Search
439 results for “FrankLouw”
-
Today, two #Strauss, two #Ziehrers, von Frankowski #Sieczynski and two #Kreislers sound in #Munich https://www.worldconcerthall.com/en/schedule/two_strauss_two_ziehrers_von_frankowski_sieczynski_and_two_kreislers_sound_in_munich/75840/ #wch
-
Today, two #Strauss, two #Ziehrers, von Frankowski #Sieczynski and two #Kreislers sound in #Munich https://www.worldconcerthall.com/en/schedule/two_strauss_two_ziehrers_von_frankowski_sieczynski_and_two_kreislers_sound_in_munich/75840/ #wch
-
Today, two #Strauss, two #Ziehrers, von Frankowski #Sieczynski and two #Kreislers sound in #Munich https://www.worldconcerthall.com/en/schedule/two_strauss_two_ziehrers_von_frankowski_sieczynski_and_two_kreislers_sound_in_munich/75840/ #wch
-
DUI arrest prompted Key Biscayne officer to draw taser :
The police report says the case began when an officer saw that a Ford F-150 pickup truck almost lost control when the driver made a U-turn on Crandon Boulevard.
#Alcohol #Drivingundertheinfluence #DUI #EdwinMedinaVargas #FrankSousa #KBPD #Taser
#Miami #newshttps://kbindependent.org/2023/08/16/dui-arrest-prompted-key-biscayne-officer-to-draw-taser/
-
DUI arrest prompted Key Biscayne officer to draw taser :
The police report says the case began when an officer saw that a Ford F-150 pickup truck almost lost control when the driver made a U-turn on Crandon Boulevard.
#Alcohol #Drivingundertheinfluence #DUI #EdwinMedinaVargas #FrankSousa #KBPD #Taser
#Miami #newshttps://kbindependent.org/2023/08/16/dui-arrest-prompted-key-biscayne-officer-to-draw-taser/
-
DUI arrest prompted Key Biscayne officer to draw taser :
The police report says the case began when an officer saw that a Ford F-150 pickup truck almost lost control when the driver made a U-turn on Crandon Boulevard.
#Alcohol #Drivingundertheinfluence #DUI #EdwinMedinaVargas #FrankSousa #KBPD #Taser
#Miami #newshttps://kbindependent.org/2023/08/16/dui-arrest-prompted-key-biscayne-officer-to-draw-taser/
-
DUI arrest prompted Key Biscayne officer to draw taser :
The police report says the case began when an officer saw that a Ford F-150 pickup truck almost lost control when the driver made a U-turn on Crandon Boulevard.
#Alcohol #Drivingundertheinfluence #DUI #EdwinMedinaVargas #FrankSousa #KBPD #Taser
#Miami #newshttps://kbindependent.org/2023/08/16/dui-arrest-prompted-key-biscayne-officer-to-draw-taser/
-
Top Key Biscayne officials not informed about sex abuse complaints in 2011 :
“I have no recollection of any incident,” said Genaro ‘Chip’ Iglesias, who served as Village manager from 2007 through most of 2011.
#CharlesPress #coach #CommunityCenter #complaint #featured #FrankSousa #gymnastics #MiamiHerald #Sexabuse
#Miami #news -
Crossbridge Church protestor accused of assaulting pastor’s wife :
Ramesh Francis Khan, 65, is unhappy that Crossbridge voted Dec. 3 to leave its current denomination and explore joining one that would allow women to serve in leadership.
#CrossbridgeChurch #femaleordination #FrankSousa #Presbyterian #RameshFrancisKhan
#Miami #news -
Homicide suspect arrested in Key Biscayne :
"We’re not immune from the dangers of society," said Police Chief Frank Sousa.
#bicycle #FrankSousa #fugitive #LeightonWeaver #NewCastle #Pennsylvania #Police #Theft
https://kbindependent.org/2023/05/11/homicide-suspect-arrested-in-key-biscayne/
-
Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]
Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?
Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.
Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.
Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.
Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady
Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.
Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.
Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.
Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem
W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.
W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.
Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.
Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.
Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.
Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.
Jazda i osiągi
Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.
Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.
Zasięg i ładowanie
Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.
W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.
Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.
W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.
Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.
Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.
Zaprojektowany mądrze i ze smakiem
Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?
Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.
Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 4,5/6
- Oprogramowanie: 5/6
- Wydajność: 5/6
Plusy:
- Świetny, oryginalny design z nutą retro
- Komfortowe zawieszenie
- Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
- Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
- Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
- Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
- Standardowa pompa ciepła
Minusy:
- Słaba jakość obrazu z kamery cofania
- Ograniczony zasięg na autostradzie
- Twarde plastiki w niższych partiach kabiny
Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
#AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test -
Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]
Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?
Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.
Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.
Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.
Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady
Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.
Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.
Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.
Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem
W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.
W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.
Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.
Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.
Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.
Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.
Jazda i osiągi
Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.
Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.
Zasięg i ładowanie
Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.
W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.
Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.
W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.
Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.
Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.
Zaprojektowany mądrze i ze smakiem
Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?
Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.
Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 4,5/6
- Oprogramowanie: 5/6
- Wydajność: 5/6
Plusy:
- Świetny, oryginalny design z nutą retro
- Komfortowe zawieszenie
- Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
- Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
- Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
- Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
- Standardowa pompa ciepła
Minusy:
- Słaba jakość obrazu z kamery cofania
- Ograniczony zasięg na autostradzie
- Twarde plastiki w niższych partiach kabiny
Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
#AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test -
Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]
Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?
Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.
Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.
Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.
Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady
Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.
Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.
Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.
Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem
W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.
W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.
Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.
Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.
Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.
Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.
Jazda i osiągi
Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.
Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.
Zasięg i ładowanie
Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.
W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.
Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.
W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.
Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.
Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.
Zaprojektowany mądrze i ze smakiem
Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?
Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.
Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 4,5/6
- Oprogramowanie: 5/6
- Wydajność: 5/6
Plusy:
- Świetny, oryginalny design z nutą retro
- Komfortowe zawieszenie
- Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
- Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
- Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
- Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
- Standardowa pompa ciepła
Minusy:
- Słaba jakość obrazu z kamery cofania
- Ograniczony zasięg na autostradzie
- Twarde plastiki w niższych partiach kabiny
Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
#AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test -
Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]
Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?
Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.
Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.
Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.
Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady
Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.
Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.
Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.
Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem
W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.
W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.
Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.
Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.
Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.
Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.
Jazda i osiągi
Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.
Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.
Zasięg i ładowanie
Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.
W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.
Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.
W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.
Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.
Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.
Zaprojektowany mądrze i ze smakiem
Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?
Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.
Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 4,5/6
- Oprogramowanie: 5/6
- Wydajność: 5/6
Plusy:
- Świetny, oryginalny design z nutą retro
- Komfortowe zawieszenie
- Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
- Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
- Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
- Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
- Standardowa pompa ciepła
Minusy:
- Słaba jakość obrazu z kamery cofania
- Ograniczony zasięg na autostradzie
- Twarde plastiki w niższych partiach kabiny
Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
#AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test -
Frederick C. Robie House, designed by American architect Frank Lloyd Wright and built in 1910 in Chicago. In black and white
YOU CAN FIND IT HERE:
https://fineartamerica.com/featured/frederick-c-robie-house-by-frank-lloyd-wright-chicago-patricia-hofmeester.htmlBy https://buff.ly/3i3uCm2 #WallArt #homedecor #fineart #BuyIntoArt #AYearForArt #LoveArt #BuyArtNotCandy #photography #SpringIntoArt @PatriciaPhotos
#FrankLoydWright #architecture #RobieHouse #chicago #blackandwhite #house -
Co się stanie, gdy połączysz laboratorium fuzzingu i automatyzację napędzaną AI? Powstaje CertFuzz - narzędzie CERT Polska, które fuzzinguje wszystko, co się da i znajduje podatności, zanim zrobią to inni.
Kamil Frankowicz i Bartosz Michałowski omówią:
🧪 Skąd wziął się CertFuzz - geneza i kluczowe decyzje projektowe
⚙️ Jak działa - technologie i automatyzacje
🐞 Realne wyniki - odkryte podatności w projektach open source i nietypowe przypadki
🤖 Rolę AI - od analizy wyników, przez generowanie kodu, aż po automatyzację dalszych kroków badawczychTo wszystko na #OhMyHack 2025 - widzimy się? 👉 https://omhconf.pl/
-
1972 rok.
Przed sądem stanęło 5 kobiet: młoda, nastoletnie Marie-Claire Chevalier, która zaszła ciążę na skutek gwałtu, oraz cztery dorosłe kobiety, w tym matka Marie-Claire.Michèle Chevalier, matka Marie-Claire, była pracownicą paryskiego metra. Samotnie wychowywała trzy córki w wieku 16, 15 i 14 lat. Zarabiała wtedy 1500 franków miesięcznie. Ginekolog, do którego zgłosiły się kobiety nie odmówił aborcji, ale oczekiwał 4500 franków, czyli wysokość jej trzymiesięcznej pensji. Matka nastolatki postanowiła poprosić o pomoc w aborcji swoje koleżanki i wspólnie zwróciły się do kobiety przerywającej ciąże. Wszystkie kobiety stają przed sądem, a broni ich niezwykła prawniczka Gisele Halimi, zaangażowana w walkę o prawo do aborcji.
Jest to fascynująca historia o niesprawiedliwym prawie, solidarności, doświadczeniu aborcji i pomaganiu sobie w niej.
Komiks możecie zakupić na stronie wydawnictwa Kultura Gniewu, aktualnie w promocji -25% - świetny pomysł prezent dla nastolatek_ków.
Serdecznie polecamy❣️
https://kultura.com.pl/kultura-gniewu/591-wybor.html
Minęło 50 lat, a hasła pod którymi protestujemy wciąż te same. Kobiety nadal są skazywane za poronienia, aborcje i pomoc w nich.
#aborcja #komiks #książka #czytam
#swieta #prezent #PrawoDoPomocy #dekryminalizacja -
Co się stanie, gdy połączysz laboratorium fuzzingu i automatyzację napędzaną AI? Powstaje CertFuzz - narzędzie CERT Polska, które fuzzinguje wszystko, co się da i znajduje podatności, zanim zrobią to inni.
Kamil Frankowicz i Bartosz Michałowski omówią:
🧪 Skąd wziął się CertFuzz - geneza i kluczowe decyzje projektowe
⚙️ Jak działa - technologie i automatyzacje
🐞 Realne wyniki - odkryte podatności w projektach open source i nietypowe przypadki
🤖 Rolę AI - od analizy wyników, przez generowanie kodu, aż po automatyzację dalszych kroków badawczychTo wszystko na #OhMyHack 2025 - widzimy się? 👉 https://omhconf.pl/
-
Co się stanie, gdy połączysz laboratorium fuzzingu i automatyzację napędzaną AI? Powstaje CertFuzz - narzędzie CERT Polska, które fuzzinguje wszystko, co się da i znajduje podatności, zanim zrobią to inni.
Kamil Frankowicz i Bartosz Michałowski omówią:
🧪 Skąd wziął się CertFuzz - geneza i kluczowe decyzje projektowe
⚙️ Jak działa - technologie i automatyzacje
🐞 Realne wyniki - odkryte podatności w projektach open source i nietypowe przypadki
🤖 Rolę AI - od analizy wyników, przez generowanie kodu, aż po automatyzację dalszych kroków badawczychTo wszystko na #OhMyHack 2025 - widzimy się? 👉 https://omhconf.pl/
-
Co się stanie, gdy połączysz laboratorium fuzzingu i automatyzację napędzaną AI? Powstaje CertFuzz - narzędzie CERT Polska, które fuzzinguje wszystko, co się da i znajduje podatności, zanim zrobią to inni.
Kamil Frankowicz i Bartosz Michałowski omówią:
🧪 Skąd wziął się CertFuzz - geneza i kluczowe decyzje projektowe
⚙️ Jak działa - technologie i automatyzacje
🐞 Realne wyniki - odkryte podatności w projektach open source i nietypowe przypadki
🤖 Rolę AI - od analizy wyników, przez generowanie kodu, aż po automatyzację dalszych kroków badawczychTo wszystko na #OhMyHack 2025 - widzimy się? 👉 https://omhconf.pl/
-
Co się stanie, gdy połączysz laboratorium fuzzingu i automatyzację napędzaną AI? Powstaje CertFuzz - narzędzie CERT Polska, które fuzzinguje wszystko, co się da i znajduje podatności, zanim zrobią to inni.
Kamil Frankowicz i Bartosz Michałowski omówią:
🧪 Skąd wziął się CertFuzz - geneza i kluczowe decyzje projektowe
⚙️ Jak działa - technologie i automatyzacje
🐞 Realne wyniki - odkryte podatności w projektach open source i nietypowe przypadki
🤖 Rolę AI - od analizy wyników, przez generowanie kodu, aż po automatyzację dalszych kroków badawczychTo wszystko na #OhMyHack 2025 - widzimy się? 👉 https://omhconf.pl/
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - "Gwiazdy spadają - gwiazdy błyszczą -
A wiedze skarbów się nie ziszczą.
Sypią się z oczu, ust, rąk i lic
Gasnące gwiazdy. Wszystko i Nic.Mądrość gołębia - mleczne pasmo.
Gwiazdy wylecą - gwiazdy zgasną.W okręgu świetlnym - ja - wielki widz-
śledzę wahanie: Wszystko -- Nic. "Jarosław Iwaszkiewicz, „Noc”
🌙✨ Przygotowując się do tegorocznej Nocy Muzeów, zanurzamy się w poezji Iwaszkiewicza i wspominamy magiczne chwile z ubiegłego roku… 📖🖼
📍Zapraszamy do Stawiska już w najbliższą sobotę (18.05)
🕖 Godz. 19:00–22:00
🎟 Wstęp wolny!🔹 19:00 – spotkanie wokół książki „Jestem ciemnością” Joanny Miś-Skrzypczak
🔹 20:00 – warsztaty ekologiczno-literackie dla dzieci (5–12 lat) z Joanną Miś-Skrzypczak i Beatą Frankowską 🌌🦉✏
📩 Uwaga: na warsztaty obowiązują zapisy! 👉 [email protected]🔹 od 19:00 – 22:00 nocne zwiedzanie domu (w tym wystawy monograficznej poświęconej St. W. Lilpopowi) i ogrodu Iwaszkiewiczów 🌳🏠
Przyjdźcie posłuchać, pospacerować i poczuć nocną magię Stawiska... 🌌🌿
#Stawisko #JarosławIwaszkiewicz #JestemCiemnością #warsztaty #muzeum #nocnezwiedzanie #StanisławWilhelmLilpop #Nocwmuzeum
Fot. M. Mitek-ZamęckaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - "Gwiazdy spadają - gwiazdy błyszczą -
A wiedze skarbów się nie ziszczą.
Sypią się z oczu, ust, rąk i lic
Gasnące gwiazdy. Wszystko i Nic.Mądrość gołębia - mleczne pasmo.
Gwiazdy wylecą - gwiazdy zgasną.W okręgu świetlnym - ja - wielki widz-
śledzę wahanie: Wszystko -- Nic. "Jarosław Iwaszkiewicz, „Noc”
🌙✨ Przygotowując się do tegorocznej Nocy Muzeów, zanurzamy się w poezji Iwaszkiewicza i wspominamy magiczne chwile z ubiegłego roku… 📖🖼
📍Zapraszamy do Stawiska już w najbliższą sobotę (18.05)
🕖 Godz. 19:00–22:00
🎟 Wstęp wolny!🔹 19:00 – spotkanie wokół książki „Jestem ciemnością” Joanny Miś-Skrzypczak
🔹 20:00 – warsztaty ekologiczno-literackie dla dzieci (5–12 lat) z Joanną Miś-Skrzypczak i Beatą Frankowską 🌌🦉✏
📩 Uwaga: na warsztaty obowiązują zapisy! 👉 [email protected]🔹 od 19:00 – 22:00 nocne zwiedzanie domu (w tym wystawy monograficznej poświęconej St. W. Lilpopowi) i ogrodu Iwaszkiewiczów 🌳🏠
Przyjdźcie posłuchać, pospacerować i poczuć nocną magię Stawiska... 🌌🌿
#Stawisko #JarosławIwaszkiewicz #JestemCiemnością #warsztaty #muzeum #nocnezwiedzanie #StanisławWilhelmLilpop #Nocwmuzeum
Fot. M. Mitek-ZamęckaZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
Something I *never* imagined possible in my lifetime - and I've been studying the Israel/Palestine 'conflict' since the 80s - the American people have moved against Israel. But is it permanent, though?🤔
Don't say it is because Americans don't approve of Genocide paid with their tax dollars, because that would be Antisemitic.🤪
/jdhttps://x.com/FrankLuntz/status/2041692065424404671
. . .
#JD20260408 #JDLinkBlog
#Iran #USA #Israel #EndlessWar #IranWar
#UKpol #USpol #EUpol #Palestine all for #Israel -
Ted Tocks Covers - Year 6 - Day 42
I Will Follow Him
From an instrumental to #LittlePeggyMarch to a #SisterAct. Charting 60 years of a song that has seen many interpretations
“I will follow him
Ever since he touched my heart I knew
There isn't an ocean too deep
A mountain so high it can keep
Keep me away
Away from his love” -
"I zwracając się z uśmiechem do Ewarysta, zapytał: - Pan, zdaje się, jest pisarzem? - Nie, nie jestem pisarzem. Jestem matematykiem. - Po czym dodał: - Spędziłem osiem miesięcy u św. Pelagii.
- Ja byłem w La Force, ale tylko kilka tygodni. Jak widzę, każdy z nas ma jakąś przeszłość za sobą. - Zaczął mówić z przyjemną lekkością, kogoś kto zdaje sobie sprawę, że mówi za dużo, ale robi to wyłącznie dla przyjemności słuchających. - Pan jest matematykiem! - Aż zagwizdał z uznaniem. - A to zabawne! Prawdziwy matematyk. - Znowu zagwizdał. - Jeszcze nigdy w życiu nie widziałem matematyka. Nie wiedziałem, że obecnie wsadza się matematyków do więzienia. Przypuszczałem wręcz przeciwnie - że do więzienia można się dostać właśnie za brak, a nie za nadmiar wiedzy matematycznej. Tak jak ma przykład w moim wypadku. Kiedy dodałem wszystkie moje rachunki, otrzymałem w wyniku zero, ale człowiek, który mnie tutaj wsadził, utrzymuje, że po dodaniu rachunki te dały kwotę ośmiu tysięcy franków. Siedzę tutaj, ponieważ jestem złym matematykiem. Okazuje się więc, że nie należy być ani zbyt złym, ani też zbyt doskonałym w żadnej dziedzinie. Każdy z nas reprezentuje pewną krańcowość i dlatego też każdy z nas uważany jest za niebezpiecznego dla świata. Raczej powinniśmy się starać być przeciętnymi matematykami, powinniśmy dodać razem nasze umiejętności i osiągnąć jakąś szczęśliwą przeciętną."
"Wybrańcy bogów" Leopold Infeld -
Child e-scooter rider sent to hospital, third collision in a week :
It was the third e-scooter collision in 24 hours, said Police Chief Frank Sousa, who said the use of e-scooter and e-bikes in the village was again becoming a safety issue.
#collision #CrandonBoulevard #ebike #escooter #FrankSousa #jurisdiction #MarcosOsorio #MiamiDadeCounty #parent #safety #scooter #VickiLopez
#Miami #news -
[FB] - Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku - Pozwólcie, że wrócimy jeszcze na chwilę do sobotniej Nocy Muzeów. Zaczęliśmy spotkaniem z autorką książki „Jestem Ciemnością” – Joanną Miś-Skrzypczak. Razem z Agatą Charuba-Chadryś rozmawiały o nocy, naturze i mądrości ukrytej w ciemności. Pojawił się wątek mitów rdzennych Indian i archetypów Junga, permakultury, skażenia światłem i ciemnej materii. Była też poezja, w tym ponadczasowe wiersze Jarosława Iwaszkiewicza z tomu „Lato 1932”.
Młodsi odwiedzający brali udział w warsztatach „Ciemność – tajemnicza, naturalna, potrzebna” Fundacji Musszelka. Wyruszyli w nocną podróż z książką Joanny Miś-Skrzypczak, którą w sposób performatywny czytała opowiadaczka Beata Frankowska. Wśród przygaszonych świateł i dźwięków nocy – dzieci nasłuchiwały, zgadywały, rozpoznawały i uczyły się o zwyczajach nocnych ptaków i ssaków. Na koniec stworzyły własne ilustracje nocnych stworzeń.
Dziękujemy za wszystkie rozmowy i liczne odwiedziny. Do zobaczenia za rok!
Fotoreportaż: Monika Dobruś
#jestemciemnością #nocnerozmowy #nocwmuzeum #stawisko #iwaszkiewiczZdjęcia z posta użytkownika Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku #Brwinów
-
Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]
Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?
Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.
Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.
Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.
Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady
Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.
Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.
Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.
Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem
W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.
W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.
Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.
Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.
Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.
Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.
Jazda i osiągi
Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.
Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.
Zasięg i ładowanie
Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.
W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.
Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.
W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.
Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.
Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.
Zaprojektowany mądrze i ze smakiem
Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?
Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.
Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6
- Design: 5/6
- Jakość wykonania: 4,5/6
- Oprogramowanie: 5/6
- Wydajność: 5/6
Plusy:
- Świetny, oryginalny design z nutą retro
- Komfortowe zawieszenie
- Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
- Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
- Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
- Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
- Standardowa pompa ciepła
Minusy:
- Słaba jakość obrazu z kamery cofania
- Ograniczony zasięg na autostradzie
- Twarde plastiki w niższych partiach kabiny
Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
#AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test -
L1: Lyon coule Monaco, Rennes s’offre le Losc, Nice se stabilise
Monaco a été battu à domicile par Lyon (3-1), comme le Losc par Rennes (2-0), samedi pour la…
#Lyon #FR #France #Actu #News #Europe #EU #actu #Actualités #Auvergne-Rhône-Alpes #ClaudePuel #ElyeWahi #europe #FranckHaise #frankowski #JoaquinPanichelli #LiamRosenior #ligue1 #Lille #losc #Monaco #Rennes #Républiquefrançaise #Strasbourg #ValeryHACHE
https://www.europesays.com/fr/639376/