Sprzedaż dekoracji świątecznych to coraz wyraźniejszy trend handlowy, ale nie jest to przypadkowy „błąd kalendarzowy”. Sklepy celowo wydłużają sezon zakupowy, a klienci reagują różnie: część kupuje wcześniej, część uważa to za zbyt wczesne i odbierające grudniowi klimat.
Co dzieje się na polskich półkach
W 2026 roku ozdoby bożonarodzeniowe w Action i TEDi pojawiały się już we wrześniu, a na początku października były szeroko dostępne: bombki, lampki, choinki, kalendarze adwentowe, obrusy, kubki i dekoracje stołowe.
Jeszcze kilkanaście lat temu nieoficjalny początek sezonu bożonarodzeniowego w handlu przypadał zwykle po Wszystkich Świętych, czyli na początku listopada. Obecnie granica między ofertą jesienną, halloweenową i świąteczną coraz częściej się zaciera.
Zjawisko ma nawet nazwę: „Christmas creep”, czyli stopniowe przesuwanie początku sezonu świątecznego na coraz wcześniejsze miesiące.
Czy sprzedawanie dekoracji bożonarodzeniowych na początku października jest dla Ciebie zbyt wczesne?
A) 🎄 Za wcześnie, sezon świąteczny powinien zaczynać się najwcześniej w listopadzie.
B) 🎅 To kwestia indywidualna, ale ogólnie uważam, że październik to jeszcze za wcześnie.
C) 🛒 Nie przeszkadza mi to, bo lubię kupować dekoracje z wyprzedzeniem.
D) 💰 Uważam, że to głównie sposób sklepów na wydłużenie sezonu sprzedaży.
E) 🤷 Nie mam zdania, dekoracje w sklepie nie wpływają na moje zakupy.
#miniankiety #BożeNarodzenie #handel #zakupy #dekoracjeŚwiąteczne #ChristmasCreep