home.social

#opinia — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #opinia, aggregated by home.social.

  1. Były szef Google X ostrzega: AI to koniec kapitalizmu, jaki znamy. „Roboty nie kupują towarów”

    Przez dekady słyszeliśmy, że technologia tworzy więcej miejsc pracy, niż niszczy. Mo Gawdat, były dyrektor biznesowy Google X, mówi wprost: tym razem będzie inaczej.

    Sztuczna inteligencja nie tylko zautomatyzuje zadania – ona podważy fundamentalną logikę kapitalizmu. Bo jeśli maszyny będą robić wszystko taniej, a ludzie stracą pracę, to kto będzie kupował te wszystkie produkty?

    Pętla zagłady kapitalizmu

    W rozmowie z Business Insiderem Gawdat kreśli scenariusz, który spędza sen z powiek ekonomistom. Kapitalizm opiera się na prostym cyklu: firma płaci pracownikowi, pracownik kupuje towary, firma zarabia. AI przerywa ten cykl.

    „Sama podstawa kapitalizmu, czyli arbitraż pracy – zatrudnienie cię za dolara i sprzedanie tego, co zrobisz, za dwa – zniknie” – twierdzi Gawdat.

    Gdy AI spycha koszty produkcji w stronę zera, a wydajność rośnie wykładniczo, system się zacina. Dlaczego? Bo bez płac nie ma konsumpcji. A bez konsumpcji nie ma gospodarki.

    Demokratyzacja bezrobocia

    Gawdat nie ma litości dla menadżerów z Doliny Krzemowej, którzy dziś zwalniają tysiące ludzi, zasłaniając się „efektywnością AI”. Jego zdaniem, ci sami CEO kopią pod sobą dołki.

    „Ci prezesi zapominają, że prędzej czy później AI zastąpi również ich” – ostrzega. „AI jest lepsza od ludzi w każdym zadaniu, łącznie z byciem CEO”.

    Zagrożeni są nie tylko pracownicy fizyczni, ale też analitycy, prawnicy, programiści i kadra zarządzająca. Gawdat przewiduje bezrobocie strukturalne sięgające 20-50% w kluczowych sektorach usługowych.

    Lekcja z historii (i nuta optymizmu)

    Warto jednak pamiętać, że scenariusz Gawdata to „wariant katastroficzny”, którego nie podzielają wszyscy ekonomiści. Historia rewolucji przemysłowych uczy nas ostrożności w wieszczeniu końca pracy. Mechanizacja rolnictwa czy wejście komputerów nie spowodowały trwałego bezrobocia, lecz transformację rynku. Technologia często eliminuje zawody, ale w zamian obniża koszty życia i kreuje popyt na zupełnie nowe usługi, których dziś nawet nie potrafimy nazwać. Pytanie brzmi: czy tempo zmian narzucone przez AI pozwoli nam na taką adaptację, czy tym razem krzywa wykładnicza nas wyprzedzi?

    Dochód gwarantowany albo upadek

    Jeśli jednak rację ma Gawdat, rządy staną przed koniecznością wprowadzenia jakiejś formy dochodu gwarantowanego. Nie z dobrego serca, ale z konieczności ekonomicznej. Żeby system przetrwał, ktoś musi mieć pieniądze, by kupować to, co wyprodukują maszyny.

    Problem, zdaniem Gawdata, nie leży w krzemie, ale w nas. „Wyzwanie, przed którym stoi ludzkość, to nie rozwój AI, ale rozwój AI w epoce, w której ludzka moralność sięgnęła dna” – podsumowuje wizjoner.

    Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

    #AIARynekPracy #bezrobocieTechnologiczne #BusinessInsider #dochódGwarantowany #koniecKapitalizmu #MoGawdat #opinia
  2. Były szef Google X ostrzega: AI to koniec kapitalizmu, jaki znamy. „Roboty nie kupują towarów”

    Przez dekady słyszeliśmy, że technologia tworzy więcej miejsc pracy, niż niszczy. Mo Gawdat, były dyrektor biznesowy Google X, mówi wprost: tym razem będzie inaczej.

    Sztuczna inteligencja nie tylko zautomatyzuje zadania – ona podważy fundamentalną logikę kapitalizmu. Bo jeśli maszyny będą robić wszystko taniej, a ludzie stracą pracę, to kto będzie kupował te wszystkie produkty?

    Pętla zagłady kapitalizmu

    W rozmowie z Business Insiderem Gawdat kreśli scenariusz, który spędza sen z powiek ekonomistom. Kapitalizm opiera się na prostym cyklu: firma płaci pracownikowi, pracownik kupuje towary, firma zarabia. AI przerywa ten cykl.

    „Sama podstawa kapitalizmu, czyli arbitraż pracy – zatrudnienie cię za dolara i sprzedanie tego, co zrobisz, za dwa – zniknie” – twierdzi Gawdat.

    Gdy AI spycha koszty produkcji w stronę zera, a wydajność rośnie wykładniczo, system się zacina. Dlaczego? Bo bez płac nie ma konsumpcji. A bez konsumpcji nie ma gospodarki.

    Demokratyzacja bezrobocia

    Gawdat nie ma litości dla menadżerów z Doliny Krzemowej, którzy dziś zwalniają tysiące ludzi, zasłaniając się „efektywnością AI”. Jego zdaniem, ci sami CEO kopią pod sobą dołki.

    „Ci prezesi zapominają, że prędzej czy później AI zastąpi również ich” – ostrzega. „AI jest lepsza od ludzi w każdym zadaniu, łącznie z byciem CEO”.

    Zagrożeni są nie tylko pracownicy fizyczni, ale też analitycy, prawnicy, programiści i kadra zarządzająca. Gawdat przewiduje bezrobocie strukturalne sięgające 20-50% w kluczowych sektorach usługowych.

    Lekcja z historii (i nuta optymizmu)

    Warto jednak pamiętać, że scenariusz Gawdata to „wariant katastroficzny”, którego nie podzielają wszyscy ekonomiści. Historia rewolucji przemysłowych uczy nas ostrożności w wieszczeniu końca pracy. Mechanizacja rolnictwa czy wejście komputerów nie spowodowały trwałego bezrobocia, lecz transformację rynku. Technologia często eliminuje zawody, ale w zamian obniża koszty życia i kreuje popyt na zupełnie nowe usługi, których dziś nawet nie potrafimy nazwać. Pytanie brzmi: czy tempo zmian narzucone przez AI pozwoli nam na taką adaptację, czy tym razem krzywa wykładnicza nas wyprzedzi?

    Dochód gwarantowany albo upadek

    Jeśli jednak rację ma Gawdat, rządy staną przed koniecznością wprowadzenia jakiejś formy dochodu gwarantowanego. Nie z dobrego serca, ale z konieczności ekonomicznej. Żeby system przetrwał, ktoś musi mieć pieniądze, by kupować to, co wyprodukują maszyny.

    Problem, zdaniem Gawdata, nie leży w krzemie, ale w nas. „Wyzwanie, przed którym stoi ludzkość, to nie rozwój AI, ale rozwój AI w epoce, w której ludzka moralność sięgnęła dna” – podsumowuje wizjoner.

    Facebook to cybernowotwór, który toczy nasze umysły. Czas na radykalną chemioterapię, a nie pudrowanie gangreny [felieton]

    #AIARynekPracy #bezrobocieTechnologiczne #BusinessInsider #dochódGwarantowany #koniecKapitalizmu #MoGawdat #opinia
  3. Naukowcy ostrzegają: kosmos to nie miejsce dla ludzi

    Jeszcze chwilę temu karmiono nas wizjami orbitalnych hoteli i „Klubu 250 mil nad Ziemią”. Rzeczywistość to szybko zweryfikowała. Niedawne zamrożenie programu turystycznego przez Blue Origin to tylko wierzchołek góry lodowej. Jest głębszy, wręcz fundamentalny problem dotyczący naszej obecności w kosmosie.

    Najnowszy raport badawczy nie pozostawia złudzeń: seks i prokreacja w kosmosie to biologiczna rosyjska ruletka. Wygląda na to, że marzenia o kolonizacji zderzyły się ze ścianą – tym razem biologiczną.

    Koniec zabawy w astronautów?

    Decyzje biznesowe, takie jak wstrzymanie lotów New Shepard (o czym pisaliśmy niedawno), to symboliczny koniec pewnej epoki. Epoki, w której wierzono, że loty na orbitę staną się szybką i łatwą rozrywką. Okazuje się, że bariery techniczne i finansowe to pikuś przy tym, co szykuje nam natura. Turystyka kosmiczna, zamiast rozkwitać, zwija się, a entuzjaści „ucieczki z Ziemi” dostają kolejny cios.

    Koniec kosmicznego wesołego miasteczka. Jeff Bezos „zawiesza” turystykę, by w końcu dogonić Elona Muska

    Biologia mówi: „wracajcie do domu”

    W cieniu problemów biznesowych pojawił się raport w Reproductive BioMedicine Online, który wylewa kubeł zimnej wody na plany Elona Muska i wizje kolonizacji Marsa. I nie jest to głos teoretyków. Za ostrzeżeniem stoi zespół pod wodzą Gilesa Anthony’ego Palmera z International IVF Initiative Inc. – organizacji skupiającej światowej klasy ekspertów od zapłodnienia in vitro.

    Przekaz jest jasny: skoro specjaliści, którzy na co dzień pokonują bariery niepłodności na Ziemi, twierdzą, że kosmos jest toksyczny dla naszego DNA, należy traktować to śmiertelnie poważnie. Eksperci wskazują, że promieniowanie kosmiczne, mikrograwitacja i stres oksydacyjny dewastują układ rozrodczy. Badania na gryzoniach wykazały drastyczne ryzyko nieprawidłowego podziału komórek. W skrócie: próba poczęcia dziecka poza Ziemią to gigantyczne ryzyko wad rozwojowych, a gametogeneza (tworzenie komórek rozrodczych) może zostać trwale zaburzona.

    Etyczny mur

    To prowadzi do wniosku, który może być trudny do przełknięcia dla techno-optymistów: Homo sapiens jest gatunkiem wyłącznie ziemskim. Jeśli nie jesteśmy w stanie donosić zdrowej ciąży poza Ziemią (a raport sugeruje, że bariery mogą być nie do przeskoczenia), to wszelkie plany „miast na Marsie” są mrzonką. Bez możliwości prokreacji, każda kolonia będzie tylko stacją badawczą z datą ważności.

    Wygląda na to, że w ten weekend warto docenić grawitację i ziemską atmosferę. Bo nigdzie indziej nie jesteśmy mile widziani. Zainteresowanych pogłębieniem tematyki odsyłam do naukowego źródła.

    #kolonizacjaMarsa #Nauka #opinia #raportIVF #rozmnażanieWKosmosie #turystykaKosmiczna #wpływKosmosuNaZdrowie
  4. Naukowcy ostrzegają: kosmos to nie miejsce dla ludzi

    Jeszcze chwilę temu karmiono nas wizjami orbitalnych hoteli i „Klubu 250 mil nad Ziemią”. Rzeczywistość to szybko zweryfikowała. Niedawne zamrożenie programu turystycznego przez Blue Origin to tylko wierzchołek góry lodowej. Jest głębszy, wręcz fundamentalny problem dotyczący naszej obecności w kosmosie.

    Najnowszy raport badawczy nie pozostawia złudzeń: seks i prokreacja w kosmosie to biologiczna rosyjska ruletka. Wygląda na to, że marzenia o kolonizacji zderzyły się ze ścianą – tym razem biologiczną.

    Koniec zabawy w astronautów?

    Decyzje biznesowe, takie jak wstrzymanie lotów New Shepard (o czym pisaliśmy niedawno), to symboliczny koniec pewnej epoki. Epoki, w której wierzono, że loty na orbitę staną się szybką i łatwą rozrywką. Okazuje się, że bariery techniczne i finansowe to pikuś przy tym, co szykuje nam natura. Turystyka kosmiczna, zamiast rozkwitać, zwija się, a entuzjaści „ucieczki z Ziemi” dostają kolejny cios.

    Koniec kosmicznego wesołego miasteczka. Jeff Bezos „zawiesza” turystykę, by w końcu dogonić Elona Muska

    Biologia mówi: „wracajcie do domu”

    W cieniu problemów biznesowych pojawił się raport w Reproductive BioMedicine Online, który wylewa kubeł zimnej wody na plany Elona Muska i wizje kolonizacji Marsa. I nie jest to głos teoretyków. Za ostrzeżeniem stoi zespół pod wodzą Gilesa Anthony’ego Palmera z International IVF Initiative Inc. – organizacji skupiającej światowej klasy ekspertów od zapłodnienia in vitro.

    Przekaz jest jasny: skoro specjaliści, którzy na co dzień pokonują bariery niepłodności na Ziemi, twierdzą, że kosmos jest toksyczny dla naszego DNA, należy traktować to śmiertelnie poważnie. Eksperci wskazują, że promieniowanie kosmiczne, mikrograwitacja i stres oksydacyjny dewastują układ rozrodczy. Badania na gryzoniach wykazały drastyczne ryzyko nieprawidłowego podziału komórek. W skrócie: próba poczęcia dziecka poza Ziemią to gigantyczne ryzyko wad rozwojowych, a gametogeneza (tworzenie komórek rozrodczych) może zostać trwale zaburzona.

    Etyczny mur

    To prowadzi do wniosku, który może być trudny do przełknięcia dla techno-optymistów: Homo sapiens jest gatunkiem wyłącznie ziemskim. Jeśli nie jesteśmy w stanie donosić zdrowej ciąży poza Ziemią (a raport sugeruje, że bariery mogą być nie do przeskoczenia), to wszelkie plany „miast na Marsie” są mrzonką. Bez możliwości prokreacji, każda kolonia będzie tylko stacją badawczą z datą ważności.

    Wygląda na to, że w ten weekend warto docenić grawitację i ziemską atmosferę. Bo nigdzie indziej nie jesteśmy mile widziani. Zainteresowanych pogłębieniem tematyki odsyłam do naukowego źródła.

    #kolonizacjaMarsa #Nauka #opinia #raportIVF #rozmnażanieWKosmosie #turystykaKosmiczna #wpływKosmosuNaZdrowie
  5. Gemini jest genialny, ale… głuchy. Dlaczego Google płaci dziś najwyższą cenę za śmierć Hangouts?

    Google chwali się, że Gemini to Twój „osobisty asystent”, który łączy kropki. Wie, gdzie lecisz (z Gmaila), wie, gdzie masz hotel (z Map) i wie, jak wyglądasz (ze Zdjęć). Ma jednak gigantyczną, wstydliwą dziurę w pamięci.

    Nie ma pojęcia, o czym rozmawiasz z żoną, przyjaciółmi czy szefem na komunikatorze. A to tam zapadają decyzje.

    Ślepa plamka sztucznej inteligencji

    Abner Li z 9to5Google trafił w sedno. „Inteligencja Osobista” Google opiera się na archiwach (dokumenty, maile), a nie na strumieniu życia (czaty). Problem w tym, że w 2026 roku mail służy głównie do odbierania faktur i newsletterów. „Wyślij mi ten link”, „Spotykamy się o 19:00 tam gdzie zawsze”, „Kup mleko” – te informacje przelatują przez WhatsAppa, iMessage czy Signala. Dla Gemini te dane nie istnieją.

    Grzechy przeszłości

    To moment, w którym Google płaci cenę za swoje porażki z ostatniej dekady. Pierwsza to brak własnego standardu. Gdyby Google nie uśmiercił Hangouts i nie błądził z Allo/Duo, miałby dziś własny ekosystem, w którym Gemini mógłby „czytać” nasze czaty (oczywiście za naszą zgodą, lokalnie na urządzeniu). Ponadto pamiętajmy, że Android to za mało. Nawet jeśli Google zintegruje Gemini z Wiadomościami Google (RCS), to w Europie – królestwie WhatsAppa – czegoś zabraknie, będzie luka w wiedzy Gemini.

    Pozostaje jeszcze kwestia konkurencyjnych rozwiązań, które dla Google stanowią raczej mur nie do przebicia. Czy Meta (właściciel WhatsAppa/Messengera) da Gemini dostęp do swoich danych? Nigdy. Mają własne AI (Meta AI) i własne ambicje. Apple z iMessage? Zapomnijcie.

    Asystent z amnezją

    Efekt jest taki, że mamy najmądrzejszego asystenta w historii, który potrafi napisać kod w Pythonie i zaplanować wakacje na podstawie PDF-a, ale nie potrafi przypomnieć Ci: „Co Darek prosił, żebym przyniosła na grilla?”, bo ta informacja padła na WhatsAppie.

    Google zbudowało potężny mózg, ale przez lata systematycznie odcinało mu uszy. I teraz, w erze AI, ta cisza jest ogłuszająca. Nawet jeżeli gigant z Mountain View zaskoczy jakąś rewolucyjną usługą to bezwładność rynku i przyzwyczajenia ludzi sprawią, że Gemini jeszcze długo może zostać częściowo „ślepe”

    Quick Share dogada się z iPhonem na każdym Androidzie? Google zapowiada ekspansję „very soon”

    #GoogleGemini #historiaGoogleHangouts #imessage #komunikatory #opinia #prywatnośćAI #sztucznaInteligencja #WhatsAppVsGoogle
  6. Gemini jest genialny, ale… głuchy. Dlaczego Google płaci dziś najwyższą cenę za śmierć Hangouts?

    Google chwali się, że Gemini to Twój „osobisty asystent”, który łączy kropki. Wie, gdzie lecisz (z Gmaila), wie, gdzie masz hotel (z Map) i wie, jak wyglądasz (ze Zdjęć). Ma jednak gigantyczną, wstydliwą dziurę w pamięci.

    Nie ma pojęcia, o czym rozmawiasz z żoną, przyjaciółmi czy szefem na komunikatorze. A to tam zapadają decyzje.

    Ślepa plamka sztucznej inteligencji

    Abner Li z 9to5Google trafił w sedno. „Inteligencja Osobista” Google opiera się na archiwach (dokumenty, maile), a nie na strumieniu życia (czaty). Problem w tym, że w 2026 roku mail służy głównie do odbierania faktur i newsletterów. „Wyślij mi ten link”, „Spotykamy się o 19:00 tam gdzie zawsze”, „Kup mleko” – te informacje przelatują przez WhatsAppa, iMessage czy Signala. Dla Gemini te dane nie istnieją.

    Grzechy przeszłości

    To moment, w którym Google płaci cenę za swoje porażki z ostatniej dekady. Pierwsza to brak własnego standardu. Gdyby Google nie uśmiercił Hangouts i nie błądził z Allo/Duo, miałby dziś własny ekosystem, w którym Gemini mógłby „czytać” nasze czaty (oczywiście za naszą zgodą, lokalnie na urządzeniu). Ponadto pamiętajmy, że Android to za mało. Nawet jeśli Google zintegruje Gemini z Wiadomościami Google (RCS), to w Europie – królestwie WhatsAppa – czegoś zabraknie, będzie luka w wiedzy Gemini.

    Pozostaje jeszcze kwestia konkurencyjnych rozwiązań, które dla Google stanowią raczej mur nie do przebicia. Czy Meta (właściciel WhatsAppa/Messengera) da Gemini dostęp do swoich danych? Nigdy. Mają własne AI (Meta AI) i własne ambicje. Apple z iMessage? Zapomnijcie.

    Asystent z amnezją

    Efekt jest taki, że mamy najmądrzejszego asystenta w historii, który potrafi napisać kod w Pythonie i zaplanować wakacje na podstawie PDF-a, ale nie potrafi przypomnieć Ci: „Co Darek prosił, żebym przyniosła na grilla?”, bo ta informacja padła na WhatsAppie.

    Google zbudowało potężny mózg, ale przez lata systematycznie odcinało mu uszy. I teraz, w erze AI, ta cisza jest ogłuszająca. Nawet jeżeli gigant z Mountain View zaskoczy jakąś rewolucyjną usługą to bezwładność rynku i przyzwyczajenia ludzi sprawią, że Gemini jeszcze długo może zostać częściowo „ślepe”

    Quick Share dogada się z iPhonem na każdym Androidzie? Google zapowiada ekspansję „very soon”

    #GoogleGemini #historiaGoogleHangouts #imessage #komunikatory #opinia #prywatnośćAI #sztucznaInteligencja #WhatsAppVsGoogle
  7. Jak na dziś oceniasz dotychczasową prezydenturę Karola Nawrockiego, biorąc pod uwagę jego działania i styl sprawowania urzędu?
    #miniankiety #polityka #Polska #prezydent #opinia

  8. Sporo się ostatnio mówi o dwukadencyjności w samorządach, więc dorzucę swoje trzy grosze — zwłaszcza po porównaniu, jak to wygląda w innych krajach Europy.

    Sama idea ograniczenia liczby kolejnych kadencji ma sens. Portugalczycy i Włosi stosują takie rozwiązania i dzięki temu co jakiś czas „przewietrzają” lokalną politykę. Zmniejsza to ryzyko powstawania układów, a „wieczni włodarze” przestają traktować urząd jak prywatny folwark.

    Problem w Polsce polega na tym, że zrobiono to w wersji ekstremalnej. U nas po dwóch kadencjach masz dożywotni zakaz startowania na ten sam urząd — nawet po przerwie. Tego nie ma praktycznie nigdzie w Europie.
    W Portugalii burmistrz może rządzić 3 kadencje i wrócić po przerwie. We Włoszech — 2 kadencje i też można wrócić lub kandydować w innej gminie. Polska jest jedynym krajem, który wprowadził tak ostry, dożywotni zakaz.

    Dlatego uważam, że pełne zniesienie limitów to przesada, ale utrzymanie obecnego modelu też nie ma sensu. Najrozsądniejsza wydaje się droga środka: limit na kolejne kadencje (np. 2–3), ale bez zakazu powrotu po przerwie.
    To i chroni przed „betonem”, i jednocześnie nie odbiera ludziom prawa do ponownego wyboru dobrego gospodarza.
    #demagog #analiza #polskapolityka #opinia

    demagog.org.pl/analizy_i_rapor

  9. Sporo się ostatnio mówi o dwukadencyjności w samorządach, więc dorzucę swoje trzy grosze — zwłaszcza po porównaniu, jak to wygląda w innych krajach Europy.

    Sama idea ograniczenia liczby kolejnych kadencji ma sens. Portugalczycy i Włosi stosują takie rozwiązania i dzięki temu co jakiś czas „przewietrzają” lokalną politykę. Zmniejsza to ryzyko powstawania układów, a „wieczni włodarze” przestają traktować urząd jak prywatny folwark.

    Problem w Polsce polega na tym, że zrobiono to w wersji ekstremalnej. U nas po dwóch kadencjach masz dożywotni zakaz startowania na ten sam urząd — nawet po przerwie. Tego nie ma praktycznie nigdzie w Europie.
    W Portugalii burmistrz może rządzić 3 kadencje i wrócić po przerwie. We Włoszech — 2 kadencje i też można wrócić lub kandydować w innej gminie. Polska jest jedynym krajem, który wprowadził tak ostry, dożywotni zakaz.

    Dlatego uważam, że pełne zniesienie limitów to przesada, ale utrzymanie obecnego modelu też nie ma sensu. Najrozsądniejsza wydaje się droga środka: limit na kolejne kadencje (np. 2–3), ale bez zakazu powrotu po przerwie.
    To i chroni przed „betonem”, i jednocześnie nie odbiera ludziom prawa do ponownego wyboru dobrego gospodarza.
    #demagog #analiza #polskapolityka #opinia

    demagog.org.pl/analizy_i_rapor

  10. Jeżdżenie hulajnogą wykręca kręgosłup w jedną stronę. #opinia

  11. Jak myślicie czy rewolucje potocznie zwane "gen Z" są oddolnym ruchem niezadowolonych, czy to celowe i skuteczne wywoływanie chaosu , żeby świat "nie stygł"? Jak dotychczas są to państwa odległe jak Madagaskar, Myanma... Jeśli to zacznie niepokojąco zbliżać się ku państwom demokratycznym z nazwy , będę za opcją, że to celowa destabilizacja gospodarek i rządów. Od dawna się stosuje "zasłonę dymną" sieci off shore, firm wydmuszek zlokalizowanych w terytoriach zależnych. Jeżeli giganci przekrętów korzystają z tego , to tajemnicą poliszynela jest , że również państwowe instytucje z tego korzystają. Dość interesująca jest nagła hossa na Wall Street , czyli inwestorzy drą kasę ile wlezie póki mogą. Czy to nie jest zapowiedź bessy? Zobaczymy, tak nagłe ruchy w światowym systemie finansowym nie biorą się znikąd. Jak wiadomo , jest to system naczyń połączonych jednak tego typu że, jak zbijają fortuny to nieliczni, a jak wszystko jebnie-płacą wszyscy. Celowe doprowadzenie do rozliczeń bezgotówkowych, tzn. przeleję ci 6 cyferek za to , u ciebie będzie 6 cyferek więcej , u mnie mniej, ale za tym nie idzie żadna wartość dodana, To przypomina żonglowaniem cyframi, z góry piramidy do dołu. Na dole też kupisz jabłko za cyferki, zarobione przez ciebie, jednak wirtualne, jak system padnie nie masz nic poza fajną kartą. A kiedyś to padnie, nie da się w nieskończoność tworzyć pieniądza, którego nie ma na rynku. Nie da się ciągle przelewać z pustego w puste i nagle mieć z tego profit. Wiem, że krezusi uciekają w inwestycje, nieruchomości, kluby sportowe itd, ale tego tez kiedyś zabraknie. Dlatego wiele państw rzuciło się na złoto. To jest coś namacalnie wartościowego. Oczywiście mogę się mylić, moje wykształcenie ekonomiczne może już być anachroniczne. Taki jest mój punkt widzenia.
    #finanase #opinia #ekonomia #bank

  12. Cieszę się ,że moim wpisem mogłem poznać Punkt widzenia kilku z Was. Dziękuję.
    #opinia

  13. Używa ktoś smartwatcha Venom Explorer GPS? Czy warto na spacery z pieskiem? Miałem , ale trafił do kosza -nie mogłem go wskrzesić.
    #smartwatch #opinia

  14. Używa ktoś smartwatcha Venom Explorer GPS? Czy warto na spacery z pieskiem? Miałem , ale trafił do kosza -nie mogłem go wskrzesić.
    #smartwatch #opinia

  15. Spostrzeżenie nr 1- ludzi na yt ponosi coraz bardziej(twórców), same clickbaitowe tytuły. Może i byłoby to śmieszne, gdyby niektóre z nich na dzień dobry nie robiły wody z mózgu.
    Spostrzeżenie nr 2- poczekam , aż wreszcie Armia Czerwona ruszy, bo serwisów info nie da się czytać.
    Spostrzeżenie nr 3 - przy takiej dozie dezinformacji i wysypie " ekspertów" od obronności, survivalu i taktyki należy się spodziewać oddziałów partyzanckich w każdym sadzie lub zaroślach. Polska dziś to jeden wielki szpital psychiatryczny... i weź tu zaśnij bez granata pod poduszką.
    #polska #media #yt #opinia

  16. Mój Ojciec wciąż buli za Cyfrowy Polsat, chyba go nie odwiodę od straty pieniędzy. Lata temu tez miałem, ale jak na Discovery zaczęły się coraz dłuższe reklamy, jeden film był tłuczone prawie p[rzez wszystkie stacje filmowe, zmieniała się tylko godzina i dzień, postanowiłem im podziękować za owocną współpracę.
    #polsat #opinia

  17. Polecam wszystkim przejrzenie Bloomberg.com, dzieje się na tym światu. Dziś rozmawiałem z Ciocią o wiele lat starszą ode mnie i z Jej wspomnień zasłyszanych od starszych wynika, że sytuacja trochę przypomina 1939. Nie chcę pisać kategorycznie, ale to co widzimy, słyszymy po odsianiu propagandy i fake'ów nie napawa optymizmem. Zarąbiście, że tutaj można pisać tyle znaków, bo ja zazwyczaj jak piszę to długie eseje.
    #bloomberg #opinia

  18. Polecam wszystkim przejrzenie Bloomberg.com, dzieje się na tym światu. Dziś rozmawiałem z Ciocią o wiele lat starszą ode mnie i z Jej wspomnień zasłyszanych od starszych wynika, że sytuacja trochę przypomina 1939. Nie chcę pisać kategorycznie, ale to co widzimy, słyszymy po odsianiu propagandy i fake'ów nie napawa optymizmem. Zarąbiście, że tutaj można pisać tyle znaków, bo ja zazwyczaj jak piszę to długie eseje.
    #bloomberg #opinia

  19. Zmień swój telewizor w galerię sztuki. Samsung rozdaje darmowe subskrypcje w nowej promocji

    Samsung wystartował z nową promocją „Samsung x Art Store”, w ramach której klienci kupujący wybrane modele telewizorów mogą otrzymać półroczny, darmowy dostęp do cyfrowej galerii sztuki. Aby skorzystać z oferty, wystarczy podzielić się opinią o nowo zakupionym sprzęcie.

    Promocja, która potrwa do 31 sierpnia bieżącego roku, skierowana jest do nabywców wybranych telewizorów Samsung, w tym modeli z serii The Frame oraz Neo QLED, QLED i Micro LED. Nagrodą jest voucher uprawniający do bezpłatnego korzystania przez 6 miesięcy z usługi Art Store. Jest to działająca na zasadzie subskrypcji platforma, która umożliwia wyświetlanie na ekranie telewizora wielu dzieł sztuki z najważniejszych światowych muzeów i galerii, takich jak Luwr, MoMA czy Tate Modern, w wysokiej rozdzielczości 4K.

    Samsung Art Store – sztuka w zasięgu pilota

    Mechanizm promocji jest prosty. Po zakupie telewizora objętego akcją należy zostawić o nim opinię na stronie konkursowej, stronie internetowej sprzedawcy lub w porównywarce cenowej. Opinia musi mieć co najmniej 200 znaków i zawierać hashtagi: #KupNapiszOpinieOtrzymajVoucher oraz #PromocjaSamsungxArtStore.

    Następnym krokiem jest rejestracja na stronie promocji (artstore.samsung.pl) w ciągu 14 dni od daty zakupu. Wymaga to posiadania konta Samsung Account oraz załączenia dowodu zakupu. Po pozytywnej weryfikacji zgłoszenia uczestnik otrzyma voucher na 6-miesięczny dostęp do Art Store.

    Warto się jednak spieszyć, ponieważ pula nagród jest ograniczona i wynosi 1000 sztuk, a o przyznaniu vouchera decyduje kolejność zgłoszeń. Telewizory objęte promocją można kupić w największych sieciach sprzedaży, takich jak RTV Euro AGD, Media Expert, Media Markt, Neonet czy x-kom. Pełna lista modeli i szczegółowy regulamin akcji znajdują się na stronie internetowej promocji.

    #ArtStore #KupNapiszOpinieOtrzymajVoucher #muzeum #NeoQLED #news #opinia #promocja #PromocjaSamsungxArtStore #Samsung #sztuka #telewizor #theFrame #voucher

  20. #opinia

    Płcie są dwie
    Preferencji seksualnych jest o wiele więcej . ( często niezgodnych z prawem i zasadami człowieczeństwa )

  21. #Film #Kino #RzeczyNiezbędne #Opinia Dzięki pokazowi #CinenaCity Unlimited miałem okazję obejrzeć najnowszy film Kamili Tarabura, Rzeczy Niezbędne. To historia kobiety która nie potrafi poradzić sobie z życiem. Roksana bo tak ma na imię kontaktuje się z swoją koleżanką z dzieciństwa Adą która jako dziecko wyjechała do USA i zrobiła karierę jako dziennikarz. (1/3)

  22. #Kino #Film #Opinia #RodzajeŻyczliwości #KindsOfKindness Szalenie intrygujący plakat zachęcał od dawna. To trzy miniatury filmowe zagrane przez tych samych aktorów, każda to dramat każda jest dziwna na wiele sposobów jedna bardziej od drugiej. Filmy na pozór ukazują zwykłe życie, w jednym to szef decyduje o każdym najmniejszym elemencie życia swojego podwładnego, w drugiem mąż podejrzewa że uratowana z katastrofy żona nie jest jego żoną, a ostatni opowiada o sekcie. (1/2)

  23. #Film #Kino #Opinia #NieMówZła #SpeakNoEvil Film który po zwiastunach zapowiadał się świetnie, który już w zwiastunie miał klimat. No cóż to tylko ładny papierek, film niewart poświęconego mu czasu. Nie przez złą historię bo ta jest intrygująca, z ciekawym rozwinięciem. Totalnie zaburzone akty, 1 i 2 to totalna sielanka nawet tej tajemnicy nie czuć ani nie chce się jej rozgryźć. Finał to już zwykle polowanie, bez jakiegoś polotu, ten jest zły bo jest zły. Szkoda nie polecam.

  24. To jeden z tych filmów które się kocha lub nienawidzi. #Kino #Film #Bestia #LaBête #Opinia Historia z pogranicza kina eksperymentalnego, opowiadająca w gruncie banalną historię o miłości, o lęku przed samotnością, o szukaniu szczęścia. Film zgrabnie przeplata historię zapętloną w wielu pokoleniach. Doskonale przy tym bawi się pustym miastem, samoistnie wywołując lęk przed samotnością, a nieuchronność „oczyszczenia” jest jak śmierć stojąca z kosą nad twoim gardłem. (1/2)

  25. #Film #Kino #MrugnijDwaRazy #BlinkTwice #Opinia Ciekawy debiutancki film. Historia dzieje się na prywatnej wyspie pewnego technologicznego magnata. Gigant technologiczny zaplątuje się w jakiś skandal, po pewnym czasie organizuje galę żeby pokazać że się zmienił i pokazuje publicznie swoją przemianę. (1/4)

  26. #Film #Kino #MrugnijDwaRazy #BlinkTwice #Opinia Ciekawy debiutancki film. Historia dzieje się na prywatnej wyspie pewnego technologicznego magnata. Gigant technologiczny zaplątuje się w jakiś skandal, po pewnym czasie organizuje galę żeby pokazać że się zmienił i pokazuje publicznie swoją przemianę. (1/4)

  27. #Film #Kino #Coup #CoupTheMovie #KuchenneRewolucje #Opinia film który padł ofiara polskich tłumaczy. Oryginalny tytuł jest świetny, ten kojarzy się z kolejnym odcieniem znanego widowiska pani Gessler. Skutecznie zniechęcając do wyjścia do kina. Historia dzieje się w Stanach w środku pandemii Hiszpanki, miasta zostają powoli zamknięte. (1/3)

  28. #Film #Kino #Eternal #ForEvigt #Opinia minęło kilkanaście godzin a ja dalej zastanawiam się co oglądałem, co nie zagrało, dlaczego ktoś stwierdził że wypuszczą to do kina tracąc czas tysięcy osób. To film opowiadający o młodym naukowcu który dla kariery opuszcza dziewczynę która była w niego zapatrzona jak w obrazek, po nim nie widać tej wielkiej miłości. Kontekstem całości jest pękanie kuli ziemskiej a co za tym idzie pogarszaniem się pola magnetycznego ziemi. Więc koniec świata. (1/5)