home.social

Search

1000 results for “dowo”

  1. 10 tysięcy uszu i 100 tysięcy godzin. Tak Apple projektuje AirPods Pro 3

    Apple rzadko uchyla rąbka tajemnicy swoich procesów projektowych, ale tym razem robi interesujący wyjątek. Podczas konferencji ACM Human-Computer Interaction (CHI) 2026 w Barcelonie inżynierowie giganta pokażą, jak naprawdę wygląda zaplecze tworzenia ich oprogramowania i sprzętu.

    Z udostępnionych abstraktów dowiadujemy się, w jaki sposób marka zaprzęga sztuczną inteligencję do realnej pomocy użytkownikom oraz ile potu kosztowało stworzenie idealnego kształtu nowych słuchawek.

    Wydarzenie rozpocznie się 13 kwietnia, a na oficjalnym blogu Machine Learning Research firma potwierdziła prezentację trzech głównych opracowań naukowych. Po ciężkich dyskusjach o potencjalnych zagrożeniach ze strony autonomicznych algorytmów, podejście Apple to prawdziwy powiew świeżości. Gigant z Cupertino pokazuje AI nie jako wizję z filmów science-fiction, lecz jako wysoce użyteczne narzędzie, projektowane z myślą o człowieku.

    AI, które rozwiązuje realne problemy

    Podczas sympozjum naukowcy omówią trzy projekty, z których jeden zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swój wymiar społeczny. O jakich projektach mowa? Oto co już wiemy.

    Nawigacja dla osób niewidomych (SceneScout): to chyba najważniejszy punkt zestawienia badawczego. Inżynierowie połączyli narzędzia Map Apple z wielomodalnym modelem językowym, aby dostarczać osobom z dysfunkcją wzroku interaktywne opisy otoczenia na poziomie ulicy. To nie jest tylko technologiczna ciekawostka – to rozwiązanie, które ma szansę realnie zmienić jakość życia, ułatwiając bezpieczne poruszanie się po mieście.

    Generowanie interfejsów: praca opisująca, jak opinie profesjonalnych projektantów posłużyły do wytrenowania oprogramowania. Cel jest prosty – pomóc twórcom w szybszym budowaniu czystszych, bardziej przyjaznych interfejsów (UI).

    Błyskawiczne prototypowanie: studium pokazujące, jak maszyny mogą wspierać programistów poprzez natychmiastowe generowanie i porównywanie różnych wariantów ułożenia elementów na ekranie.

    Anatomia perfekcyjnego brzmienia

    Oprócz prac teoretycznych, firma przygotowała stanowiska demonstracyjne skupione wokół najnowszego sprzętu audio – AirPods Pro 3. Apple chce pochwalić się ogromem pracy u podstaw, która doprowadziła do odświeżenia konstrukcji tego niezwykle popularnego gadżetu.

    Liczby stojące za tym procesem robią wrażenie i udowadniają, jak gigantycznym inżynieryjnym wyzwaniem jest stworzenie uniwersalnego przedmiotu, który ma idealnie pasować do każdego człowieka. Reprezentanci marki poinformowali, że najnowszy model powstał na bazie analizy aż 10 tysięcy skanów 3D ludzkich małżowin usznych. Co więcej, sam proces projektowy pochłonął ponad 100 tysięcy godzin na rygorystyczne badania obejmujące ergonomię, biomechanikę oraz akustykę.

    To doskonały dowód na to, że za magią płynnie działających urządzeń z logo nadgryzionego jabłka nie stoją wyłącznie gładkie hasła marketingowe, ale przede wszystkim tysiące godzin żmudnej pracy w laboratoriach.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    #AirPodsPro3 #Apple #CHI2026 #dostępność #inżynieria #projektowanie #SceneScout #sztucznaInteligencja #technologie
  2. 10 tysięcy uszu i 100 tysięcy godzin. Tak Apple projektuje AirPods Pro 3

    Apple rzadko uchyla rąbka tajemnicy swoich procesów projektowych, ale tym razem robi interesujący wyjątek. Podczas konferencji ACM Human-Computer Interaction (CHI) 2026 w Barcelonie inżynierowie giganta pokażą, jak naprawdę wygląda zaplecze tworzenia ich oprogramowania i sprzętu.

    Z udostępnionych abstraktów dowiadujemy się, w jaki sposób marka zaprzęga sztuczną inteligencję do realnej pomocy użytkownikom oraz ile potu kosztowało stworzenie idealnego kształtu nowych słuchawek.

    Wydarzenie rozpocznie się 13 kwietnia, a na oficjalnym blogu Machine Learning Research firma potwierdziła prezentację trzech głównych opracowań naukowych. Po ciężkich dyskusjach o potencjalnych zagrożeniach ze strony autonomicznych algorytmów, podejście Apple to prawdziwy powiew świeżości. Gigant z Cupertino pokazuje AI nie jako wizję z filmów science-fiction, lecz jako wysoce użyteczne narzędzie, projektowane z myślą o człowieku.

    AI, które rozwiązuje realne problemy

    Podczas sympozjum naukowcy omówią trzy projekty, z których jeden zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swój wymiar społeczny. O jakich projektach mowa? Oto co już wiemy.

    Nawigacja dla osób niewidomych (SceneScout): to chyba najważniejszy punkt zestawienia badawczego. Inżynierowie połączyli narzędzia Map Apple z wielomodalnym modelem językowym, aby dostarczać osobom z dysfunkcją wzroku interaktywne opisy otoczenia na poziomie ulicy. To nie jest tylko technologiczna ciekawostka – to rozwiązanie, które ma szansę realnie zmienić jakość życia, ułatwiając bezpieczne poruszanie się po mieście.

    Generowanie interfejsów: praca opisująca, jak opinie profesjonalnych projektantów posłużyły do wytrenowania oprogramowania. Cel jest prosty – pomóc twórcom w szybszym budowaniu czystszych, bardziej przyjaznych interfejsów (UI).

    Błyskawiczne prototypowanie: studium pokazujące, jak maszyny mogą wspierać programistów poprzez natychmiastowe generowanie i porównywanie różnych wariantów ułożenia elementów na ekranie.

    Anatomia perfekcyjnego brzmienia

    Oprócz prac teoretycznych, firma przygotowała stanowiska demonstracyjne skupione wokół najnowszego sprzętu audio – AirPods Pro 3. Apple chce pochwalić się ogromem pracy u podstaw, która doprowadziła do odświeżenia konstrukcji tego niezwykle popularnego gadżetu.

    Liczby stojące za tym procesem robią wrażenie i udowadniają, jak gigantycznym inżynieryjnym wyzwaniem jest stworzenie uniwersalnego przedmiotu, który ma idealnie pasować do każdego człowieka. Reprezentanci marki poinformowali, że najnowszy model powstał na bazie analizy aż 10 tysięcy skanów 3D ludzkich małżowin usznych. Co więcej, sam proces projektowy pochłonął ponad 100 tysięcy godzin na rygorystyczne badania obejmujące ergonomię, biomechanikę oraz akustykę.

    To doskonały dowód na to, że za magią płynnie działających urządzeń z logo nadgryzionego jabłka nie stoją wyłącznie gładkie hasła marketingowe, ale przede wszystkim tysiące godzin żmudnej pracy w laboratoriach.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    #AirPodsPro3 #Apple #CHI2026 #dostępność #inżynieria #projektowanie #SceneScout #sztucznaInteligencja #technologie
  3. 10 tysięcy uszu i 100 tysięcy godzin. Tak Apple projektuje AirPods Pro 3

    Apple rzadko uchyla rąbka tajemnicy swoich procesów projektowych, ale tym razem robi interesujący wyjątek. Podczas konferencji ACM Human-Computer Interaction (CHI) 2026 w Barcelonie inżynierowie giganta pokażą, jak naprawdę wygląda zaplecze tworzenia ich oprogramowania i sprzętu.

    Z udostępnionych abstraktów dowiadujemy się, w jaki sposób marka zaprzęga sztuczną inteligencję do realnej pomocy użytkownikom oraz ile potu kosztowało stworzenie idealnego kształtu nowych słuchawek.

    Wydarzenie rozpocznie się 13 kwietnia, a na oficjalnym blogu Machine Learning Research firma potwierdziła prezentację trzech głównych opracowań naukowych. Po ciężkich dyskusjach o potencjalnych zagrożeniach ze strony autonomicznych algorytmów, podejście Apple to prawdziwy powiew świeżości. Gigant z Cupertino pokazuje AI nie jako wizję z filmów science-fiction, lecz jako wysoce użyteczne narzędzie, projektowane z myślą o człowieku.

    AI, które rozwiązuje realne problemy

    Podczas sympozjum naukowcy omówią trzy projekty, z których jeden zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swój wymiar społeczny. O jakich projektach mowa? Oto co już wiemy.

    Nawigacja dla osób niewidomych (SceneScout): to chyba najważniejszy punkt zestawienia badawczego. Inżynierowie połączyli narzędzia Map Apple z wielomodalnym modelem językowym, aby dostarczać osobom z dysfunkcją wzroku interaktywne opisy otoczenia na poziomie ulicy. To nie jest tylko technologiczna ciekawostka – to rozwiązanie, które ma szansę realnie zmienić jakość życia, ułatwiając bezpieczne poruszanie się po mieście.

    Generowanie interfejsów: praca opisująca, jak opinie profesjonalnych projektantów posłużyły do wytrenowania oprogramowania. Cel jest prosty – pomóc twórcom w szybszym budowaniu czystszych, bardziej przyjaznych interfejsów (UI).

    Błyskawiczne prototypowanie: studium pokazujące, jak maszyny mogą wspierać programistów poprzez natychmiastowe generowanie i porównywanie różnych wariantów ułożenia elementów na ekranie.

    Anatomia perfekcyjnego brzmienia

    Oprócz prac teoretycznych, firma przygotowała stanowiska demonstracyjne skupione wokół najnowszego sprzętu audio – AirPods Pro 3. Apple chce pochwalić się ogromem pracy u podstaw, która doprowadziła do odświeżenia konstrukcji tego niezwykle popularnego gadżetu.

    Liczby stojące za tym procesem robią wrażenie i udowadniają, jak gigantycznym inżynieryjnym wyzwaniem jest stworzenie uniwersalnego przedmiotu, który ma idealnie pasować do każdego człowieka. Reprezentanci marki poinformowali, że najnowszy model powstał na bazie analizy aż 10 tysięcy skanów 3D ludzkich małżowin usznych. Co więcej, sam proces projektowy pochłonął ponad 100 tysięcy godzin na rygorystyczne badania obejmujące ergonomię, biomechanikę oraz akustykę.

    To doskonały dowód na to, że za magią płynnie działających urządzeń z logo nadgryzionego jabłka nie stoją wyłącznie gładkie hasła marketingowe, ale przede wszystkim tysiące godzin żmudnej pracy w laboratoriach.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    #AirPodsPro3 #Apple #CHI2026 #dostępność #inżynieria #projektowanie #SceneScout #sztucznaInteligencja #technologie
  4. 10 tysięcy uszu i 100 tysięcy godzin. Tak Apple projektuje AirPods Pro 3

    Apple rzadko uchyla rąbka tajemnicy swoich procesów projektowych, ale tym razem robi interesujący wyjątek. Podczas konferencji ACM Human-Computer Interaction (CHI) 2026 w Barcelonie inżynierowie giganta pokażą, jak naprawdę wygląda zaplecze tworzenia ich oprogramowania i sprzętu.

    Z udostępnionych abstraktów dowiadujemy się, w jaki sposób marka zaprzęga sztuczną inteligencję do realnej pomocy użytkownikom oraz ile potu kosztowało stworzenie idealnego kształtu nowych słuchawek.

    Wydarzenie rozpocznie się 13 kwietnia, a na oficjalnym blogu Machine Learning Research firma potwierdziła prezentację trzech głównych opracowań naukowych. Po ciężkich dyskusjach o potencjalnych zagrożeniach ze strony autonomicznych algorytmów, podejście Apple to prawdziwy powiew świeżości. Gigant z Cupertino pokazuje AI nie jako wizję z filmów science-fiction, lecz jako wysoce użyteczne narzędzie, projektowane z myślą o człowieku.

    AI, które rozwiązuje realne problemy

    Podczas sympozjum naukowcy omówią trzy projekty, z których jeden zasługuje na szczególną uwagę ze względu na swój wymiar społeczny. O jakich projektach mowa? Oto co już wiemy.

    Nawigacja dla osób niewidomych (SceneScout): to chyba najważniejszy punkt zestawienia badawczego. Inżynierowie połączyli narzędzia Map Apple z wielomodalnym modelem językowym, aby dostarczać osobom z dysfunkcją wzroku interaktywne opisy otoczenia na poziomie ulicy. To nie jest tylko technologiczna ciekawostka – to rozwiązanie, które ma szansę realnie zmienić jakość życia, ułatwiając bezpieczne poruszanie się po mieście.

    Generowanie interfejsów: praca opisująca, jak opinie profesjonalnych projektantów posłużyły do wytrenowania oprogramowania. Cel jest prosty – pomóc twórcom w szybszym budowaniu czystszych, bardziej przyjaznych interfejsów (UI).

    Błyskawiczne prototypowanie: studium pokazujące, jak maszyny mogą wspierać programistów poprzez natychmiastowe generowanie i porównywanie różnych wariantów ułożenia elementów na ekranie.

    Anatomia perfekcyjnego brzmienia

    Oprócz prac teoretycznych, firma przygotowała stanowiska demonstracyjne skupione wokół najnowszego sprzętu audio – AirPods Pro 3. Apple chce pochwalić się ogromem pracy u podstaw, która doprowadziła do odświeżenia konstrukcji tego niezwykle popularnego gadżetu.

    Liczby stojące za tym procesem robią wrażenie i udowadniają, jak gigantycznym inżynieryjnym wyzwaniem jest stworzenie uniwersalnego przedmiotu, który ma idealnie pasować do każdego człowieka. Reprezentanci marki poinformowali, że najnowszy model powstał na bazie analizy aż 10 tysięcy skanów 3D ludzkich małżowin usznych. Co więcej, sam proces projektowy pochłonął ponad 100 tysięcy godzin na rygorystyczne badania obejmujące ergonomię, biomechanikę oraz akustykę.

    To doskonały dowód na to, że za magią płynnie działających urządzeń z logo nadgryzionego jabłka nie stoją wyłącznie gładkie hasła marketingowe, ale przede wszystkim tysiące godzin żmudnej pracy w laboratoriach.

    Słodko-gorzka premiera AirPods Pro 3

    #AirPodsPro3 #Apple #CHI2026 #dostępność #inżynieria #projektowanie #SceneScout #sztucznaInteligencja #technologie
  5. Użytkownicy AirPods Pro 3 skarżą się na szumy i trzaski

    Coraz więcej właścicieli AirPods Pro 3 zgłasza problem z charczeniem i szumem statycznym, który pojawia się przy włączonej funkcji Aktywnej Redukcji Hałasu (ANC), nawet gdy nie odtwarzają muzyki.

    Usterka opisywana jest jako „biały szum”, „dźwięk deszczu” lub „morski szum przypominający muszlę przy uchu”.

    Problem występuje w trybach ANC, Adaptive i Transparency, często tylko w jednym z dousznych głośników. Niektórzy użytkownicy zauważają, że wysokie częstotliwości są nienaturalnie podbite, a jedynym sposobem na wyciszenie szumu jest wyłączenie ANC w ustawieniach.

    Część użytkowników wymieniła wadliwe słuchawki na nowe, lecz problem nie zawsze ustępuje. Apple ma podobno instruować pracowników sklepów, by wymieniali AirPods Pro 3 zgłaszane z tym defektem, choć firma nie potwierdziła oficjalnie skali problemu.

    Nie wiadomo, czy źródłem usterki jest błąd sprzętowy czy programowy – jeśli to drugie, Apple może naprawić go w przyszłej aktualizacji oprogramowania.

    Biorąc jednak pod uwagę, że Apple właśnie wygrało w sądzie USA, w sprawie dot. pozwu zbiorowego za podobną usterkę jednej z poprzednich generacji słuchawek, nie spodziewam się rychłego uruchomienia jakiejkolwiek akcji serwisowej. Jeśli coś takiego macie, musicie próbować walczyć w serwisie lub udać się za granicę do dowolnego, oficjalnego Apple Store, gdzie wymiana przypuszczam będzie zrobiona od ręki na nowy model.

    #AirPodsPro3 #aktualizacja #ANC #Apple #AppleMusic #audio #bug #problemytechniczne #recenzje #słuchawki #Sprzęt #szumy #technologia #trzaski #użytkownicy

  6. Użytkownicy AirPods Pro 3 skarżą się na szumy i trzaski

    Coraz więcej właścicieli AirPods Pro 3 zgłasza problem z charczeniem i szumem statycznym, który pojawia się przy włączonej funkcji Aktywnej Redukcji Hałasu (ANC), nawet gdy nie odtwarzają muzyki.

    Usterka opisywana jest jako „biały szum”, „dźwięk deszczu” lub „morski szum przypominający muszlę przy uchu”.

    Problem występuje w trybach ANC, Adaptive i Transparency, często tylko w jednym z dousznych głośników. Niektórzy użytkownicy zauważają, że wysokie częstotliwości są nienaturalnie podbite, a jedynym sposobem na wyciszenie szumu jest wyłączenie ANC w ustawieniach.

    Część użytkowników wymieniła wadliwe słuchawki na nowe, lecz problem nie zawsze ustępuje. Apple ma podobno instruować pracowników sklepów, by wymieniali AirPods Pro 3 zgłaszane z tym defektem, choć firma nie potwierdziła oficjalnie skali problemu.

    Nie wiadomo, czy źródłem usterki jest błąd sprzętowy czy programowy – jeśli to drugie, Apple może naprawić go w przyszłej aktualizacji oprogramowania.

    Biorąc jednak pod uwagę, że Apple właśnie wygrało w sądzie USA, w sprawie dot. pozwu zbiorowego za podobną usterkę jednej z poprzednich generacji słuchawek, nie spodziewam się rychłego uruchomienia jakiejkolwiek akcji serwisowej. Jeśli coś takiego macie, musicie próbować walczyć w serwisie lub udać się za granicę do dowolnego, oficjalnego Apple Store, gdzie wymiana przypuszczam będzie zrobiona od ręki na nowy model.

    #AirPodsPro3 #aktualizacja #ANC #Apple #AppleMusic #audio #bug #problemytechniczne #recenzje #słuchawki #Sprzęt #szumy #technologia #trzaski #użytkownicy

  7. Użytkownicy AirPods Pro 3 skarżą się na szumy i trzaski

    Coraz więcej właścicieli AirPods Pro 3 zgłasza problem z charczeniem i szumem statycznym, który pojawia się przy włączonej funkcji Aktywnej Redukcji Hałasu (ANC), nawet gdy nie odtwarzają muzyki.

    Usterka opisywana jest jako „biały szum”, „dźwięk deszczu” lub „morski szum przypominający muszlę przy uchu”.

    Problem występuje w trybach ANC, Adaptive i Transparency, często tylko w jednym z dousznych głośników. Niektórzy użytkownicy zauważają, że wysokie częstotliwości są nienaturalnie podbite, a jedynym sposobem na wyciszenie szumu jest wyłączenie ANC w ustawieniach.

    Część użytkowników wymieniła wadliwe słuchawki na nowe, lecz problem nie zawsze ustępuje. Apple ma podobno instruować pracowników sklepów, by wymieniali AirPods Pro 3 zgłaszane z tym defektem, choć firma nie potwierdziła oficjalnie skali problemu.

    Nie wiadomo, czy źródłem usterki jest błąd sprzętowy czy programowy – jeśli to drugie, Apple może naprawić go w przyszłej aktualizacji oprogramowania.

    Biorąc jednak pod uwagę, że Apple właśnie wygrało w sądzie USA, w sprawie dot. pozwu zbiorowego za podobną usterkę jednej z poprzednich generacji słuchawek, nie spodziewam się rychłego uruchomienia jakiejkolwiek akcji serwisowej. Jeśli coś takiego macie, musicie próbować walczyć w serwisie lub udać się za granicę do dowolnego, oficjalnego Apple Store, gdzie wymiana przypuszczam będzie zrobiona od ręki na nowy model.

    #AirPodsPro3 #aktualizacja #ANC #Apple #AppleMusic #audio #bug #problemytechniczne #recenzje #słuchawki #Sprzęt #szumy #technologia #trzaski #użytkownicy

  8. W związku z wystosowaniem 3 grudnia br. przez gminę Czarna pisma do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, zawierającego prośbę o pozwolenie na odstrzał trzech wilków, chcemy odnieść się do kwestii narastającej paniki podjudzanej przez media oraz skomentować zawarte w piśmie doniesienia o rzekomym zagrożeniu ze strony tego gatunku zwierząt. Chcielibyśmy zacząć od omówienia kwestii bytowania wilków w obszarach zabudowy gospodarczej i domowej, oraz bliskich kontaktów z ludźmi.

    DLACZEGO WILKI WCHODZĄ DO WSI?
    Przede wszystkim okres letnio-jesienny stanowi dla wielu wilków czas wkraczania w dorosłość, co oznacza dla nich chęć oddzielenia się od pary rodzicielskiej i założenia własnej watahy. Dojrzałe, choć wciąż młode wilki wyruszają w podróż, która przez brak doświadczenia oraz duży obszar rozprzestrzenienia się człowieka, często kończy się bliskim spotkaniem, które dla ludzi może wydawać się groźne, zwłaszcza biorąc pod uwagę ciekawość i skłonność do ryzyka, jaka charakteryzuje wilczą (i nie tylko) młodzież. Warto jednak podkreślić, iż wilki zdecydowanie nie stanowią zagrożenia dla człowieka, w przeciwieństwie do stwierdzeń wysnuwanych we wnioskach we wskazanym piśmie.

    INCYDENTY WSPOMNIANE W PIŚMIE GMINY
    Autor pisma nr OC.5532.11.2025 dostępnego na stronie gminy, Roland Szczepanik, wymienia następujące zdarzenia, mające być dowodem na zagrażającą ludziom obecność wilków:
    „• kontakt dzieci z wilkami w drodze na przystanek,
    • podejścia wilków na kilka metrów do domów,
    • wilk zmuszający kierującą pojazdem do gwałtownego hamowania,
    • wilki obserwujące mieszkańców na posesjach”. (1/4)

    #wilki #gminaczarna

  9. Królowie oceanów gotują się od środka. Ewolucyjna supermoc staje się przekleństwem żarłaczy białych

    Przez miliony lat żarłacz biały ewoluował, by stać się absolutnym, bezbłędnym drapieżnikiem.

    Jego największa broń nie kryje się jednak w rzędach ostrych jak brzytwa zębów, ale w sposobie, w jaki jego potężne ciało zarządza temperaturą. Dziś ta sama innowacja staje się jego słabym punktem. Najpotężniejsze rekiny świata dosłownie przegrzewają się od środka, obnażając bezlitosną ironię ewolucji w epoce zmieniającego się klimatu.

    Biologiczny silnik na wysokich obrotach

    Większość ryb to stworzenia zmiennocieplne – ich temperatura ciała płynnie dopasowuje się do otaczającej je wody. Jednak elita oceanicznych myśliwych, w tym żarłacze białe, rekiny długoszparowe czy tuńczyki błękitnopłetwe, należy do rzadkiej grupy gatunków mezotermicznych, stanowiących zaledwie promil całego życia morskiego. Potrafią one zatrzymywać ciepło metaboliczne, dzięki czemu ich ciała są zawsze cieplejsze niż ocean.

    To właśnie wewnętrzny piec czyni z nich władców mórz. Pozwala na błyskawiczne przyspieszenie, niewiarygodną siłę mięśni i długodystansowe migracje. Problem polega na tym, że ten biologiczny silnik spala gigantyczne ilości paliwa – gatunki te zużywają prawie cztery razy więcej energii niż ich zimnokrwiści kuzyni.

    Śmiertelna pułapka fizyki

    Jak raportują badacze na łamach magazynu „Science”, termodynamika właśnie zaczęła grać przeciwko rekinom. Wraz ze wzrostem średnich temperatur oceanów, potężne ciała tych drapieżników generują ciepło szybciej, niż są w stanie oddać je do coraz cieplejszej wody. To jak próba oddania ciepła w środowisku, które przestaje je odbierać. Te wspaniałe zwierzęta uderzają w swoje fizjologiczne granice.

    By uniknąć śmiertelnego przegrzania, rekiny muszą zwalniać, zmieniać przepływ krwi lub ratować się ucieczką w chłodniejsze, głębsze rejony. Naukowcy, wykorzystując miniaturowe czujniki przyczepione do ponad trzytonowych osobników, wyliczyli, że dorosły, ważący tonę ciepłokrwisty rekin zaczyna mieć poważne problemy z termoregulacją już w wodzie o temperaturze przekraczającej 17 stopni Celsjusza.

    Podwójny wyrok: upał i brak pożywienia

    Gdyby chodziło tylko o migrację do chłodniejszych wód, natura prawdopodobnie znalazłaby wyjście. Żarłacze mierzą się jednak z tym, co badacze nazywają „podwójnym wyrokiem”. Ich podkręcony metabolizm wymaga ogromnych porcji pożywienia, którego w oceanach drastycznie ubywa. Winne są nie tylko uciekające przed ciepłem ławice, ale przede wszystkim przemysłowe przełowienie i tzw. przyłów – czyli przypadkowe zaplątywanie się drapieżników w gigantyczne sieci rybackie.

    Gorący ocean zmusza rekiny do spalania większej ilości energii na regulację temperatury, podczas gdy my systematycznie opróżniamy ich naturalną spiżarnię. Jak brutalnie, ale niezwykle celnie ujął to dr Nick Payne z Trinity College Dublin: „Jeśli jesteś rekinem, nie możesz po prostu wyskoczyć do supermarketu po więcej jedzenia”.

    Widmo Megalodona

    Zderzenie gigantycznych drapieżników ze zmianami temperatur ma już swój mroczny, historyczny precedens. Szczątki słynnego Megalodona – niemal dwudziestometrowego, prehistorycznego rekina – sugerują, że gatunek ten wyginął z bardzo podobnego powodu. Olbrzymie, ciepłokrwiste ciało w obliczu zmian klimatycznych wymagało liczby kalorii, których po prostu nie dało się już upolować.

    Żarłacz biały dawno przestał być wyłącznie bezdusznym potworem z hollywoodzkich dreszczowców. Stał się gatunkiem wskaźnikowym dla zdrowia całych ekosystemów morskich. Gdy znikają drapieżniki szczytowe, rozpada się cała struktura łańcucha pokarmowego. Wymuszone migracje tych zwierząt to nie tylko problem jednego gatunku – to ostateczny dowód na to, że w starciu z bezwzględną fizyką i ludzką ekspansją, nawet miliony lat ewolucyjnej perfekcji nie dają gwarancji na przetrwanie. Zmieniamy naszą planetę wszystkim, nie tylko sobie. Tymczasem przeprowadzka gdzie indziej jest mało realna.

    Naukowcy ostrzegają: kosmos to nie miejsce dla ludzi

    #biologiaMorza #ekologia #InsideClimateNews #Megalodon #Nauka #ocieplenieOceanów #przetrwanieGatunków #rekiny #żarłaczBiały #zmianyKlimatyczne
  10. Google pozwoli ci wybrać media, które chcesz widzieć w Wiadomościach. Nowa funkcja już startuje

    Google wprowadza jedną z najciekawszych zmian w sposobie prezentowania wiadomości od lat. Nowa funkcja „Preferred Sources” (Preferowane Źródła) pozwoli użytkownikom personalizować sekcję „Najważniejsze Wiadomości” (Top Stories) w wynikach wyszukiwania, aby widzieć w niej więcej treści z ulubionych i zaufanych portali. Na razie nowość startuje w USA i Indiach.

    Każdy z nas ma swoje ulubione miejsca, z których czerpie informacje – od dużych portali informacyjnych, przez niszowe blogi, po lokalne serwisy. Google postanowiło wyjść naprzeciw tym preferencjom, dając użytkownikom narzędzie do ręcznego wskazania, które źródła cenią najbardziej. Po dokonaniu wyboru, artykuły z tych serwisów będą znacznie częściej i w bardziej widoczny sposób pojawiać się w sekcji „Najważniejsze Wiadomości”, o ile oczywiście opublikowały one treści istotne dla danego wyszukiwania.

    Jak spersonalizować swoje wiadomości?

    Zgodnie z wpisem na blogu Google proces wyboru preferowanych źródeł jest prosty. Wystarczy wyszukać interesujący nas temat, a następnie kliknąć w ikonę umieszczoną po prawej stronie nagłówka „Najważniejsze Wiadomości”. Otworzy się wówczas panel, w którym można wyszukać i dodać dowolną liczbę ulubionych serwisów. Po odświeżeniu wyników, treści z wybranych witryn będą pojawiać się częściej, a czasami nawet w dedykowanej sekcji „Z Twoich źródeł”. Co ważne, funkcja ta nie blokuje dostępu do artykułów z innych mediów – po prostu traktuje priorytetowo te źródła, które sami wskażemy.

    Co to oznacza dla czytelników i wydawców?

    Dla użytkowników to szansa na odfiltrowanie informacyjnego szumu i szybsze docieranie do treści z portali, które darzą zaufaniem lub subskrybują. Z kolei dla wydawców to prawdziwa rewolucja. Google udostępniło nawet specjalne centrum pomocy, w którym podpowiada, jak zachęcać swoich czytelników do dodawania ich strony jako preferowanego źródła. Można się spodziewać, że rozpocznie się nowa rywalizacja o to, by trafić na listę ulubionych serwisów użytkownika, co może mieć bezpośrednie przełożenie na ruch z wyszukiwarki.

    Z wczesnych testów nowej funkcji w ramach Google Labs wynika, że użytkownicy chętnie z niej korzystają – ponad połowa z nich wybrała cztery lub więcej preferowanych źródeł, co pokazuje chęć posiadania zróżnicowanego, ale wciąż spersonalizowanego dostępu do informacji. Chociaż na premierę w Polsce musimy jeszcze poczekać, „Preferred Sources” to bez wątpienia jedna z najważniejszych zmian w ekosystemie Google News od dłuższego czasu, która może zmienić zasady gry zarówno dla czytelników, jak i dla mediów. Jak tylko funkcja pojawi się w Polsce zamierzamy z niej skorzystać również u nas, dzięki czemu będziecie mogli wybrać iMagazine jako preferowane źródło i otrzymywać najświeższe wiadomości znacznie łatwiej.

    Google Gemini z nowymi funkcjami prywatności. Na personalizację w Polsce jeszcze poczekamy

    #dziennikarstwo #Google #GoogleNews #GoogleSearch #media #NajważniejszeWiadomości #news #personalizacja #SEO #TopStories #wiadomości #wydawcy

  11. Naglowek z #TVN24 >> "Sygnał z Waszyngtonu. Bombowce w pobliżu rosyjskiej bazy "

    Tresc >> "Dowództwo wojskowe USA w Afryce przeprowadziło pod koniec lutego ćwiczenia powietrzne w pobliżu libijskiego miasta Syrta. Znajduje się tam jedna z baz rosyjskiej formacji militarnej Grupa Wagnera. Według włoskiej agencji prasowej Agenzia Nova, Waszyngton wysłał w ten sposób Moskwie sygnał, że nie zgadza się na umacnianie rosyjskich wpływów w północnoafrykańskim kraju."

    to juz nie jest #clickbait, to jest po prostu skurwysynstwo... czy mozemy uchwalic w koncu jakies prawo, ktore za zerowanie na strachu naklada kary finansowe albo pozwala odebrac koncesje czy cos??

    #media #dziennikarstwo

  12. #PerspektywaSary #NeuroPR #JakRozpoznaćPsychopatę #Sejm #Dziennikarstwo #Dzieci #Rodzice #Media

    Zapytałam rzeczniczkę praw dziecka oraz posłów Marcina Józefaciuka i Ewę Kołodziej, czy podjęli jakieś działania – oprócz opisanych powyżej – w związku z pracą Sary w charakterze dziennikarki sejmowej. Biuro RPD po 10 dniach odpowiedziało, że nie udziela szczegółowych informacji i że jest w kontakcie z dziewczynką i jej ojcem. Józefaciuk zapewnił, że rozmawiał z nimi w lutym i nie dostrzegł niczego niepokojącego. Kołodziej natomiast, zamiast odpowiedzieć na pytanie, co zrobiła dla Sary, napisała, co Sara może zrobić dla Polski: „Obecność Sary w Sejmie jest dowodem na to, że nasza demokracja ma się dobrze i z pewnością przyczyni się do powrotu Polski na właściwe miejsce we wskaźniku wolności prasy opracowywanym przez organizację Reporterzy bez Granic”.
  13. Koniec ery niebieskich linków. Google Search Live zmienia sposób, w jaki pytamy o świat

    Google oficjalnie udostępniło usługę Search Live w ponad 200 krajach, w tym w Polsce.

    To nie jest tylko kolejna aktualizacja wyszukiwarki – to moment, w którym tekstowe wpisywanie fraz zaczyna ustępować miejsca płynnemu dialogowi i analizie obrazu w czasie rzeczywistym. Sercem zmian jest nowy model Gemini 3.1 Flash Live.

    Wyszukiwarka, która widzi to, co Ty

    Kluczową nowością w Search Live jest integracja z aparatem smartfona. Zamiast opisywać problem słowami, użytkownik może skierować obiektyw na dowolny przedmiot – np. pęknięty zawias w szafce czy nieznaną roślinę – i zapytać głosowo: „Jak to naprawić?” lub „Jak o to dbać?”. System analizuje obraz na żywo i kontynuuje rozmowę, doprecyzowując instrukcje w oparciu o to, co „widzi”.

    Dla użytkowników oznacza to koniec żmudnego przekopywania się przez strony wyników. Google przestaje być biblioteką odnośników, a staje się aktywnym asystentem, który syntetyzuje wiedzę z sieci i podaje ją w formie gotowej odpowiedzi.

    Gemini 3.1 Flash Live: rozmowa bez opóźnień

    Nowy model głosowy ma eliminować największą bolączkę dotychczasowych asystentów – nienaturalne pauzy i brak kontekstu. Gemini 3.1 Flash Live pozwala na przerywanie wypowiedzi, dopytywanie w trakcie i zmianę wątku bez utraty sensu rozmowy.

    To istotna zmiana dla twórców treści i biznesu. Tradycyjne pozycjonowanie na „niebieskie linki” traci na znaczeniu na rzecz optymalizacji pod zapytania konwersacyjne. Jeśli Twoja strona nie dostarcza konkretnych odpowiedzi, które AI może przetworzyć w locie, w nowym modelu wyszukiwania po prostu przestaniesz istnieć dla użytkownika korzystającego z trybu Live.

    Co to oznacza dla ekosystemu?

    Globalny rynek asystentów głosowych rośnie w tempie ponad 22% rocznie i według prognoz do 2032 roku osiągnie wartość ponad 14 mld dolarów. Powszechna adaptacja sztucznej inteligencji w urządzeniach codziennego użytku sprawia, że interakcja z technologią staje się przezroczysta. Google, przyspieszając wdrożenie Search Live, stawia sprawę jasno: przyszłość wyszukiwania to multimedia i głos, a nie tekstowe pole input.

    Świat dwóch prędkości. Amerykanie dostają mocne funkcje Gemini za darmo, a my musimy czekać

    #AI #Gemini31FlashLive #GoogleSearchLive #przyszłośćWyszukiwarki #sztucznaInteligencja #technologieGoogle #wyszukiwanieGłosowe
  14. Śledź is not dead. No, w pewnym sensie.

    Czytanie ćwierków obecnie jest poza zasięgiem. Podobno da się zrobić, ale teraz nie skupiam się na tym. Mam czytanie RSSów. Co więcej, mam wyciągaczkę do feedów. Tak jak mi się wydawało - zniknęły widoczne znaczniki "nasz feed jest [tutaj]" i trzeba użyć wtyczki w przeglądarkę, żeby znaleźć feeda, który istnieje w ukryciu.

    Muszę zrobić listę feedów, a to może być długa lista... Już się cieszę. Znaczy, faktycznie, posiadanie wielu źródeł danych, które mogę prosto i w zautomatyzowany sposób odczytywać (i analizować) jest ekscytujące. Nie spodziewałam się, że tak szybko do tego dojdę. Po prostu zrobienie listy będzie żmudną i manualną częścią projektu. Co najgorsze, jak zrobię ładną i czytelną dla agenta listę, to nie będzie wymówek, żeby iść dalej z projektem.

    Aha, Śledź nie będzie śledził polityków w social mediach. Na razie. na początku zajmie się energetyką jądrową. Lubicie energetykę jądrową? Jeszcze nie? To lepiej polubcie, bo wkrótce będę o niej dużo i często pisała. Albo na nowym profilu, żebyście mnie tu nie zablokowali.

    Anyway, jak ktoś chce porozmawiać o projekcie, a najlepiej pomóc mi go ogarnąć w jakimkolwiek stopniu to zachęcam i zapraszam. W profilu mam link do Stoata, ew. wymyślę coś innego. (Bo jak nie to będę nadal gadała tylko z ejajami, bo tylko one mają cierpliwość słuchać).

    Jak pisałam wcześniej, Śledź ma potencjał śledzić dowolną grupę źródeł, więc jak chcecie, żeby dla Was śledził inny temat, to jesteście potencjalną grupą docelową. Napiszcie jaka by to była grupa. Pomyślimy razem jakie dostosowania potrzebne byłyby dla Was.

    Prowadziłabym bloga o pracach, albo pisała częściej, ale boję się, że to co robię to taki chaos, syf i wstyd, że szkoda nawet prądu na to. Przekonajcie mnie, że się mylę. I dare you, I double dare you...

    Trzymajcie kciuki

    #ŚledźAI #HerringAI #RSS #AI #LLM

  15. Gemini opowie i zilustruje bajkę. Nowa, darmowa funkcja Storybook już dostępna

    Google wprowadza do aplikacji Gemini nową, kreatywną funkcję o nazwie Storybook. Pozwala ona na generowanie spersonalizowanych, ilustrowanych książeczek wraz z narracją audio. Co najważniejsze, narzędzie jest dostępne globalnie i bezpłatnie dla wszystkich użytkowników Gemini, zarówno na komputerach, jak i urządzeniach mobilnych. Ja sprawdziłam wersję przeglądarkową. Działa, ale ma też kilka ograniczeń, o których warto pamiętać.

    Storybook to imponujące narzędzie, które pozwala przekształcić dowolny pomysł w unikalną, 10-stronicową opowieść z niestandardową grafiką i głosem lektora. Wystarczy opisać historię, którą chcemy stworzyć, a Gemini zajmie się resztą, łącząc możliwości modelu językowego z zaawansowanym generatorem obrazów i syntezatorem mowy. Funkcja jest dostępna w ponad 45 językach, w tym po polsku.

    Bogate możliwości personalizacji opowieści

    Największą siłą Storybooka jest personalizacja. Użytkownicy mogą nie tylko opisywać fabułę, ale również czerpać inspirację z własnych zdjęć i plików. To otwiera zupełnie nowe możliwości – wystarczy wgrać zdjęcie z rodzinnej wycieczki, by zamienić je w magiczną przygodę, lub przesłać rysunek dziecka i poprosić AI o ożywienie go w formie ilustrowanej bajki.

    Gemini oferuje przy tym szeroki wachlarz stylów graficznych: od pixel artu i komiksu, przez plastelinę i szydełkowanie, aż po stylizację na książeczkę do kolorowania.

    Kreatywność bez granic

    Google podsuwa kilka inspirujących scenariuszy wykorzystania nowej funkcji. Storybook może posłużyć do wyjaśnienia dziecku skomplikowanych tematów, na przykład tworząc opowieść o Układzie Słonecznym merytorycznie dopasowaną np. do percepcji kilkulatka. Może również stać się narzędziem do przekazywania uniwersalnych wartości, takich jak dobro, empatia, życzliwość itp. Możliwość bazowania na własnych materiałach sprawia, że jest to idealne narzędzie do przekształcania wspomnień, dziecięcej twórczości, czy własnych pomysłów w niepowtarzalne, cyfrowe pamiątki.

    Oczywiście nie musimy za pomocą tej funkcji tworzyć wyłącznie bajek, jedynym ograniczeniem twórczym są same ograniczenia etyczne modelu Gemini jako takiego, nie ma natomiast ograniczeń co do kategorii treści, jakie w formie graficznej opowiastki chcemy wygenerować za pomocą AI.

    Jak zacząć?

    Bariera wejścia zasadniczo nie istnieje. Ja na przykład poprosiłam Gemini (po aktywacji Gemu o nazwie Storybook), by stworzył mi opowieść graficzną na podstawie wiersza Juliana Tuwima „Lokomotywa”, z grafiką w stylu „plastelinek”. Po wpisaniu polecenia (z treścią wiersza w nim) pozostało czekać kilkadziesiąt sekund na rezultat. Oto efekt (okładka 10-stronicowej wygenerowanej bajki):

    Niestety, mam tu kilka uwag. Jeżeli oczekujecie że Storybook zilustruje wam pięknie wiersz Tuwima, to możecie się srodze rozczarować. Owszem, ilustracje są bardzo ładne i na pewno dzieciom się spodobają, ale wygenerowana treść to tekst „na podstawie” źródła, odarty całkowicie z pięknej melodii i rytmu stworzonego przez Juliana Tuwima. Czy da się to naprawić? Tak, wystarczy wyraźnie zaznaczyć w poleceniu, by treść wiersza w tworzym storybooku pozostała nienaruszona.

    Lepiej tworzyć na własnych pomysłach

    Niemniej w przypadku całkowicie autorskich pomysłów, opartych na własnych wspomnieniach, zdjęciach, dziecięcych rysunkach, rezultaty mogą być ciekawe, warto poeksperymentować. Co istotne, gotowego Storybooka można nie tylko przeglądać strona po stronie na ekranie komputera, smartfona czy tabletu (również w trybie pełnoekranowym), ale można też wydrukować (co ma sens, szczególnie w kontekście wspomnianego wcześniej stylu kolorowanek) odsłuchać i to z wyborem tonacji głosu (głos żeński i męski). Niestety, odczyt bajki przez Gemini pozostaje dość beznamiętny. Rodzice z całą pewnością przeczytają to lepiej swoim pociechom.

    Nie zmienia to faktu, że udostępnienie tak zaawansowanego i wszechstronnego narzędzia kreatywnego w bezpłatnej wersji Gemini to znaczący krok w kierunku demokratyzacji dostępu do technologii generatywnej AI. Google wyraźnie pokazuje, że chce, aby sztuczna inteligencja była nie tylko asystentem do zadań, ale również partnerem w codziennej kreatywności, dostępnym dla każdego na całym świecie.

    Google Gemini z nowymi funkcjami prywatności. Na personalizację w Polsce jeszcze poczekamy

    #AI #AIDlaRodziny #darmoweAI #Gemini #GeminiApp #generatorOpowieści #Google #ilustracjeAI #kreatywneNarzędzia #książkiDlaDzieci #poradnik #Storybook #sztucznaInteligencja

  16. Google AI Plus w kolejnych 36 krajach. Na liście jest Rumunia – co to oznacza dla Polski?

    Google kontynuuje globalną ekspansję swojego tańszego planu AI Plus, udostępniając go w kolejnych 36 krajach, także w Europie.

    Łącznie usługa jest już dostępna na 77 rynkach. Choć na nowej liście wciąż brakuje Polski, pojawił się na niej pierwszy kraj z Unii Europejskiej – Rumunia. To przełomowy moment, który daje realną nadzieję, że na premierę w naszym kraju nie będziemy musieli już długo czekać.

    O planie Google AI Plus, stanowiącym bardziej przystępną cenowo alternatywę dla pakietu AI Pro, pisaliśmy już na łamach iMagazine dwukrotnie. Do tej pory ekspansja usługi skupiała się głównie na rynkach wschodzących poza Europą. Teraz sytuacja uległa zmianie.

    Google rozszerza dostępność tańszego abonamentu AI Plus o 40 nowych krajów. Niestety, wciąż nie dla Polski

    Co oferuje tańszy plan?

    Przypomnijmy, Google AI Plus to pakiet, który w niższej cenie daje dostęp do zaawansowanych możliwości sztucznej inteligencji. Użytkownicy otrzymują m.in. dostęp do modelu Gemini 2.5 Pro z większym od bazowego (tj. w wersji bezpłatnej) oknem kontekstowym (128K tokenów vs 32K w wersji bezpłatnej), integrację Gemini z całym pakietem Google Workspace (Gmail, Docs, Sheets, etc.), rozszerzone funkcje w aplikacji NotebookLM, a także narzędzia do tworzenia wideo (Flow) i obrazów (Whisk). W skład pakietu wchodzi również 200 GB przestrzeni dyskowej w ramach Google One.

    Rumuński przełom i nadzieja dla Polski

    Dotychczas można było przypuszczać, że główną barierą we wprowadzeniu planu AI Plus do Unii Europejskiej są skomplikowane regulacje, takie jak RODO czy unijny Akt o sztucznej inteligencji (AI Act). Wejście usługi na rynek rumuński dowodzi, że Google znalazł sposób na dostosowanie swojej oferty do europejskich wymogów prawnych.

    To kluczowa informacja dla Polski. Oznacza ona, że największa przeszkoda – natury prawnej i proceduralnej – została najprawdopodobniej pokonana. Skoro usługa może legalnie funkcjonować w jednym kraju członkowskim UE, jej wdrożenie w kolejnych, w tym w Polsce, staje się kwestią czysto operacyjną, a nie fundamentalną.

    Choć Google nie wydało jeszcze żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie, najnowsza aktualizacja listy krajów to najbardziej obiecujący sygnał, na jaki czekaliśmy. Wygląda na to, że pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” Google AI Plus oficjalnie zadebiutuje w Polsce, dając polskim użytkownikom dostęp do potężnych narzędzi AI w znacznie bardziej przystępnej cenie.

    #abonament #AI #GoogleAIPlus #GoogleGemini #news #Polska #subskrypcja #sztucznaInteligencja #technologia #UniaEuropejska

  17. Google AI Plus w kolejnych 36 krajach. Na liście jest Rumunia – co to oznacza dla Polski?

    Google kontynuuje globalną ekspansję swojego tańszego planu AI Plus, udostępniając go w kolejnych 36 krajach, także w Europie.

    Łącznie usługa jest już dostępna na 77 rynkach. Choć na nowej liście wciąż brakuje Polski, pojawił się na niej pierwszy kraj z Unii Europejskiej – Rumunia. To przełomowy moment, który daje realną nadzieję, że na premierę w naszym kraju nie będziemy musieli już długo czekać.

    O planie Google AI Plus, stanowiącym bardziej przystępną cenowo alternatywę dla pakietu AI Pro, pisaliśmy już na łamach iMagazine dwukrotnie. Do tej pory ekspansja usługi skupiała się głównie na rynkach wschodzących poza Europą. Teraz sytuacja uległa zmianie.

    Google rozszerza dostępność tańszego abonamentu AI Plus o 40 nowych krajów. Niestety, wciąż nie dla Polski

    Co oferuje tańszy plan?

    Przypomnijmy, Google AI Plus to pakiet, który w niższej cenie daje dostęp do zaawansowanych możliwości sztucznej inteligencji. Użytkownicy otrzymują m.in. dostęp do modelu Gemini 2.5 Pro z większym od bazowego (tj. w wersji bezpłatnej) oknem kontekstowym (128K tokenów vs 32K w wersji bezpłatnej), integrację Gemini z całym pakietem Google Workspace (Gmail, Docs, Sheets, etc.), rozszerzone funkcje w aplikacji NotebookLM, a także narzędzia do tworzenia wideo (Flow) i obrazów (Whisk). W skład pakietu wchodzi również 200 GB przestrzeni dyskowej w ramach Google One.

    Rumuński przełom i nadzieja dla Polski

    Dotychczas można było przypuszczać, że główną barierą we wprowadzeniu planu AI Plus do Unii Europejskiej są skomplikowane regulacje, takie jak RODO czy unijny Akt o sztucznej inteligencji (AI Act). Wejście usługi na rynek rumuński dowodzi, że Google znalazł sposób na dostosowanie swojej oferty do europejskich wymogów prawnych.

    To kluczowa informacja dla Polski. Oznacza ona, że największa przeszkoda – natury prawnej i proceduralnej – została najprawdopodobniej pokonana. Skoro usługa może legalnie funkcjonować w jednym kraju członkowskim UE, jej wdrożenie w kolejnych, w tym w Polsce, staje się kwestią czysto operacyjną, a nie fundamentalną.

    Choć Google nie wydało jeszcze żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie, najnowsza aktualizacja listy krajów to najbardziej obiecujący sygnał, na jaki czekaliśmy. Wygląda na to, że pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” Google AI Plus oficjalnie zadebiutuje w Polsce, dając polskim użytkownikom dostęp do potężnych narzędzi AI w znacznie bardziej przystępnej cenie.

    #abonament #AI #GoogleAIPlus #GoogleGemini #news #Polska #subskrypcja #sztucznaInteligencja #technologia #UniaEuropejska

  18. Google AI Plus w kolejnych 36 krajach. Na liście jest Rumunia – co to oznacza dla Polski?

    Google kontynuuje globalną ekspansję swojego tańszego planu AI Plus, udostępniając go w kolejnych 36 krajach, także w Europie.

    Łącznie usługa jest już dostępna na 77 rynkach. Choć na nowej liście wciąż brakuje Polski, pojawił się na niej pierwszy kraj z Unii Europejskiej – Rumunia. To przełomowy moment, który daje realną nadzieję, że na premierę w naszym kraju nie będziemy musieli już długo czekać.

    O planie Google AI Plus, stanowiącym bardziej przystępną cenowo alternatywę dla pakietu AI Pro, pisaliśmy już na łamach iMagazine dwukrotnie. Do tej pory ekspansja usługi skupiała się głównie na rynkach wschodzących poza Europą. Teraz sytuacja uległa zmianie.

    Google rozszerza dostępność tańszego abonamentu AI Plus o 40 nowych krajów. Niestety, wciąż nie dla Polski

    Co oferuje tańszy plan?

    Przypomnijmy, Google AI Plus to pakiet, który w niższej cenie daje dostęp do zaawansowanych możliwości sztucznej inteligencji. Użytkownicy otrzymują m.in. dostęp do modelu Gemini 2.5 Pro z większym od bazowego (tj. w wersji bezpłatnej) oknem kontekstowym (128K tokenów vs 32K w wersji bezpłatnej), integrację Gemini z całym pakietem Google Workspace (Gmail, Docs, Sheets, etc.), rozszerzone funkcje w aplikacji NotebookLM, a także narzędzia do tworzenia wideo (Flow) i obrazów (Whisk). W skład pakietu wchodzi również 200 GB przestrzeni dyskowej w ramach Google One.

    Rumuński przełom i nadzieja dla Polski

    Dotychczas można było przypuszczać, że główną barierą we wprowadzeniu planu AI Plus do Unii Europejskiej są skomplikowane regulacje, takie jak RODO czy unijny Akt o sztucznej inteligencji (AI Act). Wejście usługi na rynek rumuński dowodzi, że Google znalazł sposób na dostosowanie swojej oferty do europejskich wymogów prawnych.

    To kluczowa informacja dla Polski. Oznacza ona, że największa przeszkoda – natury prawnej i proceduralnej – została najprawdopodobniej pokonana. Skoro usługa może legalnie funkcjonować w jednym kraju członkowskim UE, jej wdrożenie w kolejnych, w tym w Polsce, staje się kwestią czysto operacyjną, a nie fundamentalną.

    Choć Google nie wydało jeszcze żadnego oficjalnego komunikatu w tej sprawie, najnowsza aktualizacja listy krajów to najbardziej obiecujący sygnał, na jaki czekaliśmy. Wygląda na to, że pytanie nie brzmi już „czy”, ale „kiedy” Google AI Plus oficjalnie zadebiutuje w Polsce, dając polskim użytkownikom dostęp do potężnych narzędzi AI w znacznie bardziej przystępnej cenie.

    #abonament #AI #GoogleAIPlus #GoogleGemini #news #Polska #subskrypcja #sztucznaInteligencja #technologia #UniaEuropejska

  19. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  20. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  21. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  22. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  23. Ukryta kopalnia litu. To zużyte baterie

    Kompleksowa analiza naukowa opublikowana na łamach „Journal of Environmental Management” nie pozostawia złudzeń – recykling zużytych baterii litowo-jonowych jest znacznie bardziej zrównoważoną alternatywą dla tradycyjnego wydobycia litu.

    Badacze z Edith Cowan University w Australii dowodzą, że odzysk surowców ze zużytych ogniw deklasuje górnictwo pod względem wpływu na środowisko, zużycia wody i emisji gazów cieplarnianych.

    Nowa publikacja stanowi szczegółowe porównanie dwóch dróg pozyskiwania litu: z wydobycia rudy oraz z recyklingu zużytych baterii. Różnice są druzgocące. Podczas gdy górnictwo prowadzi do znaczącej degradacji i skażenia gleby, a także posiada olbrzymi ślad węglowy i wodny, recykling pozwala na minimalizację odpadów i znaczącą redukcję emisji gazów cieplarnianych – w zależności od techniki, nawet o 17-61%. Co więcej, recykling pozwala zmniejszyć zużycie energii o około 83%, a wody aż o 79% w porównaniu do procesów wydobywczych.

    Technologia w służbie ekologii

    Autorzy pracy przyglądają się trzem głównym metodom recyklingu: pirometalurgii, hydrometalurgii oraz odzyskowi bezpośredniemu. Pirometalurgia, polegająca na obróbce w bardzo wysokich temperaturach, jest procesem prostym i skalowalnym, ale jednocześnie energochłonnym i prowadzącym do emisji toksycznych gazów. Jej kluczową wadą jest niska efektywność odzysku samego litu, który często jest tracony w powstałym w procesie żużlu.

    Znacznie bardziej obiecująca jest hydrometalurgia, która wykorzystuje procesy chemiczne do rozpuszczania i odzyskiwania metali. Charakteryzuje się ona niższą energochłonnością i pozwala na odzyskanie komponentów o wysokiej czystości, choć generuje ścieki wymagające oczyszczenia.

    Naukowcy wskazują również na rosnący potencjał tzw. bioługowania (bioleachingu) – ekologicznej metody, zwanej też biogórnictwem, wykorzystującej mikroorganizmy do odzysku metali.

    Nie tylko ekologia, ale i ekonomia

    Jak podkreślają badacze, argumenty za recyklingiem nie są wyłącznie ekologiczne, ale również ekonomiczne. Rynek baterii litowo-jonowych rośnie w tempie 13% rocznie, a prognozowane zużycie litu ma wzrosnąć z 390 kiloton w 2020 roku do około 1600 kiloton w roku 2026.

    Warto pamiętać, że katoda – element ogniwa litowo-jonowego najbogatszy w cenne metale – stanowi aż 51% kosztu całego ogniwa baterii. Efektywny odzysk tych materiałów zmniejsza zależność od niestabilnych geopolitycznie łańcuchów dostaw surowców pierwotnych i wpisuje się w ideę gospodarki o obiegu zamkniętym.

    Wnioski z publikacji są jednoznaczne: przejście od wydobycia do źródeł wtórnych, jakimi są zużyte baterie, jest nieuniknione dla zrównoważonego rozwoju. Chociaż wciąż istnieją wyzwania związane ze skalowaniem infrastruktury recyklingowej i optymalizacją kosztów, badanie potwierdza, że przyszłość zaopatrzenia w lit leży w „miejskich kopalniach”, które kryją się w naszych zużytych urządzeniach elektronicznych i pojazdach elektrycznych. Dla zainteresowanych link do wspomnianej publikacji naukowej.

    Apple stawia na „Made in USA”. 500 mln dolarów na produkcję i recykling magnesów ziem rzadkich

     

    #akumulatory #baterie #EdithCowanUniversity #ekologia #EV #gospodarkaOObieguZamkniętym #Lit #news #odzyskSurowców #recykling #samochodyElektryczne #zrównoważonyRozwój

  24. Odznaka z okazji Global Running Day 2025 – tylko 4 czerwca!

    Apple ogłosiło kolejne wyzwanie dla użytkowników Apple Watcha – z okazji Global Running Day.

    Aby zdobyć specjalną odznakę i animowane naklejki w aplikacji Wiadomości, wystarczy zarejestrować 5-kilometrowy bieg 4 czerwca za pomocą dowolnej aplikacji zapisującej treningi w apce Zdrowie.



    To druga edycja tego wydarzenia – Apple rozpoczęło celebrowanie Światowego Dnia Biegania w ubiegłym roku. Wcześniej, w kwietniu, użytkownicy mogli zdobyć unikatowy pin z okazji 10-lecia Apple Watcha podczas dnia „Zamknij pierścienie”.

    Jeżeli szukacie inspiracji do biegania, zapraszam do zapoznania się z moją historią.

    #aktywnośćFizyczna #aktywnośćWAppleWatch #aplikacjeSportowe #AppleFitness_ #AppleWatch #AppleWydarzenia2025 #bieganie #fitness #GlobalRunningDay #odznakiAppleWatch #trening5K #wyzwanieAppleWatch

  25. Zgodnie z niedawnymi rozważaniami, zacząłem proces migracji mojej poczty z #GMail na własną domenę.

    Dlaczego? Bo nie chcę być zależny od #GAFAM. Nie chcę, by wyposażona w armię prawników amerykańska korporacja mogła bezkarnie bawić się moim życiem. Nie chcę, żeby mogła dowolnie czytać i wykorzystywać moje maile. Nie chcę, by mogła podszywać się pode mnie. Ale co najważniejsze — nie chcę, by mogła z dowolnego powodu "zaprzestać świadczenia mi usług" i nagle odciąć mnie od wszystkiego.

    Dostawcą mojej nowej skrzynki jest #FTdL, za co jestem bardzo wdzięczny. Poczta działa bardzo szybko, zdecydowanie bije #Google na głowę. Ostatecznie głównym powodem tego wyboru jest to, że wolę wesprzeć Fundację, która robi wiele dobrego, niż płacić za komercyjną usługę.

    Nie jest łatwo, minie wiele czasu, nim odkopię wszystkie serwisy, w których używałem tego adresu, i albo zmienię adres, albo zupełnie usunę swoje dane osobowe. Nie wspominam już o takich, które w ogóle nie przewidują możliwości zmiany adresu…

  26. Z okazji przekroczenia kwoty 500zł na naszej zbiórce na sprzęt dla instancji #Pixelfed na #PolSocial, chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom wpłacającym ❤️

    To dzięki Wam Pixel.Pol.social na pewno powstanie!

    A wszystkie osoby, które chciałyby przyspieszyć proces uruchamiania (bo nadal trochę nam brakuje środków na serwery, procesory, pamięci i dyski), zapraszamy do dorzucenia się do zbiórki dowolną kwotą, można wpłacić już od 1zł 💵

    Więcej na stronie zbiórki:
    ftdl.pl/start-pixelfeda/

    #WspieramPolSocial #WspieramPixel #PolSocial #FTdL

  27. A oto trochę dowodów, że wczoraj faktycznie była burza. Na początek krótki postój na stacji Rawicz, dalej droga prowadząca do miejscowości #Jary koło Obornik Śląskich (#DolnyŚląsk). Dwa ostatnie to staw na południe od tej miejscowości. Zdjęcia spod parapluja.

    openstreetmap.org/?mlat=51.272

    #deszcz #wędrówki #staw #ObornikiŚląskie

  28. A oto trochę dowodów, że wczoraj faktycznie była burza. Na początek krótki postój na stacji Rawicz, dalej droga prowadząca do miejscowości #Jary koło Obornik Śląskich (#DolnyŚląsk). Dwa ostatnie to staw na południe od tej miejscowości. Zdjęcia spod parapluja.

    openstreetmap.org/?mlat=51.272

    #deszcz #wędrówki #staw #ObornikiŚląskie

  29. A oto trochę dowodów, że wczoraj faktycznie była burza. Na początek krótki postój na stacji Rawicz, dalej droga prowadząca do miejscowości #Jary koło Obornik Śląskich (#DolnyŚląsk). Dwa ostatnie to staw na południe od tej miejscowości. Zdjęcia spod parapluja.

    openstreetmap.org/?mlat=51.272

    #deszcz #wędrówki #staw #ObornikiŚląskie

  30. A oto trochę dowodów, że wczoraj faktycznie była burza. Na początek krótki postój na stacji Rawicz, dalej droga prowadząca do miejscowości #Jary koło Obornik Śląskich (#DolnyŚląsk). Dwa ostatnie to staw na południe od tej miejscowości. Zdjęcia spod parapluja.

    openstreetmap.org/?mlat=51.272

    #deszcz #wędrówki #staw #ObornikiŚląskie