#komiks — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #komiks, aggregated by home.social.
-
Łukasz Godlewski rozwija się twórczo coraz bardziej. Najlepszym dowodem tego niech będzie "Listopad: Złote serce". Przeczytałem ten album w zasadzie raz po raz (chyba nie wierzyłem, że to jest takie dobre) i mam przekonanie, że ten komiks będzie zupełnie nowym, najbardziej ambitnym jak dotąd rozdziałem w twórczości gdańskiego artysty. Raz, że w kreatywny sposób Łukasz przerabia rodzimy sztafaż romantyzmu, dwa - jest to bardzo świadome i dojrzałe pisarsko. Jak na twórcę który po raz pierwszy tak odważnie wychodzi poza ramy horroru, to jestem zaskoczony jakością. Nie są to oczywiście ultra wybitne zakresy, ale zdecydowanie czuć w tym przemyślane proporcje i literackie wysmakowanie. Godlewski udowadnia, że czuje nie tylko horror, ale że rozumie także polski romantyzm i potrafi z elegancją spiąć te w sumie nie aż tak odległe konwencje. Wizualnie to także krok naprzód. Łukasz wciąż poprawia nie tylko styl, ale pracuje także nad kolorem. Mimo że barwy w obrębie scen nadal pozostają z grubsza monochromatyczne, to na przestrzeni całego albumu twórca eksponuje więcej kolorów niż w poprzednich dziełach. W zależności od scenografii dominuje inny koloryt, co pozwala lepiej zagrać nastrojem danego momentu, zbudować fajny kontrast pomiędzy resztą albumu. Ogólnie świetny początek cyklu. Czekam niecierpliwe na kontynuację. #komiks
-
Łukasz Godlewski rozwija się twórczo coraz bardziej. Najlepszym dowodem tego niech będzie "Listopad: Złote serce". Przeczytałem ten album w zasadzie raz po raz (chyba nie wierzyłem, że to jest takie dobre) i mam przekonanie, że ten komiks będzie zupełnie nowym, najbardziej ambitnym jak dotąd rozdziałem w twórczości gdańskiego artysty. Raz, że w kreatywny sposób Łukasz przerabia rodzimy sztafaż romantyzmu, dwa - jest to bardzo świadome i dojrzałe pisarsko. Jak na twórcę który po raz pierwszy tak odważnie wychodzi poza ramy horroru, to jestem zaskoczony jakością. Nie są to oczywiście ultra wybitne zakresy, ale zdecydowanie czuć w tym przemyślane proporcje i literackie wysmakowanie. Godlewski udowadnia, że czuje nie tylko horror, ale że rozumie także polski romantyzm i potrafi z elegancją spiąć te w sumie nie aż tak odległe konwencje. Wizualnie to także krok naprzód. Łukasz wciąż poprawia nie tylko styl, ale pracuje także nad kolorem. Mimo że barwy w obrębie scen nadal pozostają z grubsza monochromatyczne, to na przestrzeni całego albumu twórca eksponuje więcej kolorów niż w poprzednich dziełach. W zależności od scenografii dominuje inny koloryt, co pozwala lepiej zagrać nastrojem danego momentu, zbudować fajny kontrast pomiędzy resztą albumu. Ogólnie świetny początek cyklu. Czekam niecierpliwe na kontynuację. #komiks
-
Łukasz Godlewski rozwija się twórczo coraz bardziej. Najlepszym dowodem tego niech będzie "Listopad: Złote serce". Przeczytałem ten album w zasadzie raz po raz (chyba nie wierzyłem, że to jest takie dobre) i mam przekonanie, że ten komiks będzie zupełnie nowym, najbardziej ambitnym jak dotąd rozdziałem w twórczości gdańskiego artysty. Raz, że w kreatywny sposób Łukasz przerabia rodzimy sztafaż romantyzmu, dwa - jest to bardzo świadome i dojrzałe pisarsko. Jak na twórcę który po raz pierwszy tak odważnie wychodzi poza ramy horroru, to jestem zaskoczony jakością. Nie są to oczywiście ultra wybitne zakresy, ale zdecydowanie czuć w tym przemyślane proporcje i literackie wysmakowanie. Godlewski udowadnia, że czuje nie tylko horror, ale że rozumie także polski romantyzm i potrafi z elegancją spiąć te w sumie nie aż tak odległe konwencje. Wizualnie to także krok naprzód. Łukasz wciąż poprawia nie tylko styl, ale pracuje także nad kolorem. Mimo że barwy w obrębie scen nadal pozostają z grubsza monochromatyczne, to na przestrzeni całego albumu twórca eksponuje więcej kolorów niż w poprzednich dziełach. W zależności od scenografii dominuje inny koloryt, co pozwala lepiej zagrać nastrojem danego momentu, zbudować fajny kontrast pomiędzy resztą albumu. Ogólnie świetny początek cyklu. Czekam niecierpliwe na kontynuację. #komiks
-
Łukasz Godlewski rozwija się twórczo coraz bardziej. Najlepszym dowodem tego niech będzie "Listopad: Złote serce". Przeczytałem ten album w zasadzie raz po raz (chyba nie wierzyłem, że to jest takie dobre) i mam przekonanie, że ten komiks będzie zupełnie nowym, najbardziej ambitnym jak dotąd rozdziałem w twórczości gdańskiego artysty. Raz, że w kreatywny sposób Łukasz przerabia rodzimy sztafaż romantyzmu, dwa - jest to bardzo świadome i dojrzałe pisarsko. Jak na twórcę który po raz pierwszy tak odważnie wychodzi poza ramy horroru, to jestem zaskoczony jakością. Nie są to oczywiście ultra wybitne zakresy, ale zdecydowanie czuć w tym przemyślane proporcje i literackie wysmakowanie. Godlewski udowadnia, że czuje nie tylko horror, ale że rozumie także polski romantyzm i potrafi z elegancją spiąć te w sumie nie aż tak odległe konwencje. Wizualnie to także krok naprzód. Łukasz wciąż poprawia nie tylko styl, ale pracuje także nad kolorem. Mimo że barwy w obrębie scen nadal pozostają z grubsza monochromatyczne, to na przestrzeni całego albumu twórca eksponuje więcej kolorów niż w poprzednich dziełach. W zależności od scenografii dominuje inny koloryt, co pozwala lepiej zagrać nastrojem danego momentu, zbudować fajny kontrast pomiędzy resztą albumu. Ogólnie świetny początek cyklu. Czekam niecierpliwe na kontynuację. #komiks
-
Łukasz Godlewski rozwija się twórczo coraz bardziej. Najlepszym dowodem tego niech będzie "Listopad: Złote serce". Przeczytałem ten album w zasadzie raz po raz (chyba nie wierzyłem, że to jest takie dobre) i mam przekonanie, że ten komiks będzie zupełnie nowym, najbardziej ambitnym jak dotąd rozdziałem w twórczości gdańskiego artysty. Raz, że w kreatywny sposób Łukasz przerabia rodzimy sztafaż romantyzmu, dwa - jest to bardzo świadome i dojrzałe pisarsko. Jak na twórcę który po raz pierwszy tak odważnie wychodzi poza ramy horroru, to jestem zaskoczony jakością. Nie są to oczywiście ultra wybitne zakresy, ale zdecydowanie czuć w tym przemyślane proporcje i literackie wysmakowanie. Godlewski udowadnia, że czuje nie tylko horror, ale że rozumie także polski romantyzm i potrafi z elegancją spiąć te w sumie nie aż tak odległe konwencje. Wizualnie to także krok naprzód. Łukasz wciąż poprawia nie tylko styl, ale pracuje także nad kolorem. Mimo że barwy w obrębie scen nadal pozostają z grubsza monochromatyczne, to na przestrzeni całego albumu twórca eksponuje więcej kolorów niż w poprzednich dziełach. W zależności od scenografii dominuje inny koloryt, co pozwala lepiej zagrać nastrojem danego momentu, zbudować fajny kontrast pomiędzy resztą albumu. Ogólnie świetny początek cyklu. Czekam niecierpliwe na kontynuację. #komiks