#parkowanie — Public Fediverse posts
Live and recent posts from across the Fediverse tagged #parkowanie, aggregated by home.social.
-
Przegapiłem moment, w którym dziki (darmowy) parking przy ul. Wodnej / Dworcowej został odgrodzony słupkami, a było to jedno z moich pierwszych zgłoszeń w aplikacji GAMA z późniejszą korespondencją z ZDM (z kwietnia 2025).
Uwaga, żadne miejsce parkingowe nie zostało zabrane, szoker!
To było skrajnie patologiczne miejsce, do którego samochody wjeżdżały z każdej możliwej strony, najgorszym jednak było wjeżdżanie od strony Dworcowej wzdłuż po chodniku, luzując krawężniki oraz bruk, który walał się pod nogami.
Miejsce wciąż nie zachwyca przez mało estetyczne klepisko, nie zachwycają estetycznie także słupki (co do których moja niechęć już mam nadzieję jest powszechnie znana), ale czasem inaczej się nie da.
Przynajmniej poruszanie się pieszo jest teraz bezpieczniejsze i odrobinę bardziej przyjemne.
-
Kolejna dyskusja w której adwersarzom brakło argumentów. Nie chcą płacić za wjazd rowerem ani parkowanie tak jak kierowcy samochodów więc mnie zablokowali.
-
Czy parkowanie w strefach płatnego parkowania jest drogie? To zależy czy parkujesz na miejscu do tego przeznaczonym, czy poza nim. Ta druga opcja jest tańsza.
Jednorazowa opłata 100 zł za nielimitowany postój gdziekolwiek (pod warunkiem, że nie utrudniasz ruchu) to chyba dobra promka?
W myśl zasady ne bis in idem - nie można ukarać kierowcy dwa razy za to samo, więc wystarczy zapłacić jeden mandat o wysokości 100 zł, wsadzić za szybę i nie ruszać pojazdu przez dowolną ilość czasu.
Brzmi absurdalnie, ale dokładnie na tym polegał happening Szymona Nieradki z 2024 roku (link poniżej). Samochód stał przez kilka dni na Placu Pięciu Rogów w Warszawie - nietykalny.
Przepisy dotyczące parkowania są niespójne, rzadko aktualizowane i w połączeniu z zasadami działania Strefy Płatnego Parkowania tworzą sytuacje, które de facto sprzyjają obchodzeniu prawa.
Pocieszające jest tylko to, że zdecydowana większość kierowców chce parkować legalnie, w miejscach do tego przeznaczonych. Niestety świadomość niewielkiej szansy na mandat i przede wszystkim jego śmiesznie niska wysokość sprawia, że auta zostawiane gdziekolwiek stały się normą.
fot. Szymon Nieradka
-
Co? Te pancerne zapory nie zdały egzaminu? Ja w szoku.
Ile jeszcze znaków i barierek postawimy, linii wymalujemy, zanim w końcu przyznamy, że żadna z tych metod po prostu nie działa.
Na niedawnym spotkaniu z prezydentką, komendantka straży miejskiej przedstawiała poniższe zapory jako rozwiązanie, które ma wizualnie odstraszać kierowców od nielegalnego parkowania w tym miejscu (oraz na kilku innych uliczkach).
Barierki stały 2–3 dni, zanim ktoś się zorientował, że w praktyce nie zmieniają absolutnie nic, a samochody nadal ustawiają się dokładnie tam, gdzie wcześniej.
Zamiast odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego obowiązujące przepisy i oznakowanie nie są respektowane, dokładamy kolejne warstwy rzekomych przeszkód — malujemy obszary wyłączone z ruchu, stawiamy dodatkowe znaki, a potem dorzucamy jeszcze barierki wyciągnięte z magazynu po zimie. A wszystko to w odpowiedzi na to, że kierowcy z premedytacją ignorują prawo o ruchu drogowym.
Część miejsc można przeprojektować przy okazji remontów tak, żeby fizycznie uniemożliwić parkowanie, ale w przestrzeniach takich jak starówka będzie to zawsze ograniczone — na jej przebudowę raczej nie ma co liczyć. Cóż więc czynić, pytacie w listach.
Sypać mandatami i stwarzać zapory, które będą pełniły więcej niż jedną funkcję (jak słupki, ha tfu). Idealna zapora przeciw parkowaniu to ławka, ogródek restauracyjny, kawałek zieleni, drzewo.
-
“Krążę wokół Rynku w poszukiwaniu parkingu”. Ja też! I mam nawet statystyki jak to u mnie wygląda.
Na przestrzeni kilku tygodni w 2025 r. dokumentowałem każde moje parkowanie na gliwickiej starówce. Ani razu nie korzystałem z parkingów piętrowych czy większych parkingów miejskich.
Nanosiłem każde parkowanie na mapę, sprawdzałem dystans do domu (spacerem, nie w linii prostej) oraz czas dojścia. Dni i godziny były różne, najczęściej były to weekendy.
Dane prezentują się następująco:
- Liczba parkowań: 𝟯𝟵
- W miejscach niedozwolonych: 𝟬
- Średni czas szukania miejsca (od mojej kamienicy): 𝟭 𝗺𝗶𝗻 𝟭𝟴 𝘀
- Najdłuższe poszukiwanie miejsca: 𝟲 𝗺𝗶𝗻 𝟯𝟰 𝘀
- Średni czas dojścia do domu: 𝟮 𝗺𝗶𝗻
- Najdłuższy czas dojścia do domu: 𝟳 𝗺𝗶𝗻
- Średni dystans od domu: 𝟭𝟱𝟬 𝗺
- Najdalszy dystans do domu: 𝟱𝟬𝟬 𝗺Uwaga: Nie "jeżdżę w kółko" szukając miesca, a realnie go szukam.
Oczywiście, metoda naukowa pozostawia wiele do życzenia i trzeba wziąć poprawkę na to, że znam dokładnie lokalizacje miejsc w ścisłym centrum. Jednak znać je może każdy, jeśli tylko będzie chcieć.
Chętnie eksperyment powtórzę. Może tym razem wyłącznie w godzinach szczytu? Albo same weekendy? Może sprawdzę obłożenie parkingów podczas godzin zapchanej starówki? Może przewodnik wideo “jak szukać parkingu w centrum”?
-
Samochody elektryczne nie powinny być dziś automatycznie zwolnione z opłat za parkowanie. Samochód elektryczny to ciągle samochód.
Ta ulga miała sens kilka lat temu — kiedy elektryków było niewiele i trzeba było zachęcić do ich zakupu. Od 2018 roku liczba aut elektrycznych w Polsce wzrosła z około 2,5 tysiąca do ponad 200 tysięcy. I będzie rosła dalej — choćby przez rynek wtórny.
W końcu stanie się to kosztowne dla miast i zacznie utrudniać rotację miejsc parkingowych.
Co więcej, system jest niespójny. Ulga nie dotyczy hybryd — nawet jeśli w mieście poruszają się wyłącznie na silniku elektrycznym i realnie nie generują emisji. W praktyce decyduje więc kolor tablic, a nie sposób użytkowania pojazdu.
Może warto oddać więcej decyzji samorządom? Może zwolnienia powinny obowiązywać tylko w wybranych strefach albo mieć limit czasowy? Może zamiast darmowego parkowania zainwestować w lepszą infrastrukturę - na przykład miejskie ładowarki?
Warto też pamiętać, że elektryki mogą korzystać z buspasów. I pewnie (oby) doczekamy momentu, w którym przestaną być one uprzywilejowane.
Na zdjęciu: elektryk z generatorem na paliwo. Czyli jednak… hybryda?
-
Jeszcze w temacie dyskusji o pierwszej godzinie parkowania gratis.
Nie wiem jakie analizy i prace trwają nad tym pomysłem, ale analizy i prace już trwały, oto część konkretnych rekomendacji dla Gliwic:
1. "Co do zasady **w cenniku nie przewidujemy darmowego czasu parkowania** – takie działanie wiąże się z potencjalnie dużymi stratami finansowymi dla miasta, przy jednoczesnym braku wyraźnych korzyści dla osób parkujących, a także może generować problemy w rozliczaniu i zachęcać do podróżowania samochodem nawet na bardzo krótkie dystanse, łatwe do pokonania pieszo. **Minimalny czas, za który można zapłacić to 30 minut, powyżej tego stosujemy naliczanie minutowe**."
2. "W większości miast zaproponowano funkcjonowanie strefy przez 8 godzin dziennie, z wyjątkiem Gliwic, gdzie **zaleca się wydłużenie tego czasu do 10 godzin**. W dwóch miastach – Gliwicach i Tychach **rekomendujemy utworzenie śródmiejskiej strefy płatnego parkowania działającej w soboty.**"
3. "Podstawowym elementem SPP jest **zabezpieczenie interesów mieszkańców obszaru objętego strefą płatnego parkowania**. Jako zespół rekomendujemy, aby abonament mieszkańca strefy miał charakter symboliczny:
- strefa B - 10 złotych miesięcznie;
- strefa A (z możliwością parkowania również w B) - 20 złotych miesięcznie;"źródło: SPÓJNA POLITYKA PARKINGOWA MIAST GZM - Podsumowanie badań i rekomendacje dotyczące kształtu stref płatnego parkowania, Metropolitalny Zespół ds. Spójnej Polityki parkingowej, 2024
-
Zwracacie uwagę, jak umieszczane są karty parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami?
Podejrzanie często zdarza się, że akurat data ważności i numer identyfikacyjny „przypadkiem” chowają się za szybą.
Hologram jeszcze o niczym nie świadczy. Swojego czasu bez problemu można było kupić używane karty „kolekcjonerskie”. Czasem takie karty zostają w rodzinie po upływie ważności.
Brak hologramu oczywiście dyskwalifikuje autentyczność karty — ale sama jego obecność nie daje jeszcze gwarancji autentyczności.
Nie mam czasu ani energii, żeby zgłaszać każde nieprawidłowe parkowanie w mieście. To robota na pełen etat. Ale podszywanie się pod osoby z niepełnosprawnością to zupełnie inna liga.
-
A gdyby tak… tania i łatwa w noszeniu przy sobie blokada kół samochodu? Nie musiałaby być szczególnie odporna — byle uprzykrzyć życie kierowcy, który zaparkował niezgodnie z przepisami. Jakby z wyglądu przypominała taką, jak zakłada Straż Miejska, to jeszcze lepiej; może by zadzwonił i sam się wkopał.
-
Dlaczego parkowanie na postoju taksówek nie jest powszechne?
Społecznie przyzwalamy na zastawianie chodników, przejść dla pieszych, a nawet postoje na trawnikach. Ale postój taxi? To już zamach na świętość.
A przecież to miejsce niedozwolone jak każde inne, skończy się takim samym upomnieniem czy mandatem. Odholowaniem? Raczej nie — ruch nie jest blokowany.
Do tego to miejsca premium: blisko ważnych miejsc, wygodnie, dokładnie tam, gdzie każdy chciałby zostawić auto.
Więc skąd ten opór?
Może dlatego, że historycznie taksówkarze dali się poznać jako… biorący sprawy w swoje ręce?
Pytanie, co by było, gdyby piesi tak samo konsekwentnie bronili swojej przestrzeni.
Nie zachęcam pieszych do zbyt radykalnych działań. Warto się jednak zastanowić, dlaczego zostawienie samochodu na środku chodnika wydaje się mniej problematyczne niż na postoju taxi.
-
Możesz w czasie rzeczywistym sprawdzić, gdzie są wolne miejsca parkingowe w Gliwicach - i to nie jest żart.
Przy okazji dyskusji o dofinansowaniu do ITS (Intelligent Transport System - inteligentnym systemie transportowym) warto przypomnieć, czym już dziś jest platforma http://its.gliwice.eu/ i co faktycznie pokazuje:
– obłożenie parkingów miejskich (tych wyposażonych w czujniki — nie obejmuje zwykłych miejsc przy ulicy)
– treści wyświetlane na tablicach drogowych
– aktualną pozycję autobusów komunikacji miejskiej
– natężenie ruchuDane są. I działają.
Problem w tym, że sama platforma jest toporna i średnio wygodna na telefonie — a to właśnie tam powinna być używana najczęściej.
Mieszkańcy de facto mają dziś do dyspozycji trzy różne aplikacje miejskie (ITS, GAMA, GKM). Aż prosi się o jedną, prostą aplikację z najważniejszymi funkcjami.
Technologia już jest, teraz trzeba ją po prostu dobrze podać. Ale to już temat na inny dzień.
-
Światła awaryjne to nie peleryna-niewidka. A coraz częściej są używane dokładnie w tym celu — do parkowania gdziekolwiek.
Zatrzymanie sprawnego pojazdu w niedozwolonym miejscu to podwójne wykroczenie: nadużycie świateł awaryjnych i złamanie zakazu zatrzymania.
Za pierwsze grozi 100–300 zł.
Za drugie — kolejne 100–300 zł.
A jeśli dodatkowo utrudniasz ruch, mandat może wynieść nawet 500 zł.Problem w tym, że wielu kierowców traktuje światła awaryjne jak pelerynę-niewidkę: włączam — i auta nie ma. Albo: włączam — to znaczy „przepraszam”, więc mogę iść załatwiać swoje sprawy.
Tyle że auto nie znika. Wręcz przeciwnie — widzę je jeszcze wyraźniej.
Oczywiście zdarzają się sytuacje awaryjne. Ale awarią nie jest pójście do apteki (patrz: ul. Górnych Wałów) ani szybki skok do paczkomatu (patrz: ul. Kozielska przy pajączku).
Kierowca najczęściej mandatu nie dostaje, a przeprosin i tak nikt nie słyszy.
-
Słupkoza - zjawisko, które zaczyna się jako forma leczenia, potem staje się objawem, a na końcu przeradza się w chorobę, która toczy miasto.
Każdy słupek jest smutnym świadectwem tego, że ktoś tu próbował lub próbował będzie zaparkować. Że bez fizycznej bariery (obok zakazów i prawa) — by się udało.
Większość tych miejsc i tak jest objęta zakazem:
za blisko skrzyżowania, przejścia dla pieszych, na drodze pożarowej czy zapobiegający jeździe wzdłuż po chodniku.Słupki zastępują egzekwowanie przepisów. To dość jasny sygnał: system kuleje, służb nie wystarcza, a kary są zbyt niskie, żeby kogokolwiek powstrzymać.
Dla porównania:
zaparkowanie na przystanku — do 100 zł
wyrzucenie papierka na przystanku — do 500 złI potem dziwimy się, że miasto trzeba „uzbrajać” w słupki.
-
Byłem przeciwny budowie kolejnego parkingu wielopoziomowego w Śródmieściu. Na tym etapie jednak mam po prostu nadzieję, że spełni swoją funkcję — i nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto.
Kierowcy i turyści regularnie mówią o braku miejsc na Starówce. Stąd pomysł budowy kolejnych parkingów. Tylko co miałoby ich przekonać do korzystania z nowego parkingu przy ul. Siemińskiego?
Na mapie: czasy dojścia z dwóch parkingów — istniejącego przy ul. Dunikowskiego i planowanego. Nowy parking nie będzie bliżej Rynku. Wręcz przeciwnie — trzeba będzie iść jeszcze kilka minut dłużej - choć przyjemniejszą drogą. Ale skoro bliższy parking już dziś nie rozwiązuje problemu, to dlaczego dalszy miałby?
Druga kwestia to cena. W weekendy parkowanie w mieście kosztuje… 0 zł. Trudno konkurować z darmowym. Dla porównania: parking przy Dunikowskiego to 7 zł za godzinę.
Jeśli parkingi piętrowe mają działać, coś się musi zmienić:
- ceny parkowania na Starówce muszą pójść w górę
- parkowanie na Starówce w weekendy musi być płatne
- sensowne abonamenty dla mieszkańców śródmieścia na parkingach piętrowych
– realna zachęta do zostawienia auta dalej poprzez konsekwentne karanie, a nie społeczne przyzwolenieBez tego nowy parking będzie tylko utopioną inwestycją.
CC: @agendaparkingowa
-
Jak Prawo o ruchu drogowym definiuje „dostawę" oraz „dostawcę"? Otóż nie definiuje. W przepisach znajdziemy kilkadziesiąt definicji, ale próżno szukać tam słowa na „d".
Przywykliśmy myśleć, że dostawcą jest duży van dowożący towar do sklepu czy restauracji. W praktyce jednak — zwłaszcza w dobie aplikacji do zamawiania jedzenia — „pojazdem wykonującym dostawę” może być równie dobrze zwykła osobówka. Razem z tym rozszerzyło się też społeczne przyzwolenie: wystarczy włożyć za szybę kartkę „dostawa”.
Żeby nie było nieporozumień: praca kuriera to ciężka robota i byłoby świetnie, gdyby firmy kurierskie miały realnie możliwość stawania w miejscach, w których mogą bezpiecznie dokonać rozładunku, choć nie zawsze jest to możliwe.
Na miejscu postojowym oznaczonym jako “dostawa” mógłbym zaparkować maluchem, pod warunkiem że dowożę “towar” (długopis? paczkę chusteczek?) na który posiadam fakturę.
Prawnicy zajmujący się prawem drogowym zwracają uwagę, że “dostawa” to oznaczenie zbyt ogólne. Przepisy nie precyzują, kto jest „dostawcą” ani co musi przewozić pojazd. Ciężko wobec tego wyciągać jakiekolwiek konsekwencje.
Tabliczka „Dostawy” jest więc prawnie nieprecyzyjna. Ale społeczne przyzwolenie na parkowanie gdziekolwiek pod pretekstem „wchodzę tylko na chwilę” — to już zupełnie inna historia.
A propos zdjęcia: na płytę Rynku nie mogą wjeżdżać żadne pojazdy, nawet takie z dostawami.
-
Tu kolega zza granicy parkuje w Strefie Płatnego Parkowania za darmoszkę już dobrych kilka miesięcy.
Stoi poza miejscem parkingowym, więc nie musiał pobierać bileciku. Kontroler strefy płatnego parkowania nie może go ukarać.
Mandat od Straży Miejskiej też raczej nie grozi — samochód ma zagraniczne tablice, a ustalenie właściciela to kosztowna i czasochłonna procedura. Przy śmiesznie niskich mandatach często po prostu nie jest to warte zachodu.
Ten konkretny pojazd jest zresztą od miesięcy porzucony — powietrze z kół dawno zeszło. Zgłoszony jako porzucony w styczniu, stoi do dziś.
Miła pani dzielnicowa ze Straży Miejskiej potwierdziła telefonicznie, że auto jest pod obserwacją, ale proces usuwania takich pojazdów jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Liczba możliwych odholowań i koszty z tym związane są ograniczone, a podobnych przypadków w mieście jest niestety sporo.
O parkowaniu poza wyznaczonymi miejscami na pewno jeszcze tu napiszę — prawo jest w tym miejscu mocno dziurawe. Tymczasem czekam na usunięcie tego konkretnego auta.
💡 Podobne przypadki można zgłaszać przez aplikację GAMA lub na stronie gama.gliwice.eu → Zgłoś Usterkę → Bezpieczeństwo/porządek → porzucony pojazd.
-
A te słupki, proszę państwa, mają blokować możliwość wjazdu oraz parkowania.
A więc ktoś wjechał i zaparkował sobie… kontener.
Ważne, że samochód nie stoi! No i przecież to strefa zamieszkania — pieszy może iść środkiem ulicy (do czego, swoja drogą, serdecznie zachęcam).
Coraz częściej mam wrażenie, że te wszystkie słupki nie porządkują przestrzeni, tylko są linią obrony przed samochodami, stawianymi bez większego przemyślenia spójnej strategii. Wyrastają w niespodziewanych miejscach, w innych całkowicie zalewając przestrzeń.
Bo jeśli gdzieś nie postawisz słupka, możesz być prawie pewien, że prędzej czy później ktoś tam zaparkuje. I nie pomoże stawianie znaków “P” i malowanie linii na jezdni.
-
To, że prawo na coś pozwala, nie oznacza, że warto z tego korzystać bezrefleksyjnie.
Samochód zaparkowany pod podcieniami rynku — formalnie to teren wspólnoty - teren prywatny, więc parkowanie jest dopuszczalne.
Tylko że mówimy o zabytkowej starówce. O przestrzeni, którą odwiedzamy, fotografujemy, pokazujemy gościom. Auto pod arkadami może być legalne, ale czy naprawdę chcemy, żeby tak wyglądało to miejsce? Zwłaszcza, że w okolicy da się znaleźć dodatkowe miejsca parkingowe.
Prawo wyznacza minimum. Myślenie o mieście jako wspólnej przestrzeni zaczyna się trochę wyżej — i nie potrzebuje do tego żadnego zakazu.
-
Tu są miejsca do parkowania, ale nie można tutaj parkować (patrz znak). A tam dalej to już w ogóle nie można parkować (brak znaku), ale jest parkowanie.
Wszystkie miejsca do parkowania na starym mieście wydzielone są namalowanymi liniami - oprócz tych zarezerwowanych dla osób mieszkających w strefach z ograniczonym ruchem samochodowym - tutaj wydzielone są znakami pionowymi, a stanąć można na maksymalnie 15 minut.
W praktyce wygląda to tak, że niektóre znaki są przez służby traktowane bardziej priorytetowo niż inne. Zależnie czy jest akurat okres zimowy, świąteczny, czy jest jakiś jarmark czy koncert na rynku - niektóre znaki mogą akurat dzisiaj nie obowiązywać lub obowiązywać “trochę mniej”.
Najlepszą strategią jest zakładać, że wszystkie znaki obowiązują zawsze (tę osobiście polecam). Jak jednak pokazuje praktyka, kary są na tyle niskie, że ryzyko przestaje działać odstraszająco.
Zmiana mentalności nie nastąpi bez zmiany systemowej.
-
Uwielbiam takie sytuacje...
parking przy Tauron Arenie ma jakis 1000 miejsc, z czego kopert dla ♿ jest tam moze z 10. Pojemnosc hali? 22 tys. widzow wg. Wikipedii.
Nie mam gwarancji, ze przez weekend te miejsca parkingowe nie beda zajete, albo - a i owszem, zdarzaja sie takie sytuacje - zablokowane jakimis tirami ze sprzetem czy czyms takim.Parkingi w okolicy? Albo zamkniete (jedno centrum hadnlowe doslownie zamyka parking jak cos sie dzieje w Arenie - o asfalt sie boja czy co?), albo platne po 100 zl za dobe, "kopert" przy ulicy nie stwierdzono, chyba, ze sie na chama wbije pod jakis urzad albo sklep.
FFS... 🤦♂️ A potem sie ludzie dziwia, ze trawniki sa porozjezdzane, jak to bywalo obok Spodka. 🤷♂️ Ktos jedzie z odleglego miasta, nie wie jaka dokladnie jest sytuacja parkingowa, spodziewa sie cywilizowanych warunkow, wiec koniec koncow zostawia auto gdzie popadnie.No nic, pozostaje mi liczyc na szczescie, ze jednak to miejsce pod hala sie w kazdy z trzech kolejnych dni trafi... 🙄
PS. W ogole to jestem naprawde zmeczony faktem, ze przed kazdym takim wyjazdem, wydarzeniem, ktory nie wiaze sie z hotelem na miejscu, musze robic jakis chory research...
-
Taki parking to marzenie ściętej głowy... tfu... każdego kierowcy...
-
Krakowska Mapa Kopert
Krakowska Mapa Kopert – urząd odpisał, że nie ma na to czasu i pieniędzy, więc…
Artykuł Krakowska Mapa Kopert pochodzi z serwisu Akcja Ratunkowa dla Krakowa.
-
Opinia prawnika odnośnie wezwań do zapłaty za parkowanie pod niektórymi marketami, gdy zarządcą parkingu jest prywatna firma zewnętrzna:
"Prywatna firma może uzyskać dostęp do danych właściciela samochodu z CEPIK-u, ale nie jest w stanie ustalić personaliów osoby, która prowadziła pojazd.
Jeśli taka sprawa trafi do sądu, jest duże prawdopodobieństwo, że oddali on powództwo, gdy właściciel będzie stał na stanowisku, że nie był kierowcą i nie będzie w stanie przypomnieć sobie komu powierzył pojazd."#OpłatyParkingowe #parkowanie #ParkowaniePodMarketem #KaraZaBrakBiletu #prawo
-
Nie polecam korzystac z parkingu obok Urzędu Miejskiego w Krynicy-Zdroju.
Kopert dla niepelnosprawnych - brak. Do tego niby pierwsze 1,5h parkowania za darmo, ale jak uiscisz oplate za, powiedzmy, kolejna godzine to te 1,5h sie KASUJE i oplacony czas startuje od razu.
Efekt? Jak nie spojrzysz na bilecik i "czas waznosci" parkowania, myslisz, ze mozesz stac 2,5h (tak to dziala wszedzie, gdzie jest darmowy postoj przez X czasu), a po godzinie postoju dostajesz kare 200 zl 🙃😂 Brak mozliwosci uiszczenia oplaty na koniec parkowania, za faktycznie przestany czas, jak w cywilizowanym miejscu, litosciwie pomine. -
Kierowcy na zagranicznych tablicach, głównie niemieckich nie płacą za parkowanie. Problem nie tylko Zgorzelca, ale jest szansa, że to się zmieni. Na razie jednak wygrywa podejście "na bezczelnego"... 👇🏻 #Zgorzelec #parkowanie #opłaty #Niemcy #trójstykgranic https://www.zgorzelec.info/news/29516
-
Poznań na rok 2025 zaplanował zmiany dot. parkowania:
▪️od 1.02 w ŚSPP Centrum i Jeżyce opłaty będą pobierane w godzinach 8-20 (2h dłużej)
▪️wzrost opłaty dodatkowej do 200 i 350 zł (z wydłużeniem terminu bonifikaty do 14 dni)
▪️w marcu zostaną wprowadzone e-kontrole📷ZDM
-
Jest szansa na zmniejszenie problemu patoparkowania! Potrzeba twojej pomocy!
Szymon Nieradka z kanału Stop Cham Szczecin prosi o wzięcie udziału w konsultacjach społecznych online. Zajmie to kilka minut, a sprawa ważna, bo czas jest do 22.12.2024!
Tutaj strona: https://agendaparkingowa.pl/konsultacje-spp-2024-12.html
A tu wideo: https://www.youtube.com/watch?v=P5mF2uJpsKM
-
Pewna śmieszna sprawa, o której piszę nie by wyśmiewać, a uczyć.
Kilka dni temu TVN zrobił w Uwadze segment z Maksymem znanym na YouTube jako Konfitura. Materiał dotyczył nielegalnego parkowania samochodami w miastach. W jednej jego części reporter i Maksym idą z miarką wzdłuż chodnika i sprawdzają czy jest wolne 1.5m. Ku chyba niczyjemu zaskoczeniu, niezbyt.
W odpowiedzi kanał KLAKSONtv zajmujący się rzeczami drogowymi nagrał wideo. No i nadział się na pewną rzecz w kodeksie drogowym. Mianowicie, stwierdził, że wymóg 1.5m został usunięty z kodeksu drogowego i zastąpiony nieutrudnianiem ruchu pieszego. Sam z resztą skomentował to w sposób sugerujący niezadowolenie brakiem konkretów.
Jednak, w komentarzach szybko zwrócono mu uwagę, że mówi nieprawdę. Faktycznie wymóg usunięto z fragmentu o którym mówi, ale inne zmiany w kodeksie nakładają go niewprost. Materiał został szybko zwinięty i bardzo dobrze. KLAKSONtv zachował się odpowiedzialne, ściągając wideo, które mogło wprowadzać w błąd.
Tak więc, jeśl ktoś powie wam, że 1.5m już nie ma w prawie, to teraz wiecie, że to nie prawda. Mało tego, może ktoś wyjaśni tutaj nawet czemu, bo ja nie zanotowałem wyjaśnień nim materiał spadł :/
-
Okazuje się, że czasem zgłaszanie palantów rozjeżdżających trawniki działa.
10 lipca w końcu zgłosiłem samochody parkujące na trawniku przy nakielskich kortach. Wcześniej długo się zbierałem, nawet zrobiłem kilka zdjęć, ale jakoś odpuszczałem. Ale gdy typ z białego hyundaia na bydgoskich blachach na moje zwrócenie uwagi odpowiedział, że to nie trawnik, tylko ich parking, miarka się przebrała.
Wysłałem straży miejskiej zaproszenie do regularnego zaglądania w tamte okolice, podałem w których godzinach najłatwiej spotkać tam potężnych sportowców, którzy nie są w stanie przejść stu metrów z parkingu przy stadionie i muszą, biedactwa, stawać na zieleni. Dołączyłem nawet pakiet zdjęć.
Chyba zadziałało, bo o ile 12 lipca jeszcze stały tam dwa auta, to od tego czasu nie widziałem ani jednego. Nawet typ z hyundaia staje gdzie indziej xD
#donos #NajwyższaFormaDojrzałościObywatelskiejISpołecznyObowiązek #parkowanie #trawnik #StrażMiejska