Search
1000 results for “dowo”
-
@anedroid ja kod pisze w wybranym IDE (kate), a kompilację i podpisanie robię w terminalu za pomocą komend z pakietu android-platforms (wybrane sdk i programy typu adb, apksigner i gradlew do kompilacji). W ten sposób omijam korzystanie z #androidstudio ale niestety nie omijam licencji googla na które trza się zgodzić wykonując gradlew.
Tutaj mam niedoskonałe repo z moją apką mobilną pisaną w #ionicframework
https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app
A tutaj skrypt którym kompiluję do apk, uprzednio tymczasowo stworzony projekt android za pomocą skryptów capacitor: https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app/scripts/android-builder.js
Myślę że ciężko ominąć programy do kompilacji od google, chcąc bezproblemowo zainstalować apk na dowolnym androidzie. -
@anedroid ja kod pisze w wybranym IDE (kate), a kompilację i podpisanie robię w terminalu za pomocą komend z pakietu android-platforms (wybrane sdk i programy typu adb, apksigner i gradlew do kompilacji). W ten sposób omijam korzystanie z #androidstudio ale niestety nie omijam licencji googla na które trza się zgodzić wykonując gradlew.
Tutaj mam niedoskonałe repo z moją apką mobilną pisaną w #ionicframework
https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app
A tutaj skrypt którym kompiluję do apk, uprzednio tymczasowo stworzony projekt android za pomocą skryptów capacitor: https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app/scripts/android-builder.js
Myślę że ciężko ominąć programy do kompilacji od google, chcąc bezproblemowo zainstalować apk na dowolnym androidzie. -
@anedroid ja kod pisze w wybranym IDE (kate), a kompilację i podpisanie robię w terminalu za pomocą komend z pakietu android-platforms (wybrane sdk i programy typu adb, apksigner i gradlew do kompilacji). W ten sposób omijam korzystanie z #androidstudio ale niestety nie omijam licencji googla na które trza się zgodzić wykonując gradlew.
Tutaj mam niedoskonałe repo z moją apką mobilną pisaną w #ionicframework
https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app
A tutaj skrypt którym kompiluję do apk, uprzednio tymczasowo stworzony projekt android za pomocą skryptów capacitor: https://codeberg.org/nemo-storage-collector/storage-collector-mobile/src/branch/main/app/scripts/android-builder.js
Myślę że ciężko ominąć programy do kompilacji od google, chcąc bezproblemowo zainstalować apk na dowolnym androidzie. -
Cyfrowa Gwiazdka 2025: AI chroni portfele, a BLIK króluje w e-koszykach. Nowy raport
Mamy 18 grudnia 2025 r., ostatnia prosta przed Świętami. Jak Polacy robią zakupy? Szybko, mobilnie i z pomocą sztucznej inteligencji.
Najnowszy raport DXC Technology i BLIKA „Cyfrowa Gwiazdka w erze Zero Trust” ujawnia, że smartfon stał się naszym głównym centrum dowodzenia, a AI to już nie tylko nowinka, ale cyfrowy ochroniarz naszych pieniędzy.
Według opublikowanych dziś danych, aż 77% konsumentów kupuje tegoroczne prezenty online. Trend jest jasny: cenimy wygodę i szybkość. 67% Polaków korzysta z aplikacji mobilnych sklepów i platform, co potwierdza, że smartfon jest podstawowym narzędziem zakupowym. Model hybrydowy (łączenie zakupów online i offline) wybiera 43% badanych, ale dla ponad jednej trzeciej (34%) internet jest głównym miejscem poszukiwań upominków.
AI wchodzi do gry: generacja Z przeciera szlaki
Sztuczna inteligencja w 2025 roku odgrywa kluczową rolę. Już 14% Polaków skorzystało z narzędzi AI przy zakupach prezentów, a kolejne 25% ma taki plan. Liderem cyfrowej zmiany jest Generacja Z – w tej grupie aż 67% osób deklaruje użycie AI. Do czego jej używamy?
- Łatwiejsze porównanie ofert (26%).
- Oszczędność czasu (22%).
- Pomoc w unikaniu oszustw (19%).
Halina Frańczak z DXC Technology Polska podkreśla, że AI pełni rolę „inteligentnej bariery ochronnej”, działając w duchu strategii Zero Trust. Każda transakcja jest weryfikowana w czasie rzeczywistym, co jest odpowiedzią na plagę cyberataków – polski sektor finansowy mierzy się z ponad 1700 atakami tygodniowo.
BLIK nie oddaje korony
Jeśli chodzi o płatności, Polacy są konsekwentni. BLIK pozostaje niekwestionowanym liderem – korzysta z niego aż 65% kupujących prezenty online. Zaufanie do tej metody sięga 73%. Dla porównania:
- Karty płatnicze wybiera 41% badanych.
- Szybkie przelewy online – co piąty kupujący.
Grzegorz Laudy z Polskiego Standardu Płatności zauważa, że zakupy świąteczne to często proces rozłożony na wiele krótkich momentów w ciągu dnia, finalizowany w aplikacji mobilnej, gdzie BLIK sprawdza się najlepiej.
Ciemna strona Świąt: 23% ofiar oszustw
Raport przynosi też niepokojące dane. Prawie jedna czwarta (23%) Polaków padła ofiarą oszustwa online. Grudzień to okres żniw dla cyberprzestępców – królują phishing i fałszywe sklepy. Agnieszka Wachnicka ze Związku Banków Polskich przypomina, że najważniejszym elementem ochrony pozostaje „zasada ograniczonego zaufania” i kompetencje cyfrowe klientów.
#BLIK #cyberbezpieczeństwo #DXCTechnology #eCommerce2025 #sztucznaInteligencja #zakupyświąteczne #ZeroTrustBlack Friday 2025: Polacy stawiają na BLIKA i wsparcie AI. Raport o naszych nawykach
-
W ogóle to powiem wam, że ta przerwa to przysłużyła się. Nie tyle że jakoś więcej czasu miałem czy coś. Ale jestem teraz bardziej świadomym użytkownikiem Fedi. W sumie to właśnie przez migracje otworzyło się to okienko przez które wlatuje ŚWIADOMOŚĆ . Musiałem się podzielić :)
Taka kropka nad i się pojawiła. Tak wiem niektórzy ogarnęli to od razu. Albo prawie od razu. No ale ja artystą jestem. A na dowód że jestem macie kolejne moje zdjęcie. #photography #motorcycle #motocykl #makro -
„Fallout” przejmuje telewizory Samsunga. Darmowy pierwszy sezon i integracja z grą przed premierą 2. serii
Już jutro (17 grudnia 2025 r.) na Prime Video zadebiutuje wyczekiwany, drugi sezon serialu „Fallout”. Samsung przygotował ciekawostkę dla fanów.
Z tej okazji Samsung połączył siły z Amazonem, Bethesdą i Xboxem, tworząc na swoich telewizorach centrum dowodzenia dla fanów postapokaliptycznego uniwersum. Co to oznacza w praktyce? M.in. darmowy dostęp do pierwszego sezonu.
Samsung konsekwentnie realizuje strategię „wszystko na jednym ekranie”, zacierając granice między tradycyjną telewizją, streamingiem a gamingiem w chmurze. Tym razem beneficjentami tego podejścia są fani uniwersum stworzonego przez Bethesdę.
Pierwszy sezon za darmo (na rozgrzewkę)
Jeśli ktoś jeszcze nie widział serialowego hitu lub chce sobie odświeżyć pamięć przed premierą nowych odcinków, Samsung przygotował niespodziankę. W dniach od 3 do 25 grudnia pierwszy sezon „Fallouta” jest dostępny całkowicie bezpłatnie (bez konieczności posiadania subskrypcji Prime Video) w usłudze Samsung TV Plus. To platforma typu FAST (Free Ad-supported Streaming TV), dostępna na telewizorach i urządzeniach Galaxy w wybranych regionach.
Ghul trafia do gry
Integracja wykracza jednak poza pasywne oglądanie. W aplikacji Xbox (dostępnej w ramach Samsung Gaming Hub, co pozwala grać bez konsoli) pojawiło się największe jak dotąd rozszerzenie do gry „Fallout 76” – Burning Springs.
Co ciekawe, twórcy postanowili połączyć światy serialu i gry. Do Burning Springs wprowadzono postać Ghula – charakterystycznego rewolwerowca znanego z serialu Amazona, któremu w grze głosu użycza Walton Goggins, czyli ten sam aktor, który gra tę postać w rzeczonym serialu. Dodatek wprowadza nowy obszar w stanie Ohio, a fabuła gry zaczyna przeplatać się z wydarzeniami, które zobaczymy w serialu.
Premiera 2. sezonu już jutro
Współpraca ma oczywiście na celu promocję drugiego sezonu serialu, który trafi na platformę Prime Video już 17 grudnia. Nowa seria zabierze widzów w głąb pustkowi Mojave i do legendarnego, postapokaliptycznego New Vegas. Posiadacze telewizorów Samsung mogą liczyć na ekskluzywne materiały z nowych odcinków, emitowane na kanałach Samsung TV Plus.
To kolejny dowód na to, jak producenci sprzętu (Samsung) i dostawcy treści (Amazon, Xbox) próbują utrzymać użytkownika w obrębie jednego ekosystemu, oferując mu płynne przejście od oglądania do grania – bez wstawania z kanapy. My też lubimy ten serial, czemu daliśmy wyraz w jednym z wydań iMagazine.
#Bethesda #fallout #Fallout76 #PrimeVideo #Samsung #SamsungTVPlus #seriale #streaming #XboxGamePass
-
13 grudnia tuż przed południem, już drugi raz tej jesieni, odwiedziło nas przesympatyczne małżeństwo ze Śremu, które przy okazji odwiedzania córki- studentki wsparło działania naszego miejscowego kolektywu 3 kg czerwonej soczewicy.
Ludzie Ci przywieźli również słoiki, w tym 80 dodatkowych ze zbiórki zorganizowanej przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 2 w Śremie, za co bardzo mocno wszystkim zaangażowanym w tą akcję dziękujemy.. Jesteście niesamowici!
Dziękujemy też koledze z łódzkiego FNB (studiującemu w naszym mieście) za przyprawy, kompoty, przeciery i ubrania, którymi, również i On, już któryś raz w tym roku postanowił się podzielić z wrocławskimi potrzebującymi.
A wspominamy o tym celowo, gdyż tego typu gesty, niby małe, ale istniejące, są najlepszym dowodem siły działań oddolnych, solidarności społecznej i pomocy wzajemnej, przekutej ogniem empatii z bryły czystej teorii w żywy czyn..
Razem możemy więcej i sprawniej! W jedności siła!
🤝✊🤝*
13 grudnia <w 44. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego> przeprowadziliśmy 50. "wydawkę" jedzenia w tym roku, na której rozdaliśmy 51 indywidualnych wegańskich posiłków, w skład których wchodziła zupa krupnik, sałatka z buraków, chleb na naturalnym zakwasie i kompata, herbata z kawałkami pokrojonych w kostkę owoców, bo POMOC WZAJEMNA TO NIE SLOGAN_PS: Idea pomocy wzajemnej w czasie stanu wojennego (1981–1983) była kluczowym elementem strategii przetrwania społeczeństwa. I opierała się na przekonaniu, że skoro państwo stało się opresyjne, obywatele muszą przejąć odpowiedzialność za siebie nawzajem.
W teorii anarchistycznej pomoc wzajemna to dobrowolna współpraca i wymiana zasobów bez pośrednictwa państwa czy instytucji hierarchicznych. W stanie wojennym idea ta zmaterializowała się poprzez: sieci samopomocy czy etykę solidaryzmu. -
One UI 8.5 Beta startuje w Polsce. Użytkownicy Galaxy S25 mogą już testować nowości
Samsung oficjalnie uruchomił program beta testów swojej najnowszej nakładki systemowej One UI 8.5.
Polska znalazła się w gronie sześciu krajów, w których aktualizacja jest dostępna od pierwszego dnia. Oprogramowanie wprowadza szereg usprawnień w zakresie edycji zdjęć, łączności w ekosystemie oraz – co kluczowe – nowych zabezpieczeń antykradzieżowych.
Program, który wystartował 8 grudnia 2025 roku, jest skierowany do użytkowników najnowszej serii flagowców – Galaxy S25. Oprócz Polski, dostęp do bety uzyskali mieszkańcy Niemiec, Indii, Korei Południowej, Wielkiej Brytanii i USA.
Kreatywność bez „Zapisz jako…”
W nowej wersji nakładki Samsung stawia na płynność procesu twórczego. Zaktualizowane narzędzie Photo Assist pozwala na generowanie i edycję obrazów bez konieczności ciągłego zapisywania wersji pośrednich. System przechowuje historię edycji, umożliwiając swobodny powrót do dowolnego etapu pracy i wybór najlepszego wariantu już po zakończeniu retuszu.
Ekosystem: dzielenie się dźwiękiem i plikami
One UI 8.5 rozbudowuje możliwości współpracy między urządzeniami. Nowa funkcja Audio Broadcast wykorzystuje standard Auracast (Bluetooth LE Audio) nie tylko do udostępniania muzyki, ale także do transmitowania głosu z mikrofonu telefonu do pobliskich urządzeń.
Z kolei funkcja Storage Share to ukłon w stronę osób posiadających kilka sprzętów Galaxy. Pozwala ona przeglądać pliki zgromadzone na innych urządzeniach (tabletach, komputerach Galaxy Book) bezpośrednio w aplikacji „Moje Pliki” na telefonie, bez konieczności ich fizycznego przesyłania.
Twierdza Galaxy: nowe zabezpieczenia
Samsung wprowadza także rygorystyczne mechanizmy ochrony. Funkcja Theft Protection ma zabezpieczać dane w przypadku kradzieży urządzenia. Nowością jest też Failed Authentication Lock – system, który automatycznie zablokuje telefon po serii nieudanych prób logowania, niezależnie od tego, czy intruz próbuje złamać PIN, hasło czy biometrię. Rozszerzono również działanie funkcji Identity Check, która teraz chroni szerszy zakres ustawień systemowych przed nieautoryzowaną zmianą.
Aby dołączyć do testów, użytkownicy Galaxy S25 muszą zarejestrować się poprzez aplikację Samsung Members.
Samsung stawia na kropki kwantowe. Ponad 20 modeli TV z technologią Quantum Dot w aktualnej ofercie
#aktualizacjaSamsung #Auracast #bezpieczeństwoAndroid #GalaxyS25 #news #OneUIBetaPolska #SamsungMembers #SamsungOneUI85
-
Einstein się mylił. Fizycy z MIT ostatecznie rozstrzygnęli stuletni spór o naturę światła
Światło ma dwie tożsamości, których nie da się zobaczyć jednocześnie. Fizycy z MIT przeprowadzili najbardziej precyzyjną w historii wersję słynnego eksperymentu z dwiema szczelinami, używając do tego pojedynczych atomów. Wynik?
To potwierdzenie fundamentalnej zasady mechaniki kwantowej i ostateczny dowód na to, że w słynnym sporze z Nielsem Bohrem, Albert Einstein nie miał racji.
Eksperyment z dwiema szczelinami to klasyka fizyki, znana każdemu licealiście (a przynajmniej powinna być znana). Gdy przepuścimy światło przez dwie szczeliny, na ekranie za nimi nie zobaczymy dwóch jasnych plam (jakbyśmy strzelali piłeczkami), ale naprzemienne jasne i ciemne paski – wzór interferencyjny, dowodzący falowej natury światła.
Magia zaczyna się jednak wtedy, gdy próbujemy podglądać (obserwować), przez którą szczelinę przeleciał foton. Wówczas wzór znika, a światło zachowuje się jak cząsteczka. Natura chroni swoje sekrety: nie pozwala obserwować obu stanów naraz.
Spór gigantów: Einstein kontra Bohr
W 1927 roku Albert Einstein rzucił wyzwanie tej koncepcji. Twierdził, że foton przelatujący przez szczelinę powinien wywrzeć na nią minimalny nacisk – jak ptak muskający liść w locie. Einstein uważał, że mierząc ten „szelest”, można by ustalić drogę cząsteczki, nie niszcząc jednocześnie falowego wzoru interferencyjnego. W skrócie: chciał mieć ciastko i zjeść ciastko. Niels Bohr ripostował, że sama próba pomiaru i tak zniszczy falową naturę zjawiska.
Przez lata przeprowadzano wiele testów, ale dopiero teraz zespół z MIT pod wodzą prof. Wolfganga Ketterle dokonał tego w wersji „idealnej”, sprowadzając eksperyment do kwantowych fundamentów.
Atomy zamiast szczelin
Naukowcy nie użyli kartki papieru z nacięciami. Zamiast tego wykorzystali chmurę 10 tysięcy atomów schłodzonych niemal do zera absolutnego i ułożonych laserami w idealną siatkę. Każdy atom działał jak osobna „szczelina”, rozpraszając pojedyncze fotony.
Kluczowym elementem było sterowanie „rozmyciem” atomów. Im luźniej atom był trzymany przez laser, tym bardziej był „rozmyty” w przestrzeni i tym łatwiej reagował na uderzenie fotonu (rejestrował jego drogę). Zgodnie z przewidywaniami Bohra, im więcej informacji o drodze cząsteczki (czyli im bardziej atom „szeleszczał” jak liść z przykładu Einsteina), tym słabszy stawał się wzór falowy.
Bez sprężyn, bez oszustw
Badacze poszli o krok dalej. Aby obalić teorię, że za wszystko odpowiadają siły trzymające atomy, wyłączyli lasery na ułamek sekundy. Pomiary wykonano na atomach swobodnie spadających w próżni. Wynik był identyczny: mechanika kwantowa działa bezbłędnie.
Eksperyment potwierdził, że nie da się oszukać natury. Obserwacja cząsteczkowa zawsze niszczy obraz falowy. Einstein mylił się, sądząc, że można to obejść sprytnym pomiarem odrzutu.
Publikacja MIT to piękny hołd dla nauki w roku 2025, ogłoszonym przez ONZ Międzynarodowym Rokiem Nauki i Technologii Kwantowych. Jak zauważają autorzy, to „wspaniały zbieg okoliczności”, że historyczny spór udało się ostatecznie rozstrzygnąć dokładnie w stulecie powstania mechaniki kwantowej.
Hawking kontra Hawking. Czarne dziury rosną czy maleją? Wyjaśniamy paradoks, który potwierdziło LIGO
#AlbertEinstein #atomy #dualizmKorpuskularnoFalowy #eksperymentZDwiemaSzczelinami #fizykaKwantowa #fotony #MIT #NielsBohr #Publicystyka
-
Polsat Box Go rozszerza ofertę o 4 popularne stacje. W serwisie jest już ponad 180 kanałów
Serwis streamingowy Polsat Box Go poinformował o istotnym rozszerzeniu swojej oferty telewizji linearnej.
Od 4 grudnia 2025 roku użytkownicy zyskali dostęp do czterech nowych stacji ogólnotematycznych: Super Polsat, TV6, Fokus TV oraz Nowa TV. Tym samym liczba kanałów dostępnych online w ramach platformy przekroczyła 180.
Rozszerzenie portfolio dotyczy kluczowych pakietów w ofercie operatora: Polsat Lovers, Premium oraz Premium Sport. Nowe stacje trafiły również do oferty telewizji internetowej realizowanej za pośrednictwem dekoderów Polsat Box. Ruch ten jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie użytkowników na dostęp do popularnych kanałów naziemnych w formule online, na dowolnym urządzeniu mobilnym czy Smart TV.
Co nowego w ofercie?
Dodane stacje uzupełniają ofertę serwisu o zróżnicowane treści – od sportu i kabaretów, po dokumenty i programy popularnonaukowe.
- Fokus TV – to jedna z najpopularniejszych stacji edukacyjno-poznawczych w Polsce. Użytkownicy Polsat Box Go zyskają dostęp m.in. do hitowej produkcji własnej stacji – „Rolnicy. Podlasie”, a także serii „Pod lupą” czy „Wehikuł czasu”.
- Super Polsat – kanał o profilu uniwersalnym, który wyróżnia się dostępnością. Większość ramówki (filmy, sport, rozrywka) jest dostosowana do odbioru przez osoby z niepełnosprawnościami wzroku i słuchu (audiodeskrypcja, napisy, język migowy).
- TV6 (Szóstka) – propozycja dla fanów rozrywki, oferująca m.in. polskie produkcje paradokumentalne, seriale sensacyjne oraz animacje.
- Nowa TV – stacja ogólnotematyczna emitująca filmy, seriale oraz programy publicystyczne i kabaretowe.
Jak oglądać?
Nowe kanały zostały automatycznie dołączone do pakietów Polsat Lovers, Premium i Premium Sport bez dodatkowych opłat dla subskrybentów. Treści można oglądać zarówno przez stronę internetową polsatboxgo.pl, jak i w aplikacji na urządzeniach mobilnych i telewizorach Smart TV.
#FokusTVOnline #news #noweKanały #PolsatBoxGo #RolnicyPodlasieOnline #streaming #SuperPolsat #telewizjaInternetowa
-
Absurdalna dziura w AI-owym narzędziu dla prawników (Filevine). W prosty sposób można było pobrać bez uwierzytelnienia ~100000 projektów/dokumentów
Chodzi o appkę Filevine – “AI Legal Assistant”. Badacz bezpieczeństwa (aka hacker) popatrzył trochę w źródła javascript na pewnej domenie Filevine, znalazł tam pewien endpoint API. Endpoint dostępny był bez uwierzytelnienia i umożliwiał wyszukiwanie dowolnych “projektów prawnych” stworzonych w appce przez innych użytkowników. Wystarczyło podać nazwę projektu. No OK, ale...
-
CW: tw: gwałt (wzmianka)
„W czasie specjalizacji z ginekologii w ogóle nie porusza się kwestii gwałtu?
– W ramach obowiązkowego programu specjalizacji – nie. Można przejść dodatkowe kursy, ale są one płatne”
#jprdl
https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100961,32423553,ginekolog-nikt-mi-nie-powiedzial-ze-bede-zbierac-dowody-przemocy.html -
Polak pokieruje imperium Volvo obejmującym 4 miliardy ludzi. Arkadiusz Nowiński z gigantycznym awansem
Volvo Cars przeprowadza strategiczną rewolucję w swoich strukturach, a jej największym beneficjentem okazuje się Polak, Arkadiusz Nowiński.
Szwedzki producent (z chińskim kapitałem) ogłosił, że od 1 stycznia 2026 roku Arkadiusz Nowiński stanie na czele nowo utworzonego super-regionu, nadzorując sprzedaż na rynkach zamieszkanych przez niemal połowę populacji globu. Co kluczowe – będzie to robił, stacjonując w Warszawie.
Decyzja centrali to dowód na rosnącą pozycję polskich menedżerów w globalnych strukturach marki. Nowiński obejmie pieczę nad niezwykle zróżnicowanym obszarem, w skład którego wchodzą m.in. Europa Środkowowschodnia, Afryka, ale także tak kluczowe i odległe rynki jak Japonia, Korea Południowa, Australia, Indie czy Tajlandia. Jednocześnie obejmie on stanowisko dyrektora zarządzającego Volvo Car Poland. Dotychczasowy szef polskiego oddziału, Emil Dembiński, pozostanie w strukturach, przejmując odpowiedzialność za finanse całego tego gigantycznego klastra.
Zmiany te wpisują się w szerszy kontekst sukcesów Volvo w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka), gdzie udział marki w rynku wzrósł o 16 proc. w ciągu ostatnich trzech lat. Modele takie jak XC60 (lider hybryd plug-in) czy elektryczny EX30 (TOP3 elektryków w Europie) napędzają sprzedaż, a nowa struktura ma sprawić, że decyzje biznesowe będą podejmowane jeszcze szybciej i bliżej lokalnych rynków.
Pasy bezpieczeństwa w Volvo będą „myśleć”. Ten wynalazek docenił magazyn TIME
#arkadiuszNowinski #awans #biznes #news #polska #rynekMotoryzacyjny #volvo
-
Wojsko udostępni Polakom aplikację do zgłaszania zagrożeń i aktów dywersji
W środę, w odpowiedzi na podłożenie ładunków wybuchowych na torach kolejowych, wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił operację Horyzont, której celem jest przeciwdziałanie aktom dywersji, zwłaszcza jeśli dotyczą infrastruktury krytycznej. Jednym z elementów operacji ma być aplikacja mobilna, którą stworzą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Aplikacja zostanie udostępniona jeszcze w tym roku, a dzięki niej Polacy będą mogli zgłaszać “incydenty” oraz podejrzane sytuacje, przekazując zarówno opis, fotografię jak i dokładną lokalizację zdarzenia.
Taka aplikacja jest potrzebna
Sama idea stojąca za aplikacją, czyli aktywizacja obywateli aby obserwowali najbliższe otoczenie, bardziej uważnie niż zwykle i zgłaszali sytuacje, które mogą mieć znamiona działań dywersyjnych lub też sabotażowych — jest bardzo sensowna. I potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo — jak powiedział Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła:
Ostatnie wydarzenia są najlepszym dowodem, że żyjemy w czasach, kiedy bezpieczeństwu musimy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi. Intencje Federacji Rosyjskiej pozostają niezmienne, a wydarzenia ostatnich tygodni wytyczają szeroki horyzont potencjalnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce
Nie ma co z tym dyskutować. Wielu osobom nasuwa się jednak na myśl pytanie…
Ale dlaczego nie mObywatel?
Są plusy i minusy wprowadzenia opcji “zgłaszania podejrzanych sytuacji” przez mObywatela. Zacznijmy od plusów:Baza użytkowników. mObywatel już działa na telefonach milionów Polaków
Dojrzałość. mObywatel ma już “wygrzane” kanały dystrybucji na platformach Google i Apple
Oszczędność. Brak pewnych kosztów projektowych, bo to już teraz funkcjonujący zespół programistów [...] -
Wojsko udostępni Polakom aplikację do zgłaszania zagrożeń i aktów dywersji
W środę, w odpowiedzi na podłożenie ładunków wybuchowych na torach kolejowych, wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił operację Horyzont, której celem jest przeciwdziałanie aktom dywersji, zwłaszcza jeśli dotyczą infrastruktury krytycznej. Jednym z elementów operacji ma być aplikacja mobilna, którą stworzą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Aplikacja zostanie udostępniona jeszcze w tym roku, a dzięki niej Polacy będą mogli zgłaszać “incydenty” oraz podejrzane sytuacje, przekazując zarówno opis, fotografię jak i dokładną lokalizację zdarzenia.
Taka aplikacja jest potrzebna
Sama idea stojąca za aplikacją, czyli aktywizacja obywateli aby obserwowali najbliższe otoczenie, bardziej uważnie niż zwykle i zgłaszali sytuacje, które mogą mieć znamiona działań dywersyjnych lub też sabotażowych — jest bardzo sensowna. I potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo — jak powiedział Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła:
Ostatnie wydarzenia są najlepszym dowodem, że żyjemy w czasach, kiedy bezpieczeństwu musimy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi. Intencje Federacji Rosyjskiej pozostają niezmienne, a wydarzenia ostatnich tygodni wytyczają szeroki horyzont potencjalnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce
Nie ma co z tym dyskutować. Wielu osobom nasuwa się jednak na myśl pytanie…
Ale dlaczego nie mObywatel?
Są plusy i minusy wprowadzenia opcji “zgłaszania podejrzanych sytuacji” przez mObywatela. Zacznijmy od plusów:Baza użytkowników. mObywatel już działa na telefonach milionów Polaków
Dojrzałość. mObywatel ma już “wygrzane” kanały dystrybucji na platformach Google i Apple
Oszczędność. Brak pewnych kosztów projektowych, bo to już teraz funkcjonujący zespół programistów [...] -
Wojsko udostępni Polakom aplikację do zgłaszania zagrożeń i aktów dywersji
W środę, w odpowiedzi na podłożenie ładunków wybuchowych na torach kolejowych, wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił operację Horyzont, której celem jest przeciwdziałanie aktom dywersji, zwłaszcza jeśli dotyczą infrastruktury krytycznej. Jednym z elementów operacji ma być aplikacja mobilna, którą stworzą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Aplikacja zostanie udostępniona jeszcze w tym roku, a dzięki niej Polacy będą mogli zgłaszać “incydenty” oraz podejrzane sytuacje, przekazując zarówno opis, fotografię jak i dokładną lokalizację zdarzenia.
Taka aplikacja jest potrzebna
Sama idea stojąca za aplikacją, czyli aktywizacja obywateli aby obserwowali najbliższe otoczenie, bardziej uważnie niż zwykle i zgłaszali sytuacje, które mogą mieć znamiona działań dywersyjnych lub też sabotażowych — jest bardzo sensowna. I potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo — jak powiedział Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła:
Ostatnie wydarzenia są najlepszym dowodem, że żyjemy w czasach, kiedy bezpieczeństwu musimy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi. Intencje Federacji Rosyjskiej pozostają niezmienne, a wydarzenia ostatnich tygodni wytyczają szeroki horyzont potencjalnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce
Nie ma co z tym dyskutować. Wielu osobom nasuwa się jednak na myśl pytanie…
Ale dlaczego nie mObywatel?
Są plusy i minusy wprowadzenia opcji “zgłaszania podejrzanych sytuacji” przez mObywatela. Zacznijmy od plusów:Baza użytkowników. mObywatel już działa na telefonach milionów Polaków
Dojrzałość. mObywatel ma już “wygrzane” kanały dystrybucji na platformach Google i Apple
Oszczędność. Brak pewnych kosztów projektowych, bo to już teraz funkcjonujący zespół programistów [...] -
Wojsko udostępni Polakom aplikację do zgłaszania zagrożeń i aktów dywersji
W środę, w odpowiedzi na podłożenie ładunków wybuchowych na torach kolejowych, wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił operację Horyzont, której celem jest przeciwdziałanie aktom dywersji, zwłaszcza jeśli dotyczą infrastruktury krytycznej. Jednym z elementów operacji ma być aplikacja mobilna, którą stworzą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Aplikacja zostanie udostępniona jeszcze w tym roku, a dzięki niej Polacy będą mogli zgłaszać “incydenty” oraz podejrzane sytuacje, przekazując zarówno opis, fotografię jak i dokładną lokalizację zdarzenia.
Taka aplikacja jest potrzebna
Sama idea stojąca za aplikacją, czyli aktywizacja obywateli aby obserwowali najbliższe otoczenie, bardziej uważnie niż zwykle i zgłaszali sytuacje, które mogą mieć znamiona działań dywersyjnych lub też sabotażowych — jest bardzo sensowna. I potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo — jak powiedział Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła:
Ostatnie wydarzenia są najlepszym dowodem, że żyjemy w czasach, kiedy bezpieczeństwu musimy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi. Intencje Federacji Rosyjskiej pozostają niezmienne, a wydarzenia ostatnich tygodni wytyczają szeroki horyzont potencjalnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce
Nie ma co z tym dyskutować. Wielu osobom nasuwa się jednak na myśl pytanie…
Ale dlaczego nie mObywatel?
Są plusy i minusy wprowadzenia opcji “zgłaszania podejrzanych sytuacji” przez mObywatela. Zacznijmy od plusów:Baza użytkowników. mObywatel już działa na telefonach milionów Polaków
Dojrzałość. mObywatel ma już “wygrzane” kanały dystrybucji na platformach Google i Apple
Oszczędność. Brak pewnych kosztów projektowych, bo to już teraz funkcjonujący zespół programistów [...] -
Wojsko udostępni Polakom aplikację do zgłaszania zagrożeń i aktów dywersji
W środę, w odpowiedzi na podłożenie ładunków wybuchowych na torach kolejowych, wicepremier Kosiniak-Kamysz ogłosił operację Horyzont, której celem jest przeciwdziałanie aktom dywersji, zwłaszcza jeśli dotyczą infrastruktury krytycznej. Jednym z elementów operacji ma być aplikacja mobilna, którą stworzą Wojska Obrony Cyberprzestrzeni. Aplikacja zostanie udostępniona jeszcze w tym roku, a dzięki niej Polacy będą mogli zgłaszać “incydenty” oraz podejrzane sytuacje, przekazując zarówno opis, fotografię jak i dokładną lokalizację zdarzenia.
Taka aplikacja jest potrzebna
Sama idea stojąca za aplikacją, czyli aktywizacja obywateli aby obserwowali najbliższe otoczenie, bardziej uważnie niż zwykle i zgłaszali sytuacje, które mogą mieć znamiona działań dywersyjnych lub też sabotażowych — jest bardzo sensowna. I potrzebna bardziej niż kiedykolwiek, bo — jak powiedział Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła:
Ostatnie wydarzenia są najlepszym dowodem, że żyjemy w czasach, kiedy bezpieczeństwu musimy poświęcać zdecydowanie więcej uwagi. Intencje Federacji Rosyjskiej pozostają niezmienne, a wydarzenia ostatnich tygodni wytyczają szeroki horyzont potencjalnych zdarzeń, które mogą mieć miejsce
Nie ma co z tym dyskutować. Wielu osobom nasuwa się jednak na myśl pytanie…
Ale dlaczego nie mObywatel?
Są plusy i minusy wprowadzenia opcji “zgłaszania podejrzanych sytuacji” przez mObywatela. Zacznijmy od plusów:Baza użytkowników. mObywatel już działa na telefonach milionów Polaków
Dojrzałość. mObywatel ma już “wygrzane” kanały dystrybucji na platformach Google i Apple
Oszczędność. Brak pewnych kosztów projektowych, bo to już teraz funkcjonujący zespół programistów [...] -
AlphaProof od DeepMind: AI zdobyła srebrny medal na Olimpiadzie Matematycznej. Ma to swoją cenę
Komputery są świetne w liczeniu, ale słabe w rozumowaniu. Teraz zespół Google DeepMind ogłosił przełom: AlphaProof, nowy system AI, dorównał srebrnym medalistom Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej (IMO) 2024.
Twór DeepMind osiągnął wynik 28 punktów, stając się siódmym podmiotem (obok sześciu ludzi), który rozwiązał najtrudniejsze zadanie.Jak zauważa ArsTechnica, to ogromny sukces. Do tej pory modele AI nie radziły sobie z dowodami matematycznymi, ponieważ polegały na statystycznym przewidywaniu, co „brzmi” poprawnie, a nie na zrozumieniu struktury matematyki.
TTRL: uczenie się jak człowiek
DeepMind wykorzystało architekturę znaną z AlphaZero (tej od gier: go, szachy), ale dodało trzeci, unikalny element: Test-Time Reinforcement Learning (TTRL). Ten komponent naśladuje podejście człowieka do trudnych problemów.
Kiedy AlphaProof nie potrafi rozwiązać zadania, tworzy setki jego wariacji – uproszczonych, uogólnionych lub luźno powiązanych. Następnie uczy się, próbując rozwiązać te łatwiejsze wersje, aby zdobyć praktykę i nabyć „praktyczne doświadczenie” w trakcie trwania zadania.
Cena srebrnego medalu: dni i setki TPU
Ten sukces ma jednak gigantyczną cenę, co jest kluczowym elementem krytycznej oceny. Po pierwsze, czas. Ludzie uczestniczący w Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej mieli na rozwiązanie sześciu problemów dwie sesje po cztery i pół godziny. AlphaProof zmagał się z problemami przez… kilka dni, zużywając jednocześnie wiele jednostek TPU (Tensor Processing Unit).
W efekcie cały system potrzebował setek TPU-dni na problem. Jak przyznaje DeepMind, wymagania obliczeniowe są „najprawdopodobniej zbyt kosztowne dla większości grup badawczych”.
Jakby tego było mało AlphaProof nie działał całkowicie autonomicznie. Potrzebował ludzi do przetłumaczenia problemów na formalny język Lean oraz musiał wywołać drugą, wyspecjalizowaną AI (AlphaGeometry 2) do rozwiązania problemu z geometrią.
Podsumowując, AlphaProof to dowód na to, że AI osiągnęło poziom rozumienia logiki, ale do zastąpienia ludzkiego matematyka brakuje mu jeszcze… szybkości, elegancji i pieniędzy. Zatem, gdy ktoś powie, że AI jest dużo szybsza od człowieka, to niniejszy przypadek jest dowodem, że wciąż mamy przewagę.
AWS rzuca wyzwanie Copilotowi. Kiro już dostępne, a startupy dostaną je za darmo
#aiWMatematyce #alphaproof #deepmind #lean #miedzynarodowaOlimpiadaMatematyczna #nature #news #ttrl
-
CEO Google’a bawi się z rynkiem. Wyciek z serwerów potwierdza – premiera Gemini 3.0 jest tuż za rogiem
W świecie AI trwa obecnie gorączkowe obstawianie, kiedy Google wciśnie „czerwony guzik” i wypuści Gemini 3.0.
Na giełdzie prognostycznej Polymarket na datę premiery postawiono już ponad 800 000 dolarów. A co na to CEO Google? Sundar Pichai osobiście dolał oliwy do ognia, co tylko potwierdza: start nowej generacji Gemini jest bliski.
Cała branża wstrzymała oddech po tym, jak jeden z analityków opublikował na X (Twitterze) informację o zakładach, wskazując, że rynek obstawia premierę do 22 listopada. Sundar Pichai odpowiedział na ten wpis w typowy dla siebie sposób – wysyłając tylko jedną, tajemnicze dwie emotikony: „🤔”.
— Sundar Pichai (@sundarpichai) November 14, 2025
W korporacyjnym języku to klasyczne „puszczenie oczka”, które branża odczytała jednoznacznie: szykujcie się.
Twarde dowody: model widmo w logach Google
Spekulacje nie wzięły się znikąd. Kilka dni temu deweloperzy przeczesujący oficjalne logi platformy chmurowej Google Vertex AI (narzędzia dla programistów AI) natrafili na „model widmo”.
Wśród dostępnych zasobów pojawił się, a następnie zniknął, identyfikator: gemini-3-pro-preview-11-2025
To twardy dowód na to, że Gemini 3.0 Pro nie tylko istnieje, ale był już aktywnie testowany w listopadzie 2025. To właśnie ten wyciek uruchomił lawinę zakładów na Polymarket.
Co (prawdopodobnie) potrafi Gemini 3.0?
Z przecieków i analiz wyłania się obraz modelu, który ma być prawdziwą odpowiedzią na GPT-5.1:
- Nowy silnik obrazów „Nano Banana 2”: plotki wskazują, że Gemini 3.0 zadebiutuje ze zintegrowanym, nowym modelem do generowania obrazów o nazwie kodowej „Nano Banana 2”. Ma on być znacznie potężniejszy niż dotychczasowe rozwiązania Google.
- „Cicha premiera” już trwa: coraz głośniej mówi się, że Google już robi tzw. „shadow release” lub testy A/B. Oznacza to, że część z nas, korzystając z aplikacji mobilnej Gemini, już teraz może (nieświadomie) otrzymywać odpowiedzi z modelu 3.0. To by wyjaśniało nagły wzrost doniesień o „znacznie lepszych” i bardziej kreatywnych odpowiedziach.
- Klonowanie systemów (plotka): najbardziej szalona plotka (powtarzana m.in. przez serwis BGR) dotyczy rzekomego dema, na którym Gemini 3.0 jest w stanie sklonować działający system operacyjny (np. iOS) na podstawie samego polecenia głosowego. Choć brzmi to jak science-fiction, pokazuje poziom oczekiwań wobec nowego modelu.
Wszystko wskazuje na to, że po serii dobrych, ale nieprzełomowych aktualizacji (jak Gemini 2.5), Google w końcu szykuje prawdziwy nokaut i chce odzyskać koronę króla AI.
OpenAI cicho wypuszcza GPT-5.1. Koniec z „robotycznym” tonem – teraz Ty wybierasz osobowość AI
#aiSi #gemini30 #google #nanoBanana2 #news #premieraGemini3 #przeciekGoogle #sundarPichai #vertexAi
-
Chiński startup pobił GPT-5 i Claude 4.5. Model AI trenowano za ułamek ceny
Amerykańska dominacja w AI stanęła pod znakiem zapytania. Jak donosi serwis AI News (potwierdzając dane z wielu źródeł), chiński startup Moonshot AI wypuścił właśnie nowy, otwarty model (open-source) Kimi K2 Thinking, który w kluczowych benchmarkach pobił zarówno GPT-5 od OpenAI, jak i Claude Sonnet 4.5 od Anthropic.
Startup z Pekinu, wspierany przez gigantów Alibaba i Tencent, wywołał w branży szok, określany już jako kolejny „moment DeepSeek” – czyli dowód na to, że Chiny potrafią tworzyć tańszą i równie wydajną technologię.
Jak Kimi K2 wypada w testach?
Według oficjalnej dokumentacji i niezależnych analiz, Kimi K2 Thinking uzyskał:
- 44.9% w teście Humanity’s Last Exam (benchmark sprawdzający rozumowanie w 2500 pytań z różnych dziedzin), pokonując GPT-5 (41.7%).
- 60.2% w teście BrowseComp (sprawdzającym umiejętności przeglądania sieci i wyszukiwania informacji), również pokonując GPT-5 (który uzyskał tam 54.9%).
Broń Chin: cena
Największym szokiem nie jest jednak sama wydajność, ale koszt. Według doniesień CNBC, na które powołuje się AI News, koszt treningu Kimi K2 Thinking wyniósł zaledwie 4,6 miliona dolarów. Jednak tutaj w redakcji zapaliła się nam czerwona lampka, bo już krótko po debiucie modelu DeepSeek, również mówiono o znikomych kosztach treningu, które po czasie okazały się znacznie wyższe od wstępnie deklarowanych.
Trening modelu DeepSeek nie kosztował 6 mln dolarów, lecz 1,3 miliarda dolarów – raport SemiAnalysis
W każdym razie jeżeli chodzi o chińską nowość, to podobno koszt korzystania z API tego modelu jest od 6 do 10 razy niższy niż w przypadku modeli OpenAI i Anthropic. Model wykorzystuje architekturę Mixture-of-Experts (MoE) z 1 bilionem parametrów (z czego 32 miliardy są aktywne jednocześnie).
Wstępne testy wypadają obiecująco, koszty treningu (biorąc pod uwagę uzyskane rezultaty) są po prostu mało wiarygodne, czekamy na ich potwierdzenie z innych, niezależnych źródeł i będziemy was informować na bieżąco.
#aiSi #benchmark #chiny #claudeSonnet45 #deepseek #gpt5 #kimiK2Thinking #moonshotAi #news #openSource #sztucznaInteligencja
-
Chiński startup pobił GPT-5 i Claude 4.5. Model AI trenowano za ułamek ceny
Amerykańska dominacja w AI stanęła pod znakiem zapytania. Jak donosi serwis AI News (potwierdzając dane z wielu źródeł), chiński startup Moonshot AI wypuścił właśnie nowy, otwarty model (open-source) Kimi K2 Thinking, który w kluczowych benchmarkach pobił zarówno GPT-5 od OpenAI, jak i Claude Sonnet 4.5 od Anthropic.
Startup z Pekinu, wspierany przez gigantów Alibaba i Tencent, wywołał w branży szok, określany już jako kolejny „moment DeepSeek” – czyli dowód na to, że Chiny potrafią tworzyć tańszą i równie wydajną technologię.
Jak Kimi K2 wypada w testach?
Według oficjalnej dokumentacji i niezależnych analiz, Kimi K2 Thinking uzyskał:
- 44.9% w teście Humanity’s Last Exam (benchmark sprawdzający rozumowanie w 2500 pytań z różnych dziedzin), pokonując GPT-5 (41.7%).
- 60.2% w teście BrowseComp (sprawdzającym umiejętności przeglądania sieci i wyszukiwania informacji), również pokonując GPT-5 (który uzyskał tam 54.9%).
Broń Chin: cena
Największym szokiem nie jest jednak sama wydajność, ale koszt. Według doniesień CNBC, na które powołuje się AI News, koszt treningu Kimi K2 Thinking wyniósł zaledwie 4,6 miliona dolarów. Jednak tutaj w redakcji zapaliła się nam czerwona lampka, bo już krótko po debiucie modelu DeepSeek, również mówiono o znikomych kosztach treningu, które po czasie okazały się znacznie wyższe od wstępnie deklarowanych.
Trening modelu DeepSeek nie kosztował 6 mln dolarów, lecz 1,3 miliarda dolarów – raport SemiAnalysis
W każdym razie jeżeli chodzi o chińską nowość, to podobno koszt korzystania z API tego modelu jest od 6 do 10 razy niższy niż w przypadku modeli OpenAI i Anthropic. Model wykorzystuje architekturę Mixture-of-Experts (MoE) z 1 bilionem parametrów (z czego 32 miliardy są aktywne jednocześnie).
Wstępne testy wypadają obiecująco, koszty treningu (biorąc pod uwagę uzyskane rezultaty) są po prostu mało wiarygodne, czekamy na ich potwierdzenie z innych, niezależnych źródeł i będziemy was informować na bieżąco.
#aiSi #benchmark #chiny #claudeSonnet45 #deepseek #gpt5 #kimiK2Thinking #moonshotAi #news #openSource #sztucznaInteligencja
-
Chiński startup pobił GPT-5 i Claude 4.5. Model AI trenowano za ułamek ceny
Amerykańska dominacja w AI stanęła pod znakiem zapytania. Jak donosi serwis AI News (potwierdzając dane z wielu źródeł), chiński startup Moonshot AI wypuścił właśnie nowy, otwarty model (open-source) Kimi K2 Thinking, który w kluczowych benchmarkach pobił zarówno GPT-5 od OpenAI, jak i Claude Sonnet 4.5 od Anthropic.
Startup z Pekinu, wspierany przez gigantów Alibaba i Tencent, wywołał w branży szok, określany już jako kolejny „moment DeepSeek” – czyli dowód na to, że Chiny potrafią tworzyć tańszą i równie wydajną technologię.
Jak Kimi K2 wypada w testach?
Według oficjalnej dokumentacji i niezależnych analiz, Kimi K2 Thinking uzyskał:
- 44.9% w teście Humanity’s Last Exam (benchmark sprawdzający rozumowanie w 2500 pytań z różnych dziedzin), pokonując GPT-5 (41.7%).
- 60.2% w teście BrowseComp (sprawdzającym umiejętności przeglądania sieci i wyszukiwania informacji), również pokonując GPT-5 (który uzyskał tam 54.9%).
Broń Chin: cena
Największym szokiem nie jest jednak sama wydajność, ale koszt. Według doniesień CNBC, na które powołuje się AI News, koszt treningu Kimi K2 Thinking wyniósł zaledwie 4,6 miliona dolarów. Jednak tutaj w redakcji zapaliła się nam czerwona lampka, bo już krótko po debiucie modelu DeepSeek, również mówiono o znikomych kosztach treningu, które po czasie okazały się znacznie wyższe od wstępnie deklarowanych.
Trening modelu DeepSeek nie kosztował 6 mln dolarów, lecz 1,3 miliarda dolarów – raport SemiAnalysis
W każdym razie jeżeli chodzi o chińską nowość, to podobno koszt korzystania z API tego modelu jest od 6 do 10 razy niższy niż w przypadku modeli OpenAI i Anthropic. Model wykorzystuje architekturę Mixture-of-Experts (MoE) z 1 bilionem parametrów (z czego 32 miliardy są aktywne jednocześnie).
Wstępne testy wypadają obiecująco, koszty treningu (biorąc pod uwagę uzyskane rezultaty) są po prostu mało wiarygodne, czekamy na ich potwierdzenie z innych, niezależnych źródeł i będziemy was informować na bieżąco.
#aiSi #benchmark #chiny #claudeSonnet45 #deepseek #gpt5 #kimiK2Thinking #moonshotAi #news #openSource #sztucznaInteligencja
-
Chiński startup pobił GPT-5 i Claude 4.5. Model AI trenowano za ułamek ceny
Amerykańska dominacja w AI stanęła pod znakiem zapytania. Jak donosi serwis AI News (potwierdzając dane z wielu źródeł), chiński startup Moonshot AI wypuścił właśnie nowy, otwarty model (open-source) Kimi K2 Thinking, który w kluczowych benchmarkach pobił zarówno GPT-5 od OpenAI, jak i Claude Sonnet 4.5 od Anthropic.
Startup z Pekinu, wspierany przez gigantów Alibaba i Tencent, wywołał w branży szok, określany już jako kolejny „moment DeepSeek” – czyli dowód na to, że Chiny potrafią tworzyć tańszą i równie wydajną technologię.
Jak Kimi K2 wypada w testach?
Według oficjalnej dokumentacji i niezależnych analiz, Kimi K2 Thinking uzyskał:
- 44.9% w teście Humanity’s Last Exam (benchmark sprawdzający rozumowanie w 2500 pytań z różnych dziedzin), pokonując GPT-5 (41.7%).
- 60.2% w teście BrowseComp (sprawdzającym umiejętności przeglądania sieci i wyszukiwania informacji), również pokonując GPT-5 (który uzyskał tam 54.9%).
Broń Chin: cena
Największym szokiem nie jest jednak sama wydajność, ale koszt. Według doniesień CNBC, na które powołuje się AI News, koszt treningu Kimi K2 Thinking wyniósł zaledwie 4,6 miliona dolarów. Jednak tutaj w redakcji zapaliła się nam czerwona lampka, bo już krótko po debiucie modelu DeepSeek, również mówiono o znikomych kosztach treningu, które po czasie okazały się znacznie wyższe od wstępnie deklarowanych.
Trening modelu DeepSeek nie kosztował 6 mln dolarów, lecz 1,3 miliarda dolarów – raport SemiAnalysis
W każdym razie jeżeli chodzi o chińską nowość, to podobno koszt korzystania z API tego modelu jest od 6 do 10 razy niższy niż w przypadku modeli OpenAI i Anthropic. Model wykorzystuje architekturę Mixture-of-Experts (MoE) z 1 bilionem parametrów (z czego 32 miliardy są aktywne jednocześnie).
Wstępne testy wypadają obiecująco, koszty treningu (biorąc pod uwagę uzyskane rezultaty) są po prostu mało wiarygodne, czekamy na ich potwierdzenie z innych, niezależnych źródeł i będziemy was informować na bieżąco.
#aiSi #benchmark #chiny #claudeSonnet45 #deepseek #gpt5 #kimiK2Thinking #moonshotAi #news #openSource #sztucznaInteligencja
-
Chiński startup pobił GPT-5 i Claude 4.5. Model AI trenowano za ułamek ceny
Amerykańska dominacja w AI stanęła pod znakiem zapytania. Jak donosi serwis AI News (potwierdzając dane z wielu źródeł), chiński startup Moonshot AI wypuścił właśnie nowy, otwarty model (open-source) Kimi K2 Thinking, który w kluczowych benchmarkach pobił zarówno GPT-5 od OpenAI, jak i Claude Sonnet 4.5 od Anthropic.
Startup z Pekinu, wspierany przez gigantów Alibaba i Tencent, wywołał w branży szok, określany już jako kolejny „moment DeepSeek” – czyli dowód na to, że Chiny potrafią tworzyć tańszą i równie wydajną technologię.
Jak Kimi K2 wypada w testach?
Według oficjalnej dokumentacji i niezależnych analiz, Kimi K2 Thinking uzyskał:
- 44.9% w teście Humanity’s Last Exam (benchmark sprawdzający rozumowanie w 2500 pytań z różnych dziedzin), pokonując GPT-5 (41.7%).
- 60.2% w teście BrowseComp (sprawdzającym umiejętności przeglądania sieci i wyszukiwania informacji), również pokonując GPT-5 (który uzyskał tam 54.9%).
Broń Chin: cena
Największym szokiem nie jest jednak sama wydajność, ale koszt. Według doniesień CNBC, na które powołuje się AI News, koszt treningu Kimi K2 Thinking wyniósł zaledwie 4,6 miliona dolarów. Jednak tutaj w redakcji zapaliła się nam czerwona lampka, bo już krótko po debiucie modelu DeepSeek, również mówiono o znikomych kosztach treningu, które po czasie okazały się znacznie wyższe od wstępnie deklarowanych.
Trening modelu DeepSeek nie kosztował 6 mln dolarów, lecz 1,3 miliarda dolarów – raport SemiAnalysis
W każdym razie jeżeli chodzi o chińską nowość, to podobno koszt korzystania z API tego modelu jest od 6 do 10 razy niższy niż w przypadku modeli OpenAI i Anthropic. Model wykorzystuje architekturę Mixture-of-Experts (MoE) z 1 bilionem parametrów (z czego 32 miliardy są aktywne jednocześnie).
Wstępne testy wypadają obiecująco, koszty treningu (biorąc pod uwagę uzyskane rezultaty) są po prostu mało wiarygodne, czekamy na ich potwierdzenie z innych, niezależnych źródeł i będziemy was informować na bieżąco.
#aiSi #benchmark #chiny #claudeSonnet45 #deepseek #gpt5 #kimiK2Thinking #moonshotAi #news #openSource #sztucznaInteligencja
-
Duże zmiany w mObywatelu i Profilu Zaufanym. Logowanie i alerty będą obowiązkowe
Ministerstwo Cyfryzacji szykuje rewolucję w sposobie, w jaki logujemy się do usług publicznych.
Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, nowy projekt rozporządzenia gruntownie zmienia zasady działania Profilu Zaufanego i aplikacji mObywatel. Zmiany wejdą w życie 12 stycznia 2026 roku i nie będzie od nich okresu przejściowego.
Obowiązkowa integracja z e-dowodem
To największa i najważniejsza zmiana. Obecnie do Profilu Zaufanego można logować się na wiele sposobów (np. przez bankowość elektroniczną). Od 12 stycznia 2026 roku każdy użytkownik Profilu Zaufanego będzie musiał mieć obowiązkowo powiązaną dodatkową formę uwierzytelniania – profil osobisty, czyli e-dowód.
Jak podkreśla portal, nie jest to opcja do wyboru. Ministerstwo chce w ten sposób podnieść poziom bezpieczeństwa i upewnić się, że tożsamość każdego użytkownika jest jednoznacznie potwierdzona.
mObywatel staje się centrum dowodzenia
Strategia resortu wydaje się jasna: mObywatel ma stać się centralną bramą do wszystkich e-usług. Sam Profil Zaufany przestanie być oddzielnym bytem, a stanie się jedną z funkcji wewnątrz aplikacji mObywatel.
Wiąże się z tym kolejna zmiana: powiadomienia. Do tej pory komunikaty z PZ trafiały tylko na e-mail. Teraz system pozwoli przesyłać wszystkie alerty bezpośrednio do aplikacji mObywatel.
Koniec z wyłączaniem alertów bezpieczeństwa
To zmiana, która może budzić kontrowersje. Nowe przepisy zakładają, że użytkownik nie będzie mógł zrezygnować z otrzymywania komunikatów dotyczących bezpieczeństwa.
Oznacza to, że każda próba logowania, reset hasła czy podejrzana aktywność na koncie wygeneruje obowiązkowe powiadomienie w aplikacji lub na mailu. Ministerstwo tłumaczy, że to ochrona, a nie inwigilacja, mająca na celu natychmiastową reakcję w razie próby przejęcia konta.
Co trzeba zrobić?
Na razie użytkownicy nie muszą podejmować żadnych działań. System ma automatycznie zaktualizować istniejące konta 12 stycznia 2026 roku. Jedyne, co warto sprawdzić do tego czasu, to czy nasz dowód osobisty posiada warstwę elektroniczną (e-dowód).
Prezydent podpisał nowelizację ustawy o mObywatel. Aplikacja zyska asystenta AI i nowe funkcje
#aplikacja #bezpieczenstwo #eDowod #logowanie #ministerstwoCyfryzacji #mobywatel #news #powiadomienia #profilZaufany
-
Fru uruchamia Łowcę Okazji. Elastyczne wyszukiwanie lotów z AI ma być lepsze niż ręczne
Platforma rezerwacji lotów Fru.pl udostępniła w swojej aplikacji mobilnej nową funkcję o nazwie „Łowca Okazji”.
Jest to całkowicie przebudowany system wyszukiwania połączeń, który rezygnuje z tradycyjnego, sztywnego formularza na rzecz elastycznego planowania opartego na sztucznej inteligencji.
Zamiast wymagać od użytkownika podania konkretnych dat i kierunków, nowa wyszukiwarka pozwala na podanie bardzo ogólnych wytycznych. Klient może teraz wybrać np. „dowolne miejsce” lub cały kontynent (np. „Azja”) oraz szacunkową długość pobytu (np. „5–7 dni”). System AI analizuje wówczas miliony kombinacji lotów, dat i cen, aby w czasie rzeczywistym zaproponować najlepsze dostępne oferty.
Jak tłumaczy firma, celem było uproszczenie procesu i zmniejszenie „zmęczenia” użytkowników, którzy do tej pory musieli ręcznie testować dziesiątki różnych wariantów podróży. „Tradycyjne wyszukiwarki lotów oparte są na sztywnych formularzach, tymczasem (…) pomysły na wycieczki rzadko są od początku sprecyzowane w czasie” – mówi Marta Gałuszka, brand managerka Fru.
Według wewnętrznych testów przeprowadzonych przez Fru, nowy system oparty na AI okazał się skuteczniejszy od manualnych poszukiwań. Jak podała firma, oferty wyselekcjonowane przez „Łowcę Okazji” były w 75% przypadków (3 na 4) korzystniejsze, zarówno pod względem ceny, jak i wygody połączenia.
Nowa wyszukiwarka jest dostępna wyłącznie w aplikacji mobilnej Fru. Platforma oferuje również inne usługi, jak FRU Flex (możliwość zmiany lub odwołania lotu bez podania przyczyny) czy FRU Fast Refund (zwrot środków za odwołany lot w 24 godziny).
#AI #aplikacjaMobilna #Fru #fruPl #ŁowcaOkazji #news #podróże #sztucznaInteligencja #tanieLoty #wyszukiwarkaLotów
-
Fru uruchamia Łowcę Okazji. Elastyczne wyszukiwanie lotów z AI ma być lepsze niż ręczne
Platforma rezerwacji lotów Fru.pl udostępniła w swojej aplikacji mobilnej nową funkcję o nazwie „Łowca Okazji”.
Jest to całkowicie przebudowany system wyszukiwania połączeń, który rezygnuje z tradycyjnego, sztywnego formularza na rzecz elastycznego planowania opartego na sztucznej inteligencji.
Zamiast wymagać od użytkownika podania konkretnych dat i kierunków, nowa wyszukiwarka pozwala na podanie bardzo ogólnych wytycznych. Klient może teraz wybrać np. „dowolne miejsce” lub cały kontynent (np. „Azja”) oraz szacunkową długość pobytu (np. „5–7 dni”). System AI analizuje wówczas miliony kombinacji lotów, dat i cen, aby w czasie rzeczywistym zaproponować najlepsze dostępne oferty.
Jak tłumaczy firma, celem było uproszczenie procesu i zmniejszenie „zmęczenia” użytkowników, którzy do tej pory musieli ręcznie testować dziesiątki różnych wariantów podróży. „Tradycyjne wyszukiwarki lotów oparte są na sztywnych formularzach, tymczasem (…) pomysły na wycieczki rzadko są od początku sprecyzowane w czasie” – mówi Marta Gałuszka, brand managerka Fru.
Według wewnętrznych testów przeprowadzonych przez Fru, nowy system oparty na AI okazał się skuteczniejszy od manualnych poszukiwań. Jak podała firma, oferty wyselekcjonowane przez „Łowcę Okazji” były w 75% przypadków (3 na 4) korzystniejsze, zarówno pod względem ceny, jak i wygody połączenia.
Nowa wyszukiwarka jest dostępna wyłącznie w aplikacji mobilnej Fru. Platforma oferuje również inne usługi, jak FRU Flex (możliwość zmiany lub odwołania lotu bez podania przyczyny) czy FRU Fast Refund (zwrot środków za odwołany lot w 24 godziny).
#AI #aplikacjaMobilna #Fru #fruPl #ŁowcaOkazji #news #podróże #sztucznaInteligencja #tanieLoty #wyszukiwarkaLotów
-
Fru uruchamia Łowcę Okazji. Elastyczne wyszukiwanie lotów z AI ma być lepsze niż ręczne
Platforma rezerwacji lotów Fru.pl udostępniła w swojej aplikacji mobilnej nową funkcję o nazwie „Łowca Okazji”.
Jest to całkowicie przebudowany system wyszukiwania połączeń, który rezygnuje z tradycyjnego, sztywnego formularza na rzecz elastycznego planowania opartego na sztucznej inteligencji.
Zamiast wymagać od użytkownika podania konkretnych dat i kierunków, nowa wyszukiwarka pozwala na podanie bardzo ogólnych wytycznych. Klient może teraz wybrać np. „dowolne miejsce” lub cały kontynent (np. „Azja”) oraz szacunkową długość pobytu (np. „5–7 dni”). System AI analizuje wówczas miliony kombinacji lotów, dat i cen, aby w czasie rzeczywistym zaproponować najlepsze dostępne oferty.
Jak tłumaczy firma, celem było uproszczenie procesu i zmniejszenie „zmęczenia” użytkowników, którzy do tej pory musieli ręcznie testować dziesiątki różnych wariantów podróży. „Tradycyjne wyszukiwarki lotów oparte są na sztywnych formularzach, tymczasem (…) pomysły na wycieczki rzadko są od początku sprecyzowane w czasie” – mówi Marta Gałuszka, brand managerka Fru.
Według wewnętrznych testów przeprowadzonych przez Fru, nowy system oparty na AI okazał się skuteczniejszy od manualnych poszukiwań. Jak podała firma, oferty wyselekcjonowane przez „Łowcę Okazji” były w 75% przypadków (3 na 4) korzystniejsze, zarówno pod względem ceny, jak i wygody połączenia.
Nowa wyszukiwarka jest dostępna wyłącznie w aplikacji mobilnej Fru. Platforma oferuje również inne usługi, jak FRU Flex (możliwość zmiany lub odwołania lotu bez podania przyczyny) czy FRU Fast Refund (zwrot środków za odwołany lot w 24 godziny).
#AI #aplikacjaMobilna #Fru #fruPl #ŁowcaOkazji #news #podróże #sztucznaInteligencja #tanieLoty #wyszukiwarkaLotów
-
Fru uruchamia Łowcę Okazji. Elastyczne wyszukiwanie lotów z AI ma być lepsze niż ręczne
Platforma rezerwacji lotów Fru.pl udostępniła w swojej aplikacji mobilnej nową funkcję o nazwie „Łowca Okazji”.
Jest to całkowicie przebudowany system wyszukiwania połączeń, który rezygnuje z tradycyjnego, sztywnego formularza na rzecz elastycznego planowania opartego na sztucznej inteligencji.
Zamiast wymagać od użytkownika podania konkretnych dat i kierunków, nowa wyszukiwarka pozwala na podanie bardzo ogólnych wytycznych. Klient może teraz wybrać np. „dowolne miejsce” lub cały kontynent (np. „Azja”) oraz szacunkową długość pobytu (np. „5–7 dni”). System AI analizuje wówczas miliony kombinacji lotów, dat i cen, aby w czasie rzeczywistym zaproponować najlepsze dostępne oferty.
Jak tłumaczy firma, celem było uproszczenie procesu i zmniejszenie „zmęczenia” użytkowników, którzy do tej pory musieli ręcznie testować dziesiątki różnych wariantów podróży. „Tradycyjne wyszukiwarki lotów oparte są na sztywnych formularzach, tymczasem (…) pomysły na wycieczki rzadko są od początku sprecyzowane w czasie” – mówi Marta Gałuszka, brand managerka Fru.
Według wewnętrznych testów przeprowadzonych przez Fru, nowy system oparty na AI okazał się skuteczniejszy od manualnych poszukiwań. Jak podała firma, oferty wyselekcjonowane przez „Łowcę Okazji” były w 75% przypadków (3 na 4) korzystniejsze, zarówno pod względem ceny, jak i wygody połączenia.
Nowa wyszukiwarka jest dostępna wyłącznie w aplikacji mobilnej Fru. Platforma oferuje również inne usługi, jak FRU Flex (możliwość zmiany lub odwołania lotu bez podania przyczyny) czy FRU Fast Refund (zwrot środków za odwołany lot w 24 godziny).
#AI #aplikacjaMobilna #Fru #fruPl #ŁowcaOkazji #news #podróże #sztucznaInteligencja #tanieLoty #wyszukiwarkaLotów