home.social

#inteligentnydom — Public Fediverse posts

Live and recent posts from across the Fediverse tagged #inteligentnydom, aggregated by home.social.

  1. Napęd na cztery koła i nawigacja bez kabli. Roboty koszące Segway Navimow z nagrodami Red Dot

    Konkurs Red Dot Design Awards to jedno z najstarszych wyróżnień w dziedzinie wzornictwa przemysłowego.

    W tegorocznej edycji jury doceniło dwa bezprzewodowe roboty koszące marki Segway Navimow: modele X4 oraz H2. Za projektem obu urządzeń stoją konkretne rozwiązania techniczne, pozwalające na mapowanie ogrodu i koszenie trawy bez konieczności rozkładania fizycznych przewodów ograniczających.

    Navimow X4: napęd AWD i radzenie sobie ze stromymi wzniesieniami

    Pierwszym z nagrodzonych urządzeń jest model X4. To pierwszy robot w ofercie producenta wyposażony w napęd na cztery koła (AWD). Wykorzystuje on dwa niezależne silniki skrętu, co pozwala maszynie na pokonywanie wzniesień o nachyleniu sięgającym 84 proc.

    Z punktu widzenia budowy, uwagę zwraca zastosowanie technologii Xero-Turn. Opiera się ona na mimośrodowej rotacji przednich kół, dzięki czemu kosiarka może obracać się w miejscu bez zrywania darni. System nawigacji zrezygnował z zewnętrznych anten na rzecz potrójnej częstotliwości RTK zintegrowanej z zestawem trzech kamer. Moduł ten pozwala na automatyczne mapowanie terenu i wykrywanie przeszkód w zakresie 360 stopni. Deklarowana wydajność modelu X4 to skoszenie do 2000 metrów kwadratowych w ciągu 8 godzin pracy.

    Navimow H2: skanowanie 3D i koszenie krawędzi

    Drugi wyróżniony model, Navimow H2, zaprojektowano z myślą o trawnikach o powierzchni od 500 do 3000 metrów kwadratowych. Urządzenie wyróżnia się konstrukcyjnie przesuniętą tarczą tnącą, co ma ułatwiać docinanie trawy tuż przy krawędziach i obrzeżach ogrodu.

    System nawigacji w tym modelu opiera się na technologii EFLS LiDAR+, która współpracuje z Network RTK oraz modułem wizyjnym. Połączenie tych czujników umożliwia tworzenie trójwymiarowych map ogrodu w czasie rzeczywistym i optymalizację ścieżek koszenia. Producent podaje, że wbudowane kamery reagują na obiekty o wielkości od 1 centymetra i potrafią rozpoznać ponad 200 rodzajów przeszkód – od mebli ogrodowych po zwierzęta domowe.

    Nagrody Red Dot dla modeli X4 i H2 to kolejne wyróżnienie branżowe dla robotów Segway. W ubiegłym roku seria Navimow X3 otrzymała statuetkę iF Design Award. Według danych firmy badawczej Euromonitor International, Segway Navimow utrzymał w latach 2024-2025 pierwszą pozycję na świecie pod względem sprzedaży detalicznej w kategorii bezprzewodowych robotów koszących.

    Robot koszący do najtrudniejszych zadań – Segway Navimow X430 (cz. 1) [wideo]

    #inteligentnyDom #kosiarkiBezprzewodowe #Lidar #nawigacjaRTK #RedDotDesignAwards #robotyKoszące #SegwayNavimow #technologieDoOgrodu
  2. Dreame poszerza ofertę robotów. Do Polski wchodzą modele Matrix10 Pro, L50 Ultra AE i D30 Ultra

    Chiński producent odkurzaczy automatycznych uzupełnił właśnie swoje polskie portfolio o trzy nowe konstrukcje.

    Modele Matrix10 Pro, L50 Ultra AE oraz D30 Ultra zostały zaprojektowane tak, aby wypełnić luki w różnych segmentach cenowych, oferując przy tym rozwiązania techniczne znane do tej pory głównie z najdroższych flagowców.

    Matrix10 Pro: system automatycznej wymiany padów

    Najwyżej pozycjonowaną nowością jest Matrix10 Pro, który stanowi nieco skromniejszą, ale wciąż zaawansowaną alternatywę dla modelu Ultra. Najważniejszym wyróżnikiem tej konstrukcji jest stacja dokująca, która potrafi samodzielnie wymieniać pady mopujące wewnątrz robota. Urządzenie dobiera jeden z trzech rodzajów mopa (termiczny, szorujący lub chłonny) w zależności od tego, jaki rodzaj nawierzchni ma w danej chwili sprzątać.

    Pod kątem czysto mechanicznym robot dysponuje siłą ssania na poziomie 30 000 Pa i wykorzystuje podwójną szczotkę główną, która ma minimalizować problem wplątywania się długich włosów. Sama stacja bazowa nie tylko opróżnia zbiornik na kurz, ale też myje mopy w wodzie o temperaturze 100°C, osusza je gorącym powietrzem i automatycznie dozuje odpowiednie środki czyszczące.

    L50 Ultra AE: rozwiązanie dla posiadaczy zwierząt

    Kolejny model, L50 Ultra AE, to propozycja dla osób, które zmagają się z dużą ilością sierści na podłogach. Producent zastosował tu specjalną szczotkę TriCut, wyposażoną w mechaniczne ostrza rozcinające zaplątane włosy. Rozwiązanie to ma zapobiegać blokowaniu się wałka i eliminować konieczność jego ręcznego czyszczenia.

    Urządzenie oferuje siłę ssania wynoszącą 28 000 Pa oraz system wysuwanych mopów, które ułatwiają sprzątanie wzdłuż krawędzi mebli i listew przypodłogowych. W przypadku wjazdu na dywan, robot potrafi unieść mokre pady na wysokość 10,5 mm, co ma chronić tkaniny przed wilgocią. Stacja dokująca, podobnie jak w wyższym modelu, oferuje funkcję sterylizacji mopów we wrzątku.

    D30 Ultra: funkcje premium w niższym budżecie

    Ostatnią z nowości jest D30 Ultra, pozycjonowany jako następca budżetowego modelu D20. Mimo niższej ceny, sprzęt przejął kilka technologii z wyższych serii, w tym mechanizm MopExtend RoboSwing, który fizycznie przesuwa moduł mopujący do samych krawędzi ścian.

    Robot dysponuje siłą ssania 25 000 Pa i wykorzystuje czujniki ultradźwiękowe do rozpoznawania dywanów. Jego stacja bazowa pozwala na około 100 dni pracy bez konieczności wymiany worka na kurz, a po zakończeniu cyklu sprzątania automatycznie myje i suszy elementy mopujące.

    Ceny i oferta premierowa

    Wszystkie trzy modele marki Dreame są już dostępne w regularnej sprzedaży. Cena katalogowa modelu Matrix10 Pro wynosi 3 999 zł, a w ramach oferty premierowej (do 19 maja) można go kupić z kuponem rabatowym o wartości 200 zł. L50 Ultra AE kosztuje 2 499 zł (w promocji taniej o 100 zł), natomiast bazowy model D30 Ultra został wyceniony na 1 699 zł.

    Dreame wprowadza Airstyle Pro do stylizacji włosów

    #D30Ultra #Dreame #iMagazine #inteligentnyDom #L50UltraAE #Matrix10Pro #nowościProduktowe #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający
  3. Dreame poszerza ofertę robotów. Do Polski wchodzą modele Matrix10 Pro, L50 Ultra AE i D30 Ultra

    Chiński producent odkurzaczy automatycznych uzupełnił właśnie swoje polskie portfolio o trzy nowe konstrukcje.

    Modele Matrix10 Pro, L50 Ultra AE oraz D30 Ultra zostały zaprojektowane tak, aby wypełnić luki w różnych segmentach cenowych, oferując przy tym rozwiązania techniczne znane do tej pory głównie z najdroższych flagowców.

    Matrix10 Pro: system automatycznej wymiany padów

    Najwyżej pozycjonowaną nowością jest Matrix10 Pro, który stanowi nieco skromniejszą, ale wciąż zaawansowaną alternatywę dla modelu Ultra. Najważniejszym wyróżnikiem tej konstrukcji jest stacja dokująca, która potrafi samodzielnie wymieniać pady mopujące wewnątrz robota. Urządzenie dobiera jeden z trzech rodzajów mopa (termiczny, szorujący lub chłonny) w zależności od tego, jaki rodzaj nawierzchni ma w danej chwili sprzątać.

    Pod kątem czysto mechanicznym robot dysponuje siłą ssania na poziomie 30 000 Pa i wykorzystuje podwójną szczotkę główną, która ma minimalizować problem wplątywania się długich włosów. Sama stacja bazowa nie tylko opróżnia zbiornik na kurz, ale też myje mopy w wodzie o temperaturze 100°C, osusza je gorącym powietrzem i automatycznie dozuje odpowiednie środki czyszczące.

    L50 Ultra AE: rozwiązanie dla posiadaczy zwierząt

    Kolejny model, L50 Ultra AE, to propozycja dla osób, które zmagają się z dużą ilością sierści na podłogach. Producent zastosował tu specjalną szczotkę TriCut, wyposażoną w mechaniczne ostrza rozcinające zaplątane włosy. Rozwiązanie to ma zapobiegać blokowaniu się wałka i eliminować konieczność jego ręcznego czyszczenia.

    Urządzenie oferuje siłę ssania wynoszącą 28 000 Pa oraz system wysuwanych mopów, które ułatwiają sprzątanie wzdłuż krawędzi mebli i listew przypodłogowych. W przypadku wjazdu na dywan, robot potrafi unieść mokre pady na wysokość 10,5 mm, co ma chronić tkaniny przed wilgocią. Stacja dokująca, podobnie jak w wyższym modelu, oferuje funkcję sterylizacji mopów we wrzątku.

    D30 Ultra: funkcje premium w niższym budżecie

    Ostatnią z nowości jest D30 Ultra, pozycjonowany jako następca budżetowego modelu D20. Mimo niższej ceny, sprzęt przejął kilka technologii z wyższych serii, w tym mechanizm MopExtend RoboSwing, który fizycznie przesuwa moduł mopujący do samych krawędzi ścian.

    Robot dysponuje siłą ssania 25 000 Pa i wykorzystuje czujniki ultradźwiękowe do rozpoznawania dywanów. Jego stacja bazowa pozwala na około 100 dni pracy bez konieczności wymiany worka na kurz, a po zakończeniu cyklu sprzątania automatycznie myje i suszy elementy mopujące.

    Ceny i oferta premierowa

    Wszystkie trzy modele marki Dreame są już dostępne w regularnej sprzedaży. Cena katalogowa modelu Matrix10 Pro wynosi 3 999 zł, a w ramach oferty premierowej (do 19 maja) można go kupić z kuponem rabatowym o wartości 200 zł. L50 Ultra AE kosztuje 2 499 zł (w promocji taniej o 100 zł), natomiast bazowy model D30 Ultra został wyceniony na 1 699 zł.

    Dreame wprowadza Airstyle Pro do stylizacji włosów

    #D30Ultra #Dreame #iMagazine #inteligentnyDom #L50UltraAE #Matrix10Pro #nowościProduktowe #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający
  4. Bez wieżyczki laserowej i brudnych mopów. MOVA wchodzi do Polski z robotami o dużej mocy

    Na polskim rynku inteligentnego sprzątania robi się tłoczno, a marka MOVA postanowiła wejść do gry, uderzając w najsłabsze punkty konkurencji.

    Producent wprowadza jednocześnie dwie serie robotów, które pokazują różne podejście do czystości: ewolucyjny model P70 Pro Ultra z wyparzaniem mopów we wrzątku oraz rewolucyjną serię S70 Roller, która zamiast tradycyjnych padów wykorzystuje puszysty wałek myjący podłogę wyłącznie świeżą wodą.

    MOVA P70 Pro Ultra: sterylizacja w 100°C

    Model P70 Pro Ultra to bezpośredni następca popularnego modelu P50, ale skala zmian sugeruje zupełnie nową generację. Najbardziej imponującym parametrem jest siła ssania, która wzrosła z 19 000 Pa do aż 30 000 Pa, co pozwala podobno na skuteczne usuwanie zanieczyszczeń nawet z gęstych dywanów.

    Producent postawił na higienę w stacji bazowej. Podczas gdy standardem rynkowym jest pranie mopów w letniej wodzie, P70 Pro Ultra wykorzystuje system grzewczy PTC, który podgrzewa wodę do 100°C. Takie wyparzanie padów eliminuje bakterie i bez trudu usuwa tłuste plamy. Całość dopełnia system MaxiReach, czyli wysuwane ramię szczotki bocznej i mopa, co pozwala robotowi doczyścić narożniki i krawędzie przy listwach bez zostawiania martwych stref.

    Seria S70 Roller: rezygnacja z tradycyjnego mopowania

    Największą innowacją jest jednak seria S70 Roller. MOVA zdecydowała się na całkowity reset w kwestii mycia podłóg. Zamiast płaskich padów, które jedynie przecierają nawierzchnię, zastosowano 27-centymetrowy, szybkoobrotowy wałek rolkowy (technologia nazwana przez producenta HydroForce). System 12 dysz stale podaje na niego świeżą wodę, a mechanizm odsysający natychmiast odprowadza brudną ciecz do oddzielnego zbiornika. Dzięki temu urządzenie nigdy nie myje podłogi brudnym elementem, co powinno eliminować smugi.

    Seria S70 wyróżnia się też unikalną konstrukcją:

    • Brak wieżyczki laserowej: dzięki ukrytej nawigacji CovertSense (opartej na czujnikach DToF), robot ma tylko 90 mm wysokości. To pozwala mu wjechać pod niskie sofy i meble, pod którymi modele z wystającym laserem zawsze utykały.
    • Pokonywanie wysokich progów: flagowy model S70 Ultra Roller posiada zawieszenie StepPro 2.0, które pozwala mu przejeżdżać przez progi o wysokości do 40 mm.
    • Moc 32 000 Pa: najwyższy model z serii S oferuje rekordową siłę ssania, co czyni go jednym z najmocniejszych urządzeń na rynku.

    Ceny i majowa promocja na start

    Wszystkie nowości od MOVA trafiają do sprzedaży w Polsce 6 maja 2026 roku. Do końca miesiąca (31 maja) urządzenia będą dostępne w specjalnej ofercie promocyjnej w największych sieciach handlowych:

    • MOVA P70 Pro Ultra: cena katalogowa 2999 zł (dostępna z 13% rabatem).
    • MOVA S70 Pro Roller: cena katalogowa 3399 zł (dostępna z 12% rabatem).
    • MOVA S70 Ultra Roller: cena katalogowa 4299 zł (dostępna z 9% rabatem).

    Nowe roboty można znaleźć m.in. w RTV Euro AGD, Media Expert, MediaMarkt oraz na Allegro. Biorąc pod uwagę parametry techniczne i innowacyjny system mopowania wałkiem, MOVA może poważnie namieszać w segmencie premium.

    MOVA idzie dalej niż roboty sprzątające. Asystent AI przypinany do smartfona i głośniki na start

    #HydroForce #inteligentnyDom #MOVA #MOVAP70ProUltra #MOVAS70Roller #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #technologieSprzątania
  5. Bez wieżyczki laserowej i brudnych mopów. MOVA wchodzi do Polski z robotami o dużej mocy

    Na polskim rynku inteligentnego sprzątania robi się tłoczno, a marka MOVA postanowiła wejść do gry, uderzając w najsłabsze punkty konkurencji.

    Producent wprowadza jednocześnie dwie serie robotów, które pokazują różne podejście do czystości: ewolucyjny model P70 Pro Ultra z wyparzaniem mopów we wrzątku oraz rewolucyjną serię S70 Roller, która zamiast tradycyjnych padów wykorzystuje puszysty wałek myjący podłogę wyłącznie świeżą wodą.

    MOVA P70 Pro Ultra: sterylizacja w 100°C

    Model P70 Pro Ultra to bezpośredni następca popularnego modelu P50, ale skala zmian sugeruje zupełnie nową generację. Najbardziej imponującym parametrem jest siła ssania, która wzrosła z 19 000 Pa do aż 30 000 Pa, co pozwala podobno na skuteczne usuwanie zanieczyszczeń nawet z gęstych dywanów.

    Producent postawił na higienę w stacji bazowej. Podczas gdy standardem rynkowym jest pranie mopów w letniej wodzie, P70 Pro Ultra wykorzystuje system grzewczy PTC, który podgrzewa wodę do 100°C. Takie wyparzanie padów eliminuje bakterie i bez trudu usuwa tłuste plamy. Całość dopełnia system MaxiReach, czyli wysuwane ramię szczotki bocznej i mopa, co pozwala robotowi doczyścić narożniki i krawędzie przy listwach bez zostawiania martwych stref.

    Seria S70 Roller: rezygnacja z tradycyjnego mopowania

    Największą innowacją jest jednak seria S70 Roller. MOVA zdecydowała się na całkowity reset w kwestii mycia podłóg. Zamiast płaskich padów, które jedynie przecierają nawierzchnię, zastosowano 27-centymetrowy, szybkoobrotowy wałek rolkowy (technologia nazwana przez producenta HydroForce). System 12 dysz stale podaje na niego świeżą wodę, a mechanizm odsysający natychmiast odprowadza brudną ciecz do oddzielnego zbiornika. Dzięki temu urządzenie nigdy nie myje podłogi brudnym elementem, co powinno eliminować smugi.

    Seria S70 wyróżnia się też unikalną konstrukcją:

    • Brak wieżyczki laserowej: dzięki ukrytej nawigacji CovertSense (opartej na czujnikach DToF), robot ma tylko 90 mm wysokości. To pozwala mu wjechać pod niskie sofy i meble, pod którymi modele z wystającym laserem zawsze utykały.
    • Pokonywanie wysokich progów: flagowy model S70 Ultra Roller posiada zawieszenie StepPro 2.0, które pozwala mu przejeżdżać przez progi o wysokości do 40 mm.
    • Moc 32 000 Pa: najwyższy model z serii S oferuje rekordową siłę ssania, co czyni go jednym z najmocniejszych urządzeń na rynku.

    Ceny i majowa promocja na start

    Wszystkie nowości od MOVA trafiają do sprzedaży w Polsce 6 maja 2026 roku. Do końca miesiąca (31 maja) urządzenia będą dostępne w specjalnej ofercie promocyjnej w największych sieciach handlowych:

    • MOVA P70 Pro Ultra: cena katalogowa 2999 zł (dostępna z 13% rabatem).
    • MOVA S70 Pro Roller: cena katalogowa 3399 zł (dostępna z 12% rabatem).
    • MOVA S70 Ultra Roller: cena katalogowa 4299 zł (dostępna z 9% rabatem).

    Nowe roboty można znaleźć m.in. w RTV Euro AGD, Media Expert, MediaMarkt oraz na Allegro. Biorąc pod uwagę parametry techniczne i innowacyjny system mopowania wałkiem, MOVA może poważnie namieszać w segmencie premium.

    MOVA idzie dalej niż roboty sprzątające. Asystent AI przypinany do smartfona i głośniki na start

    #HydroForce #inteligentnyDom #MOVA #MOVAP70ProUltra #MOVAS70Roller #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #technologieSprzątania
  6. Tani Smart Home wreszcie ma sens. Sprzęty IKEA dogadują się z Samsung SmartThings bez dodatkowego huba

    Budowanie inteligentnego domu z urządzeń różnych marek to często technologiczny koszmar pełen zrywających się połączeń i konieczności kupowania kolejnych „bramek”. Samsung i IKEA postanowili to w końcu naprawić. Aż 25 urządzeń szwedzkiego giganta zyskało właśnie natywną integrację z platformą SmartThings.

    Jeśli kiedykolwiek próbowałeś spiąć tanie, ale bardzo przyzwoite akcesoria z IKEA z poważniejszym systemem Smart Home, wiesz, że wymagało to posiadania bramki DIRIGERA i sporo cierpliwości. Nowe porozumienie między markami całkowicie eliminuje ten problem.

    Magia standardu Matter-over-Thread

    Kluczem do sukcesu jest wykorzystanie protokołu Thread 1.4. Dzięki temu 25 najpopularniejszych urządzeń z IKEA (w tym inteligentne żarówki, gniazdka, sensory ruchu, temperatury, wilgotności, jakości powietrza i czujniki zalania) może łączyć się ze środowiskiem Samsung SmartThings bezpośrednio – bez żadnych sprzętowych pośredników.

    To jednak nie tylko marketingowa naklejka „kompatybilne”. Integracja jest głęboka i pozwala na budowanie świetnych, zautomatyzowanych scen.

    Przykłady? Czujniki jakości powietrza i temperatury z IKEA mogą teraz bezpośrednio karmić danymi system SmartThings, który na ich podstawie stworzy „Raport środowiska snu” lub automatycznie uruchomi tryb osuszania w klimatyzatorze. Prawdziwym hitem jest jednak obsługa bezprzewodowego, fizycznego pilota IKEA (z charakterystycznym pokrętłem) – można nim teraz precyzyjnie regulować natężenie i temperaturę światła w całym ekosystemie SmartThings, co jest znacznie wygodniejsze niż ciągłe odblokowywanie smartfona.

    To doskonała wiadomość dla każdego, kto chce zbudować solidny inteligentny dom, nie wydając przy tym fortuny na peryferia.

    Telewizor rozmawia z lodówką? Samsung pokazuje przyszłość inteligentnego domu z ekosystemem SmartThings

    #automatykaDomowa #czujnikiIKEA #ikea #inteligentnyDom #matter #samsungSmartThings #smartHome #Thread14
  7. Tani Smart Home wreszcie ma sens. Sprzęty IKEA dogadują się z Samsung SmartThings bez dodatkowego huba

    Budowanie inteligentnego domu z urządzeń różnych marek to często technologiczny koszmar pełen zrywających się połączeń i konieczności kupowania kolejnych „bramek”. Samsung i IKEA postanowili to w końcu naprawić. Aż 25 urządzeń szwedzkiego giganta zyskało właśnie natywną integrację z platformą SmartThings.

    Jeśli kiedykolwiek próbowałeś spiąć tanie, ale bardzo przyzwoite akcesoria z IKEA z poważniejszym systemem Smart Home, wiesz, że wymagało to posiadania bramki DIRIGERA i sporo cierpliwości. Nowe porozumienie między markami całkowicie eliminuje ten problem.

    Magia standardu Matter-over-Thread

    Kluczem do sukcesu jest wykorzystanie protokołu Thread 1.4. Dzięki temu 25 najpopularniejszych urządzeń z IKEA (w tym inteligentne żarówki, gniazdka, sensory ruchu, temperatury, wilgotności, jakości powietrza i czujniki zalania) może łączyć się ze środowiskiem Samsung SmartThings bezpośrednio – bez żadnych sprzętowych pośredników.

    To jednak nie tylko marketingowa naklejka „kompatybilne”. Integracja jest głęboka i pozwala na budowanie świetnych, zautomatyzowanych scen.

    Przykłady? Czujniki jakości powietrza i temperatury z IKEA mogą teraz bezpośrednio karmić danymi system SmartThings, który na ich podstawie stworzy „Raport środowiska snu” lub automatycznie uruchomi tryb osuszania w klimatyzatorze. Prawdziwym hitem jest jednak obsługa bezprzewodowego, fizycznego pilota IKEA (z charakterystycznym pokrętłem) – można nim teraz precyzyjnie regulować natężenie i temperaturę światła w całym ekosystemie SmartThings, co jest znacznie wygodniejsze niż ciągłe odblokowywanie smartfona.

    To doskonała wiadomość dla każdego, kto chce zbudować solidny inteligentny dom, nie wydając przy tym fortuny na peryferia.

    Telewizor rozmawia z lodówką? Samsung pokazuje przyszłość inteligentnego domu z ekosystemem SmartThings

    #automatykaDomowa #czujnikiIKEA #ikea #inteligentnyDom #matter #samsungSmartThings #smartHome #Thread14
  8. Arcydzieła na ścianie, ale tylko z abonamentem. Samsung rozbudowuje wirtualną galerię

    Posiadanie oryginalnego płótna Jacksona Pollocka to przywilej garstki najbogatszych ludzi na świecie. Dzięki nowym technologiom, słynne obrazy mogą zagościć w naszych salonach, zamieniając czarne prostokąty ekranów w artystyczny element wystroju wnętrza.

    Firma Samsung ogłosiła właśnie nawiązanie partnerstwa z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w San Francisco, rozbudowując swój wirtualny katalog.

    To pierwsza tego typu współpraca południowokoreańskiego producenta z instytucją z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W połowie marca udostępniono 34 nowe dzieła ze zbiorów tego muzeum. Użytkownicy mogą teraz wyświetlać w swoich domach prace najbardziej wpływowych artystów XX wieku. Na liście zadebiutowały między innymi:

    • „The Flower Carrier” autorstwa Diego Rivery (z 1935 roku)
    • „Femme au chapeau”, które namalował Henri Matisse (z 1905 roku)
    • „Display Cakes” Wayne’a Thiebauda (z 1963 roku)
    • „Guardians of the Secret” Jacksona Pollocka (z 1943 roku)
    • „New York City 2” Pieta Mondriana (z 1941 roku)

    Telewizor, który udaje płótno. Czy to działa?

    Oczywiście wyświetlanie sztuki na zwykłym, błyszczącym ekranie przypominałoby oglądanie jej na tablecie – po prostu mija się z celem. Dlatego modele z serii The Frame i The Frame Pro zaprojektowano pod kątem imitacji materiału. Ekrany posiadają certyfikaty wierności barw (Pantone) oraz głęboko matową, antyrefleksyjną powłokę.

    I choć brzmi to jak typowy bełkot z folderu reklamowego, w odpowiednim oświetleniu i z opcjonalnymi, wymiennymi ramkami, ten sprzęt faktycznie potrafi do złudzenia przypominać klasyczny obraz powieszony na ścianie. W wyższych modelach z serii Pro iluzję potęguje dodatkowy moduł bezprzewodowy, który pozwala na ukrycie wszystkich szpecących kabli.

    Gdzie tkwi haczyk?

    Rozbudowa cyfrowej galerii robi wrażenie, ponieważ platforma oferuje już dostęp do obszernego katalogu liczącego ponad 5000 dzieł autorstwa ponad 800 artystów. Trzeba jednak pamiętać o stronie finansowej całego przedsięwzięcia.

    Dostęp do pełnego katalogu sztuki nie jest bowiem darmowym, miłym dodatkiem wbudowanym w drogi telewizor. Aby skorzystać z oferty muzeum z San Francisco, należy założyć konto użytkownika i wykupić cykliczny, płatny abonament. Ponadto, usługa zadziała tylko wtedy, gdy posiadamy jeden ze wskazanych modeli (wspierane są m.in. serie The Frame, Micro RGB, czy wybrane tegoroczne modele Neo QLED i OLED). Wirtualna sztuka to wciąż towar mocno ekskluzywny.

    #aplikacjeSmartTV #inteligentnyDom #Samsung #SamsungArtStore #SFMOMA #subskrypcje #sztukaNowoczesna #telewizorySamsung #theFrame #TheFramePro
  9. Arcydzieła na ścianie, ale tylko z abonamentem. Samsung rozbudowuje wirtualną galerię

    Posiadanie oryginalnego płótna Jacksona Pollocka to przywilej garstki najbogatszych ludzi na świecie. Dzięki nowym technologiom, słynne obrazy mogą zagościć w naszych salonach, zamieniając czarne prostokąty ekranów w artystyczny element wystroju wnętrza.

    Firma Samsung ogłosiła właśnie nawiązanie partnerstwa z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w San Francisco, rozbudowując swój wirtualny katalog.

    To pierwsza tego typu współpraca południowokoreańskiego producenta z instytucją z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W połowie marca udostępniono 34 nowe dzieła ze zbiorów tego muzeum. Użytkownicy mogą teraz wyświetlać w swoich domach prace najbardziej wpływowych artystów XX wieku. Na liście zadebiutowały między innymi:

    • „The Flower Carrier” autorstwa Diego Rivery (z 1935 roku)
    • „Femme au chapeau”, które namalował Henri Matisse (z 1905 roku)
    • „Display Cakes” Wayne’a Thiebauda (z 1963 roku)
    • „Guardians of the Secret” Jacksona Pollocka (z 1943 roku)
    • „New York City 2” Pieta Mondriana (z 1941 roku)

    Telewizor, który udaje płótno. Czy to działa?

    Oczywiście wyświetlanie sztuki na zwykłym, błyszczącym ekranie przypominałoby oglądanie jej na tablecie – po prostu mija się z celem. Dlatego modele z serii The Frame i The Frame Pro zaprojektowano pod kątem imitacji materiału. Ekrany posiadają certyfikaty wierności barw (Pantone) oraz głęboko matową, antyrefleksyjną powłokę.

    I choć brzmi to jak typowy bełkot z folderu reklamowego, w odpowiednim oświetleniu i z opcjonalnymi, wymiennymi ramkami, ten sprzęt faktycznie potrafi do złudzenia przypominać klasyczny obraz powieszony na ścianie. W wyższych modelach z serii Pro iluzję potęguje dodatkowy moduł bezprzewodowy, który pozwala na ukrycie wszystkich szpecących kabli.

    Gdzie tkwi haczyk?

    Rozbudowa cyfrowej galerii robi wrażenie, ponieważ platforma oferuje już dostęp do obszernego katalogu liczącego ponad 5000 dzieł autorstwa ponad 800 artystów. Trzeba jednak pamiętać o stronie finansowej całego przedsięwzięcia.

    Dostęp do pełnego katalogu sztuki nie jest bowiem darmowym, miłym dodatkiem wbudowanym w drogi telewizor. Aby skorzystać z oferty muzeum z San Francisco, należy założyć konto użytkownika i wykupić cykliczny, płatny abonament. Ponadto, usługa zadziała tylko wtedy, gdy posiadamy jeden ze wskazanych modeli (wspierane są m.in. serie The Frame, Micro RGB, czy wybrane tegoroczne modele Neo QLED i OLED). Wirtualna sztuka to wciąż towar mocno ekskluzywny.

    #aplikacjeSmartTV #inteligentnyDom #Samsung #SamsungArtStore #SFMOMA #subskrypcje #sztukaNowoczesna #telewizorySamsung #theFrame #TheFramePro
  10. Asystent Google odchodzi do lamusa. Gemini dla Google Home wchodzi do Europy, ale omija Polskę

    Użytkownicy inteligentnych głośników i ekranów od Google z utęsknieniem czekają na moment, w którym wysłużonego i coraz częściej zawodzącego Asystenta zastąpi nowa generacja AI.

    Koncern z Mountain View właśnie otworzył bramy dla programu Gemini for Home w 16 nowych krajach. Niestety, my znów musimy obejść się smakiem. Nie ma co ukrywać – obecny Asystent Google potrafi mocno zirytować, nierzadko gubiąc kontekst prostych poleceń. Lekarstwem na te bolączki ma być głęboka integracja z modelem Gemini. Po udanych testach w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku, Google postanowiło wreszcie wypuścić swoją nową usługę na szersze wody.

    Wielka ekspansja (niemal) całej Europy

    Zgodnie z najnowszymi informacjami, program wczesnego dostępu (Early Access) trafia właśnie do 16 nowych państw i zyskuje wsparcie dla 7 kolejnych języków. Na liście szczęśliwców znalazła się niemal cała Europa Zachodnia i Północna – w tym Wielka Brytania, Niemcy (Austria, Szwajcaria), Francja, Hiszpania, Włochy oraz kraje skandynawskie. Nowości dotarły również do Japonii, Australii i Nowej Zelandii.

    Polski i języka polskiego w tym zestawieniu niestety zabrakło. Zważywszy na fakt, że obsługa komend głosowych w naszym języku od lat traktowana jest przez Google nieco po macoszemu, taki stan rzeczy nie powinien dziwić, choć z pewnością rozczarowuje. Aby skorzystać z nowości (nawet przebywając w obsługiwanym regionie), użytkownicy muszą ręcznie wyrazić na to zgodę z poziomu aplikacji Google Home.

    Koniec z gadulstwem i szybsze reakcje

    Ominięcie Polski boli tym bardziej, że zmiany wprowadzane przez Gemini to nie tylko marketingowe obietnice, ale realna poprawa komfortu użytkowania inteligentnego domu. Wśród najważniejszych nowości, którymi chwali się producent, znajdziemy:

    • Zauważalnie wyższą prędkość: czas reakcji na podstawowe komendy (jak gaszenie światła) spadł nawet o 40%.
    • Koniec z rozwlekłymi odpowiedziami: Gemini zostało zmuszone do zwięzłości. Ustawianie minutnika czy alarmu ma być teraz błyskawiczne i pozbawione niepotrzebnego, werbalnego potwierdzania każdego kroku.
    • Lepsze rozumienie kontekstu: sztuczna inteligencja bez problemu odróżnia teraz główną lampę od małego oświetlenia bocznego, a także rozumie komendy pokroju „ustaw światło na kolor oceanu”.
    • Alarmy oparte na wydarzeniach: asystenta można poprosić na przykład o „ustawienie budzika na początek meczu ulubionej drużyny”.
    • Wyszukiwanie wideo na żywo: posiadacze subskrypcji Google Home Premium mogą w czasie rzeczywistym pytać AI o to, co aktualnie rejestrują ich domowe kamery Nest.

    Globalne wdrażanie aktualizacji rozpoczęło się dzisiaj i potrwa około tygodnia. Nam pozostaje trzymać kciuki, by polscy inżynierowie pracujący w strukturach Google zdołali wkrótce przeforsować wdrożenie naszego języka do tego programu.

    Gemini w Google Home w końcu przyspiesza. Ale w Polsce i tak musisz obejść system

    #Aktualizacje #AsystentGoogle #Gemini #Google #GoogleHome #inteligentnyDom #smartHome #sztucznaInteligencja
  11. Monitoring bez kabli i Wi-Fi. TP-Link idzie na całość i rzuca na rynek kamery na kartę SIM i słońce

    Kiedyś instalacja monitoringu oznaczała kucie ścian i ciągnięcie kilometrów kabli zasilających oraz sieciowych. TP-Link właśnie udowodnił, że te czasy odeszły do lamusa.

    Producent wprowadza do Polski aż dziesięć nowych urządzeń z serii Tapo. Zamiast jednak gubić się w gąszczu modeli i marketingowych haseł, warto zauważyć jedno: cała ta potężna premiera sprowadza się w praktyce do trzech kluczowych filarów. To pełna niezależność (modemy LTE + panele solarne), maksymalna wygoda instalacji oraz podwójne obiektywy.

    Tapo C615G KIT

     

    Kamera w środku lasu. Brzmi świetnie, ale czy zadziała?

    Najciekawiej w nowym zestawieniu wypada model Tapo C615G KIT. To urządzenie zaprojektowane do pracy w ekstremalnych warunkach izolacji – na przykład na placu budowy lub odległej działce rekreacyjnej. Kamera łączy się z siecią za pomocą wbudowanego modemu 4G LTE, a zasilanie czerpie w 100% z dedykowanego panelu słonecznego. Zestaw wyceniono na bardzo rozsądne 450 zł.

    Należy jednak pamiętać, że pełna niezależność na papierze brutalnie zderzy się z rzeczywistością. Skuteczność tego zestawu będzie w stu procentach uzależniona od siły zasięgu lokalnego operatora komórkowego oraz od tego, czy polska, kapryśna zima dostarczy panelom wystarczająco dużo słońca, by podtrzymać zasilanie akumulatora.

    Tapo C465

    Rozdzielczość 4K i magnetyczna wygoda

    Drugim filarem nowej oferty są kamery takie jak Tapo C465 (ok. 560 zł), z panelem słonecznym zintegrowanym bezpośrednio w obudowie. Urządzenie rejestruje niezwykle ostry obraz w jakości 4K UHD (8MP). Marketing uwielbia znaczek „4K”, bo pozwala on na łatwe odczytywanie tablic rejestracyjnych, ale w praktyce tak wysoka rozdzielczość oznacza błyskawiczne zapychanie miejsca – warto więc od razu doliczyć do budżetu pojemną kartę pamięci lub subskrypcję w chmurze.

    C615F KIT

    Dla szukających ułatwień montażowych producent przygotował z kolei zestawy C615F KIT oraz C425 KIT wyposażone w magnetyczne uchwyty, które pozwalają na błyskawiczną zmianę kąta widzenia bez użycia narzędzi.

    Tapo C645D KIT

    Dwa obiektywy dla lepszej kontroli

    Ostatnim mocnym akcentem są urządzenia z podwójną optyką. Zewnętrzna kamera Tapo C645D KIT (ok. 760 zł) łączy obiektyw szerokokątny do ogólnego poglądu terenu z obrotowym teleobiektywem do śledzenia detali. Podobny zabieg zastosowano w domowym modelu Tapo C245D (ok. 210 zł), który jednak – w trosce o intymność domowników – został wyposażony w tak potrzebną, fizyczną przesłonę obiektywu.

    TP-Link wyraźnie upraszcza instalację monitoringu domowego i zdejmuje z naszych barków problem okablowania. Prawdziwy test tych rozwiązań rozegra się jednak nie w tabelkach ze specyfikacją, a w codziennym użytkowaniu na polskiej prowincji. To tam, w mroźne, pochmurne dni bez mocnego zasięgu LTE, okaże się, gdzie kończy się wygoda, a gdzie zaczyna technologiczna frustracja.

    Spokój w obliczu burzy. TP-Link odpowiada na nowe regulacje FCC i planuje produkcję w USA

    #bezpieczeństwoDomu #inteligentnyDom #kameraLTE #kameraNaKartęSIM #kameraZPanelemSłonecznym #monitoringBezprzewodowy #Tapo #TapoC615GKIT #TPLINK
  12. Monitoring bez kabli i Wi-Fi. TP-Link idzie na całość i rzuca na rynek kamery na kartę SIM i słońce

    Kiedyś instalacja monitoringu oznaczała kucie ścian i ciągnięcie kilometrów kabli zasilających oraz sieciowych. TP-Link właśnie udowodnił, że te czasy odeszły do lamusa.

    Producent wprowadza do Polski aż dziesięć nowych urządzeń z serii Tapo. Zamiast jednak gubić się w gąszczu modeli i marketingowych haseł, warto zauważyć jedno: cała ta potężna premiera sprowadza się w praktyce do trzech kluczowych filarów. To pełna niezależność (modemy LTE + panele solarne), maksymalna wygoda instalacji oraz podwójne obiektywy.

    Tapo C615G KIT

     

    Kamera w środku lasu. Brzmi świetnie, ale czy zadziała?

    Najciekawiej w nowym zestawieniu wypada model Tapo C615G KIT. To urządzenie zaprojektowane do pracy w ekstremalnych warunkach izolacji – na przykład na placu budowy lub odległej działce rekreacyjnej. Kamera łączy się z siecią za pomocą wbudowanego modemu 4G LTE, a zasilanie czerpie w 100% z dedykowanego panelu słonecznego. Zestaw wyceniono na bardzo rozsądne 450 zł.

    Należy jednak pamiętać, że pełna niezależność na papierze brutalnie zderzy się z rzeczywistością. Skuteczność tego zestawu będzie w stu procentach uzależniona od siły zasięgu lokalnego operatora komórkowego oraz od tego, czy polska, kapryśna zima dostarczy panelom wystarczająco dużo słońca, by podtrzymać zasilanie akumulatora.

    Tapo C465

    Rozdzielczość 4K i magnetyczna wygoda

    Drugim filarem nowej oferty są kamery takie jak Tapo C465 (ok. 560 zł), z panelem słonecznym zintegrowanym bezpośrednio w obudowie. Urządzenie rejestruje niezwykle ostry obraz w jakości 4K UHD (8MP). Marketing uwielbia znaczek „4K”, bo pozwala on na łatwe odczytywanie tablic rejestracyjnych, ale w praktyce tak wysoka rozdzielczość oznacza błyskawiczne zapychanie miejsca – warto więc od razu doliczyć do budżetu pojemną kartę pamięci lub subskrypcję w chmurze.

    C615F KIT

    Dla szukających ułatwień montażowych producent przygotował z kolei zestawy C615F KIT oraz C425 KIT wyposażone w magnetyczne uchwyty, które pozwalają na błyskawiczną zmianę kąta widzenia bez użycia narzędzi.

    Tapo C645D KIT

    Dwa obiektywy dla lepszej kontroli

    Ostatnim mocnym akcentem są urządzenia z podwójną optyką. Zewnętrzna kamera Tapo C645D KIT (ok. 760 zł) łączy obiektyw szerokokątny do ogólnego poglądu terenu z obrotowym teleobiektywem do śledzenia detali. Podobny zabieg zastosowano w domowym modelu Tapo C245D (ok. 210 zł), który jednak – w trosce o intymność domowników – został wyposażony w tak potrzebną, fizyczną przesłonę obiektywu.

    TP-Link wyraźnie upraszcza instalację monitoringu domowego i zdejmuje z naszych barków problem okablowania. Prawdziwy test tych rozwiązań rozegra się jednak nie w tabelkach ze specyfikacją, a w codziennym użytkowaniu na polskiej prowincji. To tam, w mroźne, pochmurne dni bez mocnego zasięgu LTE, okaże się, gdzie kończy się wygoda, a gdzie zaczyna technologiczna frustracja.

    Spokój w obliczu burzy. TP-Link odpowiada na nowe regulacje FCC i planuje produkcję w USA

    #bezpieczeństwoDomu #inteligentnyDom #kameraLTE #kameraNaKartęSIM #kameraZPanelemSłonecznym #monitoringBezprzewodowy #Tapo #TapoC615GKIT #TPLINK
  13. Jonr wchodzi do Polski z własnymi fabrykami i robotem od 5-centymetrowych progów

    Rynek autonomicznych odkurzaczy nad Wisłą pęka w szwach, ale to nie zniechęca kolejnych graczy. Właśnie zadebiutowała u nas marka Jonr, która do 2029 roku chce zagarnąć nawet 20 proc. europejskiego tortu.

    To ekstremalnie agresywny i odważny cel w segmencie, gdzie lojalność klientów wobec iRobota czy Roborocka buduje się latami. Chiński producent ma jednak w zanadrzu nietypowe rozwiązania, którymi chce rozbić ten rynkowy beton.

    Własna produkcja zamiast naklejania logo

    Większość nowych marek AGD opiera się dziś na zewnętrznych podwykonawcach (ODM). W praktyce oznacza to wysyp identycznych, sklonowanych urządzeń, które różnią się od siebie wyłącznie kolorem obudowy i logotypem. Jonr deklaruje, że obiera inną drogę – firma twierdzi, że w pełni kontroluje cały cykl powstawania sprzętu we własnych fabrykach.

    Za wprowadzenie urządzeń do Polski odpowiada firma Upun. Mają już oni na koncie wprowadzanie nad Wisłę marek takich jak TomTom czy Cecotec, co daje nadzieję na sensowne zorganizowanie dystrybucji, a nie tylko jednorazowy „strzał” sprzedażowy.

    Płaskie odkurzacze i obietnica wielkich progów

    Na start do polskich sklepów trafiają trzy modele. Pierwsze dwa to ultralekkie odkurzacze pionowe myjące podłogę: H2 oraz H2 Pro. Producent chwali się technologią Zero G, która pozwala na pracę w pozycji całkowicie płaskiej (180 stopni). Odkurzacz ma wtedy zaledwie 10,8 cm wysokości, co pozwala na wygodne sprzątanie pod niskimi meblami bez utraty mocy ssania.

    Prawdziwym testem dla marki będzie jednak autonomiczny X9 Pro. Urządzenie posiada zaawansowaną stację dokującą (automatyczne mycie mopa gorącą wodą, suszenie i uzupełnianie płynów), ale to nie ona jest tu najważniejsza. Producent deklaruje, że jego robot potrafi pokonywać progi o wysokości aż 50 mm. Na papierze brzmi to jak absolutny przełom i wybawienie dla posiadaczy starszych mieszkań z wysokimi listwami. Tę imponującą obietnicę z dużą przyjemnością zweryfikujemy jednak podczas pierwszych redakcyjnych testów.

    Czy specyfikacja wystarczy do sukcesu?

    Sprzęt jest już dostępny w sieciach takich jak Media Expert, Neonet czy na Allegro. Ceny skalkulowano rozsądnie: za podstawowy odkurzacz pionowy Jonr H2 zapłacimy 849 zł, mocniejszy H2 Pro to wydatek 999 zł, z kolei flagowy robot X9 Pro kosztuje 3799 zł.

    Jonr wchodzi na rynek z bardzo ciekawymi rozwiązaniami inżynieryjnymi. Należy jednak pamiętać, że papier przyjmie każdą specyfikację. W segmencie, który nie wybacza błędów w oprogramowaniu i awaryjności, same „bajery” to za mało. O tym, czy nowa marka faktycznie uszczknie 20 proc. rynku, zdecyduje wyłącznie to, jak jej roboty poradzą sobie w starciu z polskim kurzem, a nie w sterylnym laboratorium producenta.

    Cecotec oficjalnie w Polsce. Hiszpańska marka AGD zaprezentowała portfolio w Warszawie

    #inteligentnyDom #Jonr #JonrH2 #JonrX9Pro #odkurzaczPionowy #robotySprzątające #sprzętAgd #Upun
  14. Jonr wchodzi do Polski z własnymi fabrykami i robotem od 5-centymetrowych progów

    Rynek autonomicznych odkurzaczy nad Wisłą pęka w szwach, ale to nie zniechęca kolejnych graczy. Właśnie zadebiutowała u nas marka Jonr, która do 2029 roku chce zagarnąć nawet 20 proc. europejskiego tortu.

    To ekstremalnie agresywny i odważny cel w segmencie, gdzie lojalność klientów wobec iRobota czy Roborocka buduje się latami. Chiński producent ma jednak w zanadrzu nietypowe rozwiązania, którymi chce rozbić ten rynkowy beton.

    Własna produkcja zamiast naklejania logo

    Większość nowych marek AGD opiera się dziś na zewnętrznych podwykonawcach (ODM). W praktyce oznacza to wysyp identycznych, sklonowanych urządzeń, które różnią się od siebie wyłącznie kolorem obudowy i logotypem. Jonr deklaruje, że obiera inną drogę – firma twierdzi, że w pełni kontroluje cały cykl powstawania sprzętu we własnych fabrykach.

    Za wprowadzenie urządzeń do Polski odpowiada firma Upun. Mają już oni na koncie wprowadzanie nad Wisłę marek takich jak TomTom czy Cecotec, co daje nadzieję na sensowne zorganizowanie dystrybucji, a nie tylko jednorazowy „strzał” sprzedażowy.

    Płaskie odkurzacze i obietnica wielkich progów

    Na start do polskich sklepów trafiają trzy modele. Pierwsze dwa to ultralekkie odkurzacze pionowe myjące podłogę: H2 oraz H2 Pro. Producent chwali się technologią Zero G, która pozwala na pracę w pozycji całkowicie płaskiej (180 stopni). Odkurzacz ma wtedy zaledwie 10,8 cm wysokości, co pozwala na wygodne sprzątanie pod niskimi meblami bez utraty mocy ssania.

    Prawdziwym testem dla marki będzie jednak autonomiczny X9 Pro. Urządzenie posiada zaawansowaną stację dokującą (automatyczne mycie mopa gorącą wodą, suszenie i uzupełnianie płynów), ale to nie ona jest tu najważniejsza. Producent deklaruje, że jego robot potrafi pokonywać progi o wysokości aż 50 mm. Na papierze brzmi to jak absolutny przełom i wybawienie dla posiadaczy starszych mieszkań z wysokimi listwami. Tę imponującą obietnicę z dużą przyjemnością zweryfikujemy jednak podczas pierwszych redakcyjnych testów.

    Czy specyfikacja wystarczy do sukcesu?

    Sprzęt jest już dostępny w sieciach takich jak Media Expert, Neonet czy na Allegro. Ceny skalkulowano rozsądnie: za podstawowy odkurzacz pionowy Jonr H2 zapłacimy 849 zł, mocniejszy H2 Pro to wydatek 999 zł, z kolei flagowy robot X9 Pro kosztuje 3799 zł.

    Jonr wchodzi na rynek z bardzo ciekawymi rozwiązaniami inżynieryjnymi. Należy jednak pamiętać, że papier przyjmie każdą specyfikację. W segmencie, który nie wybacza błędów w oprogramowaniu i awaryjności, same „bajery” to za mało. O tym, czy nowa marka faktycznie uszczknie 20 proc. rynku, zdecyduje wyłącznie to, jak jej roboty poradzą sobie w starciu z polskim kurzem, a nie w sterylnym laboratorium producenta.

    Cecotec oficjalnie w Polsce. Hiszpańska marka AGD zaprezentowała portfolio w Warszawie

    #inteligentnyDom #Jonr #JonrH2 #JonrX9Pro #odkurzaczPionowy #robotySprzątające #sprzętAgd #Upun
  15. Inteligentny dom z problemami. Standard Matter zawodzi w Apple i Google

    Sprzęt smart home od firmy Ikea od lat cieszy się ogromną popularnością ze względu na przystępną cenę i prostotę obsługi.

    Niestety, po wprowadzeniu do oferty nowych urządzeń wspierających protokół Matter over Thread, użytkownicy zaczęli masowo zgłaszać problemy z ich konfiguracją.

    Ikea oficjalnie odniosła się do tych doniesień. Przedstawiciele firmy przyznali, że część klientów napotyka trudności podczas dodawania sprzętu do domowej sieci. Problem ten obnaża jednak znacznie poważniejszą wadę samego standardu Matter, który w teorii miał stanowić uniwersalne rozwiązanie dla całej branży.

    Koniec marzeń o jednym standardzie

    Początkowe założenia protokołu Matter były niezwykle obiecujące – jedno urządzenie miało bezproblemowo współpracować z każdą platformą, niezależnie od tego, czy mówimy o Apple Home, Asystencie Google czy systemie Amazon Alexa. Najnowszy raport serwisu The Verge wskazuje jednak, że technologiczni giganci porzucili ducha współpracy na rzecz promowania własnych, zamkniętych ekosystemów.

    W efekcie obietnica rozwiązań typu „plug and play” okazała się mitem. Ciężar zapewnienia poprawnej kompatybilności ponownie spadł na barki samych producentów sprzętu. Sytuacja wróciła do punktu wyjścia sprzed premiery standardu Matter.

    Usterki w ekosystemie Apple Home

    Szczególnie dotkliwie odczuwają to użytkownicy rozwiązań od Apple. Próby znalezienia uniwersalnej metody naprawy błędów spełzły na niczym. Na podstawie zgłoszeń i testów wyłoniono kilka najczęściej powtarzających się problemów:

    • Proces dodawania urządzeń do aplikacji Apple Home często zawiesza się, co ostatecznie skutkuje błędem przekroczenia czasu żądania.
    • Wielokrotne próby parowania i usuwania sprzętu tworzą w systemie błędne stany resztkowe, które ustępują dopiero po dłuższym czasie.
    • W przypadku korzystania z nowej bramki Dirigera jako mostka, świeżo dodane akcesoria mogą być niewidoczne do momentu ręcznego zrestartowania zarówno samego huba, jak i routerów brzegowych Apple.

    Sytuacja ta pokazuje, że branża smart home nadal boryka się z fundamentalnymi problemami integracji. Ujednolicenie rynku za pomocą jednego standardu jest kluczowe dla spopularyzowania tej technologii, dlatego najwięksi gracze na rynku będą zmuszeni w końcu wypracować działający kompromis.

    #AppleHome #IkeaDirigera #IkeaMatter #IkeaSmartHome #inteligentnyDom #problemyZMatter #protokółMatter #Thread #urządzeniaSmartHome2026
  16. Inteligentny dom z problemami. Standard Matter zawodzi w Apple i Google

    Sprzęt smart home od firmy Ikea od lat cieszy się ogromną popularnością ze względu na przystępną cenę i prostotę obsługi.

    Niestety, po wprowadzeniu do oferty nowych urządzeń wspierających protokół Matter over Thread, użytkownicy zaczęli masowo zgłaszać problemy z ich konfiguracją.

    Ikea oficjalnie odniosła się do tych doniesień. Przedstawiciele firmy przyznali, że część klientów napotyka trudności podczas dodawania sprzętu do domowej sieci. Problem ten obnaża jednak znacznie poważniejszą wadę samego standardu Matter, który w teorii miał stanowić uniwersalne rozwiązanie dla całej branży.

    Koniec marzeń o jednym standardzie

    Początkowe założenia protokołu Matter były niezwykle obiecujące – jedno urządzenie miało bezproblemowo współpracować z każdą platformą, niezależnie od tego, czy mówimy o Apple Home, Asystencie Google czy systemie Amazon Alexa. Najnowszy raport serwisu The Verge wskazuje jednak, że technologiczni giganci porzucili ducha współpracy na rzecz promowania własnych, zamkniętych ekosystemów.

    W efekcie obietnica rozwiązań typu „plug and play” okazała się mitem. Ciężar zapewnienia poprawnej kompatybilności ponownie spadł na barki samych producentów sprzętu. Sytuacja wróciła do punktu wyjścia sprzed premiery standardu Matter.

    Usterki w ekosystemie Apple Home

    Szczególnie dotkliwie odczuwają to użytkownicy rozwiązań od Apple. Próby znalezienia uniwersalnej metody naprawy błędów spełzły na niczym. Na podstawie zgłoszeń i testów wyłoniono kilka najczęściej powtarzających się problemów:

    • Proces dodawania urządzeń do aplikacji Apple Home często zawiesza się, co ostatecznie skutkuje błędem przekroczenia czasu żądania.
    • Wielokrotne próby parowania i usuwania sprzętu tworzą w systemie błędne stany resztkowe, które ustępują dopiero po dłuższym czasie.
    • W przypadku korzystania z nowej bramki Dirigera jako mostka, świeżo dodane akcesoria mogą być niewidoczne do momentu ręcznego zrestartowania zarówno samego huba, jak i routerów brzegowych Apple.

    Sytuacja ta pokazuje, że branża smart home nadal boryka się z fundamentalnymi problemami integracji. Ujednolicenie rynku za pomocą jednego standardu jest kluczowe dla spopularyzowania tej technologii, dlatego najwięksi gracze na rynku będą zmuszeni w końcu wypracować działający kompromis.

    #AppleHome #IkeaDirigera #IkeaMatter #IkeaSmartHome #inteligentnyDom #problemyZMatter #protokółMatter #Thread #urządzeniaSmartHome2026
  17. Kolejne odejście z Apple. Szef sprzętu smart home przechodzi do Oura

    Apple traci jednego z kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za rozwój urządzeń domowych.

    Jak donosi Bloomberg, Brian Lynch – dyrektor odpowiadający za hardware w segmencie smart home – opuszcza firmę i dołącza do producenta inteligentnych pierścieni Oura.

    Lynch pracował w Apple od lat i od 2022 roku nadzorował rozwój sprzętu w ramach inicjatyw związanych z domem. Wcześniej był zaangażowany m.in. w projekt samochodu Apple oraz rozwój iPodów. W nowej roli obejmie stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii sprzętu w Oura.

    Kolejny problem dla smart home Apple

    Odejście Lyncha to nie jest odosobniony przypadek. To już druga głośna zmiana kadrowa w tym zespole w ostatnich latach – wcześniej firmę opuścił DJ Novotney, odpowiadający za zarządzanie programami w dziale urządzeń domowych.

    Zmiany kadrowe zbiegają się w czasie z problemami projektowymi. Apple od dłuższego czasu pracuje nad własnym urządzeniem smart home z ekranem, które ma być centralnym punktem sterowania domem. Premiera tego produktu była już kilkukrotnie przesuwana – według doniesień powodem są m.in. opóźnienia w rozwoju Siri.

    Siri wciąż kluczowa

    Nowe urządzenia Apple dla domu mają w dużej mierze opierać się na możliwościach asystenta głosowego. To właśnie Siri ma odpowiadać za personalizację i integrację danych w ekosystemie. Problem w tym, że rozwój tej technologii nie nadąża za ambicjami sprzętowymi.

    Mimo tych trudności Apple nie rezygnuje z segmentu smart home. W planach mają znajdować się kolejne urządzenia, w tym m.in. wideodomofon z obsługą Face ID oraz integracją z inteligentnymi zamkami.

    Odejście Lyncha to kolejny sygnał, że Apple wciąż szuka właściwego kierunku dla swojego ekosystemu domowego. Firma ma ambicje, by uczynić smart home jednym z filarów przyszłego wzrostu, ale na razie projekt pozostaje w fazie przeciągających się prac i wewnętrznych zmian.

    Rewolucja na palcu. Nowy Luna Ring odpowie na twoje pytania o zdrowie

    #Apple #AppleHardware #AppleNews #ApplePlotki #AppleSmartHome #Bloomberg #BrianLynch #inteligentnyDom #iOS #Oura #Siri #smartHome #technologia #urządzeniaDomowe #wearables
  18. Kolejne odejście z Apple. Szef sprzętu smart home przechodzi do Oura

    Apple traci jednego z kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za rozwój urządzeń domowych.

    Jak donosi Bloomberg, Brian Lynch – dyrektor odpowiadający za hardware w segmencie smart home – opuszcza firmę i dołącza do producenta inteligentnych pierścieni Oura.

    Lynch pracował w Apple od lat i od 2022 roku nadzorował rozwój sprzętu w ramach inicjatyw związanych z domem. Wcześniej był zaangażowany m.in. w projekt samochodu Apple oraz rozwój iPodów. W nowej roli obejmie stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii sprzętu w Oura.

    Kolejny problem dla smart home Apple

    Odejście Lyncha to nie jest odosobniony przypadek. To już druga głośna zmiana kadrowa w tym zespole w ostatnich latach – wcześniej firmę opuścił DJ Novotney, odpowiadający za zarządzanie programami w dziale urządzeń domowych.

    Zmiany kadrowe zbiegają się w czasie z problemami projektowymi. Apple od dłuższego czasu pracuje nad własnym urządzeniem smart home z ekranem, które ma być centralnym punktem sterowania domem. Premiera tego produktu była już kilkukrotnie przesuwana – według doniesień powodem są m.in. opóźnienia w rozwoju Siri.

    Siri wciąż kluczowa

    Nowe urządzenia Apple dla domu mają w dużej mierze opierać się na możliwościach asystenta głosowego. To właśnie Siri ma odpowiadać za personalizację i integrację danych w ekosystemie. Problem w tym, że rozwój tej technologii nie nadąża za ambicjami sprzętowymi.

    Mimo tych trudności Apple nie rezygnuje z segmentu smart home. W planach mają znajdować się kolejne urządzenia, w tym m.in. wideodomofon z obsługą Face ID oraz integracją z inteligentnymi zamkami.

    Odejście Lyncha to kolejny sygnał, że Apple wciąż szuka właściwego kierunku dla swojego ekosystemu domowego. Firma ma ambicje, by uczynić smart home jednym z filarów przyszłego wzrostu, ale na razie projekt pozostaje w fazie przeciągających się prac i wewnętrznych zmian.

    Rewolucja na palcu. Nowy Luna Ring odpowie na twoje pytania o zdrowie

    #Apple #AppleHardware #AppleNews #ApplePlotki #AppleSmartHome #Bloomberg #BrianLynch #inteligentnyDom #iOS #Oura #Siri #smartHome #technologia #urządzeniaDomowe #wearables
  19. Kolejne odejście z Apple. Szef sprzętu smart home przechodzi do Oura

    Apple traci jednego z kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za rozwój urządzeń domowych.

    Jak donosi Bloomberg, Brian Lynch – dyrektor odpowiadający za hardware w segmencie smart home – opuszcza firmę i dołącza do producenta inteligentnych pierścieni Oura.

    Lynch pracował w Apple od lat i od 2022 roku nadzorował rozwój sprzętu w ramach inicjatyw związanych z domem. Wcześniej był zaangażowany m.in. w projekt samochodu Apple oraz rozwój iPodów. W nowej roli obejmie stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii sprzętu w Oura.

    Kolejny problem dla smart home Apple

    Odejście Lyncha to nie jest odosobniony przypadek. To już druga głośna zmiana kadrowa w tym zespole w ostatnich latach – wcześniej firmę opuścił DJ Novotney, odpowiadający za zarządzanie programami w dziale urządzeń domowych.

    Zmiany kadrowe zbiegają się w czasie z problemami projektowymi. Apple od dłuższego czasu pracuje nad własnym urządzeniem smart home z ekranem, które ma być centralnym punktem sterowania domem. Premiera tego produktu była już kilkukrotnie przesuwana – według doniesień powodem są m.in. opóźnienia w rozwoju Siri.

    Siri wciąż kluczowa

    Nowe urządzenia Apple dla domu mają w dużej mierze opierać się na możliwościach asystenta głosowego. To właśnie Siri ma odpowiadać za personalizację i integrację danych w ekosystemie. Problem w tym, że rozwój tej technologii nie nadąża za ambicjami sprzętowymi.

    Mimo tych trudności Apple nie rezygnuje z segmentu smart home. W planach mają znajdować się kolejne urządzenia, w tym m.in. wideodomofon z obsługą Face ID oraz integracją z inteligentnymi zamkami.

    Odejście Lyncha to kolejny sygnał, że Apple wciąż szuka właściwego kierunku dla swojego ekosystemu domowego. Firma ma ambicje, by uczynić smart home jednym z filarów przyszłego wzrostu, ale na razie projekt pozostaje w fazie przeciągających się prac i wewnętrznych zmian.

    Rewolucja na palcu. Nowy Luna Ring odpowie na twoje pytania o zdrowie

    #Apple #AppleHardware #AppleNews #ApplePlotki #AppleSmartHome #Bloomberg #BrianLynch #inteligentnyDom #iOS #Oura #Siri #smartHome #technologia #urządzeniaDomowe #wearables
  20. Kolejne odejście z Apple. Szef sprzętu smart home przechodzi do Oura

    Apple traci jednego z kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za rozwój urządzeń domowych.

    Jak donosi Bloomberg, Brian Lynch – dyrektor odpowiadający za hardware w segmencie smart home – opuszcza firmę i dołącza do producenta inteligentnych pierścieni Oura.

    Lynch pracował w Apple od lat i od 2022 roku nadzorował rozwój sprzętu w ramach inicjatyw związanych z domem. Wcześniej był zaangażowany m.in. w projekt samochodu Apple oraz rozwój iPodów. W nowej roli obejmie stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii sprzętu w Oura.

    Kolejny problem dla smart home Apple

    Odejście Lyncha to nie jest odosobniony przypadek. To już druga głośna zmiana kadrowa w tym zespole w ostatnich latach – wcześniej firmę opuścił DJ Novotney, odpowiadający za zarządzanie programami w dziale urządzeń domowych.

    Zmiany kadrowe zbiegają się w czasie z problemami projektowymi. Apple od dłuższego czasu pracuje nad własnym urządzeniem smart home z ekranem, które ma być centralnym punktem sterowania domem. Premiera tego produktu była już kilkukrotnie przesuwana – według doniesień powodem są m.in. opóźnienia w rozwoju Siri.

    Siri wciąż kluczowa

    Nowe urządzenia Apple dla domu mają w dużej mierze opierać się na możliwościach asystenta głosowego. To właśnie Siri ma odpowiadać za personalizację i integrację danych w ekosystemie. Problem w tym, że rozwój tej technologii nie nadąża za ambicjami sprzętowymi.

    Mimo tych trudności Apple nie rezygnuje z segmentu smart home. W planach mają znajdować się kolejne urządzenia, w tym m.in. wideodomofon z obsługą Face ID oraz integracją z inteligentnymi zamkami.

    Odejście Lyncha to kolejny sygnał, że Apple wciąż szuka właściwego kierunku dla swojego ekosystemu domowego. Firma ma ambicje, by uczynić smart home jednym z filarów przyszłego wzrostu, ale na razie projekt pozostaje w fazie przeciągających się prac i wewnętrznych zmian.

    Rewolucja na palcu. Nowy Luna Ring odpowie na twoje pytania o zdrowie

    #Apple #AppleHardware #AppleNews #ApplePlotki #AppleSmartHome #Bloomberg #BrianLynch #inteligentnyDom #iOS #Oura #Siri #smartHome #technologia #urządzeniaDomowe #wearables
  21. Kolejne odejście z Apple. Szef sprzętu smart home przechodzi do Oura

    Apple traci jednego z kluczowych menedżerów odpowiedzialnych za rozwój urządzeń domowych.

    Jak donosi Bloomberg, Brian Lynch – dyrektor odpowiadający za hardware w segmencie smart home – opuszcza firmę i dołącza do producenta inteligentnych pierścieni Oura.

    Lynch pracował w Apple od lat i od 2022 roku nadzorował rozwój sprzętu w ramach inicjatyw związanych z domem. Wcześniej był zaangażowany m.in. w projekt samochodu Apple oraz rozwój iPodów. W nowej roli obejmie stanowisko wiceprezesa ds. inżynierii sprzętu w Oura.

    Kolejny problem dla smart home Apple

    Odejście Lyncha to nie jest odosobniony przypadek. To już druga głośna zmiana kadrowa w tym zespole w ostatnich latach – wcześniej firmę opuścił DJ Novotney, odpowiadający za zarządzanie programami w dziale urządzeń domowych.

    Zmiany kadrowe zbiegają się w czasie z problemami projektowymi. Apple od dłuższego czasu pracuje nad własnym urządzeniem smart home z ekranem, które ma być centralnym punktem sterowania domem. Premiera tego produktu była już kilkukrotnie przesuwana – według doniesień powodem są m.in. opóźnienia w rozwoju Siri.

    Siri wciąż kluczowa

    Nowe urządzenia Apple dla domu mają w dużej mierze opierać się na możliwościach asystenta głosowego. To właśnie Siri ma odpowiadać za personalizację i integrację danych w ekosystemie. Problem w tym, że rozwój tej technologii nie nadąża za ambicjami sprzętowymi.

    Mimo tych trudności Apple nie rezygnuje z segmentu smart home. W planach mają znajdować się kolejne urządzenia, w tym m.in. wideodomofon z obsługą Face ID oraz integracją z inteligentnymi zamkami.

    Odejście Lyncha to kolejny sygnał, że Apple wciąż szuka właściwego kierunku dla swojego ekosystemu domowego. Firma ma ambicje, by uczynić smart home jednym z filarów przyszłego wzrostu, ale na razie projekt pozostaje w fazie przeciągających się prac i wewnętrznych zmian.

    Rewolucja na palcu. Nowy Luna Ring odpowie na twoje pytania o zdrowie

    #Apple #AppleHardware #AppleNews #ApplePlotki #AppleSmartHome #Bloomberg #BrianLynch #inteligentnyDom #iOS #Oura #Siri #smartHome #technologia #urządzeniaDomowe #wearables
  22. Gemini w Google Home w końcu przyspiesza. Ale w Polsce i tak musisz obejść system

    Zastąpienie wysłużonego Asystenta Google nową sztuczną inteligencją Gemini miało być rewolucją w inteligentnym domu. Szybko okazało się jednak, że o ile nowe AI świetnie radzi sobie ze złożonymi pytaniami, o tyle przy prostym gaszeniu światła… potwornie „muli”.

    Google wdraża właśnie kluczową aktualizację, która to naprawia. Niestety, polscy użytkownicy znów mają pod górkę. Kiedy Google uruchomiło wczesny dostęp do funkcji „Gemini for Home”, entuzjazm szybko opadł. Użytkownicy zaczęli narzekać na irytujące opóźnienia. Sztuczna inteligencja potrzebowała zdecydowanie zbyt dużo czasu na przetworzenie banalnej prośby o włączenie telewizora czy zmianę temperatury. Na szczęście gigant z Mountain View właśnie załatał to wąskie gardło.

    Gemini uczy się szybkiego reagowania

    Anish Kattukaran, szef działu Google Home, ogłosił w serwisie X, że firma właśnie zakończyła wdrażanie potężnej aktualizacji infrastruktury dedykowanej wyłącznie pod „Gemini for Home”. Inżynierowie wzięli na warsztat setki najpopularniejszych komend domowych (takich jak „wyłącz światła”) i drastycznie zoptymalizowali sposób ich przetwarzania przez AI.

    Efekty mają być natychmiastowe. Według oficjalnych danych opóźnienia w przetwarzaniu tych najczęstszych poleceń przez Gemini zostały ścięte aż o 30 do 40 procent. Oprócz samego przyspieszenia reakcji, Google chwali się również znaczącym spadkiem odsetka błędów.

    Podwójny policzek dla Europy

    Zanim jednak rzucicie się do testowania nowej, błyskawicznej sztucznej inteligencji w swoim salonie, musimy wylać na Wasze głowy kubeł zimnej wody. Integracja Gemini z inteligentnym domem jest obecnie oficjalnie niedostępna w Polsce.

    I nie chodzi tu tylko o brak obsługi języka polskiego (głośniki z serii Nest od lat uparcie ignorują nasz język, zmuszając nas do wydawania komend po angielsku). Głównym problemem jest geoblokada. Ze względu na surowe unijne przepisy (w tym AI Act i RODO), Google wstrzymało europejską premierę „Gemini for Home”. Wczesny dostęp działa obecnie wyłącznie w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii i Irlandii. Oficjalne wejście na rynek europejski planowane jest dopiero na wiosnę tego roku.

    Polak (i Europejczyk) potrafi

    Dla zapaleńców technologicznych nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Na forach internetowych (m.in. na Reddicie) szybko pojawił się sprawdzony sposób na obejście regionalnych blokad Google’a.

    Aby wymusić pobranie Gemini na swoje głośniki (i móc cieszyć się jego 40-procentowym przyspieszeniem), wystarczy w ustawieniach aplikacji Google Home na smartfonie tymczasowo zmienić swój adres zamieszkania na fikcyjny adres w Stanach Zjednoczonych. Po upływie kilkunastu godzin system powinien zaktualizować głośniki do nowej wersji, a my możemy bezpiecznie przywrócić nasz prawdziwy, polski adres.

    Pamiętajcie jednak, że nawet po takim włamaniu do systemu, z domowym Gemini porozmawiacie wyłącznie w językach obcych.

    Wielkie porządki w Google Home. Gemini wreszcie zrozumie kontekst (i daje nadzieję na nowe języki)

    #aktualizacjaGoogleHome2026 #AsystentGooglePoPolsku #blokadaRegionalnaGoogle #GeminiForHome #GoogleHome #inteligentnyDom #jakWłączyćGeminiWPolsce #komendyGłosoweGoogleGemini #smartHomeAI #sztucznaInteligencjaGoogle
  23. Gemini w Google Home w końcu przyspiesza. Ale w Polsce i tak musisz obejść system

    Zastąpienie wysłużonego Asystenta Google nową sztuczną inteligencją Gemini miało być rewolucją w inteligentnym domu. Szybko okazało się jednak, że o ile nowe AI świetnie radzi sobie ze złożonymi pytaniami, o tyle przy prostym gaszeniu światła… potwornie „muli”.

    Google wdraża właśnie kluczową aktualizację, która to naprawia. Niestety, polscy użytkownicy znów mają pod górkę. Kiedy Google uruchomiło wczesny dostęp do funkcji „Gemini for Home”, entuzjazm szybko opadł. Użytkownicy zaczęli narzekać na irytujące opóźnienia. Sztuczna inteligencja potrzebowała zdecydowanie zbyt dużo czasu na przetworzenie banalnej prośby o włączenie telewizora czy zmianę temperatury. Na szczęście gigant z Mountain View właśnie załatał to wąskie gardło.

    Gemini uczy się szybkiego reagowania

    Anish Kattukaran, szef działu Google Home, ogłosił w serwisie X, że firma właśnie zakończyła wdrażanie potężnej aktualizacji infrastruktury dedykowanej wyłącznie pod „Gemini for Home”. Inżynierowie wzięli na warsztat setki najpopularniejszych komend domowych (takich jak „wyłącz światła”) i drastycznie zoptymalizowali sposób ich przetwarzania przez AI.

    Efekty mają być natychmiastowe. Według oficjalnych danych opóźnienia w przetwarzaniu tych najczęstszych poleceń przez Gemini zostały ścięte aż o 30 do 40 procent. Oprócz samego przyspieszenia reakcji, Google chwali się również znaczącym spadkiem odsetka błędów.

    Podwójny policzek dla Europy

    Zanim jednak rzucicie się do testowania nowej, błyskawicznej sztucznej inteligencji w swoim salonie, musimy wylać na Wasze głowy kubeł zimnej wody. Integracja Gemini z inteligentnym domem jest obecnie oficjalnie niedostępna w Polsce.

    I nie chodzi tu tylko o brak obsługi języka polskiego (głośniki z serii Nest od lat uparcie ignorują nasz język, zmuszając nas do wydawania komend po angielsku). Głównym problemem jest geoblokada. Ze względu na surowe unijne przepisy (w tym AI Act i RODO), Google wstrzymało europejską premierę „Gemini for Home”. Wczesny dostęp działa obecnie wyłącznie w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii i Irlandii. Oficjalne wejście na rynek europejski planowane jest dopiero na wiosnę tego roku.

    Polak (i Europejczyk) potrafi

    Dla zapaleńców technologicznych nie ma jednak rzeczy niemożliwych. Na forach internetowych (m.in. na Reddicie) szybko pojawił się sprawdzony sposób na obejście regionalnych blokad Google’a.

    Aby wymusić pobranie Gemini na swoje głośniki (i móc cieszyć się jego 40-procentowym przyspieszeniem), wystarczy w ustawieniach aplikacji Google Home na smartfonie tymczasowo zmienić swój adres zamieszkania na fikcyjny adres w Stanach Zjednoczonych. Po upływie kilkunastu godzin system powinien zaktualizować głośniki do nowej wersji, a my możemy bezpiecznie przywrócić nasz prawdziwy, polski adres.

    Pamiętajcie jednak, że nawet po takim włamaniu do systemu, z domowym Gemini porozmawiacie wyłącznie w językach obcych.

    Wielkie porządki w Google Home. Gemini wreszcie zrozumie kontekst (i daje nadzieję na nowe języki)

    #aktualizacjaGoogleHome2026 #AsystentGooglePoPolsku #blokadaRegionalnaGoogle #GeminiForHome #GoogleHome #inteligentnyDom #jakWłączyćGeminiWPolsce #komendyGłosoweGoogleGemini #smartHomeAI #sztucznaInteligencjaGoogle
  24. Wielkie porządki w Google Home. Gemini wreszcie zrozumie kontekst (i daje nadzieję na nowe języki)

    Dział inteligentnego domu w Google nareszcie zabrał się za łatanie irytujących błędów swojego asystenta.

    Anish Kattukaran, dyrektor produktowy odpowiedzialny za Google Home, ogłosił potężną paczkę poprawek dla usługi Gemini for Home. System ma być mądrzejszy, mniej nadgorliwy i zaoferować nowe wyzwalacze automatyzacji. Dla polskich użytkowników najważniejsza wiadomość kryje się jednak w jednym z komentarzy.

    Choć modele z rodziny Gemini potrafią imponować, ich integracja z inteligentnym domem często bywała frustrująca. Najnowsza aktualizacja, o której poinformował przedstawiciel Google za pośrednictwem platformy X (dawniej Twitter), ma bezpośrednio odpowiadać na najczęstsze skargi użytkowników.

    We've been heads down working on improvements based on your feedback. Looking forward to sharing a number of fixes and updates today across Gemini for Home, the home app, automations and a number of our devices.

    — Anish Kattukaran (@AnishKattukaran) March 2, 2026

    Koniec z wyłączaniem połowy domu

    Aktualizacja skupia się przede wszystkim na precyzji i kontekście. Od teraz komenda „wyłącz kuchnię” zgasi wyłącznie światła, ignorując inteligentne gniazdka czy inne, nieprzypisane wprost urządzenia. Naprawiono również błąd z poleceniem wyłączenia „wszystkich świateł” – Gemini wykona tę akcję tylko w bieżącym domu, zamiast aktywować ją we wszystkich lokalizacjach przypisanych do konta.

    System nauczył się też lepszego rozpoznawania urządzeń (rozumie, czym jest dany sprzęt, nawet jeśli jego typ nie jest wprost wpisany w nazwę) oraz bezwzględnie trzyma się adresu domowego zdefiniowanego w aplikacji Google Home. Co równie istotne, Google deklaruje „znaczące zredukowanie” sytuacji, w których asystent przedwcześnie ucinał naszą wypowiedź. Poprawiono również stabilność codziennych komend: minutników, notatek i przypomnień.

    Nowe warunki automatyzacji i integracje sprzętowe

    Google Home zyskuje także nowe wyzwalacze dla rutyn. Użytkownicy mogą teraz tworzyć automatyzacje uruchamiane w oparciu o nowe scenariusze, takie jak: „kiedy system alarmowy zostanie uzbrojony…”, „jeśli urządzenie zostanie podłączone do prądu…” czy dość specyficzne: „jeśli Pixel Tablet nie zostanie zadokowany do godziny 21:00”.

    Nowości dotknęły również konkretnych urządzeń:

    • „Live Search” dla kamer: użytkownicy z płatną subskrypcją Google Home Premium Advanced mogą teraz zadawać Gemini naturalne pytania o aktualny stan domu, bazując na bieżącym obrazie z kamer Nest.
    • Nest x Yale Lock: oficjalnie wdrożono wsparcie dla tych inteligentnych zamków.
    • Nest Wifi Pro: rozpoczęło się wdrażanie marcowej aktualizacji, która ma poprawić wydajność sieci mesh.

    Co z nowymi językami?

    Obecnie pełne środowisko Gemini for Home jest ograniczone terytorialnie i językowo. Wątek ten został jednak poruszony pod wpisem dyrektora Google. Na bezpośrednie pytanie jednego z użytkowników serwisu X o to, kiedy pojawią się nowe języki, Anish Kattukaran odpowiedział krótko: „Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. Ale nastąpi to bardzo niedługo”.

    Pozostaje nam trzymać trzymać kciuki, by w tym „niedługo” znalazło się również miejsce na oficjalne wsparcie dla języka polskiego.

    Google zabezpiecza internet przed komputerami kwantowymi. Rozwiązanie to czysty geniusz

    #AnishKattukaran #asystentGłosowy #automatyzacjeGoogleHome #GeminiForHome #GeminiPoPolsku #GoogleHome #inteligentnyDom #NestWifiPro #NestXYaleLock #smartHomeAktualizacja
  25. Wielkie porządki w Google Home. Gemini wreszcie zrozumie kontekst (i daje nadzieję na nowe języki)

    Dział inteligentnego domu w Google nareszcie zabrał się za łatanie irytujących błędów swojego asystenta.

    Anish Kattukaran, dyrektor produktowy odpowiedzialny za Google Home, ogłosił potężną paczkę poprawek dla usługi Gemini for Home. System ma być mądrzejszy, mniej nadgorliwy i zaoferować nowe wyzwalacze automatyzacji. Dla polskich użytkowników najważniejsza wiadomość kryje się jednak w jednym z komentarzy.

    Choć modele z rodziny Gemini potrafią imponować, ich integracja z inteligentnym domem często bywała frustrująca. Najnowsza aktualizacja, o której poinformował przedstawiciel Google za pośrednictwem platformy X (dawniej Twitter), ma bezpośrednio odpowiadać na najczęstsze skargi użytkowników.

    We've been heads down working on improvements based on your feedback. Looking forward to sharing a number of fixes and updates today across Gemini for Home, the home app, automations and a number of our devices.

    — Anish Kattukaran (@AnishKattukaran) March 2, 2026

    Koniec z wyłączaniem połowy domu

    Aktualizacja skupia się przede wszystkim na precyzji i kontekście. Od teraz komenda „wyłącz kuchnię” zgasi wyłącznie światła, ignorując inteligentne gniazdka czy inne, nieprzypisane wprost urządzenia. Naprawiono również błąd z poleceniem wyłączenia „wszystkich świateł” – Gemini wykona tę akcję tylko w bieżącym domu, zamiast aktywować ją we wszystkich lokalizacjach przypisanych do konta.

    System nauczył się też lepszego rozpoznawania urządzeń (rozumie, czym jest dany sprzęt, nawet jeśli jego typ nie jest wprost wpisany w nazwę) oraz bezwzględnie trzyma się adresu domowego zdefiniowanego w aplikacji Google Home. Co równie istotne, Google deklaruje „znaczące zredukowanie” sytuacji, w których asystent przedwcześnie ucinał naszą wypowiedź. Poprawiono również stabilność codziennych komend: minutników, notatek i przypomnień.

    Nowe warunki automatyzacji i integracje sprzętowe

    Google Home zyskuje także nowe wyzwalacze dla rutyn. Użytkownicy mogą teraz tworzyć automatyzacje uruchamiane w oparciu o nowe scenariusze, takie jak: „kiedy system alarmowy zostanie uzbrojony…”, „jeśli urządzenie zostanie podłączone do prądu…” czy dość specyficzne: „jeśli Pixel Tablet nie zostanie zadokowany do godziny 21:00”.

    Nowości dotknęły również konkretnych urządzeń:

    • „Live Search” dla kamer: użytkownicy z płatną subskrypcją Google Home Premium Advanced mogą teraz zadawać Gemini naturalne pytania o aktualny stan domu, bazując na bieżącym obrazie z kamer Nest.
    • Nest x Yale Lock: oficjalnie wdrożono wsparcie dla tych inteligentnych zamków.
    • Nest Wifi Pro: rozpoczęło się wdrażanie marcowej aktualizacji, która ma poprawić wydajność sieci mesh.

    Co z nowymi językami?

    Obecnie pełne środowisko Gemini for Home jest ograniczone terytorialnie i językowo. Wątek ten został jednak poruszony pod wpisem dyrektora Google. Na bezpośrednie pytanie jednego z użytkowników serwisu X o to, kiedy pojawią się nowe języki, Anish Kattukaran odpowiedział krótko: „Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. Ale nastąpi to bardzo niedługo”.

    Pozostaje nam trzymać trzymać kciuki, by w tym „niedługo” znalazło się również miejsce na oficjalne wsparcie dla języka polskiego.

    Google zabezpiecza internet przed komputerami kwantowymi. Rozwiązanie to czysty geniusz

    #AnishKattukaran #asystentGłosowy #automatyzacjeGoogleHome #GeminiForHome #GeminiPoPolsku #GoogleHome #inteligentnyDom #NestWifiPro #NestXYaleLock #smartHomeAktualizacja
  26. Lodówka, która czyta etykiety. Samsung integruje Google Gemini ze swoim sprzętem kuchennym

    Do tej pory „inteligentne lodówki” były często gadżetem, który potrafił co najwyżej pokazać zawartość półek na ekranie smartfona. Na targach CES 2026 Samsung zamierza zmienić zasady gry.

    Dzięki integracji z Google Gemini, nowe urządzenia Bespoke AI nie tylko „widzą” jedzenie, ale też potrafią przeczytać datę ważności z opakowania.

    Kluczową nowością w tegorocznej ofercie AGD Koreańczyków jest zaktualizowana technologia AI Vision Inside. Samsung połączył swoje kamery z modelem językowym Google Gemini i mocą obliczeniową Google Cloud. Efekt? Lodówka przestała być tylko chłodziarką, a stała się domowym asystentem logistycznym.

    Koniec z ręcznym wpisywaniem dat

    Największa zmiana dotyczy rozpoznawania produktów. Starsze systemy radziły sobie z owocami czy warzywami, ale gubiły się przy opakowaniach. Nowy system rozpoznaje już 60 kategorii produktów (w tym te pakowane). Co to oznacza w praktyce?

    • Świeże produkty: jeśli włożysz jabłko, system automatycznie przypisze mu standardowy termin przydatności do spożycia (np. w oparciu o wytyczne odpowiednich organizacji takich jak np. USDA w Stanach Zjednoczonych).
    • Produkty pakowane: dzięki rozpoznawaniu kodów QR i etykiet, lodówka zidentyfikuje konkretny produkt i (jeśli data jest nadrukowana w czytelny sposób) zapisze termin ważności. System wyśle powiadomienie, gdy serek wiejski lub mleko będą zbliżać się do przeterminowania.

    Bixby wreszcie rozumie kontekst

    Dzięki Gemini, asystent głosowy Bixby w kuchni ma stać się mniej „robotyczny”. Możesz zapytać lodówkę: „Co mogę z tego ugotować?”, a potem dopytać „A coś bez laktozy?”, bez konieczności powtarzania całego kontekstu. System zaproponuje przepis oparty wyłącznie na tym, co faktycznie znajduje się na półkach.

    Bespoke 4-Door Flex i Zero Gap

    Od strony sprzętowej, flagowym modelem jest nowa lodówka Bespoke 4-Door Flex. Samsung rozwiązał w niej jeden z największych problemów estetycznych w kuchniach zabudowanych. Dzięki zawiasom „Zero Gap”, lodówkę można dosunąć niemal płasko do ściany (wymagany odstęp to zaledwie 4 mm po bokach), a drzwi nadal otworzą się szeroko, nie uderzając w zabudowę.

    Samsung z nowym audio na 2026 rok: obrotowy soundbar i głośniki „kropki”

    Oprócz lodówki, na CES zobaczymy też nową mikrofalówkę (montowaną nad blatem) z systemem wentylacji nowej generacji oraz wsuwany piekarnik z oświetleniem ambientowym, które pełni też funkcję informacyjną (sygnalizuje stan pracy urządzenia).

    Prośba: wypełnijcie naszą ankietę, pomoże nam to przygotowywać dla Was jeszcze lepszy iMagazine!

    Pomóż nam rozwijać iMagazine – ruszyło badanie czytelnictwa 2026

    #AGD #AIVisionInside #bespoke #CES2026 #foodWaste #GoogleGemini #inteligentnyDom #Samsung
  27. Luksus, który z Tobą porozmawia. LG SIGNATURE świętuje 10 lat i wprowadza generatywne AI do kuchni

    Minęła dekada, odkąd LG wydzieliło swoją ultra-premium markę SIGNATURE. Na targach CES 2026 Koreańczycy zamierzają uczcić ten jubileusz z pompą, prezentując nową linię sprzętów.

    Tym razem jednak nie chodzi tylko o minimalistyczny design i złote detale. Do gry wchodzi „LG AI Core-Tech”, co oznacza, że Twoja nowa lodówka będzie korzystać z dużych modeli językowych (LLM).

    LG Electronics zapowiedziało premierę nowej odsłony swojej flagowej marki na targach w Las Vegas (6–9 stycznia 2026 r.). Nowa kolekcja ma łączyć charakterystyczną dla serii estetykę „Refined Minimal” z funkcjami, które do tej pory kojarzyliśmy raczej z chatbotami niż z AGD.

    Lodówka, która przewiduje przyszłość (i robi listę zakupów)

    Gwiazdą nowej oferty jest lodówka LG SIGNATURE. Producent wyposażył ją w funkcję konwersacyjnej AI opartej na modelach LLM. Oznacza to, że interakcja z urządzeniem ma być bardziej naturalna – zamiast klikać w menu, będzie można po prostu „porozmawiać” o zawartości chłodziarki.

    Ciekawie brzmi funkcja AI Fresh. System monitoruje nawyki domowników i potrafi prewencyjnie schłodzić wnętrze na dwie godziny przed przewidywanym otwarciem drzwi, by zminimalizować wahania temperatury. Z kolei technologia Smart InstaView z kamerą i funkcją ThinQ Food rozpoznaje produkty, sugeruje przepisy, a nawet podpowiada zamienniki brakujących składników. Wizualnym „bajerem” jest zastosowanie przezroczystego ekranu T-OLED, który gdy nikt nie zagląda do środka, może wyświetlać ozdobne grafiki.

    Piekarnik dla influencerów

    W nowym piekarniku LG SIGNATURE również nie zabrakło kamer i algorytmów. Funkcja Gourmet AI rozpoznaje ponad 85 potraw i sama dobiera parametry pieczenia. Z kolei AI Browning pilnuje idealnego stopnia wypieczenia (np. skórki chleba) i wysyła powiadomienie, gdy cel zostanie osiągnięty.

    LG puściło też oczko w stronę miłośników mediów społecznościowych. Dzięki kamerze wewnątrz piekarnika, użytkownik może podglądać proces pieczenia na telefonie, a nawet wygenerować nagranie poklatkowe (timelapse), by błyskawicznie wrzucić je na Instagrama czy TikToka.

    Trzy odcienie luksusu

    Nowa linia stawia na personalizację wnętrz. Klienci będą mieli do wyboru trzy kolekcje: Seamless, Iconic oraz Tailored. Ma to pozwolić na idealne dopasowanie sprzętów do architektury kuchni. Aby podkreślić ekskluzywny charakter, stoisko LG na CES 2026 zostanie zaaranżowane we współpracy z włoską marką luksusowych mebli Poliform

    #AGD #CES2026 #design #inteligentnyDom #LG #LGSIGNATURE #smartHome #sztucznaInteligencja
  28. „Rozpoznaje kurczaka, ale myli strzelbę z narzędziem ogrodowym”. Jak naprawdę działa Gemini w Google Home

    Nowe funkcje Gemini dla Google Home zaczęły trafiać do pierwszych użytkowników w USA w ramach programu Early Access.

    Choć w Polsce na tę rewolucję jeszcze poczekamy, pierwsze, szczegółowe testy dają nam bezcenny wgląd w przyszłość inteligentnego domu. Jak donosi Ben Schoon z 9to5Google, jest to przyszłość, która jest jednocześnie niesamowicie inteligentna i… rozbrajająco głupia.

    Trzy filary rewolucji, która działa

    Na papierze Gemini wprowadza funkcje, o których marzyliśmy od lat, oparte na trzech filarach:

    • Inteligentne etykiety: zamiast generycznego alertu „wykryto osobę”, Gemini analizuje obraz z kamery Nest i informuje np. „Ben gotuje kurczaka w kuchni”. (Tak, AI poprawnie rozpoznało kurczaka).
    • „Ask Home”: możliwość zadawania pytań w naturalnym języku, np. „gdzie jest mój laptop?”, po czym AI przeszukuje nagrania i wskazuje moment, gdy widziała laptopa.
    • „Home Brief”: automatyczne, codzienne podsumowanie wideo ze wszystkich zdarzeń zarejestrowanych przez kamery.

    Jak pisze Schoon, „to jest przyszłość, prawda?”. Problem w tym, że ta przyszłość cierpi na „absurdalną nadmierną pewność siebie”.

    Jak AI myli strzelbę z narzędziem ogrodowym

    Na każdą poprawną identyfikację (jak wspomniany kurczak) przypada seria komicznych pomyłek. Gemini poinformowało testera, że „ładuje rower do samochodu”, podczas gdy był to wózek do disc golfa (który w niczym nie przypomina roweru). Innym razem pomyliło wynoszenie śmieci przez żonę testera z „kładzeniem przez nią paczki na ganku”. AI nie potrafiło też zdecydować, czy samochód testera jest niebieski (co jest prawdą) czy szary (co jest absurdem).

    O ile są to drobne, irytujące pomyłki, reporterzy (m.in. z The Verge, na co powołuje się 9to5Google) odkryli znacznie poważniejsze błędy. W jednym z testów Gemini nie było w stanie rozpoznać właściciela domu idącego ze strzelbą, etykietując broń jako „narzędzie ogrodowe”. W innym przypadku AI całkowicie zignorowało leżący na widoku nóż.

    Jak słusznie zauważa 9to5Google, w przypadku kamery bezpieczeństwa, noże i broń to obiekty, które powinny być na absolutnym szczycie listy priorytetów do identyfikacji.

    Konkluzja Bena Schoona jest taka, że choć Google buduje świetny fundament, obecna generacja AI jest zbyt pewna siebie i podatna na błędy, które wyglądają po prostu głupio. Na szczęście, na razie wszystkie te funkcje są w fazie beta i trzeba je włączyć ręcznie.

    Nam pozostaje mieć nadzieję, że do naszego kraju trafi już bardziej dopracowany produkt, wszak Amerykanie są de facto beta testerami.

    Siri z Gemini to sytuacja „win-win”? Amerykanie są optymistami. My – nie.

    #AI #błędyAI #Gemini #Google #GoogleHome #inteligentnyDom #NestCam #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  29. „Rozpoznaje kurczaka, ale myli strzelbę z narzędziem ogrodowym”. Jak naprawdę działa Gemini w Google Home

    Nowe funkcje Gemini dla Google Home zaczęły trafiać do pierwszych użytkowników w USA w ramach programu Early Access.

    Choć w Polsce na tę rewolucję jeszcze poczekamy, pierwsze, szczegółowe testy dają nam bezcenny wgląd w przyszłość inteligentnego domu. Jak donosi Ben Schoon z 9to5Google, jest to przyszłość, która jest jednocześnie niesamowicie inteligentna i… rozbrajająco głupia.

    Trzy filary rewolucji, która działa

    Na papierze Gemini wprowadza funkcje, o których marzyliśmy od lat, oparte na trzech filarach:

    • Inteligentne etykiety: zamiast generycznego alertu „wykryto osobę”, Gemini analizuje obraz z kamery Nest i informuje np. „Ben gotuje kurczaka w kuchni”. (Tak, AI poprawnie rozpoznało kurczaka).
    • „Ask Home”: możliwość zadawania pytań w naturalnym języku, np. „gdzie jest mój laptop?”, po czym AI przeszukuje nagrania i wskazuje moment, gdy widziała laptopa.
    • „Home Brief”: automatyczne, codzienne podsumowanie wideo ze wszystkich zdarzeń zarejestrowanych przez kamery.

    Jak pisze Schoon, „to jest przyszłość, prawda?”. Problem w tym, że ta przyszłość cierpi na „absurdalną nadmierną pewność siebie”.

    Jak AI myli strzelbę z narzędziem ogrodowym

    Na każdą poprawną identyfikację (jak wspomniany kurczak) przypada seria komicznych pomyłek. Gemini poinformowało testera, że „ładuje rower do samochodu”, podczas gdy był to wózek do disc golfa (który w niczym nie przypomina roweru). Innym razem pomyliło wynoszenie śmieci przez żonę testera z „kładzeniem przez nią paczki na ganku”. AI nie potrafiło też zdecydować, czy samochód testera jest niebieski (co jest prawdą) czy szary (co jest absurdem).

    O ile są to drobne, irytujące pomyłki, reporterzy (m.in. z The Verge, na co powołuje się 9to5Google) odkryli znacznie poważniejsze błędy. W jednym z testów Gemini nie było w stanie rozpoznać właściciela domu idącego ze strzelbą, etykietując broń jako „narzędzie ogrodowe”. W innym przypadku AI całkowicie zignorowało leżący na widoku nóż.

    Jak słusznie zauważa 9to5Google, w przypadku kamery bezpieczeństwa, noże i broń to obiekty, które powinny być na absolutnym szczycie listy priorytetów do identyfikacji.

    Konkluzja Bena Schoona jest taka, że choć Google buduje świetny fundament, obecna generacja AI jest zbyt pewna siebie i podatna na błędy, które wyglądają po prostu głupio. Na szczęście, na razie wszystkie te funkcje są w fazie beta i trzeba je włączyć ręcznie.

    Nam pozostaje mieć nadzieję, że do naszego kraju trafi już bardziej dopracowany produkt, wszak Amerykanie są de facto beta testerami.

    Siri z Gemini to sytuacja „win-win”? Amerykanie są optymistami. My – nie.

    #AI #błędyAI #Gemini #Google #GoogleHome #inteligentnyDom #NestCam #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  30. „Rozpoznaje kurczaka, ale myli strzelbę z narzędziem ogrodowym”. Jak naprawdę działa Gemini w Google Home

    Nowe funkcje Gemini dla Google Home zaczęły trafiać do pierwszych użytkowników w USA w ramach programu Early Access.

    Choć w Polsce na tę rewolucję jeszcze poczekamy, pierwsze, szczegółowe testy dają nam bezcenny wgląd w przyszłość inteligentnego domu. Jak donosi Ben Schoon z 9to5Google, jest to przyszłość, która jest jednocześnie niesamowicie inteligentna i… rozbrajająco głupia.

    Trzy filary rewolucji, która działa

    Na papierze Gemini wprowadza funkcje, o których marzyliśmy od lat, oparte na trzech filarach:

    • Inteligentne etykiety: zamiast generycznego alertu „wykryto osobę”, Gemini analizuje obraz z kamery Nest i informuje np. „Ben gotuje kurczaka w kuchni”. (Tak, AI poprawnie rozpoznało kurczaka).
    • „Ask Home”: możliwość zadawania pytań w naturalnym języku, np. „gdzie jest mój laptop?”, po czym AI przeszukuje nagrania i wskazuje moment, gdy widziała laptopa.
    • „Home Brief”: automatyczne, codzienne podsumowanie wideo ze wszystkich zdarzeń zarejestrowanych przez kamery.

    Jak pisze Schoon, „to jest przyszłość, prawda?”. Problem w tym, że ta przyszłość cierpi na „absurdalną nadmierną pewność siebie”.

    Jak AI myli strzelbę z narzędziem ogrodowym

    Na każdą poprawną identyfikację (jak wspomniany kurczak) przypada seria komicznych pomyłek. Gemini poinformowało testera, że „ładuje rower do samochodu”, podczas gdy był to wózek do disc golfa (który w niczym nie przypomina roweru). Innym razem pomyliło wynoszenie śmieci przez żonę testera z „kładzeniem przez nią paczki na ganku”. AI nie potrafiło też zdecydować, czy samochód testera jest niebieski (co jest prawdą) czy szary (co jest absurdem).

    O ile są to drobne, irytujące pomyłki, reporterzy (m.in. z The Verge, na co powołuje się 9to5Google) odkryli znacznie poważniejsze błędy. W jednym z testów Gemini nie było w stanie rozpoznać właściciela domu idącego ze strzelbą, etykietując broń jako „narzędzie ogrodowe”. W innym przypadku AI całkowicie zignorowało leżący na widoku nóż.

    Jak słusznie zauważa 9to5Google, w przypadku kamery bezpieczeństwa, noże i broń to obiekty, które powinny być na absolutnym szczycie listy priorytetów do identyfikacji.

    Konkluzja Bena Schoona jest taka, że choć Google buduje świetny fundament, obecna generacja AI jest zbyt pewna siebie i podatna na błędy, które wyglądają po prostu głupio. Na szczęście, na razie wszystkie te funkcje są w fazie beta i trzeba je włączyć ręcznie.

    Nam pozostaje mieć nadzieję, że do naszego kraju trafi już bardziej dopracowany produkt, wszak Amerykanie są de facto beta testerami.

    Siri z Gemini to sytuacja „win-win”? Amerykanie są optymistami. My – nie.

    #AI #błędyAI #Gemini #Google #GoogleHome #inteligentnyDom #NestCam #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  31. „Rozpoznaje kurczaka, ale myli strzelbę z narzędziem ogrodowym”. Jak naprawdę działa Gemini w Google Home

    Nowe funkcje Gemini dla Google Home zaczęły trafiać do pierwszych użytkowników w USA w ramach programu Early Access.

    Choć w Polsce na tę rewolucję jeszcze poczekamy, pierwsze, szczegółowe testy dają nam bezcenny wgląd w przyszłość inteligentnego domu. Jak donosi Ben Schoon z 9to5Google, jest to przyszłość, która jest jednocześnie niesamowicie inteligentna i… rozbrajająco głupia.

    Trzy filary rewolucji, która działa

    Na papierze Gemini wprowadza funkcje, o których marzyliśmy od lat, oparte na trzech filarach:

    • Inteligentne etykiety: zamiast generycznego alertu „wykryto osobę”, Gemini analizuje obraz z kamery Nest i informuje np. „Ben gotuje kurczaka w kuchni”. (Tak, AI poprawnie rozpoznało kurczaka).
    • „Ask Home”: możliwość zadawania pytań w naturalnym języku, np. „gdzie jest mój laptop?”, po czym AI przeszukuje nagrania i wskazuje moment, gdy widziała laptopa.
    • „Home Brief”: automatyczne, codzienne podsumowanie wideo ze wszystkich zdarzeń zarejestrowanych przez kamery.

    Jak pisze Schoon, „to jest przyszłość, prawda?”. Problem w tym, że ta przyszłość cierpi na „absurdalną nadmierną pewność siebie”.

    Jak AI myli strzelbę z narzędziem ogrodowym

    Na każdą poprawną identyfikację (jak wspomniany kurczak) przypada seria komicznych pomyłek. Gemini poinformowało testera, że „ładuje rower do samochodu”, podczas gdy był to wózek do disc golfa (który w niczym nie przypomina roweru). Innym razem pomyliło wynoszenie śmieci przez żonę testera z „kładzeniem przez nią paczki na ganku”. AI nie potrafiło też zdecydować, czy samochód testera jest niebieski (co jest prawdą) czy szary (co jest absurdem).

    O ile są to drobne, irytujące pomyłki, reporterzy (m.in. z The Verge, na co powołuje się 9to5Google) odkryli znacznie poważniejsze błędy. W jednym z testów Gemini nie było w stanie rozpoznać właściciela domu idącego ze strzelbą, etykietując broń jako „narzędzie ogrodowe”. W innym przypadku AI całkowicie zignorowało leżący na widoku nóż.

    Jak słusznie zauważa 9to5Google, w przypadku kamery bezpieczeństwa, noże i broń to obiekty, które powinny być na absolutnym szczycie listy priorytetów do identyfikacji.

    Konkluzja Bena Schoona jest taka, że choć Google buduje świetny fundament, obecna generacja AI jest zbyt pewna siebie i podatna na błędy, które wyglądają po prostu głupio. Na szczęście, na razie wszystkie te funkcje są w fazie beta i trzeba je włączyć ręcznie.

    Nam pozostaje mieć nadzieję, że do naszego kraju trafi już bardziej dopracowany produkt, wszak Amerykanie są de facto beta testerami.

    Siri z Gemini to sytuacja „win-win”? Amerykanie są optymistami. My – nie.

    #AI #błędyAI #Gemini #Google #GoogleHome #inteligentnyDom #NestCam #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  32. Samsung i Archicom zacieśniają współpracę. Chcą tworzyć apartamenty przyszłości w Polsce

    Samsung Electronics Polska oraz deweloper Archicom podpisały list intencyjny, który rozszerza ich dotychczasową współpracę.

    Celem partnerstwa jest wspólne tworzenie i wdrażanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla rynku nieruchomości mieszkaniowych. Oznacza to, że przyszłe apartamenty klasy premium budowane przez Archicom będą fabrycznie zintegrowane z ekosystemem urządzeń i usług Samsunga.

    Podpisane porozumienie jest kontynuacją i rozszerzeniem współpracy, którą Samsung nawiązał w 2016 roku z firmą Echo Investment, z której dwa lata temu wydzielono Archicom jako podmiot odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe. Nowy list intencyjny, obowiązujący przez najbliższe 24 miesiące, zakłada zacieśnienie działań na wielu polach – od technologii, przez badania i rozwój, aż po wspólny marketing.

    W ramach współpracy flagowe inwestycje dewelopera, takie jak warszawskie Apartamenty Guttenberga oraz M7, będą wyposażane w szeroką gamę rozwiązań technologicznych Samsunga. Obejmuje to nie tylko sprzęt RTV i AGD, ale również systemy klimatyzacyjne, urządzenia mobilne, a także zaawansowane rozwiązania z zakresu internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa oparte na platformie Knox.

    „Od lat konsekwentnie rozwijamy ekosystem Samsung SmartThings, który pozwala łączyć urządzenia i usługi. Partnerstwo z Archicom otwiera przed nami nowe możliwości, aby nasze technologie stały się integralną częścią nowoczesnych inwestycji mieszkaniowych” – powiedział Conor Pierce, prezes zarządu Samsung Electronics Polska.

    Współpraca nie ograniczy się jedynie do dostarczania sprzętu. Obie firmy planują wspólnie projektować i testować nowe produkty i usługi dedykowane rynkowi deweloperskiemu, prowadzić badania potrzeb przyszłych mieszkańców oraz organizować warsztaty i szkolenia. Celem jest wykreowanie nowych standardów w zakresie komfortu, bezpieczeństwa i inteligentnych rozwiązań w nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

    Samsung otwiera w Warszawie swoje największe centrum biznesowe w Europie. To strategiczna inwestycja w Polsce

    #Archicom #deweloper #innowacje #inteligentnyDom #IoT #news #rynekNieruchomości #Samsung #SmartThings #technologia

  33. Samsung i Archicom zacieśniają współpracę. Chcą tworzyć apartamenty przyszłości w Polsce

    Samsung Electronics Polska oraz deweloper Archicom podpisały list intencyjny, który rozszerza ich dotychczasową współpracę.

    Celem partnerstwa jest wspólne tworzenie i wdrażanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla rynku nieruchomości mieszkaniowych. Oznacza to, że przyszłe apartamenty klasy premium budowane przez Archicom będą fabrycznie zintegrowane z ekosystemem urządzeń i usług Samsunga.

    Podpisane porozumienie jest kontynuacją i rozszerzeniem współpracy, którą Samsung nawiązał w 2016 roku z firmą Echo Investment, z której dwa lata temu wydzielono Archicom jako podmiot odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe. Nowy list intencyjny, obowiązujący przez najbliższe 24 miesiące, zakłada zacieśnienie działań na wielu polach – od technologii, przez badania i rozwój, aż po wspólny marketing.

    W ramach współpracy flagowe inwestycje dewelopera, takie jak warszawskie Apartamenty Guttenberga oraz M7, będą wyposażane w szeroką gamę rozwiązań technologicznych Samsunga. Obejmuje to nie tylko sprzęt RTV i AGD, ale również systemy klimatyzacyjne, urządzenia mobilne, a także zaawansowane rozwiązania z zakresu internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa oparte na platformie Knox.

    „Od lat konsekwentnie rozwijamy ekosystem Samsung SmartThings, który pozwala łączyć urządzenia i usługi. Partnerstwo z Archicom otwiera przed nami nowe możliwości, aby nasze technologie stały się integralną częścią nowoczesnych inwestycji mieszkaniowych” – powiedział Conor Pierce, prezes zarządu Samsung Electronics Polska.

    Współpraca nie ograniczy się jedynie do dostarczania sprzętu. Obie firmy planują wspólnie projektować i testować nowe produkty i usługi dedykowane rynkowi deweloperskiemu, prowadzić badania potrzeb przyszłych mieszkańców oraz organizować warsztaty i szkolenia. Celem jest wykreowanie nowych standardów w zakresie komfortu, bezpieczeństwa i inteligentnych rozwiązań w nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

    Samsung otwiera w Warszawie swoje największe centrum biznesowe w Europie. To strategiczna inwestycja w Polsce

    #Archicom #deweloper #innowacje #inteligentnyDom #IoT #news #rynekNieruchomości #Samsung #SmartThings #technologia

  34. Samsung i Archicom zacieśniają współpracę. Chcą tworzyć apartamenty przyszłości w Polsce

    Samsung Electronics Polska oraz deweloper Archicom podpisały list intencyjny, który rozszerza ich dotychczasową współpracę.

    Celem partnerstwa jest wspólne tworzenie i wdrażanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla rynku nieruchomości mieszkaniowych. Oznacza to, że przyszłe apartamenty klasy premium budowane przez Archicom będą fabrycznie zintegrowane z ekosystemem urządzeń i usług Samsunga.

    Podpisane porozumienie jest kontynuacją i rozszerzeniem współpracy, którą Samsung nawiązał w 2016 roku z firmą Echo Investment, z której dwa lata temu wydzielono Archicom jako podmiot odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe. Nowy list intencyjny, obowiązujący przez najbliższe 24 miesiące, zakłada zacieśnienie działań na wielu polach – od technologii, przez badania i rozwój, aż po wspólny marketing.

    W ramach współpracy flagowe inwestycje dewelopera, takie jak warszawskie Apartamenty Guttenberga oraz M7, będą wyposażane w szeroką gamę rozwiązań technologicznych Samsunga. Obejmuje to nie tylko sprzęt RTV i AGD, ale również systemy klimatyzacyjne, urządzenia mobilne, a także zaawansowane rozwiązania z zakresu internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa oparte na platformie Knox.

    „Od lat konsekwentnie rozwijamy ekosystem Samsung SmartThings, który pozwala łączyć urządzenia i usługi. Partnerstwo z Archicom otwiera przed nami nowe możliwości, aby nasze technologie stały się integralną częścią nowoczesnych inwestycji mieszkaniowych” – powiedział Conor Pierce, prezes zarządu Samsung Electronics Polska.

    Współpraca nie ograniczy się jedynie do dostarczania sprzętu. Obie firmy planują wspólnie projektować i testować nowe produkty i usługi dedykowane rynkowi deweloperskiemu, prowadzić badania potrzeb przyszłych mieszkańców oraz organizować warsztaty i szkolenia. Celem jest wykreowanie nowych standardów w zakresie komfortu, bezpieczeństwa i inteligentnych rozwiązań w nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

    Samsung otwiera w Warszawie swoje największe centrum biznesowe w Europie. To strategiczna inwestycja w Polsce

    #Archicom #deweloper #innowacje #inteligentnyDom #IoT #news #rynekNieruchomości #Samsung #SmartThings #technologia

  35. Samsung i Archicom zacieśniają współpracę. Chcą tworzyć apartamenty przyszłości w Polsce

    Samsung Electronics Polska oraz deweloper Archicom podpisały list intencyjny, który rozszerza ich dotychczasową współpracę.

    Celem partnerstwa jest wspólne tworzenie i wdrażanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla rynku nieruchomości mieszkaniowych. Oznacza to, że przyszłe apartamenty klasy premium budowane przez Archicom będą fabrycznie zintegrowane z ekosystemem urządzeń i usług Samsunga.

    Podpisane porozumienie jest kontynuacją i rozszerzeniem współpracy, którą Samsung nawiązał w 2016 roku z firmą Echo Investment, z której dwa lata temu wydzielono Archicom jako podmiot odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe. Nowy list intencyjny, obowiązujący przez najbliższe 24 miesiące, zakłada zacieśnienie działań na wielu polach – od technologii, przez badania i rozwój, aż po wspólny marketing.

    W ramach współpracy flagowe inwestycje dewelopera, takie jak warszawskie Apartamenty Guttenberga oraz M7, będą wyposażane w szeroką gamę rozwiązań technologicznych Samsunga. Obejmuje to nie tylko sprzęt RTV i AGD, ale również systemy klimatyzacyjne, urządzenia mobilne, a także zaawansowane rozwiązania z zakresu internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa oparte na platformie Knox.

    „Od lat konsekwentnie rozwijamy ekosystem Samsung SmartThings, który pozwala łączyć urządzenia i usługi. Partnerstwo z Archicom otwiera przed nami nowe możliwości, aby nasze technologie stały się integralną częścią nowoczesnych inwestycji mieszkaniowych” – powiedział Conor Pierce, prezes zarządu Samsung Electronics Polska.

    Współpraca nie ograniczy się jedynie do dostarczania sprzętu. Obie firmy planują wspólnie projektować i testować nowe produkty i usługi dedykowane rynkowi deweloperskiemu, prowadzić badania potrzeb przyszłych mieszkańców oraz organizować warsztaty i szkolenia. Celem jest wykreowanie nowych standardów w zakresie komfortu, bezpieczeństwa i inteligentnych rozwiązań w nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

    Samsung otwiera w Warszawie swoje największe centrum biznesowe w Europie. To strategiczna inwestycja w Polsce

    #Archicom #deweloper #innowacje #inteligentnyDom #IoT #news #rynekNieruchomości #Samsung #SmartThings #technologia

  36. Samsung i Archicom zacieśniają współpracę. Chcą tworzyć apartamenty przyszłości w Polsce

    Samsung Electronics Polska oraz deweloper Archicom podpisały list intencyjny, który rozszerza ich dotychczasową współpracę.

    Celem partnerstwa jest wspólne tworzenie i wdrażanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań dla rynku nieruchomości mieszkaniowych. Oznacza to, że przyszłe apartamenty klasy premium budowane przez Archicom będą fabrycznie zintegrowane z ekosystemem urządzeń i usług Samsunga.

    Podpisane porozumienie jest kontynuacją i rozszerzeniem współpracy, którą Samsung nawiązał w 2016 roku z firmą Echo Investment, z której dwa lata temu wydzielono Archicom jako podmiot odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe. Nowy list intencyjny, obowiązujący przez najbliższe 24 miesiące, zakłada zacieśnienie działań na wielu polach – od technologii, przez badania i rozwój, aż po wspólny marketing.

    W ramach współpracy flagowe inwestycje dewelopera, takie jak warszawskie Apartamenty Guttenberga oraz M7, będą wyposażane w szeroką gamę rozwiązań technologicznych Samsunga. Obejmuje to nie tylko sprzęt RTV i AGD, ale również systemy klimatyzacyjne, urządzenia mobilne, a także zaawansowane rozwiązania z zakresu internetu rzeczy (IoT) i cyberbezpieczeństwa oparte na platformie Knox.

    „Od lat konsekwentnie rozwijamy ekosystem Samsung SmartThings, który pozwala łączyć urządzenia i usługi. Partnerstwo z Archicom otwiera przed nami nowe możliwości, aby nasze technologie stały się integralną częścią nowoczesnych inwestycji mieszkaniowych” – powiedział Conor Pierce, prezes zarządu Samsung Electronics Polska.

    Współpraca nie ograniczy się jedynie do dostarczania sprzętu. Obie firmy planują wspólnie projektować i testować nowe produkty i usługi dedykowane rynkowi deweloperskiemu, prowadzić badania potrzeb przyszłych mieszkańców oraz organizować warsztaty i szkolenia. Celem jest wykreowanie nowych standardów w zakresie komfortu, bezpieczeństwa i inteligentnych rozwiązań w nowoczesnym budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

    Samsung otwiera w Warszawie swoje największe centrum biznesowe w Europie. To strategiczna inwestycja w Polsce

    #Archicom #deweloper #innowacje #inteligentnyDom #IoT #news #rynekNieruchomości #Samsung #SmartThings #technologia

  37. Cecotec Conga 20090 ProAI wchodzi do Polski

    Na polskim rynku debiutuje nowy, zaawansowany robot sprzątający Cecotec Conga 20090 ProAI.

    To urządzenie, które łączy nawigację wspieraną sztuczną inteligencją z w pełni zautomatyzowaną stacją czyszczącą, która nie tylko opróżnia kurz, ale także myje, suszy i na bieżąco nawilża mopy.

     

    Sercem nowego robota jest system nawigacji laserowej wspierany przez chip 3DIANA i algorytmy sztucznej inteligencji. Dzięki nim Conga 20090 ProAI potrafi podobno precyzyjnie skanować otoczenie, rozpoznawać obiekty leżące na podłodze i skutecznie omijać przeszkody. Robot analizuje także rodzaj czyszczonej powierzchni oraz stopień jej zabrudzenia, automatycznie dostosowując do warunków moc ssania i inne parametry pracy.

    Urządzenie charakteryzuje się mocą ssania na poziomie 8000 Pa, co zdaniem producenta ma pozwalać na usuwanie zabrudzeń nawet z grubych dywanów.

    Akumulator litowo-jonowy o pojemności 5200 mAh umożliwia pracę przez 240 minut w trybie odkurzania lub 160 minut mopowania, co przekłada się na możliwość posprzątania do 240 m² na jednym ładowaniu.

    Wyróżnikiem modelu Conga 20090 ProAI jest jego wielofunkcyjna stacja dokująca Cut&Spa. Poza standardowym, automatycznym opróżnianiem pojemnika na kurz, stacja oferuje unikalne funkcje.

    Technologia HairCutting odpowiada za usuwanie włosów i sierści wplątanych w główną szczotkę robota. Z kolei system InfinitySoap dba o bieżące nawilżanie mopów wodą z detergentem w trakcie sprzątania, co zwiększa efektywność mycia podłóg.

    Po zakończonym cyklu sprzątania stacja dokująca podgrzewa wodę do 60°C, aby dokładnie umyć mopy, a następnie całkowicie je suszy, zapobiegając powstawaniu nieprzyjemnych zapachów i rozwojowi drobnoustrojów.

    Robot potrafi też ultradźwiękowo wykrywać dywany – po wjechaniu na nie automatycznie unosi mopy i zwiększa siłę ssania, by nie zamoczyć materiału.

    Całością można zarządzać przez aplikację mobilną, która pozwala m.in. na podgląd pracy z wbudowanej kamery, tworzenie harmonogramów i wyznaczanie stref sprzątania.

    Cena? Cecotec Conga 20090 ProAI dostępny jest w polskim sklepie hiszpańskiej marki cecotecpolska.pl w cenie 2 999 zł.

    Nowe frytkownice Cecotec Cecofry&Grill DuoHeat debiutują w Polsce

    #AI #CecotecConga #CecotecPolska #inteligentnyDom #mopowanie #news #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #sprzątanie

  38. Cecotec Conga 20090 ProAI wchodzi do Polski

    Na polskim rynku debiutuje nowy, zaawansowany robot sprzątający Cecotec Conga 20090 ProAI.

    To urządzenie, które łączy nawigację wspieraną sztuczną inteligencją z w pełni zautomatyzowaną stacją czyszczącą, która nie tylko opróżnia kurz, ale także myje, suszy i na bieżąco nawilża mopy.

     

    Sercem nowego robota jest system nawigacji laserowej wspierany przez chip 3DIANA i algorytmy sztucznej inteligencji. Dzięki nim Conga 20090 ProAI potrafi podobno precyzyjnie skanować otoczenie, rozpoznawać obiekty leżące na podłodze i skutecznie omijać przeszkody. Robot analizuje także rodzaj czyszczonej powierzchni oraz stopień jej zabrudzenia, automatycznie dostosowując do warunków moc ssania i inne parametry pracy.

    Urządzenie charakteryzuje się mocą ssania na poziomie 8000 Pa, co zdaniem producenta ma pozwalać na usuwanie zabrudzeń nawet z grubych dywanów.

    Akumulator litowo-jonowy o pojemności 5200 mAh umożliwia pracę przez 240 minut w trybie odkurzania lub 160 minut mopowania, co przekłada się na możliwość posprzątania do 240 m² na jednym ładowaniu.

    Wyróżnikiem modelu Conga 20090 ProAI jest jego wielofunkcyjna stacja dokująca Cut&Spa. Poza standardowym, automatycznym opróżnianiem pojemnika na kurz, stacja oferuje unikalne funkcje.

    Technologia HairCutting odpowiada za usuwanie włosów i sierści wplątanych w główną szczotkę robota. Z kolei system InfinitySoap dba o bieżące nawilżanie mopów wodą z detergentem w trakcie sprzątania, co zwiększa efektywność mycia podłóg.

    Po zakończonym cyklu sprzątania stacja dokująca podgrzewa wodę do 60°C, aby dokładnie umyć mopy, a następnie całkowicie je suszy, zapobiegając powstawaniu nieprzyjemnych zapachów i rozwojowi drobnoustrojów.

    Robot potrafi też ultradźwiękowo wykrywać dywany – po wjechaniu na nie automatycznie unosi mopy i zwiększa siłę ssania, by nie zamoczyć materiału.

    Całością można zarządzać przez aplikację mobilną, która pozwala m.in. na podgląd pracy z wbudowanej kamery, tworzenie harmonogramów i wyznaczanie stref sprzątania.

    Cena? Cecotec Conga 20090 ProAI dostępny jest w polskim sklepie hiszpańskiej marki cecotecpolska.pl w cenie 2 999 zł.

    Nowe frytkownice Cecotec Cecofry&Grill DuoHeat debiutują w Polsce

    #AI #CecotecConga #CecotecPolska #inteligentnyDom #mopowanie #news #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #sprzątanie

  39. Cecotec Conga 20090 ProAI wchodzi do Polski

    Na polskim rynku debiutuje nowy, zaawansowany robot sprzątający Cecotec Conga 20090 ProAI.

    To urządzenie, które łączy nawigację wspieraną sztuczną inteligencją z w pełni zautomatyzowaną stacją czyszczącą, która nie tylko opróżnia kurz, ale także myje, suszy i na bieżąco nawilża mopy.

     

    Sercem nowego robota jest system nawigacji laserowej wspierany przez chip 3DIANA i algorytmy sztucznej inteligencji. Dzięki nim Conga 20090 ProAI potrafi podobno precyzyjnie skanować otoczenie, rozpoznawać obiekty leżące na podłodze i skutecznie omijać przeszkody. Robot analizuje także rodzaj czyszczonej powierzchni oraz stopień jej zabrudzenia, automatycznie dostosowując do warunków moc ssania i inne parametry pracy.

    Urządzenie charakteryzuje się mocą ssania na poziomie 8000 Pa, co zdaniem producenta ma pozwalać na usuwanie zabrudzeń nawet z grubych dywanów.

    Akumulator litowo-jonowy o pojemności 5200 mAh umożliwia pracę przez 240 minut w trybie odkurzania lub 160 minut mopowania, co przekłada się na możliwość posprzątania do 240 m² na jednym ładowaniu.

    Wyróżnikiem modelu Conga 20090 ProAI jest jego wielofunkcyjna stacja dokująca Cut&Spa. Poza standardowym, automatycznym opróżnianiem pojemnika na kurz, stacja oferuje unikalne funkcje.

    Technologia HairCutting odpowiada za usuwanie włosów i sierści wplątanych w główną szczotkę robota. Z kolei system InfinitySoap dba o bieżące nawilżanie mopów wodą z detergentem w trakcie sprzątania, co zwiększa efektywność mycia podłóg.

    Po zakończonym cyklu sprzątania stacja dokująca podgrzewa wodę do 60°C, aby dokładnie umyć mopy, a następnie całkowicie je suszy, zapobiegając powstawaniu nieprzyjemnych zapachów i rozwojowi drobnoustrojów.

    Robot potrafi też ultradźwiękowo wykrywać dywany – po wjechaniu na nie automatycznie unosi mopy i zwiększa siłę ssania, by nie zamoczyć materiału.

    Całością można zarządzać przez aplikację mobilną, która pozwala m.in. na podgląd pracy z wbudowanej kamery, tworzenie harmonogramów i wyznaczanie stref sprzątania.

    Cena? Cecotec Conga 20090 ProAI dostępny jest w polskim sklepie hiszpańskiej marki cecotecpolska.pl w cenie 2 999 zł.

    Nowe frytkownice Cecotec Cecofry&Grill DuoHeat debiutują w Polsce

    #AI #CecotecConga #CecotecPolska #inteligentnyDom #mopowanie #news #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #sprzątanie

  40. Cecotec Conga 20090 ProAI wchodzi do Polski

    Na polskim rynku debiutuje nowy, zaawansowany robot sprzątający Cecotec Conga 20090 ProAI.

    To urządzenie, które łączy nawigację wspieraną sztuczną inteligencją z w pełni zautomatyzowaną stacją czyszczącą, która nie tylko opróżnia kurz, ale także myje, suszy i na bieżąco nawilża mopy.

     

    Sercem nowego robota jest system nawigacji laserowej wspierany przez chip 3DIANA i algorytmy sztucznej inteligencji. Dzięki nim Conga 20090 ProAI potrafi podobno precyzyjnie skanować otoczenie, rozpoznawać obiekty leżące na podłodze i skutecznie omijać przeszkody. Robot analizuje także rodzaj czyszczonej powierzchni oraz stopień jej zabrudzenia, automatycznie dostosowując do warunków moc ssania i inne parametry pracy.

    Urządzenie charakteryzuje się mocą ssania na poziomie 8000 Pa, co zdaniem producenta ma pozwalać na usuwanie zabrudzeń nawet z grubych dywanów.

    Akumulator litowo-jonowy o pojemności 5200 mAh umożliwia pracę przez 240 minut w trybie odkurzania lub 160 minut mopowania, co przekłada się na możliwość posprzątania do 240 m² na jednym ładowaniu.

    Wyróżnikiem modelu Conga 20090 ProAI jest jego wielofunkcyjna stacja dokująca Cut&Spa. Poza standardowym, automatycznym opróżnianiem pojemnika na kurz, stacja oferuje unikalne funkcje.

    Technologia HairCutting odpowiada za usuwanie włosów i sierści wplątanych w główną szczotkę robota. Z kolei system InfinitySoap dba o bieżące nawilżanie mopów wodą z detergentem w trakcie sprzątania, co zwiększa efektywność mycia podłóg.

    Po zakończonym cyklu sprzątania stacja dokująca podgrzewa wodę do 60°C, aby dokładnie umyć mopy, a następnie całkowicie je suszy, zapobiegając powstawaniu nieprzyjemnych zapachów i rozwojowi drobnoustrojów.

    Robot potrafi też ultradźwiękowo wykrywać dywany – po wjechaniu na nie automatycznie unosi mopy i zwiększa siłę ssania, by nie zamoczyć materiału.

    Całością można zarządzać przez aplikację mobilną, która pozwala m.in. na podgląd pracy z wbudowanej kamery, tworzenie harmonogramów i wyznaczanie stref sprzątania.

    Cena? Cecotec Conga 20090 ProAI dostępny jest w polskim sklepie hiszpańskiej marki cecotecpolska.pl w cenie 2 999 zł.

    Nowe frytkownice Cecotec Cecofry&Grill DuoHeat debiutują w Polsce

    #AI #CecotecConga #CecotecPolska #inteligentnyDom #mopowanie #news #odkurzaczAutomatyczny #robotSprzątający #sprzątanie

  41. Google Home z rewolucyjnymi zmianami. Wszystko, co musisz wiedzieć o Gemini, nowej aplikacji i subskrypcji Premium

    Google wraz z początkiem października ogłosiło największą od lat rewolucję w swoim ekosystemie inteligentnego domu. O fakcie już informowaliśmy, ale teraz materiał zbierający wszystkie udostępnione przez Google informacje.

    W centrum zmian znajduje się model AI Gemini, który całkowicie odmieni sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z urządzeniami domowymi. To kompleksowa transformacja, która obejmuje nowego, znacznie inteligentniejszego asystenta, całkowicie przeprojektowaną aplikację mobilną, nowy sprzęt oraz model subskrypcyjny dla najbardziej zaawansowanych funkcji. O pierwszych zapowiedziach tych zmian wspominaliśmy już na łamach iMagazine, jednak teraz Google odsłoniło wszystkie karty.

    Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Mimo że pełna funkcjonalność i dostępność nowych rozwiązań w Polsce, jak to zwykle bywa, stoi pod znakiem zapytania, skala zmian jest na tyle duża, że warto się im przyjrzeć. To wizja przyszłości inteligentnego domu według Google, która z czasem z pewnością dotrze również do naszego kraju.

    Gemini wkracza do domu

    Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego Asystenta Google przez znacznie potężniejszy model Gemini for Home. To nie tylko zmiana nazwy – to fundamentalna przemiana w filozofii działania. Zamiast wydawania sztywnych, precyzyjnych komend, użytkownicy będą mogli prowadzić z domem naturalną, płynną rozmowę. Tym samym porzekadło gadać do ściany nabrało nowego wymiaru…

    Gemini rozumie kontekst, potrafi obsługiwać złożone polecenia (np. „włącz wszystkie światła oprócz tych w sypialni i ustaw ogrzewanie na 22 stopnie”) i nie wymaga już powtarzania słowa-klucza przy każdym poleceniu.

    Nowy asystent, dzięki 10 nowym, naturalnie brzmiącym głosom, ma stać się prawdziwym domowym pomocnikiem. Gemini zintegrowane z kamerami Nest potrafi też znacznie lepiej interpretować obraz – zamiast generycznego alertu o wykryciu ruchu, system poinformuje, że „kurier zostawił paczkę na ganku”. Funkcja Home Brief przygotuje nawet wideo-podsumowanie najważniejszych zdarzeń z całego dnia.

    Aplikacja Google Home na nowo

    Równolegle z rewolucją w asystencie, Google gruntownie przebudowało aplikację Google Home. Została ona napisana od nowa, co ma zapewnić znacznie większą szybkość i niezawodność – na niektórych urządzeniach ma ładować się o 70% szybciej, a liczba awarii spadła o 80%. Interfejs został uproszczony do trzech głównych zakładek: Dom, Aktywność i Automatyzacje.

    W aplikacji pojawiła się też stała funkcja Ask Home, napędzana przez Gemini, która pozwala w języku naturalnym zarządzać urządzeniami, tworzyć automatyzacje czy przeszukiwać historię nagrań z kamer (np. „pokaż mi, jak pies bawił się na podwórku wczoraj po południu”). To potężne narzędzie, które ma uczynić zarządzanie inteligentnym domem prostszym niż kiedykolwiek.

    Nowy sprzęt w rodzinie Nest

    Wraz z oprogramowaniem debiutuje również nowy sprzęt, zaprojektowany specjalnie z myślą o możliwościach Gemini. Google zaprezentowało nowy głośnik Google Home Speaker, który ma zapewnić jeszcze bardziej naturalne i płynne konwersacje z Gemini.

    Ponadto, na rynek trafiają nowe generacje kamer Nest Cam (wewnętrzna i zewnętrzna) oraz nowy dzwonek Nest Doorbell. Charakteryzują się one lepszą jakością obrazu, szerszym polem widzenia i pełnym wsparciem dla zaawansowanych funkcji analizy wideo oferowanych przez Gemini.

    Dla wymagających: płatna subskrypcja Google Home Premium

    Wraz z nowymi, potężnymi funkcjami, Google wprowadza nowy model biznesowy. Choć podstawowa funkcjonalność Gemini będzie dostępna dla wszystkich użytkowników, najbardziej zaawansowane możliwości, takie jak płynne rozmowy bez słowa-klucza (Gemini Live) czy inteligentne podsumowania wideo z kamer, zostaną zamknięte za płatną subskrypcją Google Home Premium. Co ważne, abonament ten będzie automatycznie dołączany bez dodatkowych opłat dla subskrybentów wyższych pakietów Google AI Pro oraz Ultra. Oznacza to, że obecni subskrybenci tych planów Gemini automatycznie mają otrzymać nowe funkcjonalności w ramach Google Home bezpłatnie.

    Wdrażanie nowości rozpoczyna się już w październiku, początkowo w ramach programu wczesnego dostępu (Early Access) w wybranych krajach. Na pełną dostępność, zwłaszcza w Polsce, będziemy musieli zapewne jeszcze poczekać, ale nie mamy żadnych wątpliwości że to wyłącznie kwestia czasu. Gemini doskonale radzi sobie już teraz z językiem polskim.

    #AI #aplikacjaGoogleHome #AsystentGoogle #Gemini #GoogleHome #GoogleHomePremium #GoogleNest #inteligentnyDom #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  42. Google Home z rewolucyjnymi zmianami. Wszystko, co musisz wiedzieć o Gemini, nowej aplikacji i subskrypcji Premium

    Google wraz z początkiem października ogłosiło największą od lat rewolucję w swoim ekosystemie inteligentnego domu. O fakcie już informowaliśmy, ale teraz materiał zbierający wszystkie udostępnione przez Google informacje.

    W centrum zmian znajduje się model AI Gemini, który całkowicie odmieni sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z urządzeniami domowymi. To kompleksowa transformacja, która obejmuje nowego, znacznie inteligentniejszego asystenta, całkowicie przeprojektowaną aplikację mobilną, nowy sprzęt oraz model subskrypcyjny dla najbardziej zaawansowanych funkcji. O pierwszych zapowiedziach tych zmian wspominaliśmy już na łamach iMagazine, jednak teraz Google odsłoniło wszystkie karty.

    Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Mimo że pełna funkcjonalność i dostępność nowych rozwiązań w Polsce, jak to zwykle bywa, stoi pod znakiem zapytania, skala zmian jest na tyle duża, że warto się im przyjrzeć. To wizja przyszłości inteligentnego domu według Google, która z czasem z pewnością dotrze również do naszego kraju.

    Gemini wkracza do domu

    Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego Asystenta Google przez znacznie potężniejszy model Gemini for Home. To nie tylko zmiana nazwy – to fundamentalna przemiana w filozofii działania. Zamiast wydawania sztywnych, precyzyjnych komend, użytkownicy będą mogli prowadzić z domem naturalną, płynną rozmowę. Tym samym porzekadło gadać do ściany nabrało nowego wymiaru…

    Gemini rozumie kontekst, potrafi obsługiwać złożone polecenia (np. „włącz wszystkie światła oprócz tych w sypialni i ustaw ogrzewanie na 22 stopnie”) i nie wymaga już powtarzania słowa-klucza przy każdym poleceniu.

    Nowy asystent, dzięki 10 nowym, naturalnie brzmiącym głosom, ma stać się prawdziwym domowym pomocnikiem. Gemini zintegrowane z kamerami Nest potrafi też znacznie lepiej interpretować obraz – zamiast generycznego alertu o wykryciu ruchu, system poinformuje, że „kurier zostawił paczkę na ganku”. Funkcja Home Brief przygotuje nawet wideo-podsumowanie najważniejszych zdarzeń z całego dnia.

    Aplikacja Google Home na nowo

    Równolegle z rewolucją w asystencie, Google gruntownie przebudowało aplikację Google Home. Została ona napisana od nowa, co ma zapewnić znacznie większą szybkość i niezawodność – na niektórych urządzeniach ma ładować się o 70% szybciej, a liczba awarii spadła o 80%. Interfejs został uproszczony do trzech głównych zakładek: Dom, Aktywność i Automatyzacje.

    W aplikacji pojawiła się też stała funkcja Ask Home, napędzana przez Gemini, która pozwala w języku naturalnym zarządzać urządzeniami, tworzyć automatyzacje czy przeszukiwać historię nagrań z kamer (np. „pokaż mi, jak pies bawił się na podwórku wczoraj po południu”). To potężne narzędzie, które ma uczynić zarządzanie inteligentnym domem prostszym niż kiedykolwiek.

    Nowy sprzęt w rodzinie Nest

    Wraz z oprogramowaniem debiutuje również nowy sprzęt, zaprojektowany specjalnie z myślą o możliwościach Gemini. Google zaprezentowało nowy głośnik Google Home Speaker, który ma zapewnić jeszcze bardziej naturalne i płynne konwersacje z Gemini.

    Ponadto, na rynek trafiają nowe generacje kamer Nest Cam (wewnętrzna i zewnętrzna) oraz nowy dzwonek Nest Doorbell. Charakteryzują się one lepszą jakością obrazu, szerszym polem widzenia i pełnym wsparciem dla zaawansowanych funkcji analizy wideo oferowanych przez Gemini.

    Dla wymagających: płatna subskrypcja Google Home Premium

    Wraz z nowymi, potężnymi funkcjami, Google wprowadza nowy model biznesowy. Choć podstawowa funkcjonalność Gemini będzie dostępna dla wszystkich użytkowników, najbardziej zaawansowane możliwości, takie jak płynne rozmowy bez słowa-klucza (Gemini Live) czy inteligentne podsumowania wideo z kamer, zostaną zamknięte za płatną subskrypcją Google Home Premium. Co ważne, abonament ten będzie automatycznie dołączany bez dodatkowych opłat dla subskrybentów wyższych pakietów Google AI Pro oraz Ultra. Oznacza to, że obecni subskrybenci tych planów Gemini automatycznie mają otrzymać nowe funkcjonalności w ramach Google Home bezpłatnie.

    Wdrażanie nowości rozpoczyna się już w październiku, początkowo w ramach programu wczesnego dostępu (Early Access) w wybranych krajach. Na pełną dostępność, zwłaszcza w Polsce, będziemy musieli zapewne jeszcze poczekać, ale nie mamy żadnych wątpliwości że to wyłącznie kwestia czasu. Gemini doskonale radzi sobie już teraz z językiem polskim.

    #AI #aplikacjaGoogleHome #AsystentGoogle #Gemini #GoogleHome #GoogleHomePremium #GoogleNest #inteligentnyDom #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  43. Google Home z rewolucyjnymi zmianami. Wszystko, co musisz wiedzieć o Gemini, nowej aplikacji i subskrypcji Premium

    Google wraz z początkiem października ogłosiło największą od lat rewolucję w swoim ekosystemie inteligentnego domu. O fakcie już informowaliśmy, ale teraz materiał zbierający wszystkie udostępnione przez Google informacje.

    W centrum zmian znajduje się model AI Gemini, który całkowicie odmieni sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z urządzeniami domowymi. To kompleksowa transformacja, która obejmuje nowego, znacznie inteligentniejszego asystenta, całkowicie przeprojektowaną aplikację mobilną, nowy sprzęt oraz model subskrypcyjny dla najbardziej zaawansowanych funkcji. O pierwszych zapowiedziach tych zmian wspominaliśmy już na łamach iMagazine, jednak teraz Google odsłoniło wszystkie karty.

    Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Mimo że pełna funkcjonalność i dostępność nowych rozwiązań w Polsce, jak to zwykle bywa, stoi pod znakiem zapytania, skala zmian jest na tyle duża, że warto się im przyjrzeć. To wizja przyszłości inteligentnego domu według Google, która z czasem z pewnością dotrze również do naszego kraju.

    Gemini wkracza do domu

    Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego Asystenta Google przez znacznie potężniejszy model Gemini for Home. To nie tylko zmiana nazwy – to fundamentalna przemiana w filozofii działania. Zamiast wydawania sztywnych, precyzyjnych komend, użytkownicy będą mogli prowadzić z domem naturalną, płynną rozmowę. Tym samym porzekadło gadać do ściany nabrało nowego wymiaru…

    Gemini rozumie kontekst, potrafi obsługiwać złożone polecenia (np. „włącz wszystkie światła oprócz tych w sypialni i ustaw ogrzewanie na 22 stopnie”) i nie wymaga już powtarzania słowa-klucza przy każdym poleceniu.

    Nowy asystent, dzięki 10 nowym, naturalnie brzmiącym głosom, ma stać się prawdziwym domowym pomocnikiem. Gemini zintegrowane z kamerami Nest potrafi też znacznie lepiej interpretować obraz – zamiast generycznego alertu o wykryciu ruchu, system poinformuje, że „kurier zostawił paczkę na ganku”. Funkcja Home Brief przygotuje nawet wideo-podsumowanie najważniejszych zdarzeń z całego dnia.

    Aplikacja Google Home na nowo

    Równolegle z rewolucją w asystencie, Google gruntownie przebudowało aplikację Google Home. Została ona napisana od nowa, co ma zapewnić znacznie większą szybkość i niezawodność – na niektórych urządzeniach ma ładować się o 70% szybciej, a liczba awarii spadła o 80%. Interfejs został uproszczony do trzech głównych zakładek: Dom, Aktywność i Automatyzacje.

    W aplikacji pojawiła się też stała funkcja Ask Home, napędzana przez Gemini, która pozwala w języku naturalnym zarządzać urządzeniami, tworzyć automatyzacje czy przeszukiwać historię nagrań z kamer (np. „pokaż mi, jak pies bawił się na podwórku wczoraj po południu”). To potężne narzędzie, które ma uczynić zarządzanie inteligentnym domem prostszym niż kiedykolwiek.

    Nowy sprzęt w rodzinie Nest

    Wraz z oprogramowaniem debiutuje również nowy sprzęt, zaprojektowany specjalnie z myślą o możliwościach Gemini. Google zaprezentowało nowy głośnik Google Home Speaker, który ma zapewnić jeszcze bardziej naturalne i płynne konwersacje z Gemini.

    Ponadto, na rynek trafiają nowe generacje kamer Nest Cam (wewnętrzna i zewnętrzna) oraz nowy dzwonek Nest Doorbell. Charakteryzują się one lepszą jakością obrazu, szerszym polem widzenia i pełnym wsparciem dla zaawansowanych funkcji analizy wideo oferowanych przez Gemini.

    Dla wymagających: płatna subskrypcja Google Home Premium

    Wraz z nowymi, potężnymi funkcjami, Google wprowadza nowy model biznesowy. Choć podstawowa funkcjonalność Gemini będzie dostępna dla wszystkich użytkowników, najbardziej zaawansowane możliwości, takie jak płynne rozmowy bez słowa-klucza (Gemini Live) czy inteligentne podsumowania wideo z kamer, zostaną zamknięte za płatną subskrypcją Google Home Premium. Co ważne, abonament ten będzie automatycznie dołączany bez dodatkowych opłat dla subskrybentów wyższych pakietów Google AI Pro oraz Ultra. Oznacza to, że obecni subskrybenci tych planów Gemini automatycznie mają otrzymać nowe funkcjonalności w ramach Google Home bezpłatnie.

    Wdrażanie nowości rozpoczyna się już w październiku, początkowo w ramach programu wczesnego dostępu (Early Access) w wybranych krajach. Na pełną dostępność, zwłaszcza w Polsce, będziemy musieli zapewne jeszcze poczekać, ale nie mamy żadnych wątpliwości że to wyłącznie kwestia czasu. Gemini doskonale radzi sobie już teraz z językiem polskim.

    #AI #aplikacjaGoogleHome #AsystentGoogle #Gemini #GoogleHome #GoogleHomePremium #GoogleNest #inteligentnyDom #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  44. Google Home z rewolucyjnymi zmianami. Wszystko, co musisz wiedzieć o Gemini, nowej aplikacji i subskrypcji Premium

    Google wraz z początkiem października ogłosiło największą od lat rewolucję w swoim ekosystemie inteligentnego domu. O fakcie już informowaliśmy, ale teraz materiał zbierający wszystkie udostępnione przez Google informacje.

    W centrum zmian znajduje się model AI Gemini, który całkowicie odmieni sposób, w jaki wchodzimy w interakcję z urządzeniami domowymi. To kompleksowa transformacja, która obejmuje nowego, znacznie inteligentniejszego asystenta, całkowicie przeprojektowaną aplikację mobilną, nowy sprzęt oraz model subskrypcyjny dla najbardziej zaawansowanych funkcji. O pierwszych zapowiedziach tych zmian wspominaliśmy już na łamach iMagazine, jednak teraz Google odsłoniło wszystkie karty.

    Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Mimo że pełna funkcjonalność i dostępność nowych rozwiązań w Polsce, jak to zwykle bywa, stoi pod znakiem zapytania, skala zmian jest na tyle duża, że warto się im przyjrzeć. To wizja przyszłości inteligentnego domu według Google, która z czasem z pewnością dotrze również do naszego kraju.

    Gemini wkracza do domu

    Najważniejszą zmianą jest zastąpienie dotychczasowego Asystenta Google przez znacznie potężniejszy model Gemini for Home. To nie tylko zmiana nazwy – to fundamentalna przemiana w filozofii działania. Zamiast wydawania sztywnych, precyzyjnych komend, użytkownicy będą mogli prowadzić z domem naturalną, płynną rozmowę. Tym samym porzekadło gadać do ściany nabrało nowego wymiaru…

    Gemini rozumie kontekst, potrafi obsługiwać złożone polecenia (np. „włącz wszystkie światła oprócz tych w sypialni i ustaw ogrzewanie na 22 stopnie”) i nie wymaga już powtarzania słowa-klucza przy każdym poleceniu.

    Nowy asystent, dzięki 10 nowym, naturalnie brzmiącym głosom, ma stać się prawdziwym domowym pomocnikiem. Gemini zintegrowane z kamerami Nest potrafi też znacznie lepiej interpretować obraz – zamiast generycznego alertu o wykryciu ruchu, system poinformuje, że „kurier zostawił paczkę na ganku”. Funkcja Home Brief przygotuje nawet wideo-podsumowanie najważniejszych zdarzeń z całego dnia.

    Aplikacja Google Home na nowo

    Równolegle z rewolucją w asystencie, Google gruntownie przebudowało aplikację Google Home. Została ona napisana od nowa, co ma zapewnić znacznie większą szybkość i niezawodność – na niektórych urządzeniach ma ładować się o 70% szybciej, a liczba awarii spadła o 80%. Interfejs został uproszczony do trzech głównych zakładek: Dom, Aktywność i Automatyzacje.

    W aplikacji pojawiła się też stała funkcja Ask Home, napędzana przez Gemini, która pozwala w języku naturalnym zarządzać urządzeniami, tworzyć automatyzacje czy przeszukiwać historię nagrań z kamer (np. „pokaż mi, jak pies bawił się na podwórku wczoraj po południu”). To potężne narzędzie, które ma uczynić zarządzanie inteligentnym domem prostszym niż kiedykolwiek.

    Nowy sprzęt w rodzinie Nest

    Wraz z oprogramowaniem debiutuje również nowy sprzęt, zaprojektowany specjalnie z myślą o możliwościach Gemini. Google zaprezentowało nowy głośnik Google Home Speaker, który ma zapewnić jeszcze bardziej naturalne i płynne konwersacje z Gemini.

    Ponadto, na rynek trafiają nowe generacje kamer Nest Cam (wewnętrzna i zewnętrzna) oraz nowy dzwonek Nest Doorbell. Charakteryzują się one lepszą jakością obrazu, szerszym polem widzenia i pełnym wsparciem dla zaawansowanych funkcji analizy wideo oferowanych przez Gemini.

    Dla wymagających: płatna subskrypcja Google Home Premium

    Wraz z nowymi, potężnymi funkcjami, Google wprowadza nowy model biznesowy. Choć podstawowa funkcjonalność Gemini będzie dostępna dla wszystkich użytkowników, najbardziej zaawansowane możliwości, takie jak płynne rozmowy bez słowa-klucza (Gemini Live) czy inteligentne podsumowania wideo z kamer, zostaną zamknięte za płatną subskrypcją Google Home Premium. Co ważne, abonament ten będzie automatycznie dołączany bez dodatkowych opłat dla subskrybentów wyższych pakietów Google AI Pro oraz Ultra. Oznacza to, że obecni subskrybenci tych planów Gemini automatycznie mają otrzymać nowe funkcjonalności w ramach Google Home bezpłatnie.

    Wdrażanie nowości rozpoczyna się już w październiku, początkowo w ramach programu wczesnego dostępu (Early Access) w wybranych krajach. Na pełną dostępność, zwłaszcza w Polsce, będziemy musieli zapewne jeszcze poczekać, ale nie mamy żadnych wątpliwości że to wyłącznie kwestia czasu. Gemini doskonale radzi sobie już teraz z językiem polskim.

    #AI #aplikacjaGoogleHome #AsystentGoogle #Gemini #GoogleHome #GoogleHomePremium #GoogleNest #inteligentnyDom #news #smartHome #sztucznaInteligencja

  45. Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Google rozpoczęło udostępnianie dużej aktualizacji aplikacji Home, która stanowi centrum zarządzania inteligentnym domem.

    Użytkownicy iPhone’ów, zwłaszcza ci w programie publicznych testów, jako pierwsi mogą zobaczyć całkowicie przeprojektowany interfejs. Najważniejszą nowością jest jednak integracja z modelem AI Gemini w ramach nowej funkcji „Ask Home”.

    Uproszczony interfejs i nowy wygląd

    Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nowa, bardziej zaokrąglona ikona aplikacji z gradientowymi kolorami, nawiązująca do stylistyki Gemini. Po uruchomieniu wita nas uproszczony, trzyzakładkowy układ: Home („Dom”), Activity („Aktywność”) i Automations („Automatyzacje”).

    Zniknęła więc dotychczasowa zakładka ustawień, które przeniesiono do menu konta. Na górze ekranu dominuje teraz nowy pasek „Ask [nazwa domu]”, który jest bramą do interakcji z asystentem AI zintegrowanym z nową wersją aplikacji Home.

    „Ask Home”, czyli Gemini wkracza do domu

    Centralnym punktem aktualizacji jest funkcja „Ask Home”. Po jej aktywacji użytkownik trafia do interfejsu czatu z karuzelą urządzeń. Jak informuje 9to5Google (Amerykanie otrzymali aktualizację jako pierwsi), na razie, w obecnej fazie wdrażania, funkcja działa głównie jako zaawansowana wyszukiwarka – wpisując zapytanie, można szybko znaleźć urządzenia, akcje czy automatyzacje. Google informuje jednak, że bardziej zaawansowane, konwersacyjne możliwości „nie są jeszcze gotowe”, a ich pełne uruchomienie nastąpi prawdopodobnie po oficjalnej zapowiedzi 1 października, o której to zapowiedzi już was informowaliśmy.

    Google Gemini for Home startuje 1 października

    Z dokumentacji wynika, że „Gemini for Home” wprowadzi kilka istotnych zmian. Nowością będzie funkcja „Gemini Live”, dzięki której mikrofon pozostanie aktywny przez chwilę po zadaniu pytania, aby umożliwić zadawanie kolejnych bez ponownego mówienia „Hej Google”. Asystent pozwoli także członkom gospodarstwa domowego z włączoną funkcją Voice Match na głosowe przeszukiwanie historii nagrań z kompatybilnych kamer i dzwonków wideo.

    Aktualizacja oznaczona numerem 4.0.54 jest na razie udostępniana dla użytkowników systemu iOS. Można się spodziewać, że wkrótce po oficjalnej prezentacji trafi również do posiadaczy urządzeń z Androidem. Wszystko wskazuje na to, że Google szykuje grunt pod głębszą integrację sztucznej inteligencji z codziennym zarządzaniem inteligentnym domem, oczywiście w Polsce ze względu na barierę językową, a także fakt, że jesteśmy w UE, nowe funkcje otrzymamy później.

    #aktualizacja #aplikacja #AskHome #Gemini #GoogleAssistant #GoogleHome #inteligentnyDom #iOS #iPhone #news #redesign #smartHome

  46. Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Google rozpoczęło udostępnianie dużej aktualizacji aplikacji Home, która stanowi centrum zarządzania inteligentnym domem.

    Użytkownicy iPhone’ów, zwłaszcza ci w programie publicznych testów, jako pierwsi mogą zobaczyć całkowicie przeprojektowany interfejs. Najważniejszą nowością jest jednak integracja z modelem AI Gemini w ramach nowej funkcji „Ask Home”.

    Uproszczony interfejs i nowy wygląd

    Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nowa, bardziej zaokrąglona ikona aplikacji z gradientowymi kolorami, nawiązująca do stylistyki Gemini. Po uruchomieniu wita nas uproszczony, trzyzakładkowy układ: Home („Dom”), Activity („Aktywność”) i Automations („Automatyzacje”).

    Zniknęła więc dotychczasowa zakładka ustawień, które przeniesiono do menu konta. Na górze ekranu dominuje teraz nowy pasek „Ask [nazwa domu]”, który jest bramą do interakcji z asystentem AI zintegrowanym z nową wersją aplikacji Home.

    „Ask Home”, czyli Gemini wkracza do domu

    Centralnym punktem aktualizacji jest funkcja „Ask Home”. Po jej aktywacji użytkownik trafia do interfejsu czatu z karuzelą urządzeń. Jak informuje 9to5Google (Amerykanie otrzymali aktualizację jako pierwsi), na razie, w obecnej fazie wdrażania, funkcja działa głównie jako zaawansowana wyszukiwarka – wpisując zapytanie, można szybko znaleźć urządzenia, akcje czy automatyzacje. Google informuje jednak, że bardziej zaawansowane, konwersacyjne możliwości „nie są jeszcze gotowe”, a ich pełne uruchomienie nastąpi prawdopodobnie po oficjalnej zapowiedzi 1 października, o której to zapowiedzi już was informowaliśmy.

    Google Gemini for Home startuje 1 października

    Z dokumentacji wynika, że „Gemini for Home” wprowadzi kilka istotnych zmian. Nowością będzie funkcja „Gemini Live”, dzięki której mikrofon pozostanie aktywny przez chwilę po zadaniu pytania, aby umożliwić zadawanie kolejnych bez ponownego mówienia „Hej Google”. Asystent pozwoli także członkom gospodarstwa domowego z włączoną funkcją Voice Match na głosowe przeszukiwanie historii nagrań z kompatybilnych kamer i dzwonków wideo.

    Aktualizacja oznaczona numerem 4.0.54 jest na razie udostępniana dla użytkowników systemu iOS. Można się spodziewać, że wkrótce po oficjalnej prezentacji trafi również do posiadaczy urządzeń z Androidem. Wszystko wskazuje na to, że Google szykuje grunt pod głębszą integrację sztucznej inteligencji z codziennym zarządzaniem inteligentnym domem, oczywiście w Polsce ze względu na barierę językową, a także fakt, że jesteśmy w UE, nowe funkcje otrzymamy później.

    #aktualizacja #aplikacja #AskHome #Gemini #GoogleAssistant #GoogleHome #inteligentnyDom #iOS #iPhone #news #redesign #smartHome

  47. Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Google rozpoczęło udostępnianie dużej aktualizacji aplikacji Home, która stanowi centrum zarządzania inteligentnym domem.

    Użytkownicy iPhone’ów, zwłaszcza ci w programie publicznych testów, jako pierwsi mogą zobaczyć całkowicie przeprojektowany interfejs. Najważniejszą nowością jest jednak integracja z modelem AI Gemini w ramach nowej funkcji „Ask Home”.

    Uproszczony interfejs i nowy wygląd

    Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nowa, bardziej zaokrąglona ikona aplikacji z gradientowymi kolorami, nawiązująca do stylistyki Gemini. Po uruchomieniu wita nas uproszczony, trzyzakładkowy układ: Home („Dom”), Activity („Aktywność”) i Automations („Automatyzacje”).

    Zniknęła więc dotychczasowa zakładka ustawień, które przeniesiono do menu konta. Na górze ekranu dominuje teraz nowy pasek „Ask [nazwa domu]”, który jest bramą do interakcji z asystentem AI zintegrowanym z nową wersją aplikacji Home.

    „Ask Home”, czyli Gemini wkracza do domu

    Centralnym punktem aktualizacji jest funkcja „Ask Home”. Po jej aktywacji użytkownik trafia do interfejsu czatu z karuzelą urządzeń. Jak informuje 9to5Google (Amerykanie otrzymali aktualizację jako pierwsi), na razie, w obecnej fazie wdrażania, funkcja działa głównie jako zaawansowana wyszukiwarka – wpisując zapytanie, można szybko znaleźć urządzenia, akcje czy automatyzacje. Google informuje jednak, że bardziej zaawansowane, konwersacyjne możliwości „nie są jeszcze gotowe”, a ich pełne uruchomienie nastąpi prawdopodobnie po oficjalnej zapowiedzi 1 października, o której to zapowiedzi już was informowaliśmy.

    Google Gemini for Home startuje 1 października

    Z dokumentacji wynika, że „Gemini for Home” wprowadzi kilka istotnych zmian. Nowością będzie funkcja „Gemini Live”, dzięki której mikrofon pozostanie aktywny przez chwilę po zadaniu pytania, aby umożliwić zadawanie kolejnych bez ponownego mówienia „Hej Google”. Asystent pozwoli także członkom gospodarstwa domowego z włączoną funkcją Voice Match na głosowe przeszukiwanie historii nagrań z kompatybilnych kamer i dzwonków wideo.

    Aktualizacja oznaczona numerem 4.0.54 jest na razie udostępniana dla użytkowników systemu iOS. Można się spodziewać, że wkrótce po oficjalnej prezentacji trafi również do posiadaczy urządzeń z Androidem. Wszystko wskazuje na to, że Google szykuje grunt pod głębszą integrację sztucznej inteligencji z codziennym zarządzaniem inteligentnym domem, oczywiście w Polsce ze względu na barierę językową, a także fakt, że jesteśmy w UE, nowe funkcje otrzymamy później.

    #aktualizacja #aplikacja #AskHome #Gemini #GoogleAssistant #GoogleHome #inteligentnyDom #iOS #iPhone #news #redesign #smartHome

  48. Nadchodzi rewolucja w Google Home. Nowy design i Gemini trafiają do aplikacji

    Google rozpoczęło udostępnianie dużej aktualizacji aplikacji Home, która stanowi centrum zarządzania inteligentnym domem.

    Użytkownicy iPhone’ów, zwłaszcza ci w programie publicznych testów, jako pierwsi mogą zobaczyć całkowicie przeprojektowany interfejs. Najważniejszą nowością jest jednak integracja z modelem AI Gemini w ramach nowej funkcji „Ask Home”.

    Uproszczony interfejs i nowy wygląd

    Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nowa, bardziej zaokrąglona ikona aplikacji z gradientowymi kolorami, nawiązująca do stylistyki Gemini. Po uruchomieniu wita nas uproszczony, trzyzakładkowy układ: Home („Dom”), Activity („Aktywność”) i Automations („Automatyzacje”).

    Zniknęła więc dotychczasowa zakładka ustawień, które przeniesiono do menu konta. Na górze ekranu dominuje teraz nowy pasek „Ask [nazwa domu]”, który jest bramą do interakcji z asystentem AI zintegrowanym z nową wersją aplikacji Home.

    „Ask Home”, czyli Gemini wkracza do domu

    Centralnym punktem aktualizacji jest funkcja „Ask Home”. Po jej aktywacji użytkownik trafia do interfejsu czatu z karuzelą urządzeń. Jak informuje 9to5Google (Amerykanie otrzymali aktualizację jako pierwsi), na razie, w obecnej fazie wdrażania, funkcja działa głównie jako zaawansowana wyszukiwarka – wpisując zapytanie, można szybko znaleźć urządzenia, akcje czy automatyzacje. Google informuje jednak, że bardziej zaawansowane, konwersacyjne możliwości „nie są jeszcze gotowe”, a ich pełne uruchomienie nastąpi prawdopodobnie po oficjalnej zapowiedzi 1 października, o której to zapowiedzi już was informowaliśmy.

    Google Gemini for Home startuje 1 października

    Z dokumentacji wynika, że „Gemini for Home” wprowadzi kilka istotnych zmian. Nowością będzie funkcja „Gemini Live”, dzięki której mikrofon pozostanie aktywny przez chwilę po zadaniu pytania, aby umożliwić zadawanie kolejnych bez ponownego mówienia „Hej Google”. Asystent pozwoli także członkom gospodarstwa domowego z włączoną funkcją Voice Match na głosowe przeszukiwanie historii nagrań z kompatybilnych kamer i dzwonków wideo.

    Aktualizacja oznaczona numerem 4.0.54 jest na razie udostępniana dla użytkowników systemu iOS. Można się spodziewać, że wkrótce po oficjalnej prezentacji trafi również do posiadaczy urządzeń z Androidem. Wszystko wskazuje na to, że Google szykuje grunt pod głębszą integrację sztucznej inteligencji z codziennym zarządzaniem inteligentnym domem, oczywiście w Polsce ze względu na barierę językową, a także fakt, że jesteśmy w UE, nowe funkcje otrzymamy później.

    #aktualizacja #aplikacja #AskHome #Gemini #GoogleAssistant #GoogleHome #inteligentnyDom #iOS #iPhone #news #redesign #smartHome