#recykling — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #recykling, aggregated by home.social.
-
„Żywy plastik” z Chin. Czy butelki naprawdę znikną same? Sprawdzamy fakty
W sieci huczy od nagłówków o chińskim wynalazku, który ma sprawić, że plastikowe butelki „znikną tuż po wypiciu płynu”.
Brzmi to jak tania wizja z filmu science-fiction, ale za projektem stoją naukowcy z Shenzhen Institute of Synthetic Biology. Opracowali oni materiał, który w swojej strukturze zawiera uśpione życie. Jednak droga od laboratorium do Twojej lodówki jest znacznie dłuższa i droższa, niż sugerują to clickbaitowe nagłówki.
Bakterie w trybie uśpienia
Sekret tego materiału tkwi w uśpionych zarodnikach bakterii bacillus subtilis. Naukowcy „upakowali” je wewnątrz tworzywa zwanego polikaprolaktonem (PCL). Zarodniki te są niezwykle wytrzymałe – potrafią przetrwać wysokie temperatury obróbki i pozostać w uśpieniu przez lata.
Jak to działa w rzeczywistości?
To nie magia. Butelka nie zniknie w twoich rękach. Aby bakterie „obudziły się” i zaczęły zjadać plastik, potrzebny jest specyficzny impuls: podgrzanie do 50°C w specjalnym roztworze. Dopiero wtedy bakterie aktywują się i wydzielają enzymy, które rozkładają łańcuchy polimerowe na cząsteczki zjadane przez same mikroorganizmy. Całość trwa około 6-7 dni i nie pozostawia mikroplastiku.
Dlaczego PET może spać spokojnie? (Problem PCL)
Mimo entuzjazmu badaczy, wybór polikaprolaktonu jako bazy rodzi bariery, które dla masowego handlu są na razie nie do przejścia.
Przede wszystkim ekonomia. PCL to polimer kojarzony raczej z medycyną estetyczną (nici liftingujące, wypełniacze) niż z branżą spożywczą. Jest wielokrotnie droższy w produkcji niż masowo wytwarzany PET (politereftalan etylenu). Gdyby woda mineralna była w butelce z PCL, cena zapewne skutecznie by was odstraszyła od zakupu eko-napoju.
Jest też inny problem: logistyka. PCL mięknie i zaczyna płynąć już w okolicach 60°C. Wystarczy upalny dzień i zamknięta naczepa ciężarówki, by zgrzewka butelek zmieniła się w bezkształtną, plastikową breję. Tradycyjny PET jest pod tym względem znacznie bardziej pancerny i odporny na transportowe realia.
Większość plastiku zalewającego planetę to PET. Bakterie z Chin radzą sobie z PCL, bo jest on „miękki” chemicznie. Przeskalowanie tej technologii na twardy, tani PET to zupełnie inna liga trudności.
Da się, ale…
Chiński „żywy plastik” to genialny „proof of concept”. Udowadnia, że potrafimy zintegrować biologię z chemią polimerów tak, by materiał sam „wiedział”, kiedy ma się rozłożyć. Jednak obietnice o „znikaniu butelek w oceanie” należy włożyć między bajki.
To technologia do kontrolowanego, przemysłowego recyklingu. Zamiast wysyłać plastik na wysypisko, będziemy mogli wrzucić go do specjalnego „trawiennika”, podgrzać i pozwolić bakteriom zrobić swoje w tydzień. Rewolucja? Tak, ale raczej w specjalistycznych opakowaniach medycznych lub przemysłowych niż w skrzynce z napojami w twoim osiedlowym sklepie.
#biologiaSyntetyczna #ekologia #iMagazineNauka #Nauka #plastik #recykling #technologiaJak pokonać króla po 66 latach? Matematyczny przewrót w teorii najkrótszej ścieżki
-
„Żywy plastik” z Chin. Czy butelki naprawdę znikną same? Sprawdzamy fakty
W sieci huczy od nagłówków o chińskim wynalazku, który ma sprawić, że plastikowe butelki „znikną tuż po wypiciu płynu”.
Brzmi to jak tania wizja z filmu science-fiction, ale za projektem stoją naukowcy z Shenzhen Institute of Synthetic Biology. Opracowali oni materiał, który w swojej strukturze zawiera uśpione życie. Jednak droga od laboratorium do Twojej lodówki jest znacznie dłuższa i droższa, niż sugerują to clickbaitowe nagłówki.
Bakterie w trybie uśpienia
Sekret tego materiału tkwi w uśpionych zarodnikach bakterii bacillus subtilis. Naukowcy „upakowali” je wewnątrz tworzywa zwanego polikaprolaktonem (PCL). Zarodniki te są niezwykle wytrzymałe – potrafią przetrwać wysokie temperatury obróbki i pozostać w uśpieniu przez lata.
Jak to działa w rzeczywistości?
To nie magia. Butelka nie zniknie w twoich rękach. Aby bakterie „obudziły się” i zaczęły zjadać plastik, potrzebny jest specyficzny impuls: podgrzanie do 50°C w specjalnym roztworze. Dopiero wtedy bakterie aktywują się i wydzielają enzymy, które rozkładają łańcuchy polimerowe na cząsteczki zjadane przez same mikroorganizmy. Całość trwa około 6-7 dni i nie pozostawia mikroplastiku.
Dlaczego PET może spać spokojnie? (Problem PCL)
Mimo entuzjazmu badaczy, wybór polikaprolaktonu jako bazy rodzi bariery, które dla masowego handlu są na razie nie do przejścia.
Przede wszystkim ekonomia. PCL to polimer kojarzony raczej z medycyną estetyczną (nici liftingujące, wypełniacze) niż z branżą spożywczą. Jest wielokrotnie droższy w produkcji niż masowo wytwarzany PET (politereftalan etylenu). Gdyby woda mineralna była w butelce z PCL, cena zapewne skutecznie by was odstraszyła od zakupu eko-napoju.
Jest też inny problem: logistyka. PCL mięknie i zaczyna płynąć już w okolicach 60°C. Wystarczy upalny dzień i zamknięta naczepa ciężarówki, by zgrzewka butelek zmieniła się w bezkształtną, plastikową breję. Tradycyjny PET jest pod tym względem znacznie bardziej pancerny i odporny na transportowe realia.
Większość plastiku zalewającego planetę to PET. Bakterie z Chin radzą sobie z PCL, bo jest on „miękki” chemicznie. Przeskalowanie tej technologii na twardy, tani PET to zupełnie inna liga trudności.
Da się, ale…
Chiński „żywy plastik” to genialny „proof of concept”. Udowadnia, że potrafimy zintegrować biologię z chemią polimerów tak, by materiał sam „wiedział”, kiedy ma się rozłożyć. Jednak obietnice o „znikaniu butelek w oceanie” należy włożyć między bajki.
To technologia do kontrolowanego, przemysłowego recyklingu. Zamiast wysyłać plastik na wysypisko, będziemy mogli wrzucić go do specjalnego „trawiennika”, podgrzać i pozwolić bakteriom zrobić swoje w tydzień. Rewolucja? Tak, ale raczej w specjalistycznych opakowaniach medycznych lub przemysłowych niż w skrzynce z napojami w twoim osiedlowym sklepie.
#biologiaSyntetyczna #ekologia #iMagazineNauka #Nauka #plastik #recykling #technologiaJak pokonać króla po 66 latach? Matematyczny przewrót w teorii najkrótszej ścieżki
-
Opalarki do szafy. Unia zmusza producentów do powrotu wymiennych baterii
Zapomnij o wizytach w serwisie, podgrzewaniu obudowy i mozolnym odklejaniu podzespołów. Od 18 lutego 2027 roku w całej Unii Europejskiej zacznie obowiązywać nowe prawo (Rozporządzenie UE 2023/1542), które wymusi na producentach elektroniki powrót do korzeni.
Baterie w smartfonach, laptopach i przenośnych konsolach znów będą musiały być wymienialne przez samego użytkownika – bez użycia specjalistycznych narzędzi.
W praktyce oznacza to powrót do czasów, gdy zużyta bateria nie oznaczała śmierci urządzenia, a jedynie wizytę w sklepie z częściami. To jedna z najbardziej fundamentalnych zmian w projektowaniu elektroniki od lat, uderzająca w sam fundament obecnego modelu biznesowego największych graczy na rynku.
Odwrót od jednorazowej elektroniki
Przez ostatnią dekadę producenci przyzwyczaili nas do urządzeń, które są w gruncie rzeczy hermetycznie zamkniętymi monolitami. Jeśli po dwóch latach bateria w Twoim telefonie straciła sprawność, byłeś skazany na drogi serwis albo – co zdarzało się najczęściej – zakup nowego modelu. UE postanowiła to ukrócić, stawiając na trwałość zamiast na wymuszoną konsumpcję.
Co dokładnie zmieni się od 2027 roku?
- Samodzielna wymiana: każdy użytkownik będzie musiał mieć możliwość samodzielnego wyjęcia i zamontowania nowej baterii przy użyciu powszechnie dostępnych narzędzi.
- Ograniczenie stosowania kleju: producenci będą musieli zrezygnować z agresywnych rozwiązań konstrukcyjnych (jak klejenie ogniwa bezpośrednio do ekranu), które uniemożliwiają demontaż bez ryzyka uszkodzenia sprzętu.\
- Całkowity zakaz blokad (tzw. parts pairing): to kluczowy cios w korporacje. Unia zabrania sytuacji, w której oprogramowanie „rozpoznaje” nową baterię i celowo ogranicza jej parametry lub wyświetla irytujące komunikaty tylko dlatego, że nie została zamontowana w autoryzowanym punkcie.
- Dostępność części przez lata: producenci będą zobligowani do zapewnienia zapasowych akumulatorów przez minimum 5 lat od premiery modelu.
Konflikt interesów: Bruksela vs Dolina Krzemowa
Nowe przepisy to uderzenie w model biznesowy oparty na tzw. „planowanym postarzaniu produktu”. Dla gigantów technologicznych oznacza to konieczność całkowitego redesignu urządzeń, co prawdopodobnie wpłynie na ich grubość czy wodoszczelność. To cena, którą Bruksela każe im zapłacić za realne ograniczenie góry elektrośmieci oraz odzysk cennych surowców, takich jak lit, kobalt czy nikiel.
„Cyfrowy paszport” i drugie życie urządzeń
Nowością będzie również tzw. Battery Passport. Każdy akumulator w UE otrzyma kod QR, po którym dowiemy się wszystkiego o jego śladzie węglowym, liczbie cykli ładowania i składzie chemicznym.
Rewolucję odczują też gracze. Przenośne konsole (jak Steam Deck, ASUS ROG Ally) działają pod dużym obciążeniem, co szybko degraduje ogniwa. Po 2027 roku wymiana baterii w takim sprzęcie zajmie kilka minut w domowym zaciszu, zamiast tygodni spędzonych w serwisie. Wkraczamy w erę, w której użytkownik odzyskuje pełną kontrolę nad tym, za co zapłacił.
#BatteryPassport #elektronikaUżytkowa #elektrośmieci #naprawaTelefonów #prawoDoNaprawy #recykling #RozporządzenieUE20231542 #smartfony #SteamDeck #wymienneBaterieBaterie pod nadzorem Unii. Nowe prawo odsłoni tajemnice branży EV
-
https://www.europesays.com/pl/175262/ Co kryje się za programem Tomorrow XX Mercedesa? Samochody przyszłości mają znów być jak Beczka i Baleron #aktualnosci #Biznes #Business #czesci_zamienne #mercedes_benz #naprawy #nat_styl #omp #PL #Poland #Polish #Polska #Polski #recykling #reflektor #screening_general #Wiadomości
-
AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność
Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.
Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.
Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.
Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.
Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.
AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]
#AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój
-
AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność
Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.
Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.
Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.
Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.
Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.
AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]
#AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój
-
AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność
Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.
Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.
Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.
Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.
Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.
AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]
#AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój
-
AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność
Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.
Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.
Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.
Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.
Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.
AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]
#AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój
-
AirPods Pro 3 z zerową oceną za naprawialność
Najnowsze słuchawki Apple, AirPods Pro 3, trafiły na stół serwisowy ekspertów z iFixit, którzy rozebrali je na części, by ocenić ich konstrukcję i możliwości naprawy. Majsterkowicze będą zrozpaczeni.
Wnioski są jednoznaczne i druzgocące dla zwolenników długowieczności elektroniki – słuchawki otrzymały ocenę 0 (zero!) na 10 w skali naprawialności. Oznacza to, że są one w praktyce niemożliwe do naprawienia.
Głównym problemem, który trapi słuchawki Apple od pierwszej generacji, jest wszechobecny klej. Zarówno same pchełki, jak i etui ładujące, są szczelnie sklejone, co uniemożliwia ich bezinwazyjne otwarcie. Według iFixit, jakakolwiek próba dostania się do środka, np. w celu wymiany baterii, wymaga użycia ciepła do roztopienia kleju oraz siłowego podważania plastikowych elementów. Proces ten nieuchronnie prowadzi do uszkodzenia obudowy i wiąże się z ogromnym ryzykiem zerwania delikatnych wewnętrznych taśm.
Najpoważniejszą konsekwencją takiej konstrukcji jest brak możliwości wymiany baterii. Akumulatory litowo-jonowe, zarówno w słuchawkach, jak i w etui, mają ograniczoną żywotność i z czasem tracą swoją pojemność. W przypadku AirPods Pro 3, gdy bateria ulegnie zużyciu, cały, wciąż drogi, zestaw staje się w zasadzie elektrośmieciem. Problem jest na tyle poważny, że większość niezależnych serwisów nawet nie podejmuje się prób naprawy słuchawek Apple.
Przy okazji demontażu iFixit odkryło też kilka innych zmian konstrukcyjnych. W etui ładującym Apple zastosowało teraz pojedynczą, większą baterię (1,334 Wh) zamiast dwóch mniejszych ogniw, jak w AirPods Pro 2. To właśnie ta zmiana wyjaśnia, dlaczego łączny czas pracy na baterii z etui skrócił się z 30 do 24 godzin. Zmodyfikowano również układ magnesów, by zachować pełną kompatybilność z ładowaniem MagSafe i Qi 2, a końcówki słuchawek wzbogacono o nową, widoczną pod mikroskopem piankową wkładkę. Poniżej jeszcze wideo od iFixit.
AirPods Pro 3 po 4 dniach – pierwsze testy i wrażenia [wideo]
#AirPodsPro3 #Apple #bateria #elektronika #ifixit #naprawa #naprawialność #news #recykling #słuchawkiBezprzewodowe #TWS #zrównoważonyRozwój
-
♻️ Lada moment rusza system kaucyjny. Będą trzy formy wypłat. Którą wybierzesz dla siebie jako najwierniejszą?
#miniankiety #systemKaucyjny #recykling -
Sony prezentuje różowe słuchawki LinkBuds Fit z marmurkowym wykończeniem
Firma Sony wprowadza do sprzedaży nową, różową wersję słuchawek LinkBuds Fit, charakteryzującą się marmurkową fakturą.
Nowe słuchawki są przeznaczone dla osób, które cenią sobie subtelne i naturalne odcienie, chcąc jednocześnie wyróżnić swój styl.
Różowe słuchawki LinkBuds Fit mają za zadanie wzbogacić styl użytkownika o eleganckie odcienie różu, łącząc modowe dodatki z jakościowym dźwiękiem. Zarówno same słuchawki, jak i etui z funkcją ładowania, posiadają unikalny, marmurkowy wzór.
Nowa wersja słuchawek wyróżnia się nie tylko wyglądem, ale również aspektami zrównoważonego rozwoju. Sony podaje, że są to pierwsze prawdziwie bezprzewodowe słuchawki douszne firmy, które zawierają zużyte i poddane recyklingowi butelki z politereftalanu etylenu (PET). Materiał ten stanowi około 20% całego użytego plastiku i jest odpowiedzialny za stworzenie marmurkowego wzoru.
Słuchawki douszne LinkBuds Fit zostały wprowadzone na rynek w październiku 2024 roku. Oferują wysoką jakość redukcji hałasu oraz tryb dźwięków otoczenia, co pozwala na automatyczne tłumienie lub wzmacnianie zewnętrznych dźwięków w zależności od potrzeb i warunków, np. na siłowni czy w transporcie. Dostępne są także różnokolorowe wkładki podtrzymujące i osłony etui, umożliwiające dalsze dopasowanie słuchawek do indywidualnego stylu.
Różowa wersja LinkBuds Fit dołącza do już dostępnych kolorów: czarnego, białego, zielonego i fioletowego. Nowy wariant jest dostępny w sprzedaży od bieżącego miesiąca, czerwca 2025 roku.
Stellantis stawia na technologię Sony w swojej paryskiej siedzibie
#akcesoriaAudio #dźwiękOtoczenia #LinkBudsFit #marmurkowyWzór #news #PET #recykling #redukcjaHałasu #różoweSłuchawki #słuchawkiBezprzewodowe #sony
-
Czy recykling paneli fotowoltaicznych jest możliwy? „99 procent odzysku”
Szybko rozwijająca się branża odnawialnych źródeł energii, jak każda inna gałąź gospodarki, generuje odpady. Są to ogromne ilości materiałów, wśród których tysiące ton to niebezpieczne dla środowiska pierwiastki. Skłania to do rozwoju recyklingu OZE. Dobra wiadomość jest taka, że właśnie tak się dzieje, czego przykładem jest jeden z amerykańskich startupów. Coraz większa świadomość społeczna owocuje […]
-
Przekazujemy post od Przychodni Aborcyjnej AboTak:
Przebijamy każdą promocję na black friday i rozgrzewamy każde pro-abo serduszko w tym roku na święta, bo mamy dla Was ubrania- cegiełki, które pomogą nam otworzyć przychodnię.
👚👕Ubrania są unikatowe dzięki naszym autorskim naprasowankom i z drugiego obiegu. To ubrania-podziękowania za wsparcie naszej zbiórki na otwarcie pierwszej Przychodni Aborcyjnej w Polsce!
👉🏼 Jak to działa? Wspierasz nas dowolną kwotą (nie mniejszą niż wskazana na stronie), a my w podziękowaniu odsyłamy Ci prezenty dla Ciebie, lub osoby którą chcesz obdarować!
👉🏼 Ważne: nasze prezenty są ograniczone, a to co dostaniesz nie będzie dokładną kopią tego co na zdjęciu, ale możesz wybrać swoją naprasowankę, rodzaj ubrania i rozmiar.
👉🏼 Twoją paczkę wyślemy najszybciej jak się da, ale najpóźniej w przeciągu 10 dni roboczych!
https://cause.lundadonate.org/aborcyjnydreamteam/przychodniaabotak
#aborcja #abotak #przychodniaaborcyjna #proabo #pomagamwaborcjach #fuckforfun #aborcjabezgranic #zdrowie #prawo #pomagam #zrzutka #prezent #swieta #recykling #ciuchy #ubrania #zodzysku
-
@aemstuz Może jednolity system oznaczeń by w czymś pomógł. Może faktycznie trochę ludzi tego potrzebuje.
Ja akurat nie potrzebuję, bo w 99% przypadków nie mam wątpliwości. Gdy widzę w śmietniku źle posegregowane rzeczy, to zazwyczaj są "pomyłki" typu:
- ogromny karton tekturowy wrzucony na chama do plastików (ewidentny brak chęci zadania sobie jakiegokolwiek trudu przez osobę wrzucającą)
- odpadki bio wrzucone do pojemnika bio wraz z siatką plastikową (niedoinformowanie osoby wrzucającej, że nie należy, lub brak myślenia, lub pójście na łatwiznę)
- kompletnie przepełnione pojemniki jednej frakcji, przez co odpadki z niej przesypują się/spadają do sąsiednich pojemników.W dwu pierwszych przypadkach to kwestia postawy mieszkańców wobec segregowania a nie wątpliwości natury merytorycznej. W trzecim przypadku to zaniedbania ze strony firmy odbierającej odpady. Takie są moje cząstkowe i na pewno niereprezentatywne obserwacje. Aczkolwiek wieloletnie.
Dlatego myślę, że skuteczniejsze byłoby pracowanie nad świadomością i postawą mieszkańców (i firm zajmujących się odpadami), a nie dopracowywanie systemu oznaczeń do perfekcji.