home.social

#recenzja — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #recenzja, aggregated by home.social.

  1. Recenzje fantastyczne:
    »[Recenzja] „Fikcja klimatyczna w Polsce” Krucza antologia«

    Niezależnie od formy i odmiany gatunkowej, jakość wszystkich tekstów jest bardzo wysoka, co nie powinno szczególnie zaskakiwać, ponieważ autorki i autorzy nie są debiutantami, lecz mogą pochwalić się mniejszym lub większym dorobkiem artystycznym; nie tylko literackim. W konsekwencji to na pewno jedna z najlepszych tegorocznych publikacji fantastycznych, po którą powinny sięgnąć osoby także na co dzień stroniące od fantastyki.

    fahrenheit.net.pl/ksiazki/rece

    #Fahrenheit_zin #LechKamiński #recenzja #EwaMarczyńskaGoldstein #MaciejTomczak #MartynaBiesiada #IstvanVizvary #SidaOlesiak #RomualdPawlak #NataliaCiejka #TomaszKozłowski #ArturSiwek #MartaMagdalenaLasik #JakubSokołowski #MateuszWyszyński #MałgorzataLewandowska #GrzegorzCzapski #BiałyKruk #MartaGidyńska #KarolLigecki #PawełJakubDomownik #FikcjaklimatycznawPolsce

  2. Recenzje fantastyczne:
    »[Recenzja] „Sądny dzień Carla” Matt Dinniman«

    Ponownie bowiem – mimo napakowania akcją po same brzegi okładek – książka Dinnimana okazuje się rewolucyjną (a może właśnie kontrrewolucyjną, biorąc pod uwagę fakt, że w oczach wielu rewolucja już dawno wygrała i okrzepła) włócznią, skierowaną prosto w tłuszczową oponkę naszego współczesnego społeczeństwa.

    fahrenheit.net.pl/ksiazki/rece

    #Fahrenheit_zin #recenzja #CzarnaOwca #PiotrWojnarowicz #MagdalenaStonawska #BeataWójcik #MattDinniman #MaciejKarbasiński #DungeonCrawlerCarl #SądnydzieńCarla #CarlsDoomsday

  3. Path of Exile w wersji roguelite? Dream Echo daje sporą swobodę budowania postaci, ale nie wszystkie elementy są równie dopracowane. Sprawdzamy, czy warto dać mu szansę. 🎮

    pcmod.pl/dream-echo-r...

    #ARPG #GryPC #Recenzja

    Dream Echo – czy ten roguelite...

  4. 🔴 Przegląd newsów: Filmy z X-Men znowu przesunięte, starzy znajomi wracają do MCU (reupload)

    tube.ar.hn/w/cgduDBKDvA7fM6ppZ

  5. Pierwsze wrażenia z The First Descendant + trailer Agatha All Along + Lobo pojawi się w Supergirl?

    tube.ar.hn/w/gf6WvxQdprdasp3xw

  6. Kevin Feige zapowiada reset, tłumaczy się z Blade'a i kręcenia filmów z niedokończonym scenariuszem

    tube.ar.hn/w/dmjPzCyeWNzyyZ6Tj

  7. Recenzje fantastyczne:
    »[Recenzja] „Dungeon Crawler Carl” Matt Dinniman«

    Matt Dinniman niczym Monty Pythoni w swoich najlepszych latach balansuje na cienkiej granicy między groteską, parodią i kiczem a mocnym szturchaniem współczesnego społeczeństwa. W wyjątkowo atrakcyjny sposób drażni je i mówi: „Ej, obudźcie się, przecież to jesteście WY!”.

    fahrenheit.net.pl/ksiazki/rece

    #Fahrenheit_zin #recenzja #CzarnaOwca #FilipKosior #PiotrWojnarowicz #BeataWójcik #dungeoncrawler #MattDinniman #SaraManasterska #MagdalenaSronawska #MaciejKarbasiński #WillStaehle #DungeonCrawlerCarl

  8. Recenzje fantastyczne:
    »[Recenzja] „Transmigracja Timothy’ego Archera” Philip K. Dick«

    To historia o charyzmatycznym amerykańskim biskupie (właśnie Timothym Archerze) prowadzącym zaawansowane badania dotyczące Nowego Testamentu. Jeśli skupić się wyłącznie na fabule, cała opowieść jest prosta: po śmierci syna i kochanki Archer, dręczony wątpliwościami dotyczącymi prawdziwej natury Jezusa wyrusza w podróż, podczas której ma nadzieję znaleźć wyjaśnienia wątpliwości, jakie od dłuższego czasu go nawiedzają...

    fahrenheit.net.pl/ksiazki/rece

    #Fahrenheit_zin #HannaFronczak #recenzja #PhilipKDick #LechJęczmyk #DomWydawniczyRebis #WojciechSiudmak #Rebis #GrzegorzDziamski #TransmigracjaTimothyegoArchera #TheTransmigrationofTimothyArcher

  9. Aktualności:
    »[Recenzja] „Starship. Tom 1: Bunt” Mike Resnick«

    Akcję „Starshipa” zaczynamy obserwować od momentu, kiedy Wilson Cole melduje się po raz pierwszy na pokładzie Roosevelta. I nawet nie za bardzo mamy czas się z tym faktem oswoić, gdyż fabuła pędzi do przodu galopem. Nie ma tu bowiem miejsca na długie opisy pomieszczeń, korytarzy, kajut, poznawanie głębi psychologicznej niespiesznie wprowadzanych bohaterów pobocznych, poznawanie geopolitycznego tła konfliktu. No nie, to jest naprawdę powieść w starym, dobrym (dla ludzi, którzy na tego typu książkach się wychowywali) stylu.

    fahrenheit.net.pl/aktualnosci/

    #Fahrenheit_zin #recenzja #MarcinPrzybyłek #RobertJSzmidt #KseniaOlkusz #JacekFalejczyk #TomaszMaroński #MikeResnick #Starship #Bunt #Mutiny

  10. Auto tygodnia #59 – Renault 4 E-Tech: powrót legendy w elektryzującym stylu [galeria]

    Francuska marka od pewnego czasu proponuje swoim klientom fascynującą, retrofutyrystyczną przygodę, bo jak inaczej nazwać powrót na rynek legend z XX wieku jakimi były Renault 5 i Renault 4?

    Dziś opowiem wam o tym drugim modelu. Oto nowe Renault 4 E-Tech, w topowej wersji Iconic z większą baterią. Bardzo sympatyczne auto, które nikogo nie pozostawia obojętnym. I o to tu chodzi.

    Protoplasta samochodu, z którym miałem okazję bliżej się zapoznać, to symbol w kraju Franków. W istocie Renault 4 był samochodem, który w latach 60. ubiegłego wieku zmotoryzował Francję, miał też fanów w innych krajach zachodniej Europy. My wówczas byliśmy za Żelazną Kurtyną, u nas zamiast zakupów Renault 4 można było co najwyżej wysłuchać przemowy towarzysza Gomułki.

    Wracając jednak do auta, nie ma nic w złego w sięganiu po dobrze zapamiętane modele, o ile ich reminiscencje nadążają za duchem czasu. Muszę przyznać, że retrofuturystyczna inkarnacja słynnego auta przypadła mi do gustu bardziej niż myślałem. Spędziłem tydzień z topową, 150-konną wersją Iconic, by sprawdzić, czy ta retrofuturystyczna koncepcja ma sens na polskich drogach i czy urok „Czwórki” wciąż działa. Moim zdaniem tak. I mam na to konkretne argumenty.

    Design: z nutą nostalgii, ale bez przesady

    Nowe Renault 4 to stylistyczny majstersztyk, który zręcznie balansuje między przeszłością a przyszłością. W odróżnieniu od nieco „cukierkowego” R5, „Czwórka” stawia na bardziej surowy, crossoverowy charakter z wyraźnymi nawiązaniami do protoplasty. Kanciasta sylwetka, niemal pionowo ścięty tył i charakterystyczny kształt trzeciej bocznej szyby to ukłon w stronę klasyka.

    Jednocześnie projektanci nie bali się nowoczesnych akcentów. Reflektory LED schowane pod szerokim, przeszklonym panelem, potężne jak na segment B, aż 18-calowe felgi (standard w każdej wersji) czy pionowe tylne lampy w wystających, czarnych obudowach nadają autu futurystyczny sznyt.

    Testowany egzemplarz w wersji Iconic, z czarnymi słupkami nadwozia i czarnym dachem wyglądał po prostu znakomicie. To nie jest samochód, który krzyczy i próbuje zwrócić na siebie uwagę za wszelką cenę. Jego styl docenia się z czasem – z każdym dniem podoba się coraz bardziej. Dokładnie takie miałem odczucia. Pierwszego dnia autko wydało mi się po prostu sympatyczne, ostatniego dnia testu żal było oddawać kluczyki (w zasadzie to kartę, typową dla modeli Renault), a niejeden znacznie droższy model nie pozostawiał we mnie takich wrażeń.

    Wnętrze: cyfrowy kokpit z francuskim smakiem

    W kabinie Renault 4 wita nas znajomy widok – deska rozdzielcza jest w zasadzie identyczna jak w mniejszym R5 i podobna, szczególnie jeżeli chodzi o liczne manetki przy kierownicy czy układ ekranów, do tej w wielu innych współczesnych modelach francuskiej marki. Taka unifikacja to moim zdaniem zaleta, nie musisz się uczyć każdego pojazdu z osobna.

    W kokpicie R4, dominują dwa ekrany: 10,25-calowy dla cyfrowych zegarów i 10,1-calowy dla systemu multimedialnego. System OpenR Link, oparty na oprogramowaniu Google (dokładniej: Android Automotive OS), działa niezwykle płynnie, jest intuicyjny i oferuje zintegrowane mapy Google, które inteligentnie planują trasę z uwzględnieniem postojów na ładowanie.

    Jakość wykończenia to udany kompromis. Mamy tu sporo twardych, ale solidnie spasowanych tworzyw, które jednak umiejętnie przełamano wstawkami z tkaniny (w testowanej wersji Iconic z eko-skóry i szarej tkaniny w pepitkę), co nadaje wnętrzu przytulności.

    Na szczególną pochwałę zasługują fotele – są nie tylko świetnie wyprofilowane i wygodne, ale też pokryte tapicerką z kolorowymi akcentami, która nie tylko dobrze się prezentuje, ale też wygląda na trwałą. W topowej wersji Iconic fotele przednie są podgrzewane, podobnie jak kierownica. To detal, który docenimy w chłodniejsze dni.

    Z tyłu bez problemu zmieszczą się dwie dorosłe osoby, a miejsca na nogi jest wystarczająco, by nie narzekać na ciasnotę. Owszem, nie jest to przestronność na miarę segmentu E, miejmy jednak na uwadze, że to miejski crossover. auto krótsze od 4,2 metra. Gdy usadowiłem się sam za sobą (mam 177 cm wzrostu) nie brakowało mi przestrzeni. Było miejsce na stopy, na kolana, nad głową. Jest ok.

    Przy miejskich gabarytach sympatycznego Francuza imponuje bagażnik – oferuje aż 420 litrów pojemności, ma regularny kształt, niski próg załadunku i praktyczny schowek na kable pod podłogą. Jest dobrze. Przydałby się może frunk, którego tu nie ma, ale to raczej malkontenctwo niż realna uwaga.

    Jazda i osiągi

    Pod względem technicznym Renault 4 to dojrzała konstrukcja. Zaawansowane zawieszenie (kolumny McPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu) to rzadkość w tej klasie i duży atut „Czwórki”. Zestrojono je z naciskiem na komfort – auto płynnie i cicho pokonuje nierówności, co w warunkach miejskich jest nieocenione. Jednocześnie prowadzenie jest pewne i przewidywalne, a układ kierowniczy, choć mocno wspomagany, daje wystarczające wyczucie drogi.

    Testowana wersja Comfort Range dysponuje silnikiem o mocy 150 KM i momencie obrotowym 245 Nm. To w zupełności wystarcza, by sprawnie poruszać się zarówno w mieście, jak i poza nim. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 sekundy, a elastyczność jest typowa dla aut elektrycznych – natychmiastowa i satysfakcjonująca. Miejskie 50 km/h R4 osiąga w czasie krótszym od większości aut stojących z nim na światłach. Prędkość maksymalna wynosi tu 150 km/h, wystarczy, to nie jest auto sportowe.

    Zasięg i ładowanie

    Renault 4 E-Tech nie udaje długodystansowca i to jego największa siła. Wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh (netto) i standardową pompę ciepła, jest stworzony do codziennej eksploatacji. W mieście jego wydajność jest fenomenalna. Osiągnięcie zużycia na poziomie 11-13 kWh/100 km nie stanowi żadnego problemu, co przekłada się na realny zasięg przekraczający 400 km.

    W trasie, jak w każdym elektryku, apetyt na energię rośnie. Przy prędkościach autostradowych (120-140 km/h) zużycie wzrasta do 19-24 kWh/100 km, co ogranicza realny zasięg do około 200-250 km.

    Ładowanie auta nie bije rekordów prędkości, ale jest za to bezproblemowe. Pokładowa ładowarka AC ma moc 11 kW, co pozwala uzupełnić energię w z domowego trójfazowego wallboksa w około 5 godzin. Na szybkich stacjach DC „Czwórka” przyjmuje do 100 kW, co według deklaracji producenta pozwala naładować akumulator od 15% do 80% w około 30 minut.

    W moim przypadku, gdy podpiąłem użyczony egzemplarz do stacji o nominalnej mocy 150 kW ze stanem baterii 10%, pojazd początkowo pobierał nieco ponad 60 kW, by w okolicach 30% baterii przekroczyć 90 kW, czyli już blisko nominalnego maksimum. 80% baterii uzyskałem po 33 minutach, co biorąc pod uwagę że startowałem z niższego (10% a nie 15%) pułapu niż deklaracja producenta, pozwala potwierdzić zgodność deklarowanego czasu z rzeczywistością.

    Po przekroczeniu 80% tempo ładowania spada do ok. 40 kW, a gdy bateria była już niemal pełna (98%), z ładowarki DC elektrony sączyły się z mocą 7,9 kW. Ładowanie z 10% do pełna potrwało 63 minuty.

    Po naładowaniu komputer pokładowy wyświetlił sugerowany zasięg 252 km. To mniej od wskazań wg WLTP, ale wynika po prostu z tego, że komputer dość mądrze analizuje styl jazdy kierowcy. A że poprzednia moja trasa biegła głównie drogami klasy A i S, zużycie było większe od homologowanego.

    Zaprojektowany mądrze i ze smakiem

    Renault 4 E-Tech to po prostu udany samochód. Jest stylowy, komfortowy, zaskakująco praktyczny i bardzo wydajny w warunkach, do których został stworzony. To idealne auto do miasta i na podmiejskie dojazdy, które może pełnić rolę jedynego samochodu w rodzinie, o ile dalekie podróże autostradami nie są na porządku dziennym. Jednak i tym jest w stanie podołać. Ile to auto kosztuje?

    Ceny startują od 129 900 zł za wersję 120 KM z mniejszą baterią. Testowany, topowy wariant Iconic to wydatek 160 900 zł, a z kilkoma dodatkami cena zbliża się do 170 000 zł. To sporo, ale w zamian dostajemy kompletnie wyposażony, charyzmatyczny i świetnie jeżdżący samochód elektryczny, który na swój sposób jest wyróżniającą propozycją w segmencie. Rzeczywisty koszt można oczywiście obniżyć dzięki rządowym dotacjom, ale to już leży w gestii nabywcy. Reasumując, Renault tym modelem udowodniło, że potrafi grać na emocjach, nie zapominając przy tym o rozsądku. I za to należą się brawa.

    Ocena ogólna Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic: 5/6

    • Design: 5/6
    • Jakość wykonania: 4,5/6
    • Oprogramowanie: 5/6
    • Wydajność: 5/6

    Plusy:

    • Świetny, oryginalny design z nutą retro
    • Komfortowe zawieszenie
    • Dobre wyciszenie w miejskich i podmiejskich prędkościach (do 100 – 110 km/h)
    • Przestronne wnętrze i duży, praktyczny bagażnik
    • Znakomity i intuicyjny system multimedialny z usługami Google
    • Bardzo niskie zużycie energii w jeździe miejskiej i podmiejskiej
    • Standardowa pompa ciepła

    Minusy:

    • Słaba jakość obrazu z kamery cofania
    • Ograniczony zasięg na autostradzie
    • Twarde plastiki w niższych partiach kabiny

    Renault 4 E-Tech 150 KM Iconic – galeria
















    #AndroidAutomotive #AutoTygodnia #elektromobilność #EV #motoryzacja #openRLink #recenzja #Renault #Renault4 #Renault4ETech #Retro #samochódElektryczny #test
  11. Google Pixel Watch 4 najbardziej naprawialnym smartwatchem na rynku. iFixit ocenia na 9/10

    Google Pixel Watch 4 to rewolucja w segmencie smartwatchy – tak wynika z dogłębnej analizy ekspertów z iFixit.

    Najnowszy zegarek Google, choć z zewnątrz przypomina poprzednika, został całkowicie przeprojektowany pod kątem łatwości naprawy, uzyskując imponującą ocenę 9 na 10 punktów w rankingu iFixit. To wynik niespotykany dotąd w tej kategorii urządzeń.

    Smartwatche nigdy nie należały do łatwych w naprawie. Większość modeli na rynku otrzymywała niskie oceny, oscylujące wokół 3-4 punktów w dziesięciostopniowej skali iFixit. Google Pixel Watch 4 całkowicie zmienia ten trend, udowadniając, że elegancki design i wodoodporność nie muszą iść w parze z jednorazową konstrukcją.

    Śruby zamiast kleju i wymienna bateria

    Kluczem do sukcesu okazało się odejście od kleju na rzecz konstrukcji opartej na śrubach i wymiennych uszczelkach. Jak zaznacza iFixit, wszystkie śruby są widoczne i wyposażone w o-ringi, co zapewnia wodoodporność bez utraty dostępu do wnętrza. Użycie standardowych bitów Torx Plus pozwala na otwarcie zegarka w ciągu kilku minut, bez konieczności użycia ciepła czy rozpuszczalników.

    To, co szczególnie zachwyciło ekspertów, to całkowicie przemyślana konstrukcja i dostęp do wnętrza od spodniej strony koperty, co umożliwia bezpieczną wymianę komponentów bez uszkadzania wrażliwych części.

    Największym atutem jest w końcu prawdziwie wymienna bateria. Ogniwo o pojemności 1,747 Wh, znacznie większe niż w poprzednich modelach, jest mocowane za pomocą zaledwie dwóch śrub i jednego złącza. Brak kleju sprawia, że wymiana baterii staje się prosta i szybka, możliwa do wykonania za pomocą podstawowych narzędzi. Nawet wyświetlacz jest mocowany za pomocą wymiennej uszczelki typu o-ring, co zapewnia wodoodporność IP68 i jednocześnie ułatwia serwisowanie.

    Zaprojektowany z myślą o trwałości

    Wewnątrz zegarka znajduje się nowoczesny procesor Qualcomm Snapdragon W5+ Gen 2 oraz 2 GB pamięci RAM i 32 GB pamięci NAND flash, umieszczone na płycie głównej, którą również łatwo zdemontować.

    Google, w dniu premiery, udostępniło pełne instrukcje serwisowe (bez schematów) dla obu rozmiarów Pixel Watcha 4 (41 mm i 45 mm). Oczekuje się, że wkrótce pojawią się również oficjalne części zamienne, co w połączeniu z dostępnymi już szeroko paskami, tworzy pełny ekosystem wspierający naprawy.

    Eksperci z iFixit podkreślają, że Pixel Watch 4 to dowód na to, że projektowanie z myślą o łatwości naprawy nie musi odbywać się kosztem wodoodporności, eleganckiego wyglądu czy wydajności. Wystarczy, że firma jest gotowa na przemyślenie swojego podejścia. Po wcześniejszych „wpadkach” Google w tej kwestii (jak w przypadku pierwszego Pixel Watcha), najnowszy model stanowi całkowity zwrot o 180 stopni, czyniąc go pierwszym masowym smartwatchem, który naprawdę „odczarował” naprawialność.

    #elektronika #Google #ifixit #naprawialność #news #ocena #PixelWatch4 #QualcommSnapdragonW5Gen2 #recenzja #smartwatch #smartwatche #wymiennaBateria

  12. Nowy Samsung OLED S95F rzuca wyzwanie słońcu

    Samsung oficjalnie zaprezentował swój najnowszy flagowy telewizor OLED, model S95F. Urządzenie łączy w sobie matrycę QD-OLED trzeciej generacji z zaawansowanym procesorem opartym na sztucznej inteligencji, celując w gusta najbardziej wymagających kinomanów i graczy.

    Kluczową cechą nowego modelu ma być przełamanie dotychczasowych barier jasności w telewizorach z organicznymi diodami. Otóż głównym atutem modelu S95F jest jego zdolność do osiągnięcia bardzo wysokiej jasności, sięgającej według producenta nawet 2000 nitów. To wartość absolutnie rekordowa dla matryc z organicznymi elementami emitującymi światło.

    Tak wysoka luminancja jest zdaniem producenta zasługą zastosowania panelu QD-OLED trzeciej generacji. W praktyce ma to zapewnić spektakularne efekty HDR, z wyraźnymi detalami zarówno w najciemniejszych, jak i najjaśniejszych partiach obrazu. Samsung zadbał również o komfort oglądania w nasłonecznionych pomieszczeniach, stosując specjalną powłokę Glare-Free, której zadaniem jest skuteczna eliminacja refleksów świetlnych i odbić otoczenia na ekranie.

    Sercem telewizora jest procesor AI NQ4 Gen3, który wykorzystuje 128 sieci neuronowych do analizy i optymalizacji obrazu oraz dźwięku w czasie rzeczywistym. Odpowiada on m.in. za inteligentne skalowanie treści do rozdzielczości zbliżonej do 4K, poprawę płynności ruchu w dynamicznych scenach oraz dostosowywanie kontrastu. Telewizor może się także pochwalić niemal pełnym pokryciem palety barw DCI-P3 (99,99%) oraz certyfikatem „Zweryfikowane przez PANTONE”, co gwarantuje wierne odwzorowanie ponad 2000 kolorów z palety PANTONE i 110 odcieni skóry. W kwestii audio, urządzenie wyposażono we wbudowany system głośników 4.2.2 zgodny z Dolby Atmos.

    Samsung nie zapomniał o graczach. Model S95F oferuje parametry zbliżone do monitorów gamingowych z najwyższej półki, w tym obsługę rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 165 Hz, technologie VRR, FreeSync Premium Pro i wsparcie dla Nvidia G-Sync. Całość uzupełnia smukła konstrukcja o grubości zaledwie 11 mm oraz moduł One Connect, który pozwala ukryć wszystkie przewody w zewnętrznej skrzynce. Telewizorem zarządza system Tizen OS, dla którego producent zapewnia do 7 lat aktualizacji.

    Nowy model S95F zapowiada się na kompleksowe centrum domowej rozrywki, które ma sprostać oczekiwaniom zarówno fanów filmów i seriali, jak i zapalonych graczy.  A jeżeli chcielibyście przeczytać, jaki naprawdę jest topowy OLED Samsunga, zachęcam do lektury recenzji Pawła Okopienia w najnowszym, wrześniowym wydaniu iMagazine.

    iMagazine 9/2025 – Co wspólnego ma ze sobą Pixel i iPhone?

    #165Hz #4k #AI #gaming #GlareFree #news #QDOLED #recenzja #S95F #Samsung #SamsungOLED #SmartTV #sztucznaInteligencja #telewizor #telewizorOLED #TizenOS

  13. Nowy Samsung OLED S95F rzuca wyzwanie słońcu

    Samsung oficjalnie zaprezentował swój najnowszy flagowy telewizor OLED, model S95F. Urządzenie łączy w sobie matrycę QD-OLED trzeciej generacji z zaawansowanym procesorem opartym na sztucznej inteligencji, celując w gusta najbardziej wymagających kinomanów i graczy.

    Kluczową cechą nowego modelu ma być przełamanie dotychczasowych barier jasności w telewizorach z organicznymi diodami. Otóż głównym atutem modelu S95F jest jego zdolność do osiągnięcia bardzo wysokiej jasności, sięgającej według producenta nawet 2000 nitów. To wartość absolutnie rekordowa dla matryc z organicznymi elementami emitującymi światło.

    Tak wysoka luminancja jest zdaniem producenta zasługą zastosowania panelu QD-OLED trzeciej generacji. W praktyce ma to zapewnić spektakularne efekty HDR, z wyraźnymi detalami zarówno w najciemniejszych, jak i najjaśniejszych partiach obrazu. Samsung zadbał również o komfort oglądania w nasłonecznionych pomieszczeniach, stosując specjalną powłokę Glare-Free, której zadaniem jest skuteczna eliminacja refleksów świetlnych i odbić otoczenia na ekranie.

    Sercem telewizora jest procesor AI NQ4 Gen3, który wykorzystuje 128 sieci neuronowych do analizy i optymalizacji obrazu oraz dźwięku w czasie rzeczywistym. Odpowiada on m.in. za inteligentne skalowanie treści do rozdzielczości zbliżonej do 4K, poprawę płynności ruchu w dynamicznych scenach oraz dostosowywanie kontrastu. Telewizor może się także pochwalić niemal pełnym pokryciem palety barw DCI-P3 (99,99%) oraz certyfikatem „Zweryfikowane przez PANTONE”, co gwarantuje wierne odwzorowanie ponad 2000 kolorów z palety PANTONE i 110 odcieni skóry. W kwestii audio, urządzenie wyposażono we wbudowany system głośników 4.2.2 zgodny z Dolby Atmos.

    Samsung nie zapomniał o graczach. Model S95F oferuje parametry zbliżone do monitorów gamingowych z najwyższej półki, w tym obsługę rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 165 Hz, technologie VRR, FreeSync Premium Pro i wsparcie dla Nvidia G-Sync. Całość uzupełnia smukła konstrukcja o grubości zaledwie 11 mm oraz moduł One Connect, który pozwala ukryć wszystkie przewody w zewnętrznej skrzynce. Telewizorem zarządza system Tizen OS, dla którego producent zapewnia do 7 lat aktualizacji.

    Nowy model S95F zapowiada się na kompleksowe centrum domowej rozrywki, które ma sprostać oczekiwaniom zarówno fanów filmów i seriali, jak i zapalonych graczy.  A jeżeli chcielibyście przeczytać, jaki naprawdę jest topowy OLED Samsunga, zachęcam do lektury recenzji Pawła Okopienia w najnowszym, wrześniowym wydaniu iMagazine.

    iMagazine 9/2025 – Co wspólnego ma ze sobą Pixel i iPhone?

    #165Hz #4k #AI #gaming #GlareFree #news #QDOLED #recenzja #S95F #Samsung #SamsungOLED #SmartTV #sztucznaInteligencja #telewizor #telewizorOLED #TizenOS

  14. Nowy Samsung OLED S95F rzuca wyzwanie słońcu

    Samsung oficjalnie zaprezentował swój najnowszy flagowy telewizor OLED, model S95F. Urządzenie łączy w sobie matrycę QD-OLED trzeciej generacji z zaawansowanym procesorem opartym na sztucznej inteligencji, celując w gusta najbardziej wymagających kinomanów i graczy.

    Kluczową cechą nowego modelu ma być przełamanie dotychczasowych barier jasności w telewizorach z organicznymi diodami. Otóż głównym atutem modelu S95F jest jego zdolność do osiągnięcia bardzo wysokiej jasności, sięgającej według producenta nawet 2000 nitów. To wartość absolutnie rekordowa dla matryc z organicznymi elementami emitującymi światło.

    Tak wysoka luminancja jest zdaniem producenta zasługą zastosowania panelu QD-OLED trzeciej generacji. W praktyce ma to zapewnić spektakularne efekty HDR, z wyraźnymi detalami zarówno w najciemniejszych, jak i najjaśniejszych partiach obrazu. Samsung zadbał również o komfort oglądania w nasłonecznionych pomieszczeniach, stosując specjalną powłokę Glare-Free, której zadaniem jest skuteczna eliminacja refleksów świetlnych i odbić otoczenia na ekranie.

    Sercem telewizora jest procesor AI NQ4 Gen3, który wykorzystuje 128 sieci neuronowych do analizy i optymalizacji obrazu oraz dźwięku w czasie rzeczywistym. Odpowiada on m.in. za inteligentne skalowanie treści do rozdzielczości zbliżonej do 4K, poprawę płynności ruchu w dynamicznych scenach oraz dostosowywanie kontrastu. Telewizor może się także pochwalić niemal pełnym pokryciem palety barw DCI-P3 (99,99%) oraz certyfikatem „Zweryfikowane przez PANTONE”, co gwarantuje wierne odwzorowanie ponad 2000 kolorów z palety PANTONE i 110 odcieni skóry. W kwestii audio, urządzenie wyposażono we wbudowany system głośników 4.2.2 zgodny z Dolby Atmos.

    Samsung nie zapomniał o graczach. Model S95F oferuje parametry zbliżone do monitorów gamingowych z najwyższej półki, w tym obsługę rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 165 Hz, technologie VRR, FreeSync Premium Pro i wsparcie dla Nvidia G-Sync. Całość uzupełnia smukła konstrukcja o grubości zaledwie 11 mm oraz moduł One Connect, który pozwala ukryć wszystkie przewody w zewnętrznej skrzynce. Telewizorem zarządza system Tizen OS, dla którego producent zapewnia do 7 lat aktualizacji.

    Nowy model S95F zapowiada się na kompleksowe centrum domowej rozrywki, które ma sprostać oczekiwaniom zarówno fanów filmów i seriali, jak i zapalonych graczy.  A jeżeli chcielibyście przeczytać, jaki naprawdę jest topowy OLED Samsunga, zachęcam do lektury recenzji Pawła Okopienia w najnowszym, wrześniowym wydaniu iMagazine.

    iMagazine 9/2025 – Co wspólnego ma ze sobą Pixel i iPhone?

    #165Hz #4k #AI #gaming #GlareFree #news #QDOLED #recenzja #S95F #Samsung #SamsungOLED #SmartTV #sztucznaInteligencja #telewizor #telewizorOLED #TizenOS

  15. Nowy Samsung OLED S95F rzuca wyzwanie słońcu

    Samsung oficjalnie zaprezentował swój najnowszy flagowy telewizor OLED, model S95F. Urządzenie łączy w sobie matrycę QD-OLED trzeciej generacji z zaawansowanym procesorem opartym na sztucznej inteligencji, celując w gusta najbardziej wymagających kinomanów i graczy.

    Kluczową cechą nowego modelu ma być przełamanie dotychczasowych barier jasności w telewizorach z organicznymi diodami. Otóż głównym atutem modelu S95F jest jego zdolność do osiągnięcia bardzo wysokiej jasności, sięgającej według producenta nawet 2000 nitów. To wartość absolutnie rekordowa dla matryc z organicznymi elementami emitującymi światło.

    Tak wysoka luminancja jest zdaniem producenta zasługą zastosowania panelu QD-OLED trzeciej generacji. W praktyce ma to zapewnić spektakularne efekty HDR, z wyraźnymi detalami zarówno w najciemniejszych, jak i najjaśniejszych partiach obrazu. Samsung zadbał również o komfort oglądania w nasłonecznionych pomieszczeniach, stosując specjalną powłokę Glare-Free, której zadaniem jest skuteczna eliminacja refleksów świetlnych i odbić otoczenia na ekranie.

    Sercem telewizora jest procesor AI NQ4 Gen3, który wykorzystuje 128 sieci neuronowych do analizy i optymalizacji obrazu oraz dźwięku w czasie rzeczywistym. Odpowiada on m.in. za inteligentne skalowanie treści do rozdzielczości zbliżonej do 4K, poprawę płynności ruchu w dynamicznych scenach oraz dostosowywanie kontrastu. Telewizor może się także pochwalić niemal pełnym pokryciem palety barw DCI-P3 (99,99%) oraz certyfikatem „Zweryfikowane przez PANTONE”, co gwarantuje wierne odwzorowanie ponad 2000 kolorów z palety PANTONE i 110 odcieni skóry. W kwestii audio, urządzenie wyposażono we wbudowany system głośników 4.2.2 zgodny z Dolby Atmos.

    Samsung nie zapomniał o graczach. Model S95F oferuje parametry zbliżone do monitorów gamingowych z najwyższej półki, w tym obsługę rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 165 Hz, technologie VRR, FreeSync Premium Pro i wsparcie dla Nvidia G-Sync. Całość uzupełnia smukła konstrukcja o grubości zaledwie 11 mm oraz moduł One Connect, który pozwala ukryć wszystkie przewody w zewnętrznej skrzynce. Telewizorem zarządza system Tizen OS, dla którego producent zapewnia do 7 lat aktualizacji.

    Nowy model S95F zapowiada się na kompleksowe centrum domowej rozrywki, które ma sprostać oczekiwaniom zarówno fanów filmów i seriali, jak i zapalonych graczy.  A jeżeli chcielibyście przeczytać, jaki naprawdę jest topowy OLED Samsunga, zachęcam do lektury recenzji Pawła Okopienia w najnowszym, wrześniowym wydaniu iMagazine.

    iMagazine 9/2025 – Co wspólnego ma ze sobą Pixel i iPhone?

    #165Hz #4k #AI #gaming #GlareFree #news #QDOLED #recenzja #S95F #Samsung #SamsungOLED #SmartTV #sztucznaInteligencja #telewizor #telewizorOLED #TizenOS

  16. 🎞️ Wreszcie obejrzałem film "Johnny" - o ks. Janie Kaczkowskim.
    Ocena ogólna: 4/6 ⭐. Pełne uzasadnienie poniżej.

    Najsilniejszym elementem filmu jest sama osoba głównego bohatera, która dawała twórcom filmu potężne możliwości. Niestety wykorzystali je w małym stopniu. Ale też ich nie zniweczyli - co we współczesnym polskim kinie już jest pewnym osiągnięciem.

    Scenariusz: dobry, ale tylko tyle. Większość konfliktów skonstruowana dobrze lub nawet bardzo dobrze. Ale całościowy efekt zanieczyszcza kuriozalna postać biskupa - tak płaska, że aż zęby bolą; człowiek skostniały, nieżyczliwy a w dodatku - żeby odciążyć widza od myślenia i wszelkich wątpliwości - alkoholik. 🤦 Niewiele lepsza jest postać dziewczyny drugiego głównego bohatera - płaska jak deska (postać, nie dziewczyna). ;-)

    Reżyseria: dobra, miejscami przeciętna lub nawet słaba - jak głos narratora z offu na początku filmu - łopatologiczność dotkliwa do bólu. Dla kogo to? Dla młodzieży szkolnej, która w zamierzeniu twórców miała gremialnie ruszyć do kin? (Mam fantazję, że za to odpowiedzialny nie jest sam reżyser lecz producent lub inna gruba ryba z produkcji).

    Zdjęcia: bardzo nierówne. Miejscami bardzo dobre, ale w większości scen we wnętrzach (jest ich dużo!) nasuwają się skojarzenia z serialami telewizyjnymi z lat dziewięćdziesiątych. Rzemiosło i nic więcej. Ogólnie: przeciętne (pomimo kilku przebłysków).

    Muzyka: pominę milczeniem. Twórczość Dawida Podsiadło pasuje do filmów o banałach, a nie o życiu na petardzie. Nie ta liga.

    Aktorstwo: To najmocniejsza strona, za którą odpowiedzialni byli sami twórcy filmu (a nie osoba bohatera biografii). Dawid Ogrodnik i Piotr Trojan zagrali po prostu świetnie! I to oni ratują film przed przeciętnością.

    🏁 Podsumowując: polecam. Szczególnie osobom, które znają lub chciałyby poznać postać ks. Kaczkowskiego. Pozostali widzowie mogą być rozczarowani.

    #film #recenzja #ocena #kino #Johnny #Kaczkowski #ksiądz #biografia #Ogrodnik #DawidOgrodnik #Trojan #PiotrTrojan #Jaroszek #DanielJaroszek #filmPolski