home.social

#lokalizacja — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #lokalizacja, aggregated by home.social.

  1. Google dodaje satelitę do szukania zguby. Find Hub z ważną aktualizacją map

    Jeśli zgubiliście telefon w lesie, standardowa, płaska mapa Google niewiele wam powie. Na szczęście gigant z Mountain View wdraża właśnie funkcję, która powinna być tu od dawna.

    Aplikacja do lokalizowania urządzeń (teraz pod nową nazwą Find Hub zyskuje obsługę warstw.

    W każdym razie rzeczona ]aplikacja otrzymuje aktualizację interfejsu, która upodabnia ją do pełnoprawnych Map Google.

    Satelita, teren i… korki

    Do tej pory aplikacja oferowała tylko podstawowy widok wektorowy. W najnowszej wersji na Androida (3.1.485-2) pojawia się mały, „pływający” przycisk (tzw. FAB, od Floating Action Button) pod przełącznikiem konta, który pozwala zmienić typ mapy. Do wyboru mamy teraz:

    • Satelita: kluczowe, gdy szukamy urządzenia poza miastem, w parku czy na łące – łatwiej zorientować się w terenie, widząc drzewa i charakterystyczne punkty.
    • Teren: przydatne w górzystych obszarach.
    • Ruch drogowy: choć brzmi to zabawnie w kontekście szukania telefonu, może pomóc oszacować, jak szybko dotrzemy do zguby zostawionej w taksówce czy autobusie.

    Warto przypomnieć, że Google jest w trakcie rebrandingu swojej usługi. Nazwa „Find My Device” jest stopniowo zastępowana przez Find Hub. Zmiana ta ma odzwierciedlać szersze zastosowanie aplikacji – teraz służy ona nie tylko do szukania telefonów, ale też lokalizatorów (trackerów), słuchawek, a docelowo także udostępniania lokalizacji bliskich.

    Nowe warstwy są wdrażane stopniowo (tzw. server-side update) i globalnie, więc jeśli jeszcze ich nie widzicie – powinny pojawić się w ciągu kilku dni.

    Google zmienia emotikony w Androidzie 16. Cel? Upodobnić się do iPhone’a

    #aktualizacja #Android #FindHub #FindMyDevice #Google #lokalizacja #Mapy
  2. Wyłączyłeś GPS i myślisz, że jesteś niewidzialny? Błąd. Google i tak wie, gdzie jesteś

    Wielu z nas żyje w przekonaniu, że wystarczy kliknąć ikonę „Lokalizacja” w pasku powiadomień, by zniknąć z radarów wielkich korporacji. To jedna z największych iluzji współczesnej technologii.

    Nawet jeśli odetniesz smartfon od satelitów GPS, Google wciąż potrafi z zadziwiającą precyzją określić, gdzie się znajdujesz. Jak to możliwe i czy da się przed tym bronić?

    Wyobraź sobie sytuację: wyłączasz GPS, by oszczędzać baterię lub zadbać o prywatność. Mimo to, gdy pytasz asystenta AI o pogodę, otrzymujesz prognozę idealnie dopasowaną do Twojej dzielnicy. To nie magia, lecz efekt działania potężnego ekosystemu danych, który Google budował przez lata. GPS to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Niewidzialna mapa Wi-Fi i Bluetooth

    Najpotężniejszym narzędziem w arsenale Google, działającym bez udziału satelitów, są moduły łączności krótkiego zasięgu. Twój telefon nieustannie skanuje otoczenie w poszukiwaniu sieci Wi-Fi oraz urządzeń Bluetooth.

    Nie musisz się nawet z nimi łączyć. Wystarczy, że telefon „widzi” nazwy sieci (SSID) i unikalne adresy MAC routerów sąsiadów czy kawiarni, obok której właśnie przechodzisz. Google dysponuje gigantyczną bazą danych mapującą lokalizację punktów dostępowych na całym świecie (zbieraną m.in. przez samochody Street View oraz miliony telefonów z Androidem). Jeśli Twój telefon widzi „Wi-Fi_Kawiarnia_X” i „Wi-Fi_Biuro_Y”, algorytm wie, że stoisz na konkretnym rogu ulicy, nawet jeśli niebo jest zasłonięte.

    Google przykręca kurek. Darmowy Gemini 3 Pro i Nano Banana z nowymi, ostrymi limitami

    Maszty GSM: stara szkoła triangulacji

    Gdy zawodzi Wi-Fi, do gry wchodzi stara, dobra sieć komórkowa. Aby Twój telefon mógł dzwonić, musi być zalogowany do stacji bazowej (BTS).

    Mierząc siłę sygnału i opóźnienie w komunikacji z kilkoma najbliższymi wieżami, operator (a za nim system operacyjny telefonu) może zawęzić obszar Twojego pobytu. Nie jest to precyzja do jednego metra, ale wystarczy, by wiedzieć, w jakiej jesteś dzielnicy.

    Twój cyfrowy adres i… inteligencja

    Każde urządzenie podłączone do sieci posiada adres IP. Choć VPN może go zamaskować, to przy standardowym połączeniu adres ten często zdradza miasto lub region, w którym przebywasz.

    Co więcej, do gry wchodzi sztuczna inteligencja i wnioskowanie logiczne. Jeśli masz zapisane w mapach lokalizacje „Dom” i „Praca”, a twój telefon połączy się z inteligentnym głośnikiem lub telewizorem w jednym z tych miejsc, Google nie potrzebuje satelitów. System po prostu „wie”, że skoro twój telefon rozmawia z twoim domowym sprzętem smart home, to znaczy, że jesteś w domu.

    Jak (naprawdę) ograniczyć śledzenie?

    Całkowite ukrycie się przed gigantem z Mountain View jest trudne, ale można utrudnić mu zadanie. Samo wyłączenie GPS to zdecydowanie za mało. Poniżej kilka wskazówek:

    • Wyłącz „Dokładność lokalizacji Google”: w ustawieniach Androida znajdziesz opcję, która (gdy jest włączona) pozwala telefonowi używać Wi-Fi, Bluetooth i sieci komórkowych do ustalania położenia nawet przy wyłączonym GPS. Jej dezaktywacja to kluczowy krok.
    • Historia lokalizacji: w ustawieniach Konta Google warto sprawdzić (i ewentualnie wyłączyć lub ustawić autousuwanie) Historię lokalizacji. To tam zapisywana jest oś czasu Twoich podróży.
    • Uprawnienia aplikacji: przejrzyj, które aplikacje mają dostęp do lokalizacji. Zmień ustawienia na „Tylko podczas używania aplikacji”. Przy okazji, jeżeli zauważysz, że jakaś aplikacja „potrzebuje lokalizacji” choć jej funkcjonalność (np. latarka) wyklucza takie zapotrzebowanie, lepiej pozbądź się takiej aplikacji ze swojego smartfonu.
    • VPN: używanie zaufanego VPN-u pozwoli ukryć twój prawdziwy adres IP, co utrudni geolokalizację na poziomie sieciowym, gdy jesteś poza domem. Uwaga, słowo „zaufany” ma tu duże znaczenie (oznacza najczęściej usługę komercyjną, a nie darmowego VPN-a).

    Technologia lokalizacji bez GPS jest niezwykle przydatna – pozwala na szybkie ustalenie pozycji w budynkach i oszczędza energię. Warto jednak mieć świadomość, że nasz cyfrowy cień jest znacznie dłuższy, niż nam się wydaje. Warto też pamiętać o tym, że im bardziej dbasz o prywatność tym bardziej możesz utrudniać sobie korzystanie z wielu usług, które lokalizacji wymagają do działania.

    Święta z Gemini po polsku. Jak AI realnie pomoże Ci w przedświątecznej gorączce?

    #android #cyberbezpieczenstwo #google #gps #lokalizacja #news #poradnik #prywatnosc #sledzenie #vpn #wiFi

  3. Aplikacja Find My od Apple może stać się modnym narzędziem społecznościowym, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń.

    Pamiętacie meldowanie się na Facebooku…? Tak, to już brzmi bardzo źle, ale pokazuje się, że zaprojektowana początkowo do lokalizowania zagubionych urządzeń aplikacja Find My jest teraz wykorzystywana przez wielu użytkowników do dzielenia się rzeczywistymi lokalizacjami z bliskimi przyjaciółmi i rodziną. Ta zmiana sprawiła, że stała się de facto aplikacją społecznościową, pozwalając użytkownikom na wygodne śledzenie lokalizacji znajomych i spontaniczne spotkania.

    Trend ten zyskuje na popularności, szczególnie po tym, jak Apple uprościł funkcje dzielenia się lokalizacją w ostatnich aktualizacjach, integrując je bezpośrednio w aplikacji Wiadomości. Pomimo potencjalnych obaw dotyczących prywatności, ten nowy sposób na utrzymywanie kontaktu staje się coraz bardziej popularny, podkreślając, że Find My to nie tylko narzędzie użytkowe, ale również platforma do interakcji społecznych.

    Ellen Huet pisze na łamach Bloomberga:

    Uwielbiam udostępniać znajomym lokalizacje w czasie rzeczywistym. W ciągu ostatnich kilku lat stopniowo przekonałam około 20 znajomych, by pozwolili mi śledzić ich miejsce pobytu 24/7. A ja z kolei udostępniam im swoje.

    Korzystamy głównie z aplikacji Znajdź mnie na iOS, a kilku znajomych użytkowników Androida z funkcji udostępniania lokalizacji w Mapach Google. Kiedy tylko chcę, mogę otworzyć aplikację i czule spojrzeć na moją kolekcję małych kropek przyjaciół na mapie, dryfujących po mieście, kraju, a czasem po całym świecie.

    Cyfrowy nawyk stał się również bardziej popularny wśród młodszych pokoleń. Niektórzy z pokolenia Z postrzegają to jako rytuał przyjaźni lub kamień milowy wskazujący na bliskość.

    Powiem tak – ze wszystkich „cyfrowych nawyków” ten akurat powinien być ostatnim, którym się moim zdaniem warto zainteresować. Mam nadzieję, że Apple nie podejmie decyzji zrobienia pełnoprawnego serwisu społecznościowego na bazie Find My. Swoją drogą, pamiętacie iTunes Ping?

    Oczywiście działanie Find My jest w pełni bezpieczne, o czym więcej mówiłem w jednym z ostatnich odcinków podcastu, ale warto pamiętać, że na koniec dnia decyzję o tym, jak zostanie ono wykorzystanie podejmuje człowiek – czyli Ty.

    https://imagazine.pl/2024/08/26/find-my-nowym-serwisem-spolecznosciowym/

    #Bezpieczeństwo #e4e4e4 #FindMy #lokalizacja #lokalizator #mediaSpołecznościowe #prywatność #socialMedia

  4. Dawniej programy (i gry) w języku polskim to było wydarzenie. Teraz to normalność (pozdrawiam fanów Nintendo i Zeldy), ale nie jest to tylko kwestia tłumaczeń. Zapraszam na opowieść o internacjonalizacji.

    #i18n #lokalizacja #tłumaczenia #t9n

    wildasoftware.pl/post/wersje-j