home.social

#recenzja — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #recenzja, aggregated by home.social.

  1. iSzmata gen 2 – ścierka do czyszczenia 2. generacji od Apple

    Są takie premiery Apple, które zmieniają świat. Macintosh. iPod. iPhone. Apple Watch. Vision Pro.

    A potem pojawia się Apple Polishing Cloth. Ścierka do czyszczenia.

    Produkt tak absurdalny, że gdy Apple wprowadziło go w 2021 za 19 dolarów, internet przez kilka tygodni nie był w stanie zdecydować, czy bardziej chce się z niego śmiać, czy go zamówić. Ostatecznie zrobił jedno i drugie.

    Minęło pięć lat i wydarzyło się coś, czego prawdopodobnie nikt nie miał na swojej karcie bingo na 2026: Apple zaprezentowało iSzmatę drugiej generacji… i, co jeszcze bardziej niepokojące, są między nimi różnice.

    Ścierka do czyszczenia (2021)

    Pierwsza generacja była kwintesencją Apple. Kwadratowy kawałek materiału z zaokrąglonymi rogami. Wytłoczone logo Apple. Miękki materiał. Żadnego Bluetooth. Żadnego USB-C. Żadnego MagSafe.

    Cena – 19 dolarów lub 99 PLN.

    W zamian otrzymywaliśmy możliwość usuwania odcisków palców z ekranu w sposób, który — przynajmniej psychologicznie — wydawał się znacznie bardziej profesjonalny niż używanie koszulki czy rękawa. Wrażenie było trochę jak używanie bardzo małego kawałka Alcantary, który skończył Stanford i pracuje w Cupertino.

    Co najważniejsze, ta ścierka rzeczywiście działała.

    Ścierka do czyszczenia (2026)

    Pięć lat później Apple zrobiło rzecz niezwykle odważną. Usiadło. Spojrzało na szmatkę. I ją przeprojektowało.

    Nowa iSzmata jest nieco ciemniejsza i nieco mniejsza od poprzedniej. W dotyku nowa wersja jest podobno bliższa ściereczce dostarczanej z Vision Pro i ekranami Apple z nanoteksturą. Niestety, ja nie czuję różnicy – ewidentnie nie jestem odpowiednio wykwalifikowany do przeprowadzenia rzetelnego testu.

    Tymczasem, oficjalny opis produktu pozostał właściwie identyczny:

    Ta ściereczka wykonana z miękkiego materiału niepowodującego zarysowań umożliwia bezpieczne i skuteczne czyszczenie wszystkich wyświetlaczy Apple, również tych w wersji nanostrukturalnej.

    Apple nie podało również informacji o stosowanej architekturze włókien, 3-nanometrowego procesu produkcyjnego ani 40-procentowym wzroście wydajności w usuwaniu tłuszczu z kebaba.

    Szkoda.

    Największy upgrade nowej iSzmaty to oczywiście cena. Stara kosztowała 99 PLN, a nowa? 44 PLN!

    Apple… obniżyło… cenę… produktu… O ponad połowę!

    Nie jestem pewien, czy Komisja Europejska jest już poinformowana, ale prawdopodobnie powinna rozpocząć dochodzenie.

    Benchmarki

    Najważniejsze pytanie brzmi oczywiście: czy jest szybsza?

    Nie znalazłem jeszcze odpowiedniego Geekbencha dla tej szmatki, więc musimy oprzeć się na testach praktycznych. I tu rozczarowanie. Obie… czyszczą ekran. Bez zarysowań.

    Kompatybilność

    To tutaj dochodzimy do absolutnie mojego ulubionego fragmentu całego produktu. Apple ma dla iSzmatki oficjalną listę kompatybilności. To jest niesamowite! Bo gdybyście przypadkiem mieli iPhone’a 7 Plus i zastanawiali się:

    Czy mogę przetrzeć jego ekran tą szmatką?

    Apple spieszy z odpowiedzią.

    Tak!

    Ale żeby nie było żadnych wątpliwości, nie wszystko wolno nam ją czyścić. Na liście zgodności – tak, sprawdziłem całość – brakuje:

    • Apple Vision Pro
    • iPod touch – wszystkich generacji
    • iPodów
    • iPhone 4s i starszych
    • iPad 4. generacji i starszych
    • Mac mini – wszystkich generacji
    • Mac Studio – wszystkich generacji
    • Mac Pro – wszystkich generacji
    • starszych MacBooków Air sprzed generacji Retina
    • wiele starszych MacBooków Pro, w tym liczne modele 13″ i 15″
    • wiele starszych iMaców
    • Apple Thunderbolt Display
    • Apple LED Cinema Display
    • starszych Apple Cinema Display
    • AirPods – wszystkich generacji
    • AirPods Pro – wszystkich generacji
    • AirPods Max
    • HomePodów
    • HomePodów mini
    • Apple TV
    • AirTagów
    • Magic Keyboard
    • Magic Mouse
    • Magic Trackpad
    • Apple Pencil
    • Apple (Siri) Remote
    • ładowarek Apple

    Tak, Apple Vision Pro nie znajduje się na oficjalnej liście kompatybilności standardowej iSzmatki. Na szczęście Apple nie pozostawiło Was na pastwę losu – Vision Pro ma własną Apple Vision Pro Polishing Cloth. Tak czy inaczej, wsparcie wsteczne jest imponujące. USB-C może nie pasować do Lightning. Apple Pencil Pro może nie działać ze starszym iPadem.

    Ale szmatka działa.

    Mac Pro, Mac mini i Mac Studio, jak wspominałem, nie znajdują się na liście. Co jest logiczne. Nie mają ekranu. Można oczywiście je wytrzeć ściereczką, ale wtedy zaczynamy używać produktu poza specyfikacją i nie wiem, co na to AppleCare.

    Na serio

    A teraz na serio. To jedyny poważny fragment tej satyry…

    W instrukcji dla Pro Display XDR Apple nakazywało używać wyłącznie dołączonej Apple Polishing Cloth do wersji z nanoteksturą. Dla zwykłego szkła dopuszczało natomiast normalną mikrofibrę i wodę. Powód nie był taki, że zwykła mikrofibra natychmiast uszkadzało szkło. Chodziło o to, że powierzchnia nanoteksturalna była mikroskopijnie nierówna i optycznie bardzo precyzyjna. Niewłaściwa ściereczka albo środek czyszczący mogły potencjalnie:

    • pozostawić włókna, tłuszcz albo osad wewnątrz mikrotekstury,
    • wypolerować lub mechanicznie zmienić część powierzchni,
    • spowodować miejscowe różnice w sposobie rozpraszania światła,
    • zostawić plamy lub smugi, które na matowej powierzchni były trudniejsze do usunięcia niż na zwykłym szkle,
    • w skrajnym przypadku doprowadzić do trwałej, nierównomiernej zmiany wyglądu powierzchni.

    Najgorszym efektem nie musiała więc być rysa. Bardziej prawdopodobny problem to błyszcząca lub inaczej rozpraszająca światło plama na matowym ekranie. Na monitorze referencyjnym za kilka tysięcy dolarów byłoby to szczególnie irytujące, bo nawet niewielka lokalna zmiana charakterystyki powierzchni mogłaby być widoczna przy pracy z obrazem.

    Czy warto zrobić upgrade?

    Jeżeli macie iSzmatę pierwszej generacji, to nie. To jedna z nielicznych sytuacji w ekosystemie Apple, w której naprawdę możecie spokojnie przeczekać generację. Nie dostajecie wyższej częstotliwości odświeżania. Nie ma Apple Intelligence. Nie ma nawet Find My, co akurat byłoby najbardziej przydatną funkcją, jaką Apple mogłoby do tej rzeczy dodać.

    Jeżeli jednak jeszcze jej nie macie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Za 44 PLN nowa wersja jest ponad dwa razy tańsza od starej i nadal oficjalnie nadaje się do czyszczenia ekranów z nanoteksturą.

    Czy zwykła dobra ściereczka z mikrofibry też wyczyści większość ekranów? Oczywiście. Czy będzie miała wytłoczone jabłko? No właśnie.

    Pozostaje teraz czekać na Apple Polishing Cloth Pro, która zawiera w sobie nici ze złota, srebra i jedwabiu, skropione łzami jednorożca i posypana sproszkowanym penisem yaka. Cena? Za mniej niż 199 PLN nie biorę!

    #ApplePolishingCloth #pierwszeWrażenia #recenzja #ściereczkaApple #Testy #unboxing #Wideo #wyjmujemyZPudełka
  2. iSzmata gen 2 – ścierka do czyszczenia 2. generacji od Apple

    Są takie premiery Apple, które zmieniają świat. Macintosh. iPod. iPhone. Apple Watch. Vision Pro.

    A potem pojawia się Apple Polishing Cloth. Ścierka do czyszczenia.

    Produkt tak absurdalny, że gdy Apple wprowadziło go w 2021 za 19 dolarów, internet przez kilka tygodni nie był w stanie zdecydować, czy bardziej chce się z niego śmiać, czy go zamówić. Ostatecznie zrobił jedno i drugie.

    Minęło pięć lat i wydarzyło się coś, czego prawdopodobnie nikt nie miał na swojej karcie bingo na 2026: Apple zaprezentowało iSzmatę drugiej generacji… i, co jeszcze bardziej niepokojące, są między nimi różnice.

    Ścierka do czyszczenia (2021)

    Pierwsza generacja była kwintesencją Apple. Kwadratowy kawałek materiału z zaokrąglonymi rogami. Wytłoczone logo Apple. Miękki materiał. Żadnego Bluetooth. Żadnego USB-C. Żadnego MagSafe.

    Cena – 19 dolarów lub 99 PLN.

    W zamian otrzymywaliśmy możliwość usuwania odcisków palców z ekranu w sposób, który — przynajmniej psychologicznie — wydawał się znacznie bardziej profesjonalny niż używanie koszulki czy rękawa. Wrażenie było trochę jak używanie bardzo małego kawałka Alcantary, który skończył Stanford i pracuje w Cupertino.

    Co najważniejsze, ta ścierka rzeczywiście działała.

    Ścierka do czyszczenia (2026)

    Pięć lat później Apple zrobiło rzecz niezwykle odważną. Usiadło. Spojrzało na szmatkę. I ją przeprojektowało.

    Nowa iSzmata jest nieco ciemniejsza i nieco mniejsza od poprzedniej. W dotyku nowa wersja jest podobno bliższa ściereczce dostarczanej z Vision Pro i ekranami Apple z nanoteksturą. Niestety, ja nie czuję różnicy – ewidentnie nie jestem odpowiednio wykwalifikowany do przeprowadzenia rzetelnego testu.

    Tymczasem, oficjalny opis produktu pozostał właściwie identyczny:

    Ta ściereczka wykonana z miękkiego materiału niepowodującego zarysowań umożliwia bezpieczne i skuteczne czyszczenie wszystkich wyświetlaczy Apple, również tych w wersji nanostrukturalnej.

    Apple nie podało również informacji o stosowanej architekturze włókien, 3-nanometrowego procesu produkcyjnego ani 40-procentowym wzroście wydajności w usuwaniu tłuszczu z kebaba.

    Szkoda.

    Największy upgrade nowej iSzmaty to oczywiście cena. Stara kosztowała 99 PLN, a nowa? 44 PLN!

    Apple… obniżyło… cenę… produktu… O ponad połowę!

    Nie jestem pewien, czy Komisja Europejska jest już poinformowana, ale prawdopodobnie powinna rozpocząć dochodzenie.

    Benchmarki

    Najważniejsze pytanie brzmi oczywiście: czy jest szybsza?

    Nie znalazłem jeszcze odpowiedniego Geekbencha dla tej szmatki, więc musimy oprzeć się na testach praktycznych. I tu rozczarowanie. Obie… czyszczą ekran. Bez zarysowań.

    Kompatybilność

    To tutaj dochodzimy do absolutnie mojego ulubionego fragmentu całego produktu. Apple ma dla iSzmatki oficjalną listę kompatybilności. To jest niesamowite! Bo gdybyście przypadkiem mieli iPhone’a 7 Plus i zastanawiali się:

    Czy mogę przetrzeć jego ekran tą szmatką?

    Apple spieszy z odpowiedzią.

    Tak!

    Ale żeby nie było żadnych wątpliwości, nie wszystko wolno nam ją czyścić. Na liście zgodności – tak, sprawdziłem całość – brakuje:

    • Apple Vision Pro
    • iPod touch – wszystkich generacji
    • iPodów
    • iPhone 4s i starszych
    • iPad 4. generacji i starszych
    • Mac mini – wszystkich generacji
    • Mac Studio – wszystkich generacji
    • Mac Pro – wszystkich generacji
    • starszych MacBooków Air sprzed generacji Retina
    • wiele starszych MacBooków Pro, w tym liczne modele 13″ i 15″
    • wiele starszych iMaców
    • Apple Thunderbolt Display
    • Apple LED Cinema Display
    • starszych Apple Cinema Display
    • AirPods – wszystkich generacji
    • AirPods Pro – wszystkich generacji
    • AirPods Max
    • HomePodów
    • HomePodów mini
    • Apple TV
    • AirTagów
    • Magic Keyboard
    • Magic Mouse
    • Magic Trackpad
    • Apple Pencil
    • Apple (Siri) Remote
    • ładowarek Apple

    Tak, Apple Vision Pro nie znajduje się na oficjalnej liście kompatybilności standardowej iSzmatki. Na szczęście Apple nie pozostawiło Was na pastwę losu – Vision Pro ma własną Apple Vision Pro Polishing Cloth. Tak czy inaczej, wsparcie wsteczne jest imponujące. USB-C może nie pasować do Lightning. Apple Pencil Pro może nie działać ze starszym iPadem.

    Ale szmatka działa.

    Mac Pro, Mac mini i Mac Studio, jak wspominałem, nie znajdują się na liście. Co jest logiczne. Nie mają ekranu. Można oczywiście je wytrzeć ściereczką, ale wtedy zaczynamy używać produktu poza specyfikacją i nie wiem, co na to AppleCare.

    Na serio

    A teraz na serio. To jedyny poważny fragment tej satyry…

    W instrukcji dla Pro Display XDR Apple nakazywało używać wyłącznie dołączonej Apple Polishing Cloth do wersji z nanoteksturą. Dla zwykłego szkła dopuszczało natomiast normalną mikrofibrę i wodę. Powód nie był taki, że zwykła mikrofibra natychmiast uszkadzało szkło. Chodziło o to, że powierzchnia nanoteksturalna była mikroskopijnie nierówna i optycznie bardzo precyzyjna. Niewłaściwa ściereczka albo środek czyszczący mogły potencjalnie:

    • pozostawić włókna, tłuszcz albo osad wewnątrz mikrotekstury,
    • wypolerować lub mechanicznie zmienić część powierzchni,
    • spowodować miejscowe różnice w sposobie rozpraszania światła,
    • zostawić plamy lub smugi, które na matowej powierzchni były trudniejsze do usunięcia niż na zwykłym szkle,
    • w skrajnym przypadku doprowadzić do trwałej, nierównomiernej zmiany wyglądu powierzchni.

    Najgorszym efektem nie musiała więc być rysa. Bardziej prawdopodobny problem to błyszcząca lub inaczej rozpraszająca światło plama na matowym ekranie. Na monitorze referencyjnym za kilka tysięcy dolarów byłoby to szczególnie irytujące, bo nawet niewielka lokalna zmiana charakterystyki powierzchni mogłaby być widoczna przy pracy z obrazem.

    Czy warto zrobić upgrade?

    Jeżeli macie iSzmatę pierwszej generacji, to nie. To jedna z nielicznych sytuacji w ekosystemie Apple, w której naprawdę możecie spokojnie przeczekać generację. Nie dostajecie wyższej częstotliwości odświeżania. Nie ma Apple Intelligence. Nie ma nawet Find My, co akurat byłoby najbardziej przydatną funkcją, jaką Apple mogłoby do tej rzeczy dodać.

    Jeżeli jednak jeszcze jej nie macie, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Za 44 PLN nowa wersja jest ponad dwa razy tańsza od starej i nadal oficjalnie nadaje się do czyszczenia ekranów z nanoteksturą.

    Czy zwykła dobra ściereczka z mikrofibry też wyczyści większość ekranów? Oczywiście. Czy będzie miała wytłoczone jabłko? No właśnie.

    Pozostaje teraz czekać na Apple Polishing Cloth Pro, która zawiera w sobie nici ze złota, srebra i jedwabiu, skropione łzami jednorożca i posypana sproszkowanym penisem yaka. Cena? Za mniej niż 199 PLN nie biorę!

    #ApplePolishingCloth #pierwszeWrażenia #recenzja #ściereczkaApple #Testy #unboxing #Wideo #wyjmujemyZPudełka
  3. AirPods 4 z ANC – recenzja

    Historia AirPodsów nie jest długa, ale już zdążyłem zapomnieć, jak absurdalnie wyglądała pierwsze generacja, z tym długimi pałąkami, w naszych uszach. Pomimo że w lustrze sam sobie mówiłem, że wyglądam jak idiota, to nosiłem je publicznie. Bo były tak dobre. AirPods odmieniły świat muzyki dla mnie. To pierwsze słuchawki, które zawsze miałem ze sobą, najczęściej w tej małej kieszonce jeansów. Ta kieszonka kiedyś służyła od czegoś innego, ale dzisiaj jej przeznaczenie jest oczywiste – dla AirPodsów.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2024

    Przewodowe EarPods, a potem bezprzewodowe AirPods, zawsze były najwygodniejsze dla moich uszu. Pasowały niemalże idealnie i nie wypadały – albo jeśli już, to musiałem robić coś ekstremalnego (i nie mówię tutaj o spacerze szybkim krokiem!). Potem nadeszła era AirPods Pro – pierwsze dokanałowe słuchawki, które byłem w stanie tolerować. Ich druga generacja całkowicie mnie do siebie przekonała. ANC, tryb przeźroczystości – Apple poprawiało i uaktualniało ten format regularnie i za każdym razem zmiany były przełomowe. To właśnie AirPods Pro 2 spowodowały, że moje AirPods Max zaczęły się coraz częściej kurzyć.

    Bez lub z ANC

    AirPods 4, najnowszy wariant rodziny bezprzewodowych słuchawek dousznych, ale nie dokanałowych, ponownie podnoszą poprzeczkę, a ich największą przeszkodą jest to, jak dobre są AirPods Pro 2. Te pierwsze wydano, ku zaskoczeniu wielu, w dwóch wariantach – z ANC i bez. To jednak tylko reklamowana różnica, bo jest ich znacznie więcej.

    Etui

    Oba modele wyposażono w chyba najmniejsze z dotychczasowych pudełek, zapewniając im możliwość doładowania bez konieczności szukania gniazda zasilania. Jedno ładowanie samych słuchawek pozwala na 5 godzin słuchania (4 godziny z włączonym ANC, trybem adaptacyjnym lub trybem przeźroczystości dla modelu wyposażonego w te funkcje). Pudełko wydłuża ten czas do odpowiednio 30 lub 20 godzin. To stoi w kontraście do AirPods Pro 2, które oferują 6 lub 5,5 godz. oraz do 30 godzin za pomocą etui. W rzeczywistym świecie nie ma to jednak większego znaczenia, nawet jak bardziej hardcore’owo je wykorzystuję. Po prostu pamiętajcie o tym, aby je na kilka minut wkładać do etui, np. gdy idziecie do toalety w samolocie. Przypominam, że 5 minut ładowania wydłuża czas użytkowania o 1 godzinę.

    Ładowanie

    Kolejną różnicą pomiędzy AirPods 4 bez i z ANC są głośniczki w etui, które dają nam znać, gdy rozpoczyna się ładowanie (co może mieć znaczenie przy Qi, gdy nieprawidłowo wcelujemy w środek maty ładującej). Ten głośniczek również może z siebie wydobywać głośny dźwięk, który pomaga je zlokalizować dzięki Find My.

    Ciekawostką jest cena, jaką płacimy za mniejszy rozmiar etui – traci on funkcje magnetycznego pozycjonowania się na ładowarkach MagSafe, czy to krążka z kablem od Apple, czy dedykowanych ładowarek. Nadal jednak możemy etui ładować magnetycznie na krążku ładującym do Apple Watcha – tutaj trzyma się prawidłowo. Funkcja ładowania indukcyjnego jest dostępna tylko dla modelu z ANC – tańszy model jest jej pozbawiony.

    Jakość audio

    Niestety nigdy nie miałem okazji słuchać AirPods 3, więc nie będę w stanie się do nich odnieść, ale zrobiłem porównanie do moich AirPods Pro 2 (te najnowsze w etui z USB-C) i jestem zaskoczony. AirPods Pro 2 są szczytem możliwości jakości audio w tej kategorii, ale to bardzo dobre słuchawki do wszystkiego. Stare przysłowie mówi, że jak coś je do wszystkiego, to jest do niczego, ale to nie dotyczy tej sytuacji. Oceniłbym Pro 2 jako solidne 8/10 w kategoriach słuchania muzyki i osobno podcastów, ale już w kwestii komfortu zasługują na pełne 10, podobnie jak w kwestii software’u oraz funkcji, które on umożliwia. Są słuchawki, które zamiast 8-8-10-10 będą miały na przykład 10-10-6-6 – tak, wyraźnie lepiej brzmią, ale nie każdy szuka tylko i wyłącznie najlepszego możliwego audio. Przypominam, że ANC można używać bez odtwarzania czegokolwiek, co regularnie wykorzystuję do spania w samolotach.

    W swoich pierwszych wrażeniach chyba powiedziałem, że AirPods 4 nie odstają znacząco od AirPods Pro 2 w kwestii jakości dźwięku, ale po dłuższych przemyśleniach muszę doprecyzować tę wypowiedź. 4-ki brzmią inaczej niż Pro 2. Zdecydowanie inaczej. Ale słyszymy to samo, te same dźwięki. Scena wydaje się mniejsza (bez włączonego Spatial Audio), przez co głośność wydaje się wyższa na tym samym ustawieniu, ale finalnie to było moje złudzenie – Pro 2 mają szerszą scenę, dźwięk zdaje się nas bardziej otaczać (bez Spatial Audio), ale przez to, że wydaje się docierać z odległości, to odnosimy wrażenie, że grają ciszej. Ale tak nie jest przy bezpośrednim porównaniu.

    Zaskoczony jestem basem w AirPods 4. Wielu zawsze narzekało na jego brak w AirPods 1, 2 i 3, a tutaj zaczyna się to zbliżać do konstrukcji AirPods Pro 2, która z racji lepszego odcięcia się od otaczającego nas świata, ma łatwiej.

    Na koniec pozostaje mi odnieść się do ANC i trybu przeźroczystości. Skuteczność tego pierwszego będzie zależała od tego, jak dobrze słuchawki wypełniają nasze uszy. U mnie jest chyba przyzwoicie, więc i ANC działa… OK. Czasami jednak jest zaskakująco skuteczny, szczególnie przy niższych tonach, np. szumu samochodów jadących po ulicy. Idąc przy samej jezdni, ich skuteczność oceniam na 50% tego, co oferują AirPods Pro 2, ale wystarczy, że oddalimy się od krawężnika na 10–15 metrów, to ta skuteczność rośnie do ok. 70–80%. Nie miałem ich niestety jeszcze okazji sprawdzić w samolocie ani pociągu… Tryb przeźroczystości jest dla kontrastu niesamowity, przynajmniej tak samo dobry, jak w AirPods Pro 2. Pomaga mu oczywiście fakt, że 4-ki gorzej odcinają nas od świata zewnętrznego. Tak czy siak, warto wziąć AirPods 4 z ANC tylko dla tego trybu, bo już nie wyobrażam sobie dzisiaj życia bez niego.

    AirPods 4 czy AirPods Pro 2?

    Niektórzy z nas nie tolerują AirPods Pro 2, a innym nie pasują AirPods 4, ze względu na konstrukcję ich ucha. W takiej sytuacji wybór jest prosty – bierzecie te, które Wam odpowiadają. Jest jednak grupa osób, która toleruje oba rozwiązania, jak chociażby ja. Jak już wspominałem wielokrotnie, uwielbiam konstrukcję rodziny AirPods 1, 2 i teraz 4 – świetnie mi leży w uchu, prawie ich nie czuję, grają świetnie i mają szalenie małe i komfortowe w noszeniu etui. Czasy się jednak zmieniły i oczekuję dzisiaj ANC nie tylko podczas podróży samolotem, ale również idąc chodnikiem, jadąc metrem czy autobusem. AirPods Pro 2 niemalże całkowicie odcinają mnie od codziennego zgiełku, dzięki czemu mogę skupić się na audiobooku, podcaście czy muzyce i właśnie dzięki temu wygrywają. Uważam też, że dopłata między AirPods 4 a AirPods Pro 2 jest całkowicie warta tego.

    Wy jednak nie jesteście mną, macie inne potrzeby, inny kształt ucha i inne przyzwyczajenia. Jeśli jednak zdecydujecie się na AirPods 4, to koniecznie poważnie rozważcie model z ANC, bo zyskujecie tak wiele za te dodatkowe 250 PLN (649 vs. 899 PLN). Jednocześnie, dopłata do Pro tutaj wydaje się już zdecydowanie mniejsza, szczególnie jeśli akurat znajdziecie ten model w cenie promocyjnej w rejonie 1000 zł.

    A więc… zawsze AirPods Pro 2, chyba że nie pasują lub są za drogie, potem AirPods 4 z ANC, a jeśli te nadal są za drogie, no to AirPods 4 bez ANC.

    AirPods 4 – od 649 PLN

    #AirPods #AirPods4 #AirPodsPro #AirPodsPro2 #ANC #hardware #recenzja #Sprzęt #Testy
  4. AirPods 4 z ANC – recenzja

    Historia AirPodsów nie jest długa, ale już zdążyłem zapomnieć, jak absurdalnie wyglądała pierwsze generacja, z tym długimi pałąkami, w naszych uszach. Pomimo że w lustrze sam sobie mówiłem, że wyglądam jak idiota, to nosiłem je publicznie. Bo były tak dobre. AirPods odmieniły świat muzyki dla mnie. To pierwsze słuchawki, które zawsze miałem ze sobą, najczęściej w tej małej kieszonce jeansów. Ta kieszonka kiedyś służyła od czegoś innego, ale dzisiaj jej przeznaczenie jest oczywiste – dla AirPodsów.

    Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2024

    Przewodowe EarPods, a potem bezprzewodowe AirPods, zawsze były najwygodniejsze dla moich uszu. Pasowały niemalże idealnie i nie wypadały – albo jeśli już, to musiałem robić coś ekstremalnego (i nie mówię tutaj o spacerze szybkim krokiem!). Potem nadeszła era AirPods Pro – pierwsze dokanałowe słuchawki, które byłem w stanie tolerować. Ich druga generacja całkowicie mnie do siebie przekonała. ANC, tryb przeźroczystości – Apple poprawiało i uaktualniało ten format regularnie i za każdym razem zmiany były przełomowe. To właśnie AirPods Pro 2 spowodowały, że moje AirPods Max zaczęły się coraz częściej kurzyć.

    Bez lub z ANC

    AirPods 4, najnowszy wariant rodziny bezprzewodowych słuchawek dousznych, ale nie dokanałowych, ponownie podnoszą poprzeczkę, a ich największą przeszkodą jest to, jak dobre są AirPods Pro 2. Te pierwsze wydano, ku zaskoczeniu wielu, w dwóch wariantach – z ANC i bez. To jednak tylko reklamowana różnica, bo jest ich znacznie więcej.

    Etui

    Oba modele wyposażono w chyba najmniejsze z dotychczasowych pudełek, zapewniając im możliwość doładowania bez konieczności szukania gniazda zasilania. Jedno ładowanie samych słuchawek pozwala na 5 godzin słuchania (4 godziny z włączonym ANC, trybem adaptacyjnym lub trybem przeźroczystości dla modelu wyposażonego w te funkcje). Pudełko wydłuża ten czas do odpowiednio 30 lub 20 godzin. To stoi w kontraście do AirPods Pro 2, które oferują 6 lub 5,5 godz. oraz do 30 godzin za pomocą etui. W rzeczywistym świecie nie ma to jednak większego znaczenia, nawet jak bardziej hardcore’owo je wykorzystuję. Po prostu pamiętajcie o tym, aby je na kilka minut wkładać do etui, np. gdy idziecie do toalety w samolocie. Przypominam, że 5 minut ładowania wydłuża czas użytkowania o 1 godzinę.

    Ładowanie

    Kolejną różnicą pomiędzy AirPods 4 bez i z ANC są głośniczki w etui, które dają nam znać, gdy rozpoczyna się ładowanie (co może mieć znaczenie przy Qi, gdy nieprawidłowo wcelujemy w środek maty ładującej). Ten głośniczek również może z siebie wydobywać głośny dźwięk, który pomaga je zlokalizować dzięki Find My.

    Ciekawostką jest cena, jaką płacimy za mniejszy rozmiar etui – traci on funkcje magnetycznego pozycjonowania się na ładowarkach MagSafe, czy to krążka z kablem od Apple, czy dedykowanych ładowarek. Nadal jednak możemy etui ładować magnetycznie na krążku ładującym do Apple Watcha – tutaj trzyma się prawidłowo. Funkcja ładowania indukcyjnego jest dostępna tylko dla modelu z ANC – tańszy model jest jej pozbawiony.

    Jakość audio

    Niestety nigdy nie miałem okazji słuchać AirPods 3, więc nie będę w stanie się do nich odnieść, ale zrobiłem porównanie do moich AirPods Pro 2 (te najnowsze w etui z USB-C) i jestem zaskoczony. AirPods Pro 2 są szczytem możliwości jakości audio w tej kategorii, ale to bardzo dobre słuchawki do wszystkiego. Stare przysłowie mówi, że jak coś je do wszystkiego, to jest do niczego, ale to nie dotyczy tej sytuacji. Oceniłbym Pro 2 jako solidne 8/10 w kategoriach słuchania muzyki i osobno podcastów, ale już w kwestii komfortu zasługują na pełne 10, podobnie jak w kwestii software’u oraz funkcji, które on umożliwia. Są słuchawki, które zamiast 8-8-10-10 będą miały na przykład 10-10-6-6 – tak, wyraźnie lepiej brzmią, ale nie każdy szuka tylko i wyłącznie najlepszego możliwego audio. Przypominam, że ANC można używać bez odtwarzania czegokolwiek, co regularnie wykorzystuję do spania w samolotach.

    W swoich pierwszych wrażeniach chyba powiedziałem, że AirPods 4 nie odstają znacząco od AirPods Pro 2 w kwestii jakości dźwięku, ale po dłuższych przemyśleniach muszę doprecyzować tę wypowiedź. 4-ki brzmią inaczej niż Pro 2. Zdecydowanie inaczej. Ale słyszymy to samo, te same dźwięki. Scena wydaje się mniejsza (bez włączonego Spatial Audio), przez co głośność wydaje się wyższa na tym samym ustawieniu, ale finalnie to było moje złudzenie – Pro 2 mają szerszą scenę, dźwięk zdaje się nas bardziej otaczać (bez Spatial Audio), ale przez to, że wydaje się docierać z odległości, to odnosimy wrażenie, że grają ciszej. Ale tak nie jest przy bezpośrednim porównaniu.

    Zaskoczony jestem basem w AirPods 4. Wielu zawsze narzekało na jego brak w AirPods 1, 2 i 3, a tutaj zaczyna się to zbliżać do konstrukcji AirPods Pro 2, która z racji lepszego odcięcia się od otaczającego nas świata, ma łatwiej.

    Na koniec pozostaje mi odnieść się do ANC i trybu przeźroczystości. Skuteczność tego pierwszego będzie zależała od tego, jak dobrze słuchawki wypełniają nasze uszy. U mnie jest chyba przyzwoicie, więc i ANC działa… OK. Czasami jednak jest zaskakująco skuteczny, szczególnie przy niższych tonach, np. szumu samochodów jadących po ulicy. Idąc przy samej jezdni, ich skuteczność oceniam na 50% tego, co oferują AirPods Pro 2, ale wystarczy, że oddalimy się od krawężnika na 10–15 metrów, to ta skuteczność rośnie do ok. 70–80%. Nie miałem ich niestety jeszcze okazji sprawdzić w samolocie ani pociągu… Tryb przeźroczystości jest dla kontrastu niesamowity, przynajmniej tak samo dobry, jak w AirPods Pro 2. Pomaga mu oczywiście fakt, że 4-ki gorzej odcinają nas od świata zewnętrznego. Tak czy siak, warto wziąć AirPods 4 z ANC tylko dla tego trybu, bo już nie wyobrażam sobie dzisiaj życia bez niego.

    AirPods 4 czy AirPods Pro 2?

    Niektórzy z nas nie tolerują AirPods Pro 2, a innym nie pasują AirPods 4, ze względu na konstrukcję ich ucha. W takiej sytuacji wybór jest prosty – bierzecie te, które Wam odpowiadają. Jest jednak grupa osób, która toleruje oba rozwiązania, jak chociażby ja. Jak już wspominałem wielokrotnie, uwielbiam konstrukcję rodziny AirPods 1, 2 i teraz 4 – świetnie mi leży w uchu, prawie ich nie czuję, grają świetnie i mają szalenie małe i komfortowe w noszeniu etui. Czasy się jednak zmieniły i oczekuję dzisiaj ANC nie tylko podczas podróży samolotem, ale również idąc chodnikiem, jadąc metrem czy autobusem. AirPods Pro 2 niemalże całkowicie odcinają mnie od codziennego zgiełku, dzięki czemu mogę skupić się na audiobooku, podcaście czy muzyce i właśnie dzięki temu wygrywają. Uważam też, że dopłata między AirPods 4 a AirPods Pro 2 jest całkowicie warta tego.

    Wy jednak nie jesteście mną, macie inne potrzeby, inny kształt ucha i inne przyzwyczajenia. Jeśli jednak zdecydujecie się na AirPods 4, to koniecznie poważnie rozważcie model z ANC, bo zyskujecie tak wiele za te dodatkowe 250 PLN (649 vs. 899 PLN). Jednocześnie, dopłata do Pro tutaj wydaje się już zdecydowanie mniejsza, szczególnie jeśli akurat znajdziecie ten model w cenie promocyjnej w rejonie 1000 zł.

    A więc… zawsze AirPods Pro 2, chyba że nie pasują lub są za drogie, potem AirPods 4 z ANC, a jeśli te nadal są za drogie, no to AirPods 4 bez ANC.

    AirPods 4 – od 649 PLN

    #AirPods #AirPods4 #AirPodsPro #AirPodsPro2 #ANC #hardware #recenzja #Sprzęt #Testy
  5. Bookiety:
    »[Recenzja] „Bajtel” Magdalena Majcher«

    „Bajtel”, choć jest rasowym kryminałem, to jednak, w przeciwieństwie do klasycznych pozycji z tego gatunku, nie jest powieścią służącą czystej rozrywce intelektualnej czytelnika, przeciwnie, pogłębione tło społeczne zmusza wręcz odbiorcę książki do moralnych przemyśleń.

    fahrenheit.net.pl/ksiazki/rece

    #Fahrenheit_zin #recenzja #MagdalenaMajcher #WAB #PiotrWojnarowicz #Bajtel