home.social

#samochodelektryczny — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #samochodelektryczny, aggregated by home.social.

  1. Kobiece jury przemówiło. Nowy Nissan Leaf Samochodem Roku 2026

    Nissan Leaf to weteran rynku aut elektrycznych, ale jego najnowsza generacja wciąż potrafi wygrywać z konkurencją. Japoński samochód właśnie zgarnął główne wyróżnienie w plebiscycie Women’s Worldwide Car of the Year na rok 2026. Co zadecydowało o wygranej?

    Plebiscyt Women’s Worldwide Car of the Year (WWCOTY) to jedyny tego typu konkurs na świecie, w którym głosy oddaje jury składające się wyłącznie z dziennikarek motoryzacyjnych. W tegorocznej edycji nowy Nissan Leaf okazał się bezkonkurencyjny i zdobył najwyższe wyróżnienie. Japoński „elektryk” musiał zmierzyć się z potężną konkurencją, pokonując aż 55 innych modeli z całego świata.

    Codzienna użyteczność ponad gadżety

    W przeciwieństwie do wielu innych konkursów, gdzie liczą się głównie cyferki na papierze i przyspieszenie do setki, jury WWCOTY stawia na bardziej życiowe kryteria. Samochody oceniane są pod kątem bezpieczeństwa, designu, łatwości użytkowania, wpływu na środowisko oraz stosunku jakości do ceny. O zwycięstwie Nissana zadecydowało gremium składające się z 86 czołowych dziennikarek, reprezentujących ponad 50 różnych krajów.

    Ekspertki doceniły pojazd przede wszystkim za realistyczne i użyteczne podejście do elektromobilności oraz świetny balans między osiągami a bezproblemową, codzienną eksploatacją. Warto dodać, że nagroda główna to nie jedyne wyróżnienie dla tego modelu w tym roku – wcześniej jury WWCOTY przyznało mu również tytuł Najlepszego Samochodu Kompaktowego.

    Powrót pioniera w wielkim stylu

    W tym newsie kryje się jednak znacznie ciekawsza, rynkowa historia. Nissan Leaf jest obecny na rynku nieprzerwanie od 2010 roku, co czyni go jednym z najstarszych masowo produkowanych samochodów elektrycznych na świecie. Oryginalny model był absolutnym pionierem elektromobilności, jednak z biegiem lat musiał oddać pola rosnącej w siłę konkurencji. Fakt, że jego najnowsze wcielenie wygrywa tak prestiżową nagrodę w erze ostrej dominacji Tesli, Hyundaia i agresywnych chińskich marek, to piękny dowód na udany powrót na szczyt.

    Zwycięski model to już trzecia generacja Leafa, która zrywa z dotychczasową koncepcją klasycznego hatchbacka i przyjmuje znacznie bardziej aerodynamiczną, crossoverową sylwetkę. Auto oferuje również intuicyjne technologie oraz zauważalnie zwiększony zasięg na jednym ładowaniu, co ostatecznie przekonało do niego wymagające jury.

    Nissan zaprezentował trzecią generację modelu Nissan Leaf [galeria]

    #autaElektryczneNissan #historiaNissanaLEAF #najlepszySamochódKompaktowy #NissanLEAF2026 #nowyNissanLEAFZasięg #samochódElektryczny #samochódRoku2026 #WomenSWorldwideCarOfTheYear #WWCOTY2026
  2. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  3. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  4. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  5. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  6. Duża modernizacja Volvo EX90. Nowy rocznik z architekturą 800V, a obecni właściciele dostaną prezent

    Chociaż może właściwszym stwierdzeniem w kontekście obecnych właścicieli topowego, elektrycznego SUV-a Volvo, byłoby, że dostaną rekompensatę a nie prezent. Oto co ogłosiło Volvo.

    Volvo ogłosiło kluczowe zmiany dla swojego flagowego, elektrycznego SUV-a EX90, które wejdą w życie wraz z rocznikiem modelowym 2026. To nie jest drobny lifting – to potężna modernizacja, która rozwiązuje największe bolączki pierwszej wersji modelu. Główne nowości to przejście na architekturę 800 V oraz zupełnie nowy komputer centralny, który zostanie za darmo zamontowany także w autach z rocznika 2025.

    Koniec problemów z ładowaniem (?)

    Najważniejszą zmianą techniczną jest rezygnacja z instalacji 400 V na rzecz nowoczesnej architektury 800 V. W praktyce oznacza to rewolucję w szybkości ładowania. Podczas gdy obecny model osiąga maksymalnie 250 kW, nowa wersja będzie w stanie przyjąć moc nawet 350 kW na odpowiednio szybkiej ładowarce. Według Volvo, pozwoli to na uzupełnienie zasięgu o 250 kilometrów (wg WLTP) w zaledwie 10 minut. To duży skok w porównaniu do średnio 145 kilometrów w tym samym czasie w poprzedniku.

    Nowy komputer i darmowa wymiana

    Producent wziął sobie do serca uwagi dotyczące powolnego i niestabilnego oprogramowania. Volvo EX90 (2026) otrzyma zupełnie nowy komputer centralny z podwójnym procesorem Nvidia Drive AGX Orin. Ma to zapewnić wysoką wydajność i wreszcie pozwolić na pełne wykorzystanie zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, w tym lidarów.

    Co najważniejsze, Volvo ogłosiło, że nabywcy aut z rocznika 2025 będą mogli umówić się w autoryzowanym serwisie na bezpłatną wymianę jednostki centralnej na nową. To godny pochwały ruch w stronę pierwszych klientów.

    Lista nowości jest dłuższa. Volvo obiecuje lepsze przyspieszenie i wyższą efektywność energetyczną. Wśród opcji pojawi się także szklany dach o elektrycznie regulowanej przezroczystości, znany z modelu ES90 (również budowanego w oparciu o architekturę 800 V). Samochód będzie również korzystał z danych zbieranych przez inne pojazdy marki, aby ostrzegać kierowców o potencjalnych zagrożeniach na drodze, takich jak śliska nawierzchnia czy wypadki.

    Wprowadzone zmiany czynią z Volvo EX90 znacznie bardziej dopracowany i konkurencyjny produkt na rynku elektrycznych SUV-ów premium. Modernizacja kluczowych podzespołów pokazuje, że firma słucha głosów klientów i jest gotowa na kosztowne, ale potrzebne usprawnienia, by umocnić swoją pozycję w segmencie. Szkoda jednak, że część zmian została niejako wymuszona opiniami klientów. Utracone zaufanie znacznie trudniej odbudować.

    Następca bestsellera będzie w pełni elektryczny. Volvo zapowiada model EX60

    #aktualizacja #Architektura800V #motoryzacja #news #NvidiaDrive #samochódElektryczny #SUV #szybkieładowanie #Volvo #VolvoEX90

  7. Kia EV4 wjeżdża do Polski. Znamy ceny – z dopłatą taniej niż spalinowy kompakt

    Kia Polska ogłosiła oficjalne ceny swojego najnowszego modelu elektrycznego – EV4. To pierwszy „elektryk” marki, który nie jest SUV-em, dostępny w dwóch wersjach nadwozia: jako hatchback i fastback.

    Cena bazowej wersji startuje od 173 900 zł, jednak dzięki rządowemu programowi „NaszEauto” może spaść do 143 900 zł, co czyni ją konkurencyjną dla spalinowych aut kompaktowych o podobnej mocy.

    Kia EV4, określana jako elektryczny odpowiednik popularnego Ceeda, jest oferowana w dwóch wariantach nadwozia i z dwoma rodzajami akumulatorów do wyboru. Wszystkie wersje napędza silnik o mocy 204 KM, który przekazuje moc na przednie koła. Klienci mogą wybrać między baterią o pojemności 58,3 kWh a większą, 81,4 kWh, która w wersji hatchback zapewnia zasięg w cyklu mieszanym WLTP do 625 km. Co istotne, wersja hatchback będzie pierwszym samochodem elektrycznym marki Kia produkowanym w Europie – w fabryce w Żylinie na Słowacji.

    Dzięki zastosowaniu dedykowanej platformy E-GMP, EV4 charakteryzuje się bardzo dużym rozstawem osi (2820 mm), co przekłada się na wyjątkowo przestronne wnętrze, zwłaszcza dla pasażerów z tyłu. W kokpicie dominuje imponujący, 30-calowy, panoramiczny zestaw połączonych wyświetlaczy, składający się z cyfrowych wskaźników, ekranu klimatyzacji i centralnego ekranu systemu multimedialnego. Na pokładzie znajdziemy też nowoczesne rozwiązania, takie jak cyfrowy klucz Digital Key 2.0, zdalne aktualizacje OTA czy dostęp do serwisów streamingowych, w tym YouTube i Netflix.

    Cennik Kii EV4 hatchback w wersji Air ze standardowym akumulatorem zaczyna się od 173 900 zł. Ceny wersji fastback startują od 192 900 zł za bogatszą wersję wyposażenia Earth, również ze standardową baterią. Topowe odmiany GT-Line z większym akumulatorem wyceniono na 230 900 zł (hatchback) i 237 900 zł (fastback). Wszystkie wersje kwalifikują się do rządowego programu dopłat „NaszEauto”.

    Kia EV4 jest bogato wyposażona już w standardzie. Bazowa wersja Air oferuje m.in. 7 poduszek powietrznych, asystenta utrzymania pasa ruchu, aktywny tempomat, panoramiczny potrójny wyświetlacz, bezprzewodowy Apple CarPlay/Android Auto, reflektory LED i system bezkluczykowy. Pierwsze egzemplarze w obu wersjach nadwoziowych mają pojawić się w polskich salonach już we wrześniu.

    Nowa Kia EV6 wjeżdża do Polski. Znamy ceny i szczegóły oferty

    #cenySamochodów #elektromobilność #EV #fastback #hatchback #KIA #KIAEV4 #motoryzacja #NaszEauto #news #samochódElektryczny

  8. Kia EV4 wjeżdża do Polski. Znamy ceny – z dopłatą taniej niż spalinowy kompakt

    Kia Polska ogłosiła oficjalne ceny swojego najnowszego modelu elektrycznego – EV4. To pierwszy „elektryk” marki, który nie jest SUV-em, dostępny w dwóch wersjach nadwozia: jako hatchback i fastback.

    Cena bazowej wersji startuje od 173 900 zł, jednak dzięki rządowemu programowi „NaszEauto” może spaść do 143 900 zł, co czyni ją konkurencyjną dla spalinowych aut kompaktowych o podobnej mocy.

    Kia EV4, określana jako elektryczny odpowiednik popularnego Ceeda, jest oferowana w dwóch wariantach nadwozia i z dwoma rodzajami akumulatorów do wyboru. Wszystkie wersje napędza silnik o mocy 204 KM, który przekazuje moc na przednie koła. Klienci mogą wybrać między baterią o pojemności 58,3 kWh a większą, 81,4 kWh, która w wersji hatchback zapewnia zasięg w cyklu mieszanym WLTP do 625 km. Co istotne, wersja hatchback będzie pierwszym samochodem elektrycznym marki Kia produkowanym w Europie – w fabryce w Żylinie na Słowacji.

    Dzięki zastosowaniu dedykowanej platformy E-GMP, EV4 charakteryzuje się bardzo dużym rozstawem osi (2820 mm), co przekłada się na wyjątkowo przestronne wnętrze, zwłaszcza dla pasażerów z tyłu. W kokpicie dominuje imponujący, 30-calowy, panoramiczny zestaw połączonych wyświetlaczy, składający się z cyfrowych wskaźników, ekranu klimatyzacji i centralnego ekranu systemu multimedialnego. Na pokładzie znajdziemy też nowoczesne rozwiązania, takie jak cyfrowy klucz Digital Key 2.0, zdalne aktualizacje OTA czy dostęp do serwisów streamingowych, w tym YouTube i Netflix.

    Cennik Kii EV4 hatchback w wersji Air ze standardowym akumulatorem zaczyna się od 173 900 zł. Ceny wersji fastback startują od 192 900 zł za bogatszą wersję wyposażenia Earth, również ze standardową baterią. Topowe odmiany GT-Line z większym akumulatorem wyceniono na 230 900 zł (hatchback) i 237 900 zł (fastback). Wszystkie wersje kwalifikują się do rządowego programu dopłat „NaszEauto”.

    Kia EV4 jest bogato wyposażona już w standardzie. Bazowa wersja Air oferuje m.in. 7 poduszek powietrznych, asystenta utrzymania pasa ruchu, aktywny tempomat, panoramiczny potrójny wyświetlacz, bezprzewodowy Apple CarPlay/Android Auto, reflektory LED i system bezkluczykowy. Pierwsze egzemplarze w obu wersjach nadwoziowych mają pojawić się w polskich salonach już we wrześniu.

    Nowa Kia EV6 wjeżdża do Polski. Znamy ceny i szczegóły oferty

    #cenySamochodów #elektromobilność #EV #fastback #hatchback #KIA #KIAEV4 #motoryzacja #NaszEauto #news #samochódElektryczny

  9. Kia EV4 wjeżdża do Polski. Znamy ceny – z dopłatą taniej niż spalinowy kompakt

    Kia Polska ogłosiła oficjalne ceny swojego najnowszego modelu elektrycznego – EV4. To pierwszy „elektryk” marki, który nie jest SUV-em, dostępny w dwóch wersjach nadwozia: jako hatchback i fastback.

    Cena bazowej wersji startuje od 173 900 zł, jednak dzięki rządowemu programowi „NaszEauto” może spaść do 143 900 zł, co czyni ją konkurencyjną dla spalinowych aut kompaktowych o podobnej mocy.

    Kia EV4, określana jako elektryczny odpowiednik popularnego Ceeda, jest oferowana w dwóch wariantach nadwozia i z dwoma rodzajami akumulatorów do wyboru. Wszystkie wersje napędza silnik o mocy 204 KM, który przekazuje moc na przednie koła. Klienci mogą wybrać między baterią o pojemności 58,3 kWh a większą, 81,4 kWh, która w wersji hatchback zapewnia zasięg w cyklu mieszanym WLTP do 625 km. Co istotne, wersja hatchback będzie pierwszym samochodem elektrycznym marki Kia produkowanym w Europie – w fabryce w Żylinie na Słowacji.

    Dzięki zastosowaniu dedykowanej platformy E-GMP, EV4 charakteryzuje się bardzo dużym rozstawem osi (2820 mm), co przekłada się na wyjątkowo przestronne wnętrze, zwłaszcza dla pasażerów z tyłu. W kokpicie dominuje imponujący, 30-calowy, panoramiczny zestaw połączonych wyświetlaczy, składający się z cyfrowych wskaźników, ekranu klimatyzacji i centralnego ekranu systemu multimedialnego. Na pokładzie znajdziemy też nowoczesne rozwiązania, takie jak cyfrowy klucz Digital Key 2.0, zdalne aktualizacje OTA czy dostęp do serwisów streamingowych, w tym YouTube i Netflix.

    Cennik Kii EV4 hatchback w wersji Air ze standardowym akumulatorem zaczyna się od 173 900 zł. Ceny wersji fastback startują od 192 900 zł za bogatszą wersję wyposażenia Earth, również ze standardową baterią. Topowe odmiany GT-Line z większym akumulatorem wyceniono na 230 900 zł (hatchback) i 237 900 zł (fastback). Wszystkie wersje kwalifikują się do rządowego programu dopłat „NaszEauto”.

    Kia EV4 jest bogato wyposażona już w standardzie. Bazowa wersja Air oferuje m.in. 7 poduszek powietrznych, asystenta utrzymania pasa ruchu, aktywny tempomat, panoramiczny potrójny wyświetlacz, bezprzewodowy Apple CarPlay/Android Auto, reflektory LED i system bezkluczykowy. Pierwsze egzemplarze w obu wersjach nadwoziowych mają pojawić się w polskich salonach już we wrześniu.

    Nowa Kia EV6 wjeżdża do Polski. Znamy ceny i szczegóły oferty

    #cenySamochodów #elektromobilność #EV #fastback #hatchback #KIA #KIAEV4 #motoryzacja #NaszEauto #news #samochódElektryczny

  10. Kia EV4 wjeżdża do Polski. Znamy ceny – z dopłatą taniej niż spalinowy kompakt

    Kia Polska ogłosiła oficjalne ceny swojego najnowszego modelu elektrycznego – EV4. To pierwszy „elektryk” marki, który nie jest SUV-em, dostępny w dwóch wersjach nadwozia: jako hatchback i fastback.

    Cena bazowej wersji startuje od 173 900 zł, jednak dzięki rządowemu programowi „NaszEauto” może spaść do 143 900 zł, co czyni ją konkurencyjną dla spalinowych aut kompaktowych o podobnej mocy.

    Kia EV4, określana jako elektryczny odpowiednik popularnego Ceeda, jest oferowana w dwóch wariantach nadwozia i z dwoma rodzajami akumulatorów do wyboru. Wszystkie wersje napędza silnik o mocy 204 KM, który przekazuje moc na przednie koła. Klienci mogą wybrać między baterią o pojemności 58,3 kWh a większą, 81,4 kWh, która w wersji hatchback zapewnia zasięg w cyklu mieszanym WLTP do 625 km. Co istotne, wersja hatchback będzie pierwszym samochodem elektrycznym marki Kia produkowanym w Europie – w fabryce w Żylinie na Słowacji.

    Dzięki zastosowaniu dedykowanej platformy E-GMP, EV4 charakteryzuje się bardzo dużym rozstawem osi (2820 mm), co przekłada się na wyjątkowo przestronne wnętrze, zwłaszcza dla pasażerów z tyłu. W kokpicie dominuje imponujący, 30-calowy, panoramiczny zestaw połączonych wyświetlaczy, składający się z cyfrowych wskaźników, ekranu klimatyzacji i centralnego ekranu systemu multimedialnego. Na pokładzie znajdziemy też nowoczesne rozwiązania, takie jak cyfrowy klucz Digital Key 2.0, zdalne aktualizacje OTA czy dostęp do serwisów streamingowych, w tym YouTube i Netflix.

    Cennik Kii EV4 hatchback w wersji Air ze standardowym akumulatorem zaczyna się od 173 900 zł. Ceny wersji fastback startują od 192 900 zł za bogatszą wersję wyposażenia Earth, również ze standardową baterią. Topowe odmiany GT-Line z większym akumulatorem wyceniono na 230 900 zł (hatchback) i 237 900 zł (fastback). Wszystkie wersje kwalifikują się do rządowego programu dopłat „NaszEauto”.

    Kia EV4 jest bogato wyposażona już w standardzie. Bazowa wersja Air oferuje m.in. 7 poduszek powietrznych, asystenta utrzymania pasa ruchu, aktywny tempomat, panoramiczny potrójny wyświetlacz, bezprzewodowy Apple CarPlay/Android Auto, reflektory LED i system bezkluczykowy. Pierwsze egzemplarze w obu wersjach nadwoziowych mają pojawić się w polskich salonach już we wrześniu.

    Nowa Kia EV6 wjeżdża do Polski. Znamy ceny i szczegóły oferty

    #cenySamochodów #elektromobilność #EV #fastback #hatchback #KIA #KIAEV4 #motoryzacja #NaszEauto #news #samochódElektryczny

  11. Kia EV4 wjeżdża do Polski. Znamy ceny – z dopłatą taniej niż spalinowy kompakt

    Kia Polska ogłosiła oficjalne ceny swojego najnowszego modelu elektrycznego – EV4. To pierwszy „elektryk” marki, który nie jest SUV-em, dostępny w dwóch wersjach nadwozia: jako hatchback i fastback.

    Cena bazowej wersji startuje od 173 900 zł, jednak dzięki rządowemu programowi „NaszEauto” może spaść do 143 900 zł, co czyni ją konkurencyjną dla spalinowych aut kompaktowych o podobnej mocy.

    Kia EV4, określana jako elektryczny odpowiednik popularnego Ceeda, jest oferowana w dwóch wariantach nadwozia i z dwoma rodzajami akumulatorów do wyboru. Wszystkie wersje napędza silnik o mocy 204 KM, który przekazuje moc na przednie koła. Klienci mogą wybrać między baterią o pojemności 58,3 kWh a większą, 81,4 kWh, która w wersji hatchback zapewnia zasięg w cyklu mieszanym WLTP do 625 km. Co istotne, wersja hatchback będzie pierwszym samochodem elektrycznym marki Kia produkowanym w Europie – w fabryce w Żylinie na Słowacji.

    Dzięki zastosowaniu dedykowanej platformy E-GMP, EV4 charakteryzuje się bardzo dużym rozstawem osi (2820 mm), co przekłada się na wyjątkowo przestronne wnętrze, zwłaszcza dla pasażerów z tyłu. W kokpicie dominuje imponujący, 30-calowy, panoramiczny zestaw połączonych wyświetlaczy, składający się z cyfrowych wskaźników, ekranu klimatyzacji i centralnego ekranu systemu multimedialnego. Na pokładzie znajdziemy też nowoczesne rozwiązania, takie jak cyfrowy klucz Digital Key 2.0, zdalne aktualizacje OTA czy dostęp do serwisów streamingowych, w tym YouTube i Netflix.

    Cennik Kii EV4 hatchback w wersji Air ze standardowym akumulatorem zaczyna się od 173 900 zł. Ceny wersji fastback startują od 192 900 zł za bogatszą wersję wyposażenia Earth, również ze standardową baterią. Topowe odmiany GT-Line z większym akumulatorem wyceniono na 230 900 zł (hatchback) i 237 900 zł (fastback). Wszystkie wersje kwalifikują się do rządowego programu dopłat „NaszEauto”.

    Kia EV4 jest bogato wyposażona już w standardzie. Bazowa wersja Air oferuje m.in. 7 poduszek powietrznych, asystenta utrzymania pasa ruchu, aktywny tempomat, panoramiczny potrójny wyświetlacz, bezprzewodowy Apple CarPlay/Android Auto, reflektory LED i system bezkluczykowy. Pierwsze egzemplarze w obu wersjach nadwoziowych mają pojawić się w polskich salonach już we wrześniu.

    Nowa Kia EV6 wjeżdża do Polski. Znamy ceny i szczegóły oferty

    #cenySamochodów #elektromobilność #EV #fastback #hatchback #KIA #KIAEV4 #motoryzacja #NaszEauto #news #samochódElektryczny

  12. 1000 km podróż elektrykiem po Skandynawii na pokładzie Audi A6 e-tron Sportback

    Większość z nas nadal boi się jazdy samochodami elektrycznymi na dłuższych dystansach, ze względu na „mały zasięg” tych aut oraz strach przed nie znalezieniem punktu do ładowania. Poleciałem więc do Bergen w Norwegii, aby przez następne dwa dni pokonać fiordy, tunele, wyżyny, miasta i inne przeszkody, żeby zobaczyć, jak i czy można z takim elektrykiem żyć na dystansie 1076 km.

    Przygodę zaczynamy w Norwegii, ale zanim ją zakończymy, zaliczymy jeszcze dwa inne kraje skandynawskie. Do mojej dyspozycji otrzymałem Audi A6 e-tron performance, w wersji z napędem na tył i 100 kWh akumulatorem, który ma zasięg do 755 km wg WLTP. Od razu zdradzę, że aż takiego wyniku nie osiągnąłem, ale użytkowałem też auto dokładnie tak, jakbym jechał spalinowym (a nie mam lekkiej nogi). Pomimo tego, zaskoczył mnie fakt, jak bardzo energooszczędną konstrukcję udało się stworzyć Audi – w końcu go ogromna limuzyna.

    Zapraszam więc do śledzenia skandynawsko-elektrycznych przygód i przy okazji zapraszam do poprzedniego road tripu, ze Stuttgartu do Stambułu.

    Może Ci się spodobać

    #Audi #AudiA6ETron #elektromobilność #motoryzacja #podróże #roadTrip #samochódElektryczny

  13. Post: Samochody.

    Latem odebrałem w końcu z salonu zamówiony samochód elektryczny, po trzech miesiącach użytkowania pora na pierwsze podsumowanie kosztów.

    fireprzed40.pl/samochody/

    #EV #SamochódElektryczny #NaPrąd