles, sugerują, że OnePlus zamierza w tym roku maksymalnie skrócić okres oczekiwania na swój flagowy model. Dla porównania, ubiegłoroczny OnePlus 13 zadebiutował na świecie dopiero pod koniec stycznia, prawie dwa miesiące po swojej premierze w Chinach. Tegoroczne przyspieszenie ma kluczowe znaczenie strategiczne.

    Tutaj krótkie wyjaśnienie: choć ostatnim flagowcem marki był OnePlus 13, kolejny nosić będzie już numer 15, liczba 14 zostanie pominięta, głównie ze względów kulturowych. Powodem jest tzw. tetrafobia, czyli rozpowszechniony w krajach Azji Wschodniej (w tym w Chinach) lęk przed liczbą „4”. W języku mandaryńskim i kantońskim wymowa słowa „cztery” (四, sì) brzmi niemal identycznie jak słowa „śmierć” (死, sǐ). Z tego samego powodu w wielu chińskich budynkach nie ma czwartego piętra.

    Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy OnePlus wykonuje taki ruch. W przeszłości firma w identyczny sposób pominęła model OnePlus 4, przechodząc z modelu OnePlus 3/3T bezpośrednio do OnePlus 5. Choć jest to decyzja podyktowana przesądem, firma sprytnie połączyła ją z marketingiem. Przeskok na „15” zbiega się w czasie z premierą nowego procesora Snapdragon 8 Elite Gen 5, co tworzy zgrabną i łatwą do zapamiętania parę: OnePlus 15 z układem Gen 5.

    Jeśli te doniesienia się potwierdzą, OnePlus 15 ma szansę stać się pierwszym globalnie dostępnym smartfonem napędzanym przez najnowszy, flagowy procesor Snapdragon 8 Elite Gen 5. To pozwoliłoby firmie wyprzedzić nie tylko Samsunga, którego seria Galaxy S26 z tym samym układem spodziewana jest na rynku dopiero w styczniu 2026 roku, ale także realme, które niedawno chwaliło się zapowiedzą premiery swojego flagowca z topowym Snapdragonem pod koniec bieżącego roku. OnePlus wyraźnie chce zerwać z wizerunkiem firmy, która goni konkurencję, i samemu wyznaczyć tempo na początku nowego sezonu.

    Realme GT 8 Pro zadebiutuje w Polsce. Moc ma zapewnić Snapdragon 8 Elite Gen 5

    Oprócz daty premiery, znamy już kilka innych szczegółów na temat nadchodzącego modelu. OnePlus oficjalnie potwierdził, że sercem urządzenia będzie wspomniany Snapdragon 8 Elite Gen 5, a na rynki globalne trafi m.in. wariant kolorystyczny „Sand Storm”. Z innych przecieków dowiadujemy się o odświeżonym designie z kwadratową wyspą aparatów oraz płaskim wyświetlaczu z ultrasmukłymi ramkami (1,15 mm) i częstotliwością odświeżania 165 Hz.

    Jedną z najciekawszych zmian ma być jednak ta w aparacie. Po raz pierwszy od lat OnePlus zrezygnuje ze współpracy z legendarną marką Hasselblad (o czym już pisaliśmy, link poniżej). Zamiast tego, za przetwarzanie obrazu ma odpowiadać autorski silnik firmy o nazwie DetailMax Image Engine. To odważny krok, który pokaże, czy OnePlus jest w stanie samodzielnie rywalizować z fotograficzną czołówką.

    Koniec współpracy z Hasselblad. OnePlus prezentuje własny silnik DetailMax, który ma robić „prawdziwe” zdjęcia

    #Android #OnePlus #OnePlus15 #Plotki #premiera #przecieki #realmeNews #Samsung #smartfon #Snapdragon8EliteGen5

  15. Masowy wyciek danych z Gmaila? Google zaprzecza i uspokaja użytkowników

    W odpowiedzi na narastające w internecie plotki o rzekomym masowym wycieku danych, Google opublikowało krótkie oświadczenie.

    Na swoim oficjalnym blogu technologicznym gigant zaprzeczył doniesieniom o zagrożeniu i zapewnił, że bezpieczeństwo usługi Gmail jest „silne i skuteczne”.

    W ostatnich dniach w mediach społecznościowych oraz niektórych portalach informacyjnych zaczęły krążyć niepokojące doniesienia o potężnym wycieku danych z Gmaila. Sugerowano, że firma rozsyła masowe ostrzeżenia do wszystkich użytkowników w związku z incydentem. Google postanowiło oficjalnie odnieść się do tych pogłosek, publikując 1 września na blogu „The Keyword” wpis, w którym zaprzeczyło, by doszło do wysłania „szerokiego ostrzeżenia do wszystkich użytkowników Gmaila”.

    Źródłem zamieszania wydaje się być mylne powiązanie kilku różnych zdarzeń. Dziennikarze wskazują, że część doniesień mogła powstać z połączenia informacji o niedawnym wycieku danych z firmy Salesforce z czerwcowym wpisem Google promującym używanie kluczy dostępu (passkeys) jako bezpieczniejszej alternatywy dla tradycyjnych haseł. Choć Google rzeczywiście wysyłało alerty związane z incydentem w Salesforce, trafiły one jedynie do ograniczonej grupy dotkniętych nim kont, a nie do wszystkich 2,5 miliarda użytkowników usługi.

    W swoim komunikacie Google podkreśliło skuteczność swoich systemów ochronnych, które mają blokować „ponad 99,9% prób phishingu i złośliwego oprogramowania”. Firma jednocześnie ponownie zachęciła użytkowników do wzmacniania bezpieczeństwa swoich kont poprzez wdrażanie nowoczesnych rozwiązań, takich jak wspomniane klucze dostępu, które eliminują ryzyko związane z kradzieżą lub odgadnięciem hasła.

    Chociaż plotka o masowym wycieku została zdementowana, nie oznacza to całkowitego braku zagrożeń. W serwisie Reddit pojawiają się doniesienia o indywidualnych próbach phishingu, w których oszuści wykorzystują fałszywe alerty systemowe mailer-daemon lub wykonują połączenia telefoniczne z kalifornijskiego numeru kierunkowego 650, podszywając się pod pracowników Google. Eksperci ds. bezpieczeństwa przypominają, aby nigdy nie klikać w podejrzane linki otrzymywane w wiadomościach e-mail ani nie podawać danych logowania podczas rozmowy telefonicznej. Zainteresowanych oryginalnym wpisem na blogu Google, odsyłam do źródła.

    Gemini w Gmailu z nową funkcją: dodawanie zdarzeń do Kalendarza Google

    #Bezpieczeństwo #Gmail #Google #hakerzy #kluczeDostępu #malware #news #oświadczenie #Passkeys #phishing #Plotki #Salesforce #ShinyHunters #TheKeyword #wyciekDanych

  16. Niekończące się plotki o końcu Xi Jinping

    Po Pekinie zawsze krąży dużo plotek. To naturalne w autorytarnym systemie. Ludzie nie wierzą oficjalnym źródłom, a media, cieszące się kiedyś bardzo ograniczoną swobodą, pod rządami Xi Jinping stały się prymitywnym pasem transmisyjnym partyjnej propagandy. W efekcie próżnie wypełnia plotka, która zazwyczaj okazuje się nieprawdziwa, ale czasami się sprawdza.

    wp.me/p3fv0T-hyj #POLECANE #Chiny #ChRL #XiJinping #QiXin #śmierć #plotki #upadek #KPCh #władza #zmiana #choroba

  17. Wsparcie dla wideo przestrzennego w iPhonie 17 pod znakiem zapytania

    Według przecieków, seria iPhone 17 może wprowadzić znaczące zmiany w układzie tylnego aparatu. Plotki sugerują przejście na poziomy pasek obiektywów w modelach Pro, podobny do Google Pixel 9, co może wpłynąć na możliwość nagrywania wideo przestrzennego, obecnego w iPhone’ach 15 Pro i 16 Pro.

    Czym jest wideo przestrzenne?

    To immersyjny format wideo, który tworzy efekt trójwymiarowości, umożliwiając użytkownikowi zmianę perspektywy w nagraniu. Do jego nagrywania iPhone wykorzystuje dwa pionowo ustawione obiektywy, które symulują odległość między ludzkimi oczami.

    W modelach iPhone 15 Pro i iPhone 16 Pro przestrzenne wideo uzyskuje się dzięki wykorzystaniu ustawionych pionowo głównych kamer Wide/Fusion i Ultra Wide do rejestrowania tych różnych perspektyw. Podobnie, Apple przyjęło pionowe ustawienie tylnych kamer z dwoma obiektywami w standardowych modelach iPhone’a 16 jako strategiczne posunięcie umożliwiające przechwytywanie przestrzennego wideo.

    Jeśli iPhone 17 Pro przyjmie poziomy układ aparatów, może stracić zdolność do nagrywania wideo przestrzennego. Co więcej, jeśli poziomy pasek trafi także do standardowych modeli, funkcja ta może zniknąć z całej serii.

    Możliwe rozwiązania

    Apple może rozwijać nowe technologie, takie jak fotografia obliczeniowa czy techniki typu Gaussian splatting, które pozwalają tworzyć przestrzenne wideo bez tradycyjnych ograniczeń sprzętowych. Szczegóły poznamy prawdopodobnie we wrześniu, podczas premiery iPhone’a 17.

    Niantic, firma blisko powiązana z Google, wykorzystuje już splatting gaussowski w swojej aplikacji Scaniverse do tworzenia fotorealistycznych modeli 3D. Co więcej, aplikacja Niantic WebXR „Into the Scaniverse” dla zestawu słuchawkowego Meta Quest pozwala użytkownikom wejść do splatów, które uchwycili w Scaniverse i chodzić po nich.

    Czy Apple może opracowywać coś podobnego do splattingu Guassian dla wideo – podobnego do funkcji visionOS 2, która wykorzystuje zaawansowane uczenie maszynowe do przekształcania obrazu 2D w zdjęcie przestrzenne, które następnie ożywa podczas oglądania na Vision Pro?

    #aparat #iPhone17 #plotka #Plotki #spatialVideo #wideoPrzestrzenne

  18. Plotki o wylewie Xi Jinping

    W mediach społecznościowych krążą plotki, że Xi Jinping miał wylew i jest umierający. Plotki są rozsiewane przez środowiska zbliżone do Falun Gong i nie jest to pierwszy raz, kiedy robią takie „wrzutki” w czasie jakiś ważnych wydarzeń w Pekinie, kiedy przywódcy KPCh znikają na kilka dni. Nie traktowałbym ich poważnie.

    wp.me/p3fv0T-gvp #Chiny #ChRL #KPCh #XiJinping #plotki #zdrowie #wylew #sukcesja #POLECANE

  19. Apple obniżyło swoje szacunki dotyczące dostaw komputera Apple Vision Pro, zgodnie z nowym raportem analityka Ming-Chi Kuo. Kuo twierdzi, że firma celuje teraz w dostawy rzędu 400 do 450 tysięcy sztuk swojego pierwszego komputera przestrzennego w tym roku.

    Jest to spadek z początkowego konsensusu rynkowego wynoszącego od 700-800 tysięcy sztuk. Zmiany te podobno skłoniły Apple do zrewidowania swojej ogólnej strategii na rynku komputerów przestrzennych.

    Kuo pisze, że popyt na Vision Pro „spadł znacznie poniżej oczekiwań” w Stanach Zjednoczonych, co skłoniło Apple do przyjęcia powściągliwego podejścia do międzynarodowej premiery. Kuo wcześniej informował, że firma wyda Vision Pro w dodatkowych krajach przed WWDC w czerwcu.

    Kuo twierdzi również, że Apple „weryfikuje i dostosowuje” swoją ogólną strategię dla branży komputerów przestrzennych. Poprzednie raporty sugerowały, że Vision Pro drugiej generacji może zostać wydany w 2025 roku, ale Kuo sugeruje teraz, że może to już nie mieć miejsca.

    Apple przegląda i dostosowuje swoją roadmapę dla komputerów HMD, więc w 2025 roku może nie pojawić się nowy model Vision Pro. Firma spodziewa się teraz, że dostawy Vision Pro spadną rok do roku w 2025 roku.

    Warto pamiętać, że Financial Times poinformował w lipcu ubiegłego roku, że Apple wyprodukuje około 400 tysięcy zestawów słuchawkowych Vision Pro w 2024 roku. Możliwe, że Apple zwiększyło ten cel między lipcem a premierą Vision Pro w lutym, tylko po to, by teraz ponownie go obniżyć, a wcześniej wywołać marketingowe zainteresowanie produktem w okolicach jego premiery.

    Możliwe jest również, że dzisiejszy raport Kuo jest błędny, a Apple zawsze celował w dostawy w okolicach 400 tys. sztuk w tym roku. Zwłaszcza, że Sony informowało, iż wyprodukuje 1 mln sztuk wyświetlaczy dla Vision Pro w 2024, co daje 500 tysięcy wyprodukowanych komputerów. Pierwotnie zakładano jeszcze mniej.

    https://imagazine.pl/2024/04/24/apple-zmniejszylo-podaz-komputerow-vision-pro/

    #AppleVisionPro #dostawy #plotka #Plotki