home.social

#laptopy — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #laptopy, aggregated by home.social.

fetched live
  1. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  2. Nowy design MacBooka Pro trafi do bazowego modelu szybciej, niż myślisz. Znamy harmonogram

    Zazwyczaj najtańsze wersje MacBooków Pro musiały czekać latami, by odziedziczyć wygląd po flagowych wariantach. Tym razem Apple zmienia strategię.

    Z najnowszych przecieków wynika, że gruntownie przeprojektowana obudowa zadebiutuje w „podstawowym” MacBooku Pro z czipem M7 już wiosną 2027 roku. To świetna wiadomość dla tych, którzy nie chcą przepłacać za wersje z dopiskiem Pro czy Max.

    Koniec z wieloletnim opóźnieniem

    Historycznie Apple bardzo dawkowało nowości wizualne. Kiedy w 2021 roku pokazano całkowicie nowe, 14-calowe modele z procesorami M1 Pro i M1 Max, bazowy wariant utrzymał starą, 13-calową bryłę aż do 2023 roku. Podobnie wyglądała sytuacja w czasach wprowadzania Touch Bara. Tym razem okienko oczekiwania skróci się do zaledwie pół roku.

    Zanim jednak nowy design trafi pod strzechy, Apple zafunduje nam dość chaotyczną pod względem nazewnictwa jesień. Według Marka Gurmana z Bloomberga, najbliższe kilkanaście miesięcy w świecie Maców będzie wyglądać następująco:

    • Jesień 2026: premiera bazowego MacBooka Pro z procesorem M6, ale w starym designie. Równolegle zadebiutują high-endowe modele wyposażone w procesory M5 Pro/Max – i to one jako pierwsze zaprezentują światu nowy wygląd. Wynika to z faktu, że Apple anulowało rozwój mocniejszych wersji M6 na rzecz szybszego przejścia na architekturę M7.
    • Wiosna 2027: premiera bazowego MacBooka Pro z nowym procesorem M7 i zupełnie nowym designem (kodowa nazwa K104).
    • Jesień 2027: odświeżenie flagowych, drogich MacBooków Pro o układy M7 Pro i M7 Max.

    Ekrany OLED, dotyk i Dynamic Island w laptopie

    Na co w ogóle czekamy? Nowa generacja laptopów z Cupertino ma przynieść największe zmiany wizualne i funkcjonalne od lat. Według branżowych źródeł, komputery otrzymają zauważalnie smuklejszą obudowę oraz panele OLED wspierające obsługę dotykową. To duża zmiana w polityce Apple, które przez lata upierało się, że dotykowy ekran ma sens wyłącznie w iPadach. Niewykluczone również, że klasyczny, mało lubiany notch w ekranie zostanie zastąpiony systemem Dynamic Island, znanym ze współczesnych iPhone’ów.

    W kontekście niedawnych podwyżek i rosnących cen pamięci, przyspieszenie debiutu nowego designu w tańszym modelu to doskonała informacja dla konsumentów. Jesienne, przeprojektowane warianty z układami M5 Pro będą z pewnością wycenione na poziomie powyżej 2500 dolarów. Tymczasem czekając kilka miesięcy do wiosny 2027, klienci otrzymają prawdopodobnie najświeższy wygląd, nowe funkcje oraz najnowszą architekturę M7 w bazowym wariancie, za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

    Apple po cichu i drastycznie podnosi ceny w Polsce. Sprzęt podrożał z minuty na minutę nawet o 2500 złotych

    #Apple #ekranOLED #laptopy #MacBookPro #MarkGurman #nowościApple #procesorM7 #przecieki
  3. Nowy Alienware 15 to rynkowe nieporozumienie. Koncern Dell każe przepłacać za kultowe logo

    Na rynku laptopów dla graczy rzadko dochodzi do sytuacji, w której premiera nowego modelu od uznanego producenta budzi więcej współczucia niż zachwytu.

    Koncern Dell oficjalnie zaprezentował model Alienware 15, który ma zająć miejsce dotychczasowej, budżetowej serii Dell G. Problem w tym, że producent postanowił sztucznie podbić status urządzenia za pomocą kultowego logo, wyceniając podstawową specyfikację na poziomie, który czyni ten sprzęt całkowicie nieatrakcyjnym.

    Specyfikacja z przeszłości w cenie klasy premium

    Największym grzechem nowego Alienware 15 jest drastyczny rozjazd pomiędzy ceną a oferowaną wydajnością. Ceny urządzenia w Stanach Zjednoczonych startują od 1299 dolarów za wersję z procesorem AMD (wersja z Intelem jest o 50 dolarów droższa). W zamian klient otrzymuje:

    • Kartę graficzną: GeForce RTX 4050 (układ z 2023 roku) lub – na wybranych rynkach – archaiczny model RTX 3050, którego premiera miała miejsce w 2021 roku.
    • Pamięć RAM: 16 GB DDR5, ale dostarczane w jednej kości (Single Channel), co dodatkowo ogranicza przepustowość systemu na starcie.
    • Dysk: skromne 512 GB SSD NVMe Gen 4, które współczesne gry potrafią zapełnić w mgnieniu oka.
    • Ekran: klasyczny, matowy panel LCD o przekątnej 15,3 cala, rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli i odświeżaniu 165 Hz.

    W 2026 roku żądanie kwoty będącej równowartością grubo ponad 5000–6000 zł za laptopa z grafiką klasy x050 poprzednich generacji jest technologicznym anachronizmem. Konkurencyjne rozwiązania od marek takich jak Lenovo, ASUS czy Acer w tych samych budżetach oferują bez problemu znacznie mocniejsze układy graficzne nowszych serii, które bez trudu radzą sobie z wymagającymi tytułami AAA.

    Alienware tylko z nazwy

    Kupując markę Alienware, klienci tradycyjnie oczekiwali bezkompromisowej jakości: aluminiowych obudów, zaawansowanych systemów chłodzenia i widowiskowego podświetlenia RGB. W nowym modelu 15 próżno szukać tych cech. Obudowa została wykonana w całości z czarnego poliwęglanu (czyli po prostu plastiku), klawiaturę wyposażono jedynie w białe, jednostrefowe podświetlenie, a charakterystyczne, mieniące się logo na klapie przypomina raczej tańszą naklejkę niż prestiżowe wykończenie.

    Z technicznych plusów można wymienić jedynie system chłodzenia „Cryo-Tech” z przebudowanym dolnym dolotem powietrza wokół nóżek laptopa (choć funkcja ta jest zablokowana dla najtańszej konfiguracji) oraz fizyczny przycisk „Stealth Mode” na klawiaturze, który jednym kliknięciem wygasza komputer i przełącza wentylatory w tryb cichy, co docenią studenci na wykładach. Konstrukcja pozwala także na łatwy, samodzielny dostęp do gniazd pamięci RAM oraz dysku SSD.

    Produkt skazany na banicję rynkową

    Próba rebrandingu budżetowej serii Dell G na markę Alienware bez zaoferowania adekwatnej specyfikacji okazała się wizerunkową wpadką. Nowy Alienware 15 plasuje się w cenowej ziemi niczyjej. Użytkownicy z budżetem 1300 dolarów bez trudu znajdą o wiele wydajniejsze alternatywy u konkurencji, a osoby szukające stricte wydajności z serii RTX 4050 mogą kupić starsze konstrukcje innych marek za niemal połowę tej kwoty.

    x-kom oddziela G4M3R i uderza w półkę premium. Dwie nowe serie, topowa specyfikacja i serwis z dojazdem do domu

    #Alienware #Alienware15 #dell #gaming #hardware #iMagazine #laptopDoGier #laptopy #rtx4050
  4. Nowy Alienware 15 to rynkowe nieporozumienie. Koncern Dell każe przepłacać za kultowe logo

    Na rynku laptopów dla graczy rzadko dochodzi do sytuacji, w której premiera nowego modelu od uznanego producenta budzi więcej współczucia niż zachwytu.

    Koncern Dell oficjalnie zaprezentował model Alienware 15, który ma zająć miejsce dotychczasowej, budżetowej serii Dell G. Problem w tym, że producent postanowił sztucznie podbić status urządzenia za pomocą kultowego logo, wyceniając podstawową specyfikację na poziomie, który czyni ten sprzęt całkowicie nieatrakcyjnym.

    Specyfikacja z przeszłości w cenie klasy premium

    Największym grzechem nowego Alienware 15 jest drastyczny rozjazd pomiędzy ceną a oferowaną wydajnością. Ceny urządzenia w Stanach Zjednoczonych startują od 1299 dolarów za wersję z procesorem AMD (wersja z Intelem jest o 50 dolarów droższa). W zamian klient otrzymuje:

    • Kartę graficzną: GeForce RTX 4050 (układ z 2023 roku) lub – na wybranych rynkach – archaiczny model RTX 3050, którego premiera miała miejsce w 2021 roku.
    • Pamięć RAM: 16 GB DDR5, ale dostarczane w jednej kości (Single Channel), co dodatkowo ogranicza przepustowość systemu na starcie.
    • Dysk: skromne 512 GB SSD NVMe Gen 4, które współczesne gry potrafią zapełnić w mgnieniu oka.
    • Ekran: klasyczny, matowy panel LCD o przekątnej 15,3 cala, rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli i odświeżaniu 165 Hz.

    W 2026 roku żądanie kwoty będącej równowartością grubo ponad 5000–6000 zł za laptopa z grafiką klasy x050 poprzednich generacji jest technologicznym anachronizmem. Konkurencyjne rozwiązania od marek takich jak Lenovo, ASUS czy Acer w tych samych budżetach oferują bez problemu znacznie mocniejsze układy graficzne nowszych serii, które bez trudu radzą sobie z wymagającymi tytułami AAA.

    Alienware tylko z nazwy

    Kupując markę Alienware, klienci tradycyjnie oczekiwali bezkompromisowej jakości: aluminiowych obudów, zaawansowanych systemów chłodzenia i widowiskowego podświetlenia RGB. W nowym modelu 15 próżno szukać tych cech. Obudowa została wykonana w całości z czarnego poliwęglanu (czyli po prostu plastiku), klawiaturę wyposażono jedynie w białe, jednostrefowe podświetlenie, a charakterystyczne, mieniące się logo na klapie przypomina raczej tańszą naklejkę niż prestiżowe wykończenie.

    Z technicznych plusów można wymienić jedynie system chłodzenia „Cryo-Tech” z przebudowanym dolnym dolotem powietrza wokół nóżek laptopa (choć funkcja ta jest zablokowana dla najtańszej konfiguracji) oraz fizyczny przycisk „Stealth Mode” na klawiaturze, który jednym kliknięciem wygasza komputer i przełącza wentylatory w tryb cichy, co docenią studenci na wykładach. Konstrukcja pozwala także na łatwy, samodzielny dostęp do gniazd pamięci RAM oraz dysku SSD.

    Produkt skazany na banicję rynkową

    Próba rebrandingu budżetowej serii Dell G na markę Alienware bez zaoferowania adekwatnej specyfikacji okazała się wizerunkową wpadką. Nowy Alienware 15 plasuje się w cenowej ziemi niczyjej. Użytkownicy z budżetem 1300 dolarów bez trudu znajdą o wiele wydajniejsze alternatywy u konkurencji, a osoby szukające stricte wydajności z serii RTX 4050 mogą kupić starsze konstrukcje innych marek za niemal połowę tej kwoty.

    x-kom oddziela G4M3R i uderza w półkę premium. Dwie nowe serie, topowa specyfikacja i serwis z dojazdem do domu

    #Alienware #Alienware15 #dell #gaming #hardware #iMagazine #laptopDoGier #laptopy #rtx4050
  5. Microsoft podnosi ceny laptopów Surface. Różnice wynoszą aż 500 dolarów

    Microsoft zdecydował się na drastyczny ruch, który mocno uderzy w portfele fanów marki.

    Ceny nowej generacji urządzeń z linii Surface poszybowały w górę, a podwyżki są wręcz astronomiczne. Odrzucamy korporacyjne tłumaczenia i chłodno sprawdzamy, co ten skok oznacza dla zwykłego użytkownika szukającego sprzętu z systemem Windows.

    Gigant z Redmond po cichu zaktualizował cenniki, a nowe kwoty przyprawiają o zawrót głowy. Zmiany najmocniej dotknęły urządzeń z najwyższej półki. Flagowy Surface Pro (wersja 13-calowa) oraz Surface Laptop (13,8 cala), które początkowo debiutowały z ceną 999 dolarów, teraz zaczynają się od pułapu 1499 dolarów. Oznacza to potężny wzrost o równe 500 „zielonych” na przestrzeni zaledwie jednej generacji sprzętu.

    Tłumaczenia producenta a rynkowa rzeczywistość

    Firma oficjalnie zrzuca winę na rosnące koszty komponentów, w szczególności pamięci operacyjnej (RAM). Choć globalne zawirowania w łańcuchach dostaw są faktem, to przerzucenie aż tak ogromnych obciążeń finansowych bezpośrednio na barki ostatecznego nabywcy wydaje się ruchem niezwykle odważnym. Konkurencja potrafi znacznie skuteczniej amortyzować podobne wahania, nie fundując swoim klientom z dnia na dzień pięćdziesięcioprocentowych podwyżek.

    Co gorsza, cięcia w portfelach nie ominęły również sprzętów celujących w niższy budżet. Starszy wariant Surface Pro (12 cali) podrożał z 799 do 1049 dolarów, a podstawowy wariant Surface Laptop (13 cali) zanotował skok z 899 na 1149 dolarów. W praktyce maszyny, które do tej pory uchodziły za bardzo rozsądny, środkowy segment, wchodzą właśnie na terytorium zarezerwowane niegdyś wyłącznie dla urządzeń flagowych.

    Ryzykowna strategia i prezent dla Apple

    Tak agresywna wycena może okazać się rynkowym strzałem w stopę. Próg wejścia w ekosystem przenośnych komputerów Microsoftu stał się niezwykle wysoki. W tej sytuacji wielu użytkowników może skierować swój wzrok w stronę Apple. Słynące z wysokich cen laptopy z nadgryzionym jabłkiem paradoksalnie zaczynają wyglądać na bardzo rozsądną i stabilną propozycję na tle zaktualizowanych cenników rodziny Surface. Czas pokaże, czy ta odważna strategia nie odbije się poważną czkawką w wynikach kwartalnych ze sprzedaży sprzętu.

    MacBook Neo A18 Pro 6/5-core z 8 GB RAM i 256 GB (early 2026) – unboxing, recenzja, benchmarki w Final Cut Pro, Lightroom, MacWhisper, LLM i innych

    #komputeryWindows #laptopy #Microsoft #MicrosoftSurface #nowościTechnologiczne #podwyżkiCen #rynekPC #SurfaceLaptop #SurfacePro
  6. Microsoft podnosi ceny laptopów Surface. Różnice wynoszą aż 500 dolarów

    Microsoft zdecydował się na drastyczny ruch, który mocno uderzy w portfele fanów marki.

    Ceny nowej generacji urządzeń z linii Surface poszybowały w górę, a podwyżki są wręcz astronomiczne. Odrzucamy korporacyjne tłumaczenia i chłodno sprawdzamy, co ten skok oznacza dla zwykłego użytkownika szukającego sprzętu z systemem Windows.

    Gigant z Redmond po cichu zaktualizował cenniki, a nowe kwoty przyprawiają o zawrót głowy. Zmiany najmocniej dotknęły urządzeń z najwyższej półki. Flagowy Surface Pro (wersja 13-calowa) oraz Surface Laptop (13,8 cala), które początkowo debiutowały z ceną 999 dolarów, teraz zaczynają się od pułapu 1499 dolarów. Oznacza to potężny wzrost o równe 500 „zielonych” na przestrzeni zaledwie jednej generacji sprzętu.

    Tłumaczenia producenta a rynkowa rzeczywistość

    Firma oficjalnie zrzuca winę na rosnące koszty komponentów, w szczególności pamięci operacyjnej (RAM). Choć globalne zawirowania w łańcuchach dostaw są faktem, to przerzucenie aż tak ogromnych obciążeń finansowych bezpośrednio na barki ostatecznego nabywcy wydaje się ruchem niezwykle odważnym. Konkurencja potrafi znacznie skuteczniej amortyzować podobne wahania, nie fundując swoim klientom z dnia na dzień pięćdziesięcioprocentowych podwyżek.

    Co gorsza, cięcia w portfelach nie ominęły również sprzętów celujących w niższy budżet. Starszy wariant Surface Pro (12 cali) podrożał z 799 do 1049 dolarów, a podstawowy wariant Surface Laptop (13 cali) zanotował skok z 899 na 1149 dolarów. W praktyce maszyny, które do tej pory uchodziły za bardzo rozsądny, środkowy segment, wchodzą właśnie na terytorium zarezerwowane niegdyś wyłącznie dla urządzeń flagowych.

    Ryzykowna strategia i prezent dla Apple

    Tak agresywna wycena może okazać się rynkowym strzałem w stopę. Próg wejścia w ekosystem przenośnych komputerów Microsoftu stał się niezwykle wysoki. W tej sytuacji wielu użytkowników może skierować swój wzrok w stronę Apple. Słynące z wysokich cen laptopy z nadgryzionym jabłkiem paradoksalnie zaczynają wyglądać na bardzo rozsądną i stabilną propozycję na tle zaktualizowanych cenników rodziny Surface. Czas pokaże, czy ta odważna strategia nie odbije się poważną czkawką w wynikach kwartalnych ze sprzedaży sprzętu.

    MacBook Neo A18 Pro 6/5-core z 8 GB RAM i 256 GB (early 2026) – unboxing, recenzja, benchmarki w Final Cut Pro, Lightroom, MacWhisper, LLM i innych

    #komputeryWindows #laptopy #Microsoft #MicrosoftSurface #nowościTechnologiczne #podwyżkiCen #rynekPC #SurfaceLaptop #SurfacePro
  7. Apple wprowadzi budżetowego MacBooka w 2026 roku?

    Apple, podobno, pracuje nad tańszym modelem MacBooka, który ma trafić na rynek w pierwszej połowie 2026 roku – informuje Bloomberg.

    Cena ma wynosić poniżej 1000 USD (w Polsce zapewne coś około 2399 zł), co pozwoli mu konkurować z laptopami Windows i Chromebookami.

    Nowy MacBook ma być napędzany układem A18 Pro, znanym z iPhone’a 16 Pro, i wyposażony w 13-calowy ekran. Według analityka Ming-Chi Kuo, laptop może być dostępny w kilku kolorach – srebrnym, niebieskim, różowym i żółtym, podobnie jak iMac.

    Urządzenie nie zastąpi żadnego z obecnych modeli, ale uzupełni ofertę obok nowych wersji MacBooka Air i MacBooka Pro z procesorem Apple M5, planowanych również na 2026 rok.

    Budżetowy MacBook ma być odpowiedzią na potrzeby studentów i użytkowników szukających niedrogiego, przenośnego komputera Apple – alternatywy dla zestawu iPad + klawiatura.

    #Apple #AppleA18Pro #AppleNews #iMac #komputery #laptopy #MacBook #MacBook2026 #MacBookAir #MacBookPro #taniMacBook #technologia

  8. Nowy chip MediaTek ma odmienić Chromebooki. Obiecuje o 35% dłuższą pracę i laptopy bez wentylatorów

    MediaTek zaprezentował nowy procesor dla Chromebooków, Kompanio 540. Układ ma zadebiutować w urządzeniach na początku 2026 roku i jest skierowany głównie do segmentu edukacyjnego oraz ultraprzenośnych laptopów.

    Dwie kluczowe obietnice to znacznie dłuższy czas pracy na baterii oraz możliwość tworzenia całkowicie cichych, chłodnych konstrukcji bez wentylatorów.

    Kompanio 540 to ośmiordzeniowy procesor, którego sercem są dwa wydajne rdzenie Arm Cortex-A78. Współpracuje on z dwurdzeniowym układem graficznym oraz wspiera szybką pamięć RAM w standardzie LPDDR5 i pamięć masową UFS 3.1. Jak twierdzi producent, taka konfiguracja ma zapewnić płynną wydajność i bezproblemową wielozadaniowość w codziennych zadaniach, takich jak przeglądanie internetu czy streaming.

    Najważniejszą obietnicą jest jednak efektywność energetyczna. MediaTek deklaruje, że nowy układ zapewni o 35% dłuższą żywotność baterii w porównaniu do konkurencji, co ma pozwolić użytkownikom na komfortową pracę przez cały dzień. Niska emisja ciepła ma również umożliwić producentom laptopów tworzenie konstrukcji całkowicie pozbawionych wentylatorów. Przełoży się to na cichą pracę, co jest kluczowe np. w środowiskach edukacyjnych, a także na lżejsze i chłodniejsze w dotyku obudowy.

    Procesory z serii Kompanio są już stosowane w wielu Chromebookach. Nowa jednostka, Kompanio 540, ma trafić do urządzeń pierwszych partnerów na początku 2026 roku, wzmacniając pozycję firmy MediaTek w segmencie lekkich i przystępnych cenowo laptopów z systemem ChromeOS.

    Mój miesiąc z Chromebookiem

    #arm #bezWentylatora #Chromebook #ChromeOS #Kompanio540 #laptopy #MediaTek #news #procesory

  9. Poważne luki w ponad 100 modelach laptopów Dell. Atak możliwy nawet bez uprawnień administratora

    Zespół ds. cyberbezpieczeństwa Cisco Talos odkrył pięć poważnych luk w oprogramowaniu układowym (firmware) Dell ControlVault.

    Podatności, nazwane zbiorczo „ReVault”, dotyczą ponad 100 modeli laptopów biznesowych marki Dell, w tym popularnych serii Latitude, Precision i Rugged. Zagrożenie jest poważne, ponieważ luki umożliwiają przejęcie kontroli nad urządzeniem i kradzież wrażliwych danych uwierzytelniających.

    Dell ControlVault to sprzętowe rozwiązanie, które działa jak cyfrowy sejf na najcenniejsze dane logowania – hasła, odciski palców czy kody zabezpieczające. Przechowuje je na osobnym, wydzielonym układzie scalonym, z dala od głównego systemu operacyjnego, co miało gwarantować podwyższony poziom bezpieczeństwa. Luki ReVault uderzają właśnie w ten fundament, otwierając drogę do chronionych informacji.

    Atakujący może wykorzystać podatności na dwa sposoby. Mając fizyczny dostęp do laptopa, może podłączyć się do modułu przez złącze USB i ominąć wszystkie hasła, PIN-y, a nawet szyfrowanie dysku. Co bardziej niepokojące, nawet użytkownik bez uprawnień administratora w systemie Windows może – po wcześniejszym uzyskaniu dostępu do komputera – uruchomić złośliwy kod bezpośrednio w oprogramowaniu układowym ControlVault, wykradając klucze kryptograficzne i instalując trwały „implant”, który przetrwa nawet ponowną instalację systemu operacyjnego.

    Firma Dell została poinformowana o problemie przez Cisco Talos i udostępniła już aktualizacje oprogramowania układowego, które usuwają wykryte podatności. Zainstalowanie łatek jest najskuteczniejszą metodą ochrony. Eksperci z Cisco Talos zalecają również, aby w środowiskach podwyższonego ryzyka (np. w podróży) tymczasowo wyłączyć logowanie biometryczne oraz dezaktywować w systemie Windows nieużywane usługi, takie jak czytnik linii papilarnych czy NFC.

    Incydent ReVault po raz kolejny udowadnia, że cyberbezpieczeństwo nie kończy się na systemie operacyjnym. Oprogramowanie układowe sprzętu (firmware) jest równie istotnym elementem, który musi być regularnie aktualizowany i monitorowany, zwłaszcza w urządzeniach używanych w sektorach o podwyższonych wymogach bezpieczeństwa, jak administracja publiczna czy finanse.

    Hakerzy zaprzęgli AI do pracy. Raport Cisco Talos ostrzega przed nową generacją cyberataków

    #CiscoTalos #cyberbezpieczeństwo #dell #firmware #hakerzy #laptopy #lukiWZabezpieczeniach #news #podatność #ReVault

  10. Kawiarenka naprawcza z Knyfyrtel Hackerspace Poznań | Laptopy i mała elektronika

    10 maja 2025 11:00:00 CEST - GMT+2 - Młodzieżowy Dom Kultury Nr 1 w Poznaniu, 61-555, Poznań, Polska

    mobilizon.pl/events/02fd4776-5

  11. AMD udowadnia, że zakup laptopa z AMD Ryzen do pracy to oszczędność

    Signal65 we współpracy z AMD opublikowały raport, który wskazuje, że zakup laptopów z procesorami AMD Ryzen AI PRO może przynieść ponad 50 milionów USD oszczędności w pracowniczych kosztach pracy.

    Wnioski te wyciągnięto na podstawie testów porównawczych laptopa Lenovo T14s z procesorem AMD Ryzen AI 7 PRO 360 i odpowiednika z procesorem Intel Core Ultra 7 165U. Wyniki w szczególności wykazały, że ww. laptop na najnowszej platformie AMD:

    • jest nawet o 75% szybszy w aplikacjach do pracy kreatywnej,
    • jest nawet o 50% szybszy w scenariuszach wielowątkowej pracy w aplikacjach biurowych i kreatywnych,
    • zużywa mniej energii podczas długotrwałej pracy w aplikacjach biurowych.

    Raport Signal65 przedstawia szczegóły testów i analizy współczynnika TCO.

    To nie wszystkie nowości od AMD. Ostatnio na blogu AMD przedstawiono też optymalne konfiguracje akceleratorów AMD Instinct MI300X, dzięki którym mogą być one szybsze od NVIDIA H100 w zadaniach zależnych od pamięci, jak te korzystające z długich sekwencji lub mających ograniczenia w zakresie czasu generowania wyników. Dzięki dużej pojemności pamięci akceleratory te obsługują duże modele, jak Llama-3.1 405B, DeepSeek V3 i R1, ale znakomicie radzą sobie także z mniejszymi (poniżej 30B) zmniejszając narzut na procesor graficzny. We wpisie na blogu przedstawia też, jak akceleratory AMD Instinct MI300X pozwalają tworzyć systemy z mniejszą liczbą maszyn, co przekłada się na niższe koszty i wyższą niezawodność przy dużych modelach językowych.

    AMD EPYC napędza polski hosting

    #akceleratoryAI #AMD #AMDInstinctMI300X #AMDRyzen #laptopy #news #procesory

  12. AMD udowadnia, że zakup laptopa z AMD Ryzen do pracy to oszczędność

    Signal65 we współpracy z AMD opublikowały raport, który wskazuje, że zakup laptopów z procesorami AMD Ryzen AI PRO może przynieść ponad 50 milionów USD oszczędności w pracowniczych kosztach pracy.

    Wnioski te wyciągnięto na podstawie testów porównawczych laptopa Lenovo T14s z procesorem AMD Ryzen AI 7 PRO 360 i odpowiednika z procesorem Intel Core Ultra 7 165U. Wyniki w szczególności wykazały, że ww. laptop na najnowszej platformie AMD:

    • jest nawet o 75% szybszy w aplikacjach do pracy kreatywnej,
    • jest nawet o 50% szybszy w scenariuszach wielowątkowej pracy w aplikacjach biurowych i kreatywnych,
    • zużywa mniej energii podczas długotrwałej pracy w aplikacjach biurowych.

    Raport Signal65 przedstawia szczegóły testów i analizy współczynnika TCO.

    To nie wszystkie nowości od AMD. Ostatnio na blogu AMD przedstawiono też optymalne konfiguracje akceleratorów AMD Instinct MI300X, dzięki którym mogą być one szybsze od NVIDIA H100 w zadaniach zależnych od pamięci, jak te korzystające z długich sekwencji lub mających ograniczenia w zakresie czasu generowania wyników. Dzięki dużej pojemności pamięci akceleratory te obsługują duże modele, jak Llama-3.1 405B, DeepSeek V3 i R1, ale znakomicie radzą sobie także z mniejszymi (poniżej 30B) zmniejszając narzut na procesor graficzny. We wpisie na blogu przedstawia też, jak akceleratory AMD Instinct MI300X pozwalają tworzyć systemy z mniejszą liczbą maszyn, co przekłada się na niższe koszty i wyższą niezawodność przy dużych modelach językowych.

    AMD EPYC napędza polski hosting

    #akceleratoryAI #AMD #AMDInstinctMI300X #AMDRyzen #laptopy #news #procesory

  13. #Chiny #szkoła #cyberbezpieczenstwo #laptopy
    czytam sobie książkę o zagrożeniu ze strony Chin, o tym, że niektóre kraje już ponad 10 lat temu nie pozwalały np. Huaweiowi na branie udziału w przetargach na krajową infrastrukturę sieciową ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, jak w prezentach Chińczycy instalowali oprogramowanie szpiegowskie i tak mnie (pewnie w ramach paranoi i "za dużo lektury tematycznej, za mało lekkie beletrystyki) naszło: czy laptopy dla 4klasistów, /1