home.social

#zrownowazonyrozwoj — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #zrownowazonyrozwoj, aggregated by home.social.

  1. Niedawno pisałem o tym jak w Parlamencie Europejskim został przyjęty pakiet Omnibus I znacznie osłabiając wymagania dla dużych korporacji w stosunku do zrównoważonego rozwoju. Było to możliwe dzięki współpracy ugrupowań centrowych ze skrajną prawicą. Dzisiaj o tym szerzej w oko.press:

    oko.press/parlament-europejski

    #omnibus #zrównoważonyRozwój #klimat #UE #parlamentEuropejski #okopress

  2. Niestety pakiet Omnibus I został przegłosowany, a w nim:

    - zwolnienie firm do 1000 pracowników z obowiązku należytej staranności (due diligence) w stosunku do zrównoważonego rozwoju,

    - przeniesienie na poszczególne państwa decyzję o wprowadzeniu odpowiedzialności cywilnej dla korporacji w stosunku do ofiar łamania praw człowieka,

    - zniesienie obowiązku przedstawienia planów zielonej transformacji dla przedsiębiorstw

    Sprawdźcie jak głosowali wasi reprezentanci/tki:

    howtheyvote.eu/votes/180948#re

    #omnibus #parlamentEuropejski #klimat #europa #zrównoważonyRozwój #uniaEuropejska #cop30

  3. Signify uruchamia w Pile produkcję w druku 3D i tworzy 150 miejsc pracy. To część globalnej strategii

    Firma Signify ogłosiła uruchomienie w swojej fabryce w Pile nowoczesnej linii produkcyjnej opraw oświetleniowych w technologii druku 3D.

    Inwestycja, która stworzy 150 nowych miejsc pracy, jest zwieńczeniem dekady strategicznego rozwoju firmy w Polsce i kluczowym elementem jej globalnej strategii opartej na zrównoważonym rozwoju i personalizacji.

    Nowa technologia, wprowadzana pod marką „Signify myCreation”, pozwoli na produkcję niestandardowych opraw oświetleniowych na żądanie. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na personalizowane i ekologiczne rozwiązania. Jak podkreśla firma, przemysłowy druk 3D skraca czas wprowadzenia produktu na rynek z półtora roku do zaledwie 14 tygodni, a lokalna produkcja redukuje ślad węglowy związany z logistyką nawet o 70%. Uruchomienie nowych linii będzie odbywać się etapami – pierwsze produkty zjadą z nich już w grudniu 2025 roku, a osiągnięcie pełnej mocy produkcyjnej planowane jest na połowę 2026 roku.

    Polska hubem innowacji Signify

    Decyzja o ulokowaniu produkcji 3D w Pile nie jest przypadkowa. To kolejny krok w trwającym od dekady procesie budowania w Polsce zintegrowanego ekosystemu firmy. Wszystko zaczęło się w 2014 roku od transferu z Chin do Piły produkcji inteligentnego oświetlenia Philips Hue.

    W kolejnych latach powstało Centrum Usług Wspólnych w Łodzi (2017), nowa fabryka profesjonalnych opraw w Pile (2022), nowoczesne centrum dystrybucyjne (2024), a wreszcie, w tym roku, centrum badawczo-rozwojowe (R&D). Uruchomienie druku 3D jest więc naturalną konsekwencją i umocnieniem pozycji Polski jako strategicznego ośrodka dla całej globalnej struktury Signify.

    Globalna wizja: „negawaty” i zrównoważony rozwój

    Inwestycja w Pile wpisuje się w szerszą filozofię firmy, którą przedstawiono w opublikowanym jednocześnie raporcie, stworzonym we współpracy z organizacją Climate Group. Signify apeluje w nim o wykorzystanie potencjału tzw. „negawatów”, czyli energii zaoszczędzonej dzięki zwiększeniu efektywności.

    Według raportu, globalna wymiana oświetlenia na energooszczędne LED-y pozwoliłaby zaoszczędzić rocznie 1402 TWh energii – tyle, ile w ciągu roku zużywają całe Indie. W samej Polsce potencjał oszczędności to 13,29 TWh rocznie, co stanowi prawie 8% krajowej konsumpcji. W praktyce oznacza to niemal miesięczne zużycie całej Polski.

    Konkretnym przykładem realizacji tej wizji są również zaprezentowane równolegle nowe produkty, takie jak modułowe, zintegrowane oświetlenie uliczne zasilane energią słoneczną – Signify SunStay Pro gen2.

    Podobnie jak oprawy z drukarki 3D, które w co najmniej 65% powstają z materiałów z recyklingu, nowe lampy solarne mają obudowy wykonane w 80% z aluminium pochodzącego z odzysku, co podkreśla kierunek, w jakim zmierza firma.

    Philips Hue rozszerza współpracę z Samsung SmartThings

    #druk3D #inwestycje #miejscaPracy #negawaty #news #oświetlenie #philips #Piła #Signify #SignifyMyCreation #technologia #zrównoważonyRozwój

  4. Signify uruchamia w Pile produkcję w druku 3D i tworzy 150 miejsc pracy. To część globalnej strategii

    Firma Signify ogłosiła uruchomienie w swojej fabryce w Pile nowoczesnej linii produkcyjnej opraw oświetleniowych w technologii druku 3D.

    Inwestycja, która stworzy 150 nowych miejsc pracy, jest zwieńczeniem dekady strategicznego rozwoju firmy w Polsce i kluczowym elementem jej globalnej strategii opartej na zrównoważonym rozwoju i personalizacji.

    Nowa technologia, wprowadzana pod marką „Signify myCreation”, pozwoli na produkcję niestandardowych opraw oświetleniowych na żądanie. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na personalizowane i ekologiczne rozwiązania. Jak podkreśla firma, przemysłowy druk 3D skraca czas wprowadzenia produktu na rynek z półtora roku do zaledwie 14 tygodni, a lokalna produkcja redukuje ślad węglowy związany z logistyką nawet o 70%. Uruchomienie nowych linii będzie odbywać się etapami – pierwsze produkty zjadą z nich już w grudniu 2025 roku, a osiągnięcie pełnej mocy produkcyjnej planowane jest na połowę 2026 roku.

    Polska hubem innowacji Signify

    Decyzja o ulokowaniu produkcji 3D w Pile nie jest przypadkowa. To kolejny krok w trwającym od dekady procesie budowania w Polsce zintegrowanego ekosystemu firmy. Wszystko zaczęło się w 2014 roku od transferu z Chin do Piły produkcji inteligentnego oświetlenia Philips Hue.

    W kolejnych latach powstało Centrum Usług Wspólnych w Łodzi (2017), nowa fabryka profesjonalnych opraw w Pile (2022), nowoczesne centrum dystrybucyjne (2024), a wreszcie, w tym roku, centrum badawczo-rozwojowe (R&D). Uruchomienie druku 3D jest więc naturalną konsekwencją i umocnieniem pozycji Polski jako strategicznego ośrodka dla całej globalnej struktury Signify.

    Globalna wizja: „negawaty” i zrównoważony rozwój

    Inwestycja w Pile wpisuje się w szerszą filozofię firmy, którą przedstawiono w opublikowanym jednocześnie raporcie, stworzonym we współpracy z organizacją Climate Group. Signify apeluje w nim o wykorzystanie potencjału tzw. „negawatów”, czyli energii zaoszczędzonej dzięki zwiększeniu efektywności.

    Według raportu, globalna wymiana oświetlenia na energooszczędne LED-y pozwoliłaby zaoszczędzić rocznie 1402 TWh energii – tyle, ile w ciągu roku zużywają całe Indie. W samej Polsce potencjał oszczędności to 13,29 TWh rocznie, co stanowi prawie 8% krajowej konsumpcji. W praktyce oznacza to niemal miesięczne zużycie całej Polski.

    Konkretnym przykładem realizacji tej wizji są również zaprezentowane równolegle nowe produkty, takie jak modułowe, zintegrowane oświetlenie uliczne zasilane energią słoneczną – Signify SunStay Pro gen2.

    Podobnie jak oprawy z drukarki 3D, które w co najmniej 65% powstają z materiałów z recyklingu, nowe lampy solarne mają obudowy wykonane w 80% z aluminium pochodzącego z odzysku, co podkreśla kierunek, w jakim zmierza firma.

    Philips Hue rozszerza współpracę z Samsung SmartThings

    #druk3D #inwestycje #miejscaPracy #negawaty #news #oświetlenie #philips #Piła #Signify #SignifyMyCreation #technologia #zrównoważonyRozwój

  5. Signify uruchamia w Pile produkcję w druku 3D i tworzy 150 miejsc pracy. To część globalnej strategii

    Firma Signify ogłosiła uruchomienie w swojej fabryce w Pile nowoczesnej linii produkcyjnej opraw oświetleniowych w technologii druku 3D.

    Inwestycja, która stworzy 150 nowych miejsc pracy, jest zwieńczeniem dekady strategicznego rozwoju firmy w Polsce i kluczowym elementem jej globalnej strategii opartej na zrównoważonym rozwoju i personalizacji.

    Nowa technologia, wprowadzana pod marką „Signify myCreation”, pozwoli na produkcję niestandardowych opraw oświetleniowych na żądanie. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na personalizowane i ekologiczne rozwiązania. Jak podkreśla firma, przemysłowy druk 3D skraca czas wprowadzenia produktu na rynek z półtora roku do zaledwie 14 tygodni, a lokalna produkcja redukuje ślad węglowy związany z logistyką nawet o 70%. Uruchomienie nowych linii będzie odbywać się etapami – pierwsze produkty zjadą z nich już w grudniu 2025 roku, a osiągnięcie pełnej mocy produkcyjnej planowane jest na połowę 2026 roku.

    Polska hubem innowacji Signify

    Decyzja o ulokowaniu produkcji 3D w Pile nie jest przypadkowa. To kolejny krok w trwającym od dekady procesie budowania w Polsce zintegrowanego ekosystemu firmy. Wszystko zaczęło się w 2014 roku od transferu z Chin do Piły produkcji inteligentnego oświetlenia Philips Hue.

    W kolejnych latach powstało Centrum Usług Wspólnych w Łodzi (2017), nowa fabryka profesjonalnych opraw w Pile (2022), nowoczesne centrum dystrybucyjne (2024), a wreszcie, w tym roku, centrum badawczo-rozwojowe (R&D). Uruchomienie druku 3D jest więc naturalną konsekwencją i umocnieniem pozycji Polski jako strategicznego ośrodka dla całej globalnej struktury Signify.

    Globalna wizja: „negawaty” i zrównoważony rozwój

    Inwestycja w Pile wpisuje się w szerszą filozofię firmy, którą przedstawiono w opublikowanym jednocześnie raporcie, stworzonym we współpracy z organizacją Climate Group. Signify apeluje w nim o wykorzystanie potencjału tzw. „negawatów”, czyli energii zaoszczędzonej dzięki zwiększeniu efektywności.

    Według raportu, globalna wymiana oświetlenia na energooszczędne LED-y pozwoliłaby zaoszczędzić rocznie 1402 TWh energii – tyle, ile w ciągu roku zużywają całe Indie. W samej Polsce potencjał oszczędności to 13,29 TWh rocznie, co stanowi prawie 8% krajowej konsumpcji. W praktyce oznacza to niemal miesięczne zużycie całej Polski.

    Konkretnym przykładem realizacji tej wizji są również zaprezentowane równolegle nowe produkty, takie jak modułowe, zintegrowane oświetlenie uliczne zasilane energią słoneczną – Signify SunStay Pro gen2.

    Podobnie jak oprawy z drukarki 3D, które w co najmniej 65% powstają z materiałów z recyklingu, nowe lampy solarne mają obudowy wykonane w 80% z aluminium pochodzącego z odzysku, co podkreśla kierunek, w jakim zmierza firma.

    Philips Hue rozszerza współpracę z Samsung SmartThings

    #druk3D #inwestycje #miejscaPracy #negawaty #news #oświetlenie #philips #Piła #Signify #SignifyMyCreation #technologia #zrównoważonyRozwój

  6. Signify uruchamia w Pile produkcję w druku 3D i tworzy 150 miejsc pracy. To część globalnej strategii

    Firma Signify ogłosiła uruchomienie w swojej fabryce w Pile nowoczesnej linii produkcyjnej opraw oświetleniowych w technologii druku 3D.

    Inwestycja, która stworzy 150 nowych miejsc pracy, jest zwieńczeniem dekady strategicznego rozwoju firmy w Polsce i kluczowym elementem jej globalnej strategii opartej na zrównoważonym rozwoju i personalizacji.

    Nowa technologia, wprowadzana pod marką „Signify myCreation”, pozwoli na produkcję niestandardowych opraw oświetleniowych na żądanie. To odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie rynku na personalizowane i ekologiczne rozwiązania. Jak podkreśla firma, przemysłowy druk 3D skraca czas wprowadzenia produktu na rynek z półtora roku do zaledwie 14 tygodni, a lokalna produkcja redukuje ślad węglowy związany z logistyką nawet o 70%. Uruchomienie nowych linii będzie odbywać się etapami – pierwsze produkty zjadą z nich już w grudniu 2025 roku, a osiągnięcie pełnej mocy produkcyjnej planowane jest na połowę 2026 roku.

    Polska hubem innowacji Signify

    Decyzja o ulokowaniu produkcji 3D w Pile nie jest przypadkowa. To kolejny krok w trwającym od dekady procesie budowania w Polsce zintegrowanego ekosystemu firmy. Wszystko zaczęło się w 2014 roku od transferu z Chin do Piły produkcji inteligentnego oświetlenia Philips Hue.

    W kolejnych latach powstało Centrum Usług Wspólnych w Łodzi (2017), nowa fabryka profesjonalnych opraw w Pile (2022), nowoczesne centrum dystrybucyjne (2024), a wreszcie, w tym roku, centrum badawczo-rozwojowe (R&D). Uruchomienie druku 3D jest więc naturalną konsekwencją i umocnieniem pozycji Polski jako strategicznego ośrodka dla całej globalnej struktury Signify.

    Globalna wizja: „negawaty” i zrównoważony rozwój

    Inwestycja w Pile wpisuje się w szerszą filozofię firmy, którą przedstawiono w opublikowanym jednocześnie raporcie, stworzonym we współpracy z organizacją Climate Group. Signify apeluje w nim o wykorzystanie potencjału tzw. „negawatów”, czyli energii zaoszczędzonej dzięki zwiększeniu efektywności.

    Według raportu, globalna wymiana oświetlenia na energooszczędne LED-y pozwoliłaby zaoszczędzić rocznie 1402 TWh energii – tyle, ile w ciągu roku zużywają całe Indie. W samej Polsce potencjał oszczędności to 13,29 TWh rocznie, co stanowi prawie 8% krajowej konsumpcji. W praktyce oznacza to niemal miesięczne zużycie całej Polski.

    Konkretnym przykładem realizacji tej wizji są również zaprezentowane równolegle nowe produkty, takie jak modułowe, zintegrowane oświetlenie uliczne zasilane energią słoneczną – Signify SunStay Pro gen2.

    Podobnie jak oprawy z drukarki 3D, które w co najmniej 65% powstają z materiałów z recyklingu, nowe lampy solarne mają obudowy wykonane w 80% z aluminium pochodzącego z odzysku, co podkreśla kierunek, w jakim zmierza firma.

    Philips Hue rozszerza współpracę z Samsung SmartThings

    #druk3D #inwestycje #miejscaPracy #negawaty #news #oświetlenie #philips #Piła #Signify #SignifyMyCreation #technologia #zrównoważonyRozwój

  7. AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność

    Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.

    Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.

    Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.

    Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.

    AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]

    #AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój

  8. AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność

    Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.

    Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.

    Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.

    Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.

    AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]

    #AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój

  9. AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność

    Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.

    Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.

    Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.

    Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.

    AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]

    #AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój

  10. AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność

    Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.

    Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.

    Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.

    Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.

    AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]

    #AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój

  11. AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność

    Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.

    Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.

    Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.

    Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.

    AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]

    #AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój

  12. Realme ogłasza nowy standard dla baterii: 1000 cykli ładowania w standardzie, a w planach 1400

    Firma realme poinformowała o wprowadzeniu nowego standardu trwałości baterii dla całego swojego portfolio produktowego na rok 2025.

    Wszystkie nowe urządzenia marki, od budżetowej serii Note po flagowe modele GT, będą standardowo wyposażone w akumulatory o żywotności co najmniej 1000 cykli ładowania. To ruch, który ma na celu wydłużenie życia smartfonów i ograniczenie ilości elektroodpadów.

    Nowy standard wprowadzony przez realme przewyższa dotychczasową normę rynkową, która wynosiła 800 cykli ładowania. W praktyce oznacza to, że bateria w smartfonie po 1000 pełnych cyklach ładowania i rozładowania zachowa co najmniej 80% swojej pierwotnej pojemności. Według wyliczeń firmy, przekłada się to na blisko trzy lata codziennego, pełnego ładowania urządzenia przy minimalnej degradacji ogniwa. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na jeden z najczęstszych problemów użytkowników – szybkie zużywanie się baterii i konieczność jej wymiany lub zakupu nowego telefonu.

    Firma nie zamierza na tym poprzestać i już teraz wyznacza kolejne cele. Zgodnie z zapowiedzią, realme dąży do tego, aby do 2027 roku wszystkie wprowadzane na rynek produkty były wyposażone w baterie o żywotności minimum 1400 cykli. Realizacja tego planu ma być możliwa dzięki inwestycjom w rozwój materiałów nowej generacji oraz systemów zarządzania energią opartych na sztucznej inteligencji.

    Działania te wpisują się w szerszą strategię firmy, która koncentruje się na technologii akumulatorów. W poprzednich latach realme prezentowało już rozwiązania z tego obszaru, takie jak technologia szybkiego ładowania SuperSonic Charge o mocy 320 W czy tegoroczny prototyp smartfona z baterią o pojemności 15 000 mAh. Wprowadzenie wyższego standardu cykli ładowania dla wszystkich urządzeń ma być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji marki w tym segmencie.

    Czy to jeszcze smartfon z baterią, czy już bateria ze smartfonem? realme prezentuje nowe rozwiązania

    Decyzja o podniesieniu standardu trwałości baterii jest również podyktowana rosnącymi wymaganiami środowiskowymi, w tym normami Unii Europejskiej, które kładą nacisk na redukcję odpadów elektronicznych i promowanie zrównoważonej konsumpcji.

    realme Note 70T wchodzi do Polski. Bateria 6000 mAh i wojskowa wytrzymałość w cenie od 399 zł

    #bateria #cykleładowania #eWaste #news #Note70T #Realme #realmeGT7 #smartfon #technologia #UniaEuropejska #zrównoważonyRozwój #żywotnośćBaterii

  13. Realme ogłasza nowy standard dla baterii: 1000 cykli ładowania w standardzie, a w planach 1400

    Firma realme poinformowała o wprowadzeniu nowego standardu trwałości baterii dla całego swojego portfolio produktowego na rok 2025.

    Wszystkie nowe urządzenia marki, od budżetowej serii Note po flagowe modele GT, będą standardowo wyposażone w akumulatory o żywotności co najmniej 1000 cykli ładowania. To ruch, który ma na celu wydłużenie życia smartfonów i ograniczenie ilości elektroodpadów.

    Nowy standard wprowadzony przez realme przewyższa dotychczasową normę rynkową, która wynosiła 800 cykli ładowania. W praktyce oznacza to, że bateria w smartfonie po 1000 pełnych cyklach ładowania i rozładowania zachowa co najmniej 80% swojej pierwotnej pojemności. Według wyliczeń firmy, przekłada się to na blisko trzy lata codziennego, pełnego ładowania urządzenia przy minimalnej degradacji ogniwa. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na jeden z najczęstszych problemów użytkowników – szybkie zużywanie się baterii i konieczność jej wymiany lub zakupu nowego telefonu.

    Firma nie zamierza na tym poprzestać i już teraz wyznacza kolejne cele. Zgodnie z zapowiedzią, realme dąży do tego, aby do 2027 roku wszystkie wprowadzane na rynek produkty były wyposażone w baterie o żywotności minimum 1400 cykli. Realizacja tego planu ma być możliwa dzięki inwestycjom w rozwój materiałów nowej generacji oraz systemów zarządzania energią opartych na sztucznej inteligencji.

    Działania te wpisują się w szerszą strategię firmy, która koncentruje się na technologii akumulatorów. W poprzednich latach realme prezentowało już rozwiązania z tego obszaru, takie jak technologia szybkiego ładowania SuperSonic Charge o mocy 320 W czy tegoroczny prototyp smartfona z baterią o pojemności 15 000 mAh. Wprowadzenie wyższego standardu cykli ładowania dla wszystkich urządzeń ma być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji marki w tym segmencie.

    Czy to jeszcze smartfon z baterią, czy już bateria ze smartfonem? realme prezentuje nowe rozwiązania

    Decyzja o podniesieniu standardu trwałości baterii jest również podyktowana rosnącymi wymaganiami środowiskowymi, w tym normami Unii Europejskiej, które kładą nacisk na redukcję odpadów elektronicznych i promowanie zrównoważonej konsumpcji.

    realme Note 70T wchodzi do Polski. Bateria 6000 mAh i wojskowa wytrzymałość w cenie od 399 zł

    #bateria #cykleładowania #eWaste #news #Note70T #Realme #realmeGT7 #smartfon #technologia #UniaEuropejska #zrównoważonyRozwój #żywotnośćBaterii

  14. Realme ogłasza nowy standard dla baterii: 1000 cykli ładowania w standardzie, a w planach 1400

    Firma realme poinformowała o wprowadzeniu nowego standardu trwałości baterii dla całego swojego portfolio produktowego na rok 2025.

    Wszystkie nowe urządzenia marki, od budżetowej serii Note po flagowe modele GT, będą standardowo wyposażone w akumulatory o żywotności co najmniej 1000 cykli ładowania. To ruch, który ma na celu wydłużenie życia smartfonów i ograniczenie ilości elektroodpadów.

    Nowy standard wprowadzony przez realme przewyższa dotychczasową normę rynkową, która wynosiła 800 cykli ładowania. W praktyce oznacza to, że bateria w smartfonie po 1000 pełnych cyklach ładowania i rozładowania zachowa co najmniej 80% swojej pierwotnej pojemności. Według wyliczeń firmy, przekłada się to na blisko trzy lata codziennego, pełnego ładowania urządzenia przy minimalnej degradacji ogniwa. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na jeden z najczęstszych problemów użytkowników – szybkie zużywanie się baterii i konieczność jej wymiany lub zakupu nowego telefonu.

    Firma nie zamierza na tym poprzestać i już teraz wyznacza kolejne cele. Zgodnie z zapowiedzią, realme dąży do tego, aby do 2027 roku wszystkie wprowadzane na rynek produkty były wyposażone w baterie o żywotności minimum 1400 cykli. Realizacja tego planu ma być możliwa dzięki inwestycjom w rozwój materiałów nowej generacji oraz systemów zarządzania energią opartych na sztucznej inteligencji.

    Działania te wpisują się w szerszą strategię firmy, która koncentruje się na technologii akumulatorów. W poprzednich latach realme prezentowało już rozwiązania z tego obszaru, takie jak technologia szybkiego ładowania SuperSonic Charge o mocy 320 W czy tegoroczny prototyp smartfona z baterią o pojemności 15 000 mAh. Wprowadzenie wyższego standardu cykli ładowania dla wszystkich urządzeń ma być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji marki w tym segmencie.

    Czy to jeszcze smartfon z baterią, czy już bateria ze smartfonem? realme prezentuje nowe rozwiązania

    Decyzja o podniesieniu standardu trwałości baterii jest również podyktowana rosnącymi wymaganiami środowiskowymi, w tym normami Unii Europejskiej, które kładą nacisk na redukcję odpadów elektronicznych i promowanie zrównoważonej konsumpcji.

    realme Note 70T wchodzi do Polski. Bateria 6000 mAh i wojskowa wytrzymałość w cenie od 399 zł

    #bateria #cykleładowania #eWaste #news #Note70T #Realme #realmeGT7 #smartfon #technologia #UniaEuropejska #zrównoważonyRozwój #żywotnośćBaterii

  15. Realme ogłasza nowy standard dla baterii: 1000 cykli ładowania w standardzie, a w planach 1400

    Firma realme poinformowała o wprowadzeniu nowego standardu trwałości baterii dla całego swojego portfolio produktowego na rok 2025.

    Wszystkie nowe urządzenia marki, od budżetowej serii Note po flagowe modele GT, będą standardowo wyposażone w akumulatory o żywotności co najmniej 1000 cykli ładowania. To ruch, który ma na celu wydłużenie życia smartfonów i ograniczenie ilości elektroodpadów.

    Nowy standard wprowadzony przez realme przewyższa dotychczasową normę rynkową, która wynosiła 800 cykli ładowania. W praktyce oznacza to, że bateria w smartfonie po 1000 pełnych cyklach ładowania i rozładowania zachowa co najmniej 80% swojej pierwotnej pojemności. Według wyliczeń firmy, przekłada się to na blisko trzy lata codziennego, pełnego ładowania urządzenia przy minimalnej degradacji ogniwa. Ma to być bezpośrednia odpowiedź na jeden z najczęstszych problemów użytkowników – szybkie zużywanie się baterii i konieczność jej wymiany lub zakupu nowego telefonu.

    Firma nie zamierza na tym poprzestać i już teraz wyznacza kolejne cele. Zgodnie z zapowiedzią, realme dąży do tego, aby do 2027 roku wszystkie wprowadzane na rynek produkty były wyposażone w baterie o żywotności minimum 1400 cykli. Realizacja tego planu ma być możliwa dzięki inwestycjom w rozwój materiałów nowej generacji oraz systemów zarządzania energią opartych na sztucznej inteligencji.

    Działania te wpisują się w szerszą strategię firmy, która koncentruje się na technologii akumulatorów. W poprzednich latach realme prezentowało już rozwiązania z tego obszaru, takie jak technologia szybkiego ładowania SuperSonic Charge o mocy 320 W czy tegoroczny prototyp smartfona z baterią o pojemności 15 000 mAh. Wprowadzenie wyższego standardu cykli ładowania dla wszystkich urządzeń ma być kolejnym krokiem w budowaniu pozycji marki w tym segmencie.

    Czy to jeszcze smartfon z baterią, czy już bateria ze smartfonem? realme prezentuje nowe rozwiązania

    Decyzja o podniesieniu standardu trwałości baterii jest również podyktowana rosnącymi wymaganiami środowiskowymi, w tym normami Unii Europejskiej, które kładą nacisk na redukcję odpadów elektronicznych i promowanie zrównoważonej konsumpcji.

    realme Note 70T wchodzi do Polski. Bateria 6000 mAh i wojskowa wytrzymałość w cenie od 399 zł

    #bateria #cykleładowania #eWaste #news #Note70T #Realme #realmeGT7 #smartfon #technologia #UniaEuropejska #zrównoważonyRozwój #żywotnośćBaterii

  16. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  17. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  18. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  19. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  20. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  21. Dla przypomnienia, Konstytucja RP aż w pięciu artykułach przypomina o obowiązku ochronie środowiska zarówno przez państwo jak i jego obywatelów. Np. w artykule 5:

    "Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju»."

    1/3

    #ochronaŚrodowiska #ekologia #zrównoważonyRozwój #konstytucja #konstytucjaRP